Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00168 002632 12923724 na godz. na dobę w sumie
Jak Adam Smith może odmienić Twoje życie. Zaskakujące rozważania o ludzkiej naturze i szczęściu - ebook/pdf
Jak Adam Smith może odmienić Twoje życie. Zaskakujące rozważania o ludzkiej naturze i szczęściu - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 176
Wydawca: Onepress Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-283-1358-3 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> poradniki >> controlling
Porównaj ceny (książka, ebook (-20%), audiobook).

Nie tylko ekonomia — sprawdź, co Adam Smith może naprawdę zmienić w Twoim życiu!

Adam Smith jest znany przede wszystkim jako ojciec ekonomii, autor słynnej rozprawy Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów. Mało kto wie, że napisał on także bardzo wnikliwą, rewolucyjną i nieodmiennie aktualną książkę Teoria uczuć moralnych. W tej zapomnianej dziś książce jeden z największych myślicieli wszech czasów ujawnia zaskakujące związki między szczęściem, cnotą, sławą i pieniędzmi. Za jego życia ta filozoficzna, lecz i praktyczna rozprawa była często wznawiana, lecz dziś pozostaje zapomniana, choć moglibyśmy wiele się z niej nauczyć. Próbę jej przypomnienia i osadzenia we współczesnym kontekście kulturowym podjął Russ Roberts, publicysta, powieściopisarz. Jeśli chcesz dowiedzieć się, jak szkocki filozof sprzed niemal trzystu lat może pomóc Ci w rozwiązaniu Twoich życiowych problemów, sięgnij po książkę Robertsa. 

Czego potrzeba, aby naprawdę być szczęśliwym? Czy powinniśmy dążyć do sławy i pieniędzy, czy raczej zabiegać o szacunek przyjaciół i rodziny? Jak możemy ulepszać świat? Nieoczekiwane odpowiedzi Smitha, osadzone w bogatym kontekście bieżących wydarzeń, literatury, historii i popkultury, okazują się głębokie, nieoczywiste i bardzo ciekawe. Ożywiając klasyczne dzieło Smitha, Roberts przedstawia ludzkie zachowanie widziane oczyma jednego z największych filozofów w historii.

Poznaj prawdziwą skarbnicę ponadczasowej, praktycznej mądrości!

 

„Znakomita książka. Dzięki niej patrzy się bardziej optymistycznie na życie, na ludzkość, na samego siebie. Sam chciałbym porozmawiać, popijając whisky, z Adamem Smithem, albo jeszcze lepiej z Russem Robertsem”.

— Nassim Taleb, autor Czarnego łabędzia

„Russ Roberts wziął na warsztat genialną, lecz trudną klasykę — Teorię uczuć moralnych Adama Smitha — i spisał inspirujące refleksje nad cnotą, przyjaźnią, szczęściem. W efekcie powstał wspaniały przewodnik po dobrym życiu”.

— Jonathan Haidt, autor Prawego umysłu

 

Russ Roberts — pracuje w Hoover Institution przy Uniwersytecie Stanforda. Prowadzi wywiady zamieszczane co tydzień w serwisie EconTalk.org. Jest autorem trzech powieści ekonomicznych (w tym The Price of Everything. A Parable of Possibility and Prosperity) oraz współtwórcą rapowych wideoklipów z serii „Keynes kontra Hayek”, wyświetlonych na YouTubie ponad 7 milionów razy.
Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Tytuł oryginału: How Adam Smith Can Change Your Life: An Unexpected Guide to Human Nature and Happiness Tłumaczenie: Katarzyna Rojek ISBN: 978-83-283-1355-2 Copyright © 2014 by Russell Roberts. All rights reserved including the right of reproduction in whole or in part in any form. This edition published by arrangement with the Portfolio, an imprint of Penguin Publishing Group, a division of Penguin Random House LLC. Polish edition copyright © 2015 by Helion S.A. All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone. Nieautoryzowane rozpowszechnianie całości lub fragmentu niniejszej publikacji w jakiejkolwiek postaci jest zabronione. Wykonywanie kopii metodą kserograficzną, fotograficzną, a także kopiowanie książki na nośniku filmowym, magnetycznym lub innym powoduje naruszenie praw autorskich niniejszej publikacji. Wszystkie znaki występujące w tekście są zastrzeżonymi znakami firmowymi bądź towarowymi ich właścicieli. Autor oraz Wydawnictwo HELION dołożyli wszelkich starań, by zawarte w tej książce informacje były kompletne i rzetelne. Nie biorą jednak żadnej odpowiedzialności ani za ich wykorzystanie, ani za związane z tym ewentualne naruszenie praw patentowych lub autorskich. Autor oraz Wydawnictwo HELION nie ponoszą również żadnej odpowiedzialności za ewentualne szkody wynikłe z wykorzystania informacji zawartych w książce. Materiały graficzne na okładce zostały wykorzystane za zgodą Shutterstock Images LLC. Drogi Czytelniku! Jeżeli chcesz ocenić tę książkę, zajrzyj pod adres http://onepress.pl/user/opinie/jakada Możesz tam wpisać swoje uwagi, spostrzeżenia, recenzję. Wydawnictwo HELION ul. Kościuszki 1c, 44-100 GLIWICE tel. 32 231 22 19, 32 230 98 63 e-mail: onepress@onepress.pl WWW: http://onepress.pl (księgarnia internetowa, katalog książek) Printed in Poland. • Kup książkę • Poleć książkę • Oceń książkę • Księgarnia internetowa • Lubię to! » Nasza społeczność Spis tre(cid:258)ci Rozdzia(cid:239) 1. Jak Adam Smith mo(cid:285)e Ci pomóc zmieni(cid:202) Twoje (cid:285)ycie 5 Rozdzia(cid:239) 2. Jak pozna(cid:202) samego siebie 15 Rozdzia(cid:239) 3. Jak osi(cid:200)gn(cid:200)(cid:202) szcz(cid:218)(cid:258)cie 31 Rozdzia(cid:239) 4. Jak nie oszukiwa(cid:202) samego siebie 43 Rozdzia(cid:239) 5. Jak by(cid:202) kochanym 61 Rozdzia(cid:239) 6. Jak by(cid:202) powabnym 89 Rozdzia(cid:239) 7. Jak by(cid:202) dobrym 107 Rozdzia(cid:239) 8. Jak ulepsza(cid:202) (cid:258)wiat 123 Rozdzia(cid:239) 9. Jak nie ulepsza(cid:202) (cid:258)wiata 145 Rozdzia(cid:239) 10. Jak (cid:285)y(cid:202) we wspó(cid:239)czesnym (cid:258)wiecie 155 Podzi(cid:218)kowania 169 Bibliografia i dodatkowe lektury 171 Poleć książkęKup książkę 14 Jak Adam Smith mo(cid:285)e odmieni(cid:202) Twoje (cid:285)ycie Poleć książkęKup książkę Rozdzia(cid:239) 2. Jak pozna(cid:202) samego siebie Jest pó(cid:283)ne popo(cid:239)udnie. Siedzisz w pracy nad arkuszem kalkulacyjnym zwi(cid:200)zanym z ofert(cid:200), któr(cid:200) musisz przygotowa(cid:202) do ko(cid:241)ca dnia. Jedno- cze(cid:258)nie uk(cid:239)adasz w my(cid:258)lach list przewodni, który do(cid:239)(cid:200)czysz do opra- cowywanego arkusza. Z ty(cid:239)u g(cid:239)owy ko(cid:239)acze si(cid:218) my(cid:258)l, (cid:285)e Twój czternasto- letni syn wybiera si(cid:218) wieczorem na mecz koszykówki, ale jeszcze nie wiesz, jak na niego dotrze. Dodaj(cid:200)c kolumn(cid:218) w arkuszu kalkulacyjnym, zastanawiasz si(cid:218), czy (cid:285)ona b(cid:218)dzie w stanie zawie(cid:283)(cid:202) syna na mecz — i wtedy w drzwiach Two- jego biura pojawia si(cid:218) g(cid:239)owa kolegi, który pyta, czy dotar(cid:239)y do Ciebie najnowsze wiadomo(cid:258)ci. „Bardzo powa(cid:285)ne trz(cid:218)sienie ziemi w Chinach — wyja(cid:258)nia wspó(cid:239)pracownik. — Zgin(cid:218)(cid:239)o kilkadziesi(cid:200)t tysi(cid:218)cy ludzi. Tyle samo uwa(cid:285)a si(cid:218) za zaginionych”. „To straszne” — odpowiadasz. Twoja twarz wyra(cid:285)a smutek, który odczuwasz w tej chwili. By(cid:202) mo(cid:285)e pó(cid:283)niej poszukasz w internecie wi(cid:218)cej szczegó(cid:239)ów dotycz(cid:200)cych tego wydarzenia. Przez chwil(cid:218) my(cid:258)lisz o nale(cid:285)(cid:200)cej do Twojej firmy fabryce w Chinach. Czy i ona ucierpia(cid:239)a? Wracasz do arkusza. Nie mija pi(cid:218)(cid:202) minut — dzwoni (cid:285)ona. Tak, mo(cid:285)e zawie(cid:283)(cid:202) syna, a nawet wzi(cid:200)(cid:202) na siebie porozwo(cid:285)enie jego kolegów po me- czu. B(cid:218)dzie pisa(cid:239)a do Ciebie SMS-y, kiedy tylko Wasze dziecko zdob(cid:218)- dzie jakie(cid:258) punkty, i b(cid:218)dzie Ci zdawa(cid:239)a relacj(cid:218) z przebiegu meczu. Cie- szysz si(cid:218) w my(cid:258)lach, bo b(cid:218)dziesz móg(cid:239) jeszcze posiedzie(cid:202) i doko(cid:241)czy(cid:202) Poleć książkęKup książkę 16 Jak Adam Smith mo(cid:285)e odmieni(cid:202) Twoje (cid:285)ycie ofert(cid:218), a potem dobrze b(cid:218)dzie wróci(cid:202) do domu na kolacj(cid:218) bez widma niedoko(cid:241)czonej pracy. Ju(cid:285) zapomnia(cid:239)e(cid:258) o wszystkich Chi(cid:241)czykach, którzy zgin(cid:218)li w trz(cid:218)sie- niu ziemi. (cid:165)ci(cid:258)lej rzecz bior(cid:200)c, nie zapomnia(cid:239)e(cid:258) o nich zupe(cid:239)nie. Gdyby inny kolega zaczepi(cid:239) Ci(cid:218) nieco pó(cid:283)niej i zapyta(cid:239), czy dotar(cid:239)y do Ciebie naj- nowsze wiadomo(cid:258)ci, wówczas odpowiedzia(cid:239)by(cid:258), (cid:285)e tak, s(cid:239)ysza(cid:239)e(cid:258) o tej strasznej tragedii. By(cid:202) mo(cid:285)e podczas drugiej rozmowy na ten temat pomy(cid:258)lisz, (cid:285)e wesprzesz finansowo Czerwony Krzy(cid:285). I by(cid:202) mo(cid:285)e nawet rzeczywi(cid:258)cie pó(cid:283)niej to robisz. Niemniej jednak po kilku minutach, nawet je(cid:285)eli nie zapomnia(cid:239)e(cid:258) o Chi(cid:241)czykach zupe(cid:239)nie, przestajesz o nich my(cid:258)le(cid:202). My(cid:258)lisz bowiem o doko(cid:241)czeniu oferty, jak równie(cid:285) o kolacji w domu i wie(cid:258)ciach z me- czu koszykówki z udzia(cid:239)em Twojego syna. Gdy otrzymujesz od (cid:285)ony SMS o tym, (cid:285)e Wasze dziecko dobrze sobie radzi i (cid:285)e jego dru(cid:285)yna do przerwy ma pi(cid:218)(cid:202) punktów przewagi, wówczas Twoja rado(cid:258)(cid:202) nie os(cid:239)abnie ani troch(cid:218) z powodu tysi(cid:218)cy ofiar trz(cid:218)sienia ziemi czy chi(cid:241)skich ro- dzin, które nie wiedz(cid:200), co si(cid:218) sta(cid:239)o z ich najbli(cid:285)szymi, i pragn(cid:200) ich od- nale(cid:283)(cid:202). My(cid:258)l o cierpieniu tych ludzi b(cid:218)dzie si(cid:218) przebija(cid:239)a do Twojej (cid:258)wiadomo(cid:258)ci. Kiedy jednak w ciemnej sypialni le(cid:285)(cid:200)ca obok Ciebie (cid:285)ona powie: „Straszne to trz(cid:218)sienie ziemi”, przytakniesz tylko mrukni(cid:218)ciem i zapadniesz w sen, nie my(cid:258)l(cid:200)c o Chi(cid:241)czykach ju(cid:285) d(cid:239)u(cid:285)ej ni(cid:285) przez krótk(cid:200) chwil(cid:218). Za(cid:258)niesz sobie spokojnie. A teraz wyobra(cid:283) sobie inny scenariusz. Tym razem kolega, który za- gl(cid:200)da do Twojego biura, mówi, (cid:285)e dzwonili z laboratorium. Wiesz dla- czego. Chodzi o naro(cid:258)l na Twoim palcu, a telefon dotyczy wyników biopsji. Kiedy oddzwaniasz do laboratorium, serce Ci wali jak m(cid:239)ot. No- wotwór. Oznacza to, (cid:285)e konieczna jest amputacja. Nie jest jednak tak (cid:283)le. To przecie(cid:285) tylko ma(cid:239)y palec. Co prawda doskonalenie gry na gitarze stanie si(cid:218) nieco trudniejsze, ale w(cid:239)a(cid:258)ciwie to nie szkodzi. Przecie(cid:285) tak naprawd(cid:218) prawie nie muzykujesz. Amputacja palca wywrze pewien wp(cid:239)yw na nieliczne dziedziny Twojego (cid:285)ycia. Le- karz zapewnia jednak, (cid:285)e (cid:285)adna dodatkowa terapia nie b(cid:218)dzie konieczna, wyznaczy(cid:239) ju(cid:285) nawet termin operacji na jutro. Noc(cid:200) le(cid:285)ysz w (cid:239)ó(cid:285)ku, ale nie mo(cid:285)esz zasn(cid:200)(cid:202); odczuwasz niepokój i strach, pragniesz, aby ca(cid:239)a sprawa okaza(cid:239)a si(cid:218) tylko z(cid:239)ym snem. Poleć książkęKup książkę Jak pozna(cid:202) samego siebie 17 Adam Smith ju(cid:285) w 1759 roku pisa(cid:239), (cid:285)e czujemy si(cid:218) gorzej, znacznie gorzej w obliczu utraty w(cid:239)asnego ma(cid:239)ego palca ni(cid:285) (cid:258)mierci mnóstwa ob- cych nam ludzi gdzie(cid:258) daleko. Taka by(cid:239)a ludzka natura w 1759 roku, taka jest te(cid:285) dzi(cid:258). Oczywi(cid:258)cie telewizja oraz internet sprawiaj(cid:200), (cid:285)e tra- gedie, które maj(cid:200) miejsce daleko, wywo(cid:239)uj(cid:200) w nas silniejsze reakcje, niemniej jednak obserwacja filozofa nie traci na aktualno(cid:258)ci. Zaczyna on w(cid:239)a(cid:258)nie od wyobra(cid:285)enia sobie trz(cid:218)sienia ziemi. Załóżmy, że wielkie cesarstwo chińskie z niezliczonym mnóstwem swoich mieszkańców uległo zagładzie przez trzęsienie ziemi, i zasta- nówmy się, jak w Europie wpłynęłoby na człowieka o szlachetnych uczuciach, niemającego żadnego związku z tą częścią świata, otrzyma- nie informacji o tym strasznym nieszczęściu. Zatem jak zareagowa(cid:239)by „cz(cid:239)owiek o szlachetnych uczuciach” w Eu- ropie? Przede wszystkim, wyobrażam sobie, wyraziłby smutek z powodu tragedii, jaka dotknęła ten nieszczęsny lud, wysnułby wiele melancho- lijnych myśli na temat niepewności życia ludzkiego i marności wysił- ków człowieka, które mogą być tak całkowicie zniweczone w jednej chwili. Być może, gdyby miał umysł spekulatywny, oddałby się wielu rozważaniom na temat wpływu, jaki to nieszczęście może wywrzeć na handel w Europie i na handel i interesy w świecie w ogóle. W(cid:239)a(cid:258)nie dlatego — powiada Smith — b(cid:218)dziemy odgrywa(cid:202) to swoiste przedstawienie, zapewniaj(cid:200)c o trosce i wyra(cid:285)aj(cid:200)c smutek, a mo(cid:285)e nawet rozwa(cid:285)aj(cid:200)c konsekwencje tragedii. B(cid:218)dziemy wydawa(cid:202) odpowiednie odg(cid:239)osy i robi(cid:202) w(cid:239)a(cid:258)ciwe miny. Potrwa to jednak do(cid:258)(cid:202) krótko. Z chwilą zakończenia tego subtelnego filozofowania, gdy wszystkie opinie ludzkie zostały już uczciwie przedstawione, wróciłby do swoich zajęć, czy przyjemności, oddałby się odpoczynkowi czy rozrywce z taką samą swobodą i spokojem, jak by to się działo, gdyby całe to zdarzenie nie odbyło się. Poleć książkęKup książkę 18 Jak Adam Smith mo(cid:285)e odmieni(cid:202) Twoje (cid:285)ycie Na dobre i na z(cid:239)e (cid:285)ycie toczy si(cid:218) dalej. Niestety, ocena Smitha oka- zuje si(cid:218) prawdziwa, ogólnie bior(cid:200)c, w przypadku wi(cid:218)kszo(cid:258)ci z nas. W ko- lejnym fragmencie filozof wyobra(cid:285)a sobie, w jak odmienny sposób re- agujemy na utrat(cid:218) w(cid:239)asnego ma(cid:239)ego palca. Najbardziej błahe nieszczęście, które mogłoby na niego spaść, spowo- dowałoby bardziej realny niepokój. Gdyby jutro miał stracić swój mały palec, już tej nocy nie mógłby spać. Chrapałby wszakże spokojnie nad zagładą milionów swoich braci, przyjmując, że nigdy ich przed- tem nie widział, a śmierć olbrzymiej ilości ludzi wydawałaby mu się po prostu sprawą znacznie mniej interesującą niż to znikome wła- sne nieszczęście. Nasza zdolno(cid:258)(cid:202) do odczuwania cudzego bólu jest znacznie mniejsza od naszej zdolno(cid:258)ci do odczuwania bólu w(cid:239)asnego. To jestem jeszcze w stanie prze(cid:239)kn(cid:200)(cid:202). Ale czy naprawd(cid:218) bardziej nas obchodzi w(cid:239)asny ma(cid:239)y palec ni(cid:285) (cid:258)mier(cid:202) „olbrzymiej ilo(cid:258)ci ludzi”? To jest znacznie trudniej- sze do prze(cid:239)kni(cid:218)cia. Smith zdaje si(cid:218) twierdzi(cid:202), (cid:285)e jeste(cid:258)my groteskowo samolubni. Potwierdza to powszechne przekonanie o tym, (cid:285)e zdaniem Smitha si(cid:239)(cid:200) nap(cid:218)dow(cid:200) (cid:258)wiata jest egoizm. Cz(cid:218)sto karykaturuje si(cid:218) filozofa jako poprzednika Ayn Rand, która oprócz Atlasa zbuntowanego napisa(cid:239)a ksi(cid:200)(cid:285)- k(cid:218) pod tytu(cid:239)em Cnota egoizmu. Tymczasem Smith w Teorii uczu(cid:202) mo- ralnych po(cid:258)wi(cid:218)ca sporo miejsca omówieniu ró(cid:285)nych cnót, lecz w(cid:258)ród nich brak samolubstwa. W Badaniach nad natur(cid:200) i przyczynami bogactwa narodów Adam Smith rzeczywi(cid:258)cie sugeruje, (cid:285)e generalnie ludzie dbaj(cid:200) przede wszystkim o w(cid:239)asny interes, ale nie jest to równoznaczne ze stwierdzeniem, (cid:285)e s(cid:200) egoistami. Na samym pocz(cid:200)tku dzie(cid:239)a filozof t(cid:239)umaczy, dlaczego tak du(cid:285)(cid:200) rol(cid:218) w d(cid:200)(cid:285)eniu do dobrobytu odgrywa specjalizacja. W (cid:258)wiecie idealnym uczyliby(cid:258)my si(cid:218), aby zostawa(cid:202) specjalistami w wybranych dzie- dzinach; jednocze(cid:258)nie mieliby(cid:258)my pewno(cid:258)(cid:202), (cid:285)e wszystko, czego pragnie- my w pozosta(cid:239)ych sferach, otrzymamy od innych ludzi. Skoro jednak w (cid:258)wiecie rzeczywistym rzekomo dbamy przede wszystkim o w(cid:239)asny in- teres, to dlaczego mój s(cid:200)siad albo nawet zupe(cid:239)nie obca osoba pomagaj(cid:200) mi, zapewniaj(cid:200)c to, czego sam nie mog(cid:218) sobie da(cid:202)? Smith udziela prostej Poleć książkęKup książkę Jak pozna(cid:202) samego siebie 19 odpowiedzi: s(cid:200)siad mi pomo(cid:285)e, je(cid:285)eli sam na tym skorzysta. Handel, czyli oferowanie czego(cid:258) w zamian za pomoc, stanowi sposób, w jaki wspieramy rol(cid:218) specjalizacji. Oto, co pisze Smith na temat handlu w Badaniach nad natur(cid:200) i przyczynami bogactwa narodów: Każdy, kto proponuje drugiemu jakiś interes, postępuje w ten spo- sób. Daj mi to, czego ja chcę, a otrzymasz to, czego ty chcesz: oto znaczenie każdej takiej propozycji, i to jest właściwy sposób, w jaki otrzymujemy nawzajem od siebie największą część usług, których potrzebujemy. Dalej pojawia si(cid:218) jedno z najs(cid:239)ynniejszych zda(cid:241) filozofa: Nie od przychylności rzeźnika, piwowara czy piekarza oczekujemy naszego obiadu, lecz od ich dbałości o własny interes. Zwracamy się nie do ich humanitarności, lecz do egoizmu, i nie mówimy im o na- szych własnych potrzebach, lecz o ich korzyściach. Zapewne niewiele osób nie zgodzi(cid:239)oby si(cid:218) z tak(cid:200) diagnoz(cid:200) podstawowego aspektu natury ludzkiej. Zarazem trudno o tym pami(cid:218)ta(cid:202). Tak wielu studentów pokazuje mi swoje listy motywacyjne, które z(cid:239)o(cid:285)(cid:200) wraz z in- nymi dokumentami aplikacyjnymi i w których jest mowa wy(cid:239)(cid:200)cznie o tym, jak bardzo marz(cid:200) o pracy w firmie X i jak ogromne b(cid:218)dzie ona mia(cid:239)a znaczenie. Ci m(cid:239)odzi ludzie zdaj(cid:200) si(cid:218) my(cid:258)le(cid:202), (cid:285)e ich pragnienie pracy w firmie X wystarczy, aby pozyska(cid:202) jej wzajemno(cid:258)(cid:202). Dlatego zawsze zach(cid:218)cam studentów, aby odwo(cid:239)ywali si(cid:218) nie tylko do ludzkich uczu(cid:202) potencjalnego pracodawcy, ale tak(cid:285)e do jego troski o w(cid:239)asny interes. In- nymi s(cid:239)owy: namawiam studentów, aby racjonalnie argumentowali, jak firma X skorzysta na ich zatrudnieniu, jak ich umiej(cid:218)tno(cid:258)ci przyczyni(cid:200) si(cid:218) do osi(cid:200)gania celów, do których d(cid:200)(cid:285)y X. (Pytam przy tym, czy maj(cid:200) oni jakiekolwiek poj(cid:218)cie o tych celach). Ogólnie bior(cid:200)c, je(cid:285)eli chcemy, aby inni ludzie zrobili co(cid:258) dla nas, warto pami(cid:218)ta(cid:202) o tym, (cid:285)e troszcz(cid:200) si(cid:218) oni przede wszystkim o siebie. Taki jest rynek pracy, czyli ten obszar naszego (cid:285)ycia, który wydaje si(cid:218) szczególnie merkantylny. Niemniej istnieje bardzo wiele innych sytu- acji, kiedy my(cid:258)limy o czym(cid:258) innym ni(cid:285) w(cid:239)asny interes. O tym w(cid:239)a(cid:258)nie mówi pierwsze zdanie Teorii uczu(cid:202) moralnych: Poleć książkęKup książkę 20 Jak Adam Smith mo(cid:285)e odmieni(cid:202) Twoje (cid:285)ycie Jakkolwiek samolubnym miałby być człowiek, są niewątpliwie w jego naturze jakieś pierwiastki, które powodują, iż interesuje się losem innych ludzi, i sprawiają, że ich szczęście jest dla niego nieodzowne, choć jedyna przyjemność, jaką może stąd czerpać, to przyjemność oglądania tego. Przejmujemy si(cid:218) losem innych ludzi, nawet je(cid:285)eli nic z tego nie ma- my. Jak to okazujemy? Podany przez Smitha przyk(cid:239)ad trz(cid:218)sienia ziemi w Chinach zdaje si(cid:218) doskonale ilustrowa(cid:202) tez(cid:218) o skrajnym egoizmie ludzkiej natury. Filozof jednak nie poprzestaje na tym i stawia kolejne pytanie: za(cid:239)ó(cid:285)my, (cid:285)e mo(cid:285)esz ocali(cid:202) swój najmniejszy palec u r(cid:218)ki, lecz w tym celu musisz si(cid:218) zgodzi(cid:202) na (cid:258)mier(cid:202) kilku milionów Chi(cid:241)czyków — co robisz? Wszak z Twojego punktu widzenia, jak równie(cid:285) dla prawie ka(cid:285)dego bynajmniej nieanielskiego, nie(cid:258)wi(cid:218)tego, za to bardzo ludzkiego w swoich reakcjach cz(cid:239)owieka z krwi i ko(cid:258)ci prawie na pewno strata palca wywiera wi(cid:218)kszy wp(cid:239)yw na w(cid:239)asny dobrostan i pogl(cid:200)dy na (cid:285)ycie ni(cid:285) (cid:258)mier(cid:202) milionów ludzi daleko st(cid:200)d. Je(cid:285)eli to prawda, to zgadzasz si(cid:218) bez drgnienia powieki na (cid:258)mier(cid:202) milionów Chi(cid:241)czyków, aby ocali(cid:202) swój palec. A jednak (cid:285)aden cywilizowany cz(cid:239)owiek — (cid:285)aden „cz(cid:239)owiek o szla- chetnych uczuciach”, jak powiada Smith — nie wzi(cid:200)(cid:239)by pod uwag(cid:218) takiej zamiany, nie rozwa(cid:285)a(cid:239)by jej nawet przez sekund(cid:218). Zdaniem filozofa ludzki umys(cid:239) a(cid:285) wzdryga si(cid:218) na samo wyobra(cid:285)enie takiej „transakcji”. Czy więc, aby zapobiec temu znikomemu własnemu nieszczęściu, człowiek ludzki chciałby poświęcić życie milionów swych braci, przyjmując, że ich przedtem nigdy nie widział? Natura ludzka wstrząsa się z przerażeniem na tę myśl, a świat przy całym zepsuciu i rozkładzie moralnym nie wydał jeszcze takiego nikczemnika, który by mógł tak myśleć. Hillel, (cid:285)yj(cid:200)cy w I wieku przed Chrystusem interpretator Talmudu, pyta(cid:239): „Je(cid:258)li ja nie b(cid:218)d(cid:218) dba(cid:239) o siebie, to kto o mnie zadba? Je(cid:258)li za(cid:258) tylko o siebie dbam, to kim(cid:285)e jestem?”. Smith odpowiada: je(cid:285)eli (cid:285)yjesz tylko dla siebie, je(cid:285)eli chcesz ocali(cid:202) swój palec, skazuj(cid:200)c na (cid:258)mier(cid:202) milio- ny ludzi, to jeste(cid:258) nieludzkich rozmiarów monstrum. Poleć książkęKup książkę Jak pozna(cid:202) samego siebie 21 Na tym polega drugi krok w kierunku samopoznania. Tak, cz(cid:239)owiek troszczy si(cid:218) przede wszystkim o siebie. Z jakich(cid:258) przyczyn jednak nie zawsze post(cid:218)puje zgodnie z tym, co le(cid:285)y w jego interesie. Jak zatem — zastanawia si(cid:218) Smith — godzimy uczucia z dzia(cid:239)aniami? Cóż jednak sprawia tę różnicę? Podczas gdy nasze bierne uczucie jest tak nikczemne i samolubne, jak to jest możliwe, że nasze zasady działania są często tak dobroduszne i szlachetne? Podczas gdy zaw- sze jesteśmy o wiele głębiej poruszeni tym, co nas dotyczy, niż tym, co dotyczy innych ludzi, co skłania ludzi szlachetnych zawsze, a pod- łych bardzo często, do poświęcenia własnych korzyści dla przyspo- rzenia większych korzyści innym ludziom? Dlaczego, bior(cid:200)c pod uwag(cid:218) nasz(cid:200) trosk(cid:218) o w(cid:239)asny interes, tak cz(cid:218)sto post(cid:218)pujemy szlachetnie, po(cid:258)wi(cid:218)camy swój dobrostan, aby pomaga(cid:202) innym ludziom? Jedna z odpowiedzi mo(cid:285)e brzmie(cid:202) nast(cid:218)puj(cid:200)co: jeste(cid:258)my z natury porz(cid:200)dni i serdeczni, pe(cid:239)ni tego, co Adam Smith nazywa (cid:285)yczliwo(cid:258)ci(cid:200), a co my wspó(cid:239)cze(cid:258)nie nazwaliby(cid:258)my wspó(cid:239)czuciem albo empati(cid:200). Je- ste(cid:258)my altruistami, którzy si(cid:218) troszcz(cid:200) o innych i nie mog(cid:200) znie(cid:258)(cid:202) wi- doku cudzego cierpienia. Tymczasem Smith przypomina, (cid:285)e utrata w(cid:239)asnego palca ma dla nas wi(cid:218)ksze znaczenie ni(cid:285) (cid:258)mier(cid:202) milionów obcych ludzi. Filozof odrzuca argument, (cid:285)e to dzi(cid:218)ki (cid:285)yczliwo(cid:258)ci czy te(cid:285) wspó(cid:239)- czuciu potrafimy wobec cudzego nieszcz(cid:218)(cid:258)cia odsun(cid:200)(cid:202) na dalszy plan swoje cierpienie. To nie delikatny przymiot poczucia ludzkości, nie słaba iskierka życzliwości, którą Natura rozjaśnia serce ludzkie, mają moc prze- ciwstawienia się najsilniejszym impulsom samolubstwa. Je(cid:285)eli wi(cid:218)c za ma(cid:239)o p(cid:239)ynie mleka ludzkiej (cid:239)agodno(cid:258)ci, dlaczego nie jeste(cid:258)my w jeszcze wi(cid:218)kszym stopniu egoistyczni, jeszcze bardziej nik- czemni? Wed(cid:239)ug Smitha nasze zachowanie wynika z wyobra(cid:285)onej inte- rakcji z kim(cid:258), kogo nazywa on bezstronnym obserwatorem — z posta- ci(cid:200), z któr(cid:200) w jaki(cid:258) sposób rozmawiamy w wyobra(cid:283)ni, z postaci(cid:200), która obiektywnie i wyra(cid:283)nie widzi moralny wymiar naszych czynów. Kiedy stawiamy sobie pytanie, czy co(cid:258) jest moralne b(cid:200)d(cid:283) w(cid:239)a(cid:258)ciwe, odpo- wied(cid:283) kierujemy w(cid:239)a(cid:258)nie do tej postaci. Poleć książkęKup książkę 22 Jak Adam Smith mo(cid:285)e odmieni(cid:202) Twoje (cid:285)ycie Bezstronny obserwator zdaje si(cid:218) bardzo przypomina(cid:202) sumienie. Zas(cid:239)ug(cid:200) Adama Smitha za(cid:258) jest to, (cid:285)e wskaza(cid:239) niezwyk(cid:239)e (cid:283)ród(cid:239)o owego sumienia. Otó(cid:285) filozof nie przywo(cid:239)uje wyznawanych przez nas warto(cid:258)ci, religii ani zasad, które nakazuj(cid:200) sumieniu, aby wywo(cid:239)ywa(cid:239)o poczucie winy b(cid:200)d(cid:283) wstydu, kiedy post(cid:218)pujemy (cid:283)le. Smith powiada, (cid:285)e wtedy wyobra- (cid:285)amy sobie, i(cid:285) jeste(cid:258)my os(cid:200)dzani nie przez Boga ani nie wed(cid:239)ug naszych zasad, ale przez drugiego cz(cid:239)owieka, który zagl(cid:200)da nam przez rami(cid:218). Jest to rozum, zasada, sumienie, mieszkaniec naszego serca, głos wewnętrzny, wielki sędzia i arbiter naszego postępowania. To on właśnie w momencie, gdy zamierzamy zrobić coś, co może zaszkodzić szczęściu innych ludzi, woła nas głosem zdolnym zaskoczyć najbar- dziej aroganckie namiętności, że jesteśmy tylko jednostką wśród wielu ludzi, pod żadnym względem nie lepsi od innych; że jeśli tak bezwstydnie i bez zastanowienia przedkładamy siebie nad innych, stajemy się słusznym przedmiotem resentymentu, wstrętu i odrazy. Wed(cid:239)ug Smitha bezstronny obserwator przemawia g(cid:239)osem pokory, który nam przypomina, (cid:285)e my jeste(cid:258)my mali, a (cid:258)wiat jest wielki. Jedynie za jego sprawą poznajemy naszą małość i znikomość wszyst- kiego, co nas dotyczy, zaś naturalne fałszywe przedstawienie miłości własnej jest w stanie skorygować jedynie oko bezstronnego obser- watora. To on ukazuje nam słuszność wielkoduszności i szpetność niesprawiedliwości, słuszność rezygnacji z największej korzyści wła- snej dla jeszcze większych korzyści innych ludzi i szpetność uczy- nienia najmniejszej szkody innemu człowiekowi, aby uzyskać naj- większą korzyść dla siebie. Gdzie(cid:258) g(cid:239)(cid:218)boko w (cid:258)rodku wiemy, (cid:285)e to prawda. Wiemy, (cid:285)e jeste(cid:258)my malutcy w obliczu (cid:258)wiata. Cz(cid:218)(cid:258)ciej ni(cid:285) rzadziej — a mo(cid:285)e nawet najcz(cid:218)- (cid:258)ciej — wydaje nam si(cid:218) jednak, (cid:285)e jeste(cid:258)my p(cid:218)pkiem (cid:258)wiata. Na u(cid:285)ytek niniejszych rozwa(cid:285)a(cid:241) stwórzmy poj(cid:218)cie „Twojego (cid:258)wi(cid:218)tego prawa”, zgodnie z którym cz(cid:218)(cid:258)ciej my(cid:258)lisz o sobie ni(cid:285) o mnie. Z niego z kolei wynika „moje (cid:258)wi(cid:218)te prawo”, zgodnie z którym cz(cid:218)(cid:258)ciej my(cid:258)l(cid:218) o sobie ni(cid:285) o Tobie. Po prostu tak dzia(cid:239)a (cid:258)wiat. Poleć książkęKup książkę Jak pozna(cid:202) samego siebie 23 Czy zdarzy(cid:239)o Ci si(cid:218) wys(cid:239)a(cid:202) e-mail z pro(cid:258)b(cid:200) o przys(cid:239)ug(cid:218), który pozosta(cid:239) bez odpowiedzi? Bardzo (cid:239)atwo zapomnie(cid:202), (cid:285)e adresat — by(cid:202) mo(cid:285)e tak jak i Ty — otrzymuje za du(cid:285)o wiadomo(cid:258)ci, aby odpowiada(cid:202) na nie od razu. Twój e-mail ma wi(cid:218)ksze znaczenie dla Ciebie ni(cid:285) dla osoby, do której si(cid:218) zwracasz o pomoc. Nie ma powodu, aby bra(cid:202) to do siebie. Gdy nie otrzymuj(cid:218) odpowiedzi, wówczas zak(cid:239)adam najpierw, (cid:285)e e-mail nie dotar(cid:239) do adresata. Kilka dni pó(cid:283)niej wysy(cid:239)am wiadomo(cid:258)(cid:202) jeszcze raz, nie wspominaj(cid:200)c jednak (ani tym bardziej si(cid:218) nie skar(cid:285)(cid:200)c), (cid:285)e wcze(cid:258)niej wys(cid:239)a(cid:239)em ju(cid:285) jeden taki list. Pewnego razu wys(cid:239)a(cid:239)em egzemplarz mojej ksi(cid:200)(cid:285)ki Tony’emu Snowo- wi, który wówczas wspó(cid:239)pracowa(cid:239) z „USA Today”. Poniewa(cid:285) dzienni- karz nie odpowiedzia(cid:239), za(cid:239)o(cid:285)y(cid:239)em, (cid:285)e nie jest zainteresowany pisaniem o mojej publikacji. Jaki(cid:258) czas pó(cid:283)niej znalaz(cid:239)em si(cid:218) w pobli(cid:285)u biura Tony’ego, postanowi(cid:239)em wi(cid:218)c wst(cid:200)pi(cid:202), po prostu aby si(cid:218) przywita(cid:202). Gdy wszed(cid:239)em do biura, wówczas stan(cid:200)(cid:239)em w obliczu „Twojego (cid:258)wi(cid:218)tego prawa”. Wszystkie (cid:258)ciany pomieszczenia, od pod(cid:239)ogi a(cid:285) po sufit, po- kryte by(cid:239)y pó(cid:239)kami, które dos(cid:239)ownie ugina(cid:239)y si(cid:218) pod ci(cid:218)(cid:285)arem ksi(cid:200)(cid:285)ek. Ksi(cid:200)(cid:285)ki pi(cid:218)trzy(cid:239)y si(cid:218) tak(cid:285)e na sto(cid:239)ach i na pod(cid:239)odze do poziomu wzro- ku. By(cid:239)y wsz(cid:218)dzie. Ksi(cid:200)(cid:285)ki te przys(cid:239)ali ludzie tacy jak ja w nadziei, (cid:285)e w(cid:239)a(cid:258)nie ich tytu(cid:239) zostanie cho(cid:202) wspomniany w tek(cid:258)cie Tony’ego. Na- wet nie by(cid:239)em w stanie stwierdzi(cid:202), czy i moja ksi(cid:200)(cid:285)ka si(cid:218) tu znajdo- wa(cid:239)a. By(cid:202) mo(cid:285)e dziennikarz jej nie otrzyma(cid:239). A nawet gdyby j(cid:200) otrzyma(cid:239), to by(cid:202) mo(cid:285)e nie pomy(cid:258)la(cid:239) o niej d(cid:239)u(cid:285)ej ni(cid:285) przez sekund(cid:218), zanim po(cid:239)o- (cid:285)y(cid:239) j(cid:200) na jednym ze stosów. Zapomniawszy o „Twoim (cid:258)wi(cid:218)tym prawie”, za(cid:239)o(cid:285)y(cid:239)em, (cid:285)e moja publikacja dotrze do odbiorcy i le(cid:285)(cid:200)c na samym (cid:258)rodku wysprz(cid:200)tanego biurka, b(cid:218)dzie si(cid:218) a(cid:285) prosi(cid:239)a o przeczytanie. Tym- czasem moja ksi(cid:200)(cid:285)ka przypomina(cid:239)a raczej ark(cid:218), która trafia do rz(cid:200)do- wego magazynu na ko(cid:241)cu Poszukiwaczy zaginionej Arki. Bezstronny obserwator przypomina nam, (cid:285)e nie jeste(cid:258)my p(cid:218)pkiem (cid:258)wiata. Pami(cid:218)(cid:202) o tym, (cid:285)e nie znaczymy wi(cid:218)cej ni(cid:285) ka(cid:285)dy inny cz(cid:239)owiek, pomaga nam z kolei zachowywa(cid:202) si(cid:218) grzecznie wobec bli(cid:283)nich. Innymi s(cid:239)owy: bezstronny obserwator to g(cid:239)os w naszej g(cid:239)owie, który przypomina, (cid:285)e kierowanie si(cid:218) wy(cid:239)(cid:200)cznie w(cid:239)asnym interesem jest groteskowe, a troska o innych ludzi — honorowa i szlachetna. Bezstronny obserwator to tak(cid:285)e g(cid:239)os, który przypomina, (cid:285)e je(cid:285)eli skrzywdzimy kogokolwiek w imi(cid:218) w(cid:239)asnych korzy(cid:258)ci, to stracimy przychylno(cid:258)(cid:202), sympati(cid:218), a nawet mi(cid:239)o(cid:258)(cid:202) Poleć książkęKup książkę 24 Jak Adam Smith mo(cid:285)e odmieni(cid:202) Twoje (cid:285)ycie ka(cid:285)dego, kto bezstronnie to obserwuje. Kiedy za(cid:258) (cid:285)yjemy tylko dla siebie, to nie przedstawiamy szczególnie (cid:239)adnego widoku… Smith odrzuca koncepcj(cid:218), zgodnie z któr(cid:200) post(cid:218)pujemy w(cid:239)a(cid:258)ciwie, poniewa(cid:285) kierujemy si(cid:218) wspó(cid:239)czuciem i trosk(cid:200) o innych w jakim(cid:258) abs- trakcyjnym sensie. To nie miłość bliźniego i nie miłość ludzkości skłania nas w wielu oka- zjach do stosowania tych boskich cnót. To silniejsza miłość i po- tężniejsze uczucie zazwyczaj występuje w takich okazjach; miłość tego, co zgodne z nakazami honoru, co szlachetne, miłość wzniosłości i godności oraz wyższość naszych charakterów. Mi(cid:239)o(cid:258)(cid:202) w(cid:239)asna jest dla nas czym(cid:258) naturalnym, czym(cid:258) (cid:239)atwym. A mi- (cid:239)o(cid:258)(cid:202) do bli(cid:283)niego? Ju(cid:285) niekoniecznie. Smith powiada, (cid:285)e chocia(cid:285) nie umiemy kocha(cid:202) bli(cid:283)niego tak jak samych siebie, jeste(cid:258)my w stanie od czasu do czasu post(cid:218)powa(cid:202), jakby(cid:258)my jednak kochali. Niemniej do szla- chetnych czynów, do których jeste(cid:258)my zdolni, nie zach(cid:218)ca nas ta sama emocja, która pobudza do chronienia si(cid:218) przed bólem i cierpieniem. Do troski o bli(cid:283)niego sk(cid:239)ania nas pragnienie, aby post(cid:218)powa(cid:202) honorowo, szlachetnie i w ten sposób spe(cid:239)nia(cid:202) standardy, które sobie wyobra(cid:285)a- my jako wyznaczone przez bezstronnego obserwatora. Rozmawia(cid:239)em kiedy(cid:258) z pewnym znajomym o Bogu i moralno(cid:258)ci. Czy wiara zmniejsza ryzyko tego, (cid:285)e dopu(cid:258)cimy si(cid:218) zbrodni albo pope(cid:239)- nimy grzech? Jak by(cid:258)my post(cid:200)pili, wiedz(cid:200)c, (cid:285)e nie zostaniemy schwy- tani na gor(cid:200)cym uczynku, (cid:285)e z(cid:239)y uczynek na pewno nam ujdzie na sucho? Z pozoru racjonalnie jest kra(cid:258)(cid:202) albo grzeszy(cid:202), bo nikt nie patrzy. Znajomy u(cid:258)miechn(cid:200)(cid:239) si(cid:218) i powiedzia(cid:239), (cid:285)e ca(cid:239)a koncepcja Boga sprowadza si(cid:218) do tego, (cid:285)e On ca(cid:239)y czas patrzy. Wed(cid:239)ug Smitha to Ty ca(cid:239)y czas patrzysz! Nawet je(cid:285)eli jeste(cid:258) sam, a ryzyko schwytania na gor(cid:200)cym uczynku nie istnieje, nawet je(cid:285)eli nikt inny nie wie, (cid:285)e kradniesz, to jednak Ty wiesz. Kiedy wi(cid:218)c rozwa(cid:285)asz pope(cid:239)nienie z(cid:239)ego uczynku, wyobra(cid:285)asz sobie, jak zewn(cid:218)trzny bezstronny obserwator Twojego wyst(cid:218)pku zareagowa(cid:239)by na Twoj(cid:200) moraln(cid:200) pora(cid:285)k(cid:218). Jak gdyby opuszczasz swoje cia(cid:239)o, stajesz obok i obserwujesz swoje post(cid:218)powanie cudzymi oczami. Poleć książkęKup książkę Jak pozna(cid:202) samego siebie 25 Jednym z bohaterów musicalu N(cid:218)dznicy jest Jean Valjean, ukry- waj(cid:200)cy si(cid:218) zbieg. Zamiast niego zostaje aresztowany oraz osadzony z bar- dzo d(cid:239)ugim wyrokiem w wi(cid:218)zieniu m(cid:218)(cid:285)czyzna o (cid:239)udz(cid:200)co podobnym wy- gl(cid:200)dzie. Jaki cudowny (cid:239)ut szcz(cid:218)(cid:258)cia dla Valjeana, wreszcie b(cid:218)dzie wolny! Valjean, który odczuwa pokus(cid:218), aby przyzwoli(cid:202) na cierpienie niewin- nego cz(cid:239)owieka, stawia te same pytania co Hillel — a zarazem te same pytania co Smith — czyli: kim jestem? Czy (cid:285)yj(cid:218) dla siebie? Tak, ale czy tylko dla siebie? W pie(cid:258)ni tej Valjean walczy z w(cid:239)asnymi korzy(cid:258)ciami: mo(cid:285)e przecie(cid:285) by(cid:202) wolny, ale tylko kosztem skazania drugiego cz(cid:239)o- wieka na wi(cid:218)zienie. Oczywi(cid:258)cie tego rodzaju samolubstwo ma bardzo racjonalne podstawy: lepiej przecie(cid:285) cieszy(cid:202) si(cid:218) wolno(cid:258)ci(cid:200) ni(cid:285) siedzie(cid:202) w wi(cid:218)zieniu. A jednak Valjean ostatecznie odrzuca tak(cid:200) kalkulacj(cid:218). Gdyby post(cid:200)pi(cid:239) tak egoistycznie, wówczas jak spojrzy w oczy drugiemu cz(cid:239)owiekowi? A samemu sobie? Valjean, tylko oddaj(cid:200)c si(cid:218) w r(cid:218)ce spra- wiedliwo(cid:258)ci, ma szans(cid:218) sta(cid:202) si(cid:218) takim cz(cid:239)owiekiem, jakim pragnie by(cid:202). Zgoda na cierpienie w imi(cid:218) ocalenia drugiego cz(cid:239)owieka wydaje si(cid:218) irracjonalna. Smith powiada, (cid:285)e wspó(cid:239)czesny rachunek ekonomiczny, który uwzgl(cid:218)dnia wy(cid:239)(cid:200)cznie materialne koszty i zyski, jest rachunkiem b(cid:239)(cid:218)dnym. Wszak doskonale racjonalne jest zostawianie napiwków w re- stauracjach, w których ju(cid:285) nigdy wi(cid:218)cej si(cid:218) nie zje, anonimowe przekazy- wanie datków na cele dobroczynne, oddawanie krwi bez oczekiwania, (cid:285)e w przysz(cid:239)o(cid:258)ci skorzysta si(cid:218) z krwi cudzej, a nawet ofiarowywanie za darmo w(cid:239)asnej nerki. Ludzie, którzy post(cid:218)puj(cid:200) w ten sposób, robi(cid:200) to ch(cid:218)tnie. Filozofowie i psycholodzy od bardzo dawna dyskutuj(cid:200) nad tym, czy nasze poczucie moralno(cid:258)ci ma charakter wrodzony, czy te(cid:285) wy- uczony. Wielu uwa(cid:285)a, (cid:285)e umys(cid:239) ludzki na pocz(cid:200)tku przypomina nieza- pisan(cid:200) kart(cid:218), która z czasem zostaje zadrukowana przez kultur(cid:218). Mo- ralno(cid:258)(cid:202) jest wzgl(cid:218)dna; zale(cid:285)y od miejsca, gdzie si(cid:218) dorasta, i od metod wychowawczych. W stosunkowo niedawno wydanej ksi(cid:200)(cid:285)ce pod ty- tu(cid:239)em Prawy umys(cid:239) psycholog spo(cid:239)eczny Jonathan Haidt powo(cid:239)uje si(cid:218) na coraz wi(cid:218)kszy korpus bada(cid:241) naukowych, które potwierdzaj(cid:200), (cid:285)e moralno(cid:258)(cid:202) jest czym(cid:258) wi(cid:218)cej ni(cid:285) tylko wdrukowanym zbiorem odczu(cid:202). Smith, cho(cid:202) oczywi(cid:258)cie nie rozpatruje tej kwestii przy u(cid:285)yciu tych terminów, zdaje si(cid:218) sk(cid:239)ania(cid:202) ku wrodzonemu charakterowi moralno- (cid:258)ci. Filozof uwa(cid:285)a, (cid:285)e nasze pragnienie akceptacji tkwi g(cid:239)(cid:218)boko w nas, a poczucie moralno(cid:258)ci wyrasta z aprobaty b(cid:200)d(cid:283) dezaprobaty ze strony Poleć książkęKup książkę 26 Jak Adam Smith mo(cid:285)e odmieni(cid:202) Twoje (cid:285)ycie innych ludzi. Na podstawie tych reakcji wyobra(cid:285)amy sobie, jak bez- stronny obserwator os(cid:200)dza nasze post(cid:218)powanie. Bez wzgl(cid:218)du na to, czy nasze szlachetne zachowanie rzeczywi(cid:258)cie wynika z wyobra(cid:285)onej obecno(cid:258)ci bezstronnego obserwatora, który przy- gl(cid:200)da si(cid:218) naszym czynom i je ocenia, koncepcja ta mo(cid:285)e stanowi(cid:202) dla nas u(cid:285)yteczne narz(cid:218)dzie samodoskonalenia. Wyobra(cid:285)anie sobie bezstron- nego obserwatora mobilizuje nas, aby(cid:258)my starali si(cid:218) wykracza(cid:202) poza w(cid:239)asn(cid:200) perspektyw(cid:218) i patrze(cid:202) na siebie tak, jak widz(cid:200) nas inni. (cid:109)wi- czenie to wymaga odwagi, tymczasem wi(cid:218)kszo(cid:258)(cid:202) z nas, id(cid:200)c przez (cid:285)ycie, albo nie wykonuje tego (cid:202)wiczenia wcale, albo robi je bardzo kiepsko. Je(cid:285)eli jednak umiesz wykona(cid:202) to (cid:202)wiczenie, i to wykona(cid:202) je dobrze, je(cid:285)eli jeste(cid:258) w stanie wznie(cid:258)(cid:202) si(cid:218) ponad dan(cid:200) sytuacj(cid:218) i obserwowa(cid:202), jak si(cid:218) w niej odnajdujesz, to oznacza, (cid:285)e zaczynasz odkrywa(cid:202), kim naprawd(cid:218) jeste(cid:258) i jak mo(cid:285)esz si(cid:218) doskonali(cid:202). Wykraczanie poza w(cid:239)asn(cid:200) perspektyw(cid:218) stanowi okazj(cid:218) do piel(cid:218)gnowania tego, co czasami okre(cid:258)la si(cid:218) mianem uwa(cid:285)no(cid:258)ci — sztuki (cid:258)wiadomego prze(cid:285)ywania swojego (cid:285)ycia, nie za(cid:258) bezwolnego dryfowania bez (cid:258)wiadomo(cid:258)ci swoich wad i nawyków. Ka(cid:285)dy z nas uwa(cid:285)a si(cid:218) za dobrego cz(cid:239)owieka. Nawet mordercy mie- waj(cid:200) wysokie mniemanie o sobie i potrafi(cid:200) wyja(cid:258)ni(cid:202), dlaczego pope(cid:239)- nione przez nich czyny by(cid:239)y uzasadnione. Je(cid:285)eli jednak chcesz by(cid:202) na- prawd(cid:218) dobrym cz(cid:239)owiekiem, a nie tylko uwa(cid:285)a(cid:202) si(cid:218) za takiego, musisz wiedzie(cid:202), co Ci w tym przeszkadza. Z ca(cid:239)(cid:200) pewno(cid:258)ci(cid:200) przeszkadza Ci w tym „Twoje (cid:258)wi(cid:218)te prawo” — nieuchronny egocentryzm, który na- k(cid:239)ania Ci(cid:218) nie tylko do tego, aby przedk(cid:239)ada(cid:202) w(cid:239)asne potrzeby nad cudze, ale tak(cid:285)e do tego, aby udawa(cid:202), (cid:285)e jeste(cid:258) dobrym cz(cid:239)owiekiem, nawet je(cid:285)eli to nieprawda. Tymczasem my(cid:258)lenie o bezstronnym obserwa- torze — (cid:258)wiadku, który spokojnie patrzy ch(cid:239)odnym okiem i nie daje si(cid:218) ponie(cid:258)(cid:202) chwili — mo(cid:285)e pomóc Ci stawa(cid:202) si(cid:218) coraz lepszym cz(cid:239)owie- kiem, jak równie(cid:285) skuteczniejszym cz(cid:239)onkiem zespo(cid:239)u w pracy, lep- szym przyjacielem, troskliwszym ma(cid:239)(cid:285)onkiem. Przyjrzyjmy si(cid:218) przyk(cid:239)adowo najbardziej podstawowej formie inte- rakcji mi(cid:218)dzyludzkiej, a mianowicie rozmowie. Wszyscy znamy kogo(cid:258), kto mówi za du(cid:285)o o sobie, a przy tym gada jak nakr(cid:218)cony i dominuje. Trudniej jednak zauwa(cid:285)y(cid:202), (cid:285)e czasami to my jeste(cid:258)my tak(cid:200) osob(cid:200). Lu- bimy mówi(cid:202) o sobie. Lubimy przedstawia(cid:202) w(cid:239)asne pogl(cid:200)dy. Mamy tak du(cid:285)o do powiedzenia! Jak cz(cid:218)sto odpowiadasz na pytanie i czekasz na Poleć książkęKup książkę Jak pozna(cid:202) samego siebie 27 nast(cid:218)pne, zamiast zapyta(cid:202) o co(cid:258) rozmówc(cid:218)? Jak cz(cid:218)sto s(cid:239)uchasz roz- mówcy, aby rzeczywi(cid:258)cie go zrozumie(cid:202), a nie czekasz, aby sko(cid:241)czy(cid:239) wypowied(cid:283) i dzi(cid:218)ki temu umo(cid:285)liwi(cid:239) Ci wyg(cid:239)oszenie kolejnej opinii czy opowiedzenie jeszcze jednej anegdoty? Jak bezstronny obserwator oceni(cid:239)by Twój styl rozmawiania z innymi lud(cid:283)mi? Wyobra(cid:285)anie sobie takiego obserwatora mo(cid:285)e Ci pomóc prowadzi(cid:202) rozmowy tak, aby coraz bardziej przypomina(cid:239)y taniec, mniej za(cid:258) (cid:202)wiczenie w oczekiwaniu na swoj(cid:200) kolej i wypowiadaniu si(cid:218) na zmian(cid:218) — aby bardziej przypomina(cid:239)y dialogi, mniej za(cid:258) konkurencyjne monologi. W 2006 roku zacz(cid:200)(cid:239)em zaprasza(cid:202) ró(cid:285)ne osoby i przeprowadza(cid:202) z nimi wywiady, które nast(cid:218)pnie zamieszcza(cid:239)em co tydzie(cid:241) w postaci podkastów. Wtedy mówi(cid:239)em znacznie wi(cid:218)cej ni(cid:285) w wywiadach, które przeprowa- dzam obecnie. Dawniej komentowa(cid:239)em spostrze(cid:285)enia rozmówców, wtr(cid:200)ca(cid:239)em swoje trzy grosze po prawie ka(cid:285)dej odpowiedzi. „Przecie(cid:285) jestem gospodarzem — t(cid:239)umaczy(cid:239)em sobie. — Ludzie chc(cid:200) s(cid:239)ucha(cid:202) moich opinii. A przy tym mam naprawd(cid:218) du(cid:285)o do powiedzenia, czy(cid:285) nie?”. By(cid:202) mo(cid:285)e. Niekiedy. Ale na pewno nie ca(cid:239)y czas. Nie potrzebowa- (cid:239)em wyimaginowanego bezstronnego obserwatora, który by mnie ostrze- ga(cid:239); sporadycznie jaki(cid:258) internauta narzeka(cid:239), (cid:285)e za du(cid:285)o gadam. Gdy tylko wykroczy(cid:239)em poza w(cid:239)asn(cid:200) perspektyw(cid:218), wówczas u(cid:258)wiadomi(cid:239)em sobie, (cid:285)e ci internauci maj(cid:200) racj(cid:218). Poziom moich podkastów si(cid:218) podniós(cid:239), kiedy zacz(cid:200)(cid:239)em zostawia(cid:202) wi(cid:218)cej przestrzeni go(cid:258)ciom i pozwoli(cid:239)em im na d(cid:239)u(cid:285)sze wypowiedzi. Teraz za(cid:258) — równie(cid:285) przyk(cid:239)adowo — zastanów si(cid:218), jak reagujesz na arogancj(cid:218) czy drobne przejawy niesprawiedliwo(cid:258)ci. Czasami odczuwamy silne pragnienie dania upustu z(cid:239)o(cid:258)ci, niezadowoleniu, rozgoryczeniu niesprawiedliwo(cid:258)ci(cid:200) z powodu b(cid:239)ahych komplikacji, które lepiej zignoro- wa(cid:202). Smith zach(cid:218)ca nas, aby(cid:258)my wykroczyli poza w(cid:239)asn(cid:200) perspektyw(cid:218) i postawili sobie pytanie, czy kto(cid:258), kto patrzy(cid:239)by z boku, uzna(cid:239)by nas za mi(cid:218)czaka, czy raczej za nieustraszonego obro(cid:241)c(cid:218) sprawiedliwo(cid:258)ci. Ponadto filozof radzi szuka(cid:202) drogi do spokoju, zamiast piel(cid:218)gnowa(cid:202) po- czucie krzywdy. Cz(cid:218)(cid:258)ciej machajmy ogonem, rzadziej za(cid:258) szczekajmy. Pewnego razu, kiedy jechali(cid:258)my z (cid:285)on(cid:200) samochodem, wspomnia(cid:239)em, (cid:285)e prze(cid:239)o(cid:285)y(cid:239)em spotkanie tak, aby(cid:258)my mogli pój(cid:258)(cid:202) na nie razem. „Nie da rady — stwierdzi(cid:239)a (cid:285)ona. — Przeczyta(cid:239)e(cid:258) e-mail, który do ciebie napisa(cid:239)am?”. Nowa godzina naszego spotkania kolidowa(cid:239)a z czym(cid:258), co Poleć książkęKup książkę 28 Jak Adam Smith mo(cid:285)e odmieni(cid:202) Twoje (cid:285)ycie mia(cid:239)em zrobi(cid:202) dla jednego z naszych dzieci. Oczywi(cid:258)cie, (cid:285)e przeczyta- (cid:239)em ten e-mail. Tyle (cid:285)e zupe(cid:239)nie o nim zapomnia(cid:239)em, kiedy zmienia(cid:239)em termin. Poczu(cid:239)em si(cid:218) jak idiota. „(cid:191)aden problem — podsumowa(cid:239)a (cid:285)ona. — Po prostu prze(cid:239)ó(cid:285) to spotkanie”. Tymczasem by(cid:239)o to problemem, i to powa(cid:285)nym. Kr(cid:218)powa(cid:239)a mnie perspektywa ponownej zmiany terminu. Nagle us(cid:239)ysza(cid:239)em, (cid:285)e mówi(cid:218) do (cid:285)ony coraz g(cid:239)o(cid:258)niej. Poniewa(cid:285) tak bardzo chcia(cid:239)em, aby zrozumia(cid:239)a, (cid:285)e przek(cid:239)adanie spotkania kolejny raz jest wed(cid:239)ug mnie fatalnym pomy- s(cid:239)em, zareagowa(cid:239)em zbyt gwa(cid:239)townie. Dopiero po kilku minutach pomy- (cid:258)la(cid:239)em o bezstronnym obserwatorze. Spojrza(cid:239)em na sytuacj(cid:218) z boku. Tak, kiepsko si(cid:218) zachowa(cid:239)em wobec (cid:285)ony. Skierowa(cid:239)em na ni(cid:200) swoj(cid:200) z(cid:239)o(cid:258)(cid:202), cho(cid:202) tak naprawd(cid:218) by(cid:239)em z(cid:239)y na siebie — a jednocze(cid:258)nie za(cid:285)e- nowany, bo zapomnia(cid:239)em o e-mailu. Przeprosi(cid:239)em wi(cid:218)c (cid:285)on(cid:218). (cid:191)a(cid:239)uj(cid:218), (cid:285)e nie pomy(cid:258)la(cid:239)em o bezstronnym obserwatorze nieco wcze- (cid:258)niej. Gdyby razem z (cid:285)on(cid:200) i ze mn(cid:200) faktycznie jecha(cid:239)a w aucie taka osoba — na przyk(cid:239)ad nasz znajomy na tylnym siedzeniu — na pewno bym si(cid:218) tak nie zdenerwowa(cid:239). Obecno(cid:258)(cid:202) rzeczywistego obserwatora ostudzi(cid:239)aby mój gniew. Zamiast atakowa(cid:202) (cid:285)on(cid:218), zapewne spyta(cid:239)bym, czy jest szansa, (cid:285)eby za(cid:239)atwi(cid:202) spraw(cid:218) naszego dziecka bez zmiany ter- minu spotkania. Tak te(cid:285) zreszt(cid:200) ta historia si(cid:218) sko(cid:241)czy(cid:239)a. By(cid:202) mo(cid:285)e p(cid:239)acisz komu(cid:258) za koszenie trawy przed domem albo sprz(cid:200)tanie mieszkania. By(cid:202) mo(cid:285)e trzeba by(cid:239)o zleci(cid:202) komu(cid:258) napraw(cid:218) jakiego(cid:258) przedmiotu, który si(cid:218) zepsu(cid:239). By(cid:202) mo(cid:285)e jeste(cid:258) mened(cid:285)erem, który zarz(cid:200)dza zespo(cid:239)em pracowników. Trudno jest traktowa(cid:202) innych ludzi dok(cid:239)adnie w taki sposób, w jaki oczekuj(cid:200) — przecie(cid:285) masz tyle pracy, tyle obowi(cid:200)zków. Zarazem (cid:239)atwo jest wierzy(cid:202), (cid:285)e ludzie, z którymi wchodzisz w interakcje, b(cid:218)d(cid:200) wobec Ciebie stosowa(cid:202) zasad(cid:218) domniema- nia niewinno(cid:258)ci za ka(cid:285)dym razem, kiedy zachowasz si(cid:218) niegrzecznie albo post(cid:200)pisz w sposób nieprzemy(cid:258)lany. Czy bezstronny obserwator uzna(cid:239)by Ci(cid:218) za szefa taktownego i roztropnego, czy raczej takiego, które- mu daleko do idea(cid:239)u? Je(cid:285)eli chcesz si(cid:218) doskonali(cid:202) w tym, co robisz, je(cid:285)eli chcesz si(cid:218) dosko- nali(cid:202) w tym, co si(cid:218) nazywa sztuk(cid:200) (cid:285)ycia, musisz post(cid:218)powa(cid:202) uwa(cid:285)nie. Gdy bowiem post(cid:218)pujesz uwa(cid:285)nie, wówczas pami(cid:218)tasz o tym, co liczy si(cid:218) naprawd(cid:218), co istnieje rzeczywi(cid:258)cie i ma trwa(cid:239)(cid:200) warto(cid:258)(cid:202), a nie o tym, co fa(cid:239)szywe i ulotne. Wyobra(cid:285)anie sobie bezstronnego obserwatora Poleć książkęKup książkę Jak pozna(cid:202) samego siebie 29 mo(cid:285)e Ci pomóc pozna(cid:202) siebie, jak równie(cid:285) sta(cid:202) si(cid:218) lepszym ma(cid:239)(cid:285)on- kiem, rodzicem, przyjacielem. Wyobra(cid:285)anie sobie bezstronnego obserwa- tora mo(cid:285)e Ci pomóc kszta(cid:239)towa(cid:202) interakcje z rzeczywistymi obserwato- rami oraz zmienia(cid:202) ich odbiór Twojej osoby. To wszystko jest oczywi(cid:258)cie fajne, ale wed(cid:239)ug Adama Smitha jest to co(cid:258) wi(cid:218)cej ni(cid:285) przyjemna ko- rzy(cid:258)(cid:202) uboczna, która p(cid:239)ynie z uwzgl(cid:218)dniania tego, jak w(cid:239)asne zacho- wanie jest odbierane przez innych ludzi. Dzi(cid:218)ki temu bowiem mo(cid:285)na osi(cid:200)gn(cid:200)(cid:202) spokój, pogod(cid:218) ducha i szcz(cid:218)(cid:258)cie. Poleć książkęKup książkę 30 Jak Adam Smith mo(cid:285)e odmieni(cid:202) Twoje (cid:285)ycie Poleć książkęKup książkę
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Jak Adam Smith może odmienić Twoje życie. Zaskakujące rozważania o ludzkiej naturze i szczęściu
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: