Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00320 004886 14690303 na godz. na dobę w sumie
E-wangeliści. Ucz się od najlepszych twórców polskiego internetu - książka
E-wangeliści. Ucz się od najlepszych twórców polskiego internetu - książka
Autor: , Liczba stron: 232
Wydawca: Onepress Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-246-3412-5 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> poradniki >> start-up
Porównaj ceny (książka, ebook (-30%), audiobook).

Na początku było słowo... słowo INTERNET

Genesis

Za rok zerowy Internetu można uznać rok 1989 naszej ery. W owym czasie, w marcu, Tim Berners-Lee oraz Robert Cailliau złożyli do CERN-u projekt stworzenia sieci dokumentów hipertekstowych, o nazwie World Wide Web. Sieć miała ułatwić pracę w CERN-ie. W grudniu 1990 roku ten sam Tim Berners-Lee stworzył podstawy języka HTML i pierwszą stronę internetową. Dwa lata później powstała pionierska graficzna przeglądarka WWW o nazwie Mosaic. Polska dołączyła do krajów zainteresowanych internetem oficjalnie w 1991 roku, zaś już rok później dostęp do niego uzyskała pierwsza rodzima firma. Potem, niczym biblijne ewangelie, objawiać zaczęły się kolejne polskie portale, serwisy komunikacyjne i aukcyjne oraz sklepy internetowe, bez których nie wyobrażamy sobie krajobrazu internetu Anno Domini 2012.

Świadectwo

Gadu-Gadu, Merlin.pl, Allegro.pl, Wirtualna Polska, Onet.pl, Money.pl - te nazwy weszły już do naszego kodu kulturowego, a reprezentowane przez nie marki codziennie towarzyszą nam w pracy i czasie wolnym. Jak powstawały? Skąd pomysł? Kto je stworzył? Z jakimi trudnościami stykali się krajowi pionierzy internetu? Kim są ewangeliści e-biznesu, którzy w niego wierzą od ponad dwudziestu lat, a wiarę tę przekuli w czyn i pieniądze? Ta książka jest zbiorem piętnastu wywiadów przeprowadzonych ze świadkami powstawania i rozkwitu nowych mediów w naszym kraju.

Seria z AK74 #1 - Tomasz Cisek w wywiadzie Artura Kurasińskiego



Seria z AK74 #2 - Tomasz Cisek w wywiadzie Artura Kurasińskiego


Poznasz między innymi:


Zajrzyj na stronę E-wangelistów »


To bardzo ważna i pożyteczna książka. Zebrany w niej unikalny materiał stanowi nie tylko źródło historycznej wiedzy na temat tego, jak się rodził polski internet, ale dla wielu może stać się życiową i biznesową inspiracją. E-wangelistów polecam nie tylko adeptom sztuki wirtualnej, ale również szerszemu gronu czytelników funkcjonujących w wirtualnej rzeczywistości, która dziś tak silnie przeplata się ze światem realnym.
Maciej Wielkopolan,
prezes Stowarzyszenia Marketingu Bezpośredniego

Trzymacie Państwo w rękach książkę, w której twórcy Allegro, Wirtualnej Polski, Onetu, Merlina, Gadu-Gadu, Money.pl i wielu innych wszystkim nam dobrze znanych projektów internetowych w sposób otwarty - często wręcz zaskakująco szczery - w rozmowach z Tomaszem Ciskiem opowiedzieli o swoich sukcesach i klęskach, w zdystansowany sposób przeanalizowali swoje błędy i wskazali kierunki, w których szli (bądź powinni pójść), aby ich uniknąć. Kim są e-wangeliści e-biznesu, którzy w niego wierzą od ponad dwudziestu lat, a wiarę tę przekuli w czyn i pieniądze? Ta książka jest zbiorem wywiadów ze świadkami powstawania i rozkwitu nowej, wirtualnej rzeczywistości w naszym kraju. Z całym przekonaniem polecam!
Piotr Pokrzywa,
redaktor naczelny magazynu 'Media i Marketing Polska'


Patroni medialni:


Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Wszelkie prawa zastrzeżone. Nieautoryzowane rozpowszechnianie całości lub fragmentu niniejszej publikacji w jakiejkolwiek postaci jest zabronione. Wykonywanie kopii metodą kserograficzną, fotograficzną, a także kopiowanie książki na nośniku filmowym, magnetycznym lub innym powoduje naruszenie praw autorskich niniejszej publikacji. Wszystkie znaki występujące w tekście są zastrzeżonymi znakami firmowymi bądź towarowymi ich właścicieli. Autorzy oraz Wydawnictwo HELION dołożyli wszelkich starań, by zawarte w tej książce informacje były kompletne i rzetelne. Nie biorą jednak żadnej odpowiedzialności ani za ich wykorzystanie, ani za związane z tym ewentualne naruszenie praw patentowych lub autorskich. Autorzy oraz Wydawnictwo HELION nie ponoszą również żadnej odpowiedzialności za ewentualne szkody wynikłe z wykorzystania informacji zawartych w książce. Redaktor prowadzący: Barbara Gancarz-Wójcicka Opracowanie redakcyjne i korekta językowa tekstu: M.T.Media Projekt okładki: Małgorzata Skuza na podstawie koncepcji Tomasza Ciska Przygotowanie okładki do druku: Anna Mitka Fotografie na okładce zostały wykorzystane za zgodą autorów praw do nich. Wydawnictwo HELION ul. Kościuszki 1c, 44-100 GLIWICE tel. 32 231 22 19, 32 230 98 63 e-mail: onepress@onepress.pl WWW: http://onepress.pl (księgarnia internetowa, katalog książek) Drogi Czytelniku! Jeżeli chcesz ocenić tę książkę, zajrzyj pod adres http://onepress.pl/user/opinie/ewapin Możesz tam wpisać swoje uwagi, spostrzeżenia, recenzję. ISBN: 978-83-246-3412-5 Copyright © Helion 2012 Printed in Poland. • Kup książkę • Poleć książkę • Oceń książkę • Księgarnia internetowa • Lubię to! » Nasza społeczność Spis treľci Wstÿp Jacek Kawalec: Przyszħoľí to coraz wiÿkszy wpħyw technologii na czħowieka Do firmy wniosĪem komputer Polska jak Dziki Zachód Afera z Tepsî… W poszukiwaniu procy Nie tylko zawodowo Arkadiusz Osiak: Nie jestem czħowiekiem, który ħatwo siÿ poddaje Tu Odra, tu Odra… Money, money, money… Ci, którym siĂ udaĪo MaĪy moše nie tak maĪo Wydatki dobrze zmierzone Walczyð po ludzku Nie tylko zawodowo Zbigniew Sykulski: Merlin powstaħ, bo spotykaħem dobrych ludzi… Poczîtki: rĂczna robota Merlin wpada w ucho Nauka zaciskania pasa Jeszcze nie czas spijað ŁmietankĂ Nie tylko zawodowo Jan Ħukasz Wejchert: Zamierzam zmieniaí ľwiat Wzloty i upadki w sieci Wojna Łwiatów, zgoda Łwiatów MĪodzieĬcza wiara w nadmedium Gonitwa za duchem czasu WierzĂ w integracjĂ Nie tylko zawodowo 7 9 10 13 16 20 25 27 28 31 34 37 39 41 44 45 46 48 50 53 54 55 56 58 60 62 64 67 4 E-wangeliŀci Artur Gortych: Nie chodzi o to, byľmy osiëgnÿli nasze najwyŞsze cele, lecz o to, aby byħy one naprawdÿ wysokie Architekt przestrzeni, architekt relacji Czas pionierów No to Frugo! Arte, Filmweb, Kontomierz Nie tylko zawodowo Krzysztof Golonka: Nie miaħem w sobie duszy misjonarza internetu Lekcja 1.: internet to jest… Pierwsza dwudziestka Cudowna droga przez… mĂkĂ o2.pl: Byħo ich trzech, w kaŞdym z nich inna krew… Magiczne zaklĂcie: internet Dobro rzadkie: konto e-mailowe „Sposób” na ksiĂgowî Dynamiczny Pudelek PomysĪy zamiast pieniĂdzy Nie tylko zawodowo Arjan Bakker: Lubiÿ sħuchaí mëdrzejszych od siebie Biznes jak przygoda Na poczîtku byĪa jedna dyskietka JakoŁð, dziecko prowizji Z miĪoŁci do transakcji Zawsze wyšej! Piotr Ejdys: Lepszym nie wolno przeszkadzaí W 180 dni do kariery System przyjemny w obsĪudze Praca dla frajdy i z wiary w lepszî przyszĪoŁð W intelekcie siĪa Sprzedawað trzeba umieð, trzeba teš mieð co sprzedað WierzyĪem, še pieniîdze sî Lepszej drogi nie byĪo Piotr Pokrzywa i Krzysztof Szalwa: Przyszħoľí to jeden wielki proces komunikowania siÿ Tajemna sztuka podĪîczania monitora Przy dşwiĂkach Pink Floyd ByĪo ich trzech… 69 70 72 74 76 78 80 80 83 85 90 90 94 96 99 102 106 109 110 111 114 116 118 121 121 124 126 127 130 131 134 138 138 141 143 Nie rozwijasz siĂ? To siĂ zwijasz Zasada trzech jednoŁci w biznesie Nie tylko zawodowo Marek Rusiecki: Do internetu ľciëgnëħ mnie kolega Pionierzy internetu Mozolna praca, nie rewolucja Nie czekam na pomniki Nie tylko zawodowo Marcin WoŜniak: Moja pasja to tworzenie i rozwój Najpierw garaš, potem inwestor Szampan przy faksie Zadbaj o przyszĪoŁð w Polsce PomaĪu, ale stale do przodu Nie tylko zawodowo Rafaħ Agnieszczak: Fotka jest synonimem wyjľcia do dyskoteki BawiliŁmy siĂ w biznes Praca to przyjemnoŁð Nie potrzebujĂ urlopu Nie tylko zawodowo Marcin Pery: Mam bogatë duszÿ MiaĪem przeczucie Edukacja rynku Badania od zaplecza BĪĂkitny ocean przetargów Wszystko na jednî kartĂ Rozrywka — to jest przyszĪoŁð! Nie tylko zawodowo Artur Zawadzki: Miħoľí mojego Şycia — internet Godziny jak minuty Nie stað was na niewiedzĂ Atomowe katalizatory Nie tylko zawodowo Kalendarium wydarzeĩ internetowych Spis treŀci 5 147 148 153 155 156 158 161 164 165 166 169 171 174 178 179 180 182 184 188 189 189 194 198 200 201 205 207 209 210 212 214 218 219 6 E-wangeliŀci Ź JAN ªUKASZ WEJCHERT — absolwent dubliĠskiego Portobello Business College (finanse i ekonomia). Pierwszâ pracö podjâĞ na studiach w Browarach Carlsberga w Kopenhadze oraz w Merrill Lynch w Londynie. Po obronie dyplomu w 1995 roku znalazĞ zatrudnienie w Polsce w warszawskich oddziaĞach ING Barings oraz Deutsche Morgan Grenfell, gdzie specjalizowaĞ siö w analizach rynku kapitaĞowego. Zwiâzany z telewizjâ TVN od chwili jej powstania (1997 rok) — peĞniĞ funkcjö asystenta wiceprezesa zarzâdu, zajmowaĞ siö równieŘ m.in. analitykâ finansowâ. Jest jednym z gĞównych pomysĞodawców i zaĞoŘycieli Tenbitu (1999 rok) — polskiego wortalu rozrywkowego. Od 2002 roku zwiâzany z Onetem, najwiökszym polskim portalem internetowym, na poczâtku jako wiceprezes, a od 2004 do grudnia 2011 roku prezes zarzâdu. Od stycznia 2012 roku jest prezesem wĞasnej firmy Dirlango, która ma na celu tworzenie innowacyjnych i autorskich rozwiâzaĠ technologicznych integrujâcych ķwiat online ze ķwiatem offline. Jan Ħukasz Wejchert: Zamierzam zmieniaí ľwiat Jak dosz«o do tego, Še trafi«eł do tej branŠy? Wszystko zaczĂĪo siĂ w Danii, gdzie mieszkaĪem jako mĪody chĪopak. MiaĪem tam dostĂp do szybko rozwijajîcych siĂ technologii. Nie pamiĂtam dokĪadnie, kiedy dostaĪem swój pierwszy komputer, ale kojarzĂ pierwszî grĂ: to byĪ Moon Alert. JeşdziĪem czoĪgiem i strzelaĪem do wszystkiego, co siĂ ruszaĪo. PróbowaĪem sam teš pisað proste gry — to byĪy na przykĪad takie patyczki, które siĂ ruszaĪy, coŁ à la Tenis. PamiĂtasz, co to byĪ Tenis? Wiele osób graĪo w tĂ grĂ na telewizorach. Od tamtej pory nie odklejam siĂ od komputera. W liceum pracowaĪem juš na Microsofcie chyba w wersji 1.1, a w 1992 roku pojechaĪem na studia do Irlandii z kom- puterem, który miaĪ juš procesor. Kiedy pojawiĪ siĂ internet, ŁciîgaliŁmy z sieci wszystko, co 56 E-wangeliŀci siĂ daĪo. PodrabialiŁmy teš prace, przedstawiajîc te z internetu jako swoje, o czym nauczyciele nie mieli pojĂcia. A w czasie, w którym powinniŁmy je pisað, graliŁmy w Dooma albo sie- dzieliŁmy na ircach i czatach. Najlepsze gry miaĪ wtedy commodore. Zaraz po studiach w 1995 roku postanowiĪem razem z kolegî z Australii zaĪošyð biznes internetowy. Idea byĪa taka, by stworzyð w Irlandii dial up na wzór AOL. PróbowaliŁmy na- mówið na finansowanie tego naszych rodziców. Nasz model dziaĪania byĪ prosty: za dostĂp do internetu trzeba byĪo pĪacið 20 funtów miesiĂcznie, wiĂc chcieliŁmy zainwestowað w in- frastrukturĂ, w szafy, serwery i dostarczað internet. Nic z tego nie wyszĪo, bo rodzice po- wiedzieli, šebyŁmy siĂ puknĂli w gĪowy i poszli do normalnej pracy. Wiedzieli, še mamy kom- putery, še kopiujemy róšne rzeczy i — še do niczego dobrego to nie doprowadzi. ZajîĪem siĂ wiĂc drugî mojî pasjî. Choð moše siĂ to wydawað doŁð niewiarygodne, to juš jako dziesiĂciolatek zainteresowaĪem siĂ rynkami finansowymi, gieĪdî i bankowoŁciî in- westycyjnî — moim idolem byĪ wtedy, oprócz Batmana, Klaus Riskær Pedersen, rekin gieĪdowy. Z fascynacjî ŁledziĪem wszystkie jego dziaĪania. SkoĬczyĪem wiĂc szkoĪĂ ekonomicznî za granicî, a potem znalazĪem pracĂ w bankach inwestycyjnych. To byĪo naprawdĂ superdoŁwiad- czenie, wiele siĂ nauczyĪem. Jednak w 1997 roku dostrzegĪem, jak bardzo rozwija siĂ sieð, i wróciĪem do tego, šeby realizowað swoje pomysĪy w internecie. W 1997 roku, gdy startowaĪa telewizja TVN, ojciec [Jan Wejchert — przyp. red.] powiedziaĪ mi, šebym nie tworzyĪ firmy od zera, bo on to juš ma za sobî, lepiej zrobið coŁ razem. TVN bu- dowaĪa wtedy pozycjĂ na rynku. Sytuacja na poczîtku byĪa bardzo trudna i jedynym prioryte- tem byĪo stworzenie stacji telewizyjnej, wiĂc zaĪošyliŁmy Tenbit poza TVN-em, šeby nie kolido- wað z ich dziaĪalnoŁciî, ale oczywiŁcie w ramach Grupy ITI. Na polskim rynku istniaĪy wtedy silne portale, takie jak Onet i WP, które byĪy dobrze fi- nansowane i wzorowaĪy siĂ na modelu Yahoo!. ByĪo teš mnóstwo sĪabszych portali, które pró- bowaĪy ze sobî konkurowað. DoszedĪem do wniosku, še nie ma sensu budowað dziesiîtego czy dwunastego horyzontalnego portalu w Polsce i še powinniŁmy skupið siĂ na rozrywce. Tenbit staĪ siĂ suplementarnî ofertî do oferty wiĂkszych portali. WZLOTY I UPADKI W SIECI Co chcia«eł osi¢gn¢ü, zak«adaj¢c Tenbit? Moim celem byĪo zbudowanie cyfrowej platformy medialnej dla mĪodych ludzi (15 – 25 lat), która byĪaby oparta na rozrywce i konwergencji mediów. Dlatego równolegle powstaĪ program telewizyjny Tenbit (impuls do stworzenia tego programu daĪ Mariusz Walter) oraz wersja na telefony komórkowe. DziĂki temu byliŁmy pionierami potrójnej gry — konwergencji peceta, TV i komórek. PamiĂtam, še w tamtym czasie tylko od jednego operatora telefonii komór- kowej wygenerowaliŁmy 100 tysiĂcy zĪotych przychodu dla siebie — to byĪ zysk jedynie z logo- sów i dzwonków. ByliŁmy pierwsi na rynku! Jan Ĩukasz Wejchert: Zamierzam zmieniaï ŀwiat 57 Czyli przez łci¢ganie logosów na komórki stworzyliłcie pierwsz¢ spo«ecznołü? Pierwsza komercyjna umowa na Łciîganie logosów byĪa zawarta w modelu revenue sharing [czyli podziaĪu zysków od sprzedašy; partnerzy dzielî siĂ przychodem, jaki powstaje po sprzeda- šy produktu lub usĪugi — przyp. autora] na podstawie umowy z Ideî [dziŁ Orange — przyp. red.]. Natomiast pierwszy z tî usĪugî na rynku byĪ Wapster. Ta umowa byĪa mošliwa dziĂki PawĪowi LešaĬskiemu, który w tamtym czasie byĪ prezesem DRQ i blisko wspóĪpracowaĪ z operatorami telefonii komórkowej. Juš wtedy podzielaliŁmy z PawĪem wizjĂ mobilnego Łwiata. To w zasadzie my dwaj rozpoczĂliŁmy rozwój OnetLajt (dziŁ m.onet.pl) — mobilnej wersji Onetu. Natomiast wysyĪanie SMS-ów na dušî skalĂ byĪo mošliwe dziĂki Piotrowi Walterowi, który jako pierwszy przetarĪ szlaki w tej dziedzinie, gdy na antenie TVN pojawiĪ siĂ Big Brother, a widzowie mogli gĪosowað, wysyĪajîc wiadomoŁci tekstowe. Pod koniec 2001 roku Tenbit miaĪ juš przy- chody w w sokoŁci póĪ miliona zĪotych miesiĂcznie. W tamtych czasach to by«y wielkie pieni¢dze jak na dotcom! Co zatem spowodowa«o, Še nie rozwijaliłcie Tenbitu? DoprowadziĪa do tego sytuacja na rynku. Šeby to zrozumieð, trzeba w skrócie przypomnieð historiĂ Grupy ITI. Juš w 1996 roku w Onet zainwestowaĪ Roman Kluska, twórca i prezes zarzîdu znanego producenta komputerów Optimus. Dwa lata póşniej do firmy doĪîczyli Tomasz Kolbusz i Piotr Wilam. UkĪad biznesowy byĪ taki, še Roman Kluska zapewniĪ finansowanie, a Tomasz i Piotr wnieŁli do tego przedsiĂwziĂcia wydawnictwo Pascal. Potem, jako inwestor finansowy, doĪîczyĪ BRE Bank, który zainwestowaĪ w Onet na piku cenowym. Jednak wkrótce baĬka in- ternetowa pĂkĪa i rynek siĂ zaĪamaĪ. BRE Bank, który kupiĪ Onet, liczîc na duše zyski, przeliczyĪ siĂ. Z drugiej strony ten bank finansowaĪ równieš GrupĂ ITI. Wtedy BRE Bank i Wojciech Ko- strzewa — jego ówczesny wiceprezes zarzîdu — zaproponowali, šeby ITI kupiĪo Onet, a naj- wiĂkszym orĂdownikiem tej decyzji byĪ mój ojciec. Onet zostaĪ kupiony jako lider na rynku i Tenbit zaczîĪ mieð wtedy drugorzĂdne zna- czenie. Gdy pĂkĪa baĬka internetowa, trzeba byĪo ratowað Onet, który byĪ wiĂkszy od Tenbitu. ByĪa to bardzo nerwowa sytuacja, bo cena akcji Optimusa, w którego grupie kapitaĪowej funk- cjonowaĪ wówczas Onet, z ponad 200 zĪotych w poĪowie 2000 roku (a w swoim szczycie w mar- cu tego roku nawet 350 zĪotych!) szybko spadaĪa, aš osiîgnĂĪa poziom kilkunastu zĪotych w po- Īowie roku 2003. WartoŁð tego, za co zapĪaciliŁmy okoĪo 140 milionów dolarów, rynek wyceniaĪ kilkakrotnie nišej. Pod koniec 2001 roku, zaraz po kupnie Onetu przez ITI, Piotr Wilam od- szedĪ ze spóĪki. Natomiast Tomasz Kolbusz po tej transakcji zostaĪ w firmie, poniewaš czuĪ siĂ odpowiedzialny za rentownoŁð tego biznesu i chciaĪ siĂ zachowað fair w stosunku do ITI. Ojciec zaraz po krachu powiedziaĪ mi tak: „Synu, dobrze, še ITI to nasza firma, bo inaczej by nas wyrzucili z pracy za tĂ transakcjĂ. A teraz masz iŁð i stawið czoĪo problemowi. Powiedzie- liŁmy A i powiemy teraz równieš Z! W naszej rodzinie zawsze jesteŁmy nastawieni na maraton i zawsze trzeba dobiec do celu”. Uwielbiam pragmatyczne podejŁcie mojego ojca. Czy moŠna powiedzieü, Še by«eł inicjatorem tego, Šeby ITI kupi«o Onet? Tak naprawdĂ tylko zainspirowaĪem ojca, by zaczîĪ myŁleð o internecie. W tamtym czasie 140 milionów dolarów byĪo dla mnie astronomicznî kwotî, miaĪem zaledwie 27 lat i nie wiem, czy udşwignîĪbym ciĂšar takiej odpowiedzialnoŁci. Ostatecznî decyzjĂ podjîĪ ojciec 58 E-wangeliŀci wspólnie ze swoimi partnerami — Mariuszem Walterem i Brunem Valsangiacomo. Jak widað, byĪa to dobra decyzja! MyŁlĂ, še to znakomity przykĪad gry zespoĪowej w teamie: ojciec i syn. Równieš inwestycja BRE Banku w Onet sprzyjaĪa kupieniu tej platformy przez ITI. Poza wszystkim to byĪ korzystny zbieg okolicznoŁci, sprzyjaĪo nam szczĂŁcie. Onet byĪ najwiĂkszym portalem w Polsce, a — co istotne — Grupa ITI kieruje siĂ takî zasadî we wszystkich dzia- Īaniach biznesowych, še albo jest numerem 1 na rynku, albo numerem 1 w danym segmencie. Co si¦ dzia«o w firmie po 2001 roku? Na łwiecie przecieŠ inwestorzy lizali rany po p¦k- ni¦ciu baįki internetowej. Pod koniec 2001 roku sytuacja byĪa bardzo trudna, ale trzeba byĪo nadal walczyð i, co najwaš- niejsze, docelowo wygrað. Nie byĪo siĂ na co oglîdað czy zastanawiað, tylko trzeba byĪo wziîð siĂ porzîdnie do dziaĪania. W Onecie, tak jak we wszystkich spóĪkach internetowych, przepro- wadzono wtedy duše redukcje zatrudnienia — z firmy niestety musiaĪo odejŁð ponad 150 osób. PracowaliŁmy w desperacji, aby zarobið jakiekolwiek pieniîdze. UruchomiliŁmy OnetKonekt, czyli wdzwaniany dostĂp do internetu, co przyniosĪo nam realny dochód — okoĪo piĂciu mi- lionów zĪotych przychodu rocznie. Z dzisiejszej perspektywy to moše wydajî siĂ nieduše pieniîdze, ale wtedy to byĪo dla nas byð albo nie byð. PodpisaliŁmy teš wtedy róšne atrakcyjne i innowacyjne umowy sponsorskie, na przykĪad z firmî Procter Gamble. Co pozytywne, niektóre z tych „desperackich” z punktu widzenia Onetu umów zmieniĪy siĂ potem w bardzo mocne i strategiczne partnerstwa. Od kogo uczyliłcie si¦ internetu? MyŁlĂ, še na internecie nikt siĂ wtedy w Polsce nie znaĪ. PatrzyliŁmy na trendy Łwiatowe, na to, co dziaĪa, a co nie, i wzorowaliŁmy biznes na zagranicznych modelach — tak byĪo w wiĂk- szoŁci przypadków polskich biznesów z tak zwanej nowej gospodarki. Po baĬce internetowej przeszliŁmy przez bardzo stabilny okres od lat 2001/2002 do 2004 roku. Inwestorzy stracili juš tak dušo pieniĂdzy na tej branšy, še przestali wierzyð w nasz model biznesowy i nie chcieli nawet myŁleð o inwestycjach w tym kierunku. W 2004 roku mieliŁmy EBITDA [ang. Earnings before Interest, Taxes, Depreciation and Amortization — w rachunkowoŁci: zysk przedsiĂbiorstwa przed potrîceniem odsetek od zaciîgniĂtych kredytów, podatków, de- precjacji oraz amortyzacji — przyp. autora za: Wikipedia] na poziomie 20 milionów zĪotych, ale nie chwaliliŁmy siĂ tym. Ten, kto mówi mniej, moše dalej zajŁð. W 2005 roku zapoczît- kowaliŁmy agresywnî strategiĂ rozwojowî. ZaczĂliŁmy zarabiað pieniîdze i inwestowaliŁmy w nowe obszary. RozpoczĂliŁmy teš pracĂ nad ulepszaniem Onetu. WOJNA ĽWIATÓW, ZGODA ĽWIATÓW Opowiedz o pocz¢tkach Onetu. Ojców sukcesu jest niewîtpliwie wielu. Roman Kluska, który zaczîĪ inwestowað w internet w 1995 roku, byĪ prawdziwym pionierem. MiaĪ wizje telekomunikacyjne oparte na ISP, potem wŁród ludzi Optimusa pojawiĪ siĂ pomysĪ, aby wzorowað Onet na modelu Yahoo!, podobnie Jan Ĩukasz Wejchert: Zamierzam zmieniaï ŀwiat 59 chcieli zrobið Tomasz Kolbusz i Piotr Wilam. Poczîtkowo portal nazywaĪ siĂ Optimus.net, do chwili gdy Zbigniew Zych (administrator sieci) zauwašyĪ, še Īatwiej byĪoby wpisað „onet.pl”. W ten sposób powstaĪa najsilniejsza marka portalu w Polsce. Moim zdaniem przeĪomowym momentem dla Onetu byĪo przejĂcie firmy o nazwie Chaos, której wĪaŁcicielami byli miĂdzy innymi Janusz Pelc i Marek Soból. Oni wnieŁli wiedzĂ i techno- logiĂ IT, co pozwoliĪo Onetowi zbudowað dĪugotrwaĪî przewagĂ rynkowî. Pami¦tasz, jaki by« wtedy podzia« ról, kto za co odpowiada«? Tomasz i Piotr tworzyli strategiczne kierunki rozwoju firmy, natomiast „ludzie z Chaosu” zajmowali siĂ rozwojem produktu. Ktoł z tych ludzi pozosta« w Onecie do dzisiaj? Janusz Pelc, który dziŁ jest wiceprezesem w DreamLabie — spóĪce córce Onetu, a w Onecie pracuje jako Chief Software Architect. Kto w ITI by« Waszym sojusznikiem i pozwala« Wam realizowaü Wasz¢ pasj¦? W radzie nadzorczej kimŁ takim byĪ mój ojciec Jan Wejchert, który wierzyĪ w to przedsiĂ- wziĂcie. ByĪ osobî, która potraktowaĪa ukĪad z BRE Bankiem pragmatycznie. Ja miaĪem wówczas 27 lat, wiĂc to ojciec odpowiadaĪ za to, šeby zawrzeð tak kosztownî transakcjĂ. Drugim motorem byĪ szwajcarski wspóĪwĪaŁciciel ITI, Bruno Valsangiacomo. Natomiast Mariusz Walter na poczîtku byĪ sceptyczny, ale teraz jest najwiĂkszym fanem Onetu! Czy gdybył nie by« synem swojego ojca, to po«¢czenie internetu z telewizj¢ mog«oby si¦ nie udaü? MyŁlĂ, še internet nie zaistniaĪby w Grupie ITI na takî skalĂ. Od 1995 roku, kiedy jeszcze mieszkaĪem z ojcem, opowiadaĪem mu o internecie. Dlatego gdy pojawiĪa siĂ szansa na za- kup Onetu, kupiliŁmy go. ZrobiliŁmy taki dušy krok biznesowy, bo wczeŁniej byĪa do tego inspiracja. Przyszed« taki moment, Še wpadliłcie na pomys«, aby po«¢czyü dwa łwiaty, stare z no- wym, offline i online. To jest nies«ychanie trudne; jak przez to przeszliłcie? Nie „przeszliŁmy”, ale — wciîš przechodzimy. PrzeszliŁmy przez fazĂ wstĂpnî, gdy Onet byĪ brzydkim kaczîtkiem. Potem poĪîczyliŁmy siĂ z TVN-em. Bardzo dobrze ukĪada mi siĂ wspóĪ- praca z Piotrem Walterem — mamy jasny podziaĪ zadaĬ. Piotr nie boi si¦, Še kiedył media interaktywne zdominuj¢ telewizj¦? Nie, bo tu nie ma miejsca na obawy. To fascynujîcy proces, który wczeŁniej czy póşniej na- stîpi. DziŁ kanaĪ TVN generuje wiĂkszoŁð przychodów w grupie; kanaĪy tematyczne, plat- forma cyfrowa i online to wciîš mniejszoŁð. Z biegiem czasu te proporcje bĂdî siĂ zmieniað na korzyŁð kanaĪów online i trzeba siĂ na to przygotowað. 60 E-wangeliŀci Czym jest dzisiaj Grupa ITI? To jest grupa medialna, holding, który w swoim portfolio skupia róšne spóĪki. DziaĪa teš ja- ko inkubator biznesowy na przykĪad dla platformy cyfrowej N, która na poczîtku byĪa oce- niana krytycznie przez rynek, ale juš osiîga sukces. Teraz nastĂpuje konwergencja pomiĂ- dzy TV, pecetami, komórkami i PVR. Za chwilĂ pojawi siĂ w komórce aplikacja, dziĂki której bĂdziesz mógĪ sterowað swoim dekoderem telewizji N. A od kogo teraz si¦ uczycie tego biznesu? MoŠna powiedzieü, Še par¦ lat temu w Polsce nikt nie chcia« inwestowaü w edukacj¦ informatyczn¢ i nie by«o sk¢d si¦ tej wiedzy spodziewaü, bo kaŠdy si¦ wówczas uczy«. Dził jestełmy mimo wszystko par¦ lat do ty«u, a te zaawan- sowane rynki zrobi«y krok naprzód, s¢ inne rynki, inne pieni¢dze. W pewnym momencie przestaliŁmy siĂ wzorowað wyĪîcznie na Łwiatowych gigantach. Kie- dyŁ strona gĪówna Onetu byĪa bardzo podobna do strony Yahoo!. Teraz nasze drogi siĂ rozeszĪy. Mamy bardziej autorskie podejŁcie. DziĂki temu, še ITI jest wyjîtkowî grupî medialnî, która pod jednym dachem skupia telewizjĂ, internet, platformĂ cyfrowî, kino i inne media, moše tworzyð rzeczy unikatowe. JesteŁmy šywym przykĪadem konwergencji mediów, czegoŁ, czego nie udaje siĂ stworzyð innym firmom. Takie opinie sĪyszaĪem z ust na przykĪad Martina Varsavsky’ego — wĪaŁciciela firmy FON umošliwiajîcej dostĂp Wi-Fi do internetu, czy Niklasa Zennströma ze Skype’a. Co stanowi tă przewagă? Grupa ITI to „Unique European Integrated Media Player”. Skupiamy pod jednym dachem najwiĂk- szî telewizjĂ, portal i platformĂ cyfrowî w Polsce. To tak, jakby w USA mieð sieð NBC, Yahoo! i platformĂ satelitarnî. A co jest dla Ciebie inspiracj¢? Bardzo uwašnie ŁledzĂ, w co inwestujî venture capitals. PorównujĂ róšne nowe pomysĪy i z nich czerpiĂ inspiracjĂ do wĪasnych produktów. MĦODZIEĨCZA WIARA W NADMEDIUM Czy w trudnych czasach nie mia«eł ochoty powiedzieü: no dobra, to wracamy do banko- wołci? Bo praca na internetowym polu to by«a praca na ugorze. Wszyscy rołli, zarabiali pieni¢dze, a internet rós«, ale nie zarabia« pieni¦dzy. Trudno by«o udowodniü w liczbach, Še to jest w«ałciwy kierunek. Dzisiaj to jest proste, ale par¦ lat temu to wcale takie nie by«o. PowtórzĂ to, co juš powiedziaĪem: osoby, które siĂ zajmowaĪy internetem, musiaĪy mieð pa- sjĂ. Nawet niedawno moja šona, odbierajîc za mnie nagrodĂ Johny Walker Keep Walking Award, publicznie powiedziaĪa, še kiedy rozpoczynaĪem pracĂ w internecie, uwašaĪa mnie za wariata, bo wtedy w bankowoŁci siĂ bardzo dobrze zarabiaĪo, a ja rzuciĪem finanse dla cze- goŁ, o czym mogĪem tylko przypuszczað, še kiedyŁ przeĪošy siĂ na pieniîdze. Ale ja zostaĪem Jan Ĩukasz Wejchert: Zamierzam zmieniaï ŀwiat 61 wychowany w przekonaniu, še kiedy robi siĂ to, co siĂ lubi i wkĪada siĂ w to dušo pracy, to zawsze coŁ z tego wyjdzie. W Danii jest takie powiedzenie: lepiej byð najlepszym piekarzem w mieŁcie niš najsĪabszym prawnikiem. Ale by«y okresy zw¢tpienia w sens dzia«alnołci w branŠy internetowej w Twoim Šyciu? Nie by«o momentu, w którym powiedzia«eł sobie: „Oj, tato, ale namiesza«em”? ByĪem za mĪody, šeby sobie zdað sprawĂ z tego, jak wysokie jest ryzyko inwestowania w internet. Czym jest internet? To dobre pytanie. DziŁ internet jest jak prîd. Uwašam, še internet to jest takie nadmedium, które teraz zbiera najlepsze mošliwoŁci z innych mediów. Czy Onet jest beneficjentem tego, Še ma telewizj¦, czy teŠ Onet tworzy byty, które daj¢ wsparcie telewizji? Czy internet w Grupie ITI jest wy«¢cznie beneficjentem tego starego biznesu, czy teŠ stary biznes zaczyna czerpaü z nowych technologii? Wykorzystywanie kontentu w róšnych platformach dziaĪa na zasadzie synergii. Spójrzmy na kanaĪ TVN24 — jego odpowiednikiem w sieci jest tvn24.pl, jest teš wersja na komórki. TVN myŁli o róšnego rodzaju platformach, jest juš TVN Player jako aplikacja i jako widget na konsole i do telewizorów. Gdyby porównað telewizjĂ z internetem, to TVN jest jak portal horyzontalny, a kanaĪy tematyczne sî jak wortale, Onet to portal horyzontalny, który zawiera Zumi, SympatiĂ czy inne usĪugi nieistniejîce w Łwiecie telewizyjnym. Wierzymy w koncepcjĂ One-Web. Telewizja, internet i komórki poĪîczî siĂ do tego stopnia, še kašdy kontent bĂdziemy mogli konsumowað na wszelakie sposoby, wykorzystujîc to, co umošliwi nam technologia. Onet niedawno obchodzi« 15-lecie istnienia. Czy jest coł, czego Ša«ujesz, coł, czego nie zrobiliłcie, co przesz«o Wam ko«o nosa? Tak, oczywiŁcie. ŠaĪujĂ na przykĪad, še nie zrobiliŁmy takiego serwisu spoĪecznoŁciowego jak Nasza Klasa. Nie wiadomo do koĬca, w którym kierunku te wszystkie media spoĪeczno- Łciowe pójdî, ale coŁ tam siĂ dzieje, a wydarzy siĂ jeszcze wiĂcej. Gadu-Gadu teš šaĪujĂ, bo to byĪo bardzo komplementarne do tego, co my robimy jako platforma. Ale z drugiej strony nie mošna zrobið wszystkiego. W niektórych obszarach nie udaĪo nam siĂ dziaĪað skutecznie, za to mamy inne Łwietne biznesy, takie jak Zumi czy Sympatia. Zumi zaatakowaĪ rynek Yellow Pages [rynek ksiîšek telefonicznych — przyp. autora], który ma ogromny potencjaĪ biznesowy. Co jest najwi¦kszym zagroŠeniem dla Onetu? W Polsce sobie łwietnie radzi, ale nie jest tak jak Allegro w ca«ej Europie Wschodniej (w zasadzie) czy jak Google — na ca«ym łwiecie. Google, eBay czy Allegro majî modele biznesowe, które jest Īatwo powielið. Ich platformy sî software’em. Platformy Onetu sî równieš software’em, ale oprócz tego kontentem, i majî charakter mocno lokalny. Onet jest otwartî platformî dystrybucji treŁci — to niewîtpliwa przewaga. Bardzo trudno jest wejŁð jako horyzontalny portal na inny rynek. MošliwoŁci rozwoju w Łwiecie online jest nieskoĬczenie wiele. 62 E-wangeliŀci Ale moŠna by«o spróbowaü… Mošna byĪo, ale my na razie uwašamy, še polski rynek ma ogromny potencjaĪ. Rynek reklamy internetowej roŁnie w Polsce w tempie przekraczajîcym 40 procent rocznie. Mamy o co walczyð. Firmy siĂ rozrastajî. W tej chwili Grupa Onet.pl (wĪîczajîc w to wszystkich pra- cowników, równieš zatrudnionych w DreamLabie) zatrudnia ponad 800 osób. Sam dĪugo siĂ uczyĪem, jak kierowað tak dušî i tak dynamicznie rozwijajîcî siĂ firmî. MieliŁmy problemy wewnĂtrzne, spowodowane szybkim rozrastaniem siĂ organizacji, które nie sî aš tak widocz- ne na rynku, ale z perspektywy czasu to bezcenna wiedza na temat tego, jak zarzîdzað wzrostem i zmianî. I nie czujesz zagroŠenia obcym kapita«em, obcymi projektami? OczywiŁcie, še czujĂ, bo w internecie mamy rzeczywiŁcie ogromnî konkurencjĂ. Wciîš myŁlĂ, jak siĂ przed niî zabezpieczyð, jak siĂ zmienið, jakie nowe usĪugi wprowadzið, šeby stworzyð unikatowî medialnî kompozycjĂ, šeby wciîš zaskakiwað nowymi rozwiîzaniami. W Onecie unikalne jest to, Še jako firma skoncentrowa« si¦ na jednym, polskim rynku, ale to branŠa, która moŠe byü mi¦dzynarodowa. Zatem czy w dobie globalizacji nie Ša«u- jesz, Še czegoł nie zrobiliłcie? Moim marzeniem jest stworzyð coŁ na skalĂ europejskî, a nawet Łwiatowî. PracujĂ obecnie nad projektami, które majî potencjaĪ, ale z caĪî pewnoŁciî nie bĂdî to portale horyzontal- ne. Mam nadziejĂ, še jeŁli siĂ spotkamy za dziesiĂð lat, bĂdziemy mogli porozmawiað o du- šym miĂdzynarodowym projekcie. GONITWA ZA DUCHEM CZASU Niektórzy twierdz¢, Še polski rynek jest jednym z bardziej zaawansowanych rynków in- ternetowo-mediowych w Europie, Še e-commerce w Europie Wschodniej to Polska i dalej d«ugo nic. Jak Ty to oceniasz? Co wskaza«był jako prze«omowe momenty w naszej krótkiej historii? Rzeczî, którî wszyscy zauwašyliŁmy, byĪa pierwsza fala inwestycyjna. Sporo kapitaĪu zo- staĪo zainwestowane w Portal, Poland, YoYo, ArenĂ i dziĂki temu oraz dziĂki popytowi za- czîĪ tworzyð siĂ ten rynek. Póşniej nastîpiĪa druga fala rozwoju: WP, Interia i Onet. NastĂp- nie zaczĂĪa siĂ rozwijað Gazeta. Rozwój produktów wymusiĪ rozwój infrastruktury — TP SA w pewnym momencie zaczĂĪa dystrybuowað ADSL (dostĂp do internetu). To jest w ogóle ciekawe, bo mówimy o rozwoju rynku internetowego w Polsce na przeĪomie ostatnich paru lat, a tak naprawdĂ caĪy ponowny boom rozpoczîĪ siĂ ledwie parĂ lat temu. Na przeĪomie 2003 i 2004 roku byĪo 100 – 200 tysiĂcy ušytkowników ADSL-u, a to znikoma liczba. Dzisiaj jest ich przecieš prawie dziesiĂð milionów. 224 E-wangeliŀci
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

E-wangeliści. Ucz się od najlepszych twórców polskiego internetu
Autor:
,

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: