Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00055 005308 14475212 na godz. na dobę w sumie
Dzieci kapitana Granta. Tom I - ebook/pdf
Dzieci kapitana Granta. Tom I - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 425
Wydawca: Zielona Sowa Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-265-0032-9 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> obyczajowe
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Znalazłszy we wnętrznościach upolowanego rekina butelkę z listem, lord Glenarvan, jego żona Helena, ich kuzyn major Mac Nabbs oraz kapitan statku John Mangles starają się rozszyfrować wiadomość. Odczytując tylko szerokość geograficzną, i prawdopodobne miejsce (Patagonię), płyną jachtem na ratunek, a następnie przemierzają wszerz Amerykę wzdłuż równoleżnika. Obfitująca w przygody podróż po Ameryce Południowej jest pełna zwrotów akcji i zaskakujących spotkań z tubylcami. Wciągająca i pasjonująca lektura nie tylko dla amatorów podróży i przygód!

Seria wydawnicza Wydawnictwa Zielona Sowa „Podróże z Verne’em” zawiera 14 powieści Juliusza Verne’a. Obok utworów należących do kanonu twórczości francuskiego klasyka, prekursora science fiction, znalazły się w niej również pozycje mniej znane polskiemu czytelnikowi, jak utrzymane w konwencji powieści utopijnej Pięćset milionów hinduskiej księżniczki czy Dramat w Inflantach, którego akcja toczy się wokół zbrodni i następującego po niej śledztwa. Starannie opracowane, opatrzone rzetelnymi przypisami książki, w nowych pełnych przekładach z języka francuskiego, rekomenduje Polskie Towarzystwo Juliusza Verne’a.

 

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

D z i eci ka p ita n a G ra nta * Juliusz Verne Dzieci kapitana Granta * Przełożył Andrzej Zydorczak ISBN 978-83-265-0031-2 Redaktor serii: Marzena Kwietniewska-Talarczyk Tytuł oryginału: Les Enfants du capitaine Grant Redakcja: Marzena Kwietniewska-Talarczyk Współpraca redakcyjna: Anna Wojciechowska Przypisy: Andrzej Zydorczak Ilustracje: Edouard Riou ze zbiorów Andrzeja Zydorczaka Projekt grafi czny okładki: Dagmara Grabska Skład: Stefan Łaskawiec Korekta: Dorota Strojnowska © Copyright by Wydawnictwo Zielona Sowa Sp. z o.o., Kraków 2011 Wydawnictwo Zielona Sowa Sp. z o.o. 30-404 Kraków, ul. Cegielniana 4A tel./fax (12) 266-62-94, tel. (12) 266-62-92 www.zielonasowa.pl wydawnictwo@zielonasowa.pl Część pierwsza Rozdział I Rekin młot1 wudziestego szóstego lipca 1864 roku, przy silnym północ- no-wschodnim wietrze, wspaniały jacht sunął pełną parą po wodach Kanału Północnego2. Na gafl u bezanmasztu łopotała ban- dera Anglii, a na szczycie grotmasztu3 błękitny proporczyk z wy- haftowanymi złotem inicjałami E. G. oraz książęcą koroną. Jacht nosił nazwę „Duncan” i był własnością lorda Glenarvana, jedne- go z szesnastu parów szkockich zasiadających w Izbie Lordów4 i członka bardzo szacownego Royal Thames Yacht Club5, tak sław- nego w całym Zjednoczonym Królestwie6. Na pokładzie jachtu znajdował się lord Edward Glenarvan wraz ze swą młodą żoną, lady7 Heleną, oraz jeden z jego krewnych, major MacNabbs. 1 Rekin młot (Sphyrna zygaena) – gatunek rekina długości 4-5 m i masie około 400 kg, o głowie spłaszczonej, rozszerzonej na boki na kształt młota; żywi się rybami i bezkręgowcami; jajożyworodny; występuje w gorących i ciepłych strefach Oceanu Atlantyckiego i Spokojnego. 2 Kanał Północny – cieśnina pomiędzy północno-wschodnią Irlandią a Wielką Brytanią, łącząca Morze Irlandzkie z Oceanem Atlantyckim. 3 Gafel – skośne drzewce opierające się o maszt, służące do podnoszenia czworokątnego żagla; bezanmaszt – tylny maszt żaglowca wielomaszto- wego; grotmaszt – główny maszt żaglowca wielomasztowego. 4 Izba Lordów – izba wyższa dwuizbowego parlamentu brytyjskiego. 5 Royal Thames Yacht Club – Królewski Klub Jachtowy, najstarszy jacht- klub; powstał w 1775 roku. 6 Zjednoczone Królestwo – Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlan- dii, istniejące w latach 1801-1922. 7 Lady – tytuł przysługujący żonie lub córce lorda. 6 Niedawno zbudowany „Duncan” wypłynął na próbny rejs kilka mil poza zatokę Clyde1, a teraz powracał do Glasgow. Już wynu- rzała się na horyzoncie wyspa Arran2, kiedy marynarz wachtowy zasygnalizował obecność olbrzymiej ryby baraszkującej w kilwate- rze3 jachtu. Kapitan John Mangles kazał natychmiast powiadomić o tym zdarzeniu lorda Glenarvana, który wspiął się na rufówkę4 razem z majorem MacNabbsem i zapytał kapitana, co sądzi o tym zwierzęciu. – Doprawdy, Wasza Dostojność – odpowiedział John Mangles – uważam, że musi to być ogromny rekin. – Rekin na tych wodach! – zawołał ze zdziwieniem Glenarvan. – Nie ma wątpliwości – odpowiedział kapitan. – Ta ryba należy do pewnego gatunku rekinów spotykanych na wszystkich morzach i pod wszystkimi szerokościami geografi cznymi. Jest to balance fi sh i jeśli się nie mylę, to zapewne będziemy mieli do czynienia z jed- nym z łotrów z tego gatunku! Jeśli Wasza Dostojność się zgodzi, a lady Glenarvan zechce obserwować ciekawy połów, to wkrótce będziemy wiedzieli, jak się rzeczy mają. – Co o tym myślisz, MacNabbs? – zwrócił się lord Glenarvan do majora. – Czy twoim zdaniem możemy spróbować? – Zgadzam się na wszystko, co ci się spodoba – odparł spokojnie major. – Ponadto i tak nie da się wytępić tych straszliwych bestii – po- wiedział John Mangles. – Skorzystajmy z okazji, a jeśli Wasza Do- stojność się zgodzi, to będziemy mieli podniecające widowisko, a jednocześnie spełnimy dobry uczynek. – A więc zaczynaj, John – rzekł lord Glenarvan. Następnie kazał zawiadomić lady Helenę, która zjawiła się na rufi e mocno zaciekawiona możliwością obejrzenia niezwykłego polowania. Morze było wspaniałe. Na jego powierzchni z łatwością można było obserwować gwałtowne ruchy rekina, który to się zanurzał, 1 Zatoka Clyde (Firth of Clyde) – zatoka Morza Irlandzkiego u wybrzeży Szkocji, głęboko wcinająca się w ląd; uchodzi do niej rzeka Clyde. 2 Arran – wyspa leżąca u zachodnich brzegów Szkocji, w zatoce Clyde. 3 Kilwater – zawirowanie wody za rufą, zazwyczaj spowodowane poru- szaniem się statku, układające się w widoczny ślad spienionej wody. 4 Rufówka – nadbudówka w rufowej (tylnej) części statku. 7 to rzucał się naprzód z zadziwiającą energią. John Mangles wydał rozkazy. Marynarze przerzucili przez nadburcie sterburty1 mocną linę wyposażoną w ogromny hak z założonym na nim, jako przy- nętą, sporym połciem słoniny. Chociaż żarłoczny rekin znajdował się jeszcze w odległości co najmniej pięćdziesięciu jardów2, poczuł zapach rzuconego mu przysmaku i szybko zbliżył się do jachtu. Widać było jego płetwy, szare na krańcach, a czarne u nasady, gwałtownie rozcinające fale, podczas gdy płetwa ogonowa utrzy- mywała go ściśle w linii prostej. W miarę jak się zbliżał, można było zauważyć jego wielkie, płonące pożądliwością ślepia, a kie- dy się przewracał na grzbiet, w jego szeroko rozwartych, silnych szczękach ukazywał się poczwórny szereg zębów. Szeroka głowa podobna była do dwóch młotów osadzonych na jednym trzonku. John Mangles się nie mylił – był to rzeczywiście najżarłoczniejszy przedstawiciel rodziny rekinów, ryba-waga Anglików, ryba-żyd Prowansalczyków. 1 Nadburcie – bariera ochronna znajdująca się na większych jednost- kach pływających na krawędzi odkrytego pokładu, zabezpieczająca przed wypadnięciem za burtę rzeczy lub ludzi; sterburta – prawa burta statku. 2 Jard – angielska jednostka miary długości, równa 0,91 m. 8 Pasażerowie i marynarze „Duncana” z żywym zainteresowa- niem śledzili ruchy rekina. Wkrótce zwierzę dopłynęło do haka z przynętą, przewróciło się na grzbiet, aby ją łatwiej chwycić, i w mgnieniu oka olbrzymi kawał słoniny zniknął w jego prze- pastnej gardzieli. Natychmiast sam się „zaciął”, gwałtownie pod- rywając linę, a marynarze pociągnęli monstrualnego rekina, uży- wając do tego wielokrążka umocowanego na samym krańcu rei grota1. Rekin czując, że został wyrywany ze swego naturalnego żywio- łu, zaczął się gwałtownie szamotać, lecz szybko znaleziono środek na tę gwałtowność. Na ogon zarzucono sznur z ruchomą pętlą i tym sposobem sparaliżowano wszystkie ruchy rekina. Zaraz je- den z marynarzy, zachowując ostrożność, zbliżył się do niego i sil- nym uderzeniem siekiery odciął ogromny ogon zwierzęcia. Połów był skończony. W tej chwili nie należało się obawiać ni- czego złego ze strony potwora. Marynarze odczuwali satysfakcję z dokonanej zemsty, ale nie zaspokoili swojej ciekawości. Jest bo- wiem w zwyczaju na wszystkich statkach, że bada się dokładnie 1 Reja – poziome drzewce omasztowania statku żaglowego przytwier- dzone w środku swej długości, służące do rozpinania żagla rejowego; grot – największy żagiel, rozpięty na grotmaszcie. 9 zawartość wnętrzności upolowanych rekinów. Marynarze, znając żarłoczność tych niewybrednych zwierząt, zawsze oczekują jakiejś niespodzianki i rzadko się mylą w swoich oczekiwaniach. Lady Glenarvan nie chciała się przyglądać tym przerażającym „badaniom” i powróciła do swojej kajuty. Rekin jeszcze dyszał. Ogromne zwierzę miało dziesięć stóp długości i ważyło ponad sześćset funtów1. Te rozmiary i waga nie są niczym nadzwy- czajnym, ale jeżeli balance fi sh nie jest zaliczana do olbrzymów w swojej rodzinie, to przynajmniej należy do najstraszniejszych jej przedstawicieli. Wkrótce bez większych ceremonii rozpłatano ogromną rybę sil- nymi ciosami siekier. Hak doszedł aż do żołądka, całkiem zresztą pustego. Najwidoczniej zwierzę od dość dawna pościło. Zawiedze- ni marynarze już zamierzali wyrzucić porąbane szczątki rekina do morza, gdy nagle uwagę bosmana przyciągnął jakiś duży przed- miot, tkwiący głęboko w jednym z jelit. – Ej! A cóż to takiego? – zawołał. – To jakiś kawałek skały – odpowiedział jeden z marynarzy – który ta bestia połknęła, aby obciążyć się balastem. – Dobre sobie! – odezwał się inny. – To jest całkiem ładna kula sztabowa2, którą ten łotr pożarł i do tej pory nie potrafi ł jej strawić. – Darujcie sobie te wywody – zawołał Tom Austin, zastępca do- wódcy jachtu. – Czy nie widzicie, że bestia była skończonym pi- jakiem, a nie chcąc nic stracić, wypiła nie tylko wino, ale jeszcze połknęła butelkę? – Co!? – zawołał lord Glenarvan. – Rekin ma w brzuchu butelkę!? – Prawdziwą butelkę – potwierdził bosman – ale wyraźnie wi- dać, że nie przyniesiono jej z piwnicy! – Zatem Tomie, wyciągnij ją ostrożnie – poprosił lord Edward. – Butelki znajdowane na morzu często zawierają cenne dokumenty. – Tak sądzisz? – zapytał major MacNabbs. 1 Stopa – jednostka miary długości, tu: stopa angielska, równa 30,48 cm, czyli 1/3 jarda; funt – jednostka masy i ciężaru, w krajach anglosaskich równa 0,454 kg. 2 Kula sztabowa – dwie połówki kuli połączone żelazną sztabą; kule szta- bowe (lub łańcuchowe) były wystrzeliwane z dział okrętowych i miały powodować niszczenie takielunku (olinowania) atakowanego statku. 10 – Nie jestem pewny, ale przypuszczam, że tak może być. – Wcale się nie sprzeczam – odrzekł major. – Być może odkryje- my jakąś tajemnicę. – Zaraz będziemy wiedzieć – powiedział Glenarvan. – No i co, Tomie? – Proszę – odparł porucznik, pokazując niekształtny przedmiot, który właśnie z wielkim trudem wydobył z wnętrzności rekina. – Dobrze – powiedział Glenarvan. – Umyjcie to paskudztwo i przynieście do rufówki. Tom wykonał rozkaz i butelka, znaleziona w tak niezwykłych okolicznościach, została złożona na kwadratowym stoliku, wokół którego zasiedli: lord Glenarvan, major MacNabbs, kapitan John Mangles i lady Helena, ponieważ kobieta – jak mówią – jest zawsze istotą nieco ciekawską. Na morzu każde zdarzenie staje się wydarzeniem. Zapanowała chwila ciszy. Wszyscy patrzyli pytającym spojrzeniem na to kruche naczynie. Zawierało tajemnicę wielkiej katastrofy, albo tylko mało znaczące wiadomości, powierzone igraszkom fal przez niemające- go nic lepszego do roboty marynarza. Tymczasem należało się dowiedzieć, co o tym sądzić, więc Gle- narvan, nie czekając dłużej, przystąpił do zbadania butelki. Podjął przy tym wszelkie środki ostrożności wymagane w podobnych okolicznościach. Można powiedzieć, że był jak koroner1 przedsta- wiający wszelkie szczegóły w poważnym procesie. Lord miał rację, ponieważ pozornie najmniej znacząca wskazówka często może na- prowadzić na ślad bardzo ważnego odkrycia. Przed zbadaniem zawartości butelki najpierw obejrzano ją do- kładnie z wierzchu. Miała wysmukłą szyjkę, a wokół jej solidne- go wylotu nawinięty był jeszcze kawałek drutu, już nadgryziony przez rdzę. Grube szkło, zdolne wytrzymać ciśnienie kilku atmos- fer, wskazywało ewidentnie, że była to butelka po szampanie. Taki- mi butelkami producenci z Aÿ lub Epernay2 rozbijają poręcze krze- seł, przy czym na szkle nie pokazuje się żadna najmniejsza rysa. 1 Koroner – w krajach anglosaskich: biegły sądowy zajmujący się bada- niem przyczyn, czasu, okoliczności zgonu osób zmarłych śmiercią nienaturalną. 2 Aÿ (Aÿ-Champagne), Épernay – miasteczka we Francji, położone w depar- tamencie Marny, słynące z produkcji szampana. 11 Zatem ta butelka mogła znieść bez uszczerbku wszelkie przypadki podczas długiej podróży po morzach. – Jest to butelka fi rmy Cliquot – oświadczył krótko major, a po- nieważ znał się na tym doskonale, bez zastrzeżeń zaakceptowano jego opinię. – Drogi majorze – odezwała się lady Helena – mniejsza z tym, co to za butelka, jeżeli nie wiemy, skąd dotarła. – Dowiemy się tego, moja kochana Heleno – powiedział lord Edward – i już teraz możemy twierdzić, że przybyła z daleka. Spójrz na skamieniałe materie, które ją pokrywają, na te substancje przemienione w minerały, że tak powiem, pod wpływem działania wody morskiej! Ów zabłąkany przedmiot długo przebywał w oce- anie, zanim znalazł się w brzuchu rekina. – Nie mogę się nie zgodzić z twoim zdaniem – odezwał się ma- jor – że to kruche naczynie, pokryte kamienną pokrywą, musiało odbyć długą podróż. – Ale skąd do nas przypłynęło? – powtórzyła pytanie lady Glenarvan. – Poczekaj, droga Heleno, poczekaj. Z butelkami należy postę- pować cierpliwie. Albo bardzo się mylę, albo ona sama odpowie na wszelkie nasze pytania. To mówiąc, Glenarvan zaczął zeskrobywać twardą powłokę ochraniającą otwór butelki. Wkrótce ukazał się korek, mocno znisz- czony przez wodę morską. – Przykra sytuacja – powiedział Glenarvan – bo jeśli we wnętrzu znajduje się jakiś papier, to będzie w bardzo złym stanie. – Należy się tego obawiać – przytaknął major. – Dodam także – mówił dalej lord Glenarvan – że ta źle zakor- kowana butelka szybko by zatonęła. Na szczęście jednak połknął ją rekin i dostarczył nam na pokład „Duncana”. – Zapewne dobrze się stało – odezwał się John Mangles – ale by- łoby jeszcze lepiej, gdybyśmy ją wyłowili na pełnym morzu, pod prawidłowo określoną długością i szerokością geografi czną. Bada- jąc prądy atmosferyczne i morskie, można by wtedy poznać prze- bytą przez nią drogę. Mając jednak takiego posłańca jak ten, mając do czynienia z rekinami, które pływają, nie zważając na prądy mor- skie i pływy, trudno coś wywnioskować. – Zaraz zobaczymy – odparł Glenarvan, wyjmując w tej chwili bardzo ostrożnie korek. Po kajucie rozszedł się mocny zapach soli. 12 – No i co? – zapytała z całą kobiecą niecierpliwością lady Helena. – Tak, nie pomyliłem się! – rzekł lord Glenarvan. – W środku są jakieś papiery! – Dokumenty! Dokumenty! – zawołała lady Helena. – Niestety – mówił dalej Glenarvan – wydają się uszkodzone przez wilgoć i trudno je będzie wyciągnąć, ponieważ przylgnęły do ścian butelki. – Stłuczmy ją – doradził MacNabbs. – Wolałbym ją zachować nietkniętą – odparł Glenarvan. – I ja także – dodał major. – Niewątpliwie – powiedziała lady Helena – ale zawartość jest cenniejsza od samej butelki, więc lepiej będzie ją poświęcić dla uzy- skania dokumentów. – Niech Wasza Dostojność utrąci tylko szyjkę – rzekł John Man- gles.– To pozwoli wyciągnąć dokumenty bez ich uszkodzenia. – Dalej! Zobaczmy, mój drogi Edwardzie! – zawołała lady Glenarvan. Trudno było postąpić w inny sposób i cokolwiek miało się zda- rzyć, lord Glenarvan zdecydował się rozbić szyjkę cennej butelki. Trzeba było użyć młotka, gdyż kamienna powłoka nabrała twardo- ści granitu. Wkrótce odłamki szkła posypały się na stół i i obecni dostrzegli kilka zlepionych z sobą kawałków papieru. Glenarvan wyciągnął je bardzo ostrożnie, oddzielił od siebie i rozłożył na stole, podczas gdy lady Helena, major i kapitan skupili się wokół niego.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Dzieci kapitana Granta. Tom I
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: