Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00665 011564 16987236 na godz. na dobę w sumie
Jak nauczyłem się ośmiu języków - ebook/pdf
Jak nauczyłem się ośmiu języków - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 44
Wydawca: Self Publishing Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-922502-2-2 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> poradniki >> zdrowie
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Niewielka książeczka wydana po raz pierwszy w 1977 roku pod tytułem „Jak się nauczyłem sześciu języków” (od tego czasu nauczył się jeszcze dwóch) nic nie straciła na wartości. Autor: dziennikarz, publicysta, felietonista ... i gawędziarz, przedstawił w niej jak jeszcze przed II wojną światową przystąpił do nauki języków. Utrzymana w anegdotycznej formie, zawiera szereg konkretnych wskazówek, które czytelnikowi mogą ułatwić zdobycie tej znakomitej umiejętności.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Spis tre(cid:286)ci Wst(cid:266)p Rozdział pierwszy Chusteczka pani Kownackiej Rozdział drugi Lingwafon do portugalskiego Rozdział trzeci Nieudana psychotechnika Rozdział czwarty Podst(cid:266)py i triki Rozdział pi(cid:261)ty Mówi(cid:266) po hiszpa(cid:276)sku w Polskim Radiu Rozdział szósty Tłumacz czy zdrajca Rozdział siódmy Wielki zgrywus z Kalifornii Rozdział ósmy Mira Michałowska i Jerzy Kosi(cid:276)ski Dziesi(cid:266)ć przykaza(cid:276) Zako(cid:276)czenie 4 7 11 14 21 26 30 34 40 42 44 2 Wst(cid:266)p W niedziel(cid:266), 25 lutego 1990 roku w weekendowej rezydencji prezydentów ameryka(cid:276)skich zwanej Camp David (od imienia wnuka Dwighta D. źisenhowera, Davida, który, notabene, o(cid:298)enił si(cid:266) z córk(cid:261) Richarda Nixona, Julie) miała si(cid:266) odbyć wspólna konferencja prasowa prezy- denta George a Busha i kanclerza RFN, Helmuta Kohla. Camp David poło(cid:298)ony jest w odległo(cid:286)ci około 90 kilometrów na północ od Waszyngtonu, niemal nad granic(cid:261) stanu Maryland ze stanem Pennsylvania, w pobli(cid:298)u miasteczka Thurmont. Dwa dni wcze(cid:286)niej, tj. 23 lutego, powróciłem z wielkiej wyprawy do stanów Wyoming, Idaho i Montana, czyli z żór Skalistych, gdzie w lokalnych komitetach spraw zagranicznych wygła- szałem pogadanki na temat Polski, źuropy Wschodniej, Zwi(cid:261)zku Radzieckiego oraz wszech- (cid:286)wiata, bo dzisiaj wszystko ze wszystkim si(cid:266) kojarzy. Zamiast jednak dowiedzieć si(cid:266) od razu, dokładnie, jak trafić do Camp David, zdałem si(cid:266) na swój własny instynkt. Uwa(cid:298)ałem, (cid:298)e je(cid:298)eli przyjad(cid:266) tam odpowiednio wcze(cid:286)nie, to nie tylko dowiem si(cid:266) wszystkiego na miejscu, ale jeszcze zd(cid:261)(cid:298)(cid:266) w sali prasowej zaj(cid:261)ć jedno z pierw- szych miejsc. Pomysł zaaprobowała moja (cid:298)ona, źl(cid:298)bieta, która, siadaj(cid:261)c za kierownic(cid:266), powie- działaĄ B(cid:266)dziemy dwie godziny przed wszystkimi. Jednak(cid:298)e, kiedy przyjechali(cid:286)my do Thurmont, okazało si(cid:266), (cid:298)e jedyn(cid:261) informacj(cid:261), jak(cid:261) zdo- byli(cid:286)my, była wiadomo(cid:286)ć o istnieniu O(cid:286)rodka żo(cid:286)cinnego, ale nie dla go(cid:286)ci, przybywaj(cid:261)cych do Camp David, tylko dla turystów, zwiedzaj(cid:261)cych Park Narodowy żór Catoctin, w którym Camp David jest poło(cid:298)ony. Pojechali(cid:286)my do O(cid:286)rodka żo(cid:286)cinnego. Tam policjantka parkowa (a jak(cid:298)e, w USA istnieje i policja federalna, i policja stanowa, i policja uniwersytecka, i policja parkowa, nie mówi(cid:261)c o prywatnej policji i słu(cid:298)bach ochronnych), otó(cid:298) pani policjantka parkowa poł(cid:261)czyła si(cid:266) z ochron(cid:261) Białego Domu i przekazała mi informacj(cid:266), bym udał si(cid:266) natychmiast do restauracji „Cozy” („Przytulna”) w miasteczku Thurmont, sk(cid:261)d autobus prasowy zabierze dziennikarzy do Camp David. Ale autobus prasowy ju(cid:298) odjechał. Zacz(cid:266)li(cid:286)my si(cid:266) bł(cid:261)kać. Napisu (cid:298)adnego, choćby naj- mniejszego, na drogach nie było, bo Biały Dom wcale nie chce reklamować Camp David. 85 procent turystów, przybywaj(cid:261)cych do Parku Narodowego żór Catoctin, nie wie, (cid:298)e wła(cid:286)nie tu si(cid:266) znajduje Camp David. Je(cid:296)dzimy wi(cid:266)c po ró(cid:298)nych drogach, ruchu prawie nie ma, bo to nie- dziela, nie mo(cid:298)na o nic zapytać, bo nikogo nie ma. Dostaj(cid:266) gor(cid:261)czki, dr(cid:298)(cid:261)czki, paraluszu, od- czuwam sucho(cid:286)ć w gardle, irytuj(cid:266) si(cid:266) i w(cid:286)ciekam, (cid:298)e si(cid:266) tak urz(cid:261)dziłem. Wreszcie mówi(cid:266) do (cid:298)ony — Wracamy do miasta. Jedziemy. A(cid:298) tu nagle, widzimy na skrzy(cid:298)owaniu samochód, który si(cid:266) zatrzymuje na nasz widok. Nie, to nie znajomy. To kto(cid:286), kto tak(cid:298)e poszukuje Camp David. Zatrzymał si(cid:266) na wszelki wypadek, licz(cid:261)c na łut szcz(cid:266)(cid:286)cia. Pytamy młodego m(cid:266)(cid:298)czyzn(cid:266), który wła(cid:286)nie wracał z ko(cid:286)cioła, gdzie jest Camp David. Ze (cid:286)miechem odpowiedziałŚ — Tam, za rogiem. Doje(cid:298)d(cid:298)amy wi(cid:266)c do upragnionej policyjnej bariery. Pokazuj(cid:266) policjantowi parkowemu, szczupłemu chłopakowi, który w niczym nie przypomina policyjnych gigantów z filmów, le- gitymacj(cid:266) prasow(cid:261) Białego Domu. On ł(cid:261)czy si(cid:266) za pomoc(cid:261) „walkie-talkie” z Biurem Praso- wym Białego Domu, które z tej okazji przeniosło si(cid:266) do Camp David, i z trudem wymawia moje nazwisko. Na to ja: — Niech pan powie, (cid:298)e to Ziggy, tak mnie nazywaj(cid:261) w Waszyngtonie. — Jak ta postać z komiksów? — Tak. Policjant mówi wi(cid:266)c to, o co go prosz(cid:266), ale u(cid:298)ywa skrótu nast(cid:266)puj(cid:261)cegoŚ AKA. Nie, to nie AK. To „Also Known As”, czyli „znany tak(cid:298)e jako”, czyli Broniarek, pseudonim Ziggy. Skrótu AKA u(cid:298)ywa si(cid:266) w odniesieniu do pisarzy, aktorów i przest(cid:266)pców. 3 Do Camp David zabiera nas ze skrzy(cid:298)owania samochód policyjny. Doje(cid:298)d(cid:298)amy do du(cid:298)ego, drewnianego budynku, który wygl(cid:261)da jak elegancka remiza stra(cid:298)acka. Znajduje si(cid:266) tu zaim- prowizowana sala prasowa wraz z odpowiedni(cid:261) scen(cid:261). Przybywam w ostatniej chwili, a wi(cid:266)c nie mog(cid:266) nawet marzyć, by otrzymać miejsce w jed- nym z pierwszych rz(cid:266)dów. Dobrze, (cid:298)e jest jeszcze wolne krzesło niemal na samym ko(cid:276)cu, co oznacza, (cid:298)e nie b(cid:266)dzie szansy zadania jakiegokolwiek pytania. Za ka(cid:298)dym bowiem razem, kie- dy taka szansa powstanie i wyro(cid:286)nie przede mn(cid:261) las r(cid:261)k dziennikarzy ameryka(cid:276)skich i zachod- nio-niemieckich to ani Bush, ani Kohl, mojej r(cid:266)ki nawet nie zauwa(cid:298)(cid:261). A przecie(cid:298) obaj m(cid:266)(cid:298)owie stanu, w czasie swoich dwudniowych rozmów, bardzo wiele uwagi po(cid:286)wi(cid:266)cili sprawie zjedno- czenia Niemiec i sprawie Polski, a zwłaszcza jej granicy. Bush i Kohl wchodz(cid:261) na scen(cid:266). Ró(cid:298)nica mi(cid:266)dzy nimi jest olbrzymia. Bush — wysoki, szczupły, ma wygl(cid:261)d arystokraty i jak arystokrata w niedziel(cid:266) przed południem — ubrał si(cid:266) wprawdzie w garnitur i nosi krawat, ale ma br(cid:261)zow(cid:261) sportow(cid:261) koszul(cid:266) w kratk(cid:266). Natomiast Kohl — to czołg, wyro(cid:286)ni(cid:266)ty zarówno wzwy(cid:298), jak i wszerz, z piersi(cid:261) pot(cid:266)(cid:298)nie wypi(cid:266)t(cid:261), ubrany w elegancki garnitur i w biał(cid:261) koszul(cid:266). Najpierw przemawia Bush, po nim, po niemiecku — Kohl. Tłumaczenie odbywa si(cid:266) przez słuchawki. Wszelkie konferencje prasowe maj(cid:261) wspóln(cid:261) cech(cid:266)Ś tu(cid:298) po zako(cid:276)czeniu słowa wst(cid:266)pnego, w momencie, kiedy ma si(cid:266) zacz(cid:261)ć zadawanie pyta(cid:276), nast(cid:266)puje zawsze moment ci- szy. Je(cid:298)eli wi(cid:266)c jeste(cid:286) reporterem, nie reprezentuj(cid:261)cym wielkich ameryka(cid:276)skich, a w tym przy- padku, równie(cid:298) zachodnioniemieckich (cid:286)rodków masowego przekazu, to korzystaj z tej jednej, jedynej, chwili, zwłaszcza, gdy znajdujesz si(cid:266) na ko(cid:276)cu sali. Po tym — nast(cid:261)pi lawina pyta(cid:276), a ty pozostaniesz bez szans. Wyskakuj(cid:266) wi(cid:266)c ze swego krzesła jak z procy, wiem jednak, (cid:298)e je(cid:298)eli zadam pytanie po an- gielsku, nie tylko inni dziennikarze zakrzycz(cid:261) mnie, ale Kohl mo(cid:298)e mnie nie zrozumieć — tłumaczenie zajmie troch(cid:266) czasu, powstanie zamieszanie, i odpowiedzi nie otrzymam. Natomiast Kohl b(cid:266)dzie musiał zareagować na j(cid:266)zyk niemiecki. Krzycz(cid:266) wi(cid:266)cŚ Ich bin ein polnischer Journalist und Sie, Herr Bundeskanzler, haben gesagt... (Jestem polskim dziennika- rzem, a pan, panie kanclerzu federalny, powiedział...) Pierwszy cel osi(cid:261)gn(cid:261)łem. Kohl słucha. Słucha tak(cid:298)e Bush, który mnie zna i który patrzy na mnie z lekkim zdziwieniem, bo albo nie wie, (cid:298)e umiem mówić po niemiecku, albo nie rozumie, co mówi(cid:266). Sens mojego pytania jest nast(cid:266)puj(cid:261)cyŚ „Powiedział pan, panie kanclerzu federalny, w swoim słowie wst(cid:266)pnym, (cid:298)e choć granic(cid:266) polsko-niemieck(cid:261) mo(cid:298)e zatwierdzić ostatecznie tylko parlament ogólnoniemiecki, to pan nie uwa(cid:298)a, i(cid:298) b(cid:266)dzie to stanowić okazj(cid:266) do przesuwa- nia granicy. Czy oznacza to, (cid:298)e uznaje pan t(cid:266) granic(cid:266) za ostateczn(cid:261)?” Kohl odpowiada dokładnie, jak w słowie wst(cid:266)pnym. Nie wychyla si(cid:266) ani na jot(cid:266). Praktycz- nie wi(cid:266)c mo(cid:298)e si(cid:266) zdawać, (cid:298)e nie osi(cid:261)gn(cid:261)łem niczego, i sam tak my(cid:286)l(cid:266) w tym momencie. Cze- ka mnie jednak niespodzianka. Bush słucha tłumaczenia odpowiedzi Kohla przez słuchawki. Po moim pytaniu, pada pyta- nie jednego z dziennikarzy ameryka(cid:276)skich, na które odpowiada prezydent. I natychmiast doda- jeŚ „Je(cid:298)eli za(cid:286) chodzi o granic(cid:266) polsko-niemieck(cid:261), to Stany Zjednoczone, zgodnie z Aktem Helsi(cid:276)skim, uwa(cid:298)aj(cid:261) j(cid:261) za ostateczn(cid:261).” Czyli — pomaga mi. Oczywi(cid:286)cie — nie ze wzgl(cid:266)du na moj(cid:261) osob(cid:266), tylko dlatego, (cid:298)e taka jest polityka USA wobec naszej granicy. Ale nie jest wykluczone, (cid:298)e bez mojego pytania zada- nego po niemiecku, sprawy tej nie poruszono by na tej konferencji prasowej. Zdarzenie w Camp David jest tylko drobnym potwierdzeniem znaczenia znajomo(cid:286)ci j(cid:266)zy- ków obcych. Nie musz(cid:266) tego tutaj uzasadniać, poniewa(cid:298) słuszno(cid:286)ć tego stwierdzenia jest oczy- wista. Ale chciałbym, zwracaj(cid:261)c si(cid:266) szczególnie do młodzie(cid:298)y, podkre(cid:286)lić podstawow(cid:261) prawd(cid:266)Ś cała moja dziennikarska kariera oparta jest na znajomo(cid:286)ci j(cid:266)zyków obcych. Wcale nie pomogło mi w niej wykształcenie wy(cid:298)sze (nie było ono zreszt(cid:261) specjalnie gł(cid:266)bokie, uko(cid:276)czyłem bowiem tylko trzyletni(cid:261) Szkoł(cid:266) żłówn(cid:261) Handlow(cid:261) w Warszawie), natomiast j(cid:266)zyki obce i pewne umie- j(cid:266)tno(cid:286)ci techniczne, jak stenografia i pisanie na maszynie — okazały si(cid:266) bezcenne. Bez nich nie dotarłbym ani do Białego Domu, ani do Pałacu źlizejskiego, ani do Pałacu Królewskiego w 4 Sztokholmie, ani do Włoch, Portugalii, Mozambiku, Boliwii, czy czterdziestu innych krajów. Ale znajomo(cid:286)ć j(cid:266)zyków obcych — to nie tylko wielka pomoc w zawodzie dziennikarskim i praktycznie w ka(cid:298)dym innym — to równie(cid:298) szansa poznania nowych (cid:286)wiatów, o których ist- nieniu nawet si(cid:266) nie wie. W czasie okupacji, na kompletach, prowadzonych przez moj(cid:261) szkoł(cid:266) — Gimnazjum i Li- ceum im. Władysława IV w Warszawie — religii uczył nas ksi(cid:261)dz Bara(cid:276)ski. Mawiał on do nas takŚ „W niebie panuje zasada absolutnej szcz(cid:266)(cid:286)liwo(cid:286)ci. Absolutnie szcz(cid:266)(cid:286)liwy b(cid:266)dzie ten, kto nie ma (cid:298)adnego wykształcenia, i ten, kto sko(cid:276)czył cztery fakultety. Ale szcz(cid:266)(cid:286)cie tego drugiego b(cid:266)dzie pełniejsze ni(cid:298) szcz(cid:266)(cid:286)cie pierwszego, poniewa(cid:298) znajdzie on w niebie odpowiedzi na wszystkie pytania, które powstały w jego umy(cid:286)le w czasie kształcenia si(cid:266) na ziemi. Co wi(cid:266)cej, ten pierwszy, ten bez wykształcenia, nie b(cid:266)dzie nawet wiedział o zakresie szcz(cid:266)(cid:286)cia tego z czte- rema fakultetami.” Zdaj(cid:266) sobie oczywi(cid:286)cie spraw(cid:266), jakie motywy kierowały ksi(cid:266)dzem Bara(cid:276)skimś chciał nas po prostu zach(cid:266)cić do nauki. Ale per analogiam, mo(cid:298)na jego wypowied(cid:296) odnie(cid:286)ć do problemu znajomo(cid:286)ci j(cid:266)zyków obcych. Kto(cid:286), kto zna np. niemiecki, ale nie zna włoskiego, nie ma nawet poj(cid:266)cia, jakie skarby kryje literatura włoska, bo przecie(cid:298) tylko podstawowe dzieła tej literatury s(cid:261) tłumaczone na inne j(cid:266)zyki, podczas, gdy ogromna ich wi(cid:266)kszo(cid:286)ć dost(cid:266)pna jest wył(cid:261)cznie w oryginale. Dotyczy to równie(cid:298) tak utylitarnych dziedzin, jak prasa. Znaj(cid:261)c włoski, odkrywamy to, o istnieniu czego wcze(cid:286)niej nie wiedzieli(cid:286)my. Nauka j(cid:266)zyka obcego kształci nasz umysł. Przede wszystkim pami(cid:266)ć, ale równie(cid:298) umiej(cid:266)t- no(cid:286)ć kojarzenia ró(cid:298)nych poj(cid:266)ć, co przydaje si(cid:266) zwłaszcza wtedy, kiedy zna si(cid:266) wi(cid:266)cej ni(cid:298) jeden j(cid:266)zyk obcy. Wreszcie — uczenie si(cid:266) j(cid:266)zyków obcych jest wielk(cid:261) przygod(cid:261), w czasie której do- konuje si(cid:266) coraz to nowych odkryć. Na przykład. Wydaje mi si(cid:266), (cid:298)e znam dobrze angielski — obcuj(cid:266) z tym j(cid:266)zykiem od 1937 roku — a dopiero teraz dowiedziałem si(cid:266), (cid:298)e na okre(cid:286)lenie „wyboru” ma on nie tylko słowo „choice” (od francuskiego „choisir”) i nie tylko „election” (tak(cid:298)e od francuskiego „election” i łaci(cid:276)skiego „electio”), ale i „wale” (od niemieckiego „wah- len”)ś si(cid:266)gnijcie po, doskonały zreszt(cid:261), słownik angielsko-polski Jana Stanisławskiego, ale znaczenia tego nie znajdziecie. Według niektórych autorytetów, uczenie si(cid:266) j(cid:266)zyka obcego kształci umysł lepiej ni(cid:298) matematyka. Niniejsza ksi(cid:261)(cid:298)eczka jest opowie(cid:286)ci(cid:261) o tym, jak si(cid:266) uczyłem j(cid:266)zyków obcych. Mo(cid:298)e przyda si(cid:266) ona Czytelnikowi, w czasie, w którym porozumienie z mieszka(cid:276)cami innych krajów intere- suje wielu Polaków. Wskazówki 1. Je(cid:298)eli, w dzisiejszych czasach, chcesz co(cid:286) osi(cid:261)gn(cid:261)ć, musisz znać j(cid:266)zyki obce. 2. Podstawowym j(cid:266)zykiem obcym jest angielski. Je(cid:298)eli nie znasz (cid:298)adnego j(cid:266)zyka obcego, nie marnuj czasu na uczenie si(cid:266) francuskiego, niemieckiego, włoskiego itd., zanim nie nauczysz si(cid:266) angielskiego. 3. Dopiero po nauczeniu si(cid:266) angielskiego, ucz si(cid:266) innych j(cid:266)zyków obcych. 5
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Jak nauczyłem się ośmiu języków
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: