Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00561 010254 11042605 na godz. na dobę w sumie
Free Lunch. Ekonomia dobrze przyrządzona - książka
Free Lunch. Ekonomia dobrze przyrządzona - książka
Autor: Liczba stron: 336
Wydawca: Onepress Język publikacji: polski
ISBN: 83-246-0656-4 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> poradniki >> ekonomia
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Książka na wynos!
Specjalność brytyjskiego szefa finansów

Jak to się dzieje, że bogaci się bogacą, a biedni biednieją? Czy ludzie są opętani żądzą pieniądza? Dlaczego tracimy na giełdzie? Jak bardzo mylili się Adam Smith i Karol Marks? Możemy rozmawiać o wszystkim. Możemy także prognozować przyszłość -- co będzie drożało, a co nie, które akcje pójdą w górę i czy opłaca się zakładać w samochodzie zbiornik na gaz. Jednak do tego potrzebujemy wiedzy -- podstaw ekonomii.

Ta książka jest zapisem ożywionej dyskusji o tym, jak zachowania nasze i ludzi wokół nas przekładają się na wzrost podatków, wahania cenowe czy powstawanie monopoli. Jest to podręcznik ekonomii dla nieekonomistów. Nie musisz kończyć studiów z dziedziny finansów, aby dowiedzieć się:


'David Smith dokładnie i od podstaw wyjaśnia sprawy ekonomii i finansów, dotykające każdego z nas.'
Minister finansów Wielkiej Brytanii,
Gordon Brown
Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Free Lunch. Ekonomia dobrze przyrz¹dzona Autor: David Smith T³umaczenie: Magda Witkowska ISBN: 83-246-0656-4 Tytu³ orygina³u: Free Lunch: Easily Digestible Economics Format: 122×194, stron: 456 Ksi¹¿ka na wynos! Specjalnoœæ brytyjskiego szefa finansów (cid:129) Czy nieruchomoœci bêd¹ dro¿eæ w nieskoñczonoœæ? (cid:129) Pañstwo drenuje nasze kieszenie — podatki celowe oraz ukryte (cid:129) S³owniczek — bazowa stopa procentowa, bezrobocie równowagi, finansowa bañka mydlana i inne Jak to siê dzieje, ¿e bogaci siê bogac¹, a biedni biedniej¹? Czy ludzie s¹ opêtani ¿¹dz¹ pieni¹dza? Dlaczego tracimy na gie³dzie? Jak bardzo mylili siê Adam Smith i Karol Marks? Mo¿emy rozmawiaæ o wszystkim. Mo¿emy tak¿e prognozowaæ przysz³oœæ — co bêdzie dro¿a³o, a co nie, które akcje pójd¹ w górê i czy op³aca siê zak³adaæ w samochodzie zbiornik na gaz. Jednak do tego potrzebujemy wiedzy — podstaw ekonomii. Ta ksi¹¿ka jest zapisem o¿ywionej dyskusji o tym, jak zachowania nasze i ludzi wokó³ nas przek³adaj¹ siê na wzrost podatków, wahania cenowe czy powstawanie monopoli. Trzymasz w rêku podrêcznik ekonomii dla nieekonomistów. Nie musisz koñczyæ studiów z dziedziny finansów, aby dowiedzieæ siê: (cid:129) jaki jest zwi¹zek pomiêdzy stop¹ procentow¹ a Twoj¹ stop¹ ¿yciow¹, (cid:129) dlaczego wiêkszoœæ nowo powsta³ych firm upada, (cid:129) dlaczego ka¿dy kolejny rz¹d podnosi podatki, (cid:129) czy op³aca siê wprowadzaæ euro, (cid:129) sk¹d bierze siê inflacja, (cid:129) czy niektóre kraje s¹ skazane na ubóstwo. „David Smith dok³adnie i od podstaw wyjaœnia sprawy ekonomii i finansów, dotykaj¹ce ka¿dego z nas.” Minister finansów Wielkiej Brytanii, Gordon Brown Spis treści 1. Aperitif 2. Przystawki 3. Danie główne (I) 4. O Adamie, ale nie o jabłku 5. Danie główne (II) 6. Klasyczne przepisy 7. Biznes à la cordon bleu 8. Grzany Marks 9. Rachunek 10. Kuchnia Keynesa 11. Chleb i pieniądze 12. Czas na deser — Amerykanie 13. Dyskusje przy kawie Słowniczek na przekąskę Lektura poobiednia Podziękowania Skorowidz 7 15 41 71 85 117 137 181 199 241 265 301 333 389 425 433 435 1 Aperitif To jest książka o ekonomii. Zdaję sobie sprawę, że te słowa mogą zniechęcić mniej więcej połowę osób, które zajrzały do księgarni w poszukiwaniu ciekawej lektury i sięgnęły właśnie po tę pozycję. Proszę jednak o cierpliwość. Jest to bowiem książka o ekonomii zupełnie niepodobna do innych książek na ten temat. Nie ma w niej skomplikowa- nych wykresów, na których widok zastanawiamy się, czy nie oglądamy przypadkiem strony do góry nogami. Nie ma w niej także skomplikowanych równań. W tej książce nie ma nic takiego, czego nie dałoby się w prosty sposób wyja- śnić. Warto też podkreślić, że ma ona charakter czysto praktyczny, co we współczesnym świecie, wymagającym od nas przynajmniej podstawowej znajomości ekonomii, 8 F R E E L U N C H nie jest przecież bez znaczenia. Ta książka nie zawiera przepisu na to, jak zostać milionerem — zwykłem mawiać, że kiedy widzi się ekonomistę w samochodzie marki Rolls- -Royce, to zawsze ma on na głowie czapkę szofera — wy- jaśnia jednak zasady, rządzące procesem, w wyniku któ- rego wiedzie nam się, ogólnie rzecz biorąc, coraz lepiej. Moim zamysłem było jednak nade wszystko napisanie książki, która byłaby fascynującą lekturą. Głównym celem tej książki jest zaspokojenie pewnego rodzaju głodu. Z tego względu ma ona charakter nieco zbliżony do lunchu. Przez wiele lat na łamach czasopisma Sunday Times oraz przy innych okazjach moi Czytelnicy zwracali się do mnie z prośbą, bym polecił im książkę o ekonomii, strawną dla laików oraz dla osób, które miały kiedyś pewną wiedzę z tego zakresu, ale zdążyły już co nieco zapomnieć. Przed napisaniem tej książki miałem pewne trudności ze spełnieniem ich próśb. Na rynku jest, oczywiście, wiele doskonałych podręczników z dziedziny ekonomii (będę się do nich odwoływał w dalszej części książki), jednak są to pozycje opracowane z myślą o stu- dentach, którzy w każdej chwili mogą skorzystać z pomocy nauczyciela. Ta książka jest inna. Mam, oczywiście, na- dzieję, że wielu moich studentów sięgnie w wolnej chwili po Free Lunch oraz że lektura ta będzie dla nich poży- teczna. Tym niemniej zdaję sobie sprawę, że książka nie zastąpi im materiałów akademickich — może jedynie stanowić ich uzupełnienie. Z pewnością warto sięgnąć A P E R I T I F 9 także po doskonałe opracowania poświęcone najnowszej historii gospodarczej, jednak ich pełne zrozumienie może być trudne — lub nawet niemożliwe — dla osób, które nie znają podstaw ekonomii. Na przykład ocena pracy Alana Greenspana na stanowisku przewodniczącego Banku Sys- temu Rezerwy Federalnej1 Stanów Zjednoczonych wyma- ga przynajmniej podstawowej wiedzy na temat istoty po- lityki monetarnej oraz zasad, którymi banki centralne powinny się kierować przy jej realizacji. Także ocena słuszności polityki ekonomicznej Tony’ego Blaira i Gor- dona Browna wymaga znajomości kilku podstawowych zależności. Skąd wziął się pomysł na tytuł tej książki? Moim zamie- rzeniem nie było wywołanie mylnego wrażenia, że nie jest to książka poświęcona ekonomii, lecz kulinariom, choć — zważywszy na popularność publikacji z tej ostatniej dzie- dziny — być może nie byłby to wcale zły pomysł. Zde- cydowałem się na ten tytuł, ponieważ nawiązuje on do niezwykle często używanego — a nawet nadużywanego — stwierdzenia: „There’s no such a thing as free lunch”2. 1 Bank Systemu Rezerwy Federalnej to amerykański odpo- wiednik europejskich banków centralnych (między innymi Na- rodowego Banku Polskiego) — przyp. tłum. 2 Można to przetłumaczyć na język polski jako „Nie ma nic za darmo”, ewentualnie — „Bez pracy nie ma kołaczy”. Pierw- szy wariant jest chyba jednak bliższy zamysłowi autora — przyp. tłum. 10 F R E E L U N C H Z racji moich dziennikarskich obowiązków często uczest- niczę w oficjalnych — choć nie zawsze miłych — spotka- niach przy lunchu i dlatego powiedzenie to jest szcze- gólnie bliskie mojemu sercu. Fraza przytoczona przeze mnie jest tak powszechnie używana, że trudno jednozna- cznie ustalić jej genezę. Często przypisuje się jej autorstwo Miltonowi Friedmanowi, chociaż uaktualniony oksfordzki słownik cytatów (Oxford Dictionary of Quotations) przy- pisuje ją anonimowemu autorowi. Słynne zdanie pojawiło się w powszechnym użyciu na wydziałach ekonomii ame- rykańskich uniwersytetów w latach sześćdziesiątych. Po raz pierwszy w druku pojawiło się jednak nie w podręczniku czy publikacji naukowej, lecz w opublikowanej w 1966 roku powieści autorstwa pisarza science fiction Roberta Heinleina, zatytułowanej Luna to surowa pani. Jest jednak niezwykle prawdopodobne, że powiedzenie to funkcjono- wało już znacznie wcześniej. Pojawiło się w 1949 roku w artykule wstępnym w San Francisco News jako nawią- zanie do publikacji z 1938 roku. Należy także zauważyć, że już w roku 1934 powiedzeniem tym — w wersji łaciń- skiej — posłużył się słynny burmistrz Nowego Jorku Fio- rello La Guardia. Gdy zastanawiamy się nad genezą tej frazy, na myśl przychodzą bary na zachodzie Stanów Zjed- noczonych, które oferowały klientom zamawiającym okre- śloną ilość alkoholu darmowy lunch (ang. free lunch). Ci, którym udawało się zachować trzeźwość umysłu, szybko A P E R I T I F 11 uświadomili sobie, że w rzeczywistości cena za posiłek wli- czona jest w cenę serwowanego piwa czy whisky. Czy stwierdzenie — „nie ma nic za darmo” — ma cha- rakter reguły ekonomicznej? Większość z nas potrafi bez trudu podać przykład sytuacji, w której udało się nam uzyskać pewne korzyści za darmo. Na myśl przychodzą zupełnie banalne rzeczy — przejazd „na gapę” autobusem czy banknot znaleziony na ulicy. Warto się jednak za- stanowić, czy te korzyści rzeczywiście były darmowe. Darmowy przejazd środkami komunikacji miejskiej ma, oczywiście, swój koszt. Wiąże się z nim nie tylko ryzyko otrzymania mandatu, ale także wzrost — w długim okre- sie — opłat za przejazdy wynikający ze strat, jakie przed- siębiorstwu komunikacyjnemu przynoszą gapowicze. Co zaś się tyczy znalezionego banknotu — nie twierdzę, że istnieją prawidła ekonomiczne, decydujące o tym, że wszelkie losowe wygrane i straty wyrównują się w długim okresie. Jednak wielu ludzi byłoby gotowych zaświadczyć na podstawie własnych doświadczeń, że tego rodzaju zja- wisko, rzeczywiście, zachodzi. Każdy hazardzista przyzna, że w ogólnym rozrachunku niezwykle trudno jest wygrać z bukmacherem, a każdy inwestor giełdowy stwierdzi, że przez dłuższy czas nie da się utrzymywać wyników zde- cydowanie lepszych od średniej. Chciałbym przedstawić jeszcze inny przykład obowią- zywania zasady, że „nie ma nic za darmo”. Czytelnik, który kupił tę książkę (za co jestem mu wdzięczny), właśnie miał 12 F R E E L U N C H okazję się przekonać, że nie ma nic za darmo. Jeżeli poży- czyłby tę książkę od znajomego, byłby zobowiązany odw- dzięczyć się przy okazji — prawdopodobnie pożyczając jedną ze swoich rzeczy. Jeżeli książka została wypoży- czona z biblioteki, zapłaciliśmy za nią w formie podatku, który przecież każdy z nas będzie płacić w pewnym mo- mencie swojego życia. Czytelnik, który wszedł w jej po- siadanie w wyniku kradzieży (powinien się, oczywiście, wstydzić swojego czynu), zapłaci za nią w postaci wyrzu- tów sumienia. Musi się także liczyć z ryzykiem, że zostanie przyłapany na dokonywaniu przestępstwa. Z czytelnikiem wiąże mnie umowa, zgodnie z którą lektura tej książki powinna dawać wszelką potrzebną do codziennego funk- cjonowania wiedzę na temat ekonomii, wiedzę, której nie posiada zdecydowana większość społeczeństwa. To ostat- nie stwierdzenie przestanie być aktualne, jeżeli — w co wątpię — wszyscy zechcą zapoznać się z jej treścią. W ta- kim przypadku stałbym się monopolistą, choć taka sytu- acja zapewne nie trwałaby długo — jedno z praw eko- nomii mówi, że szybko pojawiłoby się wielu chętnych do wprowadzenia na rynek podobnego rodzaju pozycji. W ta- kim przypadku rynek literatury ekonomicznej upodobniłby się do rynku wydawnictw o tematyce kulinarnej. Podstawowym celem tej książki jest przekazanie Czy- telnikom wiedzy, która ułatwiłaby im zrozumienie treści artykułów prasowych (szczególnie tych zamieszczanych na stronach ekonomicznych) oraz argumentów i kontrargu- mentów ekonomicznych formułowanych przez polityków. A P E R I T I F 13 Dlaczego poświęcamy tak wiele uwagi stopie inflacji i poziomowi stóp procentowych czy kwestiom związanym z bilansem płatniczym państwa bądź deficytem budże- towym? Co tak naprawdę oznaczają te pojęcia? Dlaczego niektóre zagadnienia interesują nas bardziej niż inne i dlaczego w różnych momentach zwracamy uwagę na różne kwestie? Po lekturze tej książki nikt nie będzie już musiał rezygnować z czytania artykułów zamieszczonych na stronach ekonomicznych (ani też treści ekonomicznych, które coraz częściej trafiają na pierwsze strony gazet). Trudności ze zrozumieniem publikacji o tematyce eko- nomicznej mogą się pojawić wyłącznie w przypadku, gdy materiał będzie nie najlepiej napisany. Usłyszawszy w te- lewizji polityka, który twierdzi, że państwo wydaje w tym roku rekordową sumę na służbę zdrowia, Czytelnik będzie mógł wykrzyczeć w stronę telewizora (tak jak ja to robię): „Tak przecież jest zawsze, odkąd tylko powstał państwowy system ochrony zdrowia!”. Sądzę, że każdy wyborca po- winien mieć przynajmniej podstawową wiedzę z dziedziny ekonomii. Free Lunch oferuje jednak Czytelnikowi znacznie wię- cej. Zachęcam uczniów i studentów do pogłębiania wie- dzy z dziedziny ekonomii nie tylko dlatego, że jest ona warunkiem koniecznym dla świadomego funkcjonowania we współczesnym świecie. Ważne jest dla mnie także to, że ekonomiści potrafią wykorzystywać zasady logiki do analizowania problemów dotyczących bardzo różnych dziedzin życia. Praca ekonomistów nie jest spektakularna. 14 F R E E L U N C H Krążą też setki dowcipów na temat braku zdecydowania przedstawicieli tego zawodu. Prezydent Harry Truman żałował, że nie ma zbyt dużo jednorękich ekonomistów. Jego zdaniem ograniczyłoby to liczbę wywodów, w których prezentowane są zawsze dwa przeciwstawne argumenty dotyczące danej kwestii3. Mówi się niekiedy także, że na- wet na podstawie opinii wszystkich ekonomistów świata nie udałoby się sformułować jednoznacznych wniosków. Tego typu stwierdzenia są niesłuszne — mylą bowiem bezcenną umiejętność dostrzeżenia argumentów, przema- wiających za tezą przeciwną z niezdolnością do podjęcia decyzji. Ekonomista rozstrzyga problem, posługując się zasadami logicznego rozumowania i dążąc do zastąpienia wszelkich przypuszczeń analizami. Dzięki lekturze tej książki Czytelnik z pewnością nie zostanie z dnia na dzień ekonomistą, będzie jednak umiał nieco inaczej spojrzeć na otaczającą go rzeczywistość. Free Lunch — tak samo jako dobry posiłek — składa się z kilku dań. Można go, naturalnie, spożyć przy jednej okazji, można każdym daniem delektować się z osobna lub też podzielić całość na drobne przekąski. Mam nadzieję, że będzie to dla Czytelnika przyjemna lektura. 3 Chodzi o angielskie wyrażenie on one hand (…), on the other hand, które na polski tłumaczy się jako „z jednej strony (…), z drugiej strony (…)”. W wersji angielskiej mowa jest nie o „stro- nach”, ale właśnie o „rękach” — przyp. tłum.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Free Lunch. Ekonomia dobrze przyrządzona
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: