Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00330 006392 14084738 na godz. na dobę w sumie
Gorzki triumf. Wojna chińsko-japońska 1937-1945 - ebook/pdf
Gorzki triumf. Wojna chińsko-japońska 1937-1945 - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 1042
Wydawca: Avalon Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-7730-061-9 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> naukowe i akademickie >> historia
Porównaj ceny (książka, ebook (-8%), audiobook).

Konflikt chińsko-japoński lat 1937-1945 można śmiało uznać za najbardziej zapomniany front II wojny światowej. Tymczasem był to front najdłuższy, zarówno w kilometrach, jak i w czasie trwania. Mordercze nieraz walki toczyły się przez 97 miesięcy, kapitulację zaś podpisano dopiero 9 września 1945 r. Do tego czasu tysiące wsi i miast Państwa Środka  zamieniło się w gruzowiska, życie zaś straciło może nawet dwadzieścia milionów Chińczyków. Są to straty porównywalne jedynie z sowieckimi, rozdzielonymi wszakże miedzy Ukraińców, Białorusinów i Rosjan; w liczbach bezwzględnych żaden naród nie poniósł ofiar większych od narodu chińskiego. Nawet po Pearl Harbor większość Cesarskiej Armii Japońskiej operowała właśnie w Chinach, a nie przeciw Amerykanom czy Brytyjczykom. Szerzone przez komunistów chińskich opinie, jakoby wojska rządu Czang Kaj-szeka jedynie pozorowały walkę, w świetle rzetelnych badań okazały się nieprawdziwe. Pasują bardziej właśnie do podwładnych Mao. Mimo niemal całkowitego braku nowoczesnego uzbrojenia, nie dostarczanego w większych ilościach także po wejściu Anglosasów do wojny, armie Kuomintangu nieugięcie opierały się Japonii. Wyczerpana wojną Republika Chińska, acz obdarzona przez Roosevelta formalnym tytułem wielkiego mocarstwa, po gorzkim triumfie nad Japonią nie była w stanie oprzeć się szturmowi wspieranych przez Moskwę komunistów. Ci ostatni na długo pogrzebali prawdę o japońskim najeździe pod niebotyczną piramidą kłamstw.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Spis treści 1 Spis treści 2 mojej mamie Jadwidze Spis treści 3 Spis treści Wydanie publikacji dofinansowane ze środków przeznaczonych na działalność statutową Wydziału Historiycznego Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie Konsultacja w zakresie terminologii wojskowej dr hab. Krzysztof Kubiak Korekta i redakcja Konrad Rajca Projekt okładki Andrzej Najder Copyright by Jakub Polit, Kraków 2013 Wydawnictwo AVALON ISBN 978-83-7730-047-3 Z a m ó w i e n i a p r z y j m u j e Wydawnictwo AVALON T. Janowski Sp. j. ul. Fiołkowa 4/13; 31-457 Kraków tel. +48 606 750 749 zamowienia@wydawnictwoAVALON.pl www.wydawnictwoAVALON.pl 4 Spis treści jesteście bezimiennymi bohaterami Dai Li ale są i tacy, po których nie została pamięć, zginęli jakby nie istnieli /Syr 44,2/ 5 Spis treści 6 Spis treści Spis treści Wstęp ......................................................................................................9 Prolog „Incydent mandżurski” .......................................................................21 Rozdział I Wschodzące słońce i słońce białe .........................................................51 Rozdział II W mroku, na moście Marco Polo .........................................................93 Rozdział III Wchodzenie w wojnę ..........................................................................119 Rozdział IV Szanghaj, drugie Verdun....................................................................150 Rozdział V Klęska na Północy ..............................................................................177 Rozdział VI „Holocaust w dolinie Yangzi” ............................................................206 Rozdział VII Taierzhuang; Chiny kontratakują.....................................................234 Rozdział VIII W stronę Wuhanu: eksodus ...............................................................263 Rozdział IX Wuhan; marzenie o rozstrzygającym ciosie ......................................291 Rozdział X Zdrada .................................................................................................323 Rozdział XI Ofensywa zimowa, wojna zimowa .....................................................359 Rozdział XII Osamotnieni .......................................................................................391 Rozdział XIII Kolaboracja, eksploatacja, degeneracja .............................................426 7 Spis treści Rozdział XIV Czerwony czynnik ..............................................................................460 Rozdział XV 2 lipca 1941, decydujący dzień II wojny światowej ...........................489 Rozdział XVI Wreszcie alianci ..................................................................................518 Rozdział XVII Piekielne lanie ....................................................................................552 Rozdział XVIII Czy Chiny wytrzymają? .....................................................................585 Rozdział XIX Degrengolada ......................................................................................619 Rozdział XX Dwa szczyty ........................................................................................651 Rozdział XXI Tajny front ..........................................................................................686 Rozdział XXII Rewanż w Birmie ...............................................................................717 Rozdział XXIII O jeden cios za wiele: Ichigō ..............................................................754 Rozdział XXIV Wzlot komunistów .............................................................................788 Rozdział XXV Tonąc u wejścia do portu ...................................................................815 Rozdział XXVI Japonia u kresu ..................................................................................839 Rozdział XXVII W cieniu Jałty .....................................................................................869 Rozdział XXVIII Koniec – zbyt późno, zbyt wcześnie ..................................................899 Epilog Dziedzictwo ........................................................................................927 Summary ............................................................................................959 Wykaz skrótów ...................................................................................965 Bibliografia selektywna .....................................................................967 Indeks nazwisk .................................................................................1009 8 Wstęp Wstęp Na początku grudnia 2001 r. Vicki Zhao Wei, młoda, ale już niezwy- kle popularna w Chińskiej Republice Ludowej piosenkarka i gwiazdka filmowa, pozwoliła się sfotografować dla nowojorskiego „Fashion Maga- zine” w sukience mini, której motywem była japońska bandera wojenna. W ciągu kilku następnych dni Chiny zatrzęsły się w posadach. Kaska- dy listów i innych protestów były tak olbrzymie, że obawiano się o bez- pieczeństwo dziewczyny. Powszechnie oskarżano ją o obrazę milionów ofiar i apologię morderców. Nie pomogły sążniste przeprosiny, jakie już 9 grudnia opublikował „Beijing Evening News” oraz portal Sina.com. Publiczna skrucha, wyrażona po tygodniu w studiu telewizyjnym, tak- że nie uciszyła burzy. Tuż potem na koncercie w prowincji Hunan robot- nik, niejaki Fu Shenghui, rzucił w piosenkarkę fekaliami. Mimo upły- wu ponad półwiecza, odczuwana przez społeczeństwo rana okazała się tak głęboka, że jej przypudrowanie nie wystarczyło. Głęboka ignorancja młodzieży wobec wydarzeń sprzed przeszło półwiecza okazała się nie do zniesienia dla starszych generacji i obudziła upiory przeszłości1. Praca ta ma na celu przybliżenie wydarzeń wojennych w Azji, o których zwykle milczą szkolne podręczniki. Druga wojna światowa, wzbudzająca ciągle rosnące zainteresowanie, postrzegana jest z reguły jako konflikt europejski, choć walki w Azji trwały dłużej, a rozpoczęły się wcześniej, zaś okupacja japońska objęła tereny zamieszkane przez czterysta milionów ludzi, blisko dwukrotnie ludniejsze i większe niż podporządkowane okupacji niemieckiej (225 mln). W podręcznikach walkę z Japonią określa się zazwyczaj mianem „wojny na Pacyfiku”, choć 64 z 24 mln alianckich ofiar tej wojny stanowili w istocie Chiń- czycy (a 99 Azjaci, nie licząc oczywiście Japończyków)2. Choć rozstrzy- gnięcie w zmaganiach z Cesarstwem zapadło na pewno na froncie walk z Amerykanami, więcej żołnierzy cesarza Shōwa (za życia znanego jako Hirohito) znalazło się na froncie w Chinach niż w jakimkolwiek rejo- nie Oceanu Spokojnego. 1 Por.: www.zhaowei-international.com (14 IX 2012); wikipedia.org/wiki/Zhao_Wei 2 Por. W. Gruhl, Imperial Japan’s Word War Two, 1931–1945, New Brunswick and (14 IX 2012). London 2007, s. 170. 9 Wstęp Z wszystkich frontów drugiej wojny światowej front chińsko-japoń- ski był najdłuższym, zarówno w sensie rozciągłości geograficznej, jak i czasu trwania. Żaden też inny, z wyjątkiem niemiecko-sowieckiego, nie przyniósł tak wielkiej liczby ofiar wśród żołnierzy i ludności cywil- nej. Tragiczny koniec Republiki Chińskiej, której strzęp (wyszydzany jako rzekomo groteskowa skamielina zimnej wojny) przetrwał jedynie na Tajwanie, spowodował wyparcie azjatyckiego kataklizmu z pamię- ci świata. Triumfujące komunistyczne Chiny nawiązywały przede wszystkim do domowej „wojny wyzwoleńczej”, walki z Japonią trak- tując jako epizod bojów z Chińską Partią Narodową (Kuomintangiem, skrót KMT). Przez lata nie powstał żaden pomnik upamiętniający mi- liony poległych, a weterani musieli milczeć. Żaden chiński Tołstoj nie stworzył miejscowego odpowiednika Wojny i pokoju. Dla świata zewnętrznego tragedia „pokonanej w zwycięstwie” Re- publiki Chińskiej nie nadawała się na hollywoodzki przebój. Brakowa- ło w niej umoralniającego zakończenia – nawet takiego, jakim dla eu- ropejskich Żydów było po Holocauście powstanie Izraela. Tuż po klę- sce Japonii Republika została zamordowana przy obojętności byłych aliantów. Potworna liczba ofiar, połączona z puszczeniem z dymem ar- chiwów przez Japończyków oraz sytuacja polityczna sprawiły, że nie pojawił się żaden chiński Instytut Yad Vashem. W przeciwieństwie do Anny Frank, z którą utożsamić się mogło każde dziecko Zachodu, tra- gedia w Chinach przydarzyła się ludziom o trudnych do zapamiętania nazwiskach, żyjących w niezmiernie odległym kraju. Ich losy lądowały w podręcznikowych rubrykach o enigmatycznej nazwie „wysokie stra- ty”, często w połączeniu z podszytymi rasizmem sloganami „życie ludz- kie jest w Chinach tanie”, albo „Chińczycy są fatalistami”. Do porząd- ku dziennego przechodzono nad faktem, iż każdy z poległych i zamor- dowanych był odrębnym bytem, mającym swoje plany i krewnych, i że większość zamordowanych w Europie Żydów ani wyglądem, ani stro- jem, ani trybem życia też bynajmniej nie przypominała typowych ame- rykańskich przedstawicieli klasy średniej. Wbrew wyidealizowanemu obrazowi, przeciwstawiającemu „bar- barzyńcom” miłującego pokój Chińczyka, dzieje Państwa Środka bywa- ły pełne przemocy i (często bratobójczych) konfliktów zbrojnych. Stąd pokusa, by najazd japoński traktować jako kulminację i koniec trwa- jących od stu lat inwazji na Chiny, zapoczątkowanych w 1839 r. sław- nymi wojnami opiumowymi. Pogląd ten (usankcjonowany potem przez Mao Zedonga znanym stwierdzeniem, że stulecie to zamknęło dopie- ro proklamowanie ChRL) jest jednak jawnie fałszywy. Kataklizm lat 1937–1945 był czymś zdecydowanie większym niż poprzednie lokalne epizody. Tamte (prócz wielkiego powstania tajpingów lat 1851–1864, będącego jednak wojną domową) miały charakter lokalny, toczyły się na peryferiach kraju i kończyły po kilku miesiącach, będąc przy tym 10 Wstęp (mimo czasem dalekosiężnych skutków politycznych) stosunkowo mało krwawymi. Tym razem stawką było nie okrojenie terytorialne Chin lub narzucenie im takich czy innych warunków, ale zupełne zniszcze- nie chińskiej państwowości w dotychczasowej postaci. Widmo zagłady nadeszło przy tym nie od obcego i niepokojącego Zachodu, ale z azja- tyckiego kraju, będącego częścią tego samego świata, w którym Chiny tak długo dominowały. Najeźdźcy, w przeciwieństwie do niemal wszyst- kich poprzednich azjatyckich napastników, nie wykazywali przy tym niemal żadnych skłonności do asymilacji; ich incydentalne zaintereso- wanie chińską kulturą łączyło się zwykle z lepiej lub gorzej maskowa- ną pogardą. Pod tym względem inwazja japońska przypominała żywo najazd mongolski i tylko z tym ostatnim głośnym kataklizmem może być w dziejach Chin porównywana. Inwazja stała się punktem zwrotnym w historii Chin. Wbrew czę- stemu stereotypowi, dotknęła ona nie społeczeństwo feudalne, lecz szyb- ko modernizujący się kraj, znajdujący się w intensywnej przebudowie. Niszczące walki wydawały się nie mieć końca, przy czym przynajmniej do 1943 r. nic nie zwiastowało jakiegokolwiek przełomu. W trakcie ich trwa- nia struktury państwa budowanego przez Kuomintang zostały w znacz- nej mierze zniszczone. Ogromnie wzmocnili się natomiast, nie angażujący się zbytnio w walkę, chińscy komuniści. Po nagłej kapitulacji Japonii dość łatwo zdołali zapanować nad materialnie zrujnowanym i doprowadzonym przez walki niemal do rozpaczy społeczeństwem. W ten sposób nieudana japońska próba podboju stała się kamieniem węgielnym przyszłej ChRL – tworu wywierającego coraz większy wpływ na losy świata. Mimo swych apokaliptycznych rozmiarów, chińsko-japońska Woj- na Oporu (chiń. Banian KangRi zhangzheng) pozostaje w Europie nie- mal zupełnie nieznana. Pod tym względem większą wiedzę mają już Amerykanie, potrafiący niekiedy wymienić własnych bohaterów kon- fliktu – lotników zwanych „Latającymi Tygrysami”, dzielnego genera- ła Josepha Stilwella czy pułkownika Jamesa Doolittle’a. Prawie nikt co prawda nie ma pojęcia, że w chwili, gdy owi bohaterowie przybyli bronić Chin, te ostatnie były w boju już od ponad czterech lat. Europa jednak nie posiada żadnej wizji jednego z najkrwawszych konfliktów XX stulecia, nawet tej wypaczonej. Znakomity teoretyk wojskowości J.F.L. Fuller w swej syntezie dziejów drugiej wojny światowej najzwy- czajniej pominął walki w Chinach, utrzymując, iż „z punktu widzenia zarówno strategicznego jak i taktycznego nie stanowią one przedmiotu godnego badań”3. Upadek Republiki Chińskiej na kontynencie, której 3 J.F.L. Fuller, Druga wojna światowa, Warszawa 1958, przeł. Ignacy Bukowski, s. 18. Abstrahując od prawdziwości tego stwierdzenia, można się zastanowić jakie zna- czenie strategiczne miał podczas II wojny światowej front włoski czy desant w po- łudniowej Francji lub na jakie to „studium taktyczno-strategiczne” zasługują wal- ki pozycyjne na froncie zachodnim w czasie I wojny światowej. 11 Wstęp tajwańska resztka wyszydzona została jako rzekomo groteskowy relikt zimnej wojny, a także izolacja od świata Chin Ludowych długo sprzyjały tego rodzaju ignoranckim i aroganckim poglądom. Choć powoli zaczę- to sobie zdawać sprawę, że liczba ofiar drugiej wojny światowej w Azji z grubsza odpowiada liczbie ofiar w Europie, nie zwiększyło to inten- sywności studiów nad najdłuższym i najkrwawszym z azjatyckich fron- tów. Do dziś „publikowane na Zachodzie historie drugiej wojny często minimalizują, a nawet całkowicie pomijają wydarzenia rozgrywające się w Chinach”, mimo niepokojącej świadomości, iż „Chiang Kai-shek [Czang Kaj-szek] wyświadczył aliantom wielką – i w dużej mierze nie- odwzajemnioną – przysługę”4. Na kolejnych stronach podjęta zostanie próba choćby szkicowego zapoznania Czytelnika z przebiegiem i rozmiarami chińsko-japońskich zmagań w latach 1937–1945. Ponieważ jednak walki na innych frontach drugiej wojny światowej są w Polsce znane bez porównania lepiej, war- to może już w tym miejscu (za Wernerem Gruhlem) zamieścić poniższe zestawienie, ukazujące skalę zjawiska, o którym będzie mowa:5 Skala walk na froncie chińsko-japońskim, 1937–1945 Chińscy polegli 1937, walki o Szanghaj 1937–1938, rzeź Nankinu 1938, bitwa o Wuhan 1939–1942, trzy bitwy o Changsha 1942, walki w prowincji Zhejiang 1944, operacja Ichigō Ekwiwalent dwukrotność strat sowieckich pod Stalingradem łączna ilość ofiar obu bomb atomowych zrzuconych na Japonię, 1945 łączne straty armii USA w II wojnie światowej sowieckie straty pod Stalingradem łączne straty armii USA na froncie europejskim sowieckie straty podczas szturmu Berlina, 1945 Próba opisania dramatu lat 1937–1945 w jednym, nawet obszer- nym tomie musi być nieuchronnie przedsięwzięciem karkołomnym. Jak zauważył jeden z najlepszych znawców konfliktu, przeszkodami trud- nymi do przezwyciężenia są brak dostępu do kluczowych materiałów, trudności językowe oraz rozległość problemu, przekraczającego bariery 4 A. Roberts, Wicher wojny. Nowa historia drugiej wojny światowej, przeł. Grzegorz Woźniak, Władysław Jeżewski, Warszawa 2009, s. 234 i 235 (sam Roberts poświęcił frontowi chińskiemu niecałe dwie strony na ogólną liczbę 559). Pierwszą jaskółką odejścia od takiego schematu jawi się praca Evana Mawdsleya, II wojna światowa. Nowe ujęcie, przeł. Barbara Gutowska-Nowak, Kraków 2011 [org. wydanie 2009] w której, mimo kontrowersyjności ocen, front chiński uzyskał należne mu miejsce. 5 W. Gruhl, Imperial Japan’s World War Two, s. 169 (wyjątki z tabeli). Niniejszego zestawienia nie należy traktować dosłownie; jak zobaczymy, odnośnie wysokości strat chińskich, atakże sowieckich istnieją znaczne rozbieżności w historiografii. Niemniej, ukazuje ono dobrze skalę rozpatrywanego zjawiska. 12 Wstęp jednej dyscypliny6. Nie można się było przy tym oprzeć na dorobku pol- skich autorów, gdyż (poza odpowiednimi rozdziałami w podręcznikach i niewielką publikacją Michała Klimeckiego7) zwyczajnie brak ich dla większości wątków zagadnienia. Ze względów oczywistych tylko nie- wielką część ustaleń oprzeć mogłem na własnej kwerendzie źródłowej. Nie licząc skromnych zasobów krajowych (wszelako ciekawych, gdyż odzwierciedlających zwykle japoński punkt widzenia) były to archiwalia brytyjskie, warte uwagi przede wszystkim dlatego, że Zjednoczone Kró- lestwo było do 1937 r. głównym inwestorem w Chinach, a jego dyploma- ci uchodzili nie bez racji za najlepiej poinformowanych. Z powodu tych ograniczeń niniejsza praca ma nieuchronnie charakter szkicowy. Na pewno będzie musiała zostać kiedyś zastąpiona przez w pełni naukowe ujęcie; pisana jest jednakz pełną odpowiedzialnością historyka. Literatura przedmiotu jest obszerna, ale z wielu powodów niezado- walająca. W Państwie Środka – zarówno w Republice Chińskiej na Taj- wanie, jak i w ChRL – podlegała ona do niedawna ograniczeniom cen- zuralnym oraz ideologicznym deformacjom, trwającym nadal (choć już w złagodzonej formie) na rządzonym przez komunistów kontynencie. Monumentalna praca History of the Sino-Japanese War (1937–1945) (Taipei 1971) pod redakcją Hsu Long-hsuena [Xu Longxuen] i Chang Ming-kaia [Zhang Mingai] (jest to wyciąg z opracowania Ministerstwa Wojny, liczącego 101 tomów) pozostaje do dziś jedyną źródłową mono- grafią całości konfliktu8. Jest to suchy rejestr faktów, prawie bez prób ich interpretacji (oprócz okazjonalnych antykomunistycznych wypa- dów), nadal niezastąpiony, ale ograniczony do historii militarnej i – z powodu braku konfrontacji ze źródłami japońskimi – odzwierciedla- jący tylko oficjalny punkt widzenia Republiki Chińskiej. Równie często wykorzystywana obszerna praca generała (w czasie wojny pułkownika) armii USA Franka Dorna The Sino-Japanese War 1937–1941. From Marco Polo Bridge to Pearl Harbor (New York 1974) obejmuje tylko po- łowę wojny, nie podając źródeł ani nawet bibliografii. Pozostaje użytecz- na jako dzieło zawodowego wojskowego, będącego ponadto naocznym świadkiem opisywanych wypadków, ale z uwagi na osobistą nienawiść autora do przywódców Republiki Chińskiej jest dziełem tendencyjnym jeśli chodzi o dobór i interpretację faktów. Cenny materiał zawierają trzy obszerne tomy serii United States Army in Word War II, powstałe 6 E.F. Vogel, Preface. Regional Patterns in the China War, 1937–1945,, w: S.R. Mac- Kinnon, D. Lary, E.F. Vogel (eds), China at War. Regions of China 1937–45, Stan- ford, Calif. 2007, s. xiv. 7 Por. moją recenzję tej pracy: J. Polit, Michał Klimecki, Pekin-Szanghaj-Nankin 1937–1945, Warszawa: Bellona 2008, ss. 248, tabl. Historyczne Bitwy, „Studia Hi- storyczne”, 2009, z 2 (206), s. 185–188. 8 Szersza informacja o wykorzystanych pracach znajduje się w Bibliografii na koń- cu książki. 13 Wstęp na zamówienie rządu amerykańskiego. Są to Stilwell’s Mission to Chi- na, Stilwell’s Command Problems, Time Runs Out in CBI, wydane od- powiednio w 1953, 1956 i 1959 r. Prezentują one jednak wrogą Chinom optykę Dorna i jego wojennego szefa, słynnego generała „Vinegar Joe” Stilwella, opierając się w znacznej części na papierach tych dwóch ofice- rów. Bez żenady przedstawiają też jako zwycięstwo amerykańskie woj- nę w kontynentalnej Azji, w której udział USA był niemal żaden. Spoglądanie na wojnę chińsko-japońską przez okulary generała Stilwella (do czego walnie przyczyniła się jego błyskotliwa i apologetycz- na biografia pióra Barbary Tuchman, wielokrotnie wydawana od 1971 r.) uległo zmianie dopiero pod koniec XX w. Wówczas to Hans J. van de Ven w kilku artykułach, a przede wszystkim w solidnie podbudowanej źródłowo pracy War and Nationalism in China 1925–1945 ( London and New York 2003) odbrązowił „Octowego Józia” i rzucił zupełnie nowe światło na wiele rozdziałów wojny. Krótko potem dwa dobrze udo- kumentowane, obszerne zbiory studiów zapoczątkowały, jak się wydaje, nową epokę w dziejach badań nad wojną. Mowa o woluminach China at War. Regions of China, 1937–45 (Stanford. Calif. 2007) pod redak- cją Stephena MacKinnona, Diany Lary i Ezry F. Vogla oraz The Battle of China. Essays on the Military History of the Sino-Japanese War of 1937–1945 pod redakcją Marka Peattie’ego, Edwarda Drea i Hansa van de Vena (Stanford Calif. 2011). Uzupełniły one ciekawy, ale dość nie- równy tom redagowany przez Jamesa C. Hsiunga i Stephena I. Levine’a China’s Bitter Victory. The War with Japan 1937–1945 (Armonk 1992). Mniej więcej w tym samym czasie opublikowana została pierwsza (!) naukowa biografia Czang Kaj-szeka pióra Jaya Taylora (The Generalis- simo. Chiang Kai-shek and the Struggle for Modern China, Cambridge Mass. and London 20099), w której Wojna Oporu zajmuje niemal jedną trzecią obszernego tomu. Nadal jednak brakuje syntezy z prawdziwego zdarzenia. Zastępująca ją praca Dicka Wilsona When Tigers Fight. The Story of the Sino-Japanese War, 1937–1945 (London 1983) jest popu- larnym opracowaniem, bazującym głównie na literaturze10. Książka ogranicza się zasadniczo do kwestii polityczno-wojskowych. Inne, przede wszystkim gospodarcze, ukazane są o tyle, o ile zaważyły na przebiegu zmagań. W tej kwestii chciałbym się wzorować na Pierwszej wojnie światowej prof. Janusza Pajewskiego, będącej niedościgłym wzo- rem zarówno ze względu na piękno języka, jak i mistrzostwo syntetyczne 9 Por. moją recenzję tej pracy: J. Polit, J. Taylor, The Generalissimo. Chiang Kai- shek and the Struggle for Modern China, Cambridge Mass. and London 2009, The Belknap Press of Harvard University Press, ss. 722, il., mapy, „Dzieje Najnowsze”, R. XLIII, 2011, nr 1, s. 238–243. 10 Por.: D.M. Gordon, The China-Japan War. Historiographical Essay, „Journal of History”, vol. LXX, No. 1 (January 2006), s. 137–182. 14 Wstęp autora. Sprawy kultury i sztuki, zarówno chińskiej, jak i japońskiej, zosta- ły w pracy ledwie zasygnalizowane. Ich szersze omówienie wymagałoby uwzględnienia kulturowego kontekstu, trudnego do ukazania, i rozszerzy- łoby znacznie i tak bardzo obszerny tom. Autor, świadom że owe rozmiary mogą zniechęcić czytelnika, chciałby jednak wspomnieć, że na każdy znak w książce, którą trzymacie Państwo w ręce, przypada co najmniej dziesięć straconych w opisywanym kataklizmie istnień ludzkich. Choć w Chinach tacy dowódcy jak Chen Cheng, Bai Chongxi czy Xue Yue są powszechnie znani, ich nazwiska nie mówią nic czytelniko- wi nie tylko polskiemu, ale i zachodniemu. Niewiele lepiej jest odnośnie polityków i strategów japońskich, wśród których jedyną powszechnie identyfikowaną postacią pozostaje admirał Yamamoto Isoroku (nigdy jednak na froncie chińskim nie walczący) i, być może, premier Tōjō Hi- deki (który jednak jako szef państwa zajął się głównie wojną z Anglosa- sami). Niemal żadnych wspomnień głównych aktorów czasu wojny nie przełożono na języki zachodnie. Fakt ten wpłynął naturalnie na roz- miary niniejszego tomu, którego autor rzadko mógł zakładać, iż pew- ne kwestie są już Czytelnikowi znane. Wspomniany już niemal całkowity brak polskich opracowań kon- fliktu może mieć paradoksalnie – i swoją dobrą stronę. Oznacza bowiem mniejsze uzależnienie Czytelnika od schematów i stereotypów, w świe- tle których postrzegano walczącą Republikę Chińską. Historiografia sowiecka i anglosaska oceniały ją zazwyczaj bezlitośnie, wskazując jak bardzo Kuomintang, którego obowiązkiem było przecież służenie chiń- skiej, a nie innej, racji stanu, zawiódł oczekiwania Moskwy, Waszyngto- nu i Londynu. Niniejsze opracowanie wolne jest zupełnie od owej ten- dencji, choć zawiera niejeden sąd dla Chin Narodowych druzgocący. Praca ma zasadniczo charakter chronologiczny. Wyjątkiem są roz- działy poświęcone komunistom chińskim, sprawom kolaboracji oraz wywiadu, których problemowe wyodrębnienie wydawało się niezbęd- ne i użyteczne. Zapewne największą wadą książki jest niewielkie uwzględnienie źródeł i opracowań rosyjskojęzycznych. Jeszcze w czasach sowieckich miały one znaczną wartość informacyjną, a po rozpadzie ZSSR także i interpretacyjną. Ich brak zostanie mi na pewno surowo wytknięty przez mego imiennika, kolegę i znakomitego znawcę owych zagadnień, Jakuba Wojtkowiaka. Jednakże kwerenda w rosyjskich archiwach i bi- bliotekach przedłużyłaby znacznie pracę nad książką. Być może zosta- nie przeprowadzona przy opracowywaniu jej nowej wersji. Historyk zdany jest na znajdujący się w jego posiadaniu mate- riał. Dlatego wybrane kwestie (choćby działania sił dowodzonych przez gen. Stilwella w Birmie) są ukazane znacznie obszerniej niż inne (choć- by walki w tejże Birmie tzw. „Y-forces” z Yunnanu). Te ostatnie nieko- niecznie były mniej ważne; po prostu zostały znacznie słabiej zbadane. 15 Wstęp Skoncentrowanie większej uwagi na Chinach niż na Japonii, wynika- jące już z własnej decyzji autora, spowodowane zostało nie tylko fak- tem, że wszystkie walki odbyły się na kontynencie, a nie na Wyspach. Sytuacja Japonii jest bowiem, zwłaszcza po 1941 r., znana bez porów- nania lepiej, a jej opis znaleźć można także w dostępnej w Polsce (acz nielicznej) literaturze. Piszący te słowa nie widzi powodu, by ukrywać swą sympatię za- równo dla Chin jak i Japonii. Sympatia nie oznacza jednak podejścia bezkrytycznego. Jest prawdą, iż Japonia ponosiła właściwie wyłącz- ną odpowiedzialność za wybuch wojny, nie tylko z Chinami ale także (w 1941 r.) z mocarstwami zachodnimi. Należy jednak mocno podkre- ślić, że scenariusz taki nie był nieuchronny. W Tokio istniały przez cały czas wpływowe koła polityczne dążące nie tylko do uniknięcia wojny, ale (w swym skrajnym odłamie) także do „odwrócenia przymierzy”, ze- rwania z niemiecko-włoską Osią i ustanowienia modus vivendi z Chi- nami oraz państwami anglosaskimi. Ich klęska była także klęską na- rodu i państwa japońskiego. Rola niektórych polityków pozostaje do dziś kontrowersyjna i jest zażarcie dyskutowana. Sztandarową posta- cią jest tu oczywiście cesarz Shōwa, za życia znany jako Hirohito. Bę- dzie jeszcze o nim mowa: warto tu wspomnieć tylko, że jego krytycy zarzucają władcy konstytucyjnemu, że nie chciał (nie umiał?) działać jak monarcha despotyczny. Walki na froncie chińskim zakrojone były od początku na olbrzy- mią skalę, pochłaniając już w swych pierwszych miesiącach życie setek tysięcy żołnierzy i znacznie większej liczby cywilów. Podobnych świat zachodni nie oglądał od czasu pierwszej wojny światowej, ponownie zaś miał je ujrzeć dopiero w roku 1941. W związku z tym warto może już w tym miejscu zapytać, czy oznacza to, że druga wojna światowa rozpoczęła się tak naprawdę na ryżowiskach Chin (historycy chińscy nie mają co do tego wątpliwości, ich racje zaś zdaje się uznawać coraz większa liczba badaczy anglosaskich). Odpowiedź musi jednak wypaść przecząco, co z pewnością nie jest wyrazem narodowości piszącego te słowa. Konflikt chińsko-japoński, choć zahaczający o interesy co naj- mniej pięciu innych mocarstw, był bowiem do 1941 r. konfliktem dwu- stronnym, w którym jedna ze stron (oczywiście Chiny) nie była wiel- kim mocarstwem. Na Polskę uderzyły natomiast we wrześniu 1939 r. dwie wielkie potęgi, po jej stronie zaś wystąpiły (choć co prawda tyl- ko przeciw Niemcom, nie ZSSR) kolejne dwie. Jest natomiast prawdą, że dla Japonii, prowadzącej wielką wojnę już od 1937 r., atak na Pearl Harbor był jedynie eskalacją toczonych już od wielu lat zmagań. Dla- tego przyjąć można, że Azja Wschodnia i Europa stanowiły od końca lat trzydziestych ogniska konfliktu, zlewającego się u schyłku 1941 r. w jedną prawdziwie światową wojnę. 16 Wstęp Trudno także przyjąć, iż prawdziwym początkiem wojny chińsko-ja- pońskiej jest dokonany w 1931 r. zabór Mandżurii, choć tezę taką popiera wielu chińskich (i nie tylko chińskich) badaczy. Kwestia ta zostanie jeszcze przypomniana w innym miejscu, omawiającym kłopoty z zawarciem trak- tatu pokojowego. Niewątpliwie był to pierwszy etap japońskiej agresji, po którym nastąpiło jednak kilka lat poprawnych kontaktów dyplomatycz- nych. W ich czasie podniesiono nawet poselstwa do rangi ambasad. Wy- darzenia w Mandżurii jawią się więc jako swoisty prolog do prawdziwej, totalnej wojny i tak też w niniejszej pracy zostały potraktowane. Lektury książki niestety nie ułatwi zastosowana oficjalna trans- krypcja nazw chińskich (pinyin), pozostająca w całkowitej sprzeczno- ści z duchem języka polskiego. Jest ona nieunikniona nie tylko dlate- go, że Polska podpisała specjalne porozumienie zobowiązujące do jej stosowania. W realiach kurczącego się świata, w którym niejeden czy- telnik ma rosnące szanse na odwiedzenie Chin, pinyin jest bowiem je- dyną transkrypcją w alfabecie łacińskim występującą w ChRL nie tyl- ko w publikacjach, ale także na szyldach, drogowskazach czy biletach lotniczych. W pracy, w której czynnik geograficzny odgrywa niebaga- telną rolę, zapis taki umożliwia też lokalizację wymienianych w tek- ście obiektów na współczesnych mapach. Jedyny wyjątek od tej reguły stanowić będą nazwy już zakorzenione w języku polskim, a więc Pekin (a nie Beijing), Szanghaj (zamiast Shanghai), Nankin (zamiast Nan- jing), Kałgan (zamiast Zhangjiakou) i mająca u nas długą tradycję na- zwa mandżurskiej stolicy Mukden, zapisywana dziś w chińskim brzmie- niu jako Shenyang. Z tego samego powodu pozostawiona została na- zwa Mandżuria, choć Chińczycy mówią tylko o Północnym Wschodzie (Dong Bei). W wersji powszechnie znanej, wywodzącej się z przeważa- jącego na południu Chin języka kantońskiego, podano nazwy czterech tamtejszych ośrodków: Kantonu (zamiast Guangzhou), Hongkongu (za- miast Xianggang), Makau (zamiast Aomen) i Amoy (zamiast Xiamen). Wreszcie nazwisko polityka, które w pinyinie zapisuje się jak Jiang Jie- shi, a w transkrypcji niegdyśpopularnej w krajach anglosaskich jako Chiang Kai-shek, występować będzie w mającej w Polsce jeszcze przed- wojenną tradycję, choć mocno zniekształconej w stosunku do orygina- łu formie Czang Kaj-szek. Główne zasady transkrypcji pinyin – podane tu za prof. Mieczy- sławem Jerzym Kűnstlerem – są następujące: Jeśli chodzi o użycie liter oznaczających spółgłoski dźwięczne dla oznaczenia chińskich spółgłosek bezdźwięcznych nieprzydechowych: b – wymawia się jak p, d – wymawia się jak t, g – wymawia się jak k, z – wymawia się jak c, zh – wymawia się jak cz. 17 Wstęp Używając liter oznaczających spółgłoski bezdźwięczne dla ozna- czenia chińskich bezdźwięcznych przydechowych: p – wymawia się jak ph, t – wymawia się jak tch, k – wymawia się jak kch, c – wymawia się jak czch. Przy połączeniach dwuliterowych: ng – wymawia się jak n tylnojęzykowe sh – wymawia się jak sz. Podobnie jak w języku angielskim wymawia się: w – jak u, y – jak j. Wymienione w przypisach nazwiska autorów pochodzących z Dale- kiego Wschodu zachowują formę, w jakiej figurowały w pracach, z któ- rych zaczerpnięto cytaty. W tym miejscu chciałbym serdecznie podziękować memu nauko- wemu Mistrzowi Profesorowi Michałowi Pułaskiemu. Wszystko co wiem na temat krytycznej analizy źródeł, zawdzięczam właśnie Jemu, a pisanie niniejszej pracy (jak i poprzedzającej ją biografii Czang Kaj- szeka) wymagało zakwestionowania wielu funkcjonujących w historio- grafii twierdzeń. Jestem również – i zawsze będę – dłużnikiem Profe- 18 W sposób arbitralny przypisano wymowę następującym literom: j – wymawia się jak ć, q – wymawia się jak ćch, x – wymawia się jak ś. Dwie litery mają różne wymowy: r – na końcu wyrazu czyta się jak r, na początku wyrazu jak ż, u – raz czyta się jaki u, innym razem jak ű. Nazwiska, nazwy i terminy japońskie (z jednym wyjątkiem Tokio zamiast Tokyo) oddano w powszechnie stosowanej transkrypcji między- narodowej Jamesa Curtisa Hepburna, w wypadku nazwisk zachowu- jąc obowiązujący w tym kraju szyk, a wiec najpierw nazwisko, potem imię. Zasady owej transkrypcji znane są bez porównania lepiej niż pi- nyinu, tym bardziej, że większość spółgłosek i samogłoski a, i, u, e, o są wymawiane jak w języku polskim. Część samogłosek występuje czasem w postaci wydłużonej: ō (oo), ū (uu). Warto jednak może przypomnieć, że spółgłoski ch, j, sh, ts, z, w oraz y wymawia się następująco: ch – ć (ci) j – dź (dzi) sh – ś (si) ts – cs z – dz w – ł y – j Wstęp sora Marka Bankowicza, któremu zawdzięczam w niebagatelnej mie- rze moje naukowe zainteresowanie Dalekim Wschodem. Dług wdzięczności zaciągnąłem również u Pani doktor Utako Oka- no z University Okayama, mej dawnej studentki a obecnie cierpliwej, wyrozumiałej i zawsze uśmiechniętej koleżanki, która chętnie i bez- interesownie przekazywała mi informacje z niedostępnych dla mnie z powodów językowych źródeł japońskich. Pan Profesor Andrzej Choj- nowski z Uniwersytetu Warszawskiego hojnym i wspaniałomyślnym darem książkowym zaopatrzył mnie w szereg niedostępnych w Pol- sce pozycji. Profesorom Uniwersytetu Poznańskiego Jakubowi Wojt- kowiakowi i Stanisławowi Żerce – kiedyś współuczestnikom wyprawy do Chin – dziękuję za możliwość zużytkowania ich niewydanych do tej pory prac. To samo podziękowanie należy się znakomitemu znawcy spraw niemiecko-japońskich, Panu Profesorowi Berndowi Martinowi z Albert-Ludwigs Universität we Fryburgu Bryzgowijskim. Pan Jaro- sław „Jabu” Jabłoński, świetny znawca japońskiej problematyki woj- skowej, a także wydawca, podzielił się ze mną swoimi opiniami oraz pożyczył cenne woluminy ze swojego unikalnego w Polsce księgozbio- ru. Osobne podziękowanie należy się Panu Doktorowi Jarosławowi Jastrzębskiemu, mojemu byłemu studentowi, a obecnie koledze, zaj- mującemu się japońską Cesarską Flotą. Zechciał on – a był to nie lada wysiłek! – przeczytać maszynopis niniejszej pracy i zasygnalizować mi swoje uwagi i wątpliwości. Za pomoc, uśmiech oraz cierpliwość chciałbym wyrazić wdzięcz- ność (nie po raz pierwszy!) Pani Agnieszce Heuchert z biblioteki Insty- tutu Japonistyki UJ oraz pracownikom archiwów i bibliotek w Anglii oraz w Polsce. Nieoceniona okazała się też pomoc Marzeny Jantos-Ga- cek oraz jej męża Jerzego Gacka, od lat wspierających mnie przy po- szukiwaniach niedostępnych w Polsce publikacji. Ze wzruszeniem my- ślę także o Pani Wandzie Jankowskiej i Panu Donaldzie Leggu z Lon- dynu, którzy podczas moich pobytów tam traktowali mnie niemal jak członka rodziny. Dyrekcja Instytutu Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego umożli- wiła mi wyjazdy naukowe do Wielkiej Brytanii oraz wsparła finansowo wydanie niniejszej pracy. Za podjęcie się wydania tak obszernego tomu winien jestem wdzięczność krakowskiemu wydawnictwu Avalon. Naturalnie, odpowiedzialność za zamieszczone w tej pracy sądy i opinie spoczywa tylko na mnie. Jak wszystko co dotąd napisałem książka ta nie powstałaby bez miłości i wsparcia ze strony mojej żony Anety. Dedykowana jest nato- miast mojej Mamie – za to wszystko, co Jej zawdzięczam. 19 Wstęp 20 „Incydent mandżurski” Prolog „Incydent mandżurski” Tam, w interiorze dalekiej Mandżurii, Setki mil od ojczystych stron, Zachodzące słońce ozłaca głazy Pod którymi spoczywają nasi towarzysze walki pieśń japońska o poległych Późnym wieczorem 18 września 1931 r. mrok otulał już Wenguan- dun, małą wioskę leżącą niespełna pięć kilometrów od Mukdenu, sto- licy chińskiej Mandżurii. Gdzieś między godziną dziewiątą a dziesiątą z ciemności wynurzyły się nagle garbate sylwetki wojskowych ciężaró- wek. Żołnierze japońskiej Armii Kwantuńskiej, od zwycięstwa nad Ro- sją w 1905 r. trzymający straż nad lokalnym pasmem Kolei Południo- womandżurskiej, z rutynową zręcznością wyskoczyli z maszyn i po- biegli w stronę pobliskich torów. Tuż przed dziesiątą we wsi usłyszano głośny huk eksplozji, do której dołączyły się wkrótce odgłosy ognia ka- rabinowego. Do jedenastej cesarscy piechurzy, wspierani przez arty- lerię, wdarli się na teren chińskich koszar w miejscowości Beidaying. Choć pułkownik Shimamoto Masaichi prowadził ledwie pięciuset lu- dzi przeciw siedmiu tysiącom Chińczyków, przeciwnik, zaskoczony we śnie i bez butów, poszedł w rozsypkę bez walki. Jak stwierdzał później- szy raport „Japończycy ostatecznie weszli do koszar (…) zastając jedy- nie parę grup robotników, kulisów, kucharzy, stajennych i różnego ro- dzaju taborytów, nie sądzących, że ich życie jest w niebezpieczeństwie. Żaden z nich nie był uzbrojony, a wszyscy natychmiast skapitulowa- li na widok Japończyków. Każdy z nich został zastrzelony, a żołnierze japońscy chodząc tu i tam wokół rannych strzelali do nich ponownie, dopóki nie upewnili się, że nikt nie pozostał żywy”1. Kosztem ledwie dwóch poległych szeregowców napastnicy wybi- li (jak się potem chełpili) 320 przeciwników. Opanowawszy kluczowy 1 Raport C.N. Stirlinga i R.H. Scotta z Mandżurii dla poselstwa brytyjskiego, 19 X 1931, załącznik do telegramu posła Milesa Lampsona do Foreign Office, 3 XI 1931, National Archives, London [dalej NA], WO 106/5560/No1616. 21 Prolog punkt obrony nieprzyjaciela, Shimamoto wezwał posiłki i wyruszył na Mukden2. W ówczesnych chińskich realiach nocna napaść wywoływać musia- ła strach, ale nie zdziwienie. Od roku 1911 r., kiedy to kierowani przez Sun Yatsena rewolucjoniści obalili prastarą monarchię, najludniejszym krajem świata targały konwulsje coraz straszliwszych walk wewnętrz- nych. W ich trakcie olbrzymie połacie Kraju Środka przeistoczyły się w „państwo upadłe” w stylu znanym dziś z Afganistanu czy Soma- lii. W roku 1921 do rozgrywki włączył się Związek Sowiecki, którego dwóch agentów powołało do życia Komunistyczną Partię Chin (KPCh). W chwili powstania licząca ledwie trzynastu członków (jednym z nich był Mao Zedong), była ona maleńką i uzależnioną od moskiewskich pie- niędzy sektą. Świadom tego faktu Kreml zmusił swych chińskich pod- władnych do sojuszu z Chińską Partią Narodową (Kuomintang, KMT), główną siłą szalejącej w kraju Konfucjusza rewolucji. Kuomintang, wsparty sowiecką bronią i doradcami, rozgromił większość armii tak zwanych warlordów – wojskowych satrapów, któ- rzy usiłowali rozszarpać ówczesne Chiny. Pomysł zawłaszczenia re- wolucji narodowej przez komunistów poniósł jednak całkowite fiasko. Wyrosły na przywódcę Kuomintangu generał Czang Kaj-szek (Chiang Kai-shek, Jiang Jieshi) widział ZSSR na własne oczy i podróż ta pozba- wiła go wszelkich złudzeń co do rzeczywistości Kraju Rewolucji. Przej- rzawszy, iż KPCh zamierza Kuomintang „wycisnąć jak cytrynę, a potem wyrzucić” (określenie Lwa Trockiego), zarządził wiosną 1927 r. maso- we aresztowania i rzezie. Rok później zajął Pekin i przywrócił Chinom ich kruchą jedność z czasów cesarstwa. Komuniści, których niedobitki proklamowały w odległym, wiejskim interiorze Chińską Republikę So- wiecką, zostali przez niego niemal zupełnie unicestwieni. Głównym wyzwaniem dla narodowych, kuomintangowskich Chin pozostawała Japonia – młode wyspiarskie mocarstwo stanowiące od półwiecza zagadkę dla świata. Odległy archipelag, którego egzotyka interesowała do niedawna na Zachodzie jedynie awangardowych arty- stów, sprawił sensację nie tyle swą forsowną i nieoczekiwaną moder- nizacją, co będącym jej skutkiem szokującym zwycięstwem nad Rosją w latach 1904–1905. Od tej pory pasowana na mocarstwo Japonia, po- łączona nobilitującym ją sojuszem z Wielką Brytanią, uważana była za jedną z potęg światowych. W takim charakterze wzięła udział w kon- ferencji pokojowej w Paryżu w 1919 r., otrzymując poniemieckie kolo- nie na Pacyfiku oraz dawne bazy pobitej Rzeszy w Chinach. Jednakże 2 Manchuria. Report of the Commission of Enquiry Appointed by the League of Na- tions [dalej: Lytton Report] Washington 1932, s. 69–70; A. Coox, Nomonhan. Ja- pan against Russia, 1939, Stanford 1985, vol. I, s. 33. 22 „Incydent mandżurski” fenomenalnej ekspansji Kraju Kwitnącej Wiśni stanęli raptem na dro- dze Amerykanie. Posiadając rozległe interesy w Chinach i na Oceanie Spokojnym oraz mając w kieszeni potężnie zadłużonych europejskich zwycięzców, spoglądali z coraz większym niepokojem na agresywną ekspansję wyspiarzy. Senat Stanów Zjednoczonych odmówił ratyfikacji traktatu wersalskiego, podcinając tym samym potężnie szanse na sta- bilizację powojennego świata. Natomiast na przełomie lat 1921–1922 odbyła się konferencja w Waszyngtonie, poświecona sprawom Chin, Pa- cyfiku i trapiącej Amerykanów kwestii zbrojeń morskich. Sojusz anglo- japoński, którego połączone siły miały na morzu druzgocącą przewagę nad USA, został rozwiązany, a flota wyczerpanej wojną Wielkiej Bry- tanii zredukowana do poziomu amerykańskiej. Mocarstwom formalnie zakazano dalszej ekspansji terytorialnej w pustoszonych wojną domową Chinach. Położona naprzeciw Państwa Środka Japonia, acz wolna od długów i wyrosła na trzecie mocarstwo morskie świata, opuściła kon- ferencję pozbawiona alianta, dyplomatycznie izolowana, zablokowana w swych planach ekspansji i rozgoryczona do szpiku kości3. Dla młodej Republiki Chińskiej, targanej konwulsjami bratobój- czych walk, gwarantująca jej granice konferencja waszyngtońska sta- nowiła pierwszą od lat pomyślną wiadomość w dziedzinie polityki za- granicznej. Stanowiła też kolejny etap w rozgrywce z Japonią. Stosun- ki z Wyspami, zawdzięczającymi impulsom z Kraju Środka początek swej kultury, miały już wówczas za sobą długą i niejednoznaczną hi- storię. Upokorzenia, doznane przez Chiny z rąk państw Zachodu, skło- niły rządzącego w Tokio od 1867 r. młodego cesarza Meiji do wcielenia w życie forsownej modernizacji. Stanowiła ona niedościgły wzór dla nielicznych jeszcze Chińczyków pojmujących bezmiar zacofania wła- snej ojczyzny. Krótka wojna lat 1894–1895, w której nowa Japonia po- konała Chiny, odbierając im między innymi wyspę Tajwan, entuzja- zmu tego bynajmniej nie zahamowała. Widziano w niej klęskę mursze- jącej i uważanej za obcą dynastii mandżurskiej, a nie narodu. Autorzy tak zwanych „stu dni reform” 1898 r. zapatrzeni byli właśnie we wzo- ry z Tokio i – rychło obaleni przez reakcję dworską – właśnie w Tokio znaleźli azyl i ratunek. Na przełomie stuleci Japonia stanowiła istną Mekkę dla chińskiej młodzieży akademickiej, szukającej wykształcenia 3 Najlepszą jak dotąd pracą dotyczącą konferencji waszyngtońskiej jest zbiór artyku- łów: E. Goldstein, J. Maurer (eds), The Washington Conference 1921–1922. Naval Rivalry, East Asian Stability and the Road to Pearl Harbor, London 1994. W języ- ku polskim por.: J. Polit, Odwrót znad Pacyfiku? Wielka Brytania wobec Dalekiego Wschodu, 1914–1922, Kraków 1999, rozdz. IX oraz: J. Jastrzębski, J. Polit, Konfe- rencja Waszyngtońska 12 XI 1921 – 6 II 1922, cz. 1, „Okręty wojenne” nr 1 (2012), s. 34–42, cz. 2 ibidem, nr 2, s. 41–51, cz. 3 ibidem, nr 3, s. 55–61. Wszystkie te pra- ce koncentrują się wszakże na problematyce morskiej, omawiając skrótowo kwe- stię chińską. 23 Prolog w stylu zachodnim. Stanowiła też jedno z centrów działalności anty- mandżurskich rewolucjonistów, w tym Sun Yatsena, długo mieszkają- cego w Yokohamie pod nazwiskiem Nakayama. Setki chińskich ofice- rów – w tym młody Czang Kaj-szek – zdobywało wojskowe wykształ- cenie na Wyspach. Oszałamiające zwycięstwo tych ostatnich nad Rosją w 1905 r. mogło tylko utwierdzać w przekonaniu, że Japonia jest prze- wodnią gwiazdą dla krajów Dalekiego Wschodu4. Rozpoczęta 10 października 1911 r. (stąd narodowe święto „po- dwójnej dziesiątki”) republikańska rewolucja miała szansę zapocząt- kować nowy rozdział w stosunkach obu państw. Potężni brytyjscy so- jusznicy Japonii zajęli w czasie walk stanowisko pozornie wyczekujące. Faktycznie sympatyzowali z celami nie tyle przewodzącego rewolucjo- nistom Sun Yatsena, co tego, na rzecz kogo pierwszy prezydent Repu- bliki scedował szybko swoją władzę – generała Yuan Shikaia. Z uwagi na długie i zawiłe powiązania Suna z Japończykami sympatia Tokio dla republikanów wydawała się oczywista. W Chinach nie pojmowano, że w Japonii liczono raczej na rozbicie Państwa Środka w czasie walk, nie chcąc wcale jego wzmocnienia. Rządząca na Wyspach Japońskich oligarchia była wroga modernizującym poczynaniom Yuana, z którym miała zadawnione porachunki. Póki prezydent mógł liczyć na kurate- lę potężnych Brytyjczyków, stosunek ten musiał być wszakże skrzęt- nie ukrywany5. Nagłą zmianę optyki przyniósł wybuch wojny światowej w Euro- pie. Japonia włączyła się do niej od samego początku, podczas gdy za- lęknione Chiny pozostawały neutralne. Korzystając z zaabsorbowania mocarstw – w tym najbliższych brytyjskich sprzymierzeńców – tyta- nicznymi zapasami, 18 stycznia 1915 r. Tokio przedłożyło prezydento- wi Yuanowi zuchwały dokument, znany jako Dwadzieścia Jeden Żą- dań (jap. Nijūikkajō Yōkyū). Jego przyjęcie faktycznie przekształciłoby młodą Republikę w japoński protektorat na wzór Korei. Niechęć Sta- nów Zjednoczonych, a przede wszystkim dyplomatyczna interwencja rządu brytyjskiego, zaalarmowanego tajnymi kanałami przez dyploma- cję chińską i obawiającego się wyparcia z Państwa Środka, sprawiły, że w ostatecznym traktacie z 25 maja najbardziej upokarzająca grupa żą- dań została pominięta. Nastąpiło jednakraptowne i właściwie całkowite przewartościowanie obrazu Japonii w oczach Chińczyków. W młodym wyspiarskim Cesarstwie dostrzeżono nagle nie wzór do naśladowania, 4 O kontaktach Sun Yatsena i innych rewolucjonistów chińskich z Japończykami por.: H.Z. Schiffrin, Sun Yat-sen and the Origins of the Chinese Revolution, Berkeley 1970, rozdz. VI; M.B. Jansen, The Japanese and Sun Yat-sen, Cambridge Mass. 1954. 5 M. Ikei, Japan’s Response to the Chinese Revolution of 1911, „Journal of Asian Studies”, vol. XXV, No. 2 (1966), s. 213–227; J. Polit, Mocarstwa wobec Rewolucji Xinhai, „Azja-Pacyfik”, tom XIV (2011), Toruń-Warszawa 2011, s. 87–106. 24 „Incydent mandżurski” ale nienasyconego drapieżcę, którego celem jest nie tyle zabór określo- nych terytoriów, ile całkowite zniszczenie suwerennych Chin6. Rola, jaką odegrali Japończycy w zniweczeniu monarchicznych planów Yuan Shikaia, wybuch wojny domowej w Chinach i japońskie wpływy w rzą- dzącej w Pekinie od 1916 r. wybitnie niepopularnej klice Anfu wzmoc- niły jeszcze takie postrzeganie sąsiada7. 7 marca 1916 r. na tajnym po- siedzeniu gabinet Ōkumy Shigenobu ustanowił jednym ze swych celów „ustanowienie japońskiej hegemonii (jap. kyō seiryoku) w Chinach dro- gą zniszczenia ich jedności i stabilności”8. Chińczycy mścili się w jedy- ny skuteczny sposób jaki im pozostał, bojkotując i paląc towary japoń- skie, eksportowane głównie na rynek Państwa Środka. Choć bojkot ów przechodzić miał różne fazy, faktycznie nie ustał aż do 1945 r9. Krwawe walki wewnętrzne lat 1916–1928 sprowadziły Chiny na dno upadku. Na ich początku Tokio zdołało całkowicie uzależnić od siebie rządzący w Pekinie reżim Anfu, udzielając mu w 1918 r. szere- gu pożyczek sponsorowanych rzekomo przez prywatne banki, a potem ogłaszając, że udzielił ich w istocie rząd japoński10. Jednakże ciągłe ustępstwa wobec sąsiada, podsumowane przyznaniem mu w 1919 r. na konferencji pokojowej w Paryżu poniemieckich obszarów w Chinach, przyczyniły się do wybuchu w Pekinie przełomowej rewolucji moralnej, znanej jako Ruch 4 Maja. Podczas fali demonstracji, stanowiących na- rodziny chińskiej opinii publicznej, młodzież pobiła ministrów oskar- żanych o wysługiwanie się Tokio. W walce z Japonią hartowała się do- piero powstająca, nowoczesna chińska tożsamość narodowa11. Oligarchia japońska, która po śmierci cesarza (jap. tennō) Meiji sprawowała rządy w imieniu jego następcy, niepoczytalnego Yoshihito 6 J. Polit, Odwrót znad Pacyfiku?, rozdz. III; R.J. Gowen, Great Britain and the Twen- ty-One Demands of 1915: Cooperation versus Effacement, „The Journal of Modern History”, vol. XLIII, No. 1 (March 1971), s. 76–106. J. Polit, Odwrót znad Pacyfiku?, rozdz. IV. 7 8 K. Yim, Yuan Shih-k’ai and the Japanese, „Journal of Asian Studies”, vol. XXIV, No. 1 (November 1964), s. 70. O upadku Yuana i japońskiej w nim roli piszę szero- ko w pracy Odwrót znad Pacyfiku?, rozdz. IV. 9 B. Junji, Japanese Industrialists and Merchants and the Anti-Japanese Boycott in China 1919–1928, w: P. Duus, R.H. Myers, M.R. Peattie (eds), The Japanese Infor- mal Empire in China, Princeton N.J. 1989, s. 314–329. 10 H.-p. Shao, From the Twenty One Demands to the Sino-Japanese Military Agre- ements 1915–1918: Ambivalent Relationship, w: A. Coox, H. Conroy (eds), Chi- na and Japan. A Search for Balance since World War I, Santa Barbara 1978, s. 37–57. 11 Por.: T.-t. Chow, The May Fourth Movement: Intellectual Revolution in Modern China, Cambridge Mass. 1960. O najbardziej projapońskim (i najbardziej zniena- widzonym) ministrze kliki Anfu pisze Madleine Chi: Tsao Ju-lin (1876–1966): His Japanese Connections, w: A. Iriye (ed.), The Chinese and the Japanese. Essays in Political and Culture Interactions, Princeton 1980, s. 140–160. 25 Prolog (1912–1926), znanego również pod pośmiertnym imieniem Taishō, nie miała jednolitej wizji polityki wobec sąsiada. Baron Shidehara Kijūrō, dzierżący przez większą część lat dwudziestych tekę ministra spraw za- granicznych, był zwolennikiem „dyplomacji ekonomicznej”, polegającej na szukaniu na kontynencie gospodarczych, a nie terytorialnych ko- rzyści. Na początku chińskiej rewolucji narodowej lat 1925–1928 rząd, w którym zasiadał unikał konfrontacji ze współpracującym wówczas z Sowietami, dynamicznym Kuomintangiem, którego patriotyczny fer- wor kierował się (nie bez inspiracji Kremla) głównie przeciw Wielkiej Brytanii. Inną koncepcję miał Tanaka Giichi, w latach 1927–1929 jed- nocześnie premier i szef dyplomacji, którego poczynania doprowadziły do krwawego starcia z kuomintangowską Armią Narodowo-Rewolucyj- ną (ANR) pod Jinzhou na półwyspie Shandong. Wbrew przypisywane- mu mu potem, apokryficznemu „memoriałowi barona Tanaki” (będą- cemu najprawdopodobniej fałszywką Kominternu), polityk ten dążył jednak wyłącznie do wymuszanych siłą politycznych korzyści, a nie do wielkich podbojów w Azji12. Po kruchym zjednoczeniu Chin przez Czang Kaj-szeka oba te programy nadal współzawodniczyły ze sobą w Tokio. Dowodem tego był powrót Shidehary na stanowisko sternika dyploma- cji w gabinetach Hamaguchiego Osachiego (1929–1931) i Wakatsukie- go Reijirō (od 14 kwietnia 1931). Tymczasem w Chinach rząd Czang Kaj-szeka wcielał w życie am- bitne i – o ironio – wzorowane na japońskich plany modernizacji kra- ju. Tworzono nowe kodeksy prawne (cywilny, karny i handlowy), budo- wano szkoły, drogi i lotniska, zakazano wielożeństwa, przymusowych małżeństw i krępowania stóp dziewczętom. Jest prawdą, że – jak nie- gdyś w Japonii i równolegle w kemalistowskiej Turcji – przemiany były udziałem głównie ludności wielkich miast, chłopskie zaś wnętrze kraju ciągle tkwiło w przerażającej nieraz nędzy i zacofaniu. Jednak cudzo- ziemcy i Liga Narodów – ówczesny odpowiednik ONZ – byli pod wra- żeniem i nie szczędzili pochwał. Autorytet Chin rósł. Do 1931 r. mo- carstwa zachodnie zwróciły rządowi Czanga niemal wszystkie swe po- siadłości i eksterytorialne dzielnice w Państwie Środka, stwierdzając, że nowe Chiny potrafią zapewnić bezpieczeństwo życia i mienia cu- dzoziemców. Wyjątkami – prócz Hongkongu i tak zwanego settlementu w Szanghaju – pozostawała tylko położona w Mandżurii sowiecka kolej Wschodniochińska oraz bazy i posiadłości japońskie, coraz bardziej ana- chroniczne i coraz bardziej koncentrujące na sobie chińską nienawiść. Wciśnięta miedzy sowiecką Syberię i japońską Koreę kresowa, mroźna Mandżuria znajdowała się w specyficznym położeniu politycz- 12 J.J. Stephan, The Tanaka Memorial (1927): Authentic or Spurious?, „Modern Asian Studies”, vol. VIII (1973), s. 733–745. 26 „Incydent mandżurski” nym. Choć na prawie milionie kilometrów kwadratowych jej powierzch- ni rozrzucone były prochy ponad stu tysięcy japońskich żołnierzy, po- ległych tu w latach 1904–1905 w walce z carskimi wojskami, pożoga chińskiej wojny domowej osmaliła ją jedynie przelotnie. W 1931 r. trzy prowincje mandżurskie żywiły ledwie trzydzieści milionów ludzi, ale posiadały ogromne bogactwa mineralne, takie jak węgiel czy ropa naf- towa. Obce inwestycje w regionie, warte ponad miliard dolarów, roz- wijały się burzliwie. 76 z nich należało do Japonii (reszta do Sowie- tów), przy czym większość stanowiły nakłady w transport, kopalnie i handel13. Od upadku dynastii Qing ogromną krainą rządził twardo, ale sta- bilnie Zhang Zuolin, ogłoszony marszałkiem były bandyta, ze zmien- nym szczęściem pretendujący do władzy nad całymi Chinami. W czerw- cu 1928 r. budzącego postrach satrapę wyparły ostatecznie z Pekinu re- wolucyjne wojska Czang Kaj-szeka, nie one jednak stały się przyczyną równie rychłego, co spektakularnego zgonu Zhanga. 4 czerwca pancer- ny pociąg dyktatora Mandżurii wysadzony został w powietrze przez ko- mando Armii Kwantuńskiej pod wodzą pułkownika Komotō Daisaku. Zamachowcy, działający bez wiedzy ówczesnego rządu w Tokio, liczyli iż zniknięcie Zhanga wywoła na terenie jego władztwa chaos, dla spa- cyfikowania którego niezbędna będzie okupacja japońska. Mord wydał wszakże owoce całkowicie przeciwne14. Ledwie 28-letni Zhang Xueliang, syn i następca zamordowanego warlorda, gładko przejął władzę w Man- dżurii, nie kryjąc przy tym nienawiści do zabójców swego ojca. W od- wecie podniósł nad swym władztwem flagę Kuomintangu choć, z racji dysponowania ćwierćmilionową armią, był bardziej sprzymierzeńcem niż podwładnym rządu Czanga w dalekim Nankinie. W 1930 r. umoc- nił swoją quasi-niezależną pozycję, pomagając Kuomintangowi w zdła- wieniu niezmiernie groźnej wojskowej rebelii. Dla przeciwstawienia się Japończykom brakowało mu jednak nie tylko środków, ale i charakte- ru. Bez kręgosłupa moralnego, miłośnik kobiet i szybkich samochodów (u jego ojca zamiłowania te przesłaniała jednak żądza władzy) popadł ponadto w narkomanię, z której miał wprawdzie się wydobyć, ale za słoną cenę. U progu 1931 r. zszokowany korespondent „New York Ti- mesa” ujrzał w nim, na miejscu znanego mu osobiście, zabójczo przy- 13 R.H. Myers, The Japanese Economic Development of Manchuria 1929–1945, New York 1982, s. 20 (tabela); por. też: H.P. Bix, Japanese Imperialism and the Man- churian Economy, 1900–1931, „The China Quarterly” vol. LI (1972), s. 425–443. 14 P.A. Dull, The Assassination of Chang Tso-lin, „Far Eastern Quarterly”, vol. XI (August 1952), No. 4, s. 453–463; G. MacCormack, Chang Tso-lin in Northeast Chi- na, 1911–1928. China, Japan and the Manchurian Idea, Dawson 1977, s. 248 i n.; J. Polit, Lew i smok. Wielka Brytania a kryzys chiński, 1925–1928, Kraków 2006, s. 486–489. 27 Prolog stojnego amanta „schorowaną, wychudłą, zaćmioną narkotykami po- stać (…) wrak fizyczny i umysłowy”15. Gdzie młody włodarz Mandżurii spędził fatalną noc 18 września, nie jest jasne. Wedle jednej wersji, widziany był w mukdeńskiej operze w towarzystwie rozbawionego grona, do którego, obok pięknych kobiet, należał też konsul brytyjski. Wedle innej, leczył się ze swej narkotyko- wej przypadłości (oficjalnie: „z gorączki”) w miejscowym szpitalu. Sam marszałek usiłował potem pogodzić te sprzeczności, twierdząc, iż z łoża cierpień wyruszył na „spotkanie dyplomatyczne” z konsulem (ostatecz- nie możliwe), i że towarzyszące mu kobiety były pielęgniarkami (moż- liwe znacznie mniej)16. Wersja, że areną wydarzeń była opera pekińska i tamtejszy Szpital Rockefellera, wydaje się być nieporozumieniem17. Wszystkie relacje zgadzają się, że gdy nadeszły hiobowe wieści, było już sporo po północy. Młody człowiek, blady i wstrząśnięty, szukał począt- kowo oparcia w morfinie. Następnie usiłował skontaktować się ze szta- bem swej mandżurskiej wielkiej armii. Znajdujący się po drugiej stro- nie telefonu oficer zakończył w pewnym momencie rozmowę słowami: „Nie mogę mówić dłużej. Do pokoju wchodzą Japończycy”18. W sytuacji zaognionej przez światowy kryzys gospodarczy japońscy wojskowi nie zamierzali przyglądać się chińskiemu odrodzeniu z zało- żonymi rękami. Okryci chwałą weterani wojny z carską Rosją, żywiący sentyment do dawnego brytyjskiego sprzymierzeńca i powściągani pa- mięcią własnej młodości, w czasie której obce mocarstwa robiły co chcia- ły w Japonii, zdążyli już opuścić szeregi armii. Ich młodzi następcy pło- nęli nacjonalistycznym żarem, podsycanym przez wpływy sowieckiego marksizmu. W opublikowanym w 1923 r. manifeście młody radykał Kita Ikki (1883–1937), związany z tajnym Stowarzyszeniem Czarnego Smo- ka (Kokuryūkai; „Czarny Smok” oznaczał tu rzekę Amur) wzywał do podboju Azji od Syberii po Indie i zdruzgotania Imperium Brytyjskiego („multimilionera rozkraczonego nad światem”) oraz Sowietów („wiel- kiego obszarnika północnej półkuli”). Japonia powinna „podnieść szla- chetny sztandar azjatyckiej ligi i objąć kierownictwo federacji światowej” skoro, w obliczu mnożącej się ludności Cesarstwa „wielkie przestrzenie, mogące wystarczyć populacji liczącej co najmniej dwieście czterdzieści czy dwieście pięćdziesiąt milionów będą absolutnie nieodzowne w ciągu 15 H. Abend, My Life in China, 1926–1941, New York 1943, s. 152–153. 16 A. Shai, Zhang Xueliang. The General Who Never Fought, Basingstoke 2012, s. 28. Zhang, który dożył stu lat (zmarł 14 X 2001 r. na Hawajach) pozostawił różne (sprzeczne ze sobą) relacje o tym wydarzeniu. 17 R. Mitter, The Manchurian Myth. Nationalism, Resistance and Collaboration du- ring the Manchurian Crisis, 1931–1933, Berkeley 2000, s. 73. 18 Ibidem. 28 „Incydent mandżurski” najbliższych stu lat”19. Emanowanie pobliskiej myśli bolszewickiej, prze- chodzącej przez sito rodzimego szowinizmu, rodziło zaskakujący amal- gamat, jak w wypadku Sano Manabu i Nabeyamy Sadachiki, dwóch by- łych prominentnych komunistów, którzy odkryli nagle, że rozerwanie „stalowych okopów wściekłego kapitalizmu” wymaga nie rewolucji, ale zbrojnego oswobodzenia ludów Azji przez armię zupełnie nowej Japo- nii20. Zaskakująca konsolidacja Chin pod wodzą Czang Kaj-szeka stawa- ła na drodze owym mirażom. Co gorsza, światowy kryzys ekonomiczny, który rozpoczął się jesienią 1929 r. niewiele zaszkodził opartej na srebrze gospodarce chińskiej, Cesarstwo ugodził jednak wyjątkowo boleśnie. Ja- poński eksport między 1929 a 1931 r. spadł o 43 wartości; szczególnie ucierpiały zakłady sprzedające tekstylia dla Chin oraz rolnicy produ- kujący eksportowany do USA jedwab21. Wiara biznesu w wyższość czy- sto gospodarczej ekspansji została boleśnie podcięta. Wzrosła za to zu- chwałość radykałów, twierdzących, iż reprezentują ubogich. Nawet tacy szacowni przemysłowcy, jak były prezes Kolei Południowomandżurskiej Matsuoka Yōsuke zaczęli głosić, iż wyjściem jest tylko stworzenie przez Japonię w Azji „wielkiego bloku gospodarczego” i że kraj ma prawo do użycia siły by bronić „po prostu swoich praw do istnienia”22. Czyż w takich okolicznościach pomysły cywilów, a zwłaszcza mini- stra spraw zagranicznych Shidehary Kijūrō, stale szukającego jakiegoś modus vivendi z Czang Kaj-szekiem, nie były nie tylko głupotą, ale zwy- czajną zdradą? Radykałowie w mundurach służący w Armii Kwantuń- skiej – na obszarze, gdzie japońskie interesy gospodarcze zostały szcze- gólnie przez kryzys naruszone – nie mieli co do tego wątpliwości. W szta- bie armii zawiązany został spisek, którego mózgami byli trzej młodzi pułkownicy: Ishiwara Kanji, Itagaki Seishirō i Doihara Kenji. Ishiwara, idealista wierzący w odrodzenie Azji, któremu służba w Chinach w la- tach 1920–1921 zaszczepiła pogardę do zacofania tego kraju, a późniejsze studia w Niemczech wiarę w przewagę nowoczesnej broni, wskazywał, że pochłonięte kryzysem gospodarczym mocarstwa nie użyją siły z po- wodu Mandżurii. Jesień 1929 r., kiedy to Sowieci broniący swych inte- resów w strefie Kolei Wschodniochińskiej przeprowadzili bezkarną ko- 19 Cyt. za: Tsunoda Ryusaku (ed.), Sources of Japanese Tradition, New York 1958, s. 776. Szerzej na temat Kity: G.M. Wilson, Radical Nationalist in Japan: Kita Ikki, Cambridge Mass. 1969, zwł. 64–67 (plan podboju Azji). 20 Por.: G. M. Beckmann, The Radical Left and the Failure of Communism, w: J. Mor- ley (ed.), Dilemmas of Growth in Prewar Japan, Princeton 1971, s. 164–171. 21 K. Ohkawa, M. Shinohara, L. Meissner, Patterns of Japanese Economic Develop- ment. A Quantative Appraisal, New Haven 1979, tabele A 26, A 27. W 1929 r. eks- port japoński do Chin wynosił 334,6 mln jenów (13,3 całości); w 1931 r. tylko 155,8 mln (10,9 ). 22 Cyt. za: I. Iriye, Failure of Economic Expansionism, 1918–1931, w: B. Silberman, H. Harootunian (eds), Japan in Crisis, Princeton 1974, s. 265. 29 Prolog lonialną ekspedycję przeciw armii Zhang Xuelianga, unaoczniła tak sła- bość tej ostatniej, jak i bierność mocarstw. Interesy Stalina w Mandżurii nie wychodziły jednak poza ową kolej, a poza tym był on akurat skupiony na ludobójczej kolektywizacji swego imperium. Ponieważ Armia Kwan- tuńska dysponowała tylko – mimo swej dumnej nazwy – najwyżej 14 ty- siącami często rozproszonych ludzi, niezbędny był element zaskoczenia, precyzyjny plan, a także konsultacje z japońskimi dowódcami pobliskiej Armii Korei oraz kolegami w Sztabie Generalnym i Ministerstwie Woj- ny w Tokio23. Nie jest jasne, jak wielu tych ostatnich pojmowało, że cho- dzi o coś więcej niż rutynowe przygotowania sztabowe na wypadek „nie- pokojów”. Jest jednak jasne, iż wywiad (słynny Drugi Oddział) dał do zrozumienia, że „jeśli coś się wydarzy” w Mandżurii, tamtejsze wojska mogą „liczyć na sympatię” kolegów w stolicy24. Dowódca Armii Kwan- tuńskiej, generał Honjō Shigeru, w konspirację nie był wciągnięty (choć musiał się wiele domyślać i poparł ją, gdy zaczęła działać), nic zaś o niej nie wiedział rząd Wakatsukiego Rejirō w dalekiej stolicy. Z początkiem września głuche wieści zaczęły jednak dosięgać ludzi najlepiej poinfor- mowanych. Saionji Kimmochi, ostatni żyjący doradca sławnego cesarza Meiji i doradca jego wnuka, młodego Hirohito, wymógł wówczas na Szta- bie Generalnym by wysłano do Mandżurii generała Tatekawę Yoshitsu- gu celem ostudzenia atmosfery. Próba wylania oliwy na marszczące się fale doprowadziła tylko do przyspieszenia sztormu. Początek dała mu eksplozja na torach Kolei Południowomandżurskiej. Co właściwie w sensie materialnym znisz- czył ów wybuch, który zmienił losy Azji Wschodn
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Gorzki triumf. Wojna chińsko-japońska 1937-1945
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: