Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00265 005879 14497355 na godz. na dobę w sumie
Iustitia. Kwartalnik Stowarzyszenia Sędziów Polskich Nr 2(4)/2011 - ebook/pdf
Iustitia. Kwartalnik Stowarzyszenia Sędziów Polskich Nr 2(4)/2011 - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 57
Wydawca: C. H. Beck Język publikacji: polski
ISBN: Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> prawo i podatki >> inne
Porównaj ceny (książka, ebook (-5%), audiobook).

Wydawnictwo C.H. Beck Sp. z o.o. we współpracy ze Stowarzyszeniem Sędziów Polskich „Iustitia” prezentuje Kwartalnik „IUSTITIA”. Periodyk ten jest pismem sędziów. Nie oznacza to, że jest adresowany tylko do sędziów i redagowany tylko przez sędziów, ale przedstawia treści istotne dla wszystkich prawników, a także innych pracowników wymiaru sprawiedliwości.

Kwartalnik „Iustitia” stanowi forum dyskusyjne umożliwiające wymianę poglądów na temat sądownictwa, ambicją osób je współtworzących jest nawiązanie do chlubnych przedwojennych tradycji piśmienniczych. W każdym numerze znaleźć można część naukowo-literacką. Zamieszczamy różne formy publikacji dotyczące wszystkich dziedzin prawa, w tym cywilnego, karnego i administracyjnego, ze szczególnym uwzględnieniem zagadnień ustrojowych, co zapewnia dostęp do najświeższych informacji, rzetelnej wiedzy oraz aktualnych orzeczeń, stanowiąc praktyczne i pomocne narzędzie w codziennej pracy.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

IUSTITIA Kwartalnik Stowarzyszenia Sędziów Polskich Nr 2(4)/2011 Rocznik 2, strony 57–112 Sędzia powinien korzystać z prawnej ochrony czasu jego pracy Leon Tyszkiewicz Kilka uwag o konstrukcji prawnej przejęcia długu Jerzy Sawiłow Kryzys sądownictwa we Francji Susanne Müller Rada Programowa: SSA Rafał Dzyr, prezes SN prof. Tadeusz Ereciński, SSN Jacek Gudowski, SSA Dariusz Kala, prof. Czesław Martysz, prof. Andrzej Marek, prof. Herbert Szurgacz, prof. Andrzej Śmieja, SSN prof. Kazimierz Zawada ISSN 1640-8365 cena 19 zł w tym 5 VAT www.kwartalnikiustitia.pl 1/2011 IUSTITIA Spis treści 57 Edytorial . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 58 Krystian Markiewicz Rozważania o godności . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 59 Maciej Strączyński Temat numeru Sędzia powinien korzystać z prawnej ochrony czasu jego pracy . . . . . . . . . . . . . . . 61 Leon Tyszkiewicz Prawo cywilne Kilka uwag o konstrukcji prawnej przejęcia długu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 63 Jerzy Sawiłow Kontrowersje wokół nadawania klauzul wykonalności . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 72 Prawo karne Prawno-historyczne uwarunkowania pojedynku w prawie polskim a ich wpływ na współczesne orzecznictwo sądowe . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 75 Robert Netczuk Dowodowe wykorzystanie wykazu połączeń telekomunikacyjnych w postępowaniu w sprawach o wykroczenia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 81 Przemysław Domagała, Dominika Dróżdż Prawo ustrojowe Konstytucyjna rola samorządu sędziów . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 87 Bogdan Kostyk Dokąd zmierzamy? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 92 Jacek Przygucki Ważne pytania Potrzebne jest systemowe podejście do wymiaru sprawiedliwości z sędzią Bohdanem Zdziennickim rozmawia Łukasz Piebiak . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 95 Przegląd wydarzeń Sprawy bieżące . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 100 Bartłomiej Przymusiński Wieści ze świata . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 104 Susanne Müller Emil Szczepanik Konferencje i szkolenia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 108 Tomasz Marczyński Rada Programowa SSA Rafał Dzyr prezes SN prof. Tadeusz Ereciński SSN Jacek Gudowski SSA Dariusz Kala prof. Czesław Martysz prof. Andrzej Marek prof. Herbert Szurgacz prof. Andrzej Śmieja SSN prof. Kazimierz Zawada Kolegium Redakcyjne SSR Edyta Bronowicka SSO Janusz Kaspryszyn SSR Aleksandra Marek-Ossowska SSR Bartłomiej Przymusiński SSR Tomasz Zawiślak Redakcja Redaktor Naczelny: SSR Krystian Markiewicz Redaktor Prowadząca: Izabela Politowska 58 Edytorial Szanowni Czytelnicy, IUSTITIA 2/2011 W dniach 4–6.3.2011 r. w Zegrzu odbyło się XVI Sprawozdawcze Zebranie Delegatów SSP „Iustitia”. Podjęto tam kilka uchwał, w tym programową, w sprawie limitów obciążenia sędziów oraz o zwołanie Okrągłego Stołu dla Wymiaru Spra- wiedliwości. Zagadnienia i problemy zawarte we wspomnianych uchwałach poruszane były na łamach Kwartalnika już od pierwszego numeru. Zwracam Państwa uwagę na zamieszczony tekst Uchwały Programowej, która odsyła do regulacji prawa międzynarodowego. Ten wymiar jest stale przez nas podkreślany, czego potwierdzeniem są zamieszczone w aktualnym nu- merze artykuły pokazujące stan i reformy wymiaru sprawiedliwości we Francji. Nie sposób nie zauważyć zbieżności tematu numeru oraz uchwały Zebrania w sprawie limitów obciążenia sędziów. Pro- fesor L. Tyszkiewicz w artykule „Sędzia powinien korzystać z prawnej ochrony czasu jego pracy” dokonał analizy tytułowego zagadnienia, które ma podstawowe znaczenie przede wszystkim w wymiarze praktycznym. Mam nadzieję, że publikacja ta będzie stanowiła istotny element dalszej dyskusji, także w związku z trwającymi pracami nad zmianą ustawy – Prawo u ustroju sądów powszechnych. Polecam Państwu publikacje z bloków dotyczących prawa cywilnego i karnego. Poza klasyczną formułą artykułów, pre- zentujemy nową propozycję. Stanowi ona zbiór swoistych krótkich praktycznych komentarzy do ważnych orzeczeń. W tym wypadku dotyczą one wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który odniósł się do niewątpliwie istotnego zagadnienia łączącego się z nadawaniem klauzuli wykonalności. Nota bene SSP „Iustitia”, wraz z innymi organizacjami, zwróciła się do organów władzy ustawodawczej i wykonawczej, o jak najszybsze podjęcie prac legislacyjnych mających na celu uproszczenie postępo- wania klauzulowego oraz zapobieżenie podobnym sytuacjom przez uchylenie tych przepisów Regulaminu urzędowania sądów powszechnych, które naruszają zasadę hierarchii źródeł prawa oraz tych, które zostały wydane z przekroczeniem zakresu upoważnienia ustawowego. Powyższy przykład wskazuje, że staramy się być czasopismem elastycznym i wzbogacać naszą formułę. Wspomniana wyżej elastyczność idzie w parze z nowoczesnymi formami przekazu, co zapowiadaliśmy już w pierwszym numerze. Obecnie nasze czasopismo jest dostępne w formie e-booków, a więc Kwartalnik można kupować także w wersji elektronicznej. Od marca artykuły są zamieszczane w Systemie Informacji Prawnej Legalis. Mamy nadzieję, że wszystko to zapewni popularyzowanie idei istotnych dla wymiaru sprawiedliwości. (cid:132) Krystian Markiewicz Redaktor Naczelny „IUSTITIA” Kwartalnik Stowarzyszenia Sędziów Polskich Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia” ul. Płocka 5a, 01-231 Warszawa tel.: (22) 535 88 31, faks: (22) 535 88 32 e-mail: biuro@iustitia.pl www.iustitia.pl Redakcja: Redaktor Naczelny: Krystian Markiewicz Redaktor Prowadząca: Izabela Politowska Stali współpracownicy: Łukasz Piebiak, Dariusz Drajewicz Adres Wydawcy i redakcji: Wydawnictwo C.H. Beck ul. Bonifraterska 17, 00-203 Warszawa tel.: (22) 33 77 600, fax: (22) 33 77 602 e-mail: kwartalnikiustitia@beck.pl www.kwartalnikiustitia.pl Skład i łamanie: DTP Service www.dtpservice.pl ISSN: 1640-8365 Artykuły: Redakcja zastrzega sobie prawo dokonywania zmian redak- cyjnych w nadesłanych opracowaniach. Materiałów nieza- mówionych Redakcja nie zwraca. Z chwilą przekazania tekstu Redakcji Autor przenosi prawa autorskie do publikacji utworu w kwartalniku oraz jego rozpowszechniania na innych polach eksploatacji, jak: Internet, publikacje Wydawnictwa C.H. Beck, chyba że inaczej uzgodniono w odrębnej umowie. Prawem au- torskim chronione jest również wprowadzanie treści materiałów do banków danych oraz przenoszenie tych treści na nośniki dźwięku i obrazu. Warunki prenumeraty: wpłaty na prenumeratę przyjmowane są za pomocą polecenia przelewu bankowego na rachunek Wydawcy: Wydawnictwo C. H. Beck ul. Bonifraterska 17, 00-203 Warszawa Nr konta: 52 1240 6247 1111 0000 4973 5420 Cena prenumeraty (4 numery) wynosi: 59 zł (w tym 5 VAT) – doliczając koszty przesyłki Ceny ogłoszeń Czarno-białe: cała strona – 6000 zł, ½ strony – 3400 zł Kolorowe: IV str. okł. – 13 000 II lub III str. okł. – 11 000 Insert: 0,90 zł sztuka Powyższe ceny nie zawierają VAT i dotyczą reklam gotowych. Płatność przelewem po otrzymaniu faktury VAT i egzemplarza okazowego. Na IV stronę przyjmowane są wyłącznie ogło- szenia całostronicowe. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść zamiesz- czonych ogłoszeń. W sprawie ogłoszeń należy kontaktować się z Działem Reklamy – Monika Kosmólska, tel.: (22) 33 77 441, fax: (22) 33 77 601 reklama@beck.pl Nakład: 3200 egz. Cena: 19 zł/egz. (w tym 5 VAT) 2/2011 IUSTITIA Mowa prezesowa 59 Rozważania o godności Przy okazji ostatnich wydarzeń wróciło do mnie słowo, którym posługuje się wielu ludzi w rozmowach na temat są- downictwa: godność. Zachowanie godne sędziego. W rozma- itych sytuacjach, zwłaszcza takich, jak dotykające ostatnio nasze środowisko. Zacznę od dygresji. W 1984 r., w ponurym czasie stanu wojennego, na rozkaz władz pewien usłużny reżyser nakrę- cił fi lm pt. „Godność”. Film opowiadał o robotniku, który zostaje przewodniczącym tzw. branżowego (czyli prorzą- dowego) związku zawodowego i przeciwstawia się dzielnie „Solidarności”, zmuszającej otumanioną klasę robotniczą do strajkowania przeciwko socjalistycznej władzy. Elementy antysocjalistyczne wywożą bohatera z zakładu na taczkach, a on wciąż zachowuje się tak godnie, chce pracować, nie chce strajkować, kocha swój zakład, PZPR i socjalizm. Na szczęście w obronie takich godnych ludzi 13.12.1981 r. władze wpro- wadzają stan wojenny. Na cześć stanu wojennego druga część fi lmu otrzymała tytuł „Czas nadziei”. Powstał fi lm haniebny, komunistyczna agitka, paszkwil na ówczesną wielką „Solidar- ność”. Dzieło reżysera–propagandysty i trzeciorzędnych akto- rów wyłamujących się z bojkotu reżimowej telewizji. Władze były zachwycone, tylko ludzie nie chcieli „Godności” oglądać. Słowo „godność” zaczęło się źle kojarzyć. Słów nie da się na długo zawłaszczyć, prędzej czy później odzyskają właściwe znaczenie. Ten przykład jest jednak potrzebny, by pokazać, że każdym słowem można manipulować. W obecnych, nerwowych dla sądownictwa czasach, wielu ludzi zadaje sobie i innym pytanie o godność zawodu sędzie- go. Wszyscy są zgodni, że od sędziów godności się wymaga. Ale gdy zaczynamy rozmawiać o tym, jakie zachowanie sę- dziego jest tą godnością nacechowane, a jakie nie –pojawiają się już różnice. Niekiedy dosyć zasadnicze. Niektórzy twierdzą, że godność powinna przejawiać się m.in. w głębokim spokoju i przyjmowaniu wszystkiego, co nas spotyka, w sposób dostojny, bez nerwowych reakcji, a może nawet bez jakiejkolwiek reakcji. Według nich god- ny nie reaguje na zachowania niegodne. Nie reaguje na nic. Kroczy po świecie godnie, bez względu na to, co go spotka. Gdy ktoś go oczernia, kłamie, znieważa – godny milczy, bo to niegodne wdawać się w sprzeczki. Gdy ktoś go oszuka, okradnie – godny nie reaguje, bo to niegodne upominać się o sprawy materialne. Gdy ktoś go opluje – godny najwyżej ociera dyskretnie twarz, bo to niegodne reagować na takie zachowania ludzi niegodnych. Godny nie powinien bronić w ogóle własnej godności, bo ona jest święta i niepodważalna. Czy jednak brak reakcji na wszystko – lub prawie wszyst- ko – co nas dotyka, jest jedynym godnym zachowaniem? Czy sędzia powinien biernie wysłuchiwać zniewag i kłamstw na swój temat? Tu już należy się zawahać. Bo sędzia to nie tyl- ko prywatna osoba, to także reprezentant Rzeczypospolitej. Jeżeli pozwala na naruszanie swojej godności, to musi pa- miętać, że postrzegany jest także jako sąd, a z tego wynika ustawowy obowiązek, by w służbie i poza służbą strzec god- ności i powagi urzędu. Sędziemu nie wolno godzić się na znieważenie sądu, ma obowiązek reagować zgodnie z prawem i wymogami służby. Przerwać obrażające sąd zachowanie, wymusić posiadanymi, prawnymi środkami szacunek dla Rzeczypospolitej. Nie każdy ten szacunek dla sądu żywi, ale czy mu się to podoba, czy nie, musi go okazywać. Brak reakcji sędziego na obrazę sądu nie jest zachowaniem właściwym, może być nawet przewinieniem dyscyplinarnym. Tej obrazy nie wolno przyjmować z godnością. Zatem godność to nie zawsze bierne przyjmowanie wszystkiego „z godnością”. A co robić, gdy trzeba bronić są- downictwa przed kimś innym, niż tylko rozzłoszczona strona procesowa? W Polsce tak naprawdę nie ma władzy ustawodawczej i wykonawczej. Jest władza polityczna, mieszana, pochodząca z tych samych wyborów. Podział ról – kto zostanie posłem, kto ministrem – jest wewnętrzną sprawą partii rządzącej. Wybierając Sejm, obywatele tak naprawdę wybierają partię, której powierzą władzę w Sejmie i w rządzie. Jej kierownictwo rozdzieli role, zgodnie z jego wolą postępować będą i mini- strowie – często do tego kierownictwa należący – i związani „dyscypliną partyjną” posłowie. Jedynie władza sądownicza jest odrębna, nie można jej obsadzić swoimi funkcjonariu- szami. A gdy partia zwycięża, pragnie całej władzy. Tylko to sądownictwo... Sędziowie stykają się więc z naruszeniami prawa przez władzę ustawodawczo-wykonawczą. Tego prawa, które ich dotyczy. O jego naruszeniach świadczą niepodważalnie dzie- siątki uchylonych przez Trybunał Konstytucyjny przepi- sów dotyczących sądownictwa. Kto tylko zdobędzie władzę, próbuje uzależniać sądownictwo od władzy wykonawczej, czyli od siebie. Obniża rangę sędziów, także przez zaniżanie ich wynagrodzeń. Bo władza to także rozdzielanie pienię- dzy, a te są zawsze bardziej potrzebne na inne cele, niż na sądownictwo, które dla żadnej władzy nie jest „swoje”. Gdy zatem sędziowie widzą uchwalanie złych przepisów, łamanie Konstytucji, co mają zrobić, by zachować się godnie? Jeże- li prawo łamie ktoś, wobec kogo można zastosować środki prawne, wiadomo, co robić. A jak reagować, gdy zasady prawa łamane są przez tych, którzy je stanowią i robią to w sposób formalnie legalny? Sędziowie na tego typu zachowania władz przez kilka- naście lat reagowali uchwałami swoich organów. Całkiem spory lasek wycięto na papier, na których zostały zapisane. W końcu dostrzegli, że owe uchwały to tylko marnowanie tuszu i papieru. Pamiętam scenę z poszerzonego zebrania Zarządu „Iustitii” w grudniu 2008 r., krótko po zebraniu delegatów w Zegrzu (tzw. pierwszym). Ktoś stwierdził, że należy odwołać protest w postaci „dni bez wokandy”, bo to 60 Mowa prezesowa IUSTITIA 2/2011 zachowanie niegodne sędziów. Na pytanie, w jaki sposób powinniśmy w takim razie reagować na łamanie Konstytucji (wówczas trwała walka o regulację wynagrodzeń) odpowie- dział: „Uchwały można podejmować...”. Inna osoba odbiła natychmiast: „Ile jeszcze tych uchwał?” Uchwałami sędziow- skich gremiów można by już wytapetować pół ministerstwa. Nie robiły żadnego wrażenia na politykach i sędziowie to dostrzegli. Uchwały nie zapobiegły przyjmowaniu ustaw nie- zgodnych z Konstytucją lub też mieszczących się w jej ra- mach, ale naruszających stopniowo i delikatnie niezależność sądownictwa. Nie skłoniły władzy również do przestrzegania art. 178 ust. 2 Konstytucji. Możliwości złożenia skargi konsty- tucyjnej sędziowie nie mają, bo nie wolno im mieć związku zawodowego, który miałby prawo ją złożyć. Mogą wybrać żmudną drogę indywidualnych pozwów, ale nie zawsze da się ją zastosować. Dało to rezultat na początku lat 90., gdy liczne zwycięstwa sędziów w procesach o płace zmusiły władze do wypłaty najpierw znacznych wyrównań, a potem odsetek. Ale od tego czasu politycy nauczyli się zmieniać ustawy tak, aby nie dać sędziom szansy na wytoczenie powództwa. Czy zatem należy zaprzestać starań o sądownictwo, bo skoro władza nie chce z nami się liczyć, to trudno? Czy za- chowaniem godnym jest zgoda na łamanie Konstytucji, na podważanie niezależności sądów? Wielu sędziów powiedziało – nie. Uchwały nie pomagały. Argumenty prawne też, zresztą władza ich nie słuchała, a prasa nie wyrażała zainteresowania rozpowszechnianiem zdania sędziów. Sędziowie sięgnęli więc po protesty: dni bez wokandy, odmowę uczestniczenia w komisjach wyborczych, happening z „czerwonymi kartkami” dla premiera. Protestem był też wielki list otwarty, podpisany przez 5000 sędziów. Protesto- wali nie po to, aby cokolwiek w państwie utrudnić. „Dni bez wokandy” to dla bardzo wielu po prostu przełożenie wokan- dy ze środy na wtorek czy z czwartku na piątek. A w środę i czwartek praca – pisanie uzasadnień, czytanie akt. Odmowa udziału w komisjach wyborczych też miała jedynie przypo- mnieć, że sędziowie są ignorowani. Z góry wiadomo było, że wybory zagrożone nie są, bo przecież zawsze znajdzie się w Polsce tych kilkuset sędziów, którzy na udział w komisjach się zgodzą. Protesty to desperacki krzyk: politycy, szanujcie Konstytucję, liczcie się z nami, my znamy prawo, podobno mamy być równorzędną władzą! Ale prawdziwa władza jest twarda, łatwo nie ustępuje. Liczy na podziały wśród sędziów, na ich brak zgody. Sędziowie to przecież indywidualiści, ni- gdy nie będą jednomyślni. Poza tym są przemęczeni, poga- niani bez przerwy statystyką załatwień. Coraz mniej im się chce, a protest wymaga pewnej aktywności. Politycy cieszą się ze sporów między sędziami, demonstracyjnie dziękują tym, którzy nie uczestniczą w protestach. Którzy z ich punktu widzenia zachowują się godnie, bo nie sprzeciwiają się wła- dzy. Ich władzy. Magdalena Środa, profesor fi lozofi i i etyk, podsumowała ostatnie protesty słowami: „Denerwuje mnie postawa rządzą- cych. Nie można wiecznie szantażować ludzi wykonujących niektóre profesje odpowiedzialnością za państwo, godnością, z którą wiąże się np. noszenie togi. Takie argumenty to relikt z czasu komunizmu. Kiedyś górnikom z przodku też płaco- no więcej niż przeciętnemu robotnikowi czy nauczycielowi, a gdy strajkowali, nikt nie wypominał braku odpowiedzialno- ści za Polskę, tylko dawano im podwyżkę. Wymaganie więc tylko od niektórych obywateli odpowiedzialności jest nie fair. Poczuciem odpowiedzialności jeszcze nikt się nie najadł”. A teraz wyobraźmy sobie szarego obywatela stającego przed sądem, zwłaszcza gdy jego przeciwnikiem w procesie jest organ państwowy. Któremu sędziemu bardziej zaufa? Czy temu, który „władzy” się nie sprzeciwia, który godnie przyj- muje wszystko, co ona uczyni i nigdy nie wyrazi niegodnego protestu? Czy jednak temu, który pokazuje swoje zdanie nie- zbyt podobające się „władzy”, który „niegodnie” zaprotestuje, upomni się o prawa sędziów i władzy sądowniczej? Temu, który zrobi to dla siebie i dla „godnie biernych” – nawet wie- dząc, że może za to zapłacić niechęcią przełożonych, brakiem awansu czy rozmaitymi utrudnieniami w życiu zawodowym? Który z nich będzie dla strony bardziej wiarygodny w swej nie- zawisłości? Który będzie bardziej godny – godny zaufania? (cid:132) Prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia” Maciej Strączyński www.iustitia.pl 2/2011 IUSTITIA Temat numeru 61 uznał, że sędziom nie należy się wynagrodzenie za pracę w godzinach nadliczbowych. Istnieje pilna potrzeba nowelizacji art. 83 PrUSP, np. przez dodanie § 2 o następującym brzmieniu: „Do czasu pracy sędziów stosuje się odpowiednio przepisy Kodeksu pra- cy o zadaniowym czasie pracy”. Taka zmiana jest konieczna nie tylko ze względu na interes całego środowiska sędziow- skiego, prawa człowieka i standardy demokratycznego pań- stwa prawnego, urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej, ale także celem usunięcia poważnych wad istnie- jących w naszym systemie prawnym, a są nimi następujące nieprawidłowości: 1) art. 178 ust. 2 Konstytucji używając sformułowania „za- pewnia się warunki pracy” wyklucza wymaganie od sę- dziów czasu pracy przekraczającego granice gwarantowa- ne wszystkim innym pracownikom, których to gwarancji art. 83 PrUSP, o którym mówi się, że reguluje „autono- micznie” czas pracy sędziów, nie zawiera, przez co jest sprzeczny z Konstytucją; 2) art. 66 ust. 2 Konstytucji stanowi, że:„maksymalne normy czasu pracy określa ustawa”, czego art. 83 PrUSP nie czyni; jest to kolejna sprzeczność z Konstytucją; 3) art. 83 PrUSP nie zawiera implementacji obowiązującej wszystkie państwa członkowskie dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2003/88/WE z 4.11.2003 r. w spra- wie niektórych aspektów ogranizacji czasu pracy5, która maksymalny tygodniowy czas pracy łącznie z godzinami nadliczbowymi określiła na poziomie przeciętnie 48 go- dzin w czteromiesięcznym okresie rozliczeniowym, co stanowi poważne uchybienie. Dużym zaskoczeniem była dla mnie informacja, że przy- gotowywana obecnie gruntowna nowela PrUSP6 nie prze- widuje żadnej zmiany art. 83 PrUSP. Nie wolno pomijać faktu, że są i mogą istnieć przeciwnicy nowelizacji art. 83 PrUSP, różnie uzasadniający swoje stanowisko. Część sędziów nie jest zainteresowana nowelizacją, gdyż ich czas pracy nie jest zagrożony, bowiem korzystają z przywilejów ograniczają- cych ich obowiązki orzecznicze oraz dysponują pracą asysten- tów. Inni mogą cenić art. 83 PrUSP w obecnym brzmieniu za to, że pozwala swobodnie nakładać obowiązki na osoby zależne, co nie jest bez znaczenia dla tak aktualnej obecnie walki z przewlekłością postępowań. * Autor jest sędzią Sądu Apelacyjnego w Katowicach w stanie spoczyn- ku i emerytowanym profesorem Uniwersytetu Śląskiego, profesorem szkół wyższych: Finansów w Bielsku-Białej i Zarządzania Ochroną Pracy w Ka- towicach. 1 A. Siemaszko, Sprawność postępowań karnych w świetle danych staty- stycznych, Warszawa 2010, s. 29. 2 Dz.U. Nr 98 poz. 1070 ze zm.; dalej jako: PrUSP. 3 T. jedn.: Dz.U. z 2001 r. Nr 86, poz. 953 ze zm. 4 II PZP 2/09, Biul. SN Nr 4/2009, poz. 27. 5 Dz.Urz. L Nr 299 z 18.11.2003 r., s. 9. 6 Rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy – Prawo o ustroju sądów po- wszechnych oraz niektórych innych ustaw z 25.11.2010 r., druk sejmowy nr 3655, dostępny na: www.sejm.gov.pl; dalej jako: projekt ZmPrUSP. Temat numeru Sędzia powinien korzystać z prawnej ochrony czasu jego pracy prof. zw. dr hab. Leon Tyszkiewicz* Czuję się upoważniony do zabrania głosu w tej spra- wie, gdyż od ponad 50 lat zajmuję się nauką i dydakty- ką w dziedzinie prawa karnego i kryminologii, a jedno- cześnie przez 10 lat pracowałem w sądownictwie jako etatowy aplikant, asesor i sędzia sądu apelacyjnego. Z sądownictwa wyniosłem kult dla funkcji sędziego i zarazem przekonanie, że sądzenie jest najtrudniejszą pracą umysłową z wszystkich prac, z jakimi zetknąłem się w czasie ponad 60 lat mojej pracy zawodowej. Znaną okolicznością jest bulwersujący fakt, że istnieje pewna grupa sędziów, którzy są systematycznie przeciężeni lub przeciążani pracą. Jest nawet opinia, że wielu sędziów, zwłaszcza orzekających w dużych ośrodkach „przeciążonych jest pracą ponad siły”. Ostatnie badania Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości ilustrują to statystyką, według której istnieje ogromne zróżnicowanie obciążenia sędziów załatwiających sprawy karne w sądach rejonowych (od 1283,7 spraw prze- ciętnie na jednego sędziego w sądzie będącym w najgorszej sytuacji w 2009 r. do 120,7 spraw na jednego sędziego w są- dzie będącym w sytuacji najlepszej1). Jak wiadomo – czas pracy sędziów reguluje art. 83 usta- wy z 27.7.2001 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych2, który głosi, że: „czas pracy sędziego jest określony wymiarem jego obowiązków”. Nie ma tu żadnego dodatkowego przepisu chroniącego sędziego przed obciążaniem go nadmiarem tych obowiązków. Nie działają tu jako uzupełnienie ani Kodeks pracy, ani ustawa z 16.9.1982 r. o pracownikach urzędów państwowych3, które to akty prawne – chroniąc interesy pracowników – wyraźnie ustalają jako normę podstawową 8-godzinny dzień pracy i 40-godzinny tydzień pracy. Za brakiem możliwości stosowania przepisów Kodeksu pracy do zatrudnienia sędziów wypowiadają się komentato- rzy PrUSP oraz Sąd Najwyższy, który w uchwale z 8.4.2009 r.4 62 Temat numeru IUSTITIA 2/2011 Ostatnio spotkałem się z opinią, której autor, po- mimo świadomości, że wielu sędziów pracuje ponad siły, obawia się zmiany art. 83 PrUSP ze względu na to, że sprawowanie wymiaru sprawiedliwości jest służ- bą wobec społeczeństwa, a służby nie da się zamknąć w limicie określonych godzin, a prócz tego ustawowe uregulowanie czasu pracy sędziego deprecjonowałoby jego profesję sprowadzając pozycję sędziego do pozycji najemnego pracownika.To stanowisko, które wydaje się, że nie jest odosobnione, wymaga krytyki, gdyż pomimo pozorów trafności, nie jest uzasadnione. Służby sędziowskiej nie można porównywać do dzia- łań ekip ratowniczych w czasie awarii czy katastrofy, kiedy to godzin się nie liczy. Poza wymiarem sprawiedliwości są w państwie także ważne służby, jak służba zdrowia, aparat edukacyjny i naukowy, wojsko, policja, urzędy państwowe i samorządowe.Nikomu jednak nie przychodzi do głowy, by funkcjonariuszy tych służb zatrudniać bez ograniczeń czasowych. Służba sędziego jednak różni się od wymienio- nych służb tym, że jest od nich często trudniejsza, bo polega na rozstrzyganiu nierzadko bardzo poważnych konfl iktów, których obywatele nie są w stanie sami rozwiązać. Przemawia to dodatkowo za ochroną sędziów przed nadmierną eksplo- atacją ich sił fi zycznych i psychicznych. Służba sędziego– zgodnie z brzmieniem art. 178 ust. 2 Konstytucji oraz art. 83 PrUSP – jest w ścisłym tego sło- wa znaczeniu pracą, której muszą przysługiwać wszystkie przywileje i ochrona wypracowane w cywilizowanym świe- cie i zagwarantowane prawami: krajowym, unijnym i mię- dzynarodowym. Prawna ochrona czasu pracy nie może ni- komu przynosić ujmy. Sędzia jak ów najemny pracownik jest też zwykłym człowiekiem, który pragnie po pracy odpocząć, zająć się rodziną, zadbać o zdrowie, podnieść swoje kwalifi ka- cje czy wykonywać inne czynności, na które ma ochotę, czy do których jest zobowiązany. Ważne, odpowiedzialne i czę- sto bardzo trudne obowiązki sędziego powinien wykonywać człowiek wypoczęty, zdrowy, pozbawiony lęku o terminowość i poprawność wykonywanych czynności, wolny od skrupu- łów, że przez nadmiar zadań zawodowych zaniedbuje ważne moralnie i społecznie wychowywanie dzieci lub obowiązki opiekuńcze wobec starzejących się rodziców. Fakt przeciąże- nia wielu sędziów pracą ponad siły nie może być tolerowany jako będący rzekomo normalnym atrybutem służby sędziego, której nie da się zamknąć w limicie określonych godzin, lecz jest ewidentną patologią, którą trzeba radykalnie zlikwidować różnymi sposobami, z regulacją ustawową na czele. Nie może być tak, że sędziemu, który buntuje się przeciwko przydzie- laniu mu zbyt dużej liczby spraw, sugeruje się, by się zwolnił, bo do pracy w sądownictwie się nie nadaje. Rzeczywistym problemem technicznym, który wiąże się z wprowadzeniem prawnej ochrony czasu pracy sędziów, jest trudność ustalania przewidywanego i faktycznie wykonanego czasu pracy sędziego związana z różnorodnością rozpozna- wanych spraw i nieuniknionym realizowaniem przez sędziów części ich pracy w domu. Problem ten można rozwiązać poprzez stosowanie statystycznego rozliczania czasu pracy w dłuższych okresach, np. dwóch czy czterech miesięcy, przy- jęcie systemu zadaniowego czasu pracy i ustalenie w oparciu o doświadczenia praktyki przeciętnego czasu pracy potrzeb- nego do załatwienia najbardziej typowych, powtarzających się spraw. Ograniczenie się do liczenia spraw przydzielanych i załatwionych bez należytego wglądu w ich rodzaj i czaso- chłonność nie może przesądzać o obciążeniu pracą sędziego i ocenie efektywności jego aktywności zawodowej. Argumenty przytoczone wyżej uzasadniają w sposób nie- budzący wątpliwości wniosek, że wprowadzenie prawnej ochrony czasu pracy sędziów poprzez odpowiednią zmianę art. 83 PrUSP jest w ramach przygotowywanej obecnie gruntownej reformy sądownictwa konieczne. (cid:132) www.facebook.com/sedziowie 2/2011 IUSTITIA Prawo cywilne 63 posługując się analogiae legis (wykładnią z podobieństwa, tj. a simili), należy uznać, że mają one zastosowanie wszędzie tam, gdzie ustawa przewiduje zmianę dłużnika nie stwarzając dla tej sytuacji szczególnego prawnego reżimu. Warto zwrócić uwagę na konstrukcję przejęcia długu w kontekście regulacji ustawy z 28.2.2003 r. – Prawo upad- łościowe i naprawcze1. Umowa o przejęcie długu stwarza bowiem prawną możliwość zapobieżenia niewypłacalności, dokonania potrącenia wzajemnych wierzytelności z pod- miotem posiadającym zdolność upadłościową i tym samym korzystniejszego (pełniejszego) zaspokojenia roszczeń niż miałoby to miejsce w postępowaniu upadłościowym, czy to poprzez wykonanie układu, czy wykonanie planu podziału funduszów masy2. W obserwowanej praktyce prawniczej zastosowanie przepisów o przejęciu długu odnosi się właś- nie prawie wyłącznie do wspomnianego kontekstu upad- łościowego. Cechy (wyznaczniki) przejęcia długu W doktrynie prawa cywilnego panuje zgodność co do prawdziwości sformułowanej w języku prawniczym wypo- wiedzi, w myśl której o instytucjonalnym bycie przejęcia długu decydują trzy cechy w sposób wystarczający je cha- rakteryzujące, mianowicie: 1) nabycie długu przez przejemcę jako jego własnej po- winności, zwolnienie dotychczasowego dłużnika, 3. zachowanie tożsamości przejmowanego zobowiązania Cechy te to inaczej przewidziane przez normę prawną (przepisy prawa cywilnego) konsekwencje prawne zaistnienia określonych stanów w rzeczywistości empirycznej, urealnia- jących się w zachowaniach podmiotów, klasyfi kowanych jako czynności prawne. Powyższe wymaga pewnej klaryfi kacji, dokonanej w dalszej części artykułu. 2) 3) 1. Zagadnienie sukcesyjnej zmiany dłużnika jako wyznaczającej istotę konstrukcyjną przejęcia długu Po pierwsze, w pierwotnym wariancie, do przejęcia długu (rozumianego jako obowiązek spełnienia świadczenia)4 do- chodzi przez umowę dokonywaną, w zależności od sytuacji, * Autor jest asystentem w Katedrze Prawa Gospodarczego UE we Wroc- ławiu. 1 T. jedn.: Dz.U. z 2009 r. Nr 175, poz. 1361 ze zm.; dalej jako: PrUpN. 2 Zob. kolejno przepisy zawarte w PrUpN: art. 89, 93–96 oraz 270, 290 i n.; dalej art. 342 i n., art. 352 i n., z uwzględnieniem jednak odpowiednio: art. 273 ust. 2, art. 292, 345–346 (prawa odrębności). 3 Takie cechy wymienia E. Łętowska [w:] System Prawa Cywilnego. T. III. Prawo zobowiązań – część ogólna, cz. 1, Ossolineum 1981, s. 922. 4 Pomijając w tym miejscu rozważań skomplikowaną problematykę dłu- gu jako elementu stosunku zobowiązaniowego, przyjąłem takie właśnie rozumienie długu za A. Kleinem, Elementy zobowiązaniowego stosunku prawnego, Acta Universitatis Wratislaviensis, Nr 25, Prawo XIV, Wrocław 1964, s. 34. Prawo cywilne Kilka uwag o konstrukcji prawnej przejęcia długu Jerzy Sawiłow* W artykule przedstawiono mało znaną instytucję przejęcia długu, pozostającą jakby „w cieniu” cesji wierzytelności, zdaniem Autora przez wielu uważaną za enigmatyczną. Wynika stąd potrzeba szczegółowej analizy zagadnienia, w tym omówienia cech charak- teryzujących przejęcie długu, czyli m.in. kwestii suk- cesyjnej zmiany dłużnika jako wyznaczającej istotę konstrukcyjną przejęcia długu, zmiany podmiotowej strony dłużniczej i zwolnienia dotychczasowego dłuż- nika z długu przy różnych rodzajach zobowiązań oraz podkreślenie, że przejęcie długu nie wpływa na eg- zystencję podmiotowo przekształconego stosunku zobowiązaniowego w zakresie pozostałych elemen- tów. W opracowaniu omówiono także konstrukcję prawną umowy przejęcia długu oraz niezwykle istot- ną kwestię wyrażenia zgody odpowiednio przez pier- wotnie zobowiązanego lub wierzyciela, w tym także wymaganą formę jej wyrażenia, biorąc pod uwagę, iż wymaganą dla umowy o przejęcie długu jest forma pisemna pod rygorem nieważności. Wprowadzenie Sytuacja małego zainteresowania omawianą instytucją spowodowana jest, moim zdaniem, przynajmniej dwoma czynnikami. Po pierwsze tym, że przejęcie długu jest kon- strukcją trudną, rodzącą wiele bardzo poważnych proble- mów, jak chociażby problem kauzalnego lub oderwanego charakteru, co ma znaczenie nie tylko w wymiarze nauki, ale także doniosłe znaczenie dla praktyki obrotu (kwestia zarzutów). Po drugie, praktyka prawnicza wydaje się nie dostrzegać możliwości zastosowania owej instytucji w warun- kach wymiany towarowej. Pomimo, że odpowiednie przepisy KC (art. 519–525) odnoszą się zasadniczo tylko do przeję- cia długu mającego swe źródło w umowie (por. np. brzmie- nie art. 519 KC), to podobnie jak przy cesji wierzytelności, 64 Prawo cywilne IUSTITIA 2/2011 pomiędzy wierzycielem a osobą trzecią lub, co w praktyce występuje częściej, między dłużnikiem i osobą trzecią (przy wyrażeniu zgody odpowiednio przez dłużnika lub wierzy- ciela). Czynność ta powoduje skutek w postaci następstwa prawnego, czyli sukcesję5, zarówno w dług, jak i w stosunek zobowiązaniowy6. Pogląd o „dwoistości” sukcesji logicznie wynika z przyjęcia tezy o niemożności samodzielnej egzy- stencji długu poza stosunkiem zobowiązaniowym7. Wyjaś- niam, że przez następstwo prawne rozumiem szczególny sto- sunek pomiędzy podmiotem poprzednio istniejącego prawa lub obowiązku, czyli poprzednikiem prawnym, a podmiotem prawa (obowiązku) nabytego, czyli następcą prawnym, który to stosunek powstaje, podkreślam, tylko w wyniku nabycia pochodnego. Nigdy taki stosunek nie powstaje w wyniku nabycia pierwotnego, które występuje w sytuacji braku uzależnie- nia pomiędzy prawem podmiotowym nabywanym a ja- kimkolwiek z już istniejących. Nabycie pierwotne może mieć charakter konstytutywny (np. nabycie rzeczy niczyjej przez jej objęcie w posiadanie samoistne – zob. art. 181 KC, zasiedzenie służebności gruntowej – zob. art. 292 KC) lub translatywny (np. w razie nabycia własności rzeczy przez zasiedzenie – por. art. 172 i 174 KC)8. Istota następstwa tkwi nie tyle w wymiarze czasowym, co w swoistym powiązaniu (uzależnieniu) tego rodzaju, że warunkiem egzystencji prawa (obowiązku) u sukcesora jest przysługiwanie tego samego lub innego prawa (obowiąz- ku) u poprzednika9. Powiązanie to w płaszczyźnie werbalnej jest widoczne w wyrażeniach „poprzednik prawny”, „następca prawny”. Stąd na poziomie deskryptywnym nabycie pochod- ne, tworzące przecież stosunek następstwa prawnego, defi - niuje się jako takie, którego przesłanką jest istnienie u innej osoby tego samego lub innego prawa (obowiązku) i od niej nabywca określany przez normę prawną, jako jej następca, uzyskuje dotychczasowe lub nowe prawo (obowiązek)10. Systematyzując dalej, kwalifi kuje się nabycie długu (ro- zumianego jako obowiązek spełnienia świadczenia) jako nabycie pochodne translatywne, polegające na przejściu pewnego już istniejącego prawa podmiotowego (lub długu) z jednego podmiotu na drugi11. W literaturze przedmiotu, już od dawna12, akceptuje się raczej zgodnie stanowisko, że możliwa jest sukcesja syngu- larna (pod tytułem szczególnym), nie tylko w prawa, ale także i w dług. Powszechnie w polskiej doktrynie używany termin sukcesja syngularna lub sukcesja uniwersalna jest wzo- rowany na nazwach francuskich – la succession a titre particulier, a titre universel. Rzadziej używane są następ- stwo szczególne i ogólne o rodowodzie niemieckoję- zycznym – sondernachfolge, gesamtnachfolge13. Twierdzenie to jest prawdziwe tylko w warunkach konsekwentnego przyjęcia założenia o odróżnieniu nad- rzędnego pojęcia długu, rozumianego jako obowiązek spełnienia świadczenia, od pojęcia określonych obowiąz- ków14, które w sposób imperatywny wyznaczają stronie dłużniczej modele określonych zachowań, których dopiero całościowa realizacja doprowadzi do należytego spełnienia świadczenia15. 5 O sukcesji por. S. Grzybowski [w:] System Prawa Cywilnego. Część ogólna, pod red. S. Grzybowskiego, Ossolineum 1974, s. 237–243, który zdaniem E. Łętowskiej wyrażonym [w:] System..., op. cit., s. 893, przyp. 1, nietrafnie wiąże to pojęcie tylko z sukcesją w prawa, nie w obowiązki, co jak podkreśla autorka „jest nietrafne, o tyle przynajmniej, o ile teoria i obowiązujące prawo akceptują sukcesyjną zmianę dłużnika”. Stanowi- sko E. Łętowskiej wydaje się być niezrozumiałe biorąc pod uwagę fakt, że S. Grzybowski w odpowiednich partiach swojej pracy jako przykład nabycia pochodnego translatywnego podaje przejęcie długu z art. 519 KC (op. cit., s. 240), a następstwo pod tytułem szczególnym określa jako takie, którego przedmiotem jest zawsze tylko jeden obowiązek prawny (op. cit., s. 241). Natomiast A. Wolter [w:] A. Wolter, J. Ignatowicz, K. Stefaniuk, Prawo cy- wilne. Zarys części ogólnej, Warszawa 1998, s. 147 opowiada się wyraźnie za aktualizacją większości wywodów o nabyciu praw podmiotowych do nabycia obowiązków prawnych, co konsekwentnie oznacza, zdaniem tego autora, dopuszczalność przejścia długu z jednego podmiotu na inny w wy- niku zastosowania art. 519 KC. 6 W oparciu o tę tezę prowadzi rozważania K. Górnicz, Cywilnopraw- ne skutki zmiany dłużnika, maszynopis, Biblioteka WPAiE Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław 1974, s. 20 i n. 7 Ibidem, s. 23. 8 Zob. w tej kwestii S. Grzybowski [w:] op. cit., s. 238–239, także A. Wolter [w:] op. cit., s. 143–142. [w:] op. cit., s. 144. 9 O pojęciu uzależnienia vide S. Grzybowski [w:] op. cit., s. 239 i A. Wolter 10 Ibidem. 11 W odróżnieniu od nabycia pochodnego konstytutywnego, charaktery- zującego się wydzieleniem części istniejącego prawa jako nowego prawa podmiotowego i nabycie tego nowego prawa przez następcę prawnego – vide ustanowienie służebności. Ten rodzaj nabycia nie ma zastosowania przy przejęciu długu. Por. S. Grzybowski, op. cit., s. 240 i A. Wolter, supra, przyp. 12. 12 Na tym stanowisku stoi przykładowo J. Gwiazdomorski, Przejęcie dłu- gu, Kraków 1927, s. 5. 13 Tak S. Grzybowski [w:] op. cit., s. 241, przyp. 72, który dostrzega, że przedmiotem sukcesji syngularnej jest zawsze tylko jeden obowiązek praw- ny (lub jedno prawo podmiotowe), w odróżnieniu od sukcesji uniwersal- nej, na podstawie której następca nabywa ogół praw wchodzących w skład określonego majątku na podstawie jednej zaszłości prawnej (najczęściej jednej czynności prawnej). Następstwo pod tytułem ogólnym ma miejsce przy nabyciu translatywnym, niekonstytutywnym, i w dodatku tylko dla nabycia praw, nie obowiązków, choć co trzeba podkreślić nabyciu ogółu praw towarzyszy z zasady wstąpienie w długi poprzednika. 14 Wyraźnie odróżnia dług od konkretnych obowiązków K. Przybyłowski, w recenzji pracy I. B. Nowickiego i Ł. A. Łunca, Obszczeje uczenije ob obia- zatielstwie, Moskwa 1950, PiP Nr 8–9/1952, s. 337–345, zwł. 338–339. 15 Inaczej gdyby traktować dług jako prostą sumę obowiązków, których spełnienie miałoby doprowadzić do wykonania świadczenia (lub nawet jako tylko pojęcie, czyli kategorię wtórną, niestanowiącą elementu węzła obligacyjnego, będącą w relacji deskryptywnej w stosunku do obowiązków tworzących na płaszczyźnie idealnej stosunek zobowiązaniowy). Wtedy przyjmując defi nicję sukcesji syngularnej sformułowaną przez S. Grzybow- skiego [w:] supra, przyp. 13, należałoby w zasadzie odrzucić możliwość tego rodzaju następstwa prawnego co do przejęcia długu. 2/2011 IUSTITIA Prawo cywilne 65 Weźmy przykładowo sytuację prawną sprzedawcy jako strony dłużniczej w stosunku zobowiązaniowym ma- jącym swe źródło w umowie sprzedaży16. Ujmując rolę tego podmiotu [ewentualnie tych podmiotów – jako, że zamiast elementu podmiotu wyróżniamy stronę upraw- nioną (wierzyciela), dalej stronę zobowiązaną (dłużnika) oraz tworzące każdą ze stron podmioty prawa cywilnego stosunku zobowiązaniowego17] tylko od tej strony na- leży orzec, że jest on (tj. sprzedawca) zobowiązany do spełnienia świadczenia, polegającego na postawieniu kupującego w sytuację prawną i faktyczną, dotychczas mu przysługującą (będącą efektem przysługującego sprzedawcy prawa podmiotowego rzeczowego o cha- rakterze bezwzględnym – prawa własności). Aby jednak zobowiązanie w tym zakresie mogło być wypełnione, sprzedawca musi wykonać całą sekwencję pewnych czynności psychofizycznych stanowiących empiryczne zadośćuczynienie powinnościom (imperatywom) wyra- żonych w treści poszczególnych obowiązków prawnych. Chodzi tu o takie, jak obowiązki przeniesienia prawa własności, wydania rzeczy (zob. art. 535 KC in prime i in medio), udzielenia potrzebnych wyjaśnień o stosun- kach prawnych i faktycznych rzeczy sprzedanej, wydania dokumentów jej dotyczących (art. 546 KC). Powstanie i egzystencja wyżej wspomnianych powinno- ści są jednak uzależnione od tego, czy są one funkcjonal- nie związane z długiem18, a czego potwierdzenie prowadzi do możliwości wyprowadzenia z treści długu konkretnych obowiązków, których w umowie czy odpowiednich przepi- sach wyraźnie się nie wyraża i vice versa, z istnienia pewnych powinności można wnosić o treści długu19. Poza tym, dość częstym przypadkiem jest sytuacja, gdy niektóre obowiązki prawne pojawiają się już po powstaniu stosunku obligacyj- nego, a więc również po powstaniu jego części składowej – elementu długu. O bycie konkretnych obowiązków decyduje nie tylko zjawisko powstania danego stosunku zobowiązaniowe- go, także ma tu wpływ określona sytuacja prawna lub faktyczna zaistniała w trakcie przemijania węzła obliga- cyjnego. Przykładowo dla zobrazowania wpływu sytuacji faktycznej można podać fakt, gdy sprzedawca nie jest aktualnie właścicielem rzeczy przyszłej, co rodzi obowią- zek nabycia prawa własności tejże. Tę samą zależność widać przy sprzedaży rzeczy spodziewanej (emptio rei speratae), gdzie obowiązek zapłaty będzie miał różny materialny substrat, zależny od jakości i ilości rzeczy powstałych. Wpływ sytuacji prawnej ma miejsce, gdy strony istniejącego już stosunku zobowiązaniowego, zastrzegą w umowie sprzedaży będącej jego przyczyną, chwilę przejścia korzyści i ciężarów związanych z rze- czą oraz niebezpieczeństwa jej przypadkowej utraty lub uszkodzenia, inną niż moment wydania rzeczy. Chodzi o moment czasowo późniejszy, np. w pewien czas po wydaniu, jednak w przedziale współistnienia owego sto- sunku – por. ogólną treść art. 548 KC i dyspozytywną modyfikację z art. 548 § 2 KC – określone obowiązki będą ciążyć na sprzedawcy20. Zarysowana wyżej wypowiedź o dychotomii długu i obo- wiązków jest, jak się wydaje, jednym z naczelnych założeń twierdzenia głoszącego, że przejęcie długu to jeden z wypad- ków sukcesji syngularnej w dług, i co za tym idzie w stosunek zobowiązaniowy, choć na podstawie tego, co powiedziano, nie można określić czy chodzi o wstąpienie w całą sytuację podmiotową jako strony dłużniczej, czy w ograniczonym zakresie. Problem jest wysoce skomplikowany ze względu na reprezentowane w nauce różne stanowiska co do wyróżniania elementów zobowiązaniowego stosunku prawnego. Według jednych można używać „zbiorczego” pojęcia treści stosunku21, inni zastępują je nazwami uprawnień i obowiązków22. Wy- raźnie odmienne zdanie ma w tej kwestii A. Klein negujący powyższe klasyfi kacje uznając je za fałszywe (w rozumieniu nieodpowiedniości charakteryzowanej przez niedostateczność na poziomie deskryptywnym) opisujące normatywny byt sto- sunku zobowiązaniowego. Wyróżnia on już wspomniane: 1) 2) dług (obowiązek spełnienia świadczenia), konkretny obowiązek związany funkcjonalnie z dłu- giem, ale także: konkretne obowiązki niezwiązane funkcjonalnie z dłu- giem, konkretne obowiązki wierzyciela związane z długiem, nieposiadające odpowiednika w postaci roszczenia, konkretne obowiązki tegoż niezwiązane z długiem i nie- mające odpowiednika w postaci roszczenia, a ponadto uprawnienia kształtujące 3) 6) 23. 4) 5) 16 Przykład ten podaje A. Klein, op. cit., s. 25–26. 17 Zob. A. Klein, op. cit., s. 18–19. 18 Na funkcjonalne powiązanie między obowiązkami a długiem zwraca uwagę A. Klein, op. cit., s. 24–25 i n., przez które rozumie zależność tego rodzaju, że wykonanie poszczególnych konkretnych obowiązków prowadzi w efekcie do spełnienia świadczenia (s. 38). Autor powołuje się w tej mierze na S. Wąsowicza, który pierwszy użył terminu „funkcjonalne powiązanie” [w:] Konsekwencje monistycznego pojmowania przedmiotu praw, RPiE Nr 4/1959, s. 91 oraz [w:] Zarys teorii państwa i prawa, pod red. A. Łopatki, Poznań 1962, s. 408 i n. 19 A. Klein, op. cit., s. 26. 20 Ibidem, s. 24–25. 21 Tak S. Grzybowski [w:] op. cit., s. 178, 184–185; W. Czachórski [w:] Zo- bowiązania. Zarys wykładu, Warszawa 1998, s. 31, na które składają się uprawnienia i obowiązki. 22 Tak systematyzuje A. Wolter [w:] op. cit., s. 109, który jednak podkre- śla, że są to elementy podstawowe występujące w każdym stosunku, nie negując tym samym możliwości wyróżnienia innych w zależności od kon- kretnego przypadku. 23 Klasyfi kacja ta stanowi wniosek końcowy tej części rozważań A. Kleina, op. cit., s. 21–34. 66 Prawo cywilne IUSTITIA 2/2011 Tak zarysowane zagadnienie powoduje potrzebę za- stanowienia się, czy przykładowo obowiązki wymienione w pkt 3 i 4 lub prawa z pkt. 6 przechodzą na przejemcę? W tym natomiast warto przedstawić spetryfi kowany pogląd doktryny prawa cywilnego, zgodnie z którym sukcesja nastę- puje nie tylko w dług, ale co wielokrotnie było podkreślane, w stosunek zobowiązaniowy24. Z tego wyprowadza się dalszą wypowiedź, że przedmiotem sukcesji jest dług „obrośnięty” (określenie użyte przez K. Górnicza25) odnoszącymi się do niego elementami treści stosunku zobowiązaniowego. Ma się tu na uwadze również przejęcie uprawnień i obowiązków strony dłużniczej nieobjętych bezpośrednio treścią długu26. To szerokie rozumienie skutków przejęcia skłania do re- fl eksji, czy jego przedmiotem są uprawnienia kształtujące, czego zaaprobowanie stanowiłoby argument dla traktowa- nia przejęcia długu jako wywołującego zmianę podmiotową nie tylko w zakresie sytuacji dłużnika, ale szerzej, w zakresie kontrahenta umowy27. 2. Zwolnienie dotychczasowego dłużnika Po drugie, przejęcie długu powoduje zwolnienie do- tychczasowego dłużnika, na którego miejsce wstępuje przejemca jako nowy dłużnik w tym samym stosunku zo- bowiązaniowym, przy czym o zmianie strony dłużniczej można mówić tylko wtedy, gdy wymianie uległy wszystkie podmioty składające się na jej pojęcie. Reguła ta ma zasto- sowanie zarówno w zobowiązaniach niepodzielnych, soli- darnych, czy podzielnych, zobowiązujących do świadczenia jednorazowego. W zakresie świadczeń jednorazowych mogą istnieć pewne zastrzeżenia, mające swą przyczynę w odmien- nych zapatrywaniach co do przekształceń stosunku zobowią- zaniowego. Udowadniając jednak prawdziwość pojęcia zmia- ny strony dłużniczej w tym przypadku należy przypomnieć podstawową zasadę prawa cywilnego, zawartą w art. 379 KC, która głosi: „Jeżeli jest kilku dłużników albo kilku wierzycieli, a świadczenie jest podzielne, zarówno dług jak i wierzytel- ność dzielą się na tyle niezależnych części, ilu jest dłużników albo wierzycieli (…)”. Za autorytatywnym sądem doktryny przychylam się do twierdzenia, że podział długu i wierzy- telności na części (kilka długów i wierzytelności) powoduje powstanie odrębnych, samodzielnych stosunków zobowiąza- niowych28, gdzie w każdym z nich stronę dłużniczą stanowi indywidualny podmiot. Przejęcie długu następuje w ramach każdego z tych stosunków niezależnie, bez jakiegokolwiek związku z pozostałymi. Natomiast przy zobowiązaniach: niepodzielnych 1) (gdzie przedmiotem jest świadczenie niepodzielne – defi nitio per a contrario, vide art. 379 § 2 KC w zw. z art. 380 KC), a tym bardziej solidarnych , gdzie w obu stronę dłużniczą stanowi kil- ka osób, połączonych ze sobą bądź to właściwościami świadczenia (zobowiązania niepodzielne – ad 1), bądź przyjmując za B. Lewaszkiewicz-Petrykowską, znajdu- jących się w określonej sytuacji prawnej (fi gurze praw- 2) nej – solidarności biernej w rozumieniu art. 369 i n. KC – ad 2), która wyznacza ramy praw i obowiązków wielu osób29 o zmianie dłużnika można mówić tylko wtedy, gdy zmieniły się wszystkie podmioty składające się na pojęcie strony dłuż- niczej. Stąd, gdy zmianie uległa niepełna liczba podmiotów (znajdujących się w sytuacji z pkt. 1 i 2), zachodzi przekształ- cenie podmiotowe po stronie dłużniczej, niebędące tożsame z jej zmianą. Zauważyć można, że wielu autorów ogranicza się w swych analizach tylko do wpływu przejęcia długu na stosunek jednostronnie zobowiązujący do świadczenia jednorazowego, ewentualnie tylko wspominając o zjawi- skach bardziej złożonych występujących co do stosunków zobowiązaniowych jedno- lub dwustronnie zobowiązują- cych, ale także wzajemnych, obligujących do świadczeń okresowych czy ciągłych. Takie zawężenie wydaje się być niewystarczające na potrzeby rozważań monogra- ficznych. Należy więc wyrazić pogląd, według którego przejęcie części długu zobowiązującego do spełnienia świadczenia jednorazowego podzielnego, względnie cią- głego, powoduje powstanie w miejsce jednej – dwóch stron dłużniczych. Przy nabyciu tylko niektórych długów co do świadczeń okresowych, dotychczasowy dłużnik pozostaje nim nadal, tyle, że w wymiarze zubożonym o przejęte obowiązki, co do spełnienia odpowiednich świadczeń okresowych (co do których dłużnikiem stał się przejemca). W ramach zobowiązań wzajemnych, przejęcie długu doprowadzi przykładowo do powstania stosunku trójstronnego na linii podmiot X jako wierzy- ciel (będący dotychczas jednocześnie dłużnikiem) – pod- miot Y (stanowiący stronę dłużniczą wobec X), oraz na linii podmiot Z (przejemca długu X) – podmiot Y (będący w tej relacji stroną wierzycielską wobec Z). 24 Tak wyraźnie K. Górnicz, op. cit., passim (np. s. 26), także J. Gwiazdomor- ski, op. cit., s. 7; E. Łętowska [w:] op. cit., s. 929; J. Mojak [w:] Kodeks cywilny. T. I. Komentarz, pod red. K. Pietrzykowskiego, Warszawa 1997, s. 1100. Na- tomiast J. Gwiazdomorski w powoływanej tu pracy przytacza także pogląd S. Dniestrzańskiego, O przejęciu długu. Trzy odczyty, „Przegląd Prawa i Ad- ministracji” Rok XXXI, Lwów 1906, s. 22: „dług nie przechodzi na nowego dłużnika w tej postaci, w jakiej był u poprzednika” – niezależnie od przy- jęcia tej lub innej konstrukcji przejęcia długu – twierdzi S. Dniestrzański, którego zdaniem „na przejemcę przechodzi wiele, ale nie wszystko”. 25 Zob. K. Górnicz, op. cit., s. 32–37. 26 Ibidem, s. 32–37; E. Łętowska [w:] op. cit., s. 929. 27 O poglądach odwołujących się do konstrukcji zmiany kontrahenta umowy, przykładowo głoszącego, że dla wstąpienia w całą sytuację dotych- czasowego dłużnika nie jest wystarczające samo przejęcie długu, lecz zmia- na kontrahenta umowy, zob. K. Górnicz, op. cit., s. 42 i n. 28 Tak też K. Górnicz, op. cit., s. 56, który uważa, że wobec podzielności świadczenia przejęcie części długu powoduje rozpad dotychczasowego sto- sunku zobowiązaniowego na dwa, niezależne stosunki, w tym przypadku o charakterze jednostronnie zobowiązującym. 29 Por. B. Lewaszkiewicz-Petrykowska, Konstrukcja solidarności biernej w Kodeksie cywilnym, „Studia Prawno-Ekonomiczne”, T. XII, Łódź 1974, s. 67 i n. 2/2011 IUSTITIA Prawo cywilne 67 Uważam, że związek zachodzący pomiędzy nabyciem długu przez sukcesora a zwolnieniem z tegoż pierwotnie zo- bowiązanego, to związek zarachowania, a więc występujący tylko na zasadzie normy prawnej, tzn. istnieje tylko dlatego, że istnieje norma (werbalnie wyrażona w art. 519 § 1 KC). Reasumując, należy podkreślić, że mówiąc o zmianie dłużnika przyjąć należy rotacyjną wymianę podmiotów zobligowanych z danego stosunku zobowiązaniowego, a nie jakiekolwiek przekształcenia podmiotowe tegoż. 3. Brak wpływu przejęcia długu na egzystencję podmiotowo przekształconego stosunku zobowiązaniowego jako cecha odróżniająca od nowacji Po trzecie, stosunek zobowiązaniowy, w obrębie którego dokonywa się przejęcie długu, pozostaje co do istoty tym samym w zakresie pozostałych elementów. Zmiana przeja- wia się jedynie w zmianie podmiotowej strony dłużniczej, natomiast zarówno obowiązki i uprawnienia z długiem związane, jak i sam przedmiot zobowiązania, pozostają niezmienione (kontrowersje dotyczą w zasadzie praw kształ- tujących, o czym już powyżej)30. Stosunek zobowiązaniowy istnieje nadal, jak nadal istnieje przyczyna prawna jego po- wstania. Cecha ta jest szczególnie przydatna przy odróżnie- niu zmiany dłużnika w drodze przejęcia długu od nowacji (o czym poniżej). Umowa o przejęcie długu 1. Postacie umowy Na gruncie obowiązującego KC podstawową kategorią konstrukcyjną instytucji przejęcia długu jest umowa cywil- noprawna, przewidziana w art. 519 § 2 pkt 1 i 2 KC. Kodeks cywilny przewiduje tu dwie odmiany umowy 2) wyróżnione ze względu na podmioty uczestniczące: 1) umowę między wierzycielem a osobą trzecią za zgodą dłużnika – art. 519 § 2 pkt 1 KC oraz umowę między dłużnikiem a osobą trzecią za zgodą wierzyciela – art. 519 § 2 pkt 2 KC. Pierwszą31 i zarazem w zgodnej opinii najlepiej oddającą istotę instytucji przejęcia długu była czynność prawna, w któ- rej współdziałali przejemca, dotychczasowy dłużnik i wie- rzyciel32. Oczywiście odnośnie do powyższego występowały nader odmienne zapatrywania co do konstrukcji prawnej takiego przejęcia. Szczególnie niejasna, aczkolwiek niekwe- stionowana, była rola wierzyciela w tej czynności, co m.in. doprowadziło do powstania dwóch przeciwstawnych teorii prawnego charakteru omawianej instytucji – teorii rozporzą- dzenia (Verfugungstheorie) i teorii oferty (Angebotstheorie)33. Natomiast przejęcie długu drogą umowy, zawieranej mię- dzy wierzycielem i przejemcą, było przedmiotem krytyki co do istoty, tak ze względu na błędność konstrukcji, jak i nie- przydatność z punktu widzenia potrzeb obrotu gospodarcze- go34. Krytyka opiera się na przyjęciu założenia o prawdziwości twierdzenia naczelnego o charakterze przejęcia długu i wy- kazaniu w oparciu o nie wadliwości dla tej instytucji modelu czynności wierzyciel – przejemca. Zgodnie z tym twierdzeniem, umowa przejęcia długu ma charakter rozporządzenia35 – jej bezpośrednim celem i skut- kiem jest przesunięcie majątkowe poprzez rozporządzenie długiem, powodujące zwiększenie majątku dłużnika pierwot- nego (wyjście pasywów) i zmniejszenie majątku przejemcy (o nabyte passivum). Stąd majątek wierzyciela pozostaje nie- naruszony, gdyż treść i rozmiar jego wierzytelności pozostaje niezmieniona, czyli przejęcie długu wywołuje konsekwencje majątkowe tylko na linii dłużnik (D) – przejemca długu (P), nie oddziałując na majątek wierzyciela (W)36. Tak więc umowa o przejęcie długu, która jest po stronie przejemcy rozporządze- niem, nie może być zawarta z wierzycielem jako kontrahentem tejże. Creditor może co najwyżej ją zatwierdzić, co ma miejsce, gdy stronami są przejemca i pierwotny dłużnik. Naturalne bowiem jest, że „przeciwnikiem” tego, kto rozporządza (P) jest ten, kogo owo działanie dotyka (D). Powyższe stanowi realizację podstawowej zasady prawa cywilnego głoszącej, że stosunek zobowiązaniowy ma charakter więzi względnej, istniejącej między oznaczonymi podmiotami (inter partes) ze względu na ich zachowania (oświadczenia woli). Powo- duje to niedopuszczalność zarówno samego zobowiązania kogokolwiek bez jego zgody do świadczenia, jak i to, że nikt nie może być wbrew swej woli pozbawiony kwalifi kacji jako strony stosunku obligacyjnego37. Dłużnik może mieć interes w pozostawaniu zobowiązanym względem wierzyciela. Polski Kodeks zobowiązań z 1933 r.38, podobnie jak BGB i ABGB, dopuszczał przejęcie długu poprzez: po pierwsze, umo- 30 Por. podobnie w tym względzie stanowisko SN wyrażone w orzeczeniu z 10.1.1972 r., I CR 359/71, OSN Nr 7–8/1972, poz. 136. 31 Umowę między przejemcą a dłużnikiem zatwierdzaną przez wierzy- ciela przewidywał Kodeks cywilny niemiecki z 1896 r. (§ 415 BGB) oraz austriacki (§ 1405 ABGB) jeszcze sprzed trzeciej nowelizacji z 1916 r. Nato- miast możliwość przejęcia długu w drodze kontraktu między wierzycielem a przejemcą (bez udziału dłużnika), przewidywał zarówno znowelizowany już ABGB (§ 1406), jak i BGB (§ 414). 32 Tę postać przejęcia długu spotykano znacznie częściej w praktyce. 33 J. Gwiazdomorski, op. cit., s. 90–154, omawia aż cztery stanowiska zaję- te na gruncie BGB i ABGB, co do prawnej istoty przejęcia długu zachodzą- cego przy współudziale wierzyciela, dłużnika pierwotnego i przejemcy. 34 Krytykę taką zdecydowanie przeprowadził J. Gwiazdomorski [w:] op. cit., s. 154–166, gdzie przedstawił jednak poglądy innych autorów, którzy albo jak, np. S. Dniestrzański (O przejęciu długu..., op. cit.), czy W. Fluhme (Die Th eorieen der Passiv-Succession, Dortmund 1896) uważają § 414 BGB za przypadek ekspromisji i w związku z tym nie mają większych zastrzeżeń, albo traktując omawianą instytucję za przejęcie długu wyrażają zapatry- wania przeciwne niż J. Gwiazdomorski. Tak przykładowo K. Cosack zali- cza umowę o przejęcie długu między wierzycielem i przejemcą do typu czynności rozporządzających na korzyść trzeciego. Zdaniem J. Ungera, przejęcie długu w drodze omawianej umowy polega na tym, że wierzyciel przenosi dług z dotychczasowego dłużnika na przejemcę. 35 Tak J. Gwiazdomorski, op. cit., s. 156. 36 Ibidem, s. 155. 37 Ibidem, s. 157. 38 Rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej – Kodeks zobowiązań, Dz.U. Nr 82, poz. 598 ze zm.; dalej jako: KZ. 68 Prawo cywilne IUSTITIA 2/2011 wę między wierzycielem a nowym dłużnikiem (art. 183 KZ)39 bez wiedzy, zgody, lub nawet woli dłużnika pierwotnego, przy czym skutek w postaci zwolnienia dotychczasowego zobo- wiązanego, następował tylko wtedy, gdy wyraźnie wypływał z umowy (art. 183 § 2 KZ). W razie wątpliwości nowy dłużnik był uważany za dłużnika solidarnego (art. 183 § 3 KZ). Po drugie, poprzez umowę między dawnym dłużnikiem a no- wym, pod warunkiem wyrażenia zgody przez wierzyciela (art. 184 KZ). Widać z tego wyraźnie, że również polski usta- wodawca akcentował wymóg zgody wierzyciela dla skutecz- ności omawianej czynności, bądź to w postaci oświadczenia woli (przyjęcia oferty, jak w sytuacji z art. 183 KZ), bądź w drodze zwykłej akceptacji (art. 184 KZ in primo)40. Nato- miast czynność pomiędzy wierzycielem i przejemcą miała charakter czysto dychotomiczny, tzn. wywierała skutek bez zgody dłużnika, którą uważano za zbędną. Argumentacja tego opierała się na założeniu, że dłużnik niczego przez umo- wę wierzyciela z przejemcą nie traci, a ponadto na wniosko- waniu, iż skoro wierzyciel może przyjąć świadczenie od osoby trzeciej, to tym bardziej może przyjąć na miejsce dotychcza- sowego dłużnika nowego (argumentum a minori ad maius)41. Dopiero obowiązujący KC wyraźnie wymaga w art. 519 § 2 pkt 1 zgody dłużnika w przypadku umowy o przejęcie długu dokonywanej pomiędzy wierzycielem a osobą trzecią. Niezależnie od wyżej wspomnianych i komparatystycznie omówionych dwóch rodzajów umów o przejęcie długu, KC w Księdze III Tytule IX Dziale II „Zmiana dłużnika”, zawiera szczególną regulację w kwestii przejęcia długu na podstawie umowy o przeniesienie własności nieruchomości. Norma z art. 523 KC42 ze względu na swój zakres zastosowania wy- pełnia lukę prawną, gdyż sama czynność prawna zobowiązu- jąca do przeniesienia własności nieruchomości nie powoduje przejęcia przez nabywcę długów ciążących na tej rzeczy. 2. Wymóg zgody udzielanej przez osoby niezawierające umowy o przejęcie długu Jak wyżej wspomniano, przejęcie długu dokonywa się wskutek zawarcia umowy pomiędzy wierzycielem a osobą trzecią albo między dłużnikiem a osobą trzecią. Wspo- mniano również, o tym, że aby owe czynności wywołały zamierzony skutek, musi zostać zrealizowany dodatkowy element stanu faktycznego w postaci wyrażenia zgody odpo- wiednio przez pierwotnie zobowiązanego lub wierzyciela. Rodzi się więc pytanie o prawną typizację przejęcia długu, a dokładniej o określenie konstrukcji czynności prawnej bę- dącej jego źródłem. Racja dla konieczności wyrażenia zgody przez dłużnika była argumentowana wyżej. Podobnie zresztą można udowadniać trafność rozwiązania polegającego na uzyskaniu zgody wierzyciela. Po pierwsze, wychodząc z ge- neralnej cechy stosunku zobowiązaniowego, zakładającej jego prawne istnienie tylko co do podmiotów, które własną wolną wolą tak ukształtowały swą sytuację prawną, że doprowadziły do powstania owej więzi, należy przyjąć, że przejęcie długu jako zdziałane inter alios, wbrew wiedzy czy woli wierzyciela byłoby niedopuszczalne, gdyż mogłoby pogarszać jego sytua- cję (szczególnie majątkową ujawniającą się w tak realnym, jak i potencjalnym zmniejszeniu szans uzyskania świadczenia)43. Wynika to także z charakteru czynności przejęcia długu jako rozporządzenia lub zobowiązania, czyli wywołującej skutki w zakresie przesunięć składników czynnych i biernych ma- jątków osób ją dokonujących. Należy przy okazji zauważyć, że o ile przesłanka zgody wierzyciela nie była nigdy kwestionowana44, to potrzeba akceptacji ze strony dłużnika była poddawana w wątpliwość, co jak już powiedziano było przyczyną nader odmiennych zapatrywań co do prawidłowości konstrukcji teoretycznej i przydatności praktycznej przejęcia długu w drodze czyn- ności wierzyciela i przejemcy, bez zatwierdzenia przez do- tychczas zobowiązanego45. teoria oferty i teoria rozporządzenia Zgoda podmiotów nieuczestniczących w zawarciu umowy o przejęcie długu może mieć różny walor prawny w zależności od przyjęcia za prawdziwy określony model konstrukcyjny tej czynności, przy czym mające tu znaczenie dwie główne teorie, tj.: 1) 2) powstały w oparciu o rozważania charakteryzujące sytua- cję prawną wierzyciela. Na gruncie teorii oferty46 dopusz- czalna jest tylko umowa wierzyciela (W) i przejemcy (P), a ewentualne porozumienie między tym ostatnim a dłuż- nikiem (D) odnośnie przejęcia długu ma charakter czysto wewnętrzny i akcydentalny. Czynność W i P urealnia się, jak każda umowa, przez złożenie oferty (przez podmiot P) i jej przyjęcie (przez W). W sytuacji fi nalizacji pertraktacji na linii D–P, przejemca, ewentualnie dotychczasowy dłużnik 39 Artykuł 183 KZ miał zapewne swój polski archetyp we wzorowanym na § 414 KCN i § 1406 KCA art. 121 projektu prawa o zobowiązaniach E. Tilla, lub w art. 205 ust. 1 projektu takiegoż prawa L. Domańskiego. 40 Por. zwłaszcza J. Korzonek, I. Rosenbluth, Kodeks zobowiązań. Komen- tarz, Kraków 1934, s. 399–402, szczególnie zamieszczony tam fragment projektu prawa o zobowiązaniach pod red. E. Tilla. 41 Vide R. Longchamps de Bérier, Zobowiązania, Lwów
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Iustitia. Kwartalnik Stowarzyszenia Sędziów Polskich Nr 2(4)/2011
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: