Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00481 008010 13403299 na godz. na dobę w sumie
Genesis - ebook/pdf
Genesis - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 55
Wydawca: Self Publishing Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-64865-00-8 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> fantastyka >> science-fiction
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Przymierzając się do tego utworu, autor oparł się na jednej z napisanych przez siebie miniaturowych zagadek kryminalnych, opublikowanych pod pseudonimem w latach dziewięćdziesiątych. Rzeczona nosiła tytuł „Śmierć pięknej tancerki”. Zarysowana na pierwszych stronach akcja — zgodnie z tym punktem wyjścia — ma więc charakter kryminalny. W Paryżu ginie piękna prostytutka. Usiłujący wpaść na trop jej mordercy komisarz, Jean Delorme, nie ma zielonego pojęcia, że ta z pozoru prosta sprawa policyjna go przerośnie, bowiem trafił na ślad ukrywającego się na Ziemi kosmity. Nie wie też, że nurt wydarzeń wciągnie go w największe sekrety NASA przełomu XX i XXI wieku.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

— Pójdzie w błoto następnych kilkaset tysięcy dolarów — próbował ją przestrzec przed kolejnym pochopnym krokiem. — W dwa dni wydaliśmy tyle, ile wynosi kwartalny budżet sekcji. Wpisałem 13. 30 — oznajmił, idąc jej na rękę. Oderwał dłonie od klawiatury. — Czy zgłosiłaś, że potrzebujemy szmalu? Księgowy nas wykończy. Przytaknęła. — Powiadomiłam Hybrydę — przyznała się, ale bez cienia en- tuzjazmu. — Jaka suma wchodzi w grę? — usiłował ją delikatnie wyson- dować. — Eee... dwadzieścia razy większa niż sugerowałeś — rzekła opieszale. — Jezuuu! — złapał się za głowę.— Nie kpisz? Serio? — zro- bił wielkie oczy. — Powiedzą, że mamy nierówno pod dachem. We- zmą nas za debilów do entej potęgi... — był wstrząśnięty takim ry- zykiem. — Zmiotą nas z powierzchni ziemi, jeśli coś nam nie wypa- li. Była bardzo uparta i znał ją na tyle, żeby wiedzieć, iż się nie cofnie. I pewnie dlatego do tej roboty brali takie przebojowe młode babki. Faceci się asekurowali, tchórzliwie chowając za przepisy. — Genesis MUSI być naszą łączniczką — wybąkała, pewna swych racji. — Tamci trzej sprzątnięci Namorianie do tego się nie nadawali. Nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak dalece ona jest już Ziemianką — wykładała swoje karty na stół. — Znalazła się na tej planecie, kiedy miała cztery lata i tu spędziła dzieciństwo i młodość. Stanie po naszej stronie. — Sadzisz, ze Delorme ją przekona? — nie do końca był prze- świadczony o skuteczności takiej strategii. — Dokładnie. Ale najpierw muszą ze sobą pobyć dzień lub dwa... — cichutko westchnęła i przez krótką chwilę Robertowi się wydawało, ze Betty najchętniej zajęłaby miejsce tamtej laski u boku komisarza. No ale skoro uważała, że facet jest seksy... — Myślę, że kiedy ujrzy statek kosmiczny, którym przed laty tu przyleciała, wy- zbędzie się resztek oporu. Weźmiemy ją do Arizony i pokażemy, na czym stoimy — snuła śmiałe plany. 26 Chyba ją rozumiał. Poszła na całego. Uczestniczył w akcji jej życia. — Egzotyczny kraj — zmienił nagle temat. Do kawiarenki zaj- rzał dziwacznie odziany żebrak i kelnerka go wyprosiła. — Bieda tu chyba dużo większa niż w Grecji. Spojrzała na niego jakoś dziwnie. Potem zerknęła na zegarek. — Pilnujesz mnie, żebym nie zasnęła? — A cóż mamy teraz do roboty? — oparł się wygodnie i roz- kosznie ziewnął, przeciągając się i szeroko rozkładając ramiona. — Możemy tylko czekać... i rozmawiać. Chyba wiem, dlaczego tu jest taka nędza. Połowa Polaków pod kreską. Bezrobotni bez zasiłków... Wzruszyła ramionami. Akurat na tym polu czuła się pewnie. — Stereotypy polityczne — przedstawiła swój punkt widzenia. — Polacy głosują według klucza światopoglądowego. Katolicy na swoich, a czerwoni na swoich. I rozliczają ich nie z rezultatów eko- nomicznych, ale ze stopnia wierności afirmowanym ideom. Żarliwie oddana partii i jej lewicowym hasłom polityczna szycha będzie zawsze tu mile widzianym kandydatem. I to bez względu na to, ile odprowadzi do własnej kieszeni... Bo i tak ci szaraczkowi pozostaną głęboko przekonani, że ujawniane przez komisje śledcze szwindle były robione z myślą o bliżej nieokreślonym dobru ich prawdziwej matki, Rosji... Pokręcił przecząco głową. — To nie o to chodzi. Widzę błędy innego rodzaju. Czysta ma- tematyka. — Jakie? — zainteresowała się. — W ciągu piętnastu lat ośmiokrotny spadek siły nabywczej złotego w stosunku do walut zachodnich. Ta tendencja uległa ostat- nio zahamowaniu w stosunku do dolara, ale nie do euro. Rezygnacja z podstawowej wartości życia społeczno-ekonomicznego, jaką jest uczciwa indeksacja zarobków. Idiotyczne podatki... — Aha, lecisz za Instytutem Adama Smitha. Do któregoś tam czerwca czy lipca Polacy pracują na utrzymanie państwa. Potem dla siebie... Zbliżała się kelnerka w białym fartuszku i natychmiast przeszli na polski. Byli kameleonami. 27
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Genesis
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: