Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00233 007151 14658318 na godz. na dobę w sumie
Dzieciństwo we dworze szlacheckim w I połowie XIX wieku - ebook/pdf
Dzieciństwo we dworze szlacheckim w I połowie XIX wieku - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 266
Wydawca: Avalon Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-7730-944-5 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> naukowe i akademickie >> historia
Porównaj ceny (książka, ebook (-8%), audiobook).

Dzieciństwo we dworze szlacheckim w I połowie XIX wieku

Dzieciństwo w dziewiętnastowiecznym dworze, to czas lalek, żołnierzyków, wieczorów przy kominku, mamek, nianiek i służby zapinającej buciki... Czy tylko? Niezupełnie. To także świat konwenansów i ujarzmionej przez sztywną etykietę uczuciowości. Niełatwo było wówczas dorastać. Jak wyglądało codzienne życie dzieci szlacheckich: w co je ubierano, co jadły, jakie miały obowiązki i co robiły w  wolnych chwilach? Jakie było ich miejsce w rozbudowanej społeczności dworu? Autorka stara się odpowiedzieć na te i wiele innych pytań. Sięga przy tym do pamiętników, korespondencji, poradników oraz czasopism z epoki. Odwołuje się także do badań z zakresu medycyny, prawa, historii materialnej i historii wychowania.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Redakcja i korekty Wanda Lohman Recenzent Prof. dr hab. Wiesław Caban Projekt okładki i stron tytułowych Paweł Kawiński Copyright by Anna Pachocka, Kraków 2009, wyd. I ISBN 978-83-7730-944-5 Z a m ó w i e n i a p r z y j m u j e Wydawnictwo AVALON T. Janowski Sp. j. ul. Fiołkowa 4/13; 31-457 Kraków tel./fax +48 606 750 749 zamowienia@wydawnictwoAVALON.pl www.wydawnictwoAVALON.pl Mojej mamie – za blaski dzieciństwa dziecko_plytka.indb 5 2009-06-10 16:33:48 dziecko_plytka.indb 6 2009-06-10 16:33:48 SPIS TREŚCI WSTęP 9 Rozdział I. DzIECko W RoDzInIE 19 1. Wychowanie tradycyjne 20 2. nowe tendencje wychowawcze 28 3. Wychowanie liberalne 38 4. Środowisko rodzinne 41 Rozdział II. WCzESnE DzIECIńSTWo 62 1. Wokół narodzin 63 2. Mamki, niańki, bony... 77 3. zagrożenia wieku dziecięcego 88 Rozdział III. WyChoWanIE I nauCzanIE 103 1. Religia i patriotyzm 104 2. Pierwsze nauki 117 3. Drugi etap nauczania 127 4. Grono pedagogiczne 140 Rozdział IV. DzIECko WE DWoRzE 151 1. Rytuał dnia 151 2. Pokoje dziecięce 157 3. ubiory dziecięce 167 4. Pożywienie 179 Rozdział V. CzaS Wolny W żyCIu DzIECka 188 1. zabawy i zabawki 189 2. literatura dziecięca 209 zakońCzEnIE 229 BIBlIoGRafIa 235 SPIS IluSTRaCjI 255 InDEkS nazWISk 259 dziecko_plytka.indb 7 2009-06-10 16:33:49 dziecko_plytka.indb 8 2009-06-10 16:33:49 Wstęp zagadnienia związane z historią dzieciństwa są od kilkudziesięciu lat przedmiotem dyskusji w historiografii światowej1. Problematyka ta zaczyna także wzbudzać zainteresowanie historyków polskich. oprócz szeregu szczegółowych opracowań dotyczących powyższej tematyki na rynku krajowym ukazały się dwie prace syntetyczne pióra Małgorzaty Delimaty oraz Doroty żołądź-Strzelczyk. Pierwsza z nich przeanalizo- wała sytuację dziecka w Polsce średniowiecznej, druga podjęła się przed- stawienia tego zagadnienia w następnych stuleciach (XV–XVIII w.). niniejsza publikacja jest próbą kontynuacji tematu w odniesieniu do kolejnego wieku, a dokładniej czasu od ostatniego rozbioru Polski po powstanie styczniowe (tj. lat 1795–1863)2. okres ten zasługuje na uwa- gę z dwóch względów. Po pierwsze, szlachta zmuszona była wówczas do podjęcia środków zaradczych, przeciwdziałających wynarodowie- niu młodego pokolenia. Po drugie, na ziemiach byłej Rzeczypospolitej, częściowo za sprawą fascynacji kulturą francuską, rozprzestrzeniły się  P. Ariès, L’Enfant et la vie familiale sous l’Ancient Régime, Paris 1960 (tłu­ maczenie polskie zostało wydane w Gdańsku w 1995 r. pod tytułem: Historia dzieciństwa. Dziecko i rodzina w dawnych czasach); L. de Mause, The Histo­ ry of Childhood. The Evolution of Parent­Child Relationship as a Factor in History, London 1974; K. Arnold, Kind und Gesellschaft in Mittelalter und Renaissance. Beiträge und Texte zur Geschichte der Kindheit, Paderborn 1980; L. Pollock, Forgotten Children. Parent­Child Relations from 1500 to 1900, London 1983; H. Cunningham, Children and Childhood in Western Society since 1500, New York 1995.  Daty te należy potraktować umownie. W uzasadnionych przypadkach, w celu zarysowania szerszego kontekstu, wykorzystywałam również źródła z końca lat 80. XVIII i 60. XIX wieku. dziecko_plytka.indb 9 2009-06-10 16:33:49 10 Wstęp w tym czasie oświeceniowe poglądy jana jakuba Rousseau, człowieka, który zdaniem wielu uczonych, dokonał swoistego „odkrycia dzieciń- stwa”. jego pisma wywołały niewątpliwy ferment, kierując uwagę ludzi nauki również na inne dostępne traktaty wychowawcze, stając się jedno- cześnie bodźcem do powstawania następnych. okoliczności te wpłynęły wymiernie na wzrost zainteresowania wychowaniem w kręgach intelek- tualistów polskich, co w rezultacie doprowadziło do wyeksponowania problematyki dzieciństwa oraz do powolnej liberalizacji kontaktów mię- dzy rodzicami a dziećmi. Błędem byłoby twierdzenie, że przed XIX wiekiem nie dostrzegano specyfiki tego okresu ludzkiego życia. Mimo że opinie na powyższy temat są podzielone, większość naukowców zga- dza się, iż o najmłodszych troszczono się także we wcześniejszych stu- leciach. Wiele kontrowersji wzbudza natomiast kwestia, czy dzieci były dawniej obiektem uczuć rodzicielskich3. W niniejszej pracy postaram się dowieść, że w pierwszej połowie XIX wieku dzieciństwu zaczęto przypisywać większe niż dotychczas znaczenie. odmienność dzieci była już nie tylko dostrzegana – ale w pewnym sensie nawet eksponowana. Tę swego rodzaju „emancypację dziecka” zauważają naukowcy zajmu- jący się historią sztuki, stroju i literatury. Wizerunki najmłodszych po- chodzące z analizowanego półwiecza są znacznie mniej formalne niż te pochodzące z wcześniejszych epok. Małych modeli przedstawiano coraz częściej w sytuacjach zabawy, a z ich twarzy zniknął „wyraz dostojnej, nieraz nawet kamiennej powagi” charakterystyczny dla dziecięcego por- tretu sarmackiego4. formy ubiorów nieletnich dostosowywano w więk- szym niż dotychczas stopniu do ich wieku i potrzeb, natomiast rynek księgarski zyskał nową gałąź – literaturę dla dzieci. Ewolucja najmocniej odcisnęła swoje piętno w sferze obyczajowo- ści. Dawne normy zachowań, nakazujące powściągliwość uczuciową w stosunku do dzieci, stopniowo traciły na znaczeniu. od początku XIX wieku coraz liczniejsi rodzice odchodzili od „staropolskich obyczajów” 3 Dyskusja ta został omówiona szczegółowo przez Małgorzatę Delimatę. Zob.: taż, Dziecko w Polsce średniowiecznej, Poznań 2004, s. 9–18. 4 Z. Żygulski, Wstęp, w: Dziecko w malarstwie polskim, Warszawa 1989, s. nie­ numerowane. Zob. także: K. Sroczyńska, Wstęp, w: Dziecko w malarstwie pol­ skim, Warszawa 1979; S.K. Stopczyk, Wstęp, w: Dziecko w malarstwie pol­ skim, Warszawa 1979. dziecko_plytka.indb 10 2009-06-10 16:33:49 Wstęp 11 – jak je zwykli nazywać pamiętnikarze. Dzieciom zaczęto poświęcać więcej czasu i uwagi, nadając tym staraniom bardziej planowy charakter. Powoli zanikała staropolska retoryka nakazująca okazywanie umiarko- wanych emocji w przypadku utraty potomstwa5. Śmierć najmłodszych, choć traktowana była wciąż w kategorii „dopustu Bożego”, wywoływała żywe emocje, znajdowała odbicie na kartach pamiętników. Próbując wykazać sygnalizowane przeobrażenia, chciałam odpo- wiedzieć na pytanie, w jakim stopniu zmiany w mentalności dorosłych wpłynęły na sposób traktowania dzieci. Interesował mnie również po- ziom świadomości pedagogicznej dziewiętnastowiecznych rodziców i opiekunów. Powszechnie wiadomo, że wówczas powiększył się znacz- nie rynek wydawnictw o charakterze poradnikowym. Moim zamierze- niem było wyśledzenie recepcji tych publikacji w literaturze wspomnie- niowej. zwróciłam uwagę zarówno na materialne aspekty bytu dziecka we dworze, jak i na kwestie dotyczące jego rozwoju emocjonalnego, nauki i wychowania. W związku z tym postanowiłam przeanalizować zagadnienia związane z wyborem dziecięcych opiekunów oraz prefero- wanymi programami edukacyjnymi, literaturą dziecięcą i dostępnymi zabawkami. Starałam się dociec, w jakim stopniu dzieci uczestniczyły 5 Niektórzy historycy powołują się w tej kwestii na świadectwo Trenów Jana Ko­ chanowskiego. Historycy literatury podkreślają jednak, że forma wyrażanego w nich żalu była szczególna. Analizując poezję okolicznościową renesansu i baroku Ludwika Ślękowa zaznacza, że ówczesne zainteresowanie dzieckiem „nie przekształciło się jednak – co trzeba z naciskiem podkreślić – w kult dzieciństwa jako fazy ludzkiego życia. W dalszym ciągu przypisywano mu niewielką rangę. [...] Dzieci stanowiły w obrębie locus amoenus albo element czysto dekoracyjny, albo były traktowane instrumentalnie: same nie doznawa­ ły szczęścia, ale umożliwiały jego przeżywanie ludziom dorosłym”. W trenach i utworach żałobnych „Uwagę skupiał jednak przede wszystkim wygląd «dzie­ cinki małej», którą jakby redukowano do – utraconego – przedmiotu wzruszeń estetycznych [...]”. L. Ślękowa, Muza domowa. Okolicznościowa poezja rodzin­ na czasów renesansu i baroku, Wrocław 1991, s. 63, 145. Zob. także: J. Par­ tyka, „Niech służy z aniołami Panu nad Pany w niebie”: staropolskie relacje o śmierci dziecka, w: Śmiech i łzy w kulturze staropolskiej, red. A. Karpiński, E. Lasocińska, M. Hanusiewicz, Warszawa 2003; T. Banasiowa, Wczesnoba­ rokowe treny konsolacyjne poświęcone pamięci dzieci – charakterystyka geno­ logiczna, w: Wokół Wacława Potockiego, Studia i szkice staropolskie w 300. rocznicę śmierci poety pod red. J. Malickiego i D. Rotta, Katowice 1997. dziecko_plytka.indb 11 2009-06-10 16:33:49 12 Wstęp w życiu rodzinnym i towarzyskim oraz jak bardzo dotykały je sprawy dorosłych zajętych walką polityczną. W XIX stuleciu podniesiono także inną ważną kwestię – wykształcenia kobiet, co nasunęło kolejne pytania, tym razem o różnice w wychowaniu i nauczaniu dziewcząt i chłopców. W kręgu moich zainteresowań znalazła się przede wszystkim szlachta i arystokracja, zamieszkująca tereny dawnej Rzeczypospolitej i utożsamiająca się z narodowością polską. najwięcej uwagi poświęci- łam rodzinom średniozamożnym i zamożnym. W miarę potrzeb sta- rałam się uzupełniać dyskurs o informacje dotyczące zarówno dzieci biedoty szlacheckiej, jak i magnaterii. Skrajności w poziomie życia przedstawicieli reprezentujących poszczególne kręgi uprzywilejowa- nych były niebywałe. Dokładne ich prześledzenie wymagałoby jednak przeprowadzenia dodatkowych badań i znacznego poszerzenia zakresu pracy. Swoje poszukiwania zawęziłam do tematyki związanej z okresem spędzanym przez dziecko pańskie w domu rodzinnym, bądź innym, ten mu zastępującym. Celowo pominęłam kwestię kształcenia publicznego, obszernie omówioną przez historyków wychowania6. Chłopcy rodzinne progi opuszczali pomiędzy siódmym a dwunastym rokiem życia, udając się „do szkół”7. W przypadku dziewcząt, ze względów praktycznych, na- leżało przyjąć inne kryterium, jako że większość z nich zwykle odbierała jedynie wykształcenie domowe. Wyruszały z domu dopiero z chwilą za- mążpójścia. za umowny wiek ukończenia przez nie okresu dzieciństwa przyjęłam więc czas przywdziania przez nie długich sukni, co następo- wało około piętnastego roku życia. W trakcie swoich poszukiwań poddałam analizie wiele źródeł pi- sanych (wspomnień, dzienników, listów, poradników, artykułów praso- wych) i ikonograficznych (portretów, grafik). najobszerniejszą grupę stanowiły relacje pamiętnikarskie. Przejrzałam w sumie ponad 300 pa- miętników, z których około 130 zawierało dane możliwe do wykorzy- stania w niniejszej pracy. Wiele spośród nich zawierało jedynie kilku- zdaniowe odniesienie do interesującego mnie zagadnienia dzieciństwa, choć natrafiłam również i na takie, w których poświęcono mu wiele  Zob. przypis 13. 7 Oczywiście moment ten nie był równoznaczny z uzyskaniem przez nich sa­ modzielności. Stanowił jednak symbol (wyznacznik) umownego „wyjścia w świat”, przejścia spod władzy rodziców pod nadzór nauczycieli. dziecko_plytka.indb 12 2009-06-10 16:33:49 Wstęp 13 uwagi. Dobrym przykładem takich zapisków są między innymi pamięt- niki: Ewy felińskiej, Sabiny z Gostkowskich Grzegorzewskiej czy hen- riety z Działyńskich Błędowskiej8. Ewa felińska pozostawiła niezwykle ciekawe notatki opisujące jej ży- cie zarówno w niezbyt dostatnim domu rodzinnym, jak i pańskim pałacu, do którego dzięki łaskawości krewnych została przyjęta na wychowanie. Można w nich znaleźć szereg wiadomości na temat dziecięcych zabaw, lektur, posiłków, ubiorów, pokoi i grona pedagogicznego. kolejne dwie wymienione pamiętnikarki pochodziły ze znacznie bogatszych familii. Sabina z Gostkowskich Grzegorzewska, oprócz opisu zabawek, zabaw (w tym formalnych dziecięcych wieczorków i bali), zapisała dużo ciekawych refleksji na temat zachodzących za jej życia zmian obyczajowych w za- kresie wychowania dzieci. odniosła się także do obserwowanej wówczas „manii cudzoziemskości”. Równie ciekawy jest sporządzony przez nią, bardzo dokładny, opis lekcji muzyki czy kuracji leczniczej. henrieta z Działyńskich Błędowska dostarczyła wielu informacji na temat swego dzieciństwa oraz macierzyństwa. Czytelnik zostaje wprowadzony przez nią w świat uczuć i trosk matczynych, zapoznany z różnymi stosowa- nymi wówczas praktykami i zabobonami. Inne, szczególnie przydatne dla opracowania tematu wspomnienia zostały napisane przez: zofię z fredrów Szeptycką, Elizę orzeszkową, Grasyldę Malinowską, zofię z Białłozorów Römerową, józefę z Moszyńskich Szembekową, Łucję hor- nowską z Duninów Borkowskich i annę z Działyńskich Potocką. najwięcej pamiętników pozostawili po sobie mężczyźni. Ich zapiski koncentrowały się dość często na wydarzeniach politycznych, towarzy- skich (których to tematów nie omijały również damy) i gospodarczych. niektórzy jednak decydowali się powrócić we wspomnieniach do okresu dzieciństwa. niezwykle barwnie i szczegółowo opisywał dziecięce lata zygmunt Miłkowski. Wspominał o zabawach, psotach i karach, przed- stawił swe lektury, nauczycieli i zajęcia, oddając przy tym nastrój pol- skiego gniazda szlacheckiego oraz jego poszczególnych domowników (z uwzględnieniem ich wpływu na wychowanie najmłodszych). Wiele ciekawych informacji znaleźć można we wspomnieniach Wacława la- sockiego. Pisał on między innymi o nauce dobrych manier, zabiegach 8 Opis bibliograficzny wszystkich dzieł autorów wymienianych przeze mnie we wstępie znajduje się w bibliografii. dziecko_plytka.indb 13 2009-06-10 16:33:49 14 Wstęp higienicznych stosowanych wobec niego i jego sióstr oraz przebiegu edu- kacji domowej. Wychowanie staropolskie opisywali m.in.: aleksander jełowicki i henryk Dembiński; ciekawych wiadomości na temat wycho- wania patriotycznego dostarczyli natomiast: Bolesław limanowski, Prot lelewel, Marcin zaleski. Warte odnotowania są również zapiski wielu innych pamiętnikarzy, np.: zygmunta Szczęsnego felińskiego, francisz- ka Gajewskiego, józefa Dunin-karwickiego, Edwarda Tomasza Massal- skiego, andrzeja Edwarda koźmiana czy Wacława Sieroszewskiego. Pozostawione przez nich pamiętniki pomagają w rekonstrukcji obrazu dawnego życia we dworze. Większość wspomnień pamiętnikarskich cechuje jednak duża skrótowość i emocjonalność. autorzy przytaczają zwykle te odległe wrażenia, które utkwiły im w pamięci ze względu na swą szczególność. na szczęście dla współczesnych badaczy zachodzące wówczas zmiany były odczuwalne dla ówczesnych w takim stopniu, iż dość szybko zaczęli notować również wszystkie zapamiętane szczegóły ze swej niedawnej przeszłości. nawet jeśli noszą one w sobie pewną dozę mitologizacji, bez wątpienia zasługują na uwagę historyków9. Informacji na temat codzienności, mało znaczących czynności i ry- tuałów dostarczają listy10. Do najbardziej wartościowych źródeł należy korespondencja pomiędzy bliskimi członkami rodziny, przekazującymi sobie wiadomości o najdrobniejszych domowych wydarzeniach, radoś- ciach i problemach. za pośrednictwem listów przesyłano sobie porady i wskazówki, także wychowawcze czy lecznicze. Dzisiejszym badaczom dostarczają wiadomości rzadko obecnych we wspomnieniach pamięt-  Wartość subiektywizmu autobiografii podkreślał J. Chałasiński, twierdząc, że działanie jednostek i grup społecznych można zrozumieć właśnie dzięki badaniu ich subiektywnych przeżyć (J. Chałasiński, Młode pokolenie chłopów, Warsza­ wa 1938, s. 13). Zob. też: A. Kicowska, Pamiętniki jako źródło do badań nad dzieckiem i dzieciństwem, w: Dziecko w rodzinie i społeczeństwie..., s. 301–310; J. Maternicki, Historia i wychowanie, Warszawa 1990 – szczególnie rozdział pt.: Materiały autobiograficzne. Ich funkcja poznawcza i dydaktyczna. 0 Zob. np.: H. Wysocki, Przemówiły stare listy, Kraków 1986; Z dziejów Rome­ rów na Litwie. Nie ustawajmy więc w ochocie pisania... Z listów i dzienników trzech pokoleń, wyb., oprac. i wstęp D. Kamolowa, Warszawa 1992; Fredro i Fredrusie, oprac. B. Zakrzewski, Wrocław 1974; Korespondencja rodzinna Śniadeckich z lat 1815–1871, Biblioteka Narodowa w Warszawie (dalej skrót: BN) rkp. 2881. dziecko_plytka.indb 14 2009-06-10 16:33:49 Wstęp 15 nikarskich11 – dotyczących najmłodszych członków rodziny, w tym no- worodków. Bardzo pomocne w odtwarzaniu praktyk pielęgnacyjnych stosowa- nych w XIX wieku są również wszelkie dostępne wówczas wydawnictwa o charakterze poradnikowym12. oprócz wszechobecnych we dworach kalendarzy, dostarczających porad, jak wyleczyć poszczególne choroby, coraz popularniejsze stawały się różnego rodzaju poradniki. Ich głów- nym zadaniem było krzewienie wiedzy na temat potrzeb rozwojowych dzieci. zwalczały również zabobonne praktyki i przedstawiały, jak w praktyczny sposób zajmować się wychowaniem najmłodszych. Podob- ne zadanie spełniały artykuły prasowe, piętnujące błędy wychowawcze i propagujące nowinki pedagogiczne. Źródła ikonograficzne, takie jak ilustracje prasowe, grafiki, portre- ty, scenki rodzajowe, pozwalają zobrazować ewolucję ówczesnej mody dziecięcej, ukazują zabawki czy dziecięce pokoje. odnosząc się do literatury przedmiotu, należy stwierdzić, iż mimo że żadna z wydanych monografii nie traktuje bezpośrednio o dzieciń- stwie w polskim dworze szlacheckim, to jednak wiele z dostępnych pub- likacji zawiera ustalenia wartościowe z punktu widzenia poszczególnych zagadnień opracowywanego tematu. Były mi one pomocne zwłaszcza przy weryfikacji rezultatów uzyskanych podczas badania źródeł. Wiedzy na temat rozwijanych przez wieki koncepcji pedagogicz- nych dostarczają wydawnictwa z zakresu historii wychowania13, a także  Wyjątek stanowią: Pamiętnik Zofji z Białłozorów Edwardowej Römerowej (przechowywany w Bibliotece Narodowej – nr akc. 10 903, pisany dla synka Ciuka i poświęcony niemal w całości przedstawieniu jego dorastania, poczy­ nając od okresu niemowlęcego, a po jego śmierci przeadresowany na jego brata) i Pamiątka przeszłości Henriety z Działyńskich Błędowskiej (opisującej częściowo doświadczenia macierzyńskie).  J. Śniadecki, O fizycznym wychowaniu dzieci, Kraków 1990; [W. Malcz], Rady dla matek obejmujące przepisy pielęgnowania i hodowania dzieci w pierwszych latach życia przez W. Malcza doktora medycyny i chirurgii, Warszawa 1834; [T.T. Matecki], Poradnik dla młodych matek czyli fizyczne wychowanie dzieci w pierwszych siedmiu latach dr T.T. Matecki, Poznań 1848; [L. Mieroszew­ ska], Rady praktyczne o początkowem wychowaniu dzieci. Epoka od 1go do 5go roku, Warszawa 1856. 13 S. Wołoszyn, Dzieje wychowania i myśli pedagogicznej w zarysie, Warszawa 1964; tenże, Historia wychowania, Warszawa 1967; Historia wychowania, dziecko_plytka.indb 15 2009-06-10 16:33:49 16 Wstęp monografie dotyczące wybitnych pedagogów i ich działalności14. Wśród ważnych zagadnień teoretycznych poruszanych w tych publikacjach zagubieniu uległ ich przedmiot – dziecko. nie znajdziemy tu również omówienia wychowania rodzinnego, gdyż autorzy skupili się na zorga- nizowanych formach edukacji. nauczanie domowe dzieci jest natomiast tematem przewodnim zbioru studiów noszących tytuł: Nauczanie do- mowe dzieci polskich od XVIII do XX wieku wydanych pod redakcją krzysztofa jakubiaka i adama Winiarza. Do najciekawszych prezento- wanych w nim artykułów zaliczyć można: adama Winiarza Nauczanie domowe dzieci polskich w dobie niewoli narodowej (1795–1918); Moniki nawrot Organizacja, dobór przedmiotów i treści oraz metody nauczania domowego w Królestwie Polskim w świetle relacji pamiętnikarskich z XIX i początków XX wieku czy agnieszki Szarkowskiej Rola wychowania re- ligijnego w nauczaniu domowym dzieci w okresie zaborów. ze względu na poruszaną tematykę warto wspomnieć również inne zamieszczone tam teksty autorstwa: Ryszarda Waksmunda, krystyny Wróbel-lipowej, krzysztofa jakubiaka oraz jana Rysia i Ryszarda Ślęczka. kwestia wychowania rodzinnego, tak z teoretycznego jak i praktycz- nego punktu widzenia, należała do najczęściej poruszanych dotychczas tematów, choć nie doczekała się jak dotąd systematycznego opracowa- nia. niektóre aspekty powyższego zagadnienia poruszone zostały w pra- cach zbiorowych, takich jak: Wychowanie w rodzinie polskiej od schyłku XVIII do połowy XX wieku (red. k. jakubiak, a. Winiarz)15; Rodzina t. 2, red. Ł. Kurdybacha, Warszawa 1967; S. Kot, Historia wychowania, t. 2, Warszawa 1995; S.I. Możdżeń, Historia wychowania 1795–1918, Kielce 000; Historia wychowania, t. 2, red. J. Draus, R. Terlecki, Kraków 2005. 14 S. Gawlik, Dziedzictwo pedagogiczne Klementyny z Tańskich Hoffmanowej, Opole 1995; J. Hellwig, Ewaryst Eskowski (1820–1856), prekursor nowatorstwa pedagogicznego w Polsce, Poznań 1984; W. Horodyski, Bronisław Trentowski (1808–1869), Kraków 1913; Z. Kukulski, Pestalozzi w Polsce na początku XIX stulecia. Sprawozdania, rozbiory i sądy współczesne, Lublin 1930. 15 Szczególnie interesujące są teksty: K. Bartnickiej, Samodzielność wychowaw­ cza rodziny ziemiańskiej w pierwszej połowie XIX wieku w zaborze rosyjskim (w świetle pamiętników); A. Winiarza, Czynniki determinujące proces wycho­ wania w rodzinie polskiej doby niewoli narodowej (1795–1918); K. Jakubiaka, Edukacja rodziców w polskiej refleksji i praktyce pedagogicznej XIX i XX wieku – do 1939 roku. dziecko_plytka.indb 16 2009-06-10 16:33:49 Wstęp 17 jako środowisko wychowawcze w czasach nowożytnych (red. k. jaku- biak)16. o przemianach rodziny polskiej pisały między innymi Danuta Rzepniewska i zofia jabłonowska17. Informacje z zakresu lecznictwa, zachorowalności i dostępności opieki zdrowotnej można z kolei znaleźć na kartach historii medycyny18. Temat literatury dziecięcej był szeroko omawiany przez literaturoznaw- ców: Izabelę kaniowską-lewańską, Ryszarda Waksmunda, annę nikli- borc czy janusza Dunina. Przedstawiając jej rozwój przedmiotowy auto- rzy ci nie pokusili się jednak o próbę wyjaśnienia, które publikacje były obecne na półkach dziecięcych biblioteczek. kwestie dotyczące ubioru dziecięcego odnaleźć można w pracach dotyczących dziejów ubioru19, o dawnych zabawkach traktuje zaś monografia pióra jana Bujaka Za- bawki w Europie – rozwój zainteresowań20. Moim zamiarem było zebranie możliwie dużej ilości informacji i ze- stawienie ich z materiałem źródłowym. zależało mi przede wszystkim na ustaleniu stopnia recepcji nowych metod wychowawczych w litera-  Zwłaszcza teksty: A. Winiarza, I. Bakalarskiej, R. Stępnia czy K. Wróbel­ ­Lipowej. Pojedyncze artykuły na powyższy temat znaleźć można również w innych publikacjach zbiorowych, np.: Rodzina. Przeszłość – teraźniejszość – przyszłość, red. A. Tchorzewski, Bydgoszcz 1988 (tekst: J. Sobczaka, Warunki i przejawy rozwoju teorii wychowania rodzinnego i edukacji rodziców od cza­ sów Odrodzenia); Rodzina w starożytnym Rzymie, red. J. Jundziłł, Bydgoszcz 1993 (tekst: K. Jakubiaka, Popularyzacja wychowania rodzinnego dziecka w polskiej literaturze pedagogicznej i czasopiśmiennictwie XIX wieku). 17 D. Rzepniewska, Przemiany w rodzinie ziemiańskiej Królestwa Polskiego, w: Dwór polski w XIX wieku. Zjawisko historyczne i kulturowe, red. T. Hran­ kowska, Warszawa 1990; taż, Rodzina ziemiańska w Królestwie Polskim, w: Społeczeństwo polskie XVIII i XIX wieku. Studia o rodzinie, t. 9, red. J. Les­ kiewiczowa, Warszawa 1991; Z. Jabłonowska, Rodzina w XIX i na początku XX wieku, w: Przemiany rodziny polskiej, red. J. Komorowska, Warszawa 1975. 18 B. Seyda, Dzieje medycyny w zarysie, Warszawa 1973; W. Szumowski, Histo­ ria medycyny filozoficznie ujęta, Warszawa 1994; E. Waszyński, Historia położnictwa i ginekologii w Polsce, Wrocław 2000.  M. Gutkowska­Rychlewska, Historia ubiorów, Wrocław 1968; B. Bazielich, Ubiory dziecięce od XVIII do początku XX wieku. Katalog zbiorów muzeów polskich, Bytom 1982; M. Możdżyńska­Nowotka, O modach i strojach, Wroc­ ław 2002. 0 Wydana w Krakowie w 1988 roku. Jej autor skoncentrował się na przedsta­ wieniu rozwoju przemysłu zabawkarskiego. dziecko_plytka.indb 17 2009-06-10 16:33:49 18 Wstęp turze wspomnieniowej. Chciałam prześledzić również, w jakim stopniu artykuły gospodarstwa domowego czy też z branży odzieżowej, zabaw- karskiej i księgarskiej dostępne na rynku były odnotowywane przez pa- miętnikarzy. zdecydowałam się na oparcie trzonu pracy na relacjach pamiętnikarskich, moim zdaniem, nieocenionym źródle do badania obyczajowości, choć zdaję sobie sprawę, iż zapewne nie udało mi się dotrzeć do wszystkich z nich. Podobnie rzecz się ma z artykułami i in- nymi publikacjami o charakterze poradnikowym czy pedagogicznym, a także materiałami ikonograficznymi. Przeanalizowane przeze mnie źródła pozwalają na ukształtowanie w miarę spójnego obrazu ówczes- nego dzieciństwa oraz na zestawienie promowanych teorii z praktyką. Starałam się swoje tezy udokumentować materiałami źródłowymi, mając świadomość, iż niewielu czytelników sięgnie samodzielnie do wymienianych przeze mnie publikacji, zwłaszcza tych dostępnych je- dynie w czytelniach bibliotek. Chciałam choć w minimalnym stopniu przybliżyć dzisiejszym czytelnikom sposób wyrażania myśli, styl pisania i nastrój tamtych czasów. na koniec wypada mi wyrazić wdzięczność osobom, które przyczy- niły się do powstania tej książki. Szczególne podziękowania kieruję na ręce prof. jana lewandowskiego, który wspierał mnie na każdym etapie jej powstawania. Profesorom adamowi Winiarzowi i Wiesławowi Ca- banowi dziękuję zaś za udzielone mi wskazówki tak merytoryczne, jak i lekturowe, a przede wszystkim za okazaną życzliwość. za udostępnienie swoich zbiorów ikonograficznych podziękowania kieruję do następujących instytucji: Biblioteki narodowej w Warsza- wie, Biblioteki uniwersytetu Warszawskiego, Muzeum historycznego miasta stołecznego Warszawy, Muzeum narodowego w Warszawie, Muzeum okręgowego w Rzeszowie oraz Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej im. hieronima Łopacińskiego w lublinie. dziecko_plytka.indb 18 2009-06-10 16:33:49 R o z d z i a ł I Dziecko w rodzinie Rodziny szlacheckie i wielkopańskie postrzegane były przez wieki jako „fundament obywatelski i narodowy”1. Powyższe stwierdzenie zo- stało poddane weryfikacji w XIX stuleciu, kiedy to losy narodu polskiego zawisły od postawy elit. Wynarodowienie zagrażało zwłaszcza pokole- niom dorastającym w warunkach niewoli narodowej. Świadomość tego stanu rzeczy nie pojawiła się równocześnie z upadkiem Rzeczypospoli- tej. Po ostatnim rozbiorze, przez kilka kolejnych lat, łudzono się nadzie- ją szybkiej odbudowy państwa polskiego. Przekonanie to znalazło swoje odzwierciedlenie również w sferze edukacji, skoncentrowanej na nada- waniu młodzieży szlacheckiej pewnego „poloru światowego”, zamiast na wszczepianiu w nią poczucia przynależności kulturowej i pielęgno- waniu zagrożonych wartości2. kolejne niepowodzenia na arenie poli- tycznej przekonały elity społeczne, że należy zadbać przede wszystkim o zachowanie tradycji, języka – tożsamości narodowej. To zaś skierowało uwagę dorosłych na wychowanie najmłodszych. Drugą, równie istotną przesłanką, skłaniającą do podjęcia wspomnianego, dotychczas mało eksponowanego, tematu, stała się ogólnoeuropejska tendencja dążąca do wypromowania tego lekceważonego dotąd okresu życia ludzkiego.  Określenie W. Łozińskiego; tenże, Życie polskie w dawnych wiekach, Kraków  1978, s. 171. Interesuje mnie prywatna sfera wykształcenia, stąd pomijam osiągnięcia KEN, omówione dokładnie w literaturze przedmiotu. dziecko_plytka.indb 19 2009-06-10 16:33:49 20 Dziecko w rodzinie zagadnienia dyskutowane w Europie nie mogły ujść uwagi podążającym za modą arystokratom i szlachcicom. W ten sposób temat wychowania dzieci dostał się „na salony”3. Rezultatem dyskusji podjętych przez dorosłych było zwrócenie uwagi na sprawy dziecięce, a co za tym idzie, powolna ewolucja me- tod wychowawczych. jak każde zmiany w mentalności i te przebiegały stopniowo, poczynając od wpływowych elit, które były otwarte na nowe wzorce. Relikty dawnego wychowania zachowały się najdłużej w dolnej warstwie społeczności szlacheckiej. Biorąc pod uwagę zapiski pamięt- nikarskie, w pewnym uogólnieniu można wyodrębnić w omawianym okresie trzy charakterystyczne wzorce wychowania: pierwszy, oparty na tradycji, drugi, „nowoczesny”, ulegający urokowi nowych tendencji pedagogicznych i trzeci, zapewne ponadczasowy, przejawiający się nad- mierną pobłażliwością rodziców względem potomstwa. 1. Wychowanie tradycyjne Tradycyjny model wychowania zakładał pewną powściągliwość i chłód emocjonalny w kontaktach pomiędzy rodzicami a dziećmi. W rodzinach hołdujących dawnym obyczajom podopieczni utrzymywa- ni byli w dużej dyscyplinie i podporządkowywani bezgranicznie woli dorosłych. z drugiej strony, mali mieszkańcy szczególnie z wiejskich posiadłości, póki nie zostali objęci nauką, doświadczali względnie du- żej swobody, o czym można znaleźć wzmianki w wielu wspomnieniach. Bawiących się obowiązywała tylko jedna zasada – swoim zachowaniem nie powinni byli naprzykrzać się dorosłym. nakazywano dzieciom sprawować się cicho i spokojnie w obecności starszych – no- tował Tadeusz Bobrowski – wypuszczając je dla zabawy bądź do osobnego pokoju, 3 Traktaty pedagogiczne znane były w środowiskach ludzi oświeconych i dużo wcześniej. Wydaje się jednak, iż od XVIII wieku wzrastało grono ich odbior­ ców, poszerzając się znacznie w XIX w., kiedy to fragmenty pism pedagogicz­ nych udostępniane były szerszej publiczności także na łamach prasy. dziecko_plytka.indb 20 2009-06-10 16:33:49 Dziecko w rodzinie 21 bądź na podwórze, i wtedy pobujać mogły, a gdy w tym miarę przebierały i zanadto wrzawy słychać było, zjawiał się ktoś starszy i do porządku przyprowadzał4. Wyobrażenie o staropolskim sposobie „prowadzenia młodzieńców” daje pamiętnik aleksandra jełowickiego: ojciec wychowywał nas po staropolsku5 – pisał. – od dzieciństwa hartował na zimno i gorąco; zimą i latem lataliśmy po podwórzu bez czapek, bez chustek na szyi, w trzewikach – uczyliśmy się strzelać z krócicy6, z wiatrówki, a potem ze strzelby; biliśmy się w palcaty7, jeździliśmy konno, a owe harce odbywaliśmy co dzień po śniadaniu i obiedzie wobec zgromadzonych gości, i jak najuroczyściej8. Takie „harce” wpisywały się w program hartowania ciała, w imię prze- konania, iż wzrastające pokolenie należy przygotowywać do zmiennych warunków życia. już od najmłodszych lat u potomków męskich starano się wykształcić cechy „prawdziwego” mężczyzny: odpowiedzialność, od- wagę, waleczność, poczucie honoru, sprawność fizyczną. By tego doko- nać, poddawano ich różnym próbom, hartującym ciało i ducha. Trady- cjonaliści nie blokowali też kontaktów swych podopiecznych z osobami z innych stanów społecznych. Paniczom pozwalano na niejaką dowol- ność w doborze współtowarzyszy zabaw. zostawali nimi nie tylko równi im stanem i statusem społecznym synowie zaprzyjaźnionych domów, ale 4 T. Bobrowski, Pamiętnik mojego życia, w: Źródła do dziejów wychowania w rodzinie polskiej w XIX i początkach XX wieku, wyb. i oprac. A. Denisiuk, K. Jakubiak, Bydgoszcz 2001, s. 139. We wszystkich cytatach zachowuję pi­ sownię i interpunkcję źródeł. Miejsca mogące budzić wątpliwości zaznaczam [!]. 5 Podkreślić należy, iż nie wszyscy opiekunowie doby staropolskiej podchodzili do dzieci w rygorystyczny sposób. I wśród nich zdarzały się jednostki hołu­ biące swe potomstwo. W niniejszej pracy terminowi temu przypisuję znacze­ nie rozpowszechnione w źródłach z badanego okresu.  „Krócica, pistolet skałkowy niewielkich rozmiarów, o krótkiej lufie i małej donośności; używany w XVII i XVIII w., gł. do samoobrony”. WEP, PWN, 1965. 7 Kije używane do wprawiania się w szermierce. 8 A. Jełowicki, Moje wspomnienia, Warszawa 1970, s. 8. dziecko_plytka.indb 21 2009-06-10 16:33:49 22 Dziecko w rodzinie i ekonomów, a także, na przykład, chłopcy kuchenni i mali wieśniacy. Bolesław limanowski ujmował tę sytuację następująco: „Wychowywani w pewnym oddaleniu od rodziców, a nawet jakby zaniedbaniu, nie na- byliśmy poczucia jakiejś wyższości szlacheckiej i chętnie przestawaliśmy z czeladzią i bawiliśmy się z jej dziećmi”9. Dobre stosunki z wiejskimi rówieśnikami wspominali również jan Łukasz Borkowski10, zygmunt Miłkowski czy karol Baykowski11. oddalenie i zaniedbanie, o którym wspominał limanowski, wyni- kało, jak się wydaje, raczej z powielania sprawdzonych wzorców wycho- wawczych, z tego tak zwanego staropolskiego, twardego sposobu wy- chowania, niż z braku zainteresowania dorosłych potomstwem. należy przy tym podkreślić, że z chłopcami obchodzono się z większą srogoś- cią, zwłaszcza gdy spod opieki kobiecej przechodzili pod kuratelę ojca12. Dziewczęta, traktowane z reguły łagodniej, wiodły spokojniejszy żywot. Pod okiem matki zapoznawały się z obowiązkami związanymi z prowa- dzeniem gospodarstwa domowego. Do ich zadań należały także: nauka czytania i pisania dzieci wiejskich w szkółkach czy doglądanie chorych. I one czas wolny spędzały na nieskrępowanej obecnością starszych za- bawie w obrębie domostwa. od dzieciństwa wdrażano je jednak przede wszystkim w rolę i obowiązki przykładnej niewiasty, ceniącej zajęcia do- mowe i całkowicie podporządkowanej woli opiekuna. kontakt paniczów i panienek z ludem spełniał zadanie kulturowo- -społeczne, pomagał w tworzeniu więzi międzystanowych. Dużo zyski- wały dzięki niemu dzieci szlacheckie, ucząc się szacunku wobec niższego stanem człowieka, a także współżycia z nim i współodpowiedzialności za jego los, co wpisywało się w ciągle aktualną zasadę patriarchalizmu szlachty wobec chłopów13.  B. Limanowski, Pamiętniki (1835–1870), Warszawa 1957, s. 47. 0 „Jako dziecko miałem liczne stosunki z ludem, bawiłem się z rówiennikami i zachowałem ich dotąd w miłej pamięci. Było dużo starych wiarusów, którzy o Bartoszu śpiewali i opowiadali żołnierskie przygody” – zob.: Spiskowcy i par­ tyzanci 1863 roku, oprac. S. Kieniewicz, Warszawa 1967, s. 181.  T.T. Jeż [Z. Miłkowski], Od kolebki przez życie. Wspomnienia, t. 1, Kraków 1936, s. 42, 89; K. Baykowski, Z nad grobu, Kraków 1903, s. 13.  Następowało to zwykle około 5–7 roku życia. 13 Takie spoufalanie się z ludźmi niższego stanu zostało wkrótce poddane kry­ tyce przez niektórych pisarzy, jako odnoszące zgubny wpływ na słownictwo dziecko_plytka.indb 22 2009-06-10 16:33:49 Dziecko w rodzinie 23 W zgodzie z dawnymi przekonaniami hartowano również dziecię- cego ducha, dążąc do przezwyciężenia wszelkich strachów i lęków dzie- cięcych. Stosowane wówczas metody były dość radykalne. Inicjowano sytuacje wywołujące niepokój i stres w pupilu tak długo, aż wyzbył się on przejawianych fobii. Przykładów takiego postępowania dostarczają pamiętnikarze. Władysław Poniński notował, że jego rodzic, chcąc zwal- czyć w nim lęk przed zmarłymi, kazał mu posiedzieć w samotności w bu- dzie, w której przewożono umarłą dziewczynkę, co też autor – jak pisał – „z wielkim strachem” wykonał. W innym miejscu Poniński wspominał: „wieczorem, kiedyśmy na herbatę schodzili, miał ojciec zwyczaj posyłać jednego z nas na drugą stronę domu pod pozorem, że coś zapomniał. Musieliśmy zatem przechodzić przez ciemne pokoje i wyleczyć się z tej głupiej bojaźni, którą niańki wpajają w dzieci opowiadaniami swemi o strachach”14. Inny pamiętnikarz, wspominany już aleksander jełowicki, początkowo bardzo bał się jazdy konnej. jego ojciec był jednak w tej mierze nieubłagany i mimo każdorazowych gróźb malca, że spadnie z kuca, ciągle zmuszał go do odbywania niecierpianej przezeń czynności do czasu, gdy przestała mu ona być straszna. jak dodawał przy innej oka- zji: „z moim ojcem nie wolno było rozprawiać, co raz powiedział, tego nie cofnął; kochał nas bardzo ale trzymał krótko, po staropolsku”15. niedopuszczalne było także grymaszenie przy jedzeniu. Prot lele- wel przytaczał w swoim pamiętniku następujące wspomnienie: Była na obiad kasza jajeczna, mnie zaś przyszedł do głowy bzik – jeść jej nie chcia- łem. ojciec pyta: „Dlaczego nie jesz?” „Bo mi się nie chce”. na wieczerzę siadamy do stołu; jest co innego, przede mną stawiają też samą kaszę. nie jem. ojciec pyta „Czemu nie jesz?” „Bo mi się nie chce”. Więc nic nie jadłszy, ze łzą w oku idzie się w łóżko, tam się cichaczem popłakuje, wreszcie usypia. nazajutrz na śniadanie i ogólnie ułożenie towarzyskie małych paniczów. Zob. np.: Konstancja z Bier­ nackich Małachowska, Rozmowy Pawlunia z Babunią o kilkuset nawiiaiących się przedmiotach czyli Skazówka sposobu rozkrzewienia w dzieciach zdolno­ ści, poięcia i szlachetnych upodobań. Podane ku pożytkowi dzieci umieiących dobrze czytać, Kalisz 1829. 14 W. Poniński, Wspomnienia z lat ubiegłych. Listy do moich synów, Kraków 0, s. . 15 A. Jełowicki, dz. cyt., s. 29. dziecko_plytka.indb 23 2009-06-10 16:33:49 24 Dziecko w rodzinie wołają, w wazie są zacierki w mleku, przede mną stawiają znowu ową nieszczęśli- wą kaszę z uwagą, że jeżeli ją zjesz, to zacierków dostaniesz. o jakże tym razem smakowała! Stąd wyrosła nauka, że wszystko, co Bóg dał, a ludzie do jedzenia używają, smakować powinno16. Podobnych „katuszy” doświadczała skądinąd bardzo liberalnie wycho- wywana przez matkę mała henrieta Działyńska, w której otoczeniu dawne zwyczaje reprezentowała babka. „jeśli mi się jeść nie chciało marchwi lub kalafiorów, lub rzepy – pisała – wtedy już omijano mnie z resztą półmisków, z rozkazu babki, która mówiła: «Widać, że jeść nie chce, zostawić jej to na podwieczorek»”17. Głównym filarem tradycyjnej metody wychowawczej były kary fi- zyczne. konserwatyści nie wahali się zwalczać uporu czy nieposłuszeń- stwa dziecięcego rózgą. Wychowany w duchu staropolskiej prostoty zygmunt feliński wspominał postępowanie swojej matki Ewy: [...] uważając, że celem wychowania jest wykształcenie dziecka na cnotliwego i pożytecznego członka społeczeństwa, a nie tryumf tej lub owej pedagogicznej me- tody, ilekroć widziała, że tylko rózgą przełamać można upór lub lenistwo dziecka, nie wahała się je oćwiczyć, nie troszcząc się o to, co postępowi ludzie o karach cielesnych trzymają18. opis przebiegu takiej kary znajdujemy u innego pamiętnikarza, kajetana Rzepeckiego, ukaranego za niegrzeczne zachowanie wobec macochy: natenczas ojciec zawołał Tomasza i onufryka, który przyniósł zydelek; na tym mnie położono i ojciec sam mnie okrutnie ukarał, tak że wszystkie gwiazdy wi- działem, chociaż to było w południe. [...] Musiałem swą plagę wytrzymać i za to jeszcze podziękować, bo to było dla mnie dobrą nauką na całe życie19.  P. Lelewel, Pamiętniki i diariusz domu naszego, Wrocław 1966, s. 38. 17 H. Błędowska z Działyńskich, Pamiątka przeszłości. Wspomnienia z lat 1794–1832, Warszawa 1960, s. 31. 18 Z.S. Feliński, Paulina córka Ewy Felińskiej, Lwów 1885, s. 21.  K.W. Rzepecki, Pamiętniki starego żołnierza napisane przez Białyniaka, Po­ znań 1877, s. 27. dziecko_plytka.indb 24 2009-06-10 16:33:50 Dziecko w rodzinie 25 Samo karanie mogło ponadto przybrać charakter pouczenia, nie bę- dąc pokutą za żadne przewinienie, lecz spełniając funkcję przestrogi na przyszłość. Przykładu dostarcza nam ten sam pamiętnik. Wyżej wy- mieniony rodzic przed odesłaniem chłopca do szkół wymierzył mu pięć potężnych razów ze słowami: „uczyniłem to dla tego, aby moja ręka ostatni raz cię karała. Pamiętajże, abyś nigdy na to nie zasługiwał, żeby cię obca ręka karała!”20 I za te „razy” musiał autor ojcu podziękować. Przedstawiony sposób karania był wyraźną pozostałością po czasach, gdy rózga uznawana była za główny środek perswazji. W XIX wieku rzadziej praktykowano zwyczaj oddawania najmłod- szych potomków na początkowe odchowanie do dziadków, biedniej- szych krewnych czy rodzin dzierżawców. zjawisko to nie było niczym niezwykłym jeszcze w poprzednim stuleciu21, choć nigdy nie osiągnęło takich rozmiarów jak we francji czy anglii22. Proceder ten nie zaniknął jednak zupełnie, choć jak wynika ze źródeł, ograniczono go do kręgu rodzinnego. oto kilka przykładów. W majątku swych dziadków wycho- wał się przez pierwsze sześć lat życia urodzony w 1792 roku fryderyk Skarbek. Podobnej doli doświadczyli Bolesław limanowski (ur. 1835) i antoni filipowski (ur. 1842). jak obaj przyznawali, ich rodziny były na tyle liczne, że rodzice nie wyrażali sprzeciwu w przekazaniu opieki nad 0 Tamże, s. 32.  Antoni Biesiekierski kwestię tę relacjonował następująco: „Rzeczą zaś było przyjętą w owym czasie, u magnatów zwłaszcza, że małymi dziećmi nie zaj­ mowano się wiele, co teraźniejsze matki z oburzeniem przeczytają, dawniej jednak ten błąd przebaczano. Po przyjściu na świat dziecka, odsyłano pod dozorem ochmistrzyni do dóbr swoich z poleceniem, aby oddano dziecko na odchowanie do tej lub owej majętności zarządzającemu gospodarstwem, który obowiązek każdy miał zastrzeżony w kontrakcie”. Zob.: A.D. Biesiekierski, Ze wspomnień kasztelanica. Przyczynek do historii obyczajów, życia domo­ wego i wychowania w końcu XVIII wieku, oprac. K. Kraszewski, Petersburg 1896, s. 18–19. Do domu rodzicielskiego pańskie dziecko powracało w wieku około siedmiu lat, gdy należało już myśleć o jego nauce. Bardziej wyważone zdanie na temat odnotowanego zagadnienia przedstawił Michał Kopczyński. Tenże, Rodzinne gniazdo? Mieszkańcy szlacheckich dworów w XVII i XVIII wieku, w: Od narodzin do wieku dojrzałego. Dzieci i młodzież w Polsce, cz. , Od średniowiecza do wieku XVIII, red. M. Dąbrowska, A. Klonder, Warsza­ wa 2002, s. 81–95.  E. Badinter, Historia miłości macierzyńskiej, Warszawa 1998, s. 49–52. dziecko_plytka.indb 25 2009-06-10 16:33:50 26 Dziecko w rodzinie nimi bliskim sobie ludziom23. Czynnikiem sprawczym takiego postę- powania mogły być zarówno względy ekonomiczne (liczne potomstwo – małe przychody), kulturowe (powielanie zachowań własnych rodzi- ców), historyczno-polityczne (rodziny niepełne czy rozłączone wskutek różnych wydarzeń), jak i religijne (uczynienie wotum z rozłąki24). jeszcze w XIX wieku zdarzały się przypadki całkowitego zrzeczenia się rodzicielstwa na rzecz lepiej sytuowanych rodzin. Przedmiotem ta- kiej niepisanej umowy stał się karol Baykowski urodzony w 1822 roku. W piątym roku życia mego – pisał – rodzice moi, podkomorostwo owruckiego powiatu, mając przy miernej sytuacji majątkowej ośmioro dzieci, oddali mnie bli- skim a bogatym krewnym naszym, mieszkającym na ukrainie, którzy mieli jedne- go tylko trzyletniego synka i ofiarowali się przyjąć mię za drugie dziecko swoje, a wskutek tego zapewnili mi wychowanie i los daleko świetniejsze niż te, które bym mógł od rodziców otrzymać25. znacznie częściej posyłano dzieci do zaprzyjaźnionych, w wielu przy- padkach bogatszych, przyjaciół czy krewnych na okres nauki26. Takiego losu doświadczyły między innymi klementyna z Tańskich hoffmanowa i Ewa z Wendorfów felińska, córki niezamożnych rodziców. ostatnia ze wspomnianych przez rok pobierała nauki z dziećmi swej ciotki i innymi szlacheckimi potomkami w zorganizowanej dla nich szkółce, co było okresem przygotowawczym do jej pobytu we dworze stryjostwa. kilka kolejnych lat spędziła następnie we wspomnianym dworze, w wytwor- nym towarzystwie kuzynek, korzystając z wynajętej dla nich siły peda- 23 F. Skarbek, Pamiętniki Fryderyka hrabiego Skarbka, Poznań 1878, s. 4–5; B. Limanowski, dz. cyt., s. 22; Nadziei promienie. Trzy pamiętniki z XIX wieku, Kraków 1978, s. 79. Przez babki wychowywani byli również między innymi: Józef I. Kraszewski, Karol Mikoszewski, a częściowo także panienki Pawłow­ skie: Klementyna i Eliza (późniejsza Orzeszkowa) czy Joanna Kraszewska (siostra Kajetana) oraz Gustaw Bieliński (siostrzeniec Henriety Błędowskiej). 24 Zob.: H. Błędowska, dz. cyt., s. 312. 25 K. Baykowski, dz. cyt., s. 13.  Więcej informacji na ten temat: rozdz. III. dziecko_plytka.indb 26 2009-06-10 16:33:50 Dziecko w rodzinie 27 gogicznej27. autorka doświadczyła więc wychowania w dwóch stylach: starym, we dworku ciotki i nowym, salonowym we dworze stryjostwa. faktem jest, iż coraz więcej rodziców podejmowało się wychowania dzieci nie tylko pod rodzinnym dachem, ale i pod swoim własnym nad- zorem. na przykład Wirydianna z Radolińskich fiszerowa (sama wycho- wywana jeszcze przez babkę), która swe pierwsze dziecko powiła w 1789 roku, odnotowywała, że zachowała je przy sobie „w myśl pouczeń matki, że nie należy wyręczać młodych matek w pierwszych zabiegach około potomstwa”28. Ta na pozór niewielka zmiana, tj. pozostawienie potom- stwa pod swym własnym nadzorem, była krokiem w stronę dostrzeżenia możliwości kształtowania młodych osobowości wedle swych przekonań. nie była jednak równoznaczna ze zmianą metod wychowawczych. Wychowanie w stylu tradycyjnym opierało się w dużej mierze na zwyczajach wyniesionych z domu rodzinnego oraz intuicji wychowaw- czej rodziców. Więź między rodzicami a dziećmi kształtowała się przy tym raczej na podstawach wzajemnych powinności niż uczuciowości. Tak pojęte relacje były, jak się wydaje, fundamentem prezentowanego modelu wychowania. Czytając ówczesne wspomnienia można odnieść wrażenie, że ojcowie i matki należący do grona tradycjonalistów nie okazywali potomstwu czułości z obawy, by dzieci nie stały się przez to zbyt wrażliwe i czułostkowe. nie było to jednak równoznaczne z bra- kiem miłości rodzicielskiej. Relikty dawnego postępowania względem dzieci utrzymywały się dość długo, zwłaszcza na prowincji. jak wynika z przebadanych źródeł, tradycjonalizm w sensie zachowań społeczno- -kulturowych przetrwał w regionach wiejskich, zwłaszcza na terenach wschodnich byłej Rzeczypospolitej (kresy), przez cały omawiany okres. nie oznacza to bynajmniej, że występował w czystej formie. niemal w każdej rodzinie znaleźć można było kogoś, kto preferował łagodniej- sze metody wychowawcze, przywodzące na myśl rozwiązania zachod- nioeuropejskie. 27 E. Felińska, Pamiętniki z życia, t. 1, s. 79, 82, 145, 153 i in. 28 W. Fiszerowa, Dzieje moje własne i osób postronnych. Wiązanka spraw poważ­ nych, ciekawych i błahych, Londyn 1975, s. 145. Nie oznaczało to bynajmniej, że opiekowała się nim samodzielnie – pomagały jej w tym niańki i piastunki. Ona, jak się wydaje, ograniczała się do ogólnego nadzoru. dziecko_plytka.indb 27 2009-06-10 16:33:50 28 Dziecko w rodzinie 2. nowe tendencje wychowawcze Drugi model wychowania ukształtował się częściowo pod wpływem postępowych myśli między innymi: locke’a, Pestalozziego i Rousseau. opierał się on na założeniu większej swobody i serdeczności w kon- taktach dzieci–rodzice, przy jednoczesnym podkreśleniu ich odpo- wiedzialności za wpływ na rozwój i osobowość najmłodszych. Intuicja wychowawcza i zwyczaje rodzinne przestały być jedynymi czynnikami branymi pod uwagę podczas procesu kształtowania młodych jednostek. Rodzice i opiekunowie zaczęli dostrzegać potrzebę poszerzenia swoich wiadomości z zakresu wychowania w sposób metodyczny. Świadczył o tym rozbudowujący się rynek wydawnictw o charakterze populary- zującym wiedzę pedagogiczną. Choć trudno dziś precyzyjnie ustalić, w jakim stopniu pisma te wpływały na kształtowanie się domowych sto- sunków, pewnych informacji na ten temat dostarczają zapiski pamięt- nikarskie. Wirydianna fiszerowa, powracając pamięcią do chwil, gdy została matką, pisała, że „pożerała” wprost pisma locke’a i Rousseau i robiła z nich sobie wyciągi z zamiarem ich wykorzystania w praktyce29, nie rozliczając się niestety ze swego postanowienia. Równie przezorna i postępowa była matka jadwigi Łuszczewskiej, o której to córka wspo- minała: „kształciła się sama nieustannie, czytała wszystko, co najlepsze- go w tym przedmiocie napisano, a z własnych rozmyślań doszła do wielu zasad zupełnie samodzielnych”30. zagłębiając się w treści zawarte w pa- miętniku Łuszczewskiej, dostrzec można, iż jej matka poważała pisma Rousseau. zgodnie z jego zaleceniami wykluczyła z początkowego na- uczania córek wszystkie języki obce, jedyne ustępstwo robiąc dla języka francuskiego, bez którego, jak wyznawała autorka, nie można się było obejść w ówczesnym społeczeństwie. aż do lat siedmiu nie uczono jej czytania – co także odpowiadało założeniom mistrza. Pewne wrażenie o stopniu percepcji treści wydawnictw o charakterze pedagogicznym przynoszą również wspomnienia henriety z Działyńskich Błędowskiej. zgodnie z postanowieniem swej matki odbierała ona wraz z bratem wy-  Zob.: W. Fiszerowa, dz. cyt., s. . 30 Deotyma [J. Łuszczewska], Pamiętnik 1834–1897, Warszawa 1968, s. 70. dziecko_plytka.indb 28 2009-06-10 16:33:50 Dziecko w rodzinie 29 chowanie, jak je nazywała, „à la Rousseau”. Posłuszna zaleceniom mi- strza matka pozwalała dzieciom na cieszenie się urokami dzieciństwa – mogły biegać i swawolić do woli. Bratu, ku niezadowoleniu babki, po- zwolono w pierwszych latach życia chodzić bez obuwia, a codziennie rano, zapewne w celu zahartowania, wylewano na dzieci wiadro wody. nie zaprzątano ich uwagi przymusowymi lekcjami, pozostawiając im w tej kwestii całkowitą swobodę – „była wszelka wolność uczyć się lub nie”– jak wyznawała autorka, co też odpowiadało założeniom Rousseau. Ten pochodzący z Genewy filozof poglądy swe wyłożył w cieszącym się wówczas dużą popularnością traktacie pt.: Emil, czyli o wychowaniu, przedstawiając na przykładzie tytułowego bohatera, Emila, wzór właś- ciwego wychowania. Główne zalecenie Rousseau było klarowne i proste, i zawierało się w apelu: ludzie, bądźcie ludzcy, to pierwszy wasz obowiązek; bądźcie ludzcy względem wszelkiego stanu, względem wszystkiego, co nie jest obce człowiekowi. [...] ko- chajcie dzieciństwo; opieką otaczajcie jego zabawy, jego przyjemności, jego miłe skłonności31. Domagał się poszanowania naturalnych praw rozwojowych małego dziecka, żądając takiego wychowywania, które sprzyjałoby rozwojowi indywidualności i poczuciu wolności przyszłego, świadomego obywa- tela. odwołując się do rozsądku dorosłych, przypominał, że przeszło połowa dzieci umiera przed osiągnięciem pełnoletności. Cóż przeto myśleć należy o tym okrutnym wychowaniu – perorował – które po- święca teraźniejszość dla niepewnej przyszłości, które nakłada dziecku wszelkiego rodzaju kajdany i zaczyna od tego, że czyni je nieszczęśliwym, ażeby mu przygo- tować w dalekiej przyszłości jakiejś przypuszczalne szczęście, którym, być może, nie będzie się nigdy cieszyło? [...] Wiek wesołości przemija śród płaczu, kar, gróźb, niewoli. Męczy się biedactwo dla jego dobra i czyniąc to nie spostrzega się śmierci, 31 J.J. Rousseau, Emil czyli o wychowaniu, t. 1, Wrocław 1955, s. 68. dziecko_plytka.indb 29 2009-06-10 16:33:50
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Dzieciństwo we dworze szlacheckim w I połowie XIX wieku
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: