Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
01745 017378 17793155 na godz. na dobę w sumie
Dywan perski. Antologia arcydzieł dawnej poezji perskiej - ebook/pdf
Dywan perski. Antologia arcydzieł dawnej poezji perskiej - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 63
Wydawca: Armoryka Język publikacji: polski
ISBN: 978-837950-011-6 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> poezja
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Zbiór arcydzieł dawnej poezji perskiej takich autorów jak: Firdausi, Abu Said Abu al Chejr, Saadi, Omar Chajjam, Chakani, Rumi, Hafiz, Dżami, Fath Ali Szah Kadżar. Antologię opracował i wstępem opatrzył Antoni Lange. Autorami przekładów na język polski są: Aleksander Chodźko, Antoni Lange, Karol Mecherzyński, Tadeusz Miciński, Samuel Otwinowski, Mieczysław Gwalbert Pawlikowski, Albert (Wojciech) Szeliga hrabia Potocki, Fr. Xawery Pusłowski, Wacław Rolicz Lieder, Józef Szujski i Maryla Wolska.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

                        Seria: BIBLIOTECZKA POETYCKA ARMORYKI, Nr 1 Autorzy przekładów: Aleksander Chodźko, Antoni Lange, Karol Mecherzyński, Tadeusz Miciński, Samuel Otwinowski, Mieczysław Gwalbert Pawlikowski, Albert (Wojciech) Szeliga hrabia Potocki, Fr. Xawery Pusłowski, Wacław Rolicz Lieder, Józef Szujski, Maryla Wolska Redaktor serii: Andrzej Sarwa Redaktor tomu: Władysław Kot Projekt okładki: Juliusz Susak Na okładce: Sa di in a Rose garden, from a manuscript of the Gulistan (Rose garden) - fragment by Sa di, India, Mughal dynasty, ca. 1645, (licencja public domaine), The Freer Gallery of Art Washington, D.C. źródło: http://en.wikipedia.org/wiki/File:Sadi_in_a_Rose_garden.jpg Niniejszy tekst stanowi fragment DYWANU WSCHODNIEGO i oparty jest na edycji: DYWAN WSCHODNI Wybór arcydzieł literatury Egipskiej, Asyro-Babilońskiej, Hebrajskiej, Arabskiej Perskiej i Indyjskiej ułożył Antoni Lange Warszawa - MCMXXI - Kraków Wydawnictwo J. Mortkowicza Nakład T-wa Wydawniczego w Warszawie Copyright © 2010 by Wydawnictwo „Armoryka” Wydawnictwo ARMORYKA ul. Krucza 16 27–600 Sandomierz tel 15 833 21 41 e–mail: wydawnictwo.armoryka@interia.pl http://www.armoryka.strefa.pl/ ISBN 978–83–62173–54–9 Wprowadzenie Literatura perska - dzieli się na dwa niezmiernie ostro oddzielo- ne okresy. Pierwszy to prastara literatura zendzkim, odwiecznym pisana językiem, z X lub IX w. przed Chr.; druga to nowoperska poezya, która zakwitła w X-XII w. po Chrystusie; jest to język no- woperski, bardziej różny od starego, niż francuski od łaciny; raczej stosunek jego do dawnej mowy porównać można z angielszczyzną w stosunku do starego narzecza Anglo-Sasów. Jak zaś Hebrajczycy posiadali jedną tylko Biblię, tak Persowie mieli tylko jedną Zendawestę, i to była ich cała literatura. Ściśle biorąc - mało literacka. Starożytni Persowie nie byli obdarzeni bogatą fantazyą, a ich dualizm filozoficzny był nader sztywny i monotonny. Zendawesta niewiele posiada obrazów iście poetyckich (jak np. Wedy albo Biblia), natomiast jest to księga 10,000 przepisów. Język Zendawesty, zwany Zend albo Alt-Baktrisch rychło zamarł, a na dworze Cyrusa już mówiono innem narzeczem: staro- perskiem. Czy w tym języku istniały jakie utwory poetyckie - nie wiemy. Bądź jak bądź i ten język już po śmierci Aleksandra Wielkiego przestał istnieć i zaczął się przeradzać w inny - średnioperski, w różnych odcieniach, zwany pazend albo parsi albo huzwaresz lub najczęściej pehlewi czyli pehlewański. Tym językiem mówiono w Persyi prawie aż do czasów podboju ziemi Irańskiej przez 5 Arabów i do wprowadzenia Islamu. Bądź jak bądź Firdusi język ten rozumiał, gdyż z baśni pehlewańskich korzystał, by je przerobić na język nowoperski. Okres między Zendawestą a Firdusim nie był bezpłodny. Persya wystawiona na wpływy Babilonu, Indyi, Grecyi, Chrześciaństwa, Gnozy, Islamu - wsiąkała w siebie wszystkie wiary i filozofie, wszystkie materyały poetyckie. W języku pehlewańskim powstała bogata literatura, mająca na oku zarówno obronę wiary Zoroastra, jako też jej propagandę. Czciciele ognia w istocie byli w wojnie ze wszystkiemi innemi religiami. Stworzyli własną filozofię - a pominąwszy przekład Zendawesty na nowy język - ogłosili nadto Bundehesz t.j. Stworzenie, Dadistan i Dinik t.j. postanowienia religijne i t. d. Całkowity niemal zbiór ksiąg świętych pehlewańskich wydał Max Müller w swoich Sacred Books. W owym dopiero okresie powstawać zaczęły pieśni rycerskie, podania quasi-historyczne - o królach, wojownikach, pehlewanach (t. j. bohaterach) i t.d. Tak więc rozwijała się powoli u Persów zdolność do fantazyowania. Były to, zdaje się księgi rzadkie, gdyż choć miłośnicy starożytności je zbierali, to jednak poginęły. Prawda, że języka naród już zapomniał. W urywku z Firdusiego, który tu podajemy, autor opowiada, z jakim trudem gromadził materyał do swej Szach Nameh. Widać jednak, że owe legendy w ścisłym były związku ze starą Zendawestą - i jeżeli często ludzie przerabiają herosów na bogów, to pehlewany z bogów robili ludzi. Istotnie np. walka Feriduna z Zohakiem u Firdusiego to taż sama walka, którą maluje Awesta jako walkę Thraetony z Dahaką - smokiem. Dopiero najazd arabski, Islam, Koran - rozwinął wyobraźnię Persów do rozkwitu tak bujnego, że śród literatur średniowiecznych jest ona zapewne najbogatsza i najbardziej interesująca na Wschodzie. Pominęliśmy tu cały okres pehlewański - i przeskakujemy wprost do XII wieku po Chr. Dajemy urywek z Szach-Nameh, 6 z przedmowy. Pozwoliliśmy sobie przełożyć ten fragment strofą Króla-Ducha, gdyż o ile Król-Duch jest to polska Szach-Nameh, o tyle Szach-Nameh jest perskim Królem-Duchem. Następują dalej niesłychanie wytworne, skondensowane, pachnące, barwne poezye niezrównanych poetów jak Abu-Said, Saadi, Chakani, Dżelaleddin Rumi, Omar Khayyam, Hafiz i wielu innych, których każde słowo świadczy, że idą „z ojczyzny róż - Farsistanu”. Imiona tłumaczów są tu również godne uwagi, gdyż, oprócz Mickiewicza, mamy tu kilku, co wprost z perskiego tłumaczyli autorów, jak Samuel Otwinowski z XVII w., Kazimirski, Aleksander Chodźko (niestety nie podał on nazwisk autorów perskich, których tłumaczy), Wacław Rolicz Lieder i Tadeusz Miciński posiłkował się oryginałem perskim. Pozostałe przekłady dokonane są podług tłumaczeń niemieckich lub innych. Szach-Nameh jest wierszowaną przeróbką z doskonałego przekładu francuskiego w prozie p. t. Le livre des Rois par Abou lkasim Firdousi, traduit et commente par Jules Mohl. Paris 1876. Korzystaliśmy też z tłumaczeń F. Rückerta oraz z angielskiego przekładu Omar Khayyama. Antoni Lange 7 Abu Lkasim Firdusi1 SZACH-NAMEH. (Z PRZEDMOWY). JAK UŁOŻONĄ ZOSTAŁA TA KSIĘGA. Dawne powieści śpiewały rapsody: Żadnej nie minął wieszcz sprawy dostojnej. Ja ci na nowo witeziów przygody Powiem - i niegdyś opiewane wojny. Wszystko już inni powiedzieli wprzódy, Zrywając z drzewa wiedzy owoc hojny: Lichej zaś mocy duch mój czy się wedrze, By zerwać owoc na tym bujnym cedrze? Lecz i ten, co się zatrzyma w cigęzi, Próżny jest klęski pod wysokiem drzewem. Może zasiędę na niższej gałęzi Cyprysu, wiatrów muskanej powiewem, Tak iż z tej księgi królów i witęzi Pamięć o sobie zostawię swym śpiewem? 1 Abu’l-Kasim Mansur Tusi Firdawsi, albo Hakīm Abu l-Qāsim Firdawsī Tūsī zwany Ferdousi bądź Firdausi (ok. 935 – ok. 1020) to najbardziej znany perski poeta, autor eposu Szahname (Księga królów) – przyp. red. 9 Słów moich kłamstwo ani fałsz nie mroczy, Chociaż nie każdy taką drogą kroczy. A jeśli słuchacz znajdzie się i taki, Co będzie słowa me brał jako baśni, Niechaj rozsądnie baczy lotne ptaki Mych słów, co płyną nie dla wszystkich w jaśni Że jeśli tutaj widzi jakie braki, To mu się obraz wykładem rozjaśni. Bierz, jak ci dają. Lub, jeśli kto woli, Niech tu w legendach poszuka symboli. Istniała niegdyś księga - niemal święta, W której spisano rozliczne powieści. Każdy z Mobedów2 chowa jej fragmenta, Każdy Pehlewan3 znał nieco z jej treści. Był rycerz z rodu Dikhan; ów pamięta Niejedno co się w starej księdze mieści. Mądry był, mężny - a podania sławne Kochał i zbierał pieśni starodawne. Mobedów z różnej sprowadził rubieży, Co starej księgi posiadali szczątki; Pytał o królów ród i ród rycerzy, Jak wyłoniły się ziemi początki, Która tak nędzna przed nami dziś leży, Bo zmarły na niej odwieczne porządki, 2 Mobed - kapłan, przechowywacz tradycyi i legend narodowych - przyp. A.L. (Antoni Lange). 3 Pehlevan - szlachcic, rycerz, bohater. - Język perski z początków ery chrze- ściańskiej do czasów podboju arabskiego nazywał się pehleui. Istniała w nim bogata literatura epicka, prawie zaginiona, której częściową przeróbką w mo- wie nowoperskiej jest Szach-Nameh czyli Księga królów - bajeczne i półba- jeczne dzieje Persów - przyp. A.L. 10 Gdy co dzień idąc pod gwiazdą szczęśliwą Rycerze zwycięstw zdobywali żniwo. Jeden po drugim starzec siwogłowy O królach prawił, co tworzyli dzieje. Pehlewan słuchał objawień ich mowy - I wszystkie słów ich spisywał koleje. Ze starych legend dywan uplótł nowy, Który barwami tęczy promienieje. Do dziś się imię pehlewana święci: W takiej u świata pozostał pamięci! O POECIE DACHIKI. Później śpiewali wszystkim wędrowniki Wiele powieści z owej księgi starej. I umiłował naród te kroniki - Rozum i serce znalazły w niej czary. Był zasię młodzian, imieniem Dachiki, Świetny wymowy przedziwnemi dary: Ten w rym przyodziać tę księgę zamierzył, I wszystkie serca radością poszerzył. Lecz złe kamraty zgubiły młodzieńca: Wiodą go w orgie i w pijane wrzaski, Aż śmierć przedwcześnie wzięła go za jeńca I w swoje czarne spętała potrzaski. Szalona żądza ku grzechom go znęca - Iż w nich tonęła ta dusza bez łaski. Krótko tym światem cieszył się Dachiki - Nożem przebiły go dwa niewolniki. 11 Tak zginął niby rażon od pioruna. - Poemat jego urwany w połowie, Zaś czuwająca nad zmarłym fortuna, Jak płaczka siedząc przy zagasłej głowie, Okrywa zwłoki zawojem całuna; Bo on już żadnej pieśni nie opowie. Boże, za grzechy daj mu przebaczenie - I tam w najwyższym umieść go Edenie. ABULKASIM FIRDUSI ZAMIERZA NAPISAĆ TĘ KSIĘGĘ. Duch mój ten obraz opuszcza grobowy. Kornie się zwracam przed tron chwały bożej. Gdzie stara księga? A na język nowy Pióro me słowa umarłe wyłoży. Pytałem ludzi o księgi osnowy, A ciągle szybki czasu bieg mnie trwoży, Że gdy żywota mego nić strawiona Spłonie, kto inny dzieło me wykona. Mógłby mi skarb ten wyślizgnąć się z dłoni, Mógłbym nie zyskać za mój trud nagrody - Bo czas wojenny był i w krwawej toni I obojętne były mu rapsody. W oczekiwaniu duch mój chwile roni, A zamiar kryją wciąż tajemnic wody. Bo nie widziałem na ziemi nikogo, Komu-bym zwierzył tajemnicę drogą. Nad dobre słowo - jakąż nam świat chowa Rzecz lepszą? Znajdziesz - nie taj go przed nikiem. 12 Gdyby nam Ałłach nie objawił słowa, Jakżeby prorok był nam przewodnikiem? Mam przyjaciela. Dusza to gotowa, Gdy trzeba, skórę oddać mi, pewnikiem. Rzekł mi: Szlachetny plan twój i wysoki. Szczęśliwie ciebie poprowadzą kroki. Przyniosę tobie pehlewańską księgę. Nie drzem! Masz słowa dar niewyczerpany. Przepleć na nowo tę królewską wstęgę - Głoś, jak Irany waliły w Turany - Na nowo śpiewaj rycerzy potęgę: Chwałą na dworach będziesz powitany. I oto wręczył mi te pergaminy I radował się duch mój z tej przyczyny. POCHWAŁA ABU-MANSURA, SYNA MAHMUDA. W dniach owych książę tu na Perskiej ziemi Panował młody, przezorny, szlachetny; Duszę miał zdobną cnotami wszelkiemi, Pan dobrej rady, a w przemowach świetny, Rzekł: Za wieszczami chcesz śpiewać staremi Bieg bohaterskich wieków tysiącsetny? Zrobię ci wszystko, a jest w mojej mocy Nigdzie postronnej nie szukać pomocy. Tak mię uchronił, niby owoc świeży Przed wszelką burzą, zniszczeniem i słotą. Z nizin uniosłem się ku gwiazd rubieży Przez szczodrość pana, dla którego złoto, Jest jak pył, co to na gościńcu leży! 13 Czemuż dni życia w kwiat mu się nie splotą? Świat cały przy nim godny był pogardy, Stał, jak śród krzewin stoi cyprys hardy. Już mi nie zjawił się martwy ni żywy, Odkąd wpadł w kleszcze zbójców krokodyli! O, ta postawa! Ta moc! Nieszczęśliwy... Osaczyli go, przebili, zdusili. Ja, co mi serce podbił książę tkliwy, Drżałem z rozpaczy jak liść, co się chyli. Serce by pękło mi, lecz pilnie słucha - Rad, które dał mi dla ochrony ducha. Rzekł mi: Gdy księgę tę napiszesz całą, Królom ją Persyi chciej złożyć u tronu. Serce me szczęściem od tych słów zadrżało I dusza była radosna do skonu. Więc, Królu Królów strojny wieczną chwałą, Który nadajesz hart ludzkiemu łonu - O władco świata i koron potęgi, Boże, w Twe imię zaczynam te księgi! przełożył Antoni Lange (1861 lub 1863-1929) 14 Abu Said B. Abulchair4 CZTEROWIERSZE. Przyszła miłość i troska serce zapyliła, Pierzchnął rozum, rozsądek poszedł precz i wiedza. W smutku tym żaden druh mi ręki nie uścisnął, Jedno oczy do stóp mych wszystek skarb wylały. * * * Wołałem: O bogini ma tulipanowa, Kochanko we śnie ukaż wdzięki posągowe! Odparła: gdy beze mnie chadzasz na spoczynek, Przecz mi każesz się we śnie marą ukazywać?... * * * Kochanko! myśli moje troska w kłąb związała, Twoja strzała zraniła serce me, kochanko! Mawiałaś: opiekunką jestem serc zranionych; Oto patrzaj, ja także serce mam zranione! 4 Abu Said Abu al Chejr lub Abu Sa`id ibn Abu l-Khayr (967-1049) urodził się w Chorasanie (Iran). Studiował prawo i teologię, ale w wieku około 30 lat porzucił dotychczasowe życie i zwrócił się ku mistycyzmowi i ascezie. Stał się jednym z najsłynniejszych sufich. To między innymi dzięki niemu spontaniczny dotychczas ruch sufich przekształcił się w zorganizowane bractwo – przyp. red. 15 * * * Poszedłem do lekarza z wielkim bólem serca, Rzekł: przed każdym, prócz lubej, milcz sznurując usta. Spytałem: co pić każesz? odparł: krew serdeczną. A unikać? Trosk wszelkich o obydwu światach. * * * Miałaś oczy, co z serca rdzę spojrzeniem myły, Rączkę, co jedno wdzięczny spór z warkoczem wiodła; Gdyś poszła precz, te oczy w twarz mi krwią plunęły, Kamieniem drobna rączka piersi roztrzaskała. * * * Do tej tulipanowej módlże się, Braminie! Do tej czternastoletniej módlże się śliczności! Gdy Bóg ci nie dał oczu, byś na niego wzierał: Przed słońcem raczej czołem bij, niźli przed cielskiem. * * * Odkąd ciebie, tęczowa, ujrzałem, latarko, Poszły precz wszelkie trudy, posty i modlitwy; Gdy cię tulę do piersi - zachwyt mym pacierzem, A nie masz ciebie - pacierz całym mym zachwytem. * * * Skoro w mózgu nierozum, przecz ci krzyżem leżyć? Na coć zda się dryakiew, gdy jad w serce wżarł się? Strój oblekasz paradny; dla brudnego serca Jakaż korzyść z chędożnej wyrość ma sukmany?... 16 * * * Panie, co uszczęśliwiasz ludzi! Niezrównany!. Tak pysznego królestwa nie miał żaden z królów. Noc. Drzwi domów zaparto. Cały świat zasypia. Otwórz furtkę swej łaski, abym wszedł do Ciebie. przełożył Wacław Rolicz Lieder (1866-1912) 17 Saadi5 GULISTAN. (OGRÓD RÓŻANY). Róża, gdy rano urwiesz, tę ma wadę z rodu, Że zwiędnie, nie dotrwawszy do słońca zachodu A po kilka dni wszytkać wyginie z ogroda, Kochać się tedy w róży, tak nietrwałej szkoda Ale mój ogród tak jest dostatni w tej mierze. Że nikt rozkwitłej róży z niego nie przebierze. Pobożny człowiek, siedząc u swojego stołu Rad kiedy się ubogi naje z nim pospołu, A królowie ledwie dziś co pod kim posiędą, Jako co komu jutro wydrzeć, myślić będą. Rustem swojego syna nauczał młodego, By przeciwnika lekce nie kładł najmniejszego. By się potem z małego wielki nie stał zasię, I cięższym go ten, co nim wzgardził, nie miał na się. 5 Sadi z Szirazu czyli Abū-Muammad Muli al-Dīn bin Abdallāh Shīrāzī (1184-1283/1291?), lepiej znany pod pseudonimem jako Sadi, Sa dī lub Saadi, był jednym z największych perskich poetów epoki średniowiecza. Napisał m.in. poematy dydaktyczne Bustan (1256-57, Ogród drzew) i Gulistan (1258, Ogród różany) – przyp. red.  18 Widziałem mały potok, tak nagle wzburzony, Że w nim musiał utonąć wielbłąd najuczony. Wszyscy ludzie, gdy przy kim bogactwa poczują Tego (ręce swe kładąc na piersi) szanują; Ale gdy przy nim szczęście insze się ozowie, Nie ręce, ale nogi kładą mu na głowie. Kto szczęście, ten i miłość ma między wszystkimi, I obcy się bliskimi liczą mu krewnymi. Ale skoro fortuna przyjdzie do odmiany, Drzwi jego i własne nań upadają ściany. Ci ludzie, co-ć się hardo przyjaciołmi liczą, Są jak muchy, które się bawią nad słodyczą. Której skoro nie stanie dalej ulatują: Ci także, póki masz co, póty cię miłują, A jak prędko fortuna spojrzy na cię krzywo, Odwrócą się, jakby cię nie znali, jak żywo; Właśni psi, co się owo przy jatkach chowają, Bo i oni na kości twe tylko czekają. Ale się ty trzymaj tych, co czasu przygody Mógłbyś się pewniej od nich spodziewać wygody. (MÓWI NĘDZARZ), Ani ja na wielbłądach dróg swych odprawuję, Ani się pod ciężarem jak osioł morduję, Anim ja poddanemu żadnemu jest panem, Anim sam cesarzowi żadnym jest poddanym. O to się, abym wiele miał, nie pieczołuję, O to się, że mało mam, najmniej nie frasuję. 19 Płakał jeden nad chorym, nie śpiąc całej nocy, Jak dzień nastał, on umarł, a ten wstał z niemocy, Rączy koń w drodze ustał i omylił jeźdzca, A chromy osioł dotrwał do samego miesca. Bywa, że wiele zdrowych z światem się rozwodzi, Bywa że wiele rannych do zdrowia przychodzi. (O SWEJ ŻONIE). Rzuciła się i moja raz na mnie z językiem, I łając mi wołała niezwyczajnym krzykiem: - „Zaż nie ciebie mój ojciec, z swojej dobrej woli, Niezbyt dawno u Włochów wykupił z niewoli, I dał dziesięć czerwonych złotych za twą duszę?” Rzekłem ja: - „Od Francuzów, przyznać ci to muszę, Za dziesięć mię czerwonych twój ojciec wybawił, Lecz tobie, złej niewieście we stu mię zastawił. Wydarł jeden wilkowi owcę z gardła prawie, Którą kiedy zaś sobie sam rzezał ku strawie”, Owca rzekła: - „Foremne figle ze mną stroisz, Wilkowiś mnie wziął, a sam za wilka mi stoisz. Jam jest mrówka, po której depcą ludzkie nogi, Nie pszczoła, co żądłem swem ból zadawa srogi. O! jakoż mię uszczęścił Bóg z wielkiej litości, Że nie umiem, ni mogę ludziom czynić złości! Nieszczęsny chleb to, co-ć go człek niechętny dawa, Boć przyjacielem zań być zarazem przestawa. Lepiej się tedy mniejszą rzeczą kontentować. Aniż na przyjacielskiej przyjaźni szwankować, Nieszczęsny to stół, co zań z nienawiścią siędziesz, Najesz się, lecz przyjaźni i miłości zbędziesz. 20 Rzekł do syna własnego jeden starzec swego, Gdy go widział mocnego jak lwa i chyżego: „Gdybyś sobie na pamięć przywiódł lata swoje, Gdy cię słabego ręce piastowały moje, Nie czyniłbyś mi złości, gdy zawziąłeś siły, A mnie już jako babę moje opuściły. Siły nie złota, trzeba młodej żenie, Moc u niej w wielkiej, złoto w małej cenie. Mocą, nie złotem, zniewoli się tobie, Bez której zaraz obrzydzi cię sobie. Derwisza nie z postawy, ni z jego odzieży, Ale z dobrych postępków poznawać należy, Bo chocia się on w suknię przeciwną swej wierze, Choć głowę swą w królewską koronę ubierze, Choć położy chorągiew na swojem ramieniu, Nic to: na dobrem więcej należy sumieniu. Świat opuścić i wzgardzić wszystkie jego sprawy, Czystość trzymać i świętych modlitew zabawy - To jest grunt, ale zaś w tem jest omyłka sroga,. By komu miała zjednać raj suknia uboga. Mąż dobry w karacenę twardą grzbiet swój stroi, Ale niewieściuchowi nie wiem co po zbroi? Nie w płaszczu nabożeństwo należy ubogim, Chodź chocia i w hatłasie, a szczerze idź z Bogiem. (NAGROBEK). Winnice i ogrody sobie mię pieściły, Przy księgach, które zawsze zabawą mą były. A ty się gościu lecie przechadzając sobie, Ciesz oczy zielonością wzrosłą na mym grobie. 21
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Dywan perski. Antologia arcydzieł dawnej poezji perskiej
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: