Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00059 007014 14665476 na godz. na dobę w sumie
Iustitia. Kwartalnik Stowarzyszenia Sędziów Polskich Nr 4(10)/2012 - ebook/pdf
Iustitia. Kwartalnik Stowarzyszenia Sędziów Polskich Nr 4(10)/2012 - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 73
Wydawca: C. H. Beck Język publikacji: polski
ISBN: Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> prawo i podatki >> inne
Porównaj ceny (książka, ebook (-5%), audiobook).

Wydawnictwo C.H. Beck Sp. z o.o. we współpracy ze Stowarzyszeniem Sędziów Polskich „Iustitia” prezentuje Kwartalnik „IUSTITIA”. Periodyk ten jest pismem sędziów. Nie oznacza to, że jest adresowany tylko do sędziów i redagowany tylko przez sędziów, ale przedstawia treści istotne dla wszystkich prawników, a także innych pracowników wymiaru sprawiedliwości.

Kwartalnik „Iustitia” stanowi forum dyskusyjne umożliwiające wymianę poglądów na temat sądownictwa, ambicją osób je współtworzących jest nawiązanie do chlubnych przedwojennych tradycji piśmienniczych. W każdym numerze znaleźć można część naukowo-literacką. Zamieszczamy różne formy publikacji dotyczące wszystkich dziedzin prawa, w tym cywilnego, karnego i administracyjnego, ze szczególnym uwzględnieniem zagadnień ustrojowych, co zapewnia dostęp do najświeższych informacji, rzetelnej wiedzy oraz aktualnych orzeczeń, stanowiąc praktyczne i pomocne narzędzie w codziennej pracy.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

IUSTITIA Kwartalnik Stowarzyszenia Sędziów Polskich Nr 4(10)/2012 Rocznik 3, strony 169–240 Krajowy Rejestr Sądowy 2.0. Czas na zmiany? Wojciech Łukowski Sfera emocjonalna w kontratypie obrony koniecznej Kinga Widera, Katarzyna Puka Secretario judicial – status referendarza sądowego w Hiszpanii Aleksandra Rożnowska Rada Programowa: SSA Rafał Dzyr, prezes SN prof. Tadeusz Ereciński, SSN Jacek Gudowski, SSA Dariusz Kala, prof. Czesław Martysz, prof. Herbert Szurgacz, prof. Andrzej Śmieja, SSN Stanisław Zabłocki, SSN prof. Kazimierz Zawada ISSN 1640-8365 cena 19 zł w tym 5 VAT www.kwartalnikiustitia.pl 4/2012 IUSTITIA Spis treści 169 Edytorial . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 170 Krystian Markiewicz Mowa prezesowa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 171 Maciej Strączyński Temat numeru Krajowy Rejestr Sądowy 2.0. Czas na zmiany? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 173 Wojciech Łukowski Prawo cywilne Materialnoprawne podstawy adopcji zagranicznej . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 180 Joanna Uchańska, Adrianna Wziętal Dopuszczalność przywrócenia terminu do uiszczenia opłaty sądowej . . . . . . . . . . . . . . . . . . 190 Marcin Jagodziński Wstępna narada składu orzekającego przed rozprawą apelacyjną . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 195 Jan Gibiec, Małgorzata Staszków-Greiner, Marlena Pecyna Prawo karne Sfera emocjonalna w kontratypie obrony koniecznej . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 199 Kinga Widera, Katarzyna Puka Prawo ustrojowe Mierniki czasu trwania postępowań sądowych w Polsce . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 209 Łukasz Kurnicki Ważne pytania Poziom merytoryczny sędziów jest bardzo wysoki z Marcinem Dziurdą, Prezesem Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa w latach 2006–2012 rozmawiają Krystian Markiewicz i Bartłomiej Przymusiński . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 213 Przegląd wydarzeń Sprawy bieżące . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 218 Bartłomiej Przymusiński Wieści ze świata . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 221 Łukasz Piebiak Konferencje i szkolenia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 224 Wojciech Buchajczuk Bez togi Secretario judicial – status referendarza sądowego w Hiszpanii. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 226 Aleksandra Rożnowska Obywatelski Monitoring Sądów. Idea i wyniki badań . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 235 Bartosz Pilitowski, Stanisław Burdziej Varia O sędziowskiej niezawisłości . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 240 Maciej Jońca Rada Programowa SSA Rafał Dzyr prezes SN prof. Tadeusz Ereciński SSN Jacek Gudowski SSA Dariusz Kala prof. Czesław Martysz prof. Herbert Szurgacz prof. Andrzej Śmieja SSN Stanisław Zabłocki SSN prof. Kazimierz Zawada Kolegium Redakcyjne SSR Edyta Bronowicka SSR Dariusz Drajewicz SSA Janusz Kaspryszyn SSR Bartłomiej Przymusiński SSR Tomasz Zawiślak Redakcja Redaktor Naczelny: SSR Krystian Markiewicz Redaktor Prowadząca: Izabela Politowska 170 Edytorial Szanowni Czytelnicy, IUSTITIA 4/2012 Oddajemy Państwu jubileuszowy 10 numer Kwartalnika, a w nim kilka ciekawych artykułów i kilka mniej „ciekawych” in- formacji. Tradycyjnie, piszemy o prawie cywilnym, karnym i oczywiście ustrojowym. Staramy się informować o najważniejszych wydarzeniach dla sędziów, dając każdemu – zgodnie z hasłem przewodnim Kwartalnika – możliwość przedstawienia zdania odrębnego. Mam nadzieję, że wydając czasopismo SSP „Iustitia” nie postępujemy wbrew Konstytucji i „de facto nie jesteśmy organem związku zawodowego, czego to zabrania sędziom ustawa zasadnicza”, a tym samym, że będziemy mogli dalej się spotykać z naszymi Czytelnikami. Kwartalnik jest chyba dowodem na to, że takie zarzuty Prezesa Trybunału Konstytucyjnego w stosunku do ok. 3300 sędziów Rzeczypospolitej Polskiej, i zarazem Czytelników Kwartalnika, są – delikatnie rzecz ujmując – krzywdzące. Ta wypowiedź dotyczy osób sprawujących wymiar sprawiedliwości. Co nie mniej ważne, mogła podważyć zaufanie społeczeństwa do trzeciej władzy, będącej niezbędnym elementem ustrojowym demokratycznego państwa prawa. Zachęcam do lektury artykułu będącego tematem numeru, autorstwa sędziego Wojciecha Łukowskiego, który stawia funda- mentalne pytanie o rejestry i postępowanie rejestrowe w Polsce. Poruszane problemy stanowią zarazem polemikę z zarzutami „prawników-celebrytów” co do sądów, które były echem afery AmberGold. Pomimo ukazanych trudności i znaczącego wpły- wu ilości spraw, ten fragment działalności sądów nie daje podstaw do gruntownie przeprowadzonej krytyki ich sprawności. Potwierdzenie tego, że z szybkością postępowań sądowych nie jest źle, stanowi publikowana w niniejszym numerze druga część wypowiedzi sędziego Łukasza Kurnickiego, który tłumaczy zawiłości mierników czasu trwania tych postępowań. Szcze- gólnie lekturę polecam licznym wyznawcom statystyk oraz sędziom, bo widać, że są powody do satysfakcji. Z zadowoleniem witam na stronach Kwartalnika aplikantkę KSSiP – Aleksandrę Różnowską – z artykułem rzetelnie przedstawiającym status referendarza sądowego w Hiszpanii. Optymistycznych akcentów dotyczących pracy sądów i sędziów nie trudno doszukać się w wypowiedziach zawartych w wywiadzie z byłym Prezesem Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa Marcinem Dziurdą. Zachęcam także do zwrócenia uwagi na komentarze sędziów i przedstawiciela palestry odnośnie tzw. posiedzeń wigilijnych i proponowanych zmian dotyczących sprawozdań przed sądem rozpoznającym apelację (art. 377 KPC). Wracając do kwestii ustrojowych, nie można nie wspomnieć o wyroku TK z 12.12.2012 r. (sygn. K 1/12), dotyczącym wyna- gradzania sędziów. Jest to bowiem sprawa niezwykle istotna, co nie tylko wynika z faktu regulacji zagadnienia w Konstytucji RP (art. 178 ust. 2), ale i tego, że z pytaniem wystąpił Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego Stanisław Dąbrowski, a także że pochylił się nad nim pełen skład Trybunału. Orzeczenie, choć jeszcze bez uzasadnienia, stanowi wdzięczny obiekt do komentarzy m.in. na płaszczyźnie prawa ustrojowego i procesowego. Pewnym ułatwieniem niewątpliwie mogą być zdania odrębne zgłoszone przez sędziów Mirosława Granata i Wojciecha Hermelińskiego. Być może dopełnieniem argumentacji Trybunału będą orze- czenia wydane w związku z pytaniami sądów powszechnych, w których kwestionowano także naruszenie zasad prawidłowej legislacji przez pominięcie konsultacji z Krajową Radą Sądownictwa. Krótko mówiąc, ogłaszam konkurs na glosę do tego wyroku Trybunału. Szczegóły niżej oraz na stronie internetowej Kwartalnika. Życzę przyjemnej lektury, Krystian Markiewicz Redaktor Naczelny „IUSTITIA” Kwartalnik Stowarzyszenia Sędziów Polskich Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia” ul. Płocka 5a, 01-231 Warszawa tel.: (22) 535 88 31, faks: (22) 535 88 32 e-mail: biuro@iustitia.pl www.iustitia.pl Redakcja: Redaktor Naczelny: Krystian Markiewicz Redaktor Prowadząca: Izabela Politowska Stali współpracownicy: Łukasz Piebiak Adres Wydawcy i redakcji: Wydawnictwo C.H. Beck ul. Bonifraterska 17, 00-203 Warszawa tel.: (22) 33 77 600, fax: (22) 33 77 602 e-mail: kwartalnikiustitia@beck.pl www.kwartalnikiustitia.pl Skład i łamanie: DTP Service www.dtpservice.pl ISSN: 1640-8365 Artykuły: Redakcja zastrzega sobie prawo dokonywania zmian redak- cyjnych w nadesłanych opracowaniach. Materiałów nieza- mówionych Redakcja nie zwraca. Z chwilą przekazania tekstu Redakcji Autor przenosi prawa autorskie do publikacji utworu w kwartalniku oraz jego rozpowszechniania na innych polach eksploatacji, jak: Internet, publikacje Wydawnictwa C.H. Beck, chyba że inaczej uzgodniono w odrębnej umowie. Prawem au- torskim chronione jest również wprowadzanie treści materiałów do banków danych oraz przenoszenie tych treści na nośniki dźwięku i obrazu. Warunki prenumeraty: wpłaty na prenumeratę przyjmowane są za pomocą polecenia przelewu bankowego na rachunek Wydawcy: Wydawnictwo C. H. Beck ul. Bonifraterska 17, 00-203 Warszawa Nr konta: 52 1240 6247 1111 0000 4973 5420 Cena prenumeraty (4 numery) wynosi: 59 zł (w tym 5 VAT) – doliczając koszty przesyłki Ceny ogłoszeń Czarno-białe: cała strona – 6000 zł, ½ strony – 3400 zł Kolorowe: IV str. okł. – 13 000 II lub III str. okł. – 11 000 Insert: 0,90 zł sztuka Powyższe ceny nie zawierają VAT i dotyczą reklam gotowych. Płatność przelewem po otrzymaniu faktury VAT i egzemplarza okazowego. Na IV stronę przyjmowane są wyłącznie ogło- szenia całostronicowe. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść zamiesz- czonych ogłoszeń. W sprawie ogłoszeń należy kontaktować się z Działem Reklamy – Monika Kosmólska, tel.: (22) 33 77 441, fax: (22) 33 77 601 reklama@beck.pl Nakład: 3500 egz. Cena: 19 zł/egz. (w tym 5 VAT) 4/2012 IUSTITIA Nie do zniesienia Zapamiętałem dostrzeżoną kiedyś przypadkowo scenę z ry- sunkowego serialu dla dzieci, nazwanego dość ciekawie: „Film pod strasznym tytułem”. Występowała w nim gadająca kura (kur było tam więcej, ale gadająca tylko jedna). W owej scenie kura skarżyła się gospodarzowi na dokuczające jej stworki, które zabrały jej jajko. Nazywała je „jajkożercami” i krzyczała, że to wszystko jest nie do zniesienia. – No, coś jednak znio- słaś – odpowiadał jej gospodarz, wskazując na odnośne jajko. Znoszenie jest słowem, które musieliśmy znosić przez cały rok 2012. Zaczęło się od gromkiej zapowiedzi Ministra Jarosława Gowina, który oświadczył, że zniesie 129 sądów. Wybrane zostały tak, jakby strzelił ze śrutówki w mapę Polski i gdzie padł śrut, tam znosi sąd. Pan Minister oświadczył: sądy zniosę, bo chcę przenosić sędziów z sądu do sądu. Ustawa i Konstytucja tego zabraniają. Zniosę więc sądy, będę je łączył i będzie można przestawiać sędziów jak pionki z miasta do miasta. To będzie właściwa gospodarka kadrami. Nie jestem prawnikiem, nie muszę się kierować interesami prawników. Tak powiedziałem i tak będzie. Pan Minister jest polskim politykiem. Jak wiadomo, pol- skiemu politykowi nie wolno przyznać się do błędu. Wolno opowiadać różne „androny”, niejeden uprawia to całymi la- tami, ale trzeba cały czas powtarzać, że zawsze, od urodzenia ma się 100 racji. Nie wchodzi w grę 99 , to za mało. Toteż Pan Minister, gdy raz zapowiedział, że sądy zniesie, musiał się tego trzymać, choć cała Polska – w tym jego wyborcy – protestowała, a cała prawnicza Polska na sto sposobów udo- wodniła, że Pan Minister nie ma racji. Ale nieważne, kto ma rację, ważne, kto ma władzę. I Pan Minister zaczął znosić. Dnia 5.10.2012 r. podpisał dwa rozporządzenia. Tym waż- niejszym zniósł 79 sądów, pokazując, kto tu rządzi i kto posta- wi na swoim. Ale trzeba było jeszcze wydać rozporządzenie o nowej właściwości. Zawierało ono błędy w wyliczeniu miast i gmin. Pan Minister nie zauważył ich i podpisał rozporzą- dzenie. Zauważył błędy szef rządowej komórki wydającej elektroniczny Dziennik Ustaw. Zwrócił rozporządzenie Panu Ministrowi i zapytał: co mam zrobić z tym fantem? Pan Mi- nister, jak przystało na niefachowca, a zarazem osobę, która litery prawa przestrzega umiarkowanie (jest to określenie wyważone, sam Pan Minister używa ostrzejszego), zrobił to, co najprostsze. Podarł czy też schował głęboko podpisane rozporządzenie i podpisał nowe. Potem zaczęło się wielkie udowadnianie, że tego rodzaju postępowanie jest prawidłowe, a podpisane rozporządzenie nie istniało, bo nie zostało opublikowane. Udowadniali to urzędnicy ministerstwa, a prawnicy słuchali ich z zażenowa- niem. Przy takim sposobie myślenia powinna obowiązywać zasada, że ustawa podpisana przez Prezydenta RP też nie istnieje, a istnieć zaczyna dopiero wtedy, gdy zatwierdzi ją wydawca Dziennika Ustaw. Jeśli ją odrzuci i zwróci Sejmowi, Mowa prezesowa 171 trzeba ją zapewne zmieniać. Mamy więc nową izbę parlamen- tu, która decyduje, czy akty prawne są ważne, czy nie. Nazywa się ona Rządowe Centrum Legislacji. Okazało się, że Pan Minister za bardzo się rozpędził. Chciał znieść 79 sądów, a niechcący zniósł prawie wszyst- kie. W Polsce obowiązuje bowiem zasada, że aby istniał sąd, musi istnieć akt prawny, który go tworzy. Stąd zawsze funk- cjonowało rozporządzenie o treści: „Tworzy się sądy (…)”, wyliczające wszystkie sądy w Polsce. Nowe sądy tworzono w ten sposób, że rozporządzenie zmieniano i do listy sądów dodawano nowy punkt, a aby sąd znieść, skreślano punkt opisujący znoszony sąd. Rozporządzenie wydawano na nowo, gdy zmian uzbierało się za dużo. Rozporządzenia te ustalały zarazem właściwość sądów. Ostatni raz prawidłowo przeprowadził tworzenie sądów w 2001 r. minister Lech Kaczyński. Namieszał nieco minister Grzegorz Kurczuk w 2002 r. Wydał rozporządzenie określa- jące właściwość sądów bez ich tworzenia, ale powołał w nim poprzednie rozporządzenie tworzące sądy jako pozostające w mocy. Dlatego po 2002 r. zmiany były dokonywane przez wydanie rozporządzeń o treści: „Znosi się sąd, tworzy się sąd”. Równocześnie dokonywano zmiany rozporządzenia z 2002 r., określającego właściwość. Cały czas jednak obowiązywała za- sada: jeśli sąd ma istnieć, rozporządzenie, które go utworzyło, musi pozostawać w obiegu prawnym. Minister Jarosław Gowin uchylił wszystkie wcześniejsze rozporządzenia. W obecnym nie napisał, że tworzy sądy, określił tylko ich właściwość. Po raz pierwszy w historii Polski niemal wszystkie sądy (prócz dwudziestu sześciu, które utworzono po 2002 r.) nie mają podstawy prawnej istnienia. W świetle prawa – takiego, jakie od lat uznawano za prawidłowo formułowane – pozostałych sądów nie ma. Oczywiście Pan Minister udaje, że nic się nie stało i że sądy istnieją. Siłą rzeczy udawać muszą wszyscy, którym Pan Mi- nister wydaje polecenia. Gdy jednak ktoś wniesie apelację czy kasację i zarzuci wyrokowi, że wydał go sąd, który prawnie nie istniał, wtedy dopiero będzie problem. „Widzimisię” Pana Ministra już nie wystarczy i może się okazać, że cały polski wymiar sprawiedliwości 1.1.2013 r. runął jak wysadzony gmach. Ale jak się łatwo domyślić, dopóki to się nie stanie, ministerstwo będzie twierdziło, że problemu nie ma. Konstytucja stanowi, że sędziego z sądu do sądu można przenieść tylko na mocy ustawy i orzeczenia sądu. W przy- padku zniesienia sądu, sędziego można przenieść w stan spoczynku. Ale PrUSP brzmi inaczej niż Konstytucja. Pan Minister oczywiście nikogo przenieść w stan spoczynku nie chce, bo nie po to znosi sądy, jego celem jest ganiać sędziów z miasta do miasta. Odmawia więc każdemu. Ale jak na ten problem zapatrywał się będzie Sąd Najwyższy, do którego będą należały ostateczne decyzje? Tego nie wie nikt. Sądow- nictwo i jego zdolność do normalnego funkcjonowania za- wisły na włosku. Ale Pan Minister zapewne liczy na to, że Sąd Najwyższy nawet, jeśli prawnie racji mu nie przyzna, to 172 Mowa prezesowa IUSTITIA 4/2012 ugnie się przed tzw. racją stanu. Albo duchem prawa. Czyli siłą Prawdziwej Władzy. PrUSP mówi też, że sędziego można przenieść do innego sądu w przypadku zniesienia sądu lub wydziału zamiejscowe- go. Tworzy więc jakby stanowisko „sędziego wydziału zamiej- scowego”, którego skutki zniesienia wydziału dotyczą nawet wtedy, gdy macierzysty sąd pozostanie nietknięty. Jednak Prezydent RP powołuje sędziego określonego sądu, nie wy- działu. Czy zatem sędzia wydziału zamiejscowego jest sędzią „całego” sądu (jak w akcie powołania), czy tylko wydziału (jak stanowiłoby PrUSP)? Skoro nawet ustawa jest tu niejas- na, to trudno, by jasne było stanowisko Pana Ministra. I nie jest. Pan Minister znosi sąd w miejscowości X. Jednocześnie w sądzie w Y tworzy wydział zamiejscowy w X. Sędziego sądu w X przenosi do sądu rejonowego w Y. Ale nie do wydziału zamiejscowego w X. To jak jest z tymi sędziami wydziałów zamiejscowych – będą, czy ich nie będzie? Sędzia znoszonego sądu ma, zgodnie z PrUSP, prawo zło- żenia wniosku wskazującego sąd, do którego chce być prze- niesiony. Ale ułomna ustawa nie określa, kto i w jaki sposób powinien sędziemu wskazać potrzebę złożenia wniosku i za- kreślić termin. Pan Minister więc nie wskazał i nie zakreślił. Poprzenosił sędziów znienacka. Decyzji swoich nie uzasadnił, uznając zgodnie z ministerialną tradycją, że są to jego „upraw- nienia dyskrecjonalne”. Ale sędziom przysługują odwołania do Sądu Najwyższego i masowo je wnieśli (na moment oddania tekstu ponad 280). A sąd ten musi jakoś decyzje ministra ocenić. Zapewne zgadując, czym minister się kierował. Niektórzy sędziowie napisali i złożyli wnioski wskazujące konkretne sądy. Tylko nieliczne minister uwzględnił. Ale litera prawa (znowu...) stanowi, że wniosek sędziego musi być uwzględniony, jeśli jest to możliwe. Możliwe jest zawsze, sędziego można przecież przenieść z etatem. Tymczasem Pan Minister zasypał sędziów odmowami. Odrzucił nawet wnio- ski tych, którzy żądali przeniesienia do sądów w miejscach swego zamieszkania i w których były wolne etaty. W jednym przypadku sędzia znoszonego sądu wniosła o przeniesienie do... Warszawy. W Warszawie mieszka, w Warszawie w każ- dym sądzie są braki kadrowe, a Pan Minister tworzy tam nowe etaty. Ba, całą „reformę” uzasadniał potrzebą przeno- szenia etatów, w tym do przeciążonej Warszawy. Ale sędzia prosząca o miejsce w Warszawie dostała odpowiedź: „nie”. Dlaczego? Cóż, skoro prosiła, należało jej odmówić, a w War- szawie zamiast niej pracować będzie ten, kto tego nie chce. Bo to Pan Minister ma decydować, a nie sędziowie. W jednym przypadku Pan Minister zniósł sąd w jednym okręgu i przyłączył jego obszar do sądu w innym okręgu. W obydwu okręgach zmieniły się proporcje w zgromadze- niach, tu sędziów sądów rejonowych przybyło, tam ubyło. Aby pozostać w zgodzie z PrUSP, trzeba w obydwu okręgach na nowo wybrać zgromadzenia. W obydwu? Przepraszam: w trzydziestu sześciu okręgach. Bo skoro zniesiono sądy, to zniknęli ich delegaci do zgromadzeń i członkowie kolegiów. Co teraz robić w powiększonych sądach: wybrać wszystkich delegatów na nowo czy przeprowadzić wybory uzupełniają- ce? Ale to nie problem, bo kogo obchodzi jakiś tam samorząd sędziowski, któremu i tak prawie wszystkie uprawnienia Pań- stwo Politycy już zabrali. Swoje muszą znieść także ławnicy. Wybrani byli do 79 są- dów, które zniesiono. Nie ma sądu – nie ma ławników, man- daty wygasły. Obszary zniesionych sądów przejęły inne sądy, które też mają ławników, ale jak na powiększone sądy będzie ich pewnie za mało. Ławnicy z Kozienic czy Buska Zdroju będą musieli obsadzać wokandy aż w trzech dotychczasowych sądach, w trzech miastach. Podatnicy zapłacą za dojazdy. Cie- kawe, czy Pan Minister ogłosi, że ławnicy zniesionych sądów stali się z mocy prawa ławnikami tzw. sądów przejmujących? Wprawdzie ustawa mówi, że musi ich wybrać określona rada gminy, ale w końcu to tylko litera prawa, a nie jego duch. Zamiast rady gminy ławników może wybrać np. Pan Minister. W Sejmie toczą się prace nad ustawą o okręgach sądowych sądów powszechnych. Ku niezadowoleniu partii Pana Mini- stra, za ustawą opowiada się większość sejmowa. Nietypowa, jednorazowa, ale większość. Próbowała z Panem Ministrem czy też Panem Premierem rozmawiać na różne sposoby. Pan Premier uciekał od tematu, a od Pana Ministra wszelkie ar- gumenty odbijały się jak od ściany: nie ustąpi i koniec. Teraz zapewne powie: nie ma po co uchwalać ustawy, skoro sądy już zniosłem. Tyle spraw zakreślono, tak wspaniale poprawiono statystykę. Jakie to straszne koszty będą, przykręcić na nowo tyle tabliczek, odwołać powołanych już przeze mnie dyrekto- rów, poprzenosić na nowo sędziów, naprawić wszystkie skutki „reformy”. I to wy, posłowie, wy spowodujecie te koszty, a nie dobry Pan Minister. To będzie wasza wina! Pan Minister zniósł sądy, ale nie znosi, gdy ktoś mówi, że zniósł. „Przekształcił”, „zmienił nazwy”. Zamówił piękny pro- pagandowy plakacik, aby wmówić społeczeństwu, że znosząc nic nie zniósł. Kazał go powiesić na stronach internetowych znoszonych sądów. Plakacika nie powstydziłby się PRL-owski aparat propagandowy. Cóż, w Polsce jest już całe pokolenie, które nie pamięta, że strajk nazywano „nieuzasadnioną prze- rwą w pracy”, dyktaturę „przewodnią rolą partii”, a walkę o niepodległość „kontrrewolucją”. Może uwierzy. Pan Minister zniósł sądy. Sędziowie muszą znieść wszystko, co im zgotuje Pan Minister. Pozostaje pytanie, co jeszcze zdoła znieść wymiar sprawiedliwości. Jajka nie zniesie, zwłaszcza złotego. Nawet jeśli Pan Minister publicznie opowiadać będzie o jajach, które miał sobie z niego podobno robić jakiś sędzia. Niech lepiej Pan Minister sobie obejrzy „Film pod strasz- nym tytułem”. Ten rysunkowy, wesoły, dla dzieci. Nie ten prawdziwy, który zafundował sądownictwu. Bo po nim nie jest nam do śmiechu. (cid:132) Prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia” Maciej Strączyński 4/2012 IUSTITIA Temat numeru 173 jest ograniczona do przypadku wystąpienia uzasadnionych wątpliwości, jest bowiem raczej wiedzą, którą powinno po- siąść się najpóźniej na aplikacji4. Oczywiście więc sprzeczne z treścią przepisów były opinie, że sąd miał powinność zawsze badać karalność członka zarządu. Nie miał, chyba, że zaist- niały co do tej kwestii uzasadnione wątpliwości. A przedtem apelowano, aby sądy miały umiar Dotychczas zresztą zdarzały się publikacje odmawiają- ce sądowi rejestrowemu możliwości odmowy wpisu oko- liczności wynikających z uchwały wspólników5 z uwagi na rzekomy brak uprawnienia sądu do badania treści uchwał, a to dlatego, że uchwały takie są wyłącznie zaskarżalne, a nie nieważne z mocy prawa6. Poglądy ograniczające kompetencje sądu rejestrowego niekoniecznie uznać należy przy tym za dominujące, w końcu nawet w ramach doktrynalnego sporu co do sposobu stosowania przepisów Kodeksu cywilnego w obszarze prawa handlowego obie strony godziły się co do możliwości weryfi kacji podstaw wpisu przez sąd reje- strowy7. Nie należało więc mieć wątpliwości co do tego, że sąd rejestrowy może odmówić wpisu. Równocześnie jednak sądy rejestrowe (jak zresztą i wszystkie inne) słyszały ciągle o swej opieszałości, potrzebie szybkiego załatwiania spraw itp. W tych okolicznościach miały oczywistą tendencję do skupiania się na weryfi kacji dokumentów, które ustawodawca nakazał dołączyć do wniosku. Logiczne jest przecież założe- nie, że ustawodawca nakazując dołączyć dokumenty doty- czące pewnych okoliczności, a innych nie, rozsądnie uznał za konieczne dokładne badanie niektórych zjawisk, a co do innych uznał za wystarczające przyjęcie założenia, iż wnio- * Autor jest sędzią Sądu Okręgowego we Wrocławiu. 1 Wypowiedź prof. Piotra Kruszyńskiego dla „Super Expresu”, dostępna na: http://www.se.pl/wydarzenia/opinie/wina-sadow-jest-oczywista_274615.html. 2 T. jedn.: Dz.U. z 2007 r. Nr 168, poz. 1186 ze zm.; dalej jako: KrRejSU. Chodzi o art. 23 KrRejSU oraz przepisy ustrojowe dla poszczególnych ty- pów podmiotów, a więc dla spółek handlowych – Kodeks spółek handlo- wych. 3 Rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej – Kodeks handlowy z 27.6.1934 r., Dz.U. Nr 57, poz. 502 ze zm. 4 Reguły prowadzenia rejestrów podmiotowych i przedmiotowych pod- czas studiów prawniczych są czasem uznawane za niszowe i pobieżnie omawiane. Stąd najpóźniej na aplikacji, kwestia reguł działania KRS czy też ksiąg wieczystych, powinna każdemu prawnikowi być znana. 5 A więc także członków zarządu uchwałą powołanych. 6 W tym kierunku poglądy wywodzili np. A. Pęczyk-Tofel, M. Tofel, Są- dowa kontrola uchwał zgromadzeń wspólników w spółkach kapitałowych w postępowaniu rejestrowym, PPH Nr 2/2010, s. 31 i n. 7 O ile takie stanowisko S. Sołtysińskiego i W. Popiołka (Legitymacja czynna odwoływanych członków władz spółki do zaskarżania uchwał sprzecznych z ustawą, PPH Nr 10/2007, s. 51 i n.) jako zwolenników stosowania art. 58 KC na gruncie spółek, nie musi zaskakiwać, to pogląd o stosowaniu art. 23 KrRejSU wyraził również występujący z przeciwnych pozycji J. Frąckowiak, wskazując, że: „sąd rejestrowy dostrzegając sprzeczność uchwały z ustawą przez odmowę wpisu powoduje, ze nie wywiera on skutków prawnych” podstawę czego upatruje w art. 23 KrRejSU (Uchwały wspólników spółek kapitałowych sprzeczne z ustawą, PPH Nr 11/2007, s. 12). Temat numeru Krajowy Rejestr Sądowy 2.0. Czas na zmiany? Wojciech Łukowski* W niniejszym artykule analizie poddano kwestię ist- nienia obowiązku sądów każdorazowej weryfikacji karalności osób wpisywanych do Krajowego Reje- stru Sądowego. Problem ten był w ostatnim czasie wielokrotnie i róznorodnie przedstawiany przy okazji komentarzy do tzw. afery Amber Gold. Autor tekstu jednoznacznie wskazuje granice obowiązku sądu co do badania wniosku i wyraźnie podkreśla, że jedynie w przypadku wystąpienia uzasadnionych wątpliwo- ści sąd rejestrowy dokonuje pełnego jego badania. Wskazane zostały realia pracy i obciążeń sądów re- jestrowych, z których wynika, że w obecnej rzeczy- wistości gospodarczej, przy niezwykle dużej ilości danych, niezmiernie trudne jest posiadanie przez sąd wiedzy, która byłaby potrzebna do owego powzięcia uzasadnionych wątpliwości. Warto zatem zastanowić się nad możliwościami odciążenia i usprawnienia pra- cy sądów, także z wykorzystaniem nowych techno- logii i zmian w zakresie środków i infrastruktury do przekazywania informacji. Wielki zgiełk ambergoldowy Sprawa Ambergold zwróciła uwagę na istnienie i działal- ność Krajowego Rejestru Sądowego i sądów rejestrowych. Przy okazji osoby zaangażowane w stanowienie prawa i różnego rodzaju prawnicy-celebryci wygłaszali różnorodne poglądy co do działalności sądów rejestrowych. Zaskakujące przy tym jest, że pozwalano sobie na uwagi co do obowiązku sądów weryfi kacji za każdym razem karalności osób wpisywanych do Krajowego Rejestru Sądowego1 bez lektury normujących kognicję sądów przepisów ustawy z 20.8.1997 r. o Krajowym Rejestrze Sądowym2, będących zresztą kontynuacją wcześ- niejszych przepisów Kodeksu handlowego z 1934 r.3. Wiedza o tym, że sąd rejestrowy podlega dość ograniczonym regu- łom badania wniosku, a możliwość pełnego jego badania 174 Temat numeru IUSTITIA 4/2012 skodawca, który w końcu ponosi konsekwencje zgłoszenia nieprawdziwych danych do KRS8, poda prawdziwe. Istnieje zresztą „wentyl bezpieczeństwa” w postaci prze- pisów pozwalających wykreślić tzw. wpis niedopuszczalny (art. 12 ust. 3 KrRejSU) czy też wszcząć postępowanie przy- muszające do dokonania zgłoszenia (art. 24 KrRejSU). Te regulacje pozwalają sądowi działać z urzędu w razie stwier- dzenia wadliwości wpisu, co dodatkowo uzasadniało odejście od zawsze obowiązkowego badania wszystkich okoliczności. W tym wszystkim, jak widać, istniały teoretyczne możliwo- ści badania wszystkich okoliczności dotyczących zasadności wpisu, uzależnione jednak były od tego, czy sąd poweźmie uzasadnione wątpliwości (dla poszerzonego badania wniosku o wpis), albo też poweźmie wiedzę o podstawie wykreśle- nia z urzędu jakiegoś wpisu. Wydawało się więc może, że wszystko jest w porządku, jeżeli ktoś bowiem będzie chciał zgłosić okoliczności, które nie mogą być wpisane, to sąd po- weźmie uzasadnione wątpliwości, a jeżeli nawet nie będzie miał podstaw do ich wpisu, to w razie późniejszego zaistnie- nia problemów wykreśli wpis. W zasadzie tak też i jest. Tyle tylko, że wobec ilości spraw rozpoznawanych przez sądy nie powinno dziwić, jeżeli zdarzy się sytuacja podpisania rano postanowienia o wpisie tej samej osoby z racji orzeczenia wobec niej zakazu sprawowania funkcji w zarządzie przez sąd upadłościowy (art. 55 pkt 4 KrRejSU oraz art. 373 ustawy z 28.2.2003 r. – Prawo upadłościowe i naprawcze9), a po po- łudniu postanowienia o wpisie tej samej osoby jako członka zarządu spółki. Od 2003 r. istnieje weryfikacja przy wpisie do reje- stru przedsiębiorców oraz rejestru stowarzyszeń, innych organizacji społecznych i zawodowych, fundacji oraz samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej co do tego, czy dana osoba nie jest wpisana do rejestru dłużników niewypłacalnych. Jest to jednak weryfikacja co do tego, czy osoba wpisywana do rejestru przedsię- biorców lub rejestru stowarzyszeń jest może wpisana do rejestru dłużników niewypłacalnych z zakazem sprawo- wania funkcji orzeczonym na podstawie art. 373 PrUpN. Nie jest jednak realizowana weryfikacja w drugą stronę tj. co do tego czy osoba wpisywana w RDN wobec orze- czenia zakazu sprawowania funkcji jest już może wpisana jako członek organu. Czy orzekający powinien kojarzyć takie fakty? Powinien, tyle tylko, że przy konieczności rozpatrzenia coraz większej ilości spraw i terminach wskazywanych przez ustawodawcę, chęć jak najszybszego zakończenia sprawy jest oczywista. W tej sytuacji to kojarzenie między sobą kilku spraw może być niemożliwe. Zresztą, w postępowaniu rejestrowym istot- nie szybkość jest ważna. Przy przepisach, z których wynikało, że zawsze obligatoryjne badanie dotyczy tylko dokumentów podlegających dołączeniu do wniosku, istnienie takich ter- minów miało jakiś sens10. Jeżeli jednak szybkość stanie się dobrem samym w sobie, to warto zastanowić się nad tym, czy sądowa kontrola nie staje się fi kcją. Argumenty ad absurdum na kanwie afery Przy takich rozwiązaniach zaistniało Amber Gold i doty- czące tej sprawy komentarze. Niektóre były zresztą jeszcze za- bawniejsze albo bardziej porażające niewiedzą niż wskazane na wstępie. Mieliśmy bowiem okazję dowiedzieć się, że twier- dzi się, iż sąd rejestrując przedsięwzięcia właściciela Amber Gold działał zgodnie z przepisami, ponieważ we wniosku o rejestrację spółki brak rubryki wymagającej od wniosko- dawcy przedstawienia danych o niekaralności11. Z jednym zgadzam się z autorem tej wypowiedzi, prof. Tomaszem Koncewiczem – jest to argumentacja absurdalna. Tyle tyl- ko, że nikt jej nie używał. Nie twierdzono, że skoro nie ma rubryki, to nie można takiej informacji żądać. Wskazano jedynie wyraźnie, że sąd rejestrowy zawsze bada tylko to, co ustawodawca nakaże zawsze badać12. Jeżeli ustawodaw- ca nie nakazał dołączenia zaświadczenia o niekaralności, to sąd powinien to zrobić, jeżeli co do tej karalności poweź- mie uzasadnione wątpliwości. Powtórzę – tylko wtedy. Co by było, gdyby sądy rejestrowe żądały w każdej sprawie za- świadczenia o niekaralności? Jestem przekonany, że różne osoby podniosłyby wtedy „wielkie larum” o to, dlaczego sądy wszystkich uważają za podejrzanych bez zindywidualizowa- nych przyczyn. Co do wypowiedzi T. Koncewicza, nie mam zresztą zamiaru w tym miejscu zajmować się nią w pełnym zakresie. Warta jest osobnej analizy nie dlatego przy tym, że nie wolno krytykować sędziów. Sami sędziowie to często robią, krytykując choćby sądowe przywiązanie do statystyki czy nierówne rozłożenie obciążeń. Jeżeli jednak ta krytyka nie ma podbudowy merytorycznej, a jest wymieszaniem kwestii dotyczących działania sądów karnych i cywilnych bez ich roz- różnienia, to może razić. Jeszcze bardziej razi, jeżeli odnosi się ją do sądu rejestrowego, który jest organem ochrony prawnej, a nie wymiaru sprawiedliwości. Polskie zasady prowadzenia rejestrów porównujmy przy tym nie z sądem angielskim, a prowadzeniem rejestru spółek dla Anglii i Walii przez urząd rejestratora kompanii, a nie sąd. W tamtym przypadku w pełni znajdziemy sytuację wpisywania danych zgłoszonych przez wnioskodawców bez kontroli ich zgodności z faktami 8 Domniemania chronią dane zgłoszone i wpisane do rejestru zgodnie ze zgłoszeniem. Podlegający wpisowi podmiot ponosi konsekwencje wpisania danych nieprawdziwych (art. 18 KrRejSU). 9 T. jedn.: Dz.U. z 2012 r. poz. 1112; dalej jako: PrUpN. 10 Jakiś sens. Nie twierdzę bowiem, że są to rozwiązania zawsze rozsądne. Mogą również wywrzeć skutki negatywne doprowadzając do zwycięstwa szybkości nad wnikliwością. 11 Prawo i niesprawiedliwość. Rozmowa z Tomaszem Tadeuszem Konce- wiczem, „Gazeta Wyborcza” z 8–9.9.2012 r., s. 18. 12 Np. W. Łukowski, Co może sąd rejestrowy, czyli o co cały ten zgiełk, Rzeczp. z 4.9.2012 r. 4/2012 IUSTITIA Temat numeru 175 przez organ prowadzący rejestr, jak również braki w złoże- niu sprawozdań fi nansowych. Przy tych regułach polski sąd rejestrowy może wręcz drażnić rygoryzmem. Te wszystkie wyżej wskazane okoliczności mają na celu wskazanie, że istnieje jednak duża różnica między tym, co po- wszechnie myśli się o roli i znaczeniu KRS, a tym co istotnie wynika z jego prowadzenia. Co więcej, skoro już zwrócono uwagę na istnienie KRS, to dużego znaczenia nabierają także inicjatywy związane z jego prowadzeniem. Aktualnie jednym z bardziej nagłośnionych projek- tów MS jest inicjatywa powiązania KRS i KRK w celu zapewnienie przy dokonywaniu wpisów w KRS dostępu do danych z KRK i sygnalizację wpisania w KRK osób wpisanych w KRS co do skazań istotnych dla pełnionych funkcji. W tym zakresie afera Amber Gold wywiera po- zytywne skutki, bowiem dzięki niej rozwiązanie, o które sądy rejestrowe się dopominały, będzie wreszcie zrea- lizowane. Jeżeli jednak nagle przyglądamy się prowadzeniu Krajo- wego Rejestru Sądowego, to może warto sobie zadać pytanie: w jakim kierunku podąża jego prowadzenie? Realność zaistnienia uzasadnionych wątpliwości W ciągu pierwszych lat XXI w. znacznie wzrosła ilość pod- miotów wpisywanych do tego rejestru. Dotyczy to zarówno wzrostu ilości znanych już podmiotów, jak też i ustawodawca przewidział istnienie całkiem nowych typów podmiotów. Na- leży przypomnieć choćby konieczność wpisywania organiza- cji pożytku publicznego, co jest relatywnie nowym zadaniem. Jeżeli jednak nawet spojrzeć tylko na najpopularniejszy rodzaj podmiotów, jakimi są nadal spółki z ograniczoną odpowie- dzialnością, to według danych z rocznika statystycznego ich ilość wzrosła ze 150 284 w 2000 r. do 268 550 na koniec 2011 r. Dodajmy do tego wzrost liczby innych podmiotów i, zaznaczone już wyżej, nowe rodzaje podmiotów wpisywa- nych w KRS13. Porównajmy to z ilością spółek z ograniczoną odpowiedzialnością na dzień 31.12.1936 r. Według Małego Rocznika Statystycznego 1939, było ich 3590. Jeżeli nawet dodamy do tego ilość spółdzielni, których na koniec 1938 r. było 13 741, czy spółek akcyjnych w ilości 1110 na koniec 1936 r.14, dostrzeżemy, że istnieje wielka różnica między tym, co mógł sąd rejestrowy przed wojną, a może sąd rejestrowy obecnie. Istnieje przepaść między tym, co wiedział wtedy sąd rejestrowy i wszyscy zajmujący się obrotem gospodarczym o jego uczestnikach i tym, co wie teraz. Przed wojną kupiec rejestrowy był pojęciem szczególnym, każdy zajmujący się taką działalnością wiedział wiele o innych, w tym również o tym, np. czyje weksle trafi ały do protestu i kto w związku z tym jest mniej godny zaufania. W XXI w. spółki „zeszły pod strzechy”. Spółek jest za dużo, aby nawet osoby stale zajmujące się życiem gospodarczym, miały o wszystkich pełną wiedzę. W tej sytuacji poleganie dziś na przedwo- jennej regule, że sąd prowadzi badanie dalej idące, jeżeli poweźmie uzasadnione wątpliwości, może trącić fi kcją. Ilość informacji o uczestnikach obrotu jest taka, że referen- darz czy sędzia rejestrowy15, który nawet najbardziej intere- suje się życiem gospodarczym, nie jest w stanie mieć wiedzy innej niż szczątkowa na temat tego, kto dokonuje transakcji podejrzanych i co do czyjej działalności powinny zaistnieć uzasadnione wątpliwości. Czy ta dysproporcja nie powin- na stać się powodem generalnej refl eksji co do liczenia, że sąd te uzasadnione wątpliwości podejmie zawsze tam, gdzie należy? Przy tak wielkiej ilości podmiotów i spraw ich do- tyczących regułą raczej będzie, że sąd tych uzasadnionych wątpliwości nie poweźmie. Co prawda istnieje możliwość, że już po dokonaniu wpisu, gdy okaże się, iż jakieś okoliczności zostaną zatajone, sąd będzie mógł podjąć działanie z urzędu, to już jednak będzie działanie reaktywne. Czy zatem nie czas może, aby ustawodawca każdorazowo uświadamiał sobie, że należy dokładnie określić zakres zawsze obligatoryjnego badania dokonywanego przez sąd rejestrowy? Uzasadnione wątpliwości sądu są obecnie coraz częściej rozgrzeszeniem ustawodawcy – nie każemy sądowi badać wszystkiego, aby nie krępować obrotu, ale jak sąd poweźmie uzasadnione wąt- pliwości, to zbada16. Kłopot w tym, że taka reguła sprawdzała się w sytuacji, gdy w rejestrze była daleko mniejsza liczba podmiotów niż dziś. Obecnie sąd rejestrowy jest przytłoczony ilością spraw pozostających do załatwienia. Co tak naprawdę wpisuje się w KRS? Wszyscy zwracają uwagę, że w KRS głównie wpisuje się podmioty prawa w rejestrze przedsiębiorców oraz rejestrze stowarzyszeń. Oczywiście to prawda. Co do tych wpisów zwykle sąd dokonuje przy tym kontroli czynności prawnych odzwierciedlonych w dokumentach co do ich zgodności z prawem. Kłopot jednak w tym, że coraz częściej sąd zasypy- wany bywa wpisami w rejestrze dłużników niewypłacalnych i dziale IV rejestru przedsiębiorców, które są jedynie ujaw- nieniem informacji o zajściu jakichś zdarzeń. Najczęściej są to przy tym informacje o orzeczeniach innych sądów. 13 Oprócz wymienionych organizacji pożytku publicznego, przykładowo oddziały przedsiębiorców zagranicznych, spółki europejskie, europejskie zgrupowania interesów gospodarczych. 14 Zob. Mały rocznik statystyczny 1939, s. 108–116, Warszawa 1939. 15 Dziś sędzia rejestrowy w zasadzie jest wyjątkiem i ogranicza się głów- nie do rozpoznawania skarg na orzeczenia referendarzy. 16 A jeżeli sąd wątpliwości nie poweźmie, to będzie to wina sądu rejestro- wego. Przecież powinien je mieć. Nikt przecież nie będzie się zastanawiał nad tym czy sąd rejestrowy miał informacje uzasadniające zaistnienie uza- sadnionych wątpliwości. 176 Temat numeru IUSTITIA 4/2012 Warto w tym miejscu zauważyć, że analiza danych sta- tystycznych dotyczących spraw o wpisy w KRS wykazuje, że w 2011 r. spraw o wpis do rejestru przedsiębiorców było 37 702, do rejestru stowarzyszeń 11 394, a do rejestru dłuż- ników niewypłacalnych aż 80 159. Zupełnie inaczej wyglą- da kwestia znaczenia rejestru przedsiębiorców i stowarzy- szeń w opozycji do RDN, jeżeli chodzi o odpisy z rejestru. W 2011 r. wydano bowiem 826 763 odpisy z rejestru przed- siębiorców i rejestru stowarzyszeń oraz 1134 odpisy z RDN. Różnica wynosi więc około 800 do 1 na niekorzyść RDN, gdy tymczasem jeżeli chodzi o sprawy o pierwszy wpis, wynosi 1,8 do 1 na korzyść RDN. Widać więc, że większa ilość spraw o wpis i wpisów do RDN przekłada się na znacznie mniejsze zainteresowanie RDN-em. Nie można również nie zwrócić uwagi na to, że ilość spraw o wpisy do RDN rośnie w szybszym tempie niż wpisy do RP i RS. W 2004 r. spraw o pierwszy wpis do RDN było bowiem 28 690. Oznacza to w przeciągu ostatnich lat 3,5-krotny wzrost ilości takich spraw. Warto więc postawić sobie pytanie, po co prowadzi się rejestr dłużników niewypłacalnych i co z niego wynika? Jak widać nikłe jest zainteresowanie danymi z tego rejestru. Większe pewnie znaczenie ma groźba wpisu do tego rejestru, tyle tylko, że większym zagrożeniem jest zapewne ujawnienie danych dłużnika za pośrednictwem biura informacji gospo- darczej. Oczywiście ma znaczenie w obrocie informacja, że wobec pana X orzeczono zakaz na podstawie art. 373 PrUpN, ale czy informacja o tym musi być wpisywana przez sąd re- jestrowy? Zwróćmy uwagę na wskazane wyżej dane o wzroście ilości podmiotów wpisywanych w KRS i o wzroście ilości spraw. Taki wzrost ilości spraw w ciągu ostatnich lat jest stały. Czy może nadal następować bez negatywnych skutków? Dość wątpliwe, jeżeli ilość spraw i wpisanych podmiotów będzie rosła, sądy rejestrowe staną się całkowicie niewydolne bez rozbudowy, a na to ostatnie są raczej małe szanse. Czy wszystko w KRS musi wpisywać sąd rejestrowy? Analizując sprawy rozpoznawane przez sądy rejestrowe, a dotyczące podmiotów wpisanych do KRS, zauważyć dwa dość zasadnicze podziały spraw17. Po pierwsze, zwrócić należy uwagę na, z jednej strony, grupę spraw dotyczących klasycznych podmiotowych reje- strów wchodzących w skład Krajowego Rejestru Sądowego, czyli rejestru przedsiębiorców i rejestru stowarzyszeń, innych organizacji społecznych i zawodowych, fundacji oraz samo- dzielnych zakładów opieki zdrowotnej, a z drugiej strony gru- pę spraw dotyczących rejestru dłużników niewypłacalnych. Po drugie, dostrzec należy, że z uwagi na sposób zain- teresowania sądu rejestrowego rozpoznawanymi sprawami o wpis, zauważyć trzeba sprawy, w których sąd rzeczywiście realizuje funkcję kontrolną18 i sprawy, w których sąd reje- strowy pełni wyłącznie rolę ewidencyjną, czyli nie dokonuje kontroli czynności leżących u podstaw wpisu. Jeżeli chodzi o pierwszy podział, to wskazuję go dla uświa- domienia pewnej antynomii między rejestrem przedsiębior- ców i rejestrem stowarzyszeń z jednej strony, a rejestrem dłuż- ników niewypłacalnych z drugiej strony. Wchodzące w skład KRS rejestr przedsiębiorców i rejestr stowarzyszeń są reje- strami czysto podmiotowymi, które muszą być prowadzone zawsze dla zapewnienia możliwości wykreowania podmio- tu19. Inaczej wygląda sytuacja RDN, do którego wpisuje się wyłącznie określone sytuacje wraz z osobami znajdującymi się w takich sytuacjach20. Do obu czysto podmiotowych reje- strów wpisywane są więc podmioty, które wpisane być muszą i nie ma alternatywy wobec takiego wpisu. Co do zasady, nie można więc zmniejszyć zakresu podmiotowego rejestru21. Inaczej wygląda sytuacja co do RDN, wpisy, w którym nie są bezwzględną koniecznością, a raczej wynikają z wybrania pewnych kategorii zdarzeń, które uznano za warte ujawnienia w takim rejestrze. To ujawnienie sprowadza się najczęściej do wpisania informacji o rozstrzygnięciach innych sądów lub faktach stwierdzonych w innych postępowaniach. Rozróżnienie to jest przy tym widoczne, np. przy – z jed- nej strony – sprawie o wpis do KRS spółki z o.o., gdzie sąd zawsze dokonać musi kontroli dokumentów pod kątem zgod- ności z prawem dokonywanych, zawartych w dokumentach czynności, a w razie wątpliwości weryfi kować stan faktyczny, a – z drugiej strony – sprawie o wpis do RDN z urzędu in- formacji o oddaleniu wniosku o ogłoszenie upadłości danej osoby z uwagi na brak środków na pokrycie kosztów po- stępowania lub orzeczeniu przez sąd upadłościowy zakazu przewidzianego w PrUpN. W tym drugim rodzaju spraw, sąd nie kontroluje przecież w żaden sposób czynności, a jedynie dokonuje wpisania w rejestrze danych wynikających z prze- 17 Nie znaczy to, że nie ma innych. W niniejszym artykule chciałbym jed- nak przedstawić podział istotny dla zastanowienia się nad zmianami w za- kresie obciążenia sądów. 18 Niezależnie od wszelkich meandrów kognicji sądu rejestrowego, która dzieli się na etap zawsze obligatoryjny i obligatoryjny w razie zaistnienia uzasadnionych wątpliwości. Nie ma jednak wątpliwości, że obowiązek lub możliwość (wybór właściwego sformułowania jest tylko kwestią rozłożenia akcentów) kontroli w szeregu spraw dotyczy możliwości weryfi kacji czy za- istniało zdarzenie cywilnoprawne, którego skutki wpisuje się w KRS. 19 Co do zasady bowiem, jednostka organizacyjna powstaje przez wpis. Etap spółki w organizacji zasady nie zmienia, a jedynie ją uzupełnia. Spół- ka w organizacji też w gruncie rzeczy istnieje w związku z wpisem, jest to bowiem stan przed wpisem do rejestru. 20 Jedna osoba może być w RDN wpisana wiele razy. 21 Co do zasady, pojawiają się bowiem incydentalnie sytuacje, że wpis jest dokonywany nie dla zapewnienia powstania podmiotu, a dla innych celów, jak wpis organizacji pożytku publicznego, które jako organizacje mogą ist- nieć niezależnie od wpisu w KRS. Nie wydaje się jednak możliwe postulo- wanie ich usunięcia z KRS. Zaznaczyć należy jednak, że choć nie stawia się wniosku co do nadmiarowości listy podmiotów wpisywanych w RP i RS, to taką nadmiarowość można stwierdzić czasem przy niektórych informa- cjach ujawnianych co do niektórych podmiotów. 4/2012 IUSTITIA Temat numeru 177 słanego orzeczenia. W istocie, w tej drugiej grupie spraw sąd rejestrowy jedynie ewidencjonuje dane. Jednoznacznie należy więc wyróżnić sytuacje, gdy sąd rejestrowy rzeczywiście dokonuje kontroli (jak we wskaza- nym wyżej przykładzie wpisu spółki z o.o.). W takiej sytuacji istotnie można mówić o pełnieniu przez sąd rejestrowy funk- cji ochrony prawnej (a więc celu działania sądu rejestrowego), bowiem dokonuje się kontroli uprzedniej czynności cywil- noprawnych. W wyniku dokonania takiej kontroli zaistnieje albo nie zaistnieje wpis. Istotne jest jednak to, że dokona się analizy i oceny podjętych czynności. Można więc mówić w tym wypadku o wyraźnej merytorycznej kontroli ze strony sądu. Kontroli dotyczącej merytorycznej treści czynności, a nie tylko formy dokumentów. Od takiej sytuacji odróżnić trzeba sytuacje, gdy sąd otrzyma z innego sądu lub innej instytucji określone do- kumenty i dokona wpisu na ich podstawie bez żadnej me- rytorycznej kontroli. W takich przypadkach sąd rejestrowy dokona w istocie wyłącznie kontroli formalnej, a więc czy ist- nieje orzeczenie sądowe lub zaświadczenie określonej insty- tucji. Sprowadzając więc sprawę do najbardziej podstawowej czynności uświadomić sobie należy, że sąd rejestrowy dokona wyłącznie kontroli tego, czy istnieje papierowy dokument, opatrzony odpowiednią pieczęcią i podpisem, w którym zawarte są dane wprowadzane do rejestru. Sąd rejestrowy więc w istocie przepisze dane z przesłanego dokumentu do Rejestru. Co do tego, czy istnieją stwierdzone orzeczeniem/ zaświadczeniem zdarzenia, zda się natomiast wyłącznie na sąd czy instytucję przesyłającą dokument. Do grupy sytuacji, gdy sąd dokonuje kontroli, zaliczyć na- leży większość wpisów w rejestrze przedsiębiorców i rejestrze stowarzyszeń oraz wpisy w RDN dokonywane na wniosek (art. 56 KrRejSU). Do grupy wpisów, przy dokonywaniu których sąd reje- strowy nie dokonuje kontroli merytorycznej, a wyłącznie ewidencjonuje dane, zaliczyć należy co najmniej: (cid:57) wpisy do RDN dokonywane przez sąd rejestrowy z urzędu na podstawie art. 55 KrRejSU22; (cid:57) wpisy w dziale 4 rejestru przedsiębiorców 41 pkt 1–2 i 4–5 KrRejSU; (cid:57) wpisy informacji dotyczących upadłości na podstawie art. 44 ust. 1 pkt 5 oraz art. 45 ust. 1 i 1a KrRejSU23. Jeżeli więc możemy wyróżnić określone dane, które są w istocie informacją o orzeczeniu innego sądu, może warto się zastanowić, czy powinien je wpisywać sąd rejestrowy? W gruncie rzeczy po co wydawanie postanowienia o tym, że sąd upadłościowy orzekł zakaz na podstawie art. 373 PrUpN i zakaz ten jest prawomocny. Po co uzasadniać takie orze- czenie sądu rejestrowego i je doręczać osobie podlegającej wpisowi? Przecież osoba ta doskonale wie, że zakaz wobec niej orzeczono. Oczywiście informacje te w RDN mają zna- czenie, bo są choćby bazą osób, wobec których orzeczono zakazy, a od 2003 r. działa weryfi kacja osób wpisywanych w charakterze członków organów co do tego, czy nie fi gu- rują w RDN. Jeżeli jednak te dane są potrzebne (zaznacz- my: dane o orzeczeniu sądu upadłościowego), to po co sąd upadłościowy ma po wydaniu orzeczenia przygotowywać przesyłkę do sądu rejestrowego, wysyłać ją, a sąd rejestrowy nadawać bieg kolejnej sprawie? Czy nie byłoby lepiej, gdyby sąd upadłościowy sam dokonał zaewidencjonowania swoje- go orzeczenia w RDN? Ktoś powie, że jest to nałożenie do- datkowego obowiązku na sąd upadłościowy. Absolutnie nie. Zalogowanie się pracownika sądu do udostępnionej usługi systemu teleinformatycznego i zamieszczenie tam informa- cji o orzeczeniu sądu upadłościowego będzie mniej praco- chłonne niż przygotowanie przesyłki z odpisem orzeczenia. Co więcej, nie proponuję absolutnej nowości, bo przecież tak sądy upadłościowe przekazują już obecnie informacje o ogłoszeniu upadłości do Centralnej Ewidencji i Informa- cji o Działalności Gospodarczej (CEIDG). Oczywiście takie rozwiązanie było niewykonalne kilka lat temu, ale rozwój systemów informatycznych i infrastruktury komunikacyjnej czyni ją dziś możliwą. Może więc warto zastanowić się nad tym, czy we wskazanych wyżej przypadkach wpisów o wy- łącznie ewidencyjnym charakterze odejść od dokonywania wpisów przez sąd rejestrowy24. Takie rozwiązanie przy tym daje korzyści zarówno sądowi rejestrowemu (bo uwalnia od szeregu spraw, dużej ilości zbędnej korespondencji), jak i są- dom i instytucjom zawiadamiającym (bo uwalnia je choćby od generowania dużej ilości korespondencji). Doręczenia w postępowaniu rejestrowym – potrzeba zmian Rosnące obciążenie sądów rejestrowych jest również po- wodem do zastanowienia się, czy nie warto w ich przypadku zrewidować nasze tradycyjne myślenie o doręczeniach. Typo- wo widzimy doręczenia jako sposób dostarczenia informacji przez jej fi zyczne doręczenie. Nie zmienia tego doręczenie zastępcze, które jest jedynie rozwiązaniem niemożności dorę- czenia pod znanym adresem. Rzeczywiście takie pojmowanie doręczenia jest w większości postępowań sądowych koniecz- nością. Czy jednak również w przypadku postępowań reje- strowych prowadzonych na wniosek? Chyba nie. Zwróćmy uwagę, że akta rejestrowe są jawne i zawsze dostępne wszyst- kim zainteresowanym. Czy w takiej sytuacji możemy sobie 22 Ze schematu wpisywanie informacji o orzeczeniach innych sądów wy- łamuje się jedynie wpis informacji o dłużnikach alimentacyjnych zalegają- cych ponad 6 miesięcy. Taki wpis jednak również jest ewidencją zdarzeń przez komornika stwierdzonych, choć już nie samego orzeczenia. 23 Co obejmie również zmianę fi rmy przez dodanie określenia w upadło- ści likwidacyjnej lub w upadłości układowej. 24 Dla odparcia ewentualnego zarzutu, że pojawi się wpis, o którym zain- teresowany nie będzie wiedział, zaznaczmy, że będzie to jedynie ujawnienie informacji o orzeczeniu, o którym już wie. Przecież skazany nie jest zawia- damiany dodatkowo o wpisie do KRK informacji o jego skazaniu. 178 Temat numeru IUSTITIA 4/2012 wyobrazić, że wszystkie dokumenty wytworzone w sądowym systemie informatycznym25 będą dostępne bez ograniczeń za pośrednictwem wszechobecnego Internetu? Rozwiązanie takie jest jak najbardziej możliwe. Sama idea, co do zasady, nie jest nowa. Zarządzenie Ministra Sprawiedli- wości z 12.12.2003 r. w sprawie organizacji i zakresu działania sekretariatów sądowych oraz innych działów administracji sądowej26 przewiduje taką możliwość od 1.1.2007 r. Pierwszy portal dostępowy działał testowo od 2007 r. Cechą charakte- rystyczną działających jednak obecnie portali dostępowych jest to, że wymagają dokładnego odnotowania użytkowni- ków w sprawach i zapewnienia dostępu do spraw wyłącznie osobom uprawnionym. Jest to konieczność wobec tego, że dają dostęp do informacji o sprawach, do których dostęp ma określona kategoria osób, a nie wszyscy. Tym samym w takim portalu musi istnieć mechanizm identyfi kacji użyt- kowników. Zupełnie inaczej wygląda natomiast sytuacja w wydzia- łach KRS. Pamiętać należy bowiem, że akta rejestrowe są jawne dla wszystkich. Aktami rejestrowymi jest suma spraw Ns-Rej.KRS. Odmiennie od innych postępowań, nie są one więc dostępne wyłącznie dla stron/uczestników/pełnomoc- ników, a dla wszystkich, którzy chcą się zapoznać z danymi. Nie ma więc żadnych przeszkód, aby sądowe dokumenty, wytworzone w systemie informatycznym wydziału KRS, były dostępne poprzez portal dostępowy w Internecie dla wszystkich zainteresowanych, bez konieczności tworzenia kont użytkowników i logowania. Takie rozwiązanie fun- damentalnie ułatwia uruchomienie portalu dostępowego i już na wstępie zapewnia mu szeroki krąg użytkowników. Może być również od razu poważnym odciążeniem sądów oraz poważnie usprawnić postępowania. Uruchomienie bo- wiem wraz z portalem usługi powiadomienia o dokumen- tach sądowych opublikowanych w danej sprawie (zwykłego newslettera) zapewni zainteresowanym szybkie powiado- mienie27. Portal, w którym dla wszystkich dostępne są dokumenty sądowe, jest jednak pierwszym krokiem do zastanowienia się, czy nie warto diametralnie zmienić reguły doręczeń w spra- wach wnioskowych w KRS. Obecnie sąd rejestrowy wykonuje doręczenia klasycznie, czyli wymagana jest aktywność sądu polegająca na przygotowaniu przesyłki sądowej i fi zyczne wy- słanie jej do adresata. Są to czynności pracochłonne i koszto- chłonne. Oczywiście w zdecydowanej większości postępowań sądowych nie ma możliwości rezygnacji z faktycznego wy- ekspediowania przesyłki z sądu celem fi zycznego doręczenia jej adresatowi (czy też w wymiarze faktycznym wręczenia mu jej). Adresat często nie jest zainteresowany rozstrzygnięciem i niekoniecznie chce ułatwić doręczenie mu przesyłki. Zwra- ca jednak uwagę, że w postępowaniu rejestrowym o wpis do KRS na wniosek to wnioskodawca jest zainteresowany jak najszybszym rozstrzygnięciem sprawy. Często występuje również sytuacja, że w razie braków wnioskodawca uzupełnia je bez faktycznego doręczenia mu drogą pocztową przesyłki, która jest albo odbierana przez niego, już przy okazji uzu- pełniania braków, albo też doręczana mu drogą pocztową już po uzupełnieniu braków (i często zakończeniu sprawy). Zwrócić należy również uwagę na wskazany już powyżej fakt – wszystkie przesyłki sądowe w sprawach rejestrowych doty- czą doręczenia dokumentów jawnych dla wszystkich, a nie tylko dla stron postępowania, bowiem sąd doręcza odpisy dokumentów z jawnych akt sądowych. W tej sytuacji należy uznać za możliwe przyjęcie roz- wiązania polegającego na zastąpieniu fi zycznego dorę- czenia przesyłki drogą pocztową modelem udostępnienia w sieci dokumentów podlegających doręczeniu i uznaniu ich za doręczone po upływie np. 7 czy 14 dni. W takim wypadku sąd rejestrowy zamieszczałby odpis pisma w elek- tronicznych aktach sprawy dostępnych w Internecie i taka czynność wystarczałaby do uznania pisma za doręczone. Zauważyć wypada, że proponowane 7 czy 14 dni między za- mieszczeniem pisma a uznaniem go za doręczone (od tej daty liczone byłyby terminy procesowe) nie oznacza pogorszenia sprawności sądu. Czas na przygotowanie i wyekspediowanie przesyłki, a następnie otrzymanie zwrotu, też zbliża się do takiego okresu. Taki termin zapewnia również właściwy czas na działanie wnioskodawcom czy ich pełnomocnikom. Czy rozwiązanie takie może być realne? Technicznie oczywiście tak. Czy możliwe jest do przyjęcia mentalnie? Wymaga oczy- wiście przewartościowania myślenia o doręczeniu, bowiem nie polegałoby ono na fi zycznym wręczeniu informacji, a zapewnieniu możliwości dostępu do niej. Takie rozwiąza- nia są chyba jednak możliwe do przyjęcia w postępowaniu rejestrowym. Rozwój czy upadek Wskazane powyżej wątpliwości są oczywiście jedynie wy- branymi kwestiami, które w ramach „ambergoldowego kaca” mogą być przemyślane. Wydaje się, że obecnie problem został zauważony. Problem, który realnie istnieje, bowiem rosnąca ilość spraw i wpisów w KRS zacznie za jakiś czas przytłaczać sądy rejestrowe, które z kolei nie mogą być rozwijane w nie- skończoność. Warto więc zastanawiać się nie tylko nad drob- nymi poprawkami istniejących rozwiązań, ale przemyśleć, czy w zakresie środków i infrastruktury do przekazywania informacji nie są konieczne radykalne zmiany. (cid:132) 25 Program repertoryjno-dokumentacyjny wydziałów KRS i RZ to „Biu- rowość KRS i RZ”. Znajdują się w nim pisma, zarządzenia i orzeczenia po- wstające w sądzie. 26 Dz.Urz. MS z 2003 r. Nr 5, poz. 22. 27 Taka subskrypcja powiadomienia wymagać powinna zapewnienia co najmniej informacji o sprawach spod danego nr Ns-Rej.KRS, nr KRS, wnioskodawcy, fi rmy/nazwy podmiotu. 4/2012 IUSTITIA SUMMARY Temat numeru 179 Th e article outlines the consequences of the much publicized case involving a Gdańsk company called Amber Gold in order to raise interest in the operation of the National Court Register kept by registration courts. Th e author emphasizes the fun- damental problems experienced by registration courts, the growth of the number of existing entities, including companies, which invalidates relying on the current rule of in-depth examination in case of justifi ed doubts. Th e much greater number of entities results in the lack of knowledge and impossibility to make an in-depth analysis of their operations. It is also pointed out that registration courts are burdened with superfl uous exclusively inventory keeping activities and the possibility of relieving the courts of those activities without shift ing them onto other institutions with the use of available IT technologies. It is also possible to make changes as regards access to information on the activities of registration courts and departing from tying the delivery of court correspondence with its physical delivery in favour of providing access to the relevant information online. 180 Prawo cywilne IUSTITIA 4/2012 przy adopcji wynikające z różnic poglądów oraz odmienności w zakresie postępowania5. Prawo cywilne Materialnoprawne podstawy adopcji zagranicznej Joanna Uchańska*, Adrianna Wziętal** Przysposobienie zagraniczne jest przedmiotem roz- ważań oraz sporego zainteresowania teoretyków i praktyków prawa międzynarodowego prywatne- go i publicznego, prawa rodzinnego, praw dziecka (świadczy o tym chociażby ilość aktów prawnych, które zajmują się tą tematyką). Problematyka przy- sposobienia zagranicznego znajduje się także w kręgu zainteresowania socjologii czy psychologii. W niniej- szym artykule omówiono definicję, zasady i przesłan- ki adopcji zagranicznej, w oparciu zarówno o wymogi prawa międzynarodowego, jak i krajowego. Wprowadzenie Adopcja zagraniczna jest jedną z form zapewnienia przez państwo dziecku pozbawionemu swego środowiska rodzin- nego, ochrony i opieki. Obowiązek ten wypływa z normy zamieszczonej w art. 20 ust. 2 Konwencji o Prawach Dziecka z 20.11.1989 r.1. Jednym z pierwszych aktów międzynarodowych, który zajmuje się problematyką przysposobienia międzynarodo- wego, jest Konwencja Haska z 5.10.1961 r. o właściwości organów, i prawie właściwym w zakresie ochrony małolet- nich2. Konwencja ta jest jednak krytykowana w literaturze za zbyt sztywne reguły oraz uprzywilejowanie prawa państwa przysposabiającego3. W dalszej kolejności należy wspomnieć o Europejskiej Konwencji z 24.4.1967 r. o przysposobieniu dzieci4. Jest aktem o doniosłym znaczeniu, gdyż stosunkowo szczegóło- wo reguluje kwestie związane z adopcją zagraniczną. Stawia ona, zarówno przed organem orzekającym o adopcji, a także przed aplikantami (obiema stronami stosunku przysposobie- nia), ściśle określone wymagania, które mają pomiędzy pań- stwami – sygnatariuszami KPrzyspDz zmniejszyć trudności 2) Od 7.7.1991 r. na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej obowiązuje KPrDz. Kluczowym przepisem dla określenia przesłanek adopcji zagranicznej jest art. 21 KPrDz. Przepis ten określa przesłanki, których zaistnienie jest konieczne, aby adopcja zagraniczna została dokonana zgodnie z pra- wem. Wśród nich (wymienionych w kolejnych punktach art. 21) należy wskazać: 1) zapewnienie legalności adopcji jedynie poprzez dokona- nie jej przez kompetentne, upoważnione władze, które z kolei mają orzekać zgodnie z obowiązującym prawem i postępowaniem; traktowanie adopcji do innego kraju niż kraj pocho- dzenia dziecka jako ultima ratio zapewnienia dziecku opieki adopcyjnej; dbałość o zapewnienie dziecku zabezpieczenia gwaran- cyjnego i poziomu życia odpowiedniego do tych, które byłyby zapewnione w przypadku adopcji krajowej6; przeciwdziałanie adopcjom zagranicznym w zamian za korzyści fi nansowe. Ponadto, art. 21 KPrDz nie można rozważać w oderwaniu od innych przepisów Konwencji – chodzi głównie o art. 20 ust. 3, stanowiący o obowiązku wskazania w zachowaniu cią- głości w wychowaniu dziecka oraz jego tożsamości etnicznej, religijnej, kulturowej i językowej, oraz art. 3 ust. 1 KPrDz, mówiący o traktowaniu najlepszego zabezpieczenia interesów dziecka jako sprawy nadrzędnej. 3) 4) Następnym aktem prawnym regulującym kwestie przy- sposobienia międzynarodowego jest Konwencja haska o ochronie dzieci i współpracy w dziedzinie przysposobie- nia międzynarodowego z 29.5.1993 r.7, która weszła w życie w stosunku do Rzeczypospolitej Polskiej w dniu 1.10.1995 r. Jej celem jest zorganizowanie systemu współpracy umawiają- cych się państw, zapobiegającego uprowadzeniom, sprzedaży i handlowi dziećmi, przestrzeganie fundamentalnych praw dzieci i ich nadrzędnego interesu. Konwencja ta zmierza do realizacji zasady subsydiarności przysposobienia mię- dzynarodowego, ochrony dzieci przed ich przedmiotowym traktowaniem, poszanowania praw osób i instytucji, które * Autorka jest doktorantką w Katedrze Prawa Własności Intelektualnej WPiA Uniwersytetu Jagaiellońskiego oraz aplikantką adwokacką w Kra- kowskiej Izbie Adwokackiej. ** Autorka jest sędzią Sądu Rejonowego w Bytomiu oraz doktorantką w Katedrze Prawa Cywilnego i Prywatnego Prawa Międzynarodowego WPiA Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. 1 Dz.U. z 1991 r. Nr 120, poz. 526 ze zm.; dalej jako: KPrDz. 2 Dz.U. z 1995 r. Nr 106, poz. 519; dalej jako: Konwencja haska. 3 Tak J. Gajda, Komentarz do art. 114(2) [w:] Kodeks rodzinny i opiekuń- czy. Komentarz, pod red. K. Pietrzykowskiego, Warszawa 2010, s. 983. 4 Dz.U. z 1999 r. Nr 99, poz. 1157; dalej jako: KPrzyspDz. 5 J. Gajda [w:] op. cit., s. 983. 6 Chodzi tutaj mianowicie o zapewnienie dziecku warunków jak w przy- padku adopcji krajowej w kraju,
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Iustitia. Kwartalnik Stowarzyszenia Sędziów Polskich Nr 4(10)/2012
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: