Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00183 005962 13103840 na godz. na dobę w sumie
Głupie pytania. Krótki kurs filozofii - ebook/pdf
Głupie pytania. Krótki kurs filozofii - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: Agora Język publikacji: polski
ISBN: 978-832-681-260-6 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> naukowe i akademickie >> filozofia
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

„Głupie pytania” Jana Hartmana to książka dla tych, którzy wiedzą, że mają mało czasu. Za mało, by choć na chwilę nie przerwać codziennego galopu, życia w bezwładzie i ogłuszeniu – i nie zapytać samych siebie: Po co to wszystko? Skąd i po co w tym ja? Jak mam żyć? I co ze mną będzie, kiedy mnie tu zabraknie? Mogę na kogoś liczyć? A może zawsze byłem i będę sam? A może w ogóle nie będę? Hartman przygląda się uważnie, jak z tymi rozterkami radzili sobie filozofowie i myśliciele od Arystotelesa po egzystencjalistów i postmodernistów. Jego wyprawa w Krainę Największych Pytań jest fascynująca, bo czytelnik poznaje w jej trakcie samego siebie. „Myśli przychodzą i odchodzą, potem przychodzą znowu i znowu odchodzą, a życie toczy się, jakby ich wcale nie było. Życie przecież nie jest myśleniem. Myślenie jest raczej przerwą w życiu niż jego integralną częścią” – pisze Hartman. Jego „Głupie pytania”, najmądrzejsze, jakie człowiek może sobie zadać, są taką piękną przerwą w życiu. Potrzebną, byś wiedział, po co warto być.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Głupie pytania Redakcja i wybór ilustracji: Robert Siewiorek Korekta: Bartosz Choroszewski Projekt okładki: Przemek Dębowski i Wojtek Kwiecień - Janikowski Opracowanie graficzne: Elżbieta Wastkowska Fotoedycja: Maciej Jaźwiecki Przygotowanie zdjęć: Małgorzata Charewicz-Mostowska Zdjęcie na okładce: Adam Golec/Agencja Gazeta Źródła ilustracji: WIKIMEDIA COMMONS str: 12, 62, 90, 120, 180, 204 DeAgostini/Getty Images/Flash Press Media str: 36, BE W str: 152 Wydawca: Agora SA ul. Czerska 8/10 00-732 Warszawa Redaktor naczelny: Paweł Goźliński Producenci wydawniczy: Małgorzata Skowrońska, Robert Kijak Koordynacja projektu: Magdalena Kosińska © Copyright by Agora SA 2013 © Copyright by Jan Hartman 2013 Wszystkie prawa zastrzeżone Warszawa 2013 ISBN: 978-83-268-1260-6 Druk: Drukarnia Perfekt J A N H A R T M A N GŁUPIE PYTANIA Spis treści SSŁŁOOWWOO WWSSTTĘĘPPUU ...................................................................................... 9 CZY ISTNIEJE BÓG? ............................................................................. 13 CO BĘDZIE PO ŚMIERCI? ................................................................... 37 SKĄD WZIĄŁ SIĘ ŚWIAT? .................................................................. 63 CO TO JEST PRAWDA? ........................................................................ 91 CZY JESTEŚMY NAPRAWDĘ WOLNI? ............................................ 121 JAK ODRÓŻNIĆ DOBRO OD ZŁA? .................................................. 153 JAK ŻYĆ? ................................................................................................ 181 JAK DOBRZE URZĄDZIĆ TEN ŚWIAT? ......................................... 205 ZZAAKKOOŃŃCCZZEENNIIEE ..................................................................................... 233 PPaammiięęccii MMaarrkkaa SSiieemmkkaa,, pprrooffeessoorraa UUnniiwweerrssyytteettuu WWaarrsszzaawwsskkiieeggoo,, kkttóórryy zznnaałł ssiięę nnaa ffiilloozzooffiiii lleeppiieejj oodd iinnnnyycchh SŁOWO WSTĘPU Z apraszam wszystkich do przeczytania książki filozoficz- nej! Czy czytałaś już może, Czytelniczko, książkę filozo- ficzną? Fragmenty podręcznika historii filozofii albo jakie- goś wprowadzenia do filozofii może i tak, ale książki, w której rozważa się problemy filozoficzne w poszukiwaniu prawdy (cokolwiek to znaczy!), to już chyba nie? Bo kto by tam dziś wie- rzył w prawdę i zaprzątał sobie głowę naiwnymi jej poszuki- waniami! Co innego poznawanie tradycji kultury, a więc i dzie- jów filozofii – to służy wykształceniu. Ale jakieś rozważania filozoficzne? Cóż, spróbuj, daj mi szansę – może uwierzysz, że to i owo rozum ludzki potrafi. I że jego dziełem są nie tylko takie czy inne poglądy, lecz również porządnie uzasadnione tezy i kon- cepcje. W zamian obiecuję, że ta książka będzie nadawała się do czytania. Owszem, dołożyłem starań, by była ona możliwie łatwa w odbiorze. Niemniej jest to rzecz dość ambitna i nie da się jej czytać jak pogadanki zachęcającej do studiowania filozofii. Moim celem nie jest przecież popularyzacja filozofii, lecz poważne zmierzenie się z wielkimi problemami filozoficznymi na oczach Czytelników. Jednak zamierzam to robić w taki spo- sób, by zechcieli te rozważania śledzić również tacy, którzy filo- zofii nie studiowali i nie mogą poświęcić jej zbyt wiele uwagi. W rezultacie mamy książkę na tyle poważną, że śmiało zesta- wić ją można z tak zwanymi analitycznymi wprowadzeniami do filozofii, czyli podręcznikami dla studentów filozofii. Różnica polega na tym, że podręczniki takie pełne są terminów tech- nicznych i odniesień do konkretnych autorów formułujących | 99 GGŁŁUUPPIIEE PPYYTTAANNIIAA konkretne argumenty, tu zaś mamy do czynienia z tekstem bar- dziej potoczystym i nieerudycyjnym. Poza tym analityczne pod- ręczniki filozofii na ogół nie faworyzują żadnych rozwiązań pre- zentowanych w nich kwestii, ja zaś proponuję pewne odpowiedzi na stawiane w książce pytania, postępując tu bardziej jak filo- zof-autor koncepcji filozoficznych i traktatów niż jak typowy autor podręcznika. Muszę jednak z mocą podkreślić, że moje odpowiedzi są ułomne i cząstkowe w porównaniu z tym, na co stać dzisiaj profesjonalną filozofię. Powyżej poziomu, na któ- rym sytuuje się ta książka, jest jeszcze jeden poziom, który nazwać można właśnie profesjonalnym. Nie da się jednak wejść tak wysoko bez długich studiów, opa- nowania trudnego warsztatu intelektualnego i terminologii. Jeden z głupszych przesądów naszych egalitarnych, demokra- tycznych czasów głosi, że każda istotna i mądra myśl daje się wyrazić w sposób jasny i zrozumiały dla każdego. To nonsens – tak samo w odniesieniu do matematyki czy fizyki teoretycz- nej, jak filozofii. Na szczęście owa „ezoteryczna”, czysto profes- jonalna filozofia nie jest żadnym wyższym stopniem wtajem- niczenia, z którego wszystko to, co poniżej, jawi się jako naiwne i niemądre. Relacja wiążąca współczesną profesjonalną filozo- fię z bardziej popularnymi rozważaniami (a w tym również z materią ogromnej większości klasycznych tekstów filozoficz- nych, czyli tradycji) jest podobna do relacji między fizyką teo- retyczną a wyjaśnieniami na co dzień obserwowanych zjawisk. Fizyka dawno już nie zajmuje się odpowiadaniem na pytanie, dlaczego krople są kuliste, a niebo niebieskie. Inne formułuje pytania i zwykle innymi posługuje się terminami niż „kropla” albo „niebo”. Jeśli jednak ktoś jest ciekawy, fizyk może wyjaś- nić w miarę zrozumiale, jak to jest z tymi kroplami i kolorami. Tak samo jest z profesjonalną filozofią. Nie mówi ona na co dzień o Bogu i duszy, ale zawodowy filozof potrafi na życzenie powrócić do tych idei, wyobrażeń, doświadczeń i słów, z któ- rych filozofia wyrosła i z którymi zachowuje podskórną więź. Takim powrotem do „przedprofesjonalnych” korzeni filozofii jest właśnie ta książka. „Głupie pytania” raczej nie padają już w filozofii, bo od dawna wiemy dokładnie, na jakie odpowiedzi 1100 | JAN HARTMAN one pozwalają i jak je przekształcić w pytania bardziej trafne (acz mało efektowne). Nie znaczy to jednak, że nie warto do „głupich pytań” powracać. Przecież wciąż wielu ludzi stawia je sobie, tak jak w dawnych wiekach. Naukowcy piszą czasem książki o tym, dlaczego lodówka mrozi, a mikrofalówka grzeje. Podobnie filozofowie powinni czasami pisać o tym, dlaczego człowiek jest wolny i co to właściwie znaczy, że jest śmiertelny. Tym bardziej że nawet najbardziej zaawansowany zawodowy filozof na co dzień jest zwykłym człowiekiem, trawionym przez te same niepokoje, co inni. Chociaż więc książkę tę napisałem jako zawodowy filozof, mający w pracy inne zmartwienia niż „nieśmiertelność duszy”, napisałem ją nie tylko dla myślącej publiczności, lecz również dla samego siebie. Pieter De Grebber „Bóg zapraszający Chrystusa, żeby zasiadł na tronie po Jego prawicy” CZY ISTNIEJE BÓG? PPaarraaddookkss eeggzzyysstteennccjjaallnnyy Właściwie trudno o pytanie bardziej istotne i rozstrzygające. Jego stawką jest wszak całe nasze życie – jeśli stworzył nas Bóg i Bóg zachowa nas w istnieniu po śmierci, w stanie zbawczym lub wręcz przeciwnie, to całe nasze życie i wszystko, co w nim się wydarza, ma zupełnie inny sens niż wówczas, gdybyśmy mieli być przemijającą cząstką przyrody, w żaden sposób nie zachowującą istnienia po śmierci. Wcale nie jest jasne, która ewentualność jest lepsza. Życie wieczne i wieczysty boży dozór nęcą, lecz przerażają, za to śmierć ostateczna kusi jako koniec wszelkich trudów i kłopotów; wszak jednak nicość przeraża może jeszcze bardziej. W każdym razie występująca tu różnica – różnica między światem z Bogiem i wiecznym życiem a świa- tem bez Boga i wiecznego życia – jest tak radykalna, że pyta- nie o to, który z członów alternatywy jest prawdziwy, drama- tyczne pytanie „albo – albo”, godne umysłów Kierkegaarda i Pascala, zasługuje na miano pytania wszystkich pytań. Każdy je sobie czasami stawia, zwłaszcza w czasach, gdy wiara w Boga nie jest czymś tak oczywistym jak dawniej. Logicznie rzecz biorąc, w grę wchodzi jeszcze i taka możliwość, że żyć będziemy wiecznie, lecz bez Boga, który nie istnieje. Zajmiemy się nią później, gdyż w tym rozdziale skupimy się na problemie ist- nienia Boga. Jest on składową owego pytania pytań: czy jest Bóg i dusza nieśmiertelna? Problem ten jest w pewnym sensie bardzo prosty. Dzieje się tak wówczas, gdy termin „Bóg” potraktujemy jako nazwę zbiorczą dla pewnej kategorii postaci literackich, znanych z literatury | 1133 CCZZYY IISSTTNNIIEEJJEE BBÓÓGG?? religijnej, a więc legend o pochodzeniu świata i człowieka, o duchach i mocach rządzących wszechświatem itp. Pytanie o ist- nienie Boga można by więc zbagatelizować i uznać za równie nieistotne i pozbawione znaczenia, jak pytanie o istnienie kras- nali albo jednorożców. Nie da się wszelako tak łatwo go zbyć, a to dlatego, że w istnienie krasnali i jed- norożców nikt z dorosłych nie wierzy, a w istnienie Boga – owszem. Ten socjo- logiczny fakt okazuje się mieć tak wielkie znaczenie dla całej kultury umysłowej i nie tylko umysłowej, że filozof zmuszony jest potraktować sprawę poważnie. A jeśli już decyduje się na to, tedy nie może zigno- rować oszałamiającej różnicy, jaka zacho- dzi między dwiema wizjami świata: z Bogiem i bez Boga. Porządek wiary i porządek wiedzy nie schodzą się ze sobą w kwestii ostatecznej, jaką jest kwestia istnienia Boga. W innych sprawach wierzymy w to, co wiemy. W sprawie Boga jest inaczej Potraktowanie pytania o istnienie Boga serio okazuje się jednak nie do końca wykonalne. Bo pytanie to i wynikające z jego rozstrzygnięcia konsekwencje mają tak głębokie egzystencjalne i osobiste znaczenie dla każdego, kto je sobie zadaje (właśnie serio), że wątpliwość nie może bodajże zostać ukojona przez żadną racjonalną odpowiedź. Ależ to para- doks! Żadne słowa nie usuną wszak lęku w sprawie naj- ważniejszej, nie rozwieją wątpliwości, jeśli takowe zalęgły się w naszych umysłach i spowodowały, że z niepokojem zada- jemy pytanie: czy aby na pewno jest ten wielki Duch, który wszystko stworzył, nad wszystkim czuwa, miłosiernie karze i nagradza, a w końcu sprawia, że ostatecznie dobro zwycięża nad złem? Kto po prostu wierzy głęboko, ten o istnienie Boga nie pyta. Kto wierzy, lecz chce swą wiarę oświecić wiedzą, ten tak naprawdę nie o istnienie Boga zapytuje (bo tego jest pewien), lecz jedynie o to, czy rozum zdolny jest istnienie Boga udo- wodnić. Kto zaś nie dowierza, tego żaden dowód intelektualny nie uspokoi. Porządek wiary i porządek wiedzy nie schodzą się ze sobą w kwestii ostatecznej, jaką jest kwestia istnienia Boga. W innych sprawach wierzymy w to, co wiemy. W sprawie Boga jest inaczej: nikt nie może powiedzieć, że wie, iż Bóg istnieje, 1144 | JAN HARTMAN ale wielu w to wierzy mimo, a nawet, jak sami twierdzą, właś- nie dlatego, że nie wiedzą. I co z tym wszystkim począć? W gruncie rzeczy, jeśli potwierdziłoby się wstępne przypusz- czenie, że żadna odpowiedź na pytanie o istnienie Boga, a więc żaden „dowód istnienia Boga” ani żaden „dowód nieistnienia Boga” (jako dzieło ludzkiego umysłu), nie może pretendować do tego rodzaju wiarygodności i istotności, która dorówny- wałaby randze samego pytania i głębi niepokoju, którego jego postawienie bywa świadectwem – trzeba by ostatecznie orzec, że jest to pytanie źle postawione. Pytanie pozorne. Tak bowiem oceniamy pytania, na które w sposób zadowalający odpowie- dzieć nie można. KKłłooppoottyy zzee zznnaacczzeenniieemm ssłłoowwaa „„BBóógg”” Za tą ewentualnością, a więc za rozstrzygnięciem, iż pytanie o istnienie Boga jest źle postawione i nie należy się nim wię- cej zajmować, przemawia jeszcze jedna okoliczność, mająca naturę logiczno-semantyczną, czyli związaną ze znaczeniem słów i sposobem posługiwania się nimi. Jeśli ma sens pytanie „czy istnieje Bóg?”, to tym samym sensowne musiałyby być dwie przeciwstawne odpowiedzi: „Bóg istnieje” oraz „Bóg nie istnieje”. Zachodzi jednak poważna wątpliwość, czy w tym dru- gim zdaniu słowo „Bóg” użyte jest poprawnie. Przecież do defi- nicji Boga należy to, że jest bytem koniecznym, czyli takim, który istnieje mocą własnej natury, sam przez się, a więc właś- nie w sposób konieczny. Zdanie „nie istnieje byt, który istnieje koniecznie” nie jest, wbrew pozorom, sprzeczne (gdyż zwrot „byt, który istnieje koniecznie” jest w nim deskrypcją, a nie twierdzeniem). Jest jednak bardzo nietypowe i paradoksalne. Nieco podobny paradoks wiąże się z najwyższą doskonałością, która przynależy Bogu, zgodnie z jego pojęciem. Czy można kon- sekwentnie pomyśleć o istocie najdoskonalszej (najdoskonal- szej, jaką da się w ogóle pomyśleć), jednocześnie będąc świado- mym, że jest to tylko pewna konstrukcja myślowa bądź hipoteza? Wszak byt realny (a więc i Bóg istniejący) jest doskonalszy od wszelkiej fikcji i wymysłu. Podobnie jak w przypadku zastrzeżenia mówiącego, że do pojęcia należy konieczne istnienie (Bóg jako | 1155 CCZZYY IISSTTNNIIEEJJEE BBÓÓGG?? byt, który nie może nie istnieć), także w tym przypadku nie- zbędna jest analiza semantyczna, usuwająca pewne nieporozu- mienie. Otóż tak samo jak możemy sobie skonstruować pojęcie bytu, który nie może nie istnieć, możemy też sobie skonstruo- wać pojęcie bytu, którego istnienie mamy obowiązek uznać w konsekwencji przyjęcia definicji mówiącej, że będzie to „byt najdoskonalszy, jaki możemy pomyśleć”. W tym drugim przy- padku rzeczywiste istnienie jest tak samo założonym w pojęciu Boga warunkiem a priori, czyli warunkiem z góry przyjętym i na pojęcie Boga nałożonym, jak miało to miejsce w pierwszym przypadku (Boga, który jest konieczny – nie może nie istnieć). Istnienie Boga jest tu założeniem przyjętym w samym pojęciu Boga, nie zaś czymś stwierdzonym. Co najwyżej można mówić o tym, że przyjęcie pojęcia Boga (a może samo jego posiadanie w umyśle – bo niektórzy twierdzą, że pojęcie to jest wrodzone) zmusza nas do uznania Jego istnienia. Inaczej mówiąc, rozu- mienie pojęcia Boga wyraża się w tezie egzystencjalnej „Bóg ist- nieje”, a podając tę tezę w wątpliwość, „zadaje się kłam” rozu- mieniu tego pojęcia, popadając w sprzeczność. Niestety, udowodnić istnienie Boga a udowodnić, że gdy posiada się w umyśle pojęcie Boga, logicznie dopuszczalne jest jedynie mówienie „Bóg istnieje” (nie zaś na przykład „Bóg być może nie istnieje”) – to nie to samo. Wystarczy zauważyć, że dla dowodzącego istnienia Boga wyrażenie „naj- doskonalszy byt, jaki możemy pomyśleć” jest równoznaczne z wyrażeniem „najdoskonalszy byt rzeczywisty, jaki możemy pomyśleć” – w obu zaś przypadkach chodzi o Boga i w obu przypadkach jest mowa o czymś pomyślanym, a więc o poję- ciu, które się zakłada czy też przyjmuje. Poza tym wyrażenie „byt najdoskonalszy, jaki można pomyśleć” ma zupełnie nie- określony sens – nie wiemy, co to znaczy „doskonały”, co miałoby być kryterium doskonałości i dlaczego miałoby być takie, a nie inne. Zwłaszcza nie jest oczywiste, czy określenie „najdoskonalszy” musi zakładać określenie „realny” (bo może właśnie „byty idealne” są doskonalsze?), nie mówiąc już o tym, że zwrot „istnieje realnie” bądź „realny” bynajmniej nie jest jasny. 1166 | Niedostępne w wersji demonstracyjnej. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki w serwisie
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Głupie pytania. Krótki kurs filozofii
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: