Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00578 010458 11032798 na godz. na dobę w sumie
Język. Wprowadzenie do badań nad mową - ebook/pdf
Język. Wprowadzenie do badań nad mową - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 243
Wydawca: UNIVERSITAS Język publikacji: polski
ISBN: 97883-242-1427-3 Rok wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> praktyczna edukacja, samodoskonalenie, motywacja
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Po raz pierwszy wydana w 1921 roku, czyli przed niemal stu laty, książka Edwarda Sapira o oryginalnym tytule Language: An introduction to the study of speech uznawana jest za jedno z najważniejszych dzieł w historii językoznawstwa. Można się w niej doszukać nie tylko zalążków słynnej hipotezy Sapira-Whorfa o relatywizmie językowym, ale również źródeł inspiracji dla późniejszych wybitnych badaczy. Przede wszystkim jednak Languag to książka fascynująca sama w sobie, zawierająca rozmaite, wciąż zaskakująco aktualne, obserwacje na temat natury języka i komunikacji międzyludzkiej, traktująca język przede wszystkim jako charakterystyczną dla ludzi umiejętność pozostającą w relacji z innymi przejawami człowieczeństwa. Jak pisze sam autor: Przede wszystkim chcę pokazać, czym dla mnie jest język, jak zmienia się on w czasie i przestrzeni i jaki jest jego związek […] z myśleniem, historią, rasą, kulturą, sztuką.

Język. Wprowadzenie do badań nad mową zabiera Czytelnika w fascynującą podróż meandrami „mowy”, prezentując z jednej strony wciąż zadziwiająco aktualne uogólnienia dotyczące jej natury, a z drugiej - niepowtarzalną różnorodność językowych faktów, pochodzących ze wszystkich zakątków świata. Przede wszystkim jednak ukazuje myśl autora w postaci czystej, nieprzetworzonej przez późniejsze szkoły i koncepcje językoznawcze, którą dzięki niniejszemu wydaniu polski czytelnik ma okazję wreszcie poznać.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

ISBN 97883-242-1427-3 Wstęp 5 Spis treści Od tłumacza i redaktora . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .  9 Wstęp . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .  13 I. Wprowadzenie: definicja języka  . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .  15 Język jako funkcja kulturowa, a nie dziedziczona biologicznie. Nieskuteczność wykrzyknikowej i imitacyjnej teorii pochodze- nia mowy. Definicja języka. Psychologiczne podstawy mowy. Po- jęcia i język. Czy możliwa jest myśl bez języka? Skróty i przesu- nięcia procesu mówienia. Uniwersalna natura języka. II. Elementy mowy  . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .  34 Dźwięki nie do końca elementami mowy. Wyrazy i znaczące składniki wyrazów (elementy rdzenne i gramatyczne). Typy wyrazów. Wyraz jako jednostka formalna, a nie funkcjonalna. Wyraz jako byt psychologicznie rzeczywisty. Zdanie. Poznaw- cze, wolicjonalne i emocjonalne aspekty mowy. Tony emocjo- nalne słów. III. Dźwięki języka  . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .  51 Mnogość możliwych dźwięków. Organy mowy i ich rola w wy- twarzaniu dźwięków mowy: płuca, struny głosowe, nos, ja- ma ustna i jej części. Artykulacja samogłosek. Miejsce i spo- sób artykulacji spółgłosek. Fonologia języka. „Wartość” głosek. Wzorce fonetyczne. IV. Forma w języku: procesy gramatyczne  . . . . . . . . . . . . . .  65 Procesy formalne a funkcje gramatyczne. Skrzyżowanie dwóch koncepcji. Sześć głównych typów procesów gramatycznych. 6 Spis treści Szyk wyrazów jako metoda. Tworzenie złożeń z elementów rdzennych. Afiksacja: prefiksy i sufiksy; interfiksy. Oboczność samogłoskowa; oboczność spółgłoskowa. Reduplikacja. Funk- cjonalne różnice akcentu i tonu. V. Forma w języku: pojęcia gramatyczne  . . . . . . . . . . . . . . .  91 Analiza typowego zdania w języku angielskim. Typy pojęć ilustro- wanych przez analizowane zdanie. Brak konsekwencji w wyraża- niu analogicznych pojęć. Jak to samo zdanie może być wyrażone w innych językach za pomocą pojęć dobieranych i grupowanych w inny sposób. Pojęcia konieczne i niekonieczne. Mieszanie pojęć czysto relacyjnych z bardziej konkretnymi pojęciami drugorzęd- nymi. Forma dla formy. Podział pojęć językowych: podstawowe bądź konkretne, derywacyjne, konkretne relacyjne, czysto rela- cyjne. Tendencja do płynnego przechodzenia z jednego typu do drugiego. Kategorie wyrażane w rozmaitych systemach grama- tycznych. Szyk wyrazów i akcent jako zasady tworzące powiąza- nia w zdaniu. Związek zgody. Części mowy: brak możliwości de- finitywnego podziału; rzeczownik i czasownik. VI. Typy struktur językowych  . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .  130 Możliwości klasyfikacji języków. Trudności klasyfikacyjne. Podważenie zasadności podziału na języki formalne i pozba- wione formy. Niepraktyczność podziału według procesów for- malnych. Podział oparty na stopniu zsyntetyzowania. Flek- syjność i aglutynacyjność. Fuzja i symbolizm – wykorzystanie w języku. Aglutynacja. Fleksyjność jako termin mylący. Pro- pozycja trójpodziału według następujących kryteriów: typy wyrażanych pojęć; główna technika formotwórcza; stopień zsyntetyzowania. Cztery podstawowe typy pojęć. Zestawienie przykładów w tabeli. Historyczny test zasadności zapropono- wanej klasyfikacji pojęciowej. VII. Język jako twór historyczny: zmiana językowa  . . . . .  157 Zmienność języka. Różnice indywidualne i dialektalne. Zmiana zachodząca w czasie: prąd zmiany językowej. Jak powstają dia- lekty. Rodziny językowe. Kierunek zmiany językowej. Tenden- cje w przykładowym zdaniu angielskim. Wątpliwości użytkow- nika jako wskazówki kierunku zmiany. Tendencje wyrównujące w języku angielskim. Zanik deklinacji. Dążenie do ustalonej po- zycji w zdaniu. Dążenie do nieodmienności wyrazów. Spis treści 7 VIII. Język jako twór historyczny: prawa fonetyczne . . . .  182 Podobieństwa zmian językowych w spokrewnionych języ- kach. Ilustracja praw fonetycznych na przykładzie pewnych angielskich i niemieckich głosek. Regularność praw fonetycz- nych. Przesunięcia głosek bez naruszania wzorca fonetycz- nego. Trudności w wyjaśnianiu natury zmian fonetycznych. Przekształcenia angielskich i niemieckich samogłosek. Wpływ morfologii na zmianę fonetyczną. Wyrównywanie analogicz- ne jako sposób na nieregularności spowodowane działaniem praw fonetycznych. Nowe cechy morfologiczne wypływające ze zmiany fonetycznej. IX. Jak języki oddziałują na siebie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .  204 Wpływ językowy spowodowany kontaktem kulturowym. Za- pożyczanie. Odporność na zapożyczanie. Fonetyczne zmiany w zapożyczeniach. Wzajemne wpływy fonetyczne sąsiednich języków. Zapożyczenia morfologiczne. Podobieństwa morfolo- giczne jako dowody pokrewieństwa. X. Język, rasa, kultura . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .  219 Naiwne przekonanie o pokrywaniu się podziałów językowych z podziałami rasowymi i kulturowymi. Rasa i język nie mu- szą się pokrywać. Granice kulturowe i językowe nie są iden- tyczne. Zbieżność podziałów językowych z podziałami rasowy- mi i kulturowymi jako następstwo czynników historycznych, a nie psychologicznych. Język w żaden „głęboki” sposób nie odzwierciedla kultury. XI. Język a literatura . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .  232 Język jako materiał bądź medium literatury. Literatura mo- że działać na uogólnionej płaszczyźnie językowej lub być nie- rozerwalnie związana z konkretnym językiem. Język jako ko- lektywna sztuka. Naturalne zalety i ograniczenia estetyczne różnych języków. Styl jako pochodna zasadniczych cech języka. Zależność prozodii od systemu fonetycznego języka. Od tłumacza i redaktora Książka Edwarda Sapira pt. Language: An Introduction to the Study of Speech została po raz pierwszy wydana w 1921 ro- ku, a więc przed niemal stu laty. To, że po tak długim czasie ukazuje się ona w przekładzie polskim, może budzić zdziwienie. Dlatego też na wstępie chciałyśmy wyjaśnić, dlaczego polskie wy- danie dzieła miałoby być w ogóle pożądane, jak również podać kilka wskazówek, jak należy tę książkę czytać, by wydobyć z niej to, co z założenia autor chciał nam przekazać. Po pierwsze, Language to jedno z ważniejszych dzieł w hi- storii językoznawstwa, w którym nie tylko można się doszukać zalążków słynnej hipotezy Sapira-Whorfa, ale które inspirowało i nieustannie inspiruje badaczy do tworzenia nowych teorii języ- ka. Bez wątpienia więc studenci językoznawstwa powinni je po- znać jako swego rodzaju kamień milowy na drodze rozwoju my- śli językoznawczej. Po drugie, Language to książka o języku fascynująca sama w sobie, która zawiera rozmaite, wciąż zaskakująco aktualne, obserwacje na temat natury języka i komunikacji międzyludz- kiej, traktując język przede wszystkim jako charakterystyczną dla ludzi umiejętność pozostającą w relacji z innymi przejawa- mi człowieczeństwa (jak choćby religią czy „rasą”). Książka za- dziwiająca rozmachem w poszukiwaniu z jednej strony uogól- nień (choćby w zaproponowanej przez Sapira typologii języków), a z drugiej ukazująca niesłychaną wrażliwość autora na różno- 10 Od tłumacza i redaktora rodność i niepowtarzalność językowych faktów (bogaty materiał ilustrujący poszczególne wywody pochodzi z dziesiątków języ- ków wszystkich kontynentów). Umiejętność jednoczesnego za- chowania tych dwu, zdawałoby się przeciwstawnych, punktów widzenia wynika niewątpliwie z ciągłego przyjmowania przez autora postawy badawczej empiryka nie wahającego się jedno- cześnie sięgać do własnych intuicji i odwoływać się do intro- spekcji. Nasze decyzje przy pracy nad tłumaczeniem i redakcją ni- niejszej książki wypływały z pragnienia, aby uczynić zadość po- wyższym aspektom – by Czytelnik dostał do rąk książkę będącą zarówno materiałem historycznym, jak i źródłem wiedzy języ- koznawczej. Decyzje te wyjaśniamy poniżej, mając nadzieję, że dzięki temu lektura książki stanie się jak najbardziej świadoma i pozwoli na wyniesienie z niej jak najwięcej. Przede wszystkim więc postanowiłyśmy kierować się Schle- iermacherowską ideą przybliżania czytelnika do autora. Sapir był i jest cytowany w wielu pracach językoznawczych, jego po- glądy wykorzystywane są do budowy nowych teorii – wszystkie te opracowania przybliżają Sapira do współczesnego człowieka, korzystają z jego myśli w sposób taki, by pasowała do konkret- nych celów. Niniejsza książka prezentuje tę myśl samą w sobie – w postaci takiej, jaką przyjęła 90 lat temu. Niektóre wiadomo- ści w niej zawarte będą więc nieaktualne, niektóre stwierdzenia zabrzmią naiwnie, a niektóre poglądy i określenia będą uchy- biały poprawności politycznej. Pamiętajmy jednak, że jesteśmy w świecie Sapira, w początkach XX w. Tłumaczenia nazw egzotycznych języków w ogromnej więk- szości zostały zaczerpnięte z Encyklopedii językoznawstwa ogól- nego pod redakcją Kazimierza Polańskiego (Wrocław). Mimo za- wartej w niej oszałamiającej listy języków świata, niektórych nie udało nam się odnaleźć. Takie nazwy starałyśmy się przekładać (czy też raczej transkrybować) zgodnie z ogólną zasadą, jaka wy- łaniała się na drodze analizy nazw występujących w Encyklo- pedii. Współczesne obszary występowania tych języków często Od tłumacza i redaktora 11 różnią się od obszarów podawanych przez Sapira, co oczywiście jest naturalną konsekwencją biegu historii. Po bardziej aktual- ne dane odsyłamy Czytelnika do współczesnych opracowań. Co do przykładów ilustrujących poszczególne zagadnienia językowe, starałyśmy się zachować notację stosowaną przez Sapira, szcze- gólnie jeśli chodzi o zapis fonetyczny, stąd też jego odstępstwa od przyjętego współcześnie zapisu według Międzynarodowego Alfa- betu Fonetycznego. Jeśli zaszła taka potrzeba, zapis w tekście był wyjaśniany bądź uzupełniany w przypisach. Podczas pracy nad książką zaznajomiłyśmy się z istniejącym na polskim rynku zbiorem esejów Sapira w przekładzie Barba- ry Stanosz, Romana Zimanda i Anny Wierzbickiej (Kultura, ję- zyk, osobowość, Warszawa 1978). W miarę możliwości starały- śmy się zachować zgodność naszych terminów z terminologią zastosowaną w tamtym zbiorze. Należy również zaznaczyć, że użycie pewnych terminów przez Sapira różni się niekiedy, z oczy- wistych historycznych względów, od ich użycia współczesnego. Znaczenie niektórych z nich uległo ewolucji i dzisiaj funkcjonują one nieco inaczej; niektóre zaś stosowane są przez Sapira świa- domie w nieco odmiennym znaczeniu (np. symbolic czyli „sym- boliczny”). Ponadto, piszący lekkim, eseistycznym stylem autor niejednokrotnie używa wymiennie (i nie do końca konsekwen- tnie) terminów, które współczesny czytelnik przyzwyczajony jest traktować jako odrębne: dotyczy to choćby określeń mowa i ję- zyk. W takich wypadkach przekład podąża śladami autora. Jak więc widać, niniejsza książka wymaga dosyć uważnej lek- tury i w żaden sposób nie może być traktowana jako podręcznik językoznawstwa. Niemniej mamy nadzieję, że Czytelnik znaj- dzie w niej, podobnie jak my, treści fascynujące, przybliżające mu, z jednej strony, historię językoznawstwa, a z drugiej – natu- rę języka, którego badania nie można zdaniem autora oddzielić od wiedzy o kulturze i człowieku. Magdalena Buchta Justyna Winiarska Wstęp Celem niniejszej książeczki jest nie tyle zebranie faktów na temat języka, ile przedstawienie go z pewnej perspektywy. Nie- wiele w niej na temat psychologicznych podstaw mowy, a opis cech bądź historii określonego języka służyć ma jedynie do ilu- stracji pewnych zasad. Przede wszystkim chcę pokazać, czym dla mnie jest język, jak zmienia się on w czasie i przestrzeni i jaki jest jego związek z innymi aspektami człowieczeństwa – z myśle- niem, procesem dziejowym, rasą, kulturą, sztuką. Tak obrana perspektywa okaże się, mam nadzieję, korzystna zarówno dla studentów językoznawstwa, jak i dla szerszej pub- liczności, która bywa skłonna traktować zagadnienia języko- znawcze jako drobiazgowe hobby zasadniczo bezczynnych umy- słów. Wiedza na temat związków, w jakie z innymi dyscyplinami wchodzi przedmiot ich studiów, jest doprawdy niezbędna dla badaczy języka, jeśli chcą oni uniknąć jałowych, czysto tech- nicznych analiz. Wśród współczesnych wpływowych umysłów liberalnych Croce jest jednym z bardzo niewielu, którzy pojęli fundamentalne znaczenie języka. Wskazuje on na bliski związek języka ze sztuką, za co jestem mu głęboko wdzięczny. Pomijając zupełnie fakt, że formy językowe i procesy historyczne są inte- resujące same w sobie, mają one również nieocenioną wartość diagnostyczną dla zrozumienia trudniejszych i mniej uchwyt- nych problemów z dziedziny psychologii umysłu, a także z dzie- dziny zajmującej się osobliwymi kumulującymi się przemianami 14 Język: wprowadzenie do nauki o mowie ludzkiej natury, którą określamy mianem historii, postępu czy ewolucji. Wartość ta ma swoje źródło głównie w nieuświadomio- nej i nieracjonalnej naturze języka. Postanowiłem zrezygnować z większości terminów i wszel- kich symboli używanych przez środowisko językoznawcze. Tam, gdzie to możliwe, dyskusja ilustrowana jest materiałem angloję- zycznym. Zważywszy jednak na to, że książka zawiera m.in. roz- ważania na temat proteuszowych kształtów, jakie przyjąć może wyrażona myśl, konieczne było niekiedy zacytowanie przykła- dów bardziej egzotycznych. Nie sądzę, bym musiał się z tego w jakikolwiek sposób tłumaczyć. Z powodu ograniczonego miej- sca zmuszony byłem pominąć wiele kwestii i zasad, które prag- nąłem omówić, a o niektórych wspomniałem jedynie mimocho- dem. Niemniej ufam, że zamieszczony tu materiał posłuży jako zachęta do głębszego zbadania tych potraktowanych po maco- szemu dziedzin. Pragnę wyrazić moją serdeczną wdzięczność za życzliwe ra- dy i pomocne wskazówki kilku osobom, które przeczytały ręko- pis niniejszej pracy, w szczególności profesorom A.L. Kroebero- wi i R.H. Lowiemu z Uniwersytetu Kalifornijskiego, profesorowi W.D. Wallisowi z Reed College i profesorowi J. Zeitlinowi z Uni- wersytetu Illinois. Ottawa, Ontario 8 kwietnia 1921 Edward Sapir I. Wprowadzenie: definicja języka Mowa stanowi tak nieodłączną część naszego życia, że rzad- ko kiedy zastanawiamy się nad jej definicją. Wydaje się czymś tak człowiekowi przyrodzonym jak chodzenie i niewiele mniej naturalnym niż oddychanie. Wystarczy jednak odrobina reflek- sji, by dojść do wniosku, że owa przyrodzoność mowy jest ilu- zją. Prawda jest taka, że proces nabywania języka jest zupełnie inny niż proces nauki chodzenia. Otóż w przypadku tego ostat- niego kultura, innymi słowy, uświęcony tradycją zbiór społecz- nych obyczajów, nie odgrywa większej roli. Złożony układ czyn- ników, określany mianem biologicznej dziedziczności, sprawia, że każde dziecko zdolne jest do określonej modyfikacji układu mięśniowego i nerwowego, której wynikiem jest chodzenie. Moż- na wręcz powiedzieć, że owe mięśnie i odpowiednie części sy- stemu nerwowego są przystosowane do wykonywania ruchów związanych z chodzeniem i pokrewnymi czynnościami. W sen- sie więc dosłownym chodzenie jest przeznaczeniem człowieka zdrowego – i to nie dlatego, że sztukę tę pomagają mu posiąść jego opiekunowie, lecz dlatego, że od momentu narodzin, a na- wet od samego poczęcia, jego organizm gotów jest odpowiednio przystosować mięśnie i wziąć na siebie wszelkie wydatki energe- tyczne związane z chodzeniem. Krótko mówiąc, chodzenie sta- nowi wrodzoną, biologiczną funkcję człowieka. Inaczej ma się sprawa z językiem. W pewnym sensie oczy- wiście człowiek jest niejako skazany na mówienie, jednak tylko 16 Język: wprowadzenie do nauki o mowie dzięki temu, że przychodząc na świat, nie trafia po prostu na łono natury, lecz w obręb społeczności, która z dużą dozą prawdopo- dobieństwa pokieruje nim wedle swojej tradycji. Wyeliminujmy społeczność, a człowiek i tak zapewne nauczy się chodzić (pod warunkiem, że przeżyje); pewne jest jednak również to, że nigdy nie nauczy się mówić, czyli komunikować myśli zgodnie z trady- cyjnym systemem danej społeczności. Albo też przenieśmy no- worodka z danej społeczności w inną: w nowym otoczeniu rozwi- nie on zdolność chodzenia tak, jak rozwinąłby ją w starym, jego mowa jednak będzie zupełnie inna. Chodzenie jest zatem ogól- ną zdolnością, pod względem której ludzie niewiele się różnią. Występujące w jego obrębie zróżnicowanie jest niezależne od wo- li człowieka i nieistotne. Mowa to działanie ludzkie, które wy- kazuje nieograniczoną zmienność w różnych grupach społecz- nych, ponieważ stanowi czysto historyczne dziedzictwo danej społeczności i jest wynikiem długotrwałego powszechnego uży- cia. Mowa wykazuje zróżnicowanie tak jak każde inne działanie twórcze – być może w stopniu nieco mniej świadomym, jednakże równie autentycznym, jak w przypadku religii, przekonań, oby- czajów i sztuki różnych narodów. Chodzenie to naturalna, in- stynktowna funkcja (nie jest to jednak instynkt); mowa to nie- instynktowna, nabyta funkcja k u l t u r o w a. Na przeszkodzie temu, by uznać język za czysto konwen- cjonalny system symboli dźwiękowych, stawał dotychczas je- den fakt, który zwodził nieuczone umysły na manowce i kazał im upatrywać źródeł mowy w instynkcie. Chodzi o znaną nam wszystkim reakcję, kiedy to pod wpływem stresu bądź emocji, powiedzmy: nagłego bólu bądź nieokiełznanej radości, mimo- wolnie wydajemy z siebie dźwięki, które odczytywane są jako wyraz owej emocji. Pomiędzy takim mimowolnym wyrażaniem uczuć a normalnym sposobem komunikowania myśli, jakim jest mowa, zachodzi jednak kolosalna różnica. To pierwsze bowiem jest rzeczywiście natury instynktownej, nie ma jednak charak- teru symbolicznego; innymi słowy, okrzyk bólu czy radości jako taki nie wskazuje emocji, nie stoi jak gdyby ponad nią i nie da- I. Wprowadzenie: defi nicja języka 17 je znaku, że taka to a taka emocja jest właśnie przez nas odczu- wana. Jest to po prostu mniej lub bardziej mechaniczne uwol- nienie emocjonalnej energii, w pewnym sensie tożsame z samą emocją. Trudno zresztą uznać takie instynktowne okrzyki za ko- munikację w ścisłym znaczeniu tego słowa. Nie są one do nikogo skierowane, mogą być jedynie usłyszane (o ile ktoś jest w pobli- żu) – podobnie jak szczekanie psa, odgłos zbliżających się kro- ków czy szum wiatru. Jeśli przekazują jakieś treści temu, kto je słyszy, to dzieje się to na podobnej, bardzo ogólnej zasadzie, na jakiej każdy dźwięk – właściwie każde zjawisko – w naszym otoczeniu może przekazywać pewne treści postrzegającemu je umysłowi. Jeśli mimowolny okrzyk bólu, konwencjonalnie re- prezentowany przez „Au!”, uznajemy za symbol mowy równo- ważny na przykład myśli „Odczuwam silny ból”, równie dobrze wolno nam traktować zachmurzenie jako symbol odpowiadają- cy myśli „Chyba będzie padać”. Tak rozszerzona definicja języ- ka, obejmująca każdy rodzaj wnioskowania, okazuje się jednak zupełnie bezużyteczna. Nie wolno nam jednakże popełnić błędu, polegającego na utożsamieniu naszych konwencjonalnych wykrzykników (tych wszystkich och! i ach!, i cii!) z instynktownymi okrzykami. Wy- krzykniki są bowiem naturalnymi dźwiękami utrwalonymi na mocy konwencji. Stąd też brzmią one różnie w różnych języ- kach, w zależności od ich systemów fonetycznych. Jako takie można je więc uznać za integralną część mowy w rzeczywistym kulturowym sensie: z instynktownymi okrzykami mają one ty- le wspólnego, co nazwy kukułka i puchacz z głosami ptaków, do których się odnoszą, albo tyle, co odgłosy burzy w uwertu- rze do Wilhelma Tella Rossiniego z prawdziwą nawałnicą. In- nymi słowy wykrzykniki i wyrazy dźwiękonaśladowcze spotyka- ne w mowie mają się tak do swoich naturalnych pierwowzorów, jak sztuka, zjawisko czysto społeczne czy też kulturowe, ma się do natury. Można by się sprzeciwić, argumentując, że mimo róż- nic międzyjęzykowych wykrzykniki wykazują uderzające podo- bieństwo i z tego względu można je uznać za mające tę samą 18 Język: wprowadzenie do nauki o mowie instynktowną podstawę. Sytuacja ta nie różni się jednak niczym od, powiedzmy, kulturowych różnic w malarskich sposobach przedstawiania. Na przykład, japoński obraz przedstawiający wzgórze różni się od typowego europejskiego wizerunku wzgórza, lecz jednocześnie go przypomina. Oba zostały zainspirowane tym samym elementem natury i oba ten element „naśladują”. Ani je- den, ani drugi nie jest z nim jednak identyczny ani też – jakkol- wiek by to pojmować – się z niego nie wyłania. Obrazy różnią się od siebie, ponieważ należą do innych tradycji i każdy został wy- konany inną techniką malarską. Na tej samej zasadzie wykrzyk- niki w języku japońskim i angielskim mają ten sam pierwowzór w naturze, czyli instynktowne okrzyki, i dlatego są do siebie po- dobne. Różnią się jednak – czasem minimalnie, a czasami znacz- nie – ponieważ zbudowane zostały przy użyciu historycznie od- miennych technik z historycznie odmiennej materii i należą do odmiennych tradycji, systemów fonetycznych i zachowań języ- kowych dwóch narodów. Instynktowne okrzyki natomiast są praktycznie identyczne u wszystkich ludzi, tak jak ludzki szkie- let czy układ nerwowy są, na dobrą sprawę, „ustalonym” ele- mentem ludzkiego organizmu, zmieniającym się „przypadkowo” i w ograniczonym tylko stopniu. Wykrzykniki należą do najmniej istotnych elementów mowy. Ich analiza ma sens głównie dlatego, iż dzięki niej można wy- kazać, że nawet one, z wszystkich dźwięków języka najbardziej zbliżone do instynktownego wydawania głosu, mają charakter instynktowny tylko pozornie. Nawet gdyby więc można było udowodnić, że w swych historycznych i psychologicznych pod- stawach język da się w całości wyprowadzić od wykrzykników, wciąż nieuzasadnione byłoby twierdzenie, że język jest zacho- waniem instynktownym. Na szczęście jednak jak dotąd wszelkie próby wyjaśnienia pochodzenia języka w ten sposób kończyły się niepowodzeniem. Nie mamy żadnych namacalnych dowodów – ani historycznych, ani też żadnych innych – które wskazywałyby na to, że język wywodzi się od wykrzykników. Elementy te sta- nowią bardzo niewielką i funkcjonalnie nieistotną część słowni- I. Wprowadzenie: defi nicja języka 19 ka; na żadnym etapie rozwoju języka i w żadnym jego obszarze nie dało się zauważyć oznak, by dały one początek podstawowej tkance języka. W najlepszym razie wykrzykniki stanowią tylko element dekoracyjny bogatej, skomplikowanej struktury. To wszystko, co dotyczy wykrzykników, w większym nawet stopniu tyczy się wyrazów dźwiękonaśladowczych. Wyrazy ta- kie jak „krakać”, „miauczeć” czy „derkacz” bynajmniej nie są naturalnymi dźwiękami, które człowiek odtwarza instynktow- nie bądź mechanicznie. Tak jak wszystko inne w języku, są to wytwory ludzkiego umysłu, ludzkiej wyobraźni. Nie wywodzą się bezpośrednio z natury, lecz stanowią raczej grę skojarzeń. Stąd też dźwiękonaśladowcza teoria o pochodzeniu języka, we- dług której język wywodzi się z dźwięków imitujących odgłosy natury, wcale nie zbliża nas do myślenia o języku w kategoriach instynktu bardziej, niż czyni to język w swej współczesnej for- mie. Owa teoria zresztą jest równie nieprzekonująca jak teoria wykrzyknikowa. Oczywiście, można wykazać, że niektóre wyra- zy, w których dziś nie dostrzegamy już żadnych elementów na- śladowczych, miały niegdyś formę wyraźnie wskazującą na ich dźwiękonaśladowcze pochodzenie – takim słowem jest na przy- kład angielski wyraz laugh „śmiać się”. Jednak wykazanie, że z onomatopei wyłoniło się coś więcej niż tylko niewielki ułamek elementów języka, na przykład jakaś część jego formalnego apa- ratu, wydaje się niemożliwe – i raczej nierozsądnie byłoby coś ta- kiego zakładać. Niezależnie od tego, jak bardzo skłanialibyśmy się ku opinii, że w językach prymitywnych ludów imitacja na- turalnych dźwięków ma znaczenie fundamentalne, prawda jest taka, że języki te nie wykazują żadnej tendencji w stronę iloś- ciowej przewagi wyrazów dźwiękonaśladowczych. Jedne z naj- bardziej prymitywnych rdzennych ludów Ameryki – plemiona athapaskańskie znad rzeki Mackenzie – mówią językami, w któ- rych takie wyrazy zdają się w ogóle nie występować, podczas gdy w językach tak rozwiniętych jak angielski czy niemiecki są one w powszechnym użyciu. Oto jak niewiele wspólnego z imitacją ma prawdziwa natura języka. 20 Język: wprowadzenie do nauki o mowie Przygotowaliśmy zatem grunt pod praktyczną definicję języ- ka. Język to czysto ludzki i nieinstynktowny sposób komuniko- wania myśli, emocji i pragnień za pomocą świadomie wytwarza- nych symboli. W pierwotnej postaci są to symbole dźwiękowe, produkowane za pomocą tzw. o r g a n ó w m o w y. Ludzka mo- wa w żaden dostrzegalny sposób nie opiera się na instynkcie, nawet jeśli instynktowne okrzyki i środowisko naturalne stano- wią bodziec do rozwoju pewnych elementów mowy i nawet jeśli instynktowne skłonności, motoryczne i inne, determinują za- kres i formę językowej ekspresji. Ludzka bądź zwierzęca komu- nikacja – o ile można ją tak nazwać – która polega na mimowol- nych, instynktownych okrzykach, w naszym rozumieniu nie jest w ogóle językiem. W powyższej definicji użyłem terminu „organy mowy”, który mógłby sugerować na pierwszy rzut oka, że mowa jest instynk- townym, biologicznie uwarunkowanym zachowaniem. Nie wolno nam jednak dać się zwieść terminologii. Ściśle rzecz biorąc, nie istnieją odrębne organy mowy, a jedynie organy, które pobocz- nie biorą udział w wytwarzaniu dźwięków mowy. Wykorzysty- wane są więc płuca, krtań, podniebienie, nos, język, zęby i usta, jednak nie powinno się ich uważać za prymarne narządy mowy, tak jak palców dłoni nie powinno się uważać za narządy gry na fortepianie, a kolan za narządy modlitwy. Mowa nie jest prostą czynnością, za którą odpowiedzialny jest jeden bądź więcej bio- logicznie przystosowanych narządów. Mowa bowiem to sieć po- wiązanych ze sobą w niezwykle skomplikowany sposób zmian, nieustannie zachodzących w mózgu, w układzie nerwowym oraz w narządach mowy i słuchu – która prowadzić ma do zamierzo- nej komunikacji. Jeżeli chodzi o płuca, to, ogólnie rzecz biorąc, ich rozwój związany był z niezbędną do życia biologiczną funk- cją oddychania; nos rozwinął się jako narząd węchu; zęby zaś służą rozdrabnianiu pożywienia i przygotowaniu go do trawie- nia. Te i inne narządy są zatem wykorzystywane w mowie tylko i wyłącznie dzięki temu, że każdy istniejący narząd, nad którym mamy kontrolę, może być użyty do celów wtórnych. Z fizjologicz- I. Wprowadzenie: defi nicja języka 21 nego punktu widzenia mowa jest funkcją naddaną – mówiąc ści- ślej, zespołem takich funkcji. Korzysta ona bowiem z narządów i funkcji – nerwowych i mięśniowych – które rozwinęły się z zu- pełnie innych powodów i służą zupełnie innym celom. Psychofizjologowie mówią, że mowa zlokalizowana jest w mózgu. Znaczy to tyle, że dźwięki mowy zlokalizowane są w obrębie drogi słuchowej lub w jej określonym odcinku – do- kładnie tak, jak zlokalizowane są inne typy dźwięków – i że pro- cesy motoryczne biorące udział w mówieniu (takie jak ruchy strun głosowych w krtani, ruchy języka przy artykulacji samo- głosek, ruchy warg przy wymowie pewnych spółgłosek i wiele, wiele innych) zlokalizowane są w obrębie drogi ruchowej, tak jak inne procesy prowadzące do określonych czynności moto- rycznych. Podobnie droga wzrokowa kontroluje wszystkie pro- cesy wzrokowe odpowiedzialne za czytanie. Poszczególne punkty bądź też skupiska punktów w obrębie kilku dróg, które odnoszą się do jakiegoś elementu języka, połączone są w mózgu ścież- kami skojarzeń w taki sposób, że zewnętrzny czy też psychofi- zyczny aspekt języka jest wynikiem rozległej sieci połączonych ze sobą lokalizacji w mózgu i drogach nerwowych niższego rzę- du, przy czym lokalizacje słuchowe bez wątpienia mają dla mo- wy znaczenie najbardziej fundamentalne. Jednakże zlokalizo- wany w mózgu dźwięk mowy, nawet jeśli powiązany zostanie z określonymi ruchami tych organów mowy, które uczestniczą w jego artykulacji, wcale jeszcze nie staje się elementem języ- ka. Aby nabrał choćby elementarnego językowego znaczenia, musi zostać skojarzony dodatkowo z jakimś wycinkiem bądź zbiorem wycinków doświadczenia, na przykład z wyobraże- niem albo typem wyobrażeń, albo z relacją. Ten wycinek do- świadczenia to treść, czyli z n a c z e n i e jednostki językowej; powiązane z nim słuchowe, motoryczne i inne procesy mózgo- we, które bezpośrednio uczestniczą w akcie mówienia i słysze- nia, składają się jedynie na symbol sygnalizujący owo znacze- nie, o czym jeszcze będziemy mówić. Jak więc widzimy, język nie jest i nie może być zlokalizowany w jednym określonym miejscu, 22 Język: wprowadzenie do nauki o mowie ponieważ polega on na szczególnej relacji symbolicznej – arbi- tralnej pod względem fizjologicznym – między wszelkimi moż- liwymi elementami świadomości z jednej strony a pewnymi wy- branymi elementami w obrębie mózgowych i nerwowych dróg słuchowych, ruchowych itd. z drugiej. Jeśli więc mówimy, że ję- zyk „zlokalizowany jest” w mózgu, to mamy na myśli ten ogólny i raczej mało istotny sens, w jakim wszystkie aspekty świadomo- ści, wszystkie ludzkie zainteresowania i aktywności, są zlokali- zowane w mózgu. Jedyne więc, co możemy zrobić, to przyjąć, że język to w pełni ukształtowany system funkcjonujący w obrębie ludzkiej psychiki bądź ducha. Nie możemy zdefiniować go wy- łącznie w terminach psychofizycznych, niezależnie od tego, jak bardzo podstawa psychofizyczna byłaby fundamentalna dla je- go funkcjonowania. Z fizjologicznego i psychologicznego punktu widzenia może się wydawać, że dokonujemy nieuzasadnionej abstrakcji, pragnąc rozpatrywać temat mowy bez ciągłego wyraźnego odwoływania się do tej podstawy. Jednak taka abstrakcja ma swoje uzasadnie- nie: z powodzeniem możemy rozważać rolę, formę i historię mowy w dokładnie taki sam sposób, w jaki rozważamy naturę każdej in- nej części ludzkiej kultury, na przykład sztuki czy religii: jako byt instytucjonalny bądź kulturowy, pozostawiając na uboczu mecha- nizmy fizjologiczne i psychologiczne, uznawszy je za coś oczywi- stego. W tym miejscu zatem należy podkreślić, że niniejsze wpro- wadzenie do nauki o mowie nie zajmuje się jej fizjologicznymi ani psychofizjologicznymi aspektami. Snując rozważania na temat ję- zyka, nie będziemy badać ani pochodzenia, ani działania określo- nych mechanizmów, lecz funkcję i formę arbitralnych systemów symbolicznych, które nazywamy językami. Zwróciłem już uwagę na to, że istota języka tkwi w przypo- rządkowywaniu konwencjonalnych, świadomie artykułowanych dźwięków bądź ich ekwiwalentów różnym wycinkom doświad- czenia. Wyrazu „dom” nie można uznać za fakt językowy, jeśli weźmiemy pod uwagę tylko odbierany przez ucho dźwięk utwo- rzony przez ciąg uporządkowanych spółgłosek i samogłosek albo I. Wprowadzenie: defi nicja języka 23 tylko procesy motoryczne i odczucia fizyczne towarzyszące arty- kulacji, bądź też jedynie fakt dostrzeżenia tej artykulacji przez odbiorcę, albo fakt odczytania zapisanych bądź wydrukowanych znaków, nie mówiąc już o procesach motorycznych i odczuciach dotykowych towarzyszących ich zapisaniu; wyraz „dom” nie bę- dzie też faktem językowym, jeśli skupimy się jedynie na pamię- ciowym zapisie któregokolwiek z tych doświadczeń. Byśmy mieli do czynienia z symbolem, słowem, elementem języka, owe do- świadczenia – jak również, być może, jeszcze inne z nimi powią- zane – muszą być automatycznie skojarzone z wyobrażeniem domu. Samo skojarzenie jednak jeszcze nie wystarczy. Być mo- że słyszeliśmy kiedyś jakieś słowo, wypowiedziane w jakimś do- mu w tak pamiętnych okolicznościach, że przywołanie z pamięci bądź to słowa, bądź samego domu zawsze powoduje równoczes- ne przywołanie tego drugiego elementu – takie skojarzenie nie należy jednak do języka. Skojarzenie musi mieć charakter czy- sto symboliczny; znaczy to, że dane słowo musi oznaczać, nazy- wać, dane wyobrażenie i jedyną jego rolą jest rola pionka, za po- mocą którego można przywołać owo wyobrażenie, jeśli zajdzie taka potrzeba. Takie skojarzenie, świadome i w pewnym sensie arbitralne, wymaga skupienia uwagi – przynajmniej na począt- ku, gdyż wkrótce siła przyzwyczajenia sprawia, że staje się ono błyskawiczne i automatyczne. Trochę się jednak zagalopowaliśmy. Być może symbol „dom” (doświadczenie lub też wyobrażenie słuchowe, motoryczne albo dźwiękowe), który powiązany jest z tylko jednym wyobrażeniem kiedyś widzianego domu, można, z pewną dozą tolerancji, uznać za element mowy; od razu jednak widać, że taka mowa nijak nie służy celom komunikacji. Zanim będziemy mogli sporządzić sym- boliczny inwentarz wszystkich naszych doświadczeń rzeczy i re- lacji – a jest on niezbędny do tego, byśmy mogli przekazywać my- śli – będziemy musieli wpierw świat owych doświadczeń poddać wielkiemu uproszczeniu i uogólnieniu. Elementy języka, symbo- le, które oznaczają doświadczenie, muszą bowiem zostać powią- zane z całymi zbiorami, określonymi kategoriami, doświadczeń,
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Język. Wprowadzenie do badań nad mową
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: