Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00081 008714 14651595 na godz. na dobę w sumie
Historia i polityka. Teoria i praktyka mediewistyki na przykładzie badań dziejów Śląska - ebook/pdf
Historia i polityka. Teoria i praktyka mediewistyki na przykładzie badań dziejów Śląska - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 275
Wydawca: Avalon Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-7730-986-5 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> naukowe i akademickie >> historia
Porównaj ceny (książka, ebook (-8%), audiobook).

Książka odsłania ukryte struktury historiografii. Przedstawione w niej dzieje niemieckiej i polskiej mediewistyki śląskiej prowokują do pytań o społeczną funkcję historii. Dlaczego historiografia tak często jest tylko legendą uzasadniającą posiadanie lub pożądane przywileje oraz prawa do zajmowanego przez wspólnotę terytorium a tak rzadko narzędziem dialogu i próbą zrozumienia „Innego”? Dlaczego historycy tak łatwo sprzeniewierzają się zasadom własnego warsztatu naukowego? Jak przezwyciężyć kryzys „klasycznej historiografii” wywołany przez postmodernistyczny subiektywizm i relatywizm poznawczy? Jakiej historiografii potrzebują współczesne społeczeństwa demokratyczne? Niniejsza książka jest próbą odpowiedzi na te i inne pytania nurtujące współczesną historiografię.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

1 Od autora HISTORIA I POLITYKA 1 Historia i polityka. Teoria i praktyka mediewistyki... 2 Od autora Marek Cetwiński HISTORIA I POLITYKA Teoria i praktyka mediewistyki na przykładzie badań dziejów Śląska AVALON 2008 3 Historia i polityka. Teoria i praktyka mediewistyki... Publikacja dofinansowana przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego RP Opracowanie typograficzne Zakład Usługowy PRIM Projekt okładki Andrzej Najder Copyright by Marek Cetwiński, Kraków 2008; wyd. I ISBN 978-83-7730-986-5 Z a m ó w i e n i a p r z y j m u j e Wydawnictwo AVALON T. Janowski Sp. j. ul. Fiołkowa 4/13; 31-457 Kraków tel. +48 606 750 749 zamowienia@wydawnictwoAVALON.pl www.wydawnictwoAVALON.pl 4 Spis treści SPIS TREŚCI Od autora ............................................................................................9 Rozdział I „Historyka”: wstęp do studiów historycznych ...................................11 – polska granica zachodnia, migracje i potrzeba nowej historii – uwikłania historiografii — historia: nauka, sztuka czy akt wiary? — geneza i społeczne funkcje historiografii – pierwotne opowieści o przeszłości naśladują mity — Lelewel: krytyka wiarygodności przekazów – dwa oblicza historiografii: apologia rzeczywistości i jej krytyka – polityka i filozofia poprzedza historiografię — antyczna Grecja sofistów i analogia z Europą XIX wieku – demokracja polityczna warunkiem istnienia historii krytycznej – Arystoteles i Ranke o różnicach między historią a poezją — Ortega y Gasset „o czytaniu” – o kłamstwie historiograficznym w sensie pozamoralnym — zalety poznawcze falsyfikatów i dzieł autorów pomniejszego talentu – źródła świadectwem „wzorów kultury” – postmodernizm: historyk „potężniejszy od Boga”? – Cassirer: historia hermeneutyką – św. Augustyn: przeszłość istnieje wyłącznie jako „obecność rzeczy minionych w teraźniejszości” rola „nauk dających poznać źródła historyczne” – – wady „nieklasycznej historiografii” 5 Historia i polityka. Teoria i praktyka mediewistyki... Rozdział II „Paradygmat Stenzla”: historia w służbie polityki ............................53 rola miast – dorobek naukowy Stenzla — jego metoda – Śląsk za czasów polskich według Stenzla – – wizja Bobrzyńskiego – Stenzel w historiografii polskiej – teoria kolonizacji wewnętrznej w wydaniu historyków niemieckich i jej polityczne tło tradycje historiografii kłodzkiej, jej związek z miejscami kultu, kuracjuszami i turystami – działalność niemieckich kłodzkich towarzystw kulturalnych — – rzekome polskie tradycje ziemi kłodzkiej rzekome tysiąclecie Kłodzka rzekoma przynależność Kłodzka do państwa Piastów – analiza przekazów kronikarskich – – – wątpliwy przekaz Tatiszczewa o Kłodzku – krytyka dorobku Dziewulskiego i Bartkiewicza – zawodność metod toponomastycznych – Henryk IV Prawy w Kłodzku – polityczne uwarunkowania polskiej historiografii kłodzkiej – Walter Kuhn i jego wizja niemieckiego osadnictwa na Śląsku — zawodność kryterium imionowego w kwestii przynależności etnicznej — rozmiary napływu Niemców na Śląsk – polska i niemiecka kultura ludowa – biografia a wiedza pozaźródłowa Kuhna – stronnicza interpretacja źródeł – brak podstaw do uznania książęcych kancelarii za ośrodki planowania osadnictwa niemieckiego – dawne związki Śląska z Wielkopolską i Małopolską a rozwój gospodarczy tej dzielnicy – szlaki niemieckiej kolonizacji – kolonizacja na prawie niemieckim jako „reforma rolna” w interesie miejscowych feudałów – bezradność historiografii polskiej wobec „paradygmatu Stenzla” – „postęp” a antyniemieckość w historiografii polskiej 6 Spis treści Rodział III „Rzeczywistość z asteryskiem”: ludowe stereotypy i naukowe autorytety .........................................................................................122 – przewodniki turystyczne narzędziem i świadectwem kultury historycznej po 1945 r. – polonizacja śląskich symboli – Józef Sykulski: dziejopisarstwo a matryca kultury agrarnej — historia akademicka a kultura popularna – „swoi” i „obcy” – anachronizm w kulturze i historiografii – Śląsk a początki języka polskiego – erudycyjne niedostatki historyków śląskich – uległość wobec przekazów niemieckich amatorów – cele monografii historycznych – powszechny brak krytycyzmu – – carmen Mauri, czyli efekt śnieżnej kuli — przemiana hipotezy rzekoma „prechrystianizacja” Śląska w „fakt historyczny” – Piotr Włost postacią ze śląskiego kanonu historycznego – Piotr Włost symbolem w niemieckiej historiografii – – niepowodzenie prób zmiany tradycyjnego kanonu – opozycje bazowe mediewistyki śląskiej literackie inspiracje naukowych monografii Rozdział IV „Rzeczy minione w teraźniejszości”: historycy i świat źródeł ........196 – „rzeczy minione” jako wyłączny przedmiot historycznego poznania – Piekosiński i nakaz stawiania hipotez — nawet kiedy brak źródeł – spory wokół wielkiej własności i „ustroju prawa książęcego” – subiektywny dobór źródeł — źródło jako „rzecz” i „znak” – wadliwa chronologia dokumentów w kodeksach dyplomatycznych – „causa Vortret”: dzieje instytucji a wiarygodność wytworzonych przez nie źródeł intencje wydawców źródeł – – anachronizm interpretacji źródeł przez filtr pojęć „narodu” i „państwa” – wartości istotą kultury 7 Historia i polityka. Teoria i praktyka mediewistyki... Rozdział V „Popas w Upicie”: historie i wartości ..............................................226 – Mickiewicz o historiografii jako świadectwie wyznawanych wartości — właściwa chronologia „świadectw” chronologią historii kultury – mit piastowskiego absolutyzmu wyrazem marzenia o silnej władzy wykonawczej – mediewistyka powojenna kontynuuje wcześniejsze tradycje – marksizm dostosowany do dawnej tradycji historiograficznej – patriotyzm wartością naczelną powojennej mediewistyki – wpływ współczesności na pojawienie się „puryzmu metodologicznego” (Stanisław Kuraś, Józef Matuszewski) – wiodące wartości historiografii śląskiej przed i po 1989 r. Literatura cytowana ......................................................................241 8 Od autora OD AUTORA Praca niniejsza stanowi poprawione i uzupełnione, znacznie uzu- pełnione, wydanie mojej książki Ideologia i poznanie. Społeczne funkcje mediewistyki śląskiej po 1945 roku opublikowanej przez Wydawnictwo Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Częstochowie w 1993 roku. Nowe wydanie stworzyło szansę usunięcia zbyt licznych błędów literowych, drobnych, ale denerwujących. Nowe wydanie dało możliwość zerwa- nia z biurokratycznym, mało taktownym, zwyczajem pozbawiania au- torów cytowanych w przypisach imion, a zostawiania im samych tylko inicjałów. Niestety nie zawsze można odtworzyć pełne imiona. Imio- na odtworzone na podstawie innych niż karta tytułowa danych umiesz- czono, zgodnie z tradycją, w nawiasach kwadratowych. Zakres zmian upoważnia, jak sądzę, do zmiany tytułu książki. Główne tezy pozosta- ją jednak te same, niekiedy wyłożone zostały obecnie, mam nadzie- ję, bardziej precyzyjnie. Uzupełniłem też literaturę przedmiotu, któ- ra przez ostatnie kilkanaście lat znacznie się powiększyła. Uznałem za stosowne uzupełnić pierwotny tekst o materiał publikowany wcześniej w wydawnictwach o homeopatycznych nakładach. I tak nowością jest obecny rozdział I pt. „«Historyka» wstęp do studiów historycznych”. Na jego całość składają się następujące publikacje: Historia: nauka, sztuka czy akt wiary? (Prace Naukowe WSP w Częstochowie. Filozo- fia, red. Ryszard Miszczyński, t. II: 2000, s. 35–51); O kłamstwie hi- storiograficznym w pozamoralnym sensie (Causa creandi. O pragmaty- ce źródła historycznego, red. Stanisław Rosik, Przemysław Wiszewski, Wrocław 2005, s. 239–245); „Potężniejszy od Boga”? Historyk a gra- 9 Historia i polityka. Teoria i praktyka mediewistyki... nice naukowego poznania przeszłości (Ad fontes. O naturze źródła hi- storycznego, red. Stanisław Rosik, Przemysław Wiszewski, Wrocław 2004, s. 17–25). W rozdziale II wykorzystałem artykuł Gustaw Adolf Harald Stenzel i jego wizja ustroju Polski piastowskiej (Studia z Dzie- jów Państwa i Prawa Polskiego, t. IX, cz. 1, red. Jacek S. Matuszewski, Łódź 2006, s. 9–19 — tom poświęcony pamięci profesora Józefa Ma- tuszewskiego). W kolejnym rozdziale dodałem publikowany w formie elektronicznej tekst Carmen mauri, czyli efekt śnieżnej kuli. W rozdzia- le IV zamieściłem nieco zmieniony tekst pt. Wpływ kultury niemieckiej na polską. Spory historiograficzne (w: Związki prawa polskiego z pra- wem niemieckim, red. Agnieszka Liszewska, Krzysztof Skotnicki, Łódź 2006, s. 23–28). Rozdział V „«Popas w Upicie» historie i wartości” zo- stał napisany w całości na potrzeby tego wydania. 10 „Historyka”: wstęp do studiów historycznych Rozdział I „HISTORYKA”: WSTĘP DO STUDIÓW HISTORYCZNYCH Historię Polski XX wieku określa przesunięcie granic na zachód przy równoczesnych stratach terytorialnych na wschodzie. Zapocząt- kowany traktatem ryskim i pozyskaniem części Górnego Śląska proces nabrał gwałtownego przyspieszenia w 1945 roku, kiedy to utratę resz- tek Kresów rekompensowały znaczne nabytki na zachodzie i północy. Zmianom terytorialnym towarzyszyły tym razem masowe przesiedle- nia ludności. Historia Polski stawała się tym, czym często bywa — opo- wieścią o migracjach i prawach grupy do zajmowania określonego te- rytorium1. Historiografię opanowały nostalgia za utraconymi Kresami 1 „Prawie każdy uczony piszący o tych czasach [pierwszych Piastów] musiał o nią [granicę zachodnią] w całości czy fragmentarycznie choćby potrącić” — pisał, traf- nie charakteryzując sytuację historiografii po 1945 roku, Karol Maleczyński, Naj- starsza zachodnia granica Polski na podstawie źródeł X wieku, w: Początki pań- stwa polskiego. Księga Tysiąclecia, red. Kazimierz Tymieniecki, Poznań 1962, t. I, s. 213. Z innych prac poświęconych temu zagadnieniu zob. Zygmunt Sułowski, Naj- starsza zachodnia granica Polski, „Przegląd Zachodni”, 1952, z. 1, s. 343 i n. Inten- cją było wskazanie, że już za Mieszka I „etnicznie jednorodne państwo pierwszych Piastów” objęło „wszystkie dawne plemiona lechickie” (K. Maleczyński, op. cit., s. 230). Najpełniej ówczesne tendencje przedstawia Gerard Labuda, Polska grani- 11 Historia i polityka. Teoria i praktyka mediewistyki... — z jednej, a starania o oswojenie dziejów zachodnich nabytków — z drugiej strony. Wynikające z tego wielorakie uwikłania — politycz- ne, ideologiczne i kulturowe — uwypukliły wszystkie przypisywane od dawna historiografii słabości. Słabości trapiące także, co z całą siłą wy- kazali postmoderniści, nie tylko polskie dziejopisarstwo. Jorge Luis Borges i Adolfo Bioy Casares już w 1967 roku zwięźle opisali wydarzenia, jakie miały miejsce podczas kongresu historyków w Pau, gdzie zawzięcie dyskutowano nad problemem: czy historia jest nauką, czy sztuką? I chociaż wspomniany kongres odbył się wyłącznie w wyobraźni obydwu Argentyńczyków, to samo zagadnienie naukowe- go charakteru historii rzeczywiście bywa zawzięcie dyskutowane, choć- by ostatnio na XVI Powszechnym Zjeździe Historyków Polskich we Wrocławiu2. Literacki żart argentyńskich pisarzy jest wymownym do- ca zachodnia. Tysiąc lat dziejów politycznych, Poznań 1971 (wyd. II, Poznań 1974). Zdaniem Labudy „powrót” Polski na ziemie zachodnie to zwycięstwo naturalnych procesów ekonomicznych i społecznych nad sztucznymi działaniami polityczny- mi, procesów zapoczątkowanych już w XIX wieku napływem Polaków i wycofy- waniem się Niemców z tych terytoriów. Zmiany terytorialne byłyby więc nie tylko skutkiem arbitralnych decyzji wielkich mocarstw, ale też aktywności, nie tylko poli- tycznej, samych Polaków — podsumowuje rozważania Labudy Wojciech Wrzesiń- ski, Polskie Ziemie Zachodnie i Północne w historycznej twórczości naukowej Ge- rarda Labudy, w: Naukowe dzieło Profesora Gerarda Labudy, red. Józef Dobosz, Poznań 2006, s. 143–159. Rozprawa Labudy o dziejach zachodniej granicy wywo- łała falę aprobujących recenzji, zob. Bibliografia prac Profesora Gerarda Labudy za lata 1935–2006, ibidem, s. 216–217. Skoro już Mieszko I objął swym panowa- niem „całość etnicznie polskiego terytorium”, to i wschodnia granica jego państwa, pokrywająca się w zasadzie z tą po 1945 r., „musiała być” optymalną z punktu wi- dzenia polskich interesów narodowych, zob. Stefan Maria Kuczyński, Wschodnia granica państwa polskiego w X wieku (przed 980 r.), w: Początki państwa polskie- go. Księga Tysiąclecia, s. 233–252. Jorge Luis Borges, Adolfo Bioy Casares, Kroniki Bustosa Domecqa, tłum. Jerzy Kühn, Andrzej Sobol–Jurczykowski, Kraków–Wrocław 1985, s. 73–76 („Świeżość spojrzenia”). O dacie publikacji oryginału zob. Rajmund Kalicki, Jorge Luis Borges, Warszawa 1980, s. 151. Niepokój co do naukowego statusu historii był w owym czasie dość powszechny, zob. napisany w 1966 r. artykuł: Hayden White, Brzemię historii, w: idem, Poetyka pisarstwa historycznego, red. Ewa Domańska i Marek Wilczyński, Kraków 2000, s. 39–77. Jerzy Topolski, Historia jako nauka po post- modernizmie, w: Pamięć, etyka i historia. Anglo–amerykańska teoria historiografii lat dziewięćdziesiątych (Antologia przekładów), red. Ewa Domańska, Poznań 2002, s. 31 stwierdza, że dla niego odpowiedź na pytanie, czy historia jest nauką „nie jest 2 12 „Historyka”: wstęp do studiów historycznych wodem, że nie trzeba było czekać na pojawienie się postmodernistów, aby spierać się o charakter historycznego poznania. Problem to w isto- cie rzeczy tak stary jak samo uprawianie dziejopisarstwa. A taki choćby Girolamo Cardano, uczony i wynalazca, nie był osamotniony w opinii, iż „historia nie stanowi odrębnej nauki szczegółowej”3. Historia, zanim stała się — jeśli uprawnione jest tu użycie cza- su przeszłego — nauką (?) o dziejach, była po prostu opowiadaniem o jakimś zdarzeniu4. Powszechny zwyczaj wymagał tylko, aby zdarze- nie było w miarę interesujące, zręcznie opowiedziane i nie zmuszało do zbyt wielkiego wysiłku umysłowego słuchaczy. Wymagania zupeł- nie zrozumiałe, zważywszy że pierwszymi historykami byli poeci za- bawiający ucztujących na dworze plemiennego wodza barbarzyńskich wojowników — twierdzą zgodnie Walter Scott i Jerzy Topolski5. Celem takiego zgromadzenia była, w głównej mierze, konsumpcja, zaś poeta miał uwolnić biesiadników od obowiązku konwersacji, aby tym samym zwiększyć ich możliwości pochłaniania jadła i napoju. Zupełnie zro- zumiałe, że w takich okolicznościach wygłaszano takie tylko treści — niemniej istotna była też forma przekazu — które mogły zyskać apro- batę słuchaczy, a samemu poecie przynieść natychmiastową i wymier- ną korzyść materialną. W rezultacie plemienny bard „pozostaje poza tą sferą życia, w której obowiązują jakieś kanony prawdy i fałszu”6. Miał bawić i wzruszać słuchaczy oraz sławić gospodarza. takie ważne”. O wrocławskim zjeździe historyków zob. Jacek S. Matuszewski, Ma- rek Cetwiński, Vita magistra historiae — O „wolności” nauki historycznej na mar- ginesie XVI Powszechnego Zjazdu Historyków Polskich we Wrocławiu słów kilka, w: Studia z Dziejów Państwa i Prawa Polskiego, t. VII, Łódź 2002, s. 289–301. 3 Girolamo Cardano, Autobiografia, tłum. Józef Ochman, Wrocław 1974, s. 162. Car- dano za naukę uznawał natomiast heraldykę — zob. Marek Cetwiński, Czytanie her- bów, w: Imago narrat. Obraz jako komunikat w społeczeństwach europejskich, red. Stanisław Rosik, Przemysław Wiszewski, Wrocław 2002, s. 329–335. 4 Warto przypomnieć, iż w epoce odrodzenia starano się odróżnić historię od biogra- fistyki, zob. obszernie: Vasari i nowożytna historiografia sztuki. Antologia, wybór i tłum. Zygmunt Waźbinski, Wrocław etc. 1975. 5 Walter Scott, Waverley, czyli sześćdziesiąt lat temu, tłum. Teresa Świderska, opr. Zygmunt Glinka, Warszawa 1989, s. 73–83; Jerzy Topolski, Od Achillesa do Béa- trice de Planisolles. Zarys historii historiografii, Warszawa 1998, s. 7–8. 6 Romuald Turasiewicz, Tukidydes, Wrocław 1987, s. 11. 13 Historia i polityka. Teoria i praktyka mediewistyki... Pierwszym historykiem był więc posługujący się mową wiązaną dworski pieczeniarz. Przykład Homera wskazuje, że rolę tę spełniali lu- dzie o niepospolitym wręcz talencie. Zasadniczą dla wszystkich prze- kazów spełniających kwestię wiarygodności rozstrzygali poeci, jak wy- nika z inwokacji Homera do Muz w drugiej pieśni Iliady (w. 484–493), oświadczeniem, że wiedzę swą zawdzięczają boskiemu objawieniu. Wiedza o przeszłości stanowi bowiem, jak wówczas sądzono, własność bogów „obecnych wszędzie i wszystkowiedzących”7. Podawanej przez poetę tradycji ludzie żyjący w kulturze przekazu ustnego sprawdzić — jak dowcipnie wykazali to Żmudzini nawracającemu ich na chrześci- jaństwo Jagielle8 — w żaden sposób nie mogli9. Mogli natomiast tra- dycję tę przyjąć lub odrzucić. Prawda historyczna stanowiła wyłącznie pochodną autorytetu, jakim obdarzali człowieka prawiącego o przeszło- ści. Była, jak ujmuje to Krzysztof Pomian, kwestią wiary10. W interesie greckiego aojdy, skandynawskiego skalda czy afrykańskiego grioty le- żało przekonanie słuchaczy o swojej wiarygodności. Cel ten osiągnię- to, dostosowując przekaz do pragnień i wyobrażeń odbiorcy, do uzna- wanych przez niego mitów. Tworzona przez bardów wizja przeszłości utwierdzała barbarzyńców w przekonaniu, iż osiągnęli już doskonałość. Ta najstarsza historiografia nie nawoływała — i nawoływać nie miała — do zmiany dotychczasowych wartości. Przeciwnie, podnosiła zastój do godności cnoty. Przy biesiadnym stole nie było miejsca na krytyki. Chętnie natomiast witano pochlebstwo. Warunkiem powstania historii jako opowieści o minionych zda- rzeniach jest więc zróżnicowanie społeczne — „przejście od klanów bez- 7 Homer, Iliada, II, w. 485. 8 Jana Długosza Roczniki, czyli kroniki sławnego Królestwa polskiego, księga jede- nasta 1415–1430, tłum. Julia Mrukówna, Warszawa 1985, s. 23: jeden ze Żmudzi- nów zwrócił się do króla po kazaniu o stworzeniu świata słowami: „Kłamie — po- wiada — ten kapłan najjaśniejszy królu, twierdząc, że świat został stworzony. Skoro bowiem człowiek nie żyje długo, jakim sposobem może potwierdzić świadectwem swej pamięci stworzenie świata?” 9 O labilności tradycji ustnej zob. Walter Ong, Oralność i piśmienność. Słowo pod- dane technologii, Lublin 1992. 10 Krzysztof Pomian, Przeszłość jako przedmiot wiary. Historia i filozofia w myśli średniowiecza, Warszawa 1968. Fakt, że praca ta pisana była w 1967 r., czyli wtedy, kiedy swój tekst stworzyli Borges i Bioy Casares, nie wydaje się przypadkiem. 14 „Historyka”: wstęp do studiów historycznych kształtnych do zhierarchizowanych”11. Skoro na czele klanu stał wódz, to i pierwotna historia zamykała się w liście imion jego przodków i po- przedników. Taka najprostsza „historia”, litania imion przodków recy- towana przed bitwą, jeszcze w 1745 roku zagrzewała szkockich góra- li do boju z Anglikami. Genealogie wodzów sięgały często do postaci dawnych bogów czy, w czasach chrześcijańskich, bohaterów biblijnych i świętych12. Boskich przodków mieli zarówno władcy Japonii, jak też bohaterowie Homera, jeszcze Platona wywodzono od Posejdona, bo- 11 Stefan Czarnowski, Powstanie i społeczne funkcje historii, w: idem, Dzieła, t. V, Warszawa 1956, s. 102. 12 Na przykładzie polskich legend heraldycznych por. Marek Cetwiński, Marek Der- wich, Herby, legendy, dawne mity, Wrocław 1987; Marek Cetwiński, Mityczna hi- storia polskiej szlachty, „Herald” 1990, nr 1, s. 8–13; idem, Mityczne wzorce i spo- łeczne funkcje legend herbowych Czartoryskich i Czetwertyńskich, „Genealogia. Studia i Materiały Historyczne”, t. 1, Poznań–Wrocław 1991, s. 43–58; idem, Bo- hater polskiej legendy heraldycznej, „Acta Universitatis Wratislavienses. Historia” CVI, Wrocław 1993, s. 41–52. Przykładów najbardziej widowiskowych dostarcza- ją genealogie władców chrześcijańskich państw, Etiopii i Gruzji. Dynastia wład- ców Etiopii wiodła ród od króla Salomona i królowej Saby, por. Kebra Nagast, czyli Chwała Królów Abisynii. Fragmenty, tłum. i opr. Stefan Strelcyn, Warszawa 1956. Legenda ta poświadczona jest już w XIV w. Królowie gruzińscy z dynastii Bagra- tydów (pochodził z niej rosyjski generał poległy pod Borodino) głosili, iż pochodzą z rodu Jessego, tego samego, z którego pochodził biblijny król Dawid i, po kądzieli, Jezus, por. Matiane Kartlisa, Tbilisi 1976, s. 28, gdzie o Bagratydach jako potom- kach „proroka Dawida, który zwany był praojcem Boga” (XI w.); Sumbat Davitis- dze, Istorija i povestvovanie o Bagrationach, Tbilisi 1979, s. 27–28 daje wywód przodków od Adama i dochodzi do rodziny Jezusa (XI w.); Sechnia Čcheidze, Isto- rija Gruzii, Tbilisi 1976, s. 8 genealogię żyjącego w XVII w. króla Wachtanga Ba- gratydy ten XVIII–wieczny historyk wywodzi z rodu Jessego, Dawida i Salomona. Legendę genealogiczną Bagratydów znał już w połowie X w. Konstantyn Porfiro- geneta. Żyjący w XI w. żydowski uczony pochodzenie „z plemienia Judy” przypi- sał władcom Polski, zob. Roman Pytel, Wzmianka o Olkuszu oraz kopalniach złota, srebra i soli w Polsce XI w., „Slavia Antiqua”, t. 17, 1970, s. 174. Pomysł, że Me- rowingowie „poprzez Dagoberta od Jezusa” pochodzą (Michael Baignet, Richard Leigh, Henry Lincoln, Święty Graal, Święta Krew, tłum. Robet Sudół, Warszawa 1994, s. 243), upowszechniony przez Dana Browna, Kod Leonarda da Vinci, tłum. Krzysztof Mazurek, Warszawa 2004 (i film sensacyjny według tej powieści), ma dawne i egzotyczne odpowiedniki. Współczesna pop–historia żywi się, jak widać, średniowiecznymi pomysłami. Dziwi nieco, że w upowszechnianiu tych ekscen- trycznych wydawałoby się poglądów uczestniczy wydawnictwo o zobowiązującej do naukowej powagi nazwie: „Książka i Wiedza”. Jest to, być może, metafora za- chodzących obecnie przemian — od scjentyzmu do paranauki. 15 Historia i polityka. Teoria i praktyka mediewistyki... skiego władcy mórz, spokrewniając go tym samym, aczkolwiek nie- świadomie, z frankijskim Chlodwigiem13. Bartosza Paprockiego Her- by rycerstwa polskiego świadczą, iż myśl o boskich przodkach nie była całkiem obca nowożytnej szlachcie polskiej14. Nie przypadkiem więc słowo „herold”, oznaczające urzędnika dworskiego znającego herby rycerskie, wywodzi się od starogermańskiego wyrazu „hariowisus, ha- riowaldus”, czyli ten, który zna rodowody bóstw rodowych i plemien- nych15. Obowiązkiem poety jest przeto wykazanie, że jego arystokra- tyczny chlebodawca jest godnym potomkiem swych boskich przodków. Nic zatem dziwnego, że forma opowieści historycznych wzorowana jest na micie, również kosmogonicznym16. Epiccy bohaterowie powtarza- ją, w pieśni, czyny swych boskich przodków. Miał zatem rację Stefan Czarnowski, kiedy pisał: „Wynik uszeregowania w czasie wątków ob- rzędowych (ofiarniczych i potlatchowych) oto historia”17. Słupy totemowe, tarcze herbowe i poetyckie epopeje oto pierwsze historie każdego ludu i to bez względu na zgodność zawartych w nich opisów z rzeczywistością18. „Istotną treścią historii okazuje się legenda, nic więcej, legenda uprawniająca do takich czy innych przywilejów”19. Współczesnej praktyce dziejopisarskiej myśl ta jest także nieobca. Li- teracka fikcja Borgesa i Bioy Casaresa trafnie oddaje częstą praktykę historiograficzną: „Historia jest aktem wiary. Nie mają znaczenia archi- 13 Diogenes Laertios, Żywoty i poglądy słynnych filozofów, Warszawa 1984, s. 163. Chlodwigowi przypisywano we frankijskiej tradycji pochodzenie od Meroweusza, potwora czy też boga mórz — stąd nazwa dynastii, Merowingowie. 14 Bartosz Paprocki, Herby rycerstwa polskiego, wyd. Kazimierz J. Turawski, Kraków 1858, s. 47–49 i literatura podana wyżej w przyp. 10. 15 Józef Szymański, Nauki pomocnicze historii od schyłku IV do końca XVIII w., War- szawa 1972, s. 326. 16 Władymir Toporow, O kosmologicznych źródłach wczesnohistorycznych opisów, w: Semiotyka kultury, wybór i opr. Elżbieta Janus i Maria Renata Mayenowa, przed- mowa Stefan Żółkiewski, Warszawa 1975, s. 133–161 (przyp. s. 399–423), tłum. Ryszard Maślanko. Toporow nie zna cytowanej wyżej pracy Czarnowskiego, gdzie (s. 102) identyczne stwierdzenie. 17 S. Czarnowski, op. cit., s. 102. 18 Ibidem, s. 99 i n.; Claude Lévi–Strauss, Drogi masek, tłum. Monika Dobrowolska, Łódź 1985, zwłaszcza s. 113–122. 19 S. Czarnowski, op. cit., s. 102. 16 „Historyka”: wstęp do studiów historycznych wa, świadectwa, archeologia, statystyka, hermeneutyka, a także fakty20; obowiązkiem historyka jest historia wolna od wszelkich wahań i skru- pułów [...] Historia jest zastrzykiem energii, jest ożywczym tchem. Hi- storyk umacnia potęgę, przydaje barw, oszałamia, przesadza, dodaje otuchy, zagrzewa. Żadnej powściągliwości, żadnego osłabiania ducha. Naszym hasłem jest odrzucać otwarcie wszystko to, co nie krzepi, co nie działa dodatnio, wszystko, co nie jest laurem”21. Poza literaturą taka szczerość zdarza się tylko historykom–post- modernistom (do nich zalicza się zresztą niekiedy Borgesa22). Literatu- 20 Nonszalancki stosunek do faktów da się zauważyć w twórczości przedstawicie- li „nieklasycznej historiografii”. I tak Hayden White, który — zdaniem Ewy Do- mańskiej (Wokół metahistorii, w: H. White, op. cit., s. 7) — „zaczął swoją karierę jako historyk średniowiecza” stwierdza: „annalista odnotował bitwę pod Poitiers w roku 732, lecz pominął bitwę pod Tours, która odbyła się w tym samym roku i która, o czym wie każdy uczeń, należy do «dziesięciu największych bitew w hi- storii świata». Jednakże nawet gdyby annalista wiedział o bitwie pod Tours...” (ibi- dem, s. 148). Może nie „każdy uczeń”, lecz każdy mediewista powinien wiedzieć, że bitwa pod Poitiers i pod Tours to to samo starcie Karola Młota z Saracenami „na połowie drogi między Tours i Poitiers” (Tadeusz Manteuffel, Dzieje wczesne- go średniowiecza, zeszyt Wielkiej historii powszechnej, b.m. i d.w., s. 370). Zaska- kująca, acz niepoparta źródłowo wiadomość znajduje się też w: Ewa Domańska, Historie niekonwencjonalne. Refleksja o przeszłości w nowej humanistyce, Poznań 2006, s. 202, gdzie wśród „sławnych niemieckich Żydów” mieszkających w Ber- linie wymienia Heinricha von Kleista, niemieckiego poetę pochodzącego ze starej szlacheckiej pomorskiej rodziny. Fascynacja zachodnią myślą historyczną prowa- dzi też do pomijania polskiego dorobku, zob. np. Wojciech Wrzosek, Historia, kul- tura, metafora. Powstanie nieklasycznej historiografii, Wrocław 1995, s. 62 pisze: „Nowa historia cen powstaje w latach 1929–1933” we Francji. Od badacza wywo- dzącego się z kręgu Jerzego Topolskiego można by spodziewać się, że wspomni, iż to już w 1906 r. Franciszek Bujak badanie cen uznał za najważniejsze zadanie hi- storii gospodarczej, kiedy zaś w 1929 r. powstał Międzynarodowy Komitet Historii Cen, historycy polscy dysponowali już imponującym dorobkiem w tej dziedzinie uznanym za „sztandarowe osiągnięcie szkoły bujakowskiej” (Stanisław Hoszow- ski, Historyczne badanie cen, „Roczniki Dziejów Społecznych i Gospodarczych”, R. 1, 1931, s. 53–77; Andrzej Janeczek, Franciszek Bujak: historyk w nurcie życia, w: F. Bujak, Studia nad osadnictwem Małopolski, Poznań 2001, s. 225–226, gdzie dalsza bibliografia). Upada zatem wniosek Wrzoska, iż u genezy historii cen stoi doświadczenie wielkiego kryzysu. 21 Borges, Bioy Casares, op. cit., s. 74. 22 Czyni tak np. Ewa Domańska, Mikrohistorie. Spotkania w międzyświatach, Poznań 1999, s. 40. 17 Historia i polityka. Teoria i praktyka mediewistyki... ra istnieje jednak i po to, aby wymierzać światu sprawiedliwość. Zdzie- rać zasłony skrywające rzeczywistość. Nie dziwi więc, że zgromadze- ni na opisanym przez Argentyńczyków kongresie historycy na pytanie: czy historia jest nauką, czy sztuką jednogłośnie odpowiedzieli: histo- ria jest aktem wiary23. Dotychczasowa praktyka dziejopisarstwa skłania do wniosku, iż wiedza o przeszłości służy często jako podręczny arsenał argumentów propagandowych24. Zamiast wiedzy dość często upowszechnia się mity odpowiadające głoszonym tezom politycznym. Taką właśnie praktykę doskonale charakteryzują argentyńscy pisarze, ukazując konsekwen- cje przyjęcia przez historyków deklaracji ich bohatera Zevasca: „Ziar- no dojrzało. I tak oto zburzenie Rzymu przez Kartagińczyków jest po- wszechnym świętem, które od 1962 roku można zaobserwować w oko- licach Tunisu; przyłączenie Hiszpanii do obozowiska ekspansywnych Indian znad Rio de la Plata jest, teraz i w narodowych sferach, najczyst- szą prawdą zagwarantowaną przez karę grzywny”25. Dla Francji — utrzymują nadal pisarze — Waterloo może, po przyjęciu hasła „historii czystej”, oznaczać „triumf nad hordami Prusaków i Anglików”. W na- szych podręcznikach szkolnych zasady głoszone przez ironistów z Bue- nos Aires stosowane są już od dawna. I tak Płowce oznaczają w nich wyłącznie przedpołudniowe zwycięstwo Władysława Łokietka. O sto- czonym tego samego dnia, w późniejszych godzinach, starciu, uczeń polskiej szkoły już się na ogół nie dowiaduje. Nic w tym dziwnego, nie było ono już bowiem sukcesem naszego oręża. W rezultacie badacze niemieccy, nie bez pewnej racji, uznają bitwę pod Płowcami za zwy- cięstwo Krzyżaków, zaś polscy najczęściej głoszą chwałę triumfu Ło- kietka26. „Proliferacja sprzecznych sukcesów wywodzi się ze wspólne- 23 Poważnie podjął ten wątek K. Pomian, op. cit. Zwięzłą charakterystykę pokolenia historyków aktywnych w przełomowych latach 60. XX w. zob. Marek Cetwiński, „Hexenwelten”: przyczynek do demokratycznego obrazu dziejów, w: Z dziejów sto- sunków polsko–niemieckich, pod red. Tadeusza Dubickiego i Krzysztofa A. Kuczyń- skiego, Łódź 1998, s. 45–53. 24 Stanisław T. Bębenek, Myślenie o przeszłości, Warszawa 1981. 25 Borges, Bioy Casares, op. cit., s. 74. 26 Szerzej zob. Marian Biskup, Analiza bitwy pod Płowcami i jej dziejowego znacze- nia, „Ziemia Kujawska”, t. 1, 1963, s. 73–104. 18 „Historyka”: wstęp do studiów historycznych go źródła, z nacjonalizmu, i powtarza urbi et orbi dictum Zevasca. Hi- storia czysta satysfakcjonuje w zupełności usprawiedliwiony rewan- żyzm każdego narodu”27. „Historia czysta” — jak ją określili argentyńscy literaci — ten „wynik uszeregowania w czasie wątków obrzędowych” — jak z kolei pisze Stefan Czarnowski — to również „opowieści o migracjach” uza- sadniające prawo danej grupy do zajmowania określonego terytorium28. W wypadku kiedy, jak na Dolnym Śląsku po 1945 roku, dochodzi do całkowitej zmiany etnicznej, kiedy przeszłość ziemi w oczywisty spo- sób nie jest przeszłością jej nowych mieszkańców, potrzeba mitu uza- sadniającego prawa do nowej siedziby staje się wręcz politycznym na- kazem. Historycy stają się wówczas inżynierami nowej pamięci zbio- rowej29. Konstrukcje stworzone przez owych inżynierów niekoniecznie stanowią opowieść w pełni wiarygodną. Nie warto zatem nadmiernie wierzyć temu, co piszą historycy. Z całą natomiast pewnością nie warto wierzyć w to, że to, co piszą, piszą bez powodu. Wskazany jest więc stanowczy sceptycyzm, stałe spraw- dzanie, skąd historyk czerpie swą wiedzę (lub natchnienie) o takim lub innym wydarzeniu. Sceptycyzm i krytycyzm wydają się zwłaszcza po- trzebne społeczeństwu pragnącemu wybić się na demokrację. Społe- czeństwo takie musi bowiem, jeśli nie chce paść łupem demagogów, nauczyć się prawidłowego oceniania wartości przekazywanych mu in- formacji. W ten sposób wiedza o metodach historycznej analizy, spo- sobach sprawdzania wiarygodności i autentyczności źródeł informacji, słowem abecadło historycznego rzemiosła staje się — raczej stać się powinna — podstawowym orężem w walce o to, aby „społeczeństwo obywatelskie” było czymś więcej niż tylko sloganem. I dlatego nie tylko przy lekturze dzieł historiograficznych, ale tak- że — a może przede wszystkim — czytając lub słuchając jakichkolwiek 27 Borges, Bioy Casares, op. cit., s. 75. 28 S. Czarnowski, op. cit., s. 102. 29 Gregor Thum, Obce miasto Wrocław 1945 i potem, tłum. Małgorzata Słabicka, Wrocław 2005, s. 257 i n. W tym miejscu książki widoczny jest wpływ lektury: Marek Cetwiński, Lech A. Tyszkiewicz, Prawda historii i racja stanu. Mediewiści wrocławscy o średniowiecznym Śląsku. Pół wieku badań, „Sobótka”, R. 54, 1999, s. 147–164. 19 Historia i polityka. Teoria i praktyka mediewistyki... wiadomości, warto zawsze pamiętać o wskazówkach Joachima Lelewela zawartych w Historyce30. Wielki ten historyk przykazywał pragnącym poznać prawdę, aby stawiali źródłom następujące pytania: 1) czy autor źródła chce mówić prawdę, czy nie? 2) jeśli chce, to czy wolno mu ją było mówić, czy też dla jakich oko- liczności wzbroniono mu tego, a może sam ją przeistoczył? 3) jeśli wolno mu było mówić prawdę i chciał ją mówić, to czy nie- dbałość, zdolności umysłu, uczucia lub namiętności, przypadek wreszcie, nie wyzuły go z możliwości mówienia prawdy? 4) czy musiał obawiać się czegoś w przypadku wykrycia swego kłam- stwa? Postawa i rady Lelewela pozostają w widocznej sprzeczności z częstą niekiedy praktyką podsuwaną szerszym kręgom przez rozmai- tych manipulatorów. Zamiast propagować solidną wiedzę na temat war- sztatu pracy historyka zbyt często utwierdza się czytelnika w przeko- naniu, że wystarczy bezkrytyczna ufność w prawdy wygłaszane przez różne, często samozwańcze, autorytety. Autorytetem takim bywa nie- kiedy „powszechna opinia świata naukowego”. Wystarczy jednak przy- pomnieć, iż gdyby o słuszności naukowej teorii decydował plebiscyt, to ani Kopernik, ani Einstein, nie okazaliby się, w opinii swoich współ- czesnych, jego zwycięzcami. Równie szkodliwe dla racjonalnego my- ślenia historycznego jest hołdowanie takim zasadom, jak ta głosząca, że „w każdej bajce (plotce) tkwi ziarno prawdy” lub aksjomat o praw- dzie, która rzekomo, „jak zwykle leży pośrodku”. Bywają przecież plot- ki i bajki całkowicie wolne od jakiegokolwiek „ziarna prawdy”, a tak- że całkowicie sprzeczne ze sobą plotki, które co oczywiste, nie dają „pośrodku” żadnej prawdy, tylko trzecią bzdurę31. Zawsze i wszędzie należy zatem udowadniać prawdziwość przekazu i nie zadowalać się, jak często to bywa, przerzucaniem obowiązku argumentacji na stronę w sporze przeciwną32. Uprawianie historii w sposób odpowiedzialny 30 Joachim Lelewel, Historyka, w: idem, Wybór pism historycznych, opr. Helena Więc- kowska, Wrocław 1950, s. 16. Krzemiński, Warszawa 1980. 31 Szerzej na ten temat zob. Klaus Thiele–Dormann, Psychologia plotki, tłum. Adam 32 Jak czyni to w polemice z Jarosławem Nikodemem Tomasz Jurek, Kontrowersyjne kontrowersje. Wokół przygotowań do koronacji Przemysła II, „Kwartalnik Histo- 20 „Historyka”: wstęp do studiów historycznych także wymaga ścisłego myślenia i to w stopniu nie mniejszym niż wy- maga się tego na przykład od fizyków–teoretyków. Nieznajomość tab- liczki mnożenia nie świadczy jeszcze bowiem o posiadanych zdolnoś- ciach humanistycznych. Nie przypadkiem narodziny historii jako nauki poprzedza logika i filozofia. Istnieją, w zasadzie, dwa sposoby uprawiania historii. Pierwszy z nich polega na spisywaniu i uwiarygodnianiu legend uzasadniających istniejący porządek społeczny. Drugi zaś to tych legend burzenie33. Taka historia zawdzięcza swój autorytet instytucjom publicznym zaintereso- wanym w głoszeniu własnej chwały i niesławy rywali. Najdawniejszym przykładem służą tu dworscy poeci, genealogowie i heraldycy. Ich auto- rytet był odbiciem autorytetu utrzymującego ich arystokraty. Jak długo plemienni wodzowie i ich spadkobiercy, królowie i możni feudałowie utrzymywali swą hegemonię, tak długo i historia nie wykraczała poza zawarte w zawłaszczonych przez arystokratów mitach wątki fabular- ne34. O wartości i wiarygodności przekazu historycznego decydowała jego zgodność z panującymi dogmatami religijnymi i z etycznym uza- sadnieniem panującego porządku społecznego. Historia tak pojmowana — jej przykładem są poematy Homera, Biblia, indyjska Mahabharata i inne epopeje narodowe — była wytwo- rem stosunków społecznych35. Jak długo atrakcyjny pozostaje rodzą- cy ją system społeczny, tak długo i ona pozostaje atrakcyjna. Zmienia się rozumienie historii wraz ze zmianami porządku społecznego. Ele- menty historii dworskiej żyją nadal, gdyż nadal żywotna jest sama in- stytucja dworu (z łaciny też „kuria”) świeckiego lub duchownego au- torytetu. Sprzeczności interesów społecznych są natomiast przyczyną ustawicznego kwestionowania tradycyjnych autorytetów. Przeciwnicy ryczny”, R. CXIII, 2006, s. 110: „skoro nie wiadomo, jak było naprawdę, jak moż- na orzekać, że moja rekonstrukcja była błędna?” 33 Szerzej zob. Po co nam historia?, tłum. Maria Mróz, wstęp Tadeusz Łepkowski, Warszawa 1985. 34 Spośród licznych prac traktujących o przemianie mitów w historię zob. zwłasz- cza: Jacek Banaszkiewicz, Podanie o Piaście i Popielu. Studium porównawcze nad wczesnośredniowiecznymi tradycjami dynastycznymi, Warszawa 1986; idem, Pol- skie dzieje bajeczne mistrza Wincentego Kadłubka, Wrocław 1998. 35 S. Czarnowski, op. cit., s. 99 i n. 21 Historia i polityka. Teoria i praktyka mediewistyki... danego systemu tworzą zazwyczaj teorie uzasadniające konieczność odrzucenia tradycyjnych autorytetów i wartości. Działalność ta zmu- sza z kolei stronników dotychczasowego ładu do szukania nowych ar- gumentów. Przyczyny zmian w stanie wiedzy o społeczeństwie, w tym i o jego historii, tkwią więc w przemianach społecznej struktury36. To historia tworzy historyków, a nie — wbrew postmodernistom — histo- rycy historię37. Kronikarzy zawsze poprzedzają politycy i filozofowie. Prawidłowość ta po raz pierwszy w znanych nam dziejach uwidoczni- ła się w czasach starożytnych sofistów38. Sofistyka, według Słownika wyrazów obcych PWN (Warsza- wa 1971), to „ruch umysłowy w Grecji w V w. p.n.e. charakteryzują- cy się demokratycznymi dążeniami oraz krytycyzmem w stosunku do uznanych wartości religijnych i etycznych, a także ustalonego porząd- ku społecznego”. Dalej wywodzi się, że jest to też „metoda argumen- tacji stosowana przez niektórych sofistów (działających w późniejszym okresie), polegająca na wykorzystywaniu wieloznaczności słów, stoso- waniu trudnych do wykrycia nieścisłości i posługiwaniu się sofizma- tami”. Sofizmat zaś, według tego samego wydawnictwa, to „rozumo- wanie na pozór poprawne, w którym popełniono błąd logiczny, trudny nieraz do wykrycia, nadający pozory prawdziwości fałszywemu twier- dzeniu”. W konsekwencji „sofista” to potocznie „człowiek świadomie posługujący się fałszywymi przesłankami, usiłujący udowodnić rzeczy nieprawdziwe”, zaś sama sofistyka to „posługiwanie się nieuczciwą ar- gumentacją w celu udowodnienia fałszywej tezy”. Ocena ruchu umysłowego sofistów jest zatem dwuznaczna. Trud- no więc o lepsze potwierdzenie słuszności poglądu jednego z nich, Pro- tagorasa, że „o każdej rzeczy istnieją dwa sądy wzajemnie sprzeczne”39. Lektura prac historycznych prowadzi do wniosku, iż bywają rzeczy, 36 Szerzej Marek Cetwiński, Tukidydes, Machiavelli, Soplica. Ze studiów nad społecz- ną funkcją historii, „Filozofia i Socjologia”, t. IV, Częstochowa 1995, s. 61–76; idem, Katowice i górnośląska aglomeracja a historiografia, w: Katowice w 136. rocznicę uzyskania praw miejskich, pod red. Antoniego Barciaka, Katowice 2002, s. 15–26. 37 Por. piękny wywód w: Jiři Rak, Bývali Čechove... České historické mýty a stereo- typy, Praha 1994. 38 O sofistach zob. Janina Gajda, Sofiści, Warszawa 1989. 39 Diogenes Laertios, op. cit., s. 545. 22 „Historyka”: wstęp do studiów historycznych o których istnieją więcej niż tylko dwa sądy sprzeczne. Zjawisko wie- loznaczności faktów historycznych da się lepiej zrozumieć na przykła- dzie dziejów ruchu sofistów40. Widoczny w cytowanych hasłach słownika ujemny wizerunek sofistów jest wynikiem dwóch czynników. Pierwszym jest zaginięcie większości prac samych sofistów41. Drugim zaś czynnikiem jest popu- larność dialogów Platona, które przedstawiają sofistów w sposób wy- soce krytyczny i w których „nie wiadomo gdzie zaczynają się i koń- czą dowolne zmyślenia, karykaturalne, wręcz oszczercze zniekształce- nia”42. To właśnie Platon „może najwięcej przyczynił się do poniżenia sofistów w opinii potomności: pisma sofistów nie przechowały się, za- brakło życzliwych świadków ich pracy, potomność znała ich z relacji Platona i patrzyła na nich jego oczami”43. Sytuacja to dość typowa dla historycznych dociekań, gdyż zazwyczaj na minione wydarzenia pa- trzymy cudzymi oczami i z mozołem musimy uwalniać się od cudzych uprzedzeń44. Rehabilitację sofistów podjął dopiero w XIX wieku George Gro- te w History of Greece, wydawanej w Londynie w latach 1846–1856. Nie przypadkiem zresztą, gdyż w tym właśnie czasie angielskie eli- ty umysłowe wyzwalały się z pozostałości feudalnej mentalności. Nic więc dziwnego, że z sympatią zaczęto spoglądać na tych filozofów sta- rożytnej Grecji, którzy występowali przeciw władzy tradycyjnej ary- stokracji i uzasadniali wprowadzany ustrój demokratyczny. Zarówno w Grecji sofistów, jak i w Anglii George’a Grote’a przywilejowi uro- dzenia przeciwstawiano bogactwo i wykształcenie. Analogia sytuacji społecznej sprzyjała rehabilitacji myślicieli głoszących za Protagora- sem, iż „człowiek jest miarą wszystkich rzeczy istniejących, że istnie- 40 J. Gajda, op. cit., s. 7 i n. 41 Zachowane fragmenty, oprócz cytowanych przez J. Gajdę, op. cit., zob. Sofiści grec- cy, wybór i tłum. Leopold Staff, b.m.w. 1920; Jan Legowicz, Filozofia starożytnej Grecji i Rzymu, Warszawa 1970, s. 107–119. 42 Henri–Irénéé Marrou, Historia wychowania w starożytności, tłum. Stanisław Łoś, Warszawa 1969, s. 89. 43 Władysław Tatarkiewicz, Historia filozofii, t. I, Warszawa 1968, s. 75. 44 Szerzej zob. Tadeusz Bilikiewicz, Znaczenie perspektywy dla syntezy historycznej, w: Studia z dziejów kultury polskiej, Warszawa 1949, s. 600 i n. 23 Historia i polityka. Teoria i praktyka mediewistyki... ją, i nie istniejących, że nie istnieją”45. Angielskim kupcom z XIX wie- ku, jak i ich starożytnym kolegom z V wieku p.n.e., bliska musiała być myśl sofistów, że „kryterium prawdziwości sądów jest ich użyteczność” i nie ma jakiegoś „absolutnie obowiązującego prawa ani absolutnej mo- ralności, czy powszechnie wiążącej religii”, zaś wszystko to „jest dzie- łem człowieka i wraz z nim wszystko się zmienia, zależnie od umowy i potrzeby czasu oraz zbiorowej woli społeczeństwa”46. Domniemane czy rzeczywiste podobieństwo sytuacji życiowej historyka i badanych przez niego zjawisk nie jest więc obojętne dla oceny i interpretacji hi- storycznych. Świadomie lub nie, przenosi on na przeszłość swe współ- czesne sympatie i antypatie. Nic więc dziwnego, że nawet w trakta- tach o nader odległych czasach widoczny jest cień epoki, w której żyje i tworzy historyk47. Porządek społeczny, przeciw któremu występowali starożytni so- fiści — a także ich angielscy naśladowcy w XIX wieku — opierał się na sankcjach religijnych. Zrozumiałe więc, dlaczego sympatyzujący z demokracją (w starożytnym jej sensie) Protagoras swój traktat O bo- gach, odczytany podobno w domu tragika Eurypidesa, zaczynał zda- niem: „O bogach nie mogę wiedzieć ani czy istnieją, ani czy nie istnieją, ani też jaka jest ich istota i jak się pojawiają. Wiele bowiem rzeczy stoi na przeszkodzie, aby można coś o tym wiedzieć: niemożliwość odpo- wiedniego doświadczenia zmysłowego i krótkość życia człowieka”’48. W konsekwencji musiał Protagoras przyjąć, że: „Prawa są ustanawiane 45 J. Legowicz, op. cit., s. 80. 46 Ibidem. 47 I tak np. Jacek S. Matuszewski, Vicinia id est... Poszukiwania alternatywnej kon- cepcji staropolskiego opola, Łódź 1991, s. 10 przypomina i komentuje spostrzeże- nie Henryka Samsonowicza, iż: „Przedstawiona przez K. Modzelewskiego wizja związku opolnego zawiera zadziwiająco wiele elementów odpowiadających w pełni dwudziestowiecznym stosunkom społeczno–politycznym. Odnosimy momentami wrażenie, jakby relacje z dnia dzisiejszego przenoszone były na okres wczesnego średniowiecza. Lecz czy taka retrogresja jest czymkolwiek uzasadniona? Czy nie grozi poważnym zniekształceniem opisu, gdy w ramy społeczeństwa pierwszych Piastów usiłuje się wtłaczać pojęcia i mentalność schyłku XX stulecia?” 48 J. Legowicz, op. cit., s. 109. Do podobnego wniosku doszedł u schyłku życia Fryde- ryk Engels, na co zwracam uwagę — Marek Cetwiński, W sprawie „opium”, „Spra- wy i Ludzie”, R. 7, 1988, nr 39 (338), s. 3. 24 „Historyka”: wstęp do studiów historycznych przez wolę ludu, rozporządzenie rządzących lub wyrok sędziów. Uzy- skują sankcję przez głosowanie lub uchwałę zgromadzenia. Tak wielką moc posiada wyrok czy uchwała, że stosownie do wyniku głosowania zmienia się natura rzeczy. Prawo może uczynić niesprawiedliwe — spra- wiedliwym. Twierdzimy, że jedynie od opinii zależy, co uznaje się za szlachetne, a co za haniebne [...]. Dobro samo polega na opinii, opinie zaś są bardzo różne i wielka jest rozbieżność mniemań ludzkich”49. Byli więc sofiści zwolennikami teorii umowy społecznej. Uzna- jąc prawdę za funkcję społecznej praktyki, stali się rzecznikami idei nieustannych zmian na rzecz ulepszania instytucji społecznych. Wpro- wadzając zaś pojęcie stałych zmian, postawili tym samym nowe zada- nia przed historykami. Historia nie mogła być już dłużej domeną dwor- skich poetów powtarzających mityczne fabuły ku chwale arystokratów boskiego rzekomo pochodzenia. Przyjęcie zmienności prawdy prowa- dziło też w sposób naturalny do zakwestionowania i odrzucenia dotych- czasowej tradycji dziejowej. Historycy zmuszeni zostali do sprawdza- nia wiarygodności rozmaitych przekazów. Wątpliwości co do istnienia i natury bogów zmuszały do poszukiwania innych niż boskie wyroki przyczyn historycznych wydarzeń50. Historia to przede wszystkim krytyka wiarygodności przeka- zów. Krytykę wiarygodności poprzedzać musi zawsze pytanie o auten- tyczność badanej relacji. Nie znaczy to jeszcze, aby każda autentyczna relacja była, automatycznie, przekazem wiarygodnym. Ludzie, opowia- dając, wtłaczają wydarzenie w uznawane przez siebie schematy, stara- jąc się w ten sposób, nieco magicznie, opanować rzeczywistość i po- przez opis narzucić swoją wizję wydarzeń odbiorcy, słuchaczowi bądź czytelnikowi. Postępuje się tak w celu osiągnięcia osobistych, nieko- niecznie materialnych, korzyści. Stopień zniekształcenia rzeczywisto- ści zależy od posiadanej na jej temat wiedzy. I to wiedzy zarówno na- dawcy, jak i odbiorcy informacji. Im więcej czytelnik lub słuchacz wie lub może wiedzieć na dany temat, tym bardziej informator musi starać 49 J. Legowicz, op. cit., s. 109. 50 O przemianach w myśli historycznej zob. Marek Wichrowski, Spór o naturę pro- cesu historycznego (od Hebrajczyków do śmierci Fryderyka Nietzschego), Warsza- wa 1995. 25 Historia i polityka. Teoria i praktyka mediewistyki... się, aby proponowany przez niego obraz wydarzeń nic odbiegał zbyt- nio od wiedzy posiadanej przez odbiorcę informacji. Zamiarem autora źródła historycznego jest więc zazwyczaj stworzenie prawdopodobnej wersji wydarzeń. Prawdopodobnej nie znaczy jednak, że bezwzględ- nie prawdziwej. Zawsze więc należy określić, co na dany temat mógł wiedzieć przewidywany przez autora czytelnik. Od tego bowiem zale- ży ocena zakresu możliwej autorskiej manipulacji51. Jedną z dróg wiodących do poznania rzeczywistości jest, zdaniem sofistów, rzetelne wykształcenie, pozwalające obywatelowi skutecznie uczestniczyć w życiu publicznym. W warunkach greckiej demokracji przygotowanie obywatela do działalności politycznej było równoznacz- ne z wyuczeniem go retoryki. Utożsamienie polityka z mówcą spowo- dowało konieczność odejścia od dawnego „sportowego” wychowania na rzecz ćwiczeń umysłowych. Na tym właśnie przeniesieniu akcentów polegał, zdaniem Marrou, dokonany przez sofistów „przewrót pedago- giczny”52. Nie przypadkiem tedy konserwatysta Ksenofont — jako hi- storyk całkiem pojętny uczeń sofistów — zarzucał im zaniedbanie fi- zycznej krzepy ich wychowanków53. Dobrym politykiem był, według ówczesnych pojęć, dobry mów- ca, taki, który dobiera właściwe słowa i zwroty precyzyjnie oddające myśli. Potrzeby politycznej praktyki zmusiły zatem sofistów do podję- cia problemów języka. I tak już Protagoras miał wyróżnić w gramatyce czasy. Prodikos z Keos znany zaś był z wielkiej biegłości w używaniu synonimów, znajomości etymologii i ścisłości języka. Hippiasz z Elidy zajmował się głoskami, rytmem i poetyckim metrum. Sofiści stworzy- li gramatykę i krytykę literacką. Protagoras jako ćwiczenie umysłowe zalecał wykrywanie błędów konstrukcyjnych w dziełach poetów i wy- jaśnianie poetyckich symboli. Żartował sobie z tego Platon w Teajtecie, jakoby odgadł to, co Homer w Iliadzie ukrył pod pojęciem „złotego sznu- 51 Wszystkie te uwagi zawiera już choćby pierwszy z brzegu podręcznik akademicki dla studentów historii, np. Stanisław Kościałkowski, Historyka. Wstęp do studiów historycznych, Londyn 1954, gdzie dalsze wskazówki bibliograficzne. 52 H.–I. Marrou, op. cit., s. 87. 53 Ksenofont, Podręcznik łowiectwa, w: idem, Wybór pism, opr. Jerzy Schnayder, Wroc- ław etc. 1966, s. 410 i n. 26 „Historyka”: wstęp do studiów historycznych ra” Zeusa. Miały jednak te literackie zabawy znaczenie — i to donio- słe — dla rozwoju krytyki historycznej. Krytyka poetów była bowiem wówczas równocześnie krytyką autorytetów historycznych. Przeszłość stawała się tym samym przedmiotem badań, a nie, jak dotąd, wiary. Nie bez znaczenia dla powstania i rozwoju krytyki historycz- nej były również, oprócz literackich, ćwiczenia umysłowe sofistów. Nieco dziwaczne problemy kwadratury koła rozważane przez Anty- fona oraz „żarty retora” Gorgiasza z Leontinoj są niezłym tego przy- kładem54. Traktowane niekiedy jako manifest filozoficznego nihilizmu tezy Gorgiasza: l) nic nie istnieje, 2) nawet gdyby coś istniało, nie mogłoby być przez człowieka pozna- ne, 3) gdyby nawet mogło być poznane, nie mogłoby być przekazane i wytłumaczone drugiemu człowiekowi — wykazywały, iż rzeczywiście o wszystkim można wypowiedzieć dowolną opinię mającą pozory przynajmniej prawdy. Wstawmy jed- nak w przytoczone tezy Gorgiasza słowo „przeszłość”, a otrzymamy katalog zasadniczych wątpliwości miotających współczesnymi teorety- kami historii55. Wiele w tym, wówczas i dziś, frywolnego deklamator- stwa, wiele też jednak niespotykanego wcześniej wyostrzenia ludzkie- go umysłu. Umysłu, dodajmy, krytycznego i sceptycznego, niezbędne- go warunku wszelkiego poznania. Pomijanie badań rzeczywistości na rzecz słownych igraszek logicznych wskazuje na wyczerpywanie się żywotności sofistyki, której zmierzch nieprzypadkowo łączy się z upadkiem ateńskiej demokracji. Jed- na z głoszonych przez sofistów tez uznawała, iż wraz ze zmianą otocze- nia zmienia się też i przedmiot znajdujący się w owym otoczeniu. Traf- ność tej tezy potwierdzają dzieje samej sofistyki. Jej społeczna treść zmie- niała się wraz ze zmianą klienteli sofistów. Utrzymujący się z nauczania mądrości sofiści uzależnili swój byt od otrzymywanych honorariów (po- dobno to Protagoras jako pierwszy kazał sobie płacić za naukę). W mia- 54 H.–I. Marrou, op. cit., s. 98: W. Tatarkiewicz, op. cit., s. 45. 55 Obecny stan teorii historii zob. Peter Burke, Historia i teoria społeczna, tłum. ano- nimowe, Warszawa–Kraków 2000. 27
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Historia i polityka. Teoria i praktyka mediewistyki na przykładzie badań dziejów Śląska
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: