Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00575 010214 16890102 na godz. na dobę w sumie
Jesienne monodramaty - ebook/pdf
Jesienne monodramaty - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 134
Wydawca: Self Publishing Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-62963-04-1 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> obyczajowe >> nowele
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Cztery monodramy: „Rozczarowanie”, „Zawszetko”, „Burza piaskowa” i „Lustro”. O kobietach, dla kobiet… O naszych rozmowach…Rozmawiamy trochę wierszem, trochę prozą. Głównie same ze sobą.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Zostawiłam ich wszystkich w tym holu bez słowa i przyszłam do tego baru. Pij(cid:266) drinka, nie czuj(cid:266) si(cid:266) rozczarowana, ogl(cid:261)dam torebk(cid:266) od Prady… ładna, zawsze na ni(cid:261) chorowałam, to i wyzdrowieć pora, skoro mam j(cid:261) ju(cid:298) jak lekarstwo. Co mam zrobić? „Jeszcze raz to samo”, powiedziałam gło(cid:286)no, ni to do barmana, ni to do własnych my(cid:286)li… Jak nisko mo(cid:298)na upa(cid:286)ć, ile kopniaków w brzuch zaliczyć, choćby tylko wirtualnych..? Ile razy trzeba dostać w twarz, choćby teoretycznie, (cid:298)eby przestało to ju(cid:298) boleć i w twarzy i gdzie(cid:286) tam w (cid:286)rodku w człowieku w takim miejscu, w którym zbieraj(cid:261) si(cid:266) wszystkie krzywdy, bóle i rozczarowania..? Stoj(cid:261) tam w holu i co robi(cid:261)? Czy Darek co(cid:286) tłumaczy dziewczynkom? Czy udaje, (cid:298)e nie zna tego małego chłopca? Nawet nie zauwa(cid:298)yłam z kim był ten mały. Jedyne, co zauwa(cid:298)yłam, to jego niebieskie oczy Darka na roze(cid:286)mianej małej twarzyczce… Co mam zrobić? Wiem. Posiedz(cid:266) tu jeszcze troch(cid:266), potem zadzwoni(cid:266) po taksówk(cid:266) i pojad(cid:266) do naszego mieszkania (nie domu), bo strasznie mnie te zakupy umordowały… Wszystko mamy w (cid:298)yciu na chwil(cid:266) Tylko chwil(cid:266) (cid:298)yj(cid:261) motyle Chwil(cid:266) kwitnie ki(cid:286)ć bzu Chwil(cid:266) jeste(cid:286)my tu My(cid:286)lisz, (cid:298)e (cid:298)ycie długo trwa Bo a(cid:298) cztery pory rok ma Bo ma dwana(cid:286)cie miesi(cid:266)cy Dni miesi(cid:261)c ma jeszcze wi(cid:266)cej 21 Wszystko mija jak letnia burza Szybko wi(cid:266)dnie jak biała ró(cid:298)a Z wiatrem si(cid:266) rozwiewa Odchodzi, przebrzmiewa Nasze (cid:298)ycie tak krótko trwa Chocia(cid:298) cztery pory rok ma Choć ma dwana(cid:286)cie miesi(cid:266)cy Dni miesi(cid:261)c ma jeszcze wi(cid:266)cej 22 ZAWSZETKO   23 24 Czy zastanawiały(cid:286)cie si(cid:266) kiedy(cid:286) nad słowem „zawsze”? No wiem, (cid:298)e nie wiadomo o co z nim chodzi, ale wiem te(cid:298), (cid:298)e od jakiego(cid:286) czasu jest jakby coraz bli(cid:298)ej… A jego brat-bli(cid:296)niak opozycjonista, „nigdy”, te(cid:298) mocno si(cid:266) przybli(cid:298)ył… Mo(cid:298)e to gmatwam, ale pewnie wiecie o co chodzi. Choćby o co(cid:286) tak fundamentalnego jak miło(cid:286)ć. Czy ju(cid:298) nigdy nie poczujemy tego dreszczu, nie urosn(cid:261) nam te skrzydła, które mogłyby przenie(cid:286)ć nas do Krainy Wiecznej Szcz(cid:266)(cid:286)liwo(cid:286)ci, gdyby nie to, (cid:298)e zawsze co(cid:286) staje na przeszkodzie..? A to jaka(cid:286) (cid:298)ona, a to jaka(cid:286) młodsza kochanka… Ju(cid:298) nigdy nie b(cid:266)dziemy przewracać si(cid:266) z boku na bok nie mog(cid:261)c zasn(cid:261)ć z powodu niemo(cid:298)no(cid:286)ci interpretacji tych kilku słów, które rzucił mi(cid:266)dzy wierszami? Czy ju(cid:298) nigdy nie b(cid:266)dziemy biegły na ka(cid:298)dy telefon, nie b(cid:266)dziemy trzymały za r(cid:266)k(cid:266) i tłumaczyły si(cid:266) za niedobry (cid:286)wiat? Czy ju(cid:298) nigdy nie damy si(cid:266) złupić, oszukać i zdradzić? Ju(cid:298) nie oczekiwać, nie wietrzyć po(cid:286)cieli, nie chodzić do kosmetyczki i nie mieć nadziei? Zapadła chwila ciszy, a po niej co(cid:286) jakby zdziwienie na Waszych twarzach, zdziwienie, (cid:298)e oto tak niepoj(cid:266)te i zostawione w k(cid:261)cie słowo, nagle nabrało jakiego(cid:286) wymiaru, jakiego(cid:286) bli(cid:298)szego czy przybli(cid:298)onego wymiaru… Bo przecie(cid:298) nawet jakby(cid:286)my miały sto lat, to i tak w (cid:286)rodku, w duszy, jeste(cid:286)my wiecznie czekaj(cid:261)ce, naiwne i pełne nadziei… I czekamy, jak te kretynki, a(cid:298) co(cid:286) si(cid:266) zdarzy, a(cid:298) przyb(cid:266)dzie ten rycerz w l(cid:286)ni(cid:261)cej zbroi i zmieni nasze (cid:298)ycie, które, jakby nie patrzeć, same sobie namalowały(cid:286)my takie jakie jest. Ale czasem te(cid:298) czekamy a(cid:298) kto(cid:286) przestanie zmieniać nasze (cid:298)ycie… Czekamy, czekamy, czekamy… 25 (cid:297)ycie jest nieustaj(cid:261)cym czekaniem: na (cid:286)wi(cid:266)ta, na dorosło(cid:286)ć, na wakacje, na bal, tego jedynego spotkanie, na pier(cid:286)cionek, ze (cid:286)wiecami kolacj(cid:266), Na zaszczyty, na karier(cid:266) bajeczn(cid:261), na to dziecko, co si(cid:266) wkrótce narodzi, efekt diety na figur(cid:266) konieczn(cid:261), a(cid:298) plon z ziarna zasianego powschodzi… A(cid:298) si(cid:266) sko(cid:276)czy, a(cid:298) doro(cid:286)nie, odejdzie, a(cid:298) si(cid:266) zagoi, a(cid:298) boleć przestanie… A(cid:298) i t(cid:266)sknota i cierpienie przejdzie – by być wreszcie na nic czekaniem… krótsze, a wi(cid:266)c i to cholerne czekanie te(cid:298)! Dobrze, (cid:298)e my jednak nie rozumiemy tego mimo stara(cid:276). Czy „zawsze” jest dłu(cid:298)sze czy krótsze, czy bli(cid:298)sze czy dalsze, to i tak nie wiadomo o co w tym wszystkim zawsze kaman. No to teraz wielka ulga! „Zawsze” jest ju(cid:298) bli(cid:298)ej, jest W pewnym miejscu „zawsze” zawsze l(cid:261)dujemy na marginesie (cid:298)ycia i nikogo nie obchodz(cid:261) nasze dywagacje na jakikolwiek temat, a co dopiero na temat, na który faktycznie mamy co(cid:286) do powiedzenia… Nie mamy ju(cid:298) ochoty na (cid:286)wiadome decyzje, a niech tam! A niech si(cid:266) dzieje jak chce! Samo si(cid:266) dzieje, samo nami obraca jak …w przer(cid:266)blu… Całe mnóstwo naszych (cid:286)wiadomych przemy(cid:286)lanych decyzji obróciło si(cid:266) w to, co si(cid:266) teraz w tym przer(cid:266)blu obraca… Ale przecie(cid:298) Wy to wszystko wiecie, znacie, widziały(cid:286)cie, posmakowały(cid:286)cie, dotkn(cid:266)ły(cid:286)cie, d o (cid:286) w i a d c z y ł y (cid:286) c i e! 26 Wiecie ju(cid:298), tak jak ja, to wszystko, znacie te wszystkie durne tajemnice babskiego wszech(cid:286)wiata, tylko nie chcecie o nich gadać! Bo i o czym, jak wszystko takie oczywiste… Wiele mówi(cid:266) od niechcenia, choć wci(cid:261)(cid:298) mniej do powiedzenia, takie wszystko oczywiste… Wszystko znam, wszystko widziałam, gdzie(cid:286) słyszałam, kiedy(cid:286) miałam, wspomnie(cid:276) mam przydług(cid:261) list(cid:266)… Co swoje wiem, co swoje znam, a mo(cid:298)e Tobie troch(cid:266) dam, jeszcze du(cid:298)o mi zostanie… Ty mo(cid:298)esz zrobić z tym co chcesz, troch(cid:266) zapomnij, troch(cid:266) bierz… Cud, (cid:298)e jest kto(cid:286) ch(cid:266)tny na nie… No tak, ale cuda zdarzaj(cid:261) si(cid:266) rzadko! Chocia(cid:298) my zawsze (!) chcemy je widzieć we wszystkich dotykaj(cid:261)cych nas zdarzeniach. Czasami wi(cid:266)c znajduje si(cid:266) kto(cid:286) „ch(cid:266)tny na nie”… I znowu wierzymy w „zawsze”, tylko mo(cid:298)e ju(cid:298) takie mniejsze, takie krótsze, takie chudsze, ubo(cid:298)sze… Takie „zawszetko” ju(cid:298) wła(cid:286)ciwie… I budujemy z rozmachem nasze zawszetko, d(cid:296)wigamy, modelujemy… Nie zwa(cid:298)amy na to, (cid:298)e z tym ktosiem nie mamy wspólnej przeszło(cid:286)ci, (cid:298)e brakuje nam zda(cid:276) zaczynaj(cid:261)cych si(cid:266) od :”A pami(cid:266)tasz..?” Przecie(cid:298) to ju(cid:298) nie o „zawsze” chodzi, tylko o „zawszetko”, wi(cid:266)c wspólna przeszło(cid:286)ć musi być krótka, szybko si(cid:266) buduje, a ta poprzednia równie szybko rozmazuje si(cid:266) w pami(cid:266)ci i ulatuje… 27 Szukałam wci(cid:261)(cid:298) metody, która zanurzy tak przeszło(cid:286)ć w niech(cid:266)ci, a(cid:298) zrobi si(cid:266) w pami(cid:266)ci dziura przykryta kołdr(cid:261) niepami(cid:266)ci. Ziemia i niebo przemijało, burzyłam wci(cid:261)(cid:298) i budowałam, ale zapomnieć si(cid:266) nie chciało, chocia(cid:298) ogromnie si(cid:266) starałam. Min(cid:266)ły jedne, drugie (cid:286)wi(cid:266)ta, kolejna zima mrozem zetnie... Czego to miałam nie pami(cid:266)tać? Zapomniałam czego kompletnie... Niektóre jednak rzeczy siedz(cid:261) w nas, jak te kamienie nerkowe i ci(cid:261)(cid:298)(cid:261) latami… I troch(cid:266) si(cid:266) przykurz(cid:261), ale jakie(cid:286) niespodziewane hasło nagle je odkurza i uwieraj(cid:261) znowu, jakby nie min(cid:266)ło tyle (cid:298)ycia… (cid:298)ebra Adama… Nie zwrócił uwagi na to, (cid:298)e (cid:298)ebro to tak istotny element człowieka. M(cid:266)(cid:298)czy(cid:296)nie zabrał przez to tak wiele… I to tego, co sprawiło, (cid:298)e nawet nie wiedz(cid:261) o tym, jacy s(cid:261) niekompletni… No, a nas obarczył tym dodatkowym (cid:298)ebrem, (cid:298)eby(cid:286)my miały co d(cid:296)wigać od pocz(cid:261)tku… Od pocz(cid:261)tku, od czasów, kiedy wkładaj(cid:261) nam szufl(cid:261) do głowy, (cid:298)e musimy zawsze (!) być grzeczne, poprzez te czasy, kiedy same rodzimy małe dziewczynki i krzywdzimy je w taki sam sposób… No bo przecie(cid:298) nie znamy innych sposobów! Pan Bóg chyba troch(cid:266) zlekcewa(cid:298)ył problem stwarzaj(cid:261)c nas z 28 My, dzieci kalekie matek kalekich, kalekie dzieci na (cid:286)wiat wydajemy. By si(cid:266) nie spełniło, do miejsc dalekich uciekamy, ale nie uciekniemy. Nie uciekniemy, bo kalectwo jest w nas, zadane genem i strasznym cierpieniem. Pr(cid:266)dzej czy pó(cid:296)niej nadchodzi wreszcie czas, by obdarzyć nim nowe pokolenie. Oni, my(cid:286)l(cid:261)c, (cid:298)e chorob(cid:266) wylecz(cid:261), ufaj(cid:261)c, (cid:298)e im nie zrobi(cid:261) nic złego, tym, co dostali, swe dzieci skalecz(cid:261)... Nie maj(cid:261) przecie(cid:298) niczego innego. szybko staj(cid:261) si(cid:266) du(cid:298)ymi dziewczynkami, a ten krótki czas i tak w połowie przegapiamy, zaj(cid:266)te sprawami, które nie uciekn(cid:261) tak szybko, albo wcale. Ale wtedy o tym nie wiemy. Dziewczynki rosn(cid:261) obok nas, chc(cid:261) być niegrzeczne, ale my wiemy, (cid:298)e to niedobrze, wi(cid:266)c strofujemy je, pilnujemy, poprawiamy… My gotujemy, sprz(cid:261)tamy, pierzemy i w mi(cid:266)dzyczasie rzucamy okiem zdziwione jakie ju(cid:298) du(cid:298)e te nasze małe dziewczynki… No i uciekło nam co(cid:286) wa(cid:298)nego bezpowrotnie! Jak wiele rzeczy przedtem i potem… Jak (cid:298)ycie, które nam bezpowrotnie ucieka… Czas jest kul(cid:261) jak Ziemia i jak Ziemia si(cid:266) kr(cid:266)ci… Naszych matek wspomnienia odtwarzamy z pami(cid:266)ci… Mamy te małe dziewczynki tak krótko, bo one bardzo 29 A potem mamy to uczucie niespełnienia i oczekiwania Płyn(cid:261) zimy i lata, to co im, nam si(cid:266) zdarza… Tak od pocz(cid:261)tku (cid:286)wiata historia si(cid:266) powtarza… Córki w matki zmienia czas, rze(cid:296)bi zmarszczki na twarzy… Co, z naszych matek, jest w nas – naszym córkom si(cid:266) zdarzy… bezsensownego… Czasem, kiedy nie mo(cid:298)emy ju(cid:298) ud(cid:296)wign(cid:261)ć tego balastu, który obci(cid:261)(cid:298)a nasze skrzydła, kiedy nie mo(cid:298)emy ju(cid:298) znie(cid:286)ć tych ła(cid:276)cuchów, które motaj(cid:261) nasz(cid:261) dusz(cid:266) i wytrzymać tego bólu skurczonego serca – wybieramy jakie(cid:286), z reguły mało sensowne, rozwi(cid:261)zanie. Najpro(cid:286)ciej spu(cid:286)cić si(cid:266) na chemi(cid:266)… A to w postaci małych białych tabletek, a to w postaci płynnej, zalewaj(cid:261)c ni(cid:261) my(cid:286)li, uczucia i lód na dnie szklanki… Tylko, (cid:298)e to niczego nie rozwi(cid:261)zuje, niestety, bo nie tak nale(cid:298)y si(cid:266) wzi(cid:261)ć za t(cid:266) stajni(cid:266) Augiasza, któr(cid:261) na jakim(cid:286) zakr(cid:266)cie, staje si(cid:266) (cid:298)ycie ka(cid:298)dej z nas… Wnosz(cid:266) o przedłu(cid:298)enie terminu przydatno(cid:286)ci, o to, bym mogła być sob(cid:261) i całkiem kim(cid:286) innym, o unurzanie si(cid:266) co noc w ognistej miło(cid:286)ci, by zdarzyły si(cid:266) rzeczy, co zdarzyć si(cid:266) powinny… 30 Wnosz(cid:266) o spokój ducha i o spokój sumienia, i o to, abym przestała czekać nadaremnie… Och, jak ja wiele jeszcze rzeczy mam do zrobienia… Wi(cid:266)kszo(cid:286)ć z nich, niestety, zale(cid:298)y tylko ode mnie… przewa(cid:298)nie sobie zaprzecza i wydaje nam si(cid:266), (cid:298)e jednak ten przer(cid:266)bel – to jest to! (cid:297)e kto(cid:286) czy co(cid:286) ci(cid:261)gnie za sznurki przywi(cid:261)zane do naszych ko(cid:276)czyn, serca, ba! nawet rozumu! Tak, nie bójmy si(cid:266) tego! Rozum te(cid:298) czasem odwieszamy na kołku i utleniamy si(cid:266) na mentalne blondynki… Bo tak łatwiej, wygodniej, spokojniej… Ale (cid:298)ycie nie jest od tego, (cid:298)eby było łatwo, wygodnie i spokojnie! Czasem zupełnie na odwrót! Zawsze (!) lepiej sobie z tego zdawać spraw(cid:266), chocia(cid:298) (cid:298)ycie Wydaje si(cid:266) nam, (cid:298)e to normalne, (cid:298)e sobie tak (cid:298)yjemy, chodzimy, (cid:286)piewamy czy przeklinamy, odprowadzamy córki do przedszkola, mamy pełn(cid:261) lodówk(cid:266), telefony działaj(cid:261), szafa gra! I, (cid:298)e tak b(cid:266)dzie zawsze! Mamy takie poczucie bezpiecze(cid:276)stwa, poczucie niezmienno(cid:286)ci. Ale te nasze córeczki dorastaj(cid:261) z pr(cid:266)dko(cid:286)ci(cid:261) (cid:286)wiatła, ani si(cid:266) obejrzymy, a ju(cid:298) maj(cid:261) swoje małe córeczki, u nas w lodówce hula wiatr, a telefon jest nie zawsze zapłacony w terminie… I, tak na zawołanie, trudno sobie przypomnieć, co robiły(cid:286)my w tym tak zwanym mi(cid:266)dzyczasie… Nasze małe córeczki s(cid:261) ju(cid:298) nie-naszymi du(cid:298)ymi córeczkami, maj(cid:261) swoje balasty i kotwice, s(cid:261) grzeczne, tak jak uczyły(cid:286)my, dla naszych przyjaciół i nieprzyjaciół… Czy pociesza Was to, (cid:298)e ich córeczki te(cid:298) b(cid:266)d(cid:261) miłe dla ich nieprzyjaciół? Nie bardzo… A tak b(cid:266)dzie, bo przecie(cid:298) wezm(cid:261) nauk(cid:266) grzeczno(cid:286)ci od swoich grzecznych (czyt. bezwolnych, niekłopotliwych, bezkonfliktowych, nie sprawiaj(cid:261)cych nikomu zawodu) matek. 31 I tak to wła(cid:286)nie wpływamy na kształt wszech(cid:286)wiata! Wpierw walczymy o niepodległo(cid:286)ć, potem d(cid:261)(cid:298)ymy do podległo(cid:286)ci, ewentualnie w kolejno(cid:286)ci odwrotnej. Oczy przymykam, w senno(cid:286)ć umykam, dziwne postacie wychodz(cid:261) z ukrycia: jak łzy rozt(cid:266)czone, (cid:286)wiatem nie zm(cid:266)czone – kobiety mojego (cid:298)ycia… Li(cid:286)cie pordzewiały, one posiwiały, odfruwaj(cid:261) w gwiazd swoich manowce, bezmiło(cid:286)ć rozpi(cid:266)kniaj(cid:261), litanie odmawiaj(cid:261), grzej(cid:261) stopy i topi(cid:261) lodowce… Szeptem ukołysz(cid:261) i otul(cid:261) cisz(cid:261), osusz(cid:261) moje łzy nad ranem, niczego si(cid:266) nie boj(cid:261), czekolad(cid:261) napoj(cid:261)… takie pi(cid:266)kne, a z mgły utkane… W ko(cid:276)cu i tak co by(cid:286)my nie zrobiły – b(cid:266)dzie (cid:296)le… Choć mo(cid:298)na by powiedzieć to tak: „W ko(cid:276)cu i tak co by(cid:286)my zrobiły – b(cid:266)dzie dobrze”. Kwestia optyki. A efekt ten sam… 32
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Jesienne monodramaty
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: