Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00455 008217 18429972 na godz. na dobę w sumie
Jangada. Część 2 Pierwszy pełny przekład - ebook/pdf
Jangada. Część 2 Pierwszy pełny przekład - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 201
Wydawca: Jamakasz Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-66268-35-7 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dla dzieci i młodzieży
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Rok 1852. Joam Garral, mający czterdzieści osiem lat, jak się wydaje, powinien być zadowolony ze swego życia. Właściciel dużej hacjendy w Iquitos (Peru) jest żonaty i ma dwójkę dzieci, które go miłują: Benita i Minhę. Tymczasem ten człowiek nie jest całkiem szczęśliwy i wydaje się, że ciągnie się za nim jakaś dramatyczna przeszłość. Minha przed poślubieniem lekarza Manoela Valdeza, przyjaciela jej brata, z całą rodziną decyduje się udać do Belem w Brazylii, leżącego więcej niż trzy tysiące kilometrów od miejsca zamieszkania. By spłynąć nurtem Amazonki, Joam Garral buduje olbrzymich rozmiarów jangadę, prawdziwą pływającą wieś mającą domki, składy i kaplicę. Dzięki kaprysowi Liny, damie do towarzystwa Minhy, wędrowny fryzjer Fragoso zostaje uratowany przed powieszeniem się, na które zdecydował się w chwili rozpaczy. On także wsiada na pokład olbrzymiej tratwy, która powoli dalej spływa meandrami rzeki. W czasie podróży, na jej pokładzie pojawia się awanturnik o nazwisku Torrès. Otóż ten nowo przybyły doskonale zna przeszłość Garrala, niesprawiedliwie oskarżonego i skazanego na śmierć dwadzieścia sześć lat wcześniej za zbrodnię popełnioną przez kogoś innego. On proponuje mu odstąpienie dokumentu dowodzącego o jego niewinności w zamian za rękę jego córki. Szantażyście zostaje udzielona odmowa, lecz przy okazji dowiaduje się, że Joam zamierza złożyć rewizję procesu za pośrednictwem znajomego sędziego. Zadenuncjowany przez Torrèsa, Garral (jego prawdziwe nazwisko brzmi Dacosta), zostaje złapany i uwięziony; na nieszczęście sędzia, który był przekonany o jego niewinności, nagle umiera. To jego zastępca, Vicente Jarriquez, człowiek prawy ale bardzo przezorny, przejmuje wszystkie dokumenty. Benito wyzywa wtedy Torrèsa na pojedynek, zabija go i odzyskuje dokument, który ma zrehabilitować jego ojca: zaszyfrowane pismo, nie do odczytania, jeżeli nie posiada się klucza do szyfru. Sędzia Jarriquez próbuje rozgryźć dokument, ale, pomimo swej zaciętości to mu się nie udaje. Tymczasem zbliża się dzień egzekucji Joama Garrala. Fragoso, który ze swej strony prowadził śledztwo, ujawnia sędziemu, że prawdziwy winny, zwany Ortega, który nie żyje już od kilku miesięcy, był autor informacji, w której przyznał się do potwornej zbrodni. Ta wieść oświetla umysł Jarriqueza, który pojmuje, że nazwisko „ORTEGA” jest kluczem kryptogramu; natychmiast go przetłumacza i wstrzymuje wykonanie wyroku. Joam, który wreszcie może znowu przyjąć swe prawdziwe nazwisko Dacosta, zostaje oczyszczony ze wszystkich podejrzeń i zrehabilitowany. Powróci na swoją plantację po podwójnym małżeństwie Manoela z Minhą oraz Fragoso z Liną.

Seria wydawnicza „Biblioteka Andrzeja” zawiera ponad 50 powieści Juliusza Verne’a i z każdym miesiącem się rozrasta. Publikowane są w niej tłumaczenia utworów dotąd niewydanych, bądź takich, których przekład pochodzący z XIX lub XX wieku był niekompletny. Powoli wprowadzane są także utwory należące do kanonu twórczości wielkiego Francuza. Wszystkie wydania są nowymi tłumaczeniami i zostały wzbogacone o komplet ilustracji pochodzących z XIX-wiecznych wydań francuskich i przypisy. Patronem serii jest Polskie Towarzystwo Juliusza Verne’a.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Juliusz Verne JANGADA (Huit cent lieues sur l’Amazone) Juliusz Verne JANGADA (Huit cent lieues sur l’Amazone) Przełożył i przypisami opatrzył Janusz Pultyn Siedemdziesiąta czwarta publikacja elektroniczna wydawnictwa JAMAKASZ Tytuł oryginału francuskiego: La Jangada (Huit cent lieues sur l’Amazone) © Copyright for the Polish translation by Janusz Pultyn, 2020 88 ilustracji, w tym 6 kolorowych i dwie mapki: Léon Benett (zaczerpnięte z XIX-wiecznego wydania francuskiego) Redakcja: Marzena Kwietniewska-Talarczyk Konwersja do formatów cyfrowych: Mateusz Nizianty Patron serii „Biblioteka Andrzeja”: Polskie Towarzystwo Juliusza Verne’a Wydanie I © Wydawca: JAMAKASZ Ruda Śląska 2020 ISBN 978-83-66268-33-3 (całość) ISBN 978-83-66268-35-7 (część druga) CZĘŚĆ DRUGA Rozdział I Manaus iasto Manaus leży dokładnie na 3º 08’ 04’’ szerokości połu- M dniowej i 67º 27’ długości zachodniej, licząc od południka Pa- ryża. Czterysta dwadzieścia lig kilometrowych1 dzieli je od Belém i zaledwie dziesięć kilometrów od ujścia Rio Negro. Manaus nie zbudowano na brzegu rzeki Amazonek. Ta stolica prowincji została wzniesiona na lewym brzegu Rio Negro – najważ- niejszego, najbardziej godnego uwagi dopływu owej wielkiej arterii brazylijskiej – to tam dominuje nad okoliczną równiną malowniczym zespołem swych domów prywatnych i gmachów publicznych. Rio Negro, którą w roku 1645 odkrył Hiszpan Favela2, ma swe źródło na zboczach gór leżących na północnym zachodzie, między Brazylią a Nową Grenadą, na samej granicy prowincji Popayán3, i łączy się z Orinoko, czyli z Gujanami, przez dwa ze swych dopły- wów, Pimichim4 i Casiquaire5. Po przebyciu wspaniałego nurtu o długości tysiąca siedmiuset ki- lometrów6 czarne wody Rio Negro ujściem szerokości tysiąca stu 1 Liga kilometrowa – wartość ligi przyjęta po wprowadzeniu we Francji systemu metrycznego, odpowiednik dokładnie 4 km. 2 Pedro da Costa Favela – u J. Verne’a: Favella; Portugalczyk, a nie Hiszpan, woj- skowy, w latach 1637-1639 brał udział w wyprawie Pedro Teixeiry w górę Ama- zonki od jej ujścia do Quito, w drodze powrotnej spłynęła ona Rio Negro, którą to rzekę jako pierwszy Europejczyk widział Francisco de Orellana. 3 Popayán – w czasach kolonialnych prowincja wchodząca w skład Królestwa Quito, obejmowała tereny obecnej południowej Kolumbii, od Oceanu Spokojnego do Brazy- lii, utworzona w roku 1537, później część wicekrólestwa Nowej Grenady, następnie Wielkiej Kolumbii, od 1830 Republiki Nowej Grenady, istniała do roku 1857. 4 Pimichim – przesmyk długości ok. 15 km, pomiędzy rzeką Terni, dopływem Rio Atabapo, dopływem Orinoko, a strumieniem Pimichim, dopływem Casiquiare, bagnisty, możliwy do pokonania przez łodzie. 5 Casiquiare – u J. Verne’a: Cassiquiare; rzeka w południowej Wenezueli, długość 225 km, poprzez bifurkację łączy dorzecza Orinoko i Amazonki. 6 Obecnie długość Rio Negro jest szacowana na ok. 2250 km. ~ 244 ~ sążni wlewają się do Amazonki, ale nie mieszają się z nią na prze- strzeni wielu mil, gdyż tak czynnie i potężnie się różnią. W owym miejscu cyple dwóch jej brzegów oddalają się od siebie i tworzą szeroką zatokę1 zagłębiającą się na piętnaście lig, aż do wysp Anavil- hanas2. To tam, w jednym z wąskich wcięć tej zatoki, wykopano port Ma- naus. Spotkać tam można liczne statki: jedne cumują w nurcie rze- ki, czekając na sprzyjający wiatr, drugie są naprawiane w licznych iguarapé, czyli kanałach wijących się kapryśnie przez miasto i nadają- cych mu trochę holenderski wygląd. Po utworzeniu przystani statków parowych, która ma wkrótce powstać w miejscu zbiegu dwóch rzek, handel Manaus powinien się wyraźnie wzmóc. Istotnie, bowiem drewno budowlane i przezna- czone na meble, kakao, kauczuk, kawa, kolcorośle, trzcina cukrowa, indygo3, gałka muszkatołowa4, solone ryby, masło żółwiowe, wszystkie te rozmaite towary napotykają tam zbieg licznych nurtów, umożli- wiających rozwożenie ich we wszystkich kierunkach: Rio Negro na północ i zachód, Madeirą na południe i zachód, a wreszcie Amazonką, płynącą na wschód aż do wybrzeża Atlantyku. Położenie tego mia- sta jest zatem dużo korzystniejsze niż innych i musi przynieść poważ- ny wzrost jego bogactwa. Manaus – inaczej Manao – nazywano niegdyś Moura, a potem Bar- ra de Rio Negro5. Od roku 1757 do 1804 było tylko częścią kapita- 1 Właściwie nie zatoka, ale rozszerzenie ujściowego odcinka Rio Negro. 2 Anavilhanas – grupa wysp w dolnym biegu Rio Negro, zaczyna się ok. 40 km na północny zachód od Manaus, w miejscu rozszerzenia się rzeki, ponad 400 wysp o łącznej powierzchni 350 ha, od roku 1981 park narodowy. 3 Indygo – ciemnobłękitny barwnik występujący w postaci związanej jako glikozyd w liściach kilku roślin, w tym rosnącego w Ameryce Południowej i Środkowej drze- wa Indigofera suffruticosa. 4 Gałka muszkatołowa – przyprawa uzyskiwana z jądra nasienia muszkatołowca ko- rzennego, drzewa pochodzącego z Moluków, nie rośnie w Ameryce. 5 Manaus nigdy nie nosiło nazwy Moura, w Brazylii jest miasto Rolim de Moura, w stanie Rondonia, przy granicy z Boliwią; najstarsza nazwa osady Manaus, zało- żonej w roku 1669, brzmiała Fort of São José do Rio Negro, później, do roku 1832, Lugar de Barra, a w latach 1848-1856 Cidade do Barra de Rio Negro; wcześniej (od roku 1832) i później miasto nosiło nazwę Manaus. ~ 245 ~ nii noszącej nazwę wielkiego dopływu, którego ujście zajmuje. Na- stępnie, w roku 1826, zostało stolicą1 rozległej prowincji Amazonas, swą nową nazwę zapożyczając od plemienia Indian zamieszkających kiedyś ziemie Ameryki Środkowej2. Źle poinformowani podróżnicy często mylą to miasto ze słynną Manõa3, rodzajem fantastycznej osady, zbudowanej, jak powiadają, nad legendarnym jeziorem Parima4, które okazało się górnym Bran- co5, czyli zwykłym dopływem Rio Negro. Tam leżało owo państwo El Dorado6, gdzie każdego poranka, jeśli wierzyć miejscowym ba- śniom, władca kazał się pokrywać złotym pyłem, gdyż ów cenny metal, zbierany łopatami, występuje obficie na tym uprzywilejowanym przez los terenie. Po sprawdzeniu należy wszakże osłabić te rojenia, a całe to rzekome złotonośne bogactwo spadło do obfitej obecności pozbawionej wartości miki7, oszukującej chciwe spojrzenia poszu- kiwaczy złota. 1 Kapitania – jednostka podziału administracyjnego Brazylii, kapitania São José do Rio Negro, utworzona w roku 1755, obejmowała obszar stanów Amazonas i Rora- ima, Manaus było jej stolicą w latach 1791-1799 i 1808-1821. 2 Prowincja Amazonas powstała w roku 1850, przedtem jej tereny wchodziły w skład prowincji Grão Pará, jako Comarca do Alto Amazonas; plemię z grupy Arawaków, od którego miasto wzięło nazwę, to Manaós, co w jego języku znaczy „Matka Boga”. 3 Manõa – u J. Verne’a: Manoa; legendarne miasto, rzekomo odwiedzone przez Hiszpana Juana Martineza na początku XVI wieku, długo i bezskutecznie poszukiwane. 4 Parima (Parmie) – legendarne jezioro mające istnieć w królestwie El Dorado, leżące w południowej Wenezueli, północnej Brazylii lub w Gujanie, obecnie uważa się, że mogła to być zalewana okresowo sawanna Rupununi w Gujanie, przy zbiegu granic z Brazylią i Wenezuelą, albo jezioro w północnej Brazylii, w stanie Roraima, istniejące do roku 1790, kiedy to ruchy tektoniczne przerwały jego brzegi, o po- wierzchni 80 tys. km2; parima to w języku karibskim „wielkie jezioro”, to samo znaczenie ma manoa w języku arawak. 5 Rio Branco – najdłuższy prawy dopływ Rio Negro, w północnej Brazylii, długość 560 km, źródła na wyżynie Tapui na granicy Brazylii, Wenezueli i Gujany, płynie głównie na południe, wody mlecznej barwy, stąd nazwa rzeki (hiszp. – Biała). 6 El Dorado – legendarna kraina pełna złota i drogich kamieni, najczęściej umiej- scawiana nad jeziorem Guatavita w Kolumbii albo łączona z miastem Manõa nad jeziorem Parima, bezskutecznie poszukiwana przez wiele wypraw. 7 Mika (łyszczyk) – minerał skałotwórczy, uwodniony krzemian potasu, sodu, żelaza, manganu, glinu, magnezu, fluoru, litu lub ich różnych połączeń, charakteryzujący się doskonałą łupliwością wzdłuż jednej płaszczyzny na cienkie blaszki, krystalizu- jący w układzie jednoskośnym. ~ 246 ~ Tak naprawdę w Manaus nie ma nic z bajecznych bogactw owej mitologicznej stolicy El Dorado. To tylko miasto o mniej więcej pięciu tysiącach mieszkańców, wśród których jest co najmniej trzy tysiące pracowników władz i urzędów. Stąd pewna liczba budynków publicznych przeznaczonych dla tych funkcjonariuszy: siedziba izby ustawodawczej, pałac władz administracyjnych, gmachy urzędu skar- bowego, poczty, urzędu celnego, nie licząc szkoły średniej założo- nej w roku 1848 i szpitala utworzonego w roku 1851. Można dodać cmentarz, zajmujący wschodni stok wzgórza, na którym wzniesiono warownię przeciw piratom z Amazonki1, już zburzoną, a wtedy będzie wiadomo, jakie znaczenie mają instytucje cywilne miasta. Jeśli chodzi o budowle religijne, to trudno wymienić więcej niż dwie: kościółek Niepokalanego Poczęcia2 i kaplica Matki Boskiej Nieustającej Pomocy3, zbudowana obok pustego pola na wzniesie- niu panującym nad Manaus. To mało, jak na miasto pochodzenia hiszpańskiego. Do tych dwóch budowli należy jeszcze dodać klasztor karmelitów4, który spalił się w roku 1850 i pozostaje ruiną. Ludność Manaus nie przekracza liczby wskazanej wyżej, a oprócz funkcjonariuszy, pracowników władz i urzędów oraz żołnierzy, składa się ona głównie z kupców portugalskich i Indian pochodzących z różnych plemion znad Rio Negro. 1 Warownię o nazwie São José da Barra do Rio Negro zbudowali Portugalczycy w latach 1668-1669 dla obrony przed Holendrami z Surinamu; zarzucono ją mię- dzy rokiem 1785 a 1788, jej resztki rozebrano w roku 1875, na tym miejscu wznie- siono siedzibę rządu prowincji. 2 Kościółek Niepokalanego Poczęcia (właśc. Matki Boskiej Niepokalanego Poczęcia, Nossa Senhora da Conceição) – pierwotnie kaplica karmelitów zbudowana w roku 1695, pierwszy kościół w Manaus, na jej miejscu w roku 1791 zbudowano większy drewniany kościół, zniszczony przez pożar w roku 1850, w latach 1857-1878 wzniesio- no istniejącą do dziś budowlę, od roku 1946 jest ona katedrą. 3 Kaplica Matki Boskiej Nieustającej Pomocy (portug. Nossa Senhora dos Remédios) – kaplica zbudowana w roku 1818 na miejscu indiańskiego cmentarza, w latach 1901-1925 na jej miejscu wzniesiono istniejący do dziś kościół. 4 Karmelici założyli misję w Manaus w roku 1696, siedzibę mieli przy kościele Matki Boskiej Niepokalanego Poczęcia, wraz z nim padła pastwą pożaru, który wybuchł 2 lipca 1850 roku. Sumaumeira, owa gigantyczna roślina pokryta białą korą, o wielkiej kopule korony rozpościerającej się jak parasol nad gruzowatymi konarami. ~ 248 ~ Miasto przecinają trzy główne ulice, biegnące nieregularnie; no- szą nazwy znaczące w kraju mającym właściwy sobie koloryt: ulica Boga Ojca, ulica Syna Bożego i ulica Ducha Świętego. Poza tym po stronie zachodniej ciągnie się wspaniała aleja stuletnich drzew pomarańczowych, odbijająca skrupulatność architektów, którzy z miasta starego tworzyli nowe. Z tymi głównymi ulicami przeplata się sieć uliczek niebrukowa- nych, przeciętych kolejno czterema kanałami z drewnianymi kład- kami. W niektórych miejscach owe iguarapé1 doprowadzają swe ciemne wody na wielkie nieużytki, porośnięte chwastami i kwiatami o lśniących barwach: stanowią one wszakże naturalne skwery, ocienio- ne wspaniałymi drzewami, wśród których dominuje sumaumeira2, owa gigantyczna roślina pokryta białą korą, o wielkiej kopule korony rozpościerającej się jak parasol nad gruzowatymi konarami. Natomiast różnych domów prywatnych należy szukać wśród kil- kuset dość prostych chat, z których jedne są kryte dachówką, inne zaś krzyżującymi się liśćmi palm, z wysuniętymi jakby budkami wartow- niczymi i sklepami przed sobą, w większości prowadzonymi przez kupców portugalskich. A jacy są ludzie, których można zobaczyć w porze przechadzki, wychodzących zarówno z gmachów publicznych, jak też z owych domów? To wyniośle zachowujący się mężczyźni w czarnych sur- dutach, jedwabnych kapeluszach, wypastowanych lakierkach, jasnej barwy rękawiczkach, z diamentami w węzłach krawatów; kobiety w okazałych i krzykliwych toaletach, sukniach z falbanami, noszą- ce modne kapelusiki; wreszcie Indianie, którzy też podlegają pro- cesowi europeizacji, dążąc do zniszczenia wszystkiego, co w tej środkowej części dorzecza Amazonki mogłoby pozostać z kolorytu lokalnego. 1 Noszą one nazwy Iguarapé de São Raimundo, Manaus, dos Educandos, do Quaren- ta, Cachoeirinta. 2 Sumaumeira (sumaúma) – portugalska nazwa puchowca pięciopręcikowego (drze- wa kapokowego, Ceiba pentandra) z rodziny ślazowatych, występującego w Ame- ryce Łacińskiej i Afryce, wysokość do 70 m, kora jasna, gładka, daje włókno zwane kapokiem, bardzo lekkie, sprężyste i odporne na działanie wody. ~ 249 ~ Takie jest Manaus, które na potrzeby tej historii należało czytel- nikowi pobieżnie opisać. Tam podróż jangadą została tak tragicznie przerwana w samym środku swej długiej trasy, jaką miała pokonać; tam dojdzie już niedługo do dalszego rozwoju wydarzeń owej ta- jemniczej sprawy. Rozdział II Pierwsze chwile atychmiast po tym, jak zniknęło czółno, które zabrało Joama Garrala, czy raczej Joama Dacostę – należy zwrócić mu to na- N zwisko – Benito podszedł do Manoela. – Co z tego wiesz? – zapytał go. – Wiem, że twój ojciec jest niewinny! Tak! Niewinny! – powtó- rzył Manoel. – A także, że kiedy miał dwadzieścia trzy lata, został skazany na karę główną za zbrodnię, której nie popełnił! – Czy powiedział ci wszystko, Manoelu? – Wszystko, Benito! – odparł młodzieniec. – Uczciwy fazendeiro nie chciał niczego ze swej przeszłości ukrywać przed tym, który ma zostać jego drugim synem, kiedy tylko ożeni się z jego córką! – A dowód swej niewinności, czy mój ojciec zdoła go wreszcie przedstawić wszem wobec? – Dowodem tym, Benito, są całe dwadzieścia trzy lata życia ucz- ciwego i szanowanego, całe postępowanie Joama Dacosty, który przy- był, aby powiedzieć wymiarowi sprawiedliwości: „Oto ja! Nie chcę więcej wieść życia w fałszu! Nie chcę więcej kryć się pod nazwi- skiem niebędącym naprawdę moim! Skazaliście niewinnego! Unie- winnijcie go!”. – A mój ojciec… gdy mówił ci tak… czy choć na chwilę zwąt- piłeś, czy masz mu uwierzyć? – zawołał Benito. – Ani przez jedną chwilę, bracie! – odparł Manoel. Ręce dwóch młodych ludzi zwarły się w serdecznym ucisku. Potem Benito podszedł do padre Passanhy. – Padre – powiedział – zaprowadźcie moją matkę i siostrę do ich pokoi! Niech nie wychodzą z nich przez cały dzień! Nikt tu nie wątpi w niewinność mego ojca, nikt… wiecie przecież! Jutro matka i ja pój- dziemy do naczelnika policji. Nie odmówi nam zezwolenia na wi- ~ 251 ~ zytę w więzieniu. Nie! Byłoby to zbyt okrutne! Spotkamy się z ojcem i postanowimy, co trzeba zrobić, aby osiągnąć uzyskanie jego reha- bilitacji! Yaquita była niemal sparaliżowana, ale ta waleczna kobieta, w pierwszej chwili powalona nagłym ciosem, wkrótce się po nim podniesie. Yaquita Dacosta była taką samą kobietą, jaką byłaby Yaqui- ta Garral. Nie wątpiła w niewinność swego męża. Nie powstała w niej nigdy myśl, aby winić Joama Dacostę za poślubienie jej pod nazwiskiem nienależącym do niego. Myślała tylko o całym swym życiu w szczęściu przy tym uczciwym człowieku, niesprawiedliwie skazanym! Tak! Następnego dnia pójdzie do wrót więzienia i nie odej- dzie, dopóki się przed nią nie otworzą! Padre Passanha odprowadził ją z córką, która nie mogła powtrzy- mać łez, i cała trójka weszła do domu. Obaj młodzi ludzie zostali sami. – A teraz, Manoelu – powiedział Benito – powinienem poznać wszystko, co powiedział ci mój ojciec. – Nie mam przed tobą nic do ukrycia, Benito. – Po co Torrès przybył na pokład jangady? – Żeby sprzedać Joamowi Dacoście tajemnicę jego przeszłości. – Czyli kiedy spotkaliśmy Torrèsa w dżungli pod Iquitos, miał już uknuty plan nawiązania znajomości z moim ojcem? – Nie ma co do tego wątpliwości – odparł Manoel. – Łajdak ten zmierzał wtedy do fazendy z myślą dokonania niecnego szantażu, od dawna szykowanego. – A kiedy dowiedział się od nas, że mój ojciec z całą rodziną szy- kuje się do przekroczenia granicy, pospiesznie zmienił plan postę- powania…? – zapytał Benito. – Tak, Benito, gdyż znalazłszy się na ziemi brazylijskiej, Joam Dacosta musiałby być dużo bardziej na jego łasce niż za peruwiań- ską granicą. Oto dlaczego spotkaliśmy Torrèsa w Tabatindze, gdzie czekał, gdzie wypatrywał naszego przybycia. – I to ja zaproponowałem mu podróż jangadą! – zawołał Benito z gestem rozpaczy. ~ 252 ~ – Bracie – rzekł Manoel – nie rób sobie wyrzutów! Torrès do- łączyłby do nas prędzej czy później! Nie jest człowiekiem, który porzuciłby taki trop! Gdyby nie doczekał się nas w Tabatindze, zasta- libyśmy go w Manaus! – Tak, Manoelu, masz rację! Ale nie chodzi już o przeszłość… teraz idzie o teraźniejszość…! Precz z daremnym obwinianiem siebie! Pomyślmy raczej…! Mówiąc to, Benito potarł dłonią czoło, pragnąc odtworzyć wszyst- kie szczegóły tej smutnej sprawy. – Pomyślmy – zastanawiał się – skąd Torrès mógł wiedzieć, że mój ojciec został skazany przed dwudziestu trzema laty za tę ohyd- ną zbrodnię w Tijuco? – Nie wiem – odparł Manoel – lecz wszystko skłania mnie do myśli, że nie wie tego także twój ojciec. – A jednak Torrès znał nazwisko Garral, pod którym skrywał się Joam Dacosta? – Na pewno. – I wiedział, że to w Peru, w Iquitos, od tylu lat ukrywał się mój – Wiedział – potwierdził Manoel. – Ale skąd, tego zupełnie nie ojciec? pojmuję! – Ostatnie pytanie, Benito. Jaką propozycję złożył Torrès mo- jemu ojcu podczas krótkiej rozmowy, po której został wyrzucony? – Zagroził wydaniem Joama Garrala jako Joama Dacostę, jeśli ten odmówi uiszczenia zapłaty za jego milczenie. – Jakiej zapłaty…? – Zapłatą miała być ręka jego córki! – odparł Manoel bez wa- hania, ale blady z gniewu. – Ten łajdak śmiał…! – zawołał Benito. – Widziałeś, Benito, jak na to haniebne żądanie odpowiedział twój ojciec! – Tak, Manoelu, widziałem…! Jak uczciwy człowiek odpowia- da na zniewagę! Przegnał Torrèsa! Ale przegnanie go nie wystarcza! ~ 253 ~ Nie! To dla mnie za mało! To po donosie Torrèsa doszło do aresz- towania mojego ojca, prawda? – Tak! Po jego donosie! – A zatem – zawołał Benito, grożąc ręką w stronę lewego brze- gu rzeki – muszę odnaleźć Torrèsa! Trzeba się dowiedzieć, w jaki sposób poznał tę tajemnicę…! Musi mi wyznać, czy zna prawdzi- wego sprawcę tamtej zbrodni! Powie to…! A jeżeli odmówi… będę wiedział, co pozostanie mi uczynić! – Co pozostanie uczynić… tobie i mnie! – zawołał chłodniej, ale z nie mniejszym zdecydowaniem Manoel. – Nie… Manoelu… nie…! Tylko mnie! – Jesteśmy braćmi, Benito – odparł Manoel – i dlatego obaj mu- simy dokonać zemsty! wzruszona. Benito nie odpowiedział. W tej kwestii jego decyzja była nie- W tejże chwili pilot Araujo, który właśnie przyjrzał się stanowi rzeki, podszedł do obu młodych ludzi. – Zdecydowali panowie, czy jangada ma pozostać przycumo- wana przy wyspie Muras, czy też wpłynąć do portu w Manaus? – zapytał. Na to pytanie należało odpowiedzieć przed nocą i trzeba je było rozważyć od razu. Nowina o aresztowaniu Joama Dacosty musiała się już bowiem rozejść po mieście. Samym swoim charakterem pobudzała oczywi- ście ciekawość mieszkańców Manaus, nie sposób było wątpić. Czy jednak oprócz ciekawości nie mogła wywołać czegoś więcej prze- ciwko głównemu sprawcy zbrodni w Tijuco, która przecież spotkała się kiedyś z jakże wielkim rozgłosem? Czy nie należało się obawiać jakichś powszechnych wystąpień związanych z tą napaścią, która nie została dotąd odpokutowana? Po rozważeniu tej hipotezy czy nie lepiej byłoby zacumować jangadę przy wyspie Muras, na pra- wym brzegu rzeki, kilka mil od Manaus? Rozważano w tej sprawie argumenty za i przeciw. ~ 254 ~ – Nie! – zawołał Benito. – Pozostanie tutaj to jakby porzucenie mego ojca i zwątpienie w jego niewinność! Sprawiłoby to wrażenie, że boimy się stanąć po jego stronie! Należy popłynąć do Manaus, i to bez zwłoki! – Masz rację, Benito – stwierdził Manoel. – Wyruszamy! Araujo, kiwnąwszy z uznaniem głową, zajął się przygotowaniami do opuszczenia wyspy. Manewr ten wymagał sporej uwagi. Należało przeciąć ukośnie podwójny nurt Amazonki i Rio Negro i skierować się w stronę ujścia tego dopływu, otwierającego się dwanaście mil dalej na lewym brzegu. Cumy łączące tratwę z wyspą zostały zwolnione. Jangada, rzuco- na w nurt rzeki, zaczęła płynąć poprzecznie. Araujo, wykorzystując załamania nurtu rozbijającego się o cyple brzegu, mógł skierować ogromną jednostkę na pożądany kurs, w czym pomagały długie żer- dzie jego załogi. Dwie godziny później jangada znalazła się po drugiej stronie Ama- zonki, trochę powyżej ujścia Rio Negro, i to jej nurt zajął się teraz prowadzeniem tratwy do wnętrza rozległej zatoki otwierającej się na lewym brzegu tego dopływu. Wreszcie, o piątej wieczorem, jangada została mocno przycumo- wana wzdłuż tego brzegu, nie w samym porcie Manaus, którego nie zdołałaby osiągnąć bez zmagania się z dość szybkim prądem, ale nie- wiele poniżej małej mili od niego. Tratwa z pni spoczęła więc na czarnych wodach Rio Negro, przy dość wysokim brzegu najeżonym cecropiami o złocistobrązowych pączkach i bronionym żywopłotem z trzcin o sztywnych łodygach, zwanych froxas1, z których Indianie robią broń zaczepną. Kilku mieszkańców wałęsało się po brzegu. Bez wątpienia to ciekawość zawiodła ich aż na miejsce cumowania jangady. Wieść o aresztowaniu Joama Dacosty rozeszła się bez zwłoki, ale cieka- 1 Froxas (portug. frouxa – miękkie, słabe, luźne) – nie wiadomo, o jakie trzciny chodzi, główne gatunki występujące w Amazonii to osiągający 80 cm wysokości Paspalum vaginatum oraz różne gatunki z rodziny Echinodorus. Kilku mieszkańców wałęsało się po brzegu. Bez wątpienia to ciekawość zawiodła ich aż na miejsce cumowania jangady. ~ 256 ~ wość owych ludzi nie popychała ich do natarczywości, zachowy- wali się powściągliwie. Zamiarem Benita było zejście na ląd jeszcze tego samego wie- czora. Manoel mu to odradzał. – Poczekaj do jutra – powiedział. – Nadchodzi noc i nie powinni- śmy opuszczać jangady! – Zgoda! Do jutra! – odparł Benito. W tejże chwili Yaquita wyszła z chaty w towarzystwie córki i pa- dre Passanhy. Choć Minha była jeszcze we łzach, twarz jej matki była sucha, całą swą postacią wyrażała energię i zdecydowanie. Wy- czuwało się, że żona była gotowa na wszystko, tak na spełnienie swych obowiązków, jak i na skorzystanie z przysługujących jej praw. Yaquita podeszła powoli do Manoela. – Manoelu – powiedziała – wysłuchaj, co ci powiem, gdyż chcę wyrazić to, co każe mi wyznać moje sumienie. – Wysłucham panią! – odparł Manoel. Yaquita spojrzała mu w twarz. – Wczoraj po rozmowie, jaką miałeś z Joamem Dacostą, moim mężem, przyszedłeś do mnie i nazwałeś mnie matką! Wziąłeś Minhę za rękę i powiedziałeś jej: żono! Wiedziałeś już wtedy wszystko, a przeszłość Joama Dacosty została ci odsłonięta! – Tak – odparł Manoel – i niech mnie Bóg ukarze, jeśli się wte- dy zawahałem…! – Dobrze, Manoelu – stwierdziła Yaquita – ale wtedy Joama Dacosty jeszcze nie zaaresztowano. Teraz sytuacja jest już inna. Choć niewinny, mój mąż jest w rękach sprawiedliwości; jego prze- szłość została publicznie odsłonięta; Minha jest córką skazanego na karę śmierci… – Minha Dacosta czy Minha Garral, co za różnica dla mnie! – krzyknął Manoel, który nie mógł się dłużej powstrzymać. – Manoelu! – szepnęła dziewczyna. I na pewno by zemdlała, gdyby ramiona Liny jej nie podtrzymały. – Matko, jeśli nie chcesz jej zabić – powiedział Manoel – nazwij mnie swoim synem! W tej chwili Yaquita wyszła z chaty w towarzystwie córki i padre Passanhy. ~ 258 ~ – Mój synu! Moje dziecko! To było wszystko, co zdołała odrzec Yaquita, i łzy, z tak wielkim trudem dławione, trysnęły z jej oczu. Wszyscy wrócili do domu, ale choćby jedna godzina snu nie skróciła tej uczciwej, jakże okrutnie doświadczonej rodzinie spędzonej przez nią długiej nocy! Chcesz przeczytać dalszą część? Zapraszamy do księgarni!

Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Pobierz darmowy fragment (epub)

Gdzie kupić całą publikację:

Jangada. Część 2 Pierwszy pełny przekład
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: