Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00358 007077 14486354 na godz. na dobę w sumie
Handel międzynarodowy. Wydanie 4 - ebook/pdf
Handel międzynarodowy. Wydanie 4 - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 373
Wydawca: C. H. Beck Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-8158-136-3 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> prawo i podatki
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).


Podręcznik prezentuje podstawowe standardy międzynarodowego obrotu gospodarczego. Książka koncentruje się na analizie regulacji układów handlowych: globalnych i regionalnych, polityce handlowej superpotęg ekonomicznych, takich jak Stany Zjednoczone, Unia Europejska, Japonia czy Chiny, oraz szczegółowo przedstawia problematykę kontroli importu i eksportu, kładąc szczególny nacisk na zagadnienia dotyczące:

Czwarte wydanie zostało uaktualnione i poszerzone, zwłaszcza w częściach dotyczących polityki handlowej. Autor analizuje przyczyny najpoważniejszych sporów handlowych, a w szczególności stara się odpowiedzieć na pytanie, czy transformacje priorytetów Stanów Zjednoczonych za prezydentury Donalda Trumpa uzasadniają tezę, że mamy do czynienia z „nowa erą' w handlu międzynarodowym. Czy założenie, że interesy ekonomiczne Ameryki mają pierwszoplanowe znaczenie, oznacza, że handel strategiczny, prowadzony z perspektywy korzyści jednego kraju, zastępuje handel globalny?

Seria Podręczniki Prawnicze stanowi kanon wiedzy niezbędnej każdemu studentowi prawa do zdania egzaminu.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Część I. Polityka handlowa Rozdział I. Istota handlu międzynarodowego 1 Odpowiedź na pytanie o sens handlu, czyli obrotu lub wymiany towarów,  zdaje się nie stwarzać kłopotów nawet dzieciom. W handlu uczestniczymy od  lat najmłodszych, gdy wymieniamy zabawki lub dostajemy cukierki w zamian  za posiadane przez nas jabłka. Trudność rodzi się wtedy, gdy napotykamy ko- goś, kto ma wiele zabawek lepszych od naszych, lub kogoś, kto lubi cukierki,  a nie jada posiadanych przez nas owoców. Nadal nasz handel nie jest wyklu- czony. Musimy zracjonalizować sens naszej wymiany, przykładowo, przekonać  naszego partnera, że koleżeńskie stosunki wymagają ustępstw, że w zamian za  lepszą zabawkę jesteśmy w stanie świadczyć dodatkowe usługi lub że jabłka są  bardziej wartościowe dla zdrowia.  Podobnie  jest  z  handlem  międzynarodowym.  Ludzie,  plemiona,  narody,  pań stwa  handlowali  od  zarania  dziejów.  Problem  powstawał  wraz  z  nierów- noś cią  pozycji  partnerów  handlowych  lub  nierówną  atrakcyjnością  oferowa- nych  przez  nich  produktów.  Okazuje  się  jednak,  że  i  w  takiej  sytuacji  mogą  istnieć bodźce do wymiany towarów. Podstawowy argument wypracowała tu  znana klasyczna teoria kosztów komparatywnych czy komparatywnych korzy- ści (theory of comparative advantage). Teoria ta zakłada, że handel międzyna­ rodowy ma sens nawet między dwoma krajami, z których jeden produku­ je wszystko taniej, a drugi wszystko drożej. Jeżeli oba kraje wyspecjalizują  się w produkcji poszczególnych towarów, ogólny koszt produkcji jest mniejszy,  niż gdyby wszystkie towary były produkowane równocześnie w obu krajach.  Na pierwszy rzut oka rozumowanie to wydaje się dziwaczne. Jeżeli kraj „A”  produkuje, przykładowo, rowery i telewizory taniej niż kraj „B”, wydaje się, że  kraj „A” nie ma żadnego interesu w handlowaniu z krajem „B”, którego towary  są droższe. Prawo kosztów komparatywnych zaprzecza temu wnioskowi. Spróbujmy założyć, że kraj „A” produkuje rower w cenie 100 USD i od- biornik  telewizyjny  po  kosztach  równych  200  USD.  Łączny  koszt  produkcji  Nb. 1 Część I. Polityka handlowa 2 tych  towarów  wynosi  300  USD.  Jeżeli  produkcja  roweru  kosztuje  kraj  „B”  120 USD, a telewizora 360 USD, to ich łączny koszt produkcji wynosi w kra- ju „B” 480 USD. Koszt produkcji dwóch rowerów i dwóch telewizorów, wy- twarzanych  osobno  w  obu  krajach,  wynosi  780  USD  (300  +  480).  Gdyby  kraj „B” produkował tylko rowery, koszt produkcji dwóch rowerów wyniósł- by 240 USD. Gdyby kraj „A” produkował tylko telewizory, koszt dwóch od- biorników  wyniósłby  400  USD.  Razem  globalny  koszt  wynosiłby  640  USD  (240 + 400), a więc o 140 USD mniej niż w pierwszym wypadku, w którym  oba kraje produkują i rowery i telewizory. Problemem pozostaje, jak zainteresować specjalizacją w produkcji kraj pro- dukujący taniej. Spróbujmy spojrzeć raz jeszcze na liczby: koszt produkcji roweru koszt produkcji telewizora kraj „A” 100 USD 200 USD kraj „B” 120 USD 360 USD Z  powyższego  zestawienia  widać,  że  wyprodukowanie  telewizora  w  kra- ju „A” wymaga dwukrotnie większego nakładu pracy, materiału, kapitału itp.  niż wyprodukowanie roweru. Za koszt jednego telewizora można wyproduko- wać dwa rowery. Jeżeli więc kraj „B” zgodziłby się wymienić dwa odpowied- niej jakości rowery za jeden telewizor produkowany w kraju „A”, status quo w kraju „A” zostałoby zachowane. Kraj ten mógłby się specjalizować w pro- dukcji  telewizorów,  które  z  czasem  byłyby  prawdopodobnie  tańsze  i  lepsze.  Dla kraju „B” transakcja ta wygląda bardzo korzystnie, gdyż w tym kraju pro- dukcja telewizora kosztuje trzykrotnie więcej niż produkcja roweru. Importer  w kraju „B” rozumuje więc, że po otrzymaniu jednego telewizora z kraju „A”  może za jego cenę kupić trzy rowery; dwa odesłać do kraju „A” jako ekwiwa- lent za otrzymany telewizor, a wartość trzeciego roweru zachować jako zysk,  który ewentualnie może podzielić z eksporterem kraju „A”1. Naturalnie kalkulacja powyższa jest w wysokim stopniu akademicka. Nie  uwzględnia  ona  kosztów  transportu,  ubezpieczenia,  różnicy  w  jakości  pro- dukcji,  różnic  podatkowych  itp.  Zakłada  również  dość  wygodną  dla  końco- wych wniosków różnicę w kosztach produkcji w obu krajach. Niemniej, choć  w  uproszczony  sposób,  przykład  ten  oddaje  ideę  kosztów  komparatywnych,  która w konkluzjach głosi, że handel pozbawiony niepotrzebnych barier dostar- czy sam stymulatorów dla produkcji i wymiany dóbr. 1 Dla  szerszej  argumentacji  por.  Ch.P. Kindleberger,  International  Economics,  Home- wood 1976, s. 17–21, 27, 33; fragmenty cyt. także przez J.H. Jacksona i W.J. Davey, Legal Problems of International Economic Relations, St. Paul 1986, s. 11–13.  Nb. 1 Rozdział II. Wolny handel (free trade), handel zgodny z zasadami wolnorynkowymi (fair trade), protekcjonizm (protectionism) Przeważająca część ekonomistów przyznaje, że mechanizmy wolnego han- dlu  są  korzystne  dla  większości  partnerów  handlowych1. Wyjątkiem  są  kra- je rozwijające się, które nie mają potencjału ekonomicznego potrzebnego do  konkurowania na rynku międzynarodowym i szczególnie w okresie tworzenia  swojej ekonomii wymagają wzmożonej ochrony przed działającymi brutalnie  mechanizmami  rynkowymi.  W  podobnej  sytuacji  są  nowe  działy  przemysłu  rozwijanego przez dany kraj, które również potrzebują okresu przejściowego  do przystosowania się do mechanizmów konkurencji. Analogiczna może być  sytuacja  krajów  przechodzących  z  systemu  nierynkowego  na  system  rynko- wy, które wymagają czasu do dokonania reformy ekonomicznej. Długość owe- go okresu przejściowego, radykalność reform oraz stopień, w jakim szybkość  wprowadzenia  mechanizmów  rynkowych  może  przyspieszyć  lub  zaszkodzić  reformie, jest wysoce dyskusyjna i zależy od całego zespołu warunków, któ- rych rozważenie wymagałoby osobnego studium.  Dyskusja między zwolennikami wolnego handlu i protekcjonizmu jest wie- lopłaszczyznowa  i  nie  możemy  tu  przytoczyć  wszystkich  używanych  w  niej  argumentów.  Spróbujmy  jednak  rozważyć  ten  problem  z  perspektywy  prze- ciętnego  robotnika  zatrudnionego  przy  produkcji  świeczek  w  amerykańskim  stanie  Michigan.  Przyjmijmy,  że  zakład,  w  którym  robotnik  pracuje,  jest  za- grożony likwidacją na skutek konkurencji produktów importowanych przykła- dowo z Chin lub Kolumbii. Robotnik ten zdaje sobie sprawę, że ogólnie koszt  siły roboczej w Stanach Zjednoczonych jest wysoki. Związki zawodowe przez  dekady wywalczyły dla amerykańskich robotników szereg praw, o których nie  2 3 1 Już w czerwcu 1953 r. Organizacja Gallupa skierowała do znaczącej grupy Ameryka- nów notowanych w „Who is Who in America” (Kto jest kim w Ameryce) pytanie: „czy jesteś  za czy przeciw polityce obniżenia ceł?”. Aż 67  pytanych odpowiedziało twierdząco, a jedy- nie 11  było przeciwnych. Chociaż podobnego sondażu nie prowadzono aktualnie, przyjmuje  się, że zrozumienie dla korzyści polityki wolnorynkowej jest w Stanach silniejsze obecnie, niż  było w okresie powojennym. I.M. Destler, American Trade Politics, Washington 1992, s. 6. Nb. 2–3 4 marzył  do  niedawna  robotnik  azjatycki.  Czy  w  tej  sytuacji,  pyta  pracownik  amerykański, produkty z USA są w stanie konkurować z chińskimi lub połu- dniowoamerykańskimi bez naruszenia systemu świadczeń socjalnych posiada- nych  przez Amerykanów?  Robotnik  amerykański  uważa,  że  bez  opieki  pań- stwa,  a  więc  protekcjonistycznych  barier  broniących  amerykański  przemysł,  tysiące podobnych do niego pracowników może utracić pracę na skutek konku- rencji produktów importowanych. Robotnik z Michigan uważa, nie bez słusz- ności, że działanie mechanizmów wolnego handlu może być nie tylko korzyst- ne, ale i kosztowne. Nawet jeżeli przyznaje on, że w globalnym rozrachunku  korzyści mogą być większe, to jest przekonany, że koszt owej operacji obciąża  nierówno całe społeczeństwo. Robotnik ten ma za sobą wpływowe grupy naci- sku swoich związków zawodowych w Waszyngtonie. Na  początku  XXI  w.  swobodny  przepływ  towarów  i  usług  przez  granice  państw zwiększył tendencje do przesuwania inwestycji do światowych regio- nów o największej opłacalności. Zjawisko to określane w terminologii handlo- wej jako outsourcing potencjału produkcyjnego powoduje objawy prawdziwej  paniki wśród protekcjonistycznie nastawionych komentatorów trendów handlo- wych. Nagminne przygotowywanie drogą elektroniczną zeznań podatkowych  rezydentów amerykańskich przez specjalistów z Indii lub Pakistanu stało się tu  najbardziej alarmującym przykładem „przecieku” potencjału usłu gowego po- za granice ekonomiczne najbardziej rozwiniętych państw. Pytania o celowość  ochrony przed outsourcingiem stały się wątkiem przewodnim prasowych dys- kusji handlowych. Należy tu wszakże zauważyć, że eksperci handlowi, rozważając niebezpie- czeństwa związane z rozwojem wolnego handlu, rozumują inaczej niż robot- nik czy działacz związków zawodowych z powyższych przykładów. Pytaniem podstawowym jest dla nich kwestia długofalowych skutków protekcjo­ nizmu, a więc nie kwestia szkód wyrządzonych przez wolny handel, lecz potencjalne ich porównanie do strat spowodowanych przez nadmierną ochronę państwa. Ich zdaniem, trend do poszukiwania najlepszych możliwo- ści  produkcyjno-usługowych  jest  powszechny  i  nieunikniony,  a  ilość  agencji  specjalizujących się w zaspokajaniu potrzeb klientów stale rośnie1. Nałożenie  barier celnych na konkurencyjny import nie rozwiązuje problemu. Brak kon- kurenta zagranicznego musi wpłynąć na obniżenie jakości produkcji krajowej  i podwyższenie jej ceny. Jeżeli konkurent zagraniczny utrzyma się na rynku po- mimo podwyższonych ceł, jego towary będą droższe. Jeżeli istnieje na nie po- 1 Przykładowo por. Worldwide Call Centers, Inc.: http://www.worldwidecallcenters.com  /?OVRAW=outsourcing OVKEY=outsourcing OVMTC=standard OVADID=560841521  OVKWID=2152139021. Nb. 4 4 Część I. Polityka handlowa Rozdział II. Wolny handel (free trade), handel zgodny z zasadami... 5 pyt, amerykański konsument musi ową nadwyżkę zapłacić. Być może robotnik  w Michigan nie utraci pracy, ale zarówno on, jak i inny konsument amerykań- ski będzie musiał zapłacić więcej zarówno za chronione towary krajowe, jak  i importowane. Płacąc więcej za amerykański i chiński produkt, konsument nie  kupi dodatkowego aparatu telefonicznego, książki lub nowego zegarka, co mo- że w globalnym rozrachunku zaważyć na szansach uzyskania lub utrzymania  pracy przez robotników zakładów produkujących te towary. Generalne oblicze- nia wskazują, że koszt polityki protekcjonistycznej jest wyższy niż straty po- niesione na skutek otwartej polityki handlowej. Dyskusja nad celowością polityki wolnorynkowej ma również inny aspekt.  Powstaje przecież bardziej ogólne pytanie, dlaczego redukcja ceł jest taka istot- na?  Czy  nie  wystarczyłoby  zrównanie  ceł  na  te  same  towary  w  obu  handlu- jących  krajach?  Czy  nie  byłoby  to  zgodne  z  podstawową  zasadą  handlowej  uczciwej gry (fair play), która zakłada wymianę równowartych przywilejów,  towarów lub usług. Rozwiązanie takie, niejednokrotnie sugerowane przez zwo- lenników protekcjonizmu, byłoby jednak tylko pozornie satysfakcjonujące. Po  pierwsze, równe cła ustalone przez obu partnerów na wysokim poziomie mo- głyby całkowicie wyeliminować handel. Przykładowo, 25  cła na samocho- dy japońskie i amerykańskie nakładane w obu krajach zredukowałoby niemal  do zera handel w tej dziedzinie między oboma krajami. Kto kupowałby w Ja- ponii samochody amerykańskie obłożone 25  cłem? Ilu zwolenników japoń- skich  samochodów  w  Stanach  Zjednoczonych  zrezygnowałoby  z  ich  kupna,  gdyby cena ich była o 25  wyższa niż porównywalnych samochodów amery- kańskich? Po drugie, niskie i zrównane cła dalej nie wzmacniają mechanizmów  rynkowych. Zwolennicy wolnego handlu uważają, że każde cło jest ukrytą for- mą podatku, który odbiera konsumentowi możliwość inwestycji swoich pienię- dzy. Pieniędzmi tymi obraca państwo zazwyczaj w sposób mniej produkcyjny  niż indywidualny przedsiębiorca. Ich zdaniem, redukcja, a w wielu wypadkach  eliminacja ceł spowodowała eksplozję handlu międzynarodowego w ostatnich  dziesięcioleciach XX w. i na początku XXI w. Tak więc celem zdaje się być zarówno handel fair, czyli handel zgodny ze wspólnie przyjętymi zasadami obrotu rynkowego, jak i handel możliwie najbardziej wolny od ingerencji państwa w jego mechanizmy. Zwolennicy umiarkowanego protekcjonizmu kontrargumentują, że państwo  musi zebrać środki, które mogłyby pozwolić na wyrównanie kosztów wolnej  konkurencji,  a  więc  przykładowo  na  kompensację  szkód  poniesionych  przez  amerykańskiego robotnika z Michigan, który utracił pracę na skutek konkuren- cji towarów zagranicznych. Cła mogą środków takich dostarczyć.  5 6 Nb. 5–6 6 Próby  znalezienia  drogi  pośredniej  między  protekcjonizmem  a  polityką  wolnego  handlu  są  ponawiane  od  co  najmniej  trzech  stuleci. Aktualnie  eko- nomiści popierają metodę tzw. pozytywnego przystosowania (positive adjust- ment method)1. Zakłada ona, że państwo powinno pozwolić na likwidację tych  zakładów, które nie mają szans przetrwania konkurencji. Zakłady, które szan- sę taką mają, powinny uzyskać pomoc państwa. Robotników, którzy tracą pra- cę na skutek konkurencji importowanych towarów, należy przemieścić do in- nych rejonów kraju i resortów przemysłowych na koszt społeczny, który jest  i tak niższy niż koszt protekcjonizmu. Wielu ekspertów uważa, że nawet w ra- mach regionalnych aranżacji wolnohandlowych należy utrzymać mikroskopij- ne, symboliczne cła, które pozwoliłyby na tworzenie specjalnych funduszy za- bezpieczających środki dla polityki pozytywnego przystosowania2. Pytanie o możliwość kompromisu między polityką wolnego handlu i pro- tekcjonizmu jest nadal aktualne. Rozszerzający się od 2008 r. globalny kryzys  ekonomiczny  ponownie  wskazał,  że  tendencje  protekcjonistyczne  są  natural- ną reakcją partnerów handlowych na ich wewnętrzne problemy gospodarcze.  Zwycięstwo  protekcjonizmu  w  Stanach  Zjednoczonych  w  latach  30.  XX  w.  doprowadziło do wieloletniej eskalacji handlowych konfliktów. Podobne ten- dencje obserwowane w polityce nowej amerykańskiej administracji prezydenta  Obamy sprowokowały natychmiastową odwetową reakcję krajów azjatyckich,  z  Chinami  na  czele.  Klauzule  protekcjonistyczne  wprowadzone  do  pakietów  stymulu jących ekonomię amerykańską i zapowiedź przez Obamę możliwej re- wizji wielu wolnohandlowych traktatów, łącznie z NAFTA, zaalarmowały kra- je Ameryki Łacińskiej3. Niepodważalne przez dekady walory wolnego handlu  i  wolnej  konkurencji  zostały  raz  jeszcze  poddane  pod  dyskusję  handlowych  ekspertów4. 1 G.R. Neumann, Adjustment Assistance for Trade-Displaced Workers, [w:] The New In- ternational Economic Order. A U.S. Response, New York 1979, s. 109–140. 2 Zasady polityki amerykańskiej w zakresie pomocy państwa w przystosowaniu się kor- poracji  do  zagranicznej  konkurencji  (adjustment assistance)  prezentowal  już  tzw.  Raport  Komisji Williamsa z 1971 r. (U.S. Commission on International Trade and Investment Po- licy Report). Komentarz do tej polityki można znaleźć w: Richardson, Worker Adjustment  to U.S. International Trade: Programs and Prospects, [w:] W.R. Cline (ed.), Trade Policy in  the 1980s, 1983, s. 293 i n. (praca zawiera bibliografię); także P. Sorrentino, Trade Readjust- ment Assistan ce for Unemployed Workers, 14 Univ. of Toledo Law Review, 1983, s. 285 n.;  H.A. Bratt, Issues in Worker Certification and Questions of Future Direction in the Trade Ad- justment Assistance Program, Law   Policy in International Business 1982, No. 14, s. 819–823. 3 P. Cohn,  Chairman  Baucus:  Finance  Panel  to  Vote  on  Kirk  Thursday,  Congress   DailyPM, 10.3.2009. 4 Por. D. Ikenson, A Protectionism Fling: Why Tariff Hikes and Other Trade Bariers Will  be  Short-Lived,  Free Trade  Bulletin,  Center  for Trade  Poolicy  Studies,  No.  37,  12.3.2009  (tekst dostępny na stronie internetowej: http://www.freetrade.org/pubs/FTBs/FTB-037.html). Nb. 6 Część I. Polityka handlowa Rozdział III. Globalizacja i regionalizacja handlu światowego 7 Teoria nauki od dawna zwróciła uwagę na tendencję do kategoryzacji na- szego opisu rzeczywistości. Sensowna analiza wykraczająca poza prosty opis  faktów zdaje się być niemożliwa bez wyróżnienia klas, typów, rodzajów lub  grup zjawisk. Filozofia nauki, a szczególnie jej odłam wywodzący się z kanty- zmu, podkreślał naturalną skłonność rozsądku do łączenia wyobrażeń w kate- gorie, które zresztą, jak dowodzono, mogą zarówno porządkować, jak i wypa- czać obraz świata.  Obok  tradycyjnie  przyjętych  kategorii  ułatwiających  klasyfikowanie  zja- wisk, istnieją terminy, hasła, slogany wprowadzane do nauki poniekąd ad hoc, zgodnie z obiegową modą, potrzebą zakwalifikowania nowo odkrytego zjawi- ska lub w rezultacie prostej gimnastyki werbalnej. Niektóre z kategorii nabiera- ją poniekąd własnego życia, choć kryjące się za nimi zjawiska utraciły dawno  swoją adekwatność. W ten sposób, przykładowo, terminy „kapitalizm” i „socja- lizm” są w dalszym ciągu nagminnie używane do opisu zjawisk społecznych,  politycznych i ekonomicznych, chociaż w istocie proces konwergencji obu sys- temów  został  daleko  zaawansowany  i  charakterystyka  przemian  społecznych  z perspektywy dwóch walczących klas, obumierających elementów nadbudo- wy czy sprawiedliwości rozdzielczej została dawno zdezaktualizowana.  By użyć innego przykładu, w latach 70. XX w. prze ło mowe prace G.A. Al- monda, B. Verby, G. Powella1  i  ich  następców  wprowadziły  dość  trwale  do  ter minologii  socjologicznej  i  politologicznej  kategorie  kultury  politycznej.  „Kulturyzm” w humanistyce stał się tendencją, modą, wynikiem potrzeby zna- lezienia nowych elementów opisu społeczeństwa, polityki, ekonomii. Bez dys- kusji  o  kulturze  prawnej,  ekonomicznej,  obywatelskiej,  konstytucyjnej,  kul- turze  sło wa,  kulturze  jedzenia  czy  ubioru  trudno  było  nawiązać  kontakt  na  odpowiednim  poziomie  intelektualnym.  Podobnie,  choć  ze  znacznie  mniej- 1 G.A. Almond, G. Powell,  Comparative  Politics. A  Developmental Approach,  Boston  1966; G.A. Almond, B. Verba, The Civic Culture, Princeton 1963; por. także J.A. Gierowski (red.), Dzieje kultury politycznej, Warszawa 1970; R.R. Ludwikowski, Polska kultura poli- tyczna. Mity, tradycje i współczesność, Kraków 1980. Nb. 7 8 9 8 szymi konsekwencjami, termin „paradygmat” zastąpił „wzór” czy „przy kład”  i brak używania go zdawał się trywializować wartość prac naukowych ostat- nich kilku dziesięcioleci. Teoretyk nauki i badacz języka naukowego znajdzie mnóstwo podobnych  przykładów  w  terminologii wszystkich  uprawianych dyscyplin. Każda  epoka  i każda dziedzina ma swoje modne i czasami adekwatne terminy. W latach 80. XX w., w zakresie teorii handlu międzynarodowego, terminy „globalizm” i „regionalizm” zaczęły spełniać ową rolę przekaźnika informacji o zmie­ niającej się strukturze świata biznesu. Przedmiotem dyskusji jest w znacz- nie mniejszym stopniu niż w ubiegłych dziesięcioleciach świat obozów ideolo- gicznych, świat składający się z narodów, grup etnicznych, klas, korporacji czy  zato mizowany  świat  indywidualnych  przedsiębiorców.  „Nowy  światowy  po- rzą dek”, „świat regionów czy świat handlu globalnego”, „handel międzynaro- dowy czy handel globalny” to tematy orientujące dyskusje, konferencje i sym- pozja przełomu ubiegłego i obecnego wieku1. § 1. Nowy „porządek światowy” czy „nowy układ globalny”? Koncepcja „globalizacji” prawa, ekonomii, polityki, rynków wyłoni­ ła się na marginesie dyskusji na temat nowego porządku światowego (new world order)2.  Dyskusja  ta  wynikała  z  identyfikacji  potrzeby  reorganizacji  świata, który ukształtował się na skutek dezintegracji dualistycznego podziału  wpływów między blok kapitalistyczny i socjalistyczny3. Uczestnicy tej dysku- sji wskazywali na kilka znanych z historii stosunkowo stabilnych i opartych na  równowadze sił „porządków światowych”, takich jak westfalska struktura po- lityczna, stworzona po wojnie trzydziestoletniej (1648 r.), porządek wiedeński  1 Przykładem może tu być sympozjum na temat globalizacji prawa, polityki i rynków  (The Globalization of Law, Politics and Markets, Implications for Domestic Law Reform).  Artykuły zaprezentowane w ramach sympozjum zostały opublikowane w Indiana Journal of  Global Legal Studies (dalej cyt. jako „Indiana Journal”), Vol. 1, Issue 1, Autumn 1993. 2 Zob. R.A. Falk, S.S. Kim, S.H. Mendlovitz (eds.), Toward a Just World Order, Boulder  1982; także R.A. Falk, A New Paradigm for International Legal Studies: Prospects and Pro- posals, [w:] R.A. Falk, F. Kratochwil, S. Mendlovitz, International Law: A Contemporary Per- spective, Princeton 1985, s. 651–690; M. Gurtov, Global Politics in the Human Interest, 1988;  R. Johansen, The National Interest and the Human Interest, 1988; S. Kim, The Quest for a Just  World Order Boulder, 1984; M. McDougal, H. Laswell, L. Chen, Human Rights and World  Public Order, New Heaven 1980; R. Walker, One World/Many Worlds, Boulder 1988. 3 W literaturze polskiej por. A. Munko, W. Rybowski, Współczesne tendencje w między- narodowej polityce handlowej, Handel Zagraniczny 1992, Nr 1–2, s. 26–29. Nb. 8–9 Część I. Polityka handlowa Rozdział III. Globalizacja i regionalizacja handlu światowego 9 po okresie wojen napoleońskich (1815 r.), układ powersalski po I wojnie świa- towej (1919 r.), układ pojałtański tworzący równowagę sił po II wojnie świato- wej (1945 r.). Koncepcja globalizacji zrodziła się z krytyki istniejącego porządku świato- wego, z obaw przed dominacją amerykańską, z rozczarowania słabością insty- tucji międzynarodowych z Organizacją Narodów Zjednoczonych i Międzyna- rodowym Trybunałem Sprawiedliwości na czele1. Wskazywano, że po okresie  dziewiętnastowiecznych ruchów narodowych i etnicznych, wiek XX przyniósł  rozkwit  prawa  międzynarodowego.  Prawo  to  było  jednak  w  dalszym  ciągu  przedłużeniem ruchów narodowościowych i jako takie miało prowadzić do lep- szego zaspokojenia potrzeb narodowych, do rozwoju współpracy między naro- dami. Celem organizacji międzynarodowych było stworzenie forum, na którym  interesy  poszczególnych  państw  członkowskich  mogły  być  najlepiej  wyarty- kułowane.  W ostatnich dwóch dekadach XX w. ukształtował się również nurt komplementarny, nastawiony nie na realizację partykularnych celów na­ rodowych, lecz na identyfikacje wartości wspólnych społeczeństwu świa­ towemu. Takim celem stała się ochrona światowych dóbr kulturalnych, ochro- na naturalnego środowiska, naturalnych światowych zasobów wody, czystego  powietrza, minerałów, źródeł energii. Wspólnym interesem jest zabezpieczenie  rezerw żywności, racjonalna gospodarka i eksploatacja oceanów, zapewnienie  dostatecznych  środków  komunikacji,  jednostkowego  bezpieczeństwa.  Identy- fikacja i ochrona celów globalnych wymagała stworzenia globalnego systemu  zasad  prawnych,  globalnego  procesu  wytwarzania  dóbr  i  środków  pozwala- jących  realizować  wspólne  cele  światowe  i  globalnego  systemu  zarządzania  wspólnie wytworzonymi dobrami. 10 11 § 2. Globalizacja czy amerykanizacja Intelektualny  ferment  wokół  globalizacji,  obok  entuzjazmu  i  wysiłków  zmierzających  do  definicji  samego  terminu,  przyniósł  również  wiele  obaw  i frustracji. Poszukiwanie źródeł zjawiska globalizacji prowadziło nieustan­ nie do ekspozycji szeregu inicjatyw sponsorowanych, kierowanych lub w znacznym stopniu penetrowanych przez Amerykanów. Udział Ameryki  w ukształtowaniu się powojennego układu politycznego, prawnego czy orga- nizacji  handlu  światowego  był  niekwestionowany.  Ze  sponsorowanych  przez  12 1 Zob. wstęp do R.A. Falk, S.S. Kim, S.H. Mendlovitz (eds.), Toward a Just World Order,  s. 1–9. Nb. 10–12 10 Stany Zjednoczone negocjacji i konferencji w Dumbarton Oaks i San Franci- sco rodziła się wizja Organizacji Narodów Zjednoczonych. Z serii konferen- cji w latach 1946–1948 powstawał nie bez trudności GATT; z rozmów między  amerykańskim  Sekretarzem  Skarbu H. Morgenthau  i  brytyjskim  ekonomistą,  lordem J.M. Keynesem wyłaniał się tzw. system Bretton Woods, który przyniósł  stworzenie  Banku  Światowego  i  Międzynarodowego  Funduszu  Walutowego.  Projekt Światowej Deklaracji Praw Człowieka, przygotowany przy współ pracy  szeregu  amerykańskich  prawników,  przez E. Roosevelt,  pierwszą  przewodni- czącą Komisji Praw Człowieka, wzorował się na amerykańskiej koncepcji ka- talogu praw człowieka. Przykłady te można mnożyć i bez nadmiernej potrzeby  pomniejszania kontrybucji innych narodów można zaakceptować tezę o amery- kańskiej dominacji procesu tworzenia powojennego porządku prawnego1. Wpływ Ameryki na proces globalizacji prawa utrzymał się przez cały okres  zimnej wojny. Amerykańscy konstytucjonaliści z miernym sukcesem starali się  narzucić amerykańskie wzory konstytucyjne państwom postkolonialnym. Ge- neralnie przyznać tu znowu należy, że koncepcja samego aktu konstytucyjnego,  choć mająca źródło w doświadczeniach brytyjskich i kontynentalnych państw  europejskich, rodziła się w Stanach Zjednoczonych. Kraj ten był również ko- lebką sądownictwa konstytucyjnego i choć Europa przyjęła w większości swo- je własne wzory sądowej egzekucji prawa, Amerykanie są prekursorami w tej  dziedzinie2. Amerykanizacja innych dziedzin prawa, takich jak prawo handlowe, ad mi  ni- stracyjne, koncepcje transakcji biznesowych jest równie niewątpliwa. W dzie- dzinie prawa kontraktowego amerykańscy prawnicy narzucili skutecznie swo- ją  wizję  niezmiernie  sformalizowanych  umów  opatrzonych  niekoń czącymi  się klauzulami. Oni też tworzyli własny styl agresywnych negocjacji bizneso- wych  opartych  na  specjalnych  studiach  psychologicznych  i  socjologicznych.  Amerykanie z absolutnym przekonaniem o wyższości własnego systemu edu- kacji prawniczej starają się przekazać swój tzw. sokratejski model kształcenia  wszystkim krajom pragnącym reformować system szkół wyższych. Amerykań- ska kultura życia codziennego jest oparta na konkurencji i kontrowersjach, któ- rych rozwiązanie wymaga mnożenia procesów sądowych. Idąca za tym inflacja  prawników stała się plagą Ameryki i nie najlepszym wzorem do naśladowania  dla szeregu krajów budujących własną kulturę prawną. Handel międzynarodowy jest dziedziną, w której globalizacja w epoce powojennej kojarzyła się zawsze z amerykanizacją. Amerykanie przygoto- 1 M. Shapiro, The Globalization of Law, [w:] Indiana Journal, s. 37–64. 2 A.P. Blaustein, The  Influence  of  the  United  States  Constitution Abroad, Washington  1986. Nb. 13–14 13 14 Część I. Polityka handlowa Rozdział III. Globalizacja i regionalizacja handlu światowego 11 wali zasady, które legły u podstaw niefortunnej Międzynarodowej Organizacji  Handlowej (International Trade Organization – ITO) i działającego skutecz- niej Układu Ogólnego w sprawie Taryf Celnych i Handlu (General Agreement on Tariffs and Trade – GATT). Koncepcje liberalizacji i globalizacji handlu,  handlu zgodnego z zasadami wolnokonkurencyjnymi ( fair trade), idee niedys- kryminacji kryjące się za zasadą największego uprzywilejowania, system wie- lostronnych negocjacji umów handlowych – to tylko nieliczne przykłady inicja- tyw, które miały przyspieszyć proces globalizacji rynku światowego, otwartego  dla towarów amerykańskich.  Z  jednej  strony  Amerykanie  budowali  system  ochronny  własnego  prze- mysłu, kryjący się za rozmaitymi koncepcjami tzw. proceduralnych ucieczek  (escape clause procedures), z drugiej – konstruowali najbardziej rygorystycz- ny na świecie model kontroli importu i eksportu. Amerykańskie regulacje an- tydumpingowe nakładały na Ministerstwo Handlu obowiązek bezwzględnego  stosowania kar w wypadku wykrycia szkody i dumpingu. Decyzje amerykań- skich  agencji  handlowych  identyfikowały  coraz  to  nowe  przykłady  ukrytych  form subsydiowania handlu i omijania międzynarodowych przepisów GATT.  Sławna klauzula „301” (z Ustawy Handlowej z 1974 r.) nakładała najpierw na  Prezydenta, a potem na Reprezentanta do Spraw Handlu obowiązek nałożenia  sankcji na partnerów handlowych niewywiązujących się z umownych zobowią- zań wobec Stanów Zjednoczonych1. § 3. Amerykańska jednostronna wizja świata (american unilateralism) Krytycy procesu globalizacji handlu omawiają często zjawisko „amerykań- skiego unilateralizmu” (american unilateralism), czyli próby narzucenia innym  krajom  jednokierunkowej  amerykańskiej  wizji  świata.  Skargi  na  skłonność  Amerykanów do uznania swojej listy wartości za listę akceptowalną globalnie  wzmogły się w okresie powojennym. W rozdziałach poświęconych praktykom  dumpingowym, subsydiom, zabezpieczeniom handlowym oraz amerykańskim  środkom  odwetowym  stosowanym  wobec  państw  naruszających  amerykań- skie standardy handlu fair, przedyskutujemy najnowsze przykłady sporów do- tyczących amerykańskiego unilateralizmu. W tym rozdziale spróbujmy rozwa- 15 1 Tzw. „specjalna klauzula 301”, stanowiąca szczególne źródło kontrowersji i krytyki,  nakłada na rząd amerykański obowiązek identyfikacji i penalizacji krajów, w których brak  równowagi między importem i eksportem ze Stanami Zjednoczonymi jest szczególnie rażący.  Zob. szerzej w tej kwestii część V, rozdział V. Nb. 15 16 17 12 żyć kilka przykładów ilustrujących rozwój wspomnianej tendencji w latach 80.  i 90. ubiegłego wieku. Do najszerzej komentowanych należał spór dotyczący interpretacji porozu­ mienia między Stanami Zjednoczonymi i Japonią w sprawie produkcji po­ dzespołów komputerowych. Zgodnie z porozumieniem Japonia zgodziła się  zaprzestać eksportu podzespołów po cenach dumpingowych zarówno do USA,  jak i do innych krajów. Dumping, który omówimy w dalszych rozdziałach, po- lega na eksportowaniu towarów po cenach niższych niż oferowane na rynku  wewnętrznym  eksportera.  Już  w  tym  miejscu  możemy  stwierdzić,  że  jest  on  uznany za praktykę handlową nie fair; ceny dumpingowe są uznawane za niż- sze niż ceny fair (czyli towar jest sprzedawany po tzw. less than fair price). Ponieważ  Japonia  nie  przestrzegała  ugody,  Stany  Zjednoczone  podwyższyły  cło o 100  na japońskie komputery i odbiorniki telewizyjne. Zorganizowana  w 1988 r. z inicjatywy Wspólnoty Europejskiej komisja GATT wydała opinię,  że  porozumienie  japońsko-amerykańskie  było  niezgodne  z  zasadami  GATT,  gdyż m.in. eksporter nie może sam przyjąć na siebie ograniczeń antydumpin- gowych, bez inicjatywy importera. Niektóre kraje Wspólnoty Europejskiej, któ- re nie produkowały komputerów, nie były zainteresowane podwyższeniem cen  sprzętu japońskiego. Zainteresowane były oczywiście Stany Zjednoczone, któ- re sprzedając swoje produkty po cenie fair, traciły rynek europejski na rzecz Ja- pończyków oferujących swoje towary poniżej ich rynkowej wartości. Komisja  GATT stwierdziła jednak, że przepisy antydumpingowe dają prawo do podjęcia  akcji przeciwdumpingowej przez  kraj  importujący,  nie  zaś  kraj  eksportujący.  Tak więc Stany Zjednoczone nie mogły skłonić eksportera – Japonię do wywar- cia na japońskich producentów presji, zmuszającej ich do oferowania towarów  po  wyższych  cenach  na  rynkach  europejskich,  bez  inicjatywy  importujących  krajów Wspólnoty. Szereg  innych  decyzji  komisji  GATT  w  latach  80.  XX  w.  również  po- twierdziło  niezgodność  amerykańskiej  polityki  handlowej  z  zasadami  GATT.  Przy kładowo, w 1989 r. komisja stwierdziła, że ograniczenia nałożone przez  USA na import cukru są niezgodne z art. XII GATT. Podobnie, inna decyzja,  ze stycznia 1989 r., ustaliła, że niektóre sformułowania § 337 Ustawy Celnej  z 1930 r. (z poprawkami z 1988 r.), dotyczące eliminacji procesu weryfikacji  szkody poniesionej przez amerykańskie kompanie w sprawach patentowych, są  niezgodne z art. III GATT. W  ostatnich  dwóch  dekadach  dwudziestego  stulecia  ze  szczególnie  silną  krytyką spotkały się próby jednoznacznego narzucenia innym krajom amery- kań skich standardów ochrony środowiska. Najszerzej komentowane były spra- Nb. 16–17 Część I. Polityka handlowa Rozdział III. Globalizacja i regionalizacja handlu światowego 13 wy dotyczące ograniczeń eksportowych tuńczyka na łowiskach Oceanu Spo- kojnego przy wybrzeżach Ameryki Północnej i Środkowej.  Spór  między  Kanadą  i  Stanami  Zjednoczonymi1  rozpoczął  się  w  1982  r.  od  zatrzymania  przez  Kanadę  19  amerykańskich  statków  rybackich  łowią- cych w obszarze pasa 200 mil, uznawanego za strefę kanadyjskiej „wyłączno- ści ekonomicznej”. W odpowiedzi Stany Zjednoczone nałożyły zakaz importu  na kanadyjskiego tuńczyka, powołując się na art. XX (g) GATT uzasadniają- cy restrykcje handlowe ochroną będących na wyczerpaniu światowych zaso- bów naturalnych. Komisja GATT, do której zwróciła się Kanada, stwierdziła,  że zakazu amerykańskiego nie można uzasadnić przepisami GATT, gdyż, po  pierwsze, Stany Zjednoczone nie podjęły żadnych kroków dla ograniczenia we- wnętrznej konsumpcji tuńczyka, po drugie, zakaz amerykański objął wszystkie,  a nie tylko zagrożone rodzaje tuńczyka. Spór między Kanadą i Stanami Zjednoczonymi w 1988 r.2 został ponownie  przedstawiony Komisji GATT. Problem wyniknął tym razem z kanadyjskiego  zakazu eksportu nieprzetworzonego lokalnie tuńczyka. Zakaz, który w swojej  intencji miał chronić interesy lokalnych przetwórców rybnych w Kanadzie, zo- stał zaskarżony przez Stany Zjednoczone w GATT jako niezgodny z art. XI (1),  który zabrania nakładania ograniczeń na swobodny przepływ towarów do in- nego  kraju.  Kanada  powołała  się  na  dwa  wyjątki  wynikające  z  art.  XI  (2b)  i XX (g), które pozwalają na wprowadzenie limitacji do celów utrzymania od- powiedniej jakości towarów i ochrony zasobów naturalnych. Komisja GATT  wydała opinię przeciwko Kanadzie, twierdząc, że zakaz nie był połączony ani  ze szczególną promocją jakości towarów kanadyjskich, ani z ograniczeniami  miejscowej produkcji i konsumpcji. Zakaz kanadyjski był więc ukrytą formą  protekcji własnych producentów. Kanada przyjęła orzeczenie komisji i wyco- fała zakaz, który nota bene został wkrótce zastąpiony innymi ograniczeniami  eksportowymi. Amerykański unilateralizm okazał się tym razem skuteczny. Spór między Meksykiem i Stanami Zjednoczonymi z 1991 r.3 dotyczący po- łowów tuńczyka i delfina wyniknął z regulacji Amerykańskiego aktu o ochronie  morskich ssaków z 1972 r. Akt ten wymaga, by rząd Stanów Zjednoczonych  przedsięwziął kroki zmierzające do ograniczenia wypadków zabijania ssaków  morskich. Chodziło tu głównie o ochronę delfinów, które płynąc w pobliżu ła- wic tuńczyka, dostawały się do zarzucanych sieci i ginęły na skutek udusze- nia. Specjalna instrukcja zmusza amerykańskiego Sekretarza do Spraw Handlu  do nałożenia zakazu importu tuńczyka z krajów, w których stopień stosowa- 18 19 20 1 Komentarz za: D.C. Esty, Greening the GATT, Washington 1994, s. 266. 2 Tamże, s. 267. 3 Tamże, s. 268. Nb. 18–20 14 nia wyżej opisanej praktyki przekracza dopuszczalne normy, tzn. pewną, uzna- ną przez Amerykanów przeciętną ilość zabitych delfinów na sieć. W rezultacie  tej  polityki,  wydany  przez  Stany  Zjednoczone  zakaz  importu  meksykańskie- go tuńczyka, został zaskarżony w komisji GATT. Meksyk podnosił tam, że za- kaz amerykański był niezgodny z przepisami Ogólnej Umowy, bo przyjmował  za standard praktykę amerykańską i dodatkowo stosował amery kań skie limity  mierząc je wstecz; przeciętna dopuszczalna ilość zabitych delfinów była mie- rzona według rocznej ilości podobnych wypadków na ławicach amerykańskich.  Uniemożliwiało to zagranicznym rybakom porównanie swoich danych, aż do  otrzymania podobnych rezultatów z USA pod koniec roku. Zakaz, dowodziła  meksykańska delegacja, był niezgodny również z art. III GATT, który zakazuje  ograniczenia importu w celu ochrony własnej produkcji. Komisja wydała opi- nię niekorzystną dla Stanów Zjednoczonych, podkreślając dodatkowo, że ame- rykańska polityka ochrony środowiska nie może być narzucana na inne strony  konwencji  jednostronnie  i  że  Stany  Zjednoczone  nie  mają  ekstraterytorialnej  jurysdykcji do wymuszania swoich standardów produkcyjnych na terenie Mek- syku. Opinia Komisji nie została przyjęta przez Radę GATT, w której nie uzy- skano koniecznego do jej ratyfikacji konsensusu.  Sprawa  ochrony  delfinów  została  ponownie  przedłożona  komisji  GATT  w 1994 r. przez Unię Europejską1 (Tuna Delphin II – maj 1994 r.), która została  objęta „wtórnym embargo” Stanów Zjednoczonych, zwróconym przeciw kra- jom importującym tuńczyka z Meksyku. Podobnie jak w pierwszej sprawie ko- misja wydała opinię niekorzystną dla Stanów Zjednoczonych. Kilka  innych  spraw  dotyczących  standardów  ochrony  środowiska  zostało  również przedłożonych komisjom GATT. Dwie z nich (CAFE Standards i Gas Guzzler) dotyczyły amerykańskich opłat nałożonych na producentów samocho- dów energetycznie mało ekonomicznych. Na podstawie Aktu o polityce energe- tycznej i ochronie z 1975 r. i Aktu Stanów Zjednoczonych o podatku od energii  z 1978 r. Stany Zjednoczone uznały, że samochody spalające więcej benzyny,  niż przewidują amerykańskie limity (22,5 mili z galona)2, będą dodatkowo opo- datkowane w wysokości od 1000 do 7000 USD; wysokość podatku zależy od  stopnia odstępstwa od uznanego limitu. Standardy amerykańskie nie dotyczą  bagażówek  i  lekkich  ciężarówek.  Amerykańskie  regulacje  uzasadniane  były  koniecznością ograniczenia zanieczyszczenia środowiska ilością spalanej ben- 21 22 1 Dla pełniejszego komentarza na temat różnic w stanowiskach w interpretacji przepisów  GATT, w polskiej literaturze, por. Z.W. Puslecki, Rywalizacja między Stanami Zjednoczo- nymi a Wspólnotą Europejską – rokowania handlowe w ramach GATT, Przegląd Zachodni  1993, Nr 2, s. 83–99. 2 Wynosi to w przybliżeniu 4,5 litra benzyny na 36,2 km. W przeliczeniu 1 galon = 4,546 lit- ra; 1 mila = 1,609 km. Nb. 21–22 Część I. Polityka handlowa 23 24 Rozdział III. Globalizacja i regionalizacja handlu światowego 15 zyny. Skierowane były one przeciw wszystkim producentom samochodów, nie- mniej najbardziej dotkliwie dotknęły europejskich producentów luksusowych  pojazdów. Amerykańska polityka energetyczna została zaskarżona przed GATT  przez Unię Europejską jako arbitralna i nieproporcjonalnie obciążająca zagra- nicznych konkurentów amerykańskich firm samochodowych1. W trzecim sporze z zakresu ochrony środowiska (Venezuelan Reformulated Gasoline – 1994) Wenezuela poddała ostrej krytyce amerykański Akt o czy- stym powietrzu z 1990 r., na podstawie którego Stany Zjednoczone zażądały,  by zagraniczne rafinerie zredukowały ilość substancji zanieczyszczających śro- dowisko  i  dostosowały  się  do  amerykańskich  standardów. Wobec  perspekty- wy następnego sporu w GATT administracja prezydenta B. Clintona zgodziła  się na kompromis, pozwalając Wenezueli na eksport benzyny do Stanów Zjed- noczonych,  której  stopień  zanieczyszczenia  został  obliczony  według  metod  z 1990 r. W odpowiedzi skarga wenezuelska do GATT została wycofana.  Generalnie przyznać trzeba, że amerykańskie koncepcje globalizacji prawa,  polityki i handlu spotkały się zarówno w innych krajach, jak i w samych Sta- nach Zjednoczonych z równą dozą entuzjazmu i sceptycyzmu. Eksperci pod- kreślają  konieczność  zarówno  sprawiedliwej  oceny  amerykańskiego  wkładu  w proces tworzenia i ochrony wspólnych dóbr światowych, jak i niezbędność  ostrożnej ewaluacji amerykańskiego potencjału ekonomicznego i handlowego  oraz amerykańskich prób monopolizacji procesu „globalizacji”.  Zdaniem  sceptyków,  wpływ  Stanów  Zjednoczonych  jest  aktualnie  niew- spółmierny do potęgi tego kraju w zakresie handlu międzynarodowego2. Dodat- kowo, globalizacja sterowana przez amerykański biznes przynosi ze sobą ste- reotypy zachowań, przysłowiową kulturę jedzenia w McDonald’s i kupowania  w wielkich supermarketach3. Eksperci, broniący interesów amerykań skich, od- 1 D. Esty, Greening the GATT, Washington 1994, s. 269–270. 2 Stany Zjednoczone są nadal najpotężniejszym ekonomicznie państwem na świecie, nie- mniej dominacja w handlu z tradycyjnymi partnerami USA się kurczy. Przykładowo, statyst- ki z 2004 r. wykazały, że Chiny wyprzedziły Stany Zjednoczone na liście najpotężniejszych  handlowych partnerów Japonii. Eksport i import pomiędzy Japonią a Chinami w 2004 r. był  wartości 213 mld USD, co stanowiło 20,1  całego handlu Japonii, podczas gdy wartość han- dlu między Japonią a Stanami Zjednoczonymi w tym samym okresie wyniosła 197 mld USD,  co stanowi 19  wartości japońskiego eksportu i importu. P. Blustein, China Passes U.S. in  Trade with Japan, Washington Post, 27.1.2005, Sekcja E. Na początku 2011 r. Chiny wyprze- dziły Japonię jako drugą (po Stanach Zjednoczonych) światową potęgą ekonomiczną, posia- dającą potencjał wysunięcia się na pierwsze miejsce między 2020 i 2030 rokiem: J. McCur- ry i J. Kollewe, China overtakes Japan as world’s second-largest economy, 14.2.2011, strona  internetowa: http://www.guardian.co.uk/business/2011/feb/14/china-second-largest-economy. 3 A. Lam, Globalization vs. Americanization, AlertNet 6.4.2004, http://www.alternet.org/  story/18336. Nb. 23–24 16 powiadają,  że  nabywcy  dóbr  amerykańskiej  popkultury  głosują  sami  poprzez  własne wybory; to oni decydują, czy korzystać z McDonald’s lub słuchać ame- rykańskiej muzyki. Antyglobaliści lub „antyamerykanoglobaliści” utrzymują, że  globalną pop-kulturę konsumuje się razem z jedzeniem kanapki z McDonald’s. Obrońcy prawa Stanów Zjednoczonych do dalszego sterowania procesami  globalizacyjnymi podkreślają, że amerykańskie imperium handlowe jest nadal  najpotężniejsze na świecie, co oddaje porównanie przeciętnych przychodów na  głowę mieszkańca w USA i w krajach będących tradycyjnie głównymi amery- kańskimi konkurentami handlowymi.  Statystyki  nie  potwierdzają  w  pełni  tych  obserwacji.  Wskazują  one,  że  w 1960 r. przeciętny przychód na mieszkańca we Francji, Niemczech, Wielkiej  Brytanii  i  Japonii  wyniósł  od  30   do  68   przychodu  obywatela  amerykań- skiego; w 1979 r. cyfry te lokowały się między 64  i 86 1. Przewidywania, że  poziom  wzrostu  ekonomicznego  w  Japonii  i  w  Niemczech  na  przełomie  XX i XXI w., mierzony przychodem na mieszkańca, będzie wyższy niż w Sta- nach Zjednoczonych, nie sprawdziły się2; niemniej Stany utraciły pozycję bez- względnego  lidera  na  światowej  liście  krajów  o  najwyższej  stopie  życiowej.  W istocie, w 2007 r., USA, z przychodem narodowym mierzonym na głowę  mieszkańca równym 46 000 USD, lokowały się na 9. miejscu listy za kilko- ma ludnościowo małymi krajami, takimi jak Luksemburg, wykazującym nie- mal dwukrotnie wyższy przychód na mieszkańca, Katar, Bermudy czy Kuweit,  ale nadal wyprzedzały Japonię i Niemcy, wykazujące przychód na mieszkańca  odpowiednio 33 800 USD i 34 400 USD3. Ogólnoświatowy kryzys ekonomiczny przyniósł dalsze przetasowania na li- ście najbogatszych (w sensie przychodu na głowę mieszkańca) krajów świata.  Szukając najważniejszych zmian, odnotować należy fakt, że w 2010 r. Stany  Zjednoczone spadły na miejsce 11, Niemcy na pozycję 28, a Japonia 37. Z gru- py najbogatszych państw wypadła Irlandia, spadając z 10 na 23 miejsce. Do  pierwszej dziesiątki dołączyły Lichtenstein i Brunei.  Czy  daje  to  w  dalszym  ciągu  Stanom  Zjednoczonym  legitymację  do  ste- rowania procesami globalizacji? Szukając uzasadnienia dla odpowiedzi twier- 1 I.B. Kravis, A. Heston, R. Summers, World Product and Income: International Compari- sons of Real Gross Product, Baltimore 1982, s. 15. 2 Przewidywano, że w Stanach Zjednoczonych przychód roczny na mieszkańca wzro- śnie do 2000 r. o 21  (do 17 252 USD), w Japonii o 40  (do 18 055 USD), w Niemczech  o 33  (do 18 025 USD), a w pozostałych (poza Niemcami) krajach EWG o 27  (do 15 162  USD). R.R. Ludwikowski, Ameryka, s. 21–22; także I.M. Destler, American Trade Poli tics,  Washington 1992, s. 47–48. 3 Central Intelligence Agency. The Fact Book, https://www.cia.gov/library/publications/  the-world-factbook/rankorder/2004rank.html. Nb. 24 Część I. Polityka handlowa Rozdział III. Globalizacja i regionalizacja handlu światowego 17 dzącej, należy zauważyć, że przychód roczny na głowę mieszkańca decyduje  o zamożności społeczeństwa, ale nie o pozycji państwa w zakresie handlu czy  biznesu międzynarodowego. W grupie pierwszych 20 państw wyodrębnionych  przez  powyższe  kryterium  Stany  Zjednoczone  są  nadal  jedynym  ludnościo- wo dużym krajem i jedyną potegą ekonomiczną. Powyższe pytanie należałoby  więc zmodyfikować i zapytać nie o potencjał pozwalający Stanom na sterowa- nie procesami globalizacyjnymi, ale zastanowić się, czy globalizacja nadal jest  dla tego kraju równie atrakcyjna jak na początku globalizacyjnej euforii. § 4. Globalizacja, antyglobalizm, relatywizm kulturowy Na przełomie XX i XXI w. zaczęła się organizować opozycja przeciw glo- balizmowi. Komentatorzy podkreślali, że z jednej strony sam ruch antyglobali- styczny przybiera „globalny” charakter, z drugiej przyznawali, że inkorporuje  on rozmaite anarchistyczne elementy, dla których antyglobalizm dostarcza plat- formy do protestu przeciwko wszelkim formom zorganizowanego porządku1. Konferencje  globalnych  instytucji,  takich  jak  Światowa  Organizacja  Handlu,  Bank Światowy czy Międzynarodowy Fundusz Walutowy, w Seattle, Pradze,  Waszyngtonie,  Filadelfii  czy  Los Angeles,  były  coraz  częściej  paraliżowane  przez gwałtowne demonstracje i protesty aktywistów antyglobalizmu2. Dyskusje dotyczące perspektyw handlu światowego koncentrowały się wo- kół kilku kwestii. Wielu ekspertów handlowych wskazywało, że globalizacja  jest nieuchronna, a protesty antyglobalistów wynikają z ignorancji ekonomicz- nej, niezrozumienia interesów krajów trzeciego świata i z błędnego założenia,  że globalizacja wyrządza im największe szkody.  Jako  przykład  podawano  problem  subsydiów  rolniczych,  najdrażliwszy  dla polityki handlowej krajów najmniej rozwiniętych. Zgodnie z argumentami  zwolenników globalizmu, eliminacja subsydiów rolnych w USA oraz Unii Eu- repejskiej oznaczałaby zmniejszenie produkcji rolnej w tych krajach. Przynio- słoby to wzrost popytu na towary rolnicze z krajów średnio rozwiniętych. Po- wstałe luki na rynkach światowych zostałyby zapełnione przez kraje takie jak  Brazylia czy Argentyna. Redukcja produkcji superpotęg rolniczych oznaczała- by wzrost cen towarów rolnych, a w rezultacie katastrofę dla najuboższych kra- jów importujących żywność3. 25 1 Zob. T. Straus, The Antiglobalization Movements Gets Global, Alert Net, 3.10.2000,  s. 1, http://www.alternet.org/story/9889. 2 Tamże, s. 2–4. 3 S. Mallaby, More Than Free Trade, Washington Post, 18.4.2005, A 17. Nb. 25
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Handel międzynarodowy. Wydanie 4
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: