Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00411 005578 13608773 na godz. na dobę w sumie
Gorące lata trzydzieste. Wydarzenia, które wstrząsnęły Rzeczpospolitą - ebook/pdf
Gorące lata trzydzieste. Wydarzenia, które wstrząsnęły Rzeczpospolitą - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 82
Wydawca: Histmag Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-934630-3-9 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> popularnonaukowe
Porównaj ceny (książka, ebook (-9%), audiobook).

Andrzej Garlicki opublikował znakomity zbiór szkiców zatytułowany „Piękne lata trzydzieste”. Tytuł był ironiczny – druga dekada niepodległej Rzeczpospolitej wcale nie była pięknym okresem. Redakcja portalu Histmag.org, zainspirowana książką Garlickiego, przygotowała kolejny e-book, tym razem poświęcony wydarzeniom z okresu pięciu ostatnich lat niepodległej Polski.

„Gorące lata trzydzieste” to osiem szkiców poświęconych ważnym i ciekawym wydarzeniom z lat 1934-1939. Zbiór otwiera opowieść o kulisach śmierci ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego, zamordowanego w tajemniczych okolicznościach na warszawskiej ulicy Foksal w czerwcowe popołudnie 1934 roku. Bezpośrednią konsekwencją tego wydarzenia było powołanie tzw. Miejsca Odosobnienia w Berezie Kartuskiej. Trafiali tam wszyscy ci, którzy nie zgadzali się z polityką prowadzoną przez władze Drugiej Rzeczpospolitej. Trafiały tam osoby uznane za wrogów państwa, począwszy od działaczy narodowo-radykalnych, kończąc na agentach bolszewickich. Cechą szczególną Berezy było przede wszystkim to, że trafiano tam nie z wyroku sądu, a jedynie na podstawie decyzji władz administracyjnych.

Powstanie obozu w Berezie stało się momentem symbolicznym. Z biegiem czasu polska polityka stawała się coraz bardziej brutalna. Autokratyczna była nowa konstytucja, która weszła ostatecznie w życie w kwietniu 1935 roku, groźne były także totalistyczne ciągoty następców Marszałka Józefa Piłsudskiego. Gdy ten umarł w niespełna trzy tygodnie po uchwaleniu konstytucji kwietniowej, rozpoczęła się bowiem między nimi bezpardonowa walka o władzę. Czy istniał polski faszyzm? Czy jesienią 1937 roku Polsce groził zamach stanu? O tym wszystkim przeczytacie państwo na kartach „Gorących lat trzydziestych”. Zbiór zamykają trzy teksty poświęcone polskiej dyplomacji w latach 1938-1939. Była ona zupełnie niezwykła. Chyba nigdy wcześniej w swych dziejach Polska nie była tak agresywna wobec swoich sąsiadów. A wszystko po to, by po kilkunastu miesiącach paść ofiarą napaści ze strony hitlerowskich Niemiec.

Wierzę, że o Drugiej Rzeczpospolitej warto jest dyskutować. Warto pamiętać to co napawa nas dumą i to co przypominamy z zawstydzeniem. Nieprawdą jest na pewno, że klęska wrześniowa była nieuchronna. Jak powiedział niegdyś Stanisław Jerzy Lec, historia to zbiór faktów, które nie musiały zajść. Jeżeli chcemy dziś budować pomyślność naszego kraju, musimy tym lepiej pamiętać o błędach jakie popełnili nasi przodkowie.

Michał Przeperski
redaktor naczelny portalu Histmag.org

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

MICHAŁ PRZEPERSKI Gorące lata trzydzieste Wydarzenia, które wstrząsnęły Rzeczpospolitą PROMOHISTORIA Warszawa 2014 Autor: Michał Przeperski Korekta: Justyna Piątek Skład i łamanie: Michał Turajski Projekt okładki: Michał Turajski ISBN: 978-83-934630-3-9 All rights reserved. Copyright © 2014 by PROMOHISTORIA Michał Świgoń Warszawa 2014 e-mail: redakcja@histmag.org www: http://histmag.org Wydanie elektroniczne. Jeśli zdobyłeś ten egzemplarz z naruszeniem praw autorskich, zachęcamy: kup oryginalny e-book i wesprzyj jego twórców. Spis treści Przedmowa Kto zabił ministra? Cała władza dla Marszałka! – konstytucja kwietniowa Czy II RP mogła zostać państwem totalitarnym? Czy marszałek Śmigły-Rydz chciał dokonać zamachu? Polski fazyszm w centrum Warszawy? Polska grozi Litwie – ultimatum z 1938 r. Zaolzie – sukcesik Józefa Becka? Kosztowny honor Józefa Becka Bibliografia 7 9 13 26 34 42 50 60 66 78 Czy II RP mogła zostać państwem totalitarnym? W końcu lat 30. demokracja nie miała w Europie najwyższych notowań. jego W Polsce również. Gdy w maju 1935 r. zmarł Józef Piłsudski, spadkobiercy zaczęli śnić o polskim totalitaryzmie. 10 stycznia 1938 r. na politycznej scenie II Rzeczpospolitej pojawił się gen. Stanisław Skwarczyński. Mianowano go szefem Obozu Zjednoczenia Narodowego, w miejsce Adama Koca, bliskiego współpracownika marszałka Edwarda Śmigłego–Rydza. Ten ostatni był formalnie od lipca 1936 r. drugą osobą w państwie i miał plan na to, aby zostać dyktatorem na miarę swego mistrza – Józefa Piłsudskiego. Sieroty po Marszałku Józef Piłsudski umarł 12 maja 1935 r. Niespełna trzy tygodnie wcześniej, 23 kwietnia 1935 r., prezydent Ignacy Mościcki złożył podpis pod nową polską konstytucją, która stworzyła prawne fundamenty autorytaryzmu w Polsce. Ogromna władza wykonawcza została zogniskowana w rękach prezydenta, odpowiedzialnego jedynie „przed Bogiem i historią”. Gdy zabrakło Piłsudskiego, funkcję tę miał objąć Walery Sławek, jeden z najbliższych współpracowników Marszałka i, jednocześnie, lider Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem, ugrupowania powołanego jesienią 1927 r. jako zaplecze rządów sanacyjnych. Pewny siebie Sławek rozwiązał BBWR w październiku 1935 r. i oczekiwał na dymisję Mościckiego. Wydarzenia przybrały jednak inny obrót. Doszło do porozumienia pomiędzy 26 Walery Sławek Mościckim oraz Edwardem Śmigłym–Rydzem, który po śmierci Piłsudskiego objął funkcję Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych, a tym samym objął zwierzchnictwo nad całością armii polskiej. W maju 1936 r. powołano nowy rząd, stanowiący kompromis, który pozbawił Sławka wpływu na sytuację w Polsce. Premierem został „człowiek Śmigłego”, gen. Felicjan Sławoj Składkowski, jednak skład gabinetu został mu narzucony. Do „ministrów prezydenckich” zaliczano: Eugeniusza Kwiatkowskiego, Mariana Zyndrama- Kościałkowskiego, Juliusza Poniatowskiego, Wojciecha Świętosławskiego i Emila Kalińskiego, natomiast do ministrów Śmigłego: Juliusza Ulrycha, Witolda Grabowskiego i Tadeusza Kasprzyckiego. Niezależne stanowisko zajmowali Antoni Roman oraz szefujący Ministerstwu Spraw Zagranicznych Józef Beck. „Grupa zamkowa”, jak zaczęto nazywać polityków zbliżonych do Mościckiego, opowiadała się za ograniczoną liberalizacją reżimu i planowała lewicy. Przeciwne tendencje dominowały wśród oprzeć się na sanacyjnej zwolenników Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych. Opowiadali się oni zdecydowanie za wzmocnieniem reżimu autorytarnego, a nie brakowało wśród nich także sympatyków tendencji totalitarnych, które bujnie rozwijały się w krajach sąsiednich: III Rzeszy i Związku Sowieckim. Totalitaryzm wymaga jednak silnego, charyzmatycznego przywództwa i idei mogącej skupić masy. 24 maja 1936 r. Śmigły wygłosił przemówienie, w którym zapowiedział utworzenie nowej masowej organizacji, pod hasłem „obrony Polski”. Miała ona jednocześnie stać się zasadniczym zastąpić BBWR jako zaplecze polityczne sanacji i 27 Marszałek Edward Śmigły-Rydz narzędziem politycznym w jego rękach. Mijały miesiące, a Śmigły i Koc poszukiwali formy dla planowanej przez siebie organizacji. 10 listopada 1936 r. Edward Śmigły–Rydz został mianowany Marszałkiem Polski, co wyraźnie wzmocniło jego pozycję. Konkretnego pomysłu na organizację nadal jednak brakowało. Deklaracja i… co dalej? Dopiero 21 lutego 1937 r. o godzinie 17.30 przed mikrofonami polskiego radia zasiadł Adam Koc, aby przedstawić „deklarację ideowo-polityczną”. Zawierała ona dużo ogólników i niewiele konkretów. I to do tego stopnia, że choć proklamowane było powstanie nowej organizacji, to Koc… nie zaproponował dla niej żadnej nazwy. Dopiero w początkach marca pojawiła się nazwa: Obóz Zjednoczenia Narodowego. Jej autorem był znany pisarz, Ferdynand Goetel. Nie okazała się ona jednak szczęśliwa, bowiem szybko stworzony został pochodzący od niej skrótowiec: Ozon, pozostawiający niemałą przestrzeń do żartów i kpin. Jak do deklaracji odnieśli się współcześni? Oględnie można powiedzieć, że jednocześnie zwolennik Piłsudskiego, sceptycznie. Wileński konserwatysta, a 28 stronnictwa zachowawczego, Stanisław Cat-Mackiewicz, pisał: pod względem społecznym zbliżony jest do deklaracji pod względem narodowym jest zdecydowanie nacjonalistyczny – akceptując bez zastrzeżeń całą ideologię Dmowskiego. Jeżeli wziąć pod uwagę fakt, iż autorem tych słów był polityk prawicowy i zwolennik rządów silnej ręki, to łatwo sobie wyobrazić, jakiego rodzaju opinie pojawiły się w środowiskach wyznających inne poglądy. Z perspektywy historyka trafnie oddał to Paweł Wieczorkiewicz: Tego rodzaju łamańce ideowe, łącznie z czytelnymi odwołaniami do autorytarnych ideologii [… ] spotkały się z surowymi ocenami środowisk lewicowych – które widziały w nich tendencje totalitarne – a także ideowych piłsudczyków. Pomimo tego, że deklaracja została w kraju przyjęta dość ostrożnie, niezrażony Śmigły kontynuował swój plan. Adam Koc został oficjalnie mianowany szefem Ozonu, a potężna kampania propagandowa zachęcała do masowego wstępowania do organizacji powstałej pod hasłem „obrony Polski”. Deklarację opublikowała prasa, rozplakatowano ją na słupach ogłoszeniowych w całym kraju, a także wydrukowano w formie broszury. Co bardzo istotne, w administracja państwowa. rozpowszechnianiu uczestniczyła deklaracji aktywnie Monopartia Śmigłego szczegółowo weryfikowany. Do Ozonu mogły W pierwszych tygodniach po powołaniu do życia Obozu Zjednoczenia Narodowego, gazety były pełne informacji o jego dynamicznym rozwoju. Miał on wiele cech monopartii, a jedną z najbardziej oczywistych była specyficznie pojmowana jednolitość. Członkiem OZN-u nie mógł bowiem zostać Żyd ani przedstawiciel mniejszości narodowej, a każdy akces miał być, przynajmniej teoretycznie, zresztą przystępować nie tylko osoby, lecz i całe organizacje. Już w początkach istnienia nowej organizacji akces zgłosiły m.in. Federacja Polskich Związków Obrońców Ojczyzny, Zarząd Główny Przysposobienia Wojskowego Leśników czy Zarząd Główny Związku Niższych Pracowników Poczt, Telegrafów i Telefonów. Władysław Pobóg-Malinowski napisał w swojej „Historii Polski”, że: Już w ciągu pierwszego tygodnia zgłosiło się do szeregów obozu prawie 2 mln członków, a ilość ta rosła jeszcze. 29 Ignacy Mościcki Struktura nowej organizacji politycznej oparta była na modelu militarnym, z szefem OZN-u oraz szefem sztabu na czele. Miejsce wewnątrzpartyjnej demokracji zajmowało na wszystkich szczeblach jednoosobowe kierownictwo, będące zresztą przedmiotem swoistego kultu. Ozon starał się czerpać swoją siłę z usankcjonowanego, aktywnego udziału armii w życiu politycznym kraju. Bardzo istotne znacznie dla organizacji miał fakt, że jej wodzem, a co za tym idzie – wodzem całego narodu – był Edward Śmigły-Rydz, piastujący funkcję Naczelnego Wodza polskiej armii. Każda osoba przystępująca do organizacji godziła się automatycznie na to, aby się „podporządkować woli i decyzjom Wodza Naczelnego”. Opozycyjny wobec Śmigłego tygodnik „Czarno na białem” pisał o Ozonie jako o organizacji skrajnie zhierarchizowanej, opartej o myśl i wolę wodza – wódz jest wszystkim, jest alfą i omegą. Jest to spostrzeżenie trafne. Można powiedzieć, że Śmigły za wszelką cenę starał się budować własną charyzmę niepodważalnego lidera, którego wola miała kształtować polską rzeczywistość. Podobieństwa do „zasady wodzowskiej”, regułę prawną w III Rzeszy, narzucają się tu same i są w pełni uzasadnione. stanowiącej Masowa organizacja, swych zdyscyplinowanych szeregach, wydawała się jednym ze sposobów na skuteczną obronę polskiej niepodległości przed zakusami totalitaryzmów zza wschodniej skupiająca wszystkich Polaków w 30 Idea zjednoczenia Polaków pod sztandarem jednej i zachodniej granicy. organizacji w oficjalnej propagandzie nazywana była „konsolidacją narodową”. To nieprecyzyjne określenie można wyjaśnić, korzystając z ówczesnej prasy ozonowej. Tygodnik „Zaczyn” pisał: Może i musi być przeprowadzona konsolidacja w tym kierunku, by bez przymusów i obozów koncentracyjnych monopartii zrozumieli wszyscy, że ponad racją cząstkową, nie tylko istnieje, ale rozstrzygnąć musi nadrzędny interes państwa jako całości, który tym samym realizuje najwyższe cele narodu [… ]. Totalizm może być wprowadzony jako stan wyjątkowy [… ]. Z totalizmem związana jest monopartia [… ] albo konsolidacja z uznawaniem bezspornym nadrzędności interesu państwowego, z dobrowolnym wryciem w opinii kanałów jednolitej woli kierującej – albo stan wyjątkowy. Nic trzeciego nie ma i nie będzie. Oznaczało to ni mniej, ni więcej, tylko że albo Polacy sami zgodzą się na wprowadzenie totalitarnej formy rządów, albo też zostaną one siłą wprowadzone przez zwolenników Śmigłego. Przesilenie Wbrew pozorom w drugiej połowie lat 30. w Polsce nie brakowało sympatyków totalitaryzmu. Obok skrajnie prawicowych przedstawicieli obozu sanacyjnego zaliczali się do nich m.in. secesjoniści z obozu narodowego, a w tym najbardziej chyba rozpoznawalna grupa skupiona wokół Bolesława Piaseckiego, znana jako Obóz Narodowo Radykalny-„Falanga” (także jako Ruch Narodowo-Radykalny, RNR). Falangiści również chcieli zgromadzić Polaków w jednej organizacji, nazywanej przez nich Organizacją Polityczną Narodu. Miała ona być zbudowana hierarchicznie, wielostopniowo, a na jej czele także miał się znajdować wódz. Drobną różnicą było to, że o ile zwolennicy Śmigłego rezerwowali pozycję przywódcy dla Marszałka, tam miejsce dla Bolesława Piaseckiego. Najwyraźniej nie stanowiło to jednak zasadniczego problemu. W połowie roku 1937 doszło bowiem do nawiązania współpracy pomiędzy zwolennikami totalizmu z obu stron. to Falangiści widzieli Rok 1937 miał być rokiem czynu. Oenerowcy mówili o dokonaniu „przełomu 31 odsunięcie pełni władzy, narodowego”, czyli innymi słowy: rewolucji narodowej, która miała przewrócić cały dotychczasowy porządek społeczno-polityczny. Śmigły liczył natomiast na uchwycenie zamkowej” i zaprowadzenie twardej dyktatury. Ozon miał w tej rozgrywce pełnić rolę potężnej monopartii, przechylającej szalę zwycięstwa na korzyść Marszałka. Gdy po początkowych sukcesach fala akcesów osłabła, Śmigły zdecydował się na budowę, nieplanowanej wcześniej, młodzieżówki Ozonu – Związku Młodej Polski. Na jej czele stanęli działacze Falangi, którzy zaczęli poważnie liczyć się w rozgrywce o władzę. od rządów „grupy Grupa zamkowa, skupiona wokół prezydenta Mościckiego zajęła wobec Ozonu stanowisko wyczekujące. Sam Prezydent z ociąganiem złożył deklarację poparcia, natomiast jego najbliżsi współpracownicy, w tym budowniczy Gdyni, wicepremier Eugeniusz Kwiatkowski zachowali wobec tej organizacji wyraźną rezerwę. Jak się okazało, rezerwa ta była bardzo wskazana. Jesienią 1937 r. Śmigły postanowił przejść od słów do czynów – zażądał od Mościckiego wycofania poparcia dla „ministrów prezydenckich” oraz powierzenia misji sformowania sympatii totalistycznych. Równałoby się to przejęciu pełni rządów dyktatorskich przez Śmigłego. Wydawało się, że w rękach tego ostatniego znajdowały się wszystkie atuty: armia, liczna, sfanatyzowana młodzieżówka. Przez trzy październikowe tygodnie Warszawa żyła w napięciu, oczekując na wojskowy zamach stanu. intensywnie rozbudowywana masowa organizacja i rządu Witoldowi Grabowskiemu, znanemu z Przyczyny klęski Do wojskowego zamachu stanu nie doszło, a pomysłu na polski totalitaryzm nie udało się wprowadzić w życie. Dlaczego? Pierwszym narzucającym się powodem klęski były cechy charakteru lecz potencjalnego wodza. Edward Śmigły–Rydz był niezłym wojskowym, lubującym się w splendorze, niezręcznym i w gruncie fatalnym politykiem: rzeczy niedoświadczonym. Chociaż rozumiał on potrzebę wzmocnienia Polski w obliczu zagrożenia ze strony hitlerowskich Niemiec i stalinowskiego ZSRR, to z trafnej oceny sytuacji nie potrafił wyciągnąć właściwych wniosków. Widział on Józefa Piłsudskiego, podczas gdy swoją rolę w kontynuowaniu tradycji 32 pozbawiony był jego charyzmy i zdecydowania. Prawomocność jego rządów kwestionowali nawet członkowie elity piłsudczykowskiej: do legendy przeszła defilada odbierana przez Śmigłego, podczas której maszerujący wznosili okrzyki „my zjemy Rydza!” zamiast zaplanowanych: „my chcemy Rydza!”. Marszałkowi zabrakło konsekwencji i dynamizmu. Uchylił się on od zastosowania siły, co wyszło na dobre Rzeczpospolitej, ale zaprzepaściło jego plany polityczne. Drugą przyczyną była dość powszechna niechęć Polaków do kopiowania wzorów ustrojowych utożsamianych przede wszystkim z III Rzeszą. Lata rządów Józefa Piłsudskiego przyniosły stabilizację władzy, która „pozwalała żyć”. Totalitarna koncepcja państwa zmuszała obywateli do partycypacji politycznej na warunkach podyktowanych przez prawe skrzydło obozu sanacyjnego. Tymczasem wielu Polaków nie miało na to najmniejszej ochoty. Tę sytuację dobrze oddawała akcja zapisów do Ozonu – ogromna ilość członków brała się przede wszystkim z akcesów całych organizacji, natomiast ich aktywność była najczęściej żadna. W końcu, dużą zręcznością polityczną wykazał się główny antagonista Śmigłego – prezydent Ignacy Mościcki. Nie po raz pierwszy pokazał on duże umiejętności polityczne, których nie doceniali jego konkurenci: tak Walery Sławek, jak i Edward Śmigły–Rydz. Zakulisowymi działaniami Mościckiemu udało się sparaliżować rozwój Ozonu i skompromitować „mocnego człowieka” Śmigłego – Adama Koca. Opierając się na sanacyjnej lewicy, Mościcki odparł też z sukcesem wszystkie próby rozszerzania wpływów ONR-„Falanga”. Odejście Adama Koca z funkcji szefa Obozu Zjednoczenia Narodowego i zastąpienie go przez bezbarwnego gen. Stanisława Skwarczyńskiego, stanowiło ostateczne zwycięstwo przeciwników totalitaryzmu w Polsce. Do demokracji wciąż było jednak daleko. 33
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Gorące lata trzydzieste. Wydarzenia, które wstrząsnęły Rzeczpospolitą
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: