Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00095 006561 19985732 na godz. na dobę w sumie
Dzieła wszystkie, tom 5 - ebook/pdf
Dzieła wszystkie, tom 5 - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 216
Wydawca: W drodze Język publikacji: polski
ISBN: 9788370339791 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> religia i rozwój duchowy
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Wydawnictwo „W drodze” nadając niniejszej edycji tytuł Dzieła wszystkie, odnosi tę formułę do dzieł wszystkich Mistrza Eckharta (dotąd odnalezionych i wydanych w Niemczech), które powstały w języku niemieckim (Spätmittelhochdeutsch). Oprócz tego istnieje cały zbiór dzieł łacińskich (Die latteinischen Werke, wyd. A. Zimmermann, L. Sturlese, t. 1-5).

W oczekiwaniu na tłumaczenie IV tomu Kazań Mistrza Eckharta oddajemy do rąk czytelników, tom V Dzieł wszystkich, na które składają się Traktaty. Tematyka Traktatów Eckharta w wielu wypadkach jest taka sama jak w Kazaniach. Odnosi się to zwłaszcza do takich centralnych zagadnień, jak dokonujące się w głębi duszy zjednoczenie człowieka z Bogiem oraz umożliwiające je „odosobnienie” (Abgeschiedenheit) człowieka albo inaczej: „wyrzeczenie”, uwalniające go od niewłaściwego stosunku do dóbr doczesnych i stwarzające w nim warunki do przebóstwiającego działania Bożego.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Die deutschen Werke, Band V: Meister Eckhart, Traktate Tytuł oryginału: © 1963, 1987 W. Kohlhammer GmbH, Stuttgart Copyright © for this edition by Wydawnictwo W drodze 2014 Redaktor Lidia Kozłowska Łamanie Teodor Jeske-Choiński Projekt okładki i stron tytułowych Krzysztof Lorczyk ISBN 978-83-7033-979-1 Wydawnictwo Polskiej Prowincji Dominikanów W drodze sp. z o.o. Wydanie I, 2014 ul. Kościuszki 99, 61-716 Poznań tel. 61 852 39 62, faks 61 850 17 82 www.wdrodze.pl sprzedaz@wdrodze.pl OD TŁUMACZA T om ten zawiera przekład czterech niemieckich pism Mistrza Eckharta, dla którego podstawę stanowiło podane przez Jo- sefa Quinta tłumaczenie na współczesny język niemiecki, doko- nane z tekstu oryginalnego (Spätmittelhochdeutsch), ustalonego przezeń na podstawie rękopisów. Podobnie jak w pierwszym krytycznym wydaniu niemie- ckich dzieł Eckharta, pochodzącym od Franza Pfeiffera (Leip- zig 1857), również u Quinta te pisma średniowiecznego mistrza otrzymały wspólną nazwę Traktatów. Termin „traktat” nie sta- nowi ściśle określonego gatunku piśmiennictwa i nie jest tutaj jednoznaczny. Między tymi czterema dziełami zachodzą duże różnice, nie tylko treściowe, ale również formalne. Najbardziej jeszcze określenie to pasuje może do pisma O odosobnieniu, bo O człowieku szlachetnym można by z powodzeniem zaliczyć do kazań, i w wydaniu Kohlhammera nie występuje ono jako osob- ny traktat, lecz jako część druga traktatu zatytułowanego Liber benedictus. Jego część pierwszą stanowi Księga Boskich pocie- szeń – treściowo zwarta dzięki jednej przenikającej ją intencji, jednak bardzo zróżnicowana w formie literackiej poszczegól- nych części. Wreszcie Pouczenia duchowe – podane tu (w od- różnieniu od wydania Kohlhammera) na pierwszym miejscu, tak jak jest w wydaniu monachijskim, z którego korzystałem przy 5 OD TŁUMACZA pierwszym wydaniu. Pismo to powstało z tak zwanych collatio- nes, czyli połączonych z dyskusją pogadanek, i choć zostało pi- semnie zredagowane przez autora, zachowało w wielu miejscach wyraźne ślady tej genezy. Mimo tych różnic, pozostawienie wspólnego tytułu Traktaty wydaje się uzasadnione ze względu na jego powszechne występowanie w literaturze eckhartiańskiej. Jak widać, względna jest też ich liczba, bo pierwsze dwa można by uważać za jeden, złożony z dwu części. Dzielące te cztery pisma różnice były też powodem zrezygno- wania z jednego wspólnego wstępu. Zamiast tego każde z nich zostało tu poprzedzone osobnym wprowadzeniem, w którym omówiono przede wszystkim problem ich autentyczności oraz sytuacji, w jakiej powstały, przedstawiono układ treści, a tak- że wyjaśniono niektóre punkty doktryny Mistrza z Hochheim. W krajowych bibliotekach niewiele można znaleźć literatu- ry poświęconej tematyce mistyki nadreńskiej, nie mówiąc już o monografi ach. Trudno zresztą, żeby było inaczej, skoro same dzieła tych mistyków były u nas niemalże nieznane. Największą pomocą okazały się tu opracowania Josefa Quinta, Kurta Ruha i Louisa Cogneta – wybitnych znawców tej dziedziny. W niemie- ckim wydaniu traktatów można znaleźć historię dokonanej przez Quinta rekonstrukcji tekstu, wykazy najważniejszych tekstów paralelnych oraz wielu przytaczanych w tekście „autorytetów”, na które Eckhart się powoływał. Dane te zostały tutaj częściowo wykorzystane, szczególnie przy redagowaniu przypisów. W sumie jednak ani wstępy, ani przypisy nie miały na celu pełniejszego przedstawienia postaci samego Eckharta ani też wy- jaśnienia jego doktryny. W tym tomiku zakładamy znajomość wydanych przez Wydawnictwo W drodze Kazań, a zwłaszcza 6 zamieszczonego w nich obszernego Wstępu. Jest tam między innymi życiorys Eckharta, w którym szerzej są opisane oba pro- cesy wytoczone mu przez inkwizycję, w Kolonii i Awinionie, zakończone potępieniem kilkunastu zdań z jego dzieł. Kilka inkryminowanych zdań pochodzi również z traktatów niemie- ckich, na co w każdym wypadku będzie tutaj zwrócona uwaga, z załączeniem odnośnych tekstów bulli Jana XXII In agro domi- nico. We Wstępie do Kazań opisano też złożone, burzliwe nieraz, dzieje recepcji dzieła Eckharta, zwłaszcza w ostatnim półtora wieku. Wyjaśniono również niektóre trudniejsze pojęcia mistyki nadreńskiej. Tam także należy szukać tekstu bulli papieskiej, jak i danych bibliografi cznych. Tematyka Traktatów Eckharta w wielu wypadkach jest taka sama jak w Kazaniach. Odnosi się to zwłaszcza do takich cen- tralnych zagadnień, jak dokonujące się w głębi duszy zjedno- czenie człowieka z Bogiem oraz umożliwiające je „odosobnie- nie” (Abgeschiedenheit) człowieka albo inaczej: „wyrzeczenie”, uwalniające go od niewłaściwego stosunku do dóbr doczesnych i stwarzające w nim warunki do przebóstwiającego działania Bożego. Wyjaśnienia domaga się też cytowanie Pisma Świętego przez Eckharta. Opiera się on na Wulgacie, ale cytuje często z pamię- ci, niedosłownie, oddając zwykle tylko zasadniczą myśl danego ustępu. Przy cytowaniu zastosowano tu numerację według Biblii Tysiąclecia. Wiesław Szymona OP OD TŁUMACZA W przypisach zastosowano następujące skróty: DPuT – Meister Eckhart, Deutsche Predigten und Traktate, Hanser, München 1963. DW – Meister Eckhart, Die deutschen Werke, Kohlhammer, Stuttgart 1936 – cyfra rzymska oznacza tom, arabska – stronę. LW – Meister Eckhart, Die lateinische Werke, Kohlhammer, Stuttgart 1936. TRAKTATY Pouczenia duchowe WSTĘP P ouczenia duchowe, jeśli pominiemy jego zaginiony Komen- tarz do Sentencji Piotra Lombarda, są pierwszym więk- szych rozmiarów dziełem Eckharta – w każdym razie pierwszym zredagowanym w języku niemieckim. Napisał je, gdy był prze- orem swego macierzystego konwentu, Erfurtu, a równocześnie wikariuszem klasztorów Turyngii. Jednoznacznie wskazuje na to rozbudowany nagłówek, w którym oprócz imienia Mistrza z Hochheim wzmiankowane są obie pełnione przez niego wtedy funkcje. Łączenia tych dwóch urzędów w jednej osobie zakaza- ła Kapituła Generalna w 1298 roku, Pouczenia musiały zatem powstać przed tą datą. Co do ich autentyczności historycy mają obecnie całkowitą pewność. Dzięki odnalezionym 44 rękopisom została ona potwierdzona lepiej niż autentyczność któregokol- wiek innego dzieła Eckharta1. Tytuł Die Reden der Unterweisung, poświadczony nieliczny- mi tylko, późniejszej daty rękopisami, z pewnością nie pochodzi od samego autora. Pierwotnie brzmiał prawdopodobnie Reden – określenie, które może znaczyć: mowy, przemówienia, ale 1 J. Quint tak to ujmuje: „Die Echtheit der Reden der Unterweisung, die man früher zu unrecht bestritten hat, ist absolut gesichert” (DPuT, s. 459). Odnośnie do czasu powstania Pouczeń, zob. też: K. Ruh, Meister Eckhart, s. 31; L. Cognet, Introduction aux mystiques rhéno-fl amands, s. 38. 13 POUCZENIA DUCHOWE również – jako odpowiednik łacińskich sermones – kazania lub konferencje. Na genezę i pierwotną formę Pouczeń naprowadza ich Sitz im Leben. Wspomniany nagłówek mówi mianowicie, że Eckhart głosił je swoim „dzieciom” gromadzącym się na kola- cję. Zarówno wygłaszana wtedy, przerywana może pytaniami, konferencja, jak i wywiązująca się po nich swobodna dyskusja miały cel dydaktyczno-wychowawczy – omówienie jakiegoś za- gadnienia dotyczącego życia wewnętrznego. Niemieckie Lehr- gesprach jest tu prawdopodobnie odpowiednikiem łacińskiego collatio2. „Dzieci” to oczywiście duchowi synowie Eckharta, może w większości młodsi, a więc nowicjusze i bracia studenci. Nie znaczy to jednak, że tematyka tych wieczorów dyskusyjnych ograniczała się do spraw klasztornych. W redakcji pisemnej Pouczeń nieliczne tylko zwroty przypo- minają pierwotną formę rozmowy3. Redakcja ta była z pewnoś- cią dziełem samego Eckharta, a jej celem – udostępnienie wygło- szonych w klasztorze konferencji szerszym kręgom czytelników. Poświadczają to bardzo liczne rękopisy, które w przeciwieństwie na przykład do traktatu O odosobnieniu, nie przechowały się razem z tekstami literatury mistycznej, lecz w zupełnie innych zbiorach, a mianowicie wśród dzieł przeznaczonych dla wszyst- kich dążących do pogłębienia swego życia religijnego4. Zatem Pouczenia nie są duchowym przewodnikiem dla nowicjuszy 2 „Wie die Ueberschrift bereits erkennen lässt, handelt es sich in den Rdu um Col- lationes, d.h. um eine zwangslose Abfolge nur lose aneinander gereihter Konferen- zvorträge, bei denen Eckhart Fragen und Themen behandelte, die er sich wohl, wie die Ueberschrift angibt, z. T. vom Auditorium selbst stellen liess” (DPuT, s. 459). 3 Najwięcej można ich znaleźć w końcowych rozdziałach, poczynając od 20. 4 Zob. Ruh, dz. cyt., s. 32. 14 WSTĘP i kleryków zakonnych, choć dla nich były najpierw przeznaczo- ne. Podobnie zresztą jak inne dzieła Eckharta, Kazania zwłasz- cza, niezależnie od tego, jakiej grupie społecznej były głoszone, skierowane są do wszystkich i zawierają ogólną chrześcijańską doktrynę, w swej tematyce i wysuwanych postulatach aktualną także dla człowieka XX wieku. Mimo że Eckhart był już człowiekiem intelektualnie w pełni dojrzałym (miał około 35 lat), w odróżnieniu od pozostałych jego dzieł niemieckich, Pouczenia nie zawierają niemal zupełnie tak dla niego charakterystycznego pierwiastka metafi zycznego. Po- jawi się on dopiero u Eckharta-Mistrza Świętej Teologii, a więc po 1303 roku. Ta różnica tak rzuca się w oczy, że była nawet wysuwana w zakończonych już obecnie dyskusjach nad auten- tycznością tego dzieła. Poruszane są tu natomiast liczne zagadnie- nia dotyczące życia wewnętrznego, które niemal zupełnie znikły w późniejszych dziełach tego autora. Przemawia on tutaj i do za- konników, i do świeckich, wszystkim wskazuje drogę prowadzą- cą nie tyle do mistycznej kontemplacji, co do chrześcijańskiej do- skonałości. Stawia go to w rzędzie takich wielkich duszpasterzy i wychowawców chrześcijaństwa, jak Augustyn, Bernard z Clair- vaux, Ryszard ze św. Wiktora, Jan Gerson i Tomasz à Kempis. Wymagania, jakie stawia swoim dzieciom dążącym do dobrego życia, są bardzo wysokie, nie ma w nich jednak ascetycznej su- rowości. Zło, szatan, piekło nie wysuwają się na pierwszy plan, cierpienia pomaga nam znosić Bóg, grzech nie niszczy człowieka, dobro ma moc równą złu. Bóg jest zawsze blisko. W innym tonie była utrzymana na ogół literatura religijna tamtych czasów. Od wymienionych wyżej przykładowo autorów różni Eckhar- ta język. Tamci pisali po łacinie, on w języku ojczystym. Eckhart 15 POUCZENIA DUCHOWE nie był na tym polu pionierem, miał poprzedników, którzy pisali po niemiecku dzieła z zakresu życia duchowego. Dlaczego nie napisał (a najprawdopodobniej i nie wygłosił) Pouczeń po łaci- nie, mimo że skierowane były przede wszystkim do słuchaczy znających ten język? Ruh twierdzi, że wybór języka podyktowa- ny był w tym wypadku nie rodzajem słuchaczy lub czytelników, lecz naturą omawianych zagadnień. U schyłku XIII wieku łaci- na była już językiem martwym, nie miała charakteru twórczego i choć mogła ciągle stanowić wypróbowane narzędzie literatury fachowej, mniej nadawała się do wyrażania mowy serca, prze- żyć osobistych i pobożności charyzmatycznej. Podobnie więc jak w poezji, również w tej dziedzinie coraz częściej sięgano do języka ojczystego5. W 23 rozdziałach Pouczeń można dość łatwo wyodrębnić trzy kolejne grupy tematyczne, różniące się od siebie również struk- turą. Najbardziej zwarty, jednolity charakter ma pierwsza (roz- działy 1–8). Wyraźnie w niej widać, że Eckhart ściśle się trzyma nakreślonego uprzednio planu swoich pogadanek. Pod koniec każdego rozdziału znajdujemy zapowiedź następnego tematu. Zaczyna od omówienia ślubu posłuszeństwa, co jeśli weźmiemy pod uwagę pierwszych adresatów, wydaje się zupełnie normal- ne. Już tutaj pojawia się motyw, który jak się okaże, stanowi przewodnią ideę całej tej pierwszej części. Jest to „wyjście z sie- bie”. Wprawdzie techniczne określenia tego postulatu, słowa „wyrzeczenie” i „odosobnienie”, pojawiają się dopiero w trzech 5 Zob. tamże, s. 43–45. W badaniu związków przeżyć mistycznych z językiem specjalizuje się m.in. profesor literatury staroniemieckiej w Zurichu, A. von Haas. Zob. zbiór jego artykułów pt. Sermo mysticus. Studien zu Theologie und Sprache, Freiburg i. Br. 1979. 16 WSTĘP dalszych rozdziałach, ale jest to jakby wspólny mianownik, do którego sprowadzane są wszystkie poruszane w tej grupie tema- ty, nie wyłączając samego posłuszeństwa. Wychodzenie z siebie, stanowiące przeciwieństwo własnej egoistycznej woli, prowadzi człowieka do osiągnięcia wolności serca albo – jak najczęściej czytamy w Kazaniach – wolności głębi6. Kto pragnie osiągnąć tę wolność, a zarazem towarzyszą- cy jej wewnętrzny pokój, ten musi się najpierw wyrzec siebie samego. Jeśli się wyrzeknie swojej własnej woli, tym samym porzuci wszystko inne7. To opuszczenie wszystkiego (Lassen) nie oznacza, jak Eckhart niejednokrotnie się zastrzega, wyzby- cia się wszystkich rzeczy w sensie zewnętrznym. Nie głosi on programu totalnej abnegacji, nie mówi też ciągle o zwalczaniu złej zmysłowej natury – temat tak częsty w literaturze tamtych czasów. Eckhartowi chodzi o pokonanie własnego „ja”. Żeby to osiągnąć, człowiek musi dobrze poznać siebie – stąd powtarza- 6 „Serce” lub „duch” – tymi dwoma terminami można próbować oddać w przy- bliżeniu sens Eckhartowego Gemüt. „Serce” nie może tu być rozumiane jako siedlisko zmiennych uczuć, lecz jako niezmienna postawa kierowanej rozumem woli. „Głębia” lub „głębia duszy” (Seelengrund) – termin rzadziej występujący w Traktatach, stanowi centralne pojęcie Kazań niemieckich i tam też szukać należy jego dokładniejszego znaczenia. Tutaj można tylko krótko wyjaśnić, że oznacza ono niekiedy istotę duszy, a najczęściej władze rozumu i woli w ich najwyższych funkcjach. 7 Jak wielkie, decydujące znaczenie Eckhart przypisywał konieczności wyrze- czenia się własnej woli, niech świadczy fakt, że zagadnieniu temu poświęcił cały dość długi rozdz. 11. Znajdujemy w nim m.in. takie kategoryczne stwierdzenie: „Bóg we wszystkim prowadzi do tego, żebyśmy zrezygnowali z własnej woli” (s. 46). „Tylko rezygnacja z woli może cię uczynić prawdziwym człowiekiem” (s. 47). „A w im większym stopniu człowiek tego dokonał, tym bardziej i praw- dziwiej jest w Bogu” (s. 47). 17 POUCZENIA DUCHOWE jący się, kategoryczny postulat: poznaj siebie samego! „Skieruj wzrok na siebie samego!”8. To wyrzeczenie się siebie samego, stanowiące warunek wy- rzeczenia się wszystkiego innego, nie stanowi celu samo w so- bie. Etyczny program Eckharta jest na wskroś pozytywny. Tak samo jak w niemieckich Kazaniach, również tutaj uczy on, że celem „wychodzenia z siebie” jest pozostawienie wolnego miej- sca Bogu. Gdziekolwiek bowiem człowiek wyrzeknie się swego, tam wchodzi Bóg ze swoim, a w następstwie tego człowiek staje się „Boski”9. Postulowana w życiu wewnętrznym wymiana ludzkiego na Boskie stanowi dla Eckharta podstawę jego etyki ontycznej (Seinsethik), przeciwstawianej etyce powinności (Sollensethik). „Nie próbujmy opierać świętości na działaniu, budujmy ją raczej na bytowaniu, bo nie uczynki nas uświęcają, lecz my mamy je uświęcać” – oto jej zasada10. Charakterystyczną cechą tego nowego, Boskiego człowieka jest udział w Bogu, posiadanie Go niezależnie od warunków, w jakich żyje, jak też od obranego rodzaju życia. Kto Boga znaj- duje w kościele i na modlitwie, a nie znajduje w ulicznym gwa- rze, ten daje dowód swej niedoskonałości. Niewiele też pomoże uciekanie do pustelni, jeśli się człowiek nie nauczy znajdywać jej w sobie samym. Odosobnienie (Abgeschiedenheit) ma dla Eck- harta decydujące znaczenie, ale rozumiane nie jako zewnętrzne oddalenie się od ludzi, lecz jako oderwanie się od wszystkich 8 Rozdz. 3, s. 30. Zob. też odnośny przypis. 9 Rozdz. 4, s. 31. 10 Tamże. 18 WSTĘP stworzeń. Zatem można pozostać w świecie, ale należy wyrobić w sobie nowy do niego stosunek, polegający na dostrzeganiu we wszystkich rzeczach nie siebie samego, lecz Boga. Jest to droga trudna i długa, w rozdziale 6 Eckhart porównuje ją do nauki rzadkiej w średniowieczu sztuki pisania11. Również w następnych siedmiu rozdziałach można się dopa- trzyć pewnej jedności tematycznej, ale nie jest już ona tak wy- raźna jak w pierwszej grupie. Przedmiot rozważań stanowi tutaj grzech i jego przeciwieństwo – miłość. Podobnie jak w pierwszej części, i tutaj przy końcu każdego rozdziału pojawia się słowo hasło, zapowiadające szczegółowy temat następnego. Problematyka grzechu była w czasach Eckharta niezwykle ak- tualna. Podejmowali ją przedstawiciele różnych ruchów herety- ckich lub znajdujących się na pograniczu herezji, jak na przykład begardzi (męski odpowiednik beginek) i bracia wolnego ducha. Były to ugrupowania, które wyrastały z odrodzonych jeszcze w końcu XII wieku tendencji manichejskich, dla których zwal- czania powołał swych synów św. Dominik. Do stałego niemal programu doktrynalnego sekciarzy należało podważanie war- tości dobrych uczynków i pomniejszanie szkodliwości grzechu w procesie duchowego rozwoju człowieka. Pojawiały się wręcz twierdzenia, że na pewnym stopniu doskonałości nie obowiązuje zachowywanie przykazań, zwłaszcza kościelnych, a cokolwiek by człowiek uczynił, nie będzie mu to poczytane za grzech. Na terenie, gdzie działał Eckhart, głównym przeciwnikiem tych ru- chów był arcybiskup Kolonii, Henryk z Wirneburga, który z nie- zwykłą energią tropił i zwalczał podejrzanych o tego rodzaju 11 Rozdz. 6, s. 37. 19 POUCZENIA DUCHOWE tendencje. Eckhart, który właśnie wrócił z Paryża, gdzie miał zle- cone wykłady z Sentencji Piotra Lombarda i napisał do nich Ko- mentarz, był już wytrawnym teologiem i z całą pewnością dobrze się orientował w aktualnych problemach związanych z teologią grzechu oraz rozumiał potrzebę ostrożności w wypowiedziach na ten temat. Niemniej wśród potępionych przez bullę Jana XXII zdań znalazły się również dwa dotyczące grzechu, a jedno z nich (art. 15) wyjęte zostało właśnie z 12 rozdziału Pouczeń. Brzmi ono: „Tak, kto by całkowicie był zanurzony w woli Bożej, ten nie powinien chcieć, żeby grzech, którego się dopuścił, nie został popełniony”. Najbliższy treścią temu zdaniu artykuł bulli jest nieco inaczej sformułowany i nie można mieć pewności, czy Eckhart jest rzeczywiście jego autorem12. Jako doświadczony duszpasterz Eckhart zdawał sobie do- brze sprawę ze szkodliwości grzechu i był jak najdalej od jego lekceważenia. I tutaj jednak przeważa w jego wypowiedziach pozytywne nastawienie. Mistrz nie wdaje się w pesymistyczne rozważania nad ułomnością i grzesznością człowieka ani w kazu- istyczne rozróżnianie rodzaju grzechów, lecz przemawiając jako ojciec i wychowawca, stara się dodać otuchy swoim duchowym dzieciom. Grzech jest w człowieku wprawdzie rzeczywistością smutną, we wszystkich kierunkach wyciągającą swoje niszczące macki, ale Eckhart dostrzega i wskazuje również dobre strony tej sytuacji wynikłej z upadku pierwszych rodziców, a mianowicie potrzebę walki, która umacnia wolę i warunkuje doskonałość cnót. Sprawiedliwy nigdy nie powinien prosić Boga o usunięcie skłonności do grzechu, gdyż ona właśnie pobudza go nieustannie 12 Zob. Pouczenia, s. 50, przyp. 20. 20 WSTĘP do czujności i ćwiczenia się w cnocie. Ten optymizm Eckharta dochodzi do głosu w takich na przykład wypowiedziach: „Dobro ma równie wielką moc czynienia dobra jak zło czynienia zła”13, albo: „Musisz też wiedzieć, że dobra wola nigdy nie może utra- cić Boga”14. Zatem nie dopiero kilkanaście lat później napisana książka nosząca odpowiadający podobnemu celowi tytuł, ale już Pouczenia są Księgą Boskich pocieszeń – tą ze wszech miar słuszną uwagą podsumowuje Kurt Ruh swoją ocenę rozdziałów poświęconych problemowi grzechu15. Gdzie występuje dobra wola, tam pojawia się też miłość – przeciwieństwo grzechu. Jej omówieniu zarezerwowane są trzy ostatnie rozdziały drugiej części Pouczeń. Krytycznej ocenie poddaje tu Eckhart pewne zauważone przez siebie zjawiska, występujące wtedy zwłaszcza w klasztorach sióstr. Chodzi mia- nowicie o niektóre, niezwykłe, zewnętrzne przejawy miłości, na przykład ekstaza czy dar łez, którym siostry przypisywały nadmierne znaczenie oraz świadomie dążyły do ich wywołania przez odpowiednie ćwiczenia i modlitwę. Eckhart nie odmawia im wszystkim autentyczności, ale relatywizuje ich znaczenie. Twierdzi mianowicie, że wiele z tych przejawów może mieć źródło w samej naturze człowieka, a poza tym ponad takie nad- zwyczajne łaski stawia najdrobniejszy nawet uczynek miłości bliźniego i w tym zgodny jest ze stałą tradycją chrześcijańską, a ostatecznie – z Ewangelią16. 13 Rozdz. 10, s. 43. 14 Rozdz. 11, s. 46. 15 Ruh, dz. cyt., s. 38. 16 Zob. zwłaszcza s. 45. 21 POUCZENIA DUCHOWE Trzecia, najdłuższa część Pouczeń (rozdziały 17–23) wyka- zuje najmniej jednolitości od strony tematycznej. Ruh wysuwa w związku z tym przypuszczenie, że Eckhart przede wszystkim zgromadził tu tematy poruszone w dyskusjach ze słuchaczami, mniej się przy tym troszcząc o ich systematyczne uporządko- wanie. Zresztą, biorąc pod uwagę różnorodność poruszanych zagadnień, nie było ono chyba nawet możliwe17. Nasuwają się dwie zasadnicze uwagi, charakteryzujące całą tę grupę rozdziałów. Przez wszystkie przewija się obecny od początku tego dzieła główny motyw, a mianowicie postulat cał- kowitego wyrzeczenia się własnego „ja”. Poza tym zdziwienie może budzić fakt, że autor nigdzie nie porusza sprawy specyfi cz- nego charakteru i zadań własnego zakonu. Potwierdza to wraże- nie, że Pouczenia, choć zrodziły się z klasztornych collationes, przeznaczone były, przynajmniej w ostatecznej redakcji, dla ogółu chrześcijan. Dlatego kładzie on akcent na naśladowaniu Chrystusa, stale też powtarza, że Bóg nie związał uświęcenia i zbawienia człowieka z jednym tylko stanem czy rodzajem życia („sposobem”), a jeśli powołał kogoś na jakąś określoną drogę, zapewnia mu też nadprzyrodzone pomoce niezbędne do osiąg- nięcia celu18. Na specjalną uwagę zasługuje stanowiące zamkniętą ca- łość, dosyć długie rozważanie o Najświętszym Sakramencie (rozdz. 20). Nie należy wykluczać możliwości, że jest to póź- niej dopiero włączone do Pouczeń kazanie. Jeśli pamiętamy o kontekście historycznym, a zwłaszcza o częstych wówczas, 17 Zob. Ruh, dz. cyt., s. 39. 18 Zob. zwłaszcza rozdz. 17, a także rozdz. 22, s. 76. 22 WSTĘP kazuistycznych dyskusjach na temat „godnego” przyjmowania Komunii świętej, uderza nas duża swoboda Eckharta w podej- ściu do tego tematu. Między innymi podkreśla on znaczenie nie tyle zewnętrznej dyspozycji człowieka, co obiektywnej, uzdra- wiającej i uświęcającej mocy Sakramentu. Jego zaś pogląd na częstotliwość przystępowania do Stołu Pańskiego streszcza la- pidarne zdanie: „Im częściej będziesz przyjmował Najświętszy Sakrament, tym lepsza i pożyteczniejsza będzie ta praktyka”19. Z innych omawianych w Pouczeniach ogólnochrześcijańskich tematów na pierwszy plan wysuwają się: potrzeba nieustającej gorliwości i trwania w obecności Bożej, współpraca z łaską, ubóstwo w duchu, stosunek łaski do natury. W związku z nie- zwykle ważnym w głoszonej przez siebie etyce zagadnieniem wartości uczynków Eckhart podkreśla, że jeden przynajmniej jest zawsze konieczny i nigdy, na żadnym etapie życia wewnętrz- nego człowiek nie może go zaniechać, a mianowicie uniżanie samego siebie. Jest ono tak bardzo ważne, dlatego że stanowi miarę wywyższenia człowieka. Kończą się Pouczenia uwagami na temat wewnętrznego po- koju i radości; są one udziałem tych tylko, którzy swą wolę cał- kowicie złączyli z wolą Bożą. 19 Zob. s. 64. Pod warunkiem jednak (Eckhart podkreśla to bardzo mocno), że człowiek pilnie się wpatruje w swoje wnętrze i bada, czy wzrasta jego miłość do Boga i nie umniejsza się pełna szacunku bojaźń. POUCZENIA DUCHOWE1 O to mowy brata Eckharta z Zakonu Kaznodziejskiego, wika- riusza Turyngii, przeora erfurckiego, które swoim dzieciom zgromadzonym na wieczornych zebraniach klasztornych wygła- szał dla ich pouczenia, odpowiadając przy tym na liczne pytania2. 1. PRAWDZIWE POSŁUSZEŃSTWO Prawdziwe i doskonałe posłuszeństwo to cnota przewyższająca wszystkie inne. Bez niej nie mogą się obejść największe nawet dzieła, z drugiej zaś strony, posłuszeństwo przydaje wartości najmniejszym, jak na przykład odprawianie lub słuchanie mszy, modlitwa, kontemplacja itp. Najpospolitsze nawet czynności, 1 Niemiecki tytuł Die Reden der Unterweisung (w staroniemieckim: Die rede der underscheldunge – stąd w starszych zwłaszcza wydaniach tytuł: Reden der Unterscheidung) nie jest łatwy do przetłumaczenia. Dokładnie chodzi o (roz)mowy na temat „rozeznania” w sprawach duchowych, to jest rozróżniania prawdy od fałszu i dobra od zła. Podobnie jak na ogół w tłumaczeniach francuskich, przyjęto tutaj uproszczoną, ale niezniekształcającą sensu formę „Pouczenia duchowe”. Por. Cognet, dz. cyt., s. 39. 2 „Das sind die Reden, die der Vikar von Thüringen, der Prior von Erfurt, Bru- der Eckhart, Predigersordens, mit solchen (geistlichen) Kindern geführt hat, die ihn zu diesen Reden nach vielen fragten, als sie zu abendlichen Lehrgesprächen beieinander satzen” (DPuT, s. 54). 25 DZIEŁA WSZYSTKIE – TOM 5 – TRAKTATY jakie ci mogą przyjść na myśl, prawdziwe posłuszeństwo czyni lepszymi i szlachetniejszymi. We wszystkim dokonuje ono tego, co najlepsze, nie zakłóca żadnej czynności, niczemu nie szko- dzi – pod warunkiem, że jest prawdziwe. Przez posłuszeństwo bowiem nie tracimy żadnego dobra, jemu samemu żadnego nie brak, o nic też nie musi się martwić. Wszędzie tam, gdzie człowiek przez posłuszeństwo wycho- dzi z własnego „ja” i wyrzeka się swego, musi wejść Bóg. Gdy bowiem ktoś nie chce niczego dla siebie samego, Bóg musi dla niego pragnąć dokładnie tego, czego chce dla siebie. Jeśli wyrze- kłem się swojej woli przez to, że złożyłem ją w ręce przełożonego i niczego już nie chcę dla siebie, to wówczas Bóg musi chcieć dla mnie, a jeśli straci coś dla mnie, straci również dla siebie. Tak jest we wszystkim: gdy niczego nie chcę dla siebie, wtedy On chce dla mnie. Ale słuchajcie no! Czegóż to On chce dla mnie, wtedy gdy ja niczego nie chcę dla siebie? Otóż w tym, w czym ja się wyrzekam własnego „ja”, On musi chcieć dla mnie tego wszyst- kiego, czego chce dla siebie – ani mniej, ani więcej, i w ten sam sposób, co dla siebie samego. A gdyby tak nie postępował – na Prawdę, która jest Bogiem! – nie byłby wtedy sprawiedliwy, nie byłby Bogiem – a przecież to należy do samej Jego natury. W prawdziwym posłuszeństwie nie ma miejsca na żadne „chcę tak lub inaczej” ani na „chcę tego czy tamtego”; wymaga ono pełnej rezygnacji ze swego. Dlatego w najlepszej modli- twie, do jakiej tylko jest zdolny człowiek, niech nie prosi: „Daj mi tę cnotę lub ten sposób”3 ani: „Panie, daj mi siebie samego 3 „Sposób” (die Weise) – to zarówno w Traktatach Eckharta, jak i w jego Kaza- niach jedna z najczęściej spotykanych kategorii dotyczących Boga lub człowieka 26 POUCZENIA DUCHOWE albo życie wieczne”, lecz jedynie: „Panie, daj mi to tylko, czego Ty chcesz, a w każdym sposobie czyń tylko to, co chcesz i jak chcesz!”. Ta druga modlitwa wznosi się nad pierwszą tak samo jak niebo nad ziemię, i gdy na taką się zdobyłeś, dobrześ się modlił – wtedy mianowicie, kiedy w prawdziwym posłuszeń- stwie wyszedłeś z własnego „ja” i skierowałeś się do Boga. A jak prawdziwe posłuszeństwo nie zna żadnego „chcę tak”, podobnie nie wolno mu nigdy powiedzieć „nie chcę”, to bowiem stanowi prawdziwą truciznę dla każdego posłuszeństwa. Tak też powiada św. Augustyn: „Wiernego sługi Bożego nie cieszy, gdy mu mówią lub dają to, co rad słyszy lub widzi, gdyż pierwszym, najgłębszym jego pragnieniem jest słyszeć to, co Bogu się naj- bardziej podoba”4. 2. O NAJPOTĘŻNIEJSZEJ MODLITWIE I NAJWZNIOŚLEJSZYM UCZYNKU Najpotężniejsza, wszechmocna niemal, zdolna wszystko osiąg- nąć modlitwa oraz najszlachetniejszy ze wszystkich uczynków mogą się rodzić tylko w całkowicie wolnym sercu. Im ono swo- w jego życiu wewnętrznym. W odniesieniu do człowieka słowo to może oznaczać stan, w którym się urodził lub który wybrał, sytuację, w jakiej się znajduje, ogół środków i metod prowadzących do świętości (umartwienia, modlitwy itd.), które znajduje np. w jakimś zakonie, czy nawet szczególne dary otrzymywane od Boga. Autor przestrzega przed przecenianiem poszczególnych „sposobów”, a zwłaszcza przed nadmiernym przywiązywaniem się do któregoś z nich. We wszystkim naj- ważniejsze jest całkowite poddanie się i bezgraniczne zaufanie Bogu. Przerzuca- niem się z jednego sposobu na drugi autor zajmuje się szczególnie w rozdziałach 3, 17 i 21. 4 Por. Wyznania, 10, 26, 37. 27 DZIEŁA WSZYSTKIE – TOM 5 – TRAKTATY bodniejsze, tym potężniejsze są modlitwa i uczynki, tym są god- niejsze, pożyteczniejsze, chwalebniejsze i doskonalsze. Serce wolne wszystko potrafi . Cóż to znaczy: „wolne serce”? To takie, którego nic nie zwodzi i nie krępuje, które swego ideału nie związało z żadnym sposo- bem, w niczym też nie szuka swego, lecz przeciwnie – zanurzyło się w umiłowanej nade wszystko woli Bożej i wyrzekło swego. W takim to sercu czerpać musi siłę i moc każdy, najmniejszy nawet uczynek, zamierzony przez człowieka. Módl się z tak wielką mocą, że aż zapragniesz, żeby ta modli- twa objęła wszystkie twe członki i władze: oczy, uszy, usta, serce i wszystkie zmysły. I nie przerywaj jej, dopóki nie poczujesz, że jednym się stajesz z Tym, którego masz przed sobą, do którego się modlisz – z Bogiem. 3. O LUDZIACH NIEODERWANYCH5 I PEŁNYCH WŁASNEJ WOLI Niektórzy powiadają: „Ach, Panie, jakżebym pragnął być równie blisko Boga jak inni i cieszyć się tą samą co oni pobożnością i Boskim pokojem. I żeby mi się tak samo jak im wiodło albo 5 Von ungelassenenen Leuten – Gelassenheit (oderwanie) ma u Eckharta po- dobną treść co Abgeschiedenheit (odosobnienie), z tą różnicą, że bardziej może akcentuje wewnętrzny spokój człowieka, będący rezultatem zaufania Bogu i wy- rzeczenia się dóbr zewnętrznych, a zwłaszcza własnej woli. Jest to swoiste zobojęt- nienie na wydarzenia i bodźce zewnętrzne albo raczej stan wewnętrznej równowagi człowieka zachowującego jedną, niezmienną postawę woli zarówno w złym, jak i w dobrym. Na ten temat zob.: Wstęp do Pouczeń, s. 17; Wstęp do traktatu O od- osobnieniu, zwłaszcza s. 180. 28 POUCZENIA DUCHOWE żebym był podobnie jak oni ubogi!”. Albo też: „Nigdy mi się w życiu nie powiedzie, jeśli się nie znajdę tu lub tam, jeżeli nie zrobię tego lub tamtego. Muszę wyruszyć w obce strony, schro- nić się w jakiejś pustelni lub wstąpić do klasztoru”. Otóż we wszystkim tym tkwi wyłącznie twoje „ja”, nic poza tym. Nawet jeśli nie zdajesz sobie z tego sprawy i inaczej ci się to przedstawia – to twoja własna wola. Ona jest źródłem wszelkiego rodzącego się w tobie niepokoju, choćbyś sobie tego nie uświadamiał. Myślisz niekiedy, że człowiek powinien tego unikać, a tamtego szukać, na przykład określonych miejsc, ludzi, sposobów, licznego towarzystwa czy zajęć, bo zdaje ci się, że te właśnie sposoby lub rzeczy ci przeszkadzają, że one są wszyst- kiemu winne. Otóż nie, to nie one ponoszą winę, lecz ty sam, ty, który w nich tkwisz i masz do nich niewłaściwy stosunek. Dlatego zacznij od siebie samego i siebie się wyrzeknij. Bo jeśli nie uciekniesz najpierw od siebie samego, wtedy bądź pew- ny, że dokądkolwiek pobiegniesz, gdziekolwiek się znajdziesz, zawsze natrafi sz na przeszkody i niepokój. Ludzie szukają poko- ju w rzeczach zewnętrznych: w miejscach i sposobach, u innych i w działaniu albo też na obczyźnie, w ubóstwie lub poniżeniu – cokolwiek by to było i choćby wywierało na tobie najsilniejsze nawet wrażenie, wszystko to pozostanie nicością i nie przyniesie ci pokoju. Którzy w ten sposób szukają, opacznie postępują. Im dalej zawędrują, tym mniej znajdą tego, czego szukają. Idą tak jak człowiek, który zeszedł z właściwej drogi: im dalej pójdzie, tym bardziej pobłądzi. Cóż zatem ma uczynić? Najpierw niech się wyrzeknie, porzuci samego siebie, a tym samym porzuci wszystko inne. Wierzcie mi, gdyby ktoś porzucił królestwo, a na- wet cały świat, a zachował siebie samego, ten nie porzucił nicze- 29 DZIEŁA WSZYSTKIE – TOM 5 – TRAKTATY go. Ale jeżeli się wyrzeknie siebie, wszystkiego się tym samym wyrzeka, choćby nie wiem, co posiadał: królestwo, zaszczyty itd. Święty Piotr powiedział: „Panie, oto porzuciliśmy wszystko” (Mt 19,27) – a przecież pozostawił tylko sieci i łódkę, nic więcej! Otóż pewien święty opatrzył te słowa taką uwagą: Kto chętnie opuszcza jakąś małą rzecz, opuszcza tym samym nie tylko ją jedną, ale wszystko, co ludzie tego świata osiągają, a nawet to, czego by tylko mogli zapragnąć. Bo kto się wyrzeka swej woli i siebie samego, ten tak samo prawdziwie się wyrzekł wszystkich rzeczy jak wówczas, gdyby stanowiły jego własność i posiadał je z możliwością zupełnie swobodnego nimi rozporządzania. Jeśli bowiem czegoś nie chcesz posiąść, tym samym złożyłeś to wszystko w ofi erze i porzuciłeś ze względu na Boga. Dlatego Chrystus mówi: „Błogosławieni ubodzy w duchu” (Mt 5,3) – to znaczy: ubodzy w wolę. Niech nikt w to nie wątpi: gdyby istniał jakiś lepszy sposób, na pewno Chrystus by go nam wskazał – On, który powiedział też: „Kto chce Mnie naśladować, niech się wpierw zaprze samego siebie” (Mt 16,24). Od tego zależy wszystko inne. Skieruj wzrok na siebie samego6, a wszędzie, gdzie siebie dostrzeżesz, tam się siebie wyrzeknij. Nadto nic nie ma lepszego. 6 Richte dein Augenmerk auf dich selbst! – słowa te, ze względu na bardzo ważną dla interpretacji Eckharta treść, często bywają przytaczane w oryginalnym, czternastowiecznym ich brzmieniu: Nim din selbes wâr. Można się w nich dopa- trzeć echa napisu z delfi ckiej świątyni: Gnothi seauton, a także Augustynowego wezwania: „Szukaj najpierw siebie samego” (Sermo 52, 17). Jednak na znaczenie tego „kierowania wzroku na siebie”, jakie ono ma u Eckharta, naprowadza dopiero kontekst samych tych słów. Człowiek ma poznawać siebie po to mianowicie, ażeby się samego siebie wyrzec, a ostatecznie po to, żeby jego miejsce mógł zająć Bóg. O konieczności „przyglądania się własnemu wnętrzu” czytamy też w rozdziałach 6 (s. 36), 7 (s. 39), 20 (s. 64), 21 (s. 70). 30 SPIS TREŚCI Od tłumacza . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 5 11 Pouczenia duchowe . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 13 Wstęp . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 89 Księga Boskich pocieszeń . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Wstęp . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 91 O człowieku szlachetnym . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 155 Wstęp . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 157 O odosobnieniu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 175 Wstęp . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 177 Bibliografi a . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 201 MISTRZ ECKHART DZIEŁA WSZYSTKIE Tom pierwszy KAZANIA 1–24 Tom drugi KAZANIA 25–59 Tom trzeci KAZANIA 60–86 Tom czwarty W przygotowaniu Tom piąty TRAKTATY

Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Pobierz darmowy fragment (epub)

Gdzie kupić całą publikację:

Dzieła wszystkie, tom 5
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: