Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00338 008992 7432617 na godz. na dobę w sumie
Farsy i moralitety Octave’a Mirbeau. Francuski teatr anarchistyczny - ebook/pdf
Farsy i moralitety Octave’a Mirbeau. Francuski teatr anarchistyczny - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: Wyd. Uniwersytetu Łódzkiego Język publikacji: polski
ISBN: 9788379696338 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> popularnonaukowe
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).
Oktawiusz Mirbeau jest autorem sześciu jednoaktówek, które swoim nowatorstwem antycypują teatr Harolda Pintera, Eugène’a Ionesco i Bertolda Brechta. Stare małżeństwa (Vieux ménages) ukazują piekło małżeńskie, poddając ostrej krytyce zafałszowany mieszczański świat. Kochankowie (Les Amants) są groteskową demistyfikacją pseudoromantycznej miłości. Autor drwi z napuszonego języka, za którym kryje się egzystencjalna pustka. Skrupuły (Scrupules), Epidemia (L’Épidémie) oraz Portfel (Le Portefeuille) należą do sztuk politycznie zaangażowanych i wpisują się w nurt teatru społecznego buntu, zapoczątkowany u schyłku XIX wieku. Epidemia jest protoekspresjonistyczną groteską, która ukazuje bezdusznych mieszczuchów dbających jedynie o własne interesy i brzuchy. Portfel i Skrupuły ośmieszają absurdalne prawo: w pierwszej z tych fars uczciwy kloszard, który znalazł pokaźną sumę pieniędzy, zostaje uwięziony z powodu braku zameldowania, w drugiej zaś ujawnia autor przestępczy charakter ustroju, w którym kradzież jest podstawową cnotą. W Wywiadzie (Interview) Mirbeau bezlitośnie atakuje prasę brukową, żywiącą się prymitywnymi tematami. Przekaz pisarza francuskiego i dzisiaj może nie tylko śmieszyć, ale też zmuszać do refleksji, zarówno nad rolą twórcy we współczesnym świecie, jak i nadwerężoną kondycją współczesnego człowieka, który wydaje się borykać ze swym losem od zarania dziejów ludzkości. Mimo że tworzył dość dawno temu, może być i dzisiaj ponadczasowy i niezwykle inspirujący.
Znajdź podobne książki

Darmowy fragment publikacji:

Tomasz Kaczmarek – Uniwersytet Łódzki, Wydział Filologiczny Katedra Filologii Romańskiej, 90-236 Łódź, ul. Pomorska 171/173 RECENZENT Tomasz Swoboda SKŁAD I ŁAMANIE Oficyna Wydawnicza Edytor.org Lidia Ciecierska PROJEKT OKŁADKI Łukasz Orzechowski Zdjęcie wykorzystane na okładce: © Depositphotos.com/Sleepwalker Publikacja bez opracowania redakcyjnego w Wydawnictwie UŁ © Copyright by Uniwersytet Łódzki, Łódź 2015 Wydane przez Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego Wydanie I. W.06878.15.0.K Ark. wyd. 11,0; ark. druk. 22,375 ISBN 978-83-7969-632-1 e-ISBN 978-83-7969-633-8 Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego tel. (42) 665 58 63, faks (42) 665 58 62 90-131 Łódź, ul. Lindleya 8 www.wydawnictwo.uni.lodz.pl e-mail: ksiegarnia@uni.lodz.pl Spis treści Sceny z heroicznego życia kołtuna / 7 / 111 / 197 Stare małżeństwa Epidemia / 147 Kochankowie Portfel / 227 Skrupuły Wywiad / 277 / 313 O Autorach / 357 Sceny z heroicznego życia kołtuna, czyli Farsy i Moralitety Octave’a Mirbeau Awięc przypuśćmy –  powiadają nam –  że  anar- chizm może być najdoskonalszą formą życia społecznego, ale my nie chcemy nic przedsiębrać na niepewne. Wytłumaczcie nam przeto „szczegółowo”, jak będzie zorganizowane wasze społeczeństwo. Tu następuje cały szereg pytań, bardzo interesujących, jeżeli chodzi o studiowanie kwestii, których rozstrzy- gnięcie będzie zadaniem wyzwolonego społeczeństwa, lecz które są niedorzeczne, niepotrzebne i  śmieszne, jeśli się pragnie dać na nie dziś dokładną i ścisłą od- powiedź. Według jakiej metody będzie się odbywało wychowy- wanie dzieci? Jak będzie zorganizowana produkcja i jej zużytkowanie? Czy będą jeszcze istniały wielkie mia- sta, czy też ludność rozdzieli się w  równej ilości po całej powierzchni ziemi? Gdyby wszyscy mieszkańcy Syberii zechcieli spędzać zimę w  Nicei? Gdyby wszyscy zechcieli jeść kuro- patwy i  pić drogie wina? Kto zechce być górnikiem i  marynarzem? Kto będzie oczyszczał kanały i  miej- sca ustępowe? Czy chorzy będą leczeni w  domu czy w szpitalu? Kto będzie ustanawiał rozkład pociągów? Co się stanie, jeżeli maszynista zachoruje prowadząc pociąg? I tak dalej, w przekonaniu, że posiadamy całą naukę i doświadczenie przyszłości i że w imię anarchii będziemy przepisywali ludziom przyszłości, o  której godzinie powinni iść spać i którego dnia wycinać sobie odciski u nóg? Naprawdę, jeżeli czytelnicy spodziewają się, że im od- powiemy na te pytania z  całą dokładnością, choćby na te, które są poważne i doniosłe – będzie to dla nas wskazówka, żeśmy nie osiągnęli celu –  przedstawie- nia, czym jest anarchizm. 10 Nie jesteśmy lepszymi prorokami niż inni; gdybyśmy chcieli dać urzędowe rozwiązanie wszystkich zagad- nień, które zjawią się w  przyszłym społeczeństwie, rozumielibyśmy obalenie rządu w  znaczeniu zaiste dziwnym. Ogłosilibyśmy się rządem i nakazalibyśmy, na wzór prawodawców religijnych, powszechny kodeks na teraźniejszość i przyszłość. Na szczęście, ponieważ nie mamy ani stosu, ani więzienia, aby nakazać posza- nowanie dla naszej Ewangelii, ludzkość mogłaby drwić sobie bezkarnie z naszych roszczeń. Errico Malatesta Znany zapomniany Do początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku, nazwisko Octave’a  Mirbeau nie było znane szerszej publiczności we Francji, a jeśli już nawet ktoś znał pisarza, to często przypi- sywano mu zdawkowo etykiety niewychodzące poza granice banału. Przez dziesięciolecia mało się o  nim pisało, a  pod- ręczniki szkolne i akademickie ograniczały się do skromnych komentarzy, z  których student wiele wyciągnąć dla siebie nie mógł –  ten stan rzeczy nie wynikał bynajmniej ze sła- bości pióra naszego autora, a  wręcz przeciwnie, z  jego anar- chistycznego języka. Dorzucić trzeba, że  dopiero pod koniec ubiegłego stulecia odkryto dzięki, m.in., niestrudzonemu ba- daczowi i gruntownemu znawcy twórczości francuskiego pisa- rza, Pierre’owi Michelowi, wiele pism Mirbeau, które zalegały w różnych bibliotekach, zwykle w formie manuskryptów i wy- dobyte z rękopisów, ujrzały wreszcie światło dzienne1. Wtedy też zdano sobie sprawę z tego, że tak naprawdę twórczość tego sympatyzującego z  anarchizmem autora, znano właściwie w  jednej dziewiątej. To dopiero dzięki Pierre’owi Michelowi 1 Ważniejsze z nich zostały uwzględnione w bibliografii. Sceny z heroicznego życia kołtuna, czyli Farsy i Moralitety… 11 i Jean-François Nivetowi wiedza o dziełach i o samym twórcy została rozpowszechniona we Francji2. Można w tym miejscu zadać sobie pytanie, dlaczego ten odkrywca i  propagator te- atru Maeterlincka, który „nienawidził ludzi w  mundurach”, popadł w niezasłużoną niepamięć? Odpowiedź na to pytanie jest prosta. Otóż pisarz był niepoprawny politycznie i  od- rzucony przez kulturowo-intelektualny establishment –  za bardzo się wychylał, ale dzięki temu zachował twarz i mógł bez zniesmaczenia patrzeć na siebie w lustrze. Był człowie- kiem bezkompromisowym. Wszak wiadomo było wszystkim, że „prawnicy i finansiści doprowadzali go do mdłości; tole- rancję wykazywał tylko wobec dzieci, żebraków, psów, nie- których malarzy i rzeźbiarzy oraz bardzo młodych kobiet”3. Był żywym oryginałem i  nie mógł przejść obojętnie wobec ludzkiej niesprawiedliwości. Z pewnością nie tolerował rów- nież głupoty, którą piętnował bez pardonu w  całej swojej twórczości. To właśnie z  tego powodu pisma Mirbeau były tak długo traktowane po macoszemu. A jednak za życia był postacią znaną, czytywano jego opo- wiadania i  powieści, oglądano jego dramaty, polemizowano z nim, choć zwykle przeciwnicy wychodzili z tej konfrontacji zgorszeni, kiedy brakowało im solidnych argumentów – nie- którzy go opluwali (w sensie dosłownym i przenośnym), wtedy nie dochodziło nawet do próby jakiejkolwiek wymiany zdań. Wartością pióra tego pisarza jest fakt, że  po 100 latach jego spuścizna literacka jest wciąż aktualna. Uniwersalność tego 2 Zob: P. Michel i J.-F. Nivet, Octave Mirbeau, l’imprécateur au cœur fi- dèle, biographie, Librairie Séguier, Paris 1990; P. Michel, Les Combats d’Octave Mirbeau, Annales littéraires de l’Université de Besançon, 1995; Dictionnaire Octave Mirbeau, red. P.  Michel, Lausanne, L’Âge d’Homme, 2011. 3 Cyt. za: P. Laskowski, Szkice z dziejów anarchizmu, Warszawskie Wy- dawnictwo Literackie MUZA S.A., Warszawa 2007, s. 511. Sceny z heroicznego życia kołtuna, czyli Farsy i Moralitety… 12 dzieła pozwoliła mu oprzeć się czasowi, bowiem Mirbeau opi- sywał problemy drzemiące od wieków w człowieku. Dzięki temu, że powiedział mi, iż nie żyję, pogodziłem się z faktem, że ludzie wyrzucili mnie ze swoich myśli. Jean Genet Dzisiaj znów jego powieści są czytane, choć pewnie nie wzbudzają już takich emocji jak za jego czasów. Nowatorskie jak na tamtą epokę sztuki dramatyczne nie doprowadzą już do  obyczajowych skandali. Wszak przetoczył się walec futu- ryzmu, dadaizmu, surrealizmu, ekspresjonizmu i  teatru ab- surdu. Przekaz pisarza francuskiego i dzisiaj może nie tylko śmieszyć, ale też zmuszać do refleksji, zarówno nad rolą twórcy we współczesnym świecie, jak i nadwerężoną kondycją współ- czesnego człowieka, który wydaje się borykać ze swym losem od zarania dziejów ludzkości. Niezasłużenie popadły w niebyt jego sztuki teatralne, które w wielu przypadkach antycypują nowe rozwiązania formalne i stylistyczne teatru epickiego czy chociażby werwę Ionesco lub Pintera. Skazany na „kulturową banicję” przez całe dziesięciolecia ubiegłego wieku, teatr ten znów odżywa. Interesują się nim amatorzy, ale i profesjona- liści, odkurzony Mirbeau wciąż może przemawiać do swojego widza i czytelnika, i to nie tylko francuskiego. Byłoby wielką szkodą, gdyby tego autora pominąć i  wykluczyć z  panteonu literatury francuskiej. Tłumaczy się od pewnego czasu współ- czesnych dramatopisarzy znad Sekwany –  to bardzo dobre i  chwalebne. Nie można jednak zapominać i  o  tych, którzy i dzisiaj mogą inspirować, a którzy tworzyli w wiekach od nas odległych – do takich bezsprzecznie należy Octave Mirbeau. Należy wyrazić nadzieję, że polski czytelnik dostrzeże ponad- Sceny z heroicznego życia kołtuna, czyli Farsy i Moralitety… 13 czasowe walory tego zaangażowanego społecznie i politycznie pisarstwa, które wyzbyte jest, co ważne, wszelakiego morali- zatorstwa, w najbardziej nudnym i mdławym znaczeniu tego słowa; no chyba, że pokusiłby się ktoś o zdefiniowanie tego teatru jako egzemplifikacji moralizowania à rebours. Wtedy to już jest zupełnie inna kwestia. Zamysł przekładu i  publikacji sztuk farsowych Mirbeau z pewnością wypełnia lukę w wiedzy o literaturze francuskiej i służy lepszemu zrozumieniu epoki, w której przyszło mu two- rzyć swoje dzieła. Oczywiście, na początku ubiegłego wieku, kilka z nich zostało spolszczonych, niemniej wersje te zawie- rają wiele błędów (myślimy tu przede wszystkim o sztukach teatralnych), a pewne sceny zostały nawet pominięte, co czę- sto było wynikiem nadgorliwości cenzury carskiej. Dzisiaj możemy czytać je swobodnie i jedynym „lustratorem”, prze- szkadzającym w lekturze, byłaby nasza wewnętrzna pruderia. Zapoznanie się z tą twórczością wydaje się również przy- datnym dla teatrologów, którzy nie mogą czytać w języku Wol- tera, a którym, jak mniemamy, twórczość francuskiego pisarza może przypaść do gustu. Z przekonaniem można stwierdzić, że jego specyficzny język, czarny humor, groteskowe sytuacje, w które wikła swoje postacie, są ingrediencjami potencjalnie zapewniającymi mu sukces także na dzisiejszych deskach te- atralnych w Polsce. 1. Mirbeau obrazoburca Odrzucając wszystkie świętości i  krytykujący wszelakie podpory społeczeństwa, Mirbeau postrzegany jest wśród lite- ratów jako największy obrazoburca swoich czasów i jako taki przeszedł do historii literatury. Sceny z heroicznego życia kołtuna, czyli Farsy i Moralitety… 14 Biada ar tystom, na których nikt nie pluje.  Lope de Vega Rzecz ta nie dziwi, bowiem francuski pisarz używa dość drastycznego języka, kiedy opisuje współczesną mu sytuację we Francji. Okropności przemocy i ucisku jego rodaków – jak uważał – niepodobna wyrazić w sposób spokojny czy chociażby stonowany, dlatego też, zwykle w tonie prześmiewczym, prze- rysowywał „wrogów narodu”, uzurpujących sobie prawo do „rzędu dusz” – trudno w tym miejscu wymienić wszystkie teksty, w których bezpardonowo piętnuje władzę. Dla jednych był „apostołem”, „prorokiem”, „obrońcą niewinnych”, „rzu- cającym klątwy”; dla innych – „wariatem”, „szaleńcem”, „nie- odpowiedzialnym wichrzycielem”, nawet „plagą społeczną”4. Z pewnością był niepoprawnym skandalistą, którego unikali przeciwnicy. Mirbeau przypuszcza atak na trzy główne filary, które miały ukształtować przyszłego, potulnego obywatela: ro- dzinę, szkołę i Kościół. Wszystkim trzem zarzucać będzie, jak mawiał, „mordowanie duszy i ciała dziecka”. Pod pręgierz zo- staną także postawione armia, wymiar sprawiedliwości i cała mieszczańska demokracja. Rodzina na swoim Francuski pisarz atakuje najpierw najbardziej podstawową komórkę społeczną, jaką jest rodzina. Czyni to oczywiście w  kontekście „rozwijającego” się społeczeństwa mieszczań- skiego. Z  tej perspektywy przedstawia rodzinę, która dławi naturalne zdolności, z  jakimi rodzi się dziecko, by  stworzyć 4 Zob. P.  Michel, Les Combats d’Octave Mirbeau, Annales littéraires de l’Université de Besançon, 1995, s. 100. Sceny z heroicznego życia kołtuna, czyli Farsy i Moralitety… 15 w  przyszłości „porządnego” obywatela, zdolnego do  poświę- ceń dla swego kraju. Rodzinie więc powierza się opiekę, która ma zniweczyć indywidualne cechy dopiero co  narodzonej jednostki, a  i  wszystko to zgodnie z  przykazaniami władzy, tak laickiej, jak i duchowej. W powieści Dans le ciel (W nie- bie 1892–1893), Mirbeau oskarża rodzinę, że przyczynia się do  wzrostu liczby „buntowników” i  „nieszczęśników”5, któ- rym próbowano zaszczepić mieszczańskie „ja”, niwelujące indywidualizm. W innych powieściach, takich jak Souvenirs d’un pauvre diable (1921) czy Mémoires de mon ami (1920), opisuje rodzinę jako fabrykę ludzkich larw i nie zatrzymuje się nad jakimiś patologicznymi przypadkami, ale właśnie zwraca uwagę na tak zwane „normalne” małżeństwa. W społeczeń- stwie patriarchalnym rola ojca wymaga od  niego surowości i bezwzględności wobec własnych dzieci i sytuacja ta jest tym bardziej tragiczna, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że ten bez- duszny pater familias też był kiedyś niewinnym dzieckiem z marzeniami i swoją indywidualną osobowością. Skutecznie stłamszony przez najświętszą z instytucji, będzie podobnie po- wielał drakońskie formy wychowania. Jeszcze bardziej poraża- jącym jest jego szczere przeświadczenie, że czyni to dla dobra swoich synów i córek. Spotkać więc możemy w powieściach Mirbeau wielu młodych ludzi, uważanych za „grzecznych”, którzy jawią się nam jako automaty; ci, którzy posiadają silną osobowość, niechybnie znajdą się na marginesie społeczeń- stwa, staną się rewolucjonistami i/lub anarchistami. Mirbeau nie był z pewnością pierwszym, który ukazywał ro- dzinę jako instytucję zapewniającą tresurę potomstwa. Już Sade sugerował w swoich pismach, aby chronić dzieci przed ich pro- toplastami, rozsadzając tym samym rodzinę jako podstawową 5 Zob. O. Mirbeau, Dans le ciel, Echoppe, Caen, 1990, s. 57. Sceny z heroicznego życia kołtuna, czyli Farsy i Moralitety… 16 komórkę społeczną, określaną przez niego jako zasadnicze źródło tyranii i  wszelakiego zła dla rozwoju indywidualnego jednostki. Proponował więc niczym nieograniczoną swobodę obyczajową, nie faworyzując przy tym żadnej płci. Wolność w sferze seksualności miała dotyczyć każdego obywatela: Każdy mężczyzna może użyć każdej kobiety, nawet bez jej zgody, tak jak każda kobieta ma prawo użyć każdego mężczy- zny. To pozwoli na życie autentyczne, zgodne z własną naturą. Markiz chce powołania państwowych domów rozpusty, tak dla mężczyzn, jak i dla kobiet. Tak jak pozbył się małżeństwa, tak też zakazuje wychowywania dzieci przez rodziców. W ten spo- sób znika rodzina, nosicielka wiary w zabobony, kolebka ułudy i zakłamania6. Mirbeau nie szedł tak daleko jak słynny Markiz, nie- mniej wskazywał na zabijającą indywidualizm rodzinę, która ślepo wdrażała wychowanie mieszczańskie. Na kilka lat przed Freudem dowodził, do jakich tragicznych skutków może doprowadzić nieustępliwa władza ojcowska. Najlepiej to zilustrował w  powieści La Belle Mme Le Vassart (2000– 2001), w  której syn poświęcając swoją „zakazaną” miłość, w konsekwencji będzie musiał zabić swoją macochę. To rygor prowadzi do nieszczęść, a nie niczym nieograniczony rozwój jednostki. Nauczyciele, profesorowie, rodzice –  wszyscy członkowie tego społeczeństwa, wszyscy są mniej lub więcej przez nie zdemoralizowani. Jakżeż mogą oni dać uczniom to, czego nie ma w nich samych?  Michał Bakunin 6 P. Laskowski, op. cit., s. 132. Sceny z heroicznego życia kołtuna, czyli Farsy i Moralitety… 17 „Edukastracja”7 Edukacja ma za cel wychowanie dziecka tak, by mogło spełnić los, który uzna za najlepszy, w taki sposób, żeby w każdej chwili było w  stanie swobodnie sądzić drogę, którą wybiera, i  miało wolę wystarczająco silną, by swe działania konfrontować z są- dami8. Z pewnością Mirbeau podpisałby się pod tymi słowami, które można przeczytać w Encyclopédie Anarchiste. Niestety, za jego czasów, szkoła odgrywała, by  sparafrazować gorzkie słowa pisarza, nędzną rolę zabijania indywidualności w mło- dym człowieku. Że tak sprawy stały, pisarz osobiście miał się przekonać podczas nauk, które pobierał u jezuitów w Vannes. Swój pobyt w kolegium opisze jednym słowem: „piekło” – i nie ma w tym żadnej przesady. Wiele razy, zwłaszcza na łamach „Le Gaulois”, przedstawiać będzie szkołę i  szkolnictwo jako swoiste więzienie, za którego murami odbywało się systema- tyczne pranie mózgów. Szkoła narzucała lekcję, której uczeń miał się jedynie wyuczyć na pamięć, często nie rozumiejąc tego, co recytuje. Tak pojęta wiedza stawała się po prostu zwy- kłym frazesem niewnoszącym niczego pożytecznego w rozwój intelektualny młodzieńca9. Nie było miejsca na indywidualny rozwój. Taki system, o czym powie też Kropotkin10, stworzony został przez miernoty dla miernot. Stąd wynika lenistwo myśli, 7 Neologizm użyty przez Pierre’a Michela. Zob. P. Michel, Octave Mirbeau et le roman, Société Octave Mirbeau, Angers, 2005. 8 Cyt. za: P. Laskowski, op. cit., s. 481. 9 W kręgach związanych z anarchistami często krytykowano intelektuali- stów, być może właśnie dlatego, że zostali wychowani zgodnie z oficjalnie panującymi programami mającymi przygotować człowieka do bycia uży- tecznym dla państwa obywatelem. 10 Zob. P. Kropotkin, Zdobycie chleba, tłum. nieznany, Warszawa 1925. Sceny z heroicznego życia kołtuna, czyli Farsy i Moralitety… 18 ale nie tylko. Według nauczycieli, rygorystyczny system, w którym wzmocni się dyscyplinę i postraszy młodego czło- wieka, przyczyni się do  lepszych efektów kształcenia. Nic bardziej mylnego. Mirbeau wspomina, że  organizacja szkoły przypominała mikro-społeczeństwo totalitarne, w  którym uczeń jest pionkiem bez znaczenia dla wychowawców. Taki obraz wyłania się ze sztandarowej dla ruchu anarchistycznego powieści Sébastien Roch (1890), znanej w Polsce pod tytułem Sebastian. Piotr Laskowski tak o niej pisze: Opisując niezwykle sugestywnie hipokryzję i okrucieństwo je- zuickiej szkoły, przełamując zmowę milczenia otaczającą sek- sualne wykorzystywanie uczniów przez księży, Mirbeau mówi o ‘podwójnym zabijaniu dziecka’ – zabijaniu ducha i zabijaniu ciała. Swą powieść, swoisty katalog form ucisku i  manipula- cji, którym poddawane są dzieci w szkołach, Mirbeau nazywał prawdziwie anarchistyczną11. Początek dokonuje się w  szkołach. Rząd zdecydowanie trzyma się jezuickiej koncepcji: ‘Dajcie mi umysł dziecka, a ukształtuję człowieka’. Emma Goldman Ponieważ szkoła podlega kontroli politycznej i  ekono- micznej, nie ma w  niej miejsca na wolny rozwój jednostki. Wolnomyśliciele i teoretycy wolnościowej pedagogiki widzieli właśnie w tych relacjach zagrożenie dla edukacji integralnej. Anarchistyczni wychowawcy będą mówić o swoich uczniach jak o drzewach czy wolno kwitnących kwiatach, które piąć się będą ku górze pod ich opiekuńczym okiem. Aspekt opiekuń- czości jest w  tej kwestii zasadniczy, ponieważ znosi on au- 11 P. Laskowski, op. cit., s. 512. Sceny z heroicznego życia kołtuna, czyli Farsy i Moralitety… 19 torytaryzm i  surowość nauczycieli względem swych pupili. Znaczyło to tyle, że szkoła powinna podążać za indywidual- nymi potrzebami uczniów i ich talentami, a nie mnożyć na- kazy i  zakazy. Mirbeau wiele razy będzie zabierał głos w  tej sprawie. Pomimo swojego pesymizmu walczył o lepsze jutro i  w  tej dziedzinie, a  może nawet przede wszystkim w  niej. A  walka powinna się zacząć już od  szkoły. Pisarz wierzył w stworzenie społeczeństwa ludzi wolnych i równych wobec siebie, a to można było osiągnąć dzięki odpowiedniej edukacji, skoncentrowanej na jednostce, a nie na masowym „ogłupia- niu”. Za barbarzyństwo uważał np. maturę, która była jedynie „nagrodą za mierność”12. Egzamin maturalny nie sprawdzał, według niego, dojrzałości młodego człowieka, lecz tylko nie- potrzebną mu wiedzę. Mirbeau ufał, że można temu procede- rowi postawić tamę, proponując zupełnie nowy system oparty na fundamentach wolnościowych. Nie trudno dopatrzyć się w tym przekonaniu poglądów Maxa Stirnera, który postulo- wał bezwzględne prawo do zachowania indywidualności przez człowieka. „Fundament jest ten sam: jednostkę należy uwol- nić od wszelkich uwarunkowań, żeby mogła odnaleźć własną drogę rozwoju i własne cele. Trzeba zatem odrzucić myślenie o  edukacji w  kategoriach z  góry założonych celów –  uczeń ma stać się tym, kim zechce być”13. Wtedy dopiero człowiek dochodzić będzie mógł do swojej wolności i osobistej samo- realizacji. Człowiek wolny będzie mógł współżyć z  innymi wolnymi jednostkami, ponieważ będzie pozbawiony prze- sądów, strachów i lęków – wszak wiadomo, że wszelakie zło od zawsze tkwiło w ignorancji14. Jedynym więc wyjściem było 12 O. Mirbeau, Baccalauréats, « L’Evénement », 1 grudnia 1884. 13 Cyt. za: P. Laskowski, op. cit., s. 492. 14 Jego poglądy zbliżone są do  pomysłów edukacyjnych, lansowanych przez Williama Godwina, którymi będą się inspirowali anarchistyczni pedagodzy. Sceny z heroicznego życia kołtuna, czyli Farsy i Moralitety… 20 wypracowanie owej „wolnościowej edukacji”. Wiele było am- bitnych i odważnych projektów, które nawet wdrażano w ży- cie pomimo zastrzeżeń wyrażanych przez oficjalne władze. Jednym z  pomysłów było powstanie libertarnego sierocińca w Cempuis pod Paryżem, w którym przewidywano edukację integralną, to jest: fizyczną, intelektualną i moralną15. Twórca ośrodka, Paul Robin, stosował zawsze tę samą żelazną zasadę: nauczyciel nie ma nakazywać, a tylko doradzać, sugerować lub przekonywać, nigdy jednak nie miał prawa korzystać ze swej władzy. Wprowadził koedukację, co musiało się wiązać z edu- kacją seksualną16. Inicjatywa Robina nie przekonała edukato- rów rządowych i szybko postanowiono o niej zapomnieć. Kościół a poczucie winy Jako choroba we mnie, jesteś chorobą niewykonalnych norm, chorobą polegającą na tym, że jest się skazanym na twoją łaskę, wyjednywaną przez urzędowych wyjednywaczy w uzupełnieniu do moich własnych błagań […]. «Powinni- śmy Boga bać się i miłować go…», wbijano mi do głowy, jakby to pierwsze niemal nie wykluczało drugiego. A że ten twój szalony warunek istnienia jako tego, którego należy się bać i  kochać, rodził zarazem nienawiść, tym bardziej należało się bać, tym bardziej się korzyć i być wdzięcznym za zwłokę, za to, że  się jeszcze nie zostało odrzuconym […]. To stawiało mnie w sytuacji szczura z zadyszką, który ogarnięty coraz większą paniką, coraz szybciej przebiera ła- pami w doświadczalnym młynku. Zrobiłeś ze mnie Bożego 15 Dbano o fizyczność, zdrowie ciała, które jest podstawą prawidłowego roz- woju człowieka. Dbano też więc o odpowiednie wyżywienie, najczęściej wegetariańskie. 16 Zob. O. Mirbeau, Combats politiques, Paris 1990. Sceny z heroicznego życia kołtuna, czyli Farsy i Moralitety…
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Farsy i moralitety Octave’a Mirbeau. Francuski teatr anarchistyczny
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: