Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00455 008062 20635663 na godz. na dobę w sumie
Dziewiętnastowieczne pryncypia i marginalia literackie. Studia - ebook/pdf
Dziewiętnastowieczne pryncypia i marginalia literackie. Studia - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 316
Wydawca: Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-8220-025-6 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> naukowe i akademickie >> literaturoznawstwo, językoznawstwo
Porównaj ceny (książka, ebook (-18%), audiobook).

Jednym z zadań historyka literatury jest ponawianie interpretacji zanim „nastanie czas innych odczytań i nie pozostanie słowo na słowie, a każdy sens rozproszy się jak chmury i opadnie jak woda”. Zebrane w książce teksty pisane były z myślą o utrwaleniu tych sensów, które wyłoniły się z nowych odczytań, z odświeżonych kontekstualizacji. [...\ Jednym z zadań historyka literatury jest więc weryfikacja rozumiana jako ponowienie badawcze w celu reasumpcji i w myśl zasady, iż „tradycja nie jest konduktem żałobnym, jest ciągiem zmartwychwstań”. Być może cytat ten nie jest użyty tak, jak ma to miejsce w oryginalnym kontekście, ale wyjęty z niego oznacza niemal dosłownie potrzebę wskrzeszania tego, co uległo zapomnieniu, wygaszeniu.

Ze Słowa wstępnego

Publikacja stanowi oryginalne połączenie erudycyjnego dyskursu naukowego, studiów materiałowych oraz bardziej eseistycznych szkiców (impresji) analityczno-interpretacyjnych [...\. Ma podwójny wymiar: erudycyjnej publikacji naukowej (archiwalia, niuanse interpretacyjne) oraz uniwersalnej oferty polonistycznej podejmującej tropy utworów kanonicznych i znanych, dopełniającej obecny stan wiedzy interesującymi kontekstami analitycznymi, interpretacyjnymi i biograficzno-kulturowymi. Autorka nie musi obawiać się konkurencji przede wszystkim ze względu na merytoryczny wkład badań archiwalnych, stanowiących jej poważny atut, ale i z uwagi na oryginalny pluralizm zarówno tematów, jak i przyjętych perspektyw oglądu.

Z recenzji prof. dr hab. Anety Mazur

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Dziewiętnastowieczne pryncypia i marginalia literackie Studia Dziewiętnastowieczne pryncypia i marginalia literackie Studia Dorota Samborska-Kukuć Łódź 2020 Dorota Samborska-Kukuć – Uniwersytet Łódzki, Wydział Filologiczny Instytut Filologii Polskiej i Logopedii, Zakład Literatury Pozytywizmu i Młodej Polski 90-236 Łódź, ul. Pomorska 171/173 RECENZENT Aneta Mazur REDAKTOR INICJUJĄCY Urszula Dzieciątkowska OPRACOWANIE REDAKCYJNE Magdalena Granosik SKŁAD I ŁAMANIE Munda – Maciej Torz KOREKTA TECHNICZNA Anna Sońta PROJEKT OKŁADKI Polkadot Studio Graficzne Aleksandra Woźniak, Hanna Niemierowicz Zdjęcie wykorzystane na okładce Jan Ekels II, Pisarz ostrzący pióro, 1784, Rijksmuseum, Amsterdam https://www.rijksmuseum.nl/nl/zoeken/objecten?q=SK-A- 690 p=1 ps=12 st=Objects ii=0#/SK-A-690,0 © Copyright by Dorota Samborska-Kukuć, Łódź 2020 © Copyright for this edition by Uniwersytet Łódzki, Łódź 2020 Wydane przez Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego Wydanie I. W.08947.18.0.M Ark. wyd. 18,9; ark. druk. 19,75 ISBN 978-83-8220-024-9 e-ISBN 978-83-8220-025-6 Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego 90-131 Łódź, ul. Lindleya 8 www.wydawnictwo.uni.lodz.pl e-mail: ksiegarnia@uni.lodz.pl tel. 42 665 58 63 SPIS TREŚCI Słowo wstępne . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Część I. Interpretacje, dopowiedzenia, impresje . . . . . . . . . . . . . . . . . . . I.1. Peregrinare necesse est, vivere non est necesse. Ludwika Spitznagla poetyckie podróże na Wschód . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . I.2. Ignacy Rzecki – człowiek biedermeieru . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . I.3. Wokulski – bohater mityczny . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . I.4. Testament Wokulskiego . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . I.5. „Ale jaki to człowiek stylowy! […] zginął, aż ziemia zadrżała”. Dwa polskie samobójstwa: Wołodyjowski – Wokulski . . . . . . . . . . . . . . . . I.6. Kobieta pośród wrogów. Marta Elizy Orzeszkowej jako powieść inicjacyjna . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . I.7. Femina ludens i jej zabawki. Kilka uwag o motywie „dobrej pani” I.8. Ultimus Marii Konopnickiej. Historia „spiorunowanej egzystencji” I.9. „Żywie Duch, żywie Duch”. Widzenie Karusi – widzenie Marysi (impresja) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . I.10. Syndrom Charouska. Tomasza Judyma problemy z tożsamością I.11. W sieci Jana Augusta Kisielewskiego jako lektura queerowa? . . . . . . . I.12. „Jam duch jest, który ciągle przeczy”. Żywioł negacji jako zasada świata w Dzieciach szatana Stanisława Przybyszewskiego . . . . . . . . . I.13. Posępne epifanie Stanisława Koraba-Brzozowskiego . . . . . . . . . . . . . I.14. Duchowość w cieniu libido. Confiteor Antoniego Szandlerowskiego I.15. Poetyckie ślady obecności. Bliscy Leśmiana w  replikach i  prze- istoczeniach . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Część II. Biografizacje . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . II.1. O pożytkach z badań genealogicznych . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . II.2. Antoni Eisenbaum –  protoplasta poetów, artystów, intelektuali- stów . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . II.3. Bogusławscy –  genealogia. Przypomnienia i  kilka nowych szcze- gółów . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . II.4. Z życiorysu Walerii Marrené-Morzkowskiej . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . II.5. Kilka uwag o niewydanych listach Seweryny z Żochowskich Pru- szakowej do Cypriana Walewskiego . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 7 11 13 23 33 47 59 75 91 101 111 125 141 151 163 177 191 201 203 213 221 229 237 6 Spis treści II.6. Wanda Grot-Bęczkowska (Korotyńska) –  prolegomena biogra- ficzne . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . II.7. Rzeczywiste pierwowzory Ignacego Rzeckiego . . . . . . . . . . . . . . . . . . II.8. Faktografia fabularnej kanwy Wiernej rzeki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . II.9. O księdzu Włodzimierzu Kirchnerze i jego pismach . . . . . . . . . . . . . 247 257 261 273 Bibliografia (wybór) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 289 Nota wydawnicza . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 299 Indeks osób . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 301 SŁOWO WSTĘPNE Powstawaniu tej książki towarzyszył namysł nad celowością pisania o daw- nych fenomenach literackich w czasach, gdy historyka literatury stopniowo wy- piera krytyk, a  komentarz dotyczący teraźniejszości zdaje się ważniejszy –  bo bliższy statystycznemu odbiorcy – od opinii o dawnych zjawiskach, niejedno- krotnie postrzeganych jako zdezaktualizowane, a nawet martwe. Wystarczy prze- śledzić zawartość ukazujących się dziś periodyków humanistycznych obejmują- cych dyscyplinę literaturoznawczą, by zauważyć, że ich dominantą tematyczną jest współczesność osadzona w szerszych, kulturowych kontekstach. Utrwalanie tradycji i uchwycenie jej w procesualności oraz wydobywanie korzeni narodo- wej tożsamości jest dziś zabiegiem ekskluzywnym, niszowym, ba, nawet wstyd- liwym, można zostać bowiem posądzonym o  anachronizm, bezproduktywną fetyszyzację. Bycie rzetelnym historykiem literatury jest jednak wymagające, co- kolwiek sądzić o rodzaju tej profesji. Erudycja, faktualność, orientacja w obsza- rach pokrewnych, sprawność teoretyczno-metodologiczna, intersubiektywność komunikacyjna, umiejętność wyważania ocen – to tylko niektóre komponenty składające się na jego emploi. Dyscyplinujące i  wysoce zobowiązujące pisanie o minionych zjawiskach wobec luźniejszej formuły krytycznoliterackiej wydaje się dziś wprost nieopłacalne z uwagi na frekwencję czytelniczą. Istnieje jednak kodeks badacza i, jakkolwiek zabrzmi to patetycznie, jednym z dezyderatów jest obowiązek wobec dziedzictwa. W tym sensie bliskie mi są ob- razowe pouczenia germanisty Herberta Cysarza, który w roku 1926 pisał: Literackie pomniki klasyczno-romantycznego ducha […] to przeważnie torsy, plany i szkice, bloki i okruchy. Tutaj nie można po prostu przedstawiać i spisywać, tutaj trzeba uzupełnić zachowane fragmenty, wydobyć złoto z gruzu. To, co czyni Goethego najsilniejszym inspiratorem w świecie niemieckim, to przede wszystkim kształt jego życia1. A więc przede wszystkim najszerzej pojęte rekonstrukcje (między innymi tekstologiczne, biograficzne, kulturowe) jednostkowe i syntetyczne przy użyciu fachowych instrumentów, nie zaś jedynie katalogowanie zastanej kolekcji. 1 H. Cysarz, Historia literatury jako nauka o duszy. Krytyka i system, przeł. O. Dobi- janka, [w:] Teoria badań literackich za granicą. Antologia, wybór, wstęp i oprac. S. Skwar- czyńska, t. 2, cz. 1, Kraków 1974, s. 251–252. 8 Słowo wstępne Jako badaczowi dziejów literatury trudno mi było przejść obojętnie wobec repetycji, braku weryfikacji, niedostatecznej dociekliwości – na przykład w stu- diach biograficznych. Widziałam nadto wiele powierzchowności w oglądzie, na- trafiałam na zbyt wiele uproszczonych diagnoz i ocen, by nie zacząć zajmować się tym, co nie tylko na pierwszym planie, ale i w cieniu, a co niejednokrotnie cenniejsze od złota, bo ukazujące ciągłość procesu długiego trwania i koniunk- tur2, bo pozwalające włączyć do historii literatury zjawiska peryferyjne, pokazane z perspektywy kulturowych przemian3, ale równocześnie niepowtarzalne, będące fenomenem swojego czasu, wynikające z przesłanek indywidualnych, wypływa- jące po prostu z duszy artysty. Jednym z zadań historyka literatury jest więc ponawianie interpretacji, zanim „nastanie czas innych odczytań i nie pozostanie słowo na słowie, a każdy sens roz- proszy się jak chmury i opadnie jak woda”4. Zebrane w książce teksty pisane były z myślą o utrwaleniu tych sensów, które wyłoniły się z nowych odczytań, z odświe- żonych kontekstualizacji. Segment interpretacyjny otwiera studium poświęco- ne zapomnianej dziś poezji Ludwika Spitznagla, ujawniającej marzenia młodego orientalisty, który zginął w niewyjaśnionych okolicznościach, zanim zdołał zreali- zować swoje peregrynacyjne fantazje. Cztery następne teksty dotyczą Prusowskiej Lalki, niekwestionowanego arcydzieła literatury polskiej, jest w nich mowa mię- dzy innymi o biedermeierowskich korzeniach w konstrukcji postaci Rzeckiego, o mitycznych cechach Wokulskiego, o fabularnych zawiłościach i zagadkach po- wieści (Testament Wokulskiego), o związkach Lalki z Panem Wołodyjowskim, ujaw- nionych na przykład w  podobnych zakończeniach (spektakularne wysadzenie się bohaterów). W kolejnych rozdziałach poddane zostają literackiej eksplikacji utwory pisarek pozytywistycznych: traktowana dotąd jako tendencyjna, powieść Elizy Orzeszkowej Marta rozważana jest jako Bildungsroman, a wybrane opowia- dania pisarki rozpatrywane są przez pryzmat motywiki „dobrej pani”; niedocenio- na nowela Marii Konopnickiej Ultimus rozpatrywana jest jako utwór osadzony w perspektywie socjologicznej z akcentami autobiograficznymi. Siedem dalszych rozpraw dotyczy dzieł młodopolskich. Dostrzeżony aspekt intertekstualny pomię- dzy Weselem a Romantycznością pozwala na pogłębienie problematyki związków Wyspiańskiego z  romantyzmem i  wskazanie melancholii jako stanu polskiego ducha, będącego dziedzictwem epoki Mickiewiczowskiej. Studium o  Ludziach bezdomnych odchodzi od interpretacji dotychczas w literaturoznawstwie utrwala- nych, podejmuje się w nim bowiem kwestię tożsamościową Judyma jako ofiary tak 2 Pojęcia użyte przez F. Braudela, zob. Idem, Historia i trwanie, przeł. B. Geremek, 3 T. Walas, Czy jest możliwa inna historia literatury?, Kraków 1993, passim. 4 R.M. Rilke, Zapiski Maltego Lauridsa Brigge, przeł. P.W. Lorkowski, Sopot 2011, Warszawa 1999, passim. s. 45–46. Słowo wstępne 9 zwanego zespołu DDA (Dorosłego Dziecka Alkoholika). Podobnie, bo w optyce identity studies, traktuje się dylogię W sieci. Ostatnie spotkanie Jana Augusta Kisie- lewskiego, proponując odczytanie dramatu w perspektywie queer, choćby dlatego, że główna bohaterka przejawia cechy wyraźnie nieheteronormatywne. Omówie- nie Dzieci szatana Stanisława Przybyszewskiego z wydobyciem mentalnej negacji jako zasady świata pozwala także zobaczyć tę powieść w odniesieniu do Kordia- na. Mający śladowe dotąd opracowania zbiór listów Antoniego Szandlerowskiego (Confiteor) jest próbą korelacji uwarunkowań autobiograficznych autora z typową młodopolską manierą egzaltacji i teatralizacji emocji. Tekst o komemoratywnych lirykach Bolesława Leśmiana osadzony w faktografii, którą stanowią dokumenty archiwalne i wspomnienia, zamyka część interpretacyjną książki, ale zarazem sta- nowi łącznik z drugą – biografizacyjną. Jednym z  zadań historyka literatury jest więc weryfikacja rozumiana jako ponowienie badawcze w  celu reasumpcji i  w  myśl zasady, iż „tradycja nie jest konduktem żałobnym, jest ciągiem zmartwychwstań”5. Być może cytat ten nie jest użyty tak, jak ma to miejsce w oryginalnym kontekście, ale wyjęty z niego, oznacza niemal dosłownie potrzebę wskrzeszania tego, co uległo zapomnieniu, wygaszeniu. Moduł Biografizacje zawiera dziewięć studiów, które łączy najogól- niej pojęta rekonstrukcja faktograficzna życiorysów pisarzy lub pierwowzorów postaci literackich. Pierwszym, niejako zwiastunowym, jest przegląd rozmaitych przypadków „śledztw” biograficznych, napotkanych w badaniach nad życiory- sami; ujawnia on niedokładności, zaniedbania, repetycje, omyłki. Po nim nastę- pują opracowania biografii: Antoniego Eisenbauma, maskila, działacza haskali, pradziadka między innymi Bolesława Leśmiana i Jana Brzechwy; następnie pisa- rek Walerii Marrené-Morzkowskiej i Wandy Grot-Bęczkowskiej (Korotyńskiej), teoretyka filantropii księdza Włodzimierza Kirchnera. Rodzinie Bogusławskich, związanej z  teatrem, poświęca się rys genealogiczny. Znajdują się tu również drobniejsze przyczynki biograficzne – komentarz do korespondencji Seweryny z Żochowskich Pruszakowej (późniejszej Duchińskiej) do Cypriana Walewskie- go, a także próby rozwikłań prototypowych postaci Rzeckiego z Lalki oraz pary bohaterów Wiernej rzeki – Salomei Brynickiej i Józefa Odrowąża. Kompozycja książki jest – jak widać – dwudzielna, część pierwsza ma cha- rakter interpretacyjny, druga to rekonstrukcje biograficzne. Zawarte w niej tre- ści dotyczą osób i dzieł wieku XIX, zarówno tych kluczowych, jak i mniejszego formatu. Sygnowane tytułem p r y n c y p i a i  m a r g i n a l i a formują, choć – rzecz jasna – nie w takim samym stopniu, łańcuch kulturowych zazębień i splo- tów. Są one jednak równie istotne, ponieważ decydują o kształcie dokonań i two- rzą istotne, dla nich konteksty. Tym zjawiskom poświęcone są dwadzieścia cztery studia zamieszczone w monografii. 5 K. Maurin, Tradycja i zmartwychwstanie, „Gnosis” [1991], nr 1, s. 20. Część I INTERPRETACJE, DOPOWIEDZENIA, IMPRESJE I.1. PEREGRINARE NECESSE EST, VIVERE NON EST NECESSE. LUDWIKA SPITZNAGLA POETYCKIE PODRÓŻE NA WSCHÓD Idolem Ludwika Spitznagla był Vasco da Gama1. W swej wyobraźni mło- dzieńczej, podsycanej lekturą o  podróżnikach, chciał, jak oni, przebywać mo- rza, zdobywać niedostępne lądy, odkrywać nieznane światu krainy. Chciał być wielkim bohaterem, kreacją życia na miarę literackiego eposu. Gdy marzenia o wyprawach zaczęły przybierać kształt realny, zasmucony, że to, co było pragnie- niem i oczekiwaniem, celem i dążeniem, może stać się za moment faktem, po- czuł utratę swej własności – marzeń. Co stało się później, nie wiadomo. Biografia Spitznagla jest zlepkiem legend i mitów, jakie powstawały w kręgach wileńskich po jego śmierci, skąd promieniowały do salonów, tworząc wokół młodego orien- talisty atmosferę tajemnicy, wypełnioną kobiecymi westchnieniami i podziwem, aż przylgnęło doń miano „polskiego Wertera”2. Krótkie, bo zaledwie dwudzie- stoletnie, życie Spitznagla obciążają zwiastuny przyszłych, wybitnych osiągnięć i tragicznie niezrozumiała, rzekomo werteryczna śmierć. O ile fakty z życia do- skonale zapowiadającego się poety i tłumacza zostały rozpoznane i elementarnie uporządkowane, o  tyle końcowe dni jego egzystencji (po ostatnim spotkaniu z wileńskim kręgiem znajomych, w tym z Juliuszem Słowackim3) przesłonięte są 1 Zob. A.E. Odyniec, Listy z podróży, t. 1, Warszawa 1961, s. 459. 2 Biografia Spitznagla, mimo podjętych prób jej prostowania przez W. Czernobajewa (Ludwik Spitznagel. Epizod iz istorii junosti J. Słowackogo, „Slavia” 1935, z. 1–2, s. 112, 137), W. Derejczyka (Ludwik Spitznagel, przyjaciel Słowackiego, uzup. R. Leszczyński, Warszawa 1994) oraz J.M. Rymkiewicza (Do Snowia i dalej…, Kraków 1996), a także S. Burkota (Ta- jemnice Ludwika Spitznagla, [w:] Prace ofiarowane Henrykowi Markiewiczowi, red. T. Weiss, Kraków 1984, s. 113–130), wymaga jeszcze skrupulatnych poszukiwań. Konkretne ustale- nia, oparte na dokumentacji archiwalnej, opublikował D. Kukuć, Glosa do biografii Ludwika Spitznagla i rodziny Spitznaglów, „Ruch Literacki” 2011, nr 3, s. 323–329; stanowią one uzupełnienie i są niekiedy polemiczne wobec uzgodnień M. Kameli, Spitznagel Ludwik Fer- dynand, [w:] Polski Słownik Biograficzny (dalej PSB), t. 41, Warszawa–Kraków 2002, s. 136. 3 Miało to być wznowienie ich znajomości i dawnej zażyłości, co oznacza, że na pewien czas ta przyjaźń ostygła. Por. C. Bobolewski, Ze spuścizny rękopiśmiennej Ludwika Władysława Spitznagla, [w:] Księga Pamiątkowa Koła Polonistów, Słuchaczów Uniwersyte- tu Stefana Batorego w Wilnie, Wilno 1932, s. 208; por. W. Derejczyk, Ludwik Spitznagel, przyjaciel…, s. 31. 14 Interpretacje, dopowiedzenia, impresje różnorodnymi, w szczegółach lub w całości sprzecznymi, wersjami wydarzeń4. Ten stan rzeczy budził niepokój i rozmaite wątpliwości szeregu badaczy5, a zna- lazł kulminację w  studium Stanisława Burkota formułującego hipotezę ze spi- skiem w tle6. Przedmiotem niniejszej pracy nie jest jednak biografia Ludwika Spitznagla. Rozważania obejmą dwa jego wiersze, poetyckie rojenia o dalekiej podróży: Do Konstantego Rdułtowskiego, planując z nim podróż na Wschód oraz Garść snowskiej ziemi7 – w interpretacji których strzępy niejasnego życiorysu będą traktowane jako kontekstowe. Oba liryki wyrosły na gruncie obsesyjnych marzeń poety, pod- sycanych modnym w środowisku wileńskim zainteresowaniem Orientem8, i są skutkiem „nudy i odrazy do otaczającej rzeczywistości”9. Pierwszy z  liryków, dedykowany przyjacielowi ze Snowia, drukowany był w „Dzienniku Wileńskim” w 1824 roku i został napisany, według ustaleń Wacła- wa Derejczyka, prawdopodobnie między 5 a 20 lipca tegoż roku (nowego stylu), podczas wakacyjnego pobytu Ludwika w majątku Rdułtowskich w Nowogród- 4 Funkcjonuje kilka tradycji, w  których część danych w  różnym stopniu sobie odpowiada lub się wyklucza. Bezpośrednim powodem targnięcia się na życie miała być błahostka – niefortunny dziewczęcy żart czy też (w innych wersjach) niewiele zna- cząca wymiana zdań. Czas, miejsce i rodzaj zadanej sobie rany są dyskusyjne. Nawet pretendentki do miana ukochanej Ludwika są trzy, tak jak i miejsca oraz sposób po- chówku jego zwłok. 5 C. Bobolewski, Ze spuścizny rękopiśmiennej…, s.  206 („To, co dotychczas o  Spitznaglu wiemy, jest oparte na świadectwach o  charakterze pamiętnikarskim, nie wystarcza więc, a nawet przy zestawieniu budzi pewne wątpliwości co do ścisło- ści samych świadectw”); por. W. Kubacki, Słowo wstępne, [w:] Idem, Krzyk jarzębiny, Warszawa 1949, s. 5 („Okoliczności jego śmierci są tajemnicze, jak na romantycznego bohatera przystało”); M. Piwińska, Złe wychowanie, Warszawa 1981, s. 242 („Jak było ze Spitznaglem naprawdę? Miał schizofrenię? Nerwicę? Depresję?”); W.  Derejczyk, Ludwik Spitznagel, przyjaciel…, s. 33 („Wszystkie te […] omówione wersje dotyczące ostatnich chwil życia Ludwika Spitznagla wydają się mocno niedokładne i mało praw- dziwe”); a w końcu inwariantne rozważania J.M. Rymkiewicza, Do Snowia i dalej…, Kraków 1996, cz. 2: Do Snowia. 6 Zob. S. Burkot, Tajemnice Ludwika Spitznagla, s. 113–130. 7 Oba teksty opublikował C. Bobolewski, Ze spuścizny rękopiśmiennej…, s. 220– 224; lokalizację cytowań podaję w tekście głównym, zaznaczając numer strony. Utwór opublikowany w „Dzienniku Wileńskim” (1824, t. 2, z. 7, s. 294–297) brzmiał inaczej: Do Konstantego Rdułtowskiego, zamierzając z nim podróż na Wschód. 8 Por. J. Reychman, Próby organizacji orientalistyki polskiej w dobie mickiewiczow- skiej, „Przegląd Orientalistyczny” 1954, nr 3, s. 247–257; por. E. Kuźma, Mit Orientu i kultury Zachodu w literaturze XIX i XX wieku, Szczecin 1980, s. 171. 9 M. Kalinowska, Egzotyzm w romantycznych wyobrażeniach Grecji, [w:] Egzotyzm w literaturze, red. E. Kuźma, Szczecin 1990, s. 33–34. 15 czyźnie10. Drugi, pozostały w rękopisie, odnaleziony został w Czernichowie Gór- nym w posiadłości potomków Rdułtowskich przez Stanisława Pigonia i również jest związany z rodziną Konstantego, a mówiąc ściślej – z jego młodszą siostrą Anielą11. Oba wiersze wyszły spod pióra marzyciela, oba noszą znamiona melan- cholii i tęsknoty, stygmat marzącego romantyka, który „jest tam, gdzie go nie ma, a nie ma go tu, gdzie jest”12. Oba wyrażają pragnienie odejścia z miejsc, w których jest się po to, by dalej tęsknić, podziwiać krajobraz nie swój, być nie u siebie, bo- wiem „istnieć naprawdę, to być gdzie indziej”13. Garść snowskiej ziemi to utwór prawie stuwersowy, podzielony na dwie czę- ści spięte klamrą dwukrotnego przywołania tytułowego motywu na początku i w zakończeniu. Wiersz ten, według wersji legendy wiążącej jego genezę z oko- licznościami śmierci autora, jest egzemplifikacją sytuacji szczególnej. Miał być pisany w warunkach już podjętej ostatecznej decyzji rozstania się z życiem, pod wrażeniem nierozważnego gestu kapryśnej panienki14. Trudno jednakże ufać le- gendzie, okrywającej patyną czasu tajemnice rodzinne Rdułtowskich. Tym bar- dziej że najbliższe tej wersji dwie inne beztrosko zamieniają elementy składowe tej historii15. Już pierwsze wrażenia z lektury tekstu budzą wątpliwości wobec ne- gatywnych emocji, które miałyby doprowadzić wkrótce do samobójczej śmierci. 10 W. Derejczyk, Ludwik Spitznagel, przyjaciel…, s. 62. Był to ostatni druk za życia autora. 11 Rodzeństwo Rdułtowskich: Eustachy, Konstanty i Aniela (1° v. Sołtanowa), było dziećmi Kazimierza i Teresy z Rdułtowskich. 12 M. Janion, Marzący: jest tam, gdzie go nie ma, a nie ma go tu, gdzie jest, [w:] Style zachowań romantycznych, red. M. Janion, M. Zielińska, Warszawa 1986, s. 303. 13 Ibidem, s. 306. 14 Maria Rdułtowska (ur. 1850), córka Eustachego i  Malwiny z  Kuncewiczów, 1°  v.  Mierzejewska, bratanica Konstantego i  Anieli, nadesłała w  marcu 1915 roku do S. Kościałkowskiego list wyjaśniający okoliczności powstania wiersza: utrzymywała, że powstał on wieczorem w wigilię planowanego odjazdu Ludwika ze Snowia. Bezpośred- nią inspiracją dla Spitznagla był, według korespondentki, „dar”, jaki otrzymał od dwu- nastoletniej wówczas Rdułtowskiej – grudkę ziemi, co młody mężczyzna poczytywał za złą wróżbę. Będąc przekonanym o niechęci doń ojca panny, w swoim pokoju, po napi- saniu wiersza, odebrał sobie życie (por. C. Bobolewski, Ze spuścizny rękopiśmiennej…, s. 213–214). Legendy te przypomniała niedawno K. Węglicka, Kresowym szlakiem. Ga- wędy o miejscach, ludziach i zdarzeniach, Warszawa 2005, s. 56–57. 15 W wersji J. Grontkowskiego (O czytaniu romansów, „Wieniec Literacki”, Wilno 1836, t. 2, s. 53) wymienia się pożegnanie na gorące oświadczyny, ofiarowaną grudkę ziemi na wtłoczony w ziemię listek róży, a pożegnalny wiersz na list pełen rozpaczy. Wariant przedstawiony w liście do W. Charkiewicza przez F. Popławską, krewną, tym razem Spitznaglów, zawiera i grudkę ziemi, i list pożegnalny, ale wprowadza… inną ukochaną – pannę Loduchowską (por. C. Bobolewski, Ze spuścizny rękopiśmiennej…, s. 214). I.1. Peregrinare necesse est, vivere non est necesse... 16 Interpretacje, dopowiedzenia, impresje Wiersz z pewnością nie jest pożegnaniem świata żywych ani pierwszym krokiem w stronę krainy mroku16. Nie ma w nim raczej złych odczuć wywołanych zaska- kującym prezentem od kobiety –  grudką snowskiej ziemi, zakochany zyskuje bowiem bezcenną pamiątkę – relikwię minionych przeżyć i godnych zachowa- nia w pamięci stanów uczuciowych, niekonwencjonalną „chusteczkę z monogra- mem”, jaką zgodnie z kodeksem książkowych bohaterów winien posiadać każdy narzeczony17. Obdarowany wyznaje: Garść snowskiej ziemi, dar twej drogiej ręki, Zostanie przy mnie aż po dzień ostatni. Kiedym ci za to liczne składał dzięki I dłoni dawał pocałunek bratni, Na ustach twoich był uśmiech anioła, A duszy pokój malował się z czoła. Usta me drżały, ogniem płonęły źrenice, A milczącej rozpaczy pokój siadł na lice. (s. 222) „Milczącą rozpacz” wywołuje mające nastąpić rozstanie, może także sama teatralizacja pożegnania. Również końcowe partie tekstu nie ujawniają samobójczych zamiarów. Ow- szem, podmiot zamierza umrzeć, ale w sposób naturalny i z daleka od obecne- go obiektu swej miłości. Wówczas, dzięki „przyjaznym dłoniom”, grudka ziemi z ręki ukochanej zyska dodatkowy, ostateczny już walor: Bądź zdrowa, ach bądź zdrowa, gdy mnie w obcej stronie Do mieszkania spoczynku dłoń czasu potoczy, Znajdą się, znajdą jeszcze przyjazne takie dłonie, Co tą garść snowskiej ziemi posypią na oczy. (s. 224) Można jedynie uznać, że Ludwik, opuszczając Snów, zabrał ze sobą ową gru- dę ziemi. Nic w tym dziwnego, zważywszy na fakt odjazdu. Kiedy zaś utwór po- wstał, trudno orzec, ale z pewnością nie na moment przed domniemaną śmiercią, 16 Zarówno C. Bobolewski (Ze spuścizny rękopiśmiennej…, s. 216), jak i W. Derej- czyk (Ludwik Spitznagel, przyjaciel…, s. 65) nie mają co do tego wątpliwości. Natomiast dla J.M. Rymkiewicza „opowieść jest niejasna, bowiem nie wiadomo, czy autor zamierza wyjechać, czy umrzeć” (Do Snowia i dalej…, s. 199). 17 W pamiętnikarskiej relacji A.E. Odyńca (Listy z podróży, t. 1, s. 460) Spitznagel był zafascynowany bohaterami swoich lektur, a czytał epopeje wyłącznie w językach ory- ginalnych. Cenił ten świat wartości i sam próbował wzorować się na postępowaniu postaci książkowych. Z kolei A. Chodźko (List do dyrektora Biblioteki Polskiej w Paryżu, „Rocznik Towarzystwa Historycznoliterackiego” 1868, s. 368) zapamiętał młodego Ludwika jako konesera poezji, szczególnie angielskiej (osjanizm) i oczywiście czytanej w oryginale. 17 nosi bowiem oznaki tekstu wypracowanego, więc może, tak jak wspomniany Do Konstantego…, latem 1824 albo, jak sugeruje Derejczyk, w Petersburgu, po ukończeniu nauki w Instytucie Języków Wschodnich?18 Do Konstantego… to wiersz dedykacyjny, apostroficzny, o wyraźnej, prze- myślanej kompozycji, ubrany w kostium orientalny. Pierwsza jego część zawiera wizję uroków krajów arabskich, do których poeta zamierza jechać wraz z przy- jacielem. Druga – wycofanie się z tej propozycji, porzucenie wspólnych planów, odejście od pierwotnego pomysłu na rzecz samotnej wyprawy. Samotność bo- wiem to tej peregrynacji warunek konieczny. Tekst, pisany pod wyraźnym wpływem Dziadów części II i Ody do młodości, świadczy o wzorcu poetyckim, którym był dla Spitznagla Mickiewicz. Wpływy są dość wyraźne. Spitznagel wykorzystuje obraz przybyłych z zaświatów duszy- czek dziecięcych i zjawy dziewczyny. Sielankowe kreacje przenosi poeta na grunt „wschodnich gajów”, sugerując ich zaświatowy charakter. Tworzy swoistą wizję wysp szczęśliwych: Słodką jest wiosna we wszystkich krajach, Jasno tam księżyc w wieczór połyska,- Lecz słodszą wiosna we wschodnich gajach; Księżyc jaśniejszy promień tam ciska, Niźli w ziemiach Europy. (s. 220) Zwraca się bezpośrednio do adresata, przed oczyma którego roztacza ob- raz wspaniałości upragnionego celu podróży – Wschodu. Wiersz nosi znamio- na egzotyzmu, jest „zaproszeniem do fascynacji nowością, […] akcentowaniem przeżywania, zauroczenia bujnością, odmiennością nowego, pewnej ekscytacji, w której podziw nie jest […] wolny od grozy, jaką budzi wszystko, co niezna- ne”19. W konstrukcji zdań: „Patrz, tam pod twojemi stopy…” pobrzmiewają echa Mickiewiczowskiej Ody…, taka ich forma ma pełnić funkcję unaoczniającą, oso- biście angażuje ewokowaną postać. Kraj wschodni, do którego wybiera się poeta, to idyl liczna przestrzeń rozkoszy, gdzie panuje wieczna wiosna, ściele się „morze kwiatów”, „bieżą baranki i latają motylki”, to ziemski raj, odpowiednik niebiań- skiego: „[…] duszeczki czyste […] z raju się śpieszą na znane łączki”, „[…] pięk- ność młoda […] z niebieskich gaików tu wraca co ranka” (s. 220). Po sielankowym opisie doliny, nad którą czuwają aniołowie Peri, strzegący tych, co walczą za wiarę i w obronie kraju, przeraża Spitznagel groźną wizją Gru- zji i Zakaukazia, gdzie „w mrokach wąwozów Kubań się pieni […] i dzikie lasy, i dzikie góry, i skały nad skałami” (s. 221). Kontrast między statyką opisu doliny 18 W. Derejczyk, Ludwik Spitznagel, przyjaciel…, s. 65. 19 A. Stoff, Egzotyka, egzotyzm, egzotyczność. Próba rozgraniczenia pojęć, [w:] Egzo- tyzm w literaturze, s. 15. I.1. Peregrinare necesse est, vivere non est necesse... 18 Interpretacje, dopowiedzenia, impresje i gaju a dynamiką charakterystyki krainy wąwozów i skał osiąga poeta poprzez na- gromadzenie epitetów określających srogą, nieprzyjazną człowiekowi przestrzeń oraz onomatopeje imitujące odgłosy groźnej natury. Wizja trzecia to pełna podziwu i zazdrości prezentacja trybu życia Araba, jeszcze jedna, po Mickiewiczowskim Farysie, odmiana mitu Arabia felix. Jest on dla poety symbolem wolności: mieszka w odludnym miejscu, gdzie trudno do- trzeć, może się tam ukryć przed niepożądanymi towarzyszami, może pozostać anonimowy: „Tam się skryć można przed doradców zgrają,/ Tam powierzonej tajni nie wydają” (s. 221). Tak chce żyć młody poeta, do takiego istnienia tęskni, nęci go samotność, absolutna izolacja od świata. Nie pojedzie tam jednak tylko po to, by chłonąć krajobraz, podziwiać pejzaże i naśladować styl życia tubylców – ma do spełnienia misję, a ta wyklucza towarzystwo przyjaciela. Zabieg antytetyczny, jaki wykorzy- stuje w końcowej partii tekstu, wskazuje wyraźnie na celowość jego użycia. Pra- gnienie, by razem z Rdułtowskim znaleźć się w „krainie, dotąd tylko widzianej przez mgłę wyobraźni”, w której „w spokojnej godzinie” oddadzą się wspomnie- niom i błogim rozmowom, nie może zostać zrealizowane. I Spitznagel po to tylko napisał ten wiersz, by wyartykułować ową niemożność. Przyjaciel bowiem predys- ponowany jest, według Spitznagla, do tego, „by być ojczyzny wsparciem i ozdo- bą”. Zatem sam nie odczuwa takiego przeznaczenia. Żegna się z towarzyszem lat młodzieńczych tak, jakby to było ostateczne pożegnanie: Bądź mi zdrów, czas odjazdu skrzydłem wiatrów płynie. Po dniach, po latach przypomnij sobie O tym, co niegdyś był w tej krainie, Co chwilę szczęścia spędził przy tobie. (s. 222) Związki Spitznagla z polskością wydają się płytkie, a brak zakorzenienia odczu- walny. Pochodził z niemieckiej rodziny, a został wychowany w atmosferze serwili- zmu wobec rządu carskiego. Lojalizm Ferdynanda Spitznagla, wsparty zajmowa- nymi stanowiskami, i podskórny, z czasem manifestowany, patriotyzm szkolnych kolegów były wektorami światopoglądowych oddziaływań na młodego orientali- stę. Ludwik wiedział zapewne o niechlubnej roli ojca w procesie Filomatów. Po jego śmierci opieka nad rodziną Spitznaglów została powierzona Kazimierzowi Rduł- towskiemu i Wacławowi Pelikanowi. Mimo iż łączy się postać młodego Spitzna- gla z polskimi romantykami i patriotami, wskazując na jego udział w działalności młodzieży wileńskiej20, trudno określić, kim naprawdę się czuł. Brzmienie organi- zacyjnego pseudonimu – „Szpicnagiłło” – i rojenia o osadzeniu Aleksandry Becù na 20 Założył „Związek Szpicnaglowskim Zwany”, działający w 1823 roku i zrzeszający niewielu członków, zob. A. Kamiński, Polskie związki młodzieży (1804–1831), Warszawa 1963, s. 491. 19 tronie polskim po zawojowaniu przez niego samego Mongołów i Mandżurów21 wy- padałoby tłumaczyć raczej niedojrzałością emocjonalną charakterystyczną dla mło- dego wieku, żakowską psotą i awanturą czy improwizacją o czynach na miarę tak uwielbianych literackich herosów, a nie rozbudzonym i świadomym patriotyzmem. Według pamiętnikarskich relacji Antoniego Edwarda Odyńca, Spitznagel tak był zafascynowany bohaterami lektur, które studiował, że tracił poczucie rzeczywistości, a zaczynał żyć w świecie fikcji. Urzeczony odwagą postaci książ- kowych (głównie bohaterów epopei), chcąc im dorównać i  w  przyszłości jak one przeżywać podobne przygody, ćwiczył swoje ciało i zaprawiał je, wytrwale hartując22. Marzył o  wyprawie na Wschód, który „jako kraj cudów, niebezpie- czeństwa podróży i geograficznych tajemnic, nęcił szczególniej wyobraźnię jego. Tam on chciał szukać i spodziewał się znaleźć pole do ziszczenia poetycznych swych marzeń”23. Ukończył trzyletni petersburski Instytut Języków Wschod- nich i, otrzymawszy posadę dragomana w Aleksandrii, znalazł się na drodze do kariery. Zszedł z tej drogi, by realizować jakieś inne cele: zaświatowe, albo wręcz przeciwnie: jakąś tajną misję carskiego rządu24. Nie ustalenia biograficzne są jed- nakże przedmiotem prowadzonych tu dociekań. Służą one tylko za podbudowę, która wydaje się konieczna, by stworzone przez niego wiersze nie zawisły w próż- ni, by ich interpretacja nie okazała się dywagacjami oderwanymi od ich genezy. Bez przywołania powyższych realiów z życia Spitznagla trudno zwłaszcza poddać rozbiorowi tekst napisany rzekomo tuż przed śmiercią – Garść snowskiej ziemi. Ten minipoemat to pożegnanie z przeszłością – z miłością, z przyjaźnią, z cie- niem zmarłego ojca, z ukochanymi miejscami, a także, rzecz dziwna, z własnym spokojem. Liryk jest zwierzeniem się z obaw, jakie towarzyszą wyjeżdżającemu, wyznaniem uczuć, jakie rodzą się w sercu rozstającego się z bliskimi na zawsze. W daleką podróż poeta zabiera grudę ziemi, talizman, łączący go z macierzystą przestrzenią. Zabiera go po to, by nosić wszędzie cząstkę ukochanych miejsc, by wraz z nią spocząć, jak przewiduje – nie w ojczystej ziemi25. Otrzymał ją od Anieli, swej ukochanej, tym bardziej jest dla niego droższa, niemal święta. Melan- cholia rozstania całkowicie przesłania radość z tak długo oczekiwanej wyprawy. Poeta pisze o niej jak o żelaznej konieczności, wyniku jakiegoś zewnętrznego im- peratywu, któremu nie sposób się opierać. Właściwie nie chce wyjeżdżać, bo już teraz myśli o opuszczeniu najdroższych miejsc towarzyszy tęsknota, nostalgia. 21 E. Massalski, Z pamiętników (1799–1824), [w:] Z filareckiego świata. Zbiór wspo- mnień z lat 1816–1824, wyd. H. Mościcki, Warszawa 1924, s. 276–277. 22 A.E. Odyniec, Listy z podróży, t. 1, s. 460. 23 Ibidem. 24 Takie rozwiązanie sugeruje S. Burkot, Tajemnice Ludwika Spitznagla, s. 113–130. 25 Taką właśnie grudkę z ojczystej niwy wozi ze sobą i w końcu zanosi przed oblicze papieża Kordian – tytułowy bohater dramatu Słowackiego. I.1. Peregrinare necesse est, vivere non est necesse... I.2. IGNACY RZECKI – CZŁOWIEK BIEDERMEIERU O Ignacym Rzeckim, kluczowej postaci Prusowskiej Lalki, zwykło się my- śleć jako o  późnym romantyku. Z  sentymentem wspomina bowiem stary su- biekt swoją żołnierską przeszłość, gloryfikuje stary porządek, którego centrum stanowił sklep na Podwalu, jest żarliwym wyznawcą idei napoleońskich, których urzeczywistnienia bezskutecznie wypatruje, jest lojalnym i oddanym plenipoten- tem Stanisława Wokulskiego. Wskazane dominujące cechy bohatera sprowadza- ją się do potocznych uogólnień: staroświecki dziwak, idealista, sentymentalny marzyciel, niekiedy także: altruista, filozof, sumienny homo laborans. Rzuca się w oczy anachroniczność tej postaci na tle „wieku pary i elektryczności”, inność, przejawiająca się zarówno w jego modus vivendi, jak i modus sapiendi. Próba jed- noznacznego zaklasyfikowania Rzeckiego nie jest zapewne możliwa – wszak jest to postać dość skomplikowana, na jej kształt złożyło się wiele wpływów – tak rze- czywistych1, jak i literackich, wśród nich wskazać można choćby trop „schille- rowskiego człowieka natury”2 lub inspiracje dickensowskie3. Wydaje się jednak, że obszarem, w którym można by umieścić także kreację starego subiekta, jest stylistyka biedermeieru, typu kultury mieszczańskiej wywodzącej się z kręgu nie- mieckojęzycznego, głównie Austrii okresu metternichowskiego (1815–1848)4. Początki adaptacyjne terminu i jego konotacji były negatywne, deprecjonu- jące i trywializujące. Samo źródło terminu utworzonego od tytułu satyrycznego tekstu Ludwiga Eichrodta i Adolfa Kussmaula o filistrze-mieszczuchu i kołtunie miało charakter drwinkujący, prześmiewczy, chociaż termin bieder oznaczał pier- wotnie pozytywne cechy, wytwarzając pole semantyczne zogniskowane wokół wyrazu poczciwość (w deminutywnej wersji: poczciwina). Prąd ten początkowo 1 Prototypem Rzeckiego miał być subiekt sklepowy Bolesław Morski, zob. rozdział w tej książce: Rzeczywiste pierwowzory Ignacego Rzeckiego. 2 J. Bachórz, Wstęp, [w:] B.  Prus, Lalka, oprac. J.  Bachórz, Wrocław 1991, t. I, s.  LXV; dalej: L, cyfra rzymska – nr tomu, liczba arabska – nr stronicy. 3 Zob. Z. Szweykowski, Twórczość Bolesława Prusa, Warszawa 1972, s. 201; zob. też H. Markiewicz, „Lalka” Bolesława Prusa, Warszawa 1967, s. 46–47. 4 Syntetyczny obraz zjawiska biedermeieru na gruncie rodzimym przeprowadziła Z. Krzysztoforska-Weisswasser, Austriacki biedermeier i jego sztuka, [w:] Codzienność w li- teraturze XIX (i XX) wieku. Od Adalberta Stiftera do współczesności, red. G. Borkowska, A. Mazur, Opole 2007. 24 Interpretacje, dopowiedzenia, impresje związany był głównie z kulturą materialną, zwłaszcza sztuką użytkową, wygodny- mi, solidnymi meblami (fotel, sekretarzyk, biurko, witryna, serwantka). W przy- padku diagnozy polskiej biedermeier miał być przykładem literatury –  w  ze- stawieniu z romantyzmem – zniżającej loty. „Biedermeieryzm polski” wchodzi w skład protorealizmu, szerszego pojęcia „określającego zjawiska wywodzące się z sentymentalizmu, respektującego zasadę fikcji werystycznej i łagodnych jakości estetycznych, opierającego się na założeniach zdrowego rozsądku i pojednania z  rzeczywistością, mieszczącego się w  kategoriach tradycjonalizmu lub umiar- kowanego liberalizmu oraz przygotowującego grunt pod sztukę realistyczną”5. Z perspektywy romantyzmu ocenia się biedermeier jako ujemny nurt bez am- bicji, pozostający w smudze poetyckiego cienia i wykazujący aksjologiczny ruch w dół; z perspektywy zaś realizmu jest on poskromieniem romantyczności, jej przytłumieniem, lekiem na niepokoje, a nawet – jak uważa Wiktor Weintraub –  ucieczką w  sielankę jako panaceum na rozpacz6. W  tym sensie biedermeier uwzniośla potoczność, kiedy zawodzą romantyczne utopie. Jest okresem dojrza- łości i rozsądku po eksplozji młodości i braku rozwagi w czasach romantycznych. Stosunkowo słabo rozpoznana w polskiej literaturze konotacja tego prądu (z nieprecyzyjną nawet nazwą), postrzeganego jako konstrukcja ex post, stanowi dla badacza poważne wyzwanie: dokonanie syntezy światopoglądu kilkuset po- wieści okresu międzypowstaniowego7. Z tego też powodu ogląd nurtu na naszym gruncie ograniczony jest do paru ogólnych opracowań8. 5 Pojęcie stworzone przez H. Markiewicza, Realizm, [w:] Słownik literatury polskiej XIX wieku, red. J. Bachórz, A. Kowalczykowa, Wrocław 1995, s. 819; por. J. Bachórz, Od romantyzmu do powieści tendencyjnej, [w:] Studia o narracji, red. J. Błoński, S. Jaworski, J. Sławiński, Wrocław 1982, s. 167. 6 W. Weintraub, Poeta i prorok. Rzecz o profetyzmie Mickiewicza, Warszawa 1998, s. 257. 7 Właściwie lat 1848–1863 z antecedencjami powieściowymi: Ignacego Chodźki, Placyda Jankowskiego, wczesnej twórczości Józefa I. Kraszewskiego, a nawet, co wątpli- we, Elżbiety Jaraczewskiej. Bardzo trudno wyznaczyć początek tendencji biedermeie- rowskich w naszej literaturze, a mówiąc ściślej, w prozie krajowej okresu romantyzmu, ale można rzec, iż eksplozja dzieł zorientowanych na ucieczkę od wielkiej historii do domowego zacisza, rodziny, przyjaciół, aby odpocząć po i przed mającymi nadejść wy- padkami, ogniskuje się jakby w dwu fazach – wstępnej: po powstaniu listopadowym, oraz właściwej: po Wiośnie Ludów, i trwa mniej więcej po powstanie styczniowe, „roz- puszczając się” stopniowo zgodnie ze swoją pneumatyczną naturą w wielkim realizmie (V. Nemoianu, The Taming of Romanticism. European Literature and Age of Biedermeier, Cambridge–Londyn 1984). Tym bardziej że biedermeier współistnieje z  realizmem i jest prądem „bezteoryjnym” i bezprogramowym. Ma charakter eklektyczny, absorbuje wybrane elementy klasycyzmu i romantyzmu. 8 Zasadniczy kształt biedermeieru wyznaczają powieści opublikowane w okresie 1846–1860. Najlepszymi źródłami wiedzy o tytułach są dwie rozprawy z roku 1859: I.2. Ignacy Rzecki – człowiek biedermeieru 25 Kilka rysów z literatury i społeczeństwa L. Siemieńskiego oraz Obraz najnowszego ruchu literackiego w Polsce F. Lewestama. Do tych powieści należą: po pierwsze, utwory Józefa Korzeniowskiego, uznane dziś przez J. Bachórza (Realizm bez „chmurnej jazdy”. Studia o powieściach Józefa Korzeniowskiego, Warszawa 1979, passim) za należące do odmiany prozy realizmu moralistycznego (pojęcie Lionela Trillinga), zalecającego się detalicz- nością opisu oraz iluzją obcowania z rzeczywistością, prawdopodobieństwem, typowo- ścią, reprezentatywnością werystyczną, a także wiedzą na temat społeczeństw, narodu, psychiki człowieka i  obyczajów. Powieści Korzeniowskiego samą już tytulaturą zdra- dzają przedmiot opisu i przestrzeń świata przedstawionego (Wędrówki oryginała, Nowe wędrówki oryginała, Garbaty, Emeryt, Tadeusz Bezimienny). Po drugie, do biedermeieru należą oczywiście liczne powieści Józefa I. Kraszewskiego (Historia o bladej dziewczynce spod Ostrej Bramy, Pamiętniki nieznajomego, Dziwadła, Komedianci, Jaryna, Tomko Praw- dzic, Złote jabłko, Stary sługa, Powieść bez tytułu), Zygmunta Kaczkowskiego (Dziwo - -żona, Bajronista, Wnuczęta), Józefa Dzierzkowskiego (Rodzina w salonie, Próżniak, Serce kobiece), Narcyzy Żmichowskiej (Księga pamiątek), Ludwika Sztyrmera (Pantofel, Świat- ło i cienie, Noce bezsenne), Jana Zachariasiewicza (Uczony, Renata), Włodzimierza Wol- skiego (Domek przy ulicy Głębokiej) oraz powieści Aleksandra Niewiarowskiego, Pauliny Wilkońskiej, Alberta Wilczyńskiego i wielu innych powieściopisarzy minorum gentium. Istotnymi dla narodzin biedermeieru w Polsce były słowa Kraszewskiego z 1851 roku (Listy do Red. Gaz. Warszawskiej), w których „uciszył burzę byronowską”, „chmury roz- darł i ukazał prostym chrześcijańskim sercom niebo, ziemię, pracę i pieśń”. W odniesie- niu do literatury polskiej terminu tego użyła po raz pierwszy M. Żmigrodzka (Wojaż romantyka smorgońskiego, „Twórczość” 1962, nr 9, s. 63–70), określając go jako zjawi- sko negatywne, łączące się z filisterstwem, reakcyjnością i zaprzaństwem. Rok później pojęciem tym posłużyła się Maria Janion (Zmierzch romantyzmu, „Pamiętnik Literac- ki” 1963, z. 4, s. 318 [przedruk: Eadem, Romantyzm. Studia o ideach i stylu, Warszawa 1969]), uznawszy to zjawisko w literaturze polskiej za rodzaj „czyśćca literackiego”. Po trzech latach M.  Żmigrodzka (Polska powieść biedermeierowska, „Pamiętnik Literacki” 1966, z. 2, s. 384 [przedruk: Eadem, Przez wieki idąca powieść. Wybór pism o literaturze XIX i XX wieku, Warszawa 2002]), rozwijając i modyfikując zasugerowane tezy, stwo- rzyła krótki rys biedermeieru w literaturze polskiej, mający, jak dotąd, kształt minisynte- zy tego prądu u nas. Dopiero przed paru laty w środowisku poznańskim powstała książka przedrukowująca najważniejsze wypowiedzi o zjawisku biedermeieru w literaturze nie- mieckojęzycznej, z króciutkim nawiązaniem do obszaru polskiego, zob. Spory o bieder- meier, wybór, wstęp i oprac. J. Kubiak, Poznań 2006. Warte uwagi są w tym zakresie również prace A. Mazur, m.in. Dwie utopie realizmu: „Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej i „Późne lato” Adalberta Stiftera, „Pamiętnik Literacki” 2000, z. 2; Między przekleństwem a błogosławieństwem – codzienność u Gustawa Flauber- ta, Adalberta Stiftera i Józefa Ignacego Kraszewskiego, [w:] Codzienność w literaturze XIX (i XX) wieku, s. 289. Po dziś dzień nie ma pracy naukowej, która porządkowałaby nagro- madzone wokół pojęcia i jego istoty nieporozumienia płynące z uprzedzeń lub ignorowa- nia tych zjawisk. Jak się zdaje jednak, następuje dziś pewna jeśli nie rehabilitacja zjawiska, to przynajmniej uznanie go za uprawomocnione. Dowodem jest artykuł D. Ratajczakowej 26 Interpretacje, dopowiedzenia, impresje Trudno się spodziewać, by wobec tych niedostatków i zaniedbań rekonesans uobecniania się elementów biedermeierowskich w  literaturze polskiej okresu pozytywizmu był zadowalający9. Brak ten dotyczy także największych powieści realistycznych, w  tym Lalki; pojawiały się wprawdzie pojedyncze wypowiedzi sugerujące tezę, iż w kreacji Rzeckiego opalizują cechy biedermeierowskie, ale nie zostały one podjęte w głębszych analizach10. Szerzej potraktował tę kwestię Tomasz Sobieraj, dokonując pobieżnego przeglądu pisarstwa Bolesława Prusa (między innymi w Sierocej doli, Lalce i Emancypantkach) właśnie pod kątem wy- stępowania w nim pierwiastków biedermeierowskich11. Nie jest to jednak artykuł wyczerpujący temat: niespełna dwustronicowa próba powiązania postaci Rzec- kiego ze stylistyką biedermeierowską wypada blado i aż prosi się o dalszy ciąg. Jaki jest zatem antropologiczny obraz urodzonego tuż przed powstaniem listo- padowym, wywodzącego się z drobnomieszczaństwa warszawskiego Rzeckiego, jak wygląda dookolny świat, który on sam organizuje i w którym uczestniczy? Pamiętnikarz Już sama koncepcja dwugłosu narracyjnego w  Lalce, i –  co za tym idzie –  powierzenie Rzeckiemu funkcji autonomicznego opowiadacza, wskazuje na świadome wykorzystanie przez Prusa jednej z zasadniczych cech obyczajowości biedermeieru, czyli obsesyjnego niemal żywiołu pisania: listów, pamiętników, dzienników, celem zachowania ciągłości tradycji, ale też jako formy autoterapii i  pocieszenia. Solilokwialny Pamiętnik starego subiekta ma charakter praktycz- ny i, jak zwykle w biedermeierze, utrwalający w miarę możliwości najwierniej to, co minione, i to, co teraźniejsze. To, co zobaczone, przeżyte, odczute – dawniej i teraz – zostaje unieruchomione w postaci zapisków odchodzącego już w prze- szłość człowieka. Sam Rzecki, „dobrowolnie odcięty od natury i ludzi, utopiony w wartkim, ale ciasnym wirze sklepowych interesów”12, zapewnia, że pisze po to, (Arcydzieło biedermeieru?, [w:] Codzienność w literaturze XIX (i XX) wieku [przedruk: Eadem, W krysztale i płomieniu. Studia i szkice o dramacie i teatrze, Wrocław 2006, t. 2]), wskazującej na cechy Pana Tadeusza jako dzieła okresu i estetyki biedermeieru. 9 Są to zaledwie rozpoznania pojedynczych utworów, często w relacji komparaty- stycznej, zob. A. Mazur, Dwie utopie realizmu: „Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej i „Późne lato” Adalberta Stiftera, „Pamiętnik Literacki” 2000, z. 2. 10 T. Żabski, Grossmutter i Napoleon. Ambiwalentny obraz codzienności w „Lalce” Bo- lesława Prusa, [w:] Codzienność w literaturze XIX (i XX) wieku. 11 T. Sobieraj, „Sieroce dole” „geniuszy uczucia”. O biedermeierowskich cechach twór- czości Bolesława Prusa, „Przegląd Humanistyczny” 2010, nr 1, s. 89–91; por. H. Voisine- -Jechova, Polski i czeski umiarkowany romantyzm w kontekście literatury światowej, [w:] Codzienność w literaturze XIX (i XX) wieku, s. 289. 12 L, I, 33. I.2. Ignacy Rzecki – człowiek biedermeieru 27 „ażeby wiedziano, jakim sposobem tworzyli się dobrzy subiekci i choć nie ucze- ni, ale rozsądni politycy. Do takiego interesu nie trzeba akademii, lecz przykładu – w domu i w sklepie”13. Wychodzi bowiem z przekonania, że „na świecie jest coraz mniej dobrych subiektów i rozumnych polityków, bo wszyscy stosują się do mody”14. Zatem Pamiętnik… przeznaczony jest, jak w stylistyce biedermeie- rowskiej – dla swoich. Rzecki, nie mając rodziny, kieruje go głównie do sklepo- wych subiektów i ich pryncypałów. Zdaniem Rzeckiego bowiem, „kupiec powi- nien siedzieć w sklepie i wyrabiać sobie ludzi, jeżeli chce mieć porządnych”15. Dzięki Pamiętnikowi starego subiekta czytelnik zostaje zaznajomiony z ante- cedencjami akcji, sięgającymi poprzez żywe reminiscencje Rzeckiego do lat trzy- dziestych, a nawet poprzez postpamięć ojca i wuja – do czasów Bonapartego. Ojcowski nakaz: „wszystko pamiętaj!”, jest dlań imperatywem moralnym i ży- wiołem, w którym spełnia się jego „pamięć doskonała”. Zapiski Rzeckiego do- tyczące przeszłości mają charakter rekonstrukcyjny, pamiętnikarz jako jej straż- nik i depozytariusz dba o detale, rejestruje zmysłowe jakości, które zapisały się w  jego pamięci: szczegóły fizjonomii, ubiorów, a  nawet zapachy i  dźwięki. Tą samą właściwością zalecają się także obrazki teraźniejszości: Rzecki stara się za- chować przedstawiony świat w możliwie nienaruszonym oryginale, nie falsyfi- kuje kształtów rzeczywistości swoimi słowami, ale posiłkuje się przytoczeniami cudzych słów. Jego pamiętnik staje się skarbnicą wiedzy o codzienności warszaw- skiej z prawdziwie zachowanym genius loci, z wyrazistymi portretami oryginałów, z osobliwościami swojskiej rzeczywistości, z właściwościami umiłowanej przez subiekta przestrzeni: Krakowskiego Przedmieścia z jego centrum – sklepem. Semioza nieruchomości Od lat nosił Ignacy Rzecki ciemnozieloną algierkę, tabaczkowy surdut, po- pielate spodnie z czarnym lampasem i wypłowiały cylinder, w pokoju zaś, w któ- rym mieszkał od ćwierćwiecza: było […] to samo smutne okno, wychodzące na to samo podwórze, z tą samą kra- tą, na której szczeblach zwieszała się być może ćwierćwiekowa pajęczyna, a z pew- nością ćwierćwiekowa firanka, niegdyś zielona, obecnie wypłowiała z tęsknoty za słońcem. Pod oknem stał ten sam czarny stół obity suknem, także niegdyś zielonym, dziś tylko poplamionym. Na nim wielki czarny kałamarz wraz z wielką czarną pia- seczniczką, przymocowaną do tej samej podstawki – para mosiężnych lichtarzy do świec łojowych, których już nikt nie palił, i stalowe szczypce, którymi już nikt nie 13 L, I, 35. 14 L, I, 34. 15 L, I, 59.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Dziewiętnastowieczne pryncypia i marginalia literackie. Studia
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: