Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00393 005823 14493155 na godz. na dobę w sumie
Iustitia. Kwartalnik Stowarzyszenia Sędziów Polskich Nr 3(5)/2011 - ebook/pdf
Iustitia. Kwartalnik Stowarzyszenia Sędziów Polskich Nr 3(5)/2011 - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 57
Wydawca: C. H. Beck Język publikacji: polski
ISBN: Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> prawo i podatki >> inne
Porównaj ceny (książka, ebook (-5%), audiobook).

Wydawnictwo C.H. Beck Sp. z o.o. we współpracy ze Stowarzyszeniem Sędziów Polskich „Iustitia” prezentuje Kwartalnik „IUSTITIA”. Periodyk ten jest pismem sędziów. Nie oznacza to, że jest adresowany tylko do sędziów i redagowany tylko przez sędziów, ale przedstawia treści istotne dla wszystkich prawników, a także innych pracowników wymiaru sprawiedliwości.

Kwartalnik „Iustitia” stanowi forum dyskusyjne umożliwiające wymianę poglądów na temat sądownictwa, ambicją osób je współtworzących jest nawiązanie do chlubnych przedwojennych tradycji piśmienniczych. W każdym numerze znaleźć można część naukowo-literacką. Zamieszczamy różne formy publikacji dotyczące wszystkich dziedzin prawa, w tym cywilnego, karnego i administracyjnego, ze szczególnym uwzględnieniem zagadnień ustrojowych, co zapewnia dostęp do najświeższych informacji, rzetelnej wiedzy oraz aktualnych orzeczeń, stanowiąc praktyczne i pomocne narzędzie w codziennej pracy.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

IUSTITIA Kwartalnik Stowarzyszenia Sędziów Polskich Nr 3(5)/2011 Rocznik 2, strony 113–164 Umowna modyfikacja zasad odpowiedzialności kontraktowej Andrzej Śmieja Dobrzy sędziowie są najważniejsi – rozmowa z profesorem Tadeuszem Erecińskim Wielka Karta Sędziów Australijskie prawo karne (zagadnienia wybrane) Dariusz Drajewicz Rada Programowa: SSA Rafał Dzyr, prezes SN prof. Tadeusz Ereciński, SSN Jacek Gudowski, SSA Dariusz Kala, prof. Czesław Martysz, prof. Andrzej Marek, prof. Herbert Szurgacz, prof. Andrzej Śmieja, SSN prof. Kazimierz Zawada ISSN 1640-8365 cena 19 zł w tym 5 VAT www.kwartalnikiustitia.pl 3/2011 IUSTITIA Spis treści 113 Edytorial . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 114 Krystian Markiewicz Wykład o kapitale społecznym . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 115 Maciej Strączyński Temat numeru Umowna modyfi kacja zasad odpowiedzialności kontraktowej . . . . . . . . . . . . . . . . . 117 Andrzej Śmieja Prawo cywilne Podział majątku wspólnego obciążonego hipoteką w orzecznictwie SN . . . . . . . . . . 126 Marta Knotz Prawo karne Australijskie prawo karne (zagadnienia wybrane) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 131 Dariusz Drajewicz Rozpoznanie wniosku obrońcy z urzędu o zasądzenie wynagrodzenia w postępowaniu odwoławczym i kasacyjnym – glosa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 136 Krzysztof Dąbkiewicz Artykuł 75 § 1a Kodeksu karnego – oczekiwania a rzeczywistość . . . . . . . . . . . . . . 139 Prawo ustrojowe Czy sędzia może podlegać ocenom okresowym? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 144 Marek Przysucha Wielka Karta Sędziów . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . I–IV Ważne pytania Dobrzy sędziowie są najważniejsi z profesorem Tadeuszem Erecińskim rozmawia Krystian Markiewicz . . . . . . . . . . . . 147 Przegląd wydarzeń Sprawy bieżące . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 152 Bartłomiej Przymusiński Anna Adamska-Gallant Wieści ze świata . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 157 Adam Walach Anna Adamska-Gallant Tomasz Posłuszny Bez togi List Dyrektorów i Kierowników Finansowych Sądów do Ministra Sprawiedliwości . . 163 Varia O sądowych pieniaczach . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 164 Maciej Jońca Rada Programowa SSA Rafał Dzyr prezes SN prof. Tadeusz Ereciński SSN Jacek Gudowski SSA Dariusz Kala prof. Czesław Martysz prof. Andrzej Marek prof. Herbert Szurgacz prof. Andrzej Śmieja SSN prof. Kazimierz Zawada Kolegium Redakcyjne SSR Edyta Bronowicka SSO Janusz Kaspryszyn SSR Aleksandra Marek-Ossowska SSR Bartłomiej Przymusiński SSR Tomasz Zawiślak Redakcja Redaktor Naczelny: SSR Krystian Markiewicz Redaktor Prowadząca: Izabela Politowska 114 Edytorial Szanowni Czytelnicy, IUSTITIA 3/2011 Kwartalnik obchodzi rocznicę istnienia. Nie czas na podsumowania, ale raczej na wyrażenie zadowolenia, że czasopismo się rozwija, jest dostrzegane na rynku czasopism prawniczych i przede wszystkim chcecie je Państwo czytać. Miał to być i jest periodyk o sędziach i sądownictwie, wiele zamieszczanych w nim artykułów stanowi pomoc w podnoszeniu kwalifi kacji za- wodowych. Tym samym umożliwia realizację rzymskiej maksymy, że w stosowaniu prawa najważniejsi są dobrzy sędziowie, do której odwołuje się prof. Tadeusz Ereciński w publikowanym w niniejszym numerze wywiadzie. Zwrócił on uwagę na szereg fundamentalnych kwestii dotyczących funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, a także planów stawianych przed Komisją Kodyfi kacyjną Prawa Cywilnego. Prawo cywilne zajmuje w naszym czasopiśmie czołowe miejsce. W tym bloku zamieszczamy będący tematem numeru artykuł autorstwa prof. Andrzeja Śmieji pt. „Umowna modyfi kacja zasad odpowiedzialności kontraktowej”. W publikacji zostały poruszone istotne zagadnienia prawa zobowiązań, jak: swoboda umów w kształtowaniu zasad odpowiedzialności dłużnika za szkodę, jaką wyrządził wierzycielowi poprzez nieprawidłowe wykonanie zobowiązania; dopuszczalności mody- fi kacji reguł dotyczących odpowiedzialności kontraktowej, w tym odpowiedzialność za doznaną przez wierzyciela szkodę na osobie; problem związku przyczynowego umownego zawężenia zakresu szkód podlegających naprawieniu oraz ograniczenia wysokości odszkodowania. Także blok karny zawiera ciekawe propozycje. Warto zapoznać się z uwagami sędziego Dariusza Drajewicza na temat australijskiego systemu prawa karnego. Kontynuujemy przychylnie przyjętą przez Czytelników formę krótkich komentarzy praktyków, które tym razem odnoszą się do art. 75 § 1a Kodeksu karnego. Obowiązkową lekturę stanowić powinna Wielka Karta Sędziów. Zawiera ona przyjęty przez Radę Konsultacyjną Sędziów Europejskich zbiór podstawowych zasad dotyczących praworządności i wymiaru sprawiedliwości, które powinny być respek- towane w demokratycznym państwie prawnym. Mogą one stanowić dobrą podstawę do dyskusji nad potrzebą opracowania nowego aktu prawnego, swoistej konstytucji dla całej władzy sądowniczej. To ostatnie zagadnienie będzie tematem konferencji organizowanej przez Redakcję Kwartalnika i Wydawnictwo C.H. Beck, z której relację zamieścimy w najbliższym numerze. Wyżej odwołałem się do maksymy, że najważniejsi są dobrzy sędziowie. Ostatnio w stan spoczynku przeszedł niewątpli- wie jeden z nich Pan Sędzia Gerard Jankowiak, wieloletni wychowawca sędziów apelacji katowickiej, jak zgodnie określono – „człowiek–instytucja”. Dziękując serdecznie za dotychczasowe cenne rady, wyrażam nadzieję, że zechce dalej dzielić się swoją wiedzą, także na naszych łamach. (cid:132) Krystian Markiewicz Redaktor Naczelny „IUSTITIA” Kwartalnik Stowarzyszenia Sędziów Polskich Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia” ul. Płocka 5a, 01-231 Warszawa tel.: (22) 535 88 31, faks: (22) 535 88 32 e-mail: biuro@iustitia.pl www.iustitia.pl Redakcja: Redaktor Naczelny: Krystian Markiewicz Redaktor Prowadząca: Izabela Politowska Stali współpracownicy: Łukasz Piebiak, Dariusz Drajewicz Adres Wydawcy i redakcji: Wydawnictwo C.H. Beck ul. Bonifraterska 17, 00-203 Warszawa tel.: (22) 33 77 600, fax: (22) 33 77 602 e-mail: kwartalnikiustitia@beck.pl www.kwartalnikiustitia.pl Skład i łamanie: DTP Service www.dtpservice.pl ISSN: 1640-8365 Artykuły: Redakcja zastrzega sobie prawo dokonywania zmian redak- cyjnych w nadesłanych opracowaniach. Materiałów nieza- mówionych Redakcja nie zwraca. Z chwilą przekazania tekstu Redakcji Autor przenosi prawa autorskie do publikacji utworu w kwartalniku oraz jego rozpowszechniania na innych polach eksploatacji, jak: Internet, publikacje Wydawnictwa C.H. Beck, chyba że inaczej uzgodniono w odrębnej umowie. Prawem au- torskim chronione jest również wprowadzanie treści materiałów do banków danych oraz przenoszenie tych treści na nośniki dźwięku i obrazu. Warunki prenumeraty: wpłaty na prenumeratę przyjmowane są za pomocą polecenia przelewu bankowego na rachunek Wydawcy: Wydawnictwo C. H. Beck ul. Bonifraterska 17, 00-203 Warszawa Nr konta: 52 1240 6247 1111 0000 4973 5420 Cena prenumeraty (4 numery) wynosi: 59 zł (w tym 5 VAT) – doliczając koszty przesyłki Ceny ogłoszeń Czarno-białe: cała strona – 6000 zł, ½ strony – 3400 zł Kolorowe: IV str. okł. – 13 000 II lub III str. okł. – 11 000 Insert: 0,90 zł sztuka Powyższe ceny nie zawierają VAT i dotyczą reklam gotowych. Płatność przelewem po otrzymaniu faktury VAT i egzemplarza okazowego. Na IV stronę przyjmowane są wyłącznie ogło- szenia całostronicowe. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść zamiesz- czonych ogłoszeń. W sprawie ogłoszeń należy kontaktować się z Działem Reklamy – Monika Kosmólska, tel.: (22) 33 77 441, fax: (22) 33 77 601 reklama@beck.pl Nakład: 3200 egz. Cena: 19 zł/egz. (w tym 5 VAT) 3/2011 IUSTITIA Wykład o kapitale społecznym Ten felieton jest nieco spóźniony. Planowałem go napisać do poprzedniego numeru Kwartalnika, oznaczonego jako 2(4)/2011, ale tam jego miejsce zajęły „Rozważania o god- ności”, napisane jeszcze w grudniu 2010 r. i też spóźnione z wydaniem o jeden numer. Tymczasem dzieje się bardzo dużo i zastanawiałem się, czy nie trzeba dać pierwszeństwa innym tematom. Cykl wydawniczy Kwartalnika sprawia jed- nak, że na tematy zupełnie aktualne pisać się nie da. Opisy- wany problem jest zaś stale ważny, a jeśli Czytelnicy wyciągną z felietonu jakieś wnioski dla siebie, warto poruszyć go już teraz. W grudniu 2010 r. w Warszawie odbył się I Kongres Nauk Sądowych, innymi słowy, pierwszy polski zjazd bie- głych wszelkich specjalności. Biegłych było bardzo wielu, zaprosili wielu gości (w tym niżej podpisanego), ale wśród owych gości chyba najważniejszym był prof. Janusz Czapiński. Zastanawiałem się, co ten wybitny socjolog może powiedzieć biegłym sądowym, jaki jest związek jego dziedziny z dzia- łalnością biegłych. Okazało się, że miejsce dla socjologii jest wszędzie. Profesor Czapiński wygłosił wykład o kapitale, który jest gwarancją sukcesów społeczeństwa. Jaki to kapitał? Nie kapitał materialny, nie bogactwo. Kapitał inwestycyjny czy surowce można obecnie sprowadzić skądkolwiek. Nie kapitał ludzki, czyli zdolności indywidualne, bogactwo wiedzy. Jeśli trzeba, to zdolnych, myślących ludzi też można sprowadzić, zjawisko drenażu mózgów świat doskonale zna. Najważniejszy jest trzeci rodzaj kapitału: społeczny. On decyduje o możliwości wykorzystania dwóch pierwszych – materialnego i ludzkiego. Kapitał społeczny to wzajemne zaufanie ludzi, ich zdolność do współpracy, otwartość. To właśnie kraje o wysokim ka- pitale społecznym umieją najlepiej wykorzystać posiadane dobra materialne i ludzkie. Widać wolę współdziałania, chęć maksymalnego wykorzystania możliwości. Aby to osiągnąć, trzeba wznieść się ponad podziały lub je zlikwidować. Wyjść z założenia, że wszyscy wokoło są godni zaufania i dążą do wspólnego dobra. Działać razem. Wtedy sprawdzi się zasada, że duży może więcej. W krajach o wysokim kapitale społecznym ludzie ufają sobie nawzajem. W krajach o niskim kapitale społecznym każdy ufa tylko sobie i swojej rodzinie oraz najbliższym przyjaciołom, a innych traktuje podejrzliwie. Wysoki kapi- tał społeczny to wola współpracy z każdym, z kim tylko się da, niski – to zamykanie się we własnym kręgu i traktowanie wszystkich spoza niego jako co najmniej konkurentów, jeśli nie wrogów. Wysoki kapitał społeczny to także masowe i chęt- ne, dobrowolne zrzeszanie się w organizacjach, aby razem coś osiągnąć. Przy niskim kapitale społecznym jest odwrot- Mowa prezesowa 115 nie: przystąpienie do jakiejkolwiek organizacji uważane jest przez wielu za utratę osobistej niezależności. Jak w czasach PRL krąży mantra: „Ja się z zasady do żadnej organizacji nie zapisuję”. Ale wówczas tymi słowami ludzie niezależnie myślący bronili się przed naciskami działaczy, zmuszających ich do wstąpienia do PZPR. W wolnym kraju te słowa ozna- czają co innego: samoizolację z wyboru, brak woli dokonania czegokolwiek wspólnie z innymi. Wspólnie z innymi każdy potrafi tylko narzekać, że nigdy nic się nie uda zrobić, bo JA wiem, jak tego dokonać, ale ONI… Poziom kapitału społecznego daje się zmierzyć socjolo- gicznymi metodami badawczymi. Profesor Czapiński wyliczył kraje o najwyższym kapitale społecznym. Przoduje w świecie Dania, czołówkę stanowią inne kraje skandynawskie i Kana- da. Są to zarazem kraje o wysokim poziomie życia i najwyż- szym poziomie zadowolenia z życia. Duńczycy ufają sobie do tego stopnia, że gdy na skrzyżowaniu zapala się zielone światło, wszystkie samochody ruszają jednocześnie i nikt nie czeka, aż odjadą pojazdy stojące przed nim. Duński kierowca wie, że wszyscy ruszą wraz z nim i nikt nikomu nie wpadnie na zderzak. W Danii dwie trzecie obywateli należy do róż- nych stowarzyszeń i związków, chociaż nie muszą (badania nie uwzględniały przynależności obowiązkowej). Również w Danii przed laty Jej Królewska Mość Małgorzata II po- wiedziała do rodaków: „Moi drodzy, mam na imię Małgosia i chciałabym, żebyśmy wszyscy mówili sobie po imieniu jak przyjaciele”. I tak też się stało. Wykład prof. Janusza Czapińskiego był dla biegłych waż- nym sygnałem: jeżeli chcecie osiągnąć swoje cele, musicie współpracować. Nie szukać różnic, które w przypadku bie- głych są niejako naturalne, bo przecież są to ludzie uprawia- jący setki zawodów, cały przekrój społeczeństwa, lecz znaleźć wspólną płaszczyznę. I biegli posłuchali. W końcowej uchwa- le postanowili utworzyć federację stowarzyszeń skupiających biegłych i rzeczoznawców, a niezależnie od tego podjąć sta- rania w celu utworzenia Stowarzyszenia Biegłych Sądowych. Razem działać, razem osiągać swoje cele. I ja tam byłem, miód i wino piłem (po obradach), a w trak- cie obrad zabrałem głos już po prof. Januszu Czapińskim i gorąco zachęcałem biegłych do wzajemnej współpracy. Po kilkunastu latach działalności w „Iustitii” przekonałem się dobitnie, ile daje zgoda, a co powoduje niezgoda. I wyszedłem z tych obrad przepełniony zazdrością. Dlaczego biegli sądowi, którzy zjechali się po raz pierwszy w historii, niemal się nie znali, reprezentowali cały przekrój zawodów, całą Polskę, a było ich wieluset, tak łatwo doszli do zgody? Dlaczego oni chcą i mogą, a my… Dalej nie napiszę, bo nie byłaby to już zazdrość, lecz za- wiść, cecha niskiego kapitału społecznego. Jednak każdy, kto przyjrzy się środowisku sędziów, łatwo dostrzeże, jak świetnie i szybko potrafi my się podzielić. Tu cywiliści, tam karniści, więc nieważne, który kandydat (do kolegium, na prezesa) 116 Mowa prezesowa IUSTITIA 3/2011 jest merytorycznie lepszy. Ważne, żeby nasz, bo wtedy o nas zadba, a nie o nich. Nieważne, który kandydat do Krajowej Rady Sądownictwa jest lepszy, ważne, aby był nasz, z nasze- go okręgu, z naszego układu. To nam będzie wtedy lepiej, a im będzie gorzej. Tu jesteśmy my z centrali (czyli stolicy okręgu), tam wy z terenu (czyli mniejszych sądów). My re- jonowi, wy okręgowi. A jeszcze wyżej oni – apelacyjni, już w ogóle nie z tego świata. Tu administracyjni, tam powszech- ni. Tu oceniający, tam oceniani. Ci, co uchylają, ci, którym się uchyla. Wy, oni, wy, oni. Czemy nie „my”? Dlaczego tak trudno uzyskać wśród sędziów powszechną zgodę? Nawet w sytuacji, gdy mamy poważny, wspólny cel. Jak w 2008 r., walcząc o uzyskanie godziwszych zasad wynagrodzenia; jak dziś, gdy walczymy (znowu sędziowie muszą walczyć – czy to jest normalne?) o lepsze prawo o ustroju sądów powszech- nych. Cel niby mamy zawsze ten sam. Ale rozbieżne poglądy co do metod powodują, że już się tak łatwo nie godzimy. Bo niektórzy musieliby ustąpić, przyjąć w imię jedności sposób działania obrany przez innych, nawet jeśli sami uważają, że nie jest on najlepszy. Zaufać większości. W Polsce dla partii politycznych, które tworzą władzę ustawodawczą i wykonawczą, kapitał społeczny nie jest źród- łem jedności. Jedność osiągają one metodą kija i marchewki. Kto się nie podporządkuje decyzjom władz, temu mówi się „do widzenia”. Nie będzie miejsca na liście wyborczej, dobrze płatnej funkcji w parlamencie, w ministerstwie, w spółce Skarbu Państwa. Za lojalność zaś idzie się w górę, są po- sady, są więc pieniądze. Sędziowie, trzecia władza, mogą osiągnąć jedność tylko wysokim zaufaniem wzajemnym, wysokim poziomem kapitału społecznego. „Iustitia” sędziów stara się reprezentować, ale władzy przecież nad nimi nie ma żadnej. Jeśli sami nie odczujemy wewnętrznej potrze- by jedności, to jedności tej nie będzie i kropka. Nie będzie też osiągnięć. Bo w przeciwieństwie do władz politycznych, będziemy rozbici. Pojawiały się już z różnych stron głosy, że warto byłoby przyjrzeć się wzorcom ustroju sądów w niektórych krajach. Nas dzieli nawet ustawa. Są zaś kraje, gdzie istnieje tylko jedno stanowisko: sędzia. Miejsce służbowe jest czymś wtór- nym, ma charakter organizacyjny. U nas, patrząc również na „Iustitię”, widać wyraźne podziały. I gdy Iustitianin otrzymuje od Prezydenta RP powołanie na stanowisko sędziego sądu apelacyjnego, gdy zostaje prezesem sądu okręgowego, z jednej strony cieszę się i chciałbym mu pogratulować, z drugiej boję się, że otrzymam wkrótce jego rezygnację z członkostwa. Bo na tych stanowiskach jest więcej byłych Iustitian niż aktual- nych. Widać inaczej wygląda świat sądownictwa oglądany z miejsc, które sędzia Dariusz Wysocki z Płocka – niebędący członkiem „Iustitii” – nazwał na łamach „Rzeczypospolitej” wieżami z kości słoniowej. Aż boję się to pisać, żeby ci, którzy pomimo osiągnięcia wysokich stanowisk sędziowskich są z nami, nie poczuli się urażeni i nie odeszli. Bo trzeba cenić fakt, że chcą zachować więź z kolegami, znać ich problemy, dzielić się doświadczeniem. Jest ich 53 w sądach apelacyj- nych, 39 w administracyjnych, troje w Sądzie Najwyższym: ludzie wysokiego kapitału społecznego. Oni nie zamknęli się w owych „wieżach z kości słoniowej”. Kapitał społeczny, tak niski w Polsce – kraju przysłowio- wego „polskiego piekiełka” – jest jedyną szansą sędziów. Mu- simy go w naszej branży podnieść. Musimy to robić wszyscy, jednocząc nasze środowisko od dołu, zachęcając wszystkich kolegów do współdziałania. Potrzebne nam jest ich poparcie, rzeczywiste, nieograniczające się do zdawkowych zwrotów, że są „sympatykami” naszych działań, ale czasu na działalność nie mają, albo dla zasady nigdzie się nie zapisują. Aby coś osiągnąć, musimy być razem. Wtedy nasze wołanie będzie głośniejsze… a idąc na spotkanie z władzą wykonawczą, bę- dziemy reprezentować więcej sędziów niż dziś. Bo mandat do rozmów dają nam członkowie, nie sympatycy. Pisząc te słowa, słucham wypowiedzi telewizyjnej prezesa PAN, prof. Michała Kleibera na temat zrujnowanej trzęsie- niem ziemi i tsunami Japonii. Profesor tłumaczy: „Japończy- cy sobie z tym poradzą. Odbudują swój kraj, przezwyciężą trudności. Bo u nich jest niezwykle wysoki kapitał społeczny, którego u nas tak brakuje. A to kapitał społeczny jest naj- ważniejszy”. Dziękuję Wam, Panowie Profesorowie. (cid:132) Prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia” Maciej Strączyński www.legalis.pl 3/2011 IUSTITIA Temat numeru 117 Temat numeru Umowna modyfikacja zasad odpowiedzialności kontraktowej dr hab. prof. nadzw. UWr Andrzej Śmieja* W niniejszym artykule przedstawiono zagadnienie granic swobody umów w zakresie kształtowania zasad odpowiedzialności dłużnika za szkodę, jaką wyrządził wierzycielowi poprzez nieprawidłowe wy- konanie zobowiązania, z wyłączeniem obrotu z udzia- łem konsumenta. W pierwszej kolejności została omówiona podstawa prawna dotycząca umowne- go modyfikowania zasad, na jakich dłużnik będzie odpowiadać w ramach reżimu kontraktowego oraz klauzule umowne, za pomocą których strony łagodzą lub rozszerzają odpowiedzialność dłużnika względem przedstawionego również modelu podstawowego, określonego w art. 472 i 474 KC. W drugiej części opracowania Autor przedstawia analizę możliwości modyfikacji innych reguł dotyczących odpowie- dzialności kontraktowej, w tym odpowiedzialności za doznaną przez wierzyciela szkodę na osobie, mo- dyfikowania związku przyczynowego, umownego za- wężenia zakresu szkód podlegających naprawieniu i ograniczenia wysokości odszkodowania. Uwagi wstępne Zgodnie z art. 471 KC, dłużnik zobowiązany jest do na- prawienia szkody, jaką wyrządził wierzycielowi poprzez nie- prawidłowe wykonanie zobowiązania, chyba że nastąpiło to w wyniku okoliczności, za które nie odpowiada1. Gdy ani czynność prawna, ani przepis szczególny nie stanowią inaczej, okoliczności te – zgodnie z art. 472 KC – sprowadzają się do winy dłużnika2 (ściślej mówiąc zawinionego zachowania dłużnika3), a gdy dłużnik nie spełnia zobowiązania osobi- ście, lecz posługuje się osobami trzecimi albo też powierza im wykonanie stosunku obligacyjnego – także do winy jego pomocników (art. 474 KC4). Jest poza sporem, że dłużnik odpowiada – na pod- stawie art. 474 KC – za działania i zaniechania swych pomocników bez względu na to, czy podlegają jego kierownictwu, czy też zachowują swobodę działania. Nie jest także istotne, czy wspomniane osoby uzysku- ją z tytułu pomocy w wykonaniu zobowiązania jakąś korzyść, czy działają nieodpłatnie. Artykuł 474 KC nie dotyczy natomiast tych, którzy spełniają świadczenie bez zgody dłużnika (oczywiście, o ile wierzyciel takie świadczenie przyjmie)5. Ponadto, na gruncie odpowiedzialności kontraktowej regułę stanowi prawo żądania przez wierzyciela pełnego odszkodowania, wyznaczanego w zasadzie przez wartość szkody (damnum emergens i lucrum cessans – art. 361 § 2 KC), ta zaś powinna być z kolei normalnym następstwem niewykonania lub nienależytego wykonania stosunku obli- gacyjnego (adekwatny związek przyczynowy)6. Przedstawione pokrótce zasady odpowiedzialności od- szkodowaczej z art. 471 KC określane będą dalej jako pod- stawowy model odpowiedzialności kontraktowej. W braku przepisu szczególnego, który wprowadzałby odstępstwa, a także wobec milczenia stron w tej materii, tworzy się on bowiem z mocy samego prawa. Nazwanie go podstawowym usprawiedliwia dodatkowo fakt, że w praktyce rozwiązanie z art. 472 KC znajduje zastosowanie w zdecydowanej więk- * Autor jest pracownikiem Uniwersytetu Wrocławskiego, członkiem Rady Programowej Kwartalnika „Iustitia”. 1 Zob. T. Pajor, Odpowiedzialność dłużnika za niewykonanie zobowią- zania, Warszawa 1982 oraz F. Zoll [w:] System Prawa Prywatnego. T. 6 (Suplement). Prawo zobowiązań – część ogólna, pod red. A. Olejnicza- ka, Warszawa 2010, s. 80 i n. W bardziej zwięzły sposób problematykę tę przedstawia także J. Dąbrowa [w:] System Prawa Cywilnego. T. III. Cz. 1. Prawo zobowiązań – część ogólna, pod red. Z. Radwańskiego, Ossolineum 1981, s. 759 i n. 2 Wprawdzie art. 472 KC stanowi, że dłużnik odpowiada za niedochowa- nie należytej staranności, czyli niedbalstwo (winę nieumyślną), ale w dro- dze wnioskowania a minori ad maius wyprowadzić stąd można wniosek, iż tym bardziej obciąża go wina umyślna. 3 W pewnym uproszczeniu rzecz ujmując, okoliczności z art. 471 KC to nic innego jak przyczyny nieprawidłowego wykonania zobowiązania. Wina jako zjawisko niematerialne (negatywna ocena) taką przyczyną być nie może. Może ją już natomiast stanowić zawinione zachowanie dłużnika (np. niedbałe wykonywanie ciążących na nim obowiązków). 4 W literaturze podkreśla się, że skoro dłużnik odpowiada za poczyna- nia pomocników jak za własne zachowanie, to oceniając, czy dopuścili się oni winy nieumyślnej, należy wobec owych pomocników stosować ten sam miernik staranności jak w stosunku do dłużnika. Słusznie jednak zauważa K. Zagrobelny [w:] Kodeks cywilny. Komentarz, pod red. E. Gniewka, War- szawa 2011, s. 871), że siłą rzeczy nie dotyczy to przypadku, gdy za osobę niemającą zdolności do czynności prawnych (której w związku z tym winy poczytać nie można), zobowiązanie wykonuje jej przedstawiciel ustawowy, gdyż wówczas stosować trzeba miernik dotyczący wprost tego przedsta- wiciela. 5 W tej ostatnie kwestii zob. zwłaszcza T. Pajor, op. cit., s. 234. 6 Co do związku przyczynowego jako przesłanki odpowiedzialności od- szkodowawczej zob. zwłaszcza A. Koch, Związek przyczynowy jako pod- stawa odpowiedzialności odszkodowawczej w prawie cywilnym, Warszawa 1975. Z najnowszej literatury zob. M. Kaliński [w:] System Prawa Prywat- nego. T. 6. Prawo zobowiązań – część ogólna, pod red. A. Olejniczaka, War- szawa 2009, s. 120 i n. 118 Temat numeru IUSTITIA 3/2011 szości przypadków zobowiązań umownych, zaś gdy chodzi o stosunki obligacyjne wynikające z innych źródeł niż umowa – stanowi wręcz żelazną regułę7. W konsekwencji dłużnik, zgodnie z formułą art. 474 KC, odpowiada zazwyczaj rów- nież za winę swych pomocników oraz swego przedstawiciela ustawowego. Poczynione powyżej ustalenia nie usprawiedliwiają jesz- cze twierdzenia, jakoby w polskim prawie odpowiedzialność kontraktowa została oparta na zasadzie winy. Już bowiem w przypadku, gdy dłużnik nie wykonuje – choćby w części – zobowiązania osobiście (sytuacja często spotykana, zwłasz- cza gdy chodzi o średniego lub dużego przedsiębiorcę), od- powiada on za działania pomocników na zasadzie ryzyka (nie za swoją winę w ich wyborze, lecz za ich winę)8. Co więcej, jeżeli w roli dłużnika występuje dziecko (najczęściej w wyniku dziedziczenia), odpowiedzialność kontraktowa w całości opiera się na zasadzie ryzyka (odpowiedzialność za winę przedstawiciela ustawowego). Jak już wspomniano, przepisy szczególne9 lub klauzule umowne mogą wprowadzać do reguł wyznaczanych przez model podstawowy różnego rodzaju odstępstwa, i to nie tylko co do okoliczności, za jakie odpowiada dłużnik, lecz również co do rodzaju szkód kontraktowych podlegających naprawieniu, a także wysokości odszkodowania. Trzeba za- tem podjąć próbę ustalenia, jak kształtują się w tym zakresie granice swobody umów10. I tak, przykładowo, nasuwa się pytanie, czy dopuszczalne jest, aby strony – w stosunkach między sobą – zmieniły charakter związku przyczynowego jako przesłanki odpowiedzialności z art. 471 KC, w szczegól- ności zaś uzgodniły, że dłużnik będzie odpowiadał także za takie szkody, które nie stanowią normalnego następstwa nieprawidłowego wykonania zobowiązania (odejście od teorii adekwatnego związku przyczynowego). Jak się okaże, jest to możliwe. W zasadzie kontrahentom nie wolno natomiast modyfi kować reguł związanych z przedawnieniem roszczeń, gdyż wyznaczające je przepisy mają w większości bezwzględ- nie obowiązujący charakter11. Podkreślić należy, że dalsze rozważania nie dotyczą ob- rotu z udziałem konsumenta. Jak wiadomo, rządzi się on w sporej części własnymi zasadami, zaś dotyczące tych zasad przepisy (chodzi zwłaszcza o art. 3851 i n. KC) z konieczności sformułowane są w sposób na tyle ogólny, że trzeba byłoby bardzo szczegółowej analizy zagadnienia, aby dojść do wnio- sków o bardziej uniwersalnych walorach. A sprawa nie jest bagatelna, gdyż w praktyce zdarzają się próby ograniczenia odpowiedzialności kontraktowej ponoszonej wobec konsu- menta, i to, co gorsza, podejmowane przy wykorzystaniu coraz bardziej wyrafi nowanych metod. Jedynie tytułem przykładu warto tu przywołać przy- padki, gdy w umowie zastrzegana jest kara umowna na rzecz konsumenta (co może nawet sprawiać pozory troski o jego interesy), tyle tylko, że ma ona charakter wyłączny, a zarazem opiewa na kwotę nieproporcjo- nalnie niską w stosunku do wartości przedmiotu świad- czenia. Takie zastrzeżenie umowne sprawia, że w istocie odpowiedzialność przedsiębiorcy staje się iluzoryczna (odpowiada on za szkodę jedynie do wysokości kary), zaś konsument, nieświadom ryzyka związanego z bra- kiem określenia w porozumieniu stron rodzaju kary, nie wzbrania się przed podpisaniem niekorzystnej dla niego umowy12. Na zakończenie uwag wstępnych jeszcze jedno ogólniejsze spostrzeżenie. Otóż wszelkie umowne i ustawowe odstępstwa dotyczące kręgu okoliczności, za jakie odpowiada dłużnik, znajdują od razu, niejako automatycznie, swe odbicie na ob- szarze jego odpowiedzialności za poczynania pomocników. I tak, przykładowo, gdy w umowie przewidziano, że odpo- wiedzialność kontraktowa rozciąga się również na oznaczo- ne w porozumieniu stron, a przy tym niezawinione przez dłużnika przyczyny nienależytego wykonania zobowiązania (np. na tzw. przypadek, a więc splot okoliczności, za który nikomu winy przypisać nie można), dłużnik odpowiada za szkodę także wtedy, gdy wspomniane przez nikogo niezawi- nione przyczyny uniemożliwiły wykonanie obowiązków jego pomocnikom. I odwrotnie, jeżeli w myśl umownej klauzuli na dłużniku ma ciążyć obowiązek naprawienia szkody tylko w razie dopuszczenia się przez niego winy umyślnej, może on uchylić się od odpowiedzialności poprzez wykazanie, że ani jemu, ani pomocnikom umyślności przypisać nie można (np. bronić się w drodze dowodu, iż choć wspomnianym 7 Dalsze uwagi będą dotyczyły ograniczenia odpowiedzialności za nie- prawidłowe wykonanie takiego zobowiązania, które wynika z umowy. Z teoretycznego punktu widzenia nie ma jednak przeszkód, aby porozu- mienie zawarte przez strony stosunku obligacyjnego dotyczyło również zobowiązania, którego źródłem jest inne zdarzenie. Dla każdego z tych zdarzeń sprawa możliwości zmodyfi kowania odpowiedzialności z art. 471 KC wymagałaby jednak oddzielnego rozpatrzenia, na co brak miejsca. Poza tym, praktyczne znaczenie tak zakreślonej problematyki jest znikome. 8 A więc na podobnych zasadach, jak – w ramach reżimu deliktowego – zwierzchnik za podwładnego (art. 430 KC). 9 Modyfi kacje odpowiedzialności kontraktowej przewidziane w tego typu przepisach wymagałyby osobnego opracowania, stąd nie zostaną ob- jęte rozważaniami w niniejszym artykule. Jednak i one prowadzą albo do zaostrzenia odpowiedzialności z art. 471 KC (por. zwłaszcza art. 478 KC przewidujący odpowiedzialność za tzw. casus mixtus na wypadek zwłoki dłużnika), albo jej złagodzenia (zob. zwłaszcza art. 711 KC dotyczący umo- wy użyczenia czy też art. 891 KC – umowa darowizny, gdzie dłużnik odpo- wiada jedynie za winę umyślną lub rażące niedbalstwo). 10 Co do zasady swobody umów jako naczelnej zasady prawa zobowiązań zob. zwłaszcza P. Machnikowski, Swoboda umów według art. 3531 KC. Kon- strukcja prawna, Warszawa 2005. 11 W tej mierze zob. zwłaszcza B. Kordasiewicz [w:] System Prawa Pry- watnego. T. 2. Prawo cywilne – część ogólna, Warszawa 2002, s. 566 i n. oraz powołaną tam dalszą literaturę. 12 Warto zatem rozważyć, czy nie należałoby w przyszłości zmienić for- muły art. 484 § 1 zd. 2 KC poprzez zamieszczenie tam zapisu, że gdy umo- wa nie określa rodzaju przewidzianej w niej kary umownej, ma ona charak- ter kary zaliczalnej (umożliwiającej dochodzenie na podstawie art. 471 KC odszkodowania za tę część szkody, której kara nie wyrównała). 3/2011 IUSTITIA Temat numeru 119 osobom wolno zarzucić zaniedbania, to jednak świadczą one co najwyżej o dopuszczeniu się przez nich zwykłego nie- dbalstwa). Przedstawiony mechanizm nie działa natomiast w od- wrotnej (w praktyce rzadkiej) sytaucji, gdy porozumienie stron modyfi kuje wyłącznie zasady odpowiedzialności za zachowanie się osób, którymi dłużnik się posługuje lub którym powierza wykonanie zobowiązania13. Gdyby więc np. strony ograniczyły się do umownego postanowienia, że za poczynania swych pomocników dłużnik odpowia- da tylko wtedy, gdy stanowią one efekt ich umyślności lub rażącego niedbalstwa, wcale nie rozciąga się to również na samego dłużnika. Skoro bowiem klauzula umowna obejmuje tu jedynie pomocników, przyjąć należy, że za swoje własne poczynania dłużnik nadal odpowiada na ogólnych regułach przewidzianych w art. 472 KC (odpowiedzialność za każdy stopień winy). Umowna modyfi kacja zakresu okoliczności obciążających dłużnika 1. Źródło modyfi kacji Artykuł 473 KC expressis verbis dopuszcza możliwość umownego modyfi kowania zasad, na jakich dłużnik bę- dzie odpowiadać w ramach reżimu kontraktowego. Uzgod- nione przez strony zmiany mogą iść w dwóch kierunkach i polegać na zaostrzeniu lub złagodzeniu wspomnianej odpowiedzialności (w obydwu przypadkach w stosunku do podstawowego modelu z art. 472 i 474 KC). Jest przy tym sprawą intrygującą, że art. 473 KC rezerwuje taką możliwość wyłącznie dla umowy, podczas gdy w art. 472 KC in principio wymienia się – jako jedno ze źródeł odstępstw od reguły podstawowej – czynność prawną, co przemawiałoby na rzecz tezy, jakoby w rachubę wchodziła tu również jednostronna czynność prawna (np. testament). Gdyby przyjąć taki punkt widzenia, powstałoby jednak od razu pytanie, w jakich grani- cach owa jednostronna czynność prawna może modyfi kować krąg okoliczności obciążających dłużnika. Artykuł 473 KC nie dostarcza nam odpowiedzi na to pytanie, ponieważ jest w nim mowa wyłącznie o umowach. W tych warunkach teoretycznie istnieją dwie możliwości: albo stosowanie po- wołanego przed chwilą przepisu (art. 473 KC) per analogiam, albo dokonanie zawężającej wykładni art. 472 KC in prin- cipio poprzez uznanie, że użyte w nim określenie „czynności prawnej” dotyczy jedynie umów. Osobiście opowiadam się za drugim rozwiązaniem, a więc tezą, że w przypadku czyn- ności jednostronnych zawsze znajduje zastosowanie ogól- na regulacja z art. 472 i 474 KC. Sprawa dotyczy bowiem reguł o tak podstawowym znaczeniu, że rozstrzyganie jej w drodze analogii należy uznać za niedopuszczalne. Zresztą przyjęcie odmiennego rozwiązania prowadziłoby do skutków sprzecznych z podstawowymi założeniami polskiego prawa zobowiązań. I tak, można sobie wyobrazić, że w testamencie usiłowano by złagodzić odpowiedzialność spadkobierców poprzez zamieszczenie tam postanowienia, że za prawidłowe wykonanie zobowiązań, w które wstąpili na mocy dziedzi- czenia, będą oni odpowiadali dopiero w razie wystąpienia ich winy umyślnej. W ten sposób jednak testatorowi wolno byłoby jednostronnie wpływać na sytuację prawną wierzycieli spadkowych, co należy uznać za niedopuszczalne. W ramach sukcesji uniwersalnej spadkobiercy z re- guły wstępują bowiem w stosunki obligacyjne z udzia- łem spadkodawcy w takim kształcie, jaki miały one za jego życia. Z punktu widzenia pewności i bezpieczeń- stwa obrotu doniosłość tej zasady nie powinna budzić żadnych wątpliwości. Inną natomiast sprawą jest to, że po przyjęciu spadku spadkobiercy mogą sami zawrzeć z wierzycielem umowę określającą zasady ich odpowie- dzialności za brak prawidłowego wykonania zobowiąza- nia, w tym także umowę precyzującą krąg okoliczności, za jakie będą odpowiadać w ramach art. 471 KC. 2. Umowne obostrzenia odpowiedzialności kontraktowej Według art. 473 § 1 KC, dłużnik może w umowie przy- jąć odpowiedzialność za oznaczone okoliczności, za które na mocy ustawy odpowiedzialności nie ponosi. Oznacza to, że wolno mu rozszerzyć swą odpowiedzialność na inne przyczyny nieprawidłowego wykonania zobowiązania niż przewidziane w art. 472 i 474 KC (przyjąć odpowiedzialność za przyczyny niezawinione ani przez niego, ani przez jego pomocników lub przedstawicieli ustawowych). Ustawodawca nie przewiduje przy tym żadnej granicy zaostrzenia odpowie- dzialności kontraktowej, co mogłoby prima facie prowadzić do wniosku, jakoby odpowiedzialność z art. 471 KC wol- no było umownie przekształcić nawet w odpowiedzialność absolutną (nieznającą żadnych przesłanek zwalniających). Przy bliższej weryfi kacji teza taka okazuje się jednak nader wątpliwa. Zacząć wypada od zwrócenia uwagi na okoliczność, że w treści art. 473 § 1 KC zastosowano zwrot „oznaczonych okoliczności”. Takiego wymogu nie spełnia np. zamieszcze- nie w umowie klauzuli o brzmieniu: „Dłużnik odpowiada za szkodę wyrządzoną wierzycielowi bez względu na przyczyny niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania”. Jak łatwo można zauważyć, brak tu oznaczenia (nazwania „po imieniu”) okoliczności dodatkowo obciążających dłuż- nika. Jednak poprzestanie na twierdzeniu, że powinny być 13 W doktrynie dopuszcza się tego typu postanowienia umowne. Zob. M. Kaliński, Szkoda na mieniu i jej naprawienie, Warszawa 2008, s. 603. Zob. także T. Wiśniewski [w:] Komentarz do Kodeksu cywilnego. Księga III. T. I, pod red. G. Bieńka, Warszawa 2007, s. 607–608 oraz K. Zagrobelny [w:] op. cit., s. 871. 120 Temat numeru IUSTITIA 3/2011 one bliżej sprecyzowane, nie wyjaśnia jeszcze zagadnienia do końca. Powstaje bowiem pytanie, czy takie „ponadustawo- we” okoliczności muszą być określone w sposób pozytywny (np. „dłużnik będzie odpowiadał także za przypadek oraz siłę wyższą”), czy też mogą być uściślone w odmienny spo- sób (niejako negatywny), a mianowicie poprzez sprecyzowa- nie przesłanek zwalniających dłużnika (np. umieszczenie w umowie postanowienia o treści: „Dłużnik może się zwolnić od odpowiedzialności z art. 471 KC jedynie poprzez wyka- zanie, że nieprawidłowe wykonanie zobowiązania nastąpiło wskutek oddziaływania siły wyższej lub wyłącznie z winy osób trzecich, za które nie ponosi odpowiedzialności”). Brzmienie art. 473 § 1 KC zdaje się przemawiać za pierwszą metodą. Byłaby to jednak z pewnością wykładnia nazbyt ry- gorystyczna. Dlatego należy przyjąć, że w rachubę wchodzą oba sposoby wyrażenia przez strony woli zaostrzenia zasad rządzących odpowiedzialnością dłużnika14. W doktrynie podnosi się zgodnie, że na podstawie art. 473 KC możliwe jest ukształtowanie odpowiedzialności dłużnika jako opartej na zasadzie ryzyka (np. poprzez umieszczenie w umowie klauzuli, w myśl której uchylenie się od odpo- wiedzialności kontraktowej umożliwia jedynie wykazanie z góry wskazanych okoliczności egzoneracyjnych, z reguły podobnych do przewidzianych w art. 435 KC). Dopuszcza się nawet, i to słusznie, przyjęcie przez dłużnika odpowie- dzialności za siłę wyższą. Czy jednak umowne zaostrzenie odpowiedzialności ma jakieś granice? Literalne brzmienie art. 473 § 1 KC zdaje się przemawiać za odpowiedzią prze- czącą. Jednak teza, jakoby dłużnik mógł przyjąć na siebie odpowiedzialność absolutną (tzn. taką, w myśl której zawsze odpowiada za nieprawidłowe wykonanie zobowiązania), jest, jak już zasygnalizowano wyżej, nie do przyjęcia. Czy można bowiem uznać za prawnie doniosłe postanowienie umowne, że dłużnik będzie zobowiązany do naprawienia szkody nawet w przypadku, gdy do niewykonania lub nienależytego wy- konania stosunku obligacyjnego dojdzie wyłącznie z winy wierzyciela (np. wskutek braku z jego strony niezbędnego współdziałania) lub osób, za które ten wierzyciel odpowiada? Na to już trudno się zgodzić. W tych warunkach np. krawiec ponosiłby bowiem odpowiedzialność wobec klienta, choć ten ani razu nie stawił się na przymiarkę, zaś wykonawca budynku mu- siałby naprawić szkodę doznaną przez inwestora, który nie udostępnił mu terenu budowy lub nie dostarczył projektu budowlanego. Swoboda umów ma swoje granice wyznaczone w art. 3551 KC in fi ne15. W konsekwencji tego typu klauzula, jak opisana przed chwilą, musi zostać uznana za sprzeczną z zasadami współżycia społecznego, a w konsekwencji za nieważną (art. 58 § 2 KC). W wielu takich przypadkach będzie bardzo wątpliwe, czy między nieprawidłowym wykonaniem zobowiąza- nia a szkodą zachodzi adekwatny związek przyczynowy. Wreszcie powstaje pytanie, czy w sytuacji, gdy dłużnik przyjął na siebie odpowiedzialność za okoliczności le- żące wyłącznie po stronie wierzyciela, nie dojdzie do kreacji stosunku obligacyjnego sprzecznego z własną naturą, a więc do naruszenia granic swobody umów. Prowadzi to do konstatacji, że istnieją takie okoliczności, za które dłużnik odpowiedzialności przyjąć nie może. F. Zoll stwierdza16 , że wymóg precyzowania przez strony dodatkowych okoliczności, jakie w danym sto- sunku prawnym obciążają dłużnika, nie odpowiada już wymogom współczesnego obrotu i stąd w przyszłości powinien zostać zniesiony. Jako rozwiązanie tymczasowe autor, jak się wydaje, dopuszcza możliwość przekształ- cenia odpowiedzialności kontraktowej w absolutną za wskazane w umowie rodzaje (postaci) uchybień, jakich ewentualnie dopuści się dłużnik (np. za opóźnienie lub brak spełnienia świadczenia), uznając, że takie klauzule nie mogą być zakazane. O ile propozycja zniesienia w przyszłości ogranicze- nia przewidzianego w art. 473 § 1 KC (wymóg wskazania „oznaczonych okoliczności”), jest trafna, o tyle zapropo- nowana przez F. Zolla metoda „obejścia” tego ograni- czenia budzi zastrzeżenia. Trzeba mieć na względzie, że powołany przepis dotyczy nie rodzaju (sposobu) naru- szenia zobowiązania, ale okoliczności, za które dłużnik odpowiada i stąd, moim zdaniem, rozciąga się na wszel- kie przejawy nienależytego wykonania zobowiązania. Autor argumentuje również, że skoro określona oso- ba może przekształcić w ramach umowy o świadczenie przez osobę trzecią swą odpowiedzialność (gdy umowa ta ma charakter gwarancyjny) w odpowiedzialność abso- lutną, to tym bardziej może wyłączyć całkowicie możli- wość zwolnienia się od odpowiedzialności kontraktowej wówczas, gdy sama jest dłużnikiem. Można mieć pewne wątpliwości, czy jest to stanowisko trafne. Gwarancyjne umowy o świadczenie przez osobę trzecią są bardzo spe- cyficznym typem (modelem) czynności prawnych i stąd przenoszenie zasad obowiązujących w tej dziedzinie na grunt typowych kontraktów zobowiązujących (sprzedaż, umowa o dzieło itd.) jest nader ryzykowne, tym bardziej, że za udzielenie gwarancji gwarant otrzymuje z reguły wynagrodzenie. W każdym razie odwoływanie się w tym przypadku do wnioskowania a minorii ad maius nie jest, jak sądzę, prawidłowe. 14 Podobnie F. Zoll [w:] op. cit., s. 109. Zob. jednak dalej przyp. 16. 15 Bliżej na ten temat P. Machnikowski, op. cit., zwłaszcza s. 165–350. 16 F. Zoll [w:] op. cit., s. 118 i 119. 3/2011 IUSTITIA Temat numeru 121 Jedna z nich (nieprawidłowe wykonanie zobowiązania wyłącznie z winy wierzyciela) została wyżej wskazana; po- szukiwanie innych jest przede wszystkim zadaniem orzeczni- ctwa. Trzeba jednak zaznaczyć, że w tej dziedzinie trudno się spodziewać szybkich efektów, gdyż w praktyce strony dosyć rzadko korzystają z możliwości, jakie daje im art. 473 § 1 KC, wobec czego również judykatura tylko zupełnie wyjątkowo ma okazję, aby się wypowiedzieć na ten temat. 3. Umowne klauzule łagodzące odpowiedzialność dłużnika W odróżnieniu od rozwiązania przewidzianego w art. 473 § 1 KC, łagodzenie odpowiedzialności dłużnika (przewidzia- ne w § 2 powołanego przepisu) ma już wyraźnie wskazaną granicę. Otóż w umowie nie może być zamieszczona klau- zula, że dłużnik będzie wolny od obowiązku naprawienia szkody nawet wtedy, gdy do powstania szkody dojdzie z jego winy umyślnej. To zasługujące, z pewnymi zastrzeżeniami17, na aprobatę postanowienie kodeksowe prowadzi z kolei – w oparciu o wnioskowanie a contrario – do wniosku, że w pozostałym zakresie odpowiedzialność może już zostać złagodzona. Tak więc stronom wolno się umówić, że dłuż- nik nie poniesie odpowiedzialności za swoje niedbalstwo, w tym także rażące18, choć od tej reguły przepisy o charak- terze szczególnym będą niekiedy wprowadzać wyjątki. Po- nieważ brak miejsca nie pozwala na pogłębioną analizę tej ostatniej kwestii, wystarczy zaznaczyć, że chodzi tu zwłaszcza o sytuacje, gdy w roli poszkodowanego wierzyciela występuje konsument. Na tle regulacji z art. 473 § 2 KC nasuwa się pytanie, jakie będą konsekwencje zamieszczenia w kontrakcie klau- zuli wyłączającej obowiązek naprawienia szkody również w przypadku winy umyślnej dłużnika. De lege lata odpo- wiedź jest prosta i wynika z art. 58 § 1 i 3 KC. W świetle tych przepisów postanowienie wyłączające odpowiedzialność za winę umyślną będzie nieważne. W to miejsce wejdzie rozwiązanie z art. 472 KC, przewidujące nałożenie na dłuż- nika obowiązku naprawienia szkody za każdy stopień jego winy, chyba że bez nieważnego postanowienia w ogóle nie doszłoby do zawarcia umowy, gdyż w takiej sytuacji całą czynność prawną trzeba będzie uznać za nieważną. Wadą przedstawionego rozwiązania jest jednak to, że uniemożliwia ono uwzględnienie zamiaru stron, którym chodziło przecież o maksymalne złagodzenie odpowiedzialności dłużnika. Zamiar ten nie jest zaś bez znaczenia, skoro ustawodawca nakazuje go uwzględniać przy interpretowaniu postanowień umowy (art. 65 § 2 KC). Może zatem należałoby w przyszłości uzupełnić art. 473 § 2 KC o odpowiednik powołanego przed chwilą przepisu, a wówczas umieszczenie w umowie klauzuli całkowicie wyłączającej odpowiedzialność dłużnika powo- dowałoby nieco inny skutek: wprawdzie strona zobowiązana nadal odpowiadałaby za umyślne niewykonanie lub nienale- żyte wykonanie zobowiązania, byłaby już jednak zwolniona z obowiązku naprawienia szkody w przypadku dopuszczenia się winy nieumyślnej, w tym również rażącego niedbalstwa. Warto dodać, że choć w art. 473 § 2 KC jest mowa o winie umyślnej dłużnika, jednak nie powinno ulegać wątpliwości, że przewidziany w przepisie zakaz dotyczy także osób, z któ- rych pomocy korzysta on przy wykonywaniu swych obo- wiązków. Skoro bowiem dłużnik odpowiada za ich poczy- nania jak za własne działania lub zaniechania (art. 474 KC), umieszczenie w umowie klauzuli, w myśl której dłużnik nie odpowiada za winę umyślną pomocników również będzie nieważne19. 4. Znaczenie umownej modyfi kacji kręgu okoliczności obciążających dłużnika dla całej odpowiedzialności kontraktowej – wzmianka Mówiąc o odpowiedzialności kontraktowej, myśli się najczęściej o odpowiedzialności odszkodowawczej przewi- dzianej w art. 471 KC. Jest jednak drugie, szersze znaczenie tego wyrażenia. Tym razem oznacza ono ogół sankcji, jakie dotykają dłużnika w przypadku nieprawidłowego wykona- nia zobowiązania. Obejmują one nie tylko obowiązek na- prawienia szkody, lecz ponadto zapewniają wierzycielowi szereg dalszych uprawnień, jak np. prawo odmowy przy- jęcia świadczenia, tzw. wykonanie zastępcze czy też prawo odstąpienia od umowy wzajemnej. Z oczywistych przyczyn kwestie te nie mogą być przedmiotem dalszej analizy. Jedno trzeba jednak zaznaczyć. Otóż, gdy w umowie strony roz- szerzą lub zawężą, w ramach możliwości, jakie zapewnia im art. 473 KC, zakres okoliczności z art. 471 KC, to w razie wątpliwości przyjąć należy, że w stosunkach między nimi tak zmienione reguły rozciągają się na cały reżim kontrak- towy. Jeżeli zatem umowa stanowi, że dłużnikowi wolno się uchylić od odpowiedzialności jedynie przez wykazanie siły wyższej, a następnie dłużnik ten, z przyczyn wprawdzie przez niego (ani przez ewentualnych pomocników) nieza- winionych, ale zarazem pozbawionych cech siły wyższej, nie zdoła wykonać zobowiązania w terminie, to i tak będziemy mieli tu do czynienia ze zwłoką, wraz wszelkimi jej dalszymi następstwami prawnymi. I odwrotnie, gdy odpowiedzial- 17 Jak słusznie bowiem zauważa F. Zoll ([w:] op. cit., s. 110), przepis zo- stał wadliwie zredagowany, gdyż sugeruje jakoby chodziło w nim o szkodę wyrządzoną umyślnie, podczas gdy w istocie umyślność ma dotyczyć nie- prawidłowego wykonania zobowiązania (dłużnik nie miał zamiaru wy- konać ciążących na nim obowiązków lub przewidując naruszenie stosunku obligacyjnego – godził się na to). Tak też na ogół interpretuje art. 473 § 2 KC doktryna. 18 Nie jest prawidłowe spotykane niekiedy (zwłaszcza w starszej literatu- rze) stanowisko, jakoby zakaz z art. 473 § 2 KC dotyczył również rażącego niedbalstwa. Ustawodawca konsekwentnie odróżnia umyślność od rażące- go niedbalstwa, o czym świadczy dobrze np. treść art. 852, 855 § 1 czy też art. 891 KC. Jeżeli zatem w art. 473 § 2 KC jest mowa jedynie o winie umyśl- nej dłużnika, to w myśl zasady, że tam, gdzie wykładnia językowa prowadzi do całkowicie klarownych rezultatów, niedopuszczalne jest stosowanie in- nych metod interpretacyjnych, przedstawione stanowisko nie ma racji bytu. 19 Tak trafnie J. Dąbrowa [w:] op. cit., s. 775. 122 Temat numeru IUSTITIA 3/2011 ność z art. 471 KC zostanie złagodzona w drodze klauzuli, w myśl której strona zobowiązana odpowiada tylko za winę umyślną, nieterminowa realizacja zobowiązania wynikająca „jedynie” z niedbalstwa dłużnika, nie będzie już mogła być uznana za zwłokę, lecz należy ją wówczas kwalifi kować jako zwykłe opóźnienie. Identyczne zasady obowiązywać powinny w przypadku takich instytucji, jak wykonanie zastępcze czy też prawo odstąpienia od umowy20. Z drugiej strony nie ma przeszkód, aby kontrahenci ograniczyli się tylko do zmiany zasad rządzących odpowie- dzialnością odszkodowawczą. Musi to być jednak wtedy wyraźnie zaznaczone w umowie lub przynajmniej w sposób pośredni, ale zarazem dostatecznie oczywisty wynikać z jej treści (art. 65 § 2 KC). Jeżeli więc strony mają zamiar obcią- żyć dłużnika odpowiedzialnością opartą na zasadach obiek- tywnych (niezależną od winy) jedynie w zakresie ciążącego na nim obowiązku naprawienia szkody, powinny zamieścić w swym porozumieniu klauzulę o następującym, przykłado- wym brzmieniu: „Od obowiązku naprawienia szkody wyni- kłej z niewykonania lub nienależytego zobowiązania dłużnik może się uchylić jedynie poprzez wykazanie, że naruszenie przez niego zobowiązania nastąpiło wskutek siły wyższej lub wyłącznie z winy osób trzecich. W pozostałym zakresie w stosunkach miedzy stronami zastosowanie znajdują ogólne reguły przewidziane w art. 472 i 474 KC”. Umowna modyfi kacja zakresu odpowiedzialności kontraktowej 1. Uwagi wstępne Do tej pory była mowa o klauzulach umownych, z pomocą których strony łagodzą lub rozszerzają (rygoryzują) odpowie- dzialność dłużnika w stosunku do tej, jaka jest przewidziana w ramach modelu podstawowego (odpowiedzialność za winę własną i winę pomocników – art. 472 i 474 KC). Obecnie należy się zastanowić, czy umowa może modyfi kować rów- nież inne reguły rządzące odpowiedzialnością kontraktową, w tym zwłaszcza przewidywać odstąpienie od zasady pełnego odszkodowania. Zgodnie z art. 361 § 2 KC, dłużnik powinien bowiem naprawić w całości szkodę stanowiącą normalny skutek nieprawidłowego wykonania zobowiązania, a zatem zarówno doznaną przez wierzyciela stratę (damnum emer- gens), jak utracone przez niego korzyści (lucrum cessans). W literaturze i orzecznictwie dominuje przy tym pogląd, że odpowiedzialność z art. 471 KC dotyczy wyłącznie szkód majątkowych, i to, zdaniem większości, szkód na mieniu. Na tak zarysowanym tle powstają trzy bardziej szczegó- łowe kwestie: 1) czy umowa może postanawiać, że dłużnik będzie – w opar- ciu o art. 471 KC – zobowiązany do zapłaty odszkodo- wania za doznaną przez wierzyciela szkodę na osobie, wliczając w to również krzywdę; 2) czy stronom wolno ograniczyć zakres kompensacji jedy- nie do bezpośrednich następstw niewłaściwego wywią- zania się przez dłużnika z ciążących na nim obowiązków lub też odwrotnie – rozszerzyć tę odpowiedzialność także na szkody, które już za normalny skutek nieprawidłowego wykonania zobowiązania uznane być nie mogą; 3) w jakim zakresie kontrahentom wolno, w ramach przysłu- gującej im swobody kształtowania treści umowy, wpływać na wysokość odszkodowania. Każde z wymienionych wyżej zagadnień wymaga osob- nego omówienia. 2. Problem odpowiedzialności za doznaną przez wierzyciela szkodę na osobie Nieprawidłowe wykonanie zobowiązania może stać się przyczyną szkody na osobie po stronie wierzyciela. Moim zdaniem, nie ma przeszkód, aby w sytuacji, gdy tego typu szkoda ma charakter majątkowy, wierzyciel mógł się doma- gać od dłużnika jej naprawienia21, przy czym (co już bardziej dyskusyjne) należałoby wówczas stosować – per analogiam – art. 444 KC22. Trzeba jednak zastrzec, że dotyczy to jedynie uszczerbku na osobie, jaki poniósł sam wierzyciel, ponieważ art. 471 KC nie może być podstawą roszczeń osób bliskich dla wierzyciela w przypadku jego śmierci. W tym zakresie po- stanowienia art. 446 KC powinny być uznane za lex specialis w stosunku do art. 471 KC Zresztą wspomniane osoby bliskie nie są przecież stroną stosunku zobowiązaniowego. Jako zdecydowanie bardziej skomplikowany przedstawia się problem, czy art. 471 KC może stanowić podstawę żądania zadośćuczynienia za doznaną przez wierzyciela szkodę niemajątkową. Pomimo powtarzających się prób uzasad- nienia dopuszczalności takiego rozwiązania23, w doktrynie 20 Tak słusznie K. Zagrobelny [w:] op. cit., s. 846 oraz F. Zoll [w:] op. cit., s. 108. 21 Odmiennie M. Kaliński (Szkoda…, op. cit., s. 244 i 245), którego zda- niem przemawia za tym lokalizacja art. 444–449 KC. Skoro bowiem prze- pisy te, dotyczące majątkowej i niemajątkowej szkody na osobie, należą do reżimu deliktowego (umiejscowione zostały w Tytule VI Księgi III KC „Czyny niedzwolone”), to art. 471 KC nie może być podstawą roszczeń o naprawienie szkody na osobie. 22 Trzeba zreszta zaznaczyć, że nawet bez sięgania do analogii z art. 444 KC poszczególne rodzaje uszczerbku na osonie i tak jawią się albo jako damnum emergens (np. koszty leczenia czy rehabilitacji), albo jako lucrum cessans (np. utrata zarobków) i mogą zostać uwzględnione już na podstawie art. 361 KC. Należy jednak raz jeszcze podkreślić, że dotyczy to wyłącz- nie szkód doznanych przez samego wierzyciela i przejawiających się jako normalne (adekwatne) następstwo nieprawidłowego wykonania zobowią- zania. 23 Za możliwością kompensowania krzywdy na podstawie art. 471 KC (już obecnie lub przynajmniej de lege ferenda) opowiedzieli się przede wszyst- kim J. Rezler, Naprawienie szkody wynikłej ze spowodowania uszczerbku na ciele lub zdrowiu (według prawa cywilnego), Warszawa 1968, s. 33 i n.; T. Pajor, op. cit., s. 137; M. Nesterowicz, Odpowiedzialność cywilna biur podróży, Warszawa 1974, s. 141 oraz M. Safj an, Naprawienie krzywdy niemajątkowej w ramach odpowiedzialności ex contractu [w:] Odpowie- dzialność cywilna, pod red. M. Pyziak-Szafnickiej, Kraków 2004, s. 265 i n. Zob. również wyrok SN z 6.4.1977 r., OSP Nr 11/1978, poz. 200 (z krytycz- ną glosą Z. Masłowskiego). Orzeczenie to odbiega jednak od ogólnej linii orzeczniczej SN. 3/2011 IUSTITIA Temat numeru 123 i orzecznictwie dominuje pogląd, że krzywda nie podlega kompensowaniu w ramach odpowiedzialności kontraktowej. Na ogół przyjmuje się przy tym milcząco, że strony w ogóle nie wypowiedziały się w tej kwestii w umowie. Jak jednak przedstawiałaby się sytuacja wówczas, gdyby w treści kon- traktu zawarto wyraźne postanowienie, że w razie niepra- widłowego wykonania zobowiązania dłużnik przyjmuje na siebie również odpowiedzialność za wyrządzoną wierzy- cielowi krzywdę? Dla wyjaśnienia tej kwestii trzeba najpierw poddać analizie formułę art. 361 KC. Wymieniony przepis w § 1 proklamuje obowiązywanie, na gruncie polskiego systemu odpowiedzialności odszkodo- wawczej, teorii adekwatnego związku przyczynowego. Dla naszych rozważań większe znaczenie ma jednak art. 361 § 2 KC. Głosi on, że „w powyższych granicach (tzn. w granicach normalności następstw – dop. A.Ś.) w braku odmiennego przepisu lub postanowienia umowy, naprawienie szkody obejmuje straty, które poszkodowany poniósł, oraz korzyści, które mógłby osiągnąć, gdyby mu szkody nie wyrządzono”. Jak widać, wprawdzie mowa tu jedynie o szkodach majątko- wych (damnum emergens i lucrum cessans), jednak przepis niewątpliwie ma charakter względnie obowiązujący, skoro zawiera zwrot „w braku odmiennego (…) postanowienia umowy”. Czy takim odmiennym postanowieniem może być klauzula rozszerzająca odpowiedzialność dłużnika również na krzywdę? Wydaje się, że tak24. Ponieważ jednak brak miej- sca nie pozwala na szersze uzasadnienie tej tezy, ograniczę się tylko do jednej uwagi. W ciągu niemal dwudziestu lat po uchwaleniu Kodeksu cywilnego w doktrynie toczyła się ożywiona dyskusja na temat pojęcia „szkoda”25. Zdaniem jednych autorów, ustawodawcy chodziło tu jedynie o uszczerbek majątkowy. Inni skłonni byli zakresem wspomnianego pojęcia obejmować również krzywdę, a zatem doznane przez poszkodowanego, a przy tym niewymierne majątkowo cierpienia fi zyczne, psychiczne i moralne. W końcu przewagę zdobyło drugie podejście do zagadnienia, i to do tego stopnia, że dziś trudno w ogóle zna- leźć podręcznik akademicki, w którym omawiania poszcze- gólnych rodzajów szkód nie rozpoczynano by od ich podziału na szkody majątkowe i niemajątkowe. Tyle tylko, że gdy chodzi o wykładnię konkretnych przepisów, w tym zwłasz- cza podstaw odpowiedzialności, niewiele to zmieniło. Nadal uważa się powszechnie, że zarówno na gruncie art. 471 KC, jak i na gruncie art. 415–436 KC, szkodę (bez bliższego ozna- czenia) stanowi wyłącznie uszczerbek o charakterze mająt- kowym, zaś naprawienie krzywdy w pieniądzu (przyznanie zadośćuczynienia pieniężnego) jest możliwe tylko wtedy, gdy przewiduje to wyraźnie odrębny przepis (zob. zwłasz- cza art. 445 i 448 KC). W ten sposób dochodzi jednak do oczywistego rozdźwięku między tym, co głosi ogólna teoria odpowiedzialności odszkodowawczej, a tym, jak przedstawia się interpretacja konkretnych podstaw tej odpowiedzialności. Jest to niewątpliwie zjawisko niepożądane, bo wprowadzające spore zamieszanie do terminologii cywilistycznej. Pożądane byłoby zatem usunięcie tej rozbieżności. Jak sądzę, pierw- szym, dosyć nieśmiałym, krokiem w tym kierunku mogłoby się stać właśnie przyjęcie tezy, że stronom wolno rozszerzyć w umowie zakres odpowiedzialności kontraktowej również na doznaną przez wierzyciela krzywdę, ilekroć tylko stano- wi ona normalne następstwo nieprawidłowego wykonania zobowiązania. Jednak i w tym przypadku byłoby to możliwe jedynie w odniesieniu do szkody niemajątkowej, jaką dłużnik wyrządził samemu wierzycielowi. 3. Kwestia dopuszczalności umownego modyfi kowania związku przyczynowego Jak już wspomniano, art. 361 § 2 KC ma charakter dyspozy- tywny. Prowokuje to do pytania, czy stronom wolno odstąpić w umowie od zasady adekwatności i postanowić, że dłużnik będzie odpowiadał za wszelkie skutki nieprawidłowego wykonania zobowiązania, choćby nawet nie miały one charakteru następstw normalnych. W doktrynie wyrażane jest stanowisko przyzwalające na tego typu porozumienie. Można się z tym zgodzić wychodząc z założenia, że użyte w przepisie sformułowanie „w braku odmiennego przepisu ustawy lub postanowienia umownego” odnosi się nie tylko do wymienionych dalej rodzajów szkód, lecz także do samej idei adekwatności, proklamowanej w art. 361 § 1 KC, w związku z czym również art. 361 § 1 KC wolno uznać za postanowienie kodeksowe o względnie obowiązującym charakterze. W konsekwencji brak będzie przeszkód, by strony, przykładowo, ustaliły, że w stosunkach między nimi będzie obowiązywała koncepcja związku sine qua non…26. Z możliwości tej należy jednak korzystać bardzo ostrożnie, gdyż jej przyjęcie z reguły prowadzić będzie do niezwykle istotnego rozszerzenia zakresu odpowiedzialności dłużnika. Rzecz w tym, że o ile typowe następstwa nieprawidłowego wykonania zobowiązania można, co do zasady, prognozować ze znaczną dozą prawdopodobieństwa, o tyle nie sposób już tego powiedzieć o wszelkich potencjalnych skutkach na- ruszenia stosunku obligacyjnego, tym bardziej, że niekiedy ujawnią się one dopiero po upływie miesięcy lub lat. Być może zatem to tu właśnie byłoby ewentualnie miejsce do stosowania przez sądy art. 5 KC, który coraz bardziej zaczyna zdradzać cechy martwego przepisu. Poczyniona przed chwilą konkluzja nie wyjaśnia zagad- nienia do końca. Otóż w literaturze przedmiotu przyjmuje się, że osoba zobowiązana do naprawienia szkody odpowiada za 24 Podobnie, jak się wydaje, M. Kaliński, Szkoda...., op. cit., s. 607 in fi ne. 25 Na temat tej dyskusji i przewijających się w jej trakcie argumentów zob. zwłaszcza T. Dybowski [w:] System Prawa Cywilnego. T. III. Prawo zobowiązań – część ogólna, pod red. Z. Radwańskiego, Ossolineum 1981, s. 221–224 oraz M. Kaliński [w:] System Prawa Prywatnego. T. 6, pod red. A. Olejniczaka, Warszawa 2009, s. 76 i n. 26 Podobnie Z. Banaszczyk [w:] Kodeks cywilny. T. I. Komentarz do arty- kułów 1–44911, pod red. K. Pietrzykowskiego, Warszawa 2008, s. 990. 124 Temat numeru IUSTITIA 3/2011 wszelkie normalne następstwa zdarzenia, z którym wiąże się powstanie uszczerbku: nie tylko bezpośrednie, ale i pośred- nie, byleby tylko w całym łańcuchu kauzalnym została zacho- wana zasada adekwatności27. Na tym tle rodzi się wątpliwość, czy stronom wolno ograniczyć odpowiedzialność dłużnika wyłącznie do bezpośrednich następstw nieprawidłowego wykonania zobowiązania. Sądzę, że tak28. Skoro bowiem nie budzi wątpliwości, że umową wolno zawęzić zakres obowiąz- ku odszkodowawczego dłużnika jedynie do damnum emer- gens lub też wprowadzić limit odszkodowania, to, jak sądzę, nie ma również przeszkód, aby dosyć zbliżony efekt uzyskały one poprzez odpowiednią modyfi kację zasady wyrażonej w art. 361 KC. 4. Ograniczenie rodzaju szkód majątkowych podlegających naprawieniu Generalnie brak przeszkód, aby strony przewidziały w umowie, że dłużnik będzie zobowiązany tylko do naprawie- nia szkody majątkowej przybierającej postać straty ( damnum emmergens), co sprawi, że nie będzie on odpowiadał za utra- cone korzyści (lucrum cessans). Teoretycznie możliwy jest również wariant odwrotny, czyli zniesienie odpowiedzialno- ści za stratę, pozostawienie zaś obowiązku skompensowania utraconych korzyści. Ponieważ jednak takie rozwiązanie by- łoby konstrukcją bardzo nietypową, a nawet nieco dziwaczną, trudno się spodziewać jego występowania w obrocie. Oczy- wiście, w konkretnych przypadkach, zwłaszcza gdy w roli wierzyciela występuje konsument, wprowadzenie ograniczeń co do rodzaju szkód wyłączonych spod kompensaty może już niekiedy budzić wątpliwości i w konkretnych przypadkach zostać uznane za bezskuteczne w świetle art. 3851–3853 pkt 2 KC, art. 58 § 2 czy też art. 3531 KC. Na gruncie obrotu cy- wilnoprawnego traktowanego jako całość strony dysponują jednak w rozważnym zakresie znacznym stopniem swobody, proklamowanej przez ustawodawcę w ostatnim z powołanych przed chwilą przepisów (zasada swobody umów). Podkreślenia wymaga, że umowne zawężenie zakresu szkód podlegających naprawieniu na podstawie art. 471 KC nie powinno być utożsamiane z ograniczeniem wysokości odszkodowania, jakiego może dochodzić wierzyciel. Czym innym jest bowiem zagadnienie, za jakie szkody odpowiada dłużnik, a czym innym kwestia, jak przedstawia się górny pułap odszkodowania należnego wierzycielowi. Oba rodzaje modyfi
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Iustitia. Kwartalnik Stowarzyszenia Sędziów Polskich Nr 3(5)/2011
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: