Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00332 006014 14496230 na godz. na dobę w sumie
Iustitia. Kwartalnik Stowarzyszenia Sędziów Polskich Nr 1(3)/2011 - ebook/pdf
Iustitia. Kwartalnik Stowarzyszenia Sędziów Polskich Nr 1(3)/2011 - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 57
Wydawca: C. H. Beck Język publikacji: polski
ISBN: Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> prawo i podatki >> inne
Porównaj ceny (książka, ebook (-5%), audiobook).

Wydawnictwo C.H. Beck Sp. z o.o. we współpracy ze Stowarzyszeniem Sędziów Polskich „Iustitia” prezentuje Kwartalnik „IUSTITIA”. Periodyk ten jest pismem sędziów. Nie oznacza to, że jest adresowany tylko do sędziów i redagowany tylko przez sędziów, ale przedstawia treści istotne dla wszystkich prawników, a także innych pracowników wymiaru sprawiedliwości.

Kwartalnik „Iustitia” stanowi forum dyskusyjne umożliwiające wymianę poglądów na temat sądownictwa, ambicją osób je współtworzących jest nawiązanie do chlubnych przedwojennych tradycji piśmienniczych. W każdym numerze znaleźć można część naukowo-literacką. Zamieszczamy różne formy publikacji dotyczące wszystkich dziedzin prawa, w tym cywilnego, karnego i administracyjnego, ze szczególnym uwzględnieniem zagadnień ustrojowych, co zapewnia dostęp do najświeższych informacji, rzetelnej wiedzy oraz aktualnych orzeczeń, stanowiąc praktyczne i pomocne narzędzie w codziennej pracy.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

IUSTITIA Kwartalnik Stowarzyszenia Sędziów Polskich Nr 1(3)/2011 Rocznik 2, strony 1–56 Czy jest alternatywa dla sędziowskiego samorządu? Krzysztof Kozłowski Postępowanie wywołane sprzeciwem od orzeczenia SKO Tomasz Zawiślak Propozycje dotyczące wprowadzenia w Kodeksie postępowania karnego art. 11a (umorzenie oportunistyczne) Sebastian Ładoś Rada Programowa: SSA Rafał Dzyr, prezes SN prof. Tadeusz Ereciński, SSN Jacek Gudowski, SSA Dariusz Kala, prof. Czesław Martysz, prof. Andrzej Marek, prof. Herbert Szurgacz, prof. Andrzej Śmieja, SSN prof. Kazimierz Zawada ISSN 1640-8365 cena 19 zł w tym 5 VAT www.kwartalnikiustitia.pl 1/2011 IUSTITIA Spis treści 1 Edytorial . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Krystian Markiewicz Temat numeru Czy jest alternatywa dla sędziowskiego samorządu? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Krzysztof Kozłowski 2 3 Prawo cywilne Postępowanie wywołane sprzeciwem od orzeczenia SKO . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Tomasz Zawiślak Opłata od wniosku w przedmiocie władzy rodzicielskiej a wszczęcie postępowania z urzędu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 18 Krystyna Mizak Skład sądu w sprawach o odszkodowanie wynikające z treści art. 55 § 11 Kodeksu pracy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 22 Aleksandra Rutkowska 8 Prawo karne Propozycje dotyczące wprowadzenia w Kodeksie postępowania karnego art. 11a (umorzenie oportunistyczne) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 23 Sebastian Ładoś Prawo ustrojowe Istota immunitetu materialnego a odpowiedzialność sędziego . . . . . . . . . . . . . . . . . 28 Ważne pytania Kiedy lex nie było ius z profesorem Adamem Strzemboszem rozmawia Łukasz Piebiak . . . . . . . . . . . . . . . 33 Przegląd wydarzeń Sprawy bieżące . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 38 Bartłomiej Przymusiński Wieści ze świata . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 43 Jolanta Korwin-Piotrowska Maciej Kruszyński Konferencje i szkolenia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 45 Izabela Politowska Bez togi Asystenci sędziów znów „na garnuszku” Ministra Sprawiedliwości . . . . . . . . . . . . 48 Maciej Czubak Varia Wizyta w pewnym kraju . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 51 Grzegorz Chmiel O reasumpcyi trybunałów . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 53 Jędrzej Kitowicz Kenia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 55 Dariusz Drajewicz Rada Programowa SSA Rafał Dzyr prezes SN prof. Tadeusz Ereciński SSN Jacek Gudowski SSA Dariusz Kala prof. Czesław Martysz prof. Andrzej Marek prof. Herbert Szurgacz prof. Andrzej Śmieja SSN prof. Kazimierz Zawada Kolegium Redakcyjne SSR Edyta Bronowicka SSO Janusz Kaspryszyn SSR Aleksandra Marek-Ossowska SSR Bartłomiej Przymusiński SSR Tomasz Zawiślak Redakcja Redaktor Naczelny: SSR Krystian Markiewicz Redaktor Prowadząca: Izabela Politowska 2 Edytorial Szanowni Czytelnicy, IUSTITIA 1/2011 to już trzeci numer „Iustitii”, a zarazem pierwszy w kolejnym roku naszej działalności. W 2010 r. Kwartalnik patronował dwóm wydarzeniom. W październiku w Katowicach był obecny na konferencji dotyczącej reformy postępowania cywilnego w świetle projektów Komisji Kodyfi kacyjnej. Uczestnikami konferencji byli juryści będący „mniej lub bardziej teoretykami oraz bardziej lub mniej praktykami prawa”, jak to powiedział jeden z prelegentów, próbując rozstrzygnąć niekończące się wątpliwości co do sensowności tego podziału. Sprawozdanie wkrótce na naszych łamach, nieco później w nowej, związanej z Kwartalnikiem serii „Biblioteka – Iustitia” ukażą się materiały pokonferencyjne. Drugie w ko- lejności chronologicznej, anonsowane już w poprzedniej „kwarcie”, to obchody XX-lecia SSP „Iustitia”, którym towarzyszyła konferencja na temat: „Samorządność sędziowska i pozycja władzy sądowniczej w Polsce”. Z relacji zamieszczonej w bieżą- cym numerze Kwartalnika wynika, jak wiele kontrowersji wywołuje ten temat i jak wiele trzeba jeszcze zrobić dla rozwoju samorządności i wzmocnienia pozycji trzeciej władzy, by móc mówić o realizacji zasady równowagi władz oraz odrębności władzy sądowniczej. Tego tematu dotyczy również artykuł sędziego Krzysztofa R. Kozłowskiego: „Czy jest alternatywa dla sędziowskiego samo- rządu?”. Ciekawe spostrzeżenia autora wynikające z oceny praktyki i regulacji, co istotne uwzględniające także uwarunkowa- nia historyczne, powinny skłonić do refl eksji. Tekst ten może niewątpliwie stanowić narzędzie, jak pisze autor, w pozyskaniu zwolenników dla idei samorządu sędziowskiego jako jednej z szans polskiego wymiaru sprawiedliwości. Z pewnością do tego tematu wrócimy. Potrzebę gruntownych zmian w organizacji sądownictwa dostrzegają sędziowie w całej Polsce. W pierwszym numerze Kwartalnika publikowaliśmy List Otwarty, w którym większość sędziów apelowało do przedstawicieli władzy ustawodawczej i wykonawczej o wypracowanie trwałych rozwiązań ustrojowych zapewniających społeczeństwu polskiemu właściwe funk- cjonowanie wymiaru sprawiedliwości. W ostatnim czasie kilkanaście Zgromadzeń Ogólnych Sędziów Sądów Okręgowych poparło inicjatywę zwołania Okrągłego Stołu Sądownictwa, który miałby stanowić podstawę realizacji niezbędnych reform. Miło nam przedstawić Państwu również wypowiedź przedstawiciela środowiska asystentów, dla których planowane zmiany w prawie ustrojowym także mają istotne znaczenie. Zachęcamy tym samym sędziów i kolejne grupy zawodowe do publikowania na naszych łamach. Życzymy ciekawej lektury Kwartalnika i nie mniej ciekawego i dobrego 2011 roku! (cid:132) Krystian Markiewicz Redaktor Naczelny „IUSTITIA” Kwartalnik Stowarzyszenia Sędziów Polskich Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia” ul. Płocka 5a, 01-231 Warszawa tel.: (22) 535 88 31, faks: (22) 535 88 32 e-mail: biuro@iustitia.pl www.iustitia.pl Redakcja: Redaktor Naczelny: Krystian Markiewicz Redaktor Prowadząca: Izabela Politowska Stali współpracownicy: Łukasz Piebiak, Dariusz Drajewicz Adres Wydawcy i redakcji: Wydawnictwo C.H. Beck ul. Bonifraterska 17, 00-203 Warszawa tel.: (22) 33 77 600, fax: (22) 33 77 602 e-mail: kwartalnikiustitia@beck.pl www.kwartalnikiustitia.pl Skład i łamanie: DTP Service www.dtpservice.pl ISSN: 1640-8365 Artykuły: Redakcja zastrzega sobie prawo dokonywania zmian redak- cyjnych w nadesłanych opracowaniach. Materiałów nieza- mówionych Redakcja nie zwraca. Z chwilą przekazania tekstu Redakcji Autor przenosi prawa autorskie do publikacji utworu w kwartalniku oraz jego rozpowszechniania na innych polach eksploatacji, jak: Internet, publikacje Wydawnictwa C.H. Beck, chyba że inaczej uzgodniono w odrębnej umowie. Prawem au- torskim chronione jest również wprowadzanie treści materiałów do banków danych oraz przenoszenie tych treści na nośniki dźwięku i obrazu. Warunki prenumeraty: wpłaty na prenumeratę przyjmowane są za pomocą polecenia przelewu bankowego na rachunek Wydawcy: Wydawnictwo C. H. Beck ul. Bonifraterska 17, 00-203 Warszawa Nr konta: 52 1240 6247 1111 0000 4973 5420 Cena prenumeraty (4 numery) wynosi: 59 zł (w tym 5 VAT) – doliczając koszty przesyłki Ceny ogłoszeń Czarno-białe: cała strona – 6000 zł, ½ strony – 3400 zł Kolorowe: IV str. okł. – 13 000 II lub III str. okł. – 11 000 Insert: 0,90 zł sztuka Powyższe ceny nie zawierają VAT i dotyczą reklam gotowych. Płatność przelewem po otrzymaniu faktury VAT i egzemplarza okazowego. Na IV stronę przyjmowane są wyłącznie ogło- szenia całostronicowe. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść zamiesz- czonych ogłoszeń. W sprawie ogłoszeń należy kontaktować się z Działem Reklamy – Monika Kosmólska, tel.: (22) 33 77 441, fax: (22) 33 77 601 reklama@beck.pl Nakład: 3200 egz. Cena: 19 zł/egz. (w tym 5 VAT) 1/2011 IUSTITIA Temat numeru 3 władzy sądowniczej rozwiąże ich problem sprawnie, ale bez pośpiechu, że zrealizuje się w sądzie ich prawo do wysłu- chania i obrony swoich racji, nawet jeśli sprawę ostatecznie przegrają. Nie chcą spotykać sędziego przepracowanego, ma- jącego w referacie 400–500 spraw jednocześnie, który nie dostąpił luksusu korzystania z pomocy asystenta. Wszyscy, których sprawę rozpoznaje sąd, mają prawo oczekiwać, że sędzia nie ucieknie w przesadny formalizm, mieszcząc się w ciasnych ramach wykładni językowej, gdzie sędzia jest tyl- ko ,,ustami ustawy”, bo tak jest mu najprościej i najszybciej ,,załatwić sprawę” jako kolejny numerek do tablicy statystycz- nych wyników. Głodni sprawiedliwości chcą, aby każdego sędziego stać było na orzekanie w oparciu o prawo, a nie tylko o przepisy, o szukanie rozwiązań na kanwie ogólnych zasad z zaangażowaniem się w wybory aksjologiczne, żeby nie umknęły mu z pola widzenia zasady konstytucyjne i prawo wspólnotowe. Praca sędziego odbywać się powinna w przyjaznym środowisku uregulowań prawnych służących w maksy- malnym stopniu usprawnieniu procesu stosowania prawa. W ramach struktury sądownictwa niezbędna jest oczywi- ście działalność administracyjna, dla zapewnienia sądom odpowiednich warunków do wymierzania sprawiedliwości przez sędziów i udzielania ochrony prawnej. Zwierzchni nadzór nad działalnością administracyjną sądów sprawować ma Minister Sprawiedliwości osobiście oraz przez właściwą służbę nadzoru. Minister nie powinien jednak dysponować żadnymi uprawnieniami nadzorczymi wobec sędziego, bo nadzór nad pracą sędziego może mieć wyłącznie charakter judykacyjny, zaś uchybienie sędziowskiej służbie kończyć się powinno odpowiedzialnością dyscyplinarną. Jeśli prezes sądu lub inny urzędnik resortu zakończy każdą rozmowę z sędzią słowami: ,,Co jeszcze mógłbym dla Pana (Pani) zrobić?” to znak, że działalność administracyjna przebiega prawidłowo. Tymczasem jeśli dzisiaj prezes spotyka sędziego, to pyta go zwykle o to, dlaczego wyniki statystyczne sędziego nie są jeszcze lepsze. Centralną postacią naszego wymiaru sprawiedliwości jest bowiem prezes sądu. Jest to urzędnik podległy Mini- strowi Sprawiedliwości, rekrutowany spośród sędziów na podstawie niejasnych kryteriów. Jego przełożeni oceniają pracę powierzonego prezesowi sądu poprzez statystyczne wskaźniki, są więc one dla prezesa najważniejsze. Sprawozda- nia statystyczne mają w rozumieniu ministerstwa obrazować skuteczność działania systemu w skali mikro i makro. Jest to pogląd słuszny tylko do pewnego stopnia, bo proces wymie- rzania sprawiedliwości nie daje się w swojej złożoności ująć całościowo w reguły matematyczne. Wiele istotnych czyn- ników jest niemierzalnych liczbowo, stąd wymykają się one takiej uproszczonej w gruncie rzeczy ocenie. Dlatego obraz * Autor jest sędzią Sądu Okręgowego w Sądzie Rejonowym w Wysokiem Mazowieckiem. Temat numeru Czy jest alternatywa dla sędziowskiego samorządu? Krzysztof Romuald Kozłowski* Nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że polskie sądownictwo posiada ciągle kształt organizacyjny zaprojektowany w latach dwudziestych ubiegłego wieku na miarę centralistycznych potrzeb ówczes- nego państwa. Tę strukturę, niewiele tylko zmie- nioną, którą z powodzeniem zastosowała PRL na potrzeby tzw. ,,demokracji socjalistycznej”, próbuje nadal wykorzystywać Rzeczpospolita Polska, która aspiruje jednocześnie do bycia demokratycznym państwem prawnym na miarę standardów nowo- czesnej Europy. Jak być powinno, a nie jest Zadaniem władzy sądowniczej jest rozstrzyganie – w kon- kretnych sprawach – o prawach i obowiązkach obywateli wy- nikających z norm prawnych. Tę władzę sprawują wyłącznie sędziowie, czasem tylko z udziałem ławników. Sędzia nie jest więc urzędnikiem, ale orzekając w sprawach poddanych kognicji sądów sprawuje w państwie wymiar sprawiedliwo- ści. Jest on organem państwa. Zdaje się więc być oczywiste, że właśnie sędzia powinien być centralną postacią systemu wymiaru sprawiedliwości. Prowadząc działalność jurysdykcyjną, sędzia ma poszu- kiwać i wybrać najlepsze z rozwiązań możliwych na kanwie konkretnej sprawy w jej aspekcie faktycznym i prawnym. Do tego, aby mógł to zrobić jak należy, potrzebny jest mu zespół środków technicznych i zasobów ludzkich, który pozwoli sędziemu skoncentrować się wyłącznie na orzekaniu jako istocie jego pracy. Dotyczy to w szczególności sędziów rejo- nowych, rozstrzygających blisko 90 spraw, które wpływają do sądów. Te dziewięćdziesiąt procent klienteli sądów, tak samo jak pozostali, ma prawo oczekiwać, że przedstawiciel 4 Temat numeru IUSTITIA 1/2011 skuteczności działania systemu widziany oczyma minister- stwa tak różni się od opinii społeczeństwa. Ustawa z 27.7.2001 r. – Prawo o ustroju sądów powszech- nych1 ustanawia prezesa zwierzchnikiem służbowym sędziów danego sądu. Ustawa nie precyzuje tej relacji. Od osobowości sędziego zostającego prezesem, jak też siły charakteru sę- dziów, zależy więc, czy prezes ogłosi się władcą absolutnym, czy nadany zostanie ich relacji kształt typu ,,przełożony– podwładny”, czy też prezes zachowa się raczej jak oświecony władca, czy może – co się czasami zdarza – określi się sam jako primus inter pares. W każdym razie sędzia nie może wymagać od prezesa tego, co jest mu w orzekaniu niezbędne, a przeciwnie, to prezes wymaga od sędziego, aby ku zado- woleniu ministerstwa i glorii prezesa windował statystyczne wskaźniki. One są językiem, w którym administracja sądowa komunikuje się z sędziami. Słowo ,,komunikacja” nie jest tu zresztą właściwe, bo przepływ informacji odbywa się tyl- ko w jedną stronę, a sygnały zwrotne od sędziów, zwłaszcza o ich potrzebach, są z reguły równie skuteczne jak zaklinanie wiatru. Dlaczego jest tak jak być nie powinno Przewaga administracji nad sędziami bierze początek stąd, że nasz system organizacji wymiaru sprawiedliwo- ści na piedestał wynosi Ministra Sprawiedliwości. Stoi on na czele hierarchii złożonej z urzędników zarówno mini- sterialnych, jak i prezesów sądów oraz przewodniczących wydziałów. Ta struktura formalnie ma tylko kompetencje do prowadzenia działalności administracyjnej mającej na celu zapewnienie sądom odpowiednich warunków wykonywania ich zadań (art. 8 PrUSP). Rzeczywista władza poszczególnych ogniw tej hierarchii wykracza jednak daleko poza ramy zakre- ślone ustawą. Przez wiele lat powstawała misterna sieć uzależ- nień sędziego od prezesa polegających na tym, że prezes może sędziemu coś dać albo zabrać coś, na czym sędziemu zależy, bo może to pomóc albo zaszkodzić w karierze sędziego. Po- dobnie jest w relacji prezes–ministerstwo. Tak więc sędzia dbający o swoją pozycję w tym systemie troszczy się o to, aby być w dobrych stosunkach z prezesem, aby być dobrze przez niego postrzeganym, dotyczy to oczywiście tak samo prezesa w stosunku do jego zwierzchników. Ten który teoretycznie ma pełnić tylko funkcję usługową, posiada praktycznie realną władzę, bo reglamentuje dobra ważące na karierze zawodowej postawionych niżej w hierarchii. Wie o tym dobrze każdy sę- dzia z codziennego doświadczenia, wiele o tym już napisano, a obrazowe określenie: ,,sędzia to tylko pracownik w kancela- rii prezesa sądu”, użyte przez sędziego Jacka Ignaczewskiego2, trafnie oddaje istotę tego zjawiska. Skąd więc takie odwrócenie ról i zdeprecjonowanie po- zycji sędziego w systemie, gdzie teoretycznie to on właśnie powinien być najważniejszy? Uwarunkowania historyczne W pierwszym rzędzie zaważyły na tym względy histo- ryczne. Model systemu organizacji wymiaru sprawiedliwości powstawał w końcu lat 20. ubiegłego wieku, gdy priorytetem była unifi kacja ustroju sądów po czasach zaborów. Pomimo zalet nowego ustroju sądów, zawierał on też wiele wad, w tym dotykających tak istotnych kwestii jak: niezależność sądów oraz powoływanie, niezawisłość i nieusuwalność sędziów. Wpisano weń wówczas przewagę administracji nad sędziami, wyposażając w szerokie uprawnienia Ministra Sprawiedliwo- ści i innych urzędników oraz tworząc bardzo rozbudowaną władzę prezesa. Już wtedy wiele norm było tak skonstru- owanych, że jakkolwiek w warstwie werbalnej nie budziły zastrzeżeń, to w działaniu okazywały się zakamufl owanym orężem zapewniającym dominację władzy wykonawczej nad sędziami3. Jest bardzo znamienne, że Polska Rzeczpospolita Ludowa, która szybko odżegnała się od dorobku prawodawstwa o cha- rakterze polityczno-ustrojowym z okresu II Rzeczypospolitej, akurat organizację swojego sądownictwa oparła właśnie na ustawodawstwie przedwojennym do tego stopnia, że Rozpo- rządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej z 6.2.1928 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych z 6.2.1928 r.4 obowiązywało aż do 30.9.1985 r. Ustawa z 20.6.1985 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych5 powieliła zresztą co do kwestii zasadniczych poprzednie rozwiązania, co nie zostało też zmienione po 1990 r. W czasach PRL obudowano ustawę wieloma prze- pisami niższej rangi, na bazie których powstawały praktyki utrwalające mechanizm podlegania sędziów prezesom, a za ich pośrednictwem władzy centralnej, zwłaszcza poprzez rozbudowę systemu kontroli sędziego i awansowania tyl- ko ,,właściwych osób”. W PRL-u władza centralna dbając o swój monopol chciała mieć kontrolę nad wszystkim i nad wszystkimi. Siła przyzwyczajenia W takiej oto tradycji wyrastały kolejne pokolenia sędziów i to jest druga z przyczyn obecnego stanu rzeczy. Już tylko kil- ka lat obowiązywania PrUSP28 doprowadziło do całkowitej pauperyzacji zawodu sędziego i masowych odejść z sądów, co dowiodło błędności przyjętych rozwiązań. Wówczas jed- nak narastający kryzys sądownictwa został przerwany przez wybuch wojny. Po jej zakończeniu rozwiązania ustrojowe socjalistycznego państwa nie podlegały już krytyce bez ry- 1 Dz.U. Nr 98, poz. 1070 ze zm.; dalej jako: PrUSP. 2 J. Ignaczewski, Wymiar sprawiedliwości – teraźniejszość i przyszłość, Warszawa 2008. 3 Zob. J. Gudowski, Historia sądownictwa powszechnego na ziemiach polskich [w:] 90-lecie odrodzonego sądownictwa w Polsce. Materiały po- konferencyjne, Warszawa 2007. 4 T. jedn.: Dz.U. z 1964 r. Nr 6, poz. 40 ze zm.; dalej jako: PrUSP28. 5 T. jedn.: Dz.U. z 1994 r. Nr 7, poz. 25 ze zm.; dalej jako PrUSP85. 1/2011 IUSTITIA Temat numeru 5 zyka narażenia się na piętno wroga klasowego. Kto zostawał aplikantem, a potem asesorem i sędzią, od samego począt- ku funkcjonowania w wymiarze sprawiedliwości uczył się obowiązujących tu reguł, uznając z czasem je za zupełnie normalne, nawet jeśli z początku miał wątpliwości. Kto się wątpliwości nie wyzbył, odchodził do innych zawodów lub schodził na margines systemu. Jeśli nawet wśród sędziów pojawiały się głosy krytyczne wobec jawnej sprzeczności teorii z praktyką, to tylko w zaciszu, aby nie doszło to do wiadomości prezesa. Istniejący stan rzeczy został więc uznany za normę, nie wyobrażano sobie, że może być inaczej. Na- stąpiło „wdrukowanie” w świadomość znakomitej większości sędziów poglądu, że tak jak jest, być musi. Choć konstytucyjny, to nie idealny O ile w Polsce międzywojennej czy też w ustroju socja- listycznym funkcjonowanie takiego systemu miało głębszy sens, bo służyło umacnianiu władzy wykonawczej, to po 1989 r. stary system organizacji wymiaru sprawiedliwości trzyma się tylko siłą inercji. Jako antydemokratyczny nie ma już on racjonalnego uzasadnienia z punktu widzenia obecne- go ustroju. Można nawet zaryzykować twierdzenie, że skutki utrzymywania takiej koncepcji organizacji wymiaru sprawied- liwości dają efekty sprzeczne z celami państwa prawa, chociaż za rozwiązanie legitymowane konstytucyjnie uznał je TK. Nie może jednak umknąć uwadze, że TK stwierdził w uzasad- nieniu orzeczenia w sprawie dotyczącej niekonstytucyjności nadzoru administracyjnego Ministra nad sądownictwem6, że możliwe są różne środki i sposoby sprawowania nadzoru administracyjnego nad działalnością pozaorzeczniczą sądów. Ustawodawca ma bowiem prawo powierzać sprawowanie funkcji nadzoru różnym podmiotom, a więc Ministerstwo Sprawiedliwości nie musi być monopolistą. Trybunał nie wni- kał w przyczyny obecnego ukształtowania koncepcji nadzoru. Nie stwierdził więc ostatecznie, że jest to jedyny, ani że jest to najlepszy z możliwych sposobów na prawidłowe funkcjo- nowanie działalności administracyjnej w sądownictwie. Nie zaprzeczył też, aby cele nadzoru sprawowanego obecnie przez Ministra Sprawiedliwości mogły być osiągnięte w obrębie sa- mej władzy sądowniczej. Wtedy jednak trzeba przewrócić obecny system, stawiając go z głowy na nogi. Gra grup interesów, czyli kto wpuszcza wilka do owczarni Komu podobać się może taki sposób organizacji wymiaru sprawiedliwości? Politycy, wbrew ich słownym deklaracjom, nie chcą nie- zależnego i sprawnego sądownictwa. To normalne, bo żad- na władza konkurencyjnego ośrodka nie wzmacnia, a wręcz przeciwnie dąży raczej do poszerzania własnych wpływów i kompetencji. Silna pozycja Ministra Sprawiedliwości, człon- ka rządu względem sędziów jest więc na rękę politykom zgru- powanym w ośrodkach władzy wykonawczej. Te zachowawcze siły znajdują jednak sojuszników wśród sędziów. W pierwszej kolejności są to benefi cjenci funkcjonującego ustroju sądów, a więc sędziowie pełniący funkcje urzędnicze w strukturach ministerstwa, także tych terenowych, oraz grupy, które sędzia Dariusz Wysocki nazwał ,,sędziami pałacowymi”7. Sędziowie na wyższych szczeblach sądownictwa powszechnego mają bowiem efektywnie znacznie mniej zadań niż sędziowie niż- szego szczebla, a są lepiej oprzyrządowani, mają więc o wiele lepszy komfort pracy, a przy tym wyższe zarobki. Ponieważ na wyższy szczebel dostali się oni po długich nieraz staraniach, wielu z nich uważa to za zasłużoną na- grodę i problemy sędziów niższego szczebla przestają ich interesować. Podważanie przez nich obecnego modelu by- łoby w istocie podważaniem sensu ich dotychczasowej ka- riery. Sekunduje im również niemała grupa sędziów szczebla podstawowego, dla których celem zasadniczym jest awans w pionie. Ci bardziej rzutcy, a zarazem silniej wpatrzeni w swoje ego, nabywają doświadczenia nie po to, aby lepiej pełnić sędziowską służbę, ale aby uciec jak najszybciej do Bizancjum z trapionego problemami i nieatrakcyjnego re- jonu czy okręgu. Pomimo młodego często wieku są już tak zakotwiczeni mentalnie w panujących układach, że brak im innej wizji, a może brak im tylko nadziei, że na dole można coś zmienić na lepsze. …Na dnie popiołu gwiaździsty dyjament… Są jednak też sędziowie, którym zależy na czymś więcej, niż na własnej karierze. Stać ich na szersze spojrzenie i wyjście poza partykularyzm interesów swojego sądu, wydziału czy swoich własnych. Są jednak – na nieszczęście – rozproszeni po całym systemie, pracują w sądach rejonowych, okręgo- wych, apelacyjnych, przewijają się też przez ministerstwo. Są w Sądzie Najwyższym, sądach administracyjnych, a także wojskowych. Niezależnie od tego, gdzie pełnią służbę, łączy ich jedno – autentyczna troska o kondycję polskiego sądow- nictwa, jego pozycję ustrojową i wizerunek w społeczeństwie. Na nich właśnie można budować fundamenty sędziowskiego samorządu, dokonując scalenia w ramach nowej struktury tych rozproszonych sił. Jednak nadrabianie wieloletnich za- niedbań w tym zakresie wymaga wielkiego wysiłku. Wyma- ga też czasu. Musi trochę potrwać, zanim stare przerośnie w nowe, zanim archaiczna, sięgająca wzorów carskich kultura organizacji zmieni się w nowoczesną, odpowiadającą po- trzebom i wyzwaniom współczesności. Czy są powody, dla których warto ponieść ten wysiłek? 6 Zob. uzasadnienie wyroku TK z 15.1.2009 r., K 45/07, pkt 1, 2, 3, Dz.U. 7 D. Wysocki, Sądy: niesprawiedliwość w sprawiedliwości, Rzeczp. z 2009 r. Nr 9, poz. 57. z 22.12.2009 r. 6 Temat numeru IUSTITIA 1/2011 Do czego potrzebny jest sędziom, a do czego społeczeństwu samorząd sędziowski Sędziowie obywali się dotąd bez samorządu, a jego namiastka o fasadowym charakterze, jaka funkcjonowała dotychczas, więcej przeszkadzała niż pomagała i w istocie kompromitowała samą ideę samorządności. Tę atrapę uszczu- plono w końcu tak, że powstała sytuacja, którą sędzia Bogdan Kostyk określa jako patologiczną8. Sędziowie potrafi ą dalej żyć bez samorządu, tak jak to było dotychczas, chociaż ich życie nie będzie przez to lepsze, a wręcz przeciwnie. Dużo bardziej jednak samorząd sędziowski potrzebny jest społeczeństwu, bo pozwoli przybliżyć realizację wyobrażonego modelu sądownictwa, takiego jakiego Polacy chcą w sądach, ale – zwłaszcza w I instancji – często nie znajdują. Wszyscy to znaczy nikt Sędziów trudno nazwać grupą zawodową. Jest to raczej podzielone, wręcz zatomizowane środowisko, które nie ma swojej reprezentacji. To, że sędziów nie reprezentuje Mini- sterstwo Sprawiedliwości, chyba dostatecznie pokazał dotych- czasowy wywód. Krajowa Rada Sądownictwa jest organem konstytucyjnym i jej zadania są inne. Ciężar reprezentacji śro- dowiska spada więc na SSP ,,Iustitia”, które z konieczności staje się swoistą protezą samorządu, ale z uwagi na liczbę członków jest reprezentatywne jedynie dla części sędziowskiej społecz- ności. Przez brak reprezentacji postulaty i wnioski wypływa- jące od sędziów są mało słyszalne. Ale działa to też w drugą stronę. Gdy struktury państwowe, organizacje pozarządowe lub media chcą coś przekazać środowisku sędziowskiemu, muszą mówić do wszystkich, czyli tak naprawdę do nikogo. Czy ktoś wyobraża sobie dialog, w którym jeden mówca pró- buje rozmawiać z dziesięcioma tysiącami głosów po drugiej stronie jednocześnie? Już choćby dlatego społeczeństwo po- trzebuje reprezentatywnego dla całości środowiska samorzą- du sędziowskiego, aby móc z nim rozmawiać o problemach wymiaru sprawiedliwości i o problemach, jakie samo ma z wymiarem sprawiedliwości. Skoro w ramach komunikacji społecznej środowisko sędziowskie widziane jako całość jest nieme i głuche, to ten, kto twierdzi, że coś było ze środowi- skiem sędziowskim konsultowane, po prostu mija się z prawdą. Jak odróżniać objawy choroby od przyczyn Niedomagania sytemu łatwo jest zawsze zrzucić na leni- stwo bądź nieudolność sędziów, zaraz pomogą w tym podąża- jące za sensacją media. Tym łatwiej wtedy uzasadnić potrzebę dalszego zwiększania nadzoru nad sędziami ze strony mini- sterstwa (oceny okresowe), a niezbędne prace modernizacyjne prowadzone przez administrację efektownie nazywać refor- mą. Często jednak to nie od sędziów zależy, że sprawy trwają zbyt długo, że przegrywamy w Strasburgu płacąc z kieszeni podatnika wysokie odszkodowania, a inne sprawy są załatwia- ne w pośpiechu, nieraz powierzchownie, ku rozczarowaniu stron. Sędziowie są wobec pojawiającej się wówczas krytyki bezbronni. Głos zabiera administracja sądowa, która stając się sędzią we własnej sprawie nie potrafi często dostrzec w danym przypadku swojej winy, jako niesprawnego organizatora wy- miaru sprawiedliwości, gdy to akurat organizacja zawiodła. Sędziom – wbrew Konstytucji i przepisom ustawy – nie są stwarzane warunki do pracy odpowiadające potrzebom i godności urzędu, a przynajmniej nie wszystkim. Bywa więc, że nie są fi zycznie w stanie podołać nakładanym na nich obowiązkom, doba ma zbyt mało godzin, a tydzień dni. Zaskakujące jest w omawianej sprawie to, że brak jest instru- mentu do wyegzekwowania od pozostałych władz tego, co same przecież one w prawie stanowionym trzeciej władzy przyznały. Dlatego właśnie powstaje smutna konieczność akcji protestacyjnych sędziów jako kolejnej protezy – tym razem instrumentu egzekucji praw przyznanych stanowi sędziow- skiemu, bo o ich obowiązki ma się kto troszczyć w zupełnie wystarczającym stopniu. Samorząd sędziowski może dać przeciwwagę jednostronnemu zazwyczaj spojrzeniu admi- nistracji na problemy ze skuteczną organizacją systemu. Po- zwoli to oddzielić odpowiedzialność organizatora wymiaru sprawiedliwości od odpowiedzialności sędziego. Chodzi nie tylko o to, aby winny poniósł konsekwencje, ale zwłaszcza o to, by trwale usuwać problemy w sprawnym wymierzaniu spra- wiedliwości, a w skrajnych wypadkach odwołać nieudolnego organizatora. Do chwili obecnej w takich sytuacjach rozliczać można tylko sędziego. Dobre (złe) przepisy a złe (dobre) prawo Stabilność prawa jest wartością, o którą warto się trosz- czyć – pisze profesor Andrzej Zoll9, a sędziowie wiedzą o tym jak nikt chyba inny. Oni są ,,twarzą prawa”, bo stosując go fi rmują własną osobą i nazwiskiem rozwiązania zawarte w normach, które ustanowił ktoś inny, ktoś anonimowy, zaś sędziego wywodzącego z tych norm skutki prawne wobec konkretnej osoby widać przecież i słychać. Proces przecho- dzenia od modelu państwa, gospodarki i społeczeństwa nazy- wanych socjalistycznymi jeszcze się nie zakończył. W takim okresie sądy (właściwie: sędziowie) stają przed trudnym wy- borem pomiędzy stabilnością porządku prawnego a moż- liwością jego adaptacji do nowych warunków społecznych i gospodarczych. Częste zmiany przepisów tego nie ułatwiają, a już zwłaszcza, gdy wypływają czasem z motywacji popu- listycznych, co stawia pod znakiem zapytania ich rzeczy- 8 B. Kostyk, Patologia samorządu sędziowskiego, „Prawo Europejskie w praktyce” Nr 7–8(49/50)/2008, s. 15–21. 9 A. Zoll, Ostrożnie ze zmianami prawa, „Na wokandzie. Kwartalnik In- formacyjny Ministerstwa Sprawiedliwości” Nr 2/2010, s. 63. 1/2011 IUSTITIA Temat numeru 7 wistą potrzebę, a przy tym jakość. Samorząd sędziowski może być forum, na którym pojedyncze dotąd krytyczne głosy sędziów, wobec niektórych propozycji zmian usta- wodawczych zostaną skupione i wzmocnione na tyle, że będą słyszalne i przysłużyć się mogą do wczesnej eliminacji w odpowiednich procedurach nieefektywnych przepisów. Rzeczywiste skutki wprowadzonych zmian są łatwiejsze do zauważenia przez sędziów, którzy prawo stosują na co dzień, niż przez tych, którym powierzono stanowienie prawa, gdyż czasem może zabraknąć im wyobraźni. Szkoda, aby społe- czeństwo nie skorzystało z takiej szansy, bo zapobiegać jest taniej niż płacić później za ustawodawcze buble. Zreformować reformatora Nie twierdzę, że elektroniczne gadżety, którymi ma zamiar nasycić sądy Ministerstwo Sprawiedliwości (e-sąd, nagrywa- nie rozpraw) są z gruntu złe, uważam jednak, że pomimo swoich niewątpliwych i wątpliwych zalet nie usuną one zasad- niczych wad konstrukcyjnych systemu. Takie techniczne mo- dernizacje nie są reformą, jakiej sądownictwo potrzebuje. Zauważmy, że pomimo upływu lat hasło gruntownej re- formy sądownictwa nieustannie powraca. Nieskuteczność dotychczasowych prób na tym polu nakazuje postawić pyta- nie o to, czy Ministerstwo Sprawiedliwości posiada rzeczywi- stą zdolność reformatorską, czy tylko usiłuje wciąż sprawiać takie wrażenie. Jeśli deklarowany zamiar reformowania nie przynosi zadowalających efektów, to rozwiązaniem może być jedynie likwidacja Ministerstwa w jego obecnym kształcie, a więc całkowita jego restrukturyzacja. Trybunał Konstytucyjny w powołanym wyżej orzecze- niu10 wskazuje kierunek zmian. Punkt 8 wyroku stanowi, że łączenie funkcji orzekania przez sędziów z wykonywaniem czynności administracyjnych w Ministerstwie Sprawiedliwo- ści lub innej jednostce podległej Ministrowi albo przez niego nadzorowanej, jest niezgodne z Konstytucją. Trybunał wprost stwierdza (pkt 4.2.3 uzasadnienia11), że łączenie przez sędzie- go funkcji orzeczniczych z wykonywaniem czynności admi- nistracyjnych na podstawie delegowania do Ministerstwa jest niezgodne z zasadą podziału i równowagi władz. Narusza też niezależność sądów, gdyż powoduje zacieranie się różnicy między wykonywaniem wymiaru sprawiedliwości a pracą na rzecz władzy wykonawczej. A dokładnie tak samo, jak sędziowie delegowani do MS, podlegają przecież Ministrowi Sprawiedliwości prezesi sądów wszystkich szczebli (art. 22 § 2 PrUSP). Za ich pośrednictwem podlegają Ministrowi Sprawiedliwości także przewodniczący wydziałów. Zgodnie z tym, co zostało wyrażone w tym orzeczeniu, aby sprostać standardom demokratycznego państwa prawnego, znaczna część populacji sędziów godząc się na pełnienie funkcji po- winna jednocześnie zaprzestać orzekania. Innym wyjściem jest zwolnienie ich z urzędniczej podległości względem Mi- nistra. Powołanie samorządu sędziowskiego będącego czymś w rodzaju sędziowskiego parlamentu, pozwoliłoby na usunię- cie tego konfl iktu. Umożliwi to zmianę usytuowania preze- sów i przewodniczących wydziałów tak, aby nie byli już oni przedstawicielami ministra względem sędziów, ale odwrotnie, przedstawicielami sędziów wobec ministra. Więcej praw to więcej odpowiedzialności Sędziowie uzyskując realny wpływ na funkcjonowanie sądownictwa muszą wziąć też odpowiedzialność za jego dobre funkcjonowanie. Słyszy się głosy, że nie są do tego zdolni, że kierując się ,,korporacyjnym egoizmem” chcą tyl- ko przywilejów. Kto szerzy takie uogólnienia i stereotypy, zapomina chyba, że sędziami nie zostają przypadkowe osoby. W toku wieloszczeblowej selekcji są wybierani ci, którym państwo powierza realną władzę decydowania o tym, co jest zgodne z prawem, a co bezprawne, co jest dobre, a co złe. Jeśli poddajemy w wątpliwość zdolność sędziów do kon- struktywnej samoorganizacji, to wątpimy zarazem w jakość kadry sędziowskiej, wątpimy w to, że na stanowiska sędziów powołane zostały właściwe osoby. Oczywiście, jak w każdej społeczności mogą i tu znaleźć się ,,czarne owce”, bo sędzia jest tylko człowiekiem – nie podważa to jednak samej zasady, że sędziów jako ogół stać jest na wyłonienie ze swojego grona odpowiedzialnych reprezentantów. Gdyby każdy sędzia poczuł, że także od niego zależy funk- cjonowanie systemu, że ma rzeczywisty wpływ na istotne de- cyzje, że jest tu współgospodarzem, a nie traktowanym przed- miotowo ,,załatwiaczem spraw”, może to wyzwolić dodatkową energię, a w następstwie tego synergię służącą poprawie istnie- jącego stanu w różnych aspektach i na różnych płaszczyznach. Taki efekt zaktywizowania społeczności lokalnych udało się osiągnąć wprowadzając nowy model samorządu terytorialne- go. Dlaczego więc nie spróbować tego w obrębie trzeciej władzy jako sposobu na emancypację dołów sądowniczej struktury? Istnieje jednak bariera psychologiczna, lęk przed nowym. W gronie decydentów przewija się pogląd, że skoro obecny system funkcjonował ,,jako tako” przez wiele lat, to może i dalej „jakoś to będzie”. Życie pokazuje bezlitośnie, że jakoś to nie będzie. Narasta potrzeba zmiany i powołanie samorządu sędziowskiego z prawdziwego zdarzenia nie ma w mo- jej ocenie alternatywy. W końcu, jeśli tego nie sprawdzimy empirycznie, długo możemy prowadzić teoretyczne dysputy z takim samym skutkiem. Zdaję sobie sprawę, że ten artykuł zawiera pewne uprosz- czenia, a niektóre ze stwierdzeń mogą być uznane za kontro- wersyjne. Proszę jednak o wyrozumiałość, bo było to, moim zdaniem, konieczne dla jasności wywodu. Mam nadzieję, że lektura tego tekstu pozwoli pozyskać szersze grono zwolen- ników dla idei samorządu sędziowskiego jako jednej z szans polskiego wymiaru sprawiedliwości na lepsze jutro. (cid:132) 10 Wyrok TK z 15.1.2009 r., zob. przyp. 8. 11 Ibidem. 8 Prawo cywilne IUSTITIA 1/2011 w przeszłości badania na temat obciążenia SKO i sądów po- wszechnych11 prawdopodobnie zdezaktualizowały się. Media donoszą, że ilość wniosków do SKO i sprzeciwów do sądów gwałtownie rośnie12. Odczuwalny jest wzrost ilości spraw, w których sprzeciwy od orzeczeń SKO wnoszą właściciele nieruchomości. Rosnące obciążenie sądów, także w aspekcie fi nansowym13, rodzi wątpliwości co do pełnej realizacji za- * Autor jest sędzią Sądu Rejonowego dla Wrocławia-Śródmieścia we Wrocławiu. 1 Dalej jako: SKO. 2 Dokonano tego ustawą z 21.10.1994 r. o zmianie ustawy o gospodarce gruntami i wywłaszczaniu nieruchomości, Dz.U. Nr 123, poz. 601. Zob. art. 43a–43g ustawy z 29.4.1985 r. o gospodarce gruntami i wywłaszcza- niu nieruchomości, t. jedn.: Dz.U. z 1991 r. Nr 30, poz. 127 ze zm.; dalej jako: GospGrWywłNierU. Regulacja ta została przeniesiona do ustawy z 21.8.1997 r. o gospodarce nieruchomościami, t. jedn.: Dz.U. z 2010 r. Nr 102, poz. 651 ze zm.; dalej jako: GospNierU. 3 Zob. uzasadnienie wyroku TK z 13.3.1996 r., K 11/95, OTK Nr 2/1996, poz. 9; M. Romańska, Wybrane zagadnienia materialne i procesowe z prob- lematyki opłat rocznych za użytkowanie wieczyste gruntu, „Samorząd Terytorialny” Nr 11/2000, s. 13–14. Szerzej na temat mieszanego trybu rozstrzygania sporów na tle stosunków cywilnych zob. A. Adamiak, B. Bor- kowski, Postępowanie administracyjne i sądowoadministracyjne, Warsza- wa 2010, s. 362–364. 4 Zob. wyrok TK z 13.3.1996 r., zob. przyp. 3; wyrok TK z 6.5.2008 r., SK 49/04, Dz.U. z 2008 r. Nr 82, poz. 502; wyrok TK z 4.12.2006 r., P 35/05, Dz.U. z 2006 r. Nr 227, poz. 1665. 5 Zob. J. P. Tarno, A. Wrzesińska-Nowacka, Postępowanie w sprawach opła- ty za użytkowanie wieczyste, „Samorząd Terytorialny” Nr 7–8/1995, s. 117. 6 Zob. A. Grysiński, Co dalej ze sporami dotyczącymi opłat za użytkowa- nie wieczyste?, „Samorząd Terytorialny” Nr 3/1998, s. 51–52. 7 Zob. J. Szachułowicz, M. Krassowska, A. Łukaszewska, Gospodarka nie- ruchomościami. Komentarz, Warszawa 2003, s. 230. 8 Zob. M. Romańska, op. cit., s. 15. 9 Jako jedna z nielicznych, poddała tę tezę krytycznej analizie M. Ro- mańska, op. cit., s. 14–15. Autorka odniosła się do poglądów T. Kiełkow- skiego, Czy organy administracji publicznej rozstrzygają sprawy cywilne, PiP Nr 8/1997, s. 88 i 90. 10 Opinie krytyczne wyrazili m.in.: K. Podgórski, Nowa forma aktualizacji, „Wspólnota” Nr 6/1995, s. 19; G. Romanowski, Kontrowersyjna nowelizacja, Rzeczp. Nr 294 z 19.12.1994 r., s. 14; E. Drozd [w:] E. Drozd, Z. Truszkie- wicz, Gospodarka gruntami i wywłaszczanie nieruchomości – Komen- tarz, Kraków 1995, s. 193; A. Grysiński, op. cit., s. 50–51, 56; M. Romańska, op. cit., s. 28–29; E. Gniewek, Glosa do uchwały SN z 23.6.2005 r., III CZP 37/05, OSPC Nr 109/2006, s. 512. Zdaniem J.P. Tarno i A. Wrzesińskiej- -Nowackiej (op. cit., s. 116–117), mieszany tryb postępowania jest korzyst- ny dla stron, gdyż postępowanie sądowe nie grzeszy szybkością. Kolegium natomiast jest zobowiązane do wydania orzeczenia najdalej w terminie 2 miesięcy od dnia doręczenia wniosku. Ponadto „doświadczenie uczy, że strony zazwyczaj nie odwołują się od rozstrzygnięć wydanych w pierwszej instancji”. Z kolei A. Skibiński (Aktualizacja opłaty za użytkowanie wie- czyste – próba oceny mieszanego trybu weryfi kacji, „Casus” Nr 27/2003, s. 18–19) uznając, że intencja i wola ustawodawcy w przedmiocie powie- rzenia niesądowym organom funkcji orzecznictwa sądowego sprawdziła się całkowicie, zakwestionował obciążenie użytkownika wieczystego opłatą sądową od pozwu w przypadku, gdy sprzeciw wniósł właściciel nierucho- mości (idem, s. 17). 11 Zob. A. Skibiński, op. cit., s. 12–21. Opierając się na danych z SKO w Zielonej Górze, Gorzowie Wielkopolskim, Kielcach, Lublinie, Piotrko- wie Trybunalskim i Wrocławiu wskazał on na systematyczny wzrost licz- by wniosków i sprzeciwów, zaznaczając, że czas załatwienia sprawy przez kolegia nie przekroczył 2 miesięcy. Użytkownicy wieczyści bardzo rzadko korzystali z ochrony przed sądem powszechnym. Do sądów trafi ało nie więcej niż 5–8 sporów rozpoznawanych przez SKO. Postępowanie sądo- we w żadnym z badanych przypadków nie było krótsze od roku. 12 Na temat sytuacji w Warszawie zob.: A. Gawrońska, J. Blikowska, Maso- wo kwestionują podwyżki, Rzeczp. z 4.5.2010 r. 13 Dotyczy to zwłaszcza przypadku, gdy właścicielem nieruchomości jest Skarb Państwa, zwolniony od kosztów sądowych, i gdy występuje on o po- wołanie biegłego w celu oszacowania nieruchomości. Prawo cywilne Postępowanie wywołane sprzeciwem od orzeczenia SKO Tomasz Zawiślak* Od wprowadzenia do polskiego systemu prawne- go modelu weryfikacji podwyższenia opłaty rocznej za użytkowanie wieczyste opartego na wniosku do Samorządowego Kolegium Odwoławczego1 minęło ponad 15 lat2. Sędzia sądu powszechnego, do któ- rego trafiają akta po sprzeciwie od orzeczenia SKO, napotyka wiele problemów będących wynikiem man- kamentów regulacji ustawowej. Niniejszy artykuł sta- nowi próbę wskazania rozwiązania niektórych z nich oraz sformułowania wniosków de lege ferenda. Wprowadzenie Tryb weryfi kacji aktualizacji opłat za użytkowanie wieczy- ste jest przykładem procedury dwustopniowej, o charakterze mieszanym (administracyjno-cywilnym), wyróżniającej się tym, że przejście z drogi postępowania administracyjnego na drogę postępowania cywilnego następuje za pomocą po- zwu, który nie jest skierowany na skontrolowanie konkretnej decyzji administracyjnej3. Przepisy regulujące obowiązujący model ustawowy kilkakrotnie badał Trybunał Konstytucyjny, przy czym nie dopatrzył się ich niezgodności z Konstytucją4. Postępowanie przed SKO jest określane jako: swego rodzaju obowiązkowe postępowanie reklamacyjne czy pomocnicze5; postępowanie polubowne (mediacyjne)6; szczególny przedsą- dowy tryb rozstrzygania sporów7; procedura administracyjna, tyle że skonstruowana samodzielnie na potrzeby postępowania o aktualizację opłaty za użytkowanie wieczyste8. Zdecydowanie dominuje opinia, że sprawy o ustalenie wysokości opłaty za użytkowanie wieczyste, także na etapie postępowania przed SKO, mają charakter cywilnoprawny9. Większość przedstawi- cieli doktryny krytycznie odniosła się do omawianej regulacji10. Wobec wzrostu wartości nieruchomości związanego z przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej prowadzone 1/2011 IUSTITIA Prawo cywilne 9 łożeń ustawodawcy i każe wrócić do pytania o racjonalność obowiązującej procedury. Sprzeciw od orzeczenia SKO Zgodnie z art. 80 ust. 1 zd. 1 GospNierU, od orzeczenia kole- gium właściwy organ lub użytkownik wieczysty mogą wnieść sprzeciw w terminie 14 dni od dnia doręczenia orzeczenia. W pierwszej kolejności należy wskazać przedmiot zaskar- żenia sprzeciwem. Uważam, że przysługuje on tylko od orze- czeń rozstrzygających sprawę co do istoty. W odniesieniu do innych orzeczeń właściwość zachowuje sąd administracyjny. Dotyczy to w szczególności postanowienia o pozostawieniu wniosku bez rozpoznania lub o jego zwrocie, a także posta- nowień porządkowych, o których mowa w art. 96 KPA. Sądy powszechne nie są władne kontrolować legalności orzeczeń ko- legiów, a rozpoznają sprawy, których dotyczą orzeczenia SKO dopiero wtedy, gdy na skutek sprzeciwu orzeczenie SKO utraci moc14. Jeżeli jednak SKO wydało wadliwe orzeczenie pouczając użytkownika wieczystego o możliwości złożenia sprzeciwu, to jego wniesienie powoduje, że sąd powszechny jest właściwy do rozpoznania sprawy, a orzeczenie SKO traci moc15. Sprzeciw nie jest środkiem odwoławczym, lecz żąda- niem przekazania sprawy na drogę procesu cywilnego16. Po- gląd ten powtórzył TK w uzasadnieniu wyroku z 4.12.2006 r.17 i dodał, że sprzeciw nie ma charakteru zwykłej czynności procesowej w toku instancji. Wniesienie sprzeciwu od rozstrzygnięcia SKO wywołuje podwójny skutek: po pierwsze, stanowi żądanie przekazania sprawy do sądu powszechnego, po drugie, powoduje utratę mocy orzeczenia SKO w całości, chyba że sprzeciw dotyczy tylko rozstrzygnięcia o kosztach18. Należy z całą mocą podkre- ślić, że aby następstwa te zaistniały, sprzeciw musi być praw- nie skuteczny. Użytkownik wieczysty powinien bardzo poważ- nie rozważyć wniesienie sprzeciwu, gdyż może on zniweczyć to, co zyskał przed SKO. W razie zwrotu pozwu lub oddalenia powództwa użytkownik wraca bowiem do punktu wyjścia19. Ustawa nie określa wymogów formalnych, jakim powi- nien odpowiadać sprzeciw. Z uwagi na zakres odesłania do KPA zawartego w art. 79 ust. 7 GospNierU należy przyjąć, że sprzeciw powinien spełniać wymagania określone w art. 63 KPA, zgodnie z którym podanie powinno zawierać co naj- mniej wskazanie osoby, od której pochodzi, jej adres i żądanie oraz czynić zadość innym wymaganiom ustalonym w prze- pisach szczególnych20. Jeżeli sprzeciw nie spełnia ww. wyma- gań, znajdzie zastosowanie tryb określony w art. 64 § 2 KPA. Uważam, że zakres ww. odesłania powoduje, iż do po- stępowania przed SKO i samego sprzeciwu nie stosuje się przepisów KPA o pełnomocnictwie (art. 32 i 33 KPA). Gdy sprzeciw podpisała osoba zastępująca stronę nie dołączając pełnomocnictwa, art. 64 § 2 KPA nie znajdzie zastosowania. Nie oznacza to jednak, że nad takim brakiem można przejść do porządku dziennego. W praktyce regułą jest, że za właścicieli nieruchomo- ści w postępowaniu przed SKO działają pełnomocnicy. W przypadku gmin sytuacja się komplikuje. Czasami peł- nomocnicy tych podmiotów powołują się na zarządzenia wydane na podstawie art. 33 ust. 4 ustawy z 8.3.1990 r. o samorządzie gminnym21 dotyczące powierzenia bieżą- cych spraw gminy. Taki dokument nie może zostać uznany za wykazujący umocowanie np. wiceprezydenta miasta do udzielenia pełnomocnictwa pracownikowi urzędu miej- skiego do złożenia sprzeciwu od orzeczenia SKO. Prze- mawia za tym pogląd odróżniający prowadzenie spraw gminy od jej reprezentowania na zewnątrz. Prowadzenie spraw odnosi się do stosunków wewnętrznych, obejmu- jąc akty zarządzania i kierowania, które są niezbędne dla funkcjonowania gminy i realizowania jej zadań. Prawo reprezentowania oznacza natomiast kompetencję do do- konywania w imieniu gminy czynności prawnych wobec osób trzecich ze skutkiem dla gminy22. Ponieważ czynność polegająca na złożeniu sprzeciwu od orzeczenia SKO nie jest dokonywana w ramach postępowania przed sądem, nie mają do niej zastosowania przepisy KPC, w szczegól- ności art. 97 § 2 KPC. Dla oceny skuteczności sprzeciwu wniesionego w imieniu organu właściciela przez osobę nieumocowaną należy zatem odwołać się do art. 104 KC. Brak adresata sprzeciwu – rozumianego jako osoba, do której kierowane jest oświadczenie woli – wobec którego można by potwierdzić czynność dokonaną bez umocowa- nia. Nie można za takiego adresata uznać SKO. 14 Zob. wyrok NSA z 11.7.2007 r., I OSK 1142/06, Legalis; orzeczenie Kolegium Kompetencyjnego przy SN z 27.4.1997 r., III KKO 3/97, OSNA- PiUS Nr 5/1998, poz. 166; M. Romańska, op. cit., s. 23–24; R. Sawuła, Po- stępowanie w sprawach opłaty za użytkowanie wieczyste (Kilka uwag na tle artykułu J. P. Tarno i A. Wrzesińskiej-Nowackiej), „Samorząd Terytorialny” Nr 3/1996, s. 38; tenże, Glosa do postanowienia NSA z 3.10.1997 r., I SA 1333/97, „Samorząd Terytorialny” Nr 1–2/1998, s. 144 i n.; K. Gruszecki, Glosa do uchwały SN z 19.9.1997 r., III CZP 44/97, PS Nr 10/1998, s. 117; odmiennie: J. P. Tarno, A. Wrzesińska-Nowacka, op. cit., s. 113; A. Grysiński, op. cit., s. 50–51, 53, 55; postanowienie NSA z 3.10.1997 r., I SA 1333/97, „Wspólnota” Nr 51/1997, s. 34; wyrok WSA w Szczecinie z 21.1.2009 r., II SA/Sz 847/08, Legalis; wyrok NSA z 23.1.2007 r., I OSK 306/06, Legalis; wyrok WSA w Warszawie z 2.2.2006 r., I SA/Wa 847/05, niepubl. 15 Zob. postanowienie SN z 12.1.2005 r., I CK 579/04, Biul. SN Nr 4/2005. W uzasadnieniu tego postanowienia znalazła się ogólna teza, że nie można wykluczyć możliwości wniesienia sprzeciwu od orzeczenia umarzającego po- stępowanie, np. w razie zawarcia ugody lub cofnięcia wniosku (art. 105 KPA). 16 Zob. J. P. Tarno, A. Wrzesińska-Nowacka, op. cit., s. 112. 17 P 35/05, zob. przyp. 4. 18 Zob. uzasadnienie wyroku TK z 6.5.2008 r., zob. przyp. 4; B. Kordasie- wicz (Zaskarżenie „w części” orzeczenia SKO w sprawie aktualizacji opłat z tytułu użytkowania wieczystego [w:] Współczesne problemy prawa pry- watnego. Księga pamiątkowa ku czci Profesora Edwarda Gniewka, Warsza- wa 2010, s. 287) wskazał, że „wyrażenie ustawy jest znaczeniowo puste”. 19 Zob. E. Celińska-Mysław, Aktualizacja opłaty rocznej za użytkowanie wieczyste – sposoby uniknięcia podwyżki lub zmniejszenia nowej wysoko- ści, „Nieruchomości C. H. Beck” Nr 4/2006, s. 16 i n. 20 Zob. J.P. Tarno, A. Wrzesińska-Nowacka, op. cit., s. 114–115; uzasadnie- mentarz, Warszawa 1997, s. 601 i n. nie wyroku TK z 4.12.2006 r., zob. przyp. 4. 21 T. jedn.: Dz.U. z 2001 r. Nr 142, poz. 1591 ze zm. 22 Por. S. Sołtysiński, A. Szajkowski, J. Szwaja, Kodeks handlowy. T. 1. Ko- 10 Prawo cywilne IUSTITIA 1/2011 Dopóki sprzeciw dotknięty jest brakami, nie wywołuje skutków prawnych. W szczególności nie powinno następo- wać przejście do etapu sądowego. Oznacza to, że SKO ma obowiązek podjąć działania w celu uzupełnienia tych braków. Przekazywanie sądowi powszechnemu akt sprawy w każdym przypadku, gdy do SKO wpłynie pismo zatytułowane jako sprzeciw, nie jest właściwe. W przypadku niespełnienia wy- mogów, o których mowa w art. 63 KPA, pomimo wezwania w trybie art. 64 § 2 KPA, kolegium powinno pozostawić sprze- ciw bez rozpoznania23. Sprzeciw należy do fazy postępowania przed SKO. Nie jest on skierowany do sądu powszechnego za pośrednictwem SKO24. Jeżeli jednak po przekazaniu akt sąd stwierdzi, że sprzeciw dotknięty jest wskazanymi powyżej brakami formalnymi, powinien umorzyć postępowanie wy- wołane przekazaniem wadliwego sprzeciwu, a akta zwrócić SKO celem podjęcia działań zmierzających do uzupełnienia jego braków. Przekazanie akt przez SKO w opisanej sytuacji jest przedwczesne, gdyż nie można uznać, że faza administra- cyjna zakończyła się. Prowadzenie postępowania przez sąd jest zatem niedopuszczalne (art. 355 § 1 KPC). W przypadku niewykazania umocowania osoby podpisu- jącej sprzeciw do reprezentowania lub zastępowania strony, sprawa jest bardziej skomplikowana. Logiczne byłoby umo- rzenie przez SKO postępowania wywołanego wniesieniem sprzeciwu. Często dochodzi jednak do przerzucenia obo- wiązku badania tej kwestii na sąd powszechny. Jak wskazano powyżej, sąd powinien wezwać organ reprezentujący właś- ciciela, który występował przed SKO, do wykazania umo- cowania osoby podpisującej sprzeciw. Zastosowanie znaj- dzie art. 104 KC. W wezwaniu powinien zostać zakreślony odpowiedni termin pod rygorem umorzenia postępowania wywołanego sprzeciwem. Z uwagi na swój charakter, sprzeciw nie wymaga uza- sadnienia. Głosy odmienne w doktrynie25 i orzecznictwie26 wynikają z przyjęcia błędnego poglądu, że to sprzeciw pełni funkcję pozwu na etapie postępowania przed sądem. Jednym z warunków skuteczności sprzeciwu jest złożenie go w ustawowym terminie. Dominuje pogląd, że termin ten ma charakter materialny27. Słusznie jest on zaliczany do terminów zawitych ograniczających w czasie dochodzenie przed powołanym do tego organem lub inną realizację praw podmiotowych28. Nie ma jednak zgodności co do proceso- wych skutków jego niedotrzymania. Trybunał Konstytucyjny wskazał na oddalenie powództwa29. Z tak szeroko postawioną tezą nie można się zgodzić, gdyż prowadziłoby to do paradok- salnych skutków w sytuacji wniesienia spóźnionego sprze- ciwu przez właściciela nieruchomości. Także w przypadku spóźnionego sprzeciwu użytkownika wieczystego nie nastę- puje skutek materialno-prawny w postaci wstecznego wygaś- nięcia prawa do kwestionowania zasadności podwyższenia opłaty przed SKO. Niedotrzymanie terminu powinno być pod względem skutków prawnych zrównane z niewniesieniem sprzeciwu w ogóle. Należy zatem uznać, że w obydwu tych sy- tuacjach orzeczenie SKO nie traci mocy. Zdaniem J. P. Tarno i A. Wrzesińskiej-Nowackiej, w razie stwierdzenia, że sprze- ciw został wniesiony po terminie, sąd powszechny powinien zastosować art. 199 § 1 pkt 2 KPC. Nie uzasadniają oni sze- rzej tego poglądu. Wydaje się, że wywodzą to z powszechnie akceptowanej czasowej (przejściowej) niedopuszczalności drogi sądowej do czasu zakończenia postępowania przed SKO30. Biorąc pod uwagę charakter sprzeciwu, a zwłaszcza jego funkcjonalną przynależność do postępowania przed SKO, brak podstaw prawnych do odrzucenia spóźnionego sprzeciwu przez sąd31. SKO przekazują sądom powszechnym akta w każdym przypadku wniesienia sprzeciwu, także spóźnionego, ogra- niczając się co najwyżej do wyrażenia swojego poglądu w tym zakresie. Praktyka ta znajduje oparcie w poglądach doktry- ny32, aczkolwiek – jak wskazano powyżej – przynajmniej w przypadku sprzeciwu dotkniętego brakami formalnymi budzi poważne wątpliwości. Po przekazaniu akt przez SKO ze spóźnionym sprzeci- wem sąd powinien w jakiejś formie dać wyraz temu, że dalsze postępowanie jest niedopuszczalne, gdyż prawo do przenie- sienia sprawy przed sąd powszechny wygasło. Najbardziej odpowiednim wydaje się postanowienie o umorzeniu po- 23 Zdaniem J. P. Tarno i A. Wrzesińskiej-Nowackiej (op. cit., s. 114), do uzu- pełnienia braków formalnych sprzeciwu ma zastosowanie art. 130 KPC, a zatem nieuzupełnienie tych braków powinno skutkować zwrotem sprzeci- wu zrównanego z pozwem. Nie można zgodzić się z tym poglądem. Sprze- ciwu w żadnym wypadku nie należy traktować jako pozwu. 24 Tak: A. Prusaczyk [w:] J. Jaworski, A. Prusaczyk, A. Tułodziecki, M. Wo- lanin, Ustawa o gospodarce nieruchomościami. Komentarz, Warszawa 2009, s. 391; odmiennie: J. P. Tarno, A. Wrzesińska-Nowacka, op. cit., s. 112; J. Szachułowicz, M. Krassowska, A. Łukaszewska, op. cit., s. 230. 25 Zob. J. P. Tarno, A. Wrzesińska-Nowacka, op. cit., s. 115; Gospodarka nie- ruchomościami. Komentarz, pod red. D. Pęchorzewskiego, Warszawa 2009, s. 230 – autorzy ci nie są jednak w tym zakresie konsekwentni; S. Kolanowski, A. Kolarski (Ustawa o gospodarce nieruchomościami. Komentarz, Warszawa 1998, s. 138) uznali, że sprzeciw pełni funkcję pozwu wyłącznie w sytuacji, gdy złoży go właściwy organ. 26 Zob. wyrok SA w Warszawie z 29.7.2003 r., VI ACa 61/03, OSA Nr 12/2004, poz. 43. 27 Zob. uzasadnienie wyroku TK z 4.12.2006 r., zob. przyp. 4; uzasad- nienie wyroku WSA w Gdańsku z 24.4.2007 r., II SA/Gd 171/07, niepubl.; G. Bieniek [w:] Nieruchomości. Problematyka prawna, Warszawa 2004, s. 635; tenże [w:] Ustawa o gospodarce nieruchomościami. Komentarz, pod red. G. Bieńka, Warszawa 2007, s. 334. 28 Zob. M. Romańska, op. cit., s. 21 i literatura tam wskazana. Oryginalny pogląd przedstawił K. Gruszecki (op. cit., s. 116–117), który uznał, że pomi- mo upływu wskazanego terminu zainteresowanemu będzie przysługiwało uprawnienie do żądania ustalenia, że wypowiedzenie zostało dokonane bezskutecznie. Pogląd ten nie zasługuje na akceptację – por. M. Romańska, op. cit., s. 18, przyp. 15. 29 Zob. uzasadnienie wyroku z 4.12.2006 r., zob. przyp. 4. 30 Zob. J. P. Tarno, A. Wrzesińska-Nowacka, op. cit., s. 115; por. A. Skibiński, op. cit., s. 17. O możliwości odrzucenia sprzeciwu wspomina też M. Romań- ska, op. cit., s. 13. Szerzej na temat czasowej niedopuszczalności drogi są- dowej zob. J. Jankowski, Czasowa niedopuszczalność drogi sądowej – istota i skutki, „Acta Universitatis Lodziensis. Folia Iuridica” Nr 9/1982, s. 31 i n. 31 Odmiennie: B. Kordasiewicz, op. cit., s. 286 – wskazał on na stosowanie przez analogię art. 370 KPC. 32 Zob. J. P. Tarno, A. Wrzesińska-Nowacka, op. cit., s. 115; A. Romańska, op. cit., s. 23; A. Skibiński, op. cit., s. 16. 1/2011 IUSTITIA Prawo cywilne 11 stępowania wywołanego sprzeciwem na podstawie art. 355 § 1 KPC. Ściśle rzecz biorąc, sąd umarza postępowanie przej- ściowe pomiędzy fazą przed SKO a fazą przed sądem i orzeka tym samym pośrednio, że orzeczenie SKO nie utraciło mocy, a zatem wydanie wyroku jest niedopuszczalne. Sprzeciw powinien być wniesiony do SKO33. Nie można jednak wykluczyć sytuacji, że strona wniesie go wprost do sądu powszechnego, nawet niewłaściwego miejscowo. Nie uzasadnia to wydania postanowienia o przekazaniu sprawy sądowi właściwemu, lecz przesłanie sprzeciwu SKO nieza- skarżalnym zarządzeniem przewodniczącego. Sprzeciw nie jest bowiem pismem inicjującym postępowanie sądowe (nie zastępuje pozwu), lecz niejako zamykającym postępowanie przed SKO. Wniesienie sprzeciwu do sądu nie przerywa biegu terminu 14-dniowego. Reasumując, funkcje sprzeciwu mają charakter formal- ny (uruchomienie drogi sądowej oraz derogacja orzeczenia kolegium). W razie skutecznego wniesienia sprzeciwu spór pozostaje nierozstrzygnięty. W takiej sytuacji „w obrocie” pozostaje wniosek użytkownika wieczystego, który staje się sformalizowanym żądaniem pełniącym rolę pozwu. Wniosek do SKO jako pozew Zgodnie z art. 80 ust. 2 GospNierU, kolegium przeka- zuje właściwemu sądowi akta sprawy wraz ze sprzeciwem34. Wniosek, o którym mowa w art. 78 ust. 2 GospNierU, zastę- puje pozew. Trybunał Konstytucyjny określił tę konstrukcję mianem „hybrydalnej i niecodziennej”, nie podjął się jednak oceny jej racjonalności35. Z uwagi na treść art. 80 ust. 2 zd. 2 GospNierU przy oma- wianiu postępowania wywołanego sprzeciwem nie sposób uciec od pytania o wymogi formalne wniosku do SKO36. Je- żeli pomimo braków wniosku SKO wydało orzeczenie, wo- bec którego złożono sprzeciw, żądanie od użytkownika ich uzupełnienia jest bezprzedmiotowe, gdyż nie stanowią one przeszkody do nadania biegu pozwowi. Wniosek w momen- cie wpływu do SKO nie musi spełniać wymogów stawianych pozwowi37. Powodem będzie zawsze użytkownik wieczysty38. Jeżeli użytkowanie wieczyste lub udział w tym prawie przysługuje kilku osobom łącznie (np. wchodzi w skład majątku wspól- nego małżonków), podmioty te muszą występować wspól- nie w stosunkach prawnych z właścicielem nieruchomości. Pomiędzy takimi współużytkownikami w toku procesu bę- dzie zachodziło współuczestnictwo konieczne i jednolite39. W przypadku innych współużytkowników zachodzić będzie współuczestnictwo formalne. W tym kontekście może poja- wić się problem utraty mocy całego orzeczenia SKO doty- czącego kilku współużytkowników nieruchomości na skutek wskazania przez właściciela w sprzeciwie tylko niektórych z nich. W takiej sytuacji art. 80 ust. 3 GospNierU nie znajdzie zastosowania, gdyż w istocie powinno być tyle orzeczeń, ilu jest użytkowników. Nawet gdy zostały pomieszczone w jed- nym akcie, pozostanie on w mocy w stosunku do tych współ- użytkowników, których sprzeciw nie dotyczył40. Przeważa pogląd, że pomimo użycia w art. 78 ust. 1, 3 i 4, art. 79 ust. 2 i 6, art. 80 ust. 1 GospNierU niefortunnego okre- ślenia „właściwy organ”, stroną pozwaną będzie właściciel nieruchomości. Organ osoby prawnej będącej właścicielem (jednostki samorządu terytorialnego lub Skarbu Państwa) jest uprawniony do podejmowania za właściciela czynności w zakresie stosunku użytkowania wieczystego. Nie oznacza to jednak, że organ ten uzyskuje zdolność sądową41. Warto zwrócić uwagę na szczególną pozycję gminy będącej miastem na prawach powiatu. Prezydent ta- kiego miasta występuje w podwójnej roli: jako organ wykonawczy gminy oraz miasta na prawach powiatu. W tym ostatnim wypadku ma uprawnienia starosty w za- kresie gospodarowania nieruchomościami Skarbu Pań- stwa, choć ściśle rzecz biorąc nie jest jego organem42. W praktyce dochodzi do wielu problemów związanych z prawidłowym oznaczeniem strony pozwanej w sytu- acji, gdy za właściciela występuje prezydent miasta na prawach powiatu. Zagadnienie to jest bardzo istotne, gdyż nieprawidłowe oznaczenie właściciela już we wnio- sku, który po wniesieniu sprzeciwu staje się pozwem, może doprowadzić do odrzucenia pozwu przez sąd. 33 Zob. S. Kolanowski, A. Kolarski, op. cit., s. 138. 34 Na etapie postępowania sądowego zachodzi wyłączna właściwość miej- scowa wyznaczona przez miejsce położenia nieruchomości (art. 80 ust. 1 zd. 2 GospNierU). Oznacza to, że dopuszczalne jest badanie z urzędu swej właściwości przez sąd, do którego wpłynęły akta z SKO (zob. art. 200 i 202 KPC). 35 Zob. uzasadnienie wyroku z 6.5.2008 r., zob. przyp. 4. 36 Zgodnie z art. 79 ust. 1 GospNierU, wniosek składa się na piśmie w dwóch egzemplarzach. Podlega on opłacie skarbowej. Co do zasady, brak opłaty skutkuje wydaniem postanowienia o zwrocie wniosku (art. 261 § 1 KPA), a niedopełnienie drugiego wymogu, pomimo wezwania do usunię- cia braków, pozostawieniem sprawy bez rozpoznania (art. 64 § 2 KPA) – zob. M. Romańska, op. cit., s. 23. 37 W doktrynie postawiono tezę, że wniosek do SKO powinien spełniać wymagania z art. 187 § 1 KPC, a więc czynić zadość warunkom pisma procesowego, w tym zawierać dokładnie określone żądanie wraz z uza- sadnieniem przytaczającym okoliczności faktyczne i dowody. Pogląd ten pojawił się w kontekście art. 80 ust. 3 zd. 2 GospNierU. Zob. S. Kolanowski, A. Kolarski, op. cit., s. 138; por. E. Gniewek, Obrót nieruchomościami skar- bowymi i samorządowymi, Kraków 1999, s. 449. De lege lata brak podstaw dla takiego stanowiska. 38 Odmiennie S. Kolanowski, A. Kolarski, op. cit., s. 138. 39 Zob. M. Romańska, op. cit., s. 19–20. 40 Zob. B. Kordasiewicz, op. cit., s. 288. 41 Zob. postanowienie SN z 3.10.2002 r., I CKN 448/01, OSP Nr 8/2003, poz. 99; postanowienie SN z 25.5.2007 r., I CSK 30/07, OSNC-ZD Nr 2/2008, poz. 33; postanowienie SN z 8.1.2009 r., I CSK 263/08, Legalis; postanowie- nie SN z 15.5.2009 r., II CSK 681/08, niepubl.; E. Drozd [w:] op. cit., s. 194; M. Romańska, op. cit., s. 19; E. Bieniek [w:] Nieruchomości…, op. cit., s. 635; A. Prusaczyk [w:] op. cit., s. 378, 392–393; odmiennie: J. P. Tarno, A. Wrze- sińska-Nowacka, op. cit., s. 110. 42 Zob. postanowienie SN z 8.1.2009 r., zob. przyp. 41; postanowienie SN z 25.5.2007 r., zob. przyp. 41. 12 Prawo cywilne IUSTITIA 1/2011 W doktrynie i judykaturze przyjmuje się zgodnie, że brak zdolności sądowej nie może być uzupełniony na podstawie art. 70 KPC przez wstąpienie do udzia- łu w sprawie podmiotu posiadającego tę zdolność w miejsce podmiotu nieposiadającego zdolności są- dowej. Konieczną przesłanką uzupełnienia tego braku jest zachowanie toż
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Iustitia. Kwartalnik Stowarzyszenia Sędziów Polskich Nr 1(3)/2011
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: