Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00299 005206 12755533 na godz. na dobę w sumie
Islandia. Przewodnik nieturystyczny - ebook/pdf R
Islandia. Przewodnik nieturystyczny - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: Krytyka Polityczna Język publikacji:
ISBN: 978-83-63855-44-4 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> biznes >> zarządzanie i marketing
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Mieszkańcy Islandii nie noszą nazwisk, więc w książce telefonicznej znajdziesz ułożone alfabetycznie imiona. Althing, islandzki parlament, wygląda jak mały domek, a w jego pobliżu sprzedają ponoć najlepsze na świecie hot dogi. Islandczycy jadają gnijącego rekina i kryją się przed wybuchami wulkanów. Jako pierwsi mieli panią premier lesbijkę, która dokonała coming outu. I jako pierwsi musieli ogłosić bankructwo z powodukryzysu na rynkach finansowych.


Islandia to również kraj o niezwykle bogatej kulturze. Muzyka — Björk i Sigur Rós, filmy — Nói albínói i 101 Reykjavíka także teatr i literatura. Jakim cudem ludzie na tej małej wyspie są tak twórczy i utalentowani? Czy to kwestia czystej wody płynącej z topniejących lodowców czy raczej odpowiedniej polityki państwa?


Nasznieturystyczny przewodnik pokazuje Islandię w nowym świetle. To nie egzotyka z północy — dzięki Islandii możemy opowiedzieć coś o reszcie świata. Także o Polsce.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Recenzje na blogach:

www.pozycjeobowiazkowe.pl Cztery książki, które przybliżą Ci Islandię ~ Pozycje Obowiązkowe

Darmowy fragment publikacji:

ISLANDIA P R Z E W O D N I K N I E T U R Y S T Y C Z N Y SPIS TREŚCI WSTĘP Po kryzysie KULTURA Kulturalne oblicza Islandii. Z islandzką minister kultury Katrín Jakobsdóttir rozmawia Igor Stokfiszewski 7 8 13 14 Eiríkur Örn Norðdahl, Zdegenerowana literatura w pięknym świecie, czyli literatura islandzka o kryzysie gospodarczym 20 „[…] w końcu jestem w dużej mierze kobietą”. Z Bragim Ólafssonem rozmawia Olga Hołownia 40 Włodzimierz Karol Pessel, Literacka krytyka Wyspy Antropologii 57 71 Hlynur Helgason, Narodziny i upadek islandzkiej oligarchii 81 Agnieszka Wiśniewska, Kino islandzkie, jakie znamy 91 Marteinn Thorsson, Rewolucja na okrągło Rokland. Scenariusz 100 POLITYKA Haukur Már Helgason, O byciu wyspą Michał Sutowski, Ostateczny krach systemu korporacji Andri Snær Magnason, Kraina marzeń Islandia wraca do normalności. Z Andrim Snærem Magnasonem rozmawia Jan Smoleński 111 112 132 145 160 Jakub Bożek, Zielona wyspa? Karolina Krasuska, Radykalna tradycja: islandzki feminizm i ruch LGBTQ SPOŁECZEŃSTWO Steinar Bragi, O nowej fladze Islandii Katarzyna Growiec, Islandzkie paradoksy Anna Wojtyńska, Islandia — utopia polskich emigrantów? Autorzy Krytyka Polityczna Przewodniki Krytyki Politycznej 171 181 189 190 201 211 224 232 236 WSTĘP Zespół Krytyki Politycznej PO KRYZYSIE Dlaczego Islandia? Kratery, gejzery, Björk i połowy dorsza to jeszcze za mało na cały przewodnik – zwłaszcza Krytyki Politycznej. Wyspie pod kołem podbiegunowym warto się przyjrzeć z innych powodów. W ciągu ostatnich 20 lat stała się ona prawdziwym laboratorium świata. Przy całej swej wyjątkowości (mały, odległy, podobny-zupełnie-do-niczego) kraj ten ukazuje nam trendy uniwersalne – bańkę finansową, rynkowy mechanizm przełożenia lokalnej odrębności na logo… Jednak czy to wystarczy, by Islandią zainteresowało się środowisko, którego celem jest opisanie świata tak, by móc go zmienić na lepsze? O kryzysie, spekulacji, kulturowym kapitalizmie i neoliberalizmie napisano już setki artykułów i książek – czy warto patrzyć na Islandię pod tym kątem? Warto dlatego, że Islandia – i w tym tkwi jej wyjąt- kowość – zarazem pozbawia złudzeń i daje nadzieję. Paradoks pochodzi stąd, że islandzka historia ostatniego dwudziestolecia obala dwa najważniejsze mity początku XXI wieku – naiwny mit neoliberalizmu i, co chyba ważniejsze i zarazem mniej oczywiste, sceptyczny mit kapitalizmu, Lewiatana, który na dobre czy na złe pochłonie każdą sferę życia, zawłaszcza każdy bunt i podporządkuje sobie każdą ludzką aktywność. Złożoność wyspiarskiego fenomenu – różnorodność kultu- rowa Islandii, wzorce zachowań społecznych rozpięte pomiędzy ostentacyjnym indywidualizmem a solidarną wspólnotą, waha- nia między ścisłymi związkami z przyrodą (rybacy!) a przejściem 8 Po kryzysie w przestrzeń wirtualną (spekulanci!) – nie dają się oczywiście zredukować do symptomów płynnego kapitalizmu. Redukcja tego typu nie jest zresztą celem tej książki. Pragniemy przekro- czyć poziom zbioru ciekawostek i eseistycznych impresji. Dlatego piszemy opowieść o partykularnej specyfice Islandii, o tym, jak wchłonął ją uniwersalny trend, jak Islandia się z niego wywikłała i co z tego wynika. Najpierw złudzenia i ich kres. Islandczycy z gorliwością i wiarą w neofitów skoczyli w turbokapitalizm na główkę. Do- piero spóźniony ból – entuzjazm, jak wiadomo, dobrze znieczula – uświadomił im siłę zderzenia. Od początku lat 90. Islandczycy zaangażowali całą swą determinację, upór i pewność siebie – ale także kreatywność, fantazję i świeże pomysły – w budowę No- wego Wspaniałego Świata, w którym zysk może tylko rosnąć, a samorealizację osiąga się tylko na wolnym rynku. W 2003 roku przekroczyli Rubikon i rozpoczęli ekspansję w sferze najbardziej obiecującej – spekulacji finansowej. Islandia w trzy, cztery lata stała się globalnym supermocarstwem finansowym – do czasu pęknięcia (ze sporym hukiem) osławionej bańki spekulacyjnej. Zarówno w polityce makroekonomicznej, jak i w jednostkowych zachowaniach, w regulacjach prawnych i w etyce codzienności Islandczycy wzięli sobie dogmaty nowej ideologii do serca. Do- słownie i z wielką skrupulatnością przestrzegali reguł, zwłaszcza naczelnej: greed is good, jak mawiał Stone’owski Gordon Gekko z Wall Street. Do chłodu zasady czerpania zysku przy każdej okazji dodali swoistą fantazję – naddatek radości z wolności spekulacji. Można powiedzieć, że padli ofiarą własnego sukcesu – krach nie był skutkiem pojedynczego błędu, ale rozrośnięcia bankowych akty- wów do tak horrendalnych rozmiarów, że ich wartość stała się… niewiarygodna. Islandia zanadto zidentyfikowała się z doktryną 9 permanentnego wzrostu – wyspiarze potraktowali serio pomysł liberalnych radykałów, że znajomość skomplikowanych instru- mentów finansowych plus odrobina ułańskiego szaleństwa to droga do raju. Okazało się, że taka „wolność” prowadzi na skraj przepaści… Czy aby na pewno? Dochodzimy tu do drugiego mitu – że system finansowy to kosmos, a logika zysku musi z konieczności ogarnąć cały świat. Nie ma kultury, nie ma społeczeństwa, na koń- cu zostaje czysty kapitał – i dlatego nic nie da się zrobić. Wyzysk i kryzysy, cykle koniunkturalne i załamania – wszystko tak samo naturalne jak eksplozja wulkanu albo fala powodziowa. Tak mówią sceptycy, którym nasz świat niezbyt się podoba, ale i tak uważają go za najlepszy z możliwych. Historia Islandii daje nadzieję, że się mylą. W kategoriach PKB, długu prywatnego i publicznego, kursu waluty, indeksów giełdowych wyspę dotknął morderczy kataklizm. Zapowiadano emigrację jednej trzeciej ludności i bankructwo państwa. Tymczasem? Islandczycy żyją. Niektórzy, to prawda, z niespłaconymi hipotekami, a kilku nawet wysadziło swoje range rovery. Ale nie umierają z głodu, a wyspy nie pochłonęło morze. Można rzecz strywializować i powiedzieć, że to dlatego, iż nie zdążyli w ostatnim dwudziestoleciu zdemontować całej siatki zabezpieczenia społecznego. To jednak tylko część prawdy. Dużo ważniejsze jest co innego. Po pierwsze – krach systemu wyzwo- lił niesłychaną energię społeczną i polityczną. O ile gdzie indziej „konieczność zaciśnięcia pasa” przyjmowano z pokorą, o tyle Is- landczycy doprowadzili do zmiany władz i zmusili je do stawienia oporu niesprawiedliwym roszczeniom z zewnątrz. „Nie będziemy płacić za wasz kryzys” – to nie lewacki slogan, tylko głos protestu i zarazem intuicji, że możliwy jest prymat polityki nad ekonomią. Upadł „system”, społeczeństwo żyje dalej. 10 Po kryzysie Upadł system, nie upadła – o dziwo – kultura. O dziwo, gdyż sfera działalności twórczej zdawała się być w Islandii całkowicie wchłonięta przez logikę komercyjną. Światowej jakości popkul- tura, ale także zjawiska offowe stały się marketingiem, wspania- łą promocją i snobizmem nowo wzbogaconych bankierów. To w Islandii – jak się nam wydawało przez długi czas – do skrajności doprowadzono symbiozę kultury z gospodarką. Gigantycznych rozmiarów przemysł kulturalny i globalne marki artystyczne miały potwierdzać ponowoczesną wizję, zgodnie z którą ludzka kreatyw- ność ma służyć kapitalizmowi. Okazało się jednak, że bankructwo sponsorów sprzyjać może odrodzeniu – nie tylko bezinteresow- nych nisz, ale też spontanicznego uczestnictwa obywateli i nieko- mercyjnej twórczości poza przemysłami kreatywnymi, czyli życia kulturalnego w ogóle. Islandzki krach pokazał, że system gospo- darczy nie zawsze kolonizuje cały nasz świat albo kolonizuje go tylko pozornie. Pod powierzchnią produkcji symbolicznej ujawniły się ogromne pokłady ludzkiego zaangażowania, pozarynkowych więzi, nieutowarowionych wartości. Skąd czerpią je Islandczycy? Skąd energia, wizje, idee i wola działania pomimo „największego kataklizmu w dziejach”? Jaka historia, jaka tożsamość, jaka kultura i jakie więzi dają szansę nie tylko przetrwać krach, ale także wyjść z niego z podniesioną głową? Próbujemy odpowiedzieć na te pytania. I mamy nadzieję, że Islandia nie jest aż tak niepowtarzalna, jak się czasem wydaje. 11 KULTURA Z islandzką minister kultury Katrín Jakobsdóttir rozmawia Igor Stokfiszewski KULTURALNE OBLICZA ISLANDII Igor Stokfiszewski, Krytyka Polityczna: Czy mogłaby pani opisać, jak zorganizowana jest islandzka kultura? W jakich sektorach kultury dominuje Ministerstwo Kultury albo inne instytucje państwowe – na przykład rady miejskie, a w jakich instytucje prywatne? Katrín Jakobsdóttir: W Islandii działalnością kulturalną i artystyczną zajmują się przede wszystkim zwykli ludzie i organizacje samorządowe, państwo nie interweniuje ani w treść, ani w formę ich prac. Dotyczy to sztuki, sportu i wielu innych działań na polu kultury. Jednak w każdym z tych sektorów istnieje jedna duża instytucja kulturalna finansowana z państwowego budżetu: Teatr Narodowy, Narodowa Galeria Sztuki, Islandzka Orkiestra Symfoniczna, Islandzki Instytut Tańca i Narodowe Centrum Filmowe. Ale poza prowadzeniem podobnych instytucji państwo stara się przede wszystkim zapewnić przyjazne środowisko dla niezależnych inicjatyw kulturalnych. Właśnie w tę stronę idą porozumienia, które moje ministerstwo zawiera z władzami samorządowymi. Dodatkowo dysponujemy specjalnymi funduszami przeznaczonymi na wspieranie działalności kulturalnej prowadzonej przez organizacje pozarządowe czy po prostu zwyczajnych Islandczyków. Niektóre rady miejskie dofinansowują teatry i inne przedsięwzięcia. Mamy też kilka instytucji prywatnych, na przykład Operę Islandzką, która jest organizacją typu non profit. Wszystkie wydawnictwa także znajdują się w prywatnych rękach. 14 Kulturalne oblicza Islandii W Ministerstwie Edukacji, Nauki i Kultury kładziemy duży nacisk na autonomię państwowych instytucji kultury. Kontrakty, które z nimi podpisujemy, bazują na kryterium wydajności, każda z instytucji musi wyznaczyć konkretne cele i podać priorytety. Fundusze, którymi administruje ministerstwo, są przyznawane za profesjonalizm, a nie uznaniowo – jedną z zasad, do których się stosujemy, jest utrzymywanie rozsądnego dystansu między władzą a twórcami kultury. Jeśli dobrze rozumiem, islandzka kultura jest w takim razie dotowana przede wszystkim przez państwo? Jaka jest rela- cja między prywatnym i publicznym finansowaniem kultury? Tak, pieniądze przeznaczone na kulturę islandzką pochodzą przede wszystkim z budżetu. Ale samorządy również łożą na działalność kulturalną. Od późnych lat 90. aż do wybuchu kryzysu firmy prywatne coraz chętniej sponsorowały różne instytucje i przed- sięwzięcia kulturalne. Niektóre firmy wciąż to robią, chociaż na znacznie mniejszą skalę. Jaki procent budżetu Islandii jest przeznaczony na kulturę? Około 2 procent. W 2010 roku wszystkie wydatki budżetowe wyniosły 560,7 mld koron islandzkich (ISK), z czego Ministerstwu Edukacji, Nauki i Kultury przypadło 60,4 mld. 16,8 procent tych pieniędzy (10,1 mld ISK) zostało przeznaczonych na działalność kulturalną. Odliczając abonament radiowo-telewizyjny, którym zarządza Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, ministerstwo otrzymało około 6,9 mld ISK na kulturę. Czy mogłaby pani opisać, w jaki sposób Ministerstwo Kultu- ry przekazuje pieniądze sektorom, które nie są kontrolowane 15 przez państwo (na przykład sektorowi wydawniczemu)? Czy jest to system grantowy, w którym o pieniądze konkurują ze sobą niezależne fundacje i organizacje pozarządowe? W każdym z sektorów istnieje fundusz, którego zadaniem jest dofinansowanie instytucji, których działalność jest zgodna z ogólnymi założeniami islandzkiej polityki kulturalnej. Dzięki temu wielu ludzi otrzymuje szansę na profesjonalne zaangażowanie się w sferę sztuki i kultury. W dodatku Ministerstwo Kultury przyznaje też różnorodne granty mające zapewnić artystom i twórcom kultury bezpieczne warunki pracy, co gwarantuje, że nie muszą się oni obawiać o zabezpieczenie materialne. Robimy to, ponieważ uważamy, że artystyczna kreatywność i wolność ekspresji są równie ważne jak chociażby badania naukowe. Każdym z funduszy zarządza rada wybierana przez przedsta- wicieli Ministerstwa Kultury spośród kandydatów nominowanych przez związki twórców działających w poszczególnych sektorach kultury. W skład rad wchodzą też reprezentanci ministerstwa, którzy oczywiście nie przechodzili przez proces selekcji. Czasami rada samodzielnie przyznaje fundusze na działalność kulturalną, a czasami po prostu doradza Ministerstwu Kultury, które podej- muje decyzje w sposób bardziej sformalizowany. Literaturą zajmuje się Fundusz Literacki, do którego zadań należy wspieranie wydawnictw publikujących islandzką prozę oraz książki promujące islandzką kulturę, a także przekłady wartościo- wych pozycji z zagranicy. Grant mogą też otrzymać osoby, które chciałyby wydać swoją własną książkę. Jaki był wpływ kryzysu gospodarczego na islandzką kulturę? Czy zmniejszyły się możliwości jej finansowania, czy zaszła potrzeba zamknięcia niektórych instytucji, czy kryzys zmusił 16 Kulturalne oblicza Islandii państwo do przedefiniowania systemu transferu pieniędzy na kulturę albo do zmiany priorytetów polityki kulturalnej? W tym roku budżet kultury faktycznie uległ zmniejszeniu, więk- szość funduszy również została obcięta. W kolejnym roku ilość pieniędzy, które państwo przeznacza na kulturę, będzie mniejsza o kolejne 9 procent. Ponieważ cięcia nie będą równomierne, niektóre instytucje będą musiały zostać zlikwidowane, a inne dostaną mniej pieniędzy i będą zmuszone do zwolnień. Jak dotąd ministerstwo nie zlikwidowało żadnej z instytucji kulturalnych. W przyszłości może jednak zajść potrzeba połączenia niektórych. Jakie są obecnie najważniejsze programy realizowane przez Ministerstwo Kultury? Aktualnie zwiększamy ilość pieniędzy przeznaczonych na pensje dla artystów, to chyba jeden z nielicznych funduszy, który nie został obcięty w wyniku kryzysu. Uważamy, że to najbardziej efektywna metoda na wsparcie sztuki. Kończymy też nową salę koncertową, z początku ten projekt był realizowany na zasadach partnerstwa publiczno-prywatnego, ale po kryzysie państwo i władze Rejkiawiku zdecydowały, że skończą budowę na własną rękę. Wygląda więc na to, że Islandia będzie miała własną, pierwszą salę koncertową. Chciałabym też wspomnieć, że Islandia będzie gościem honorowym frankfurckich targów książki w 2011 roku – to wielka szansa dla islandzkiej literatury i islandzkich pisarzy. Czy uważa pani, że dziś islandzka kultura koncentruje się głów- nie na sprawach wewnętrznych (tożsamości i historii), czy też może kieruje się ona ku problemom szerszym, globalnym? Islandzka kultura zawsze była i będzie brała pod uwagę i jedne, i drugie. Wydaje mi się, że można powiedzieć, iż ostatnio w naszej 17 kulturze obserwujemy wzmożone zainteresowanie problemami społecznymi, zarówno na skalę lokalną, jak i globalną. Jakie tematy są najczęściej podejmowane w islandzkiej litera- turze, sztuce, teatrze? By wymienić kilka najważniejszych: tożsamość narodowa, kwestie środowiska, gender i problemy miejskie. Czy w pani ocenie jest obowiązkiem kultury finansowanej ze środków publicznych krytycznie analizować rzeczywistość, na- wet jeśli kłóci się to z interesem państwowym lub politycznym? Uważam, że artyści dysponują ważnym krytycznym głosem i – na szczęście – korzystają z niego. Zarazem nie sądzę, że minister kultury powinien mówić im, czym by się mieli zajmować. W Polsce zdarza się, że artyści (np. tworzący sztuki wizualne albo spektakle teatralne) mają wpływ na debaty toczące się w sferze publicznej. Czy to samo dzieje się w Islandii? Jeśli tak, czy mogłaby pani podać jakiś przykład? Tak, oczywiście jest to możliwe. Bardzo dużo dyskutowało się u nas o filmie Kraina marzeń1, rozpoczął on burzliwą debatę na temat problemów ekologicznych, był także bardzo krytyczny w stosunku do poczynań poprzedniego rządu. Czy mogłaby pani powiedzieć, czy ostatnio polityk publicznie skrytykował artystę, pisarza albo kuratora za jego działalność? Nie, nie przypominam sobie. 1 Film, który powstał na bazie książki Kraina marzeń Andriego Snæra Mag- nasona. W Przewodniku publikujemy wstęp do drugiego wydania Krainy marzeń oraz wywiad z autorem [przyp. red.]. 18 Kulturalne oblicza Islandii Wiem, że jako minister kultury nie powinna się pani wypowia- dać na temat tego, co jest najważniejsze w islandzkiej kulturze. Dlatego zapytam panią jako osobę prywatną. Jakich islandz- kich pisarzy, reżyserów teatralnych i filmowych, artystów lubi pani najbardziej? Trudno powiedzieć! Ale jestem magistrem kulturoznawstwa, a tematem mojej pracy magisterskiej były islandzkie kryminały. Jestem więc ekspertką od kryminałów. Uważam jednak, że islandzcy artyści są niesłychanie postępowi, czy to w muzyce, literaturze, filmie, teatrze, tańcu, sztukach wizualnych i wszystkich innych dziedzinach! 19 Eiríkur Örn Norðdahl ZDEGENEROWANA LITERATURA W PIĘKNYM ŚWIECIE, CZYLI LITERATURA ISLANDZKA O KRYZYSIE GOSPODARCZYM I (Praktycznie) w każdym tekście politycznym oprócz samej pre- zentacji treści odnajdujemy jakąś formę wyrokowania, to znaczy „zajęcia strony”. Klasyczne realistyczne pisarstwo społeczeństwa kapitalistycznego nie tylko przedstawia klasy uciskane, ale przedstawia je w opozycji do ich śmiertelnego wroga, burżuazji. Literatura narodowa nie tylko przedstawia dany kraj i naród, ale przedstawia je jako różne (wyjątkowe) od innych krajów i innych narodów. Pisarstwo feministyczne przedstawia kobiety w konfron- tacji z męską dominacją. Literatura postkolonialna przeciwstawia „rdzennych” lub „imigrantów” „kolonialistom”, „miejscowym” lub „narodowym”. Literatura pacyfistyczna przeciwstawia tych, którzy chcą „być pokojowi”, tym, którzy agresję traktują jako jedyny sensowny sposób działania. Ponowoczesna literatura kapitali- styczna przeciwstawia „jednostkę” alienującym dystopicznym okropieństwom społeczeństwa (i pyta: czy zasługuję na to, by być kimś samolubnym?). I – przynajmniej teoretycznie, jeśli nie w praktyce – zawsze mamy też do czynienia z analogiczną sytuacją po drugiej stronie (np. Ayn Rand przeciwstawia „energetycznego” burżua „leniwym” klasom, które pozwalają się wykorzystywać). 20 Zdegenerowana literatura w pięknym świecie (Praktycznie) cała literatura islandzka przedstawia Islandię, niezależnie od faktycznych intencji autora bądź autorki. Sam rozmiar populacji (320 tys. osób) stwarza sytuację, w której co- kolwiek zostaje powiedziane na głos, staje się przede wszystkim „islandzkie”, a to, co naprawdę zostaje powiedziane, jest wobec tego faktu po prostu wtórne, co samo w sobie jest już wystarcza- jąco specyficzne, by przykuć waszą uwagę – statystycznie rzecz biorąc, tylko około 0,0046 procent wszystkich wypowiedzianych (lub napisanych) słów na świecie jest powiedziane (lub napisane) po islandzku. Islandzka opinia jest zatem rzadkością niczym Wiel- ka Stopa lub Człowiek Śniegu – tak rzadka, że w rzeczywistości przeciętny człowiek, który miał z nią kontakt, nie jest pewien, czy na pewno ten kontakt miał, i zastanawia się, czy to, co widział, to może w rzeczywistości naprawdę duża krowa lub naprawdę mały Duńczyk. Gdy książki autora bestsellerowych powieści kryminal- nych Arnaldura Indriðasona są sprzedawane w Niemczech, na ich okładce jest najpewniej obraz starej islandzkiej farmy i może konia, mimo że książki te opowiadają o kryminalnych okropieństwach życia w wielkim mieście (o tyle, o ile Rejkiawik – z populacją 120 tys. – można uznać za „wielkie miasto”), to znaczy: narkotykach, alienacji, samotności i morderstwie. Nie ogranicza się to wyłącznie do książek pisanych na ry- nek obcy – kondycja islandzka to ciągła świadomość (śmiesznej doprawdy) wielkości kraju i populacji posługującej się tym a nie innym językiem oraz ograniczeń, jakie to ze sobą niesie. Literatura islandzka zatem przede wszystkich dąży do tego, by przedstawiać Islandię Islandczykom, a to prowadzi nas wstecz do (laureata literackiej Nagrody Nobla – a jakże!) Halldóra Kiljana Laxnessa uczącego islandzkich rolników podstaw higieny (bo sądził, że są brudni) i rozpowszechniającego literacki mit, który prowadzi 21 wstecz do sag, mit głoszący, że pierwsi Islandczycy byli upartymi niezależnymi ludźmi, którzy ani myśleli się podporządkować. Choć Laxness niekoniecznie wychwalał te cechy, w przeciwieństwie do sag (i pewnej części literatury nowożytnej), niemniej jednak utrzymywał, że cechy te faktycznie istniały, co pokutuje dzisiaj tym, że Islandczycy nie mogą z definicji być „zadowoleni z siebie”, „ulegli” i „przystępni” – mimo że codzienne doświadczenie świad- czy o czymś dokładnie przeciwnym. Weźmy pod uwagę choćby narodową ekstazę z powodu „sukcesu” naszych „finansowych wikingów” (znaną jako „outwazja” – Islandia najeżdża cały świat zewnętrzny, dokonuje outwazji na świat) bądź pomstowanie na protestujących przed i po bezpośredniej wrzawie związanej z kra- chem finansowym lub całkiem łatwą zgodę na osłabione prawa obywatelskie, która ma wyplenić „niepożądane” organizacje (takie jak The Hell’s Angels) lub umożliwić bazom danych genetycznych będących w prywatnych rękach przechowywanie medycznych in- formacji o nas wszystkich, lub też aktualny narodowy lunatyzm, towarzyszący stwierdzeniom, że można zmniejszyć wydatki na zdrowie, kulturę i edukację, jednocześnie skacząc z radości, że „wreszcie mamy lewicowy rząd”. Islandczycy mają własną agendę, są indywidualistami, któ- rzy odrzucają swoją wspólną tożsamość. Lub jest tak przynajmniej zgodnie z naszym narodowym mitem. Ale ktoś taki jak ja może jed- nocześnie twierdzić (z goryczą albo z pianą na ustach), że Islandczy- cy to tak naprawdę zgraja owieczek, którymi łatwo manipulować. II Aż do kryzysu wiele instytucji finansowych w Islandii odgrywało wobec artystów niemalże medyceuszowską rolę patrona i używało 22 Zdegenerowana literatura w pięknym świecie image’u artystów do reklamowania swoich pożyczek, czeków bez pokrycia, kont oszczędnościowych i planów emerytalnych w narodo- wych kampaniach reklamowych i pieczołowicie wyreżyserowanych wydarzeniach medialnych, z ogromnymi tekturowymi czekami, uściskami dłoni i pozowanymi fotografiami. Wszyscy (mniej lub bardziej) w to grali. Były sponsorowane skłoty dla artystów i objęcia z europejskimi celebrytami, łącznie z żoną prezydenta Dorritt Moussaieff i baronesą Francescą von Hapsburg – znaczna część młodej sceny w Rejkiawiku w ten sposób miała bezpośredni dostęp do wielu najbardziej wpływowych ludzi na europejskiej scenie artystycznej. A instytucje finansowe – zwłaszcza Landsbanki Íslands – rzucały jałmużnę artystom (włączając mnie i moich przyjaciół), którzy okazali się więcej niż chętni do prostytuowania się za sumki, które w rzeczywistości były psimi pieniędzmi. Doskonałym symbolem tej sytuacji jest seria reklam wypro- dukowanych dla Landsbanki Íslands, w których duża grupa ludzi gra w piłkę nożną – czy to wewnątrz banku, czy to na zewnątrz, na boisku. Reklama to prawdziwe who’s who islandzkiej sztuki, literatury, kultury i muzyki. Wszyscy w tym uczestniczyli. Nawet samozwańcze organizacje rewolucyjne takie jak Nýhil (w której założeniu i działaniach miałem duży udział) były na sprzedaż – przy założeniu, że (a) wszyscy inni to robili, (b) dostawanie pieniędzy, żeby prowadzić ten niedochodowy interes, jest OK, (c) to nie oni mają kontrolę, oni tylko dają kasę. Wszystko to, jak się okazało, były złudzenia. Niektórzy (choć niewielu) faktycznie odmówili uczestnictwa, te małe kwoty, które dostaliśmy, wcale nam nie pomogły (byliśmy nadgorliwi i dosłownie prawie zbankrutowa- liśmy, a pozbawiło to nas w znacznym stopniu wiarygodności) i niezależnie od tego, czy „kontrolowaliśmy”, czy nie, to, co mó- wiliśmy… nigdy otwarcie nie zostaliśmy skrytykowani. Być może 23 bankowcy nie kupili naszego milczenia – ale kupili naszą przyjaźń lub przynajmniej życzliwość. Przed krachem jedynie delikatna zanikająca szara linia od- dzielała to, co malarz Tolli Morthens nazwał kiedyś „dwoma z naj- większych zainteresowań ludzkości” – sztukę i rynek finansowy. Po zapaści o sytuacji tej ledwie się mówiło, nie wspominając już o dyskusji na ten temat na jakimkolwiek poważnym poziomie – artyści, o których mowa, w rozmaity sposób zaprzeczali swoje- mu udziałowi (nawet jeśli nadal to samo robili w zagranicznych mediach), wskazywali na innych, którzy „byli jeszcze gorsi” lub usiłowali zabić każdą próbę poruszania tej kwestii, stwierdzając, że ma to na celu tylko napaść i „gierki w obwinianie się”. W przy- padku islandzkiej sceny literackiej, gdy dochodzi już do zbiorowej dyskusji na jakikolwiek kontrowersyjny temat, od razu przywołuje się wspomnienia „wielkiego rozpadu” z wczesnych lat 80., gdy Związek Pisarzy podzielił jakiś spór, którego już nikt tak napraw- dę nie pamięta – wszyscy zatem są w tej sytuacji przekonani, że, jak mówi powiedzenie, milczenie jest złotem (a wszystko inne nim nie jest). III Bezpośrednio po hrun (krachu) – po której nastąpiła kreppa (kryzys) i garnkowa rewolucja (nazwana tak od trzasku garnków i misek w czasie protestów) – w kołach artystycznych cisnęły się na usta pytania o naturze estetycznej. Co to oznacza dla literatury? Dla muzyki? Dla sztuk wizualnych? Jaka będzie odpowiedź? A było tak dlatego, że kilka lat przez krachem sztuka i artyści stawali się coraz bardziej polityczni, mimo że w większości przypadków dotyczyło to raczej kwestii ekologii niż ekonomii bądź sprawiedliwości 24
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Islandia. Przewodnik nieturystyczny
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: