Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00123 007096 15344679 na godz. na dobę w sumie
Horatius Flaccus w trudach więzienia moskiewskiego - ebook/pdf
Horatius Flaccus w trudach więzienia moskiewskiego - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 148
Wydawca: Universitas Język publikacji: polski
ISBN: 978-832-421-090-9 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> biografie
Porównaj ceny (książka, ebook (-9%), audiobook).

Sebastian Petrycy z Pilzna (1554–1626) zasłynął przede wszystkim jako lekarz i filozof. Jednak w jego bogatym życiorysie, w którym zawarły się m.in.: zagraniczne studia, konflikt z Akademią Krakowską, prywatne dramaty, dalekie podróże, znalazła się także twórczość literacka. „Horatius Flaccus w trudach więzienia moskiewskiego” to dzieło powstałe w czasie uwięzienia w Moskwie, do której wyruszył z rodem Mniszchów w 1606 r. na wesele Maryny Mniszchówny z Dymitrem Samozwańcem. Cudem uniknąwszy śmierci, rok spędził w moskiewskim więzieniu. Wtedy to dokonał tłumaczenia i parafrazy wierszy Horacego. Jego dzieło wydane zostało w roku 1609.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

ISBN 97883-242-1090-9 H O R A T I U S F L A C C U S w trudach więzienia moskiewskiego na utulenie Ŝalów, PRZEZ DOCT ORA SEBASTI ANA PETRYCE GO MEDYKA, nie tak namyślnie, jak w niewolej teskliwie w Lirickich pieśniach zawarty na ten czas GDY BOJAROWIE DYMITRA CARA PANA SWEGO przysięgą posłuszeństwa ubezpieczonego, przez cicho zprzysięgłą zdradę haniebnie zamordowali; Carowej Jej M ości Koronacją i państwo poprzysięgłe zniewaŜyli; wiele P anów Polaków na wesele wezwanych, nad wszelką słuszność, w tym zamieszku, jed- nych pozabijali, drugich i samych Ich M ości P anów Posłów do trzech niemal lat w więzieniu zatrzymali. Z pokazaniem trzech rzeczy I. Niektórych ludzi wielkich cnót zalecenie. II. Łacno domyślny wykład wszytkich Ód i Epodów Horacego. III. Kształt naśladowania Poetów snadny. 5 6 NA HERB ICH M OŚCI P ANÓW MNISZKÓW. [rysunek herbu dostępny w druku z 1609 r.] Tę własność przodkowie dawali Kończycom, Aby byli ozdobą ogromnem przyłbicom. Znać jest, Ŝe ten dom wielce kochał się we zbroi, Którą w poczcie Ŝołnierskiem strusie pierze stroi. A nie tylko do boju sto kroć gotów w pole, Ale teŜ jest potrzebny w senatorskiem kole. Takie widząc król August szczepie domu tego Rozumiał zawsze godne oka królewskiego. Szczerość i cnota zawdy jego sprawy wodzi, A bolesna nienawiść w tył, nie w czoło godzi. Szczerością się zastawia, jak za murem, śmiele, Przed którą w lot pierzchają cnót nieprzyjaciele. Bo kto praw jest kaŜdemu, ugruntowan pięknie, śadnych wiatrów przeciwnych nigdy się nie zlęknie. 7 ICH M OŚCI PANOM PANU MIKOŁAJOWI, PANU ZYGMUNTOWI Z WIELKICH KOŃCZYC MNISZKOM WOJEWODZICOM SĘDOMIERSKIEM BRACIEJ RODZONEJ SPÓLNIE I ROZDZIELNIE D OCTOR SEBASTIAN PETRYCY MEDYK śYCIA DOBREGO I WESELA śYCZY. W wielkiej wadze u wielkich ludzi zawdy bywali poetowie, Miłościwi Panowie, bo ci w pismach swoich zamykali poŜyteczne nauki do Ŝycia na świecie przystojnego, przedkładając ludziom przed oczy abo subtelnie zmyślne, abo prawdziwe historie. Co się wszystko ściągało nie tylko do naprawy, ale teŜ i do uciechy ludz- kiej. Naprawa w przykładach rozmaitych, uciecha w słowach, częś- cią rymem ochełzdanych, częścią instrumentem muzykalnem, bądź lutnią, bądź lirą ozdobionych zamyka się. Dla czego Aleksander Macedo, Arcesilaus, Ptolomeus Filopater, Hiparchus w Homerze, Hiero Syrakuzanus, Krezus Lidyjski król w Symonidzie i w Pinda- rze, Syrukuzani w Eurypidzie, Augustus Cezar w Wirgilem i w Ho- racem usilnie się kochali tak, Ŝe z niemi, jako z ludźmi mądremi, o wielkich rzeczach rozmawiali i wielkie im poszanowanie odda- wali. Znak tego dobry, iŜ czasu jednego, gdy Augustus cesarz z Wir- gilem i Horacem na pokoju rozmawiał, a Mecenas, wszedłszy na pokój, pytał, co by czynił, odpowiedział Ŝartując, iŜ z Płaczkiem i Wzdyszkiem siedział, Płaczkiem zowąc Horacego, który był na oczy chory, a Wirgilego Wzdyszkiem, Ŝe często zwykł wzdychać zamyśliwszy się o swych wierszach. ToŜ o W ielce M oŜnych mych M ości P anach trzymam, iŜ jako w inszych naukach, tak i w tych poetyckich ko- chacie się. Dochodzę tego stąd: naprzód, Ŝeście młode lata swe nie na próŜnowaniu, co więtsza część zwykła czynić, ale na na- ukach w cudzych ziemiach tak trawili, Ŝeście i z filozofiej znaczny poŜytek odnieśli, i umiecie nią z podziwieniem ludzkim dobrze władać. Bo mało na tym, choć kto co umie, kiedy tego, co umie, ludziom udać nie potrafi. W was tak okazała jest nauka, Ŝe wszy- scy ją łacno widząc, jednego z was do odprawowania waŜnych 8 spraw Rzeczypospolitej na sejm do poselskiego koła niedawno naznaczyli, powierzając się i wolności swoich, i wsparcia Rzeczy- pospolitej pochylonej. śadna bowiem część Rzeczypospolitej nie jest lepsza jedno odprawować sprawy pospolite, uznawać, rozsądzać, okazować i czynić sprawiedliwość i, czego filozofowie uczą, to wszystko w zwyczaju mieć. Potym, iŜ i teraz, przyjechawszy z cudzych kra- jów, ni na czem więcej czasu nie trawicie, jedno na czytaniu ksiąg uczonych ludzi, historyków, poetów. Drudzy bowiem póty się na- ukami bawią, póki w cudzych krajach są i uczonych ludzi lekcyj słuchają. Ci mi się zdadzą tylko tykać i witać naukę, a po witaniu, na stronę odłoŜywszy, czem inszem się bawić, jakoby swego stanu zacnego niegodną rzecz szkołom zostawiając. Ci mądrzy chcąc być, mądrze się w tym, w czymby najwięcej przystało, nie sprawują, tego zaniechając, w czymby się przez wszystek czas Ŝywota bawić przystało. Znać, Ŝe onego u Tacyta nie czytali, który z tego zaleca Heluidium, iŜ od młodości aŜ do końca Ŝywota swego trzymał się nauki. „Heluidius Priscus – mówi – dowcip swój zacny głębokiem naukom jeszcze od młodości oddał, nie, jako wiele ich czynią, aby imieniem zacnem pokrył nikczemne próŜnowanie, ale aby męŜ- niejszy przeciwko przygodom w Rzeczypospolitej się bawił. Dok- torów mądrości tych się trzymał, którzy to samo dobre, co jest poczciwego, to samo złe, co jest nieuczciwego, trzymali; moŜ- ność, szlachectwo i insze rzeczy, na umyśle nie naleŜące, ani do- bremi, ani złemi być rozumieli”. Przeto z takiej trwałości w nau- kach więtszą odnosicie chwałę, niźli stąd, Ŝeście cudze kraje a pra- wie wszytkie przedniejsze państwa przez te ośm lat zjeździli, ćwi- cząc się w wielkich i róŜnych akademiach: w Krakowskiej tu doma, w Niemcech, we Francjej, we Włoszech, przypatrując się rozma- item obyczajom i postępkom rządu w Rzeczachpospolitych. Bo po tem wszystkiem nic, gdzie nie będzie zwyczaju ustawicznego w tych rzeczach, dla którycheście pracą i powłoki tak wielkie i dłu- gie podjęli. Takiem postępkom W ielce M oŜnych mych M ości Panów przypatrując się, cieszę się bardzo z tego, iŜ W asz M ościów oczekawaniu i J ego M ości Pana ojca, i nie- boszczyka księdza kardynała Maciejowskiego, wuja swego, który was często na języku miał i do was często pisał, godnemi ludźmi w takiej zacności urość Ŝyczył, dosyć uczynili. Temi przyczynami ja 9 pobudzony za przystojną i powinnąm rzecz sobie wziął, abym W ielce M oŜnych mych M ości P anów Horacem pomoskwionem przywitał. Przystojną mąm z inszemi ludźmi, iŜ wszyscy powinni cnoty, umiejętności i stateczność dobroci czcić; powinną z mej strony, Ŝem sługą domu W asz M ościów w profesjej mojej, naprzód nieboszczykowi Ks iędzu Kard ynałowi kilka lat, a potym Jego M ości Panu ojcu, w nieszczęśliwej Moskwie z pozwoleniem jegoŜ będąc, abym chęć moję zwykłą przeciwko domowi W asz M ościów po prze- strachu moskiewskiem odnowił i imieniowi W ielce M oŜ- nych mych M ości P anów co się w Moskwie z bólem i z trudem urodziło, poświęcił; których w tej młodości bujnej umy- słu czerstwość skromna, obyczajów stateczność starem ludziom przystojna, cnót do powabienia Ŝyczliwości ludzkiej ozdoba przy- jemna, postępki do przyjaźni zjednania uprzejme (nie wspominając urody dobroci przystojnej) zewsząd zdobią. A tym więcej przystoj- niej to czynić, iŜ te moskiewskie trudności, z których się urodziły te dumy, nawięcej zacny wasz dom cięŜarem wszystkiemu światu wia- domej krzywdy dolegając, utulenia Ŝalów w was młodych ludziach potrzebują, bo J ego M ość P an ociec, doświadczeniem rzeczy, bywałością w przygodach rozmaitych, mądrością przyro- dzoną i zwyczajem nabytą w Ŝyciu umocniony, tak męŜnie na ra- mionach swych kłopoty ponosi, jakoby nic nowego nań nie przypa- dło, pamiętając na to, co uczy Horacy, iŜ ludzkiego nieszczęścia zwycięstwo jest mądrość. W asz M oście teŜ i przykładem męstwa jego, i nauką zahartowani, i upominku tego dla więtszego posilenia ofiarowaniem upomnieni, wielkiemi umysłami, jako na zacnych i uczonych ludzi przystoi, znosić – wierzę – będziecie. A zatym W asz M ościom skutecznej pociechy od Pana Boga Ŝyczę. Dan z Krakowa, Lutego 3 dnia roku p ańskiego 1609. 10 DO CZYTELNIKA. Jako staremu po świecie włóczyć się nie przystoi, tak rozsądne- mu poŜyteczno. PoŜytek dwój: swój, przestroga na potym Ŝycia, bo choć kto pieniądze utraci, wielki przecię poŜytek ma, gdy się obaczy, jak po szkodzie dalszej szkody się chronić; cudzy, gdy z bywałego niebywały w rzeczach wzór bierze tego się chronić, co jemu szkodziło. On gęsty i gruntowniejszy w przestrodze takiej; ten rzadki i szczęśliwy; bo z trudna człowiek przystawa do dobre- go, gdzie pierwej nie ukusi złego. Ja lata sobie przyznać muszę, rozsądku nie śmiem, chyba za twą łaską, którą, jeśli u ciebie mam, memu i po świecie powłaczaniu, i fraszek tych pisaniu dziwować się nie będziesz; bo dobry i łaskawy umysł sprawy ludzkie na dobrą stronę obraca, zwłaszcza, gdy nie wie jasnych przyczyn. Jeśli nie mąm, a mogę ją słowy dobremi od ciebie otrzymać, tak pocznę; Ŝycia na świecie ludzie z przyrodzenia pragną, a Ŝycie dwojakie jest: wedle dusze i wedle ciała, a obojga zatrzymanie z wielką pracą przychodzi. Wedle ciała Ŝycie – prace do nabywania Ŝywności; wedle dusze Ŝycie – prace dobrego ludziom Ŝyczenia potrzebne. śyć sobie – Ŝywność mieć przystojną; Ŝyć ludziom – czynić lu- dziom dobrodziejstwo jest; bo kto pamiątkę u potomków z po- chwałą zostawia po śmierci swojej, Ŝyje. A nie moŜe tego uczynić, jedno przez dobre sprawy i dzieje. A kto dobrze nic na świecie nie czyni, nie Ŝyje. W tym róŜność, iŜ którzy mają od przodków zosta- wioną majętność, z mniejszą pracą i znaczniej mogą Ŝyć, bo majęt- ność jest naczynie dobrego czynienia, to jest drugiego Ŝycia. Dla tego naczynia jeździłem do Moskwy, gdzie, gdym chciał podpory jakiej dla drugiego Ŝycia nabyć, więcejem utracił. Jednak nie prze- pomniałem Ŝyć, a nawięcej wedle dusze. śyłem tam przez półtora lata (a drudzy trzy), jeśli Ŝycie jest niewola. Gdzieśmy mieli wjazd wolny, wyjazd niewolny, co u narodów chrześcijańskich zawŜdy, czasem w pogańskich jednako bywa; wezwani na wesele, radzi- śmy jechali; zamknieni w domach, poniewoliśmy byli. Słyszeć o tym – Ŝałosna, być przy tym – cięŜka rzecz jest. Atoli daliśmy z siebie 11 przykład powolnej cierpliwości, bo jako w Polsce co jest w wolno- ści ostatniego, widzimy, takośmy tam doznali, mając zniewolone widzenie, słuchanie i miedzy sobą spólne obcowanie odjęte, co jest ostatniego w niewoli. Rozum byśmy stracili, gdyby to w naszej woli było szaleć, jako jest milczeć. W takiej ciasności jako było Ŝyć? Co było dobrego czynić? Gdzie nie było miejsca doktorskiej powinności, udałem się do starych nauk i sposobnych do wszela- kich w nieszczęściu uciechy, i gotowych obojga wspierać Ŝycia, w czem nie tylko siebie, ale i ciebie chciałem ucześnikiem uczynić, nie chcąc więcej dla siebie, niŜ dla ciebie Ŝyć. Otoć podaję wykład Horacego, wedle porządku zawŜdy, ale wedle słów i rzeczy nie zawŜdy. Jednak równając rzecz tamtę z naszą, łacińskie z polskiem, łacno się ostatka domyślić moŜesz. Abym cię mógł zatrzymać w czytaniu, cudzem w swoje obrócił, co było twardego, zmiękczyłem; com widział bez sromu, skrycie rzekł; po czem nic było, zamilczał abo com inszego włoŜył. A iŜ gdzie kogo co boli, tam rękę pospolicie kładzie, jam teŜ z cudzego ogro- da lekarstwa swojej nędzy, jakiech mógł, wymyślał. Wprzód tedy dajęć Horacego, a potym dawno obiecaną „Etykę”, jeśli Pan Bóg zdarzy. W takiej ciasności i słabości zdrowia mego wziąłem przed się to staranie, aby własny i pospolity poŜytek był z napierwszego z liryckich poetów do tego wieku. Wiek zaprawdę utrapiony, ale do którego znoszenia wiele moŜe pismo to uciechą, radą, przykła- dem. To rzekszy, niech u ciebie będę chwalon, przynamniej wy- mówion. A zatym bądź z niełaskawego łaskawym. 12 TRUDU MOSKIEWSKIEGO KSIĘGI PIERWSZE. KAśDEGO SWOJA ZABAWA. DO J EGO M OŚCI KS IĘDZA KARDYNAŁA MACIEJOWSKIEGO. Mecaenas atavis edite regibus. ODA I. Z wielu pradziadów zacnych urodzony, O twierdzy moja i szczycie złocony, Pierwszy w koronnym senacie, Dobrodzieju mój, Bernacie! Są, piętoletni co zawód trzymają, Gdzie dzielności swej zakład wygrawają, Który tak u wszytkich wzięty, śe gońca równa z ksiąŜęty. Jest, kogo zdobi troistemi czciami Rzeczpospolita. Drugi się chęciami Rolnego bawi poŜytku, Czekając z ziemie uŜytku. Tych z ukochanej nie ruszysz zabawy Obietnicami nawiętszemi; sprawy Z Neptunem nie chcą mieć, roli Odbiec nie chcą morzu gwoli. TakŜe i kupiec o domu teskliwy Znowu utyka okręt, niecierpliwy Ubóstwa; jarmarku minąć Nie wytrwa, by mu i zginąć. Jest, kto rozkazy śmiercionoszne stroi, Jest, kto cały wiek winne grona doi, Ledwie co jeść wziąwszy w zęby, Wina nie puści od gęby. Najdzie się taki, który się raduje, Gdy bębny, trąby marsowe poczuje, 13 5 10 15 20 25 Gotując wojenne statki, Które przeklinają matki. Myśliwiec, młodej zapomniawszy Ŝony, Pobiega, wszystkie na polu zagony, Bądź to jelenia prędkiego, Bądź wieprza goni dzikiego. Mnie wieniec z bobku uczonego czoła Świadectwo wnosi do Boskiego koła, Mnie z podłych ludzi boginie Wyłączają, swe naczynie. Jeśli Euterpe dała mi piszczele W ręce, mogę dziać rymy swoje śmiele Z lutniośpiewami, przysięgę, IŜ głową nieba dosięgę. 30 35 40 PRZESTROGI. KaŜdy człowiek musi mieć swoję zabawę, w której się kocha i od której go trudno oderwać. A ty wszytkie zabawy do trzech rzeczy się ściągają: do czci, do bogactw, do rozkosz. Taką chęć ludzką do róŜnych zabaw wylicza w sześci sposobach: iŜ jedni w zawodach się kochają, drudzy w urzędach, drudzy w napełnie- niu gumna, drudzy w kupiectwie, drudzy w piciu i rozkoszach, drudzy w Ŝołnierstwie, drudzy w myślistwie. Były igrzyska u starych ludzi na cześć Jowiszowi Olimpikowi w Pisie i w Elidzie, greckich miastach postanowione. Ty igrzyska piątego kaŜdego roku sprawowano. Ty bywały wyścigiem na wozie z czteremi końmi do pewnego kresu: kto dzielnie gnał, kierował i pędził końmi do kresu, ubiegszy wszytkich, ten ślachectwa i wol- ności wielkich dostawał; zwano go olympionices, za bogi ziemskie takich miano, jako był Herkules, Alcybiades, Korebus, Herakli- des. A którzy nieopatrznie jachali do kresu, tacy się wywracali, rozbijali, szyje łamali nie bez śmiechu tych, którzy na to patrzali. U Rzymianów były wielkie urzędy trzy: radziectwo, praetura, aedilitas. Mniejsze trzy: quaestura, tribunatus, censura; dlatego zowie: troiste czci. U nas takŜe są troiste czci: biskupstwo, woje- wództwo i kasztelania. 14
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Horatius Flaccus w trudach więzienia moskiewskiego
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: