Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00189 004896 14869681 na godz. na dobę w sumie
Dziecko też człowiek! Inny poradnik dla rodziców - ebook/pdf
Dziecko też człowiek! Inny poradnik dla rodziców - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 74
Wydawca: E-bookowo Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-62480-04-3 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> psychologia i filozofia >> psychologia >> relacje damsko-męskie
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Dziecko też człowiek! Czym różni się ten poradnik od tysięcy innych publikacji dla rodziców? Przede wszystkim tym, że dziecko nie jest tutaj traktowane jak sprzęt AGD, a rodzic jak bezwolny wykonawca zaleceń wszystkowiedzących ekspertów. Celem niniejszego poradnika, czy może antyporadnika, nie jest dawanie jedynie słusznych rad, recept i przepisów. Każde dziecko jest inne, tak jak inny jest każdy rodzic. Publikacja ta ma jedynie zachęcić rodziców do szukania swojej własnej drogi i najlepszego sposobu realizowania się w tej najważniejszej życiowej roli. Dziecko też człowiek! Inny poradnik dla rodziców to zbiór felietonów i artykułów, publikowanych w serwisie internetowym naszemaluchy.pl, dotyczących nie tylko zagadnień związanych bezpośrednio z rodzicielstwem i wychowywaniem dzieci, ale również wielu innych interesujących kwestii, które mogą pomóc rodzicom spojrzeć na własną rolę z przymrużeniem oka, a zarazem - dowiedzieć się wielu interesujących rzeczy. Napisane błyskotliwym językiem, niekiedy z humorem, niekiedy z sarkazmem, felietony te na pewno znajdą uznanie u wszystkich świadomych rodziców. Czym się różni uświadomienie dziecka od jego uświadamiania? Dlaczego baśnie są straszne? Czy dziecko jest własnością rodziców? Jakim językiem mówimy o kobietach ciężarnych, o macierzyństwie i o dzieciach? Czy kobiety mogą rodzić same? Dlaczego osobę, która odmówi ciężarnej, pogryzą myszy? Jak znajdywać proste odpowiedzi na trudne dziecięce pytania? Znajdujące się w Innym poradniku odpowiedzi na te pytania, wraz z wieloma innym ciekawostkami, gwarantują wszystkim rodzicom, których wzrok sięga ponad dziecięce 'kupki i zupki', przyjemną lekturę - niekiedy skłaniającą do refleksji, a niekiedy do śmiechu. Dziecko też człowiek! to propozycja dla tych rodziców, którzy nie chcą być bezwolnymi wykonawcami eksperckich zaleceń, ale lubią czytać o dzieciach, metodach wychowawczych oraz rozmaitych ciekawostkach związanych z tymi kwestiami.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

AANNNNAA GGOOLLUUSS DDZZIIEECCKKOO TTEEŻŻ CCZZŁŁOOWWIIEEKK!! INNY PORADNIK DLA RODZICÓW © Copyright by Anna Golus e-bookowo 2010 Grafika i projekt okładki: Anna Golus ISBN 978-83-62480-04-3 Wydawca: Wydawnictwo internetowe e-bookowo www.e-bookowo.pl Kontakt: wydawnictwo@e-bookowo.pl Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, rozpowszechnianie części lub całości bez zgody wydawcy zabronione Wydanie I 2010 A n n a G o l u s : D z i e c k o t e ż c z ł o w i e k ! | 4 Dlaczego INNY poradnik? Książki, broszury, artykuły, e-booki, miesięczniki i magazyny… Chyba nikt nie jest w stanie zliczyd, ile najrozmaitszych poradników dla młodych rodziców znajduje się obecnie na naszym rynku. Tak zwany „parenting” (bo już nie po prostu rodzicielstwo…) to wielki biznes, który niejednokrotnie żeruje na niedoświadczonych rodzicach, kreuje ich potrzeby i wmawia systemy wartości. A jeśli chod- zi o publikacje poradnikowe, to zdecydowana większośd z nich podaje jedną, najlepszą i uniwersalną metodę wychowawczą – tak jakby wszystkie dzieci były takie same. Często do jednego worka wrzu- cani są także wszyscy rodzice, którym mądrzy specjaliści pokazują, na czym polega rodzicielstwo. Pomysł na publikację niniejszego poradnika zrodził się kilka lat temu, kiedy urodziłam córkę i – ja- ko bardzo młoda i niedoświadczona mama – chłonęłam wszelkie poradniki z zapałem godnym wyż- szej sprawy. Dowiadywałam się, co muszę koniecznie robid oraz czego absolutnie nie mogę robid, jeśli chcę, aby moja córka rozwijała się prawidłowo i była szczęśliwa/zdrowa/mądra/grzeczna/itd. Stopni- owo acz sukcesywnie rósł we mnie bunt przeciw takiemu traktowaniu zarówno rodziców, jak i dzieci. Doprawdy, w wielu poradnikach dziecko jest traktowane jak sprzęt AGD w instrukcji obsługi, a rodzic – jak laik nie mający pojęcia, jak „korzystad” z tego sprzętu. A przecież nie ma chyba nic bardziej naturalnego niż rodzicielstwo! Celem niniejszego poradnika, czy może antyporadnika, nie jest zatem dawanie jedynie słusznych rad, recept i przepisów. Każde dziecko jest inne, tak jak inny jest każdy rodzic. Publikacja ta ma jedynie zachęcid rodziców do szuka- nia swojej własnej drogi i najlepszego sposobu realizowania się w tej, jakże istotnej, życiowej roli. Inny poradnik to zbiór felietonów, publikowanych w serwisie internetowym naszemaluchy.pl, do- tyczących nie tylko kwestii związanych bezpośrednio z rodzicielstwem i wychowywaniem dzieci, ale również wielu innych interesujących kwestii, które mogą pomóc spojrzed na własną rolę z przymru- żeniem oka, a zarazem – dowiedzied się wielu interesujących rzeczy. Napisane błyskotliwym językiem, niekiedy z humorem, niekiedy z sarkazmem, felietony te na pewno znajdą uznanie u wszystkich świa- domych rodziców. Dziecko też człowiek! to propozycja dla tych rodziców, którzy nie chcą byd bezwolnymi wykonaw- cami eksperckich zaleceo, ale lubią czytad o dzieciach, metodach wychowawczych oraz rozmaitych ciekawostkach związanych z tymi kwestiami. www.e-bookowo.pl A n n a G o l u s : D z i e c k o t e ż c z ł o w i e k ! | 12 Typowe postawy rodzicielskie Nie ma jednej uniwersalnej postawy rodzicielskiej. Każdy rodzic ma inny stosunek do własnych dzieci, jednakże istnieje kilka najbardziej typowych i najczęściej spotykanych postaw rodzicielskich. Każda z nich jest warunkowana przez różne czynniki i w odmienny sposób wpływa na zachowanie dzieci, a także na relacje w rodzinie. Do najbardziej typowych i najczęstszych postaw rodzicielskich należą: Postawa nadmiernie opiekuocza Nadmiernie opiekuocza postawa rodziców polega na przesadnej opiece i kontroli nad dzieckiem. Postawa taka powoduje nadmierną zależnośd dzieci, i to nie tylko od rodziców, ale od wszystkich ludzi (także w przyszłym, dorosłym życiu dziecka). Wywołuje również frustrację i brak zaufania dziecka do siebie samego. Postawa permisywna Postawa permisywna to inaczej postawa tolerancyjna. Przejawia się ona w tym, że rodzice są go- towi pozwalad dziecku na robienie, czego chce, z niewielkimi ograniczeniami. Permisywizm prowadzi zazwyczaj do tego, że ośrodkiem zainteresowania w domu jest dziecko. Jeśli postawa ta jest umiar- kowana, zachęca dzieci do zaradności, samodzielności, polegania na sobie i dobrego przystosowania społecznego. Umiarkowany permisywizm wzmacnia także zaufanie dziecka do samego siebie, zachęca do twórczości i zrównoważenia. Postawa pobłażająca Postawa pobłażająca to postawa przesadnie permisywna. Pobłażliwośd sprawia, że dziecko staje się samolubne i często tyranizuje otoczenie, żąda troski i usług od wszystkich innych ludzi. Pobłażająca postawa (czyli ekstremalnie bezstresowe wychowanie) prowadzi do złego przystosowa- nia się zarówno w domu, jak i poza domem. www.e-bookowo.pl A n n a G o l u s : D z i e c k o t e ż c z ł o w i e k ! | 13 Postawa odrzucająca Odrzucanie może się wyrażad w braku troski o dobro dziecka i okazywaniu mu wyraźniej wrogo- ści, a także w stawianiu mu nadmiernych wymagao. Postawa odrzucająca wywołuje u dziecka poczu- cie bezradności, oburzenie, frustrację, nerwowe odruchy i wrogośd w stosunku do innych, zwłaszcza młodszych i słabszych. Postawa akceptująca Akceptacja rodzicielska oznacza żywe zainteresowanie własnym dzieckiem i obdarzanie go miło- ścią. Rodzice, którzy akceptują swoje dziecko, dbają o rozwój jego zdolności i biorą pod uwagę jego zainteresowania i możliwości (a nie – własne niespełnione ambicje). Dziecko w pełni akceptowane jest na ogół dobrze przystosowane społecznie, chętne do współpracy, przyjazne, lojalne, radosne i zrównoważone emocjonalnie. Postawa dominująca Dziecko zdominowane przez jedno lub obydwoje rodziców jest zazwyczaj „grzeczne”, posłuszne, skłonne do nieśmiałości, łagodne i nadmiernie wrażliwe. Łatwo ulega wpływom innych osób, także w przyszłym, dorosłym życiu. U dzieci zdominowanych często rozwija się kompleks niższości i poczucie krzywdy. Uleganie dziecku Uleganie dziecku to postawa całkowicie odwrotna do postawy dominującej. Rodzice, którzy ulegają swojemu dziecku, pozwalają na to, że przez nie w domu zupełnie zdominowani. Dziecko nar- zuca rodzicom swoją wolę, okazuje im mało zainteresowania, szacunku i lojalności. Dziecko, któremu rodzice zawsze ulegają, uczy się lekceważyd każdy autorytet i próbuje narzucad swą wolę osobom spoza domu. www.e-bookowo.pl A n n a G o l u s : D z i e c k o t e ż c z ł o w i e k ! | 14 Faworyzowanie Mimo że rodzice najczęściej twierdzą, że kochają wszystkie swoje dzieci jednakowo i tak samo je traktują, większośd z nich ma jednak swoich ulubieoców. Rodzice są wobec nich bardziej pobłażliwi i kochają je bardziej niż pozostałe dzieci. Jawnie faworyzowane dzieci mają tendencję do przypochle- biania się rodzicom i są agresywne i dominujące w stosunkach z rodzeostwem. Ambicje rodzicielskie Większośd rodziców ma ambitne plany wobec swoich dzieci. Nierzadko zdarza się, że te plany i wymagania stawiane dziecku są nierealistycznie wysokie. Wynika to najczęściej z zawiedzionych własnych ambicji rodziców, a także z pragnienia, by ich dzieci osiągnęły wyższą pozycję społeczną. Gdy dzieci nie są w stanie sprostad tym wygórowanym ambicjom rodzicielskim, czują się urażone i niekiedy umyślnie osiągają wyniki poniżej swych możliwości. Ponadto mają poczucie własnej nieadekwatności, a kiedy rodzice krytykują je za brak osiągnięd, także poczucie krzywdy. To, jaki mamy stosunek do własnych dzieci i sposób, w jaki je wychowujemy, zależy od bardzo wielu czynników, między innymi w dużej mierze od tego, jak sami byliśmy wychowywani. Musimy jednak pamiętad, że największy wpływ na własne postawy wobec naszych dzieci mamy my sami i zawsze możemy je zmienid. www.e-bookowo.pl A n n a G o l u s : D z i e c k o t e ż c z ł o w i e k ! | 23 Wielkie pytania małego człowieka Szokujący felieton o tym, jak przerażające i trudne pytania może zadad małe dziecko. Tylko dla rodziców o mocnych nerwach! Myślałam, że najgorsze i najtrudniejsze pytania mam już za sobą. Moja córka ma sześd lat i już od dawna wie, skąd się biorą dzieci, dlaczego tata nie mieszka z mamą, co to jest śmierd i czemu niektórzy ludzie są źli. Wychodzę z założenia, że w procesie wychowawczym – oczywiście poza miłością i troską – najważniejszy jest szacunek do dziecka, zatem od początku życia córki odpowia- dam na wszystkie jej pytania, co bywa niekiedy niezwykle trudne (np. jak wytłumaczyd dwuletniemu dziecku, co to jest chwała, tak żeby zrozumiało). Pytania dzieci bywają bardziej lub mniej ważne, łatwe lub trudne, bardzo często zaskakujące. Przez te sześd lat mojej córce nie udało się zaskoczyd mnie jakimś pytaniem. Byłam przygotowana na wszystko. A przynajmniej tak mi się wydawało… Do dzisiaj. Czy to prawda…? Córka bawiła się z nowo poznaną koleżanką. Nagle przychodzi, z dośd dziwnym wyrazem twarzy, i pyta: „Mamo, czy to prawda, że pan może wkładad pani siusiaka nie tylko w cipkę, ale i w pupę, a nawet do buzi?!”. Nie potrafię opisad wrażenia, jakie wywarło na mnie to pytanie, a także powód jego zadania. Otóż córka chciała upewnid się, czy prawdą jest to, czego dowiedziała się od swojej rówieśniczki (!), która takie sceny widziała… w telefonie taty! Nie da się pozostad obojętnym wobec skrajnej nieodpowiedzialności ojca tej dziewczynki, który nie przewidział, że jego dziecko, bawiąc się komórką, znajdzie nieodpowiednie treści, a później będzie dzielid się tymi informacjami z innymi dziedmi. Pomijając jednak kwestię nieodpowiedzialności niektórych rodziców, nasuwa się pytanie, jak re- agowad w takich drastycznie zaskakujących sytuacjach? Jak odpowiadad na tak szokujące dziecięce pytania? www.e-bookowo.pl A n n a G o l u s : D z i e c k o t e ż c z ł o w i e k ! | 32 Uświadomienie a uświadamianie Byd może niektórzy czytelnicy oburzą się po przeczytaniu samego tylko tytułu niniejszego artykułu. „Jak to?! Takie treści na portalu dla rodziców małych dzieci?! Na uświadamianie przyjdzie czas za kilkanaście lat, kiedy nasze maluchy będą nastolatkami, a teraz jest znacznie za wcześnie na- wet na myślenie o tym!”. Nic bardziej błędnego. Różnica między uświadomieniem a uświadamianiem Przede wszystkim, należy uświadomid sobie różnicę między jednorazowym uświadomieniem dziecka czy nastolatka a jego stopniowym uświadamianiem. Podstawowa różnica polega na tym, że „uświadomienie” – czyli to, czego doświadczyła większośd współczesnych rodziców – jest jednora- zowe. Zazwyczaj sprowadza się do jednej, nieudolnej, krępującej próby rozmowy rodziców z ich nas- toletnim dzieckiem. Tymczasem „uświadamianie” jest stopniowym, powolnym i naturalnym proce- sem, rozpoczynającym się bardzo wcześnie, byd może nawet w czasie, gdy dziecko jest zaledwie niemowlęciem i bez skrępowania ssie matczyną pierś. Jednorazowe uświadomienie Uświadomienie kojarzy się nam z jednorazową, desperacką próbą rozmowy z naszym własnym, zazwyczaj już nastoletnim, dzieckiem. Coś w stylu „Porozmawiajmy jak mężczyźni”. Jednak przecież większośd współczesnych rodziców wie, z własnego doświadczenia, że takie rozmowy nie dośd, że są okropnie krępujące zarówno dla rodziców (przede wszystkim dla nich), jak i ich dla nastoletnich dzie- ci. Poza tym... nastolatek zazwyczaj nie musi byd uświadamiany przez rodziców, bo sam już dawno się „uświadomił” – na podwórku, w szkole, z gazet czy za sprawą starszych kolegów. Zatem taka uświadamiająca rozmowa właściwie mija się z celem. Zwłaszcza że bardzo często rodzice próbują podejmowad ten temat zdecydowanie za późno nie tylko ze względu na wiek dziecka, ale też – jego doświadczenia. Niekiedy zdarza się, że taka nieudolna próba uświadomienia nastoletniego dziecka ma miejsce wtedy, gdy ten młody, niedorosły jeszcze człowiek rozpoczął już współżycie seksualne. I o czym wtedy rozmawiad z własnym dzieckiem? www.e-bookowo.pl A n n a G o l u s : D z i e c k o t e ż c z ł o w i e k ! | 39 Rozmaitości i ciekawostki Etymologia Językowy obraz macierzyństwa Słowo „ciąża” pierwotnie oznaczało: ‘ciężar, brzemię’, ‘podatek’, ‘ucisk, dolegliwośd’ oraz przenośnie ‘ciężar na duszy, troska, strapienie’. Dopiero w XVIII wieku pojawiło się znaczenie współczesne ‘brzemiennośd, odmienny stan kobiet’. Etymologia tego słowa jest zatem równie wy- mowna jak pochodzenie i pierwotne znaczenie przymiotnika „brzemienny”, oddającego oczekiwanie na dziecko jako dopust: ‘obciążony, naładowany czym, ciężki’. Jednak ciąża bywa również określana mianem „stanu błogosławionego”, „stanu łaski”, co świadczy o próbach jej odmaterializowania, jakby była stanem duchowym, a nie fizycznym. Interesujący jest wpływ norm społecznych na językowy obraz ciąży. Historia społecznego post- rzegania kobiet ciężarnych ma bowiem swoje odzwierciedlenie w języku. Do niedawna akceptowana była jedynie ciąża kobiety zamężnej, ciężarną pannę natomiast jednoznacznie potępiano. I o ile mężatka znajdowała się w „stanie błogosławionym”, „stanie łaski”, o tyle u panny ciąża była „owo- cem grzechu”, „haobą”. Chociaż dzisiaj ciąży nie rozpatruje się raczej w kategoriach grzechu czy błogosławieostwa, to we współczesnym języku widad innego rodzaju różnicę – podział na ciążę chcianą i niechcianą. Ta pierwsza bywa określana mianem „owocu miłości”, natomiast w odniesieniu do drugiej najczęściej używa się określenia „wpadka”. O ile językowy obraz ciąży może świadczyd o próbach jej odmaterializowania („stan błogosławiony”, „stan łaski”), o tyle słowo „poród” – jak podkreśla pisarka i krytyk literacki Anna Nasiłowska – „nazywa tylko proces niezależny od tej, która mu podlega”1. Poród uznawany jest za coś obrzydliwego, o czym się nie mówi. Przyszłe matki najczęściej słyszą z ust tych, które „mają już TO za sobą”, że szybko o tym zapomną. Kobietom wmawia się zatem przekonanie, że poród należy do sy- tuacji, o jakich nie warto pamiętad. 1 Anna Nasiłowska, Księga początku, Warszawa 2002, s. 95. www.e-bookowo.pl A n n a G o l u s : D z i e c k o t e ż c z ł o w i e k ! | 43 Czy miłość macierzyńska to uczucie uniwersalne i instynktowne? Zdecydowana większośd ludzi na postawione w tytule tego artykułu pytanie odpowie bez zas- tanowienia: „Tak!”. Każdy współczesny rodzic bezgranicznie kocha swoje dziecko i uważa to za stan naturalny, powszechny i ponadczasowy. Jeśli jednak przyjrzymy się historii zagadnienia miłości rodzi- cielskiej, okaże się, że sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana i na pewno nie można tu mówid o powszechności i ponadczasowości. Miłośd nieobecna O ile dzisiaj miłośd do dziecka pojawia się już w chwili jego narodzin, a niejednokrotnie jeszcze wcześniej, w okresie ciąży, o tyle niegdyś do małych dzieci, a zwłaszcza niemowląt nie przywiązywano się wcale lub prawie wcale. Ta zaskakująca dzisiaj obojętnośd emocjonalna wynikała przede wszyst- kim z ogromnej śmiertelności noworodków i małych dzieci. Nie można było pozwolid sobie na obdar- zenie uczuciem dziecka, którego szanse na przeżycie były nikłe. Kiedy małe dziecko umierało, co zdarzało się bardzo często, budziło to niekiedy zmartwienie, ale z reguły ludzie nie przejmowali się śmiercią dziecka, bo rychło zastępowało je kolejne potomstwo. Dziecko pozostawało w jakiś sposób anonimowe. Poza wysoką śmiertelnością dzieci były jeszcze inne przyczyny obojętności. Philippe Ariès, autor obszernej monografii Historia dzieciostwa, wysunął tezę, że przez całe stulecia ludzie nie byli w ogóle świadomi odrębności dzieciostwa, że było ono uważane za stan przejściowy, stan niekompletności, zbyt krótki, by przywiązywad do niego jakąkolwiek wagę. Fakt, że dzieciostwo nie było dostrzegane, potwierdzają według Ariès’a między innymi średniowieczne przedstawienia dzieci jako miniaturo- wych dorosłych oraz brak odrębnego stroju dziecięcego. Dopiero w XVI wieku zaczęto zdawad sobie sprawę z odrębności dzieciostwa, pojawił się od- rębny strój dziecięcy (początkowo zarezerwowany tylko dla chłopców), zaczęło upowszechniad się szkolnictwo (również początkowo przeznaczone jedynie dla chłopców). Pojawienie się kategorii dzieciostwa nie zmieniło jednak sytuacji samych dzieci: sposobu traktowania i wychowywania ich oraz uczud, jakimi były darzone. Jeszcze w XVIII wieku na porządku dziennym było porzucanie dzieci (we Francji porzucanych było wówczas 30 zarejestrowanych noworodków). www.e-bookowo.pl A n n a G o l u s : D z i e c k o t e ż c z ł o w i e k ! | 58 Książki o ciąży Bardzo często jedynymi książkami, po które sięgają przyszłe mamy (oraz niektórzy przyszli ojco- wie), są różnego rodzaju poradniki o ciąży, porodzie, macierzyostwie, rodzicielstwie i wychowywaniu dzieci. To zrozumiałe – wszak kiedy kobieta spodziewa się dziecka, to właśnie te kwestie są dla niej najważniejsze i najbardziej interesujące. Warto jednak oprócz poradników, których na polskim rynku jest całe mnóstwo, zajrzed również do innych książek podejmujących tę problematykę. W odróżnieniu od poradników, polskich książek literackich o ciąży i narodzinach jest niewiele – zaledwie kilka. W ciągu dziewięciu miesięcy ciąży każda kobieta zdąży je wszystkie przeczytad. Punktem wspólnym tych utworów jest tematyka. Różnice – i to różnice diametralne: dotyczące gatunków, stylu i dystansu do opisywanej rzeczywistości – widoczne są na poziomie formy. Każdy z tych tekstów reprezentuje odrębny sposób ujęcia tego samego tematu. Oto one. Przymierze z dzieckiem Ta niewielka nowela, wydana po raz pierwszy w 1927 roku, była debiutem pisarskim Marii Kun- cewiczowej, a zarazem pierwszym polskim utworem w całości poświęconym problematyce ciąży, porodu i początków macierzyostwa. Opublikowanie tego utworu w czasopiśmie „Bluszcz” wywołało masę protestów ze strony oburzonych czytelniczek, doprowadziło do skandalu obyczajowego, a w konsekwencji – do rozpadu tego bardzo popularnego wówczas pisma. Dlaczego? Były dwa główne powody skandalu i aż tak burzliwej, nieprzychylnej reakcji (zarówno w kręgu krytyków literackich, jak i w społeczeostwie). Po pierwsze, sama próba opowiedzenia o doświadczeniu ciąży i porodu uznana została za złamanie pewnego tabu kulturowego. A po drugie, historia głównej bohaterki utworu dowodziła, że nawet dla „normalnej mężatki” ciąża może byd faktem trudnym do zaakceptowania, co ówczesnym ludziom nie mieściło się w głowach. Bohaterką noweli Kuncewiczowej jest młoda mężatka, Teresa, znudzona domem i szukająca roz- rywek w kawiarniach, dancingach i na kortach tenisowych, prowadząca życie aktywne, ale skoncen- trowane tylko na sobie samej. Sama myśl o ciąży, która mogłaby zdeformowad jej dziewczęce, piękne ciało, jest dla Teresy przerażająca. Ku własnej rozpaczy zachodzi jednak w ciążę, a narodziny dziecka i macierzyostwo jest dla niej torturą. Zanim narodzi się więź (tytułowe „przymierze”) między bohaterką a jej dzieckiem, cierpi ona w sposób, jaki znany jest tylko kobietom, które same doświadczyły depresji poporodowej. www.e-bookowo.pl A n n a G o l u s : D z i e c k o t e ż c z ł o w i e k ! | 65 Co decyduje o wyborze imienia? Kiedy ludzie spodziewają się dziecka, wśród wielu spraw, jakie zaprzątają im głowy, znajduje się również wybór imienia. Jest kilka czynników, które mają wpływ na tę decyzję. We współczesnym świecie coraz większą rolę ogrywa moda, zazwyczaj pochodząca zza granicy. Jeszcze częściej o wy- borze imienia dla dziecka decydują indywidualne upodobania estetyczne rodziców. Jednak nie zawsze tak było. Niegdyś na wybór imienia wpływały przede wszystkim czynniki rodowe (nadawanie imienia po przodkach – ojcu, matce, dziadku itd.), religijno-magiczne czy etymologiczne. Dzisiaj względy te zeszły na dalszy plan i niewielu ludzi wie, skąd pochodzą i co znaczą poszczególne imiona. Pierwotne znaczenia imion uważane są za niezbyt ważne, za ciekawostkę zaledwie. Warto jednak przyjrzed się tej ciekawostce. Przecież każdy człowiek ma imię, ale prawie nikt nie zastanawia się, dlaczego akurat takie. Czym kierowali się ludzie – w czasach współczesnych i minio- nych – przy wyborze imienia dla swojego dziecka? Magia i wróżba W czasach przedchrześcijaoskich, pogaoskich na ziemiach polskich wierzono, że każde imię ma znaczenie magiczne i będzie przez całe życie oddziaływało na swego nosiciela. Imię było więc w pew- nym sensie wróżbą, życzeniem czy błogosławieostwem – rodzice nadawali dziecku takie imię, jakie miało wyposażyd je w pożądane cechy lub odwrócid nieprzychylny bieg wydarzeo. Dlatego też najczęściej i najchętniej wybierano imiona zakooczone na -sław, -mir, -woj, które miały zagwarantowad dzieciom sławę i walecznośd. Popularne i często spotykane były również imiona zaczynające się na Nie-, na przykład Niemój czy Nielub, lub inne kojarzące się negatywnie (np. Najdus, czyli znajda, przybłęda), których celem było odwrócenie złego losu. Imię tego typu otrzymywało zaz- wyczaj dziecko z rodziny, w której często umierały dzieci. Niekiedy na wybór imienia miały również wpływ kwestie rodowe. Chłopcom najczęściej nadawano imię przekazane „po mieczu”, czyli po rod- zinie ojca, natomiast imiona dziewczęce były przekazywane „po kądzieli”, czyli po rodzinie matki. www.e-bookowo.pl A n n a G o l u s : D z i e c k o t e ż c z ł o w i e k ! | 73 Spis treści Dlaczego INNY poradnik? 4 Dziecko też człowiek! 5 Dziecko też człowiek! 5 Moja krew, ale nie moja własnośd 9 Typowe postawy rodzicielskie 12 Wystarczająco dobra mama 15 Kilka słów o samodzielności dzieci 17 Pożegnanie z pieluszką 20 Wielkie pytania małego człowieka 23 Karad czy nie karad? 26 Straszyd czy nie straszyd? 30 Uświadomienie a uświadamianie 32 Dlaczego baśnie są straszne? 36 Kopciuszek 36 Królewna Śnieżka 37 Gęsiareczka 37 Rozmaitości i ciekawostki 39 Językowy obraz macierzyostwa 39 Czy miłośd macierzyoska to uczucie uniwersalne i instynktowne? 43 Dlaczego kobiety nie rodzą same? 46 Od akuszerek do porodów rodzinnych – krótka historia położnictwa 48 Ciekawostki o połogu 52 Dlaczego ciąża i narodziny nie są „przystojnym” tematem literackim? 54 Książki o ciąży 58 Powijaki, czyli o ubiorze niemowląt niegdyś i dzisiaj 62 Co decyduje o wyborze imienia? 65 Kogo pogryzą myszy, czyli o zabobonach słów kilka 68 www.e-bookowo.pl Anna Golus (ur. 1984), absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Gdaoskim. Autorka felietonów, artykułów i tekstów wszelkiej maści, copywriter, redaktor i korektor. Wolny strzelec. Współpracuje z kilkoma wydawnictwami książkowymi (m.in. MAC Edukacja, AJ-Press, Biblioteka Słooca i Księżyca). Publikuje między innymi w serwisie www.naszemaluchy.pl. Prywatnie: „najlepsza na całym świecie”, samodzielna mama 7-letniej Zosi. Portfolio i kontakt na stronie www.dajeslowo.com. O autorce
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Dziecko też człowiek! Inny poradnik dla rodziców
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: