Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00382 009134 11212468 na godz. na dobę w sumie
Dom w Bogu. Medytacja na temat Księgi Tobiasza - ebook/pdf
Dom w Bogu. Medytacja na temat Księgi Tobiasza - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: Paganini Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-89049-30-8 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> religia i rozwój duchowy >> duchowość
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).
Książka jest piękną i mądrą medytacją o. Augustyna Pelanowskiego na temat Księgi Tobiasza. Opowiada o naszym zagubieniu w świecie, w naszych rodzinach i potrzebie odzyskania serca i uzdrowieniu naszych uczuć. Tłumaczy symbolikę zawartą w Księdze Tobiasza i pomaga zrozumieć Słowo, jakie kieruje do nas Bóg.
'Bóg ma serce jak rodzinny dom, pełne ciepła i pragnienia przytulenia nas - chce też, byśmy przeszli przez życie z sercem nie tylko dla Niego i dla innych, ale nade wszystko dla siebie samych.
Większość z nas jest jednak bezdomna, nawet posiadając dom rodzinny lub własny. Bez relacji z Synem Boga jesteśmy osieroceni, bezdomni, zagubieni i rozpaczliwie rzucamy się na innych ludzi, szukając w nich spełnienia tej fundamentalnej potrzeby: powierzenia się komuś tak intensywnie, że można to jedynie porównać z zadomowieniem się w kimś. Zamieszkać w czyimś sercu jest tęsknotą milionów - ale czy dwa puste serca mogą stać się wybawczą pełnią dla siebie, czy też staną się jeszcze większą próżnią?
Nasze serce jest swoistym tabernakulum, domem, namiotem zamieszkiwania Ducha Bożego. Z pustką wewnątrz nie da się żyć. Pusty żołądek potrzebuje pokarmu, ludzie z głodu dopuszczają się strasznych rzeczy. Czy głód serca nie powoduje, że nawzajem się pożeramy?'
(fragment książki)
Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

1 notka o książce Bóg ma serce jak rodzinny dom, pełne ciepła i pragnienia przytulenia nas – chce też, byśmy przeszli przez życie z sercem nie tylko dla Niego i dla innych, ale nade wszystko dla siebie samych. Większość z nas jest bezdomna, nawet posiadając dom rodzinny lub własny. Bez relacji z Synem Boga jesteśmy osieroceni, bezdomni, zagubieni i rozpaczliwie rzucamy się na innych ludzi, szukając w nich spełnienia tej fundamentalnej potrzeby: powierzenia się komuś tak intensywnie, że można to jedynie porównać z zadomowieniem się w kimś. Zamieszkać w czyimś sercu jest tęsknotą mil- ionów – ale czy dwa puste serca mogą stać się wybawczą pełnią dla siebie, czy też staną się jeszcze większą próżnią? (...) Nasze serce jest swoistym tabernakulum, domem, namiotem zamieszkiwania Ducha Bożego. Z pustką wewnątrz nie da się żyć. Pusty żołądek potrzebuje pokarmu, ludzie z głodu dopuszczają się strasznych rzeczy (….). Czy głód serca nie powoduje, że nawzajem się pożeramy? Augustyn Pelanowski OSPPE 2 Augustyn PelAnowski osPPe dom w Bogu medytAcjA nA temAt księgi toBiAszA wersjA elektornicznA PAgAnini 3 Augustyn Pelanowski OSPPE paulin, ojciec duchowny, rozmiłowany w Słowie Bożym zawartym w Biblii, niestrudzony rekolekcjonista i kaznodzieja, spowiednik. Jak sam pisze: „Moim dziełem, które napędza mnie do życia jest głoszenie Ewangelii. Spisuję dzieło mojego życia dzień po dniu, bo zależy mi, aby inni uwierzyli Jezusowi”. Autor licznych książek: Bestie i prorok, Wolni od niemocy, Umieranie ożywiające, Odejścia, Dom w Bogu, Sen Józefa, Życie udane czy udawane oraz komentarzy do Ewangelii: Zranione Światło, Fale łaski, Głębiny miłosierdzia. 4 7 odkryĆ swoje PowoŁAnie sPis treści dlAczego im BArdziej się stArAmy, tym gorzej wycHodzi? 39 wydoByĆ serce 63 wydoByĆ wĄtroBę 92 ŻÓŁĆ nA oczy 135 zAdomowiĆ się w Bogu 162 ePilog 187 5 Skład i projekt okładki: Marcin Jakimowicz Korekta: Kinga Wenklar Za zgodą Kurii Generalnej Ojców Paulinów © Copyright: paganini Kraków 2012 © Copyright: Augustyn Pelanowski 2012 paganini ul. Batorego 19 31–135 Kraków tel./fax: 12 623 71 81 tel. 12 423 42 77 sklep@paganini.com.pl www.paganini.com.pl ISBN pdf 9788389049308 ISBN epub 9788389049315 ISBN mobi 9788389049322 ISBN 978-83-89049-19-3 6 odkryĆ swoje PowoŁAnie Jeśli chcesz, by twoje życie miało sens, dobrze by było, gdybyś odkrył swoje wewnętrzne powołanie, czyli usłyszał w sobie, do czego woła cię Bóg. Gdy rozmyślałem nad Księgą Tobiasza, równo- cześnie czytałem książkę Elisabeth Mardorf: „Po- zytywna zmiana”. Zrobiła na mnie umiarkowane wrażenie. Mając katolicką duszę, nie ze wszystkim się zgadzałem, ale jeden fragment zapadł mi w pa- mięci. Opowiada on o wydarzeniu, które miało miejsce w młodości Miltona Ericksona: „Kiedy amerykański słynny psychoterapeuta Milton Erick- son był jeszcze młody, na podwórko jego domu zabłąkał się obcy koń. Nikt nie wiedział, czyją jest własnością. Nie miał żadnego znaku. Milton podjął się jednak odnalezienia właściciela. Wsiadł na jego grzbiet, zaprowadził go do drogi, a potem pozwolił mu iść zupełnie swobodnie. Tylko wtedy, gdy koń chciał jeść trawę i zbaczał z drogi, interweniował. Koń więc szedł spokojnie i samodzielnie. Tak droga przebiegała kilka kilometrów, aż weszli na podwórko pewnego gospodarstwa. Właściciel był bardzo zdzi- wiony. Zapytał Miltona: „Skąd wiedziałeś, że to nasz koń?”. Erickson odpowiedział: „Ja nie wiedziałem, ale koń wiedział. Zatroszczyłem się tylko, by koń nie schodził z drogi”. 7 W Księdze Tobiasza takim „koniem” – pomyśla- łem z humorem – jest Tobiasz, a anioł Rafael jest „Miltonem Ericksonem”. To Rafał pokazał nowy kie- runek życia Tobiaszowi i doprowadził go do skarbu i Sary! Sam by tam nie doszedł! Podobnie błądzimy i gubimy swego Pana – gubimy Boga, gubimy sens i cel życia i potrzebujemy kogoś, kto by nam po- mógł odnaleźć Pana. Potrzebujemy kogoś, kto by nam pomógł odnaleźć drogę, ale bez przymusu – anioła albo człowieka o jego usposobieniu. Aniołem Rut była Noemi, a aniołem Elizeusza był Eliasz i tak można by mnożyć przykłady. Są jednak przykłady prowadzenia bohaterów biblijnych bez pomocy ludzkiej, na przykład Jakub albo Daniel napotykali na ścieżkach swojego powołania samych aniołów. Gdy odkrywałem swoje powołanie, nie znalazłem nikogo, kto by mnie po ludzku nieustannie w tym pragnieniu umacniał. I może nawet lepiej, bo znaki od Boga docierały do mnie bez żadnej przeszkody, nikt, żaden człowiek, nie mógł stanowić dla mnie bariery w ich odbiorze. Sądzę jednak po latach, że dyskretnie pomagał mi mój anioł, gdyż miewałem natchnienia i spotykałem znaki, których bez jego pomocy nie mógłbym rozpoznać. Wszystko się ukła- dało jak w jakimś wzorze wyszywanym sensownym haftem. Miewałem pomysły i przeczucia, które się realizowały, jakby ktoś mi je w duszy podpowiadał. Każdy krok, który podejmowałem, by osiągnąć mój cel, czyli wstąpienie do zakonu, już wcześniej był wewnątrz mnie, jakbym sobie przypominał drogę, a nie dopiero ją odkrywał. Potrzebujemy odnaleźć 8 swoje miejsce, potrzebujemy przypomnieć sobie, dokąd właściwie zmierzamy. Przypomnieć sobie? Tak, bowiem cel mamy w naszym wnętrzu wypisany, jako przeznaczenie. „Nie tajna Ci moja istota, kiedy w ukryciu powstawałem, utkany w głębi ziemi. Oczy Twoje widziały me czyny i wszystkie są spisane w Twej księdze; dni określone zostały, chociaż żaden z nich jeszcze nie nastał” (Ps 139, 15–16). Moje życie jest już zapisane w Księdze, moja przyszłość, moje przeznaczenie, wszystko to było, zanim nastał choćby mój pierwszy dzień. Nie można rozumieć przeznaczenia jako ściśle determinującą siłę, jakieś fatum, nieuchronność losu. Przeznacze- niem jest zbawienie, ale Bóg nakreśla jeszcze delikat- nie linię, po której warto iść, bo na niej nagromadził najwięcej dla nas łask. Przeznaczenie ma swoje mutacje, swoje alternatywy i można je modyfikować. Zawsze jest nadzieja, nawet jeśli wydaje się, że we- szliśmy nie na ten tor, którym powinniśmy żyć. Bóg jest nieskończenie pomysłowy i potrafi zaleźć dla nas rozwiązanie w położeniu, które wydaje się być bez wyjścia. Byleby tylko szukać wyjścia w modlitwie i w Słowie Biblii – tam są wyjścia awaryjne – nie tylko te przewidziane pierwotnie. Dodam tylko, że mó- wiąc o awaryjnych rozwiązaniach, nie mam na myśli tego, że ich jakość jest pośledniejszą. W psalmie 40. znajduje się pewne zagadkowe sformułowanie: „Nie chciałeś ofiary krwawej ani obiaty, lecz otwarłeś mi uszy; całopalenia i żertwy za grzech nie żądałeś. Wtedy powiedziałem: Oto przychodzę; w zwoju księgi o mnie napisano” (Ps 40, 7–8). Autor 9 dostrzegł uwalniającą dla niego prawdę: To O NIM jest w zwoju księgi napisane, w Biblii jest o nim wszystko! Ojciec François Cassingnena–Treverdy tłumaczy ten wiersz z psalmu w ten sposób: „Ta księga jest dla mnie i to w całości – opowiada moją historię, od Księgi Rodzaju po Apokalipsę”. Nie mogę więc siebie samego zrozumieć bez Biblii, nie mogę też zrozumieć tajemnicy Chrystusa ani odna- leźć więzi z Bogiem bez tej Księgi. Jest jednak pewien warunek, o którym mowa jest wiersz wcześniej. Autor stwierdza, że nic nie pomogą żadne ofiary krwawe i bezkrwawe i że Bóg nie żąda żadnych ofiar i radykalnych poświęceń czy wyrzeczeń, potrzeba tylko jednego: „otwarłeś mi uszy”! Co to znaczy OTWORZYĆ USZY? Tekst oryginalny, dosłownie przetłumaczony, zabrzmiałby bardzo zadziwiająco, więc tłumacz złagodził określenie, oddając je jako „otworzyć uszy”. W wersji oryginalnej jednak brzmi to: „lecz przebi- łeś mi uszy”. PRZEBICIE USZU nawiązuje do pew- nego rytuału związanego z rokiem jubileuszowym. Po sześciu latach każdy Izraelita miał obowiązek na siódmy rok uwolnić niewolników odpowiednio ich uposażając, by mieli materialne podstawy do rozpo- częcia niezależnego życia. Lecz jak mówi Księga Wyj- ścia (Wj 21, 6), mogli się znaleźć niewolnicy, którzy nie chcieli odejść od swego dotychczasowego pana ze względu na jego dobroć i na miłość, jaką go obdarzyli. Wówczas pan przebijał ucho niewolnika szydłem przy drzwiach swego domu. Po czym otwierał drzwi swego domu i wpuszczał go do wnętrza, dzieląc się z nim 10 wszystkim, co posiadał. Od tej pory życie tych ludzi było nieodwołalnie związane, ponieważ niewolnik wolał być niewolnikiem i cieszyć się miłością pana, niż być wolnym i pozbawionym miłości tegoż. Przebicie uszu oznacza więc nierozerwalne więzi z panem. Na- szym Panem jest Bóg i każdy z nas posiada wolność wyboru, może żyć bez Boga albo z Nim. Ale jeśli wybiera za swego pana Wszechmogącego na zawsze, to jego uszy muszą zostać „przebite” – otworzone na Jego Słowo. Chodzi o dyspozycję duszy, która chce nie tylko od czasu do czasu zajrzeć do Biblii z cieka- wości, lecz traktuje ją jako jedyne źródło zaufanego posłuszeństwa i instrukcję życia. Tylko wtedy całe bogactwo tajemnic Biblii i Łaski staje dla nas otwo- rem. Drzwi Biblii otwierają się i wszelkie bogactwa mądrości Boga stają się i naszą własnością, z której korzystamy, odnajdując siebie w tekście. Wtedy też niezmiernie łatwo jest odnajdywać kolejne kroki na drodze powołania. Słyszymy głosy, których inni nie słyszą, przemawiają do nas znaki, które dla innych nic nie znaczą. Czytałem wspomnienia Eugene B. Sledge’a prze- tłumaczone na język polski pod tytułem: „Piekło Pacyfiku”. Autor, uczestnik walk amerykańskiej ofensywy na wyspach Pacyfiku, spisał z ogromną szczerością i skromnością swoje przeżycia od Pele- liu do Okinawy, w których doświadczył wszelkich okropności wojny. Jednak to, co mnie dotknęło w jego wspomnie- niach, to niezwykle częste odwoływanie się do Boga i fakt, że przez cały czas walk nosił i czytał Nowy 11 Testament (wydanie Gideonitów). Ciągłe opieranie się na Słowach Biblii uwrażliwiło go wewnętrznie i pewnej nocy, siedząc w okopach Peleliu razem ze swoim przyjacielem Hillbillym, usłyszał głos, zapewne swego anioła, który ujawnił mu jego prze- znaczenie: „Rozmowa z Hillbillym uspokoiła mnie. Kiedy dołączył do nas sierżant z kawą, czułem się niemal beztrosko. Rozmowa urwała się, w milczeniu po- pijaliśmy kawę: Nagle usłyszałem zupełnie wyraźnie: – Przeżyjesz wojnę! Spojrzałem najpierw na Hillbilly’ego, potem na sierżanta. Obaj popatrzyli na mnie zdziwieni. Naj- widoczniej nic nie mówili. – Słyszeliście to? – Co? – zapytali jednocześnie. – Ktoś coś powiedział. – Nic nie słyszałem, a ty? – spytał Hillbilly sier- żanta. – Nic tylko ten karabin maszynowy z lewej. Wkrótce potem nakazano nocną ciszę. Hillbilly i sierżant wczołgali się z powrotem do swojego dołu, a Snafu wrócił na nasze stanowisko ogniowe. Jak większość ludzi nie wierzyłem w opowieści tych, którzy rzekomo mieli widzenia i słyszeli głosy. Nie wspomniałem więc nikomu o swoim przeżyciu. Wierzyłem jednak, że wówczas na Peleliu Bóg przemówił do mnie i po wojnie starałem się wy- pełnić treścią swoje życie” (E. B. Sledge, „Piekło Pacyfiku”). 12 Eugene B. Sledge, spisał swoje przeżycia i jego książka odniosła ogromny sukces w wielu tłumacze- niach, stając się wspaniałym i mocnym ostrzeżeniem przed okropnościami wojny, bezsensem zabijania i brutalności. Po wielu latach wyprodukowano rów- nie imponujący film pod tytułem „Pacyfik”, którego producentami są Tom Hanks, Steven Spielberg oraz Gary Goetzman. Autor zapewne nie przypuszczał, iż jego dramatyczne przeżycia przeobrażą się po latach we wspaniałe arcydzieło literatury pamiętnikarskiej. Nawet „piekło” przeżyte na ziemi może stać się arcydziełem, gdy towarzyszy nam Słowo Boga i da- jemy się prowadzić głosem anioła. Powołaniem tego zwykłego żołnierza było dać świadectwo o Bogu, który strzeże wczytanego w Jego Słowo człowieka nawet w samym epicentrum tajfuna śmierci. Eugene Sledge został po wojnie wykładowcą biologii i cho- ciaż całe życie nią się parał, jego misją życiową, jego powołaniem było dać świadectwo o Bogu, który jako jedyny może wybawiać z wojennej potworności, jaką ludzie sami sobie zgotowali. Bardzo potrzebujemy anioła, który by pomógł nam delikatnie odkryć najgłębsze pragnienie, czyli przeznaczanie i dojść do drogi naszego powołania, a później odnaleźć cel. Pisząc „powołanie”, wca- le nie mam na myśli jedynie powołania do życia konsekrowanego, choć i o takim też mowa. Istnieje powołanie do małżeństwa, kapłaństwa, zakonu. Powstaje pytanie, czy istnieje powołanie do samot- ności? Jeśli Bóg powołuje kogoś do życia w ana- chorezie, czyli na pustyni, to zawsze jednak celem 13 jest relacja z Bogiem, a odsunięcie się od ludzi ma tylko charakter fizyczny, gdyż pustelnicy egipscy z pierwszych wieków chrześcijaństwa, na przykład, swoje pustelnicze życie ofiarowywali za tych, którzy żyli w społeczeństwie – za ich wytrwanie w łasce albo przetrwanie prześladowań. Ale bywają etapy w naszym życiu, kiedy naprawdę potrzebujemy sa- motności. Może istnieć więc powołanie człowieka do samotności na pewien czas, po to, by człowiek odzyskał siebie, odzyskał relację z Bogiem. Samot- ność sama w sobie nie jest celem ani przeznacze- niem człowieka. Bywają etapy, na których nic nam nie wychodzi, tracimy pracę, nie dostajemy się na studia, tracimy narzeczonych. Dlaczego? Nic nam nie wychodzi na zewnątrz nas, bo Bóg chce, byśmy zajęli się na jakiś czas sobą, a nie od siebie uciekali. Ktoś mi powiedział, że lubi jeździć pociągiem sam w przedziale. Są etapy życiowej podróży, w których zupełnie sensowne jest doznawać tylko siebie same- go. Raz po raz trzeba najpierw dotrzeć do samego siebie, zanim dotrze się do kogokolwiek. Istnieją też powołania zawodowe: powołanie le- karskie, powołanie do bycia policjantem, nauczycie- lem, powołanie do bycia obrońcą pokrzywdzonych albo powołanie misyjne, powołanie do pomocy naj- biedniejszym, powołanie do obrony skrzywdzonych dzieci albo do opieki nad porzuconymi, powołanie do wspierania załamanych, do bycia psychologiem albo nieocenioną pielęgniarką, do zarządzania, jak i do służenia, nawet do bycia mechanikiem samo- chodowym. Istnieją osoby, które wykonują proza- 14 iczne zawody i są szczęśliwe, i istnieją artyści, którzy żyją na progu rozpaczy. A tak á propos, poznałem wspaniałego chłopaka, który studiował na Akademii Sztuk Pięknych w Dreźnie. Wyznał mi, że o niczym tak nie marzy, jak o tym, by być spawaczem!!! By- łem pełen podziwu dla jego majestatu skromności! (oczywiście można wybrać taki zawód z powodów lękowych, na przykład bojąc się ludzi lub nie wierząc w swoje możliwości, ale to co innego!). Niczego tak Jezus nie uwielbia, jak skromności ludzkiej i upodobania w niej! Święty Józef był… stolarzem, czy też budowniczym domów – nic wyjątkowego! Sens życia i odkrycie powołania są ściśle ze sobą związane. Powołani jesteśmy przede wszystkim do zbawienia, ale by je osiągnąć, otrzymujemy powo- łanie do konkretnych miejsc lub zadań w świecie, które trzeba rozeznać. Dlatego Bóg posyła do wielu z nas swych aniołów, byśmy łatwej rozpoznawali swoje miejsce. Czyni tak nawet w przypadku całego narodu – Izraela. Zapewnienie Boga o posłaniu anioła przed Izra- elem znajduje się w Księdze Wyjścia, gdy Izrael za- wiera przymierze z Bogiem na górze Synaj. Ciekawy szczegół zwrócił moją uwagę w czasie lektury tego fragmentu. Otóż sformułowanie, w którym Bóg zapewnia o posłaniu anioła, brzmi tak samo, jako to, w którym mówi On, że pośle przed Izraelem… szerszenie! Co ma wspólnego anioł z szerszeniami? Izrael rozpoznawał swoją drogę, kierując się śla- dem występowania plagi szerszeni. Przeganiała ona ludzi trzech wrogich plemion spośród aż sześciu, 15 z którymi Izrael miał walczyć o odzyskanie Ziemi Obiecanej. Rzeczywiście, na terenach Palestyny i półwyspu synajskiego szerszenie stanowią do dziś poważny problem dla mieszkańców. Izraelici dostali informację, by nie przerażać się plagą, lecz wykorzy- stać ją dla osiągnięcia celu swej podróży. Anioł nie przybrał więc kształtu postaci ze skrzydłami oraz ognistym mieczem, lecz posłużył się chmurą małych owadów uzbrojonych w jadowite żądła! Skromny środek pomocy: maleńki owad nieprzekraczający 4 centymetrów długości. Ale w stadzie może stanowić wielkie zagrożenie! Trzeba umieć wykorzystywać najmniejsze znaki dla rozpoznania szlaku powoła- nia. To, co dla innych jest zagrożeniem, dla ciebie może być obroną i ścieżką, po której pójdziesz! Bóg zapowiedział Izraelowi, że plaga ta nie wygoni od razu w jednym roku wszystkich mieszkańców, gdyż byłoby to ze szkodą dla kraju, który rychło stałby się siedliskiem innych dzikich zwierząt, utrudnia- jąc ponowne osiedlenie się tam. Hebrajska nazwa CCIRAH określa nie tylko same szerszenie, ale również może oznaczać przygnębienie albo niemoc i ma związek z rdzeniem CRA, co znaczy „wzbudzać przerażenie”. Nie wolno nam w rozpoznawaniu drogi powołania kierować się odczuciami innych ludzi, dla których nasz szlak nie jest przeznaczony. To, co dla innych może być źródłem przerażenia, dla nas niekiedy jest właśnie drogą wybrania. W roze- znawaniu drogi przeznaczonej nam przez Boga nie wolno kierować się opiniami innych ludzi, nawet tych, którzy są najbliżsi. Gdybym wziął pod uwagę 16 i przejął się tym, co mówili mi przyjaciele w świecie, i opiniami mojej rodziny o moim powołaniu, nigdy nie dotarłbym do mojej wspólnoty! Kiedy mówiłem w moim środowisku, że zamierzam iść do zakonu, wielu się przerażało, inni byli rzeczywiście przygnę- bieni. Jakby ich kąsały szerszenie! „Oto Ja posyłam anioła przed tobą, aby cię strzegł w czasie twojej drogi i doprowadził cię do miejsca, które ci wyznaczyłem. Będziesz wykonywał to wszystko, co ci polecam, będę nieprzyjacielem twoich nieprzyjaciół i będę odnosił się wrogo do odnoszących się tak do ciebie. Mój anioł poprzedzi cię i zaprowadzi do Amoryty, Chetyty, Peryzzyty, Kananejczyka, Chiwwity, Jebusyty, a Ja ich wygła- dzę. Nie będziesz oddawał pokłonu ich bogom i nie będziesz ich czcił. Nie będziesz postępował według ich postępków, lecz zburzysz zupełnie i bezlitośnie połamiesz w kawałki ich stele. Będziecie oddawać cześć Panu, Bogu waszemu, gdyż pobłogosławi twój chleb i twoją wodę. Oddalę od ciebie wszelką chorobę. Żadna kobieta w twoim kraju nie będzie miała przedwczesnego porodu i żadna nie będzie bezdzietna. Liczbę dni twojego życia uczynię pełną. Lęk wzbudzę przed tobą oraz przyprawię o przera- żenie wszelki lud, do którego przyjdziesz. Sprawię, że będą uciekać przed tobą wszyscy twoi nieprzy- jaciele. Ja zaś poślę przed tobą szerszenie, które wypędzą Chiwwitę, Kananejczyka i Chetytę sprzed ciebie. Nie wypędzę go sprzed ciebie w jed- nym roku, aby kraj nie stał się pustkowiem i nie rozmnożył się w nim dziki zwierz na twoją szkodę. 17 Będę ich wypędzał sprzed ciebie stopniowo, aż się rozrośniesz i będziesz mógł objąć kraj w posia- danie. Ustanowię granice twego kraju od Morza Czerwonego do morza filistyńskiego, od pustyni aż do Rzeki. Oddam w ręce wasze mieszkańców tego kraju, a ty ich przepędzisz spośród was. Nie będziesz zawierał przymierza z nimi ani z ich bogami. Nie mogą mieszkać w twoim kraju, gdyż przywiedliby cię do grzechu przeciw Mnie. Mógłbyś oddawać cześć ich bogom, co byłoby dla ciebie zgubą” (Wj 23, 20–33). W tym fragmencie Bóg wyraźnie zapowiada, że sukces nie będzie od razu całkowity. Szerszenie mia- ły za zadanie tylko częściowo wypędzić i przerazić ludność Kanaanu. Zbyt szybkie powodzenie bywa podejrzane. Nie wolno dać się omamić łatwym sukcesem. W momencie najkrytyczniejszym Ojciec Tobiasza wysyła go na poszukiwanie przewodnika, który znałby drogę do Raga. Znakiem dla niego było, że bez dłuższych poszukiwań znalazł kogoś, kto świetnie znał tę drogę. Ale to był dopiero począ- tek, a nie finisz. Odczytywanie naszego powołania dokonuje się przez znaki, przez osoby, które Bóg stawia na naszej drodze jako oczywiste potwierdze- nie, które jest raczej zapowiedzią niż spełnieniem zwycięstwa. Interesujące jest również to, że Tobiasz wypytuje Rafała o rodzinę i dopiero, gdy przekonuje się o jej prawości, pozwala synowi iść z tym kimś, kto podaje się za Azariasza. Znaki i osoby trzeba sprawdzić, zgłębić ich pochodzenie, rozeznać ich duchowy adres. „Umiłowani, nie dowierzajcie każ- 18 demu duchowi, ale badajcie duchy, czy są z Boga, gdyż wielu fałszywych proroków pojawiło się na świecie” (1 J 4, 1). Znaki potwierdzające czy też osoby, które po- twierdzają słuszność naszego pragnienia, nie są tożsame z czymś, co nazywamy sukcesem. W mo- mencie spotkania Rafała stary Tobiasz jest na skraju zwątpienia, a młody jest pełen przerażenia. Ale nie ulegają zupełnie swoim uczuciom, lecz wbrew im szukają rozwiązania i ono się znajduje. Uczucia nie są najlepszymi doradcami w rozeznawaniu powoła- nia, co nie oznacza, że nie można się nimi sugerować w ogóle – po prostu nie są najważniejszym znakiem potwierdzającym powołanie. Dobrze jest, jeśli od- czuwamy radość z powodu odkrycia powołania, albo ulgę lub zafascynowanie, ale byłoby rzeczą niebez- pieczną na ślepo nimi się kierować, bez własnego rozsądku albo modlitwy, nie szukając znaków czy też potwierdzenia w Słowie. Anioł nie przypominał anioła, tylko zwykłego ko- miwojażera – Bóg wybiera skromne środki, by nam pomóc. Nie sugeruj się czyimś wyglądem ani pozycją w społeczeństwie, gdy szukasz potwierdzenia swojego powołania. Bóg posyła do nas często osoby, które nie noszą skrzydeł, ale uskrzydlają nasze pragnienia, motywują nas i akurat wiedzą to, czego pragniemy się dowiedzieć, albo zmierzają w tym kierunku, w którym i my zamierzamy się udać. Nie zwalniają nas z trudu drogi, lecz pomagają ją przebyć, ponieważ łatwy sukces nie jest twórczy, nie dokonuje przemiany naszego wnętrza. Szybka kariera nie zawsze jest od- 19 nalezieniem powołania, częściej jego zagubieniem. Im szybciej stajesz się ważny, nosząc po kieszeniach BlackBerry, Organizery i iPody, w których aż czarno od zadań i adresów oraz numerów, tym bardziej stajesz się niewolnikiem stresu. Dziś wielu ludzi wybiera swoje przeznaczanie, idąc za trendami i ma- miąc się wizją bogactwa. To kiepscy doradcy – moda nigdy nie jest aniołem! W prasie przeczytałem, że większość amerykań- skich ekspertów od komputerów, którzy zrobili zawrotną karierę, już w wieku 25–30 lat rezygnowała z pracy, ponieważ nie mogli znieść stresu! Relacje budowane przez tych ludzi ograniczały się tylko do jednego: użyteczności. Doskonaląc maszyny, sami stali się maszynami. A to dla człowieka jest katastrofa, gdyż już nie żyje życiem w całej rozciągłości, tylko chwilą. Misjonarze, którzy pracują w Japonii, opowia- dają o ogromnym wyścigu szczurów w tym kraju. Japończycy to ludzie wielce honorowi, więc kosztem swojego wolnego czasu i zdrowia chcą być jak naj- lepszymi pracownikami. Młodzi ludzie, jak wyjaśnia o. Dudar, często nie wytrzymują tego psychicznie. Tempo życia, wymagania, jakie się im stawia, kończą się często w najgorszym przypadku samobójstwem (30 tysięcy rocznie), a nierzadko także – kiedy czują, że nie spełniają pokładanych w nich nadziei – cho- robami psychicznymi czy uzależnieniami. Do tego dochodzi jeszcze jeden problem. Ostatnio – jak podał portal informacyjny Yahoo Finance – pracow- nicy chińskich fabryk należących do firmy Foxconn, 20
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Dom w Bogu. Medytacja na temat Księgi Tobiasza
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: