Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00297 009768 10706012 na godz. na dobę w sumie
Dream - ebook/pdf 2R
Dream - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 219
Wydawca: Wydawnictwo Psychoskok Język publikacji: polski
ISBN: 978-8-3790-0219-1 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> kryminał, sensacja, thriller >> thriller, horror
Porównaj ceny (książka, ebook (-33%), audiobook).

W historii autorstwa Marcina Legawca unoszą się opary alkoholu i halucynogennych narkotyków. W takiej atmosferze bardzo łatwo sprawy wymykają się spod kontroli i można popełnić błąd. Błąd, który może przekreślić całą przyszłość, sprowadzając ją do więziennej celi. W końcu za zabicie człowieka nie wyjeżdża się na wczasy. Kuba i Tomek, bohaterowie książki „Dream” Marcina Legawca są podejrzani o zabicie młodej dziewczyny. Nie pamiętają jak do tego doszło, gdyż byli pod wpływem alkoholu i narkotyków. I kiedy sytuacja wydaje się być bez wyjścia, okazuje się, że ich udział w morderstwie może być halucynacją. Jednak, aby nie spędzić życia za więziennym murem, trzeba będzie to jakoś udowodnić.

„Dream” to trochę czarny kryminał, trochę powieść psychodeliczna z odrobiną dantejskiej wędrówki przez piekło. Ale przede wszystkim jest to refleksja nad tym, do czego jesteśmy zdolni my sami, i do jakiego stopnia mogą wykorzystać nas inni.
Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Recenzje na blogach:

ksiazkaprzykawie.blogspot.com 46. "Dream" Marcin Legawiec | Przy kawie z książką
soy-como-el-viento.blogspot.com Myśli i słowa wiatrem niesione: Pisać każdy może? (Marcin Legawiec "Dream")

Darmowy fragment publikacji:

MMaarrcciinn LLeeggaawwiieecc DDrreeaamm Wydawnictwo Psychoskok Konin 2014 Marcin Legawiec „Dream” Copyright © by Wydawnictwo Psychoskok sp. z o. o. 2014 Copyright © by Marcin Legawiec 2014 Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie może być reprodukowana, powielana i udostępniana w jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy. Skład: Wydawnictwo Psychoskok Projekt okładki: Wydawnictwo Psychoskok Zdjęcie okładki: Vice and Virtue; ghoststone; vladimirfloyd - Fotolia.com Korekta: Paweł Markowski ISBN: 978-83-7900-219-1 Wydawnictwo Psychoskok sp. z o.o. ul. Chopina 9, pok. 23 , 62-507 Konin tel. (63) 242 02 02, kom.665-955-131 http://wydawnictwo.psychoskok.pl e-mail: wydawnictwo@psychoskok.pl Spis treści PROLOG .............................................................. 5 ROZDZIAŁ I WEKKEND JAK WEKKEND .................... 13 ROZDZIAŁ II KRÓTKA, INTESYWNA ZNAJOMOŚĆ ..... 19 ROZDZIAŁ III NIC NIE PAMIĘTAM .......................... 37 RODZIAŁ IV CO TERAZ? ....................................... 49 ROZDZIAŁ V SEN KONTRA RZECZYWISTOŚĆ .......... 56 ROZDZIAŁ VI DREAM ........................................... 69 ROZDZIAŁ VII PSYCHODELICZNA RZECZYWISTOŚĆ . 78 ROZDZIAŁ VIII MIĘDZY PIEKŁEM A NIEBEM ............ 93 ROZDZIAŁ IX WYROK LUB WOLNOŚĆ ................... 109 ROZDZIAŁ X OSTRZE SPRAWIEDLIWOŚCI ............ 119 ROZDZIAŁ XI NIE ROZUMIEM CIĘ ........................ 150 ROZDZIAŁ XII JEST NAS TROJE ........................... 164 ROZDZIAŁ XIII PIĘKNE, OBRZYDLIWE ŻYCIE ........ 174 ROZDZIAŁ XIV ŚMIERĆ WIDZIANA MOIMI OCZAMI 191 ROZDZIAŁ XV URATOWAŁAŚ MNIE ....................... 202 ROZDZIAŁ XVI ANTYDREAM ................................ 208 Patronatem medialnym książki są 5 PROLOG Ktoś mądry kiedyś powiedział: Aby zrozumieć szczęście, pierw trzeba być nieszczęśliwym. Codziennie zastanawiałem się nad tym zdaniem. Najczęściej tuż po przebudzeniu, gdyż nie wiem dlaczego te dwa uczucia dobrały się w parę… Paradoks przypominający życie dzieci syjamskich. Nie może być tak, że nieszczęście jest brakiem szczęścia? Takim bezbolesnym impulsem zmuszającym do odkrycia prawdziwej radości. Nie wiem i chyba nigdy się nie dowiem. W obecnej chwili zastanawia mnie tylko jedno… Dlaczego zawsze rano nad tym rozmyślam. Mam takie dziwne wrażenie, jakbym zadawał sobie to pytanie setki, tysiące razy, tylko, po co? Czemu ma to służyć? Dlaczego nie mogę rozpoczynać dnia tak jak inni ludzie, od porannej kawy, która w sposób banalny, a zarazem magiczny, pobudza moje zmęczone ciało do życia, do walki w tym okrutnym i bezlitosnym świecie. Dziś zacznę wszystko od nowa. Postaram się kontrolować swoje życie i nie zadręczać swojej duszy rzeczami, na które i tak nie znam odpowiedzi. Pora wstać z tego łóżka. Najwyższy czas podnieść się po wczorajszym dniu, który minął w mgnieniu oka. Lekko zaspanymi oczami zmierzyłem moje małe mieszkanie wzdłuż i wszerz. Pierwsze wrażenie było 6 takie, jak zawsze, pasowałoby tu posprzątać. Leniwie, wręcz ślamazarnie podniosłem się z wyra. Rozejrzałem się po pokoju, łączącym się z niewielką kuchnią. Widok zasypanego brudnymi naczyniami zlewu przeraziłby niejednego człowieka. Nie kwapiłem się do tego, aby coś z tym zrobić. Pierwsze, o czym marzyłem, to porządne śniadanie, które z pewnością pomogłoby mi w zwalczeniu potwornego kaca. Powolnym krokiem ruszyłem w stronę lodówki. Pod nogami walały się ubrania. Nie było by to nic dziwnego w mieszkaniu kawalera, gdyby nie fakt, że wszystkie śmierdziały alkoholem i papierosami. Zastanowiło mnie to. Dlaczego wszystkie ubrania wywaliłem z szafy, albo inaczej, dlaczego każdy ciuch śmierdział tak samo? Wyglądało to tak, jakby przez pokój przeleciało tornado niszczące wszystko na swojej drodze. Kij, obiecałem sobie, że nie będę się zadręczał pytaniami, na które nie znam odpowiedzi. Leżą, to leżą, grunt byle by w lodówce było coś do jedzenia. Jak myślisz, zawiodłem się na swojej domowej spiżarni, czy nie? No, niestety, w lodówce znajdowało się tylko światło, na które dziś wyjątkowo nie miałem ochoty. Nie pozostało mi nic innego jak usiąść na krześle w mojej mini kuchni i zastanowić się nad dzisiejszym posiłkiem. Podparłem głowę rękami i myślałem, co by mi pomogło. Chwile skupienia i zastanowienia sprawiły, że wpadłem na genialny pomysł: barszcz czerwony z uszkami. To był 7 mój magiczny eliksir. Po takim posiłku mogłem ponownie wrócić do świata żywych. Szybko podniosłem się z siedzenia i ruszyłem w stronę łazienki, która do złudzenia przypominała VIP room w ośrodku dla psychicznie chorych. Białe ściany z zardzewiała wanną i dziwnie zabrudzona kabiną prysznicową robiły piorunujące wrażenie. Eh, człowiek wie, jak się w życiu ustawić. Acha, zapomniałem o najważniejszym, czyli moim lustrze. Tak, to było ulubione miejsce w mej „rezydencji”. Często tam przebywałem ze względu na swoje długie włosy, jak na chłopaka oczywiście. Nie wyobrażaj sobie, że mam kudły po pas, do tego czarne i kręcone. Nie, nie… Lekko dłuższe włosy, takie z grzywką trochę zachodzącą na oczy. Dziś były wyjątkowo zaniedbane. Do tego stopnia, że lekko ograniczały moją widoczność. Prawą ręką ogarnąłem czuprynę, po czym na swojej twarzy, dokładnie na prawym policzku, ujrzałem cienką, a zarazem długą rysę. Była jeszcze świeża. Zastanowiło mnie to, bo nie przypominam sobie, jakim cudem znalazła się na moim licu. Po chwili poczułem także pieczenie na plecach. Szybko, jak na obecnym stan odwróciłem się, po czym w lustrze zauważyłem obszerne rany. Wyglądały, jakby ktoś mnie podrapał. Jakaś dziewczyna z długimi, twardymi paznokciami. Wszystko ładnie i pięknie, tylko skąd te ślady wzięły się na moim ciele? Nie wiedziałem, co o tym myśleć. Ze wszystkich sił próbowałem sobie przypomnieć, co 8 się stało dzień wcześniej. Moje myśli wraz z wyobraźnią działały na najwyższych obrotach. Czułem się jak maszyna skanująca wspomnienia. Kiedy myślałem, że wszystkie próby poszły na marne, w ostatnim momencie wpadłem na genialny pomysł. Wybiegłem z łazienki niczym sprinter na olimpiadzie w poszukiwaniu komórki. W tamtym momencie brałem udział w kilku konkurencjach. Bieg na czas, skok przez płotki oraz pływanie w starych, cuchnących ubraniach. Z rozpaczą szukałem zasranego telefonu, który mógł być ostatnia deską ratunku. Wierzyłem, a może inaczej, miałem nadzieję, że coś w nim będzie. Nie wiem, cokolwiek, zdjęcie, film, smsy albo jakiś numer telefonu. Opcji było wiele. Każda z nich przybliżyłaby mnie choć trochę do odpowiedzi na to nurtujące pytanie… skąd mam te rany na ciele? Wraz z zanurzeniem się w cudowne, błękitne jezioro śmierdzących skarpet, usłyszałem głośne stąpanie po klatce schodowej. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że po chwili gwałtownego marszu rozbiegł się dźwięk w mieszkaniu. Ktoś pukał i raczej nie był to przedstawiciel handlowy, gdyż oni nie witają się słowami – otwieraj to, kretynie! Serdeczne przywitanie skutecznie odciągnęło mnie od surfowania po bezkresnych falach Morza Śródziemnego. Podniosłem się z podłogi i szybkim, a zarazem nerwowym krokiem, podszedłem do drzwi. Z ciekawości spojrzałem w wizjer, no może i ze strachu też. Tuż za 9 nim stał Tomek, mój dobry i jedyny przyjaciel. Trochę się uspokoiłem, po czym otworzyłem drzwi. - Stary, coś ty narobił!? – nerwowo wykrzyczał. Zmierzyłem go od góry do dołu i sądząc po wyglądzie doszedłem do wniosku, że wczoraj byłem z nim. Każdy włos w inną stronę, a jego twarz wyrażała więcej niż tysiąc słów. Największe wrażenie zrobiły na mnie buty. W życiu nie widziałem tak równomiernie obrzyganych adidasów. Jego zachowanie lekko mnie zaintrygowało. Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek tak się zachowywał. - Cześć, czego się tak drzesz, o co chodzi? – Próbowałem opanować sytuację. - A jak mam się nie drzeć? Chłopie, chory jesteś? Odbiło ci, czy co? Jak mogłeś to zrobić? Jego zachowanie lekko mnie poirytowało. Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek tak się zachowywał. - Weź mi lepiej powiedz co się dzieje, nadal nie wiem, o czym do mnie mówisz. - Masz. Zobacz sobie – szepnął przerażonym głosem. Przyjaciel wyciągnął z kieszeni komórkę, której tak intensywnie szukałem. - O! Właśnie jej szukałem. Zastanawiałem się gdzie ją położyłem. – Chwyciłem mocno za telefon, po czym obejrzałem, czy jest cały. - Ty lepiej obejrzyj, jaki film nagrałem. Chciałem ci go pokazać wcześniej, ale nie mogłem cię znaleźć. Gdzie ty w ogóle uciekłeś? – W krótkiej chwili zostałem 10 zbombardowany zbyt dużą ilością informacji i pytań. Czułem się tak, jakbym zamiast głowy miał betoniarkę. Czułem jakby w środku coś się kręciło, ale tak powoli, a zarazem boleśnie. - Nie wiem, gdzie byłem. Dopiero teraz się dowiedziałem, że byłem z tobą. - Nie zgrywaj się. Jak możesz nie pamiętać, że wczoraj się widzieliśmy. Byliśmy razem w klubie. W sumie teraz to nieważne, oglądaj film. – Posłuchałem rady Tomka i z ciekawością wszedłem w menu. Czym prędzej wszedłem w folder z filmami, w którym były dwa nagrania. Poczułem dreszczyk emocji, gdyż miałem nadzieję, że dowiem się skąd te ślady na moim ciele. Na początku włączyłem to dłuższe nagranie. Na ekranie zobaczyłem siebie wraz z nieznajomą dziewczyną. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się i oczywiście piliśmy. Po kilku sekundach zaciętej „konwersacji”, kobieta szepnęła mi coś do ucha i złapała za rękę. Poszedłem wraz z nią do klubowej toalety. W tym momencie film się urwał. - No i co z tym filmem nie tak, bo nie rozumiem? – Zapytałem dociekliwie, chociaż w głowie układałem dalszy scenariusz. Byłem prawie na sto procent pewny, że to dzięki tej dziewczynie mam te wszystkie ślady. To nie wszystko… Przypuszczałem, po co tam poszliśmy. - Nie domyślasz się, co było dalej?! – zakrzyczał zbulwersowany, a zarazem załamany. Wyglądał bardzo 11 dziwnie. Patrząc na niego miałem wrażenie, że odczuwa kilka rzeczy naraz. Przypominał niesamowicie zdenerwowanego, a zarazem zrozpaczonego. – To otwórz sobie kolejny film, może teraz sobie coś przypomnisz. - W tym momencie nie byłem tak pewny zakończenia, jakie wymyśliłem sobie wcześniej. Lekko sparaliżowanymi palcami, na których notabene dostrzegłem małe ilości zaschniętej krwi, włączyłem drugi film. Czułem się jak w kinie na dobrym horrorze. Wiesz, ta cisza przed burzą. Ten moment, w jakim wyczekuje się na chorego umysłowo mężczyznę, albo, co gorsze, małą dziewczynkę z misiem w ręku, duszącą wszystkich po kolei. Tak, to nagranie tak się zaczynało i magicznie, a zarazem wstrząsająco, wciągało. Widziałem jak ktoś ruszył w stronę ubikacji, do której ja wcześniej poszedłem z tą nieznajomą. Domniemywam, że to Tomek udał się w moim kierunku. Ale po co to nagrywał? Chciał nas przyłapać na miłosnych igraszkach, a później zrobić z tego pamiątkę rodzinną? Po kilku krokach znalazł się w toalecie, która od kilku dobrych tygodni, albo i nawet miesięcy, nie gościła żadnej sprzątaczki. W środku widniały dwa zlewy oraz trzy kabiny, w których znajdowały się sedesy. Nie wiem czy dobrze ci opisuję to, co widzę w telefonie, dlatego powiem wprost, były trzy kible zamykane od środka. Takie jak w szkole, że ktoś wyższy, stojąc na desce klozetowej, mógł zobaczyć, co druga osoba robiła obok. Wszedł tam i na 12 chwilę stanął w miejscu. Po chwili, w tle, można było usłyszeć dziwny odgłos wydobywający się z gardła kobiety. Ciężko było go dokładnie sprecyzować, ale jakby dobrze się wsłuchać, można wywnioskować, że było to po prostu jęczenie. W tym momencie lekko się zaczerwieniłem. Myślałem, że Tomek zaraz otworzy drzwi, a za nimi ja będę z tą kobietą w intymnej sytuacji. Niedługo musiałem czekać na rozwój sytuacji. Zauważyłem, że do końca filmu zostało niecałe piętnaście sekund. Byliśmy prawie przy finiszu, a ja nadal nie wiedziałem, co się wydarzy. Na chwilę uniosłem głowę do góry odciągając swój wzrok od ekranu komórki. Spojrzałem na kolegę, który załamany chodził w kółko po pokoju. Jego krok był tak chaotyczny, jak to nagranie. W pewnym momencie usłyszałem, jak w filmie Tomek krzyczy – Mam was! – i szybko spuściłem głowę. W tle ujrzałem dziewczynę, tę samą, z którą wcześniej poszedłem w to miejsce. Leżała na ziemi, cała zakrwawiona, pobita, wręcz zmasakrowana. Przyjaciel przybliżył się do niej. Zaczął pytać, co się stało. Kto jej to zrobił. Ona, ostatkiem sił wyszeptała słowa – Żałuję, że go poznałam. Film się skończył, a ja bez zastanowienia rzuciłem pytaniem w stronę kolegi. - Co tam się stało? - Tomek stanął w miejscu. Podszedł do mnie na odległość jednego kroku i z wielką złością wykrzyczał. - Chłopie, to ty! To ty ją tak pobiłeś! Ona nie żyje!
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Dream
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: