Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00081 009778 10452216 na godz. na dobę w sumie
E-biznes. Nowa gospodarka - książka
E-biznes. Nowa gospodarka - książka
Autor: Liczba stron: 236
Wydawca: Onepress Język publikacji: polski
ISBN: 83-7197-844-8 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> poradniki >> e-biznes
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Nowoczesne technologie teleinformatyczne zmieniają otaczający nas świat w zawrotnym tempie. Zmiany dotyczą wszystkich dziedzin naszego życia: pracy, nauki, robienia zakupów, stosunków społecznych, prowadzenia interesów, a nawet religii. Książka ta ma za zadanie przybliżyć czytelnikowi najważniejsze zagadnienia, które unaoczniają transformację procesów gospodarczych i społecznych w ciągu ostatnich lat.

Książka stanowi przewodnik dla wszystkich, których fascynuje wirtualna rzeczywistość. Rzeczywistość, która jest nam coraz bliższa, stając się codziennością. Czytelnik dowie się więc, co to jest e-learning, telepraca, elektroniczny podpis, outernet, technologie mobilne, GPS, VoIP. Autor stara się przybliżyć czytelnikowi najważniejsze zagadnienia, które przedstawiają transformację procesów gospodarczych i społecznych w ciągu ostatnich dwóch lat. Czytelnik znajdzie tu dużo informacji dotyczących rynku polskiego, a w szczególności dane o firmach, które dobrze funkcjonują w nowej rzeczywistości gospodarczej.

O autorze:
Tomasz Teluk jest wolnorynkowym ekspertem ekonomicznym i komentatorem. Specjalizuje się w zagadnieniach reformy opieki zdrowotnej, ochronie środowiska, nowych technologiach informacyjnych oraz globalizacji. [więcej...\

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

IDZ DO IDZ DO PRZYK£ADOWY ROZDZIA£ PRZYK£ADOWY ROZDZIA£ SPIS TREĎCI SPIS TREĎCI KATALOG KSI¥¯EK KATALOG KSI¥¯EK KATALOG ONLINE KATALOG ONLINE ZAMÓW DRUKOWANY KATALOG ZAMÓW DRUKOWANY KATALOG TWÓJ KOSZYK TWÓJ KOSZYK DODAJ DO KOSZYKA DODAJ DO KOSZYKA CENNIK I INFORMACJE CENNIK I INFORMACJE ZAMÓW INFORMACJE ZAMÓW INFORMACJE O NOWOĎCIACH O NOWOĎCIACH ZAMÓW CENNIK ZAMÓW CENNIK CZYTELNIA CZYTELNIA FRAGMENTY KSI¥¯EK ONLINE FRAGMENTY KSI¥¯EK ONLINE E-biznes. Nowa gospodarka Autor: Tomasz Teluk T³umaczenie: M. Pancewicz, W. Zio³o ISBN: 83-7197-844-8 Format: B5, stron: 236 Nowoczesne technologie teleinformatyczne zmieniaj¹ otaczaj¹cy nas ġwiat w zawrotnym tempie. Zmiany dotycz¹ wszystkich dziedzin naszego ¿ycia: pracy, nauki, robienia zakupów, stosunków spo³ecznych, prowadzenia interesów, a nawet religii. Ksi¹¿ka ta ma za zadanie przybli¿yæ czytelnikowi najwa¿niejsze zagadnienia, które unaoczniaj¹ transformacjê procesów gospodarczych i spo³ecznych w ci¹gu ostatnich lat. Ksi¹¿ka stanowi przewodnik dla wszystkich, których fascynuje wirtualna rzeczywistoġæ. Rzeczywistoġæ, która jest nam coraz bli¿sza, staj¹c siê codziennoġci¹. Czytelnik dowie siê wiêc, co to jest e-learning, telepraca, elektroniczny podpis, outernet, technologie mobilne, GPS, VoIP. Autor stara siê przybli¿yæ czytelnikowi najwa¿niejsze zagadnienia, które przedstawiaj¹ transformacjê procesów gospodarczych i spo³ecznych w ci¹gu ostatnich dwóch lat. Czytelnik znajdzie tu du¿o informacji dotycz¹cych rynku polskiego, a w szczególnoġci dane o firmach, które dobrze funkcjonuj¹ w nowej rzeczywistoġci gospodarczej. Wydawnictwo Helion ul. Chopina 6 44-100 Gliwice tel. (32)230-98-63 e-mail: helion@helion.pl Spis treści Od Autora ROZDZIAŁ 1. Technologia i gospodarka 7 9 Krajobraz po bitwie ..............................................................................................................9 Czy powinniśmy bać się globalizacji? ...............................................................................16 Upiory globalizacji .............................................................................................................20 Czas na e-reengenering.......................................................................................................24 Dekada technologicznej prosperity ....................................................................................29 E-podpis: zgodnie z dyrektywami biurokracji ...................................................................32 Kolonizacja internetu..........................................................................................................37 ROZDZIAŁ 2. Marketing ery internetu 43 Bezpośrednio, czyli przez internet .....................................................................................43 Zmierzch CD — wyzwanie dla producentów ....................................................................48 Dotrzeć do klienta...............................................................................................................51 Rzeczywistość jak reklama.................................................................................................54 Informacje dobre i złe.........................................................................................................58 Jaka firma, taki kontent ......................................................................................................62 E-mail na podsłuchu ...........................................................................................................66 PR-owiec incognito ............................................................................................................69 W pogoni za klientem.........................................................................................................70 Internetowe glejty ...............................................................................................................74 Witajcie w ciężkich czasach!..............................................................................................78 Jeden na jednego.................................................................................................................83 Więcej e-PR! ......................................................................................................................90 Euro w każdej kieszeni .......................................................................................................93 Nie ma rozwoju bez wolności gospodarczej ......................................................................96 ROZDZIAŁ 3. Wiedza i praca 99 Cyfrowe nauczanie .............................................................................................................99 Marnowany potencjał .......................................................................................................101 Europa pomaga bezrobotnym...........................................................................................102 Ostra konkurencja na rynku serwisów o rynku pracy ......................................................104 Internet w dziale zasobów ludzkich .................................................................................107 HR-Manager .....................................................................................................................109 Na bezrobocie — mniej pracy ..........................................................................................110 2 I E-biznes. Nowa gospodarka Jaka przyszłość rynku pracy? ...........................................................................................111 Po MBA po zasiłek...........................................................................................................112 Menedżerowie a globalizacja ...........................................................................................114 Humaniści na menedżerów! .............................................................................................115 Niepełnosprawny przedsiębiorca......................................................................................116 Nowe możliwości dla niepełnosprawnych .......................................................................118 Internet dla niepełnosprawnych........................................................................................119 Liberalni menedżerowie poszukiwani!.............................................................................120 Proces rewolucyjnych zmian funkcji kierowniczych .......................................................123 ROZDZIAŁ 4. Praktyka nowej gospodarki 129 Barter po polsku ...............................................................................................................132 Biznes na Serio.pl .............................................................................................................136 Europa dla małych i średnich firm ...................................................................................141 Ekspresem na warszawski parkiet ....................................................................................143 Wpierw człowiek, potem maszyna...................................................................................147 Bunkry danych..................................................................................................................151 Elektroniczne Eldorado ....................................................................................................154 Coraz więcej VoIP............................................................................................................158 Internetowe translatorium.................................................................................................160 Inwazja GPS .....................................................................................................................165 Komórkowe płatności.......................................................................................................169 Apetyt na jabłka................................................................................................................172 ROZDZIAŁ 5. Nowa gospodarka, nowy świat 177 Globalna siatka .................................................................................................................177 Internet, państwo, utopia ..................................................................................................180 Cybermisjonarze...............................................................................................................187 Wypowiedzieć wojnę USA! .............................................................................................193 Elektroniczna demokracja ................................................................................................198 Wykształceni w sieci ........................................................................................................202 Mój dom — moje biuro ....................................................................................................206 ROZDZIAŁ 6. Internet na wesoło DODATEK A Psychocybernetyka — sprawdź predyspozycje swojego charakteru Skorowidz 213 219 227 Rozdział 5. Nowa gospodarka, nowy świat Na globalnym rynku nie ma miejsca na monopole. Omnipotencja ICANN jest solą w oku wielu korporacji. Buntują się także operatorzy narodowych domen. Jaki kształt przybie- rze internet w następnej fazie? Globalna siatka Na początku sierpnia 2001 r. IBM ogłosił, że prowadzi zaawansowane prace nad tech- nologią, która w najbliższym czasie pozwoli zrobić kolejny krok na drodze rozwoju in- ternetu. Rewolucyjna technologia określana jest jako „grid vision”. Owa „wizja siatki” opiera się na założeniu, że każdy komputer domowy sprzężony z innymi tego typu ma- szynami może stać się superkomputerem o nieograniczonej mocy. Temat podchwycili publicyści „The New York Times”, którzy zaczęli od spekulacji na temat zaangażowania finansowego w przedsięwzięcie. IBM milczy na temat środków przeznaczonych na badania, ale dziennikarzom udało się ustalić, że może być to kwota porównywalna z wcześniejszym wsparciem dla producenta systemu operacyjnego Li- nux. W grę wchodzi więc ok. miliarda dolarów. — Szefem projektu jest Irving Wla- dawsky-Berger — pisze Steve Lohr na łamach NYT — prace prowadzone są w USA, w Wielkiej Brytanii oraz w Holandii. Obecnie internet wykorzystywany jest głównie jako środek komunikacji poprzez www, pocztę elektroniczną, która pozwala na transmisję tekstu, obrazu oraz muzyki. Idea siat- ki jest bardziej ambitna. — Liczymy, że www stanie się motorem informacji, a w dal- szej perspektywie czasowej będzie to mechanizm rozwiązujący problemy społeczne — przyznaje Ken Kenedy, profesor Rice University. Marzenia o energii płynącej z komputera, która okaże się czymś na kształt elektryczności, mają swój początek w latach 50. Początkowo były to eksperymenty prowadzone w Mas- sachusetts Instittute of Technology pod hasłem sprzężenia człowieka z maszyną. Potem nastąpiła eksplozja badań nad sztuczną inteligencją, sieciami neuronowymi, chaosem. 178 I Rozdział 5. Jednak najbardziej znaną technologią siatki jest program SETI@home. Od 1999 r. za pomocą aplikacji łączącej miliony domowych komputerów naukowcy szukają śladów inteligencji pozaziemskiej. Rząd czy korporacje? W Stanach Zjednoczonych nad projektami dotyczącymi siatki (ang. grid — przyp. auto- ra) pracują rządowe agencje: Departament Obronności i Energii, Narodowa Fundacja Nauki oraz Państwowa Agencja Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej. W Wielkiej Brytanii powstają centra badań zlokalizowane od Southampton po Belfast. Brytyjski rząd wyłożył na ten cel 170 mln dolarów. Jeden z twórców przedsięwzięcia, Tony Hey podkreśla zalety siatki, która umożliwia prowadzenie badań np. nad bezin- wazyjnymi metodami w chirurgii tanim kosztem. — Ostatnia rzecz, o jakiej myślą szpitale, to uruchomienie swoich własnych centrów, w których byłyby ulokowane kom- putery — uważa Hey. Jednak nie można wykluczyć, że te szlachetne inicjatywy są przykrywką pragmatycz- nych działań. Wykorzystanie komputerów domowych może służyć rządom do skompli- kowanych prac nad technologiami militarnymi. Większy dostęp do prywatnych sieci może oznaczać także zwiększenie kontroli nad osobistymi zasobami oraz indywidual- nym wykorzystywaniem maszyn. Znane jest zaangażowanie IBM w tzw. projekty otwarte. Finansowanie Linuksa czy projekt Globus zyskały akceptacje szefów firmy. Z siatką eksperymentują także Pfizer, Ericsson, Hitachi, BMW, Glaxo, Smith-Kline oraz Unilever. Nie da się ukryć, że przedsiębiorcy wyłożą kolejne miliony na badania, jeśli inicjatywa przyniesie pierwszy konkretny efekt np. nadzieję na wzrost produktywności. Innowa- cyjność jest atrakcyjna dla biznesu pod jednym warunkiem: musi przynosić zysk. W cieniu Ester Dyson ICANN (Internet Corporation for Assigned Names and Numbers) to organizacja, która standaryzuje system teleinformatyczny obejmujący kulę ziemską. ICANN trzyma w rę- ku całą sieć. Zarządza wszystkimi adresami i numerami IP. Centrala danych oparta jest na Root Server A, urządzeniu ulokowanym w miejscowości Herndon w Wiginii, nieda- leko Waszyngtonu. 9 pomocniczych serwerów ulokowanych jest w USA, a po jednym w Wielkiej Brytanii, Niemczech oraz w Japonii. Nic dziwnego, że o wpływy w ICANN walczą rządy i korporacje całego świata. Przez lata, za kadencji Billa Clintona, na czele tej organizacji stała nieugięta Ester Dyson. — Rząd amerykański dąży do kontroli szyfrowania informacji w internecie. Rząd dąży do tego, aby kontrolować obywateli swego kraju — grzmiała pani Dyson na II Forum Te- leinformatyki w Legionowie w 1996 r. Ta ekscentryczna przywódczyni, ubrana zwykle w dżinsy i adidasy, została sklasyfiko- wana przez prestiżowy miesięcznik „Forbes” na 86. miejscu wśród 100 najbardziej wpływowych osobistości współczesnego świata. Celem Dyson było zachowanie nieza- leżności ICANN oraz kontrolowanie poczynań organizacji przez samych internautów. Nowa gospodarka, nowy świat I 179 To od niej pochodził prawdopodobnie pomysł przeprowadzenia internetowych wybo- rów w ICANN, które miały wyłonić dyrektorów współpracujących z przedstawicielami branży przemysłowej i technicznej. Słowem, chodziło o wybranie swoistego rządu in- ternetu głosami użytkowników sieci. Dyson uchodziła za bardzo skutecznego menedżera i wciąż ma wpływy w ICANN. Do historii przeszła jej batalia przeciwko próbie opodatkowania rejestracji domen interne- towych (dolar od domeny) podjętej przez państwową administrację. Ostatecznie fiskus wycofał się ze swoich roszczeń wobec tej niedochodowej organizacji (taki status praw- ny posiada ICANN). Obecnie Dyson zasiada w zarządach wielu dotcomów, np. Edventure Holding czy Real User, nieustannie prowadząc walkę o niezależność internetu. Ostatnio głośny był protest Dyson w sprawie nowego systemu operacyjnego Windows XP. Biznesplan Microsoftu zakładał identyfikowanie użytkowników programu na podstawie danych osobowych. Baza z danymi miałaby się znaleźć na serwerach korporacji. Nietrudno domyśleć się, że Dyson publicznie sprzeciwiała się pomysłom pracowników Billa Gatesa, oskarżając korporację o niejasne intencje. Wielka niewiadoma Z początkiem trzeciego tysiąclecia nowym szefem ICANN został Vint Cerf. W jego 13- -stronicowym résumé można wyczytać, że jest jednym z ojców internetu, założycielem takich organizacji, jak WorldCom czy Internet Society. Ten 57-letni inżynier jest uważany za geniusza sieci. Po obronie doktoratu z nauk kom- puterowych (Computer Science) na Uniwersytecie Stanford zaproponowano mu pracę w IBM. Od początku swojej fascynacji komputerami zajmował się głównie protokołami TCP/IP. Ostatnio pracował w jednym z laboratoriów NASA nad nowymi protokołami komunikacyjnymi łączącymi sondy kosmiczne z satelitami. Można się spodziewać, że w odróżnieniu od swej poprzedniczki, Cerfa będą zajmowały problemy techniczne. Konieczne jest ustalenie nowych reguł dla organizacji stale rozra- stającego się internetu. Cerf wspierał wprowadzenie nowych końcówek domen np. .biz, .health. Uproszczenia wymaga szukanie nazw w internecie. Wyszukiwarki mają często problemy z podaniem tego właściwego adresu. Wszystko wskazuje na to, że na razie można spodziewać się raczej doskonalenia istniejących rozwiązań niż wprowadzenia jakiś rewolucyjnych zmian. Mimo wszystko Cerf będzie musiał wypowiedzieć się także w sprawie internetu jako organizacji. Sieć coraz mniej przypomina otwartą dla wszystkich cyberprzestrzeń. In- ternet odgrywa najważniejszą rolę w Nowej Gospodarce. O pozycję w wirtualnej rze- czywistości walczą biznesmeni, politycy oraz przeciętni użytkownicy. Do szefa ICANN należy umożliwienie im efektywnej współpracy. Zwolennicy Cerfa przypominają historię z jego życia, kiedy doprowadził do wyzdro- wienia swojej żony Sigrid. W wyniku infekcji Sigrid nabawiła się głuchoty, będąc jesz- cze dzieckiem. W 1996 r. Cerf znalazł rozwiązanie: naukowcy z Uniwersytetu Johna Hopkinsa wszczepili Sigrid elektroniczny implant. 180 I Rozdział 5. Cerf po 30 latach małżeństwa mógł po raz pierwszy porozmawiać z żoną przez telefon. Sieć jest podobno jego drugą miłością. Czy podobnych korzyści mogą spodziewać się użytkownicy internetu? Równi i równiejsi Integralną częścią globalizacji jest decentralizacja. Przesunięcie kompetencji w dół do- tyczy nie tylko kwestii odpowiedzialności. O poziom niżej zostają scedowane prawa do podejmowania decyzji czy wręcz generowania wiedzy. Internet wywiera wpływ na sto- sunki międzyludzkie. Nowej organizacji ulega także środowisko biznesu. „Zamiast oddziaływania z góry na dół spotykamy się coraz częściej z oddziaływaniem „na boki”. Świadczy to o rewolucyjnej zmianie w organizacji strukturalnej, a zatem i w sto- sunkach między ludzkich. Zachowanie bowiem i postawy ludzi, którzy porozumiewają się między sobą w płaszczyźnie horyzontalnej metodą „na boki”, gdzie można rozma- wiać z drugim jak z równym sobie, będą diametralnie różne od postaw i zachowań lu- dzi, między którymi proces porozumiewania się zachodzi w płaszczyźnie pionowej, czyli z góry na dół” — pisał 31 lat temu Alvin Toffler w „Szoku przyszłości”. Obecna gospodarka przyjmuje kształt sieci: mozaiki wzajemnych powiązań i współza- leżności. Największa zmiana dotyczy zmniejszania się roli hierarchii i umacniania się pozycji równorzędnych uczestników rynkowej gry. Dlaczego kwestia organizacji internetu jest taka ważna? Internet wydaje się być uczci- wą płaszczyzną do prowadzenia interesów: niespotykana dotąd przejrzystość informa- cyjna, możliwość przeprowadzania globalnych transakcji niemalże w czasie rzeczywi- stym. Niektórzy eksperci sugerują, że w końcu dotcomem stanie się każda firma. Jeśli spora część produktu globalnego będzie wytwarzana za pomocą internetu, będzie on odgrywał taką samą rolę jak prawo gospodarcze czy organizacja przepływu środków fi- nansowych. W walce o przyszły kształt światowej sieci ścierają się dwie tendencji. Korporacje wal- czą o decentralizację internetu, chcąc „oddać władzę w ręce ludu”, a przy okazji trochę zarobić. Natomiast rządy chciałyby zapewne jak najdłużej utrzymać monopol ICANN, aby globalna wioska nie wymknęła im się spod kontroli. Wydaje się, że przywództwo Vinta Cerfa oraz zapaść podmiotów Nowej Gospodarki zwiastują czasy internetowego konserwatyzmu. My — przeciętni internauci — jesteśmy już pariasami maszyn. Pozostaje czekać, kibicować i komentować to, co zaoferują nam komputery. Internet, państwo, utopia Uwaga Internet miał stać się oazą wolności, ziszczeniem snów o terytorium bez omnipotencji państwa, globalnym Hyde Parkiem. W praktyce wolnościowcy coraz bardziej zaplątują się w sieć. Współczesne wojny toczą się w wirtualnej rzeczywistości. Kto potrafi lepiej wykorzystać www do swoich celów: chińscy urzędnicy czy libertarianie z Kaliforni? Nowa gospodarka, nowy świat I 181 Zrób to sam Stare eskimoskie przysłowie mówi: „Jeśli dasz człowiekowi rybę, to nakarmisz go na jeden dzień. Ale jeśli nauczysz człowieka, jak łowić ryby, to nakarmisz go na całe ży- cie”. Nic dziwnego, że internet stał się łakomym kąskiem dla tych, którzy chcieli odciąć się od wszelkich zależności. Od podatków, przymusu, polityki, a przede wszystkim od państwa. Dzięki www pojawili się ochotnicy, którzy pragnęli nauczyć tego innych. Organizowanie się wolnościowców w internecie przypada na początek lat 90. Wtedy następuje nagły wzrost zainteresowania filozofią libertariańską za sprawą ugrupowania Libertarian Party (LP). W wyborach prezydenckich w 1992 r. kandydat LP, Andre Mar- rou pokonuje samego George’a Busha w okręgu New Hampshire. Liderem partii jest biznesmen Harry Brown, który otrzymuje regularnie kilka milionów głosów amerykań- skiego elektoratu. Liczbę sympatyków libertarian szacuje się na kilkadziesiąt milionów. Politolodzy są zgodni, że w obliczu globalizacji, tendencji unifikacyjnych i jednocze- śnie decentralizacyjnych państwo narodowe wydaje się przeżytkiem, a nowa era będzie wymagała nowych rozwiązań dotyczących organizacji porządku społecznego. Libertarianizm jest filozofią wolności. Opierając się na dokonaniach laureatów Nagrody Nobla z ekonomii: F.A. von Hayeka, Jamesa M.Buchanana czy Miltona Friedmana sym- patycy LP dowodzą, że wszelkie problemy społeczne i gospodarcze wynikają z interwen- cji rządów. Wolny rynek jest systemem samoregulującym się, sprawiedliwym i gwaran- tującym najbardziej optymalną i efektywną współpracę jego uczestników. Jak uzdrowić gospodarkę? Sprywatyzować państwo, a gospodarka uzdrowi się sama. Dogmaty wolnościowców są zaczerpnięte z klasycznego liberalizmu: jednostka, wolność, własność wyznaczają jedyne granice libertariańskiego świata. Do głównych współcze- snych filozofów libertariańskich należą: Ayn Rand — córka petersburskich emigrantów żydowskiego pochodzenia, której leseferyczna utopia „Atlas Shrugged” zaliczana jest do najważniejszych dzieł powojennej Ameryki, syn Miltona Friedmana — anarchista i prof. ekonomii David Friedman, Murray Rothbard, autor „The Libertarian Manifesto” oraz umierający na raka harwardzki profesor Robert Nozick, którego „Anarchia, pań- stwo, utopia” należy dziś do kanonu nauk politycznych. Nasz wróg — państwo Doskonała organizacja, dzięki której w wielu stanach utarto nosa republikanom i demo- kratom, była możliwa dzięki sieci. Oficjalna strona Libertarian Party (www.lp.org) funkcjonuje z powodzeniem od 1994 r., będąc jednocześnie pierwszą witryną założoną przez jakąkolwiek partię polityczną! Dzięki współpracy i finansowaniu kolejnych przedsięwzięć przez prywatny kapitał wkrótce powstały kolejne serwisy reprezentujące rozmaite organizacje wolnościowe. Wśród nich przeważają placówki naukowe oraz instytuty zajmujące się badaniem me- chanizmów wolnego rynku. 182 I Rozdział 5. Najbardziej prestiżową instytucją jest waszyngtoński CATO Institute (www.cato.org), z którego usług korzysta wiele agend rządowych niemal wszystkich resortów. Każdy kongres Instytutu kończy się opublikowaniem specjalnego raportu, w którym omawiane są najważniejsze wydarzenia gospodarcze i polityczne Ameryki i reszty świata. Inną, niezwykle aktywną placówką jest Instytut Studiów Humanistycznych (IHS) (www.theihs.org), działający przy George Mason University z Fairfaxu w stanie Virgi- nia, nieopodal Waszyngtonu. IHS wspiera badania, funduje stypendia i organizuje bez- płatne seminaria dla studentów i naukowców zainteresowanych zagadnieniami klasycz- nego liberalizmu, wolności jednostki czy wolnorynkową ekonomią. International Society for Individual Liberty — Stowarzyszenie na Rzecz Wolności Jed- nostki (www.isil.org) co roku organizuje międzynarodowe konferencje, na które przy- jeżdżają wybitne postaci z całego świata. Wśród prelegentów są politycy z pierwszych stron gazet, znane osobistości świata kultury, profesorowie najlepszych uczelni. Institute for Justice (www.instituteforjustice.com) to pierwsza na świecie firma prawni- cza specjalizująca się w sprawach przeciwko rządowi federalnemu. Adwokaci pomogą każdemu, kto jest zdania, że państwo naruszyło jego prawa i wolności obywatelskie. Do najczęstszych rządowych przestępstw należą naruszanie praw własności, prywatności, wolności słowa i przekonań. Prawnicy nie mogą odpędzić się od klientów i świętowali w 2001 roku dziesięciolecie działalności firmy. Anarchokapitalistyczne dotcomy Wśród przedsięwzięć gospodarczych anarchokapitalistów w sieci nie brakuje interesu- jących dotcomów. Do najbardziej spektakularnych pomysłów należy inicjatywa tzw. elektronicznego złota (www.e-gold.com). Działająca od kilku lat platforma bezpiecz- nych rozliczeń elektronicznych funkcjonuje na zasadzie barteru. E-złoto jest popular- nym środkiem płatniczym (uwaga! nie jest to waluta, ponieważ nie podlega wahaniom kursów, spekulacjom, inflacji, a tym bardziej kradzieży) wykorzystywanym przez inter- nautów. Jednostka ma pokrycie w rzeczywistych rezerwach metali szlachetnych w stosunku 1:1. Dzieli się ją na uncje aż do pięciu miejsc po przecinku. System płatności jest więc nie tylko bezpieczny, ale i aptekarsko dokładny. Dlaczego więc za książkę z Merlina nie zapłacić złotem w obiegu elektronicznym? Według Financial Times e-gold jest jedyną elektroniczną jednostką płatniczą, która osiągnęła niezbędną do obiegu masę krytyczną. Strategią libertarian jest secesja, czyli odcinanie się od wszelkich zależności z admini- stracją państwową. Dlatego Nicolai Heering (znana postać w europejskim środowisku wolnościowym) powołał do życia firmę Aquamarine Financial Services Ltd. (http://www. aquamarine.tc/) zajmującą się pośrednictwem w usługach „offshore”. Klienci otrzymują możliwość zakładania przedsiębiorstw przez internet w „rajach podatkowych”, a także prowadzenie kont bankowych w krajach przestrzegających tajemnicy bankowej. Wszyst- ko po to, aby chronić swoje ciężko zarobione pieniądze przed chciwymi łapami fiskusa. Nowa gospodarka, nowy świat I 183 Wolnościowcy jako główne narzędzie walki ideologicznej upodobali sobie rozpo- wszechnianie informacji. Wśród przedsięwzięć, które ułatwiają dystrybucję radykal- nych treści, przeważają księgarnie internetowe i wydawnictwa. Najbardziej znanym i cenionym w środowisku tego typu przedsięwzięciem jest Laissez Faire Books (http:// laissezfairebooks.com/), gdzie oferowane są tradycyjne książki, które traktują w jakiś sposób o wolności — poprzez pozycje historyczne po fikcję. Inną znaną inicjatywą jest firma J. Neil Schulmana, pisarza SF. Ten popularny wśród anarchokapitalistów autor ma własne wydawnictwo Pulpless.Com (http://www.pulpless. com/) publikujące e-booki zarówno jego, jak i innych literatów. Tonąca Atlantyda Wolnościowcom nie wystarczało jedynie korzystanie z globalnej sieci jako ze środka komunikacji. www zaczęto postrzegać jako narzędzie do zastąpienia nieskutecznych rządowych praktyk. Najdalej posunęli się aktywiści w projekcie The Atlantis Project (www.oceania.org), który jednak należy dzisiaj do historii. Oceania miała stać się rzeczywistą namiastką legendarnej Atlantydy. Zbudowane gdzieś na Pacyfiku nowe państwo, opierające się na fundamentach wolności, nazywano rajem dla wszystkich wyznających wiarę w jednostkę i kapitalizm w swojej najczystszej for- mie. O wyspach wolności rozpisywały się wszystkie media od Wired po BBC. Libertarianom nigdy nie udało się zebrać funduszy oraz zainteresować wiarygodnych inwestorów, którzy wyłożyliby miliardy dolarów na zbudowanie tych sztucznych two- rów szczęśliwości. Utopia ulotniła się przy wtórze westchnień lekkoduchów. Kolejnym, już bardziej udanym przedsięwzięciem, które przetrwało do dziś, jest Laissez Faire City (www.lfcity.org). Miasto, gdzie wszystko wolno, jest wirtualną społecznością skupiającą indywidualistów z całego świata. Na czele trustu stoi Michaił Larguine, były radziecki dyplomata i tłumacz Michaiła Gorbaczowa. Za jego sprawą w 1995 r. dekla- racja niepodległości LFC została uznana przez Kostarykę i Rosję, a pełny tekst prokla- mowanego dokumentu opublikowały „The Economist” i „Newsweek”. LFC stara się zachowywać suwerenność również w cyberprzestrzeni. Społeczność ofe- ruje swoje domeny dostępne tylko dla cyberobywateli, a także superbezpieczną pocztę elektroniczną: MailVaut Release 1.0. Jako świątynia kapitalizmu LFC umożliwia swoim założycielom prowadzenia wolnorynkowego biznesu elektronicznego: bez podatków, urzędu skarbowego, ceł, przepisów i korupcji. Transakcje odbywają się na zasadach ustalonych przez samych zainteresowanych. Obrót obwarowany jest najnowszymi osią- gnięciami kryptografii. LFC zapewnia wiele usług, które są dostępne tylko dla członków wirtualnego miasta. Rozstrzyganie sporów, zasady zaufania i sprawiedliwości są oparte na poszanowaniu wolności jednostki, własności i swobodzie wyboru. Wśród klasycznych dzieł, z których czerpali autorzy projektu, wymienia się Biblię i dzieła Ayn Rand. 184 I Rozdział 5. Rysunek 5.1. www.lfcity.org — Laissez Faire City — miasto, gdzie wszystko wolno, jest wirtualną społecznością skupiającą wolnościowców z całego świata. Rozstrzyganie sporów, zasady zaufania i sprawiedliwości są oparte na poszanowaniu wolności jednostki, własności i swobodzie wyboru Próbą przeniesienia wirtualnego świata do rzeczywistości jest The Real Limón Project (http://freenation.org/a/f54s1.html). W mlekiem i miodem płynącej kostarykańskiej prowincji Limón ma powstać wolnorynkowa strefa bez rządu. Nie będzie to tylko ko- lejny raj podatkowy, lecz kawał ziemi liczący 10 tys. km2, zamieszkały przez ćwierć miliona ludzi, których nie dosięgną macki żadnych urzędników świata. Pierwsza wol- nościowa konstytucja tego anarchistycznego zakątka ziemi jest dostępna w internecie. Może dziwić, dlaczego niezależne terytorium powstanie w Ameryce Południowej, tak niechętnej przecież demokracji? Być może dlatego, że lider przedsięwzięcia, ekonomi- sta Rigoberto Steward zyskał poparcie nie tylko lokalnej społeczności, ale także prezy- denta tej republiki, Miguela Angela Rodrigueza, sympatyka ruchu. Wrogowie internetu Od 1999 r. organizacja Dziennikarze Bez Granic (Reporters Sans Frontièrs — www. rsf.fr) publikuje doroczny raport „Wrogowie internetu”. Według doniesień dziennikarzy aż 45 krajów ogranicza dostęp do sieci swoim obywatelom poprzez np. zmuszanie do korzystania z usług państwowych dostawców internetu (ISP). 20 krajów można uznać za rzeczywistych przeciwników www. Pod pretekstem „ochro- ny społeczeństwa” lub „jedności i bezpieczeństwa narodowego” rządy zakazują nieogra- niczonego dostępu do zasobów internetu. Do innych przejawów ingerencji w działania użytkowników komputerów należy zakładanie filtrów blokujących dostęp do określonych serwisów uznanych przez oficjalne autorytety za nieodpowiednie czy wręcz szkodliwe. Według dziennikarzy z RSF autorytarne reżimy boją się korzystania przez obywateli z wolności słowa, co mogłoby zagrozić pozycji rządzących. Jednak takie działania przy- noszą wymierne straty tym państwom, uniemożliwiając im rozwój ekonomiczny poprzez uczestnictwo w handlu online oraz wymianie technologii oraz myśli naukowej. Nowa gospodarka, nowy świat I 185 Wśród niechlubnej dwudziestki możemy odnaleźć Azerbejdżan, Kazachstan, Kirgizję, Tadżykistan, Turkmenię, Uzbekistan, Białoruś, Birmę, Chiny, Kubę, Iran, Irak, Libię, Koreę Północną, Arabię Saudyjską, Sierra Leone, Sudan, Syrię, Tunezję i Wietnam. W sąsiedniej Białorusi towarzysz Aleksander Łukaszenka oferuje poddanym sieciowy akces przez jedynego operatora Belpak należącego oczywiście do państwa. W Birmie cenzura jest totalna. Każdy posiadacz komputera musi zgłosić ten fakt admi- nistracji. Zapominalskim grozi 15 lat więzienia. Na Kubie legalne są tylko strony oficjalnych agencji informacyjnych. Fidel Castro bez- względnie karze wszelkie odstępstwa. W Iraku, na skutek obowiązującego przez długie lata embarga, poza ministerstwami niewielu ludzi posiada komputery. Bagdad nie ma bezpośredniego dostępu do internetu. Najbliższe serwery znajdują się w Jordanii. W Libii na kontakt ze światem pod żadną postacią nie zezwala swoim wyznawcom puł- kownik Kadafii. Rewolucja komunistyczna odcięła od świata Koreę Północną. Oficjalne strony pań- stwowe umieszczone są na serwerach w Japonii. W Tunezji internet to biznes rodzinny. Jedną z dwóch firm typu ISP zarządza córka prezydenta Ben Ali’ego. Natomiast w Wietnamie trzeba starać się o specjalne pozwolenie na przeglądanie www wydawane przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Usuń cyberdysydenta To niewiarygodne, jak skutecznie reżimowi Jainga Zemina udaje się utrzymać w ryzach 1,26 mld Chińczyków. Oficjalną liczbę internautów w tym kraju szacuje się na 22,5 mln, ale populacja użytkowników sieci podwaja się co roku. Analogiczna zależność obejmuje strony www. Na początku tego roku było ich 60 tys. W Chinach istnieje 200 firm oferujących dostęp do internetu. Ponad 122 tys. domen jest zarejestrowanych z lo- kalną końcówką cn. Około 900 tys. komputerów ma dostęp do sieci. Rząd prowadzi zajadłą walkę z cyberdysydentami. Wirtualny Chiński Mur jest budo- wany wspólnie przez Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego i Ministerstwo Bezpie- czeństwa Państwa. Ponieważ rozwój sieci w Azji jest dynamiczny i państwo nie jest w stanie kontrolować milionów e-maili, które okrążają kraj każdego dnia, podstawową strategią administracji Zemina jest tyrania strachu. W styczniu tego roku oficjalna agencja Xinhua podała komunikat, że „każdy zaangażo- wany w działalność szpiegowską, kto kradnie, odkrywa i rozpowszechnia materiały antypaństwowe” za pomocą www lub innych środków, ryzykuje karę więzienia od lat dziesięciu z dożywociem włącznie lub karę śmierci. Tę nietypową depeszę należy ro- zumieć w sposób następujący: ukarany zostanie ten, kto przegląda serwisy, które nie przypadną do gustu urzędnikowi. 186 I Rozdział 5. Chińczycy wiedzą, że nie są to tylko puste frazesy. Wszyscy pamiętają, jak w 1999 r. przed zbliżającą się 10. rocznicą masakry na placu Tienanmen rząd zamknął w Szan- ghaju ponad 300 kawiarni internetowych pod pretekstem braku pozwolenia na prowa- dzenie tego typu działalności gospodarczej. W styczniu tego samego roku technik kom- puterowy Lin Hai został skazany na dwa lata więzienia pod zarzutem udostępnienia 30 tys. subskrybentom serwisu prowadzonego przez dysydenta z USA, który publikował magazyn online. Na proces czeka także zatrzymany w kwietniu 2000 r. profesor Jiang Shihua oskarżony o publikowanie prodemokratycznych artykułów na liście dyskusyjnej. Z grzywnami, a następnie zakazem wszelkiej działalności musi się liczyć każda witryna, która pozwoli sobie na choćby niewielkie odstępstwo od jedynie słusznej linii progra- mowej Chińskiej Partii Komunistycznej. Za podanie informacji o korupcji we władzach lokalnych zamknięty został serwis informacyjny www.xinwenming.net. Administracja nie cofa się przed niczym. Na dwa miesiące zostały zablokowane serwery chińskiego oddziału BBC. Na próżno chiński internauta wpisuje adres CNN czy „New York Ti- mes”. Państwo dba, aby obywatel był przekonany, że takich serwisów po prostu nie ma. Obecnie nie trzeba prosić o zgodę na dostęp do internetu ministra, bo rządowi specjali- ści instalują oprogramowanie rejestrujące każdego nowego użytkownika. Stosowane aplikacje pozwalają także na kontrolę zawartości e-maili oraz adresów, pod które trafia poczta. Ponadto, jak podaje serwis RSF, służby specjalne współpracują z naukowcami z Uniwersytetu Shenzen nad programami automatycznie usuwającymi niepożądane tre- ści z internetu i z poczty elektronicznej. Orwelowska fikcja stała się faktem. Obywatele wyręczają urzędników i kontrolują sie- bie nawzajem. Operatorzy internetu mają obowiązek cenzurować treści na udostępnia- nych serwerach pod groźbą utraty licencji. Kawiarenki w szachu W 60-milionowym Iranie jest ponad 100 tys. internautów. Permanentna rewolucja kul- turowa dotyka wszelkich sfer życia. Świat nie mógł wyjść z podziwu dla tolerancji Aj- jatollacha Mohammada Hhatamiego, kiedy agencję obiegły fotografie kobiet w kwefach korzystających z internetu w jednej z kawiarenek w Teheranie. Jednak czujne oko szacha łypie na internautów z każdego serwera. Cenzura dotyczy wszelkich treści uwłaszczających godności Świętego Koranu. Należą do nich: seksual- ność człowieka, treści religijne inne niż islam, krytyka muzułmańskiego państwa wy- znaniowego, artykuły na temat Izraela, Stanów Zjednoczony i tzw. „zgniłego Zachodu”. Szejk Ali Korani, dyrektor Wysokiej Rady ds. Informatyki w prosty sposób tłumaczy filozofię państwa wobec sieci: „Weź nóż — możesz użyć go w kuchni lub popełnić zbrodnię”. Dlatego dla dobra użytkowników ogranicza się dostęp do internetu, np. stu- denci medycyny mają możliwość przeglądania tylko serwisów medycznych. Administratorzy używają narzędzi produkowanych przez Data Communication compa- ny of Iran (DCI). Specjalne filtry ograniczają zasoby www do perskich treści o orienta- cji muzułmańskiej. Rozbrajająco szczery jest cytowany przez RSF Koulak Amanpour, właściciel jednego z pierwszych cyberbarów w kraju: „Kiedy przez przypadek zauwa- żam, że klient otwiera stronę o delikatnej treści, która stoi w sprzeczności z filarami Islamu, proszę go, aby się wylogował”. Nowa gospodarka, nowy świat I 187 Sukcesami w walce z internetem może się także pochwalić prezydent Aleksander Łuka- szenko. Tylko 0,1 białoruskich obywateli ma dostęp do tego wywrotowego medium. Większość opozycyjnych tytułów umieszczona jest poza granicami kraju (również w Polsce). Wydawcy muszą się w każdej chwili liczyć z interwencją osiłków z KGB. W ten sposób zamknięto i skonfiskowano sprzęt niemal wszystkim mediom niechętnym dyktatorowi. Światłowody znane są tam tylko z radzieckich filmów science-fiction. Każdy modem musi przejść niekończącą się certyfikację w Ministerstwie Komunikacji. Z resztą komu chciałoby się surfować po sieci, kiedy nie ma na chleb. Kto wygra mecz? Jacek Sierpiński, libertarianin z najdłuższym stażem w Polsce, uważa, że górą są anar- chokapitaliści. Sierpiński jest administratorem i redaktorem naczelnym serwisu www. libertarianizm.pl. Witryna jest bez wątpienia najpełniejszym i najobszerniejszym kata- logiem wolnościowych zasobów w polskim internecie. Myślę, ze libertarianie wiedzą, jak praktycznie wykorzystywać możliwości internetu. Na prowadzonych przez nich stronach można znaleźć wiele informacji pomijanych przez media — tłumaczy Sierpiński. — Libertarianie wiedzą, jak wymknąć się kontroli rządowych cenzorów. Oczywiście rządy, szczególnie te autorytarne, mogą posuwać się jeszcze dalej, zakazując używania kryptografii czy prywatnego dostępu do sieci. Sierpiński, który na co dzień pracuje jako administrator sieci w jednej z katowickich firm komputerowych, namawia do korzystania z dobrze strzeżonych systemów poczty elektronicznych typu MailVault (http://www.mailvault.com) czy programów umożli- wiających anonimowe surfowanie po sieci np. SafeWeb (https://www.safeweb.com/). Łatwa do kontrolowania jest jedynie działalność tych użytkowników, którzy nie potrafią się właściwie zabezpieczyć — uważa. Z pytaniami dotyczącymi osiągnięć Chin na polu rządowej kontroli internetu zwróciłem się pocztą elektroniczną do pana ambasadora Zhou Xiaopei z Ambasady Chińskiej w Warszawie (http://www.chinaembassy.org.pl). Niestety nie otrzymałem odpowiedzi. Czy internet spełnia pokładane w nim nadzieje wolnościowców? — zapytuję Sierpiń- skiego. — Myślę, że tak. Próby ograniczania dostępu i kontrolowania sieci przez rządy dowodzą, jak bardzo internet jest dla nich niebezpieczny — odpowiada. Cybermisjonarze Uwaga Myli się ten, kto sądzi, że współcześni księża nawracają ogniem i mieczem. Czasy krucjat oraz inkwizycji minęły bezpowrotnie. Nowocześni duszpasterze spędzają godziny przed monitorem. Na plebaniach i w klasztorach zamiast ręcznie pisanych pergaminów powstają strony www. Nawet siostry karmelitanki dzięki pośrednictwu internetu eksportują wyrabiane przez siebie pierzyny. Według badań najwięcej stron internetowych to witryny dotyczące wiary. Walka o duszę przeniknęła do domowych twardych dysków. 188 I Rozdział 5. Rysunek 5.2. www.instituteforjustice. com — Institute for Justice to pierwsza w świecie firma prawnicza specjalizująca się w sprawach przeciwko rządowi federalnemu. Adwokaci pomogą każdemu, kto jest zdania, że państwo naruszyło jego prawa i wolności obywatelskie. Do najczęstszych rządowych przestępstw należą naruszanie praw własności, prywatności, wolności słowa i przekonań Przez sieć do serc Do intensywnego korzystania z internetu w dziele ewangelizacji nawoływała w 2001 r. Federacja Konferencji Biskupów Azji. „Czy cybermisjonarze to szczególny gatunek mi- sjonarzy? Tak — bo można nim zostać, nie wychodząc z własnego domu albo siedząc w kawiarence internetowej. Nie — bo istota działalności jest taka sama, specyficzne są jedynie metody” — uważa Zbigniew Nosowski, redaktor naczelny katolickiego mie- sięcznika społecznego „Więź”. Duchowość trafiła pod strzechy. Apostołem może dziś zostać każdy chrześcijanin. Wy- starczy komputer z modemem i odrobina zaangażowania. Wierzący skutecznie opierają się sektom i wszechobecnej pornografii, korzystając ze światowej sieci — narzędzia, które przez konserwatystów uznane zostało za siedlisko zła. Mimo że gros wykształconych kleryków zetknęło się z internetem w latach 80., początki zainteresowania Kościoła www zbiegły się z początkami III Rzeczpospolitej. Wówczas Katolicka Agencja Informacyjna (www.kai.pl) rozpoczęła organizowanie seminariów poświęconych wykorzystaniu technik komputerowych w życiu Kościoła. Po pewnym czasie wysiłek organizacyjny przejęła Kuria Gliwicka, która przygotowała dwa ogólno- polskie seminaria poświęcone zagadnieniu „Internet w służbie Kościołowi”. Epoka Opoki W marcu 1998 r. na forum sesji plenarnej Konferencji Episkopatu Polski przedstawiono projekt „Opoka” (www.opoka.org.pl). Wkrótce powołano fundację o tej samej nazwie, a w Gliwicach zaczął funkcjonować pierwszy serwer o nazwie „Petrus” (Piotr). W tym Nowa gospodarka, nowy świat I 189 Rysunek 5.3. www.opoka.org.pl — katolicki wortal „Opoka” działa pod hasłem „Szukajcie a znajdziecie w... sieci” będącym parafrazą słów Chrystusa. Na stronach Opoki użytkownik znajdzie wszystko, co potrzebne jest do rozwijania swojej duchowości. Felietony i komentarze publikują znani publicyści, wiadomości dostarczane są na bieżąco przez agencje informacyjne samym czasie delegacja „Opoki” zapoznawała się z działaniem Centrum Internetowego Watykanu. 1999 r. miała miejsce premiera oficjalnych stron internetowych Kościoła katolickiego w Polsce. Katolicki wortal „Opoka” działa pod hasłem „Szukajcie a znajdziecie w... sieci”, będą- cym parafrazą słów Chrystusa. Fundacja oferuje bezpłatne usługi internetowe wszystkim związanym ze środowiskiem Kościoła katolickiego (księża, siostry, zakonnicy, ruchy katolickie, pracownicy świeccy instytucji i urzędów kościelnych). Organizacja zapew- nia „bardzo dobrze zabezpieczone” konta poczty elektronicznej, serwery wirtualne, na- rzędzia webmasterskie (np. grupy dyskusyjne), doradztwo informatyczne oraz dostęp do fachowej wiedzy. Partnerami przedsięwzięcia są m.in. Optimus S.A. i Telekomunikacja Polska S.A. Na stronach Opoki użytkownik znajdzie wszystko, co potrzebne jest do rozwijania swojej duchowości. Felietony i komentarze publikują znani katoliccy publicyści, wia- domości dostarczane są na bieżąco przez agencje informacyjne. Dużo miejsca poświęca się tematom współczesnym takim, jak etyka w biznesie czy integracja europejska, ale coś dla siebie znajdzie także zagubiona w sieci owieczka pragnąca poszerzyć swoją wiedzę w zakresie apologetyki czy teologii dogmatycznej. Redakcje wortalu mieszczą się w stolicy i na Śląsku. — Nasza rola jest bardziej tech- niczna — uważa Maciej Górnicki, kierownik zespołu w Gliwicach. — Zajmujemy się głównie administrowaniem serwerami, zabezpieczaniem danych. Redagujemy też nad- syłane artykuły — dodaje. Według Górnickiego oglądalność serwisu wynosi 10 – 20 tys. odsłon dziennie. Prezes „Opoki” ks. dr Józef Kloch niechętnie mówi o finansowych stronach projektu. — Nie otrzymujemy żadnych środków z Episkopatu. Fundacja sama zarabia swoją działalnością na utrzymanie — mówi. — „Opoka” została powołana do życia po to, by 190 I Rozdział 5. zajmować się koordynowaniem zagadnienia internetu w Kościele w Polsce. Inicjatywa jest oddolna i wywodzi się z kręgu osób duchownych i świeckich w diecezji gliwickiej — podkreśla ksiądz Kloch. Zjednoczeni w Jezusie Popularną witryną aspirującą do miana portalu chrześcijańskiego jest serwis www.jezus. pl. Autorami witryny są entuzjaści religii i internetu podpisujący się Digital Gospel Group. Serwis adresowany jest do wszystkich wyznających wiarę w Jezusa, towarzyszy więc mu ważne przesłanie dialogu między poszczególnymi Kościołami. Jezus.pl zawiera katalog chrześcijańskich stron www. Odnajdujemy w nim czasopisma religijne, linki do innych serwisów, wydawnictwa, organizacje oraz biografie ludzi związanych z Kościołem. Interesująco prezentują się prywatne strony www będące świadectwami nawrócenia, opisami autentycznych historii z życia ludzi, którzy odna- leźli sens w wierze. Nie brakuje też zwierzeń osób z pierwszych stron gazet np. muzy- ków rockowych. Użytecznym narzędziem jest wyszukiwarka TheoSeek (notabene odporna na hasła typu: porno, seks czy pedofilia w kontekście rozrywki). Informacje zawarte w serwisie wy- kraczają poza ramy oaz i dewocji. I tak dowiadujemy się, że w Wielkiej Brytanii ma wejść na ekrany chrześcijański odpowiednik Big Brothera. W programie będzie poka- zywanych dziesięciu niewierzących uczestników intensywnego kursu biblijnego Alfa, który nawrócił już dziesiątki tysięcy ateistów i agnostyków. Redaktorzy pytają też: ile zarabia Papież? Jak podaje cytowany rzecznik Watykanu, Stolica Apostolska zanoto- wała zysk netto ponad 8,5 mln dolarów mimo znacznych wydatków związanych z ob- chodami Roku Jubileuszowego. Praktykujący internauci mają okazję oddać się studiowaniu Pisma Świętego za pomocą komputera. Polską wersję jednego z najpopularniejszych programów do zapoznania się ze Słowem Bożym aplikacja Theophilos (www.theophilos.pl), dostępna bezpłatnie dla użytkowników serwisu. Z powodzeniem działa też Internetowa Biblia 2000 zawierająca 7 różnych przekładów, 3 słowniki, konkordancję (wyszukiwanie wersetów), a także stresz- czenia ksiąg. Bardziej leniwi mogą skorzystać z serwisu Słowo Dnia (www.slowo.pl). Po rejestracji można codziennie otrzymywać werset z Biblii na swój adres poczty elek- tronicznej. Przedsięwzięciu patronuje parafia ewangelicko-augsburska w Wiśle-Malince. Uwaga na uzależnienie W końcu wyrzuciłem modem. Poczułem smak uzależnienia. Zdarzało się, że pospiesznie odprawiałem Mszę Świętą, czekając na dreszczyk przygód internetowych — przyznaje ojciec Wojciech Jędrzejewski, współautor serwisu www.mateusz.pl. Innymi niebezpie- czeństwami czyhającymi na katechetę, który przesadza w korzystaniu z dobrodziejstw sieci, są „popadanie w narcyzm i uciekanie od kontaktów z ludźmi”. Kontakt z żywymi ludźmi jest według ojca Jędrzejewskiego fundamentalną cechą ewangelizacji. Dlaczego więc powstał serwis? Witryna ma zachęcić do intelektualnego rozważania wiary. Zestaw dobieranych tekstów nie jest przypadkowy. Autorzy Mateusza próbują inspirować zaglądających na stronę chrześcijan. Nowa gospodarka, nowy świat I 191 W witrynie można odnaleźć teksty dla wymagających. Są artykuły znanego m.in. z ła- mów „Tygodnika Powszechnego” ks. Michała Czajkowskiego, najnowsze wydanie mie- sięcznika „W drodze”, recenzje literatury katolickiej, a także sprawozdanie z Międzyna- rodowego Ekumenicznego Festiwalu Muzyki Chrześcijańskiej „Song of Songs”. Jako pierwszy portal swoją ofertę dla katolików przygotowała Hoga.pl wspólnie z ka- towicką redakcją „Gościa Niedzielnego” (www.wiara.hoga.pl). Internauci mogą wypo- wiedzieć się w sprawie Jedwabnego, przeczytać wywiad z prof. Witoldem Kuleszą, dy- rektorem Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu czy zapoznać się z historią pielgrzymowania Jana Pawła II. Przez modem do nieba Zaangażowanie Kościoła w cybermisjonarstwo jest ogromne. Z 10 tys. parafii katolic- kich w Polsce aż 1200 ma swoje strony internetowe. Aktywność nie ogranicza się tylko do katolików. Swoje serwisy mają także zielonoświątkowcy czy niewielkie Duszpaster- stwo Obrządku Bizantyjsko-Ukraińskiego. Swoje oficjalne witryny prowadzi także większość z kilkudziesięciu obecnych w naszym kraju zgromadzeń zakonnych. I wbrew powszechnemu mniemaniu nie są to tylko dominikanie i jezuici, ale także ascetyczni kameduli http://www.kki.net.pl/~kameduli Dla przypomnienia Kongregacja Eremitów Kamedułów Góry Koronnej to jeden z najbardziej surowych zakonów. Mnisi żyją w celach, oddają się upokarzającym pracom, modlitwie i medytacjom. Na poły pustel- niczemu życiu sprzyja zakaz prowadzenia rozmów za wyjątkiem Świąt Zesłania Ducha Św. Dalej poszły warszawskie siostry sakramentki, które umożliwiły bezpośrednie przesyłanie próśb o modlitwę za pośrednictwem internetu — podaje KAI. Chcąc poddać klauzurowym zakonnicom swoją intencję pod wstawiennictwo, wystarczy wypełnić odpowiedni formularz na ich internetowej stronie. Dotąd w wysyłaniu zakonnicom intencji pośredniczyły chrześcijańskie portale. Teraz prośba o modli- twę trafi od razu do komputera przeoryszy. Przeorysza zaniesie ją do pozostałych sióstr oraz wywiesi na specjalnej tablicy w klasztorze. Mimo że Watykan kategorycznie sprzeciwił się prowadzeniu spowiedzi przez internet, dla wiernych sieć jest ważnym forum komunikacji ze światem, także w sprawach ocie- rających się o Absolut. „Kiedy jest mi smutno lub źle, zaglądam na waszą stronę i ona dodaje mi otuchy i chęci do dalszego lepszego życia, aby wciąż wstawać i naprawiać się” — pisze Piotr Savio w księdze gości w serwisie www.katolik.pl. „Próbuję nawrócić się, a ten serwis mi po- maga” — pisze użytkownik o pseudonimie Orest. Czasem internetowa korespondencja zastępuję terapię grupową, nie ustępując w niczym swoim dramatyzmem. Na początku kwietnia 2001 r. swój post na forum dyskusyjne tej samej witryny wysłała niejaka Jagodzia, która przeraziła wszystkich (łącznie z moderato- rami) swoimi samobójczymi wyznaniami. Na szczęście w porę znalazło się kilku życz- liwych, którzy zdołali pocieszyć Jagodzię swoimi listami i modlitwą. Po kilku dniach Jagodzia napisała znowu, będąc wyraźnie w lepszej formie. Wszyscy odetchnęli z ulgą. 192 I Rozdział 5. Webmasterzy w habitach Najbardziej aktywnym zgromadzeniem w sieci są salwatorianie, czyli Towarzystwo Bo- skiego Zbawiciela (łac. Societas Divini Salvatoris — SDS). Zgromadzenie zakonne, którego misją jest głosić wszystkim ludziom, że Jezus Chrystus jest jedynym Zbawi- cielem, deklaruje, że jest gotowe rozszerzać, bronić i umacniać wiarę katolicką na całym świecie, apostołując wszędzie, wszystkim ludziom, wszelkimi sposobami i środkami. Na całym świecie jest 1200 braci salwatorian, z tego blisko 500 Polaków. Pracują w około 30 krajach na całym świecie, w Polsce znajduje się ponad 40 domów zakon- nych rozsianych w różnych zakątkach kraju. To właśnie salwatorianie są autorami stro- ny o wszystkich zgromadzeniach zakonnych w Polsce (www.zakony.prv.pl). Liczymy, że może zwiększy się bezpośredni kontakt — czaty, pomoc duchowa i infor- macyjna online, na pewno więcej będzie tekstów, dobrych lektur dostępnych za darmo, powstaną wortale monotematyczne i bazy linków. www.sds.pl/kst, www.pielgrzymki.w.pl, www.spowiedz.w.pl, www.medytacja.pl, www.rekolekcje.pl — dwie ostatnie to na razie zarejestrowane domenki, ale, jak pisałem wcześniej, wszystko idzie pomału — wylicza salwatorianin, brat Leszek Szura. Internet jest dobrym środkiem przekazu informacji o Kościele i jego nauce. Ludzie, któ- rzy szukają informacji na temat wiary, znajdują ją i to w różnych formach na oficjal- nych stronach internetowych instytucji kościelnych, jak i na licznych stronach prywat- nych — przyznaje inny z moich rozmówców, ksiądz Rafał Masarczyk. W sieci jest dużo treści prawie z każdej dziedziny teologicznej. Ułatwiony jest też kontakt z du- chownymi, do których można skierować różne pytania, na co nie zawsze ludzie mają czas i odwagę w swoich parafiach. Dla brata Rafała negatywną stroną internetu jest to, że nie ma jeszcze polskojęzycznych bibliotek o pokaźnym zbiorze tytułów. Ułatwiłoby to pracę naukową, nie trzeba by było chodzić do bibliotek. Dla ludzi, którzy chcą wszystko załatwić przez internet, obecność Kościoła w tych środkach przekazu zawsze będzie niewystarczająca, gdyż nie będą mogli np. przez in- ternet ochrzcić dziecka — mówi ksiądz. Czy człowiek może spotkać się z Bogiem przez internet? — Może usłyszeć Jego naukę, natomiast spotkać się z Nim musi w swoim ser- cu. Internet może być więc tylko czynnikiem pomagającym, nie zastąpi natomiast in- nych elementów potrzebnych w nawróceniu. Niektórzy piszą, że internet im pomógł zrozumieć pewne sprawy i przybliżyć się do Boga — snuje swoje rozważania ksiądz Masarczyk. Interaktywna ewangelizacja Obecność Kościoła w sieci do dzisiaj mnie zaskakuje. Ludzie Kościoła nie ulegli narze- kaniom pesymistów, którzy straszyli pornografią i anarchią w internecie. W Kościele wygrał pogląd, że nie ma złych narzędzi, można je co najwyżej źle wykorzystać — uważa Marek Robak, autor książki „Zarzućcie sieć. Chrześcijanie wobec wyzwań inter- netu”, doktorant teologii Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Nowa gospodarka, nowy świat I 193 Według Robaka najlepszy przykład dał Watykan, uruchamiając bardzo szybko serwis www.vatican.va. Ale prawdziwym skarbem w internecie są tysiące malutkich witryn tworzonych przez zapalonych duszpasterzy, parafie czy świeckie wspólnoty modlitew- ne. Kurie czy inne instytucje kościelne zawsze mogły sobie pozwolić na wydanie książ- ki czy plakatu, natomiast dla parafii czy wspólnot możliwość publikowania w internecie jest prawdziwą rewolucją. Jeszcze w niewielkim stopniu korzysta się z dźwięku, obrazu, filmu, animacji czy interakcji. Niestety w Polsce nie prowadzi się dużych, poważnych badań nad wykorzystaniem internetu w duszpasterstwie. Jednak chyba największym wyzwaniem jest interaktywność, jedna z najważniejszych cech przekazu internetowego. Szczególnie w Polsce przyzwyczailiśmy się w Kościele do autorytarnego przekazu: ja mówię, ty słuchasz. Internet narzuca inną formę: ja mó- wię, ty mówisz, słuchamy siebie nawzajem — mówi Robak — Z drugiej strony, trzeba jednak pamiętać, że przekazanie tego, co Kościół ma najcenniejszego — sakramentów — nie jest i nie będzie możliwe za pośrednictwem sieci. Rzeczy najważniejsze dla wia- ry są więc i pozostaną offline — dodaje. Wypowiedzieć wojnę USA! Uwaga Współczesne wojny toczą się w internecie. Bronią jest informacja, celem człowiek. Giną jednak nie ludzie, lecz petabajty zasobów twardych dysków. — Wojna jest dla państwa sprawą najwyższej wagi, sprawą życia lub śmierci, drogą wiodącą do przetrwania lub upadku. Dlatego też należy jej poświęcić poważne studia — pisał 600 lat przed naszą erą genialny chiński strateg Sun Tzu. Wirtualna geopolityka Internet wrócił do swojego rodzinnego gniazda — do Pentagonu. Sieć jest wszędzie. Współcześnie wojsko, obronność, strategia geopolityczna nie może obejść się bez wir- tualnego poligonu doświadczalnego. Komputery sterują najnowszym sprzętem bojowym, symulatory pozwalają na manewry w cyberlaboratoriach. Sieci informatyczne stanowią bazę technologii szyfrujących oraz globalnego systemu obrony przeciwrakietowej. Coraz częściej cyfrowy świat staje się miejscem rzeczywistych bitew. Walczą ze sobą rządy, terroryści i grupy wpływów. Sabotażyści wdzierają się do pilnie strzeżonych serwerów. Współcześni agenci do zadań specjalnych to hakerzy. Niedawna eskalacja napięć między Izraelem a Palestyńczykami miała istotny wymiar wirtualny — pisze James Adams na łamach prestiżowego dziennika „Foreign Affairs” — Od października 2000 r. do stycznia 2001 r. na skutek ataków obu stron zniszczo- nych zostało ponad 250 stron internetowych, przy czym zasięg tych akcji objął nie tylko Bliski Wschód, ale także sieci komputerowe wielu firm postrzeganych jako strony w konflikcie — pisze Adams, dziennikarz od lat zajmujący się zagadnieniami obronności. Tak więc political fiction stała się faktem. Jak w tradycyjnej wojnie uderzenie następuje w ważne strategiczne kanały informacyjne, gospodarcze, technologiczne. 194 I Rozdział 5. Równość dostępu — równość szans Sieć równo traktuje swoich użytkowników. Stworzenie strony www to nie przywilej gi- gantów, lecz prawo przeciętnego internauty. Dlatego wzrastają szanse małego ugrupo- wania walczącego o niepodległość małej wyspy na Atlantyku, a takie mocarstwo jak USA staje się bezbronnym celem ataków fanatyków z całego świata. Komputerową agresją parają się jednak nie tylko Iran, Irak, Rosja czy Chiny. Interne- towe arsenały mają dziś także USA, Francja, Izrael, Indie i Brazylia. Oficjalnie mówi się o 30 krajach, w rzeczywistości może być dwukrotnie więcej. Podczas lektury artykułu pt. „Wojna do ostatniego komputera” Jamesa Adamsa prze- drukowanego na łamach portalu Gazeta.pl włos się jeży na głowie. Testy prowadzone przez amerykańskie służby specjalne wykazały, że sprawny haker może bez trudu uzy- skać supertajne informacje o charakterze militarnym, a także sparaliżować życie naj- większych metropolii USA. Do tego celu wystarczą… domowe komputery i aplikacje bez trudu dostępne w internecie. Agenci Narodowej Agencji Bezpieczeństwa (NSA), kiedy już udało im się w tej symu- lacji spowodować chaos wśród ludności cywilnej i odwrócić uwagę Waszyngtonu, za- atakowali 41 tys. spośród 100 tys. systemów komputerowych Pentagonu i wdarli się do 36 tys. z nich. Tylko dwa spośród tych ataków zostały wykryte i odnotowane. Dzięki temu agenci mogli swobodnie wędrować po sieci, siejąc spustoszenie i podkopując wzajemne zaufanie. Byli w stanie wysłać transport reflektorów do ciężarówek w eska- drze myśliwców F-16, która domagała się transportu pocisków; mogli zawrócić trans- port paliwa do samolotów z drogi na lotnisko i skierować je do portu morskiego. Udało im się również wywołać paraliżujący wszelkie działanie kryzys wzajemnego zaufania wśród ludzi obsługujących system dowodzenia i kontroli — pisze Adams. Cyber Wars Adams unika jednak odpowiedzi na zasadnicze pytanie, czy możemy czuć się bezpiecz- nie we współczesnym świecie, jeśli grupa hakerów może bez problemu sparaliżować militarny system Stanów Zjednoczonych? Kiedy pięć lat temu byłem w Pentagonie, amerykańscy pułkownicy, z którymi rozma- wiałem, podkreślali, że jest jeden kraj, którego obawia się USA. Oczywiści chodziło o Chiny. Antagonizmy między Pekinem a Waszyngtonem stają się coraz częstszym tematem rozważań wojskowych i politologów. W książce „Wojna bez granic” dwaj oficerowie chińskiej armii Qiao Liang i Wang Xiangsui tłumaczą, że atak komputerowy może dać „poważną przewagę asymetryczną” w wirtualnej wojnie. W Pentagonie poczynania azja- tyckich dowódców określane są jako budowanie „Wielkiej Chińskiej Ściany Ognia”. Kolejnym punktem uderzenia mogą stać się źle chronione sieci sektora prywatnego. Biznes stanowi podstawowy generator dochodu narodowego. Paraliż gospodarki oznacza paraliż państwa. Gospodarka oparta na sieciach komputerowych jest dziś łatwiejszym Nowa gospodarka, nowy świat I 195 celem dla agresorów niż kiedykolwiek dotąd. Atak nie jest równoznaczny z fizyczną eliminacją (np. jak w przypadku bombardowania). Jednak skuteczna agresja może do- prowadzić do efektu domina i destabilizacji całych sieci przemysłu czy usług. Nowoczesną bronią nie są już głowice atomowe czy destrukcyjne substancje biologicz- ne lub chemiczne. W bazach wojskowych prowadzi się badania nad urządzeniami od- bezpieczającymi utajnione dane oraz nad superwirusami nieodwracalnie niszczącymi zasoby twardych dysków. Dominującą bronią taktyczną we współczesnej polityce obronnej jest groźba odwetu. Państwa, aby skutecznie chronić swoją suwerenność informatyczną, muszą zapobiegać internetowym atakom. Jednak identyfikację agresorów utrudnia anonimowość użytkow- ników sieci. Skoro nie zna się autora ataku, komu w takim przypadku grozić odwetem? Adams przytacza coraz więcej wątpliwych kwestii, np. czy dopuszczalne jest z prawne- go, moralnego lub politycznego punktu widzenia użycie broni konwencjonalnej w od- powiedzi na agresję wirtualną? Zostawmy jednak Adamsa z jego mocarstwowymi problemami. — Osiągnąć sto zwy- cięstw w stu bitwach nie jest szczytem osiągnięć. Najwyższym osiągnięciem jest poko- nać wroga bez walki. Dlatego sprawą najwyższej wagi w wojnie jest rozbicie strategii wroga — pisał 6 wieków przed Chrystusem Sun Tzu. Czy taktyką Ministerstwa Obrony Rzeczpospolitej Polskiej jest
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

E-biznes. Nowa gospodarka
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: