Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00066 005585 13091307 na godz. na dobę w sumie
Historia niedokończona - ebook/pdf
Historia niedokończona - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 155
Wydawca: Wydawnictwo e-bookowo Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-61184-21-8 Rok wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> obyczajowe
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Zastanawialiście się kiedyś nad tym co oznacza słowo miłość i jaki jest sens życiowej wędrówki każdego z nas? Czy to wyłącznie my sami mamy możność decydowania o własnym losie lub o tym co stanie się z nami w przyszłości? Myśleliście kiedyś o tym, czy w poszukiwaniu własnego szczęścia jesteście gotowi się dzielić tym szczęściem z innymi?   Wszystkie te pytania i wątpliwości wypełniają duszę głównego bohatera powieści Historia niedokończona. Poznajcie Piotra, który jest młodym, dwudziestoośmioletnim mężczyzną usiłującym ułożyć sobie życie w wielkim mieście. Piotr pozornie jest szczęśliwy - ma stałą pracę w redakcji poczytnego kobiecego magazynu, świetną i ambitną dziewczynę, mieszkanie i wielkie plany na przyszłość. Jednakże nasz bohater nie potrafi docenić tego co ma, a małe codzienne przyjemności nie sprawiają Piotrowi żadnej satysfakcji.   Pewnego dnia Piotr otrzymuje zlecenie odnalezienie i przeprowadzenia wywiadu z onegdaj popularną pisarką, która ukrywa się przed światem gdzieś na południu Polski. To z pozoru zwyczajne dziennikarskie zadanie wkrótce wywróci świat mężczyzny do góry nogami i sprawi, że będzie on musiał sprostać wielu nieoczekiwanym wyzwaniom...
Jeśli cenisz sobie powieści obyczajowe okraszone nutą filozoficznej refleksji przystającej do obecnych czasów na pewno będziesz urzeczony powieścią Historia niedokończona. Książka Grzegorza Majkrzaka łączy w sobie elementy groteski okraszonej dawką surrealistycznego humoru z celną społeczną obserwacją.

 

Fragment:

To kolejny dzień podróży. Nie ważne który. Chyba drugi? Tak, pierwszy był bezsensownie przerwany, stracony. Ciągła jazda, której towarzyszyły odcienie szarości. Ani krzty błękitu nie można było wyłowić z faktury pochmurnego nieba. Choć auto gnało, świat jakby zwalniał. Pola, łąki, przypadkowo zauważeni ludzie, domki, uczucie błogości w przestworzach. To już nie migawka, ulotna chwila w pociągu życia. To jakaś strategia, może podpora. Nic na drodze nie zdawało się być takie samo. Wszystko zyskiwało nowy smak. Uchwyceni przez oko ludzie - tacy inni, wyraźni; rozpoznawalni nawet po upływie stu dni, dzięki rysom ich twarzy. Czasem czuł ból, kąśliwą migrenę rozsadzającą jego czaszkę, jednak często o niej zapomniał wypatrując drogowskazów nieuchronnie prowadzących go do celu. Jak nazwać tę wyprawę, eskapadę? Czort, dar, misterny plan utkany przez los - jakie nadać jej imię? Każdy z nas ma jedno lub więcej imion, nadanych przez rodziców, wymuszonych na skutek przynależności do wspólnot religijnych. Na jakie prawdziwe imię zasługujemy w ciągu życia? Te, które mamy to tylko wyświechtane słowa, etykietki umożliwiające wyłowienie nas z szerokiego tłumu. Mimo to czasem pozostajemy zagubieni. Kim jesteśmy? Czym się w życiu kierujemy? Te i podobne pytania topią ludzkie serca, zadają czasem ból. Ale ból to znamię natury, wykładnia godności i honoru. Zatem gdzie leży tożsamość? Tożsamość jest naszym sercem, skrywanym imieniem. Tak, Piotr mógł siebie o to zapytać. Pytał, nie wiedział tylko czy dość wnikliwie. Musiał uwierzyć, uwierzyć samemu sobie. Pomagały mu w tym kartki. Tak niewielkie świstki papieru, które w czasie postojów w trasie zwykł zapisywać. To może kolejny kaprys, a może przepustka lub mapa służąca za zabezpieczenie przed błądzeniem po polnych drogach. Każdy odwiedzany zajazd, duszny bar był światkiem zapisywania tych kartek. Jedna gdzieś się zagubiła, reszta pozostała szczęśliwie w jego kieszeniach. Cel był już dość bliski.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

G r z e g o r z M a j k r z a k : H i s t o r i a n i e d o k o ń c z o n a S t r o n a | 2      rzegorz Majkrzak  G istoria niedokończona  H  Copyright by Grzegorz Majkrzak   e‐bookowo 2008   ISBN  978‐83‐61184‐21‐8     www.e‐bookowo.plU  Kontakt: wydawnictwo@e‐bookowo.pl  Wszelkie prawa zastrzeżone.   ści lub całości bez z Wydanie I    2008    gody wydawcy zabronione         Kopiowanie, rozpowszechnianie czę www.e-bookowo.pl G r z e g o r z M a j k r z a k : H i s t o r i a n i e d o k o ń c z o n a S t r o n a | 3   Mężczyzna o popielatych włosach z lekkim zdziwieniem podniósł  leżącą na podłodze pomiętą kartkę. Rozejrzał się wokoło – zupełnie jakby  spodziewał się kogoś odnaleźć. Było pusto. Ani żywej duszy. Bez dłuższego  namysłu począł czytać zapisane na świstku słowa, które układały się w  malownicze wygibasy. Jego szczególną uwagę przykuł pewien fragment:       www.e-bookowo.pl G r z e g o r z M a j k r z a k : H i s t o r i a n i e d o k o ń c z o n a S t r o n a | 4    PROLOG:  „ODCIENIE SZAROŚCI”    Przez małe okno do pokoiku ‐ na ósmym piętrze ‐ wdzierało się  nazbyt blade światło pochmurnego dnia. Całe pomieszczenie tonęło w  szarości, bez żadnego sprzeciwu pochłaniało szpecące światło. Tylko  szydełkująca na fotelu Jadwiga starała się odgonić kolor ostatnich chwil,  minionych i następnych kilku dni. Mimo wszystko jej twarz zdawała się być  zakłopotana pomimo, iż czasem na dłuższą chwilę pojawiał się na niej  rumieniec związany z dobiegającą końca pracą nad czerwonym szalem,  który miała ofiarować wnuczce na czternaste urodziny. Jednak to nie  zdrowie nastoletniej pociechy w związku ze zbliżającą się zimą, które  zawsze miała na uwadze; zaprzątało jej myśli. Dziś ponownie mieli  odwiedzić ją dwaj policjanci. Przecież powiedziała im już wszystko‐ adresy,  sytuacje, spotkania, wrażenia, odczucia, rysopisy; wszystko, co wie. Czego  eszcze mogą chcieć?    j         www.e-bookowo.pl G r z e g o r z M a j k r z a k : H i s t o r i a n i e d o k o ń c z o n a S t r o n a | 5     CZĘŚĆ PIERWSZA:   „RUCHOMA SPIRALA”        Rozdział  1  Był sierpniowy poranek. Słońce leniwie i nieubłaganie rozlewało swe  promienie w całym zatłoczonym mieście. Od kilku dni panował upał,  dokuczliwy skwar nie opuszczał mieszkańców już od samego rana; wszyscy  ludzie skropieni byli potem, a brudne i śmierdzące powietrze jakby  osadzało się na ich twarzach  ‐ jedynie wzmagając uczucie dyskomfortu. W  tej dusznej i gorącej atmosferze zmuszeni byli wyczekiwać kierowcy stojący  w korku. W srebrnym SEACIE TOLEDO siedział Piotr; nerwowo obgryzając    kcie iniespokojnie wędrując oczami.   pazno Piotr był dwudziestoośmioletnim, krępym mężczyzną, którego twarz  podkreślały głębokie i duże piwne oczy. Jego włosy znajdowały się w  artystycznym nieładzie; zgodnie z nowymi trendami mody; choć trudno  powiedzieć aby z  takim imagem mógł liczyć na przychylność szefów.  Kierowca od dwóch lat pracował w redakcji jednego z popularnych  tygodników kobiecych, który pomimo wysokiego nakładu nie miał zbyt  wygórowanych ambicji intelektualnych, podobnie jak większość obecnych  na rynku tego typu periodyków.      www.e-bookowo.pl G r z e g o r z M a j k r z a k : H i s t o r i a n i e d o k o ń c z o n a S t r o n a | 6     Rozdział 2  W  południe,  kiedy  słońce  górowało  nad  miastem  bezlitośnie  rozciągając nań swe promienie, na balkon wyszła Ola. Z ósmego piętra  miała doskonały widok na trzy sąsiednie niebieskoszare bloki i puste  podwórko. Widok wyludnionego betonowo‐zielonego placu nie mógł jej  dziwić zważywszy na trzydziestopięciostopniowy upał. Sama nie wiedziała,  po co właściwie tu wyszła; może, aby pozbierać myśli, może dla zasady. Od  kilku dni chodziła z kąta w kąt, poszukiwała Bóg wie czego. Czekała na  powrót Piotra, choć wiedziała, że nastąpi to dopiero wieczorem. Gdyby  chociaż zadzwonił? Dał znak życia, powiedział kilka ciepłych słów, faceci  nigdy dobrze nie zrozumieją kobiet. No, ale bez przesady! Przecież ona  wcale nie jest małą, kruchą, bezbronną dziewczyną. Ola miała długie,  kręcone blond włosy i głębokie, jakby cały czas o czymś myślące zielone  oczy. Zazwyczaj bywała zaradna, choć coraz częściej poszukiwała oparcia w   Piotra. Nie wiedziała dlaczego, chyba czuła się niedoceniona...  osobie Co najmniej od dwóch tygodni nie otrzymywała żadnego telefonu  zwiastującego nową ofertę pracy. Ola była fotografem, wprawne oko,  cierpliwość i wszystkie zdolności manualne odziedziczyła po matce, która  była przez dwadzieścia pięć lat fotoreporterem poczytnej, lokalnej gazety.  Jakby tych talentów było mało – pisywała czasem wiersze. Pokazywała je  jedynie swojemu chłopakowi, na tyle starczało jej odwagi. A utwory te  układały się w uczuciowo – erotyczny katalog przelotnych wrażeń,  wspomnień,  zapachów,  smaków,  wybujałych  fantazji.  Do  pisania  inspirowało  jego  śmiesznostkami  i  ją  męskie  ciało  ze  wszystkimi  tajemnicami. Opisywała każdy dotyk, choćby najmniejszy ruch i erotyczny  www.e-bookowo.pl G r z e g o r z M a j k r z a k : H i s t o r i a n i e d o k o ń c z o n a S t r o n a | 7 znak; czasem lubiła czuć się jak kocica oczekując na subtelne pieszczoty lub  niemal mimowolne podniecające szarpnięcia pazurkami rozkoszy ze strony  jej kochanka. Sama niejednokrotnie prowokowała, by następnie kapryśnie  odrzucić; wzmagając dochodzącą falę elektryzujących doznań. Uwielbiała  nieraz jako nieuporządkowany podmiot pozostać sam na sam – pod  prysznicem. Wówczas to pielęgnowała metafory, układała kolejne wersy  prowadząc wszystkie myśli i doznania nieśpiesznie  ‐ wedle mapy własnego  c    iała.  www.e-bookowo.pl Rozdział 3    G r z e g o r z M a j k r z a k : H i s t o r i a n i e d o k o ń c z o n a S t r o n a | 8   Cichcem, sprytnie, jakby na paluszkach Ola prześliznęła się przez  i  drzwi do mieszkania, wydobyła z małej czarnej torebki kluczyk  przekręciła go dwa razy. Pominęła dolny zamek, gdyż zamierzała wyjść  tylko na chwilkę – po zakupy i na króciutki spacerek, ot bez większego celu.  Szybkim krokiem udała się w kierunku windy i wcisnęła przycisk – „żeby  tylko ta cholera szybko przyleciała”, pomyślała. Pragnęła wydostać się z  budynku nie zauważona, pozostać poza zasięgiem ludzkich oczu. Dziś  spojrzenia wydawały się jej wścibskie, zbędne, pozbawione ciepła i  serdeczności.  Chciała  zachować  tajemnicę  wczorajszej  nocy,  którą  intensywnie skrywała w swojej pamięci; jakby ktoś mógł ją wydrzeć lub co  gorsza wyśmiać. Dziś czuła się lepiej i wolała pozostawić tę bezwstydną  r   ozkosz tylko dla siebie.  www.e-bookowo.pl Rozdział 4    G r z e g o r z M a j k r z a k : H i s t o r i a n i e d o k o ń c z o n a S t r o n a | 9   Dochodziła czternasta. Piotr siedział bezczynnie przy swoim biurku w  redakcji. Jak co dzień zajmował się niemal wyłącznie korektą podsuwanych  mu artykułów; właśnie skończył całą dzisiejszą robotę i miał nieodpartą  chęć opuszczenia biura – udania się do domu lub pobliskiego baru. Z wolna  oparł cały ciężar ciała na obrotowym krześle i założył ręce za głowę,  zamierzał oddać się nieskrępowanemu rozmyślaniu. Był dumny z faktu, że  posiadał własne (wprawdzie niewielkie) biuro; dawało ono mu przemożne  poczucie prywatności, względnej ciszy – zupełnie jakby od czasu do czasu  znajdował się na bezludnej wyspie, z dala od hałasu tłumu i całego  wysypiska śmieci współczesnej cywilizacji. Dostrzegał jeszcze jeden plus  czasowej alienacji – bez przeszkód mógł utrzymywać beztroski bałagan w  swoim gabinecie. Piotr uwielbiał stawiać wszelkiego rodzaju pudła z  kartkami,  niepotrzebnymi  artykułami  gdzie  popadnie  na  podłodze,  i  zostawiał  niedopitą  kawę.  Ten  cały  bajzel  rozrzucał  długopisy  podtrzymywał jego własne ego – nieco nadszarpnięte pracą w redakcji  „  szmatławego gniota” – jak zwykł czasem o „Madame i jej styl” mawiać.   www.e-bookowo.pl Rozdział 5  G r z e g o r z M a j k r z a k : H i s t o r i a n i e d o k o ń c z o n a S t r o n a | 10    Był wczesny sobotni wieczór. Ola od popołudnia pieczołowicie  krzątała się po mieszkaniu, ze wszystkich sił starała się je uporządkować.  Szło to jej nawet sprawnie, choć bez większej pomocy i zaangażowania  Piotra, który jakby nigdy nic oglądał telewizję – wchłaniając wiedzę o  doskonałych samochodach, ubezpieczeniach i superskutecznych proszkach  do prania, przerywaną niejednokrotnie nudnym filmem lub krzykliwym i  cynicznym show. Taki stan rzeczy nie był dla Oli niczym niezwykłym,  przywykła nawet szybko do sytuacji ciągłego odgrywania  parobka, w  której się znajdowała. Właściwie to cieszyła się, iż Piotr wyglądał tej soboty  lepiej niż przez kilka ostatnie dni, wróciły mu dawno nieobecne rumieńce i  podskórna ochota do życia – przynajmniej miała taką nadzieję.        www.e-bookowo.pl Rozdział 6  G r z e g o r z M a j k r z a k : H i s t o r i a n i e d o k o ń c z o n a S t r o n a | 11      W poniedziałek, jak zawsze, Piotr usiłował porządkować swoje  niewielkie biuro. Do południa miał zwykle niewiele roboty, więc ze  wszelkich miar usiłował zająć się samym sobą. Gdy tylko schował kilka  walących się po podłodze kartonów – uznał, że jest całkiem czysto. Wszak  sprzątaczka wpadała tu ze dwa razy w tygodniu, aby wytrzeć kurze, lecz  roboty nie miała za wiele – pozostawiał przyklejoną na ekranie komputera  kartkę zabraniającą ruszania czegokolwiek, co znajduje się wokoło.  Dzięki temu Piotr codziennie zastawał swój ukochany bajzel, z którym  tak trudno było mu się rozstać. Pytany przez kolegów odpowiadał zawsze  krótko: ”Te walające się wszędzie graty utrzymują mnie tu przy życiu.” I  rzeczywiście, nie wyobrażał sobie, aby w jakichkolwiek innych warunkach  przychodziło mu pracować. Nie dbał o reputację u innych, ani o to, co całe  otoczenie o nim mówi – zdawało mu się, że właśnie w swojej klitce, choć  przez chwilkę może być suwerennym panem na włościach. Do tego stopnia  kochał swą samotnię, że niezwykle rzadko zapuszczał się do bufetu, gdzie w  porze lunchu miała zwyczaj okupować go niemal cała redakcja. Zwłaszcza  teraz,  kiedy  nie  było  poważnej  roboty  poczuł  przemożną  ochotę  pobuszowania w Internecie.      www.e-bookowo.pl Rozdział 7      G r z e g o r z M a j k r z a k : H i s t o r i a n i e d o k o ń c z o n a S t r o n a | 12   To nie był udany dzień dla Piotra. Obfitował w same koszmary i  nieszczęścia – przynajmniej jemu się tak wydawało. Oczywiście z początku  nie odbiegał od innych szarych dni – jak zwykle rano resztki snu wyszarpał  głośno dzwoniący budzik. Czy ten traktor kiedyś wreszcie zamilknie! Chyba  póki żyję będzie musiał znosić ten terror, terror zabierania resztek godnego  życia. Piotr zwykł w przypływach złości gasić budzik pięścią – aż dziw brał,  że ten wytrzymał z nim cztery lata. Jedynym dostrzegalnym plusem było to,  iż Ola znów pozwalała, aby mogli spać wspólnie; niestety o seksie to można  było s obie tylo pomarzyć. Dalsza część doby (do późnego popołudnia) nie odbiegała od  powtarzanego w kółko, nazbyt znanego koszmaru – upiorny poranek  spędzony w pośpiechu, powrót do mieszkania po kluczyki samochodowe,  irytujące korki i jeszcze raz korki, magiel w robocie plus seksowna  korektorka, do której chciał się panicznie dobrać.     k www.e-bookowo.pl G r z e g o r z M a j k r z a k : H i s t o r i a n i e d o k o ń c z o n a S t r o n a | 13   CZĘŚĆ DRUGA:  „ STARA KLEPSYDRA”      ROZDZIAŁ 8    Po odejściu Oli życie Piotra nie wydawało się już być takie samo.  Wiele rzeczy się zmieniło. Choćby to, iż zniknął z mieszkania względny  porządek, a do kosza na brudy nie zwykł zaglądać nikt od wielu dni. Był  wrzesień – noce stawały się coraz zimniejsze, a poranki tonęły w kolorze  stali. Mimo to wychodził w środku nocy i wracał z powrotem nad ranem; w  trakcie tych długich spacerów, eskapad autem donikąd wodził oczami po  widnokręgu  szukając  lub  po  prostu  wymownych spojrzeń. Jego krok był ociężały, a oczy marzące – nie raz  zwracał tym uwagę innych kobiet; nie wiedział dlaczego, ale owa sprawa  nie wydawała się być warta rozpatrzenia.     jakiś  znaków,  symboli,  kluczy  www.e-bookowo.pl ROZDZIAŁ 9    G r z e g o r z M a j k r z a k : H i s t o r i a n i e d o k o ń c z o n a S t r o n a | 14   Piotr zerwał się na równe nogi. Ku jego zaskoczeniu dochodziła  dziewiąta rano; za chwilkę powinien wpaść do pracy. Nie zapoznał się z  dokumentacją, po prostu przespał całą noc. Ale z niego niezdara. Szybko  wbił się w dżinsowe spodnie i lekko wygniecioną niebieską koszulę. Teraz  to go czeka nie lada rajd przez miasto; może dzięki opatrzności losu  uniknie korków. Jednak teraz należy polegać wyłącznie na sobie. Tak,  spotka się z rudą ropuchą i przyjmie jej ofertę. Tylko to racjonalne wyjście  mu pozostało.      www.e-bookowo.pl Rozdział 10  G r z e g o r z M a j k r z a k : H i s t o r i a n i e d o k o ń c z o n a S t r o n a | 15    Z  ciemności  wyłonił  się  świat  potworów.  Przeklęta  wyspa  pozbawiona złudzeń. Ogromna szklano‐betonowa skała zabijająca resztki  podupadłej zieleni. Gdzieś tam na środku oceanu – międzygalaktyczne zoo,  park rozrywki, wyższa szkoła  jazdy przeznaczona do użytku tylko  osobnikom dorosłym. Żadne ze znajdujących się tam stworzeń nie  wiedziało o najgorszym – tak, cała wyspa otoczona była wieńcem  kilkumetrowych zasiek bezwstydnie niszczących, żrących oraz szarpiących  d   o kości zmęczone ciało.  www.e-bookowo.pl Rozdział 11    G r z e g o r z M a j k r z a k : H i s t o r i a n i e d o k o ń c z o n a S t r o n a | 16   Już odzyskiwał przytomność. Upragniona świadomość zdawała się  być bardzo blisko. Jego uszy powitała monotonna orkiestra, coś jakby  dźwięk samochodowego silnika. Przecież nie zdążył wejść do swego  srebrnego Seata. Na pewno nie zemdlał, bądź usnął za kierownicą. Na  pewno nie trwałoby to tak długo! Obrzucił wnętrze kątem oka. Dostrzegł, iż  znajduje się w samym środku minivana, pośród sterty przeróżnych rupieci.  Dookoła pełno było papierków po cukierkach i batonikach, jakieś szmaty,  kawałki drutu, a co najważniejsze kilkanaście butelek od piwa. Istne  wysypisko śmieci! Gdzie on jest?! To przecież nie karetka ani samochód  przyjaciela. (Z jednym drobnym szczegółem – on nie miał przyjaciół). „Co tu  się, kurwa, dzieje?!” – powtarzał ciągle w duchu. Spostrzegł, że jego ręce i  nogi są związane, zapewne za pomocą sznurka do bielizny. Teraz mógł się  domyślać co się święci; ktoś go ogłus zył i... (nagle usłyszał głos)  ‐ Chyba ten nasz frajerek się ocknął?  ‐ E, zostaw go, to nie nasza sprawa – odparł ktoś stanowczo.  ‐ Daj spokój – ciągnął inny. – Przecież wiesz. No, jak tam chłoptasiu?          www.e-bookowo.pl Rozdział 12    G r z e g o r z M a j k r z a k : H i s t o r i a n i e d o k o ń c z o n a S t r o n a | 17   Krótka  migawka  –  pośpiech.  Pakowanie  jednej  czarnej  torby  podróżnej. Jeszcze kilka szmatek, parę istotnych gratów i już, już będzie  gotowy, gotów do ważnej podróży, chociaż niedawno wrócił z jednej takiej,  i to koszmarnie długiej. Teraz szykował się, pakował manatki, jak gdyby  nigdy nic. Jakby nic się nie stało.       www.e-bookowo.pl Rozdział 13    G r z e g o r z M a j k r z a k : H i s t o r i a n i e d o k o ń c z o n a S t r o n a | 18   To kolejny dzień podróży. Nie ważne który. Chyba drugi? Tak,  pierwszy był bezsensownie przerwany, stracony. Ciągła jazda, której  towarzyszyły odcienie szarości. Ani krzty błękitu nie można było wyłowić z  faktury pochmurnego nieba. Choć auto gnało, świat jakby zwalniał. Pola,  łąki,  przypadkowo  zauważeni  ludzie,  domki,  uczucie  błogości  w  przestworzach. To już nie migawka, ulotna chwila w pociągu życia. To jakaś  strategia, może podpora. Nic na drodze nie zdawało się być takie samo.  Wszystko zyskiwało nowy smak. Uchwyceni przez oko ludzie – tacy inni,  wyraźni; rozpoznawalni nawet po upływie stu dni, dzięki rysom ich twarzy.       www.e-bookowo.pl Rozdział 14    G r z e g o r z M a j k r z a k : H i s t o r i a n i e d o k o ń c z o n a S t r o n a | 19   Jazda, jazda, męcząca trasa prowadząca cały czas na północny zachód.  Teraz przerwa. Dotarł, odnalazł pierwszą wskazówkę, jakiś drobny ślad. Był  w skromnym moteliku koło Kunowa. Odnalazł to, czego szukał – byłego  męża starej pisarki. Co ten facet może wiedzieć? Gdzie się zaszyła ta  cholerna Alicja Świeżalska?! Motel na zewnątrz skromny, pokryty niebieską  elewacją, składał się z czterech pokoi do wynajęcia. Na drugim końcu  piaszczystego parkingu znajdował się bar dla kierowców tirów. Dziś, w ten  pochmurny dzień, to miejsce było niemal zupełnie opustoszałe – pustynia z  tu  wybudował  kierując  się  niepozornym  pałacykiem,  który  ktoś  niewiadomymi powodami. Tak tu cicho, spokojnie.    www.e-bookowo.pl Rozdział 16  G r z e g o r z M a j k r z a k : H i s t o r i a n i e d o k o ń c z o n a S t r o n a | 20   Było koło południa, z nieba lał się strumieniem żar. Piotr szedł powoli  po piaszczystej ziemi starając się zmylić, oszukać towarzyszące mu  zmęczenie z racji panującego upału. Jego twarz pokryła się potem, a na  policzku wystąpił wyraźny różowy rumieniec. Mimo to nadal szedł.     www.e-bookowo.pl G r z e g o r z M a j k r z a k : H i s t o r i a n i e d o k o ń c z o n a S t r o n a | 21 Rozdział 17     Kolejny dzień, mętny okres wędrówki i poszukiwań. Czasem w drodze  Piotrowi wydawało się, iż wszystkie myśli wylatują mu z głowy. Każde  marzenie, niemal każda idea roztapiają się równie szybko jak kostki lodu  wystawione na działanie promieni słonecznych. Owa krótkotrwałość to  była taka jego sprytna sztuczka, wygoda egzystencji. Postawa uległości i  pokory  wobec  czas  pierwszej  pracy  dziennikarskiej. I tylko te małe, zapisywane cichcem karteczki starały się ze  wszech miar zachowywać odbicie jego własnego „ja”, które było nazbyt  osamotnione, opuszczone – bardziej niż kiedykolwiek.   świata,  przynajmniej  na  www.e-bookowo.pl ROZDZIAŁ 18    G r z e g o r z M a j k r z a k : H i s t o r i a n i e d o k o ń c z o n a S t r o n a | 22   Minął huk manifestacji politycznych poglądów, wyborcza gorączka  oratorów i nienakarmionego ludu. Jego droga do celu dobiegała końca, w to  trzeba było wierzyć. Przecież liczyło się dobra Piotra, jak i całej redakcji. Nie  powinien zapominać, nawet na chwilę, dlaczego tutaj jest. Przed nim jeszcze  wiele kilometrów do pokonania i niezapisane strony mniej lub bardziej  konkretnych pytań, sporo rozmów oraz jeszcze więcej odpowiedzi. Czas  uciekał, a szanse na to, aby je zadać kurczyły się z każdą utraconą minutą.    www.e-bookowo.pl Rozdział 19  G r z e g o r z M a j k r z a k : H i s t o r i a n i e d o k o ń c z o n a S t r o n a | 23   Stał przy niewielkiej czteropiętrowej kamienicy. Znowu zaczęło  padać. W przeciągu kilku minut natura spłatała ponownie figla; i chociaż  najwyraźniej kropiło, to on absolutnie nie miał ochoty moknąć. A już na  pewno nie z powodu opieszałości jego przyszłych rozmówców, którzy  najprawdopodobniej pomimo obecności w mieszkaniu wcale nie zamierzali  podejść do domofonu, ani tym bardziej przybyszowi otworzyć. Piotr  spojrzał po raz kolejny w okna na drugim piętrze. Tak, byli w domu na sto  procent, nikt nie zostawia w mieszkaniu zapalonych świateł. Postanowił  nacisnąć klawisz z numerem 23 po raz ostatni, potem da sobie spokój  ‐  wróci po auto, poszuka hotelu i przyjdzie tu z samego rana, by spróbować  szczęścia. Kto wie? Niewykluczone, że plan wypali, uda mu się. Ba, musi się  udać!  www.e-bookowo.pl G r z e g o r z M a j k r z a k : H i s t o r i a n i e d o k o ń c z o n a S t r o n a | 24   ‐ Hej!  Proszę tutaj! – krzyknęła gruba staruszka w roboczym fartuchu.  Nic tu po nim. Jak się znalazł w tym miejscu? Rzeczywiście Piotr stał  na środku jakiegoś pustkowia, odgrodzonego od świata szerokim pasem  drzew. Gdzie zostawił swój wóz? Po co tu przyjechał? Nie wiedział. Stał jak  kołek i obserwował kobietę, która machała do niego ochoczo ręką.  Najwyraźniej pragnęła mu coś pokazać. W istocie.   Rozdział 20    www.e-bookowo.pl G r z e g o r z M a j k r z a k : H i s t o r i a n i e d o k o ń c z o n a S t r o n a | 25   Czymś zupełnie niewiarygodnym jest to, jak człowiek potrafi zaufać  własnym  emocjom.  Te  krótkie  niezapomniane  chwile,  momenty  podniecenia i okresy złości.     Rozdział 21    www.e-bookowo.pl G r z e g o r z M a j k r z a k : H i s t o r i a n i e d o k o ń c z o n a S t r o n a | 26   Mijając równo ustawione snopki, jeden krok bliżej – w kierunku  cichego płaczu. Należało chwilowo porzucić nadzieję na wizytę w chacie  naprzeciwko. Jeszcze kroczek. Piotr ujrzał małą dziewczynkę klęczącą  tuż  e  za drzewm.  Rozdział 22    www.e-bookowo.pl G r z e g o r z M a j k r z a k : H i s t o r i a n i e d o k o ń c z o n a S t r o n a | 27   CZĘŚĆ TRZECIA   POZA TŁEM    Rozdział 23  Nie pamiętał od kiedy jego stary świat stanął w miejscu, pozostawił  go za sobą. Zapomniał o kłopotach rodzących się każdego następnego  poranka. Był wolny, czuł się wolny. Pewnego dnia stanął nad brzegiem  rzeki, spojrzał w szare niebo, potem zerknął na to co rozpościerało się tuż  pod jego nogami. Tafla wody, odwieczny prąd napędzany siła wiatru. Może  to po prostu prawo natury, jedyna pewna i ważna rzecz na tym globie.    www.e-bookowo.pl G r z e g o r z M a j k r z a k : H i s t o r i a n i e d o k o ń c z o n a S t r o n a | 28     Rozdział 24  Był deszczowy letni dzień. Piotr wyjechał ze swego domu za miastem.  W ostatnich tygodniach robił to dość często, zważywszy na zbliżającą się  milowymi krokami autorską wystawę jego zdjęć. Oczywiście zabrał ze sobą  nieodłączny aparat, zawsze miał nadzieję na zrobienie kilku udanych fotek,  nie pozowanych portretów. Zresztą, i tak wielokrotnie męczył Panią Irenę –  organizatorkę i głównego mecenasa wystawy.   www.e-bookowo.pl G r z e g o r z M a j k r z a k : H i s t o r i a n i e d o k o ń c z o n a S t r o n a | 29   EPILOG   „CZERWONE TULIPANY”     Kiedy Jadwiga usłyszała dzwonek do drzwi, podniosła się jakby od  niechcenia. Wolnym krokiem zdążała do ciemnego przedpokoju.   www.e-bookowo.pl Gr z e g o r z M a j k r z a k : H i s t o r i a n i e d o k o ń c z o n a S t r o n a | 30    PIS TREŚCI  S   PROLOG:  „ODCIENIE SZAROŚCI” .................................................................................... 4  CZĘŚĆ PIERWSZA:  „RUCHOMA SPIRALA” ..................................................................................... 5  CZĘŚĆ DRUGA:  „ STARA KLEPSYDRA” ................................................................................... 13  CZĘŚĆ TRZECIA  POZA TŁEM ....................................................................................................... 27  EPILOG  „CZERWONE TULIPANY” .............................................................................. 29    www.e-bookowo.pl
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Historia niedokończona
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: