Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00124 006520 13229844 na godz. na dobę w sumie
Dziewczyny o seksie - ebook/pdf
Dziewczyny o seksie - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: Vital Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-65846-33-4 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> poradniki
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

 

Wielu rodziców nie wie, co zrobić, gdy ich córki dojrzewają, przekształcając się w kobiety. Autorka wyjaśnia, w jaki sposób możemy pomóc dzieciom w tym trudnym okresie. Opiera się przy tym na kilkudziesięciu wywiadach z młodymi kobietami oraz szerokim gronem psychologów, seksuologów, naukowców, wykładowców akademickich i ekspertów. Analizuje, w jaki sposób pornografia i seksualne mity, jakie za sobą niesie, wypacza życie nastolatków. Rzuca nowe światło na przelotne znajomości, brak szacunku dla dziewictwa oraz przemoc na tle seksualnym. Ukazuje zarówno doświadczenia dziewcząt, jak i osądy, jakimi dorośli budują międzypokoleniowy mur. Od wykorzystania jej rad uzależnione jest zdrowie emocjonalne i fizyczne bezpieczeństwo naszych córek i synów. Seks przestał być tematem tabu.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Redakcja: Patrycja Buraczewska Skład: Tomasz Piłasiewicz PRojekt okładki: Aleksandra Lipińska tłumaczenie: Agata Ring koRekta: Daria Wolska Wydanie I BIAŁYSTOK 2018 ISBN 978-83-65846-33-4 Tytuł oryginału: Girls Sex: Navigating the Complicated New Landscape Copyright © 2016 by Peggy Orenstein © Copyright for the Polish edition by Wydawnictwo Vital, Białystok 2016 All rights reserved, including the right of reproduction in whole or in part in any form. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej publikacji nie może być powielana ani rozpowszechniana za pomocą urządzeń elektronicznych, mechanicznych, kopiujących, nagrywających i innych bez pisemnej zgody posiadaczy praw autorskich. Imiona i cechy charakterystyczne niektórych osób zostały zmienione, aby chronić ich prywatność. Dołożono wszelkich starań, aby informacje zaprezentowane w tej książce były rzetelne i aktualne podczas daty jej publikacji. Wydawca i autor nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za jakiekolwiek skutki dla zdrowia mogące wystąpić w wyniku stosowania zaprezentowanych w książce metod. 15-762 Białystok ul. Antoniuk Fabr. 55/24 85 662 92 67 – redakcja 85 654 78 06 – sekretariat 85 653 13 03 – dział handlowy – hurt 85 654 78 35 – www.vitalni24.pl – detal strona wydawnictwa: www.wydawnictwovital.pl sklep firmowy: Białystok, ul. Antoniuk Fabr. 55/20 Więcej informacji znajdziesz na portalu www.odzywianie24.pl PRINTED IN POLAND Dla mojej córki, ośmiu siostrzenic, dwóch bratanków i wszystkich dziewcząt i chłopców, których spotkałam na swojej drodze. Spis treści Wstęp Wszystko, czego nigdy nie chciałaś wiedzieć o seksie (a powinnaś) .................................................................. 9 Rozdział 1 Matylda nie jest rzeczą, chyba że chce być.......................... 17 Rozdział 2 Czy już się dobrze bawimy? ............................................... 59 Rozdział 3 Jak dziewica, cokolwiek to znaczy ...................................... 91 Rozdział 4 Romansowanie i zrywanie ................................................. 123 Rozdział 5 Życie: online i naprawdę.................................................... 167 Rozdział 6 Niejasne granice, jeszcze raz ............................................... 195 Rozdział 7 A co, jeśli powiemy im prawdę? ......................................... 237 Podziękowania ................................................................... 273 O Autorce ......................................................................... 276 Wybrana bibliografia ......................................................... 277 Przypisy końcowe .............................................................. 295 WSTĘP Wszystko, czego nigdy nie chciałaś wiedzieć o seksie (a powinnaś) Kilka lat temu zdałam sobie sprawę, że moja córeczka już niedługo przestanie być małą dziewczynką. Zbliżała się do okresu dojrzałości, co nieuchronnie wywoływało we mnie nieco paniki. Dawno temu, w przedszkolu, kiedy biegała w przebraniu Kopciuszka, zanurzyłam się głęboko w odmęty „księżniczkowe- go biznesu” i przekonałam się, że ta na pozór niewinna różowa i  słodziutka kultura przygotowuje dziewczęta na coś o  wiele bardziej podstępnego, co następuje później. „Później” zbliżało się do nas z siłą huraganu. Huraganu wystrojonego w dwuna- stocentymetrowe szpilki, wąziuteńką miniówkę i  sprawdza- jącego swojego Instagrama wtedy, kiedy powinien patrzeć na drogę. Wysłuchiwałam koszmarnych historii od przyjaciół z na- stoletnimi córkami o tym, jak dziewczęta są traktowane w tak zwanej „kulturze numerków”; o dziewczętach namawianych do wymiany pikantnych wiadomości, albo ofiar nagonki w social mediach; o wszechobecnej pornografii. • 9 • A podobno byłam ekspertem w rozszyfrowywaniu tych pomie- szanych dziewczęcych sygnałów. Jeździłam przez cały kraj, wzdłuż i wszerz, i udzielałam rodzicom wykładów na temat różnicy mię- dzy seksualnością a erotyzacją. Kiedy małe dziewczynki bawią się w bycie seksownymi, zanim nawet są w stanie zrozumieć, co to znaczy, mówię im, że „uczą się, że seks to akt, działanie, a nie do- świadczenie emocjonalne”. Prawda. Ale co, kiedy już rozumieją, o co chodzi? To nie tak, że w ogóle nie miałam odpowiedzi. Ja też robiłam wszystko, co w mojej mocy, żeby wychować zdrową córkę w czasach, kiedy celebryci pokazywali, że uprzedmiotowienie to źródło siły, mocy i niezależności; kiedy ponętny wygląd stawał się substytutem odczuwania pożądania; kiedy Pięćdziesiąt Twarzy Grey’a z ich neurasteniczną, wiecznie przygryzającą usta bohaterką i prześladującym ją lekko przerażającym bilionerem sprzedawało się jako najwspanialsza kobieca fantazja; kiedy żadna kobieta po- niżej czterdziestki nie dałaby się przyłapać na posiadaniu włosów łonowych. Jasne, jako dziewczyna wsłuchiwałam się do obłędu w piosenki takie, jak Sexual Healing, czy Like a Virgin, ale w po- równaniu do „suki”, której „zdrowa dieta” przedstawiona w pio- sence Love Me Lil’ Wayne’a to tylko „kutas”, moje piosenki są jak bajki Disney’a. Albo Maroon 5 z ich obietnicą polowania na ko- bietę po to, aby zjeść ją żywcem w piosence Animals (w teledysku lider kapeli, Adam Levine podąża za obiektem swojej obsesji prze- brany za rzeźnika, machając hakiem na mięso, a później uprawia z nią seks w przesiąkniętym krwią momencie kulminacyjnym). To wystarczy, żebym zaczęła przepraszać Tipper Gore za sposób, w jaki wyśmiewałam się z niej z moimi przyjaciółmi w latach 90. W międzyczasie jedno badanie za drugim wykazywało szokującą ilość ataków na tle seksualnym, do których dochodziło na szkol- nych kampusach. Doszło do tego, że prezydent (sam ojciec dwóch córek) zaangażował się w tę kwestię. • 10 • Dziewczyny o seksie Wszystko, czego nigdy nie chciałaś wiedzieć o seksie (a powinnaś) Nawet kiedy ilość dziewczynek w college’ach zaczęła przewyż- szać ilość chłopców, kiedy coraz bardziej starają się spełnić swoje marzenia o karierze, nie mogę przestać się zastanawiać, czy idzie- my do przodu, czy się cofamy? Czy dziś młode kobiety mają wię- cej wolności, niż ich matki, aby decydować o swoich zbliżeniach, czy mają na nie więcej wpływu i większą kontrolę nad nimi? Czy mogą teraz lepiej opierać się stygmatyzacji, czy potrafią bardziej odczuwać radość? A jeśli nie, dlaczego nie? Dziewczęta żyją teraz w świecie, w którym coraz częściej, jeśli dwie strony nie wyrażą zgody na zbliżenie, nie ma na nie zgody. Tylko „tak znaczy tak”. Wszystko świetnie, ale co dzieje się po „tak”? Jako matka i dziennikarka odczuwałam potrzebę odszukania prawdy, która leżała za nagłówkami gazet. Co było prawdziwe, a co przesadzone? Zaczęłam prowadzić wywiady z dziewczętami. To były długotrwałe, wielogodzinne, głębokie konwersacje o ich nastawieniu, oczekiwaniach, wczesnych doświadczeniach z wszel- kiego rodzaju intymnością fizyczną. Poprosiłam także o pomoc córki moich przyjaciół (i przyjaciółki tych dziewcząt, i przyjaciół- ki tych przyjaciółek też); w tym gronie znalazły się również uczen- nice nauczycieli ze szkół średnich, których poznałam. Prosiłam profesorów na uczelniach, które odwiedzałam, żeby pozwolili mi rozesłać e-maile zapraszające każdą dziewczynę zainteresowa- ną rozmową ze mną do kontaktu. Rozmawiałam z ponad sie- demdziesięcioma młodymi kobietami w wieku od piętnastu do dwudziestu lat. To wiek, w którym większość dziewcząt stanie się aktywna seksualnie. W Ameryce średni wiek1 inicjacji seksualnej to siedemnaście lat. 3/4 nastolatków zaczyna uprawiać seks przed dziewiętnastymi urodzinami. Skupiłam się wyłącznie na dziew- czętach, ponieważ moim dziennikarskim powołaniem, moją pasją jest pisanie o młodych kobietach. Robię to od ponad dwu- • 11 • dziestu pięciu lat. To dziewczęta stale żyją z ciężarem tych samych sprzeczności, kiedy dokonują wyborów związanych z  seksem. Pomimo drastycznych zmian w oczekiwaniach i możliwościach nadal podlegają tym samym podwójnym standardom. Chodzi o tę ideę, że aktywna seksualnie dziewczyna to „dziwka”, a aktyw- ny seksualnie chłopak to „niezły gość”. A teraz dziewczęta, które nie uprawiają seksu, kiedyś nazywane „dobrymi dziewczynami”, są ośmieszane, nazywane „dziewicami” (co nie jest dobrą rzeczą), albo „cnotkami”. Jedna z uczennic powiedziała mi: „Zazwyczaj coś pozytywnego jest w przeciwieństwie do czegoś negatywnego, a tutaj jedno i drugie jest negatywne, więc co niby mamy robić?”. Nie zamierzam twierdzić, ze opisałam doświadczenia wszyst- kich młodych kobiet. Dziewczyny, z  którymi rozmawiałam, uczęszczały do college’u, bądź zamierzały to zrobić. Szczególnie zależało mi na rozmowie z tymi, które powinny mieć poczucie, że mają wszystko; tymi, które najbardziej korzystały na systemie społecznym i ekonomicznym. Również każda z nich zgłosiła się samodzielnie. Pomimo to dość szeroko zarzuciłam sieci. Dziew- częta, które poznałam, pochodziły z różnych części kraju, z wiel- kich miast i małych wiosek. Były katoliczkami, ewangeliczkami, Żydówkami i ateistkami. Rodzice niektórych byli małżeństwem, innych rozwiedzeni; niektóre wzrastały w mieszanych rodzinach, a inne w domach prowadzonych przez samotnego rodzica. Po- chodziły ze środowiska liberalnego i bardzo konserwatywnego, jednak większość z nich skłaniała się raczej ku temu pierwszemu. Większość z nich była rasy białej, ale niektóre miały pochodzenie azjatyckie, latynoskie, afrykańskie, czy arabskie, bądź reprezento- wały mieszankę ras. Nieco mniej niż 10 procent określało się jako lesbijki bądź osoby biseksualne jednak w większości, zwłaszcza te uczęszczające do szkół średnich, nie manifestowały swojego zainteresowania dziewczętami. Dwie były niepełnosprawne. • 12 • Dziewczyny o seksie Wszystko, czego nigdy nie chciałaś wiedzieć o seksie (a powinnaś) Większość z nich pochodziło z wyższej klasy średniej, jednak wy- stępowała pewna różnica w rodzinnej ekonomii. Rozmawiałam z dziewczętami, których rodzice zarządzali ogromnymi fundusza- mi i takimi, które były córkami managerów restauracji; takimi mieszkającymi na zachodnim Manhattanie i  na południowej stronie Chicago. Dla ochrony ich prywatności zmieniłam wszyst- kie imiona i mogące je zidentyfikować szczegóły. Na początku bałam się, że dziewczęta nie będą chciały roz- mawiać ze mną o czymś tak prywatnym. Niepotrzebnie. Gdzie- kolwiek bym się nie udała, miałam więcej wolontariuszek niż czasu. Nie tylko były skłonne, były wręcz spragnione rozmowy. Żaden dorosły nigdy nie zainteresował się ich doświadczeniami z seksualnością, tym co zrobiły, dlaczego to zrobiły, jak było, czego oczekiwały, czego żałowały, a co było fajne. Bardzo często w czasie wywiadów prawie nie zadawałam pytań. Dziewczyny po prostu zaczynały mówić i zanim się obejrzałam, mijały go- dziny. Opowiadały mi, co myślą o masturbacji, seksie oralnym (pasywnym i aktywnym), orgazmach. Mówiły o dotykaniu tej linii pomiędzy dziewicą a dziwką. O chłopcach, którzy byli agre- sywni i o tych, którzy o nie dbali, chłopcach, którzy je wyko- rzystali i tych, którzy przywrócili im wiarę w miłość. Przyznały się, że pociągają je inne dziewczęta i wyznały, jak bardzo boją się odrzucenia. Opowiadały o skomplikowanym świecie w kulturze szybkich numerków, w której zbliżenie fizyczne następuje przed (i nie musi prowadzić do) emocjonalnym zaangażowaniem. Ta kultura, tak już powszechna na kampusach w college’ach, te- raz torowała sobie drogę do szkół średnich. Dokładnie połowa dziewcząt doświadczyła czegoś zbliżonego do gwałtu. Te historie były druzgoczące. Jednakowo poruszające. Tylko dwie z nich opowiedziały innemu dorosłemu o tym, co się stało. • 13 • Nawet w przypadku seksu za obopólną zgodą trudno było słu- chać, o czym opowiadały. Może nie jest to nic nowego, ale samo w sobie jest ciekawe. Kiedy tak wiele zmieniło się dla dziewcząt w życiu publicznym, dlaczego większe – o wiele większe – zmiany nie zaszły w życiu prywatnym? Czy prawdziwa równość w szkolnej sali i na konferencjach może wystąpić bez takiej samej równości w sypialni? W 1995 roku Krajowa Komisja Zdrowia Płciowego Młodych zadeklarowała, że zdrowy rozwój płciowy jest podsta- wowym prawem człowieka. Mówi się, że nastoletnia bliskość2 powinna być „zgodna, nie wykorzystywać żadnej ze stron, nieść przyjemność i być chroniona przed niechcianą ciążą i chorobami przenoszonymi drogą płciową”. Jak to się stało, że ponad dwie dekady później jesteśmy tak obrzydliwie daleko od tego celu? Sara McClelland, psycholog, profesor na uniwersytecie w Michigan pi- sze3 o seksualności, jak o „intymnej sprawiedliwości”, dotykając tym samym tematu nierówności płciowej, różnic ekonomicznych, przemocy, obrazu własnego ciała, fizycznego i psychicznego zdro- wia, samowystarczalności i równowagi sił w relacjach personal- nych. Skłania nas do rozważenia – kto ma prawo do angażowania się w relacje seksualne? Kto ma prawo do czerpania z nich radości? Kto jest głównym beneficjentem tego doświadczenia? Kto czuje się „zasłużony”? Jak każdy z partnerów definiuje „wystarczająco dobry”? To trudne pytania, kiedy patrzy się na seksualność kobiet w jakimkolwiek wieku, szczególnie kiedy rozważamy doświadcze- nia młodych dziewcząt, które je ukształtują. Niezależnie od tego byłam zdeterminowana, aby je zadać. Wiele z  dziewcząt, które poznałam, utrzymywały ze mną kontakt długo po spotkaniu, aby opowiedzieć mi w e-mailu co u nich nowego, o nowych związkach, czy zmieniających się prze- konaniach. „Chciałam, żebyś wiedziała, że po rozmowie z tobą zmieniłam kierunek” – napisała jedna. „Chcę studiować medy- • 14 • Dziewczyny o seksie Wszystko, czego nigdy nie chciałaś wiedzieć o seksie (a powinnaś) cynę i skupić się na płciowości i seksualności”. Inna licealistka, powiedziała mi, że nasza rozmowa skłoniła ją do zadawania kon- kretnych pytań w trakcie odwiedzania kampusów w college’ach. Jeszcze inna wyznała swojemu chłopakowi, że udawała wszystkie „orgazmy”, a inna licealistka powiedziała swojemu, żeby przestał zmuszać ją do orgazmów, bo to rujnowało seks. Moje wywiady z młodymi kobietami, ale także z psychologami, socjologami, pediatrami, edukatorami, dziennikarzami i innymi ekspertami odmieniły również mnie, zmusiły do skonfrontowania się z wła- snymi uprzedzeniami, pozbycia się dyskomfortu oraz klaryfikacji zasad i wartości. Wierzę, że to uczyniło ze mnie lepszego rodzi- ca, lepszą ciotkę, lepszego sojusznika młodych kobiet i młodych mężczyzn. Mam nadzieję, że po przeczytaniu tej książki poczu- jesz się podobnie. ROZDZIAŁ 1 Matylda nie jest rzeczą, chyba że chce być Camila Ortiz i Izzy Lang wszystko już słyszały. Uczyły się w ostatniej klasie, w dużej szkole w Kalifornii, mieszka- ły na kampusie z 3300 innymi studentami. To był ich czwar- ty wrzesień. Czwarte spotkanie z serii „witajcie z powrotem”. Siedziały na samym końcu audytorium, na przemian śniąc na jawie i plotkując z koleżankami, a nauczyciele mówili i mówili o tym, że nie można opuszczać zajęć („szczególnie dotyczy to uczniów ostatnich klas”); o zachowaniach, za które można było być zawieszonym; o  niebezpieczeństwach związanych z  pale- niem papierosów i zioła oraz piciem alkoholu. A potem dziekan zwrócił się do dziewcząt obecnych na sali. Izzy opowiadała, że powiedział coś w stylu: „Moje panny, kiedy gdzieś wieczorem wychodzicie, potrzebujecie sukienki, która pozwoli szanować was i wasze rodziny”. Drobna blondynka z błękitnymi oczami i małym dołeczkiem w policzku, który stawał się głębszy, im więcej mówiła. „To nie jest miejsce na wasze krótkie szorciki • 17 • i bluzeczki. Musicie zadać sobie pytanie, czy wasze babcie byłyby zadowolone z tego, jak się ubieracie”. Camila, u której w lewym skrzydełku nosa lśnił malutki krysz- tałowy kolczyk, podskoczyła i pomachała palcem wskazującym: „Musicie się zakrywać, bo musicie się szanować!”. Musicie się szanować, musicie szanować swoje rodziny. Te zdania były po- wtarzane wciąż i wciąż. Później od razu włączył slajdy dotyczące molestowania seksualnego. Jakby był jakikolwiek związek. To tak, jakby zasada była taka, że jeśli nie „szanujesz się” i ubierasz się w pewny sposób, będziesz molestowana i będzie to tylko two- ja wina, ponieważ masz na sobie krótką koszulkę. Dorastając w takim systemie edukacyjnym, Camila dowie- działa się, jak ważne jest występowanie przeciwko niesprawiedli- wości, zawsze była „rebeliantką”. Głośno zwróciła się zatem do rektora: „Panie Williams! Panie Williams!”. Nauczyciel zaprosił ją do siebie i wręczył mikrofon. – Cześć, jestem Camila – powie- działa – jestem uczennicą dwunastego roku i uważam, że to, co pan powiedział, nie jest w porządku. To niesamowicie seksistow- skie, a poza tym promuje „kulturę gwałtu”. Jeśli mam ochotę założyć szorty i krótką koszulkę, bo jest gorąco, powinnam być w stanie to zrobić i nie powinno mieć to żadnego związku z tym, ile mam dla siebie szacunku. To, o czym pan mówi, to po prostu kolejna sytuacja, w której wini się ofiarę. – Studenci zaczęli kla- skać, a Camila oddała mikrofon. – Dziękuję Camilo, absolutnie się z tobą zgadzam – powie- dział pan Williams, kiedy szła w stronę swojego miejsca – ale takie stroje nie są odpowiednie w każdym miejscu i czasie. To nie był pierwszy raz, kiedy nasłuchałam się o prowoka- cyjnych strojach dziewcząt. Słuchałam o tym od rodziców, na- uczycieli, opiekunów i od samych dziewcząt. Rodzice uparcie zwalczali kusość szortów, obcisłe koszulki z głębokimi dekoltami • 18 • Dziewczyny o seksie Matylda nie jest rzeczą, chyba że chce być i spodniami do jogi, które obejmowały pośladki w taki sposób, że pokazywały „wszystko”. Dlaczego dziewczęta muszą się tak ubie- rać, pytały matki. Nawet wtedy, kiedy miały na sobie całkiem podobny strój. Dyrektorzy szkół starali się wprowadzać pewne decorum, co kończyło się rebeliami. Na przedmieściach Chicago uczennice protestowały przeciwko zasadom, które miały zakazać noszenia legginsów. Licealiści w Utah poruszyli internet, kiedy odkryli, że cyfrowo zmniejszono dekolty i przedłużono rękawy na klasowych zdjęciach dziewcząt. Chłopców dress code nie dotyczy i swobodnie lekceważą au- torytety, „hipisi” protestują przeciwko systemowi, a „skejci” no- szą szerokie spodnie. W przypadku dziewcząt problemem jest płeć. Wymuszanie skromności jest uznawane zarówno za sposób ochrony tych dziewcząt, jak i panowaniem nad ich seksualno- ścią. A one stają się odpowiedzialne za kontrolowanie młodych mężczyzn. Po zebraniu dziekan, kobieta, zaczepiła Camilę i po- wiedziała – Rozumiem, że próbujesz pokazać, że jesteś silna, ale rozprasza to nieco uwagę. Masz i kolegów, i nauczycieli, którzy są mężczyznami. – Może w takim razie nie powinniście zatrudniać nauczycieli, którzy gapią mi się na cycki – wypaliła dziewczyna. Dziekan po- wiedziała, że będą mogły kontynuować tę konwersację później, ale „później” nigdy nie nadeszło. To wszystko wydarzyło się trzy miesiące wcześniej, a Camila nadal była wściekła. – Prawda jest taka, że nie ma znaczenia, co mam na sobie – mówiła – przez cztery z pięciu dni, w których jestem w szkole, ludzie będą mnie wyzywać, gapić się na mnie, obgadywać i oceniać, będą mnie dotykać. Po prostu przyjmuję to, jako część chodzenia do szkoły. Nie mogę nic poradzić na to, jak wygląda moje ciało, ale bardzo mnie wkurza, kiedy za każ- dym razem, kiedy wstaję naostrzyć ołówek, ktoś musi skomen- • 19 • tować mój tyłek. Chłopcom to nie grozi. Żaden chłopak nigdy nie szedł szkolnym korytarzem, słuchając dziewczyn krzyczących „Ej, ale masz świetne łydki! Twoje łydki są sexy!”. Camila ma rację. Tylko bezpośrednio zwracając się do chłop- ców, możemy zmienić ich nastawienie, że ciała dziewcząt nie istnieją po to, żeby oni mogli je oceniać – a nawet dotykać – jakkolwiek i kiedykolwiek zechcą. W zeszłym roku w szkole dla dziewcząt grupa chłopców stworzyła konto na Instagramie, na którym zamierzali „demaskować” szkolne THOTy (skrót od That Ho Over There, czyli Tamta Dziwka). Każde pokolenie zda- je się mieć własne określenie, które zastępuje szkarłatną literę – cichodajka, dziwka, szmata, łatwa – i demonizuje dziewczęcą seksualność. Ściągali zdjęcia z dziewczęcych kont na Twitterze i Instagramie (albo robili je na korytarzu), opisując każde z nich rzekomą historią podbojów dziewcząt. Każda z nich była Laty- noską lub ciemnoskórą. Camila była jedną z nich. – To było straszne pogwałcenie moich praw – powiedziała. – Częścią opisu było „pieprz ją, a będzie ci dobrze”. Musiałam chodzić do szkoły, kiedy to się działo. Kiedy złożyła oficjalne doniesie, zamknięto ją w pokoju z czte- rema ochroniarzami kampusu, mężczyznami, którzy zapytali ją, czy rzeczywiście zrobiła to, o czym mówił opis zdjęcia. Upoko- rzona, odpuściła. Konto na Instagramie w końcu wygasło, ale jego założyciele nigdy nie zostali wykryci. Niezależnie od tego czy mówimy o rzeczywistości wirtualnej, czy IRL (in real life, w prawdziwym życiu), przypadek Camili nie jest odosobniony. Inna dziewczyna, licealistka z pobliskiego Marin County w Kalifornii, która grała w reprezentacji siatków- ki, opowiadała, że kiedyś chłopcy z drużyny piłkarskiej zebra- li się w szatni, żeby je molestować. Krzyczeli rzeczy takie, jak „niezła piczka!” za każdym razem, kiedy któraś z dziewczyn wy- • 20 • Dziewczyny o seksie Matylda nie jest rzeczą, chyba że chce być skakiwała, aby zdobyć punkt. Nawiasem mówiąc, internet pęka w szwach od zdjęć tylnych części ciała niepełnoletnich dziewcząt w siatkarskich strojach. Starsza licealistka z San Francisko opi- sała swój udział w elitarnym letnim kursie dziennikarstwa, na którym chłopcy stworzyli „listę dziwek” (jak w fantazyjnej lidze piłkarskiej), na której oceniali dziewczyny z kursu pod kątem tego, „z którą woleliby się pieprzyć”. – Dziewczyny były wściekłe – mówiła mi – ale nie mogłyśmy się przecież skarżyć ze względu na wszystkie implikacje, prawda? Jeśli narzekasz, a jesteś na liście, jesteś cnotką. A jeśli narzekasz, a nie ma cię na liście, jesteś brzydka. Jeśli poskarżysz się, że to szowinistyczne, jesteś feministyczną szmatą bez poczucia humo- ru i lesbą. Słyszałam o  chłopaku, który opowiadał, że ma „magiczne ramiona”. Przytulał przypadkowe dziewczyny na szkolnych korytarzach w placówce edukacyjnej w Nowym Jorku i głośno obwieszczał, jaki według niego jest ich rozmiar stanika; o dwóch chłopakach, którzy włóczyli się za nieznaną im dziewczyną na imprezie w Saint Paul w Minnesocie, pytając, czy „mogą do- tknąć jej cycków”; o chłopakach na imprezie w dowolnej części kraju, którzy (szczególnie po kilku drinkach) nieproszeni ob- macują dziewczyny od tyłu. Większość dziewcząt nauczyła się elegancko uwalniać z takich sytuacji, jeśli nie były zainteresowa- ne. Chłopcy rzadko nalegają. Kilka dziewczyn opowiedziało mi jednak o sytuacjach, kiedy ich tancerze podciągali im spódnice i próbowali wsunąć dłonie w bieliznę. W college’ach dziewczęta mogą nawet nie dotrzeć na parkiet, jeśli nie zdają czegoś, co jedna nazwała „testem atrakcyjności”. U drzwi, jeden z człon- ków grupy studenckiej decyduje, „czy jesteś zaakceptowana, czy odrzucona, piękna albo brzydka. Jest powodem, dla którego zakładasz króciutką bluzeczkę przy temperaturze bliskiej zeru. • 21 • W przeciwnym wypadku skończysz w domu, sama, jedząc po- pcorn z mikrofalówki i płacząc za mamą”. Powiem to raz i  nie powtórzę tego w  tej książce ani razu więcej, ponieważ jest to oczywiste. Nie wszyscy chłopcy tak się zachowują i często młodzi mężczyźni są najsilniejszymi sprzy- mierzeńcami młodych kobiet. A jednak każda, absolutnie każ- da dziewczyna, z którą rozmawiałam, niezależnie od jej klasy społecznej, pochodzenia, czy orientacji seksualnej, niezależnie od tego jak wyglądała i jak się ubierała – była w taki, czy inny sposób molestowana na którymś (a często na wszystkich) pozio- mach edukacji. A zatem kto tak naprawdę stoi przed ryzykiem bycia „rozpraszanym” w szkole? W  najlepszym przypadku obwinianie sposobu ubierania się dziewcząt za myśli i zachowanie chłopców ma odwrotny efekt. W najgorszym jest już bardzo blisko do „sama się o to prosiła”. Ale nawet ja nie mogę się powstrzymać przed myśleniem, że dziew- czętom, jak Camila, które preferują, jak to określiła „raczej tak zwane prowokacyjne ubrania”, coś umyka. Umieszczanie praw do odsłaniania ramion (i nóg, i dekoltu, i brzucha) na sztandarach feminizmu jest nieco orwellowskie. Przypomina mi się test na szo- winizm, jaki zaproponowała brytyjska feministka Caitlin Moran, którą niechcący zacytowała Camila: „Czy faceci też to robią?” „Jeśli nie – napisała Moran – są szanse4, że masz do czynienia z czymś, co walczące feministki nazywają totalnym kurewskim pieprzeniem”. Tylko dziewczęta są wygwizdywane. Tylko dziewczęca moda nakłania je do skupienia się na własnym ciele już w bardzo mło- dym wieku. Target oferuje bikini dla noworodków. Gap rekla- muje „spodnie rurki” dla brzdąców. Przedszkolaki wielbią księż- niczki Disney’a5, których oczy są większe, niż ich talie. Nikt nie próbuje przekonać 11-letnich chłopców do noszenia maleńkich, skąpych szortów, biodrówek, albo odkrywać brzucha w środku • 22 • Dziewczyny o seksie Matylda nie jest rzeczą, chyba że chce być zimy. Jak bardzo martwi mnie emanacja seksualności dziewcząt przez strój, tak bardzo nurtuje mnie też wszechobecny problem samouprzedmiotowienia – tej presji do redukcji własnej warto- ści tylko do ciała i postrzegania tego ciała, jako części, które służą do sprawiania komuś przyjemności, z którą mierzą się młode kobiety. Presji do ciągłego sprawdzania swojego wyglądu, do odgrywania, zamiast odczuwania zmysłowości. Pamiętam rozmowę, którą przeprowadziłam z Deborah Tol- man, profesor na Hunter College i prawdopodobnie najlepszą specjalistką od występującego u młodych dziewcząt pożądania. Opowiadała, że w trakcie jej pracy dziewczyny odpowiadając na pytania dotyczące tego, co działo się z ich ciałami, opisywały podniecenie i swoją seksualność za pomocą określania tego, jak myślą, że wyglądają. Musiała im przypominać, że wyglądanie dobrze, to nie uczucie. Samouprzedmiotowienie6 wiąże się z de- presją, ograniczonymi funkcjami poznawczymi, gorszymi wy- nikami w szkole, zaburzonym obrazem własnego ciała, obsesją na punkcie cielesności, zaburzeniami łaknienia, ryzykownymi zachowaniami seksualnymi i zmniejszeniem przyjemności pły- nącej z obcowania fizycznego. Jedno badanie przeprowadzone wśród uczniów ósmego roku7 wykazało, że samouprzedmioto- wienie stało za połową przypadków depresji wśród dziewcząt i 2/3 zmian w ich odczuwaniu poczucia własnej wartości. Inne badanie związane ze skupieniem się dziewcząt na wyglądzie8 podkreśliło wstyd i niepokój związany z cielesnością. Badania dwunastoklasistów połączyły samouprzedmiotowienie9 z  bar- dziej negatywnym nastawieniem do seksualności, brakiem komfortu w trakcie rozmów o seksie i wyższym odsetkiem osób żałujących swoich doświadczeń seksualnych. Łączono je także10 ze zmniejszoną skutecznością polityczną, poczuciem, że można mieć wpływ na rzesze ludzi, że można dokonywać zmian. • 23 • Pomimo to ryzyko hiperseksualizacje jest wszechobecne, tak widoczne, że staje się niemal niewidzialna. Jest w wodzie, w której pływają dziewczęta i w powietrzu, którym oddychają. Niezależnie od tego kim mogą być – atletkami, artystkami, na- ukowcami, muzyczkami, prezenterkami, politykami – uczy się je, że po pierwsze – jako kobiety – powinny mieć seksapil. Zasta- nów się chwilę nad raportem opublikowanym przez uniwersytet w Princeton w 2011 roku, w którym opisywano zmniejszenie ilości kobiet obejmujących kierownicze role w środowisku stu- denckim przez kobiety na przestrzeni jednej dekady. Wśród tłu- maczeń, jakie te niesamowicie uprzywilejowane młode kobiety podawały, pojawiło się stwierdzenie, że nie mają wystarczających kwalifikacji. Powinny być „mądre, zmotywowane, zaangażowa- ne w wiele różnych przedsięwzięć (jak mężczyźni), a dodatkowo wymagało się od nich bycia ładnymi, szczupłymi, seksownymi, miłymi i  przyjacielskimi”. Jedna studentka podsumowała to w następujący sposób11: „Kobiety powinny robić wszystko, robić to dobrze i wyglądać gorąco, kiedy to robią”. W międzyczasie ba- dania przeprowadzone na uniwersytecie w Bostonie w 2013 roku wykazały, że dziewczyny kończą studia z mniejszym poczuciem własnej wartości, niż kiedy zaczynały naukę (poczucie własnej wartości u chłopców rośnie). One także częściowo winiły za taki stan rzeczy „presję, aby wyglądać w konkretny sposób”12. Stu- dentka drugiego roku na uniwersytecie Duke w jednej z ankiet nazwała to zjawisko „niewymuszoną perfekcją”13. To „oczekiwa- nie, że ktoś będzie mądry, będzie miał mnóstwo osiągnięć, będzie ładny, wysportowany i popularny, a to wszystko przyjdzie mu bez żadnego widocznego wysiłku”. Nic dziwnego, że się załamywały. Dziennikarka Ariel Levy napisała w swojej książce „Damska szowinistyczna świnia” – „gorąca” oznacza coś zupełnie innego, niż „piękna”, czy „atrakcyjna”. To skomercjalizowane, jedno- • 24 • Dziewczyny o seksie Matylda nie jest rzeczą, chyba że chce być płaszczyznowe, nieskończenie powtarzane i szczerze mówiąc, pozbawione wyobraźni określenie seksapilu14. Takiego, który w odniesieniu do kobiet może być ubrany w dwa słowa fuc- kable i saleable („można pieprzyć i sprzedać”). Levy twierdzi, że określenie „gorąca” jest robotą kobiet. Nigdzie nie było to tak świetnie widoczne, jak na okładce Vanity Fair z 2015 roku, na której pojawiła się Caitlyn Jenner (wcześniej Bruce). Aby zaanonsować zmianę z mężczyzny w kobietę, 65-latka wystą- piła w gorsecie (firmy Trashy Lingerie – Kiczowata Bielizna) z wylewającymi się z niego piersiami, z ustami pokrytymi błysz- czykiem jak niewinna dzieweczka. Ta fotografia była często ze- stawiana z jej zdjęciem jako Bruce, z włosami pokrytymi potem i ramionami uniesionymi w triumfie po zdobyciu złotego me- dalu olimpijskiego. Jako mężczyzna używał swojego ciała, jako kobieta – wystawiała je na pokaz. Oczywiście nie jest to żadną nowością, że dziewczyny muszą mierzyć się z bardzo wąskim, ograniczonym, często poprawianym chirurgicznie bądź cyfrowo ideałem piękna. Jednak kiedy za nim podążają, są nazywane dziwkami. Zmieniło się to, że poprzednie pokolenie obytych w mediach kobiet identyfikujących się jako feministki widziało w uprzedmiotowieniu coś, przeciwko czemu należy protesto- wać, teraz zdaje się to być osobistym wyborem, czymś, co moż- na robić celowo, wyrażeniem – nie narzucaniem seksualności. Jak miałyby tego nie robić, skoro bycie „gorącą” jest opisywane, jako konieczne, obowiązkowe, jako integralna część stosowno- ści, siły i niezależności u kobiet? Dziewczyny, z którymi rozmawiałam, opowiadały mi zarów- no o poczuciu siły, jak i bezsilności, z którymi się mierzyły, kiedy nosiły wyzywające ubrania. Używały słów takich, jak „wyzwala- jące”, „mocne”, „szefowa”, „pożądana”, nawet kiedy opisywały oburzenie faktem, że ich ciała są stale publicznie oceniane. Jed- • 25 • nocześnie czuły, że samodzielnie wybrały ten seksowny image – a to była tylko ich sprawa, niczyja inna – i że nie miały żadnego wyboru. – Chcesz się wyróżniać – powiedziała mi studentka drugiego roku – chcesz kogoś przyciągnąć. Nie chodzi więc tylko o to, kto będzie seksowny, ale kto będzie najseksowniejszy. Jedna z moich koleżanek doszła do takiego etapu, że na imprezy przychodzi praktycznie nago. Dziewczęta zmieniały się z podmiotu w przedmiot z dnia na dzień, z chwili na chwilę, czasem wcale nie zamierzając tego ro- bić, a czasem same nie były pewne, czym właściwie były. Camila na przykład pewnego dnia włożyła do szkoły nowiutki obcisły top bez ramiączek. – Kiedy się ubrałam, czułam się świetnie w swoim ciele – zdra- dziła – czułam się super sexy i wiedziałam, że to będzie dobry dzień. A potem, kiedy tylko dotarłam do szkoły, poczułam się, jakbym – pstryknęła palcami – przestała mieć nad tym kontrolę. Ludzie mierzą cię wzrokiem z góry na dół, mówią różne rzeczy. Zaczęłam mieć wątpliwości, myślałam, że nie powinnam była wkładać tej bluzki, że jest zbyt wyzywająca, za obcisła. To było nieludzkie. Kiedy słuchałam Camili, uderzyło mnie, że jakość jej dnia jest określana przez to, jak seksownie będzie się czuła. A także to, że w połowie historii zmieniła się w inną osobę, jakby i ona, tak jak ludzie wokół niej, zobaczyła siebie samą jako przedmiot. Kiedyś, kiedy prowadziłam wykłady na szkolnych kampusach, albo kiedy słuchały mnie grupy rodziców, mówiłam, że można oddzielić seksualizację od seksualności, jeśli tylko zapamięta się, że ta pierwsza jest dziewczętom narzucana z zewnątrz, a ta druga drzemie w środku. Teraz nie jestem już pewna, czy to jest takie proste. Wydaje się stanowczo nienaturalnym, że trzylatka chce każdego dnia do przedszkola nosić szpilki, albo kiedy pięciolatka • 26 • Dziewczyny o seksie Matylda nie jest rzeczą, chyba że chce być pyta, czy jest seksowna, albo kiedy siedmiolatka błaga mamę o watowaną górę od bikini od Abercrombie Fitch (produkt ten został zdjęty z półek po protestach rodziców). A co z szes- nastolatką, która myje samochód swojego chłopaka odziana je- dynie w stanik od kostiumu kąpielowego i króciuteńkie szorty? Co z tymi zajęciami tańca na rurze, na które chodzą uczennice z liceum? I co z tym, no wiesz, z tym strojem. Sydney mieszka- jąca w Bay Area, licealistka w modnych okularach kujonkach zapytała mnie, czy nie ma różnicy w ubieraniu się jak dziwka, ponieważ ktoś nie lubi samej siebie i poszukuje potwierdzenia, a ubieraniem się w taki sposób, ponieważ ktoś bardzo lubi siebie i nie potrzebuje potwierdzenia. – Być może – odpowiedziałam – ale skąd wiesz, które jest które? Sydney popatrzyła na poodpryskiwany czarny lakier na swoich paznokciach, zaczęła przekładać jeden ze swoich srebr- nych pierścionków z palca na palec. Nie wiem – odpowiedziała po chwili – przez całe moje życie staram się dowiedzieć co tak naprawdę, w głębi serca lubię, a co chcę usłyszeć od innych ludzi, albo kiedy po prostu staram się wyglądać w pewny sposób, żeby zwrócić na siebie uwagę. Czuję, że część mnie została oszukana, że nie czuje się przez to dobrze. Dziewczyny opierają się ograniczeniom „seksapilu”, tej sprzecznej wiadomości, że jest on jednocześnie wymagany, a z drugiej strony jest także powodem, dla którego zostały zaata- kowane bądź molestowane. Od 2011 roku spontanicznie orga- nizowane są Slutwalks („Marsze Dziwek”/„Marsze Szmat”). Ich początkiem było stwierdzenie policjanta z Toronto, że dziewczę- ta, które chcą uniknąć molestowania seksualnego, nie powinny się tak prowokująco ubierać. Wściekłe kobiety na całym świe- cie, niekiedy ubrane w podwiązki i kabaretki maszerowały po ulicach, niosąc transparenty z napisami „My dress is not a yes” • 27 • (Moja sukienka nie mówi „tak”), czy „My Ass Is Not an Excuse for ASSault” (Mój tyłek nie tłumaczy molestowania). Z drugiej strony pokolenie Y stało się sławne, bo jego przedstawicielki przestały golić włosy pod pachami i odrzuciły narzędzie tortur, jakim są stringi15 (niektóre na korzyść babcinych pantalonów ze słowem „feministka” wydrukowanym na pośladkach), udowad- niając, że można być seksowną bez uderzania w stręczycielstwo. Na bardziej osobistym poziomie jedna z młodych kobiet, jakie poznałam, studentka sztuki powiedziała mi, że była zmęczona „kostiumem”, który był oczekiwany od dziewcząt udających się na imprezy w college’u. Zamiast tego zaczęła się na nich poja- wiać przebrana za błyszczącego jednorożca. – Czułam się wy- zwolona – przyznała – stale pokazuję swoje ciało i używam sporo makijażu, ale jestem także całkowicie zakryta. I wyjątkowa. Gorące czy nie: media społecznościowe i nowy „produkt ciało” Dziewczęta nie zawsze skupiały się na swoim wyglądzie, kiedy my- ślały o sobie. Przed I Wojną Światową praca nad sobą oznaczała bycie mniej egoistyczną, mniej skupioną na sobie, mniej próżną. Pomaganie innym, skupienie na zajęciach szkolnych, czytanie większej ilości książek i bycie empatycznym – o to chodziło. Pisar- ka Joan Jacobs Brumberg podkreśliła tę zmianę w swojej książce „The Body Project” (Projekt Ciało) za pomocą porównywania po- stanowień noworocznych podejmowanych przez dziewczyny pod koniec XIX i XX wieku. – Postanawiam – pisała jedna w 1892 roku – myśleć, zanim coś powiem. Poważnie pracować. Panować nad sobą w rozmowach i działaniu. Nie pozwalać moim myślom się rozpraszać. Nosić się godnie. Bardziej interesować się innymi. • 28 • Dziewczyny o seksie Matylda nie jest rzeczą, chyba że chce być A sto lat później: „Spróbuję być lepszą wersją siebie w każdy możliwy sposób… schudnę, kupię nowe szkła kontaktowe16, już byłam u fryzjera, będę kupować dobre kosmetyki, ubrania i akcesoria”. Książka Brumberg została wydana w późnych latach 90. Na dobrą dekadę przed prawdziwą eksplozją mediów społeczno- ściowych. Na początku był MySpace, później Facebook, a dalej Twitter, Instagram, Snapchat, Tumblr, Tinder, YikYak i – wspo- mnicie moje słowa – inne media społecznościowe, które niedłu- go będą połączone z mikroczipem, który wszczepią nam w gło- wy. To wszystko sprawiło, że ciało jeszcze bardziej uznaje się za najważniejszy dla kobiety sposób wyrażenia siebie. Ciało ewolu- owało z formy „projektu” do formy świadomie sprzedawanego „produktu”. Jest mnóstwo sposobów na to: aby w mediach spo- łecznościowych odnaleźć dobrą zabawę, kreatywność, połączenia z ludźmi, czy politykę. Mogą być prawdziwą deską ratunku dla nastolatków, którzy czują, że są inni od swoich rówieśników, szczególnie dla młodzieży LBGTQ, która znajduje wsparcie w podobnych im społecznościach. Wzmocniły także u dziew- cząt eksternalizację poczucia własnego istnienia. Istnieją dowo- dy na to, że im bardziej dziewczyna martwi się o swój wygląd, wagę, obraz własnego ciała, tym częściej będzie się konsultowała z magicznym lustereczkiem w mediach społecznościowych i od- wrotnie – im częściej sprawdza swój profil, tym bardziej martwi się o swój wygląd, wagę i obraz własnego ciała. Komentarze na dziewczęcych stronach17 także zdają się skupiać na wyglądzie, nawet bardziej, niż w świecie rzeczywistym, co staje się miarą przyjaźni, własnego obrazu siebie i poczucia własnej wartości. W piwnicy bez okien, na kampusie w prywatnym college’u Sa- rah, studentka pierwszego semestru drugiego roku stała przede mną z palcami jednej stopy obciągniętymi w przód i nogą deli- • 29 • katnie zgiętą w kolanie – w pozie, w której kiedyś można było zobaczyć tylko tancerki kabaretowe, a która jest teraz powszech- na na zdjęciach dziewczyn w mediach społecznościowych. – Wy- szczupla ciało bardziej, niż kiedy stoisz normalnie – wyjaśniła. Sarah pochodzi z Atlanty, gdzie chodziła do małej, katolickiej szkoły. Miała farbowane blond włosy do ramion, niebieskie oczy i starannie nałożony makijaż. – Ludzie – zatrzymała się na chwi- lę, śmiejąc się z zażenowaniem – to głupie, ale ludzie uczą się, jak pozować do zdjęć, żeby wyglądać dobrze na Facebooku czy Instagramie. No wiesz, ja tak robię. Ręka na biodrze też sprawia, że wyglądasz szczuplej. Albo, jeśli czeszesz się z przedziałkiem po jednej stronie, ta druga będzie twoją „lepszą stroną”, więc zawsze staram się stawać do zdjęć o tak – odwróciła prawy policzek w moją stronę i kontynuowała – wymazuję małe przebarwie- nia i poprawiam oświetlenie. Jeśli oglądasz takie programy, jak „America’s Next Top Model” nauczysz się, jak „znaleźć swoje światło” i innych podobnych rzeczy. Nastolatki zawsze były boleśnie świadome tego, jak widzą ich rówieśnicy. Media społecznościowe jeszcze zwiększają tę nie- śmiałość. Zamiast eksperymentować wśród niewielkiej grupy znajomych, ludzi, których naprawdę znają, nastolatki prezen- tują teraz swoje myśli, zdjęcia, preferencje i aktywności (a także błędy w ocenie) swoim 947 najlepszym przyjaciołom, którzy mogą je natychmiast zaakceptować lub odrzucić. Wielu z tych „przyjaciół” to praktycznie obcy ludzie. Według Adriany Mana- go, badaczki z Children’s Digital Media Center w Los Angeles, która studiowała zachowanie uczniów college’ów w  mediach społecznościowych, rezultatem jest to, że młodzi ludzie zaczy- nają mówić o sobie jak o marce, a nie o czymś, co powinno być rozwijane wewnątrz siebie. Ich „przyjaciele” stają się publiczno- ścią18, o którą trzeba walczyć i dbać. 92 procent nastolatków • 30 • Dziewczyny o seksie Matylda nie jest rzeczą, chyba że chce być codziennie jest w internecie, a 24 procent jest tam „niemal bez przerwy”. Niemal 3/4 używa dwóch lub więcej kanałów. Szcze- gólnie na serwisach przeznaczonych do publikacji zdjęć, jak Instagram19, dziewczęta są bardziej aktywne od chłopców, któ- rzy częściej grają w gry. – Używasz swojego doświadczenia, aby stworzyć obraz – powiedziała mi Matylda O., uczennica szkoły średniej w San Francisco – a twoim najważniejszym celem jest pokazanie, że jesteś pożądana, atrakcyjna, lubiana. Powiedziała, że każda kobieta wie, że dostanie dziesięć razy więcej „lajków”, kiedy opublikuje zdjęcie w bikini, niż kiedy za- pozuje w kurtce i śniegowcach. A jednak i tutaj, tak jak w praw- dziwym świecie, dziewczyny muszą uważać, aby wyglądać „gorąco”, ale nie „jak dziwka”, zdawać się być pewnymi swojej seksualności, ale nie „spragnionymi”. W jednym badaniu 1500 profili na Facebooku, kobiety w wieku licealnym oceniały profile innych kobiet o wiele surowiej, niż profile chłopców, krytykując te, które miały „za dużo” znajomych, dzieliły się „za dużą” ilością informacji, pokazywały „za dużo” ciała na zdjęciach, tagowały na zdjęciach swojego chłopaka „zbyt często”, czy „zbyt często” zmieniały status. Działo się tak pomimo to, że 1499 z tych pro- fili20 dążyło do tego samego „ideału” – poprzez statusy, piękne zdjęcia i selfie odsłaniające skórę, pokazanie dziewczyny, która jest „zabawna” i „beztroska”, która ma wielu atrakcyjnych przy- jaciół, chodzi na wiele imprez i jest zainteresowana głównie ro- mansami, pop kulturą i zakupami. Tak łatwo można ci narzucić, co powinnaś robić, żeby zostać zaakceptowana. – Nie trzeba wiele, żeby stać się celem. Tak łatwo stać się napięt- nowaną – zgadza się Sarah. – Znałam dziewczynę, która na swo- jego Instagrama wrzucała tylko selfie. Każde z jej zdjęć to selfie. Ludzie zaczęli o tym gadać. Wyglądało na to, że albo wcale nie ma przyjaciół, albo ma obsesję na własnym punkcie. No i oczywiście • 31 • boisz się, że ktoś kiedyś powie o tobie dokładnie to samo, co ty mówisz o innych. Ale to nie jest tak, że kiedykolwiek komuś się z tego zwierzysz. Po prostu słuchasz tego, co mówią ludzie i starasz się stosować do tych niepisanych zasad. Na przykład nie zmie- niasz za często swojego zdjęcia profilowego. Nie piszesz statusów o wszystkim, co robisz. Nie wrzucasz za dużo swoich zdjęć. W 2013 roku „selfie” zostało uznane przez Oxford Dictiona- ries za „międzynarodowe słowo roku”21. Prawdopodobnie każdy, kto ma Facebooka, czy Instagrama22, wrzucił ich kilka do sieci. Nic jednak nie przebije ilości selfie kronik publikowanych przez dorastające dziewczyny. Co ciekawe – po czterdziestym roku życia mężczyźni publikują więcej „samostrzałów”. Być może w wieku średnim kobiety starają się być niewidoczne. Te portre- ty mogą być chwiejnym potwierdzeniem dumy młodych kobiet, ustanowionym prawem do zajmowania przestrzeni publicznej. – Jeśli uznasz, że te niekończące się posty23 są tylko wyrazem wrażliwego na image narcyzmu – mówi Rachel Simmons, au- torka „The Odd Girl Out” – przegapisz możliwość obserwowa- nia, w jaki sposób dziewczęta ćwiczą promowanie siebie. Jest to umiejętność, która łatwiej rozwija się u chłopców. Przydaje im się to później, kiedy proszą o podwyżkę lub awans. Osobiście uwielbiam przeglądać profile dziewczyn, które znam (moich siostrzenic, dzieci moich przyjaciół, dziewcząt, z którymi robiłam wywiady), oglądam je na tle pomników na- rodowych, kiedy kończą szkoły i wygłupiają się z przyjaciółmi. Jednak nie przeszkadza mi to obawiać się, że selfie mogą stać się prawdziwym dziewczyńskim tyranem, czymś, co poda ich ciała na talerzu wszystkim tym, którzy chcą je ocenić. Jeszcze jeden sposób na zmniejszenie ich wartości tylko do tej powierzchow- nej, płaskiej, mierzonej tym, jak wyglądają. Jedna z dziewczyn powiedziała mi. – To tak, jakby smartfony, Facebook, wszystko • 32 • Dziewczyny o seksie
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Dziewczyny o seksie
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: