Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00271 004763 14871263 na godz. na dobę w sumie
I ja pobiegłem w tę mgłę - ebook/pdf
I ja pobiegłem w tę mgłę - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 90
Wydawca: Self Publishing Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-933728-4-3 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> poezja
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Wybór wiersz Jacka Podsiadły dokonany przez jego przyjaciela, Pawła Marcinkiewicza, z obszernym wstępem.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

2 Jacek Podsiadło I JA POBIEGŁEM W TĘ MGŁĘ Wiersze wybrane Wybrał i przedmową opatrzył Paweł Marcinkiewicz Wydawnictwo BEZ NAPIWKU Opole 2011 3 „I ja pobiegłem w tę mgłę” Wyd. III Copyright © by Jacek Podsiadło, 2000 Wybór i układ wierszy PAWEŁ MARCINKIEWICZ Fotografia autora na tylnej okładce ANDRZEJ KRAMARZ ISBN 978-83-933728-4-3 (wydanie elektroniczne) 4 Sosnowskiego. Muzycznością I JA POBIEGŁEM W TĘ MGŁĘ: O POEZJI JACKA PODSIADŁY Poezja Jacka Podsiadły jest w literaturze polskiej ostatnich lat zjawiskiem ważnym. W najbardziej udanych realizacjach osiąga ona maestrię poematów Andrzeja i klarownością frazy zbliża się do wierszy takich mistrzów językowej krystalizacji jak Bronisław Maj czy Janusz Szuber.Formą literacką Podsiadły jest monolog liryczny, coś pomiędzy spowiedzią złamanego serca a mininowelą, z bezpośrednio wyrażanym zachwytem nad naturą, miłosnymi zaklęciami, otwartą wrogością do państwa i jego urzędników. Stylistycznie poezja Podsiadły przechodzi drogę od wczesnych naśladownictw Staffa i Gałczyńskiego (Riekord wysoty, *** był maj), poprzez parafrazy amerykańskiej poezji lat sześćdziesiątych i brytyjskiej pop-poetry rozwinięć poszukiwań Miłosza i Barańczaka (Konfesata, Heinrich von Kleist pisze a potem drze na strzępy list do Wilhelminy von Zenge, Słuchając Awrama Hrebinia). Droga ta ma niezupełnie linearny przebieg. Poeta często powraca do wcześniejszych stylów, łączy je ze sobą i parodiuje. Ponadto w wielu wierszach Podsiadły słychać delikatny pogłos poezji baroku, i to zarówno na poziomie językowym (rym, rytm), jaki konceptualnym (paradoks, oksymoron). (Toruń, Plasticclay, Olsztyn. Zakupy), do Monologi liryczne Podsiadły są na ogół lojalne wobec rzeczywistości, choć nie obca im romantyczna wizyjność: Tu szczyt... lękam się spojrzeć w przepaść świata ciemną. Spojrzę... Ach! pod stopami niebo i nad głową Niebo... Zamknięty jestem w kulę kryształową; Te słowa wypowiada Kordian stojąc z założonymi na piersiach rękoma na najwyższej igle Mont-Blanc. Podobny typ wizyjności obecny jest w wielu wierszach Podsiadły. Świat ludzi zobaczony z nieprawdo- podobnie dalekiej perspektywy staje się w nich przedmiotem kontemplacji. Ma się wrażenie, że podmiot liryczny tych wizji jest wieloosobowy, podobny do chóru, jak w wierszu Lubię patrzeć: 5 Trunki paliw na benzynowych stacjach. Gruchawki domofonów, kościelne kołomyje [...]. Doczesne piękno dal kruchszych niż flakony perfum. Pośród targowiska wagi i miary, zegary i liczydła, zniewagi. I góry relikwii za granicami miast. Wiele podobnych wizji rozświetla wiersze Podsiadły. Ich rozrzutność stylistyczna, zwłaszcza obfitość porównań i metonimii, ma na celu pełniejsze odsłonięcie człowieka, który stoi za wersami. Bo dla Podsiadły człowiek to przede wszystkim styl. SOBĄ PO ŚWIECIE Jacek Podsiadło urodził się 7 lutego 1964 roku we wsi Szewna na przedmieściach Ostrowca Świętokrzyskiego, w rodzinie robotniczo- chłopskiej, jako czwarte i ostatnie dziecko Mieczysława i Felicji z domu Pietrzyk. Zastanawiające jest to, że ten poeta na pozór obnoszący się ze swoją prywatnością, rzadko opisuje rodzinny dom. W stosunkowo nowym wierszu Kładąc Dawidowi pod poduszkę prezenty znajduje się jeden z takich opisów: Rozumiem twarz Matki zniszczoną przez kłótnie, na której rano tkwił giocondowski półuśmiech. Słowo „Matka”, podobnie jak „Droga” czy „Miłość” niemal zawsze w wierszach Podsiadły pisane jest z wielkiej litery. Ojcu, inaczej niż matce, poświęca poeta cały wiersz, jeden z najbardziej przejmujących w jego ostatnim tomie Wychwyt Grahama: „Dziadku Mietku! Dziadku Mietku!” - wołanie Dawida rozkrawa mi pierś jak krajzega. Posypany trociną mój „tatuń” podnosi nieśmiałe oczy znad maszyny. Chwytanie powietrza to odnalezienie w sobie miłości do ojca. Ale też odkrycie własnego ojcostwa... W żadnym chyba innym wierszu Podsiadły intymność domu rodzinnego nie zamanifestowała się w tak bezpośredni sposób. 6 Jednym z najważniejszych doświadczeń wczesnego dzieciństwa poety jest jego oddalenie się od matki. Sam poeta tak opisuje to oddalenie: Zdaje się, że jako małe dziecko bytem szczególnie mocno związany uczuciowo z matką. A kiedy z dziecka zmieniałem się w chłopaka i naturalną koleją rzeczy te więzi musiały zostać nadwyrężone, wyszedłem z tego z jakimś szwankiem na duszy, jednym z tych szwanków, jakie dostaje się na zawsze. Wyobrażam sobie na przykład, że moje dość zachłanne związki z kobietami w dorosłym już życiu, były echem tamtego pierwszego „zerwania”, próbą zapełnienia doskwierającego mi od zawsze braku. Ważny epizod w życiu kilkunastoletniego Podsiadły: w latach siedemdziesiątych przez kilka lat jest ministrantem. Pewne tego ślady znajdujemy w jego wierszach, jak choćby w Godzinie W: Wpierw tylko poświata, niby ów ministrant, co wystawia głowę z zakrystii, na spojrzeń ludzkich zimny natrysk, by cofnąwszy ją zdawać: „Świece, mikrofon i dzbanki gotowe, wiernych mało, staruszki. Wychodzimy?” „In nomine Patris”. Pewnie nadużyciem byłoby dopatrywanie się w tym epizodzie późniejszej niechęci poety do zinstytucjonalizowanych form religii. Ale może właśnie wtedy zaczyna się w jego życiu różewiczowskie umieranie Boga? Może na to wskazywać fragment wiersza Konfesata: że do kościoła nie chodzę, niech On mi się pierwszy ukłoni, że czekam na znak jakikolwiek, choć umiem, j u ż u m i e m ż y ć z p u s t k ą [moje wyróżnienie, P.M.] Jednak najbardziej dotkliwym doznaniem, I jakie towarzyszy dorastaniu przyszłego poety, to nie nuda małomiasteczkowych przedmieść końca epoki Gierka, ale ta nuda, o której Alberto Moravia pisał, że „jej główną cechą jest w istocie niemożność przebywania tylko z samym sobą”. jest nuda. Rozmaitość stworzonych później przez poetę kreacji lirycznych, różnorodność rozbrzmiewających w jego wierszach głosów, to jakby wciąż nowe próby ucieczki przed tamtą pierwotną nudą... Oddajmy jeszcze raz głos poecie: 7 Moje pierwsze wizje świata ukształtowali Verne, Dumas i im podobni, to gorzej, niż gdyby wychowała mnie ulica. Według tych wizji życie codzienne miało być pełne przygód a życie emocjonalne pełne ekstremalnych doznań, więc jakoś próbowałem sobie załatwiać jedno i drugie. Bo z dzieciństwa może najlepiej pamiętam uczucie dojmującej nudy. Jak przez mgłę, ale pamiętam też, że wcześnie zacząłem odczuwać potrzebę wykorzenienia, zrywania z dotychczasowym światem i zaczynania od nowa. Pierwsze z tych „zerwań” nastąpiło już w 1985 roku, kiedy to Podsiadło rozpoczyna kilkuletni okres dorywczych prac i wędrówek po Polsce. Cała jego twórczość z lat osiemdziesiątych powstała „w Drodze”. Jeśli mierzyć jej wartość w kategoriach estetyczno-literackich, jest ona w większości nieudana. Do wyjątków należą takie wiersze jak Toruń, Olsztyn. Zakupy czy Stare kobiety czyszczą i sortują grzyby. Ale, jak opowiada sam poeta, to właśnie „Droga” ukształtowała jego osobowość i styl: Odkrycie poezji jako najlepszego dla mnie środka ekspresji zbiegło się mniej więcej w czasie z odkryciem włóczęgi jako ulubionego sposobu żyda. Tych siedem lat to czas permanentnej podróży z malowniczymi przerywnikami dorywczych prac, „młodoliterackich” imprez czy krótkiego pobytu w szpitalu psychiatrycznym. Myślę, że Verne i Dumas byliby usatysfakcjonowani. Jednocześnie był to czas z konieczności wyrywkowej i chaotycznej, ale równie co kiedyś obfitej lektury. Wtedy zestaliła się moja osobowość i ustalił się mój język Dziś widzę ten okres jako czas spóźnionej, ale wszechstronnej inicjacji. To właśnie w tym czasie ma miejsce chyba najważniejsze zdarzenie w życiu Jacka Podsiadły: wiosną 1986 roku poznaje Annę Konieczną i nawiązuje z nią trwający blisko trzy lata, burzliwy i niezwykle dla niego bolesny romans. To właśnie ból po stracie tej kobiety zaowocował powstaniem najbardziej przejmujących wierszy miłosnych w poezji polskiej lat dziewięćdziesiątych. ANNA MARIA Jacek Podsiadło dedykował Annie Marii dziesięć wierszy, pierwszy z nich pochodzi z 1987 roku. Ponadto Anna Maria występuje 8
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

I ja pobiegłem w tę mgłę
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: