Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00513 010160 10730082 na godz. na dobę w sumie
Epistemologia współczesnie - ebook/pdf
Epistemologia współczesnie - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 465
Wydawca: UNIVERSITAS Język publikacji: polski
ISBN: 97883-242-1049-7 Rok wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> praktyczna edukacja, samodoskonalenie, motywacja
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Na niniejszy tom składa się z rozprawy i artykułu, które powstały w trakcie przygotowań do konferencji Epistemologia współcześnie, która odbyła się w Instytucie Filozofii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie w dniach 7 i 8 listopada 2005 roku. Zawarta w nich jest specyfika epistemologii jako filozoficznej refleksji nad poznaniem i wiedzą, w szczególności jej metateoretyczny charakter. Pod tą nazwą funkcjonują różne koncepcje i stanowiska, a także metody tej refleksji - od kantowskich czy scholastycznych nastawień przez fenomenologiczne, hermeneutyczne oraz analityczne, aż po pragmatystyczne i postmodernistyczne projekty uwspółcześnienia lub radykalnej zmiany tradycyjnej epistemologii. W powyższym wstępie oraz w części pierwszej (autorstwa najwybitniejszych polskich epistemologów) zaprezentowane są zarówno tradycja każdego z tych rozumień epistemologii, jak również konkretne stanowiska, rozwiązania czy projekty metaepistemologiczne.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

ISBN 97883-242-1049-7 SPIS TREŚCI Marek Hetmański, Epistemologia jako filozoficzna refleksja nad poznaniem i wiedzą 7 Część I EPISTEMOLOGIA – JEJ STATUS, TRADYCJA I ROZWÓJ Stanisław Judycki, O dzisiejszym stanie epistemologii . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 71 Barbara Tuchańska, Socjo-historyczna hermeneutyka poznania zamiast epistemologii. Projekt badawczy i edukacyjny . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 85 Zdzisław Cackowski, Kilka uwag o pojmowaniu epistemologii . . . . . . . . . . . . . . . . . 101 Alina Motycka, Czynności poznawcze w nauce a epistemologia . . . . . . . . . . . . . . . . . 109 Barbara Kotowa, Historyczno-kulturowa perspektywa badawcza w epistemologii . . . . 117 Józef Dębowski, O epistemologii i niektórych jej osobliwościach. Czyli dlaczego nie jestem reprezentacjonistą?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 125 Jan Woleński, Status epistemologii: pomiędzy naturalizmem a transcendentalizmem . . 139 Część II PROBLEMATYKA TEORIOPOZNAWCZA W NAUCE Andrzej Kapusta, Teoria poznania a nauki o człowieku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 161 Mariola Kuszyk-Bytniewska, Zagadnienia teoriopoznawcze w socjologii . . . . . . . . . 193 Zbysław Muszyński, Epistemologiczne problemy w lingwistyce . . . . . . . . . . . . . . . . . 239 Grzegorz Nowak, Biologia i epistemologia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 255 Urszula M. Żegleń, Kognitywistyka – czy nowa szata dla starych problemów epistemologicznych? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 271 6 Spis tr eści Część III WYBRANE ZAGADNIENIA EPISTEMOLOGICZNE Renata Ziemińska, Moje doświadczenia w dziedzinie epistemologii . . . . . . . . . . . . . . 307 Małgorzata Czarnocka, Naturalizowanie epistemologii a spekulacje. . . . . . . . . . . . . . 317 Elżbieta Pakszys, Po co komu partykularyzm teoriopoznawczy? O prze/znaczeniu epistemologii feministycznej . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 331 Andrzej Biłat, Czy epistemologia jest nauką? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 337 Piotr Markiewicz, Epistemologia empiryczna . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 351 Zbigniew Król, Pewne problemy epistemologiczne związane z matematyką . . . . . . . . 365 Paweł Kawalec, Epistemologia komputacyjna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 375 Andrzej Kubić, Znaczenie sceptycyzmu dla epistemologii współczesnej . . . . . . . . . . . . 391 Józef Bremer, Wilfrida Sellarsa krytyka mitu danych w świetle współczesnych teorii fundacjonalistycznych . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 405 Anna Rykowska, Eksternalizm a samowiedza: jak to ze sobą pogodzić . . . . . . . . . . . 415 Marek Maciejczak, Intencjonalność i podstawy poznania . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 429 Leszek Kopciuch, O trudnościach w poznawaniu wartości etycznych u Nicolaia Hartmanna . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 445 Indeks nazwisk . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 455 Epistemologia jako f ilozof iczna r ef lek sja nad poznaniem i wiedzą 7 Marek Hetmański EPISTEMOLOGIA JAKO FILOZOFICZNA REFLEKSJA NAD POZNANIEM I WIEDZĄ Epistemologia jest filozoficzną refleksją nad poznaniem i wiedzą i ten fakt nie wydaje się budzić wątpliwości. Klasyfikacja dziedzin (dyscyplin) filozoficznych, powstała w filozofii nowożytnej i współczesnej, a potwier- dzona przez jej instytucjonalne (np. akademickie, podręcznikowe) formy wyrazu, nadaje epistemologii osobne miejsce w filozofii – obok ontolo- gii, logiki, semiotyki, metodologii, estetyki czy filozofii umysłu. Proble- matyka epistemologii stanowi jednocześnie przedmiot badań coraz licz- niejszej grupy nauk (psychologii, kognitywistyki, antropologii kulturowej, nauk biologicznych) i fakt ten sytuuje filozoficzną refleksję nad pozna- niem w specyficznym położeniu, stanowi dla niej (niezależnie od ocen samej epistemologii) szczególne wyzwanie. Dlatego też współczesna epi- stemologia podlega intensywnym i daleko idącym przeobrażeniom, które skłaniają do jej opisu i wnikliwej oceny. Opis tych zmian trudno jest od- dzielić od przewidywań czy ocen, dlatego też poniższe uwagi będą mia- ły zarówno deskryptywny, jak i normatywny oraz prognostyczny charak- ter. Przedstawię najważniejsze kwestie podnoszone w epistemologii, jak również, nie wchodząc w szczegóły, spory wokół nich powstałe w cza- sie jej rozwoju, z większym naciskiem na ostatnie dekady, w których były one najbardziej ożywione. Specyfika zagadnień współczesnej epistemologii polega na tym, że poza dziedziczeniem i kontynuacją tradycyjnej, klasycznej problematyki teorio- poznawczej (sformułowanej w dyskusjach jeszcze z przełomu siedemna- stego i osiemnastego stulecia) jest ona jednocześnie nastawiona na anali- zy i poddawanie w wątpliwość, krytykowanie, a nawet odrzucanie pojęć i definicji wiedzy i poznania. Słowem, trwa ona dzięki tradycji, 8 Mar ek Hetmański ale też rozwija się niezależnie od niej, stale ją rewidując. Definiowanie i zmienianie sensów kluczowych kategorii epistemicznych ma znaczenie również dla innych dyscyplin filozoficznych, w tym również dla nauki. Epistemologia uczestniczy bowiem w ich własnych teoriopoznawczych analizach i badaniach, gdyż zawsze miała (na co wskazują liczne przykła- dy z historii filozofii) na nie wpływ, inicjując lub krytykując ich tematykę czy też konkretne rozstrzygnięcia. Z tego względu jej historyczna pozy- cja i status teoretyczny są szczególne: nie tylko bowiem formułuje włas- ne stanowiska i teorie, lecz stawiając podstawowe pytania o istotę zja- wisk poznawczych, słowem, czyniąc poznanie i wiedzę problemem, pełni wobec nich ważną funkcję teoretyczną. Epistemologia odgrywa, chociaż lepiej powiedzieć – powinna odgrywać, szczególną rolę inspirującą w stosunku do nauk, które również podejmują we właściwy dla siebie sposób (swoimi metodami) zagadnienia procesów poznawczych i uzyskiwania wiedzy. Podobny cel, lecz różne środki i meto- dy badań, jak również odmienny status twierdzeń, wskazują na szczególną, wcale nie jednoznaczną, pozycję epistemologii wobec nauk. Stawiając swe naj- ogólniejsze pytania: „jak jest możliwe poznanie i wiedza” lub „jak rozwiązać problem poznania”, epistemologia winna na nie odpowiadać nie tyle w du- chu Kantowskim, co pod postacią badań nad takimi „możliwościami i ko- niecznościami” poznawczymi, w których pod uwagę bierze się rzeczywiste (dlatego właśnie konieczne) uwarunkowania procesów poznawczych, a nie wyidealizowane czy aprioryczne (założone) wizje poznania. Nie chodzi jed- nak o to, aby epistemologia była wobec nauk czy innych teoretycznych ujęć poznania i wiedzy (właściwych np. sztuce czy ideologii) specjalnie wyróżnio- nym, czy też uprzywilejowanym punktem widzenia, z którego formułowa- łaby kategoryczne sądy, lecz o to, aby stale i aktywnie towarzyszyła wszel- kim rozważaniom i badaniom prob- lemów poznawania i wiedzy, współ- uczestnicząc w ich formułowaniu czy rozwiązywaniu. Tę pozycję i rolę epistemologii scharakteryzowałbym prostym zwrotem – „pośród” lub „pomiędzy”, lecz nie „ponad”, „poza” czy „przed” innymi badaniami po- znawczymi. Inaczej jeszcze mówiąc, jej pozycja wobec innych badań nad W swym głównym, konstytutyw- nym dla siebie zadaniu powiedze- nia, czym jest wiedza i poznanie, epistemologia musi być otwarta na to, co dzieje się poza nią. Po- winna przede wszystkim roze- znawać się w tym, co dzieje się w życiu i w praktyce, a nie tylko w sferze czystej teorii czy włas- nej historii. Epistemologia jako f ilozof iczna r ef lek sja nad poznaniem i wiedzą 9 poznaniem i wiedzą to aktywne, samoświadome i odpowiedzialne uczest- nictwo, a nie zdystansowane mentorstwo. Skutków tak rozumianej isto- ty epistemologii można oczekiwać także poza nią samą, poza filozofią czy nauką (a więc poza dyskursami teoretycznymi), a mianowicie w dziedzi- nie praktycznych, społeczno-historycznych sytuacji tworzenia się wiedzy, gdzie poznawanie jest problemem czy trudnością, a posiadana już wiedza staje się wyzwaniem. Wiedza jako zjawisko społeczno-kulturowe i prawda jako naczelna wartość (idea) myślenia i doświadczenia zawsze są przedmio- tem szczególnej uwagi człowieka i społeczeństw, celem ich praktyczno-po- znawczych zabiegów oraz wartościowań. Są obiektami tych indywidualnych i zbiorowych doświadczeń, w których poznanie i wiedza wyłaniają się z róż- norodnych form życia, stając się obiektami godnymi szczególnego (episte- mologicznego) namysłu teoretycznego. Chodzi zatem o takie życiowe do- świadczenia jednostki czy zbiorowości, w których pewne ich treści stają się poznaniem jako takim czy wiedzą w ogóle, i które z tego właśnie powodu wymagają pogłębionego, teoretycznego, a także metateoretycznego ujęcia, właśnie epistemologicznego. Wszystko to razem uczyniło dawniej, i czyni obecnie, epistemologię nie tylko historycznym konstruktem teoretycznym (działem filozofii), lecz także bieżącym i przyszłym faktem kulturowym, mającym określone i duże, na co chcę zwrócić uwagę, społeczne znacze- nie. Słowem, bez metateoretycznego charakteru, ale i zarazem kulturowo- cywilizacyjnej roli epistemologii nie można zrozumieć filozofii zawsze po- dejmującej kwestie teoriopoznawcze. Nie uda się również, co wydaje mi się szczególnie ważne, dostrzec istotnych zmian zachodzących w tych sfe- rach i obszarach życia codziennego czy całej cywilizacji, w których poznanie i wiedza zaczynają odgrywać coraz większą rolę, np. w komunikacji maso- wej, w różnych instytucjach i strukturach demokratycznych społeczeństw informacyjnych. Bez ostrego światła pochodzącego z rzetelnych analiz kate- gorialnych i rozległego spojrzenia idącego z badań kulturowo-społecznych nie będzie można zobaczyć ważnych zmian cywilizacyjnych. * Na niniejsze wprowadzenie składa się kilka ogólnych uwag metateore- tycznej natury, ponadto parę ocen, które formułuję na podstawie zanalizo- wanych wybranych problemów, a także kilka prognoz (mających charakter raczej hipotez), które odnoszą się do wyobrażonego przeze mnie dalszego rozwoju epistemologii. Najogólniej i wstępnie mówiąc, uznaję autonomicz- 10 Mar ek Hetmański ność filozoficznych badań teoriopoznawczych i oryginalność teorii episte- mologicznych, lecz uważam, że muszą one znacząco zmienić swoje podej- ście do szeroko rozumianych zagadnień (problemów) poznawczych, aby spełnić, na co zwracam uwagę, ważną teoretycznie i użyteczną społecznie rolę. Sądzę mianowicie, że epistemologia, jako filozoficzna analiza pozna- wania i wiedzy, ma szczególną rolę do odegrania, ale też nie jest to zadanie, którego wykonania może podjąć się sama. W obrębie samej filozofii jest ona (wywalczyła sobie taką pozycję) względnie autonomiczna dzięki swej metateoretycznej naturze, polegającej na stawianiu dogłębnych i zasadni- czych pytań, które mają znaczenie również dla każdego innego rodzaju wie- dzy teoretycznej, np. dla ontologii, aksjologii. Inaczej mówiąc, jest samo- dzielna w obrębie filozofii jako takiej, chociaż nie jest w pełni niezależna od innych ujęć teoriopoznawczych problemów. W tym sensie epistemolo- gia jest wyraźnie zależna przedmiotowo, dokładniej mówiąc, problemowo (tj. w znaczeniu rzeczywistych, konkretnych, domagających się rozwiąza- nia zagadnień, trudności czy wątpliwości) od innych dyscyplin. Chcąc tego czy nie, zależy ona od sposobów ujmowania typowych zagadnień poznaw- czych w nauce i poza nią, chociaż sama z kolei problematyzuje (w specy- ficzny dla siebie sposób kategoryzuje, redefiniuje, postuluje, krytykuje itp.) tę tematykę. Ta rzeczywista zależność (podległość) tematyczno-problemo- wa i jednoczesne, paradoksalne występowanie w postaci dyscypliny auto- nomicznych badań (niezależnych co do przedmiotu i metod) jest jednym z bardziej charakterystycznych rysów dotychczasowej epistemologii. Zna- czące kulturowo i cywilizacyjnie zmiany, jakim podlegają zjawiska poznaw- cze oraz wiedzotwórcze, przymuszają epistemologię do znaczących zmian jej samej. Powinna ona dlatego badać swój przedmiot w aspekcie nieustan- nych i długotrwałych przeobrażeń, a nie w postaci zastygłego bytu, szcze- gólnego bytu poznania i wiedzy. Tej okoliczności (faktu kulturowego, ale również teoretycznego) wciąż nie są świadomi filozofowie, a także (naj- bardziej wszak do tego predysponowani) sami epistemologowie. W swym głównym, konstytutywnym dla siebie zadaniu powiedzenia, czym jest wie- dza i poznanie, epistemologia musi być otwarta na to, co dzieje się poza nią. Powinna przede wszystkim rozeznawać się w tym, co dzieje się w życiu i w praktyce, a nie tylko w sferze czystej teorii czy własnej historii. Zarów- no względnie krótka historia samej epistemologii, jak i długie dzieje teo- riopoznawczej problematyki, nie powinny nadmiernie koncentrować na sobie uwagi ani przesłaniać rzeczywistych problemów (ich treści, a nie for- my ujęcia), jakie są do zbadania. Epistemologia jako f ilozof iczna r ef lek sja nad poznaniem i wiedzą 11 Tak rozumiana epistemologia musi uwzględnić szerokie konteksty po- zateoretyczne, w jakich występują jej główne kategorie oraz rzeczywiste problemy, którymi winna się zająć. Powinna więc wzbogacać treściowo i zakresowo swój przedmiot badań, ukazując, jak złożonymi i różnorod- nymi zjawiskami są czynności poznawania i ich wyniki – różne rodzaje i typy wiedzy – oraz podmiot poznający. Nieodzowne jest wyjście poza ro- zumienie poznania jako prostego, intelektualno-zmysłowego aktu, chwy- tającego swój obiekt bez związku z innymi czynnościami praktycznymi. Konieczne jest ponadto opisanie, jakim uwarunkowaniom (społecznym, kulturowym, technicznym itp.) one podlegają. W spełnianiu tego zada- nia powinna stosować nowe typy analiz, które uzupełniłyby tradycyjne, klasyczne metody pojęciowo-kategorialne o empiryczne, porównawczo- syntetyczne studia przypadków społeczno-historycznych, w których po- znanie i wiedza, odgrywając kluczową rolę, są określane (definiowane i oceniane) przez takie czynniki jak struktura społeczna, w tym jej insty- tucje i organizacje, a także technika czy systemy i środki komunikacyjne. Dzięki temu epistemologia wprowadziłaby do swoich ujęć i konceptua- lizacji empiryczne badania socjologiczno-antropologiczne i szeroką per- spektywę kulturowo-cywilizacyjną, nie ograniczając się przez to do do- tychczasowych wąskich ujęć. Program, jaki mogłaby (powinna) epistemologia realizować, wyra- ziłbym w postaci następującej formuły (planu swoistej drogi do przeby- cia): w metateoretycznym punkcie wyjścia (1) dokonać rozważnej rewi- zji (przedefiniowania i poszerzenia) przedmiotu swoich badań (kategorii epistemicznych – wiedzy, prawdy, pewności, ale także – niewiedzy, igno- rancji czy niepewności), w tym również wzbogacić metody i cele, aby na- stępnie, już w punkcie dojścia, wspierając się przy tym na empirycznych badaniach zapożyczonych z nauk, (2) dokonać pogłębionej analizy i oce- ny fenomenu ludzkiego poznawania i wiedzy, aby w końcu (3) rozpatrzyć, jak również przewidzieć pozateoretyczne skutki analiz teoriopoznawczych dla nauki, techniki, społeczeństwa i kultury. Inaczej mówiąc, epistemolo- gia winna dokonać krytycznej (w sferze metateoretycznych analiz) samo- oceny, zanalizować w oparciu o naukowe wyniki (dzięki właściwemu sobie sproblematyzowaniu) specyfikę poznawania i wiedzy, a także sformułować prognozy i oceny poznawczych zjawisk z uwzględnieniem ich szerokie- go kontekstu. W taki sposób epistemologia może być zarówno opisowa, jak i normatywna, pozostać wierna tradycji, ale też być otwarta na przy- szłe zmiany. Łatwo zauważyć, że zarysowany powyżej program (powie- 12 Mar ek Hetmański działbym – model) epistemologii nie jest dzisiaj realizowany przez któ- rąkolwiek z koncepcji czy szkół epistemologicznych. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby wziąć go, co zdecydowanie postuluję, pod uwagę, wkomponować w istniejące już tradycyjne stanowiska i następnie ocenić możliwości eksplanacyjne i prewidystyczne, jakimi dysponowałaby wów- czas tak wzbogacona teoria poznania. I. METATEORET YCZNY CHARAK TER EPIS TEMOLOGII Każda analiza fenomenu poznania i wiedzy – filozoficzna, nauko- wa czy nawet zdroworozsądkowa – poza skierowaniem głównej uwagi na swój właściwy przedmiot (procesy i czynności poznawcze oraz okre- ślone rodzaje wiedzy), siłą rzeczy prowadzi również do badań nad sobą samą, co wyraża się w pytaniach o to, czym wyróżnia się poznawanie po- znania, czym szczególnym jest wiedza o wiedzy? Nie podobna uciec od tego typu refleksji i jest ona obecna w każdej z nauk, jej elementów można też dopatrzyć się w myśleniu zdroworozsądkowym (np. w radzeniu sobie ze złudzeniami poznawczymi), zasadniczo jednak pojawia się ona w ra- mach filozoficznych badań nad poznaniem i wiedzą, jest domeną episte- mologii. Co jednak charakteryzuje ten typ refleksji – jej paradoksalność, antynomiczność, jakiś stały zbiór pytań czy zagadnień, specjalna metoda, uprzywilejowana pozycja epistemologa, szczególnie wartościowe i specy- ficzne (nigdzie niepowtarzalne) wyniki? Wydaje mi się, krótko odpowia- dając na te pytania, że żadna z tych rzeczy z osobna, a raczej wszystkie ra- zem, chociaż w różnym stopniu, współdecydują o specyfice epistemologii. Czym jednak wyróżnia się metateoretyczna refleksja obecna w epistemo- logii od tej spotykanej w nauce (np. w metamatematyce, która też formu- łuje znaczące wnioski tej rangi, na przykład pod postacią twierdzeń Göd- la) czy w innych działach filozofii (np. w ontologii czy aksjologii)? Bez wątpienia wyróżnia się ona rozległością spojrzenia i istotowym wglądem w same podstawy wiedzy oraz możliwością, wręcz powinnością formu- łowania ogólnych twierdzeń w sprawach genezy, struktury czy rozwoju ludzkiego poznania. Metateoretyczny charakter epistemologii nie ma jed- nak jednego idealnego wzorca, nie przybrał też jakiejś jednej dominującej Epistemologia jako f ilozof iczna r ef lek sja nad poznaniem i wiedzą 13 (wykluczającej inne) postaci historycznej, chociaż stale funkcjonują mo- dele typu Arystotelesowskiej teorii poznania czy Kantowskiej normatyw- nej epistemologii. Ten charakter wciąż jest w niej obecny implicite, przyj- mując tylko różnorodne, zmienne formy historyczne i kulturowe. Wprawdzie w okresie kształtowania się badań stricte epistemologicznych w obrębie niemieckiej filozofii pokantowskiej i neokantowskiej (Alexan- der Baumgarten, Ernst Reinhold, Eduard Zeller) oraz w angielskiej myśli przedanalitycznej (James Ferrier) zwracano uwagę szczególnie na kwestie statusu kolejno: Theorie der Erkenntnis, Wissenschaftslehre, Theory of Knowledge czy Epistemology, w tym głównie ich związku z ontologią, to jednak nie wskazywano w nich na jakiś wyróżniony krąg zagadnień, który miałby je konstytuować. I chociaż w następnych dekadach (głównie wraz z nasile- niem się tendencji scjentystycznych w pierwszej połowie dwudziestego wieku) podejmowano w europejskiej myśli dyskusje i spory nad pozycją filozofii wobec nauki, to w sumie w obrębie samej epistemologii nie za- owocowały one specjalistyczną czy powszechnie akceptowaną (nieproble- matyczną) refleksją metateoretyczną. Wyrażano dość powszechnie przeko- nanie, że w konfrontacji z naukowymi standardami poznawania i wiedzy epistemologia ma dwie możliwości: albo będzie się do nich upodobniała, albo sama stworzy nowe standardy i normy. W sumie nie była to specjal- nie pogłębiona refleksja metaepistemologiczna. Dlatego też należy zgodzić się z formułowaną opinią, że zazwyczaj (choć nie wyłącznie, jak pokażę to później) o metateoretycznym charakterze epistemologii nie decyduje ani żaden zestaw problemów, ani też jakiś jeden wypracowany w jej historii wzór takiej refleksji, tylko na ogół właściwa dla konkretnej epistemolo- gicznej koncepcji inklinacja jej autora (autorów) lub specyfika szkoły czy nurtu, w którym się ona pojawia i rozwija. Tak sądzi właśnie Jan Woleń- ski, pisząc: „Nie da się moim zdaniem z góry określić kolekcji problemów metaepistemologicznych potrzebnych do objaśniania epistemologii i jej zagadnień. (...) Nie ma zatem innego wyjścia niż wybranie kwestii, które zdaniem autora, trzeba poruszyć w metateoretycznym wprowadzeniu do epistemologii”1. Słowem, poziom meta w epistemologii jest wypadkową czynników historycznych. Wybór zagadnień takiego właśnie rodzaju nie musi być jednak opowiedzeniem się za konkretną epistemologiczną kon- cepcją, ani tym bardziej argumentem na rzecz jej prawdziwości. 1 J. Woleński, Epistemologia. Zarys historyczny i problemy metateoretyczne, t. 1, Wydawnic- two Aureus, Kraków 2000, s. 169-170. 14 Mar ek Hetmański Wydaje mi się jednak, że sens takiego wyboru, o ile rzeczywiście ma on miejsce (częściej jest to zdeterminowanie tradycją), wynika z innych jeszcze, ważniejszych racji. Mówiąc wstępnie, metateoretyczne nastawie- nie epistemologii jest skutkiem faktów, a nie intencji. Chociaż jest wy- borem czy dekretem epistemologa, to jednak odzwierciedla prawidłowo- ści o wiele głębszej natury, które leżą poza dziedziną samej epistemologii. Każda bowiem czynność poznawcza odbywa się na poziomie przedmio- towym, czyli kieruje się na poznanie jakiegoś obiektu, zjawiska, zbierając na jego temat określony zasób informacji i tworząc o nim wiedzę. Ale też poznawanie na ogół (nie w każdym jednak przypadku) kieruje się na sie- bie samo, w celu chociażby korekty uzyskiwanych wyników i doskona- lenia zdobywanej wiedzy. Realizuje się także na poziomie wyższym niż przedmiotowy, spełnia się na metapoziomie. Staje się „teorią” siebie sa- mego. Jest to konieczność wynikająca z samej natury życia praktyczno- poznawczego człowieka – musi ono zawsze być korygowane i doskona- lone za pomocą określonych środków. Jak pisze na ten temat Zdzisław Cackowski: „Postawa metateoretyczna jest więc w każdej formie działal- ności poznawczej koniecznością, jest ona pochodna od wymogów pozna- nia przedmiotowego i nie może być od niego absolutnie odrywana. (...) Narzuca się przypuszczenie, że przesłanką wyjściową kształtowania się u człowieka tej wyższej sprawności poznawczej (sprawności poznawczej drugiego rzędu) było również uzewnętrznienie się (wyniesienie poza or- ganizm) środków działania. Każde narzędzie jest uzewnętrznionym, wcie- lonym i utrwalonym wyrazem takiego czy innego sposobu działania; opis językowy określonego działania również nadaje temu sposobowi działania pewien zewnętrzny byt, czyniąc go możliwym dla oglądu i namysłu. To uzewnętrznione utrwalanie działań za pomocą różnych środków przed- miotowych (narzędzi języka mówionego czy pisanego) stanowi najwi- doczniej pierwotną przesłankę refleksji nad samymi sposobami działania, w tym działania poznawczego”2. Można więc powiedzieć, iż poznawanie ludzkie (rozpatrywane jako fakt biologiczno-kulturowy, stanowiący o isto- cie ludzkiej antropogenezy) z tej właśnie konieczności wytwarza reflek- sję na swój temat. Z natury rzeczy poznawanie jest poznaniem (wiedzą) samego siebie, co w specyficzny sposób rzutuje, ale dopiero w dalszych etapach jego rozwoju i nie zawsze w takiej samej postaci, na jego meta- 2 Z. Cackowski, Zasadnicze zagadnienia filozofii, Książka i Wiedza, Warszawa 1989, s. 554. Epistemologia jako f ilozof iczna r ef lek sja nad poznaniem i wiedzą 15 teoretyczną samorefleksję. Inaczej i skrótowo mówiąc, epistemologiczna refleksja metaprzedmiotowa może towarzyszyć poznaniu jako takiemu, nie jest jednak jego warunkiem wystarczającym, lecz koniecznym następ- stwem. Jest ona realizowana za pomocą różnych środków, najczęściej ję- zykowej (teoretycznej) natury. Utrwaliła się w postaci różnych wskazań, porad, reguł, zasad o mniejszym lub większym stopniu uteoretyzowa- nia, wśród których filozoficzna spekulacja występująca w postaci episte- mologicznych norm i wartości zajmuje jedno z miejsc, wcale jednak nie wyróżnione. Epistemologia tradycyjna rozpatrywana jako kulturowy fakt językowo- spekulacyjnej, oderwanej zazwyczaj od konkretnych zjawisk i procesów poznawczych, czystej refleksji teoriopoznawczej, będąc wytworem samego poznawania, jest jego specyficzną teorią–narzędziem. Zarazem jest jednak na ogół zafałszowaniem swojej natury i historii. Przedstawia się bowiem sama sobie (ale także wobec innych dyscyplin filozoficznych czy nauki) zwykle jako „teoria” niezależna i pier- wotna w stosunku do czynności, któ- re ją powołały do życia. Będąc faktem i koniecznością zarówno przyrodni- czą, jak i kulturową, przedstawia się jednak jako czysta możliwość i sama powinność. Źródła refleksji teoriopoznaw- czej znajdują się w znacznej części poza filozofią, jej moty- wy i cele są nie tylko czysto po- znawczej (tylko epistemologicz- nej), ale i praktycznej natury. To, że istnieje konieczność metate- oretycznej refleksji epistemo- logicznej nad poznaniem, nie oznacza jednak, że mówiłaby ona apodyktycznie i rygorystycz- nie, co jest normą i regułą, lecz rozpoznawała kształtowanie się norm epistemicznych i śledziła ich funkcjonowanie poza filo- zofią, a także przenikanie ich do niej, w tym również prognozo- wała i przewidywała ich rozwój. Nade wszystko zaś rozpoznawa- łaby rzeczywistą genezę oraz rolę norm i kategorii epistemicznych w bogactwie fenomenów ludz- kiego, indywidualnego i zbioro- wego poznawania. Metateoretyczny charakter episte- mologii ma, warto jeszcze dodatkowo zauważyć, zarówno poznawczy, jak i praktyczny sens. Może on ułatwiać i filozofom, i badaczom konkretnych nauk szczegółowych pogłębienie spoj- rzenia na złożony fenomen ludzkiej wiedzy i poznania, głównie ich genezę i zdolność do rozwoju oraz doskonale- nia. Można mieć uzasadnione oczeki- wania w stosunku do epistemologii ze względu na specyfikę i wartość jej me- tateoretycznych analiz, lecz nie należy spodziewać się dostarczenia przez nią dyrektyw czy wzorców, ale przedsta- 16 Mar ek Hetmański wienia pogłębionej i krytycznej refleksji nad rzeczywistą specyfiką ludzkie- go poznawania oraz historią wiedzy i jej rolą w życiu społecznym. Sens poznawczo-praktyczny metaepistemologicznej refleksji sformu- łowałbym w następujący sposób: po pierwsze, winna ona, we właściwym świetle i w adekwatnych proporcjach, przedstawić historię i pozycję epi- stemologii w dziejach kultury i filozofii jako specyficznej „teorii”, która wyraża metateoretyczne nastawienie samego poznawania (jego koniecz- ność faktyczną, a nie „transcendentalną możliwość”), po drugie, powin- na sformułować właściwą rolę i znaczenie epistemologicznych analiz poza filozofią, a więc w doświadczeniu jednostek i zbiorowości, w takich sytu- acjach praktycznych, w których różnorodne zjawiska poznawcze (np. sy- tuacje dysonansów poznawczych, załamanie się dotychczasowych metod poznawania, trudności z wartościowaniem wiedzy, zmiany jej ideałów, nadmiar informacji przy niedostatku nowych mechanizmów jej weryfi- kacji i uwiarygodniania itp.) domagają się krytycznej refleksji. Źródła re- fleksji teoriopoznawczej znajdują się w znacznej części poza filozofią, jej motywy i cele są nie tylko czysto poznawczej (tylko epistemologicznej), ale i praktycznej natury. To, że istnieje konieczność metateoretycznej refleksji epistemologicznej nad poznaniem, nie oznacza jednak, że mówiłaby ona apodyktycznie i rygorystycznie, co jest normą i regułą, lecz rozpoznawa- ła kształtowanie się norm epistemicznych i śledziła ich funkcjonowanie poza filozofią, a także przenikanie ich do niej, w tym również prognozo- wała i przewidywała ich rozwój. Nade wszystko zaś rozpoznawałaby rze- czywistą genezę oraz rolę norm i kategorii epistemicznych w bogactwie fenomenów ludzkiego, indywidualnego i zbiorowego poznawania. Sło- wem, nie tworzyłaby ich sama, lecz odnajdywała je w życiu i analizowa- ła, poddając je pod rozwagę innym naukom zajmującym się poznaniem i wiedzą, a także praktyce życia codziennego, np. systemom edukacji i na- uczania, instytucjom i organizacjom masowej komunikacji itp. * Zarysowując pozycję epistemologii w filozofii, a także jej znaczenie poza nią, nie można nie nawiązać do stanowiska Richarda Rorty’ego, który jest jednym z najbardziej radykalnych, ale zarazem rzetelnych analityków i kry- tyków epistemologii jako takiej. Nie podzielając do końca wszystkich jego sugestii co do tzw. filozofii budującej, w szczególności programu epistemo- logii behawiorystycznej czy propozycji konwersacyjnego uzgadniania tego, Epistemologia jako f ilozof iczna r ef lek sja nad poznaniem i wiedzą 17 czym jest prawda, należy jednak przyznać mu rację, gdy demaskuje i kryty- kuje sens klasycznej refleksji filozoficznej nad poznaniem, zrodzonej przez Kartezjusza, Locke’a, Kanta czy Husserla. Warto prześledzić tok jego kryty- ki, gdyż w znacznej części (choć nie w całości i nie do końca) trafnie ukazu- je ona narodziny metateoretycznego charakteru filozoficznej teorii pozna- nia. „‘Teorię poznania’ przedstawiam – pisze Rorty – jako koncepcję będącą wynikiem pomieszania uzasadniania roszczeń poznawczych z ich przyczy- nowym wyjaśnianiem – pomieszania, z grubsza mówiąc, zwyczajów spo- łecznych z postulowanymi procesami psychicznymi. (...) Morał (...) jest na- stępujący: koncepcja wiedzy jako nagromadzenia trafnych przedstawień jest arbitralna – można ją zastąpić ujęciem pragmatycznym likwidującym greckie przeciwstawienia kontemplacji działaniu, przedstawiania świata zmaganiu z nim”3. Rorty sugeruje, że mistyfikacja ze strony klasycznej epistemolo- gii, w tym ideał pewnego i samouzasadniającego się oraz niekorygowalne- go poznania, nie pojawiły się przypadkowo i mają swoje źródła w realnych kwestiach metodologicznych, które zrodziły się na początku nowożytnej na- uki. Realnym wówczas problemem była bowiem sprawa uprawomocnienia – tak w „przestrzeni racji logicznych”, jak i w praktyce naukowego badania świata fizycznego – hipotez i teorii naukowych, które musiały konkurować z filozoficznymi, teologicznymi i potocznymi twierdzeniami. Zyskując sta- tus twierdzeń matematycznego przyrodoznawstwa, osiągały one epistemo- logiczną rangę prawdziwych i uzasadnionych przekonań. Usamodzielnie- nie się reguł uprawomocniania wiedzy naukowej zrodziło w ostateczności epistemologię, lecz jednocześnie usunęło z pola widzenia filozofów rzeczy- wiste kwestie poznania i wiedzy – tego mianowicie, jak człowiek radzi so- bie praktycznie ze światem, a nie tylko tego, jak go w prosty i niezawodny sposób poznaje. Rorty, mając na uwadze powyższe fakty historyczne, pro- ponuje, aby zamiast o epistemologii mówić raczej o hermeneutycznym ba- daniu fenomenów poznawczych, lecz nie w znaczeniu uprzywilejowane- go ich rozumienia (co nieuchronnie skończyłoby się kolejną mistyfikacją), a tylko rozpoznania tego, jak człowiek w różnych sytuacjach praktyczno- poznawczych radzi sobie ze światem. Pisze o tym następująco: „Hermeneu- tyka nie jest ‘innym rodzajem poznania’ – ‘rozumieniem’ jako czymś prze- ciwstawnym (nakierowanemu na przewidywanie) ‘wyjaśnianiu’. Lepiej jest ją uważać za innego rodzaju technikę radzenia sobie ze światem. Filozofia 3 R. Rorty, Filozofia a zwierciadło natury, przeł. M. Szczubiałka, Wydawnictwo SPA- CJA, Warszawa 1994, s. 15. 18 Mar ek Hetmański zyskałaby na jasności, gdybyśmy pojęcie ‘poznania’ odstąpili naukom dą- żącym do przewidywania i przestali się kłopotać ‘alternatywnymi metoda- mi poznania’”4. Słowem, dawne epistemologiczne zabiegi i tradycję spro- wadzili do codziennych praktyk radzenia sobie z konkretnymi sytuacjami o poznawczym charakterze, zagadnienie prawdy pozostawili kaznodziejom i poprzestali na zlaicyzowanym i demokratycznym konwersowaniu. Nie sądzę, aby musiało się to skończyć dla epistemologii aż tak źle, jak chce Rorty, gdyż rezygnacja przez filozofię z samodzielnego odkrywa- nia prawd o poznaniu oraz oddanie naukom prawa do „niedogmatyczne- go” formułowania empirycznej wiedzy o kategoriach epistemicznych nie musi doprowadzić nas do całkowitego zaniechania czy też ostatecznego zakończenia epistemologicznej pracy. Epistemologia może się ostać nawet po radykalnych przeobrażeniach, którym albo sama się podda, albo które zostaną na niej wymuszone przez inne praktyki poznawcze czy społecz- ny kontekst wiedzy, któremu będzie musiała podlegać. Trzeba przy tym pamiętać, że przepowiadając kres epistemologii (tak jak dokonując jakiejkolwiek krytyki czegokolwiek), czyni się to zawsze z punktu widzenia innej epistemologii, nawet jeśli porzuca się jej trady- cyjną nazwę. Aby zatem uniknąć takiej niezręcznej i autodestrukcyjnej sy- tuacji, trzeba postępować o wiele rozważniej niż czyni to Rorty5. Episte- mologii zawsze pozostanie ważna rola do odegrania – pokazanie, co jest istotą fenomenu poznawania, jak się on zmienia, a także, jaką wiedzę na jego temat mieć możemy, a także – jaki jest jej status. * Trudności neopragmatycznego stanowiska pokazują, że nie można mimo wszystko pozbawić epistemologii jej ważnych funkcji poznawczych i metateoretycznych, trzeba je tylko właściwie zinterpretować. Są to funkcje nie tylko (ani wyłącznie) teoretyczne, ale także (w znacznej nawet mierze) 4 Tamże, s. 316. 5 Trzeba przy okazji zauważyć, iż krytyka Rorty’ego tradycyjnej epistemologii (przepro- wadzona w głośnej pracy Philosophy and the Mirror of Nature (Princeton University Press, NJ 1979), szczególnie w odniesieniu do tzw. fundamentalistycznego programu (wiedza wspiera się na niepowątpiewalnych elementach – danych empirycznych lub zdaniach) nie była w czasie jej powstania tak zupełnie nowatorska. Wcześniej zarzuty pod adresem takiej epistemologii sformułował już Wilfrid Sellars w postaci krytyki teorii „danych”, jak rów- nież Willard Van Orman Quine w krytyce dogmatów empiryzmu; obaj autorzy, co warto w tym miejscu podkreślić, nie zanegowali ani nie odrzucili epistemologii jako takiej. Epistemologia jako f ilozof iczna r ef lek sja nad poznaniem i wiedzą 19 specyficznie praktyczne, które łącznie sprowadzają się do rozpoznawania i definiowania różnorodnych racji (przyczyn faktycznych i uzasadnień lo- giczno-formalnych) uznawania danych typów doświadczenia za poznanie i wiedzę. Polegają również na ukazaniu genezy tych racji i ich funkcjono- wania w różnych sytuacjach o poznawczym charakterze, a więc w kultu- rze, technice, nade wszystko zaś w nauce, i to już u jej zarania. Nowożytna nauka, zrodzona na przełomie siedemnastego i osiemnastego wieku, po- szukiwała warunków poprawnego poznawania (metody) oraz wiarygod- nej wiedzy, obu wartości w jej zamiarze wolnych od religijnych, a także ideologicznych uwarunkowań. Narzuciła ona filozofii mit o uprawomoc- nianiu jako podstawowej funkcji (i zarazem wartości poznawczej), któ- rą ma ona spełniać wobec wszelkiej, nie tylko naukowej wiedzy. Mit ten wszedł na stałe do koncepcji racjonalności poznania, w istocie stworzył ją. Uzasadnianie i uprawomocnianie na wiele stuleci stały się ideałem epi- stemologicznym, żyjącym swoim własnym, „teoretycznym” (w wąskim znaczeniu „epistemologicznym”) życiem. Tak dalece stały się samoistny- mi wartościami, iż przysłoniły swą wyolbrzymioną rangą rzeczywisty sens i swą genezę. A przecież uprawomocnianie poznawania i wiedzy jest oko- licznością stale towarzyszącą ludzkim wysiłkom poznawczym. W istocie odbywa się ono już na poziomie epistemicznym (przedmiotowym), a nie tylko epistemologicznym (metaprzedmiotowym); rozgrywa się w świe- cie faktów, a nie w sferze norm i wartości. Dokładnie mówiąc, problem uprawomocnienia wiedzy staje się kwestią filozoficzną (epistemologicz- ną) z chwilą, gdy następuje jego przesunięcie (wręcz wypchnięcie doko- nywane przez samych epistemologów) z obszaru faktów w sferę ideałów i norm, co dokonuje się pod wpływem bardzo wielu czynników. Jak zatem zinterpretować notoryczną skłonność ludzkiego rozumu (a i samych epistemologów) do poszukiwania fundamentów dla wiedzy oraz jej nieustannego uprawomocniania w formie epistemologicznych koncepcji, czyli jej idealizacji i, w końcu, alienacji? A może uprawomoc- nianie to ma inny niż czysto epistemologiczny sens? Może coś innego je ożywia i utrwala, niż sama tylko predylekcja epistemologii i dotychczasowa tradycja? Sądzę, że można obronić, albo co najmniej uprawdopodobnić, tezę, iż przed wszelkimi normami i zobowiązaniami stricte epistemologicz- nymi istnieją (w sensie ważności, trwałości czy porządku chronologicz- nego) inne jeszcze powinności i uprawnienia, które ową skłonność pier- wotnie powołują i mają na nią wpływ. Jak trafnie zauważa w tej sprawie Stanisław Judycki: 20 Mar ek Hetmański Zarówno na poziomie życia codziennego, jak i w naukach stale dokonujemy różnych rodzajów uprawomocnień, tzn. staramy się podać racje za żywionymi przez nas przekonaniami i w konsekwencji ‘czujemy się w prawie’ uznawać niektóre z nich za prawdziwe. Zadaniem filozoficznej teorii poznania miała- by być analiza różnych sposobów uprawomocniania przekonań, wydzielanie ich odmian oraz udzielanie odpowiedzi na pytanie, które z nich są ‘dobre’, tzn. prowadzą do prawdy, a które nie. W ten sposób epistemologia filozoficz- na jest rozumiana nie tyle jako teoria, lecz właściwie jako metateoria uprawo- mocnienia epistemicznego. Czasem więc porównuje się ją z etyką filozoficz- ną: teoria poznania byłaby etyką przekonań, tzn. próbą odpowiedzi na pytanie, o czym powinniśmy być przekonani (w etyce poszukujemy uprawomocnień dla pewnej tzw. pozytywnej moralności, a więc dla spontanicznie uznawanej hierarchii norm postępowania indywidualnego lub społecznego)6. Tak zarysowany stan rzeczy wskazuje wyraźnie na uniwersalność i ko- nieczność (gatunkową i kulturową) dokonywanych przez istotę ludzką zabiegów uprawomocniania, ale jednocześnie, co wydaje mi się tutaj naj- ważniejsze, ukazuje rzeczywisty, a nie wyobrażony sens i rangę epistemo- logicznych (i innych filozoficznych) uprawomocnień jako takich. Otóż są one tylko pozornie samoistne czy nadrzędne w stosunku do innych po- szukiwań racji i norm działań człowieka. Przedstawiają się jako takie, kie- dy w rzeczywistości ich przedteoretyczne życie jest inne. Bez wątpienia o wiele trwalsze i bardziej znaczące niż czysto filozoficzne, są uprawomoc- nienia o bardziej praktycznym (życiowym) sensie, a więc przykładowo uzasadniania polityczne, religijne, światopoglądowe, jak również te, któ- re odwołują się do kulturowo-społecznych (np. technicznych) warunków. W każdym z tych przypadków, a należą one do różnych sfer życia, formu- łuje się określone przekonania, którym przydaje się dane racje i podstawy ich uprawomocnienia. Normy i reguły uzasadniające żywione na co dzień (bezrefleksyjnie) sądy i mniemania, a więc współtworzące naszą potoczną wiedzę, którą formułujemy w tych praktyczno-poznawczych sytuacjach, są o wiele trwalsze i wcześniejsze niż epistemologiczne uprawomocnie- nia oraz stworzone przez nie wartości, takie jak prawda, pewność i rozum. Inaczej mówiąc, to zwyczaj i praktyka oceniania oraz wartościowania, któ- re zachodzą w codziennym życiu, stwarzają normy i wartości, które funk- 6 S. Judycki, Epistemologia XX wieku. Przegląd stanowisk, „Roczniki Filozoficzne” 1998– 1999, t. XLVI–XLVII, z. 1, s. 5–6. Epistemologia jako f ilozof iczna r ef lek sja nad poznaniem i wiedzą 21 cjonują w sferze ideałów i przedstawiają się zazwyczaj jako samodzielne i bezwarunkowe. Takiemu stanowi rzeczy podlega również epistemologia, która swoich kategorii i norm sama nie wytwarza, lecz najczęściej kompo- nuje je z dostępnych już wzorców i reguł (branych np. z nauki czy z re- ligii), formułuje je po swojemu i następnie utrwala, zaliczając je wyłącz- nie na swoje konto. To, że żyją one potem (w tradycji, w akademickich instytucjach, w sporach i dyskusjach, w złudnej świadomości niektórych epistemologów) swoim pozornie samodzielnym życiem nie oznacza jed- nak, że taka jest ich geneza czy natura. W istocie rzeczy uprawomocnienia i normy epistemologiczne oraz wartości i kategorie epistemiczne są syn- tetyczne w dosłownym sensie tego słowa (powstają jako swoiste syntetyki na bazie naturalnych procesów życia), inaczej jeszcze mówiąc, są derywa- tami teorii epistemologicznych, wy- sublimowanym ekstraktem z czyn- ności poznawczych, a także z innych norm. I tak prawda jest pochodna od prawdomówności, pewność jest eks- traktem udanych i długotrwałych wy- siłków poznawczych, ale też, czego nie można pominąć w tej szczegól- nej genealogii epistemicznych war- tości, fałsz pochodzi od kłamstwa, zaś niepewność powstaje na skutek (powiedzmy, że tworzy się jako osad) wątpliwości i rozterek poznawczych. Sądzę, że metaepistemologiczna re- fleksja winna taki właśnie stan rzeczy oraz jego następstwa krytycznie roz- patrywać oraz oceniać, a nie obstawać przy czysto abstrakcyjnym i wyide- alizowanym porządku rzeczy w tak ważkiej sprawie jak ludzka egzysten- cja, w której poznanie i wiedza wyra- stają z życia, a nie na odwrót. A przecież uprawomocnianie poznawania i wiedzy jest oko- licznością stale towarzyszą- cą ludzkim wysiłkom poznaw- czym. W istocie odbywa się ono już na poziomie epistemicznym (przedmiotowym), a nie tyl- ko epistemologicznym (meta- przedmiotowym); rozgrywa się w świecie faktów, a nie w sfe- rze norm i wartości. Dokładnie mówiąc, problem uprawomoc- nienia wiedzy staje się kwestią filozoficzną (epistemologicz- ną) z chwilą, gdy następuje jego przesunięcie (wręcz wypchnię- cie dokonywane przez samych epistemologów) z obszaru fak- tów w sferę ideałów i norm, co dokonuje się pod wpływem bar- dzo wielu czynników. Wypada zgodzić się w powyższej sprawie ze stanowiskiem Alvina I. Goldmana, który w miejsce tradycyjnej, subiektywistycznej epistemologii indywidualnej zaproponował (jeszcze w latach osiemdziesiątych) bogatszą jej wersję nazwaną „epistemiką”. Miało to być „przedsięwzięcie łączące 22 Mar ek Hetmański tradycyjną epistemologię, po pierwsze, z naukami o poznawaniu, a po dru- gie, z dyscyplinami historycznymi i społecznymi, które badają procesy kul- turowe wpływające na wiedzę i przekonania (...), z zamiarem wzbogace- nia epistemologii oraz z jednoczesnym zachowaniem jej tożsamości”7. Ta nowa epistemologia wzbogacona została o rozbudowany przedmiot badań – procesy i czynności poznawcze, które szczegółowo zostały rozpracowane w nurcie kognitywistycznym. Ponieważ jednak empirycznie i eksperymen- talnie nastawione nauki o poznawaniu są zbyt wąskim ujęciem fenomenów poznawczych, konieczne jest uzupełnienie tego podejścia tradycyjnymi za- gadnieniami natury poznania i wiedzy w ogóle, które zawsze leżały w krę- gu zainteresowań epistemologii. Goldman nie tyle uzupełnia kognitywi- styczne podejście klasyczną epistemologią, co odwrotnie – epistemologię wzbogaca o empiryczne i wieloaspektowe badania. Stawia bowiem pytanie o status teoretyczny analiz epistemologicznych, które choć mają dotyczyć różnorodnych czynności praktyczno-poznawczych, powołujących w spo- łeczeństwie do życia wiedzę, to jednak muszą być nastawione na określanie warunków prawdziwości ludzkich przekonań. Prawdziwościowy charak- ter epistemologii jest niezbywalny, jakkolwiek musi łączyć się z nowoczes- nym, wielotematycznym podejściem do fenomenów poznawczych – oto program „epistemologii społecznej”, jaki Goldman sformułował w prze- ciągu ostatniej dekady. „W trakcie nabywania wiedzy (prawdziwego prze- konania) oraz unikania błędów ludzie kierują się interesami, zarówno we- wnętrznymi, jak i zewnętrznymi. Sensowne jest zatem istnienie dyscypliny, która ocenia intelektualne praktyki ze względu na ich przyczynowy wkład do wiedzy i błędu. Oto jak pojmuję epistemologię: jako dyscyplinę, która ocenia te praktyki ze względu na ich powiązanie z prawdą (prawdziwość). Społeczna epistemologia ocenia te praktyki szczególnie ze względu na ten ich charakter”8. Społeczny wymiar czynności poznawczych oraz wiedzy nie narusza ani nie wyklucza klasycznego, a więc prawdziwościowego na- stawienia epistemologii, nakłada tylko na nią szczególnie wymagające za- danie – obok opisu zjawisk epistemicznych poprowadzić, w ścisłym z nim powiązaniu, analizy norm epistemologicznych. Goldman stwierdza, że klasyczna epistemologia, mając wyłącznie subiek- tywny i normatywny charakter, jednak nie rozpoznawała i nie oceniała swo- 7 A.I. Goldman, Epistemology and Cognition, Harvard University Press, Cambridge Mass. 1986, s. vii. 8 A.I. Goldman, Knowledge in a Social World, Clarendon Press, Oxford 1999, s. 69. Epistemologia jako f ilozof iczna r ef lek sja nad poznaniem i wiedzą 23 jej natury, tj. nie była w pełni świadoma rzeczywistego pochodzenia norm poznawczych. Mówiła wprawdzie o powinnościach i obowiązkach abstrak- cyjnego podmiotu poznającego, nadając mu wyróżnioną i uprzywilejowaną pozycję, która uzasadniała (uprawomocniała) sens norm przez niego posia- danych, ale jednocześnie wyznaczała nazbyt rygorystycznie pojęte powin- ności i obowiązki. Miała zatem wyraźnie deontologiczny charakter i speł- niała funkcję przewodnika (nawet kontrolera) wskazującego podmiotowi poznającemu właściwe, czyli skuteczne i nie dające się korygować zachowa- nia, prowadzące do wydawania prawomocnych i prawdziwych sądów. Doradczo-deontologiczna rola epistemologii, o której trafnie mówi Goldman, prowadziła zazwyczaj, a i dzisiaj wciąż jeszcze prowadzi nie- których epistemologów, do kłopotliwych sytuacji teoretycznych. Aby bo- wiem spełnić jakąś regułę, nakazującą (pod groźbą popełnienia błędu) tak a tak postępować, trzeba od podmiotu działania i poznawania oczekiwać dwóch rzeczy: po pierwsze, że regułę tę zna i rozumie, oraz, po drugie, że jest w stanie według niej postępować, tzn. wie również, jakie są kon- sekwencje takiej sytuacji. Trzeba jednak zauważyć, że znajomość reguł i norm oraz wiedza o ich specyfice, w tym o skuteczności, ale też i ogra- niczeniach, jakie się z nimi wiążą, jest częścią problemu pochodzenia oraz stosowania takich reguł – taka jest specyfika każdej deontologii. Wydaje się jednak, że epistemologia klasyczna nie była i wciąż nie jest do końca świadoma takiej sytuacji teoretyczno-praktycznej, przez co nie podejmuje we właściwy (pogłębiony i samokrytyczny) sposób rozważań metateore- tycznych, wypaczając ostatecznie ich znaczenie i potencjalną wartość dla niej samej. Na istotę takich rozważań składają się zaś, jak wyraźnie chcę to te- raz zaznaczyć, nie tylko same immanentne analizy treści (zawartości me- rytorycznej, sensów i znaczeń) kategorii epistemologicznych, mocy ich obowiązywania (np. w sensie powiązań z innymi normami), a także ich funkcjonowania w wyróżnionym obszarze poznawczym (np. w poznaniu naukowym, w zdroworozsądkowym doświadczeniu czy doświadczeniu religijnym), lecz przede wszystkim geneza samych kategorii epistemicz- nych, które zostają podniesione do rangi norm i ideałów filozoficznych (stricte epistemologicznych). Nie chodzi tutaj jednak o to, czego najbar- dziej bała się klasyczna epistemologia i czego wciąż obawiają się jej współ- czesne sukcesorki (np. fenomenologia) – a więc o redukcję kategorii epi- stemicznych do samych zjawisk poznawczych (norm do faktów), co leży u podstaw tzw. naturalistycznego zwrotu w epistemologii (o czym będę 24 Mar ek Hetmański pisał w rozdziale V), w ramach którego niektórzy jego twórcy pozbyli się nazbyt pochopnie problemu norm i wartości w filozoficznej refleksji nad poznaniem. Co jest zatem specyfiką tego podejścia? Kwestię tę wi- dzę w sposób następujący. Badanie genezy i funkcjonowania zjawisk po- znawczych, w tym procesów wiedzotwórczych (tzn. utrwalania się na drodze bardzo różnych czynności i procedur poznawczo-praktycznych, przypuszczeń czy przekonań w postać określonej wiedzy) i związanych z nimi kryteriów uzasadniania tej wiedzy, w tym zwłaszcza operacji i za- biegów podnoszenia niektórych jej wytworów (zarówno prostych opinii i przekonań, jak i zdroworozsądkowych sądów teorii) do rangi prawdy czy innych norm, a także nieodzowny analityczno-krytyczny osąd czynno- ści konstytuowania się koncepcji normatywnych, dokonywany przez sa- mych epistemologów – oto zasadnicze i zarazem trudne zadanie dla epi- stemologii. II.OPIS CZY NORMOWANIE Jednym z trwalszym motywów i zarazem dylematów współczesnej epistemologii jest pytanie o to, czym ma ona być – (1) opisem (dowol- nego zresztą rodzaju) tego, jak faktycznie przebiega poznanie i jaką jest (staje się) ono wiedzą, czy też może raczej (2) określeniem (unormowa- niem), jak powinno właściwe (nie tylko faktyczne, lecz wszelkie dające się wyobrazić i zaprojektować) poznanie i wiedza wyglądać, jakim powin- no ono być wzorem, ideałem? Prawie wszystkie teorie poznania stawa- ły lub wciąż stoją przed takim właśnie dylematem, zazwyczaj też podąża- ją uporczywie koleinami którejś z tych tradycyjnych dróg. Idąc zazwyczaj jedną z nich, nie biorą pod uwagę jednak możliwości uwzględnienia czy połączenia jej z tą drugą, co jest typowym błędem antynomiczności ana- liz epistemologicznych; są one z natury swej kontradykcyjne, rzadko zaś kontradyktoryczne, zazwyczaj bowiem jedno stanowisko wyklucza dru- gie i jedna nie jest w stanie wysłuchać i uwzględnić racji drugiej. Sądzę jednak, że możliwe jest konstruktywne i owocne łączenie opisowych analiz teoriopoznawczych z normatywnością niektórych jej tez, dających się w jej ramach sformułować. Konieczne jest tylko właściwe rozpozna- nie natury opisowych twierdzeń epistemologicznych (głównie ich zapo- Epistemologia jako f ilozof iczna r ef lek sja nad poznaniem i wiedzą 25 życzonego od nauki i niesamodzielnego charakteru) oraz krytyczna oce- na „powinnościowego” charakteru jej twierdzeń (głównie ich wtórności wobec czynności pozapoznawczych wartościowań). Oba porządki, dwie drogi, którymi epistemologia dotychczas się charakteryzowała i podążała, są możliwe do kontradyktoryjnego uzgodnienia. Normatywne nastawienie klasycznych analiz epistemologicznych przyjmowało w nowożytnej i współczesnej filozofii dwie postaci. W pierwszej, epistemologia wydobywała normy (ideały i wzorce wie- dzy) z potocznych czynności poznawczych człowieka (z prostej percep- cji, z intelektualnego sądu, rozumowej intuicji czy czynności mówienia i komunikowania), najczęściej jednak z praktyki badawczej różnych nauk szczegółowych (np. z analizy stosowanej w geometrii, z wnioskowania lo- gicznego czy eksperymentalnego doświadczenia fizycznego). Była to tak naprawdę rekonstrukcja tych czynności, dokonywana w oparciu o ich idealizację, szczególną (zazwyczaj wyolbrzymioną) waloryzację. Episte- molog zwykle zakładał (wyobrażał sobie), co jest tzw. przyrodzonym po- znaniem potocznym lub naukowym i na tej podstawie doprowadzał do wyidealizowania takiego poznania, co na ogół prowadziło do znaczne- go uproszczenia (niekiedy częściowego zafałszowania) stanu wiedzy po- tocznej czy naukowej. Taki sposób postępowania – a więc normowania i wartościowania tego, co zaledwie domniemane czy tylko wyobrażone, przedstawiania jako idealnej normy tego, co zmienne i faktyczne – moż- na odnaleźć w programie np. neopozytywizmu (pod postacią dyrektywy empirycznej weryfikacji lub przeprowadzenia demarkacji między wie- dzą naukową i nienaukową), w pewnych tezach francuskiego konwen- cjonalizmu jako programu metodologicznego-epistemologicznego nauk przyrodniczych, czy też w epistemologicznych wnioskach wynikających z empiriokrytycyzmu. Taki normatywny charakter epistemologii (typ re- konstrukcyjny) obecny był już w „krytyce poznania” Kanta wzorowanej na matematycznym przyrodoznawstwie, głównie fizyce Newtona. Do tego typu można też zaliczyć, przy pewnym jednak zastrzeżeniu, także her- meneutyczną teorię poznania, która swoją naczelną kategorię rozumie- nia jako warunku poznania świata traktowała jako interpretację (w tym sensie właśnie jako rekonstrukcję) dziejowej natury bytu ludzkiego, któ- rą można wydobyć poprzez wniknięcie w istotę języka. Rozumienie jako wydobywanie z języka prawdziwej istoty historycznego bytu człowieka nie jest jednakże, w myśl hermeneutycznej teorii poznania, docieraniem do zewnętrznej i niezmiennej prawdy, lecz tylko ukazaniem jej czasowej, 26 Mar ek Hetmański uwikłanej w język natury, przez co niemożliwy jest do osiągnięcia Kar- tezjański ideał (norma) poznania. Druga postać normatywnej epistemologii wyrażała się zazwyczaj w ustanawianiu (dekretowaniu) norm i dyrektyw na drodze specyficz- nych i własnych filozoficznych analiz, bez oglądania się (inaczej niż w po- staci pierwszej) na praktykę i wzory oferowane przez wiedzę potoczną czy tym bardziej naukę. W istocie rzeczy była to konstytucja norm zupełnie nowych, zazwyczaj rygorystycznych, odmiennych od reguł i praktyki po- znania naukowego, w znacznej mierze przeciwstawnych im, traktowanych jako lepsze, bo „niedogmatyczne”. Taki sens miały właśnie normy i wzory poznania ejdetycznego sformułowane w programie epistemologicznym fenomenologii Husserla czy Ingardena, który wywodził się wprost z epi- stemologii normatywnej Kartezjusza. Na tle epistemologii normatywnych (w obu wersjach – rekonstruującej, czyli odtwarzającej, i konstruującej, czyli wytwarzającej) jej opisowe, mini- malistyczne w założeniach, postaci występowały w dziejach filozofii euro- pejskiej zdecydowanie rzadko i stanowiły raczej poboczny nurt filozoficz- nych badań poznania i wiedzy. Jednak wraz z rozwojem metodologicznych i historycznych badań poświęconych poznaniu i wiedzy (rozpoczętych już pod koniec dziewiętnastego stulecia, np. w neokantowskich dyskusjach nad różnicą między nomotetycznym i ideograficznym modelem wiedzy nauko- wej) opisowe nastawienie zaczęło powoli przenikać również do epistemo- logii, nawet jeśli bywało ono w niej krytycznie osądzane lub podważane. Wymownym przykładem jest pod tym względem fenomenologia, która za- chowując dominujący i wyraźnie normatywny charakter, wypracowała jed- nocześnie bardzo szczegółowe techniki opisu stanów świadomości (reali- zując program „psychologii opisowej” Franza Brentano), przez co stanowi ona rzadki przykład co najmniej częściowego przenikania się deskryptyw- nego i normatywnego charakteru epistemologicznych analiz. Jaka jest jednak realna, a nie postulowana i utrwalona w historii filozo- fii, zależność opisowego i normatywnego charakteru epistemologii? Czy możliwa jest zrównoważona proporcja pomiędzy nimi, wzajemne ich uwa- runkowanie? Czy epistemologia, podlegająca coraz szerszemu procesowi naturalizacji jej przedmiotu badań, w ogóle może zachować swój trady- cyjny, lecz nie tak bardzo radykalny, normatywny charakter? A jeśli go za- chowa, o czym jestem przekonany i na rzecz czego będę dalej argumen- tował, to jak pogodzić go z deskryptywnym nastawieniem, które wszak (w „klasycznej” przynajmniej postaci) polega na ogół na redukcji norm Epistemologia jako f ilozof iczna r ef lek sja nad poznaniem i wiedzą 27 do faktów, czyli całkowitym pozbyciu się problemu normatywności? In- nymi słowy, czy opisowe nastawienie nie wykluczy normatywnego, jak i odwrotnie, oraz czy jest możliwość uzgodnienia ich między sobą w ja- kimś szerszym i bogatszym projekcie (modelu) epistemologii? Odpowiadając na powyższe py- tania i wątpliwości, trzeba sobie uświadomić, że jakikolwiek opis (zdroworozsądkowy, naukowy czy filozoficzny) tego, czym jest pozna- nie i wiedza, zawsze jest wkompo- nowany w jakąś co najmniej quasi- -epistemologiczną teorię; inaczej mówiąc, chcąc opisać, jakie jest poznanie, odpowiedzieć uprzed- nio musimy na pytanie, dlaczego w ogóle coś się poznaje? W tym sen- sie każdy opis zakłada pewien wzór, ideał, pewną normę. Taka ogólna i ty- powa zależność nie stwarza jednak kontrowersji, gdyż jest to dość oczy- wisty fakt charakteryzujący teorety- zowanie jako takie (abstrahowanie i uogólnianie). W przypadku, któ- ry tutaj jest rozważany, chodzi jed- nak o to, czy epistemologia może być opisem fenomenów poznawczych, który mógłby obyć się bez uprzed- nich norm wyznaczających (tj. definiujących, kategoryzujących, ocenia- jących) to, co jest przedmiotem opisu, oraz mówiących, jak opis ten ma być przeprowadzony? Sądzę jednak, że możliwe jest konstruktywne i owocne łącze- nie opisowych analiz teorio- poznawczych z normatywnoś- cią niektórych jej tez, dających się w jej ramach sformułować. Konieczne jest tylko właściwe rozpoznanie natury opisowych twierdzeń epistemologicznych (głównie ich zapożyczonego od nauki i niesamodzielnego cha- rakteru) oraz krytyczna ocena „powinnościowego” charakte- ru jej twierdzeń (głównie ich wtórności wobec czynności po- zapoznawczych wartościowań). Oba porządki, dwie drogi, któ- rymi epistemologia dotychczas się charakteryzowała i podążała są możliwe do kontradyktoryj- nego uzgodnienia. Jest jeszcze jeden bardzo ważny aspekt pytania o rodzaj i sens opisu epistemologicznego. Jeśli uznamy, że ma on w ogóle miejsce, że odznacza się specyfiką (np. odrębnością) w stosunku do opisów naukowych oraz nie jest w kolizji z normatywnym charakterem epistemologii, to powsta- je pytanie, co jest faktycznie jego przedmiotem? Oczywistym jest to, że opis jest zawsze odpowiednio dostosowany (podporządkowany) do rodza- ju przedmiotu, ale też, z drugiej strony, każdy opis wyznacza, ustanawia swój przedmiot, tzn. ujmuje go w jakimś aspekcie; bywa więc, że obiekt jest korelatem (konstruktem) opisu. 28 Mar ek Hetmański W przypadku opisu epistemologicznego, na rzecz którego tutaj argu- mentuję, chodzi o taki jego rodzaj, który miałby za przedmiot rzeczywiste i faktyczne procesy poznawcze i ich wyniki, a nie brałby za swój obiekt tylko ich wyidealizowanych postaci i wzorców (jak jest w przypadku typowych normatywnych epistemologii). Opis epistemologiczny, mający za swój przedmiot coś, co jest (w sensie etymologicznym) z-obiekt-ywi- zowane, winien odwołać się przede wszystkim do wyników poznawczych (czyli efektów poznawania tego, czym jest poznanie) uzyskiwanych tak w doświadczeniach potocznych, jak i w naukach empirycznych, a także uzyskanych w ujęciach filozoficznych (stricte epistemologicznych). Winien zatem wziąć od nich obiekt w sensie dosłownym, tj. swoje ujęcie, tego, co jest obiektem w tych doświadczeniach i teoriach. Innymi słowy, opis epi- stemologiczny winien syntetyzować i uogólniać obiekt-owe ujęcia pozna- nia i wiedzy z różnych źródeł. Epistemologiczny opis obiektu–poznania czy obiektu–wiedzy może być przez to bogatszy niż każdy ze szczegółowych, jednoaspektowych opisów dokonanych poza filozofią. Może odznaczać się wszystkimi metodologicznymi walorami eksplanacyjnych nauk zajmujących się poznaniem, a więc: dużą zawartością informacyjną twierdzeń, abstra- howaniem i idealizowaniem w stosunku do szerokiego spektrum zjawisk, formułowaniem praw ogólnych (względnie tzw. generalizacji historycz- nych) oraz zdolnością przewidywania i prognozowania przyszłych zjawisk poznawczych i procesów wiedzotwórczych. Jego istotą powinna być prze- de wszystkim, w znaczącej i nieprzypadkowej kolejności: (1) analiza genezy procesów poznawczych, (2) opis struktury czy kontekstu pozapoznawcze- go, w jakich się one ujawniają, oraz (3) analiza ich rozwoju. Te własności (aspekty) poznania i wiedzy zazwyczaj leżą poza kręgiem zainteresowania i możliwości badawczych wyłącznie normatywnych i apriorycznych teorii poznania. Tak pojęty opis cechuje przy tym, na co chcę teraz zwrócić uwa- gę, szczególne powiązanie z normatywnością epistemologii. Opis zjawisk i procesów poznawczych prowadzony w ramach episte- mologii typu deskryptywnego nie musi zatem, a sądzę nawet, że nie powi- nien w ogóle, wykluczać jej normatywnego charakteru. Przy pewnym uję- ciu tego, czym jest norma i powinność, a mianowicie jaka jest geneza normy czy wzorca epistemicznego (skąd one pochodzą, jakie czynności poznawcze powołują je do życia?) można je uzgodnić z tym, co jest faktyczne i co jako takie jest przedmiotem opisu. Trzeba tylko wskazać na warunkowania przy- czynowo-skutkowe, jakie zachodzą w obrębie sytuacji i zdarzeń, w których człowiek przeprowadza określone wartościowania (tj. rozróżnia korzystne Epistemologia jako f ilozof iczna r ef lek sja nad poznaniem i wiedzą 29 i niekorzystne dla siebie stany rzeczy, dobre i złe, piękne i brzydkie itp.), nade wszystko zaś dokonuje konkretnych wyborów i podejmuje związane z nimi decyzje. Dopiero w kompleksie takich życiowo ważnych, praktycz- nych zdarzeń i czynności niektóre z nich funkcjonują jako czynności stricte poznawcze, a więc dostarczają życiowo ważnych informacji, odpowiadają na konkretne pytania, zaspokajają ciekawość, ograniczają niepokój wywo- łany niepewnością. Szczególnie satysfakcjonujące i znaczące (w tym sen- sie – wartościowe) wyniki tych działań zyskują, na ogół jednak po upływie długiego czasu i w sprzyjających warunkach zewnętrznych, status wartoś- ciowych (dobrych) treści ludzkiego doświadczenia, stają się w efekcie tego złożonego kompleksu czynności wartościami jako takimi. Ich skuteczność i trwałość oraz powszechna (choć nie absolutna) akceptowalność decydu- ją o tym, że powstaje samoczynnie (w rzeczywistości drogą wielokrotnych prób, licznych niepowodzeń i sukcesów, zawsze powoli i nieustannie) ja- kiś nakaz takiego a nie innego działania czy poznawania. Formułowana, utrwalana oraz komunikowana zostaje jakaś norma nakazująca dany stan rzeczy utrwalać i według niego postępować, zaś w przypadku sytuacji po- znawczych – dążyć do uzyskania pełnego i pewnego doświadczenia oraz jego stanu wyróżnionego – prawdy. Taka jest genealogia wszelkich wartości i norm, w tym też epistemologicznych. Rozpoznanie takiego stanu rzeczy ma istotne znaczenie dla właściwego rozumienia statusu epistemologii. Ponieważ większość norm (tak etycznych, estetycznych, jak i episte- micznych) jest w istocie rzeczy wskazaniem na możliwości (przyszłe sta- ny rzeczy), które mogą (powinny) zajść w łańcuchu powiązanych między sobą, zdeterminowanych (w tym sensie koniecznych) zdarzeń
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Epistemologia współczesnie
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: