Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00193 013219 17009437 na godz. na dobę w sumie
E-migra - ebook/pdf
E-migra - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 23
Wydawca: Self Publishing Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-7794-018-1 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> fantastyka >> science-fiction
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

 

Każde opowiadanie z cyklu „Życie w Czasach Sztucznej Inteligencji” tworzy oddzielną historię. „E-migra” opowiada o życiu i śmierci rodziny właścicieli „Baru Pod Wesołym Wieprzem”. Pracowitość męża, alkoholizm żony i wegetarianizm córek wywołują konflikt pokoleń, który okazuje się znacznie głębszy i bardziej dramatyczny niż podobne konflikty w minionych epokach. Konflikt kończy się tragicznie, ale...  „E-migra”, to także ballada o nieoczekiwanych skutkach spożywania mięsa. „Życie w Czasach Sztucznej Inteligencji„ jest serią opowiadań o świecie, w którym komputery i nowe technologie zaczynają odgrywać rolę główną, rzeczywistość jest nieprzewidywalna, a człowiek staje się istotą po trosze zagubioną, groteskową, godną współczucia i tragiczną.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

E-migra  Życie w Czasach Sztucznej Inteligencji E-migra E-migra wal sadow Warszawa, 2011  Życie w Czasach Sztucznej Inteligencji E-migra © Copyright by Referia.pl ISBN: 978-83-7794-018-1 Wersja 1.6. For Jaga *** „Życie w Czasach Sztucznej Inteligencji„ jest serią opowiadań o świecie, w któ- rym komputery i nowe technologie zaczynają odgrywać rolę główną, rzeczywi- stość jest nieprzewidywalna, a człowiek staje się istotą po trosze zagubioną, gro- teskową, godną współczucia i tragiczną. W zwyczajnym na pozór świecie rozgry- wają się niezwykłe zdarzenia. Każde opowiadanie tworzy oddzielną historię. Po- wiązane są osobą narratora, który jest „zwyczajnym prorokiem”, „archeologiem otchłani” albo też ”badaczem sensu”. *** Wydawnictwo: referia.pl Warszawa, 2011 www.referia.pl Zdjęcie: Ramona.Forcella  Życie w Czasach Sztucznej Inteligencji E-migra Nigdy nie zetknąłem się z nimi w świecie realnym. Poznałem niezwykłą historię rodziny Jana wiele lat później, wędrując po Sieci. Wtedy żadnej z postaci, które tu opisuję, nie było już na świecie – tym naszym starym, ludzkim świecie (który oczywiście nadal istniał). Ale entropia wymiotła niemal wszystko po moich bohaterach, wszelki ślad po nich zaginął, oprócz zarośniętych chwastami nagrobków i wyrytych w omszałym ka- mieniu nazwisk, które były realnym dowodem, że naprawdę tu byli. Natknąłem się więc na nich później, w ich drugim życiu, w nowym wirtu- alnym świecie dysków, Internetu i komputerów. W magicznej przestrzeni, która otwarła się niespodziewanie przed pionierami i buntownikami, dziwnymi postaciami, których nie zadowalało życie według dawnych re- guł. Spotkałem tam cyfrowe wersje bohaterek, zetknąłem się z fragmentami rodzinnej biografii i mogłem swobodnie poszperać w ich przeszłości, łącz- nie z możliwością powąchania dań z „Baru pod Wesołym Wieprzem”.  Życie w Czasach Sztucznej Inteligencji E-migra Ich bar był naprawdę inny od barków konkurencji. Wciśnięty między pocztę i przystanek, przez długie lata utrzymywał przy życiu Jana i jego rodzinę. Jan niemal całe dorosłe życie spędził w ciasnej dziupli własnej budki fast food i w skupieniu, jakby wypełniał ważną misję charytatywną, karmił głodnych i poił spragnionych. Zamknął się w tej plastikowej trum- nie kiosku, gdy był jeszcze młody, zaraz po ślubie, zanim dziewczynki przyszły na świat i dotąd z niej nie wychodził (wkrótce go stamtąd wynio- są). Pięć lat temu wymienił ją tylko na nową - ładniejszą i nowoczesną. Musiał nadążać za rozwojem. Miasteczko przez te wszystkie lata też się bowiem zmieniło. „Życie w małym mieście nie ma sensu”, narzekali wcze- śniej mieszkańcy, „w dużym mieście to co innego.” Teraz już się nie skarżą. Diabeł przestał tu mówić „dobranoc”. Chodniki były już proste, ulice oświetlone nocą, a fasady czyste. Jan zrobił interes w biznesie barowym w czasach boomu. Gdy ludzie mieli pieniądze i wszyscy kupowali wszystko. Jako pierwszy sprowadził do mia- steczka pomysł i modę na zapiekanki. Bułka, ser i ketchup, zapieczone w mikrofalówce.  Życie w Czasach Sztucznej Inteligencji E-migra To były niezapomniane dni. Alicja, jego żona, zajmowała się dziećmi, a on od rana do wieczora wydawał zapiekanki i pobierał pieniądze, które przynosił do domu w papierowej torbie i przy zamkniętych drzwiach, ra- zem z Alicją liczyli i oglądali po kilka razy każdy banknot i każdą monetę, jak ich rodzice święte obrazki. Odkładali je potem do dużego plastikowe- go worka, który ukrywali w wersalce. Pewnego dnia przełamali się, zaufali nowym porządkom i zanieśli wszystko do banku. Potem kupili za to mały domek, za stadionem, koło parku. Teraz mieszka tam już inna rodzina. - Trzeba wykąpać Azorka, bo jutro idzie do schroniska – Zula, czyli Zuzan- na, córka Jana, odwróciła się do siostry, która pochylała się nad zeszytem do geografii. Długie proste włosy koloru dojrzałej pszenicy spadały jej luźno na ramio- na. Miała siedemnaście lat. - Przy okazji można też wykąpać Finkę. Nikt jej nie chce przyjąć, może dla- tego, że śmierdzi. - Nika, jej młodsza siostra, leżała na kanapie z tabletem w ręce. - Dostałam wiadomość od tej Maryli z bloków, że zginął Puszek... jamnik. - Na pewno się znajdzie – rzuciła z nadzieją w głosie Zula.  Życie w Czasach Sztucznej Inteligencji E-migra Córki Jana były wolontariuszkami w Towarzystwie Ratowania Porzuco- nych Stworzeń. Zgarniały do domu zagubione, wygłodzone, chore psy i przechowywały je w wielkich drewnianych budkach ze spadzistymi dasz- kami, rozstawionymi na podwórku wzdłuż murowanego budynku gospo- darczego. Porzucone psy stały się problemem w tej okolicy od kiedy ludziom w miasteczku zapełniły się konta i zaczęli kupować zwierzaki, szukając praw- dziwych przyjaciół. Porzucali je, gdy im się już znudziły. Często też im uciekały, ginęły i błąkały się jako wygłodniałe i zdziczałe watahy. Wolonta- riusze wyłapywali wałęsające się bezdomne stworzenia, myli je, czesali, karmili i odstawiali do schroniska albo do nowych właścicieli. Ojciec pomagał córkom w ich dobroczynnej pasji. Zmajstrował budki dla czworonogów, kupował karmę, często po pracy przewoził odkarmione i czyste pieski do nowych właścicieli i do schronisk. Gdy pięć lat temu Ali- cja, ich matka, porzuciła rodzinę i wyjechała do Londynu, stał się zgorzk- niałym ponurakiem, ale gdy go córki prosiły o pomoc w przygotowaniu  Życie w Czasach Sztucznej Inteligencji E-migra budek, czy odwiezieniu psów, czynił to bez wahania. Tego pamiętnego dnia wieczorem, jeden dzień przed ucieczką z domu ojca, dziewczyny wyszły na podwórko. Wydawało im się, że słyszą skowyt Finki. Podeszły więc do ogrodzenia magazynku chłodniczego, w którym ojciec przechowywał zapasy mięsa do barku. Przeskoczyły przez parkan i przylgnęły do szorstkiego muru. U góry w wąskim zakratowanym okienku ujrzały światło. Podsunęły kontener na odpady, wspięły się na okrywę i zamarły z wrażenia. Wewnątrz, na betonowej posadzce ciągnęły się czer- wone strugi. W kącie walała się sterta sierści. Ojciec miał na sobie czarny gumowy fartuch i zmywał mopem świeżą krew z podłogi. Nika była przerażona, poczuła gęsią skórkę. Spojrzała na siostrę, której bródka trzęsła się jak wieprzowa galareta. I wtedy straciły równowagę, blaszany kontener przechylił się, z głośnym rumorem uderzył o betonowy chodnik, a one spadły ocierając sobie kolana i dłonie. Uciekły w popłochu do domu i wskoczyły do łóżek, zaciągając kołdry na głowę. Nie mogły zasnąć. Ojciec wrócił po godzinie. Słyszały w korytarzu nie-  Życie w Czasach Sztucznej Inteligencji E-migra równy odgłos jego kulejących nóg. Bały się panicznie, ale przylgnęły spo- kojnie do poduszek, udając, że nic nie wiedzą. - Odwiozłem Finkę do schroniska – rzucił gasząc światło w przedpokoju. Nazajutrz, ojciec zanim wyszedł do swojej budy, zawołał je i pokazał im kilka nowych sukienek i dwa notebooki, które im wczoraj kupił na promo- cji. - Nika, masz tu tę maść w sztyfcie na kurzajki – rzucił pijąc w pośpiechu gorącą kawę, po czym dodał : - Zresztą... daj rękę, usunę ci ją od razu. Po chwili z ręki poleciał biały dymek i kurzajka zniknęła. Zawinął jej opa- trunek wokół palca i poszedł do pracy. Odetchnęły z ulgą. Po jego zniknięciu wyszły na ulicę, upewniły się czy na pewno odjechał i pobiegły do chłodni. Ojciec zabronił im tam wchodzić ze względu na pa- nujące we wnętrzu niskie temperatury. Tym razem przystawiły drabinę do okienka z drugiej strony budynku. Nie mogło być wątpliwości: na niskim drewnianym stoliku leżała sterta psich uszu, a obok głowy kilku psów. Na- leżały do różnych ras. Życie w Czasach Sztucznej Inteligencji E-migra - Po co tata to robi? - zapytała szlochając cicho Nika. Twarz Zuli nagle zesztywniała, po czym wydała głośny okrzyk: - O Boże! Na kebab?! - Nika zapłakała, przypominając sobie wszystkie psiaki, które przekazywa- ły ojcu, aby zawiózł je do schroniska. Zeszły z drabiny na ziemię. Zula otar- ła łzy i chwytając siostrę za rękę, pociągnęła ją do domu. - Musimy się stąd wynieść – wyszeptała. - Nam też dawał ten kebab! - rzuciła Nika. W jednej chwili runął ich świat. Wszystko, co je otaczało było złem, które z kolei opierało się na kłamstwie. Nie mogły tu dłużej mieszkać. Spakowa- ły w pośpiechu swoje rzeczy do plecaków. Zgarnęły wszystko, co się zmie- ściło: ciepłe swetry, spodnie, koce, kilka konserw, chleb, zapałki. Na stole zostawiły kopertę, w której umieściły dużą białą kartkę z napisem - „Nigdy tu nie wrócimy. Nie szukaj nas”. Gdy Jan wrócił wieczorem do domu, od razu dostrzegł list. Przeczytał,  Życie w Czasach Sztucznej Inteligencji
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

E-migra
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: