Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00503 009005 7434574 na godz. na dobę w sumie
Holy Island. Szlaki przełajowe - ebook/pdf
Holy Island. Szlaki przełajowe - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: Wydawnictwo Psychoskok Język publikacji: polski
ISBN: 978-8-3790-0467-6 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> poezja
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

„Holy Island. Szlaki przełajowe” Adama Kadmona to drugi tomik wierszy blogera, felietonisty i publicysty.

Wiersze stanowią luźne refleksje na temat współczesnego życia, współczesnej Polski, ale również dotyczą osobistych spraw autora. Adam Kadmon jest „cichym poetą”, dla którego poezja nie jest pierwszoplanową formą wypowiedzi. „Holy Island. Szlaki przełajowe” to już drugi tomik wierszy tego autora, wydany kilka miesięcy po poetyckim, książkowym debiucie.

Książkę można podzielić na dwie części. Pierwsza zawiera poprzedzony prologiem poemat inspirowany życiem fińskiego bohatera narodowego, nazywanego Piłsudskim Finlandii – marszałka Carla Gustafa Mannerheima. Na drugą część składa się różnorodna pod względem treści zawartość poetycka. Są w niej osobiste wiersze jak Katharsis, publicystyka polityczna oraz tematy obyczajowe i filozoficzne.

Tomik poezji skierowany jest do tych, którzy chcą poznać wrażliwość i światopogląd Adama Kadmona.
Znajdź podobne książki

Darmowy fragment publikacji:

Adam Kadmon „Holy Island. Szlaki przełajowe” Copyright © by Adam Kadmon, 2016 Copyright © by Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o., 2016 Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie może być reprodukowana, powielana i udostępniana w jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy. Skład: Jacek Antoniewski Projekt okładki: Robert Rumak Korekta: Paweł Markowski Ilustracje na okładce: © Rena Starska ISBN: 978‒83‒7900‒467‒6 Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o. ul. Spółdzielców 3/325, 62‑510 Konin tel. 63 242 02 02 http://wydawnictwo.psychoskok.pl e‑mail: wydawnictwo@psychoskok.pl I. Spis wierszy 6 I. OD AUTORA . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 7 II. MANNERHEIM Prolog poematu . . . . . . . . . III. HOLY ISLAND . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 10 IV. SZLAKI PRZEŁAJOWE . . . . . . . . . . . . . . 18 Dedykacja . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 18 Pamięć piszącego . . . . . . . . . . . . . . . . . . 19 Szeptun . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 20 Poniekąd . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 21 Tytuł JEST wymagany . . . . . . . . . . . . . . . 22 Słowa jak gesty . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 23 Morituri . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24 Żółć . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25 Taniec cieni . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26 Pustka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27 Z wirtualu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28 Skaza . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 29 Sekretność . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 30 Czas . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 31 O miłości? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 32 24 Maja 2015 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 33 Psy, psiarnia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 34 Kainowe szczepy . . . . . . . . . . . . . . . . . . 35 3 Astronomia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 36 Ciekawość . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 37 Bóg z nami (24/05/2015 r .) . . . . . . . . . . . . 38 Po co ożywiać głowonoga? . . . . . . . . . . . . 39 Gniew . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 41 Gdy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 42 Coś takego . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 43 Ucieczka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 44 Non omnis . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 45 Katharsis . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 47 Mijanie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 55 Trzęsienie ziemi 10/06/2015 r . . . . . . . . . . . 56 Na duchu torbiel . . . . . . . . . . . . . . . . . . 58 Mosty . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 62 Ożywienie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 63 Szarańcza . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 64 Do nadziei . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 65 Rzecz o kirze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 66 Oślepienie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 68 Szlaki przełajowe . . . . . . . . . . . . . . . . . . 70 Fotosesja . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 71 Z automatu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 72 Deszczowa nostalgia . . . . . . . . . . . . . . . . 73 Przyjaciel . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 75 4 Druga szansa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 76 A kim ty jesteś? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 77 Zosia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 78 Zaduszki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 79 Jak każdy tytuł . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80 Książę . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 81 Hans Licht . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 82 Dobra energia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 83 Lady . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 84 Massapiachu (zapożyczone) . . . . . . . . . . . . 86 Moja też Polska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 87 Dziecko . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 88 Rzecz skończona . . . . . . . . . . . . . . . . . . 89 V. EPILOG . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 90 Noli me tangere . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 90 Notka biograficzna . . . . . . . . . . . . . . . . . 92 5 I. OD AUTORA Drodzy Czytelnicy Ponieważ natura nie znosi próżni, trafia do Waszych rąk mój kolejny tomik na dowód, że po wydaniu pierwszego nie po- padłem we frustrację późnego debiutu . Nie popadłem dzięki wielu zewnętrznym inspiracjom i życzliwości najbliższych . Prolog do Mannerheima sugeruje, że być może już w na- stępnym – 2016 roku, pojawi się coś jeszcze – o naturze cokolwiek epickiej . Bez prologu, poemat Holy Island może dla Czytelnika okazać się nie do końca czytelny . Stąd takie zestawienie obu pierwszych tekstów . Dalej, w moim wieku, niekoniecznie należy nadto myśleć o przyszłości . Czas, czas nieubłagany w swoim biegu pokaże, czym dla mnie, dla mojego skromnego warsztatu, okaże się nieroz- poznawalne jutro . Wszystkiego najlepszego Państwu życzę . Krosino nad Parsętą, 27.07.2015 roku 6 II. MANNERHEIM Prolog poematu C .G .E . von Mannerheim . Regent, marszałek, prezydent Fin- landii w latach 1944–1946 . Zmarł w 1951 roku w Lozannie . 7 Kręte ścieżki losu . Nie ma nikt pojęcia, którędy powiodą . Co na nich się stanie, o lada porze nieprzewidzianej, w momencie nie aż tak czekanym . Czasu nie odmieni najmożniejsza siła . Przepadną triumfy, fanfary, wieńce z czół dostojnych, strapienia; pokora skryje wszystko, co ma być starte, odsunięte do lamusa pamięci . Miłość, ona przetrwa: do ciebie, kraju rozpostartych jezior, do ciebie istoto, do ludzi dobrych, jeśli nawet utracili wiarę . Najmądrzejsi nie wiedzą, jak dni troski, w najzwyklejsze chwile szczęścia zmienić . Mrok gęstnieje we mnie . Ale światło płonie ogniem zapomnianej śmierci, która jeszcze wczoraj nie znała umiaru . Była niewiarygodnym bezsensem epoki, a ja – jej świadkiem, stojącym na straży mojego ludu, nad brzegami jezior . Czuwam w zapomnieniu, nie śpię w oddali; powrotu nie będzie, nawet na lawecie . Boże! Jak długo jeszcze każesz mi czekać na zaproszenie od Ciebie . Ty także o mnie zapomniałeś? Czy może pragniesz doświadczyć mnie przemijaniem innych? W kościach jest moja pogoda, niestety . Stary, wytarty chodnik, wiodący od sieni, obok biurka pełnego niepotrzebnych treści, 8 do drzwi balkonowych . Wychodzę, chłonę pieśń dzwonów wieczornych Starej Katedry . Nikt już nie wkroczy w progi tego domu . Jutro, jutro będzie tłem tych samych odgłosów . Kroków, szelestów, okrzyków i westchnień . Nigdy niemających nic wspólnego ze mną . Jutro stanę u stóp wieży panoram . Tych schodów pokonać się nie da . Lozanna nocą . Makroświat w ampułce . Równie drapieżny, równie bezimienny . Już jej urok przeminął-był świetny, wraz z Reformacją . W Pałacu de Rumine nieskończony chichot przewrotnej historii . Przed nim spoczywając, bezimienne galijskie są szczątki, pomieszane z czerepami Franków . Nikogo, niczego – do kroćset! – nie nauczyły nigdy . Jestem Mannerheim, fiński żołnierz . Krew i ciało ludu Finlandii . Człowiek . Ten antychryst Stalin, wciąż żyje, przeklęty . 9 III. HOLY ISLAND Rena Starska – HOLY ISLAND Renie Starskiej, Poetce. W podzięce za niezwykły moment inspiracji. Tego brzegu nie ma . Tego miejsca nie ma . Nie może . A przecież, ze stałego lądu dotrzesz po odpływie, między skorupami, czerepami stworzeń, 10 głębodołami tuż pod powierzchnią, wsłuchując się w śpiew syren w przesmyku . Automobilom tylko nakażesz przezorność . Poetka tam mieszka . Chleb piecze dla gości, a obrus błękitny, a obrus jest świeży, jak nad głową niebo . Jak księżycowa radość, którą pies poetki do stóp twoich – w aporcie przynosi . Holy Island jest osobnym światem . * * * Jak się żyje nie na krańcu planety, ale w jej pępku, który ktoś z nieznanej przyczyny wybrał, przysposobił i tak już zostaje? Może tam samotność nie jest już wyborem lecz obroną człowieka przed gwałtem na danej naturze, przed zwyrodnieniem? Zapewne nie każdy zechce iść w stronę pustyni, jednako niejeden niemal chciałby sprawdzić, w ilu miarkach piasku możemy się zeszklić . * * * Tak, te same geny . Krew pod mikroskopem prowadzi do źródeł, a one nie muszą koniecznie wypływać ze środka Edenu . Mit jednak potrzebny . Dzięki niemu wiara w możliwość powrotu . Każdy w sobie nosi przedśpiew strun poezji . 11 Linia brzegu być nie musi szczególną granicą . Przecież oddziela tylko pływaka od wody . Zapisane w genach są granice poznania . Lecz i to się zmienia, jak przypływ i odpływ . * * * Urok tego miejsca niepoprawnie szczery . Wybacz zatem mój sentymentalno-ckliwy podziw . Miło jednak pomyśleć, jak bardzo potrafi wypełnić najważniejsze z pragnień . Potrzebę autonomii, należnej każdemu i nam, bez jakiegokolwiek wyjątku . To twój kosmos . Ja swojego poszukuję nadal . Wciąż w drodze, drogowskazom na przekór . * * * Pewnie przysiadła na swym ślicznym tyłku . Pod chwili przymusem, obca osoba z zielonej Werony, tylko czasem miła nimfa z bliskiego jeziora . Wyparła z siebie to, co wyprzeć trzeba, przekazała dalej, poddając skreśleniu jedno, pewne i niezmienne . Platoniczny, niewinny sentyment . Z pogardą, z niesmakiem, jadem niemal – na tacy . Demonstracja siły niewieściej, pewnej swego wpływu . Czemu więc powracam myślą do słów zapisanych? Jak jest niemożliwą historia, co się nie zdarzyła? Widać być muszą dwa jednego oglądy; mówiąc najprościej, acz nie kolokwialnie ty sobie, ja sobie . Ty we mnie, w pamięci wielu wersów . 12 A cóż to znaczy wobec lada jakiej – za przeproszeniem wieczności? Opowieść zastyga, zamieniona w beton . Czy czasem nie twardszy od fal morskich zimą? „…Nie, więc odpowiedz sobie, czy w tobie szukałam przyjaźni? Jeśli nie, to czy byłeś przyjacielem dla mnie . Jesteś zaborczy, nieprzyjazny, a to wielka różnica .” Mannerheim siedzi w fotelu . Światła nocy nie szkodzą jego opowieści . Już wie, że mi się nie śnisz . Że nie śni nawet się jej profil . W nowej narracji więcej miejsca nie ma, niestety . Wątek zgaśnie . Lewituje nad wszystką minoderią i bryndzą – kosmos Holy Island . * * * Pneuma, moc wyższa . Siła sterująca naszymi krokami . Równoznaczna z Logosem . To ona doprowadza ludzi do zapisanych wyborów . Do miejsc, o których nawet nie wiedzieli pierwej . Także – do nieznanych emocji; to miejsce nie jest dobre jednak dla cynizmu . Cynik pochwali, zatrzyma on kilka barwnych momentów, dobędzie z krajobrazu garstkę elementów na rzeczy pamiątkę; czym prędzej zapomni . Balans jego pasją, ratio, ponad wszystko, ponad ducha żywiołem . Duchowość mu obca . Tu jednak każdy z nas, który jest stoikiem – we własnym mniemaniu, może podać rękę każdej z nas – romantycznej duszy . To nie puste słowa; popatrz, sprzyja aura tej wyspy intymnym emocjom . 13 Tutejsza mistyka nie jest produktem handlowym . Wierzę, że zadbał już o to On sam, którego vibrata jesteś w stanie unieść i zachować w sercu . Pneuma nie opisuje przyszłości . Ktoś wyszedł w przestwór wieczorny i dłonie rozłożył: – Dziękuję Bogu, że żyję, dziękuję, że jestem . – Nic dodać . Święta cisza wyspy . * * * Progi tego miejsca bronione, dla ciebie zamknięte . Jak kręgi Gepidów, jak polskie menhiry, niedawno odkryte, jak dobra magia płynąca z moich własnych wersów . Nic jednak nie jest przydane na plus minus wieczność . Ktoś kiedyś znajdzie remedium na niemoc serca, jakiej ulegasz – nieprzyjaciółko mojej przyjaźni . Masz empatię płytką i jeszcze ją spłycasz . Ktoś – tak sądzę – to zmieni mocą miłości, jakiej nie doznałaś dotąd . W to wierzę . * * * Mannerheim zrzędzi . Widmowy klekot jego kości suchych odbiera mi klimat . Pragnę koncentracji, czy w tym sensie czegoś . 14 Zebrało się z nagła na widmowe żale . – Ech, czemu nigdy nie widziałem tego spłachetka nieba, które tylko On, z sobie znanego powodu w darze dał ziemi jak klucz do Kraju Legend… Gdzieś w Northumberlandii . Jakże chętnie, z największą radością Lozannę bym zmienił na to miejsce . Mont Saint – Michel już mnie nie podnieca . – Dobra – odpowiadam – Dobra jest Marszałku, niechaj Ci będzie, w przyszłym życiu Twoim . Masz to jak w najlepszym ze szwajcarskich banków . Nie umknie kołomyi cebrzyk – moja biedna głowa, na moim spoczywając biurku . Na wciąż moim karku . Już posiwiała . Pod abażurem szkielet nareszcie przygasa . Jesteś tego świadkiem jak miło milczącym . Brwi nie marszcz . Po cholerę marszczysz? * * * Tak jest, gdy w kształt jednego eposu – Mannerheim mi świadkiem – już rozpisanego na frazy, elementy, szczegóły biogramu, klinem wbija się trafnie, choć nieoczekiwanie inna opowieść . Cenna bo celna, niczym 15 podarunek z innego świata otrzymany w sposób najprostszy z możliwych . Ot, tak . Ot, tak . * * * Są miejsca niesłychane, niedookreślone sercem . Nasze lądy wewnętrzne, które z woli losu zasiedlamy na moment, dla innego sprawienia się z życiem, co pogmatwało nas samych po drodze . Rzeczą dobrą – możliwość wyboru na chwilę, na etap, na dokończenie jakiejś historii i innej zaczęcie . Tak czy owak, Parki wciąż przędą zawzięcie . Nic nam do ich odwiecznego dzieła . Wrzosowiska, ruiny, świat zupełnie inny; spod celtyckich krzyży – incanta druidów . Każdemu do wyboru; niech tego się trzyma i wedle ambicji liczy na co więcej, albo śniąc sen na jawie, sam sobie okrętem . Holy Island szukać trzeba wszędzie . Skiń na tak, Poetko . * * * Co piją Wyspiarze, co też spożywają czy bez przesady, aby? Jakie ich kręcą zabawy, czy osobiste mają kręgi, wśród których bryluje elita i elita elit? Czy uprawiają sobie znane zwyczaje, tajemne misteria, czy strzelają z łuków, oddają cześć osobną niezwykłemu 16 komuś? A może sprzysiężenie sekretne kreuje ich losy w sposób niepojęty? Bo jak sądzę, kochają niczym wszyscy inni, nieprawdaż? A ich domostwa kamienne, czy porasta zdziczała winorośl, zaś róże in odore sancitatis, pod niebo zanoszą pociski Amora? Jest ich 160 żywych osób . Nie więcej . Pyta z uprzejmości bywalec Bornholmu . Pyta, skrycie ciekaw . * * * Choć życie zachłanne, niewiele mi trzeba: przestrzeni, wolności i świeżego chleba . Przeżyłem co moje, co los trafi – będzie . Ubóstwo wyboru trzeba mieć na względzie . 17
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Holy Island. Szlaki przełajowe
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: