Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00258 003976 12915566 na godz. na dobę w sumie
Era Mroku - ebook/pdf
Era Mroku - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: SELF-PUBLISHER Język publikacji: polski
ISBN: 978-8-3940-1780-4 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> fantastyka >> science-fiction
Porównaj ceny (książka, ebook (-100%), audiobook).
Witajcie w grodzie Tomwil, gdzie równie łatwo stracić życie dla paru goliatów, jak i spotkać babę z trzema cycami. A i gdy fortuna się do ciebie uśmiechnie, to też źle, bo uwagę na siebie przyciągniesz psychopatów sprawujących władzę. Jeśliś bystry, tu spełnisz swoje sny. Jeśli nie, łatwo skończysz na trupisku pod murami, gdzie twe ścierwo zostanie obrabowane i zgwałcone przez wsiurów i rezunów. W takich oto barwnych okolicznościach przyjdzie pożyć człowiekowi o imieniu Pablo, wrocławianinowi, który przez pierwsze trzydzieści lat swojego życia nie osiągnął nic. Oto bowiem jego egzystencję handlarza jarzynami i warchoła przerywa nieoczekiwany wypadek...

bartoszadamiak.com

Posłuchaj słuchowiska ze wstępem:
https://www.youtube.com/watch?v=CdRW9Qq50qw
Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Copyright © Bartosz Adamiak 2014 Wszelkie prawa zastrzeżone. Rozpowszechnianie i kopiowanie całości lub części niniejszej publikacji jest zabronione bez pisemnej zgody autora. Zabrania się jej publicznego udostępniania w Internecie oraz odsprzedaży zgodnie z Regulaminem Wydaje.pl Ilustracja na okładce: Maciej Kisiel ISBN 978-83-940178-0-4 Wrocław 2014 Wydanie I Bartosz Adamiak 4 Bartosz Adamiak Era Mroku Zmierzchało. Nad horyzontem gromadziły się ciemne chmury, a wiatr stawał się niespokojny. W oddali, na krętym, otoczonym przez zielone łąki gościńcu maja- czyły maleńkie sylwetki jeźdźców. Toaden stracił ich z oczu, gdy wjechali w dolinkę. Pagórek i rosnące na nim topole, stłumiły zupełnie tętent kopyt. Wszedł do karczmy, chwycił za brudną szmatę i zabrał się do czyszczenia kufli. – Tatko, jeźdźcy! – zawołała gruba, brzydka dziewucha. – Przecież widzę. Podkręcił wąsa i splunął na drewnianą podłogę. Pod kontuarem spoczywała kusza. Naciągnął ją i umieścił bełt w korytku na wypadek, gdyby przybysze mieli niecne zamiary. – Idź na górę i zamknij drzwi! – krzyknął do córki. Wątpił, by dziewczynie groził gwałt, ale widział już w życiu wszystko, łącznie z mężczyzną, któremu przyro- dzenie utknęło w paszczy suma. 5 Na zewnątrz usłyszał narastający tumult kopyt, który stopniowo przeszedł w okrzyki. Zbliżali się do drzwi gospody. Było ich dwóch. Drzwi otwarły się wpusz- czając wieczorny chłód. – Dwa kufle piwa! Człowiek, który wkroczył jako pierwszy, zapewne był kupcem. Jego szata wy- glądała na kosztowną, a u pasa przywieszony miał jedynie kord w bogato zdobionej złotem pochwie. Drugi przypominał trochę wojownika, ale nie był zbyt rosły. Miał lekki pancerz i głowę ogoloną na łyso z pozostawionym z tyłu czarnym warkoczem. Bardziej jak zwiadowca lub tropiciel. – Siadaj Kreacz – powiedział kupiec i sam zbliżył się do kontuaru. Karczmarz niechętnie i z ociąganiem nalał dwa kufle, postawił przed przyby- szem. – Dwa srebrne goliaty – rzucił wracając do swojego zajęcia. – Drogie u was piwo gospodarzu – zaśmiał się człek w zdobnej szacie. – Oby było warte swojej ceny. Rzucił na blat dwie, niewielkie monety i uniósł kufel. Piana spływała mu po wąsach, a grdyka pracowała miarowo. – Dobre – wysapał odstawiając do połowy opróżniony kufel. – Zimne! – Opuszczam beczkę na dno studni – mruknął niechętnie Toaden. Był dość rzadkim typem karczmarza, który nienawidził ludzi. Szczególnie tych, którzy zawracają mu głowę próbując zagadnąć. Liczył, że przybysze wychylą po kufelku i ruszą dalej. Niestety nie zanosiło się na to. – Szukamy człowieka o nazwisku Farasz – powiedział kupiec. – Mówi ci to coś? – Nic a nic – odparł zgodnie z prawdą karczmarz. – No to może – zrobił pauzę, by zbudować napięcie – Sauromata? – Pierwsze słyszę. Bartosz Adamiak Era Mroku – Widzisz Kreacz? – krzyknął do tego drugiego, który rozsiadł się wygodnie przy stole. – Okazuje się, że nasz bohater wcale nie jest taki sławny jak mówią. Nie dotarli tu jeszcze bardowie śpiewający o jego mężnych czynach. Facet przy stole zaśmiał się ponuro. – Nigdy nie słyszeliście tutaj o Pablo Sauromacie, który pokonał samego Mor- gwila Sromotnego, Stagrida Gwałciciela i jeszcze kilku innych oprychów pustoszą- cych trakty handlowe od grodu Tomwila, aż do Haakaren? – To właśnie przed chwilą powiedziałem – odparł Toaden wycierając po raz kolejny, czysty już kontuar. Starał się jednocześnie nie oddalać zbytnio od ukrytej broni. – Rzadko tutaj docierają wieści z południa. Kupiec zamyślił się. – No tak. Miasto Howard podupadło chyba ostatnimi laty, nieprawdaż? – Odkąd zamknięto kopalnię. – Zamknięto... – zaśmiał się gbur przy stole. – W pewnym sensie zamknięto – kupiec przyznał rację karczmarzowi. – Do- kładnie tak, jak mówi nasz małomówny przyjaciel. Jak masz na imię karczmarzu? – Toaden. – Toaden. Wspaniałe imię. Z pewnością tatuś i mamusia lubili pradawne mity o herosach? – Być może. Ale imię otrzymałem po dziadku Toadenie, który był górnikiem. – Więc pewnie i ty jesteś niezłym wojem, co? – Jestem karczmarzem – odparł Toaden kładąc dłoń na kuszy. Kupiec podniósł drugi kufel piwa i skierował swoje kroki do stołu, przy któ- rym siedział w ciszy wojownik. – A zatem! – powiedział nieco głośniej stawiając kufel. – Mówisz, że nigdy w tej okolicy nie widziałeś ani Engmonta Farasza, ani Pablo Sauromaty? – Nie widziałem. – A niech mnie Kreacz! Moja stara matka powiadała, że karczmarze zawsze wiedzą wszystko, a tymczasem ten tutaj nie wie nic. Nie będziemy marnowali więcej czasu pana gospodarza. Kończ to piwo i żegnamy się. Ten, którego kupiec nazwał Kreaczem, zbliżył się do kontuaru i wypił dusz- kiem cały kufel zimnego piwa. Gdy Toaden odetchnął już z ulgą, odwiesił szmatę na wieszak spuszczając na chwilę wzrok. Kiedy znów spojrzał na swoich gości, ujrzał wycelowaną w siebie kuszę. – Nienawidzę być okłamywanym! – wrzasnął kupiec. Bełt o średnicy dwóch palców z głuchym hukiem wbił się w ścianę przyszpila- jąc do niej głowę karczmarza. Krew sącząca się po ścianie szybko utworzyła na pod- łodze sporą kałużę. Keacz przechylił się przez kontuar cmokając z uznaniem, po czym zagarnął z lady dwie monety i schował do swojej sakiewki. Bartosz Adamiak Era Mroku WWW.ERAMROKU.COM WWW.BARTOSZADAMIAK.COM https://www.facebook.com/bartoszadamiakcom https://www.facebook.com/eramroku
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Era Mroku
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: