Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00264 005553 13606104 na godz. na dobę w sumie
Jura Krakowsko - Częstochowska. Z legendą wśród Orlich Gniazd. Wydanie 2 - książka
Jura Krakowsko - Częstochowska. Z legendą wśród Orlich Gniazd. Wydanie 2 - książka
Autor: , Liczba stron: 238
Wydawca: Wydawnictwo Bezdroża Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-60506-54-7 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> przewodniki >> świat
Porównaj ceny (książka, ebook (-20%), audiobook).

Jura Krakowsko-Częstochowska to kraina niemal baśniowa, przystrojona skałami i ruinami warowni - Orlich Gniazd, które niegdyś broniły tego terenu. To także mekka miłośników wspinaczki skałkowej, grotołazów, cyklistów, narciarzy biegowych i wymarzone miejsce do przejażdżek konnych oraz długich spacerów.

Książka obejmuje zasięgiem teren Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej oraz niektóre ciekawsze miejsca leżące nieco poza jej terenem. Ukazuje piękno Jury oraz zachęca do jej samodzielnego poznawania. Przewodnik skierowany jest przede wszystkim do turystów zmotoryzowanych, jednak zawiera informacje niezbędne także dla tych, którzy preferują inne formy turystyki. Książkę podzielono na pięć rozdziałów. Pierwsze dwa mają charakter wprowadzenia: rozdział I zawiera informacje praktyczne, rozdział II - wiadomości ogólne (geografia, kultura, tradycje) na temat omawianego terenu. Rozdział III podaje informacje na temat miejsc, które warto odwiedzić. Każdemu regionowi Jury - a wyodrębniliśmy ich cztery - towarzyszy mapa wskazująca opisywane miejscowości i atrakcje. Miejscowości w każdym regionie ułożono w porządku alfabetycznym. Na końcu rozdziału IV zamieszczono krótkie opisy tras samochodowych, które mogą ułatwić zwiedzanie Jury. Przy każdej z tras znajdują się tabelki odległości, a ich przebieg zaznaczono na mapce. W rozdziale V zachęcamy do aktywnego zwiedzania Jury. Opisano propozycje pieszych, rowerowych i konnych wędrówek oraz spacerów, podano też skrótowe informacje dotyczące uprawiania sportów zimowych. Przewodnik - co oczywiste - nie jest specjalistycznym opracowaniem naukowym na temat Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej. Niektóre tematy zaprezentowano więc w sposób ogólny. Osoby chcące zdobyć bardziej szczegółową wiedzę powinny sięgnąć po literaturę fachową.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Ojcowski Park Narodowy Jest najmniejszym parkiem narodo- wym w Polsce – ma 2145,62 ha (dla porównania to 3,62 powierzchni największego – Biebrzańskiego – par- ku narodowego). Obejmuje środkową część Doliny Prądnika (12 km długoś- ci), część Doliny Sąspowskiej i kilka- naście mniejszych dolinek. Utworzono go w 1956 r., jednak walory przyrodni- cze terenu dostrzeżono już w XIX w. Plan ochrony Doliny Prądnika i Są- spowskiej powstał w 1924 r. z inicja- tywy Władysława Szafera. Niestety, na realizację czekał ponad 30 lat. Dolina Prądnika jest zbiorowiskiem wszystkich form krasowych występu- jących na Jurze. Spotkamy tu wysokie, niekiedy na kilkadziesiąt metrów, ostań- ce skalne o najrozmaitszych kształtach, wywierzyska (charakterystyczne dla Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej źródła krasowe), wielkie skupisko ja- skiń (ocenia się, że łącznie grot, zagłę- bień skalnych i jaskiń jest ponad 400, to 40 wszystkich jaskiń Jury, chociaż Ojcowski Park Narodowy zajmuje zale- dwie 1 powierzchni Wyżyny). Większość terenu parku pokrywają lasy. Przeważają bory mieszane z sos- ną i świerkiem. Naturalne lasy buko- we z domieszką wiązu, jodły i jawo- ru zachowały się tylko na niewielkich powierzchniach. Na bogactwo świa- ta roślin ma wpływ duże urozmaice- nie rzeźby terenu. Występuje około 1000 gatunków roślin naczyniowych Legenda o wielkiej maczudze Żył razu pewnego król Krak, zwany także Krakusem. Podobno właśnie od jego imie- nia Kraków nazwano. Zdarzyło się kiedyś, że w grodzie krakowskim smok się zagnieździł. Jako kryjówkę obrał sobie jaskinię w pobliżu zamku. Straszne rzeczy potwór wyczyniał – porywał i zjadał bydlęta, a i ludźmi od cza- su do czasu nie gardził. Najbardziej rozsma- kował się w młodych dziewicach. Król Krak stracił wreszcie cierpliwość i sam postanowił rozprawić się ze smokiem. Osobiście udał się pod jaskinię potwora z ogromną maczugą, którą pokonał intruza. Maczugę zaś rzucił za siebie, gdyż nie był mu już potrzebna. Upad- ła w Dolinie Prądnika tak dziwnie, że wbiła się cieńszym końcem w ziemię. Odtąd już zawsze będzie przypominała o zwycięstwie króla Kraka nad smokiem. – w tym blisko 50 gatunków górskich – oraz ponad 100 gatunków ciepłolub- nych rosnących głównie na południu Europy. Z najciekawszych należy wy- mienić: storczyka obuwika pospolite- go, subalpejskiego chabra miękkowło- sego, stepową trawę ostnicę Jana oraz mającą tu jedyne stanowisko w Polsce macierzankę wczesną. Równie ciekawie przedstawia się świat zwierząt. Spośród ssaków moż- na spotkać: borsuki, orzesznice, gro- nostaje, bobry oraz nietoperze. Pta- ki reprezentuje m.in. pluszcz i bocian czarny. Najbogatszy i najliczniejszy jest świat owadów, liczy około 4,6 tys. gatunków. Na uwagę zasługuje niepo- zorny pająk z rodziny krzyżakowatych – Meta menardi, żyjący w ojcowskich jaskiniach. To najbardziej jadowity pa- jąk w Polsce. a k s u k l O a n y ż y W y w o d o r a N k r a P i k s w o c O j 162 Na poznanie parku warto zarezer- wować kilka dni. Pierwszym obiek- tem, który z pewnością nie umknie naszej uwadze, jest zamek w Piesko- wej Skale (zob. s. 174). Jadąc w stronę Ojcowa, kilkaset metrów za zamkiem, można dojrzeć chyba najbardziej znaną jurajską skałę – Maczugę Herkulesa. Dalej, po prawej stronie drogi, płynie Prądnik, a na jego brzegach wznoszą się piękne ostańce. Na rzece znajduje się kilka zabytkowych młynów – nie- które jeszcze czynne. Najpierw mija- my młyn Natkańca (XIX w.), później Krzemienia (początek XX w., czyn- ny). Przejeżdżając obok Skał Wdo- wich i naprzeciw wąwozu Pilny Dół, zobaczymy kolejny młyn – Wilka (po- czątek XX w.). Jest w bardzo dobrym stanie, ma również oryginalne urzą- dzenia. Po lewej stronie, przy samej drodze na Długiej Skale, znajdują się kościół i pustelnia bł. Salomei (zespół funkcjonuje pod nazwą Grodzisko). Aby dostać się na górę, trzeba doje- chać do skrzyżowania z drogą na Ska- łę. Stąd prowadzą na miejsce szlaki tu- rystyczne – niebieski i czerwony. Salomea, siostra Bolesława Wstyd- liwego, przeniosła w to miejsce zakon klarysek. Kościół wybudowano w la- tach 1677–91 w stylu barokowym. Ołtarz główny wykonany z marmu- ru został przeniesiony z innego koś- cioła. Przed świątynią znajdują się XVII-wieczny dom prebendarza oraz kolumna z zegarem słonecznym i po- sągiem św. Klary. Przy zachodniej ścia- nie kościoła znajduje się Grota Ogro- du Getsemańskiego. Całość otacza mur z posągami św. Jadwigi, Bolesła- wa Wstydliwego, św. Kingi oraz Ko- lomana, męża Salomei. Znajdował się tu jeszcze posąg Henryka Brodatego, którego autorstwo przypisuje się Bar- tłomiejowi Berecciemu – twórcy ka- plicy Zygmuntowskiej przy katedrze na Wawelu, został jednak przeniesio- ny do wnętrza kościoła. Ciekawostką jest kamienna figura słonia, na którego grzbiecie umiesz- czono granitowy obelisk z 1686 r. Daw- niej była to fontanna, z wodą tryskają- cą z trąby. W pobliżu są również domki modlitwy św. Marii Magdaleny, Zaśnię- cia NMP i św. Jana Chrzciciela. Poniżej znajduje się pustelnia bł. Salomei. Za- chowały się ołtarzyk i kamienne łóżko, na którym podobno sypiała bł. Salomea. Po przeciwnej stronie kościoła pozo- stały ślady XIII-wiecznego grodziska zbudowanego przez Henryka Brodate- go w czasie, kiedy rywalizował o tron krakowski z Konradem Mazowieckim. Wiele wskazuje, że mógł tu stać zamek, być może większy od ojcowskiego. Przy skrzyżowaniu, z którego pro- wadzi szlak w kierunku pustelni, stoi ostaniec o charakterystycznym kształ- cie. Przypomina człowieka, nazwana go więc Skamieniałym Wędrowcem. Kierując się dalej w stronę Ojcowa, ujrzymy nieduży kościółek wybudo- wany nie na twardym gruncie, a na wodzie. To kaplica na wodzie św. Jó- zefa Rzemieślnika (Robotnika). Wy- budowana w 1901 r. potwierdza stare powiedzenie: „Polak potrafi”. Rzeczy- a k s u k l O a n y ż y W y w o d o r a N k r a P i k s w o c O j 163 wiście potrafi. Postawienie świątyni w tak oryginalnym miejscu wiąże się z zarządzeniem cara Mikołaja II, któ- re zabraniało budowania obiektów sa- kralnych „na ziemi ojcowskiej”. Nie było wolno budować na ziemi, wybu- dowano więc na wodzie. Kaplica prezentuje oryginalny styl szwajcarsko-ojcowski, na planie krzy- ża o wymiarach 5 × 11 m. Wewnątrz są trzy ołtarze. W szczycie ołtarza głów- nego znajduje się słońce, pod nim figu- ry pięciu świętych. W ołtarzu powie- szono obraz namalowany w 1901 r. przez jedną z kuracjuszek. Przed- stawia Matkę Boską Wspomo- żenia. Dach wieńczy ażurowa wieżyczka. Kaplica na wodzie, msze św. nd. i świę- ta 8.00 i 10.30. Między nabożeństwami kapliczkę można zwiedzać. Ojców Niewielka turystyczna wieś liczy zaledwie 200 stałych mieszkańców. Ojców powstał w XIV w. jako osa- da wokół zamku. Od połowy XIX w. do II wojny światowej pełnił funkcję uzdrowiska. Wówczas nastąpił jego największy rozkwit i powstała więk- szość stojących do dziś zabudowań. Zamek w Ojcowie wzniesiono za panowania Kazimierza Wielkie- go. Przypuszcza się jednak, że wcześ- niej stał tu drewniany gród książę- cy. Pierwszym starostą zamku był Jan z Korzkwi, następnymi: Piotr Szafraniec – rezydent zamku w Pie- skowej Skale, Jan Bonar i Mikołaj Koryciński. Rodzina Korycińskich rządziła Ojcowem przez kilka wie- Kaplica na wodzie, rys. W. Kwiecień-Janikowski a k s u k l O a n y ż y W w ó c O j 164 Legenda o Szczebrzycu i Witysławie Żył razu pewnego na zamku w Ojcowie wojewoda krakowski Skarbomir. Jak to w tamtych cza- sach bywało, lata mijały mu na licznych wyprawach wojennych. Mimo średniego wieku wciąż w stanie bezżennym pozostawał. Zdarzyło się kiedyś, że jego siostra, pani na zamku w Ogro- dzieńcu, ciężko zachorowała. Posłała więc po brata, by ostatnią wolę wyjawić. Prosiła go, aby jej córkę jedyną, Witysławę, do czasu, kiedy osiągnie wiek dojrzały, opieką otoczył. Miała jesz- cze jedno życzenie. Witysława kochała się z wzajemnością w młodym rycerzu imieniem Szcze- brzyc, a wuj Skarbomir miał dopilnować, by w drodze do ich szczęścia przeszkód nie było. Wkrótce matka dziewczyny umarła. Skarbomir wziął Witysławę do Ojcowa. Wuj nie pozo- stał obojętny na wdzięki pięknej siostrzenicy i obiecał jej wszelkie bogactwa, jeśli tylko jego żoną zostać się zgodzi. Witysława bez chwili wahania wyznała wujowi, że jej serce już daw- no do Szczebrzyca należy. Rozgniewało to Skarbomira. Nie znosił sprzeciwu, kazał więc wtrą- cić dziewczę do lochu i posłał po Szczebrzyca, którego też chciał uwięzić, a potem na oczach dziewczyny życia pozbawić, dając w ten sposób upust złości. Lecz kiedy na dziedzińcu przy- gotowano już miejsce do egzekucji, nagle z hukiem zajechał orszak wraz z samym Bolesła- wem Krzywoustym. Ten, gdy dowiedział się o niesprawiedliwości, jakiej dopuścił się wojewo- da, pozbawił go wszelkich godności, a w gniewie kazał mu oczy wyłupić. Niedługo na zamku w Ojcowie odbyło się huczne wesele Szczebrzyca i Witysławy. Jak to bywa w legendach, ży- li długo i szczęśliwie. ków. Podczas potopu Szwedzi znisz- czyli i ograbili warownię. Została jed- nak odbudowana (według innej wersji podczas potopu szwedzkiego zamek był użytkowany jako magazyn). Ostatnim starostą był Teofil Załuski. W 1826 r. zamek opuszczono, zaczął popadać w ruinę, a w trzy lata później rząd ro- syjski sprzedał go Konstantemu Wo- lickiemu. Nowy właściciel kazał roze- brać mury, pozostawiając jedynie wieżę i bramę wjazdową. Kilkakrotnie podejmowano próby odbudowy zamku, żadna nie przynio- sła jednak efektu. W 1980 r. powoła- no nawet Komitet Odbudowy Zamku w Ojcowie. Niestety rozpadł się on w 1981 r., po śmierci założyciela, prof. Kordasa. Dzisiaj po warowni pozostała tylko malownicza ruina. Zachowały się resztki murów obronnych i budynków mieszkalnych, budynek bramy wjaz- dowej, ośmioboczna wieża oraz kuta w skale studnia, głęboka na 20 m. Zamek w Ojcowie, wstęp płatny; 14 IV–30 X 10.00–16.45, bilet normalny 2,5 zł, ulgowy 1,50 zł. W pobliżu zamku w Ojcowie znaj- duje się park zamkowy założony w 1885 r. Zajmuje powierzchnię 11 ha. Kiedy w Ojcowie istniało uzdrowisko, do parku można było wejść jedynie za okazaniem karty uzdrowiskowej lub biletu wstępu. W parku wyznaczono ścieżki spacerowe, zbudowano musz- lę koncertową, wybudowano hotel Pod Kazimierzem i obiekt handlowy Bazar Warszawski. Pod koniec XIX w. posze- rzono go o część północną, gdzie zbu- dowano dom zdrojowy Goplana. a k s u k l O a n y ż y W w ó c O j 165 Muzeum Ojcowskiego Parku Naro- dowego im. Władysława Szafera gro- madzi eksponaty przyrodnicze, arche- ologiczne i historyczne z terenu parku. Poza stałą ekspozycją prezentuje wy- stawy czasowe. W budynku wcześniej znajdował się hotel Pod Łokietkiem. Muzeum Ojcowskiego Parku Narodowego, tel.: 012 3892040; codz. 9.00–15.45, bilet normalny 2,5 zł, ulgowy 1,5 zł. W kasie muzeum można kupić publikacje o parku. Idąc dalej wzdłuż Doliny Prądnika, można dotrzeć do skały Jonaszówka. Nazywana jest również Grubym Jan- kiem i wraz ze skałkami Plażówki two- rzy bramę Doliny Sąspówki. Ma 20 m wysokości, na górę prowadzą skalne schodki z poręczą. Na szczycie można spocząć na ławeczkach i podziwiać wi- dok południowej części Doliny Prądni- ka oraz Ojców wraz z ruinami zamku. Rośnie tu rzadka roślina kserotermiczna – ostnica Jana (trawa stepowa). Okolice Dolina Sąspówki to druga co do wielkości dolina Ojcowskiego Parku Narodowego. Jej zbocza porastają la- sy, wśród których znajdziemy skałki z ciekawymi jaskiniami, m.in. schroni- sko Wylotne, w którym odkryto jedne z najstarszych śladów bytności człowie- ka. Dnem doliny prowadzi żółty szlak. Dolina jest znacznie rzadziej niż są- siednie odwiedzana przez turystów, co nie oznacza, że nie zasługuje na uwa- gę. Idąc szlakiem w górę, z lewej stro- ny widzimy dochodzący do niej wą- wóz Jamki. Znajduje się w nim wiele a k s u k l O a n y ż y W w ó c O j 166 jaskiń (Zbójecka, Złodziejska, Krakow- ska, Biała, Pustelnia). To jednak teren ściśle chroniony i obowiązuje całkowi- ty zakaz wykraczania poza wyznaczony szlak. W innym wąwozie dochodzącym do Doliny Sąspówki – wąwozie Ko- ziarnia, w jaskini o tej samej nazwie mieści się Obserwatorium Sejsmolo- giczne Państwowej Akademii Nauk. Źródło Sąspówki wypływa przy koś- ciele w miejscowości Sąspów leżącej poza granicą Ojcowskiego Parku Na- rodowego. Spod skały Jonaszówka wiedzie czar- ny szlak, który doprowadza do Groty Łokietka. Trasa została w 1972 r. wy- betonowana i jest nazywana „drogą na Styr”. Przy ścieżce powyżej willi Pod Berłem znajdowała się plantacja brzo- zy ojcowskiej, jednak w ostatnich la- tach wyginęły jej ostatnie okazy. Szlak okrąża Górę Chełmową, która jest naj- wyższym wzniesieniem w Ojcowskim Parku Narodowym (473 m n.p.m.). Na jej północnych stokach rosną pasy re- liktowej jaworzyny górskiej z rzadkim gatunkiem paproci – języcznikiem zwy- czajnym – w runie. Na Górze Chełmo- wej w 1863 r. biskup lubelski Walenty Baranowski ustawił metalowy krzyż. W chwili obecnej szczyt porasta gę- sty las, ale jeszcze kilkadziesiąt lat te- mu można stąd było podziwiać wido- ki na okoliczne wsie, Kraków, a nawet Beskidy i Tatry. Grota Łokietka jest również nazy- wana Królewską. To najciekawsza i naj- piękniejsza ze znanych jaskiń Ojcow- skiego Parku Narodowego. Jej długość wynosi 320 m. Tworzą ją dwie komo- ry oraz kilka korytarzy. Ma elektrycz- ne oświetlenie, a zwiedzać ją można tylko z przewodnikiem. Według legen- dy ukrywał się tu przez sześć tygodni król polski Władysław Łokietek przed pościgiem króla czeskiego Wacława II. Życie uratował mu rzekomo pająk, któ- ry zasnuł pajęczyną otwór wejściowy, myląc w ten sposób pościg. Do wnętrza prowadzi otwarta u góry szczelina o długości 20 m – z pewnoś- cią był to kiedyś fragment korytarza, którego strop się zawalił. Wewnątrz po drewnianych schodkach schodzimy do obszernego korytarza głównego, któ- rym dochodzimy do Sali Rycerskiej. Następnie innymi schodkami wspina- my się do niewielkiej komory o nazwie Kuchnia. Znajduje się ona blisko po- wierzchni, o czym świadczą widocz- ne na stropie korzenie drzew. Kolejne schodki prowadzą do największej sali – Sypialni. Ma ona wymiary 20 × 30 m. Na dnie znajdują się głazy, które od- Legenda o Źródełku Miłości Wędrowało pewnego razu doliną Prądnika dwoje młodych ludzi. Dzień był upalny, a że szli już bardzo długo, poczuli palące prag- nienie. Kiedy więc zobaczyli źródełko bijące przy skale, bardzo się ucieszyli. Nabrali wo- dy i długo pili. Nie wiadomo, czy stało się to za sprawą orzeźwiającego napoju, ale nag- le zapałali do siebie wielką miłością. Była ona tak silna, że w miłości dożyli późnej starości, doczekawszy się licznego potomstwa i wnu- cząt. Na pamiątkę tego wydarzenia wodę wypływającą spod Bramy Krakowskiej na- zwano Źródełkiem Miłości. padły od stropu. Na uwagę zasługują olbrzymi słup naciekowy zwany Orłem oraz Łoże Łokietka. Według legendy, właśnie na nim spał król podczas po- bytu w jaskini. Z Sypialni wracamy do Sali Rycerskiej specjalnie wykutym dla usprawnienia ruchu turystycznego ko- rytarzem. Stąd korytarzem głównym wychodzimy na powierzchnię. Jaskinia nie ma szczególnie bogatej szaty naciekowej, a najciekawsze frag- menty znajdują się w niedostępnych dla zwiedzających partiach. Grota Łokietka, tel. do kasy: 012 4190801; 14 IV–30 IV 9.00–15.30, 1 V–31 VIII 9.00–18.30, 1 IX–30 IX 9.00–17.30, 1 X–28 X 9.00–16.30; bilet normalny 7 zł, ulgowy 4,5 zł. Z Groty Łokietka można powędro- wać szlakiem niebieskim wzdłuż wą- wozu Ciasne Skałki. To sucha doli- na. W jej dnie występuje wiele progów i leży dużo wapiennych głazów. Zbo- cza wąwozu porośnięte są lasem grą- dowym i buczyną karpacką. W okre- sie wiosennych roztopów i ulewnych deszczy dnem płynie okresowy po- tok. Wąwóz bardzo stromo opada, na- leży więc zachować ostrożność. Róż- nica poziomów wynosi 90 m. Na dole wychodzimy do Doliny Prądnika cha- rakterystyczną dla dolin jurajskich bra- mą skalną. Ta jednak jest szczególna, bo najbardziej znana. To Brama Kra- kowska. Według tradycji, tędy wiódł szlak handlowy ze Śląska do Krako- wa i stąd nazwa. Bramę tworzą dwie ogromne wapienne bryły o wysokości dochodzącej do 15 m. W pobliżu wy- pływa Źródełko Miłości. Pierwotnie a k s u k l O a n y ż y W w ó c O j 167 biło przy lewym filarze bramy, jednak przy okazji budowy drogi przez Doli- nę Prądnika wodę rurami przeprowa- dzono do miejsca jej wtórnego wypły- wu. Woda ze Źródełka Miłości wpada do małego zbiornika, którego dno wy- kute w skale ma kształt serca. Naprzeciw bamy wznosi się Gó- ra Koronna. Charakterystycznym ele- mentem masywu jest skała Rękawi- ca, która wyglądem przypomina dłoń. Tuż za nią kryje się otwór wejściowy do Jaskini Ciemnej. Jaskinia Ciemna – udostępniona tu- rystom (zwiedzanie odbywa się przy świecach) – jest pozostałością po ist- niejącym niegdyś znacznie większym systemie podziemnych korytarzy. Jej długość wynosi 230 m. Odkryto tu jed- ną z najstarszych siedzib człowieka na ziemiach polskich (z ok. 120 r. p.n.e.). Zaraz za otworem wejściowym znaj- duje się olbrzymia sala. To największa komora spośród wszystkich znanych ja- skiń jurajskich (długość do 90 m, sze- rokość ok. 20 m, wysokość ok. 10 m). Dno pokrywa 8-metrowe namulisko, cała przestrzeń jest więc w rzeczy- Legenda o skalnej dłoni W czasach, kiedy Tatarzy nękali ziemie pol- skie, jedna z ord zapuściła się w Dolinę Prądnika, by łupić, mordować i brać w jasyr. Biedni ludziska chowali się, gdzie mogli, po lasach i jaskiniach. Najwięcej ludzi ukryło się w Jaskini Ciemnej, gdyż była największa. Ale Tatarzy nie dali za wygraną, przetrząsając każdy kawałek lasu i zaglądając do każdej jaskini i groty. Wtedy sam Bóg, zmartwio- ny losem ludu, własną dłonią zakrył wejście do jaskini, ratując przed niechybną śmiercią mieszkańców Doliny Prądnika. W miejscu Bożej ręki pozostała wielka kamienna dłoń nazywana po dziś dzień Rękawicą. wistości prawie dwukrotnie większa. W środkowej części sali zwisają ze stro- pu mniej więcej metrowe stalaktyty. Im dalej w głąb, tym bardziej sala się zwę- ża i obniża, a na końcu strop podparty jest skalnym filarem. W tym miejscu ja- skinia zmienia kierunek o 90º, przecho- dząc w obszerny korytarz. Najstarsza wzmianka o jaskini po- chodzi z 1691 r., w 1783 r. sporządzo- no jej dokładny opis. Dokonał tego miejscowy pleban na zlecenie pryma- sa Polski. W 1787 r. jaskinię zwiedził a k s u k l O a n y ż y W w ó c O j Legenda o skale Łaskawiec Historia ta sięga czasów, kiedy chłopi pańszczyznę odrabiać musieli. Wsią Prądnik Korzkiewski władał wtedy bardzo skąpy dziedzic. Pozwolił on kilku chłopom siać zboże na wysokiej ska- le pokrytej piaszczystą ziemią. W zamian za to rolnicy musieli oddawać swemu panu czwar- tą część plonów. Zdarzyło się jednego roku tak: pewnemu chłopu zapowiadało się, że ziemia urodzi pięć garncy jęczmienia. Ten zaś przyznał się panu tylko do czterech. Ale dziedzic nie ufał nikomu i poszedł w pole na szczyt skały, by sprawdzić samemu, jakie są rokowania na plony. Przy tym był tak skąpy, że w każdy kłos ziarna liczył. Jeden kłos rósł tuż nad urwiskiem i gdy pan sięgał po niego, zsunął się w przepaść i zabił na miejscu. Chłopi nie zasmucili się śmiercią swego chytrego dziedzica. A skałę, z której pan zleciał, nazwali Łaskawcem. 168 Legenda o Pilarzowej Skale Mieszkał sobie w Dolinie Prądnika właściciel tartaku, który był czarnoksiężnikiem. Posiadał moc tak wielką, że nawet diabły bały się go i były na każde jego skinienie. Ludzie nieraz widzieli, jak w swoim tartaku diabły do najgorszej roboty zmuszał. Pewnego razu dowiedział się od miesz- kańców Łęczycy, że diabeł Boruta wykrada im piskorze. Czarnoksiężnik za karę skazał Borutę na śmierć. Rozkazał mniej znacznym szatankom przepiłować skazanego na pół. Lecz nadszedł wreszcie taki czas, kiedy tracz z Doliny Prądnika swą moc utracił. W zemście diabły zaprowadziły go do samego Lucyfera. Ten rozważając zło, które przez wiele lat czarno- księżnik wyrządzał diabłom, skazał go na śmierć przez poćwiartowanie wzdłuż i wszerz. Na- tychmiast przystąpiono do wykonania wyroku. Diabły wzięły dwie piły i przyłożyły do tracza, aby zacząć piłować. Lecz nagle spostrzegły, że złożone są na krzyż, czyniąc w ten sposób znak najgorszy ze wszystkich dla każdego diabła. W popłochu rozbiegły się diabły na wszystkie stro- ny. Zaś eks-czarnoksiężnik podobno wyjechał w świat i już go nikt więcej nie widział. Z czasem ludzie zaczęli nazywać skałę, pod którą wydarzyła się ta historia, Pilarzową. król Stanisław August Poniatowski. Na początku XX w. zainstalowano w niej oświetlenie elektryczne, lecz zostało zniszczone w czasie I wojny światowej. W 1924 r. jaskinię uznano za zabytek. Jaskinia Ciemna, poł. IV–koniec X 10.00–17.00, bi- let normalny 6 zł, ulgowy 3,5 zł. Uwaga, kasa biletowa, tel.: 012 3801011, jest tylko od północnej strony; idąc z przeciwnej, szlakiem zielonym od Baru Okienko, naj- pierw dochodzi się do jaskini, a dopiero przy zejściu mija kasę biletową, co uniemożliwia wejście do jaskini – lepiej wybrać wariant spaceru z północy na południe. Z Jaskini Ciemnej prowadzi zie- lony szlak na Górę Okopy. Po dro- dze, przy skale Wapiennik, znajduje się doskonały punkt widokowy. Roz- tacza się stąd panorama południowej części Doliny Prądnika oraz podkra- kowskich wsi. Podobny widok moż- na podziwiać z Góry Okopy. Poniżej punktu widokowego znajduje się, wi- doczny z daleka, imponującej wielko- ści otwór wejściowy do Jaskini Oko- py Wielkiej Dolnej (6 m szerokości i 15 m wysokości!), która nie jest udo- stępniona zwiedzającym. Na wzgórzu Okopy znajdował się wczesnośrednio- wieczny gród obronny. Istniał praw- dopodobnie do XIV w. i miał związek z przebywaniem w Dolinie Prądnika Władysława Łokietka. Zupełnie na południu parku narodo- wego, w miejscowości Prądnik Korz- kiewski, stoi kościół Zmartwych- wstańców wybudowany w latach 80. XX w. Powstał u podnóża skały Ła- skawiec. Kompleks, choć nie stanowi zabytku, ma szczególny urok i dlatego warto do niego zajrzeć. Mieszczą się tam: dom rekolekcyjny księży Zmar- twychwstańców oraz kaplica Zstąpie- nia Chrystusa Pana do Otchłani. Niemal naprzeciw skały Łaskawiec wznosi się inna skała o fantastycznych kształtach – Skała Pilarzowa. Wspo- minamy o Pilarzowej, ponieważ wią- że się z nią interesujące podanie (zob. ramka). a k s u k l O a n y ż y W w ó c O j 169 a k s u k l O a n y ż y W z s u k O l Opisanie wszystkich atrakcji Ojcow- skiego Parku Narodowego jest tema- tem na osobne opracowanie, wymie- niliśmy tylko niektóre, zachęcając do głębszego poznania tego szczególnie pięknego zakątka. Dojazd Do Ojcowa dojedziemy niektórymi autobusami PKS relacji Kraków – Olkusz, prywatnymi busami z Olkusza i Krakowa do Czajowic, dalej pieszo, lub autobusami MPK nr 210 z Krakowa-Bronowic Nowych. Parkując sa- mochód w Ojcowie należy stosować się do znaków dro- gowych, parkowanie w miejscach niedozwolonych jest surowo karane przez straż parkową. Parking Na Postoju 30 zł/dzień, parking Na Złotej Górze 20 zł/dzień (20 min pieszo do centrum Ojcowa), parking w Czajowicach 10 zł/dzień (10 min pieszo od Groty Łokietka). Noclegi Kwatery prywatne: Grzegorz Bosak, Ojców 4, tel.: 012 3892008; Stanisława i Jan Bosak, Ojców 33, tel.: 012 3892063, 0501 660499; Maria i Wiktor Mar- cińscy, Ojców 35, tel.: 012 3892198; Teresa Żuchowicz, Ojców 58, tel.: 012 3892905. Dom Wypoczynkowy Zosia, Ojców 4, tel.: 012 3892008; schronisko PTSM, Wola Kalinowska, tel.: 012 3891064; Skała, ul. ks. St. Połetka 30, tel.: 012 3891024. Gastronomia Zajazd Zazamcze, Ojców 1b, tel.: 012 3892083; Za- jazd na Złotej Górze, Ojców 8, tel.: 012 3892014; Piw- nica Pod Nietoperzem, Ojców 15, tel.: 012 3892089. Inne Wypożyczalnia rowerów w Ojcowie, tel.: 012 3891182, 0502 425558. OLkuSz 170 Olkusz, leżący około 30 km na pół- noc od Krakowa, przy drodze krajowej nr 94, pierwotnie nazywał się Elkusz. Nazwa ta przypuszczalnie wywodzi się z języka fenickiego. El – znaczy pan, a kusz – kuć, krajać. Mogło więc oznaczać „pan, który kuje”, „pan, któ- ry szuka miejsca do kucia”. Przypusz- cza się, że Fenicjanie przybyli w te re- jony i wydobywali rudy ołowiu (które zawierały duże ilości srebra). Być mo- że dało to początek tutejszemu górni- ctwu i hutnictwu. Do połowy XIII w. miejscowość znajdowała się na terenie dzisiejszego Starego Olkusza. Historia Pierwsza wzmianka na temat Ol- kusza pochodzi z 1257 r. i dotyczy wypłacania dwóch grzywien rocznie z dochodów za olkuski ołów na rzecz klasztoru Klarysek w Skale. Uzna- je się, że prawa miejskie otrzymał w 1299 r. Miasto zbudowano na pla- nie czworoboku i otoczono murami obronnymi z 15 basztami. Mury mia- ły bramy: Sławkowską (jej lokalizację odnaleziono przypadkowo w 2005 r. podczas prac ziemnych), Krakowską i Wolbromską, oraz furty: Parczewską, Farną i Żuradzką, przez które moż- na było dostać się do środka. Pod ko- niec XIV w. na rynku postawiono ra- tusz, który wraz z murami, klasztorem i kościołem Augustianów został roze- brany na początku XIX w. Miasto rozwijało się bardzo ekspan- sywnie. Powodem były kopalnie rud ołowiu oraz korzystne położenie przy trakcie handlowym Wrocław – Kraków. W XIV w. Olkusz miał duże znaczenie gospodarcze i polityczne. Był człon- kiem Sądu Sześciu Miast – ogólnopol- klątwa św. Jana kantego W czasie, kiedy Olkusz słynął z wydobywanych spod ziemi bogactw w postaci srebra i ołowiu, proboszczem miejscowej parafii był św. Jan Kanty. Doskonale się wtedy ludziom powodziło. Górnicy osiągali wielkie dochody. Z tego dobrobytu mieszkańcy Olkusza powoli zaczęli zapo- minać o przykazaniach Bożych, prowadząc życie pełne przepychu i rozpusty. Co rusz urządza- no wystawne bankiety suto zakrapiane alkoholem, nie zważając nawet na obowiązujące posty. Św. Jan Kanty bardzo cierpiał z powodu upadku moralnego swoich parafian i modlił się żar- liwie, by Bóg zesłał na nich opamiętanie. Lecz nic na lepsze się nie zmieniało, a nawet jeszcze gorzej dziać się zaczęło. Ludzie przestali przychodzić do spowiedzi, a i w kościele coraz mniej wiernych się pojawiało. Nie pomagały prośby ani groźby proboszcza. Nawet wizja piekielne- go ognia i wiecznego potępienia nie przemawiały do wyobraźni grzeszników. Pewnego dnia św. Jan Kanty w wielkim żalu i uniesieniu zagrzmiał z ambony. Zapowiedział wszystkim, że rzuca klątwę na całe miasto, a w szczególności na olkuskie kopalnie jako źródło wszystkiego zła, znajdują się one bowiem głęboko w ziemi, więc blisko piekła (a może nawet ktoś już się dokopał do wiecznej otchłani i stąd kłopoty?). Nie wiadomo, czy to klątwa św. Ja- na Kantego spowodowała, ale niedługo górnictwo w Olkuszu zaczęło upadać. Złoża nagle się wyczerpały, a do kopalni coraz obficiej napływała woda. skiej instancji odwoławczej prawa nie- mieckiego. Starostowie krakowscy tutaj właśnie witali cesarza Karola IV jadą- cego na ślub z Elżbietą (wnuczką Kazi- mierza Wielkiego). Zamożność miesz- czan w tamtym okresie przewyższała nawet stan posiadania mieszkańców grodu królewskiego. Budowa w XV i XVI stuleciu sztol- ni odwadniających pozwoliła na wy- dobywanie niedostępnych do tej po- ry srebronośnych rud ołowiu. Była to ogromna inwestycja, którą nadzoro- wał sam król Zygmunt August. Wybu- dowanie 1 km takiego chodnika rów- nało się wartości 15 kamienic w rynku miasta. Wykuto łącznie ponad 30 km podziemnych korytarzy. Wokół Olku- sza powstały huty do wytapiania sre- bra, a w mieście – jedyna w tym cza- sie mennica królewska bijąca monety wysokiej jakości. Klęski żywiołowe, napady rabun- kowe na kopalnie, częste zalania pod- ziemnych korytarzy przez wody rzeki Baby oraz najazd szwedzki dopro- wadziły w XVII w. do upadku eko- nomicznego miasta. W zatapianych regularnie kopalniach zaprzestano wy- dobywania kruszcu. Sztolnie urucho- miono ponownie na początku XIX w. z inicjatywy Stanisława Staszica. Olkuszanie wsławili się udziałem w powstaniu listopadowym i stycz- niowym. Podczas I wojny światowej utworzono oddział strzelców olku- skich z młodzieńców, którzy na ochot- nika zaciągnęli się do Legionów. Po wybuchu II wojny światowej Niemcy włączyli miasto do III Rzeszy. 31 lip- ca 1940 r. (zwanego Krwawą Śro- dą) żołnierze hitlerowscy rozstrzelali 20 Polaków, a setki olkuszan torturo- wali. W czerwcu i lipcu 1942 r. prawie a k s u k l O a n y ż y W z s u k O l 171 wszystkich olkuskich Żydów wywie- ziono i zamordowano w obozach kon- centracyjnych. Najstarsi mieszkańcy opowiada- ją, że w styczniu 1945 r., gdy oddzia- ły radzieckie wyzwalały miasto, jeden z czołgów wjechał na rynek i... znik- nął. Dosłownie zapadł się pod ziemię. A stało się tak dlatego, że zgodnie z tradycją górnictwa mieszkańcy mieli we krwi drążenie w ziemi. I wydrąży- li... ogromne, ciągnące się pod rynkiem kilometrowe podziemne korytarze. Ka- mienne sklepienie nie wytrzymało cię- żaru sowieckiego tanku... Od 1999 r. miasto jest siedzibą po- wiatu w granicach województwa ma- łopolskiego. Miejsca, które warto zobaczyć Warto zajrzeć na Stary Rynek. Ota- czają go schludne kamieniczki pocho- dzące w większości z XIX w., ale zbu- dowane na fundamentach znacznie starszych budynków (np. pod gmachem dawnego starostwa, Rynek 4, znajdują się piwnice dawnej mennicy królew- skiej z przełomu XVI i XVII w.). Przy ulicy Basztowej znajduje się baszta odtworzona dzięki Towarzystwu Przyjaciół Ziemi Olkuskiej. Pomysł zro- dził się w latach 70. XX w. Zanim został zrealizowany, upłynęło jednak kilka lat. Główną przeszkodą okazał się brak bu- dulca. Dawne fortyfikacje Olkusza zbu- dowano ze zlepieńca parczewskiego, zwanego żarnowcem. Obecnie kamie- niołom w Parczach jest już nieczynny. Pozyskiwano więc sukcesywnie mate- riał do budowy z rozbiórek. Potem ko- lejnym kłopotem okazał się brak odpo- wiedniego fachowca od XIV-wiecznego budownictwa. Inicjatorzy jednak poko- nali przeszkody i dziś możemy podzi- wiać basztę, która z zachowaną częścią oryginalnego muru wygląda jak pozo- stałość po fortyfikacji dawnego Olku- sza. Wewnątrz mieści się kawiarnia, w której można zobaczyć oryginal- ne XIV-wieczne fragmenty muru oraz ekspozycję archeologiczną na ścianach (fragmenty XIV-wiecznej ceramiki i ka- fli ozdobnych). Wzniesiona w stylu gotyckim Bazy- lika Mniejsza św. Andrzeja Aposto- ła powstała na przełomie XIII i XIV w. Naprzeciw wejścia znajduje się oko- ło 40-metrowa dzwonnica z początku XX w. zbudowana z żarnowca. We- wnątrz zobaczyć można XVII-wiecz- ne organy, cieszące słuchaczy orygi- nalnym brzmieniem. Tuż pod nimi znajduje się drewniane epitafium po- święcone kilkuletniemu synkowi Hum- mla (twórcy organów), który zginął, spadając z rusztowania. Po wypadku organmistrz porzucił niedokończoną pracę i uciekł z Olkusza. Rozwściecze- ni gwarkowie, którzy zdążyli już zapła- cić za wykonanie dzieła, domagali się natychmiastowego powrotu mistrza do miasta. W sprawę odnalezienia Hum- mla włączył się nawet panujący wów- czas Zygmunt III Waza. Niestety, za- łamany śmiercią dziecka Jan Hummel sam rzucił się z rusztowania, a budo- wę organów dokończył jego uczeń, a k s u k l O a n y ż y W z s u k O l 172 a k s u k l O a n y ż y W z s u k O l 173 Bazylika Mniejsza św. Andrzeja Apostoła, rys. A. Fidzińska Jerzy Nitrowski. Na organach, dzięki oryginalnym XVII-wiecznym mecha- nizmom, można wykonywać brzmią- cą jak przed wiekami muzykę renesan- sową i wczesnobarokową. Od kilku lat w kościele organizowane są Dni Mu- zyki Organowej. W centralnym miejscu północnej nawy znajduje się najstarszy zabytek, XV-wieczny poliptyk (wieloskrzyd- łowy ołtarz gotycki składający się ze środkowej szafy i kilku ruchomych skrzydeł bocznych). Na poszczegól- nych kwaterach jest 16 obrazów ze scenami maryjnymi i z życia Jezu- sa Chrystusa. W środku umieszczo- no rzeźbę Madonny z Dzieciątkiem z 1480 r. W jednej z kolumn przed oł- tarzem znajduje się późnorenesansowa (XVII w.) ambona z rzeźbami świętych i obnażonymi piersiami kariatyd. Cie- kawy zabytek stanowi odlana z olku- skiego ołowiu chrzcielnica w kształ- cie romańskiego kielicha (XVI w.). Uwagę zwracają także wspaniałe ła- wy z wysokimi oparciami pochodzące z 1594 r. Na wschodniej ścianie prez- biterium znajduje się 9-metrowy ołtarz z 1. poł. XVII w. z obrazem Ukrzyżo- wanie. Nad ołtarzem widnieją wize- runki górników oraz herby Królestwa Polskiego i Olkusza. Bazylika Mniejsza św. Andrzeja Apostoła, ul. Szpitalna 1, tel.: 032 6431520, http://www.bazyli- ka.pl. Zwiedzanie po wcześniejszym uzgodnieniu. Informacje praktyczne W centrum Olkusza samochód warto pozostawić na dużym, bezpłatnym parkingu przy skrzyżowaniu dróg Kraków – Bytom, Zawiercie – Trzebina, na tyłach hotelu Victoria. Do rynku i zabytków dojdziemy w 5 min. Noclegi Schronisko młodzieżowe Jura, ul. Legionów Pol- skich 3, tel.: 032 6430393; Hotel Olkusz, ul. Kazimie- rza Wielkiego 61, tel.: 032 6433613. Okolice Grodzisko Stary Olkusz, około 2 km od Olkusza w kierunku zachod- nim, przy trasie nr 94, to niewielkie wzniesienie. Prawdopodobnie mieścił się tu Stary Olkusz. Historycy poda- ją kilka powodów przeniesienia osady w inne miejsce: wyczerpanie złóż ga- leny w tym rejonie, zniszczenie osa- dy przez Tatarów albo spalenie grodu w czasie walk polsko-czeskich na po- czątku XIV w. Podczas badań archeolo- gicznych potwierdzono ślady wielkiego pożaru na terenie grodziska. W XIV w. wybudowano w Starym Olkuszu muro- wany gotycki kościół, przy którym po- wstał cmentarz. W XVIII w. ze świątyni pozostały już tylko szczątki. Obecnie na terenie pierwotnej osady można ujrzeć fragmenty murów i krypt oraz dobrze zachowane wały i fosę. U podnóża gro- dziska zachował się jeszcze ślad dawne- go traktu z Krakowa do Wrocławia. W okolicach Starego Olkusza znaj- dują się pozostałości po Sztolni Poni- kowskiej i resztki kopalni Józef. a k s u k l O a n y ż y W ł a a k S a w o k s e P i | i e c w o t ł ó z c a P Paczółtowice 174 Wieś leży na północ od Krzeszowic, tuż przy rezerwacie Dolina Racławki. Najciekawszym zabytkiem jest goty- cki modrzewiowy kościół Nawiedze- nia NMP typu zaskrzyniowego po- chodzący z lat 1518–20. Wewnątrz, w ołtarzu głównym z 1604 r., znajduje się słynący z łask obraz Matki Boskiej z Dzieciątkiem z XV w., zwany Obra- zem Matki Boskiej Paczółtowskiej. Ładne są także ołtarze boczne św. Anny i św. Józefa (początek XVIII w.). Koś- cielne organy pochodzą z 1701 r. Nie- zwykle cenna jest brązowa chrzcielni- ca z 1533 r. oraz krucyfiks z początku XVI w., jeden z najstarszych w Polsce. W Paczółtowicach znajduje się na- leżące do największych w tej części Europy pole golfowe. Przy polu w za- bytkowych zabudowaniach mieści się kompleks wypoczynkowy złożony z hotelu, restauracji i baru. Są też stad- nina koni, strzelnica, narciarskie trasy biegowe oraz sztucznie naśnieżany, oświetlony stok narciarski. Dojazd Najszybciej prywatnymi busami z Krzeszowic. Noclegi Kwatery prywatne: Sylwia i Jan Kucharscy, Pa- czółtowice 171, tel.: 012 2829002; Halina Kaczmarczyk, Paczółtowice 302, tel.: 012 2820755; Bernadeta Piekar- czyk, Paczółtowice 11, tel.: 012 2829139. Pieskowa Skała Pieskowa Skała leży przy północ- nej granicy Ojcowskiego Parku Na- rodowego. Po raz pierwszy wzmian- kowano ją w 1315 r. w dokumencie wydanym przez Władysława Łokietka. W XIV w. Kazimierz Wielki wybudo- wał tu zamek. Składał się on z części górnej i dolnej. Zamek górny się nie zachował, zajmował skałę o sympa- tycznej nazwie Dorotka. W 1377 r. Lu- dwik Węgierski przekazał Pieskową Skałę Piotrowi Szafrańcowi jako od- szkodowanie za rany doznane podczas bójki z pewnym Węgrem. Potomkowie tego ostatniego – Piotr i Krzysztof Sza- franiec – wykorzystując znakomite po- łożenie warowni, napadali na kupców przejeżdżających doliną. Za ten czyn w 1484 r. Krzysztof Szafraniec został ścięty na Wawelu. Kiedy właścicielami Pieskowej Ska- ły byli Szafrańcowie, zamek poddano gruntownej przebudowie. W latach 1542–80 nadano mu charakter rene- sansowej rezydencji. Po śmierci ostat- niego z rodu Szafrańców – Jędrzeja, zamek kilkakrotnie zmieniał właści- cieli, aż w 1640 r. przeszedł w ręce Mikołaja Zebrzydowskiego. Za jego rządów Pieskową Skałę rozbudowa- no. Powstały fortyfikacje bastionowe i kaplica św. Michała. Jak wiele in- nych warowni jurajskich, zamek uległ naporowi Szwedów i został zniszczo- ny. Odbudowany w 1768 r., odzyskał dawną świetność. Wówczas był już sie- dzibą rodu Wielkopolskich. W 1853 r. zawaliła się najstarsza część zamku na skale Dorotka. W czasie powstania styczniowe- go w Pieskowej Skale obozowały od- działy Mariana Langiewicza. Wtedy artyleria rosyjska uszkodziła i podpa- lila warownię. W XIX w. zamek za- czął popadać w ruinę. W 1903 r. został kupiony przez Towarzystwo Akcyj- ne Pieskowa Skała, utworzone przez Legenda o powstaniu rodu Szafrańców Działo się to dawno temu, kiedy Polską rzą- dził król Bolesław Śmiały. Znany był wówczas ród Toporczyków w wielu wojnach wsławio- ny, topór w herbie noszący. Pewien zacny ry- cerz z tego rodu miał trzech synów: Sędzi- woja, Nawoja i Żegotę. Dwaj starsi w świat wyruszyli, by sławę rycerską zdobywać i wrogów kraju odpierać. Najmłodszy, Że- gota, pozostał w domu przy ojcu, mając mu ostatnie lata umilać. Lecz kiedy zaczął dora- stać, zapragnął i on wojenki zażyć, ojczyź- nie miłej z pomocą spieszyć. Ojciec, widząc zapał młodzieńca, sprawił mu błyszczącą zbroję, dał tarczę z herbem, tę samą, z któ- rą sam kiedyś wojował, pobłogosławił i puś- cił w świat. Pojechał więc Żegota na starym koniu służyć królowi tym, czym każdy ry- cerz służyć najlepiej umie. Walczył w kraju i za granicą, a jego odwaga i męstwo zna- ne były w całym królestwie. Kiedy po latach tułaczki zapragnął wrócić w rodzinne strony, ojciec już nie żył, star- si bracia podzielili zaś majątek między sie- bie. Nie było im w smak oddawać cokolwiek młodszemu bratu, więc udali, że go nie po- znają. Nawet tarcza z herbem rodowym ich nie przekonała. Udał się więc rycerz do króla sprawiedliwości szukać. Ojciec narodu, zna- jąc zasługi rycerza, uznał jego rację i nakazał niedobrym braciom część majątku wypłacić. Kiedy Żegota dostał, co chciał, honorem się uniósł i teraz to on wyparł się braci. Zerwał z tarczy topór – znak rodu – i przyprawił na hełm, jako pamiątkę po ojcu, a od tej pory za swój znak przyjął starego konia, jedynego świadka spotkanej niesprawiedliwości. Król uznał nowy herb i od tej chwili Żegotę Za- przeńcem zwano przez to, że najpierw bracia jego, a potem on braci się zaparł. W XIII w. nazwisko Zaprzeniec zmieniono na Szafra- niec. Wkrótce stało się znane w całej Polsce i nową chwałą się okryło. a k s u k l O a n y ż y W ł a a k S a w o k s e P i 175 a k s u k l O a n y ż y W i k o P ł Adolfa Dygasińskiego, i przekształ- cony w luksusowy pensjonat. W czasie II wojny światowej działał tu sieroci- niec dla dzieci z Kresów Wschodnich. Po wojnie rozpoczęto prace konserwa- torskie, które trwały do 1970 r. Obecnie w zamku mieści się muze- um – Oddział Państwowych Zbiorów Sztuki na Wawelu – oraz przechowy- wane są zbiory biblioteki Sapiehów, na które składa się 28 tys. tomów. Moż- na także usiąść w kawiarni Zamkowej w północnym bastionie. Na zamku nakręcono wiele scen z niezapomnia- nych seriali Janosik oraz Stawka więk- sza niż życie. Pieskowa Skała, tel.: 012 3896057, http://www. pieskowaskala.pl; wt.–czw. 9.00–15.00, pt. 9.00–12.00 (tylko jedno piętro), sb. i nd. 9.00–17.00, pn. i dni po- świąteczne zamkn.; dziedziniec zewnętrzny można zwiedzać 8.00–20.00; wejście na punkt widokowy na bastionie w godzinach otwarcia restauracji 9.00–18.00 (wejście przez restaurację). Wstęp do muzeum płat- ny, udostępnione są dwa piętra zamku, bilet normalny 10 zł, ulgowy 7 zł, rodzinny 32 zł. Nieopodal zamku znajdują się trzy parkingi, na któ- rych można pozostawić samochód (6,5 zł). Noclegi Kwatery prywatne: Teodozja i Mirosław Glanow- scy, ul. Podzamcze 2, tel.: 012 3896212. Gastronomia Wernyhora, Pieskowa Skała 9, tel.: 0501 713263; kawiarnia Willa Chopin, Pieskowa Skała 6, tel.: 012 3896120. Płoki 176 Niewielka miejscowość, około 6 km na północny wschód od Trzebini, kryje wiele atrakcji. Wiadomo z XIII-wiecz- nych dokumentów, że Płoki istniały już Płoki kruszcami stały Według niektórych badaczy właśnie w Pło- kach były prowadzone najwcześniejsze w Pol- sce prace wydobywcze. Kopalnie rud ołowiu i cynku (galmanu) w tych okolicach były zna- ne już w XVI w. Działały też kopalnie rud żela- za oraz huta. Zachowany budynek starej hu- ty (obecnie opuszczony) został na początku XX w. wykupiony przez mieszkańców i przero- biony na mieszkania. W jego piwnicach widać jeszcze pozostałości pieców hutniczych. w tym czasie. Jan Długosz wspominał w kronikach o istnieniu w XIV w. pło- ckiej parafii. Obecny kościół Naro- dzenia NMP jest licznie odwiedzany przez pielgrzymów z racji cudownego wizerunku Matki Boskiej. Neogotycka budowla powstała na miejscu wcześ- niejszej świątyni w latach 1949–51. W oczy rzuca się oryginalna sylwetka wieży, która wydaje się nie pasować do reszty gmachu – ma nawiązywać stylistyką do wcześniejszych, goty- ckich kościołów. Całość otacza mur, którego fragmenty pochodzą z XVI– XIX w. Cudowny obraz Matki Bo- skiej z Dzieciątkiem pochodzi praw- dopodobnie z XV w. (choć w 1440 r. był już uważany za stary). Dzieło nie- znanego autora wykonano techniką temperową na lipowej desce oklejonej płótnem. Wewnątrz warto też zwrócić uwagę na klasycystyczną chrzcielni- cę, posążek Chrystusa oraz kamien- ną kropielnicę. W Płokach zachowały się również ru- iny dworu pochodzącego z XIX w. Za- budowaniom nadano cechy eklektycz- ne. Piętrowa budowla ma oryginalnie zakomponowany fronton, który tworzy ściana krótszego boku z balkonem nad wejściem wspartym na słupach. Pustynia Błędowska Obejmuje obszar około 32 km2 mię- dzy Kluczami, Chechłem a Błędowem (8–9 km długości, 3–4 km szeroko- ści). Swój pierwotny wygląd Pustynia Błędowska zyskała w wyniku inten- sywnej działalności człowieka. Maso- we wycinki drzew na tym terenie mia- ły miejsce w XIII w., kiedy rozwijało się w tych okolicach górnictwo srebra i hutnictwo, wymuszając tym samym zapotrzebowanie na drewno. Ogoło- cona z lasu ziemia szybko odsłoniła nagromadzone polodowcowe, luźne piaski, dając początek procesom przy- rodniczym charakterystycznym dla prawdziwych pustyni. Pustynia dzieli się na dwie czę- ści: północną – mniejszą, i południo- wą. Granicę stanowi Biała Przemsza, okresowo wysychająca. Obecnie po- łacie piasku można spotkać już tylko w niewielkiej części Pustyni Błędow- skiej od strony Klucz i w pobliżu miej- scowości Chechło, gdzie odsłoniętych, piaszczystych terenów jest nieco wię- cej. Tutaj karczowaniem pustyni zaj- mowało się wojsko, które północnym terenem Pustyni Błędowskiej admini- struje do dzisiaj. Wykarczowany teren służył niegdyś jako poligon. Dziś odby- wają się tu jedynie skoki spadochrono- we, co może stanowić swoistą atrakcję Jak powstała Pustynia Błędowska Wszem i wobec wiadomo było, że Pan Twar- dowski dla ziemskiej rozkoszy i bogactw wszelakich pakt z diabłem, własną krwią pisany, zawarł. I w dokumencie owym imć Twardowski swą duszę oddał w zamian za posługi diabelskie. Jednym z życzeń czarno- księżnika było, aby czart wszelkie bogactwa ziemskie zebrał i koło Olkusza złożył. Moce piekielne sprawnie z zadaniem się uporały, przysypały piaskiem owe skarby, aby przed ludzką chciwością je osłonić. Niestety, nie- fortunne spotkanie mistrza Twardowskie- go z czartami w karczmie Rzym nakazało mu rychło na Księżyc umykać, aby duszę swą nieszczęsną ratować. Toteż bogactwa wszystkie odłogiem pozostawione zostały. Okoliczni mieszkańcy sposobem jakimś do- wiedzieli się o majątku pod ziemią ukrytym, poczęli kopalnie zakładać i drogocenny kru- szec spod ziemi wydobywać. Oj, nie spodo- bało się to panu podziemia. Tym bardziej, że im głębiej kopali, tym bliżej bram piekiel- nych się znajdowali. A to groziło narusze- niem ścian i nieopatrznym wypuszczeniem dusz grzesznych, które karę za swe niecne życie w ogniu piekielnym odbywały. Zabrał więc czart wór ogromny i nad Bałtyk z nim podążył. Tam po brzegi piaskiem go zapełnił, aby nim kopalnie olkuskie zasypać. Gdy nad Kluczami przelatywał, zawadził wo- rem o wieżę kościelną, cały piach po okolicy rozsypał i Pustynię Błędowską utworzył. Czart niezdara nowy, chytry plan wymyślił. Iście szatański. Żeby cel osiągnąć, babę wy- korzystać postanowił. Utworzył rzekę, którą nazwał Babą, i skierował jej bieg na kopalnie. Woda zalała podziemia i sztolnie przestały przynosić bogactwa. I tak oto narodziło się przysłowie: „Gdzie dia- beł nie może...” a k s u k l O a n y ż y W a k s w o d ę B a n y t s u P ł i 177 dla obserwatorów. W 1999 r. pustynia była miejscem międzynarodowych ma- newrów wojsk NATO. Panoramę pustyni można podziwiać z dwóch punktów widokowych: Czu- batka w Kluczach (382 n.p.m.) i Da- brówka w Chechle (355 m n.p.m.). Szczególnie interesujący jest unika- towy krajobraz pustyni i ślady prze- szłości w postaci bunkrów z czasów II wojny światowej. Pustynię zwie- dzić można korzystając z przyrodniczej ścieżki dydaktycznej, która rozpoczy- na się na ulicy Rudnickiej w Kluczach i biegnie przez teren pustyni do rozle- wiska Białej Przemszy. Miłośnicy jaz- dy konnej skorzystają na pewno z Tran- sjurajskiego Szlaku Turystyki Konnej, a cykliści z oznakowanych szlaków ro- werowych. Okolice Pustynia Starczynowska to niemal całkiem zarośnięty obszar położony na południe od Pustyni Błędowskiej, kil- ka kilometrów na południowy wschód od Bukowna. Wyraźnie widać jednak piaszczyste podłoże. Cały teren jest na tyle niewielki, że można go obejść w kilka godzin. zamek w Rabsztynie Zamek znajduje się mniej więcej 2 km na północ od Olkusza. Słowo Rabsztyn wywodzi się z ję- zyka niemieckiego i oznacza Kruczą Skałę. Prawdopodobnie XIV-wiecz- ną twierdzę wzniesiono na miejscu wcześniejszych umocnień. Właści- cieli zamku było wielu. Początkowo zarządzał nim Spytko z Melsztyna, którego husyckie sympatie doprowa- dziły do śmierci (XV w.). Później na- stali Tęczyńscy, którzy w odwecie za śmierć Andrzeja Tęczyńskiego, za- dźganego nożem przez jednego z płat- nerzy, uwięzili w podziemnych kaza- matach znamienitego mieszczanina krakowskiego, Marcina Bełzę. Tę- czyńscy wkrótce przemianowali się na Rabsztyńskich, a twierdzę wzmoc- nili i rozbudowali. Kolejni posiadacze rabsztyńskiego zamku – ród Bonerów (XVI w.) – panowali tu przez trzy po- kolenia. Według tradycji, w gościnie bywali u nich duchowi przywódcy polskich innowierców (Jan Łaski i Je- rzy Izrael), których dyskusje dotyczyły możliwości połączenia sił i przeciwsta- wienia się agresji polskich katolików. W XVI w. zamek stał się celem ata- ków księcia Maksymiliana Habsburga. Załoga fortyfikacji pod dowództwem kozaka Gustawa Hołubka obroniła twierdzę. Na początku XVII w. nowy właściciel – starosta Zygmunt Mysz- kowski – rozbudował zamek. Wzbo- gacił go o renesansowe detale archi- tektoniczne, zbudował również zamek dolny – nieobronną siedzibę magnacką w stylu późnego renesansu – który miał trzy skrzydła mieszkalne zamykające dziedziniec z trzech stron. Od zacho- du znajdował się pierwotny dziedziniec zamku górnego, a od północy – wjazd. W 1657 r. oba zamki spalili najeźdź- cy szwedzcy. Był to koniec dobrych a k s u k l O a n y ż y W i e n y t z s b a R w k e m a Z 178 a k s u k l O a n y ż y W w ó p s ą S 179 Ruiny zamku w Rabsztynie, rys. A. Fidzińska Dojazd Autobusami ZKGKM z Olkusza. Noclegi Pensjonat Zamek, Rabsztyn 22a, tel.: 032 6433581. Sąspów W miejscowości, leżącej 20 km na północ od Krakowa, przy zachodniej części Ojcowskiego Parku Narodowe- go, znajdują się źródła Sąspówki (po- wyżej szkoły) oraz dwie jaskinie: Pod Kościołem Wschodnia i Pod Koś- ciołem Zachodnia. Obie jaskinie ma- ją poziomy przebieg i są dosyć krót- kie (ok. 40 m długości). Na szczycie wzgórza ponad jaskiniami stoi kościół parafialny św. Katarzyny z 1760 r. W jego wnętrzu wisi obraz Matki Bo- skiej Śnieżnej. Obok kościoła znajdu- je się drewniana dzwonnica zwieńczo- na baniastym hełmem. czasów rezydencji. Kolejni właścicie- le wybudowali u stóp Kruczej Skały dwór starościński i folwark, w którym zamieszkali. Na początku XIX w. za- mek został zupełnie opuszczony. Podczas powstania styczniowego „skubano” tynki zamkowe, aby pozy- skać saletrę – niezbędną do produkcji prochu dla powstańców. Na początku XX w. zapaleni poszukiwacze skarbów wysadzili w powietrze stojącą jeszcze wtedy cylindryczną wieżę, a w wyni- ku ciągłych rekonstrukcji dawny dwo- rek całkowicie rozebrano. Pamiątką po nim są zaledwie dość spore piwnice i kilka zabudowań dawnego folwarku. Na prawo od fragmentów dworku do- strzec można szczątki bunkra z II woj- ny światowej. W centrum wioski nieopodal zajaz- du stoi drewniany dom z gankiem – obecnie restauracja. Kiedyś znajdował się tam punkt celny. 2 y d o r y z r p a n o r h c O 32 i a k s ń z d F . i A , a k s w o k a B ł i . M . c a r p O ś u b ę G z s a m o T . t o f ś u b ę G z s a m o T . t o f a r u J a n m e i z d o P Jaskinia Maurycego (s. 85). Podziemny krajobraz – stalaktyty. Wyprawa do wnętrza Ziemi. Światło w tunelu... ś u b ę G z s a m o T . t o f ś u b ę G z s a m o T . t o f Mieszkaniec jaskiń – nietoperz. Podziemne rozstaje w Jaskini Ostrężnickiej (s. 79). i i k s ń w r e z C w a ł s u g o B . t o f a t o n r a z C m a d A . t o f
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Jura Krakowsko - Częstochowska. Z legendą wśród Orlich Gniazd. Wydanie 2
Autor:
,

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: