Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00718 010437 16982180 na godz. na dobę w sumie
Jak wyzdrowieć z alkoholizmu - ebook/pdf
Jak wyzdrowieć z alkoholizmu - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 125
Wydawca: self publisher Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-951281-0-3 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dokument, literatura faktu, reportaże >> literatura faktu
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Mam na imię Patryk i jestem prawdziwym alkoholikiem. Nie jestem specjalista w leczeniu alkoholizmu, nie jestem psychoterapeutą ani szamanem. 

Jestem człowiekiem który wyzdrowiał z na pozór beznadziejnego stanu umysłu i ciała czyli alkoholizmu. Książka ta ma za zadanie pokazać wszystkim niedowiarkom, ludziom szukającym pomocy jak i ich rodzinom że z alkoholizmu można wyzdrowieć.

Sytuacja  związana z alkoholizmem wyglada tak ze grupa osób nie jest pewna czy są już alkoholikami czy jeszcze nie.

Inna grupa chce wyzdrowieć zacząć żyć na nowo i robią co trzeba  , inna grupa osób chce, ale nie wiedzą jak, kolejna grupa osób wie ze jest alkoholikami, ale nie chcą w żaden sposób zmieniać sytuacji ja nazywam ich samobójcami.

Co ciekawe jest piąta grupa ludzi których kompletnie nie rozumiem którzy nie są alkoholikami, ale być może ktoś ich zmusił lub prowadził w błąd czy też mają jakieś zaburzenia emocjonalne które mylą z alkoholizmem i chcą swoją chorobę leczyć  której nigdy nie mieli. 

Wszystkie uzależnienia takie jak alkoholizm, hazard , narkomania, zakupoholizm i wiele wiele innych  cechuje dokładnie ten sam system działania inna jest tylko substancja lub impulsywne zachowanie.


Wysoko wykwalifikowani specjaliści twierdza ze z chorób bo WHA uznała te uzależnienia za choroby nie można wyzdrowieć to jest oczywiście kłamstwo.

Według mnie  leczenie uzależnionych do końca życia to porostu monopol narzucony na chorych karmionych  strachem przez terapeutów.

 Wmawia się pacjentom ze jeśli zostawią swojego terapeutę czy terapie to wrócą do nałogu to kolejne kłamstwo bo leczenie uzależnień to wielomilionowy biznes.

Z alkoholizmu można wyzdrowieć i ja i wielu innych są na to przykładem.Książka jest opisem mojego programu zdrowienia i wskazówką dla przyszłych kandydatów.


Chciałbym z góry zaznaczyć ze są to tylko moje subiektywne spostrzeżenia i proces mojego zdrowienia jak i doświadczenia  pracy z moim sponsorem i  z moimi podopiecznymi. 

Książka ta ma za zadanie uratowanie przynajmniej jednej osoby cierpiącej z powodu  alkoholizmu lub pokazanie rozwiązania dla rodzin lub przyjaciół alkoholika.

W książce tej nie zajmuje żadnego stanowiska medycznego ani żadnego stanowiska ruchu AA są to moje osobiste doświadczenia.
Jeżeli kogoś urażę to z góry przepraszam ,ale prawda jest niestety bolesna. 

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

I.Czym jest alkoholizm Świadomość na temat choroby alkoholowej w wśród społeczeństwa jest na fatalnym poziomie.Wielu ludzi których spotkałem na swojej drodze uważa że jeśli ktoś dużo pije jest alkoholikiem. Poznałem też sporo terapeutów którzy próbowali mi wmówić ze jeśli koncertuje swój dzień na chęci lub spożyciu alkoholu zaniedbując resztę jestem alkoholikiem.Pisząc te słowa uśmiecham sie bo to oczywiście fałsz. Nie ma kompletnie znaczenia kto ile pił czy jak często. Nie ma znaczenia czy ktoś pił 30 lat czy 3 lata.Nie ma znaczenia status materialny ,status społeczny ani poziom inteligencji czy wykształcenia. Alkoholizm czy tez inne uzależnienia nie są uwarunkowane ani genetycznie ani społecznie. Znam wiele rodzin gdzie ojciec był alkoholikiem, a jego dzieci nie. Znam też rodziny gdzie choroba alkoholowa nie dotyczyła obojga rodziców, a ich całe potomstwo lub jedno z nim było alkoholikiem. Piszę o tym ponieważ wielu ludzi trzyma sie tej złudnej nadziei. Przecież pochodzę z dobrego domu nie mogę być alkoholikiem. Przecież skończyłem studia, mam dobrą pracę nie mogę być alkoholikiem. Co ciekawe znam masę ludzi którzy uczęszczają na mitingi AA1 i wcale nie są alkoholikami. Mogę tak wymieniać bez końca, ale skupmy się na temacie tego rozdziału. Standardowy obraz alkoholika to człowiek zaniedbany, bezdomny, bez rodziny i pracy.Rzecz jasna są też i tacy alkoholicy,ale oni kiedyś mieli domy, rodziny i pracę. Ludzie ci byli alkoholikami długo przedtem zanim znaleźli się na ulicy. Piszę o tym drogi czytelniku bo w naszym kraju alkoholizm to ciagle powód do hańby i wstydu.Traktowanie problemu w ten sposób zamyka drogę zdrowienia ludziom których można jeszcze uratować. Alkoholizm to nie brak siły woli. Alkoholizm nie jest też brakiem charakteru ani nadmiernym piciem. Alkoholizm w głównej mierze to stan umysłu na trzeźwo. Co sie dzieje z alkoholikiem że po latach przykrych doświadczeń , często nawet pod 1 Wspólnota Anonimowych Alkoholików zagrożeniem śmierci znów wraca do butelki. Alkohol dla mnie nigdy nie był żadnym problemem.Alkohol był zwyczajnie lekarstwem na mój brak akceptacji rzeczywistości.W internecie można znaleść różne definicje alkoholizmu. Większość opisuje alkoholizm jako utratę nad ilością wypijanego alkoholu to tylko jeden z aspektów tej choroby jest to alergia organizmu. Przecież gdyby problemem było picie lub nie to wystarczyłoby przestać pic i sprawa załatwiona. Książka ta miała by jedną stronę na której pisałoby: nie pij i żyj szczęśliwie. Na chorobę alkoholową składa się obsesyjne myślenie o piciu kiedy jestem trzeźwy.Jest też alergia fizyczna organizmu na alkohol.Objawia sie to że jeśli alkoholik wprowadzi minimalną dawkę alkoholu do krwiobiegu następuje niepohamowany przymus picia więcej. Jest też osiem aspektów tak-zwanej choroby duszy będę pisał o tym więcej w rozdziale o 1 kroku. Aspekty te są elementami nie radzenia sobie z życiem.W efekcie czego alkoholik sięga po butelkę. Reasumując alkoholizm nie jest to picie lub nie.Głównym problemem jest brak siły do życia, nie radzenia sobie z ludźmi i samym sobą.W efekcie czego obsesja podpowiada alkoholikowi że musi się napić wtedy wszystko naprawi, poczuję się „normalnie”.Po pierwszym kieliszku uruchamia się alergia i alkoholik wpada w ciąg picia.Dzieje się tak nie jednorazowo, ale zawsze. W dalszych rozdziałach tej książki opisze precyzyjnie co zrobiłem żeby tego stanu na trzeźwo się pozbyć.Nie wracać do picia i żyć jak normalni ludzie a czasem nawet pełniej niż „oni”. II.Moja historia Rozdział ten ma na celu identyfikacje.Możesz porównać drogi czytelniku swojej doświadczenia związane z alkoholem w tym rozdziałem. Jeżeli jesteś prawdziwym alkoholikiem zobaczysz siebie w moich perypetiach. Ja nie jestem zwolennikiem opowiadania o piciu. Osobiście uważam że jeśli ktoś jest alkoholikiem to doskonale wie jak pić i nie potrzebuje tu moich wywodów. Poza-tym głównym celem tej książki jest pokazać mój proces zdrowienia.Po głębszych przemyśleniach jednak postanowiłem że opisze tu swoją gehennę. Powody są dwa.Pierwszy to taki że tę książkę być może będzie czytała osoba która szuka odpowiedzi czy jest alkoholikiem czy nie.Czyli identyfikacja. Drugim powodem jest to że książkę tą może czytać osoba która jest przekonana że nie jest alkoholikiem. Czyta ją natomiast bo chce lepiej poznać tą chorobę Pierwszy alkohol wypiłem w wieku 14 lat było to piwo.Wracaliśmy z meczu piłki nożnej.Jeden ze starszych kolegów zaczął zemnie szydzić że zadaje się z dziećmi. Powiedział że jak chcesz być dorosły to chodź z nami na piwo.Byłem w tym czasie u babci, więc nie bałem sie że rodzice mnie nakryją.Pamietam byłem wtedy przerażony, ale jednocześnie dumny z siebie i podekscytowany. Szukałem akceptacji chciałem mieć kolegów, wiec zabrałem sie z nimi.Po wypiciu tego pierwszego piwa poczułem sie fantastycznie.Przestałem być nieśmiały. Zniknęły lęki przed oceną.Czułem że tak powinno wyglądać życie. Przypomniałem sobie że jak ktoś odwiedzał moich rodziców ojciec zawsze pił z gośćmi. Wiec uznałem to za naturalną kolej rzeczy.Wypiłem jeszcze kilka piw tego wieczora. Bylem mocno pijany.Koledzy odprowadzili mnie do domu babci.Tam alkohol był chlebem powszednim.Babcia o dziwo nie skrzyczała mnie.Kazała mi się położyć spać i nic nie mówić rodzicom. Tak to się zaczęło.Potem piłem przynajmniej raz w tygodniu, głównie w soboty bo miałem wolne od szkoły.Wieku około 15 lat zacząłem jeździć na dyskoteki.Upijałem się do nieprzytomności na różnego rodzaju imprezach.Sam szukałem okazji do picia.Organizowałem ogniska gdzie z kolegami mogłem pić do nieprzytomności. Zawsze miałem starszych kolegów którzy zaczęli częstować mnie wódką.Powiedzieli mi że piwo jest dla dziewczyn. Wtedy w wieku około 16 lat spróbowałem wódki i stwierdziłem tak, to jest to!Czułem się jeszcze lepiej. Mogłem z każdym rozmawiać , podrywać dziewczyny i co najważniejsze miałem wreszcie kolegów na których mogłem liczyć.Przynajmniej tak mi sie wtedy wydawało. Wszystkie te pijackie zabawy ukrywałem przed matką.Przed ojcem nie musiałem bo był i tak zawsze pijany.Uważałem wtedy że mężczyzna musi pić.Że tak spędza sie wolny czas, że to zabawa. Kiedy miałem 16 lat rodzice musieli wyjechać do innego kraju do pracy.Zostawili mnie z młodszym o cztery lata bratem.Ojciec tłumaczył to tym że muszę pilnować domu, a babcia nie może nas do siebie wsiąść. Z dalszą rodziną nie mieliśmy kontaktu przez nadmierne picie ojca. Byłem wtedy bardzo z tego powodu szczęśliwy.Jaki szesnastolatek nie chciał by pozbyć sie rodziców. Zacząłem pić jeszcze więcej.Rodzice wysyłali nam pieniądze na życie sporą cześć wydawałem na alkohol. Czułem się przygnieciony ogromem obowiązków jaki na mnie spadł.Dom, szkoła, młodszy brat którego bardzo kochałem, ale wyładowywałem na nim swoją frustracje. Jako ratunek przyszedł alkohol.Organizowałem imprezy w domu przecież byłem tylko z bratem.Piłem coraz więcej przez co opuszczałem szkole i zaniedbywałem obowiązki domowe.Pamietam ciągle wtedy czułem przerażenie że ja tego nie ograne że jestem sam. Kiedy piłem mogłem sie wyluzować i jakoś to przetrwać.Miał być to chwilowy okres niestety rodzice zostali za granicą na stałe.Wysyłali nam pieniądze co prawda.Mieliśmy do nich jechać po mojej maturze. Zacząłem pić sam.Niewielkie ilości piwa, czasem trochę wódki.Potem zauważyłem że na imprezach szybko się upijam.Koledzy poradzili mi że jeśli wezmę amfetaminę to mogę o wiele więcej wypić. Czyli już w wieku siedemnastu lat brałem amfetaminę co kilka dni, piłem alkohol prawie codziennie i co sobota gruba libacja.Potem doszła tego jeszcze marihuana, papierosy i coraz więcej wódki. Swojego czasu sprzedawałem nawet spirytus w domu.Kolega przywoził mi po promocyjnej cenie. Po każdej popijawie obiecywałem sobie że nigdy nie doprowadzę sie do takie stanu jak na ostatniej imprezie.Po kilku dniach zaczynałem dokładnie to samo. Po dwóch latach mój młodszy brat dołączył do moich rodziców.Zostałem sam. Samotność, strach przed maturą, frustracja wszystko to znikało po wypiciu ćwiartki wódki. Uczyłem sie dobrze co teraz mnie dziwi że zdałem maturę bez problemów. Na egzamin ustny z polskiego stawiłem sie pod wpływem amfetaminy i alkoholu, ale zdałem. Mniej więcej w wieku osiemnastu lat alkohol i narkotyki zaczęły trochę inaczej na mnie działać.Odstawiłem kompletnie marihuanę i piwo. Lubiłem stymulanty amfetaminę i wódkę. Byłem strasznie agresywny.Mniej więcej kilka razy w tygodniu wdawałem się w bójkę. Zaczęły się konflikty z prawem. Straciłem prawo jazdy. Oczywiście i tak dalej jeździłem samochodem co poskutkowało kolejną sprawą w sądzie. Pewnego razu wdałem się w bójkę na stancji benzynowej.Złamałem dla człowieka oczodół, miał trepanacje czaszki i ledwo przeżył.Przysiągłem wtedy że koniec z piciem. Po kilku tygodniach byłem znów pijany. Po maturze za wszelką cenę chciałem wyjechać ze swojej miejscowości.Wierzyłem że pije przez środowisko przez moich kolegów. Czyli już w wieku dziewiętnastu lat szczerze pragnąłem nie pić.Gdyby ktoś podłączył mi wtedy wykrywacz kłamstw pokazało by że mówię prawdę. Wyjechałem na studia. Zamieszkałem na stancji i faktycznie kilka tygodni nie piłem.Potem musiałem opuścić wynajmowane mieszkanie i wprowadziłem się do akademika. Tam piłem najwiecej w życiu.Upijałem się do nie przytomności codziennie.Ciągi miałem kilku miesięczne.Na pierwszym roku studiów wyrzucono mnie z pięciu akademików.Zachowywałem się naprawdę jak bydlak. Z uczelni zostałem wydalony, koledzy bali sie już zemną pić, matka przestała wysyłać mi pieniądze i nie miałem gdzie mieszkać.Kolejny zakręt losu powinienem przestać pić, ale co zrobiłem piłem jeszcze więcej głównie sam. Znalazłem pracę jako handlowiec.W pracy piłem codziennie.Wmawiałem sobie że mam lepszy kontakt z klientem.Przełożony zaczął zwracać mi uwagę że nadużywam alkoholu, wiec odszedłem z pracy i zacząłem działać w tej samej branży na własną rękę.Mogłem pić jeszcze więcej.Nikt mnie nie kontrolował, byłem własnym szefem. Moje życie było jednym wielkim ciągiem picia.Kompletnie odizolowałem sie od rodziny.Związki z kobietami nie trwały dłużej niż kilka tygodni.Stałem się ksenofobem i zacząłem myśleć o samobójstwie.Alkohol i narkotyki przestał mi dawać to co kiedyś.Już nie czułem się wyluzowany czy szczęśliwy.Musiałem pić żeby iść do pracy. Musiałem pracować żeby zarobić na picie.Wtedy żyłem tylko po to żeby pić.Kompletnie nie widziałem wyjścia z tej sytuacji. Miałem kilka okresów abstynencji, ale byłem kompletnie innym człowiekiem niż jak piłem. Czułem że głowa mi eksploduje, gonitwa myśli, stany lekowe i depresyjne.Nie potrafiłem wytrzymać sam ze sobą.Alkohol był jedynym ratunkiem. Małymi krokami zacząłem izolować sie od społeczeństwa, znajomych i rodziny.Czułem się poszkodowany że to wszystko przez moich rodziców bo mnie zostawili.Myślałem że piję przez postkomunistyczny rząd który nie pozwala rozwinąć mim skrzydeł. Przez moje nieudane związki z tymi złymi kobietami które spotkałem na swojej drodze.Winą obarczałem nawet Boga za mój los przecież w gruncie rzeczy jestem w porządku facet wiec za co to wszystko, myślałem. Picie i izolacja z biegiem czasu pogłębiała się.Potem piłem już głównie sam, coraz większe ilości.Często od pół do nawet litra wódki dziennie.Oszukując samego siebie piłem w porcjach po sto mililitrów w takich małych buteleczkach, rzadko kiedy kupiłem pół litrową butelkę. Momentami myślałem że jestem szalony.Przeklinałem sam siebie za to co robię.Jednocześnie nie wierzyłem że jest ratunek. Zaczęły się poranne lęki i drżenie.Zauważyłem że nie dam rady iść nawet do pracy.Byłem przerażony że wyląduje na ulicy. Szukałem przez internet historii ludzi którzy jako zdeklarowani alkoholicy przestali pić.Czytałem różnego rodzaju fora i strony tematyczne o alkoholizmie.Pytałem obecnych tam o radę co mam zrobić żeby nie pić. Większość z nich polecała terapię od uzależnień lub miting AA. Terapia odpadała bo nie miałem ubezpieczenia teraz wiem że dobrze sie stało.Gdybym zaczął swoje zdrowienie od terapie pewnie już bym nie żył.Skoro nie mogłem zapisać się na terapie zostało mi AA. Myślałem że są tam już tacy ostatni degeneraci i stare dziady.Broniłem się jak mogłem żeby tam nie iść.Nie miałem jednak wyjścia musiałem zerwać z piciem, więc poszedłem na swój pierwszy miting AA. Byłem bardzo zdziwiony i zaskoczony obecnymi tam ludźmi.Większość faceci co prawda, ale przekrój wiekowy wahał się od dwudziestoparoletni ludzi do dziadków po sześćdziesiątce. Wszyscy byli dobrze ubrani, większość przyjechała na miejsce dobrymi samochodami, ale co najważniejsze wszyscy byli trzeźwi.Po rozpoczęciu mitingu prowadzący udzielał głosu ludziom z sali. Wszyscy mówili o piciu lub o Bogu.Kompletnie nic z tego nie rozumiałem jednak zobaczyłem tam nadzieje że mogę nie pić. Uczęszczałem na mitingi prawie codziennie i faktycznie nie wracałem do picia.Historie ludzi które słyszałem na mityngach lub na przerwie pozwoliły mi na identyfikacje mojej choroby alkoholowej.Na tamtym etapie to wystarczyło żebym nie pił, ale tylko kilka tygodni. Nikt w tamtym okresie nie mówił o rozwiązaniu dla alkoholika czyli programie 12 kroków.Mitingi te przypominały grupy wsparcia gdzie przewijały sie opisy pojęć terapeutycznych i „piciorysy”. Dzisiaj wiem że takie mitingi autentycznie zabijają prawdziwych alkoholików. Dzisiaj jestem świadomy że około połowa ludzi którzy uczęszczają na mitingi AA nie są alkoholikami. Ciągłe użalanie się nad sobą, „piciorysy” , terapia i obwinianie innych za swój los. Po kilku tygodniach mitingi przestały mi pomagać.No bo jak mogły mi pomóc przecież moje picie było tylko symptomem mojej choroby, a nie problemem samym w sobie jak wmawiano mi na mitingu.Wróciłem do picia ze zdwojoną siłą.Kiedy przepiłem wszystkie pieniądze wróciłem na mitingi. Pytałem sie starszych kolegów co mam zrobić żeby nie wrócić do picia.Mówili mi żebym chodził na mitingi i zapisał się na terapie.Ukończyłem terapie jako wzorowy uczestnik chodziłem na mitingi codziennie, pełniłem służby w grupie AA, miałem nawet dobry kontakt z innymi alkoholikami których tam poznałem. Mimo to po pięciu miesiąc znów wróciłem do picia.Kompletnie nie wiedziałem dlaczego.Życie jakoś udało mi sie ustabilizować, pracowałem było ok, a jednak zapiłem.Ciągle ktoś mówił o tym programie i sponsorowaniu.Pytałem się wiec kto jest tym sponsorem na czym to polega. W dużym mieście którym mieszkałem społeczność AA tylko wspominała o tym programie jako dodatek, a powinno być odwrotnie.Nikt praktycznie nie robił tego programu, a już napewno nie przekazywał go innym. Słyszałem że ludzie stawiają te kroki dwanaście lat czyli co rok to krok.Nie miałem tyle czasu bo podświadomie wiedziałem że po kilku miesiącach i tak zapije.Tak też sie stało kolejne zapicie. Tym razem piłem około roku.Mieszałem alkohol z narkotykami.Było jeszcze gorzej niż wcześniej.Miałem omamy dźwiękowe i halucynacje.Popadałem w paranoje po kilku już dniach picia. Myślałem że ktoś mnie śledzi, że ludzie sie na mnie patrzą i mnie obgadują.Słyszałem jakieś dziwne dźwięki w kuchni w której nikogo nie było.Widziałem postacie na balkonie której nie było. Byłem bliski szaleństwa.Żeby to wszystko zagłuszyć musiałem pić i ćpać jeszcze więcej.Po kilku tygodniach picia i brania narkotyków myślałem że umrę.Nie mogłem chodzić, nie mogłem jeść i ciagle myślałem o samobójstwie. Uciekałem z miejsca na miejsce.Zmieniałem ciagle miasta w których mieszkałem jednak moja głowa jechała zemną.Na mitingi nie miałem po co wracać przecież oni mówili tylko o piciu, a jak pić to ja doskonale wiem. Skontaktowałem się z rodziną która była za granicą. Myślałem że jak tam pojadę to odstawię picie.Kontakt z rodziną i praca fizyczna powinny odciągnąć mnie od butelki.Faktycznie podjąłem pracę, mieszkałem z braćmi i matką i ku mojemu zdziwieniu nie piłem. Po kilku miesiąc praca się skończyła.Entuzjazm ze spotkania z dawno nie widzianą rodziną opadł.Jednak wiedziałem że nie mogę pić.Bardzo tego nie chciałem. Znalazłem jednak zamiennik kokainę i wszystko zaczęło sie odnowa.Wszystkie te stany lękowe myśli samobójcze, depresja, frustracja wszystko wróciło z pierwszą kreską kokainy. Szukałem mitingów polskojęzycznych w kraju w którym byłem.Wiedziałem że jak kokaina sie skończy automatycznie wrócę do picia, a to skończyło by się tragicznie może nawet śmiercią. Znalazłem adres w internecie, pośpiesznie pojechałem na miting.Byli tam sami Polacy.Wszystko wyglądało tak jak w Polsce z jedną zasadniczą różnicą. Kiedy uczestnicy zaczęli sie wypowiadać mówili o rozwiązaniu.Mówili o tym stanie który poprzedza wypicie pierwszego kieliszka i o programie dwunastu kroków. Usłyszałem jak jeden z uczestników mitingu opowiadał jak postawił te kroki zawarte w wielkiej księdze 2 w ciągu trzech miesięcy.Byłem w szoku przecież w Polsce robili to przez dwanaście lat. Na końcu mitingu osoby które mogły sponsorować podniosły rękę .Wiedziałem podświadomie że właśnie sponsor3 i program to moja ostatnia deska ratunku. Nie zastanawiając sie długo poprosiłem człowieka który najlepiej trafiał do mnie swoimi wypowiedziami o przeprowadzenie prze ten program.Zgodził się bez wachania miał na imię Radek i został moim pierwszym sponsorem. 2 Książka „Anonimowi Alkoholicy” nazywana przez uczestników mitingów wielką księgą 3 „sponsor” członek AA który przekazuje program 12 kroków innemu alkoholikowi Po sześciu latach we wspólnocie AA, po odbytej terapii i tysiącom mitingów.Miałem kilka tygodni abstynencji i dopiero teraz zrobiłem coś sensownego by zdrowieć.Wszystkie poprzednie działania było bezsensowne.Z perspektywy czasu wiem że dopiero od tego momentu zacząłem zdrowieć.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Jak wyzdrowieć z alkoholizmu
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: