Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00294 005246 15187202 na godz. na dobę w sumie
Dziecko też człowiek! Inny poradnik dla rodziców - ebook/pdf
Dziecko też człowiek! Inny poradnik dla rodziców - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: E-bookowo Język publikacji: polski
ISBN: 9788362480043 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> poradniki >> życie rodzinne
Porównaj ceny (książka, ebook (-55%), audiobook).
Dziecko też człowiek! Czym różni się ten poradnik od tysięcy innych publikacji dla rodziców? Przede wszystkim tym, że dziecko nie jest tutaj traktowane jak sprzęt AGD, a rodzic jak bezwolny wykonawca zaleceń wszystkowiedzących ekspertów. Celem niniejszego poradnika, czy może antyporadnika, nie jest dawanie jedynie słusznych rad, recept i przepisów. Każde dziecko jest inne, tak jak inny jest każdy rodzic. Publikacja ta ma jedynie zachęcić rodziców do szukania swojej własnej drogi i najlepszego sposobu realizowania się w tej najważniejszej życiowej roli. Dziecko też człowiek! Inny poradnik dla rodziców to zbiór felietonów i artykułów, publikowanych w serwisie internetowym naszemaluchy.pl, dotyczących nie tylko zagadnień związanych bezpośrednio z rodzicielstwem i wychowywaniem dzieci, ale również wielu innych interesujących kwestii, które mogą pomóc rodzicom spojrzeć na własną rolę z przymrużeniem oka, a zarazem - dowiedzieć się wielu interesujących rzeczy. Napisane błyskotliwym językiem, niekiedy z humorem, niekiedy z sarkazmem, felietony te na pewno znajdą uznanie u wszystkich świadomych rodziców. Czym się różni uświadomienie dziecka od jego uświadamiania? Dlaczego baśnie są straszne? Czy dziecko jest własnością rodziców? Jakim językiem mówimy o kobietach ciężarnych, o macierzyństwie i o dzieciach? Czy kobiety mogą rodzić same? Dlaczego osobę, która odmówi ciężarnej, pogryzą myszy? Jak znajdywać proste odpowiedzi na trudne dziecięce pytania? Znajdujące się w Innym poradniku odpowiedzi na te pytania, wraz z wieloma innym ciekawostkami, gwarantują wszystkim rodzicom, których wzrok sięga ponad dziecięce 'kupki i zupki', przyjemną lekturę - niekiedy skłaniającą do refleksji, a niekiedy do śmiechu. Dziecko też człowiek! to propozycja dla tych rodziców, którzy nie chcą być bezwolnymi wykonawcami eksperckich zaleceń, ale lubią czytać o dzieciach, metodach wychowawczych oraz rozmaitych ciekawostkach związanych z tymi kwestiami. Fragment: Wystarczająco dobra mama W naszym kraju panuje nieznośny stereotyp 'idealnej matki', która poświęca wszystko dla dobra swoich dzieci i w imię macierzyństwa jest w stanie zrezygnować z własnego życia. Dla wielu z nas bycie matką zaczyna się i kończy na... byciu matką. 'Idealna matka' nie musi mieć zainteresowań, pasji, pracy ani czasu dla siebie, powinna poświęcić się dzieciom i tylko dla nich żyć. To stereotyp, ale tak silny, że niejedna kobieta, gdy zostaje mamą, za najważniejszy cel stawia sobie właśnie bycie idealną matką. Dlaczego takie postępowanie jest złe i co można uczynić, by być nie idealną, ale wystarczająco dobrą mamą? Nie ma ideałów!Współczesne młode mamy są ze wszystkich stron 'bombardowane' wizjami idealnych super-matek. W telewizji, Internecie, reklamach widzimy tylko uśmiechnięte, szczęśliwe mamusie i śliczne, roześmiane super-dzieci - ładne, zdrowe, mądre. Jeszcze w czasie ciąży czytamy sterty poradników, z których dowiadujemy się, jak być wzorową mamą. Reklamy przekonują nas, że idealne matki, w imię miłości do własnego dziecka, kupują takie a takie pieluszki, takie a takie wózki, smoczki, mleczka, kaszki... Od samego początku jesteśmy przekonywane, że musimy być idealnymi, wzorowymi super-mamami.A przecież... nie ma ideałów! Ten prosty fakt jest pierwszym i najważniejszym powodem, dla którego nie warto pretendować do bycia idealną matką. Usilne staranie się, by robić wszystko ideal-nie i wzorowo, jest z góry skazane na niepowodzenie. A gdy poniesie się porażkę (co w tym przypadku na pewno nastąpi), może pojawić się tylko złość, rozgoryczenie i żal do samej siebie. To jednak nie wszystko. Dozgonna wdzięczność i dług nie do spłaceniaPretendowanie do roli matki idealnej najwięcej szkód może wyrządzić nie samym kobietom, ale paradoksalnie ich dzieciom, które są wychowywane w atmosferze poświęcenia i wyrzeczeń matki z jednej strony, a z drugiej strony - własnej dozgonnej wdzięczności. Bo przecież takie poświęcenia wymagają wdzięczności - dziecko rośnie więc w przekonaniu, że w przyszłości samo będzie musiało w podobny sposób poświęcić się własnej matce. Często zresztą same 'idealne' matki podkreślają, nie raz na każdym kroku, swe poświecenie i wysiłek, wciąż przypominając o należnej za to wdzięczności.W ten sposób, bardziej lub mniej świadomie, w sercu dziecka może zrodzić się przymus odwdzięczenia się za wszystkie te matczyne wyrzeczenia i poświęcenia. To tak, jakby powiedzieć dziecku, że ma oddać wszystkie pieniądze, jakie rodzice włożyli w jego wychowanie. Ale jak 'zapłacić' za miłość? To dług nie do spłacenia. Wystarczająco dobra mamaJaka jest alternatywa? Na czym polega bycie wystarczająco dobrą mamą? Ten model macierzyństwa to przeciwieństwo cierpiętniczego stereotypu idealnej matki, która składa całe swe życie w ofierze i poświęca się całkowicie wypełnianiu obowiązków rodzicielskich, ze szkodą dla samej siebie, a w przyszłości - także dla dziecka (które dziecko chce, aby jego matka codziennie wypominała mu, ile to dla niego poświęciła i z czego zrezygnowała?).Wystarczająco dobra mama bezgranicznie kocha swoje dziecko i dba o nie najlepiej jak potrafi, ale nie zapomina przy tym o swoim własnym życiu. Taka matka wie, że nie ma ideałów, że każdy ma prawo do pomyłek i popełniania błędów, do złego nastroju, złości, potrzeby samotności. Wystarczająco dobra mama nie jest ofiarą swego własnego macierzyństwa, nie poświęca się i nie rezygnuje z własnego życia, własnych zainteresowań i własnych pasji 'dla dobra dziecka'. W odróżnieniu od matek idealnych, nigdy nie wypomni ona swemu dziecku, ile musiała dla niego poświęcić, bo nawet jeśli zrezygnowała z czegoś w związku z narodzeniem potomka czy jego wychowywaniem, uczyniła to z własnego wyboru, a nie z przymusu i pragnienia zrealizowania nierealnego ideału wzorowej, nieomylnej matki.Wystarczająco dobra mama jest po prostu sobą...   Spis treści Dlaczego INNY poradnik? 4Dziecko też człowiek! 5Dziecko też człowiek! 5Moja krew, ale nie moja własność 9Typowe postawy rodzicielskie 12Wystarczająco dobra mama 15Kilka słów o samodzielności dzieci 17Pożegnanie z pieluszką 20Wielkie pytania małego człowieka 23Karać czy nie karać? 26Straszyć czy nie straszyć? 30Uświadomienie a uświadamianie 32Dlaczego baśnie są straszne? 36Kopciuszek 36Królewna Śnieżka 37Gęsiareczka 37Rozmaitości i ciekawostki 39Językowy obraz macierzyństwa 39Czy miłość macierzyńska to uczucie uniwersalne i instynktowne? 43Dlaczego kobiety nie rodzą same? 46Od akuszerek do porodów rodzinnych - krótka historia położnictwa 48Ciekawostki o połogu 52Dlaczego ciąża i narodziny nie są 'przystojnym' tematem literackim? 54Książki o ciąży 58Powijaki, czyli o ubiorze niemowląt niegdyś i dzisiaj 62Co decyduje o wyborze imienia? 65Kogo pogryzą myszy, czyli o zabobonach słów kilka 68
Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

AANNNNAA GGOOLLUUSS DDZZIIEECCKKOO TTEEŻŻ CCZZŁŁOOWWIIEEKK!! INNY PORADNIK DLA RODZICÓW © Copyright by Anna Golus e-bookowo 2010 Grafika i projekt okładki: Anna Golus ISBN 978-83-62480-04-3 Wydawca: Wydawnictwo internetowe e-bookowo www.e-bookowo.pl Kontakt: wydawnictwo@e-bookowo.pl Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, rozpowszechnianie części lub całości bez zgody wydawcy zabronione Wydanie I 2010 A n n a G o l u s : D z i e c k o t e ż c z ł o w i e k ! | 4 Dlaczego INNY poradnik? Książki, broszury, artykuły, e-booki, miesięczniki i magazyny… Chyba nikt nie jest w stanie zliczyd, ile najrozmaitszych poradników dla młodych rodziców znajduje się obecnie na naszym rynku. Tak zwany „parenting” (bo już nie po prostu rodzicielstwo…) to wielki biznes, który niejednokrotnie żeruje na niedoświadczonych rodzicach, kreuje ich potrzeby i wmawia systemy wartości. A jeśli chod- zi o publikacje poradnikowe, to zdecydowana większośd z nich podaje jedną, najlepszą i uniwersalną metodę wychowawczą – tak jakby wszystkie dzieci były takie same. Często do jednego worka wrzu- cani są także wszyscy rodzice, którym mądrzy specjaliści pokazują, na czym polega rodzicielstwo. Pomysł na publikację niniejszego poradnika zrodził się kilka lat temu, kiedy urodziłam córkę i – ja- ko bardzo młoda i niedoświadczona mama – chłonęłam wszelkie poradniki z zapałem godnym wyż- szej sprawy. Dowiadywałam się, co muszę koniecznie robid oraz czego absolutnie nie mogę robid, jeśli chcę, aby moja córka rozwijała się prawidłowo i była szczęśliwa/zdrowa/mądra/grzeczna/itd. Stopni- owo acz sukcesywnie rósł we mnie bunt przeciw takiemu traktowaniu zarówno rodziców, jak i dzieci. Doprawdy, w wielu poradnikach dziecko jest traktowane jak sprzęt AGD w instrukcji obsługi, a rodzic – jak laik nie mający pojęcia, jak „korzystad” z tego sprzętu. A przecież nie ma chyba nic bardziej naturalnego niż rodzicielstwo! Celem niniejszego poradnika, czy może antyporadnika, nie jest zatem dawanie jedynie słusznych rad, recept i przepisów. Każde dziecko jest inne, tak jak inny jest każdy rodzic. Publikacja ta ma jedynie zachęcid rodziców do szuka- nia swojej własnej drogi i najlepszego sposobu realizowania się w tej, jakże istotnej, życiowej roli. Inny poradnik to zbiór felietonów, publikowanych w serwisie internetowym naszemaluchy.pl, do- tyczących nie tylko kwestii związanych bezpośrednio z rodzicielstwem i wychowywaniem dzieci, ale również wielu innych interesujących kwestii, które mogą pomóc spojrzed na własną rolę z przymru- żeniem oka, a zarazem – dowiedzied się wielu interesujących rzeczy. Napisane błyskotliwym językiem, niekiedy z humorem, niekiedy z sarkazmem, felietony te na pewno znajdą uznanie u wszystkich świa- domych rodziców. Dziecko też człowiek! to propozycja dla tych rodziców, którzy nie chcą byd bezwolnymi wykonaw- cami eksperckich zaleceo, ale lubią czytad o dzieciach, metodach wychowawczych oraz rozmaitych ciekawostkach związanych z tymi kwestiami. www.e-bookowo.pl A n n a G o l u s : D z i e c k o t e ż c z ł o w i e k ! | 5 Dziecko też człowiek! Dziecko też człowiek! O tym, że dzieci różnią się od dorosłych – umiejętnościami, doświadczeniem itp. – nie trzeba ni- kogo przekonywad. Niektórzy dorośli widzą tę różnicę aż za dobrze, tak, że przesłania im ona prostą prawdę, że dziecko jest również… człowiekiem! Człowiekiem, który tak jak każdy inny ma prawo do szacunku, do własnych przekonao, do błędów i niewiedzy. Lekceważący język Osiemdziesiąt lat temu Janusz Korczak, jeden z najwybitniejszych polskich pedagogów, pisał: „Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli, a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikat- ny”. Co się zmieniło w ciągu tych osiemdziesięciu lat? Nic! Owszem, w dzisiejszych czasach dzieci są rzadziej bite, a w wychowywaniu ich pomagają rodzicom tysiące poradników. Jednakże sam stosunek do dziecka – pełen lekceważenia i pobłażliwości (delikatnie mówiąc) – nie uległ zmianie. Nie zmienił się również język. Wciąż innymi słowami nazywamy te same czynności wykonywane przez dzieci i przez dorosłych. Właściwie nigdy nie używamy w odniesieniu do dziecka określenia „człowiek”. Dopiero o nastolatkach niekiedy (!) mówimy „młodzi ludzie”. Mówiąc do małych, a nawet większych dzieci, używamy innych słów, niż wówczas, gdy zwracamy się do osoby dorosłej. I nie wy- nika to tylko z faktu, że dziecko ma mały zasób słów i nie zrozumie trudniejszych sformułowao (zresztą z czasem zrozumie, ale najpierw musi je przecież usłyszed!). Również ton, jakim zwracamy się do dziecka, jest zazwyczaj pełen lekceważenia. Nie zawsze jest ono wyrażone wprost (jak w przypad- www.e-bookowo.pl A n n a G o l u s : D z i e c k o t e ż c z ł o w i e k ! | 6 ku lekceważenia czy ignorowania dziecięcych pytao: „Nie nudź, nie wiem, dlaczego słooce świeci!”). Niekiedy lekceważenie może się objawiad poprzez same tylko uśmieszki politowania (kiedy dziecko powie coś, co wydaje się dorosłym bardzo „zabawne”). Lekceważący stosunek Takie „językowe” formy lekceważenia i braku poszanowania dziecięcej godności bez wątpienia świadczą o stosunku dorosłych do dzieci, ale są dośd trudne do uchwycenia i wiele osób nie zdaje sobie sprawy z ich istnienia. Jest jednak znacznie więcej lekceważących zachowao, jakich dorośli dopuszczają się – bardzo często nieświadomie – w stosunku do dzieci (nie tylko własnych). W jaki sposób naruszamy dziecięcą godnośd, nawet o tym nie wiedząc? Lekceważenie prawa dziecka do szacunku – i tym samym naruszanie jego poczucia wartości – przejawia się zazwyczaj w drobnych, codziennych zachowaniach. Jakich? Przyjrzyjmy się kilku z nich. Lekceważące zachowania Podrzucamy niemowlę pod sufit bez względu na to, czy ono tego chce, czy nie. Myślimy, że spra- wia mu to przyjemnośd, bo przecież śmieję się podczas tej „zabawy”. Tymczasem podrzucanie malca pod sufit wywołuje śmiech na tej samej zasadzie, na jakiej wywołują śmiech łaskotki? Owszem, niektórzy lubią łaskotki, ale niezbyt długie, prawda? Zmuszamy do okazywania czułości osobom bliższym lub niemal całkiem obcym („No, pocałuj cio- cię, przytul wujka!”). Wyśmiewamy łzy i rumieoce („Taki duży chłopiec, a się maże!”). Zbyt wcześnie lub niewystarczająco delikatnie uczymy korzystania z nocnika czy z toalety („Taki duży, a znów zsikał się w majtki!”). Lekceważymy i zbywamy bez odpowiedzi pytania ważne („Mamo, skąd się biorą dzie- ci?” – „O, zobacz, jaka ładna bajka właśnie się zaczęła!”) i mniej ważne („Oj, nie zawracaj mi głowy, co mnie obchodzi, jak się robi czołgi?”). Nie doceniamy osiągnięd lub wymagamy zbyt wiele dla własnej przyjemności i satysfakcji („Tylko czwórka? A dlaczego nie piątka?”). Chwalimy się umiejętnościami i zdolnościami dziecka, nawet jeśli ono sobie tego nie życzy („Powiedz coś do wujka po angielsku! Na- rysuj coś ładnego dla cioci!”). Nie liczymy się ze zdaniem dziecka i nie pozwalamy mu podejmowad decyzji („Chcesz mied różowe ściany w swoim pokoju? Twój pokój jest w moim domu, więc ja decyduję. Będą białe!”). Zmuszamy do jedzenia, zawstydzamy, czytamy dziecięce wiersze i pamiętniki, przeszukujemy kieszenie i szuflady, ośmieszamy przekonania, straszymy, nie dotrzymu- www.e-bookowo.pl A n n a G o l u s : D z i e c k o t e ż c z ł o w i e k ! | 7 jemy obietnic (dziecko i tak zapomni...), zdradzamy tajemnice (bo niby jakie sekrety może mied dziecko?). Tę listę zachowao, które świadczą o lekceważeniu i braku szacunku, można by ciągnąd w nieskooczonośd. Wszystkie one dowodzą jednoznacznie, że dorośli nie traktują dzieci poważnie! Lekceważące wychowanie Mogłoby się wydawad, że w dzisiejszych czasach, kiedy to rodzice mogą korzystad z tak ogromnej liczby różnego rodzaju poradników mających pomóc im w wychowywaniu dzieci, stosunek do dziecka jest pełen szacunku i zrozumienia. Nic bardziej mylnego! Tyle się dziś mówi o zaspokajaniu dziecięcych potrzeb, o miłości macierzyoskiej i ojcowskiej, o wielu różnych metodach wychowawc- zych. Ukazuje się tak wiele poradnikowych książek, czasopism, dodatków do gazet, broszur. W Inter- necie codziennie publikuje się setki nowych artykułów na temat wychowywania dzieci. Rodzice mogą dowiedzied z nich, co należy uczynid, aby dziecko robiło to, a nie robiło tamtego; aby spało; aby jadło; aby dobrze się uczyło; aby było szczęśliwe; aby było spokojne; aby było mądre... I tak dalej, i tak da- lej... Można odnieśd wrażenie, że wszystkie dzieci wrzucone są do jednego worka, a nawet w pewnym sensie uprzedmiotowione. W wielu takich poradnikach dla rodziców dzieci są traktowane i opisywane w podobny sposób jak psy w poradnikach dla hodowców tych zwierząt. A przecież nie ma uniwersalnych metod wychowawczych! W wychowywaniu dzieci nie ma żadnych zawsze skutecznych recept i jedynie słusznych zasad. To, co sprawdza się w jednym przypad- ku, w innym może tylko pogorszyd sprawę. Od jednej „reguły” nie ma jednak odstępstw. Jeśli nie będziemy szanowali godności naszych dzieci, pewnego dnia odgrodzą się od nas murem niechęci i nieufności. I tak jak teraz my traktujemy je niczym niepoważne, nic nie wiedzące, nie mające własnego zdania istoty, tak one wówczas nauczą się odnosid do nas „jak do oswojonych, ale dzikich zwierząt, których nigdy nie można byd dośd pewnym” (słowa Korczaka). Dziecko też człowiek! I jeszcze jedna ważna sprawa. Wbrew powszechnym przekonaniom, dziecko pamięta bardzo wiele ze swojego dzieciostwa. Często myślimy, krzywdząc je w jakikolwiek sposób, świadomie lub nieświadomie, że zapomni i żaden ślad nie zostanie w jego umyśle czy duszy. To nieprawda! Janusz Korczak (którego książki, swoją drogą, z całego serca polecam – zamiast poradników) pisał: „Ma dziecko przyszłośd, ale ma i przeszłośd: pamiętne zdarzenia, wspomnienia, wiele godzin najistotniejs- www.e-bookowo.pl A n n a G o l u s : D z i e c k o t e ż c z ł o w i e k ! | 8 zych samotnych rozważao. Nie inaczej niż my pamięta i zapomina, ceni i lekceważy, logicznie rozu- muje i błądzi, gdy nie wie. Rozważnie ufa i wątpi”. Dziecko jest człowiekiem w takim samym stopniu jak każdy dorosły! A te wszystkie porady, jak je wychowywad, można by streścid w jednym tylko zdaniu: „Szanuj swoje dziecko!”. www.e-bookowo.pl A n n a G o l u s : D z i e c k o t e ż c z ł o w i e k ! | 9 Moja krew, ale nie moja własność Każdy rodzic chce dla swojego dziecka jak najlepiej, to naturalne, oczywiste i nie podlega dyskusji. Jednak niektórzy rodzice uważają, że tylko oni wiedzą, co przyniesie ich dziecku szczęście. Nie liczą się przy tym wcale ze zdaniem samego dziecka i traktują je w pewnym sensie jak swoją własnośd. Jeśli dziecko spełnia ich wymagania i oczekiwania i postępuje zgodnie z ich wolą i wyobrażeniami, z zachwytem wołają „Moja krew!”. A jeśli nie spełnia ono oczekiwao rodziców, złoszczą się i często czują się dotknięci czy urażeni. Oczywiście nie chodzi tu o posłuszeostwo i „grzeczne” zachowanie dziecka, ale o coś więcej – o jego potencjał, możliwości, uzdolnienia czy tem- perament. Moja krew Wiadomo, że dziecko dziedziczy niektóre cechy po swoich rodzicach. Zazwyczaj więc inteligentni, zdolni rodzice mają inteligentne i zdolne dzieci. Uzdolnienia muzyczne albo plastyczne również mogą przechodzid z pokolenia na pokolenie. Jednakże sam fakt, że nasze dziecko posiada nasze geny i – byd może – nasze możliwości poznawcze lub uzdolnienia takie jak my nie znaczy, że od razu musi ono wybrad taką jak my drogę życiową. Owszem, często się zdarza, że dzieci prawników czy lekarzy również zostają w przyszłości prawnikami czy lekarzami. Zastanówmy się jednak, czy to naprawdę wynika ze świadomego wyboru tych dzieci, czy też jest to forma dostosowania się do wymagao i oczekiwao ich rodziców? Moje oczekiwania Kiedy spodziewamy się dziecka, mamy jakieś wyobrażenia, marzenia i plany związane z nim. Przede wszystkim, chcemy, żeby było zdrowe i szczęśliwe. Chcemy też, żeby było grzeczne, mądre, zdolne i chętne do nauki. Spodziewamy się, że nasze dziecko będzie nas zadowalad i uszczęśliwiad – swoim zachowaniem, wyglądem, stylem życia, po prostu wszystkim. Że będzie naszą „pociechą”. Mamy nadzieję, że będzie rozwijad się zgodnie ze stworzonym przez nas wizerunkiem „dziecka ideal- nego”, naszego dziecka. Niemalże od momentu poczęcia (a niekiedy nawet jeszcze wcześniej, to jest kiedy planujemy posiadanie dzieci) wyobrażamy sobie, że nasze dziecko będzie w pewnym sensie takie jak my. Oczyma wyobraźni widzimy rowerowe rodzinne wycieczki (jeśli lubimy jeździd na ro- www.e-bookowo.pl A n n a G o l u s : D z i e c k o t e ż c z ł o w i e k ! | 10 werze), wspólne żeglowanie (jeśli żeglujemy), jazdę na nartach, sterty książek w dziecięcym pokoju (jeśli kochamy czytad), pierwszy zestaw małego chemika, i tak dalej, i tak dalej... Moje dziecko Tymczasem każde dziecko zjawia się na świecie wyposażone w pewien „potencjał rozwojowy”, który, owszem, w pewnej mierze jest dziedziczony po rodzicach, ale nie tylko. To, że rodzice są wy- bitnymi humanistami, niekoniecznie musi oznaczad, że ich dziecko również będzie humanistą. Nawet jeśli odziedziczy po nich zdolności czy zamiłowanie do książek, nie znaczy to od razu, że zostanie pro- fesorem na polonistyce. Byd może będzie chciało zostad na przykład leśnikiem? Nie moja własnośd Nie jest łatwo oderwad się od myślenia o własnym dziecku w kategoriach oczekiwao. Jednak jest to możliwe. Można spróbowad spojrzed na swoje dziecko jak na wyjątkowego gościa, „przybys- za”, któremu my daliśmy życie, ale to od niego zależy, co z tym życiem zrobi, jak je przeżyje. Możemy starad się jak najlepiej go wykształcid, wyposażyd w różne przydatne umiejętności (komputer, języki, sprawnośd fizyczna, prawo jazdy, umiejętnośd współpracy z innymi itp.), ale powinniśmy mied również na uwadze jego zdolności i zainteresowania. Na przykład, jeśli mały chłopiec uwielbia rysowad, a jego rodzice chcieliby, żeby – tak jak tata – został policjantem, powinni oni mimo tego kupid malcowi farby i pędzle, zamiast kolejnego pistoletu na wodę. Byd może ten malec w przyszłości zostanie wielkim malarzem? Nie moje życie Niekiedy całkiem małe dzieci bardzo dobrze wiedzą, co je najbardziej interesuje. Warto rozwijad te dziecięce zainteresowania, a przynajmniej – nie utrudniad ich samoistnego rozwoju. I chociaż niektóre zainteresowania dzieci mogą byd niezwykle kłopotliwe (na przykład talenty kulinarne albo muzyczne), a wiele z nich dośd szybko mija, powinniśmy pozwolid naszym dzieciom na poszukiwania swej własnej drogi życiowej. Zazwyczaj człowiek potrzebuje bardzo dużo czasu, żeby odkryd to, co go naprawdę interesuje, w czym jest naprawdę dobry i z czym chce związad swe plany życiowe. Ale żeby to odkryd, każdy musi mied możliwośd szukania na własną rękę. A żeby móc szukad, człowiek potrzebuje swobody i nie www.e-bookowo.pl A n n a G o l u s : D z i e c k o t e ż c z ł o w i e k ! | 11 może go krępowad w tych poszukiwaniach przekonanie, że zawodzi oczekiwania rodziców. Zapewne będzie szukał długo, błądził, wybierał coś i porzucał, krążył w kółko, zawracał… Jednakże my, jako rodzice, możemy służyd mu jedynie wsparciem i radą, którą nie raz odrzuci. Ma do tego prawo, bo chodzi o jego życie, nie nasze. A kiedy nie będzie podobał się nam wybór drogi życiowej naszego dziecka, pomyślmy o matce Sienkiewicza… Tak, właśnie o niej. Matka Henryka Sienkiewicza chciała, by został on lekarzem i jego wybór drogi życiowej nie przypadł jej do gustu. W liście do przyjaciela pisarza wyraziła swe zmartwie- nia tymi słowy: „Zmartwiłam się bardzo, że porzucił zawód lekarski, i tę zmianę przypisuję więcej niestałości i lekkości charakteru aniżeli wrodzonym zdolnościom… Te porywy fantazji i bujnośd wyobraźni *…+ nie dadzą mu niestety pewnego chleba, wynikiem ich będzie kilkanaście arkuszy za- bazgranych uczonymi rozprawami, których nikt czytad nie zechce…” Chyba nie trzeba dodawad, kto miał rację? www.e-bookowo.pl A n n a G o l u s : D z i e c k o t e ż c z ł o w i e k ! | 73 Spis treści Dlaczego INNY poradnik? 4 Dziecko też człowiek! 5 Dziecko też człowiek! 5 Moja krew, ale nie moja własnośd 9 Typowe postawy rodzicielskie 12 Wystarczająco dobra mama 15 Kilka słów o samodzielności dzieci 17 Pożegnanie z pieluszką 20 Wielkie pytania małego człowieka 23 Karad czy nie karad? 26 Straszyd czy nie straszyd? 30 Uświadomienie a uświadamianie 32 Dlaczego baśnie są straszne? 36 Kopciuszek 36 Królewna Śnieżka 37 Gęsiareczka 37 Rozmaitości i ciekawostki 39 Językowy obraz macierzyostwa 39 Czy miłośd macierzyoska to uczucie uniwersalne i instynktowne? 43 Dlaczego kobiety nie rodzą same? 46 Od akuszerek do porodów rodzinnych – krótka historia położnictwa 48 Ciekawostki o połogu 52 Dlaczego ciąża i narodziny nie są „przystojnym” tematem literackim? 54 Książki o ciąży 58 Powijaki, czyli o ubiorze niemowląt niegdyś i dzisiaj 62 Co decyduje o wyborze imienia? 65 Kogo pogryzą myszy, czyli o zabobonach słów kilka 68 www.e-bookowo.pl Anna Golus (ur. 1984), absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Gdaoskim. Autorka felietonów, artykułów i tekstów wszelkiej maści, copywriter, redaktor i korektor. Wolny strzelec. Współpracuje z kilkoma wydawnictwami książkowymi (m.in. MAC Edukacja, AJ-Press, Biblioteka Słooca i Księżyca). Publikuje między innymi w serwisie www.naszemaluchy.pl. Prywatnie: „najlepsza na całym świecie”, samodzielna mama 7-letniej Zosi. Portfolio i kontakt na stronie www.dajeslowo.com. O autorce
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Dziecko też człowiek! Inny poradnik dla rodziców
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: