Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00078 009329 11231146 na godz. na dobę w sumie
Jak weszłam w NLP, hipnozę, coaching - ebook/pdf
Jak weszłam w NLP, hipnozę, coaching - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: Monumen Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-65624-45-1 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> religia i rozwój duchowy >> duchowość
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Wierzysz w potęgę podświadomości i niezwykłe zdolności swojego umysłu?

„Na (…) szkoleniu było dużo NLP i jeszcze więcej hipnozy. Prowadzący wprowadzał nas w trans, sugerując naszej podświadomości, aby zarabiała dla nas pieniądze. Nie widziałam w tym zagrożenia. Jednak prawda kazała się zupełnie inna. Na mnie hipnoza podziałała bardzo negatywnie. Po wyjściu z transu byłam  niesmaczona. Zdałam sobie sprawę, że istnieje inny świat niż ten, w którym żyję.”

Autorka

W książce autorka szczerze i otwarcie opowiada o swoim życiu. Było w nim miejsce dla fascynacji odświadomością, jak neurolingwistyczne programowanie (NLP) czy coaching, ezoteryzmu, magii, kart tarota, talizmanów. Jedyne, czego zabrakło w jej życiu, to żywa wiara w Boga. W pewnym momencie w życiu Magdy zawiązuje się węzeł, którego ona sama nie jest już w stanie rozwiązać. W swej bezradności zanosi się od płaczu. Natomiast szatan coraz bardziej się spieszy…

 

Magdalena Szczecina

– katoliczka, szczęśliwa żona, mama dwójki dzieci, związana ze wspólnotą III Zakonu Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel w Przemyślu. Zaangażowana w działania pro-life. Życiowe motto: „Szkaplerz noś, na różańcu proś”.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Opracowanie redakcyjne Monumen Sp. z o.o. Projekt okładki Piotr Karczewski Zdjęcia Ręka z planetą - Sergey Nivens – fotolia.com Neurony - ColiN00B - pixabay.com Skład i łamanie Anna Szarko Korekta Justyna Sałata Copyright© 2017 by Wydawnictwo Monumen All rights reserved ISBN 978-83-65624-45-1 Wydawnictwo Monumen os. Przemysława 16A/6 61-064 Poznań www.miesiecznikegzorcysta.pl Zamówienia Księgarnia ludzi wolnych tel. 22 266 80 20 sklep@miesiecznikegzorcysta.pl www.monumen.pl Kochanym Rodzicom z Miłością Chrystusową, bo tylko ona jest najpewniejsza SpiS treści Wstęp . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 9 Dzieciństwo . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 13 Szkoła podstawowa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24 Złe samopoczucie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 29 Liceum . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 32 Sen . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 35 Bagno śmierci . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 38 Ciąża . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 47 Bezdomność . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 52 Zafascynowanie NLP . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 65 Spotkania z diabłem . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 74 Coaching . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 82 Pośpiech Szatana . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 89 7 Pierwsze spotkanie z egzorcystą . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 99 Święty Michał Archanioł . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 109 Następne spotkanie z egzorcystą . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 118 Myśli samobójcze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 125 Nowenna pompejańska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 134 Strach przed komornikiem . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 144 List . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 149 Wspólnota Świeckiego Karmelu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 155 Interwencja św. Józefa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 162 Noc w kościele . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 172 Telewizja . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 180 Modlitwa o męża . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 188 WStęp Pewnego razu żyła sobie dziewczynka, która bardzo chciała poznać Boga. O Jego istnieniu dowiedziała się od swojej mamy. Dzięki mamie, która wieczorami czytała dzieciom Biblię, mogła wyobrazić sobie Boga, aniołów i całe piękno, jakie zostało stworzone. Była dzieckiem niewinnym jak każde inne dziecko. Często rozmawiała z Panem. Bóg nigdy nie przemówił do niej wyraźnym słowem, ale zawsze dawał jej znać, że słucha uważnie. To jej wystar- czało. Bo tak naprawdę wystarczała jej obecność Boga. Wtedy niczego innego już nie potrzebowała. Do czasu . Kiedy zaczęła dorastać, poczęła wkraczać w  zupełnie inny świat. Boża obecność zaczęła być zakłócana szcze- gólnie podczas Mszy Świętej. Dopiero po latach dowie- działa się, że to Szatan zaczął ją dręczyć. Ale do dzisiaj nie wie, dlaczego właśnie ją, a nie kogoś innego. p ę t s W 9 Również dorośli zaczęli zakłócać jej Boży spokój. Nie miała nikogo, do kogo mogłaby się zwrócić o pomoc, radę. Jak najdłużej próbowała utrzymywać relacje z Panem. Bóg nigdy nie dał za wygraną. Zawsze ją wołał. Zawsze . Nigdy z niej nie zrezygnował. Nigdy. Bóg wołał ją, a  ona słyszała to wołanie. Udawała się wtedy do kościoła na Mszę Świętą, bo po prostu chciała z Nim być. Chodziła na Mszę nawet w tygodniu. Nie cze- kała do niedzieli. Pewnego dnia, kiedy wróciła z sobotniej Mszy Świętej do domu, usłyszała: – Gdzie byłaś? – W kościele na Mszy. – Po co? Nie wiedziała, co odpowiedzieć. Wstydziła się powie- dzieć prawdę, że potrzebowała nasycić się Panem, pobyć z nim, przytulić się. Dorośli jej nie rozumieli, wyśmiewali ją. Szybko skłamała: – Bo taką miałam pokutę. – To musiałaś mocno nagrzeszyć, skoro aż taką pokutę dostałaś. Nic nie odpowiedziała, ale trochę przestraszyła się tych słów. Bo czy trzeba iść do kościoła tylko wtedy, kiedy się nagrzeszyło? Od tamtej pory jej relacja z Bogiem zaczęła ulegać zmianie. Często pytała Go, jak ma się Jego miłość, 10 Jak weszłam w NLP, hiPNozę, coachiNg którą ona czuje, do tego, co mówią dorośli, strasząc ją, że jak nie będzie grzeczna, to pójdzie do piekła. Nie wytrzymy- wała napięcia i wydawało jej się, że Bóg nic z tym nie robi. Odkąd Szatan zaczął ją dręczyć, Pan pokierował ją w  stronę Diakonii Muzycznej kierowanej przez duszpa- sterza młodzieży. To był dla niej wspaniały czas. Cotygodniowe spotkania modlitewne i częste wyjazdy połączone z muzyką dodawały jej skrzydeł. Wszystko to działo się do czasu, kiedy na jej drodze stanął mężczyzna. Ateista . Miał na nią duży wpływ. Była wtedy w  wieku 18 lat i  chciała być kochana, ale jego ateistyczna filozofia prze- niknęła jej umysł. Wykorzystał ją. Dziewczyna przeżyła koszmar. Od tamtej pory zaczęło się powolne odchodzenie od Boga, od Kościoła. Tą dziewczyną byłam ja. Książkę pisałam we łzach. Płakałam nad każdą stroną. Bardzo żałowałam, że nie byłam wierna Bogu. Bardzo. Książka nie powstałaby, gdyby nie modlitwa różańcowa, nowenna pompejańska. Dziś – za radą Mojżesza – staram się, aby słowo Boga było na moich ustach i w moim sercu, abym mogła je wypełnić: Mojżesz powiedział do ludu: Będziesz słuchał głosu Pana, Boga swego, przestrzegając jego poleceń i postanowień za- pisanych w księdze tego Prawa; jeśli wrócisz do Pana, Boga 11 Wstęp swego, z całego swego serca i z całej swej duszy. Polecenie to bowiem, które ja ci dzisiaj daję, nie przekracza twych możliwości i nie jest poza twoim zasięgiem. Nie jest w nie- biosach, by można było powiedzieć: „Któż dla nas wstąpi do nieba i przyniesie je nam, a będziemy słuchać i wypełnimy je”. I nie jest za morzem, aby można było powiedzieć: „Któż dla nas uda się za morze i przyniesie je nam, a będziemy słu- chać i wypełnimy je”. Słowo to bowiem jest bardzo blisko ciebie: w twych ustach i w twoim sercu, byś je mógł wy- pełnić (Pwt 30, 10–14). To świat dziewczyny, która po prostu chciała być kochana. 12 Jak weszłam w NLP, hiPNozę, coachiNg DziecińStWo dla innych. Debilu! Ty świnio! Żresz ten opłatek, a później nie wystarczy Po raz pierwszy usłyszałam te słowa, kiedy miałam 17 lat. Słyszałam je za każdym razem w każdą nie- dzielę podczas Mszy Świętej, kiedy kapłan podnosił Hostię. Pamiętam, że patrzyłam wtedy na księdza z nienawiścią, ze złością i z jakąś nieopisaną agresją. Podczas Przemienienia słyszałam jeszcze więcej wulgaryzmów. Odkąd skończyłam 17 lat, w  moim życiu zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Jeszcze do niedawna nie wiedziałam i nie rozumiałam, dlaczego mnie to dotknęło. Po wielu modli- twach pamięć wróciła i zrozumiałam, że jedna drobna rzecz, która została wprowadzona do naszego domu, wywróciła mój świat do góry nogami. Tą rzeczą była metalowa czarna figurka, która przedstawiała rogatego diabła z  długim za- winiętym ogonem robiącego z szyderczym uśmiechem gest o W t s ń i c e i z D 13 grania na nosie. Mój tata dostał tę figurkę od swojej koleżanki z jakiejś okazji, a ja jako mała dziewczynka bawiłam się nią, traktując jak zwykłą zabawkę. Nie wiem, kim była kobieta, która dawała swoim znajomym takie obrzydliwe prezenty, ale mój tata pewnie nieświadomie przyjął pod swój dach tego „gościa”, który całe życie szydził z nas, dobrze przy tym się bawiąc. A ja przez to niemalże otarłam się o śmierć. I dosko- nale wiem, jak wygląda walka o własną duszę. Wciąż wracam do tego pamięcią... Coś takiego chyba do końca życia po- zostanie w człowieku. O tym trudno zapomnieć szczególnie dlatego, że na polu bitwy byłam zupełnie sama. Urodziłam się, kiedy w  Polsce panował trudny czas. Stan wojenny wprowadzono, gdy skończyłam 10. miesiąc życia. Mój tata był w tym czasie milicjantem, mama nie pra- cowała. Byłam środkowym dzieckiem. Z  tego, co pamiętam, dzieciństwo spędziłam nawet szczęśliwie. Zawsze chciałam dorównać starszemu o  rok bratu. Wydawało mi się, że jemu było wolno więcej i my- ślałam sobie, że jeśli będę taka jak on, to mi też będą na więcej pozwalać. Niezbyt dobrze się to dla mnie skończyło, ponieważ chciałam być chłopakiem, wypierałam z siebie, że urodziłam się dziewczynką. Wiedziałam, że chłopcy mają więcej przywilejów. Dość długo nie mogłam pogodzić się z taką niesprawiedliwością. Pamiętam, jak moja śp. babcia raz na jakiś czas dawała nam kieszonkowe. To były sporadyczne momenty, takie nie- regularne. W obiegu były stare monety i banknoty. Mój brat 14 Jak weszłam w NLP, hiPNozę, coachiNg dostawał wtedy 100 złotych, a  ja z  siostrą po 50 złotych. Strasznie się wykłócałam i płakałam, że ja też chcę taki sam banknot, jak mój brat. Mama z babcią próbowały wmówić mi, że ten banknot, który ja dostałam, jest nawet lepszy niż ten, który otrzymał brat. Ale na darmo to robiły. Przecież do- skonale widziałam, że pieniążek mojego brata ma więcej zer. Co z tego wynikało? Że mój brat kolejny raz dostał coś więcej. Kiedy z rodzeństwem byliśmy w szkole podstawowej, od dziadka regularnie dostawaliśmy kieszonkowe. Brat znów dostawał więcej, a my z siostrą po takiej samej kwocie. Tutaj też próbowałam protestować. Ale wtedy mówiono mi, abym cieszyła się, że w ogóle dostałam pieniążki. Dorastałam w przeświadczeniu, że dziewczyny są gorsze. Fatalnie wpłynęło to na ocenę mojej wartości. Pogodziłam się z tym, że jestem dziewczyną, czyli nikim. To wywoływało u mnie agresję do tych osób, które nie zgadzały się z moim zdaniem lub z moimi pomysłami na zabawę. W przedszkolu i na podwórku byłam raczej osobą do- minującą. Chciałam rządzić. Nie zawsze mi się to udawało, a jak ktoś mi podpadł, to obrywał. Biłam inne dzieci, szcze- gólnie chłopców. Prawdopodobnie chciałam w ten sposób dowieść, że jestem równie silna i  odważna jak oni. Ale przemoc w  przedszkolu skończyła się, kiedy mama kolegi z mojej grupy poskarżyła się moim rodzicom, że biję jej syna. W czasie dorastania upewniałam się w przeświadczeniu, że tylko przez bicie i agresję będę mogła podporządkować sobie inne dzieci. Podobnie było, kiedy dominowałam na 15 Dzieciństwo podwórku. Nigdy nie zawahałam się uderzyć. Byłam szybka. Potrafiłam zadać cios starszemu koledze i  uciec. Byłam sprinterką, więc zanim ów kolega zorientował się, co się dzieje, już mnie nie dogonił. To imponowało młodszym kole- żankom. Dlatego przez większość dzieciństwa byłam liderką. Miałam 3 lata, kiedy pierwszy raz poszłam do przed- szkola. Grupy były wtedy bardzo duże, ponieważ w latach 1980–1982 urodziło się wiele dzieci. Pamiętam, jak mama przyprowadziła mnie do przedszkola. Pomogła mi się prze- brać, włożyła mi na stopy pantofle i kazała iść do sali. Pła- kałam. Prosiłam i mówiłam, że nie chcę iść do przedszkola. Na twarzy mamy w ogóle nie było emocji – po prostu kazała iść do sali. Nie chciałam i płakałam jeszcze bardziej. Prote- stowałam, trzymając się jej kurczowo. Kiedy nie słuchałam i wciąż płakałam, nagle przyszła po mnie jakaś wielka pani i po prostu wzięła mnie na ręce. Potem poszła w kierunku drzwi, za którymi znikały inne dzieci. Darłam się w niebo- głosy i kopałam ją z całych sił. Nie wiedziałam, co o tym myśleć. Tak działo się przez parę dni, aż w końcu zrozumiałam, że moje wysiłki idą na marne, ponieważ mama i tak mnie nie uratuje. Nawet nie chciała mnie słuchać, kiedy mówiłam, że nie chcę chodzić do przedszkola. Parę dni później zaczęła na mnie krzyczeć, że tej wielkiej pani, która okazała się kucharką przedszkolną, narobiłam potwornych siniaków. Pamiętam, że zrobiło mi się głupio, ale nie żałowałam tego. Pomyślałam, że gdybym była dużą dziewczynką, sprałabym ją na kwaśne jabłko. 16 Jak weszłam w NLP, hiPNozę, coachiNg W przedszkolu spotkałam swoją pierwszą przyjaciółkę. Miała na imię Pola. Bardzo dobrze się rozumiałyśmy. Jej brat miał na imię Krzysiek. Jednak szczęście szybko minęło, ponieważ Pola i jej brat byli starsi ode mnie o rok i dlatego zostali przeniesieni do starszej wiekowo grupy. Zostałam sama z  innymi dziećmi, które były dla mnie obce. Przed odejściem Pola zdążyła mi wytłumaczyć, dlaczego musi iść do innej grupy. O dziwo, rozumiałam to i pozwoliłam jej odejść za ścianę (grupa Poli znajdowała się w sali obok). Tę bolesną rozłąkę przeżyłam w  milczeniu. Przez pierwszy rok przedszkola zawsze siadałam w  kącie sali po turecku i  kiwałam się do przodu i  do tyłu. Tak spę- dzałam cały dzień. Nauczycielki pytały mnie, co się stało. Wstydziłam się powiedzieć im, jak bardzo mi smutno. Do dziś zdarza mi się, że kołyszę się w przód i w tył, siedząc po turecku . Kolejne lata w  przedszkolu były dość szalone. Nale- żałam do grupy koleżanek, które mnie słuchały i  robiły wszystko, co mówiłam. Gdy któraś poskarżyła mi się, że ten czy tamten chłopak zburzył jej klocki, krzyczałam na niego, a  potem kazałam mu przeprosić moją koleżankę. Gorzej było, gdy któryś z chłopaków nie bał się moich słów. Imię jednego z  nich pamiętam do dziś: Jacek. Otóż Jacek nic nie robił sobie z tego, że krzyczę, kiedy dokuczał innym lub mnie. To jeszcze bardziej doprowadzało mnie do furii. Nie mogłam znieść sprzeciwu z  jego strony. Jacek miał nieco dłuższe włosy niż pozostali chłopcy. Dlatego ciągnęłam go 17 Dzieciństwo za te włosy lub pięścią waliłam po plecach i kopałam w pisz- czele. To zdarzało się do czasu, aż jego mama przyszła do mojego taty i poskarżyła się, że biję jej syna, który jest cały posiniaczony. Dostałam burę od rodziców, którzy zakazali mi bicia innych dzieci. Kiedyś mieszkaliśmy w bloku. W klatce mieliśmy 9 są- siadów. Na I  piętrze mieszkała rodzina, w  której wycho- wywali się Grzesiek i  Eliza, a  parę lat później ich mama urodziła Antosię. Nasi rodzice byli w dobrych stosunkach. Odwiedzaliśmy się wzajemnie. Grzesiek był starszy ode mnie o  rok, Eliza młodsza o  3–4 lata (dokładnie nie pa- miętam). Pewnego razu byli u nas i się bawili. W pewnym momencie Grzesiek złapał mnie za ramię i powiedział: – Magda, kocham cię! Nie chciałam tego słuchać. Bałam się, że ktoś usłyszy. Na to Grzesiek zawołał głośniej: – Kocham cię!!! Nie rozumiesz tego?! Uciekłam. Tego samego dnia poszłam z  mamą i  moim rodzeń- stwem do mieszkania sąsiadów. Mama Grześka, która była pielęgniarką, przekuła mi uszy – wcześniej moja mama ku- piła mi kolczyki. Grzesiek nie wytrzymał i  poprosił swoją mamę, aby powiedziała mojej mamie, że mnie kocha. I po- wiedziała. A  moja mama zareagowała na tę wiadomość wielkim zdziwieniem. Popatrzyła na mnie tak, że ze wstydu zerwałam się na równe nogi i  wybiegłam z  mieszkania. Usłyszałam tylko za sobą: 18 Jak weszłam w NLP, hiPNozę, coachiNg – Grzesiek, leć za nią! – To było jeszcze gorsze. Ale byłam sprinterką – nikt nigdy nie mógł mnie dogonić. Grześkowi też się to nie udało. Mentalnie długo byłam dzieckiem. Niewinnym dziec- kiem. Gdy miałam 15 lat, nadal bawiłam się z koleżankami lalkami na kocu za blokiem. Jednak kiedy widziałam nad- chodzące koleżanki z mojej klasy, które szły na pobliski sta- dion sportowy, w mgnieniu oka zostawiałam zabawki i ucie- kałam do domu, żeby mnie nie zobaczyły. Nie chciałam, aby wiedziały, że bawię się lalkami, bo śmiałyby się ze mnie, że jestem dziecinna. Bałam się, że mnie wyśmieją i uciekałam. Wstydziłam się również innej rzeczy. Kiedy miałam 6 lat (był to 1987 rok), nie chodziłam na religię. Koleżanki z  przedszkola były zafascynowane lekcjami religii prowa- dzonymi w salkach katechetycznych przy naszym kościele. Raz usłyszałam, jak jedna z entuzjazmem mówiła na temat siostry katechetki. Wywiązała się wtedy między nami roz- mowa, którą pamiętam do dzisiaj. – A ty nie chodzisz na religię – mówiła jedna. – Chodzę – powiedziałam bez przekonania. – Nie, nie chodzisz. Masz grzech, że nie chodzisz. – A właśnie, że chodzę! – Tak? A kto cię uczy religii? – Siostra Michaela. I  to było moje pierwsze w  pełni świadome kłamstwo. Bardzo często podsłuchiwałam koleżanki, które mó- wiły o  lekcjach religii, dlatego doskonale wiedziałam, że 19 Dzieciństwo
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Jak weszłam w NLP, hipnozę, coaching
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: