Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00129 009791 7505773 na godz. na dobę w sumie
Eden. Nowy początek - ebook/pdf R
Eden. Nowy początek - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 312
Wydawca: Septem Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-283-2034-5 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> przewodniki
Porównaj ceny (książka, ebook (-20%), audiobook).

Bestsellerowa autorka „New York Timesa”

Nic na świecie nie jest tak mocne jak prawdziwa miłość!

Po tragicznej powodzi, w której na własną prośbę zginęli niemal wszyscy mieszkańcy Akadii, życie Caldera i Eden zmieniło się diametralnie. Oboje myślą, że to drugie nie żyje, że padło ofiarą zbiorowego szaleństwa sekty. Eden znajduje bezpieczną przystań w domu bogatego jubilera i uczy jego wnuczkę grać na fortepianie, a Calder walczy z demonami pod opieką Xandra — przyjaciela z lat dzieciństwa, który także stracił w powodzi całą swoją rodzinę. Powoli uczą się żyć bez siebie — ona dowiaduje się, że jako dziecko została porwana, i odnajduje matkę, on zostaje uznanym artystą malarzem. Jednak nic nie jest w stanie zapełnić pustki, jaką oboje czują w sercu, zabić tęsknoty za utraconą miłością. Złamane serca pozostają złamane… do czasu, gdy drogi Caldera i Eden znów się przecinają. 

Przypadek czy przeznaczenie? Raz jeszcze powróć do świata, w którym mądrość, miłość i odwaga pozwalają bohaterom przetrwać najcięższe chwile. Zobacz, jak walczą o swoją godność, spełnienie i szczęście. 
Eden. Nowy początek to książka o walce dobra ze złem, miłości mocniejszej niż śmierć i sile nadziei, która nie pozwala poddać się rozpaczy. Od zarania dziejów do końca świata.
Mia Sheridan — autorka wielu bestsellerów „New York Timesa”, „USA Today” i „Wall Street Journal”, takich jak Archer’s Voice, Calder. Narodziny odwagi oraz Stinger. Żądło namiętności. Uwielbia snuć opowieści o prawdziwej miłości i o ludziach, którzy są sobie przeznaczeni. Mieszka z mężem w Cincinnati w stanie Ohio. Więcej informacji znajdziesz pod adresami: www.facebook.com/miasheridanauthor.
Znajdź podobne książki

Recenzje na blogach:

korcimnieczytanie.blogspot.com Korci mnie czytanie...: Mia Sheridan "Eden. Nowy początek"

Darmowy fragment publikacji:

Tytuł oryginału: Finding Eden: A Sign of Love #2 Tłumaczenie: Petra Carpenter ISBN: 978-83-283-2031-4 Copyright © 2014 by Mia Sheridan. All Rights Reserved. Permission by the author must be granted before any part of this book can be used for advertising purposes. This includes the right to reproduce, distribute, or transmit in any form or by any means. Polish edition copyright © 2016 by Helion SA. All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone. Nieautoryzowane rozpowszechnianie całości lub fragmentu niniej-szej publikacji w jakiejkolwiek postaci jest zabronione. Wykonywanie kopii metodą kserograficzną, fotograficzną, a także kopiowanie książki na nośniku filmowym, magnetycznym lub innym powoduje naruszenie praw autorskich niniejszej publikacji. Wszystkie znaki występujące w tekście są zastrzeżonymi znakami firmowymi bądź towarowymi ich właścicieli. Autor oraz Wydawnictwo HELION dołożyli wszelkich starań, by zawarte w tej książce informacje były kompletne i rzetelne. Nie biorą jednak żadnej odpowiedzialności ani za ich wykorzystanie, ani za związane z tym ewentualne naruszenie praw patentowych lub autorskich. Autor oraz Wydawnictwo HELION nie ponoszą również żadnej odpowiedzialności za ewentualne szkody wynikłe z wykorzystania informacji zawartych w książce. Drogi Czytelniku! Jeżeli chcesz ocenić tę książkę, zajrzyj pod adres http://septem.pl/user/opinie/edennp Możesz tam wpisać swoje uwagi, spostrzeżenia, recenzję. Wydawnictwo HELION ul. Kościuszki 1c, 44-100 GLIWICE tel. 32 231 22 19, 32 230 98 63 e-mail: septem@septem.pl WWW: http://septem.pl (księgarnia internetowa, katalog książek) Printed in Poland. • Kup książkę • Poleć książkę • Oceń książkę • Księgarnia internetowa • Lubię to! » Nasza społeczność Eden. Nowy pocz(cid:198)tek Prolog „Nie w(cid:200)tpij, wola twoja b(cid:218)dzie dope(cid:239)niona… Zbli(cid:285) si(cid:218)! Oba nawzajem r(cid:218)kami si(cid:218) chwycim i smutnej si(cid:218) s(cid:239)odyczy p(cid:239)akania nasycim”. Homer, Iliada, w przek(cid:239)adzie Franciszka Ksawerego Dmochowskiego Eden Obudzi(cid:239)am si(cid:218) pod grub(cid:200) ko(cid:239)dr(cid:200) i szeroko otwartymi oczami rozgl(cid:200)- da(cid:239)am si(cid:218) po pomieszczeniu. Nie drgn(cid:218)(cid:239)am nawet, tylko nadstawi- (cid:239)am uszu, próbuj(cid:200)c si(cid:218) domy(cid:258)li(cid:202), gdzie jestem. Wtedy us(cid:239)ysza(cid:239)am kroki zmierzaj(cid:200)ce w moj(cid:200) stron(cid:218), a potem ujrza(cid:239)am stoj(cid:200)cego nade mn(cid:200) starszego m(cid:218)(cid:285)czyzn(cid:218), tamtego jubilera. A wówczas wszystkie wspomnienia wróci(cid:239)y… St(cid:239)uczenie wazonu, zap(cid:239)acenie za niego me- dalionem, przytu(cid:239)ek dla bezdomnych, omdlenie. Pos(cid:239)a(cid:239)am m(cid:218)(cid:285)czy(cid:283)- nie przelotne spojrzenie, po czym wróci(cid:239)am do nerwowego myszko- wania wzrokiem po otoczeniu, czuj(cid:200)c, jak odruchowo w(cid:239)(cid:200)cza si(cid:218) mój instynkt walki i ucieczki. — Nie bój si(cid:218), po prostu zemdla(cid:239)a(cid:258). Mój kierowca pomóg(cid:239) mi za- nie(cid:258)(cid:202) ci(cid:218) do samochodu. Jeste(cid:258) w moim domu. Usiad(cid:239)am, zas(cid:239)aniaj(cid:200)c piersi ko(cid:239)dr(cid:200). Wci(cid:200)(cid:285) mia(cid:239)am na sobie swoje ubranie, kto(cid:258) jedynie zdj(cid:200)(cid:239) mi buty. Otworzy(cid:239)am usta, by co(cid:258) powiedzie(cid:202); nie by(cid:239)am nawet pewna co, gdy drzwi ponownie si(cid:218) otworzy(cid:239)y i do pokoju wesz(cid:239)a kobieta trzy- maj(cid:200)ca w d(cid:239)oniach tac(cid:218). Jedzenie. Jego zapach sprawi(cid:239), (cid:285)e (cid:285)o(cid:239)(cid:200)dek fikn(cid:200)(cid:239) mi kozio(cid:239)ka, a do ust natychmiast pociek(cid:239)a (cid:258)linka. 6 Poleć książkęKup książkę Prolog Kobieta po(cid:239)o(cid:285)y(cid:239)a tac(cid:218) na moich udach, a ja (cid:239)apczywie spojrza(cid:239)am na to, co si(cid:218) tam znajdowa(cid:239)o — jaka(cid:258) zupa oraz kilka pasztecików, ozdobionych ma(cid:239)ymi, topniej(cid:200)cymi kawa(cid:239)kami mas(cid:239)a. G(cid:239)ód zwyci(cid:218)(cid:285)y(cid:239). Najpierw co(cid:258) zjem, a potem pomy(cid:258)l(cid:218), jak si(cid:218) st(cid:200)d wydosta(cid:202). Musia(cid:239)am co(cid:258) zje(cid:258)(cid:202). W tamtej chwili wilczy apetyt rz(cid:200)dzi(cid:239) mn(cid:200) niepodzielnie i nie potrafi(cid:239)am si(cid:218) mu oprze(cid:202). Nie dba(cid:239)am o to, gdzie jestem, dlacze- go i z kim. Liczy(cid:239)o si(cid:218) tylko jedzenie. Trz(cid:218)s(cid:200)cymi si(cid:218) d(cid:239)o(cid:241)mi podnio- s(cid:239)am (cid:239)y(cid:285)k(cid:218) i zacz(cid:218)(cid:239)am pakowa(cid:202) sobie posi(cid:239)ek do ust, (cid:239)ypi(cid:200)c spod oka na jubilera i stoj(cid:200)c(cid:200) obok niego kobiet(cid:218) w stroju pokojówki. Oboje ob- serwowali mnie ze smutkiem, ale i z zaciekawieniem. Kobieta zrobi(cid:239)a krok w moj(cid:200) stron(cid:218). — Nie spiesz si(cid:218) tak, male(cid:241)- ka. Musia(cid:239)a(cid:258) g(cid:239)odowa(cid:202) od d(cid:239)u(cid:285)szego czasu. Zemdli ci(cid:218), je(cid:258)li b(cid:218)dziesz je(cid:258)(cid:202) za szybko. Zmu(cid:258) si(cid:218), (cid:285)eby troch(cid:218) zwolni(cid:202). — Potem po(cid:239)o(cid:285)y(cid:239)a d(cid:239)o(cid:241) na moich plecach i zacz(cid:218)(cid:239)a je masowa(cid:202) spokojnymi, okr(cid:218)(cid:285)nymi ge- stami, a ja w (cid:258)lad za nimi przyhamowa(cid:239)am ruch (cid:239)y(cid:285)ki w(cid:218)druj(cid:200)cej od talerza z zup(cid:200) do ust. Przez kilka minut panuj(cid:200)c(cid:200) w pokoju cisz(cid:218) przerywa(cid:239)o jedynie moje ma(cid:239)o dystyngowane siorbanie, a potem od- g(cid:239)osy prze(cid:285)uwania, gdy si(cid:218)ga(cid:239)am po kolejne paszteciki i poch(cid:239)ania- (cid:239)am je na trzy k(cid:218)sy. Kobieta wci(cid:200)(cid:285) delikatnie masowa(cid:239)a mi plecy, co nie tylko mnie uspokaja(cid:239)o, ale i przypomina(cid:239)o, bym jad(cid:239)a najwolniej, jak potrafi(cid:218). Kilka razy czu(cid:239)am, jak posi(cid:239)ek podchodzi mi do gard(cid:239)a, ale na szcz(cid:218)(cid:258)cie nic z(cid:239)ego si(cid:218) nie sta(cid:239)o i kiedy wreszcie sko(cid:241)czy(cid:239)am, si(cid:218)- gn(cid:218)(cid:239)am po serwetk(cid:218), otar(cid:239)am d(cid:239)onie i twarz, a potem od(cid:239)o(cid:285)y(cid:239)am wszyst- ko, obrzucaj(cid:200)c oboje zawstydzonym spojrzeniem. Moja duma da(cid:239)a o sobie zna(cid:202), gdy tylko wype(cid:239)ni(cid:239)am pustk(cid:218) w (cid:285)o(cid:239)(cid:200)dku. — No i prosz(cid:218), od razu lepiej — powiedzia(cid:239)a nieznajoma, a ja przyjrza(cid:239)am si(cid:218) jej (cid:285)yczliwej twarzy. Tak wiele czasu min(cid:218)(cid:239)o od chwi- li, gdy kto(cid:258) by(cid:239) dla mnie mi(cid:239)y. (cid:146)zy nap(cid:239)yn(cid:218)(cid:239)y mi do oczu, ale odwróci- (cid:239)am wzrok, nim zdo(cid:239)a(cid:239)y wydosta(cid:202) si(cid:218) na wolno(cid:258)(cid:202). Kobieta zabra(cid:239)a r(cid:218)k(cid:218) z moich pleców, podnios(cid:239)a tac(cid:218), nachyli(cid:239)a si(cid:218) do m(cid:218)(cid:285)czyzny i szep- n(cid:200)wszy mu co(cid:258) cicho do ucha, wysz(cid:239)a z pokoju. 7 Poleć książkęKup książkę Eden. Nowy pocz(cid:198)tek Wysun(cid:218)(cid:239)am nogi za kraw(cid:218)d(cid:283) (cid:239)ó(cid:285)ka, ale m(cid:218)(cid:285)czyzna po(cid:239)o(cid:285)y(cid:239) d(cid:239)o(cid:241) na moim ramieniu i powiedzia(cid:239): — Prosz(cid:218), b(cid:218)dzie mi bardzo mi(cid:239)o, je(cid:258)li zostaniesz u nas na noc. (cid:146)azienka jest tam. — Skin(cid:200)(cid:239) g(cid:239)ow(cid:200) w lew(cid:200) stron(cid:218), a ja zerkn(cid:218)(cid:239)am na zamkni(cid:218)te drzwi, które mi wskaza(cid:239). — A ten pokój od jakiego(cid:258) czasu jest pusty. Zosta(cid:241), prosz(cid:218). Przynajmniej tyle chcia(cid:239)bym dla ciebie zrobi(cid:202) po tym… co si(cid:218) dzi(cid:258) wydarzy(cid:239)o. Obliza(cid:239)am spierzchni(cid:218)te wargi i rozejrza(cid:239)am si(cid:218) dooko(cid:239)a, próbuj(cid:200)c podj(cid:200)(cid:202) jak(cid:200)(cid:258) decyzj(cid:218). Desperacko pragn(cid:218)(cid:239)am zosta(cid:202) w tym przytul- nym miejscu, w którym mog(cid:239)am spa(cid:202) na najprawdziwszym (cid:239)ó(cid:285)ku, ale nie rozumia(cid:239)am, dlaczego ten m(cid:218)(cid:285)czyzna mnie do siebie sprowadzi(cid:239). — Zniszczy(cid:239)am dzisiaj pa(cid:241)sk(cid:200) w(cid:239)asno(cid:258)(cid:202) — powiedzia(cid:239)am wreszcie. M(cid:218)(cid:285)czyzna (cid:258)ci(cid:200)gn(cid:200)(cid:239) usta. — Tak, i zap(cid:239)aci(cid:239)a(cid:258) za ni(cid:200). A ja mog(cid:239)em post(cid:200)pi(cid:202) zupe(cid:239)nie inaczej. Przepraszam, (cid:285)e sam si(cid:218) tym nie zaj(cid:200)(cid:239)em. Nie by(cid:239)am pewna, co powiedzie(cid:202), milcza(cid:239)am wi(cid:218)c, patrz(cid:200)c na nie- go badawczo. — Prosz(cid:218). Pozwól mi go(cid:258)ci(cid:202) ci(cid:218) tej nocy. A jutro mo(cid:285)emy uzgod- ni(cid:202)… inne kwestie. Dobrze? Spu(cid:258)ci(cid:239)am wzrok, niespokojnie zaciskaj(cid:200)c d(cid:239)onie na udach. Mia- (cid:239)am wybór mi(cid:218)dzy pozostaniem w tym miejscu a wyj(cid:258)ciem na zi(cid:200)b ulicy. Ale nie mia(cid:239)am poj(cid:218)cia, na czym maj(cid:200) polega(cid:202) te „inne kwe- stie”, i troch(cid:218) mnie to niepokoi(cid:239)o. Wreszcie kiwn(cid:218)(cid:239)am g(cid:239)ow(cid:200), a gdy na niego spojrza(cid:239)am, wygl(cid:200)da(cid:239) na usatysfakcjonowanego. — (cid:165)wietnie. We(cid:283) prysznic. Prze(cid:258)pij si(cid:218). Do zobaczenia rano. — To rzek(cid:239)szy, obróci(cid:239) si(cid:218) na pi(cid:218)cie i szybko wyszed(cid:239) z pokoju. Gdy tylko poszed(cid:239), rzuci(cid:239)am si(cid:218) do drzwi i przekr(cid:218)ci(cid:239)am klucz. Opar(cid:239)am si(cid:218) o nie i po raz pierwszy spokojnie przyjrza(cid:239)am si(cid:218) wn(cid:218)- trzu. By(cid:239)o pi(cid:218)kne. (cid:165)ciany wy(cid:239)o(cid:285)ono jak(cid:200)(cid:258) tkanin(cid:200) w kwieciste wzory. Podesz(cid:239)am do jednej z nich, by przeci(cid:200)gn(cid:200)(cid:202) d(cid:239)oni(cid:200) po aksamitnej po- wierzchni z lekko tylko zaznaczon(cid:200) faktur(cid:200). Stara(cid:239)am si(cid:218) wywo(cid:239)a(cid:202) w sobie poczucie wdzi(cid:218)czno(cid:258)ci za otaczaj(cid:200)ce mnie pi(cid:218)kno, ale sko(cid:241)- czy(cid:239)o si(cid:218) na beznami(cid:218)tnym dostrzeganiu. Odwróci(cid:239)am si(cid:218) i ponow- nie spojrza(cid:239)am na (cid:239)ó(cid:285)ko. Luksusowe jedwabie i at(cid:239)asy pyszni(cid:239)y si(cid:218) kremowymi odcieniami i akcentami lilaró(cid:285). Zach(cid:218)caj(cid:200)ce. Podesz(cid:239)am 8 Poleć książkęKup książkę Prolog z powrotem do (cid:239)ó(cid:285)ka. Po nape(cid:239)nieniu (cid:285)o(cid:239)(cid:200)dka potrzeba snu by(cid:239)a zbyt wielka, by si(cid:218) jej oprze(cid:202). Wyk(cid:200)pi(cid:218) si(cid:218) rano. Wci(cid:200)(cid:285) w pe(cid:239)nym rynsztunku wsun(cid:218)(cid:239)am si(cid:218) pod wykrochmalon(cid:200) po(cid:258)ciel. Sen wzi(cid:200)(cid:239) mnie pod swoje ciemne skrzyd(cid:239)a i zagarn(cid:200)(cid:239) w b(cid:239)o- gos(cid:239)awiony niebyt. (cid:165)ni(cid:239)am o kwiatach powoju, blasku poranka, (cid:258)ni(cid:239)am o nim, o mojej mi(cid:239)o(cid:258)ci, (cid:258)ni(cid:239)am ulotne obrazy, które ta(cid:241)czy(cid:239)y i wirowa(cid:239)y, a(cid:285) zmy(cid:239)a je fala wody tak pot(cid:218)(cid:285)na, (cid:285)e przyt(cid:239)oczy(cid:239)a mnie ca(cid:239)(cid:200). Nie starczy(cid:239)o mi tchu w p(cid:239)ucach, by wypowiedzie(cid:202) jego imi(cid:218), by wyszepta(cid:202) s(cid:239)owa, które powinien us(cid:239)ysze(cid:202) na koniec — (cid:285)e go kocha(cid:239)am, (cid:285)e zawsze b(cid:218)d(cid:218) go kocha(cid:202), (cid:285)e by(cid:239) moj(cid:200) si(cid:239)(cid:200) i moj(cid:200) s(cid:239)abo(cid:258)ci(cid:200), moj(cid:200) niesko(cid:241)czon(cid:200) rado(cid:258)ci(cid:200) i najwi(cid:218)kszym smutkiem. Obudzi(cid:239)am si(cid:218) z p(cid:239)aczem, bez tchu, ale i bez s(cid:239)owa. Posz(cid:239)am do (cid:239)azienki i przygn(cid:218)biona zdj(cid:218)(cid:239)am z siebie ubranie. Na chwil(cid:218) stan(cid:218)(cid:239)am przed lustrem i zdusi(cid:239)am szloch, g(cid:239)adz(cid:200)c d(cid:239)oni(cid:200) p(cid:239)a- ski brzuch. Wesz(cid:239)am pod ciep(cid:239)y prysznic i odchyli(cid:239)am g(cid:239)ow(cid:218) do ty(cid:239)u, by zmoczy(cid:202) w(cid:239)osy. A potem zwiesi(cid:239)am j(cid:200) przed sob(cid:200) i da(cid:239)am upust emocjom, które przez miniony tydzie(cid:241) tak kurczowo w sobie t(cid:239)amsi- (cid:239)am. Osun(cid:218)(cid:239)am si(cid:218) na dno brodzika, opar(cid:239)am plecami o (cid:258)cian(cid:218) i wresz- cie rozp(cid:239)aka(cid:239)am si(cid:218) z ulg(cid:200), wiedz(cid:200)c, (cid:285)e szum lej(cid:200)cej si(cid:218) wody zag(cid:239)uszy mój szloch. * * * Do du(cid:285)ego holu wesz(cid:239)am wyk(cid:200)pana, ubrana i l(cid:285)ejsza o t(cid:218) odrobin(cid:218) (cid:285)alu, któr(cid:200) z siebie wyrzuci(cid:239)am — przynajmniej na razie. Moj(cid:200) uwag(cid:218) zwróci(cid:239)o pobrz(cid:218)kiwanie naczy(cid:241), zajrza(cid:239)am wi(cid:218)c do du- (cid:285)ej kuchni, gdzie przed talerzem z jedzeniem siedzia(cid:239) jubiler. Na stole obok niego le(cid:285)a(cid:239)a roz(cid:239)o(cid:285)ona gazeta. — Dzie(cid:241) dobry — powiedzia(cid:239), wstaj(cid:200)c. — Wygl(cid:200)dasz na od(cid:258)wie- (cid:285)on(cid:200). Dobrze ci si(cid:218) spa(cid:239)o? 9 Poleć książkęKup książkę Eden. Nowy pocz(cid:198)tek Przytakn(cid:218)(cid:239)am. — Tak, dzi(cid:218)kuj(cid:218). — Zerkn(cid:218)(cid:239)am w stron(cid:218) stoj(cid:200)ce- go na stole jedzenia — talerza z jajecznic(cid:200) z bekonem i misy z owo- cami. Jubiler pod(cid:200)(cid:285)y(cid:239) za moim wzrokiem i zapraszaj(cid:200)co skin(cid:200)(cid:239) d(cid:239)oni(cid:200). — Prosz(cid:218), siadaj. Jedz. Mo(cid:285)emy przedyskutowa(cid:202) kwestie, o których wspomina(cid:239)em wczorajszego wieczoru. Skin(cid:218)(cid:239)am g(cid:239)ow(cid:200) i zagryzaj(cid:200)c warg(cid:218), zaj(cid:218)(cid:239)am miejsce przy stole, on za(cid:258) na(cid:239)o(cid:285)y(cid:239) jedzenie i postawi(cid:239) je przede mn(cid:200). Wzi(cid:218)(cid:239)am kilka k(cid:218)sów, zanim unios(cid:239)am wzrok i zebra(cid:239)am si(cid:218) na od- wag(cid:218). Chcia(cid:239)am tutaj zosta(cid:202). Ten m(cid:218)(cid:285)czyzna by(cid:239) mi(cid:239)y, a przynajmniej takie sprawia(cid:239) wra(cid:285)enie. Ale by(cid:239)am niemal pewna, czego b(cid:218)d(cid:200) doty- czy(cid:239)y „inne kwestie”, i w(cid:200)tpi(cid:239)am, (cid:285)e da(cid:239)abym rad(cid:218) im sprosta(cid:202) — nie mog(cid:239)am sobie tego wyobrazi(cid:202). Nie po tym, co przesz(cid:239)am. Wola(cid:239)abym wróci(cid:202) na ulic(cid:218) — i pewnie tam umrze(cid:202) — ale (cid:258)mier(cid:202) mnie nie prze- ra(cid:285)a(cid:239)a; ju(cid:285) nie. B(cid:218)d(cid:218) na ciebie czeka(cid:202) przy (cid:283)ródle. Przyjd(cid:283) mnie odszuka(cid:202), b(cid:218)- d(cid:218) tam. Odkaszln(cid:218)(cid:239)am. — Nie mog(cid:218) przyj(cid:200)(cid:202) pa(cid:241)skiej propozycji — po- wiedzia(cid:239)am, spuszczaj(cid:200)c wzrok. Uniós(cid:239) brwi ze zdziwienia, a fili(cid:285)anka z kaw(cid:200) zastyg(cid:239)a w po(cid:239)owie drogi do jego ust. Przekrzywi(cid:239) g(cid:239)ow(cid:218). — Ale ja jeszcze niczego nie za- proponowa(cid:239)em. Speszy(cid:239)am si(cid:218), czuj(cid:200)c wpe(cid:239)zaj(cid:200)cy na szyj(cid:218) rumieniec. — Domy- (cid:258)lam si(cid:218), czego pan chce — powiedzia(cid:239)am cicho. Jubiler przygl(cid:200)da(cid:239) mi si(cid:218) przez d(cid:239)u(cid:285)sz(cid:200) chwil(cid:218), a potem opu(cid:258)ci(cid:239) fili- (cid:285)ank(cid:218) z kaw(cid:200) i z brz(cid:218)kiem odstawi(cid:239) j(cid:200) na spodek. Kiedy na niego spojrza(cid:239)am, wpatrywa(cid:239) si(cid:218) we mnie ze… z(cid:239)o(cid:258)ci(cid:200)? Smutkiem? Nie by- (cid:239)am pewna. — Ale ja wcale tego nie chc(cid:218). Patrzy(cid:239)am na niego zmieszana. — Powiedzia(cid:239) pan, (cid:285)e mamy pew- n(cid:200) kwesti(cid:218) do omówienia. Wzi(cid:200)(cid:239) g(cid:239)(cid:218)boki wdech i badawczo przygl(cid:200)da(cid:239) mi si(cid:218) przez kilka chwil. — Przede wszystkim chyba si(cid:218) sobie nie przedstawili(cid:258)my. Nazy- wam si(cid:218) Felix Grant. Prosz(cid:218), mów mi Felix. Dobrze? 10 Poleć książkęKup książkę Prolog Kiwn(cid:218)(cid:239)am g(cid:239)ow(cid:200), czekaj(cid:200)c na to, co powie dalej. — W porz(cid:200)dku. A ty jak si(cid:218) nazywasz? — Eden — odpar(cid:239)am cicho. — A nazwisko? Spu(cid:258)ci(cid:239)am wzrok i odkaszln(cid:218)(cid:239)am. — Nie wiem. — Nie znasz swojego nazwiska? — zapyta(cid:239) z niedowierzaniem. Pokr(cid:218)ci(cid:239)am g(cid:239)ow(cid:200). — Nie. Wiem, (cid:285)e kiedy(cid:258) jakie(cid:258) nosi(cid:239)am, ale po (cid:258)mierci mojej rodziny zamieszka(cid:239)am z kim(cid:258) innym i… zapomnia- (cid:239)am, jak brzmia(cid:239)o. Na moment znów zapad(cid:239)a cisza. — Jak to mo(cid:285)liwe? Jak mog(cid:239)a(cid:258) ucz(cid:218)szcza(cid:202) do szko(cid:239)y, nie maj(cid:200)c nazwiska? — Nigdy nie chodzi(cid:239)am do szko(cid:239)y — odpowiedzia(cid:239)am cicho, czuj(cid:200)c, jak twarz czerwienieje mi jeszcze bardziej. — Ile masz lat? — Osiemna(cid:258)cie — odpar(cid:239)am. Felix popatrzy(cid:239) na mnie jakby z po- w(cid:200)tpiewaniem. I znowu cisza, a potem pytania: — Eden, czy powinienem zadzwo- ni(cid:202) po policj(cid:218)? Co si(cid:218) sta(cid:239)o? Na d(cid:283)wi(cid:218)k s(cid:239)owa policja nagle spojrza(cid:239)am mu prosto w oczy. — Nie! Prosz(cid:218), nie. Ja… nikt mnie nie szuka. Nie jestem zbiegiem czy co(cid:258). Ja po prostu… ju(cid:285) nikogo nie mam. Oni wszyscy… odeszli. Pro- sz(cid:218), tylko nie policja. — Mój g(cid:239)os za(cid:239)ama(cid:239) si(cid:218) na ostatnim s(cid:239)owie i spojrza(cid:239)am na niego b(cid:239)agalnie, gotowa biec na o(cid:258)lep przed siebie, je(cid:258)liby si(cid:218)gn(cid:200)(cid:239) po telefon. Felix przez kilka chwil przygl(cid:200)da(cid:239) mi si(cid:218) z namys(cid:239)em, a(cid:285) wreszcie powiedzia(cid:239): — Co potrafisz, Eden? Umiesz gotowa(cid:202)? Sprz(cid:200)ta(cid:202)? Pokr(cid:218)ci(cid:239)am g(cid:239)ow(cid:200). — Nie wolno mi by(cid:239)o tego robi(cid:202). Umiem gra(cid:202) na fortepianie — doda(cid:239)am z nadziej(cid:200). To by(cid:239)o chyba jedyne, co tak naprawd(cid:218) potrafi(cid:239)am. Felix uniós(cid:239) brwi. — Naprawd(cid:218)? Skoro tak, to si(cid:218) dobrze sk(cid:239)ada, bo moja wnuczka chcia(cid:239)aby bra(cid:202) lekcje gry na fortepianie. My(cid:258)lisz, (cid:285)e jeste(cid:258) wystarczaj(cid:200)co dobra, by j(cid:200) uczy(cid:202)? 11 Poleć książkęKup książkę Eden. Nowy pocz(cid:198)tek Wolno pokiwa(cid:239)am g(cid:239)ow(cid:200). — Tak. Tak, mog(cid:239)abym uczy(cid:202) gry na fortepianie. Felix przytakn(cid:200)(cid:239). — (cid:165)wietnie. Zatem to jest moja propozycja — zatrudniam ci(cid:218). Wynagrodzenie obejmuje wy(cid:285)ywienie i dach nad g(cid:239)ow(cid:200). A twoja praca b(cid:218)dzie polega(cid:239)a tylko na uczeniu mojej wnuczki, Sophii, gry na fortepianie. Czy wyrazi(cid:239)em si(cid:218) jasno, Eden? Skin(cid:218)(cid:239)am, czuj(cid:200)c co(cid:258) jakby przeb(cid:239)ysk nadziei. Mog(cid:239)am mie(cid:202) bez- pieczny, ciep(cid:239)y k(cid:200)t i jedzenie. Przynajmniej tyle. — Dobrze. W takim razie jeste(cid:258)my umówieni. S(cid:200)dz(cid:200)c po tym, gdzie zamierza(cid:239)a(cid:258) wczoraj stan(cid:200)(cid:202) w kolejce, nie posiadasz nic poza tym, w czym przysz(cid:239)a(cid:258)? Pokr(cid:218)ci(cid:239)am g(cid:239)ow(cid:200), patrz(cid:200)c na swoje zbyt obszerne (cid:239)achy. — Przy- kro mi. Gdy troch(cid:218) popracuj(cid:218), b(cid:218)d(cid:218) mog(cid:239)a kupi(cid:202) jakie(cid:258) inne ubra- nia… jakie(cid:258) (cid:239)adniejsze… — g(cid:239)os uwi(cid:200)z(cid:239) mi w gardle ze wstydu, ale Felix tylko machn(cid:200)(cid:239) d(cid:239)oni(cid:200). — Dam ci zaliczk(cid:218) na nowe ubrania. Marissa wyjdzie dzi(cid:258) i wybie- rze dla ciebie jakie(cid:258) rzeczy. Pozna(cid:239)a(cid:258) Mariss(cid:218) ubieg(cid:239)ego wieczoru. Kiwn(cid:218)(cid:239)am g(cid:239)ow(cid:200), a potem przyjrza(cid:239)am si(cid:218) Feliksowi badawczo. By(cid:239) ju(cid:285) starszym m(cid:218)(cid:285)czyzn(cid:200), zapewne po sze(cid:258)(cid:202)dziesi(cid:200)tce, ale trzyma(cid:239) si(cid:218) (cid:258)wietnie. Mia(cid:239) jasne, niebieskie oczy i g(cid:218)ste, szpakowate w(cid:239)osy. — Feliksie, nie rozumiem tego. Dlaczego to dla mnie robisz? — spyta(cid:239)am go wreszcie. Spojrza(cid:239) najpierw na mnie, a potem na kilka stoj(cid:200)cych na brzegu sto(cid:239)u buteleczek z pigu(cid:239)kami, na które wcze(cid:258)niej nie zwróci(cid:239)am uwagi. Wzi(cid:200)(cid:239) do r(cid:218)ki jedn(cid:200) z nich i zanim zdecydowa(cid:239) si(cid:218) mi odpo- wiedzie(cid:202), odkr(cid:218)ci(cid:239) nakr(cid:218)tk(cid:218) i po(cid:239)kn(cid:200)(cid:239) tabletk(cid:218). Nie sposób by(cid:239)o nie dostrzec dr(cid:285)enia jego r(cid:200)k. Czy(cid:285)by by(cid:239) chory? — Bo wczoraj, po tym, co zasz(cid:239)o w moim sklepie, dokona(cid:239)em niew(cid:239)a(cid:258)ciwego wyboru. — Urwa(cid:239) i zamy(cid:258)li(cid:239) si(cid:218) na d(cid:239)u(cid:285)sz(cid:200) chwil(cid:218). — A kiedy potem zobaczy(cid:239)em ci(cid:218) na ulicy, odchodz(cid:200)c(cid:200) od kolejki usta- wionej przed przytu(cid:239)kiem, potraktowa(cid:239)em to jako drug(cid:200) szans(cid:218) na zrobienie czego(cid:258) dobrego. Ju(cid:285) raz kiedy(cid:258) dokona(cid:239)em z(cid:239)ego wyboru, 12 Poleć książkęKup książkę Prolog Eden, i nigdy nie dosta(cid:239)em drugiej szansy, by naprawi(cid:202) swój b(cid:239)(cid:200)d. Czy to ci(cid:218) przekonuje? — Chyba tak — odpar(cid:239)am cicho. Kiwn(cid:200)(cid:239) g(cid:239)ow(cid:200). — To dobrze, (cid:285)e mamy to wyja(cid:258)nione. Ty masz te- raz gdzie mieszka(cid:202), a ja mam nowego nauczyciela fortepianu. A skoro ju(cid:285) o instrumencie mowa, musz(cid:218) go nastroi(cid:202). Nie grano na nim od lat. — Zanim wsta(cid:239), w jego oczach na chwil(cid:218) zal(cid:258)ni(cid:239) smutek. — Dzi(cid:258) mo(cid:285)esz si(cid:218) odpr(cid:218)(cid:285)y(cid:202). Jutro poznasz Sophi(cid:218). Gdyby(cid:258) czego(cid:258) potrze- bowa(cid:239)a, Marissa jest tutaj przez ca(cid:239)y dzie(cid:241). Kiwn(cid:218)(cid:239)am g(cid:239)ow(cid:200), gdy obok mnie przechodzi(cid:239). — Dzi(cid:218)kuj(cid:218) — po- wiedzia(cid:239)am mi(cid:218)kko i odetchn(cid:218)(cid:239)am z niewys(cid:239)owion(cid:200) wdzi(cid:218)czno(cid:258)ci(cid:200) i ulg(cid:200). Jego kroki zwolni(cid:239)y, gdy przechodzi(cid:239) obok mojego krzes(cid:239)a, ale nie rzek(cid:239) ju(cid:285) ani s(cid:239)owa, a kilka minut pó(cid:283)niej us(cid:239)ysza(cid:239)am, jak na dole w holu zamykaj(cid:200) si(cid:218) drzwi. Poranek sp(cid:218)dzi(cid:239)am w moim nowym pokoju, czytaj(cid:200)c znalezione na nocnym stoliku ksi(cid:200)(cid:285)ki, bo dawa(cid:239)y chwil(cid:218) zapomnienia — a gdy nie potrafi(cid:239)am ju(cid:285) powstrzyma(cid:202) (cid:239)ez, zwija(cid:239)am si(cid:218) w k(cid:239)(cid:218)bek i p(cid:239)aka(cid:239)am. Jako(cid:258) w porze lunchu us(cid:239)ysza(cid:239)am, (cid:285)e Felix wróci(cid:239) do domu. Wkrótce potem zabrzmia(cid:239) dzwonek do drzwi wej(cid:258)ciowych i przez kolejn(cid:200) go- dzin(cid:218) dobiega(cid:239)y mnie d(cid:283)wi(cid:218)ki strojonego fortepianu. Gdy rozleg(cid:239)o si(cid:218) pukanie do drzwi, otworzy(cid:239)am je i zobaczy(cid:239)am u(cid:258)miechaj(cid:200)c(cid:200) si(cid:218) ju(cid:285) od progu Mariss(cid:218). — Lunch jest ju(cid:285) prawie gotowy, kochanie, a fortepian zosta(cid:239) na- strojony, je(cid:258)liby(cid:258) chcia(cid:239)a go wypróbowa(cid:202). — Dzi(cid:218)kuj(cid:218), Marisso. Ale nie musisz mi przygotowywa(cid:202) jedzenia. Sama mog(cid:218) zakrz(cid:200)tn(cid:200)(cid:202) si(cid:218) w kuchni. Marissa machn(cid:218)(cid:239)a r(cid:218)k(cid:200), odchodz(cid:200)c. — (cid:191)aden k(cid:239)opot. Kiwn(cid:218)(cid:239)am g(cid:239)ow(cid:200), ale zawo(cid:239)a(cid:239)am za ni(cid:200): — Marisso? Odwróci(cid:239)a si(cid:218). — Tak, kochanie? Odkaszln(cid:218)(cid:239)am. — Czy Felix… czy on… pozwala ci wychodzi(cid:202) na zewn(cid:200)trz? Marissa przekrzywi(cid:239)a g(cid:239)ow(cid:218) i unios(cid:239)a brwi ze zdziwienia. — Wy- chodzi(cid:202)? W sensie wychodzenia z domu? 13 Poleć książkęKup książkę Eden. Nowy pocz(cid:198)tek Poczu(cid:239)am, jak si(cid:218) rumieni(cid:218). — Tak. Mam na my(cid:258)li, czy… kiedy chcesz. Pozwala na to? — Tak, oczywi(cid:258)cie. Mog(cid:218) robi(cid:202), co mi si(cid:218) podoba, tak jak ty. — Spojrza(cid:239)a na mnie z trosk(cid:200). — To dobrze — odpar(cid:239)am cicho. Marissa patrzy(cid:239)a na mnie jeszcze przez chwil(cid:218), a(cid:285) wreszcie poki- wa(cid:239)a g(cid:239)ow(cid:200) i posz(cid:239)a. Przesz(cid:239)am przez hol do salonu, gdzie wcze(cid:258)niej widzia(cid:239)am wielki fortepian. Usiad(cid:239)am na (cid:239)aweczce przed instrumentem, odetchn(cid:218)(cid:239)am g(cid:239)(cid:218)boko i po(cid:239)o(cid:285)y(cid:239)am palce na klawiszach. A kiedy zacz(cid:218)(cid:239)am gra(cid:202), zda(cid:239)o mi si(cid:218), (cid:285)e przenios(cid:239)am si(cid:218) z powrotem do g(cid:239)ównej siedziby i daj(cid:218) koncert przed rad(cid:200), na pokaz. Przymkn(cid:218)(cid:239)am powieki, wyciska- j(cid:200)c z k(cid:200)cików oczu (cid:239)zy, które wolniutko sp(cid:239)yn(cid:218)(cid:239)y w dó(cid:239) po policzkach. Us(cid:239)ysza(cid:239)am czyje(cid:258) g(cid:239)osy i otworzy(cid:239)am oczy, ws(cid:239)uchuj(cid:200)c si(cid:218) w s(cid:239)o- wa wypowiadane w innym pokoju. Pomimo d(cid:283)wi(cid:218)ków fortepianu s(cid:239)ysza(cid:239)am je wyra(cid:283)nie — akustyka sklepienia sprawia(cid:239)a, (cid:285)e rozmowa zdawa(cid:239)a si(cid:218) trafia(cid:202) wprost do moich uszu. — Jest niez(cid:239)a — dos(cid:239)ysza(cid:239)am g(cid:239)os Feliksa. — Jest lepsza ni(cid:285) niez(cid:239)a, Feliksie. Sk(cid:200)d ona si(cid:218) wzi(cid:218)(cid:239)a? — spyta(cid:239) inny m(cid:218)(cid:285)czyzna; jak si(cid:218) domy(cid:258)li(cid:239)am, ten, który nastroi(cid:239) fortepian. — Nie wiem. Nie powiedzia(cid:239)a mi. Ale wydaje si(cid:218) bardzo smutna. Up(cid:239)yn(cid:218)(cid:239)a d(cid:239)u(cid:285)sza chwila, zanim znów odezwa(cid:239) si(cid:218) ten drugi. — Zna(cid:239)em jeszcze tylko jedn(cid:200) pianistk(cid:218), która tak umia(cid:239)a przeka- za(cid:202) w muzyce to uczucie. — Smutek? — spyta(cid:239) Felix. — Wi(cid:218)cej ni(cid:285) smutek. Z(cid:239)amane serce — odpar(cid:239) (cid:239)agodnie stroiciel. Potem nie mówiono ju(cid:285) nic, a muzyka rozbrzmiewa(cid:239)a wokó(cid:239) mnie, wylewa(cid:239)a si(cid:218) z moich palców, z mojego serca, z przepe(cid:239)nionej t(cid:218)sknot(cid:200) duszy, ze wszystkich zdruzgotanych zak(cid:200)tków. A w ka(cid:285)dej nucie da(cid:239)o si(cid:218) s(cid:239)ysze(cid:202) to samo odbijaj(cid:200)ce si(cid:218) echem imi(cid:218)… Calder, Calder, Calder. * * * 14 Poleć książkęKup książkę Prolog Calder Ulica dziesi(cid:218)(cid:202) pi(cid:218)ter pode mn(cid:200) zafalowa(cid:239)a, kusz(cid:200)c obietnic(cid:200) twarde- go l(cid:200)dowania na betonie i b(cid:239)ogos(cid:239)awionego niebytu, który wzywa(cid:239) mnie tak s(cid:239)odko. Nie chcia(cid:239)em si(cid:218) temu opiera(cid:202). Mia(cid:239)em nadziej(cid:218), (cid:285)e zanim odejd(cid:218) w nico(cid:258)(cid:202), zarejestruj(cid:218) cho(cid:202) kilka sekund niewy- obra(cid:285)alnego bólu. Zas(cid:239)u(cid:285)y(cid:239)em na to. Nie chcia(cid:239)em (cid:258)mierci, która nie wymaga(cid:239)aby cierpienia. Czy ona cierpia(cid:239)a? Czy wzywa(cid:239)a moje imi(cid:218) w ciemno(cid:258)ci, gdy woda zalewa(cid:239)a j(cid:200), a potem wype(cid:239)ni(cid:239)a jej p(cid:239)uca pal(cid:200)cym, dusz(cid:200)cym przera(cid:285)eniem? Z mojego gard(cid:239)a wyrwa(cid:239) si(cid:218) sko- wyt niczym g(cid:239)o(cid:258)ny, um(cid:218)czony oddech i wzi(cid:200)(cid:239)em kolejny haust z do po(cid:239)owy opró(cid:285)nionej butelki, któr(cid:200) trzyma(cid:239)em w r(cid:218)ce. Sp(cid:239)yn(cid:200)(cid:239) po prze(cid:239)yku wolnym, pal(cid:200)cym p(cid:239)omieniem. P(cid:239)omieniem. — Calder — us(cid:239)ysza(cid:239)em za sob(cid:200) g(cid:239)os Xandra, niski i przesycony l(cid:218)kiem. — Brachu, daj mi r(cid:218)k(cid:218). Gwa(cid:239)townie obróci(cid:239)em g(cid:239)ow(cid:218) najpierw w jedn(cid:200), a potem w drug(cid:200) stron(cid:218) i zachwia(cid:239)em si(cid:218) na balustradzie, na której siedzia(cid:239)em. Wy- starczy(cid:239)oby si(cid:218) odrobin(cid:218) pochyli(cid:202); ba, wystarczy(cid:239)oby pomy(cid:258)le(cid:202) o po- chyleniu si(cid:218), a run(cid:200)(cid:239)bym w dó(cid:239), wprost w obj(cid:218)cia (cid:258)mierci. Do niej. — Nie, Xandrze — odpar(cid:239)em, troch(cid:218) sepleni(cid:200)c. By(cid:239)em pijany, ale nie na tyle pijany, by nie my(cid:258)le(cid:202) wystarczaj(cid:200)co trze(cid:283)wo. A przy- najmniej tak mi si(cid:218) zdawa(cid:239)o. — Co robisz, Calder? — spyta(cid:239) Xander, siadaj(cid:200)c na por(cid:218)czy ka- wa(cid:239)ek ode mnie. Zerkn(cid:200)(cid:239)em na niego i zmru(cid:285)y(cid:239)em oczy. Jego g(cid:239)os by(cid:239) (cid:239)agodny, ale wzrok zdradza(cid:239) czyste przera(cid:285)enie. — Nie chc(cid:218) ci tego robi(cid:202), bracie. Ale to wszystko za bardzo boli. To by(cid:239)a moja wina. Nie zas(cid:239)u(cid:285)y(cid:239)em, (cid:285)eby (cid:285)y(cid:202) — odpar(cid:239)em. — To dlaczego (cid:285)yjesz? — spyta(cid:239) Xander g(cid:239)osem mi(cid:218)kkim i spokoj- nym jak ko(cid:239)ysanka. Mama (cid:258)piewa(cid:239)a mi ko(cid:239)ysanki, gdy by(cid:239)em ma(cid:239)ym dzieckiem i nie mog(cid:239)em zasn(cid:200)(cid:202). Oczywi(cid:258)cie mama sta(cid:239)a te(cid:285) przy mnie, gdy mój ojciec próbowa(cid:239) mnie podpali(cid:202). Ale teraz o tym nie my(cid:258)la(cid:239)em. Nie mog(cid:239)em. Opad(cid:239)y mi ramiona, a powiew wiatru sprawi(cid:239), (cid:285)e poczu(cid:239)em wilgo(cid:202) na twarzy. 15 Poleć książkęKup książkę Eden. Nowy pocz(cid:198)tek — Wiesz, co uwa(cid:285)am? — ci(cid:200)gn(cid:200)(cid:239). — (cid:191)e jeste(cid:258) (cid:285)ywy, bo masz by(cid:202) (cid:285)ywy. Z jakiego(cid:258) powodu masz tutaj by(cid:202). Jeste(cid:258) jedynym cz(cid:239)owie- kiem, który tamtego dnia wyszed(cid:239) ca(cid:239)o z Akadii. Jedynym. A je(cid:258)li o mnie chodzi, w(cid:200)tpi(cid:218), by nie by(cid:239)o w tym jakiego(cid:258) ukrytego celu. Nie chc(cid:218) wierzy(cid:202), (cid:285)e bez powodu dostrzeg(cid:239)em po(cid:258)ród tej makabrycznej apokalipsy twoj(cid:200) wyci(cid:200)gni(cid:218)t(cid:200) w gór(cid:218) r(cid:218)k(cid:218), bym móg(cid:239) ci(cid:218) stamt(cid:200)d wy- ci(cid:200)gn(cid:200)(cid:202). I chc(cid:218) pomóc ci odkry(cid:202), co jest tym powodem, Calder. Z(cid:239)ap mnie za r(cid:218)k(cid:218) jeszcze raz. Z(cid:239)ap mnie za r(cid:218)k(cid:218) i pozwól sobie pomóc. Patrzy(cid:239)em na niego, a gniew zacz(cid:200)(cid:239) jeszcze mocniej buzowa(cid:202) mi w (cid:285)y(cid:239)ach. Wzi(cid:200)(cid:239)em kolejny ognisty (cid:239)yk alkoholu. — By(cid:239) dzie(cid:241), (cid:285)e nios(cid:239)e(cid:258) mnie przez trzydzie(cid:258)ci kilometrów na w(cid:239)a- snych plecach — rzek(cid:239), a g(cid:239)os za(cid:239)ama(cid:239) mu si(cid:218) na ostatnich s(cid:239)owach. — Trzydzie(cid:258)ci kilometrów. A je(cid:258)liby(cid:258) tego nie zrobi(cid:239), tego tragiczne- go dnia by(cid:239)bym w Akadii. I teraz prawdopodobnie ju(cid:285) bym nie (cid:285)y(cid:239). Czy opu(cid:258)ci(cid:239)by(cid:258) mnie tamtego dnia? Czy opu(cid:258)ci(cid:239)e(cid:258) mnie tamtego dnia? Zmarszczy(cid:239)em brwi. — Nie — odpar(cid:239)em. — Nigdy. — Wi(cid:218)c we(cid:283) mnie za r(cid:218)k(cid:218). Pozwól mi ci(cid:218) ponie(cid:258)(cid:202). Teraz moja ko- lej. Nie odmawiaj mi tego. Cokolwiek jest moje… — Wiem — wykrztusi(cid:239)em. Schyli(cid:239)em g(cid:239)ow(cid:218), by da(cid:202) upust moje- mu rozgoryczeniu, a ramiona dygota(cid:239)y mi po(cid:258)ród cichych spazmów wstrz(cid:200)saj(cid:200)cych moim cia(cid:239)em. Kiedy troch(cid:218) si(cid:218) uspokoi(cid:239)em, szeptem rzuci(cid:239)em (cid:285)a(cid:239)osne: — Kurwa. — Otar(cid:239)em r(cid:218)kawem twarz i odrzuci- (cid:239)em butelk(cid:218) na bok. Powinienem upi(cid:202) si(cid:218) bardziej, ale to cholerstwo jako(cid:258) mi nie wchodzi(cid:239)o. — (cid:191)ycie wydaje mi si(cid:218) tak piekielnie d(cid:239)ugie — powiedzia(cid:239)em po chwili. — To dlatego, (cid:285)e cierpisz i masz wra(cid:285)enie, (cid:285)e nigdy si(cid:218) to nie zmieni. — Bo si(cid:218) nie zmienia. Nigdy nie b(cid:218)dzie lepiej. — B(cid:218)dzie. Musisz próbowa(cid:202). Musisz próbowa(cid:202), Calder. — Próbowa(cid:239)em! Próbowa(cid:239)em przez cztery miesi(cid:200)ce. — To potrwa d(cid:239)u(cid:285)ej ni(cid:285) cztery miesi(cid:200)ce. Tak ju(cid:285) po prostu jest. Westchn(cid:200)(cid:239)em g(cid:239)(cid:218)boko i zacz(cid:200)(cid:239)em wpatrywa(cid:202) si(cid:218) w niebo. Pe(cid:239)- ne by(cid:239)o gniewnych, ciemnych, przetaczaj(cid:200)cych si(cid:218) coraz bli(cid:285)ej burzo- 16 Poleć książkęKup książkę Prolog wych chmur. Wkrótce ca(cid:239)e niebo p(cid:218)knie, tak jak ja, i sp(cid:239)ynie desz- czem. Przez kilka d(cid:239)ugich minut siedzieli(cid:258)my w ciszy, a (cid:258)wiat w mojej g(cid:239)owie wirowa(cid:239). — S(cid:200) jakie(cid:258) wie(cid:258)ci o identyfikacji pozosta(cid:239)ych cia(cid:239)? — Nie — odpar(cid:239) Xander. — Wiesz przecie(cid:285), (cid:285)e gdyby by(cid:239)y, tobym ci powiedzia(cid:239). — To Xander ogl(cid:200)da(cid:239) wiadomo(cid:258)ci i s(cid:239)ucha(cid:239) relacji po- (cid:258)wi(cid:218)conych Akadii. Ja nie potrafi(cid:239)em si(cid:218) zmusi(cid:202). Kiwn(cid:200)(cid:239)em g(cid:239)ow(cid:200). — Wci(cid:200)(cid:285) nie wspominali, czy ktokolwiek si(cid:218) stamt(cid:200)d wydosta(cid:239)? — Ostatnie s(cid:239)owa wypowiedzia(cid:239)em schrypni(cid:218)tym g(cid:239)osem. Xander pokr(cid:218)ci(cid:239) g(cid:239)ow(cid:200), patrz(cid:200)c na mnie ze wspó(cid:239)czuciem. — (cid:165)lady, które widzia(cid:239)e(cid:258) na piasku… — Nie, brachu. To mog(cid:239)y by(cid:202) (cid:258)lady… po prostu nie wiem. Pro- sz(cid:218), Calder. Z(cid:239)ap mnie za r(cid:218)k(cid:218). Odwróci(cid:239)em si(cid:218), by znów wpatrywa(cid:202) si(cid:218) w niebo. Xander obserwowa(cid:239) mnie d(cid:239)u(cid:285)sz(cid:200) chwil(cid:218), a potem zerkn(cid:200)(cid:239) na po- t(cid:239)uczon(cid:200) butelk(cid:218) whisky, któr(cid:200) cisn(cid:200)(cid:239)em obok. — Je(cid:258)li chcesz i(cid:258)(cid:202) na- przód, nie mo(cid:285)esz wszystkiego zag(cid:239)usza(cid:202). Z wolna wyprostowa(cid:239)em plecy. — Nie pij(cid:218) po to, by zag(cid:239)usza(cid:202) — odpar(cid:239)em, napotykaj(cid:200)c jego wzrok. Wiedzia(cid:239)em, (cid:285)e moje oczy s(cid:200) opuchni(cid:218)te i przekrwione. — Pij(cid:218), bo dzi(cid:218)ki temu czuj(cid:218) wszystko jeszcze mocniej. Pij(cid:218), (cid:285)eby cierpie(cid:202). Xander wpatrywa(cid:239) si(cid:218) we mnie. — O bogowie — mrukn(cid:200)(cid:239), kr(cid:218)c(cid:200)c g(cid:239)ow(cid:200). — Tym bardziej powiniene(cid:258) przesta(cid:202). Nie zas(cid:239)u(cid:285)y(cid:239)e(cid:258) na to. — Przeciwnie — wykrztusi(cid:239)em. — Zas(cid:239)u(cid:285)y(cid:239)em. — To nie by(cid:239)a twoja wina, Calder. Nic z tego, co si(cid:218) wydarzy(cid:239)o, nie sta(cid:239)o si(cid:218) przez ciebie. Stanowczo pokr(cid:218)ci(cid:239)em g(cid:239)ow(cid:200), niezdolny do uj(cid:218)cia w s(cid:239)owa uczu(cid:202), jakie zal(cid:218)g(cid:239)y mi si(cid:218) w sercu. To by(cid:239)a moja wina. Nie by(cid:239)o tutaj Eden, bo nie potrafi(cid:239)em jej uratowa(cid:202). Zawiod(cid:239)em j(cid:200). I t(cid:218)skni(cid:239)em za ni(cid:200) tak rozpaczliwie, (cid:285)e w niektóre dni nie by(cid:239)em w stanie nawet ruszy(cid:202) si(cid:218) z miejsca. Przygniata(cid:239) mnie (cid:285)al nie do zniesienia, a jedyn(cid:200) ucieczk(cid:200), jaka przychodzi(cid:239)a mi do g(cid:239)owy, by(cid:239)a (cid:258)mier(cid:202). Ale co, je(cid:258)li… 17 Poleć książkęKup książkę Eden. Nowy pocz(cid:198)tek — Co, je(cid:258)li odebranie sobie (cid:285)ycia sprawi, (cid:285)e trafi(cid:218) gdzie indziej ni(cid:285) ona? — spyta(cid:239)em g(cid:239)osem niewiele dono(cid:258)niejszym od wiatru. Xander milcza(cid:239) przez chwil(cid:218). — Nie wiem, czy tak to dzia(cid:239)a. Chcia(cid:239)bym ci powiedzie(cid:202), (cid:285)e masz racj(cid:218), bo wtedy zszed(cid:239)by(cid:258) z tej po- r(cid:218)czy, ale wiesz przecie(cid:285), (cid:285)e nigdy bym ci(cid:218) nie ok(cid:239)ama(cid:239). Tak napraw- d(cid:218) po prostu nie wiem. — Zwiesi(cid:239) g(cid:239)ow(cid:218), ale nie spuszcza(cid:239) ze mnie wzroku. Odwróci(cid:239)em si(cid:218) i znów zadar(cid:239)em g(cid:239)ow(cid:218) ku niebu. — Calder, nie zamierzam twierdzi(cid:202), (cid:285)e wiem, co czujesz, ale ja tak(cid:285)e t(cid:218)skni(cid:218) za lud(cid:283)mi. A Eden by(cid:239)a te(cid:285) moj(cid:200) przyjació(cid:239)k(cid:200). Gwa(cid:239)townie wypu(cid:258)ci(cid:239)em powietrze z p(cid:239)uc i kiwn(cid:200)(cid:239)em g(cid:239)ow(cid:200). Xan- der straci(cid:239) rodziców, siostr(cid:218), szwagra, przyjació(cid:239)… — Wiem. — Daj sobie pomóc. I prosz(cid:218), nie zostawiaj mnie zupe(cid:239)nie samego. Nie mówi(cid:218) tego po to, by pog(cid:239)(cid:218)bia(cid:202) twoje poczucie winy, ale dlatego, (cid:285)e to najszczersza prawda. Cholernie by mi ci(cid:218) brakowa(cid:239)o i zosta(cid:239)bym sam. Nie rób mi tego. Popatrzy(cid:239)em na niego, na twarz, która towarzyszy(cid:239)a mi przez ca(cid:239)e (cid:285)ycie, odk(cid:200)d pami(cid:218)tam. Westchn(cid:200)(cid:239)em g(cid:239)(cid:218)boko i niespokojnie, a po- tem wyci(cid:200)gn(cid:200)(cid:239)em do niego r(cid:218)k(cid:218). Przysun(cid:200)(cid:239) si(cid:218) do mnie powoli, ale schwyci(cid:239) moj(cid:200) d(cid:239)o(cid:241) tak mocno, (cid:285)e je(cid:258)libym si(cid:218) rzuci(cid:239), on bez w(cid:200)tpie- nia polecia(cid:239)by za mn(cid:200). Wiedzia(cid:239)em, (cid:285)e nie zamierza mnie puszcza(cid:202). Poczu(cid:239)em, jak (cid:239)zy znów nap(cid:239)ywaj(cid:200) mi do oczu, i spu(cid:258)ci(cid:239)em wzrok. Po dobrej minucie zdecydowa(cid:239)em si(cid:218) odwróci(cid:202), wyswobodzi(cid:239)em si(cid:218) z uchwytu Xandra, przerzuci(cid:239)em nogi na drug(cid:200) stron(cid:218) barierki i opar- (cid:239)em stopy na dachu przed sob(cid:200). Twarz zrosi(cid:239)y mi pierwsze krople deszczu, delikatne jak pieszczota. Obj(cid:200)(cid:239)em kolana ramionami i bezw(cid:239)adnie opar(cid:239)em na nich g(cid:239)ow(cid:218). P(cid:239)aka(cid:239)em. Xander podszed(cid:239) i bez s(cid:239)owa mocno chwyci(cid:239) mnie za ra- miona. Deszcz nasila(cid:239) si(cid:218), moczy(cid:239) plecy mojej koszulki, sp(cid:239)ywa(cid:239) po szyi i miesza(cid:239) si(cid:218) ze (cid:239)zami. Po jakim(cid:258) czasie (cid:239)zy przesta(cid:239)y p(cid:239)yn(cid:200)(cid:202), a deszcz sta(cid:239) si(cid:218) zaledwie lekk(cid:200) mgie(cid:239)k(cid:200) unosz(cid:200)c(cid:200) si(cid:218) w powietrzu. Wyprostowa(cid:239)em si(cid:218). Niewidz(cid:200)cym wzrokiem zacz(cid:200)(cid:239)em wpatrywa(cid:202) si(cid:218) w drzwi prowadz(cid:200)ce do klatki schodowej, z której wchodzi(cid:239)o si(cid:218) do naszej ciasnej klitki, a(cid:285) wreszcie moim cia(cid:239)em wstrz(cid:200)sn(cid:200)(cid:239) niespokoj- 18 Poleć książkęKup książkę Prolog ny oddech. By(cid:239)em taki zm(cid:218)czony. Alkohol przemieszany z wewn(cid:218)trz- nym bólem sprawi(cid:239), (cid:285)e zachcia(cid:239)o mi si(cid:218) spa(cid:202). Mo(cid:285)e cho(cid:202) dzi(cid:258) uda mi si(cid:218) unikn(cid:200)(cid:202) prze(cid:258)laduj(cid:200)cych mnie koszmarów. — Wiesz, co zamierzam zrobi(cid:202) jutro? — spyta(cid:239) Xander. Pokr(cid:218)ci(cid:239)em g(cid:239)ow(cid:200). — Z tob(cid:200) nigdy nic nie wiadomo — odpar(cid:239)em, ocieraj(cid:200)c d(cid:239)oni(cid:200) wilgotn(cid:200) twarz. Xander roze(cid:258)mia(cid:239) si(cid:218). — Zuch, no nareszcie! — odpar(cid:239) z brater- sk(cid:200) mi(cid:239)o(cid:258)ci(cid:200) w g(cid:239)osie. — Zamierzam zajrze(cid:202) do sklepu z materia(cid:239)ami dla plastyków, obok którego przechodz(cid:218) codziennie, i kupi(cid:202) ci jakie(cid:258) przybory. Mo(cid:285)e malowanie ci pomo(cid:285)e. Co o tym s(cid:200)dzisz? Przeczesa(cid:239)em palcami mokre w(cid:239)osy. — Nie wiem, czy b(cid:218)d(cid:218) po- trafi(cid:239) — odpar(cid:239)em szczerze. — To mo(cid:285)e budzi(cid:202) wspomnienia… — zamilk(cid:239)em. — Z drugiej strony wszystko budzi. — Przynios(cid:218) przybory, a ty wtedy zdecydujesz, dobrze? — rzek(cid:239), znów mocno (cid:258)ciskaj(cid:200)c moje ramiona. — Tak naprawd(cid:218) nie sta(cid:202) nas na przybory malarskie — stwier- dzi(cid:239)em. — Ale(cid:285) sta(cid:202). I tak zamierza(cid:239)em schudn(cid:200)(cid:202) par(cid:218) kilo. Wyda(cid:239)em z siebie odg(cid:239)os, który zabrzmia(cid:239) jak marna imitacja chi- chotu, i pokr(cid:218)ci(cid:239)em g(cid:239)ow(cid:200). — W(cid:239)a(cid:283) do (cid:258)rodka — poradzi(cid:239) Xander. — Mamy dwie puszki tej fasoli, któr(cid:200) tak lubisz. — O Bo(cid:285)e! — rzek(cid:239)em, krzywi(cid:200)c si(cid:218), ale gdy on wsta(cid:239), poszed(cid:239)em w je- go (cid:258)lady, a potem pod(cid:200)(cid:285)y(cid:239)em za nim do (cid:258)rodka, oddalaj(cid:200)c si(cid:218) od kra- w(cid:218)dzi dachu, od Eden, ale w (cid:285)adnym razie nie od cierpienia, które trawi(cid:239)o mi dusz(cid:218) i mia(cid:239)o j(cid:200) trawi(cid:202) ju(cid:285) zawsze. 19 Poleć książkęKup książkę
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Eden. Nowy początek
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: