Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00016 005232 15690037 na godz. na dobę w sumie
Inferno - ebook/pdf
Inferno - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 93
Wydawca: My Book Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-7564-325-1 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> inne >> budownictwo
Porównaj ceny (książka, ebook (-8%), audiobook).

Utwór dramatyczny, traktujący o 'rodzinnym piekiełku'. Apodyktyczna Matka, kochająca raczej pieniądze swego męża niż jego samego, postanawia zemścić się za zdradę z młodszą o trzydzieści lat Celiną. Do spisku przyłącza się najstarszy syn. Razem planują otruć Ojca i przejąć jego firmę. Jednak jak to zwykle bywa, kto pod kim dołki kopie, sam w nie wpada.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

MARIA Dosyć tego. Mam dosyć tych waszych smutków. Zwariować z wami można. Opowiem wam, co mi się dzisiaj przydarzy- ło. (zaczyna przechadzać się wesoło po pokoju) Po porannej mszy poszłam do ogrodu botanicznego. W powietrzu unosił się zapach bzu. Z prawej strony do pokoju wchodzi Bartosz. Na końcu sceny stawia wazon z wyschniętą trzciną. Stoi nieruchomo, wpatrzo- ny w Marię. I nagle olśniło mnie. Przy krzaku bzu stał on i gapił się na mnie! Nie, żeby był jakiś przystojny, niski, trochę gruby, w okularach. Ubrany był w koszulę i spodnie na kant. Pod- chodzę do niego i zwracam mu uwagę, że to nieładnie tak się gapić na ludzi. A on na to: Proszę? BARTOSZ MARIA Mówię, że to nieładnie tak gapić się na obcą dziewczynę. BARTOSZ Przepraszam, nie wiem, o czym pani mówi. Nie zauważyłem pani. MARIA Co za głupia odpowiedź! Jak to nie zauważył mnie pan? Prze- cież wpatrywał się pan we mnie jak cielę w malowane wrota. BARTOSZ Zamyśliłem się. Słucham, jak szumi calamus. Obserwuję, jak powiewa na wietrze. 14 Co takiego? MARIA BARTOSZ Calamus. (wyciąga trzcinę z wazonu i zawadiacko uderza nią Marię w tyłek) Maria krzyczy i policzkuje Bartosza. Udaje, że jest oburzona Co za brak kultury! MARIA BARTOSZ Ocenia mnie osoba, która nawet nie wie, co to calamus! (wy- chodząc, śmieje się w głos) MARIA Opętało mnie. Opętało mnie! (unosi ręce w górę. Słychać grzmot) Nie mogę przestać o nim myśleć. Nie!. . . Miał iden- tyfikator. Zdążyłam tylko przeczytać, że ma na imię Bartosz. Nie znam jego nazwiska, nie wiem, czym się zajmuje. . . MALWINA z przekąsem Pewnie jest ogrodnikiem. KAROLINA wyjmuje papierosa z ust Może jest pracownikiem naukowym. MALWINA To jeszcze lepiej. Nasza siostra zakochała się w starym i za- pewne żonato-dzieciatym dziadzie. 15 MARIA Nie dbam o to. Gdy o nim myślę, krew we mnie wrze. On mnie podnieca. Muszę go mieć. MALWINA Idiotka. Nie możesz niszczyć komuś życia dla jakiejś egoistycz- nej zachcianki. KAROLINA Sprawdź na stronie internetowej. Może znajdziesz listę pra- cowników ogrodu botanicznego. MALWINA Dosyć! Mario, ty nawet nie masz pojęcia, co to jest miłość. Mylisz miłość z pożądaniem. Spójrz na mnie i Karola. Jak my się kochamy. On jest taki wrażliwy. Przynosi mi kwiaty. Dba o mnie, pomaga w trudnych sprawach. Jest przy mnie, gdy jest mi źle. Nie znam nikogo, kto by mnie tak rozumiał. Zawsze się zgadzamy. Ale ja nie chcę pantoflarza! MARIA MALWINA On nie jest pantoflarzem! Poza tym on jest taki przystojny. A ty zwracasz uwagę na jakiegoś zboczonego, starego, grubego brzydala, który cię chłosta po tyłku! KAROLINA patrząc w górę Panie, nie powinieneś mnie karać za brak wiary takimi głupimi siostrami. W końcu wiara jest łaską, która nie została mi dana. 16 Słychać grzmot. MALWINA Ona znowu zrzędzi. Karolina i jej rozterki egzystencjalne. Mu- szę się położyć. Mam migrenę. (idzie do łóżka) Maria siada obok Karoliny na podłodze. MARIA Karolino, a co ty tu właściwie robisz? Jesteś stara, pracujesz i masz swój dom. Nie powinnaś być u siebie? KAROLINA U mnie jest remont. Poza tym lubię czasami wrócić do mojego przytulnego domu rodzinnego. MARIA Żartujesz? (rozgląda się wokół) Jest dziesiąta rano. Powinnaś być w pracy. KAROLINA Dzisiaj jest czwartek. W czwartki pracuję w domu. Do redak- cji chodzę w poniedziałki, wtorki i piątki. Nudy. Odejdź od tego laptopa. Teraz ja napiszę parę dialogów. MARIA MALWINA Karolino, możesz podać mi tabletki przeciwbólowe? Karolina wyciąga tabletki z kufra i rzuca je Malwinie. Siada na materacu. 17 MALWINA Wyglądasz niechlujnie. Nawet włosów nie uczesałaś. Karolina, zawstydzona, przeczesuje ręką włosy. Wygląd nie jest najważniejszy. Liczy się wnętrze. KAROLINA MALWINA Bzdura. Ile ty masz lat? Prawie trzydzieści i jesteś sama. Nikt na ciebie nie spojrzy. Zero w tobie kobiecości. Przemawia przez ciebie złośliwość Marii. KAROLINA Bo teraz ona pisze nasze dialogi. MALWINA Maria podbiega do Karoliny, siada obok niej na materacu i za- rzuca jej ręce na szyję. MARIA Nieprawda, Karolino, wiesz przecież, że cię kocham. Według mnie jesteś całkiem ładna. No i w odróżnieniu od Malwiny jesteś mądra i czasem zabawna. Tylko chowasz się w sobie, jesteś za bardzo niedostępna. Do pokoju wbiega pokojówka Marta. Słychać grzmot. Matka idzie! MARTA Wchodzi Matka stanowczym krokiem. Ma około pięćdziesięciu pięciu lat. Nosi krótko obcięte włosy. Ubrana jest w garsonkę. Zatrzymuje się przy biurku. 18 MATKA Marto, przynieś krzesła z tarasu! (nerwowo bębni palcami w blat biurka. Córki patrzą na nią uważnie) Marto, krzesła! Przynieś je, ale już! Marta przybiega z dwoma krzesłami. Zostawia je i biegnie po następne dwa. Wybiega. Matka siada na pierwszym z lewej. Wyciąga druty z torebki i zaczyna robić szalik. Do mnie! MATKA Dziewczęta siadają na krzesłach. Obok Matki siada Malwina, następnie Maria, a na końcu Karolina. A gdzie wasze robótki? MATKA Malwina i Maria biegną po swoje robótki i wracają na miej- sce. Karolina nic sobie nie robi z uwagi Matki i ostentacyjnie zapala papierosa. MATKA Malwino, podaj Karolinie jej druty i kłębek wełny. Malwina wyciąga druty i wełnę z kufra. Podaje je Karolinie. Siada na krześle. Teraz robimy szaliki. MATKA KAROLINA Przecież jest maj! Dom wariatów pod rządami tyrana! 19 MATKA jeszcze spokojnie, ale stanowczo Nie bądź głupia. Na jesieni te szaliki będą jak znalazł. Radzę ci brać się do roboty. KAROLINA Wiesz przecież, że nie potrafię zrobić na tym gównie ani jed- nego oczka. (rzuca nerwowo druty na podłogę) MATKA wstaje i podchodząc powoli do Karoliny, cedzi przez zęby Uparta jak ojciec. Ile ja mam do ciebie cierpliwości! Powinnaś to docenić. Od dziecka taka niezdarna, niezgrabna, nieładna, krnąbrna, harda, niedostępna, chłodna! Chcesz obudzić mój gniew! Słychać grzmot. Karolina podnosi robótkę z ziemi. Próbuje zła- pać pierwsze oczko. Trzyma papierosa w ustach. Matka siada na swoim krześle. MATKA Skoro doszłyśmy do porozumienia, mogę wyjawić wam cel swojej wizyty. W sobotę organizujemy przyjęcie dla partnerów biznesowych Ojca i ich rodzin. Wy również musicie przyjść. Malwino, ty oczywiście z Karolem. Karolino, musisz zało- żyć sukienkę. Przyjęcie odbędzie się w ogrodzie botanicznym. W programie znajduje się występ chóru. Zaplanowany jest na godzinę siedemnastą trzydzieści. Cała impreza rozpoczyna się o siedemnastej. Ojciec ma wygłosić krótkie przemówienie. Już mu je napisałam. Po występie chóru musicie zostać jesz- cze przez dwie godziny. Później zwolnię was z obowiązków i będziecie mogły wrócić do domu. 20 A kupisz nam nowe sukienki? MARIA Już to zrobiłam. W końcu musicie odpowiednio wyglądać. MATKA Nie założę sukienki. KAROLINA MATKA Niemądra jesteś. Oczywiście, że założysz. Idziemy na górę. Zaraz je przymierzycie. Wszystkie osoby wychodzą z pokoju. Scena II Na scenę wchodzi Tomasz i Karol. Tomasz ubrany jest w gar- nitur. Siada za biurkiem. Robi notatki na kartce. Karol ma na sobie czarne spodnie i niebieską koszulę z rozpiętym koł- nierzykiem i podwiniętymi do łokci rękawami. Staje na środku sceny, zwrócony do widowni. Trzyma w ręce notes. KAROL Czym ono jest? Jak je sprecyzować? Jak je określić? Za po- mocą czego? To uczucie. . . Każdy może je przeżyć inaczej. Czy jesteśmy w stanie nad nim zapanować? Jeżeli nie to, czy rację miał David Hume, który twierdził, że człowiekiem rzą- dzą emocje? A może po prostu jesteśmy zbyt leniwi, by z nim walczyć, lub też jesteśmy głupcami, jeśli od razu zakładamy, że się nie da. W końcu Kant definiował mądrość jako umie- jętność zapanowania rozumem nad emocjami i uczuciami. . . 21
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Inferno
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: