Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00065 008696 14651501 na godz. na dobę w sumie
Gdy zaczniemy walczyć miłością... Portrety kapelanów powstania warszawskiego - ebook/pdf
Gdy zaczniemy walczyć miłością... Portrety kapelanów powstania warszawskiego - ebook/pdf
Autor: , , Liczba stron: 331
Wydawca: Muzeum Powstania Warszawskiego Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-60142-77-6 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> naukowe i akademickie >> historia
Porównaj ceny (książka, ebook (-8%), audiobook).

 

Autorzy tej książki nie polemizują z tymi historykami, którzy potępiają w czambuł polską „bohaterszczyznę”, ani z bezkrytycznymi apologetami dowódców AK, znajdującymi post factum uzasadnienie dla każdej z podjętych przez nich decyzji. Sensu tragicznych wydarzeń sprzed 60 lat chcą raczej poszukiwać poza doczesną historią i wojskową taktyką.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Gdy zaczniemy walczyć miłością... Portrety kapelanów powstania warszawskiego Gdy zaczniemy walczyć miłością... Portrety kapelanów powstania warszawskiego pod redakcją GrzeGorza GórneGo i AleksAndrA koPińskiego WarSzaWa 2004 Autorzy Agnieszka Bejnar-Bejnarowicz Celina dąbrowska grzegorz górny Maciej kledzik Aleksander kopiński Marcin ludwicki Tomasz P. Terlikowski konsultacja naukowa dr Maciej kledzik recenzent ks. dr Wiesław niewęgłowski projekt graficzny serii i okładki Wojciech sobolewski, officium.pl skład i łamanie Wojciech sobolewski © Copyright by Muzeum Powstania Warszawskiego, 2004 druk eFeKT isBn 83-920303-2-X Która jesteś jak nad czarnym lasem blask – pogody słonecznej kościół, nagnij pochmurną broń naszą, gdy zaczniemy walczyć miłością. Krzysztof Kamil Baczyński Modlitwa do Bogarodzicy 21.III.44 r. GrzeGorz Górny, aleKsander KopIńsKI Wstęp W ostatnich miesiącach 1928 roku święta Faustyna Kowalska została przeniesiona przez przełożone zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia do domu sióstr przy ulicy Żytniej w Warszawie. pracowała tam ciężko w kuchni klasztornej. I właśnie w tym czasie w swoim Dzienniczku za­ konnica zapisała takie widzenie: „pewnego dnia powiedział mi Jezus, że spuści karę na jedno miasto, które jest najpiękniejsze w ojczyźnie na­ szej. Kara ta miała być – jaką Bóg ukarał sodomę i Gomorę. Widziałam wielkie zagniewanie Boże i dreszcz napełnił, przeszył mi serce. Milcze­ niem modliłam się. po chwili powiedział mi Jezus: «dziecię moje, łącz się ściśle w czasie ofiary ze mną i ofiaruj ojcu niebieskiemu krew i rany moje na przebłaganie za grzechy miasta tego. powtarzaj to bez prze­ stanku przez całą mszę św. Czyń to przez siedem dni». siódmego dnia ujrzałam Jezusa w obłoku jasnym i zaczęłam prosić, ażeby Jezus spojrzał na miasto i na kraj nasz cały. Jezus spojrzał się łaskawie. Kiedy spostrzeg­ łam życzliwość Jezusa, zaczęłam Go błagać o błogosławieństwo. Wtem rzekł Jezus: «dla ciebie błogosławię krajowi całemu» – i uczynił duży znak krzyża ręką nad ojczyzną naszą. radość wielka napełniła duszę moją, widząc dobroć Boga”. Byłoby z pewnością nie tylko nadużyciem, ale i wielkim zuchwal­ stwem twierdzić jednoznacznie, że mamy tu do czynienia z proroc­ twem, które spełniło się w sierpniu i wrześniu 1944 roku; że siostra 7 grzegorz górny, aleksander kopiński Faustyna już ponad piętnaście lat wcześniej wiedziała, jaki los czeka Warszawę. oznaczałoby to wszak również, że wolno nam wyrokować o cudzej winie: indywidualnej czy, co gorsza, zbiorowej winie miesz­ kańców „miasta, które jest najpiękniejsze w ojczyźnie naszej”. Wizja świętej – tak wieloznaczna, pozwalająca snuć rozmaite, także zgoła fantastyczne domysły – pozostanie dla nas nieprzeniknioną nawet w błysku intuicji zagadką, dopóki wikłając się w literalne odczytania oraz stricte historyczne analogie i domysły, nie przyjmiemy jej włas­ nej, mistycznej logiki. Ten właściwy trop wskazywał Jan paweł II w homilii, jaką wy­ głosił na początku swej pierwszej pielgrzymki do polski, 2 czerwca 1979 roku podczas mszy na stołecznym placu zwycięstwa. papież powiedział wówczas, iż człowieka nie można w pełni zrozumieć bez Chrystusa. następnie zaś stwierdził, że odnosi się to również do tej nie jedynej, ale szczególnej wspólnoty, bo „najbliżej chyba związanej z ro­ dziną” i „najważniejszej dla dziejów duchowych” każdego z ludzi, jaką jest naród. zatem również narodu i jego historii nie zdołamy pojąć bez odniesienia do osoby Boga­Człowieka, który aby odkupić winy każdego człowieka i każdej zbiorowości, sam poniósł Mękę. I to jest także klucz do tajemniczej i groźnej wizji siostry Faustyny. Jak gdyby komentując cytowany fragment Dzienniczka, Jan paweł II mówił: „otóż nie sposób zrozumieć dziejów narodu polskiego – tej wiel­ kiej tysiącletniej wspólnoty, która tak głęboko stanowi o mnie, o każdym z nas – bez Chrystusa. Jeślibyśmy odrzucili ten klucz dla zrozumienia naszego narodu, narazilibyśmy się na zasadnicze nieporozumienie. nie rozumielibyśmy samych siebie. nie sposób zrozumieć tego narodu, który miał przeszłość tak wspaniałą, ale zarazem tak straszliwie trudną – bez Chrystusa. nie sposób zrozumieć tego miasta, Warszawy, stolicy polski, która w 1944 roku zdecydowała się na nierówną walkę z najeźdźcą, na walkę, w której została opuszczona przez sprzymierzone potęgi, na walkę, w której legła pod własnymi gruzami, jeśli się nie pamięta, że pod tymi 8 Wstęp samymi gruzami legł również Chrystus­zbawiciel ze swoim krzyżem sprzed kościoła na Krakowskim przedmieściu”. papieska metafora, oparta na utrwalonym w fotografiach obrazie zwalonego w czasie powstania posągu Jezusa sprzed bazyliki Świę­ tego Krzyża, otwiera nam perspektywę innego odczytania słów zba­ wiciela zapisanych przez świętą. Tak patrząc na przerażający obraz Bożego gniewu, widzimy, iż nie oznacza on zemsty, tylko pełną bólu konieczność, by Miłość weszła w naszą ludzką rzeczywistość, zatrutą przez nasze własne grzechy, i pomogła nam wznieść się do godno­ ści i szczęścia, jakich on sam dla nas pragnie. Taka zaś przemiana dokonać się może tylko poprzez cierpienie – ofiarę Jego oraz naszą własną ofiarę. „Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i ewangelii, zachowa je” – mówi Chrystus u świętego Marka (Mk 8,35). do tych ostatnich słów odsyłają nas także maryjne objawienia, jakie w połowie XIX wieku w licheniu stały się udziałem pasterza Mikołaja sikatki. zapoczątkowały one w tym miejscu bujny rozkwit kultu Mat­ ki Bożej, którego najbardziej widomym znakiem stała się w ostatnim czasie budowa największej katolickiej świątyni w polsce. W czasie, kiedy polska znajdowała się pod zaborami, prosty pasterz usłyszał następujące proroctwo: „najbardziej podstępne zamiary ciemiężycieli rozbiją się o wasze matki. one dadzą narodowi liczne i bohaterskie dzieci. Te dzieci – w czasie powszechnej pożogi świata – wywalczą wolną ojczyznę. szatan będzie siał niezgodę pośród braci… nie zagoją się jeszcze wszystkie rany i nie dorośnie jedno pokolenie, a ziemia, powietrze i morza obleją się krwią tak obfitą, jakiej dotąd nie było. Ta ziemia będzie przesiąknięta łzami, popiołem i krwią męczenników świętej sprawy. W sercu kraju młodzież legnie na ofiarnym stosie. nie­ winne dzieci poginą od miecza. Ci nowi, a nieprzeliczeni męczennicy będą za wami błagać przed tronem sprawiedliwości Boga, gdy będzie bój ostateczny o duszę całego narodu, gdy będzie sąd nad wami…” 9 grzegorz górny, aleksander kopiński Trudno w powyższych słowach przepowiedni nie dopatrzyć się zapowiedzi I wojny światowej („powszechnej pożogi świata”) wraz z odzyskaniem niepodległości, a następnie – przed upływem pokole­ nia – jeszcze bardziej krwawej II wojny światowej wraz z powstaniem warszawskim – owym stosem ofiarnym młodzieży w sercu kraju. Ukazany w tym objawieniu sens ofiary z własnego życia da się zro­ zumieć tylko wówczas, gdy naród, podobnie jak rodzinę, będziemy pojmować jako wspólnotę żywych i umarłych, między którymi nastę­ puje przepływ dóbr duchowych. Tak właśnie dzieje polski rozumieli kardynałowie stefan Wyszyński i Karol Wojtyła. Co ciekawe, ich oby­ dwu dotyczyć będzie ciąg dalszy licheńskich proroctw, zapowiadający peregrynację obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej po polsce („będę chodziła między wami, będę was bronić, będę wam pomagać”) oraz wybór polskiego papieża („on was zjednoczy”). * * * Czy można jednak ewangeliczne wezwanie do podejmowania własne­ go krzyża i naśladowania Jezusa w jego dźwiganiu zestawiać z krwa­ wym zbrojnym wystąpieniem, z walką ochotniczego pospolitego ruszenia przeciwko wyszkolonym i zaprawionym w bojach wojskom okupanta, a wreszcie – z tym aktem politycznej manifestacji, jakim było powstanie warszawskie? z pewnością takie ujęcie częściej spotykamy w okolicznościowych kazaniach i rocznicowych przemówieniach niż w pracach histo­ rycznych. autorzy tych ostatnich skupiają się raczej na pytaniu, czy powstanie, podobnie jak cała akcja „Burza”, której było ono najważ­ niejszą częścią, miało realne szanse powodzenia, czy też było przed­ sięwzięciem strategicznie chybionym i zgoła straceńczym. autorzy szkiców zebranych w niniejszym tomie tymi kwestiami się nie zajmu­ ją. nie polemizują ani z tymi, którzy potępiają w czambuł odwiecz­ ną polską „bohaterszczyznę” czy też po prostu z niej szydzą, ani też 10 Wstęp z bezkrytycznymi apologetami dowódców armii Krajowej, znajdu­ jącymi post factum uzasadnienie dla każdej z podjętych przez nich decyzji. sensu tragicznych wydarzeń sprzed sześćdziesięciu lat chcą raczej poszukiwać poza doczesną historią i wojskową taktyką. Czy można bowiem mówić inaczej o insurekcji 1944 roku, kie­ dy spogląda się na nią oczami kapłanów – kapelanów oddziałów i zgrupowań oraz księży, zakonników i zakonnic posługujących w kościołach i klasztorach, które w tamtych dniach stawały się sie­ dzibami sztabów, koszarami i szpitalami, nie przestając być zarazem miejscami modlitwy? przecież duszpasterz wojskowy to ktoś znacznie więcej niż świecki oficer polityczno­wychowawczy, dbający o czystość ideologiczną żołnierzy i ich wysokie morale, konieczne do osiągnię­ cia końcowego zwycięstwa. słuchając spowiedzi, udzielając komunii i ostatniego namaszczenia, podnosząc upadających na duchu, ksiądz kapelan, tak jak każdy prezbiter Kościoła, musi mieć na uwadze prze­ de wszystkim owo jedyne ostateczne zwycięstwo powierzonych sobie ludzi. To zaś niekoniecznie musi oznaczać ziemską wygraną. dlatego jest on nade wszystko filozofem – w tym platońskim sensie, który sens „umiłowania mądrości” widzi w ustawicznym przygotowywaniu się do śmierci i uczeniu tego innych. To właśnie łączy tak rozmaite postaci kapłanów, w których życiu ważnym, a często wręcz najważniejszym osobistym doświadczeniem stała się służba w tamtych 63 dniach walki. Ksiądz major stefan Ko­ walczyk „Biblia”, szef służby duszpasterskiej aK w powstaniu, pisał w Apelu do żołnierzy, że „wszelka siła materialna bez duchowych wartości Bożych może osiągnąć czasowe sukcesy, ale zwycięstwa osta­ tecznego nigdy”. Współpracujący z nim ściśle ksiądz stanisław Twor­ kowski jak umiał niósł ratunek, gdy zaś to nie było już możliwe, asy­ stował przy śmierci wojskowych i cywili, kobiet i mężczyzn, dorosłych i dzieci, starając się godzić ich z Bogiem i z samymi sobą, a następnie długie lata poświęcił utrwaleniu powstańczej epopei w swych pracach 11 grzegorz górny, aleksander kopiński literackich. Ksiądz profesor Jan salamucha, wybitny logik, rozważał, jak w obliczu wojennej tragedii powinno się odczytywać przykazanie miłości bliźniego, i dochodził do paradoksalnego wniosku o koniecz­ ności zabijania „właśnie w imię tej miłości”, by na koniec samemu oddać życie już w jedenastym dniu powstania. W zbiorze prezentującym sylwetki kapelanów warszawskiego sierp­ nia nie mogło także zabraknąć miejsca na zbiorowy portret któregoś z żeńskich zgromadzeń zakonnych, tak chętnie spieszących w tamtych dniach z pomocą obrońcom i ludności miasta. reprezentują je tutaj mniszki ze zgromadzenia sakramentek, o których 8 czerwca 1987 roku w katedrze warszawskiej Jan paweł II mówił, że „kiedy zjawiła się potrzeba […] okazały się gotowe do służby braciom: rannym, bez dachu nad głową, ściganym, oraz do ofiary, która – jak się wydaje – zo­ stała przez Boga przyjęta. […] W ten sposób «umiłowały do końca»”. z kolei dominikanin ojciec Michał Czartoryski i pallotyn ksiądz Józef stanek do służby w roli kapelanów powstańczych trafili niejako przypadkiem czy może raczej zrządzeniem opatrzności. sens tego zbiegu rozmaitych okoliczności, na które obaj odpowiedzieli na­ tychmiastową gotowością do podjęcia nowych zadań, do których się wprawdzie nie przygotowywali, na które jednak byli gotowi duchowo, wyjaśnia ich wspólna beatyfikacja w gronie 108 męczenników II woj­ ny światowej, jakiej papież dokonał na tym samym miejscu, w mię­ dzyczasie przemianowanym na plac piłsudskiego, gdzie dwadzieścia lat wcześniej wygłosił cytowaną już tutaj homilię. Wreszcie trzej ostatni bohaterowie zamieszczonych w niniejszym tomie szkiców: ksiądz Jan zieja, kardynał stefan Wyszyński oraz pa­ stor zygmunt Michelis ponieśli pamięć o „mieście nieujarzmionym” – w długie powojenne dekady komunizmu, ucząc już nie tylko jak umierać, ale też jak żyć, aby nie sprzeniewierzyć się śmierci tak wielu bliskich, sąsiadów, rówieśników. 12 Wstęp * * * Wybór postaci przedstawionych w książce, która trafia obecnie do państwa rąk, z konieczności wzbudzał będzie niekiedy zdziwienie lub pytania o to, dlaczego tak wielu ważnych dla powstańczej Warszawy postaci w nim zabrakło. przed koniecznością podjęcia podobnie arbi­ tralnej decyzji stanąłby jednak każdy, kto znalazłby się na naszym miej­ scu. o tym bowiem, jak wielki i wciąż czekający na swego monografistę temat staraliśmy się tym tomem podjąć, świadczy zamieszczona na jego końcu monumentalna Lista kapelanów wojskowych i szpitalnych oraz księży i zakonników w powstaniu warszawskim – owoc iście bene­ dyktyńskiej pracy doktora Macieja Kledzika. Mamy nadzieję, że biorąc to pod uwagę, zarówno zainteresowani dziejami powstania czytelnicy, jak i profesjonalni historycy zechcą spojrzeć na ten zbiór przychylnym okiem i potraktować go nie jako zamknięcie zagadnienia, lecz skromny przyczynek, zachęcający do dalszych badań. z myślą o możliwie najszerszym odbiorze tej książki świadomie zrezygnowaliśmy ze stosowania aparatu naukowego, staraliśmy się też zadbać o precyzyjne lokalizowanie opisywanych zdarzeń w prze­ strzeni ulic i placów miasta oraz o ich możliwie dokładne sytuowanie w czasie, który w dniach wojny, okupacji i powstania biegł, rzecz jasna, zgoła innym, nieporównanie szybszym rytmem niż ten, do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni dzisiaj, po sześćdziesięciu latach. z tych sa­ mych powodów literaturę, z której korzystali autorzy poszczególnych szkiców, a która w opracowaniach ściśle naukowych występuje zazwy­ czaj w przypisach pod głównym tekstem, zamieszczono na końcu każ­ dego artykułu. zamykająca tom ogólna bibliografia przedmiotu wska­ zuje na wybrane druki zwarte, artykuły prasowe oraz nie publikowane prace i zbiory archiwalne, dotyczące udziału księży kapelanów, księży, zakonników i sióstr zakonnych w powstaniu warszawskim. poszczególnym portretom, ogłaszanym tutaj po raz pierwszy, towarzyszą teksty samych bohaterów książki, na ogół przytoczone 13 grzegorz górny, aleksander kopiński za dawniejszymi publikacjami. dzięki temu ludzie, których oczami staraliśmy się spojrzeć na powstanie, mogą dziś znów przemówić do państwa także swoim własnym głosem. aGnIeszKa BeJnar-BeJnaroWICz „Biblia” powstańcza, czyli o księdzu stefanie kowalczyku rodzina, dzieciństwo, początki pracy duszpasterskiej stefan Kowalczyk urodził się 1 sierpnia 1897 roku w rodzinie chłop­ skiej. Jego rodzicami byli Wawrzyniec i Joanna z domu dobrowolska. Uczył się w gimnazjum im. Mikołaja reja w Warszawie. 15 czerwca 1918 roku odebrał świadectwo dojrzałości. zaczynał więc swoje do­ rosłe życie prawie równocześnie z odradzającą się polską. Jego wybór własnej przyszłości był od samego początku jasny: po maturze wstą­ pił do warszawskiego seminarium duchownego, gdzie przyjęto go od razu na drugi kurs. Już niespełna dwa lata później, w lutym 1920 roku biskup polowy Wojska polskiego stanisław Gall, sufragan warszawski, udzielił stefanowi Kowalczykowi niższych święceń. rok 1920 nie był jednak rokiem nauki. Tak jak inni studenci, rów­ nież seminarzyści warszawscy walczyli w obronie ojczyzny. Kowalczyk wstąpił jako ochotnik do armii generała Józefa Hallera, która po powro­ cie z Francji do polski brała udział w obronie Warszawy przed bolszewi­ kami. Jako sanitariusz pływał na płaskodennych statkach – berlinkach, które przewoziły przez Wisłę rannych żołnierzy do szpitali lewobrzeż­ nej Warszawy. likwidacja sanitarnego transportu rzecznego nastąpi­ ła w październiku, a demobilizacja alumnów miała miejsce dwa mie­ siące później – w grudniu 1920 roku. dopiero wtedy stefan Kowalczyk mógł wrócić do seminarium i podjąć przerwane studia. za udział w po­ trzebie bolszewickiej otrzymał dwa odznaczenia: Krzyże Hallerowskie, 15 Agnieszka Bejnar-Bejnarowicz nadane 15 kwietnia 1925 roku, oraz – na mocy rozkazu ministra spraw wojskowych z 2 maja 1929 roku – Medal pamiątkowy za Wojnę 1920 roku. Młode państwo doce­ niło tym samym jego udział w nie­ sieniu opieki sanitarnej i duchowej podczas wojny. W styczniu 1922 roku stefan Ko­ walczyk otrzymał najpierw święce­ nia subdiakonatu i diakonatu, rok później zaś, 22 stycznia w warszaw­ skiej katedrze Ścięcia Świętego Jana Chrzciciela biskup Gall udzielił mu święceń kapłańskich. został następnie ksiądz stefan kowalczyk, fot. z okresu mię- dzywojennego repr. za: st. podleWski, Wolność… skierowany jako wikariusz do pracy w para­ fii pod wezwaniem świętej anny w Grodzisku Mazowieckim. W 1925 roku rozpoczął studia na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu War­ szawskiego. najprawdopodobniej nie ukończył ich, w archiwach nie ma bowiem śladu obrony pracy magisterskiej. Cztery lata później ksiądz Kowalczyk zaczął pracę w akcji Katolickiej, został też kapela­ nem wojskowym oraz kapelanem sióstr felicjanek na Woli w Warsza­ wie. z domem zakonnic związany był do roku 1932. Codziennie od­ prawiał tam mszę świętą, sprawował opiekę duszpasterską. siostry zajmowały się prowadzeniem szkoły powszechnej, żłobka i ochron­ ki i w tym także pomagał im młody kapłan. z Wolą pozostał on zresz­ tą związany także przez kolejną otrzymaną nominację – na prefekta szkoły powszechnej przy ulicy Młynarskiej. nie zachował się doku­ ment potwierdzający nominację, ale nazwisko księdza Kowalczyka można odnaleźć w spisie prefektów szkół warszawskich. od tego 16 „Biblia” powstańcza... momentu zaangażował się w pracę z młodzieżą, współtworząc od­ dział Wolski zrzeszenia patronatów Młodzieży. organizował spotka­ nia dla młodzieży wolskiej, opiekował się dziećmi. praca w tej dziel­ nicy związała go w sposób szczególny z parafiami świętego Wojciecha przy ulicy Wolskiej i świętego stanisława. niewątpliwie zaangażowanie księdza stefana w katolickich orga­ nizacjach młodzieżowych miało wpływ na powołanie go na pomoc­ nika sekretarza generalnego akcji Katolickiej, którą to funkcję spra­ wował marianin ksiądz Władysław lewandowicz. akcja Katolicka rozpoczęła swoją działalność w polsce w 1929 roku dzięki kardyna­ łowi aleksandrowi Kakowskiemu. sekretariat Generalny akcji znaj­ dował się przy ulicy senatorskiej w Warszawie, gdzie urzędować za­ czął również ksiądz Kowalczyk. Celem organizacji było rozwijanie inicjatyw społecznych w Kościele katolickim. dla młodego duchow­ nego istota działalności akcji nie była jednak czymś nowym – uwa­ żał on, że nowe są tylko formy działania. podkreślał, iż praca misyj­ na pierwszych chrześcijan opierała się w dużym stopniu na ludziach świeckich. W swoim duszpasterstwie wśród młodzieży starał się się­ gać do tych wzorów. W 1925 roku rzeczpospolita polska zawarła z Kościołem rzymsko­ katolickim umowę konkordatową. przewidywała ona nominację bisku­ pów i arcybiskupów przez papieża po zasięgnięciu opinii rządu polskie­ go. Konkordat przewidywał też nowy podział administracyjny Kościoła w polsce. pius XI wydał bullę Vix dum Poloniae unitas, podnoszącą bi­ skupstwa wileńskie i krakowskie do rangi arcybiskupstw. zmiany ad­ ministracyjne dotyczyły również parafii wojskowych: w maju 1926 roku biskup polowy stanisław Gall erygował 73 parafie w obrządku rzym­ skokatolickim i czterdzieści w greckokatolickim. na terenie Warszawy powstały cztery parafie wojskowe: najświętszej Marii panny Królowej polski, świętego Jerzego, świętej Teresy od dzieciątka Jezus i świętego Klemensa. proboszczem tej ostatniej – po księdzu stanisławie Małku 17 Agnieszka Bejnar-Bejnarowicz – został ksiądz stefan Kowalczyk. parafia ta obejmowała pragę, część powiatu warszawskiego, Tarchomin, Marki, Józefów, otwock, garnizon rembertów i powiat radzymiński. zgodnie ze statutem duszpasterstwa wojskowego, przechodząc do tej parafii, musiał on spełnić kilka warun­ ków. przede wszystkim legitymować się obywatelstwem polskim, do­ brym zdrowiem i wytrzymałością fizyczną, nie mógł mieć więcej niż 35 lat i być od co najmniej trzech lat kapłanem. ostatnim warunkiem była dobra opinia ordynariusza archidiecezji. od 1927 roku mocą rozkazu wewnętrznego biskupa polowego ksiądz Kowalczyk na wiele lat związał się zatem z duszpasterstwem wojskowym. po przejściu do służby czynnej w 1929 roku został jed­ nocześnie proboszczem parafii wojskowej świętego Klemensa oraz pomocnikiem sekretarza generalnego akcji Katolickiej archidiecezji Warszawskiej. zmiany w kurii polowej – rezygnacja z urzędu bisku­ pa Galla i powołanie na jego miejsce Józefa Gawliny – doprowadzi­ ły również do zmian w parafiach wojskowych. Ksiądz stefan Kowal­ czyk przeniesiony został do parafii pod wezwaniem świętego Jerzego z siedzibą w Cytadeli, która obejmowała także powązki i część powia­ tu warszawskiego po lewej stronie Wisły. oprócz probostwa otrzymał on również również kapelanię trzech jednostek wojskowych: 36 pułku piechoty legii akademickiej, 1 puł­ ku artylerii najcięższej i 21 pułku piechoty dzieci Warszawy. szcze­ gólnie związany był z pułkiem legii akademickiej. W koszarach przy ulicy 11 listopada na warszawskiej pradze wygłaszał pogadanki reli­ gijne, przyjmował przysięgi od rekrutów, odprawiał msze za poległych żołnierzy. Jego zaangażowanie w pracę w duszpasterstwie wojskowym zostało docenione: 12 marca 1937 roku prezydent Ignacy Mościcki awansował księdza kapelana stefana Kowalczyka do stopnia starszego kapelana (odpowiednik majora). Jednym z ostatnich zadań, które kapłan pełnił przed wybuchem II wojny światowej, była praca w powstałym w 1926 roku sądzie Biskupa 18 „Biblia” powstańcza... polowego przy kurii polowej. 1 grudnia 1930 roku biskup Gall mianował go substytutem notariusza, a następnie II notariuszem i tę funkcję ksiądz Kowalczyk pełnił do września 1939 roku. do jego zadań należało m.in. sporządzanie protokołów i odbieranie zeznań świadków. okres dwudziestolecia międzywojennego ujawnił więc dwa powo­ łania księdza stefana: pierwsze – do kapłaństwa, drugie – do bycia ka­ pelanem wojskowym. Jako młody człowiek dokonał on wyboru, przy którym trwał aż do śmierci. również jeszcze w młodości zetknął się z wojną, biorąc udział w obronie Warszawy w roku 1920. praca z mło­ dzieżą w strukturach duszpasterskich, działalność w akcji Katolickiej i probostwo – to wszystko przygotowywało go do służby w wojsku. Wrzesień opuszczając Warszawę, biskup polowy Wojska polskiego Józef Gawlina mianował swoim wikariuszem generalnym dotychczasowego notariusza kurii polowej i kapelana 36 pułku piechoty legii akademickiej – księdza majora stefana Kowalczyka. zgodnie z relacją księdza Mieczysława pasz­ kiewicza, nominacja była sporządzona na piśmie. Kuria polowa otrzyma­ ła rozkaz częściowej ewakuacji na wschód kraju już 4 września 1939 roku. Według stanisława podlewskiego, 8 września w nocy biskup Gawlina, bę­ dąc już w samochodzie i najprawdopodobniej przeczuwając, że nigdy nie wróci do stolicy, napisał nominację i wręczył ją osobiście księdzu Kowal­ czykowi. W tym czasie do kurii zgłaszali się kapelani rezerwy z rozkazem mobilizacji, prosząc o przydział. Brak łączności z dowództwem większych jednostek uniemożliwiał to jednak. Także działalność księdza stefana była mocno ograniczona. Być może ta bezradność spowodowała, że również i on próbował wyjechać z Warszawy. Historię tę wspomina ksiądz prałat pułkownik Franciszek ringwelski, który 4 września 1939 roku otrzymał polecenie 19 Agnieszka Bejnar-Bejnarowicz zaopatrzenia się w rozkaz wyjazdu z Warszawy. dotarła do nie­ go również informacja o opuszczeniu miasta przez biskupa Gawli­ nę. Ksiądz ringwelski postanowił dołączyć do dowództwa Korpu­ su. spędził noc w parku paderewskiego, czekając na jakiś samochód. razem z nim byli ksiądz stefan Kowalczyk oraz ksiądz prałat nor­ bert dembowski, proboszcz z Białut, kapelan rezerwy. następnego dnia po długich poszukiwaniach ksiądz ringwelski spotkał znajo­ mego adwokata, który mógł wszystkich trzech zabrać na wschód. W tym czasie jednak księża powrócili już do Śródmieścia, najpraw­ dopodobniej do gmachu kurii polowej. Warszawa przygotowywała się do obrony. nowo mianowany wika­ riusz generalny musiał sprostać obowiązkom, które spadły na niego dosyć nieoczekiwanie. sytuacja była tym cięższa, że wszyscy stali pra­ cownicy kurii polowej znaleźli się poza Warszawą. „Ks. Kowalczyk robi wrażenie człowieka chorego, opuchnięte nogi, blada twarz, oczy czer­ wone od zmęczenia; na jego barki spadł ciężar niezliczonych spraw i obowiązków” – pisał stanisław podlewski. na dziekana obrony ksiądz stefan wyznaczył kapelana Wojciecha rojka. nominacja została zatwierdzona przez generała Czumę, ko­ mendanta obrony Warszawy. Ksiądz rojek okazał się osobą energiczną i pełną inicjatywy, a zarazem prawą ręką księdza Kowalczyka. przez cały czas przygotowań do obrony i walki o Warszawę zgłaszali się do nich kapłani z różnych diecezji, prosząc o przyjęcie do wojska. otrzymywali przydziały i byli kierowani do oddziałów znajdujących się na stanowi­ skach bojowych lub do szpitali polowych. Ksiądz stefan Kowalczyk zorganizował także „duszpasterstwo lot­ ne”: kapelani po każdym nalocie lub ostrzale wybiegali na ulice War­ szawy, niosąc pomoc rannym i umierającym, udawali się na wyzna­ czone wcześniej punkty i udzielali rozgrzeszenia in articulo mortis. zarządził on również, by rannym żołnierzom w szpitalach roznoszo­ no prasę – głównie „polskę zbrojną” i „Kurier Warszawski”. 20 „Biblia” powstańcza... W momencie kapitulacji Warszawy w kurii polowej odbyła się ostatnia odprawa kapelanów Wojska polskiego i szpitali polowych. podczas tego spotkania ksiądz Kowalczyk podziękował kapłanom za ich trud, ofiarę i męstwo. Wszyscy oficerowie mieli iść do niewo­ li na warunkach honorowych. Kapelani służby stałej na mocy umowy kapitulacyjnej i Konwencji Genewskiej mieli pójść z żołnierzami do obozów jenieckich, aby pełnić tam obowiązki kapłańskie. natomiast księża rezerwiści zostali zobowiązani do powrotu do cywilnej pracy duszpasterskiej. Ksiądz Kowalczyk miał pozostać w Warszawie i kon­ tynuować swoje obowiązki. nie mógł opuścić stolicy, ponieważ jako jedyny przedstawiciel kurii polowej nie został przez przełożonych zwolniony z powierzonej sobie funkcji. po wkroczeniu do miasta niemcy poszukiwali go w jego mieszkaniu na Marymoncie. został przypadkowo aresztowany wraz z około dwu­ stu innymi księżmi i osadzony na pawiaku. nie rozpoznano go jed­ nak i zapewne dlatego po miesiącu wyszedł na wolność. równocześ­ nie z nim na pawiaku znalazł się ksiądz Mieczysław paszkiewicz, jego przyjaciel i współpracownik. „Ks. paszkiewicz przydzielony został do pomieszczenia, gdzie było już osiemnastu warszawskich księży – pisze jego biograf Tadeusz Krawczenko. – Był nadliczbowym i nie miał swojej pryczy. Tu rozpoznał wikariusza generalnego biskupa Gawliny, ks. Ko­ walczyka. Kiedy mu się ukłonił, on dał znać oczami, że się znają. po trzech tygodniach pobytu rozeszła się w więzieniu pogłoska, że niemcy mają wypuszczać starych, bardziej zasłużonych księży. nie bardzo wie­ dzieli kogo mają, gdyż brali nie tylko z mieszkań, ale i z ulicy. przyjechał nawet komendant Gestapo i po kolei z każdym rozmawiał i spisywał godności kapłańskie. dnia 28 października tych «godnych» zatrzyma­ li, a resztę wczesnym rankiem wypuścili, wśród nich i ks. Mieczysława paszkiewicza.” Jednym z tych „godnych”, a na pewno nie rozpoznanych był ksiądz stefan Kowalczyk. 21 Agnieszka Bejnar-Bejnarowicz Czas okupacji W momencie zakończenia działań wojennych przez armię polską przesta­ ło istnieć również duszpasterstwo wojskowe jako samoistna jednostka woj­ skowo­kościelna. przestała istnieć kuria polowa (biskup Gawlina był już poza granicami polski), przestało istnieć zorganizowane duszpasterstwo wojskowe, a także parafie wojskowe. Część kapelanów znalazła się w nie­ woli wraz ze swymi jednostkami, część przedostała się za granicę, pozosta­ li przeszli do pracy w duszpasterstwie cywilnym, podziemiu i konspiracji. Większość powstających w konspiracji oddziałów i organizacji posiadała od samego początku swoich księży, działali oni jednak na własną rękę, bez żadnej łączności. potrzeba utworzenia centralnego ośrodka, który koordy­ nowałby działania kapelanów wojskowych, była bardzo wyraźna. W listopadzie 1940 roku ksiądz Jan zieja podjął starania, których celem było zorganizowanie urzędu naczelnego Kapelana, ale powia­ domiony o decyzjach biskupa Gawliny, podporządkował się księdzu stefanowi Kowalczykowi. W drugiej połowie tegoż roku stworzono ośrodek z zadaniem organizowania pracy kapelanów wojskowych. Inicjatorem tego pomysłu był jezuita ksiądz edmund elter, były pro­ fesor papieskiego Uniwersytetu Gregorianum. W skład organiza­ cji wchodzili: ksiądz pułkownik Tadeusz Jachimowski, były kanclerz kurii polowej, dominikanin ojciec Jacek Woroniecki, profesor Ka­ tolickiego Uniwersytetu lubelskiego, oraz ksiądz profesor Jan stę­ pień, profesor wyższego seminarium duchownego w sandomierzu. Bis kup polowy Józef Gawlina na wniosek generała stefana rowec­ kiego „Grota” i po uprzednim uzyskaniu przezeń zgody księcia met­ ropolity krakowskiego adama sapiehy mianował księdza Jachimow­ s kiego naczelnym Kapelanem i udzielił mu jurysdykcji na pełnienie funkcji szefa służby duszpasterstwa sił zbrojnych w Kraju, polecając utworzenie konspiracyjnej kurii polowej. przybrała ona kryptonim naKasz – naczelny Kapelan sił zbrojnych. 22 „Biblia” powstańcza... Ksiądz pułkownik Tadeusz Jachimowski przybrał pseudonim Bud­ wicz. Według stanisława podlewskiego, nominacja ta nastąpiła w po­ łowie 1941 roku. od tego momentu w kraju funkcjonowały więc dwa ośrodki kierownictwa duszpasterstwa wojskowego armii podziemnej, ponieważ ksiądz stefan Kowalczyk nie został odwołany. sprawa opar­ ła się nawet o naczelne dowództwo Wojska polskiego w londynie. Ju­ rysdykcja kościelna została nadesłana przez biskupa Gawlinę dopiero 6 lutego 1942 roku. Mimo nominacji księdza Tadeusza Jachimowskie­ go biskup nie zwolnił księdza Kowalczyka ze stanowiska wikariusza ge­ neralnego kurii polowej. Ta sytuacja zrodziła wątpliwości tego ostatnie­ go, tym bardziej że kuria metropolitalna warszawska nie chciała uznać jego nominacji z powodu braku pieczęci na dokumencie napisanym przez biskupa polowego we wrześniu 1939 roku. Chcąc wyjaśnić tę sprawę, ksiądz Kowalczyk zwracał się nawet z prośbą o poradę do swo­ jego kolegi, księdza zbigniewa Kamińskiego, znawcy prawa kanonicz­ nego. Wkrótce jednak doszło do porozumienia: ksiądz Kowalczyk pod­ porządkował się księdzu Jachimowskiemu i do końca okupacji pełnił ofiarnie i sumiennie powierzone sobie obowiązki. Współpraca między kapłanami układała się dobrze. obaj znali się z okresu międzywojen­ nego, jako kapelani wojskowi pracowali wspólnie w tym samym okrę­ gu – ksiądz Tadeusz jako kanclerz kurii biskupiej, wikariusz generalny i oficjał w sądzie Biskupa polowego, ksiądz stefan natomiast jako kape­ lan 36 pułku piechoty legii akademickiej, proboszcz parafii wojskowej, substytut notariusza i notariusz w sądzie Biskupa polowego. Ksiądz Jachimowski po objęciu stanowiska przystąpił do organizo­ wania kurii polowej armii Krajowej. powołani zostali do niej byli ka­ pelani wojskowi i księża diecezjalni. Ksiądz Kowalczyk, który oprócz pseudonimu Biblia nosił odtąd również pseudonim Vikagen, został dziekanem duszpasterstwa okręgu stołecznego aK. na jego zastępcę wyznaczono księdza stefana piotrowskiego „Jana I” – byłego prefekta szkół warszawskich. 23 Agnieszka Bejnar-Bejnarowicz ostatecznie dopiero 27 lipca 1943 roku biskup Józef Gawlina mia­ nował naczelnego Kapelana – księdza Tadeusza Jachimowskiego – wikariuszem generalnym kurii polowej i swoim zastępcą. Tym sa­ mym ksiądz Kowalczyk został zwolniony z funkcji, którą polecono mu pełnić w momencie ewakuacji kurii na początku wojny. Ksiądz „Biblia” mógł się skupić teraz wyłącznie na pracy z kapelanami okręgu warszawskiego. 6 stycznia 1944 roku biskup Gawlina poprosił o po­ danie mu nazwisk trzech kapelanów, którzy mogliby zastąpić księdza Jachimowskiego, gdyby nastąpiła taka konieczność. prośba hierarchy została spełniona dopiero po pół roku – 8 lipca. na wypadek swoje­ go aresztowania lub niemożności sprawowania władzy z jakiegoś in­ nego powodu naczelny Kapelan aK wyznaczył trzech swoich zastęp­ ców. Byli to: ksiądz Jerzy sienkiewicz pseud. Juracha, Guzenda, ksiądz Józef Małek pseud. pilica oraz ksiądz „Świrad”. początkowo rozszyfro­ wanie ostatniego z podanych pseudonimów nastręczało wiele trudno­ ści. Ksiądz Franciszek stopniak uważał, że kryje się pod nim właśnie ksiądz stefan Kowalczyk – swoje przekonanie opierał na roli, którą ten ostatni odegrał w powstaniu warszawskim. Jednak ksiądz Julian Hu­ meński ustalił, że pseudonim Świrad nosił ksiądz pułkownik Franci­ szek Juszczyk. Tym samym okazało się, że na niespełna miesiąc przed wybuchem powstania ksiądz Kowalczyk został pominięty przez na­ czelnego Kapelana aK, który nie przewidział go do pełnienia funkcji swego zastępcy. Kapelani oddziałów aK mieli liczne obowiązki i zadania. najważ­ niejszym było przyjmowanie przysięgi od żołnierzy podziemia oraz pracowników podziemnych władz cywilnych. Kuria polowa starała się utrzymywać ścisłą łączność z kapelanami pracującymi w różnych organizacjach politycznych i oddziałach wojskowych, zatwierdzała nominacje, wydawała instrukcje oraz udzielała pomocy materialnej. W pracy kapelanów wojskowych okręgu warszawskiego bardzo ważnym wydarzeniem były odprawy, które co jakiś czas, w zależności 24 „Biblia” powstańcza... od sytuacji i potrzeb, organizował ksiądz „Biblia”. ze względu na bez­ pieczeństwo był on przeciwnikiem zbyt częstych i większych odpraw. zwykle w jednym spotkaniu brało udział od dziesięciu do piętna­ stu kapelanów. Ksiądz Kowalczyk dbał o osobisty kontakt, wypyty­ wał o warunki pracy, udzielał pomocy, rad i wskazówek. spotkania obywały się w serdecznej atmosferze i księża kapelani bardzo je so­ bie cenili. Miejscem odpraw był klasztor sióstr zmartwychwstanek na Żoliborzu lub dom księży pallotynów, niekiedy spotykano się też w dawnym kościele garnizonowym przy ulicy długiej, a także w domu Świętego Józefa na sewerynowie lub w Królikarni na Moko­ towie. Ksiądz Kowalczyk urządzał również odprawy w swoim domu rodzinnym na Marymoncie. podczas spotkań omawiano aktualne problemy, których dos tar cza­ ła walka z okupantem. niejednokrotnie rozstrzygane czy dyskutowa­ ne sprawy miały wymiar moralny. Jednym z pierwszych problemów, które pojawiły się podczas odpraw, była próba odpowiedzi na pytanie, czy członek organizacji konspiracyjnej może nosić przy sobie truci­ znę na ewentualność aresztowania. samobójstwo miało w tym wypad­ ku uchronić innych członków organizacji przed dekonspiracją. Kapela­ ni, w tym również ksiądz stefan Kowalczyk, uznali, że użycie trucizny może być tylko ostatecznością. rozmawiano też o możliwości zatruwa­ nia jedzenia w kuchniach i kasynach niemieckich. W tym wypadku ka­ płani uznali ten rodzaj walki za niemoralny i przeciwstawili się mu. za­ stanawiano się również nad wyrokami, wydawanymi przez podziemie na kolaborantów, zdrajców czy konfidentów. Uważano, że tylko sąd po­ wołany przez podziemne państwo polskie po dokładnym rozpatrze­ niu sprawy i udowodnieniu winy ma prawo wydania wyroku i rozkazu jego wykonania. Inną kwestię stanowiło zdobywanie funduszy, za któ­ re można by wydostać z rąk gestapo aresztowanych lub udzielić pomo­ cy ich rodzinom. równie ważną rzeczą było przeciwstawienie się de­ moralizacji i deprawacji społeczeństwa. rozważano też, jak zapewnić 25 Agnieszka Bejnar-Bejnarowicz młodzieży naukę w szkołach i na tajnych kompletach. omawiano prob­ lem pomocy Żydom w gettach i po stronie „aryjskiej”. oprócz tych spot­ kań ksiądz „Biblia” organizował specjalne kursy, na których podawano praktyczne wskazówki, dotyczące zachowania księży podczas areszto­ wań czy tzw. wsypy oraz tego, jak odpowiadać na pytania w śledztwie. Każdy kurs obejmował od siedmiu do dziesięciu księży kapelanów. Kur­ sy prowadzili wyżsi oficerowie aK. Ksiądz stefan Kowalczyk uważał, że dla lepszego funkcjonowania ku­ rii polowej w Warszawie należy poza organizowaniem spotkań i kursów dokonać zmian w samej jej organizacji. reorganizacja miała ułatwić sprawne kierowanie pracą duszpasterską i utrzymanie ścisłej kontro­ li nad duszpasterstwem w okupowanej stolicy, która została podzielona na siedem obwodów. na czele I obwodu Śródmieście stanął ksiądz ka­ pelan Jan Wojciechowski „Korab”, dowództwo II obwodu Żoliborz ob­ jął ksiądz zygmunt Truszyński „alkazar”, w III obwodzie Wola – ksiądz Władysław zbłowski „struś”, w IV obwodzie ochota – ksiądz profe­ sor Jan salamucha „Jan”, w V obwodzie Mokotów – ksiądz Mieczysław Mielecki „Mietek”, a w VI obwodzie praga – ksiądz doktor Franciszek Borowiec „Junosz”. obejmującym tereny otaczające miasto VII obwo­ dem Warszawa powiat dowodził ksiądz leon pawlina. Czas okupacji był okresem przygotowań do powstania, podczas którego kapelani mieli w sposób szczególny zaznaczyć swoją obec­ ność w oddziałach aK. Powstanie warszawskie W lipcu 1944 roku podziemna kuria polowa rozpoczęła bezpośrednie przygotowania do powstania. Ksiądz Tadeusz Jachimowski zarządził odprawy kapelanów. ostatnia odprawa zwołana przez księdza stefana Kowalczyka miała miejsce 1 sierpnia 1944 roku o godzinie jedenastej 26 „Biblia” powstańcza... w budynku kurialnym przy kościele garnizonowym na długiej. na­ tomiast według lesława Bartelskiego, odprawa ta odbyła się w po­ bliskim klasztorze pallotynów. spotkało się wówczas czternastu ka­ pelanów. Wśród obecnych byli księża: Jerzy Baszkiewicz „radwan II” – kapelan Grupy „Kampinos”, zygmunt Trószyński „alkazar” – kape­ lan Żoliborza, Józef sieradzan „Marian”, Wincenty Marczuk „Homo” – kapelan zgrupowania „Żyrafa” na Żoliborzu, roman Mieliński „Ka­ zimierz”, ksiądz prałat doktor stefan Ugniewski, piotr Mika, Jan pio­ trowski „Jan I”, stefan sydry, leon szeląg, Kazimierz Wczele „Homo” i stanisław Żelazowski. odprawę poprowadził ksiądz stefan Kowalczyk, rozpoczynając od wspólnej modlitwy. spotkanie z konieczności musiało być krótkie. Ksiądz „Biblia” przedstawił i omówił dyrektywy oraz zadania kapela­ nów w związku z wybuchem powstania. podana została godzina „W”, rozdane formularze do prowadzenia kancelarii duszpasterstwa woj­ skowego w oddziałach. Ksiądz Kowalczyk podał też swoje przy­ puszczalne miejsce pobytu w czasie walk. spotkanie zakończyło się ostatnią wspólną modlitwą, tym razem za pomyślność powstania, i braterskim uściskiem dłoni. Wszyscy zostali rozesłani na swoje po­ sterunki, lecz w wyniku różnych okoliczności większość z nich nie do­ tarła do oddziałów, co wprowadziło zamęt, który ksiądz „Biblia” bę­ dzie próbował opanować. Generał Tadeusz Komorowski „Bór” przydzielił Komendzie Głów­ nej aK kilka miejsc oczekiwania. pierwsze znajdowało się na Woli w zakładach meblarskich Kamler i szczerbiński przy ulicy dzielnej 72. Tu rezydował sam dowódca ze sztabem. drugim miejscem oczekiwa­ nia dowodził pułkownik zygmunt Miłkowski „denhoff” – tam przy­ dzielony został szef duszpasterstwa aK ksiądz Tadeusz Jachimowski „Budwicz”. natomiast referat duszpasterstwa Wojskowego mieścił się przy ulicy Jasnej, gdzie urzędował dziekan obszaru stolicy, ksiądz ste­ fan Kowalczyk. po zniszczeniu przez niemców tego budynku ksiądz 27 Agnieszka Bejnar-Bejnarowicz „Biblia” przenosił się wraz z innymi referatami Komendy okręgu ko­ lejno na ulice: Świętokrzyską, Chopina, Koszykową i piękną. podobnie jak na początku wojny, również teraz spadły na księdza Kowalczyka liczne nieprzewidziane obowiązki. przyczyną takiej sytua­ cji było odizolowanie księdza Jachimowskiego od naczelnego do­ wództwa aK. naczelny Kapelan w momencie wybuchu powstania znalazł się bowiem przy ulicy elektoralnej. 6 sierpnia oddziały nie­ mieckie zajęły dom, w którym przebywał. Jachimowski został areszto­ wany, a 8 sierpnia koło szpitala Świętego stanisława przy ulicy Wol­ skiej wraz z kilkoma aresztowanymi – rozstrzelany. Jego zastępca, ksiądz Jerzy sienkiewicz, w momencie wybuchu powstania znajdował się na lesznie, również odseparowany od dowództwa. Ksiądz Małek był na pradze i tam przeżył powstanie. nie wiadomo, gdzie w chwili wybuchu powstania był ksiądz Kowalczyk, ale bardzo szybko porozu­ miał się on z dowództwem aK i rozpoczął wypełnianie swoich obo­ wiązków. ponieważ księża Jachimowski i sienkiewicz nie mogli na­ wiązać kontaktu ze sztabem, ksiądz „Biblia” musiał przejąć obowiązki szefa duszpasterstwa aK. po raz drugi w czasie wojny przyszło mu nagle stanąć na czele kurii polowej. sytuacja była dosyć zaskakująca: naczelny Kapelan aK i jego dwaj zastępcy nie znaleźli się o godzinie „W” w wyznaczonych miejscach, a nie byli przecież niedoświadczonymi żołnierzami. oddaleni od sie­ bie zaledwie o kilka ulic, nic o sobie nie wiedzieli, nie mieli też żadnej łączności, a co za tym idzie – nie mogli kierować kurią polową. Takie zdarzenia miały niestety miejsce również w przypadku wielu innych księży, którzy podobnie jak ich szefowie, nie dotarli na swoje punk­ ty. W ten sposób niektóre jednostki pozbawione zostały kapelanów. Wszystko to wymusiło na księdzu Kowalczyku podjęcie specjalnych działań. Musiał on odtworzyć, a właściwie na nowo zbudować pod­ ziemną kurię polową. należało przede wszystkim dokooptować kape­ lanów do oddziałów oraz odwołać się do księży nie zaangażowanych 28 „Biblia” powstańcza... do tej pory w działalność konspiracyjną i nie należących do duszpa­ sterstwa wojskowego. Mieli oni zastąpić tych, którzy w wyniku róż­ nych okoliczności nie dotarli na swoje miejsce zbiórki. pojawienie się nowych księży wiązało się z koniecznością wprowadzenia ich w obo­ wiązki kapelanów. Ksiądz „Biblia” z wyjątkową energią zajął się orga­ nizacją struktury powstańczej kurii polowej. Troszczył się o walczą­ cych żołnierzy, starając się zapewnić im opiekę duszpasterską. przez cały czas powstania odbywały się odprawy, podczas których omawia­ no sprawy bieżące. Jedną z nich zapamiętał ksiądz antoni Czajkow­ ski: miała ona miejsce 17 września przy ulicy złotej, a w jej trakcie otrzymał on rozkaz uroczystego pochowania księdza piotra Kowal­ czyka „oracza”. sprawy bieżące ksiądz stefan Kowalczyk omawiał również z księ­ dzem Mieczysławem paszkiewiczem. reagował na potrzeby oddzia­ łów, przysyłając kapelanów na miejsce tych, którzy do nich nie dotar­ li lub zginęli w czasie walk powstańczych. We wspomnieniach księdza Czajkowskiego czytamy, że ksiądz „Biblia” mianował go kapelanem zgrupowania „Chrobry II”, gdy zaistniała taka potrzeba, a 17 wrześ­ nia, po tragicznej śmierci księdza „oracza” przekazał mu do posłu­ gi duszpasterskiej odcinek batalionu kapitana lecha Grzybowskiego. pod koniec powstania ksiądz antoni Czajkowski był również kapela­ nem przy zgrupowaniu „Gurt”. Ciągły brak kapłanów był problemem, z którym ksiądz Kowalczyk musiał się zmagać stale. po uzyskaniu in­ formacji o tym, że w kościele Wszystkich Świętych przebywa ośmiu „bezczynnych” księży, „Biblia” skierował do nich pisemną prośbę o po­ moc. zgłosił się tylko ksiądz Wincenty nowicki. proszono również o pomoc pallotynów, jezuitów, kapucynów i franciszkanów, uzupeł­ niając w ten sposób kadry duszpasterstwa wojskowego. Każdy dzień powstańczy księdza stefana Kowalczyka wypełnio­ ny był ciężką pracą duszpasterską i organizacyjną. Jeden z takich dni, z połowy sierpnia opisuje jego przyjaciel i jednocześnie zastępca, 29 Agnieszka Bejnar-Bejnarowicz ksiądz paszkiewicz: „szef mój «Biblia» miał tego dnia nawał pra­ cy. po załatwieniu spraw formalnych zostałem u szefa około godzi­ ny 16:00 na obiedzie (zupa jarzynowa z konserwami, u nas jeszcze nie było ograniczeń). ledwie tylko wyszliśmy z gmachu zaczęło się gwał­ towne ostrzeliwanie obiektu i przyległości przez artylerię niemiec­ ką. ogromne pociski padały co chwila rozwalając sąsiednie budynki i podnosząc ogromne tumany kurzu. z trudem dotarliśmy do prze­ skoku w alejach Jerozolimskich, szczęśliwie go przeszliśmy i dopiero na Kruczej odetchnęliśmy. Jeden z naszych dowódców przy tej prze­ prawie utracił prawie całą rękę”. Ksiądz Kowalczyk starał się odwie­ dzać swoich kapelanów mimo stałego ostrzału i wiążących się z tym niebezpieczeństw. Także ciągłe zmiany miejsc pobytu nie spowodo­ wały utraty kontaktu ani z kapłanami, ani z żołnierzami. „Już po paru dniach mój szef «Biblia» miał swą kwaterę przy ulicy Marszałkow­ skiej, potem chyba na pięknej, Koszykowej. ale kontakt z podwład­ nymi utrzymywał żywy, żądał stałych sprawozdań, zatwierdzania każ­ dej sprawy duszpasterskiej, dyspensy, ślubów (formalnie, przeważnie na piśmie). a kiedy ludność cywilna i niektórzy księża zaczęli opusz­ czać Warszawę, czuwał, by żadna formacja, a łącznie z tym i dzielnica nie była pozbawiona opieki duszpasterskiej” – wspomina ksiądz Mie­ czysław paszkiewicz. Kapelani przez cały czas byli obecni przy powstańcach. do ich za­ dań należało przede wszystkim grzebanie zmarłych. Codziennie wie­ czorem dokonywano segregacji i spisu poległych. Co dzień w miesz­ kaniach prywatnych lub na wolnym powietrzu kapłani odprawiali msze dla żołnierzy oraz okolicznych mieszkańców. spowiadali, opie­ kowali się rannymi w szpitalach, próbowali spełniać prośby umiera­ jących. do przyjemniejszych obowiązków zaliczyć można udzielanie ślubów i chrztów, wszystkie ich akty musiały być udokumentowane i wpisane do ksiąg. szczególny nacisk kładł na to naczelny Kapelan – ksiądz stefan Kowalczyk. nie tylko kapelani dbali o posługę religijną. 30 „Biblia” powstańcza... dowództwo aK wydało polecenie wprowadzenia w oddziałach jednolitych modlitw porannych i wieczornych. „rano na pobudkę: Ojcze Nasz, Zdrowaś Mario, Wierzę w Boga i pieśń Kiedy ranne wsta- ją zorze…, wieczorem przy apelu: Anioł Pański, z trzykrotnym Wiecz- ny odpoczynek… za poległych towarzyszy broni i pieśń Wszystkie nasze dzienne sprawy…” W drugim punkcie cytowanego rozkazu generał antoni Chruściel „Monter” przypominał o mszach świętych oraz o ułatwianiu żołnie­ rzom spowiedzi i przyjmowaniu komunii. Ważnym punktem była też sprawa grzebania zmarłych: „poległych w miejscu akcji, o ile trudno przenieść do pobliskiego cmentarzyska tymczasowego, należy grze­ bać w jakimkolwiek stosownym miejscu. obowiązek ten należy do ks. kapelana liniowego lub dowódcy oddziału”. należało także spisy­ wać protokoły zgonów na specjalnych formularzach, a następnie prze­ syłać do parafii wojskowej lub do szefa duszpasterstwa. rozkaz ten, wydany przez „Montera”, był niewątpliwie wynikiem współpracy księ­ dza Kowalczyka z dowództwem powstania. 18 sierpnia generał Chruś­ ciel wydał kolejny rozkaz, dotyczący tym razem zawierania związków małżeńskich. dowództwo domagało się przesyłania dokładnych mel­ dunków z nazwiskami, adresem cywilnym i obecnym przydziałem osób mających się pobrać. należało również podać nazwisko kapela­ na wraz z wymienieniem władzy kościelnej uprawnionej do udziele­ nia sakramentu. na przyszłość żądano również od kapelanów poro­ zumienia się z szefem duszpasterstwa celem uzyskania zgody na ślub. rozkaz „Montera” miał ograniczyć liczbę zawieranych ślubów. Jednak kapłani podejmowali często decyzje samodzielnie, a i sam ksiądz „Bi­ blia” udzielił kilkunastu ślubów. oznakami życia religijnego były jednak nie tylko liczne śluby. „Biule­ tyn Informacyjny” z 10 sierpnia 1944 roku donosił: „nie ma dziś prawie domu w Warszawie bez urządzonego przez mieszkańców ołtarza. Czę­ sto księża z opaskami biało­czerwonymi na rękawach odprawiają przy 31 Agnieszka Bejnar-Bejnarowicz nich Msze św. zgodnie z udzielonym przez papieża zezwoleniem dla kapłanów na froncie każdemu z księży wolno odprawić nie jedną, ale trzy Msze dziennie. W wielu oddziałach księża kapelani udzielają żoł­ nierzom przed walką rozgrzeszenia zbiorowego i Komunii św. nastrój na nabożeństwach jest bardzo podniosły. na zakończenie każdego into­ nowany jest hymn i Boże coś Polskę…” Wspólne modlitwy, msze i nabo­ żeństwa stały się codziennością zarówno dla cywilów, jak i dla żołnie­ rzy. Kapłani stali się nieodzownym elementem powstańczej Warszawy. Byli w kościołach, prowizorycznych kaplicach, prywatnych mieszka­ niach, ale także na barykadach, w szpitalach, punktach opatrunkowych. W ciężkich warunkach bojowych księża spowiadali, udzielali Komunii i ostatniego namaszczenia, byli przy umierających, zastępując rodzinę. Byli ważni i potrzebni. domowe kapliczki, tłumy na mszach – wszystko to było oznacza­ ło wzmożoną pobożność. Wychodząc naprzeciw tym odczuciom, ale też chcąc zawierzyć walkę w obronie ojczyzny najświętszej Marii pan­ nie, ksiądz stefan Kowalczyk zorganizował wielką modlitwę warsza­ wiaków do Matki Boskiej, trwającą od 15 do 26 sierpnia. Wszyscy mieszkańcy i żołnierze zostali wezwani do wspólnej modlitwy. pra­ wie na każdym podwórku przed ołtarzykami z obrazkami Madon­ ny (najczęściej Częstochowskiej) i Miłosierdzia Bożego ludzie mod­ lili się masowo. Ta wspólna nowenna miała zjednoczyć społeczność Warszawy w trudnych chwilach i pokazać, gdzie należy szukać opar­ cia. Maryjna uroczystość Wniebowzięcia przywodziła na myśl także zwycięstwo z 1920 roku, na pamiątkę którego 15 sierpnia ogłoszono w międzywojniu Świętem Wojska polskiego, i w ten sposób dodawa­ ła otuchy. W wydawanym przez konspiracyjne stronnictwo narodo­ we czasopiśmie „Walka” pisano: „We wszystkich kościołach i kapli­ cach Warszawy powstańczej odbyły się uroczyste msze św. W obliczu niebezpieczeństwa polacy zapomnieli o dzielących ich różnicach par­ tyjno­politycznych, o swarach dzielnicowych i społecznych. W roku 32
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Gdy zaczniemy walczyć miłością... Portrety kapelanów powstania warszawskiego
Autor:
, ,

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: