Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00080 005944 15941247 na godz. na dobę w sumie
Głębia nadziei - ebook/pdf
Głębia nadziei - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 180
Wydawca: Self Publishing Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-272-3289-2 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> poezja
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Głębia nadziei – tytuł książki jest jakby odbiciem lustrzanym słów Chrystusa „wypłyń na głębię” skierowanych do Piotra. Metaforyczna ufność przeniesiona do książki domaga się od czytelnika zawierzenia, by podjął trud podążania za autorem. Głębia ludzkich nadziei jest niezbadana, dynamiczna. Poeta podzielił książkę na pięć części.

Pierwsza część poświęcona jest doświadczeniom i refleksjom z Wyspy Madagaskar, gdzie jak wiadomo przebywał nasz rodak Beniowski a także misjonarz Jan Beyzym.

Druga część książki przybliża sylwetki Hanki Ordonówny, klimaty Wilna i Warszawy, z okresu przedwojennego, a także postaci i losy znanych żeglarzy jak Alfredo de Saavedra, Magellan, Vasco da Gama i innych.

Część trzecia – niejako serce książki, oparta jest na wątkach autobiograficznych autora, który przez przypadek stał się szefem delegacji i stanął na czele grupy ludzi, którzy w jednym z krajów afrykańskich postanowili zrobić biznes. Jakie były konsekwencje i zadziwiające zdarzenia tej - na poły samozwańczej a na poły z konieczności prawie „rządowej” delegacji - dowie się Czytelnik śledząc opisane zdarzenia. Owe „Grać na nosie krokodylom” odnosi się do pazerności ludzi, którzy mają w nosie ogólne dobro i nie widzą niczego poza czubkiem swojego nosa. Gra z owymi manipulatorami w imię czystości sprawy, bez naiwności, stała się dla poety celem, ale i hazardem. Jak skończyła się ta pierwsza wyprawa poety do Afryki dowie się Czytelnik z kart tej książki.

Część czwarta to ważna część chlubnych dziejów naszej historii i historii Paryża (i Francji).

Cześć piąta książki to refleksja i przypomnienie atmosfery czasów międzywojennych i wojennych oraz marzenia autora, by wyrwać się z zaczarowanego kręgu. Zapraszamy do lektury.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Pergaminy z tropiku Tropik puszczy drga jak przy rytmie samby Pięta wystukuje jamby - wiąże słowa Zachęca storczyki i spadające liany bromelie - grzyby owadomorki … pleśnie Wilgocią napełnia spękaną urnę liścia I życzliwy jest dla mnie jak pachnące ziołami dymy jesienne „koci mruk zmęczonego serca” Z ufnością zbieram … niby chrust - oktostychy jak ongiś w Niderlandach Bracia Wspólnego Życia Czasem lęgnie się jak mól w starych szpargałach - słabość … i mam ochotę już rzucić moje „myśli nadwartościowe” przytkanej korkiem tęsknoty na hulaszcze grymasy morza w butelce Na sękaczu … w którym widzę podobieństwo z karłowatą wiśnią - siedzi ostrodzioba sowa tajemnicza niczym liczba Avogadra bajeczne rzęsy … duże powieki niemal jak u naszych kamedułów uśpione okna 7 Młode tapiry taplają się w bagiennej faktorii i maskują niczym antyterrorystyczna jednostka SAS przed atakiem na Falklandy Ale zamknijmy tamte wrota inwazji Nie chcę wyżej nosa gęby nosić jak absolwent Accademii del Cimento księcia Medyceusza … ale skąd mogę wiedzieć co podać na twój obłożony złośliwością język Może kawałek wielkiego nietoperza którego jak gołębia gotują obok podtapiając jego głowę drewnianą warzechą Dzieci krążą niczym alergen pyłkowy pośród tej bogatej oferty A tu jeszcze leżakują w obitym metalu miski wąsate chrząszcze … termity i larwy hodowane w gnijących liściach palmy Świat zjada wszystko … niepomny na ból śledzi jedynie - dokąd mu człapie … ruchliwa dieta białkowa 8 Rycerze odludzia … Rycerze odludzia ślubują uroczyście jak przy koronacji Karol Wielki w średniowiecznej kaplicy w Akwizgranie pośród owocujących głogów purpury A ślubują … i przyrzekają na strzelisty - dyptam jesionolistny z białymi lampionami kwiatów zapalanych przez olejki eteryczne Przyrzekają … na motyle z oczami sowy takoż … i na len włochaty albo na ostnice świętego Jana Niekiedy śluby przyjmują - tygielki z miąższem otwartej tykwy … albo kolce akacji a zwyczajowo cukrowy proszek z rogu nosorożca - byle tylko zwiększyć u mężczyzn potencję Jawi ci się to wszystko jakoby wyśniony eden migocą kolorami papugi … quesale i koliberki motyle calima … pazie królowej … i papilio Niedorzecznie jedynie prychają dzikie koty jak niezadowolone bibliotekarki A obok po grocie oszczepu zsuwają się do kokosowego zacieru wkładki mięsne Czy są to ślimaki … ośmiorniczki … małpy salamandry - jutro mi powiedzą skorupy … kosmyki sierści albo z pazurkami okrwawione łapki 9 Tymczasem czarne hebanowe pannice populacja wschodzących gwiazd - przesuwają granice bezwstydu … bez obciachu przytupują aż podskakuje sierp mózgu pod malowanym we wzory kalabaszem Chcą by zajął się nimi zniecierpliwiony demon chuci W oddali kobiety z kruchą jesienią życia Mój drogi - przylgnij i ty wyobraźnią do tego osobliwego towarzystwa jak do siedmiu kręgów szyjnych kołnierz ortopedyczny Schanza Cała ta ziemia … dobrze abyś to wiedział - praktykuje skromność i ekumeniczne ubóstwo a jej „ecclesia catholica” nic nie wie o istnieniu Brata Rogera i nic nie słyszała o Maximosie Aghiorgoussisie biskupie prawosławnej diecezji w Pittsburghu Czy to jednak jest aż tak ważne … ? najwyższa pora by wznieść toast za dobry tlen przesączający się przez szparę w uchylonych drzwiach Trzeciego Tysiąclecia Niech i twój wózek życzliwe anioły pchają dalej 10 Czy jesteś bezpotomną wyspą ? Czuję się podniesiony na duchu jak z nad sawanny podrywające się magnoliową strugą flamingi - Lech Wałęsa piastuje Nagrodę Nobla ! Cóż to za splendor dla nas i wyspy która jest cirka dwakroć większa od naszej pachnącej żywicą - noblowskiej ziemi Świat tu … zdefiniowany przez powiekę nie drukuje Biblii jak Gutenberg z 42 wierszami na stronie Nic nie wie o „dzieciach-wilkach” z Midnapore - wychowywanych w jaskini przez dzikie zwierzęta Na tej najstarszej wyspie świata górują baobaby … samosiejki i nie są - incydentalne jak dla chirurgów palec butonierkowy bo jeszcze … biegną ku mytej do przesady pięcie aniołów strzeliste palisandry i drzewa tekowe Zaś palmy kokosu grzeją się na wybrzeżu i chłodzą pianą przypływu […] Stare orzechy tych dni pamiętają wysokie buty Bartolomeu Diaza był przygnany tu sztormem … zagubiony i długo dochodził do siebie 11 Opis jego życia jest w opowieści krabów koników morskich i w wiórach niesionych wiatrem jak samolot braci Wright Słychać go w pomruku oceanu gdy fala obficie mości piaski … trójkątami żebrowanych muszli małża przydaczni … a zawsze gderał … bo los mu ciosał kołki na głowie i uderzał o burty jego sennego marzenia (pewnie by je mogli opisać mnisi tybetańscy albo Ojcowie Kościoła na czele z Bazylim Wielkim) Opłatek wigilijny Bartomolomeu łamał z rodziną w ukochanej Lizbonie w roku pańskim 1488 I w tym to czasie [Diaz] opowiadał kompanom niezwykłe przygody … nurzał kawałki przaśnego chleba w gęstej zawiesinie sosu Przepijał czerwonym winem i zażerał się jądrami byka rodzimym specjałem i łkało za nim słodkie włóczęgostwo aż w końcu oczy podążyły Kusiło morze … i za wiatrem co dźwiga puch śladem kilwateru krzykliwej mewy 12 Była jeszcze bawełna … jedwab i goździki Jak na ironię utonął w drodze do Indii mijając żółte skały Przylądka Dobrej Nadziei Dla handlowców była to strata jakby poszła na dno sieć pełna dorszy … śledzi i okoni Mój Zwrotnik Koziorożca Oderwany zostałem od listu - boa dusiciel wpełzł na ganek i pożarł ledwo opierzone kurczęta Tubylcy utłukli go z trudem - jeszcze dyszą jak po ataku astmy ale skórują olbrzyma Słońce … odsyła na drzemkę duchy nocy … pracuje jak turbina by usiąść „na poważnie” jak Rubinstein do fortepianu i na dwie kadencje bezdeszczowej pogody nawet idzie usadowić się na werandzie Jasnoszare gnejsy flirtują w najlepsze z błękitnooką panną kwarcytu i szukają u niej linii szlachetnych i czystych jak kiedyś Morawy za opata Mendla Za to wulkany sypią baśniowo skrami znaczą ścieżki dla złotej lawy i mruczą pod nosem … jak trafić do rozsypanego orzecha szmaragdów … do krainy pąsowych rubinów przyjaznego blasku szafirów i tańczących w brązie beryli Pod czaszą tego migoczącego składowiska dyszą przepastne labirynty jaskiń z bogatą szatą naciekową ostrych jak piszczały organowe wapieni 14 To dzwoniące „tsingi” mówią miejscowi i uderzają w nie drewnianą laską jak nasi w Dzwon Zygmunta Wyspa ma wpis w metryczkę jako czwarta po Grenlandii Nowej Gwinei i Borneo Malaria przeżywa konwersje histeryczne i to sprawia że bywa porywacza A ponura sława jej bagna mrozi krew jak katastrofa tankowca Mega Borg w pobliżu Galveston … i nie gorzej niż szept uliczek po zbrodniach w Sarajewie Pamięta się jej zaczepki u wodopoju i napady znienacka na wycieńczonych drogą kupców arabskich Do dziś tę awanturniczą siostrę dżungli znają prawie wszyscy Wzywają na pomoc antybiotyki proszki niwakiny przychodzą z odsieczą jak wojska ONZ-tu zastrzyki z chininy i kroplówki A w cięższych przypadkach Więcej strachu napędza malaria mózgowa wykazuje się służbistka - śmiercią 15 Optymizm Nie odkładaj w sobie warstwy smutku jak helikopter sanitarny krwi na obiciach kabiny Tu na Czerwonej Wyspie pięćdziesiąt tysięcy rześkich tubylców zawojował na dobre trąd Wielu chorych ukrywa się w buszu nie mając już rąk i nóg … Po cyklonach przychodzi głód Zatrucie wody pitnej wywołuje cholerę Bodaj w końcu 2000 roku epidemia pochłonęła trudną do oszacowania liczbę istnień Musieliśmy ściągnąć w ciągu kilku dni 200 tysięcy tabletek z doksycyliny … i inne biotyki - przy epidemii była to łza w morzu Ale trzeba wierzyć w dobry fluid płynący z wianuszka rafy gdzie rak pustelnik mocuje się z butem utopionego pirata i gdzie żółw w sylkretowej misiurce ćwiczy podbiegi na żwirowym spacerniku Ocean nanosi kolorowe domino łuski tworzy wzory jak układacze kunsztownej mozaiki „ulicznych muzykantów” w wilii Cycerona w Pompejach Wysokie pływy dotleniają seledynowe wody i zmywają odciśnięte stopy na kremowym piasku bombardowanym przez spadające kokosy 16 Gdy zamyka się kurek w przestrzeni wolności Ludzie są powściągliwi ale pamiętają jady ziemi – jałowe martwice kości kobalt do wyrobu niebieskiej farby do malowania szkła i porcelany Chmary służby … kufle z herbami … dwory gdzie gęsie łapki faszerowano na frytor korzenie suszone … ryby … cietrzewie woły … cielęta … kozły – pańszczyznę Pamiętają zalecenia nur für Deutsche i porcelanowe uchwyty sztućców dożynki … kieliszki dmuchane z cienkiego szkła czyli „chłopskie srebro” Pamiętają o limuzynach i chełpliwych „kobieciarzach” idących na podryw O mumuii z której sypie się proch ludzkiej zapałki i o zawziętości Francuzów walczących z Anglikami o Madagaskar jak Vondráčkowa o estradę Wersalczycy … nie czekali na immunologiczną odpowiedź afrykańskiego organizmu zawłaszczyli wyspę jako kolonię Zdetronizowali królową Ravanalone III i wmawiając jej upośledzenie deportowali czarnulkę do Francji „Madagaskar, kraina czarna, skwarna Afryka dzika jest” - śpiewała paryska ulica 17 […] a zakonnik - Jan Beyzym patrzył na naniesiony bruk koryta rzeki i sposobił się do pracy w leprozorium Za jego wszystkie mobilia starczał różaniec i świadomość że staje przed nienasyconą tumbą świata Wysłany w pobliże stolicy … do Ambahivoraka zamieszkuje z trędowatymi Zwraca się do rodaków o datki na budowę szpitala dla nieszczęśników [.] Nowe nurty i estetyki wymagają formacji Przypominają kłopotliwie zespół trzaskającego biodra ale są szansą dla inteligencji na obcowanie z wielkim dramatem świata […] Janowi Beyzymowi zrodzonemu w Beyzymach Wielkich [na Wołyniu] władze nakazały zamknięcie placówki Skierowano go do Marany by budował szpital Tymczasem już napływają datki i krzepiące słowa - kraj werbuje na spotkanie ze śmiercią Ojca Jana widywano z łopatą pchającego ciężkie taczki i opatrującego gnijące kończyny 18 Nieoczekiwanie 16 sierpnia 1911 jedno z tych „narwanych przedsięwzięć” cywilizacji na przekór rozsądkowi - spełnia się Uparty misjonarz wprowadza 26 chorych do oszklonego szpitala Na miejscu jest (wzięta od świdrowców czarna gorączka) wata drzewna czyli lignina Pokazuje im łóżka i stoły daje łyżkę do ręki Ustawia talerze i prosi aby w nim zamieszkali Posługa jeszcze nie skończona A czas goni … i przypomina ziemię-matkę pobyt u jezuitów Kraków … Tarnopol i Chyrów Umiera z wyczerpania pośród braci w cierpieniu Posługa jeszcze nie skończona Jego pracę podtrzymuje przyjaciel ojciec Charles Deces 19 Szafirowa gorączka Mój zastępca Gilbert kilka dni spędził na rafie Był przewodnikiem wyprawy i gościem plemienia Vezo większość to rybacy Gdy dotarli jak mówił do koralowego pierścienia atolu Ich wielki szaman silny jak koń wylał butelkę rumu za zakłócanie spokoju umarłych Tu przy rafie - mówił wskazując na zdradliwą kipiel nie raz … i nie dwa widywało się gigantyczne ślimaki ich rogi były wielkie jak u jelenia Były kraby z ostrym ryjem i łbem jak u dzikiej świni Opowiadali wszyscy bojaźliwie ale i chętnie … Zamilkli gdy ich czółna trafiły do osady A w niej „szafirowa gorączka” Ludzie jak z księżyca przemoc … narkotyki alkohol i wszelkie łajdactwo Jest tam kopalnia odkrywkowa z małymi szybikami Zjeżdża się w dół na linach z powierzchni jak do naszych „bieda-szybów” na Śląsku Warstwa … o spasionej miąższości zaczyna się od 15 metrów i jest jak ciasto bakaliowe w którym jagody nieustannie flirtują z podniebieniem 21 Ilość szafirów jest zadziwiająca O doskonałej jakości jak Kongres Artystów w alpejskim kurorcie Handluje się wszystkim oficjalnie i na dziko Nawet dziećmi ulicy a to mnie smuci … smuci Szpital dla trędowatych Z powszechnego niezadowolenia Afryki rodzi się w latach 60-tych niepodległa republika izolowana przez Francję od wszelkich kontaktów Skoro mnie słuchasz wybierz azymut i podążaj śmiało po tamtejszych górach Idź jak za tętnicą wieńcową najwybitniejszy lekarz renesansu Józef Struś zanim wydał dzieło „Nauka o tętnie” Podążaj wąską leśną ścieżką a wyłoni się z zieleni szpital z czerwonej cegły I przyciągnie twój wzrok ażurowa glorieta To dzięki Fundacji Raoula Follereau która służy za punkt widokowy zbudowano szpital dla stu kilku osób z nowoczesnym wyposażeniem Dwa otoczone krużgankami podwórza przeznaczone są dla kobiet i mężczyzn Sale opatrunkowe … operacyjne i domki dla rodzin albo samotnych W dolinach pola ryżowe i miejsce wiecznego spoczynku Widać twarze biedne … uśmiechnięte witające każdego słowami „cześć ojcze” 23 Madagaskar czeka na zmiany […] Madagaskar czeka na zmiany - głosił buńczucznie przewrót generała Ramanantsona i jego gwałtowny zwrot w polityce Zamiast Aznavoura zachwycała z estrady Ałła Pugaczowa … pociła się wódka Becherovka i pasły się oczy na gomółkach wędzonego sera Wielki wódz kazał wybić wszystkim z głowy istnienie Broadwaju - filmy „Dyktator” i „Hallo, Szpicbródka” Cieszył się z niezłomnej postawy Fidela Castro Podniecała inwazja w Zatoce Świń zestrzelony szpiegowski samolot U-2 a nawet samobójcza śmierć Hemingwaya [.] Pewny swego wydawał krocie na zbrojenia na szybkobieżne działka … pasy … buty konserwy … a mundury „moro” dodawały szpanu i wzbudzały respekt Powstanie chłopskie było dowodem niezadowolenia Wywożono palisandrowe kloce … miedziane blachy fosforyty … graniastosłupy granitu – zwierzęta Cieszyły białe wstążki platyny … rozum i spryt generała który wykolegował naród a także czerwona arkoza piaskowców obcego systemu Dopiero kryzys lat 80 -tych nakazał przemyć oczy i wymusił na nowo kontakty z Francją 24
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Głębia nadziei
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: