Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00128 004261 12920487 na godz. na dobę w sumie
Jagódkowe pogotowie ratunkowe 2 - ebook/pdf
Jagódkowe pogotowie ratunkowe 2 - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: E-bookowo Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-62480-91-3 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dla dzieci i młodzieży >> dla dzieci
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Druga część przygód zwierzaków z Jagódkowego lasu. W Jagódkowym Lesie, po szczęśliwie zakończonej przygodzie zgubionej żółtej piłeczki, trójka przyjaciół: miś Marcyś, wiewióreczka Asiulka i zajączek Tomcio postanawiają założyć Jagódkowe Pogotowie Ratunkowe. Nawet nie przypuszczali jak bardzo okażą się pomocni w rozwiązywaniu problemów zwierząt leśnych.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Dorota Mularczyk JAGÓDKOWE POGOTOWIE RATUNKOWE 2 © Copyright by Dorota Mularczyk ISBN 978-83-62480-91-3 Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, rozpowszechnianie części lub całości bez zgody wydawcy zabronione Wydanie I 2018 I Pajęczy problem Miś Marcyś, wiewióreczka Asiulka i zajączek Tomcio, czyli ekipa Jagódkowego Pogotowia Ratun- kowego przez kilka dni mogli sobie odpocząć. Zu- pełnie nic się nie działo. Oczywiście, co dzień spo- tykali się pod Wielkim Dębem, żeby nieprzerwanie być na dyżurze, ale żadnego alarmu nikt nie pod- nosił. – Wiecie – odezwał się wygrzewający się w sło- neczku zajączek Tomcio – czuję się teraz jakby taki trochę mądrzejszy. Tyle już się wydarzyło, udało nam się już kilka razy pomóc mieszkańcom naszego lasu. – Bo na każdej akcji można się czegoś nowego na- uczyć – odezwała się wiewióreczka Asiulka. – A mnie się najbardziej podoba to, że mogę robić to, co najbardziej lubię. – Zamruczał zadowolony miś Marcyś, czochrając się o drzewo. – Baaardzo lubię pomagać. – A mnie też byś pomógł? – Usłyszeli cichy i smutny głos dobiegający z ponad głowy misia Mar- cysia. 4 Na korze pnia drzewa siedziała pajęczyca Bercia. Była bardzo przygnębiona. Miś Marcyś przestał się czochrać, odwrócił się przodem do drzewa i spytał z zaciekawieniem – W czym mógłbym ci pomóc? Pajęczyca Bercia westchnęła, popatrzyła na Mar- cysia i powiedziała jeszcze ciszej – Mało kto mnie lubi. Właściwie to chyba nikt mnie nie lubi, bo je- stem pająkiem. Już drugi raz w tym tygodniu ktoś uciekał, bo mnie zobaczył. – Kto taki? – Tym razem zajączek Tomcio zadał pytanie. – Dzisiaj to jakaś pani, a wcześniej chłopiec. Widać nie lubią pająków. Tacy duzi, a boją się takich małych. – Czy coś złego im zrobiłaś? – zapytała wiewió- reczka Asiulka. – Ja tylko siedziałam na pajęczynie. – No wiesz Berciu, – odezwał się miś Marcyś – nie- które pająki mogą człowiekowi zrobić krzywdę. Ty akurat do nich nie należysz, ale nie wszyscy wiedzą, które są te niebezpieczne. Boją się więc wszystkich, na zapas. – I dlatego jest mi bardzo przykro. – Odpowiedziała Bercia. Popatrzyła na misia Marcysia, westchnęła i powoli odeszła, chowając się w szczelinę drzewa. 5 – Szkoda mi Berci – powiedziała z przekonaniem wiewióreczka Asiulka. – Zawsze była taka pogodna, a teraz… I najgorsze jest to, że nie wiem, jak jej pomóc. – Będziemy musieli się nad tym zastanowić. – Za- jączek Tomcio śmiesznie poruszał wąsikami w za- dumie. Chciał jeszcze coś powiedzieć, ale nie zdążył, bo z daleka usłyszeli krzyk dziecka. Wszyscy troje znieruchomieli. – Może powinniśmy sprawdzić czy coś się nie stało. – Zaniepokoiła się wiewióreczka Asiulka. – Może tak. – Miś Marcyś odpowiedział zdecy- dowanym tonem i natychmiast ruszył w stronę skąd dobiegał głos. Ale zanim dotarli na miejsce żadnego człowieka już tam nie było. Było za to zbiegowisko zwierząt. – O, jak dobrze, że jesteście! – zawołała myszka Franciszka, gdy tylko zauważyła, że zbliża się ekipa Jagódkowego Pogotowia Ratunkowego. Biegała w tą i z powrotem strasznie zdenerwowana. – Wszystko widziałam! Byłam przy tym! Karolek nie jest winny, to ten chłopczyk z patykiem specjalnie go drażnił. A potem on Karolka tym kijem i Karolek na ziemię i… Ojejku! – Myszka Franciszka złapała się za główkę i dalej chciała biadolić, ale wiewióreczka Asiulka jej przerwała, patrząc na leżącego nieruchomo pająka 6 Karolka – Powiedz, czy znasz kogoś, kto choć trochę zna się na udzielaniu pierwszej pomocy? – Nie, nie znam. – Myszka Franciszka zastanowiła się chwilę. – Ale mogę spytać sowy Magdy. Ona jest taka mądra, na pewno coś poradzi. – Dobrze, biegnij szybciutko. – Zgodziła się wie- wióreczka Asiulka. Nie czekali zbyt długo. Sowa Magda przyleciała, obejrzała pająka Karolka i z zastanowieniem odpo- wiedziała – Żyje, ale trzeba go stąd zabrać. Będzie wymagał troskliwej opieki, bo… ledwo żyje. I na do- datek dwie nogi ma złamane. Szkoda, że nie mamy szpitala. – No to trzeba go zrobić. – Z przekonaniem po- wiedział miś Marcyś. Rozejrzał się po zebranych i spytał rzeczowo. – Co jest do tego potrzebne? – Chyba tylko dobra lokalizacja, sam szpital i personel szpitalny – odpowiedziała sowa Magda – A z tego, co wiem to gdyby należało zasięgnąć jakiejś fachowej porady to na pewno dużo wie sroka Ża- netka. Ona często zagląda do ludzkiego szpitala, tam mają dużo błyszczących przedmiotów. – Popatrzyła na pająka Karolka. – Ale to możemy omówić póź- niej. Teraz należy jak najszybciej usztywnić poła- mane nogi, założyć okład na głowę i… – odchrząk- nęła – Ktoś musi mi pomóc. Trzeba mu włożyć do 7 pyszczka to ziele. – Sowa Magda położyła mały li- stek obok pająka Karolka. Wiewióreczka Asiulka natychmiast zabrała się do usztywniania pajęczych nóg. Do złamanej nóżki przyłożyła patyczek i owiązała to źdźbłem trawy. To samo zrobiła z drugą nóżką. Myszka Franciszka przyniosła okład i razem z wiewióreczką Asiulką podały Karolkowi lekarstwo. – Jeszcze należałoby jeszcze tylko zapewnić mu troskliwą opiekę – powiedziała sowa Magda. Na chwilę zapadła cisza. – Aaaa może… – odezwał się niepewnie zajączek Tomcio – może pajęczyca Bercia? Ona tak posmut- niała ostatnio. Może zechciałaby… – Ależ tak! – Ożywiła się wiewióreczka Asiulka. – Masz rację. – Popatrzyła na sowę Magdę i dodała oficjalnym tonem – Zabieramy poszkodowanego i przekażemy pod właściwą opiekę. – Ale nie wiemy, czy Bercia zechce. – Wyraził swoją wątpliwość miś Marcyś. Asiulka dumnie uniosła główkę i powiedziała. – Jest kobietą, więc ma to we krwi. – Co ma we krwi? – Zaniepokoił się zajączek Tomcio. – Opiekę Tomciu, opiekę. Wiewióreczka Asiulka nie myliła się. Gdy tylko 8 przywieźli na grzbiecie misia Marcysia pająka Ka- rolka i spytali pajęczycy Berci, czy zechciałaby się zaopiekować rannym, nie odmówiła. Wręcz prze- ciwnie. Była cała szczęśliwa, że to do niej zwrócili się z tym pytaniem. 9 Spis treści I Pajęczy problem II Szpital III Czerwona czapeczka IV Pomoc trochę inna V Okropny dług VI Mała – wielka żabka VII Jeleń Mateusz VIII Kubuś – bohater IX Gdzie się podziała Elżunia? X Zagubione jajeczko 4 10 16 22 27 33 39 45 51 57 63
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Jagódkowe pogotowie ratunkowe 2
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: