Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00296 004747 14459756 na godz. na dobę w sumie
Jak być dobrym dla siebie. Życie bez presji otoczenia, przygnębienia i poczucia winy - ebook/epub
Jak być dobrym dla siebie. Życie bez presji otoczenia, przygnębienia i poczucia winy - ebook/epub
Autor: Liczba stron: 437
Wydawca: Studio Astropsychologii Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-7377-985-3 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> poradniki >> zdrowie
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Z mediów docierają do Ciebie informacje o celebrytach stale odnoszących sukcesy, mówiących nam, jak żyć, wyglądających przy tym pięknie i olśniewająco? Za wszelką cenę chcesz im dorównać i tylko wpędzasz się w stan przygnębienia, stale się krytykujesz i nie doceniasz swoich osiągnięć? Przestań to robić! Wystarczy, że zmienisz podejście do poczucia własnej wartości i staniesz się dla siebie… dobry.

Autorka, korzystając ze swojego doświadczenia z dziedziny rozwoju człowieka, a także badań nad samouwielbieniem, opracowała 8-tygodniowy program bycia dobrym dla samego siebie. Dzięki wypróbowanym ćwiczeniom i radom zawartym w publikacji przestaniesz się krytykować, zwiększysz poczucie własnej wartości i spojrzysz na siebie z prawdziwą miłością i dobrocią. Bądź dobry również dla siebie.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:



Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej... Recenzje książki Jak być dobrym dla siebie Ta piękna książka pozwala nam odnaleźć sposób na uzdrowienie świata, zaczynając od siebie. Przeczytaj ją i rozpocznij swoją podróż. – Rosie O’Donnell Kieszonkowy przyjaciel każdego czytelnika, który pragnie odkryć, że złota zasada działa w dwie strony: musimy zacząć traktować siebie tak, jak chcielibyśmy traktować innych. – Gloria Steinem Ta książka oraz jej odważna i współczująca autorka powinny znaleźć się na liście lektur obowiązkowych każdej osoby poszukującej wewnętrznego pokoju i prawdziwego, trwałego szczęścia. Rozkoszuj się nią! – lek. med. Daniel J. Siegel Ta głęboko osobista i wysoce praktyczna książka Kristin Neff stanowi milowy krok w badaniach na temat współczucia. – Sharon Salzberg To bardzo ważna książka. Wprowadzanie w życie zawartych w niej rad uwalnia czytelnika z więzów samokrytyki, zastępując je uskrzydlającą autostymulacją. – dr Steven Stosny Wspaniała! Zaproponowane przez autorkę pojęcie samowspółczucia to prawdziwie rewolucyjna idea, która podpowie nam, jak zmieniać nasze życie na lepsze. Redakcja: Patrycja Buraczewska Skład: Tomasz Piłasiewicz PRojekt okładki: Aleksandra Lipińska tłumaczenie: Krzysztof Sołowiej Wydanie I BIAŁYSTOK 2019 ISBN 978-83-7377-985-3 Copyright © Kristin Neff 2011 Translation copyright © 2018, by Studio Astropsychologii © Copyright for the Polish edition by Studio Astropsychologii, Białystok 2017 All rights reserved, including the right of reproduction in whole or in part in any form. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej publikacji nie może być powielana ani rozpowszechniana za pomocą urządzeń elektronicznych, mechanicznych, kopiujących, nagrywających i innych bez pisemnej zgody posiadaczy praw autorskich. Ta książka zawiera porady i informacje dotyczące opieki zdrowotnej. Nie zastępują one jednak porady lekarskiej i powinny być stosowane jako uzupełnianie regularnej opieki lekarza. Zaleca się skonsultowanie się z lekarzem przed rozpoczęciem programu medycznego lub leczenia. Dołożono wszelkich starań, aby informacje zawarte w tej książce były dokładne i aktualne w dniu jej publikacji. Wydawca i autor nie ponoszą odpowiedzialności za jakiekolwiek skutki medyczne, które mogą wystąpić w wyniku zastosowania metod sugerowanych w tej książce. Bądź na bieżąco i śledź nasze wydawnictwo na Facebooku. www.facebook.com/Wydawnictwo.Studio.Astropsychologii 15-762 Białystok ul. Antoniuk Fabr. 55/24 85 662 92 67 – redakcja 85 654 78 06 – sekretariat 85 653 13 03 – dział handlowy – hurt 85 654 78 35 – www.talizman.pl – detal strona wydawnictwa: www.studioastro.pl Więcej informacji znajdziesz na portalu www.psychotronika.pl PRINTED IN POLAND Dla Ruperta i Rowana za radość, miłość i inspirację, którą mnie obdarowują. Spis treści Podziękowania ...................................................................... 11 Część pierwsza: Dlaczego samowspółczucie? Rozdział 1. Odkrywanie samowspółczucia .................... 15 Rozdział 2. Koniec szaleństwa ........................................ 37 Część druga: Kluczowe elementy samowspółczucia Rozdział 3. Okazywanie sobie życzliwości ..................... 69 Rozdział 4. Wszyscy jedziemy na tym samym wózku ................................... 99 Rozdział 5. Uważność, czyli świadomość istnienia ....... 127 Część trzecia: Dobrodziejstwa samowspółczucia Rozdział 6. Odporność emocjonalna .............................. 167 Rozdział 7. Poza grą w samoocenę .................................. 207 Rozdział 8. Motywacja i rozwój osobisty ........................ 245 Część czwarta: Samowspółczucie w relacji z otoczeniem Rozdział 9. Współczucie okazywane innym .................. 287 Rozdział 10. Rodzicielstwo oparte na samowspółczuciu ..................................... 317 Rozdział 11. Miłość i seks .................................................. 337 Część piąta: Radość samowspółczucia Rozdział 12. Rodzi się motyl .............................................. 369 Rozdział 13. Docenianie samego siebie ............................ 397 Przypisy końcowe ................................................................. 418 Podziękowania Przede wszystkim pragnę podziękować mojemu mężowi Ruper- towi, który zachęcił mnie do napisania tej książki, pomógł mi stworzyć jej szkic i wersję ostateczną, a także pełnił obowiąz- ki głównego redaktora. To on pokazał mi, jak porzucić czysto akademicki dyskurs i posługiwać się potoczną angielszczyzną. Jest najbardziej błyskotliwym i elokwentnym mentorem, jakie- go mogłabym sobie wyobrazić. Dziękuję również mojej przyja- ciółce i agentce Elizabeth Sheinkman, która uwierzyła we mnie i pomogła mi urzeczywistnić marzenie o wydaniu tej książki. Należy docenić również wkład dobrych i wspierających ludzi z Harper Collins, którzy dostrzegli we mnie potencjał i przyczy- nili się do powstania tego dzieła. Pragnę wyrazić głęboką wdzięczność licznym nauczycielom, którzy pomogli mi zrozumieć znaczenie i wartość samowspół- czucia. Mój wieloletni mentor Rodney Smith poprzez swoje pełne pasji i mądre przewodnictwo pomógł mi pojąć, czym jest dharma. Wpłynęło na mnie również wiele innych osób prowa- dzących ośrodki medytacyjne i/lub piszących książki. Wymie- nię tylko niektóre z nich: Sharon Salzberg, Howie Cohen, Guy Armstrong, Thich Nhat Hahn, Joseph Goldstein, Jack Korn- 11 12 field, Pema Chodran, Tara Brach, Tara Bennett-Goleman, Ram Dass, Eckhart Tolle, Leigh Brasington, Shinzen Young, Steve Armstrong, Kamala Masters oraz Jon Kabat-Zinn. Dziękuję również Paulowi Gilbertowi za jego przemyślenia i badania nad współczuciem, a także za zachęcanie mnie do pracy. Christopher Germer okazał się wspaniałym przyjacielem i niezrównanym współpracownikiem. Mam nadzieję, że będzie- my wspólnie uczyć i pisać o samowspółczuciu przez wiele lat. Pragnę również wyrazić wdzięczność wobec Marka Leary’ego, dzięki któremu dokonałam przełomu, publikując pierwsze teo- retyczne i empiryczne prace na temat omawianego w niniejszej książce zagadnienia. Cieszę się, że ten wybitny naukowiec zain- teresował się samowspółczuciem. Mogłabym wymienić jeszcze wielu ludzi, którzy przyczynili się do wydania tej książki; ich nazwiska nie zmieściłyby się jednak na tej stronie. Na koniec chciałabym podziękować rodzicom. Oboje na swój sposób otworzyli mój umysł i serce na duchowość. To dzięki nim przez całe życie dążę do duchowego przebudzenia. Jak być dobrym dla siebie Część pierwsza DLACZEGO SAMOWSPÓŁCZUCIE? Rozdział pierwszy ODKRYWANIE SAMOWSPÓŁCZUCIA Rodzaj natrętnego krążenia wokół „ja, siebie i tego, co moje” nie jest tym samym, co miłość do samego siebie… Kochanie siebie kieruje nas w stronę zdolności do bycia odpornym, wewnętrznego współczucia i zrozumienia, któ- re są po prostu tym, co nazywamy życiem. – Sharon Salzberg, The Force of Kindness Jak wielu z nas jest z siebie naprawdę zadowolonych, żyjąc w społeczeństwie tak bardzo nastawionym na konkurencyj- ność? Dobre samopoczucie wydaje się czymś bardzo ulotnym, szczególnie gdy aby mieć jakąś wartość, musimy czuć się wy- jątkowo i ponadprzeciętnie. Wszystko, co sytuuje się poniżej, jest równoznaczne z porażką. Pamiętam, że kiedy byłam świeżo upieczoną studentką, spędziłam pewnego razu długie godziny 15 16 przed lustrem, przygotowując się do ważnego przyjęcia. Kiedy skończyłam, zaczęłam uskarżać się na mój wygląd – krytyko- wałam fryzurę, makijaż i strój, który wydawał mi się żałośnie nieodpowiedni. Mój chłopak próbował załagodzić sytuację, mó- wiąc: „Nie martw się, wyglądasz dobrze”. „Dobrze? Ach tak, zawsze chciałam wyglądać dobrze…” Pragnienie bycia wyjątkowym jest zrozumiałe. Problem po- lega na tym, że z definicji niemożliwe jest, by każdy był kimś ponadprzeciętnym w tym samym czasie. Zapewne znajdzie się dziedzina, w której możemy się pozytywnie wyróżniać, jednak zawsze ktoś jest od nas mądrzejszy, piękniejszy i bardziej wzię- ty. Czy dobrze radzimy sobie z tą świadomością? Niestety nie. W celu ujrzenia siebie w pozytywnym świetle, mamy tenden- cję do wyolbrzymiania własnego ego i poniżania innych, tak, abyśmy w porównaniu wypadali dobrze. Takie podejście ma jednakże swoją cenę – zamyka nam drogę do osiągnięcia pełni życia. Krzywe zwierciadła Jeśli aby poczuć się dobrze, muszę czuć się lepiej od ciebie, to jakim sposobem mogę obiektywnie spojrzeć na kogoś, jak rów- nież na samego siebie? Powiedzmy, że miałam męczący dzień w pracy i denerwuję się na męża, który wraca późnym wieczo- rem do domu (sytuacja czysto hipotetyczna). Jeśli włożyłam dużo pracy w zbudowanie pozytywnego obrazu samej siebie i nie chcę ryzykować ujrzenia się w negatywnym świetle, to będę się raczej skłaniać do interpretowania sytuacji w sposób, Jak być dobrym dla siebie Odkrywanie samowspółczucia 17 który zapewni mnie o tym, że nasze utarczki są winą mojego męża, a nie moją własną. O, jesteś w domu. Czy zrobiłeś zakupy, o które cię prosiłam? Dopiero co wszedłem, może by tak: „Miło cię widzieć ko- chanie, jak minął dzień?”. Cóż, gdybyś nie był taki zapominalski, może nie musiała- bym cię ciągle upominać. Tak się składa, że zrobiłem zakupy. O, no cóż… Wyjątek potwierdza regułę. Chciałabym, żeby można było na tobie polegać. Takiego podejścia nie można nazwać dobrą receptą na szczęście. Dlaczego tak ciężko jest się nam przyznać do tego, że jeste- śmy złośliwi, niecierpliwi lub że posunęliśmy się za daleko? Dzieje się tak, bo nasze ego czuje się o niebo lepiej, jeśli mo- żemy rzutować nasze wady i ograniczenia na innych. To two- ja wina, nie moja. Pomyśl o wszystkich sprzeczkach i awan- turach, których zarzewie tkwi w tej prostej dynamice. Każda osoba zrzuca winę za powiedzenie lub zrobienie czegoś źle na kogoś innego, oczyszcza się tym samym z zarzutów tak, jakby zależało od tego życie, podczas gdy w istocie obie strony do- brze wiedzą, że do tanga trzeba dwojga. Ile czasu przez to tra- cimy? Czy nie byłoby o wiele lepiej, gdybyśmy po prostu postę- powali uczciwie i przyznawali się do swoich win? Niestety, łatwiej powiedzieć, trudniej zrobić. Szanse na za- uważenie problemowych cech naszego charakteru, które prze- szkadzają nam w relacjach z innymi ludźmi, lub tego, co nie pozwala nam na osiągnięcie pełnego rozwoju, są niemal ze- 18 rowe, gdy nie widzimy siebie takimi, jacy naprawdę jesteśmy. W jaki sposób mamy nabierać siły, jeśli nie potrafimy zaak- ceptować własnej słabości? Jeśli będziemy ignorować własne wady lub wmawiać sobie, że nasze problemy i życiowe trudno- ści są winą innych, możemy chwilowo poczuć się lepiej. Jed- nakże tym sposobem szkodzimy sobie na dłuższą metę, ponie- waż tkwimy w niekończącym się cyklu konfliktów i stagnacji. Koszty samooceny Stałe zaspokajanie potrzeby pozytywnej samooceny jest trochę jak opychanie się słodyczami. Po chwilowym wzroście pozio- mu cukru następuje dramatyczny spadek. A kiedy wahadło przechyla się w drugą stronę, odczuwamy rozpacz, ponieważ uświadamiamy sobie, że – mimo wszelkich starań – nie możemy w nieskończoność zrzucać winy za nasze błędy na innych. Nie jesteśmy w stanie ciągle czuć się wyjątkowo i ponadprzeciętnie. A nawet jeśli taka sztuka nam się uda – rezultaty są zwykle tra- giczne. Patrzymy w lustro i nie podoba nam się to, co widzimy (zarówno w sensie dosłownym, jak i przenośnym). Skutkiem jest poczucie wstydu. Większość z nas jest dla siebie niezwykle surowa, jeśli przyznamy się w końcu do posiadania pewnych wad i ułomności. „Nie jestem wystarczająco dobry. Jestem do niczego”. Dlatego, kiedy szczerość okupiona jest tak wielkim potępieniem, nawyk ukrywania przed sobą prawdy nie jest ni- czym zaskakującym. W dziedzinach życia, w których trudno jest nam oszukiwać samego siebie – na przykład, jeśli porównujemy naszą figurę Jak być dobrym dla siebie Odkrywanie samowspółczucia 19 do modelek z kolorowych czasopism lub stan naszego konta do majątku sławnych i bogatych – sprawiamy sobie tym samym ogromny emocjonalny ból. Myśląc w ten sposób, tracimy wia- rę we własne siły, zaczynamy wątpić w swój potencjał i traci- my resztki nadziei. Oczywistym skutkiem znalezienia się w tak opłakanym stanie jest jeszcze większe potępianie siebie za by- cie takim nieudacznikiem, aż zejdziemy na samo dno rozpaczy. Nawet jeśli uda nam się utrzymać pozory normalności, po- ziom rzeczy, które zaliczamy do „wystarczająco dobrych”, na zawsze pozostanie poza naszym zasięgiem, co rodzi napięcie i frustrację. Musimy być bystrzy i wysportowani, i modni, i cie- kawi, i odnoszący sukcesy, i seksi. Aha, również uduchowieni. I nieważne jak bardzo byśmy się starali, zawsze znajdzie się ktoś, kto robi coś lepiej. Rezultat takiego sposobu myślenia jest dojmujący: każdego dnia miliony ludzi na całym świecie zmu- szone są brać środki farmakologiczne tylko po to, by poradzić sobie jakoś z własnym życiem. Niepewność, lęk i depresja stały się w naszym społeczeństwie prawdziwą plagą i wiele wskazu- je na to, że winę za taki stan w dużym stopniu ponosi oskarża- nie samego siebie – zadręczanie się w momencie, gdy czujemy, że nie zaliczamy się do zwycięzców w grze zwanej życiem. Inna droga Czy jest na to jakaś rada? Całkowite zaprzestanie oceniania i sądzenia samego siebie. Skończenie z szufladkowaniem wła- snej osoby jako kogoś „dobrego” lub „złego” i zwrócenie się w stronę samoakceptacji. Traktowanie siebie z tą samą do- 20 brocią, zrozumieniem i współczuciem, jakie okazywalibyśmy przyjacielowi lub nawet obcemu. Niestety, faktem jest, że nie- mal do nikogo nie podchodzimy z równą surowością, jak do siebie samych. Kiedy pierwszy raz natknęłam się na pojęcie samowspółczu- cia, moje życie uległo niemal natychmiastowej przemianie. Stało się to podczas ostatniego roku studiów na Uniwersytecie Kali- fornijskim w Berkeley, kiedy to kończyłam doktorancki program Ludzkiego Rozwoju i nadawałam ostatnie szlify mojej pracy dy- plomowej. Przechodziłam wtedy naprawdę ciężki okres w ży- ciu – doświadczałam rozpadu mojego pierwszego małżeństwa. Czułam wielki wstyd i nienawiść do samej siebie. Pomyślałam, że zapisanie się na kurs medytacji organizowany przez lokalne centrum buddyjskie może pomóc. Duchowością Wschodu in- teresowałam się, odkąd byłam małym dzieckiem, na co wielki wpływ miała moja matka, wychowująca mnie z otwartym umy- słem na przedmieściach Los Angeles. Jednak nigdy przedtem nie brałam medytacji na poważnie. Nigdy też nie wgłębiałam się w tajniki buddyjskiej filozofii, jako że moje zainteresowania my- ślą wschodnią obracały się głównie w obrębie kalifornijskiego ruchu New Age. Na etapie poszukiwań natrafiłam na klasyczną książkę autorstwa Sharon Salzberg Lovingkindness, po lekturze której moje życie nie było już nigdy takie samo. Wiedziałam, że buddyści zawsze podkreślają, jak ważne jest współczucie, ale nigdy nie sądziłam, że żywienie tego uczu- cia do samego siebie może mieć równie duże znaczenie, jak współczucie innym. Według buddyjskiego podejścia, aby nale- życie dbać o innych, musisz najpierw odpowiednio zaopieko- wać się samym sobą. Jeśli stale dokonujesz samokrytyki, a jed- Jak być dobrym dla siebie Odkrywanie samowspółczucia 21 nocześnie starasz się czynić wokoło dobro, zaczynasz kreślić sztuczne rozgraniczenia i różnice, które nie doprowadzą cię do niczego innego, jak do samotności i izolacji. Taki stan jest prze- ciwieństwem jedni, niepodzielności i miłości powszechnej – są to ostatecznie cele większości ścieżek duchowych, niezależnie od konkretnej tradycji. Pamiętam rozmowę z moim nowym narzeczonym, Ruper- tem, który towarzyszył mi na cotygodniowym spotkaniu grupy medytacyjnej, i jego kręcenie głową z niedowierzaniem. „Masz na myśli to, że pozwalasz sobie na bycie miłą dla siebie, na okazywanie współczucia samej sobie, gdy coś ci nie wyjdzie lub przechodzisz ciężki okres w życiu? No nie wiem… Jeśli za bardzo bym sobie współczuł, czy nie stałbym się po prostu le- niwy i samolubny?”. Zajęło mi trochę czasu, zanim w pełni to do mnie dotarło. Jednak powoli zaczynał do mnie docierać fakt, że samokrytyka – pomimo bycia społecznie sankcjonowanym rytuałem – może nie być wcale taka pomocna i że tak naprawdę pogarsza tylko sytuację. Ciągłe zadręczanie się nie sprawiało, że stawałam się kimś lepszym. Przeciwnie, skutkiem było poczu- cie niepewności i nieudolności, które rodziły we mnie frustra- cję wyładowywaną później na najbliższych. Ponadto z trudem przychodziło mi się przyznać do wielu rzeczy – za bardzo ba- łam się nienawiści do samej siebie, którą z pewnością bym bo- leśnie odczuła, jeśli tylko przyjęłabym do wiadomości prawdę. Nauczyliśmy się z Rupertem tego, że zamiast oczekiwać od naszego związku wyłącznie miłości, akceptacji i bezpieczeń- stwa, powinniśmy skierować niektóre z tych uczuć do nas sa- mych. Znaczyłoby to, że w naszych sercach będzie jeszcze wię- cej ciepła, które możemy ofiarować innym. Oboje byliśmy tak 22 poruszeni odkryciem samowspółczucia, że podczas odbywają- cej się pod koniec tamtego roku ceremonii ślubnej każde z nas kończyło ślubowanie słowami: „Ponad wszystko, przyrzekam pomagać ci współczuć samemu sobie, abyś doskonaląc się, żył w szczęściu”. Po obronie pracy doktorskiej odbyłam dwuletni podyplomo- wy kurs prowadzony przez wybitnego specjalistę badającego poczucie własnej wartości. Pragnęłam dowiedzieć się, w jaki sposób ludzie definiują poczucie własnej wartości. Szybko od- kryłam, że psychologia nie uświadomiła sobie należycie wagi miłości i poczucia własnej wartości jako kluczowych czynni- ków warunkujących zdrowie psychiczne człowieka. Pomimo że opublikowano tysiące artykułów naukowych podkreślających istotę tego zagadnienia, dopiero teraz badacze zaczynają za- uważać zgubne skutki starań zmierzających do widzenia siebie w jak najlepszym świetle. Do pułapek takiego podejścia należą: narcyzm, skoncentrowanie tylko na sobie, przekonanie o wła- snej nieomylności, gniew, uprzedzenia, dyskryminacja i tak da- lej. Doszłam do wniosku, że doskonałą alternatywą dla tej nie- pohamowanej pogoni za wysokim poczuciem własnej wartości jest samowspółczucie. Dlaczego? Ponieważ tak jak wysokie mniemanie o sobie, zapewnia nam ono ochronę przed bezlito- sną samokrytyką, jednakże nie wymaga przekonywania siebie o własnej doskonałości i wywyższania się ponad innych. Inny- mi słowy, samowspółczucie oferuje te same korzyści, co wysoka samoocena, bez wpisanych w nią wad. Kiedy zaoferowano mi pracę na stanowisku adiunkta Uni- wersytetu Teksańskiego w Austin, postanowiłam, że jak tylko się zadomowię, rozpocznę projekt badawczy na temat samo- Jak być dobrym dla siebie Odkrywanie samowspółczucia 23 współczucia. Pomimo że nikt przedtem nie zdefiniował intere- sującego mnie pojęcia z perspektywy naukowej – a nawet nie przeprowadził żadnych badań w tym zakresie – wiedziałam, że będzie to dzieło mojego życia. Zatem czym jest właściwie samowspółczucie? Co właściwie oznacza to określenie? Zauważyłam, że najlepszym sposobem na jego opisanie jest wyjście od doświadczenia przeżywanego dużo częściej – współczucia okazywanego innym. Ostatecznie jest to to samo uczucie, niezależnie od tego, czy skierujemy je ku sobie, czy ku innym. Współczucie okazywane innym Wyobraź sobie, że tkwisz w korku ulicznym w drodze do pracy i jakiś bezdomny stara się wyciągnąć od ciebie drobne za umy- cie szyby. Co za natręt! – myślisz. Przez niego nie zdążę na świa- tłach i spóźnię się do roboty. I tak pewnie zbiera na alkohol albo narkotyki. Może jeśli nie będę zwracać na niego uwagi, zostawi mnie w spokoju. Jednak on cię nie ignoruje i nadal z zapamięta- niem smaruje szybę, podczas gdy ty siedzisz zamknięty w samo- chodzie i odczuwasz nienawiść pomieszaną z poczuciem winy, jeśli nie dasz mu pieniędzy, lub oburzenie, jeśli coś zapłacisz. Pewnego dnia czujesz się, jakby strzelił cię piorun. Stoisz na światłach w tym samym miejscu, o tej samej porze i podchodzi do ciebie ten sam co zwykle bezdomny z wiadrem i ściągaczką. A jednak z jakiegoś nieznanego powodu patrzysz na niego ina- czej. Zamiast utrapienia zaczynasz widzieć w nim osobę. Do- strzegasz jego cierpienie. Jak udaje mu się przeżyć? Większość 24 ludzi go po prostu przegania. Cały dzień spędza na ulicy pośród spalin i nie zarabia z pewnością za dużo. Przynajmniej stara się coś zaoferować za pieniądze. To musi być nie do zniesienia, kie- dy wszyscy denerwują się na ciebie cały dzień. Ciekawe, jaka jest jego historia? Dlaczego musiał skończyć na ulicy? W mo- mencie gdy spojrzysz na kogoś jak na cierpiącego człowieka z krwi i kości, twoje serce nawiązuje z nim łączność. Zamiast lekceważącego odwrócenia wzroku, zauważasz – ku swojemu wielkiemu zdziwieniu – że przez chwilę zastanawiasz się nad jego ciężkim losem. Porusza cię jego ból i czujesz silną potrzebę ulżenia mu w jakiś sposób. Co ważne, jeśli to, czego doświad- czasz, jest prawdziwym współczuciem, w przeciwieństwie do zwykłej litości, możesz pomyśleć sobie: Na miłość boską, gdy- bym urodził się w innych okolicznościach lub zwyczajnie nie miał szczęścia, też mógłby znaleźć się w takiej sytuacji. Każdy z nas bywa w pewnych sytuacjach bezbronny. Może zdarzyć się też tak, że w takim momencie twoje serce do reszty skamienieje – strach przed znalezieniem się na ulicy sprawi, że odczłowieczysz tę ohydną plątaninę szmat i włosów, ponieważ nie znajdujesz w niej już żadnych cech ludzkich. Wielu ludzi tak właśnie postępuje. Ale nie czują się przez to szczęśliwsi; taka postawa nie pomoże im uporać się ze stresem w pracy czy w komunikacji z małżonkiem i dziećmi w domu. Nie da im też okazji do zmierzenia się z własnym strachem. Jeśli takie utwardzanie serca, pozwalające na poczucie się le- piej niż osoba bezdomna, cokolwiek zmienia, to można z całą pewnością powiedzieć, że jest to drobna zmiana na gorsze. Ale powiedzmy, że nie zamykasz serca. Przypuśćmy, że na- prawdę pragniesz pochylić się nad niedolą bezdomnego czło- Jak być dobrym dla siebie Odkrywanie samowspółczucia 25 wieka. Jak się z tym czujesz? Właściwie to czujesz się całkiem dobrze. Cudownie jest mieć otwarte serce – możesz natych- miast poczuć się bardziej żywy, obecny i zespolony ze światem. Następnie przypuśćmy, że ta osoba nie stara się wcale umyć ci szyby w samochodzie w zamian za pieniądze. Być może że- brał on po prostu na ulicy, aby kupić alkohol lub narkoty- ki – czy nadal będziesz odczuwał współczucie? Tak. Nie mu- sisz zapraszać go do własnego domu. Nie musisz mu nawet wręczać drobnych. Możesz się do niego po prostu uśmiechnąć lub zamiast pieniędzy podarować kanapkę, jeśli dojdziesz do wniosku, że taka pomoc jest bardziej odpowiedzialna. Należy podkreślić, że nadal jest on godny współczucia – tak jak my wszyscy. Współczucie nie ogranicza się tylko do niewinnych ofiar losu, ale obejmuje również tych, których cierpienia są wynikiem ich własnych błędów, osobistych wad lub złych de- cyzji. Właśnie tych, które ty i ja podejmujemy każdego dnia. Teraz widzimy, że to uczucie polega na rozpoznaniu i uświa- domieniu sobie istnienia cierpienia. Pociąga to za sobą chęć bycia miłym i uczynnym dla ludzi dotkniętych bólem, a tym samym budzi pragnienie niesienia pomocy – zmniejszenia wszelkiego cierpienia. Wreszcie współczucie zakłada uznanie naszej wspólnej ludzkiej kondycji, pełnej wad i ułomności, oraz ujrzenie siebie takimi, jacy jesteśmy naprawdę. Współczucie okazywane samemu sobie Samowspółczucie z definicji obraca się wokół tych samych war- tości. Przede wszystkim musimy uspokoić myśli i uświadomić 26 sobie własne cierpienie. Odczuwany ból nie może nas w żaden sposób zmienić, jeśli nie przyjmujemy nawet do wiadomości jego istnienia. Czasami cierpienie jest w naszym życiu tak bar- dzo obecne, że nie możemy myśleć o niczym innym. Jednak częściej niż się spodziewasz, nie jesteśmy w pełni świadomi na- szego cierpienia. Siłą tradycji kultura zachodnia nakazuje nam zaciskać zęby. Od dziecka mówiono nam, że nie powinniśmy na nic narzekać i że musimy zwyczajnie dawać sobie w życiu radę. Jeśli znajdziemy się w trudnej lub stresującej sytuacji, bardzo rzadko przychodzi nam do głowy myśl, że powinniśmy chwilę odpocząć i przyznać przed samym sobą, z jak ciężkim zadaniem przyszło nam się zmierzyć. W momencie gdy nasz ból ma źródło w samokrytyce – jeśli jesteś na siebie zły za nieuprzejme traktowanie jakiejś osoby lub za robienie głupich uwag na przyjęciu – nawet trudniej jest na- zwać nasze odczucia cierpieniem. Pamiętam, że kiedy spotka- łam dawno niewidzianą koleżankę, gapiąc się na jej wystający brzuch, zapytałam: „Mamy się czegoś spodziewać?” „Hmmm… nie”, odpowiedziała, „Ostatnio trochę przytyłam”. „Aha…” bąk- nęłam, a moja twarz przybrała buraczkowy kolor. Zwykle nie zauważamy w takich chwilach naszego bólu i tego, że zasługuje- my na okazanie nam współczucia. Ostatecznie to ja zawaliłam, czy nie znaczy to, że zasługuję na karę? Cóż, a czy karzesz swo- ich przyjaciół lub członków rodziny za to, że coś im nie wyszło? No dobrze, może odrobinę, ale czy czujesz się z tym dobrze? Każdy człowiek od czasu do czasu popełnia błędy – to życio- wy fakt. I jeśli się nad tym zastanowić, dlaczego mielibyśmy się spodziewać czegokolwiek innego? Gdzie się podział ten spisa- ny kontrakt, gwarantujący ci bycie doskonałym, to, że nigdy Jak być dobrym dla siebie Odkrywanie samowspółczucia 27 nie doświadczysz porażki i że twoje życie będzie takie, jakie sobie tylko wymarzysz? O, przepraszam. Musiał wkraść się ja- kiś błąd. Podpisywałem się pod planem „wszystko pójdzie jak z płatka do dnia mojej śmierci”. Czy mogę rozmawiać z kie- rownikiem? Sprowadzam takie podejście do absurdu, a jednak większość z nas postępuje, jak gdyby coś poszło bardzo nie tak, kiedy napotykamy na przeszkodę lub nasze życie przybie- ra niechciany lub niespodziewany obrót. Ciemną stroną życia w społeczeństwie, które kładzie taki nacisk na niezależność i indywidualne osiągnięcia, jest to, że jeśli stale nie realizujemy naszych wymarzonych celów, mamy poczucie, że możemy za to winić tylko siebie. A jeśli to tyl- ko i wyłącznie nasza wina, oznacza to, że nie zasługujemy na współczucie, zgadza się? Prawda jest taka, że każdy wart jest okazania mu współczucia. Sam fakt, że jesteśmy istotami ob- darzonymi świadomością, doświadczającymi życia na tej pla- necie, oznacza, że jesteśmy coś warci i zasługujemy na opiekę. Według dalajlamy, „Ludzka natura pragnie szczęścia, a unika cierpienia. Czując to w swoim wnętrzu, każdy stara się osią- gnąć szczęście i pozbyć się niechcianego bólu – ma on do tego podstawowe prawo… W gruncie rzeczy, mając na względzie prawdziwą ludzką wartość, wszyscy jesteśmy tacy sami”. Ta sama idea przyświeca oczywiście treści Deklaracji niepodle- głości Stanów Zjednoczonych: „Uważamy następujące praw- dy za oczywiste: że wszyscy ludzie stworzeni są równymi, że Stwórca obdarzył ich pewnymi nienaruszalnymi prawami, że w skład tych praw wchodzi życie, wolność i swoboda ubiega- nia się o szczęście…” Nie musimy nabywać prawa do współ- czucia; jest to nasze naturalne prawo. Jesteśmy ludźmi i nasze 28 umiejętności myślenia i odczuwania, w połączeniu z pragnie- niem bycia raczej szczęśliwymi niż cierpiącymi, gwarantują nam współczucie same z siebie. Wielu ludzi opiera się jednak idei samowspółczucia. Czy nie jest to w istocie jedynie forma użalania się nad sobą? Lub proste usprawiedliwienie dogadzania sobie? Jednym z celów tej książ- ki jest pokazanie, że podobne przypuszczenia mijają się z praw- dą i, co więcej, są dokładną odwrotnością właściwego znaczenia samowspółczucia. Jak się przekonasz, dzięki żywieniu współ- czucia do samego siebie będzie ci się chciało prowadzić zdrowy tryb życia, jak również nauczysz się stosować bardziej aktyw- ne metody polepszania własnej sytuacji, nieograniczające się do biernego oporu. Samowspółczucie nie oznacza myślenia, że moje problemy są ważniejsze od twoich. Zakłada ono jedynie to, że moje zmartwienia również mają znaczenie i należy je trakto- wać z powagą. Zamiast potępiać samego siebie za upadki i błędy, skorzy- staj z doświadczania cierpienia, by zmiękczyć własne serce. Możesz pożegnać się ze swoimi nierealnymi oczekiwaniami doskonałości, które doprowadzą cię jedynie do gorzkiego roz- czarowania, i wkroczyć w obszar prawdziwej i długotrwałej sa- tysfakcji. Wszystko to możesz osiągnąć dzięki okazaniu sobie współczucia, którego w danej chwili potrzebujesz. Trwające dekadę badania, które przeprowadziłam wspólnie z kolegami, pokazują, że samowspółczucie jest potężnym narzę- dziem pozwalającym osiągnąć emocjonalne szczęście i zadowo- lenie z życia. Jeśli doświadczamy ludzkiego losu z wszelkimi wpisanymi w niego trudnościami, możemy uniknąć niszczącego schematu połączonego ze strachem, negacją i samotnością dzię- Jak być dobrym dla siebie Odkrywanie samowspółczucia 29 ki zapewnieniu sobie bezgranicznej dobroci i komfortu. Jedno- cześnie samowspółczucie rozwija w nas pozytywne podejście do życia, bo promuje szczęście oraz optymizm. Pielęgnujące wła- ściwości tytułowego uczucia pozwolą nam rozkwitnąć i zacząć doceniać piękno i bogactwo życia nawet w ciężkich chwilach. W chwili gdy dzięki okazaniu sobie współczucia ukoimy nasz rozbiegany umysł, będziemy w stanie rozgraniczyć zachowania właściwe od tych, które nam szkodzą, i tym samym skierować nasze życie w stronę tego, co daje nam radość. Samowspółczucie będzie naszą wyspą spokoju, schronieniem przed wzburzonymi wodami pozytywnej i negatywnej samokry- tyki – dzięki niemu przestaniemy w końcu zadawać sobie py- tania typu: „Czy sprawdzam się na równi z innymi? Czy jestem wystarczająco dobry?”. Właśnie teraz, na wyciągnięcie ręki, mamy do dyspozycji metodę zapewniającą nam pełną ciepła opiekę i wsparcie, których tak bardzo pragnęliśmy. Jeśli dotrze- my do naszego wewnętrznego źródła dobroci oraz zgodzimy się na wspólną wszystkim ludziom ułomną naturę, możemy wresz- cie poczuć, że jesteśmy bezpieczni, akceptowani i bardziej żywi. Pod wieloma względami samowspółczucie można porów- nać do magii, gdyż ma ono zdolność do przemiany cierpienia w radość. W książce pod tytułem Emotional Alchemy: How the Mind Can Heal the Heart autorka Tara Bennett-Goleman uży- wa metafory alchemii, aby zobrazować duchową i emocjonal- ną przemianę, która zachodzi w chwili, gdy potraktujemy wła- sny ból z opiekuńczą troską. Gdy okazujemy sobie współczucie, rozwiązujemy ciasny węzeł negatywnej samokrytyki, który za- stępowany jest poczuciem łagodnej, spokojnej akceptacji – ni- czym świecący diament rodzący się z czerni węgla. 30 Ćwiczenie pierwsze W jaki sposób reagujesz na samego siebie i swoje życie? Co robisz w reakCji na samego siebie? • Do jakich dziedzin życia należą kwestie, za które naj- częściej się krytykujesz: wygląd, kariera, związki, ro- dzicielstwo, i tak dalej? • Jakiego języka używasz, kiedy zauważysz jakąś wadę lub błąd, który popełniłeś – czy wyzywasz się od naj- gorszych, a może wyrażasz się pełnym zrozumienia i bardziej uprzejmym tonem? • Jeśli podchodzisz do siebie bardzo krytycznie, jak czujesz się z tym wewnątrz? • Jakie są konsekwencje surowego podejścia do siebie? Czy jesteś dzięki temu lepiej zmotywowany, czy raczej cię to zniechęca i wprawia w przygnębienie? • Pomyśl, jak byś się poczuł, jeśli w pełni zaakcepto- wałbyś siebie takim, jaki jesteś? Czy ta możliwość cię przeraża, daje nadzieję, a może doświadczasz obu tych uczuć naraz? Co robisz w reakCji na typowe trudnośCi żyCia? • W jaki sposób traktujesz siebie w momencie, gdy mu- sisz podjąć jakieś życiowe wyzwanie? Czy masz ten- dencję do niezwracania uwagi na własne cierpienia i skupiania się wyłącznie na rozwiązaniu problemu? A może dajesz sobie chwilę oddechu, zapewniającą poczucie komfortu? Jak być dobrym dla siebie Odkrywanie samowspółczucia 31 • Czy dajesz się ponieść dramatyzmowi trudnej sytuacji tak, że nabiera ona w twoich oczach większego zna- czenia, niż ma w rzeczywistości? Czy raczej starasz się zachować zrównoważoną perspektywę? • Czy kiedy coś pójdzie nie tak, czujesz się odcięty od innych i myślisz irracjonalnie, że wszyscy wokół są w dużo lepszej od ciebie sytuacji? A może starasz się pamiętać, że każdy człowiek doświadcza w swoim ży- ciu wielu trudności? Jeśli czujesz, że brak ci wystarczającej dozy samo- współczucia, spójrz we własne wnętrze – czy zaczynasz się za to krytykować? Jeśli tak, natychmiast przestań. Po- staraj się okazać współczucie, pomyśl, jak trudno jest być niedoskonałą istotą ludzką, żyjącą w społeczeństwie na- stawionym na krańcową konkurencyjność. Nasza kultu- ra nie docenia samowspółczucia – jest wręcz przeciwnie. Wmawiano nam, że niezależnie od tego, jak bardzo by- śmy się starali, nasze najlepsze wyniki nie są wystarczają- co dobre. Nadszedł czas na zmianę optyki. Poznanie tego, co kryje się pod nazwą samowspółczucia, może przynieść nam wszystkim wielką korzyść i właśnie teraz przyszedł doskonały moment, aby zacząć to robić. Podczas czytania tej książki zapewne przyjdzie ci do głowy pytanie: jaki mogę mieć z tego pożytek? Zarówno ten, jak i po- zostałe rozdziały zawierają ćwiczenia, które pomogą ci zrozu- mieć sposób, w jaki powtarzające się seanse samokrytyki szko- dzą tobie i twojemu otoczeniu. W dalszych częściach książki 32 znajdziesz również ćwiczenia, które rozwiną w tobie zdolność do samowspółczucia. Wykonuj je na poważnie, a wykształ- cisz z czasem codzienny nawyk traktowania siebie z dobro- cią, który pozwoli ci nawiązać zdrowszą relację z samym sobą. Za pomocą opracowanej przeze mnie specjalnej skali możesz precyzyjnie określić swój poziom samowspółczucia. Pole- cam również odwiedzenie mojej strony internetowej – www. self-compassion.org – i kliknięcie na odnośnik „How Self- Compassionate Are You?”. Udziel odpowiedzi na serię pytań, a twój poziom samowspółczucia zostanie oszacowany automa- tycznie. Dobrym pomysłem jest zapisanie początkowego wy- niku i podejście do testu jeszcze raz po przeczytaniu książki – pozwoli ci to ustalić, w jakim stopniu zwiększył się twój po- ziom samowspółczucia. Nie zawsze możesz mieć wysokie mniemanie o sobie. Na twoim życiu zawsze będą widoczne rysy i niedoskonałości – ale rozwinięta zdolność samowspółczucia będzie zawsze przy tobie, oferując ci schronienie. Zarówno w dobrych, jak i złych chwilach, niezależnie od tego, czy jesteś na szczycie świata, czy stoczyłeś się na sam dół, to uczucie pomoże ci pokonać przeciwności losu i znaleźć się w lepszym miejscu. Oduczenie się nawyku samokrytyki wymaga odrobiny pracy, ale ostatecz- nie twoje zadanie polega jedynie na nauczeniu się umiejętno- ści właściwego odprężania się, brania życia takim, jakie jest, i otwarcia serca przed samym sobą. To wszystko jest prostsze, niż myślisz, i może na zawsze zmienić twoje życie. Jak być dobrym dla siebie Odkrywanie samowspółczucia 33 Ćwiczenie drugie Odkrywanie samowspółczucia za pomocą pisania listów Część pierwsza Każdy człowiek ma w sobie coś, czego szczególnie nie lubi; czasami wpędza to nas w poczucie wstydu, niepew- ności lub myśl, że nie jesteśmy „wystarczająco dobrzy”. W ludzką naturę wpisana jest niedoskonałość i poczucie porażki; nieprzystawalność jest także częścią doświad- czenia zwanego życiem. Pomyśl o czymś, co sprawia, że czujesz się nieodpowiednio lub źle w swojej skórze (ce- cha fizyczna, praca, problemy w związku, itp.). Jakie emo- cje wyzwala w tobie ten aspekt ciebie – strach, smutek, przygnębienie, niepewność, gniew? Jakie uczucia nara- stają w tobie, kiedy myślisz o tej części siebie? Spróbuj być ze sobą jak najbardziej szczery, aby uniknąć stłumie- nia jakiejkolwiek emocji. Wystrzegaj się również zbytnie- go melodramatyzmu. Postąpisz najlepiej, jeśli przeżyjesz własne odczucia takimi, jakie one są – ni mniej, ni więcej. Część druga Następnie wyobraź sobie przyjaciela, który okazuje ci bezwarunkową miłość, akceptację, dobroć i współczucie. Niech ta osoba będzie w stanie ujrzeć wszystkie twoje za- lety i wady, w tym również cechy, które wcześniej wymie- niłeś. Zastanów się nad tym, co twój przyjaciel do ciebie czuje, a także w jaki sposób może on cię kochać i akcepto- 34 wać takim, jaki jesteś, wraz ze wszystkimi niedoskonało- ściami wynikającymi z faktu bycia człowiekiem. Przyjmu- je on do wiadomości istnienie ograniczeń ludzkiej natury, okazuje ci dobroć i przebacza. W swojej wielkiej mądro- ści rozumie on historię twojego życia, wraz z milionami spraw, które się w jego trakcie wydarzyły, a w rezultacie daje światu ciebie takim, jaki w tej chwili jesteś. Twoje konkretne niedociągnięcia łączą się z tak wieloma czyn- nikami, których nie mogłeś nawet świadomie wybrać: ge- nami, historią twojej rodziny, zmiennymi okolicznościami życia – kwestiami będącymi poza twoją kontrolą. Podszyj się pod swojego wyobrażonego przyjaciela i na- pisz list do samego siebie – skup się na defektach, któ- re tak surowo postrzegasz. Jak on opisałby twoją „wadę” z perspektywy nieograniczonej dobroci? W jaki sposób on okazałby ci współczucie, które żywi do ciebie, szczególnie w kontekście bólu, który odczuwasz, gdy oceniasz siebie tak nisko? Co napisałby twój przyjaciel w celu przypo- mnienia ci, że jesteś tylko człowiekiem i że wszyscy ludzie mają zarówno wady, jak i zalety? Jeśli uważasz, że zasu- gerowałby jakieś zmiany, które powinieneś wprowadzić do swojego podejścia, w jaki sposób jego zalecenia uciele- śniają uczucie nieograniczonego zrozumienia i współczu- cia? Pisząc z perspektywy wyimaginowanego przyjaciela, spróbuj nasycić list pozytywnymi emocjami w rodzaju ak- ceptacji i dobroci, a także życzeniami zdrowia i szczęścia. Po zakończeniu pisania odłóż list na bok i nie wracaj do niego przez jakiś czas. Następnie przeczytaj go ponow- nie, pozwalając słowom wybrzmieć z całą mocą. Poczuj, Jak być dobrym dla siebie Odkrywanie samowspółczucia 35 jak współczucie oblewa cię kojącą i pokrzepiającą falą, niczym chłodna bryza w upalne dni. Miłość, więź i akcep- tacja są twoim naturalnym prawem. Aby do nich dotrzeć, musisz jedynie spojrzeć we własne wnętrze. Rozdział drugi KONIEC SZALEŃSTWA Czym jest to ja wewnętrzne, cichy obserwator, Surowy niemy krytyk, który terroryzować może, Zmuszając do błahego działania, by na koniec Osądzić nas surowo za błędy, w jakie Jego wyrzuty właśnie nas popchnęły*. – T.S. Eliot, Mąż stanu Zanim szczegółowo zajmiemy się badaniem samowspółczu- cia, warto przyjrzeć się bliżej powszechniej występującym niezdrowym stanom umysłu. Gdy zaczynamy być bardziej świadomi zasad rządzących naszą psyche, odkrywamy nagle, jak bardzo nasze postrzeganie świata jest wypaczane przez pra- gnienie poczucia się lepiej we własnej skórze. Można by to po- * Eliot, T.S., Cztery dramaty, tłum. Wiesław Juszczak, Gdańsk 2016, s. 548. 37 38 równać do ciągłego retuszowania naszego wizerunku, aby od- powiadał on bardziej naszym upodobaniom – nawet jeśli taki proces w sposób radykalny zniekształca rzeczywistość. Jedno- cześnie zdarza nam się bezlitośnie krytykować samych siebie, jeśli nie zdołamy doścignąć wyznaczonego ideału, i potępiać się z taką surowością, że nasz obraz świata ulega równie silnemu przekłamaniu – tyle że w przeciwnym kierunku. Rezultat ta- kich zabiegów wygląda trochę jak dzieło Salvadora Dalego (jest maksymalnie wykrzywiony). Kiedy zaczynamy dowiadywać się czegoś o samowspółczuciu jako o realnej alternatywie dla tego szaleństwa, łatwo jest wpaść pułapkę samokrytyki i obwiniać za wszystko nasze ego. „Jestem taki samolubny, powinienem być bardziej skromny!” albo „Mam o sobie zbyt niskie mnie- manie, muszę okazywać więcej dobroci i samoakceptacji!”. Ważne jest, aby oskarżenia, którymi się zadręczasz, przestały pojawiać się w twojej głowie, nawet jeśli przedmioty tych potę- pień wydają ci się jałowe i szkodliwe. Jedyną drogą wiodącą do prawdziwego samowspółczucia jest przyznanie przed samym sobą, że neurotyczne cykle ego nie są naszym świadomym wy- borem – są one czymś naturalnym i powszechnym. Mówiąc najprościej, musimy podejść do naszych ułomności szczerze, gdyż są one częścią naszej wspólnej ludzkiej spuścizny. Co nam właściwie daje to ciągłe wahanie pomiędzy popra- wiającymi nasz wizerunek zniekształceniami a bezlitosną sa- mokrytyką? Odpowiedzią na to pytanie jest bezpieczeństwo. Podstawą naszego rozwoju, zarówno w sensie indywidualnym, jak i gatunkowym, jest pierwotny instynkt przetrwania. Z uwa- gi na to, że od zarania dziejów żyjemy w hierarchicznie ukształ- towanych społecznościach, utrwalił nam się schemat osobnika Jak być dobrym dla siebie Koniec szaleństwa 39 dominującego. Według tego stereotypu jest to ktoś, kto we wła- snej grupie jest w bardzo małym stopniu zagrożony odrzuce- niem, ma również dostęp do większej liczby cennych zasobów. Jednocześnie ci, którzy zaakceptowali swój status poddanych, również wykazują się względnym bezpieczeństwem, ponieważ mają własne miejsce w społeczeństwie. Nie możemy ryzyko- wać nadania nam etykiety wyrzutka przez ludzi, którzy pozwa- lają nam trzymać się z dala od niebezpieczeństwa. Jeśli życie nam miłe, nie wchodzi to po prostu w grę. Oczywiście nie na- leży potępiać takiego zachowania – pragnienie bycia bezpiecz- nym i wolnym od zagrożeń jest czymś najzupełniej normal- nym i naturalnym dla każdego żyjącego organizmu. Potrzeba posiadania lepszego samopoczucia od innych W słynnym opisie fikcyjnego miasteczka Lake Wobegon Gar- rison Keillor roztacza wizję miejsca, gdzie: „wszystkie kobie- ty są silne, wszyscy mężczyźni przystojni, a wszystkie dzieci wybijają się ponad przeciętność”. Z tego powodu psychologo- wie czasami używają określenia „efekt Lake Wobegon”, aby opisać częstą przypadłość myślenia o sobie jako o kimś lep- szym od innych. Według nich jest to jeszcze jedna pozycja na liście pożądanych cech charakteru. Jak pokazują badania, co najmniej 85 procent uczniów uważa, że w porównaniu z innymi plasują się ponad poziomem przeciętności. Jest to tylko jeden przykład. Dziewięćdziesiąt cztery procent wykła- dowców akademickich jest zdania, że sprawdzają się lepiej 40 jako nauczający niż ich koledzy i koleżanki. Dziewięćdziesiąt procent kierowców myśli, że ich umiejętności za kółkiem są lepsze niż pozostałych użytkowników sieci drogowej. Podob- ne przekonanie żywią nawet ludzie, którzy spowodowali nie- dawno wypadek! Jak pokazują badania, mamy tendencję do mniemania, że jesteśmy zabawniejsi, bardziej logiczni, popu- larniejsi, ładniejsi, milsi, bardziej godni zaufania, mądrzej- si i inteligentniejsi od innych. Jak na ironię, większość ludzi uważa również, że jest w stanie spoglądać na siebie z większą obiektywnością niż przeciętny przedstawiciel ludzkości. Lo- gicznie rzecz biorąc, jeśli nasze postrzeganie samych siebie byłoby prawidłowe, jedynie połowa społeczeństwa mogłaby szczycić się swoją ponadprzeciętnością w jakiejkolwiek dzie- dzinie życia – pozostali przyznaliby się do bycia poniżej śred- niej. Jednak w rzeczywistości prawie nigdy się to nie zdarza. Bycie osobą przeciętną nie jest w naszym społeczeństwie ak- ceptowane. Prowadzi to do sytuacji, w której każdy zmuszony jest założyć różowe okulary przynajmniej wtedy, gdy spogląda w lustro. Jak inaczej wytłumaczyć zachowanie uczestników programów typu Idol niewykazujących śladów utalentowania, którzy zdają się być autentycznie zszokowani tym, że po wy- stępie pokazuje im się drzwi? Ktoś może przypuszczać, że tendencja do uważania sie- bie za kogoś lepszego od innych obserwowana jest głównie w obrębie kultur nastawionych na indywidualność jednost- ki, których przykładem może być społeczeństwo amerykań- skie, gdzie autopromocja może mieć cenę życia. W jakim in- nym kraju ktoś taki jak Muhammad Ali mógłby zakrzyknąć: „Nie jestem najlepszy; jestem podwójnie najlepszy”? Być może Jak być dobrym dla siebie Koniec szaleństwa 41 w kulturach azjatyckich, nastawionych w większym stopniu na zbiorowość, gdzie nie ceni się zarozumialstwa i próżności, ludzie zachowują się bardziej skromnie? Stwierdzono, że ow- szem, większość Azjatów uważa się za bardziej skromnych od innych. Badania wykazują, że na całym świecie ludzie widzą siebie w bardziej pozytywnym świetle, ale dotyczy to tylko tych dziedzin, które cenione są wysoko w ich kulturach. Podczas gdy Amerykanin będzie myślał, że jest bardziej niezależny, wy- jątkowy i przywódczy od przeciętnego współobywatela, Azjata będzie utrzymywał, że to właśnie on lepiej współpracuje, po- święca się, okazuje szacunek i skromność niż większość jego rodaków. Jestem skromniejszy od ciebie! To samo można po- wiedzieć niemal o całym świecie. Problem nie kończy się na tym, że myślimy o sobie w ka- tegorii „lepszych”, bo jednocześnie postrzegamy innych jako „gorszych”. Aby opisać to zjawisko, psychologowie używają określenia „zniżkowe porównywanie społeczne”. Polega ono na widzeniu bliźnich w negatywnym świetle w celu poprawy samopoczucia. Działa to na zasadzie kontrastu. Jeśli próbuję traktować własne ego pozłotą, możesz być pewny, że spróbuję poplamić twoje. „Jasne, że jesteś bogaty, ale spójrz tylko na tę łysinę!”. Doskonałą ilustracją takich praktyk jest film Wredne dziewczyny. Tak naprawdę nakręcony on został na podstawie opartej na faktach książki pod tytułem Świat dorastających dziewcząt autorstwa Rosalind Wiseman. Opisane są w niej techniki stosowane przez licealistki, które starają się utrzymać swój status w grupie. Film Wredne dziewczyny opowiada hi- storię trzech pięknych, bogatych i dobrze ubranych dziewcząt, które zdają się mieć wszystko. A z pewnością tak uważają. Jed- 42 na z bohaterek wypowiada taką oto kwestię: „Przykro mi, że ludzie mi tak zazdroszczą… Nic na to nie poradzę, że jestem taka popularna”. Pomimo popularności dziewczyny są jednak bardzo nielubiane w szkole. Koleżanki prowadzą nawet coś o nazwie „Księgi spiekoty” – to tajny notatnik, którego stro- ny wypełnione są opowieściami, sekretami, plotkami o innych dziewczętach uczęszczających do tej samej szkoły. „Patrz”, mówi jedna z nich, „wycinamy ich zdjęcia z księgi pamiątko- wej i piszemy różne komentarze. Trang Pak to mała tępa dzi- da. Nadal prawda. Dawn Schweitzer to tłusta dziewica. Na- dal w połowie prawda”. Kiedy szkolna społeczność odkrywa istnienie notatnika, wybuchają zamieszki. Film był kasowym hitem w Stanach Zjednoczonych i zdobył sobie przychylność publiczności. Chociaż zdarzenia z filmu były wyolbrzymione dla utrzymania rozrywkowego tonu, fenomen wrednej dziew- czyny (lub chłopaka) jest czymś, czego doświadczył w życiu każdy z nas. Zapewne większość ludzi nie posuwa się w tych sprawach aż tak daleko i nie zakłada swojej własnej „Księgi spiekoty”, choć bardzo często zdarza nam się wyszukiwać wady i nie- dociągnięcia innych w celu poprawy samopoczucia. Z jakie- go innego powodu mielibyśmy kochać zdjęcia sławnych lu- dzi w przyciasnych kostiumach kąpielowych, prezentujące ich modowe wpadki lub pokazujące ich paradujących z fatalną fryzurą? Takie podbudowujące ego podejście ma jednak po- ważne wady. W momencie gdy widzimy w innych jedynie to, co najgorsze, nasze widzenie zaczyna być coraz bardziej prze- słonięte czarną chmurą negatywności. Nasze myśli stają się złośliwe i wrogie. Zniżkowe porównywanie społeczne o wiele Jak być dobrym dla siebie Koniec szaleństwa 43 bardziej nam szkodzi niż pomaga. Krytykowanie oraz wytyka- nie błędów innym w celu polepszenia poczucia własnej war- tości porównać można do odcięcia sobie nosa, żeby zrobić na złość twarzy. Prowadzić to może tylko do utrzymywania się w stanie permanentnego wyłączenia i izolacji, czyli tego, czego tak usilnie staramy się uniknąć. Ćwiczenie pierwsze Zobacz siebie takim, jaki jesteś naprawdę Wielu z nas jest przekonanych o tym, że wybijamy się po- nad przeciętność, jeśli chodzi o wartości cenione w naszej kulturze – za przykład może posłużyć bycie bardziej przy- jacielskim, sprytniejszym lub bardziej atrakcyjnym od reszty. Takie podejście pomaga nam chwilowo poczuć się lepiej, jednak w dłuższej perspektywie sprawia, że jeste- śmy coraz bardziej odcięci i odseparowani od społeczeń- stwa. To ćwiczenie ma za zadanie pomóc nam zastosować bardziej obiektywną optykę w widzeniu własnej osoby i zaakceptować siebie takimi, jacy jesteśmy naprawdę. Wszyscy ludzie mają pewne kulturowo wartościujące ce- chy, które mogą być uznane za „lepsze” od cech przecięt- nego człowieka. W ich osobowości odnajdziemy również wiele rysów zupełnie przeciętnych oraz takich, które wło- żyć można do szufladki z napisem „poniżej” średniej. Czy jesteśmy w stanie zaakceptować taki stan rzeczy z opano- waniem i spokojem ducha? 44 A. Wymień pięć cenionych przez twoją kulturę cech, którymi odznaczasz się w stopniu ponadprzeciętnym: 1. 2. 3. 4. 5. B. Wymień pięć cenionych przez twoją kulturę cech, którymi charakteryzujesz się w stopniu jedynie przeciętnym: 1. 2. 3. 4. 5. C. Wymień pięć cenionych przez twoją kulturę cech, które sprawiają, że czujesz się poniżej średniej: 1. 2. 3. 4. 5. D. Spójrz na wachlarz cech wypisanych powyżej. Czy je- steś w stanie zaakceptować wszystkie aspekty wła- snej osobowości? Bycie człowiekiem nie oznacza by- cia lepszym od innych. Człowieczeństwo obejmuje Jak być dobrym dla siebie
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Jak być dobrym dla siebie. Życie bez presji otoczenia, przygnębienia i poczucia winy
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: