Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00060 007012 14665477 na godz. na dobę w sumie
Kamienny most - ebook/pdf
Kamienny most - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 155
Wydawca: Projekt Wydawniczy Miska Ryżu Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-64213-32-8 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> religia i rozwój duchowy >> religia
Porównaj ceny (książka, ebook (-8%), audiobook).

„Wielki japoński mistrz zen Dogen oświadczył, że przed Chao-chou nie było Chao-chou, i po Chao-chou nie było Chao-chou. Wielki buddyjski autorytet D.T. Suzuki zwykł mówić, że ze wszystkich klasycznych tekstów zen, Powiedzenia Chao-chou były najbliższe jego sercu. Chao-chou, jedna z centralnych postaci chińskiego zen, był bez wątpienia najbardziej niezwykłym mistrzem w historii zen. Zen, wyrażany przez Chao-chou, jest radykalny, ekstremalny, a czasami nawet brutalny. Według mnie, różni się on dość znacznie od zenu, który poznano na Zachodzie dzięki innym pismom zen. /.../ Chao-chou pozostał ze swoim mistrzem Nan-chuanem przez 40 lat. Dialogi zawarte w tej książce pokazują, jak głębokie panowało między nimi zrozumienie. Po śmierci Nan-chuana, Chao-chou, mając sześćdziesiąt lat, wziął swój kij i butelkę na wodę, i wyruszył na dwudziestoletnią wędrówkę, podczas której spotkał większość ówczesnych mistrzów zen. Wiele z tych spotkań uwieczniono w tym tekście. W końcu osiadł w swojej rodzinnej wiosce i, chociaż wielokrotnie twierdził, że nie ma do przekazania żadnych nauk, mimo to mnisi i ludzie świeccy, zwykli ludzie i władcy przybywali do niego, aby zadawać pytania, słuchać jego słów lub po prostu na niego popatrzeć. Większą część tej książki stanowią zapiski powiedzeń Chao-chou z tej właśnie ostatniej fazy jego życia. Chao-chou zmarł w roku 897 w wieku 120 lat...” [ze wstępu Yoela Hoffmanna]. Tekst składa się z ponad czterystu niezwykłych dialogów i anegdot, z których wiele stało się koanami, czyli ćwiczeniami sprawdzającymi rozumienie ucznia. Wiele dialogów tłumacz angielski opatrzył wnikliwymi i celnymi komentarzami, bardzo ułatwiającymi zrozumienie tekstu.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Przypadki 1 Chao-chou zapytał swojego mistrza Nan-ch üana: „Droga – czym ona jest?”. Nan-ch üan powiedział: „Codzienny umysł jest Drogą”. Chao-chou powiedział: „Zatem powinniśmy ku niej dążyć, czyż nie tak?”. Nan-ch üan odpowiedział: „W chwili, gdy zaczynasz jej poszukiwać, już się z nią minąłeś”. Chao-chou powiedział: „Jeśli nie będę jej poszukiwał, to w jaki sposób poz nam Drogę?”. Nan-ch üan powiedział: „Droga nie ma nic wspólnego z »poznaniem« lub »nie-poznaniem«. Poznanie jest tylko tworzeniem pojęć. Nie-poznanie jest tylko ignorancją. Jeśli osiągnąłeś już Drogę-do-której-się-nie-dąży, to jest ona jak przestrzeń: absolutnie przejrzysta rozległa pustka. W żaden sposób nie możesz jej do niczego zmusić”. W tej chwili Chao-chou przebudził się ku głębokiemu znaczeniu. Jego umysł stał się jasny jak księżyc w pełni. 19 Komentarz: Nan-ch üan sugeruje, że droga zen nie jest „dro- gą”. Tam, gdzie jest „droga”, musi istnieć również jakaś „inna droga”. Jeśli bardzo świadomie do czegoś dążysz, masz ten- dencję do wykluczania tego, co wy daje się niezwiązane z tym, co uważasz za swój „cel”. Dlatego „wiedza”, która oparta jest na wyróżnianiu i rozróżnianiu, pozostaje ślepa na to, co wszech ogarniające. Jaki pożytek moglibyśmy mieć z po szukiwania celu, który byłby nie-trawą, nie-żabą, ani ni czym, co jest rzeczą? 2 Mistrz Nan-ch üan właśnie wszedł do Sali Dharmy, kiedy Chao-chou zapytał go: „Jasne czy ciemne?”. Nan-ch üan wrócił prosto do swego po ko ju. Chao-chou również wyszedł z sali i powiedział: „Stary mistrz, po stawiony przed jednym moim pytaniem, nie był w stanie wyksztusić w od powiedzi nawet słowa”. Główny mnich powiedział: „Nie powinieneś twierdzić, że mistrzowi za - brakło słów. Oczywiście to ty niczego nie zrozumiałeś”. Na to Chao-chou uderzył głównego mnicha i powiedział: „Tak naprawdę to Nan-ch üan powinien posmakować tego kija”. Komentarz: Chao-chou pyta Nan-ch üana, czy w oświe conym umyśle rzeczy są rozróżniane („jasne”), czy też rów ne („ciemne”). Jeśli ktoś rozróżnia pomiędzy różnymi rzeczami, to w jaki sposób wszystkie rzeczy mogą być jednym? Jednak jeśli wszystkie rzeczy są jednym, jak się to ma do świata z jego jeziorami i wulkanami, autobusami i mały mi dziećmi? Jakkolwiek by o tym nie myśleć, wpada się w pu łapkę logiki. Nan-ch üan z tej pułapki ucieka. Główny mnich nie – on zdaje się myśleć, że prawdę można zdefinio wać dzięki my - śleniu, i że słowa są albo dobre, albo złe. Chao-chou pomaga głównemu mnichowi pozbyć się tych złudzeń, wprowadzając jeszcze większy zamęt w jego głowie. 3 Chao-chou zapytał Nan-ch üana: „Ten, który wie, że jest [poznał „ist nie- nie” lub „egzystencję”], dokąd on odchodzi?”. Nan-ch üan powiedział: „Staje się krową wiernego, który mieszka u pod- nóża góry”. Chao-chou powiedział: „Dziękuję, Mistrzu, za twoje nauczanie”. Nan-ch üan powiedział: „Ostatniej nocy, o północy, księżyc za świe cił przez okno”. 20 Komentarz: Zgodnie ze starą tradycją buddyzmu hindus- kiego, stan nirwany jest stanem „niebytu”, albo „nie-istnie- nia”, tzn. stanem „wyzwolenia” od świata zjawisk we wszyst- kich jego formach i kolorach. W przeciwieństwie do tego poglądu, Nan-ch üan sugeruje, że oświecenie nie jest niczym spoza tego świata. Ci, którzy osiągają oświecenie, nie „wyz- walają” siebie od tego świata, lecz od własnych pogrążonych w ułudzie umysłów, które narzucają światu metafizyczne rozróżnienia. Jeśli jest to krowa, to jest to kro wą; jeśli księżyc świeci przez okno, wtedy jest to świat łem księżyca. Gdzie jest „istnienie”? Gdzie jest „nie-istnienie”? Jest takie powiedzenie zen: „Wszyscy buddowie przesz łoś ci, teraźniejszości i przy- szłości nie wiedzą, że to jest. Mimo to szop pracz i biały ba wół wiedzą, że to jest”. 4 Chao-chou pracował jako mnich odpowiedzialny za palenie w pie cu w kla sztorze Nan-ch üana. Pewnego razu, kiedy wszyscy mnisi byli zajęci zbieraniem warzyw w ogrodzie, Chao-chou wykrzyknął w sali me dy tacyjnej: „Ogień! Ogień!”. Mnisi pośpieszyli ku drzwiom do sali medytacyjnej, jednak Chao-chou za trzasnął im drzwi przed nosem. Mnichom odebrało mowę. W końcu Nan-ch üan zdjął z haka klucz i wrzu- cił go przez okno, a Chao-chou otworzył drzwi. Komentarz: Dokazywanie Chao-chou zawiera w sobie bud- dyjskie wezwanie do „wyzwolenia”. Mnisi, którzy spekulują na temat „znaczenia zen” zawołania Chao-chou, nie są w sta- nie nań odpowiedzieć. Działanie Nan-ch üana jest za rów no praktyczne, jak i symboliczne. Pozwala on Chao-chou uciec z „pożaru”, jednak jednocześnie sugeruje, że chociaż mistrz może wręczyć klucz, każdy musi użyć go sam. 5 Chao-chou stał na drabinie nad studnią w klasztorze Nan-ch üana i na bierał wody. Kiedy zobaczył przechodzącego w dole Nan-ch üana, chwy- cił się szczebla drabiny i, machając w powietrzu nogami, zawołał: „Pomocy! Pomocy!”. Nan-ch üan przytrzymał drabinę, mówiąc: „Jeden, dwa, trzy, cztery, pięć”. Po chwili Chao-chou zwrócił się do Nan-ch üana z podziękowaniami. Po - wiedział: „Mistrzu, chciałbym ci podziękować za to, że przed chwilą mnie uratowałeś”. Komentarz: W swoich igraszkach Chao-chou woła swojego mistrza Nan-ch üana, aby ten go „uratował”. Nan-ch üan nie odpowiada nabożnym aktem „zbawienia”, tylko po pro stu przytrzymuje mu drabinę. Nan-ch üan nie spieszy się z „ra - towa niem” Chao-chou nie tylko dlatego, że jego woła nie o po moc to gra, lecz dlatego, że nawet kiedy istnieje prawdzi- wa potrzeba ratunku (z więzów cierpienia), wszyst ko, co można dla kogoś (i dla siebie samego) zrobić, to przejść własną drogę krok po kroku. Jeśliby Nan-ch üan „wyzwolił” Chao-chou, Chao-chou nie mógłby wyzwolić sie- bie samego. Chao-chou dziękuje Nan-ch üanowi za to, że mu ten fakt uświadomił. 21 6 Pewnego dnia mnisi ze wschodniego skrzydła klasztoru głośno kłócili się z tymi ze skrzydła zachodniego o kota. Mistrz Nan-ch üan usłyszał to, pochwycił więc kota, uniósł go do góry i powiedział: „Jeśli któryś z was powie coś, co uratuje kota, nie zabiję go. Jeśli nie uda wam się nic po wiedzieć, zabiję go”. Mnisi odpowiadali na różne sposoby, ale żaden z nich nie zadowolił Nan- ch üana. Nan-ch üan przeciął kota na pół. Tego wieczoru Chao-chou wrócił do klasztoru i poszedł zobaczyć się z Nan-ch üanem. Nan-ch üan opowiedział mu o tym, co się wydarzyło i za pytał: „A ty? Czy byłbyś w stanie uratować kota?”. Chao-chou zdjął swoje sandały, położył na głowie i ruszył w stronę drzwi. Nan-ch üan powiedział: „Jeślibyś tam był, kot by nie zginął”. 22 7 Chao-chou zapytał Nan-ch üana: „Nie zapytam cię o niewiedzę, ale o oświecenie – czym ono jest?”. Kładąc ręce na ziemi, Nan-ch üan stanął na czworakach. Chao-chou natychmiast go przewrócił kopniakiem. Następnie wrócił do swojego pokoju, krzycząc: „Co za szkoda! Co za szkoda!”. tak bardzo szkoda?”. Chao-chou powiedział: „Szkoda mi tego, że nie dołożyłem mu jeszcze dwóch kopniaków”. Słysząc to, Nan-ch üan wysłał kogoś do Chao-chou z pytaniem: „Czego ci Komentarz: Podczas gdy Chao-chou odnosi się do poglądu, że istnieje różnica pomiędzy krainą niewiedzy i krainą oświece- nia, Nan-ch üan trochę zbyt dosadnie podkreśla ich jedność. Tak czy inaczej, między nimi nie ma prawdziwej niezgody. Obaj robią sobie żarty z rozróżnień na rze czy „święte” i „świeckie”, które czynią ludzie. Nie ma żad nej potrzeby rezy- gnować z psów na rzecz Boga. Bóg na czwo rakach, przewróć go kopnia kiem (amen!). 8 Przechodząc koło łaźni, Nan-ch üan zobaczył mnicha odpowie dzialnego za grzanie wody do kąpieli, i zapytał: „Co robisz?”. Mnich powiedział: „Grzeję wodę na kąpiel”. Nan-ch üan powiedział: „Nie zapomnij zawołać krowy i ją też wykąpać”. Mnich odpowiedział: „Dobrze”. Tego wieczoru mnich wszedł do pokoju Nan-ch üana. Nan-ch üan zapytał: „Co ty tu robisz?”. Mnich powiedział: „Przyszedłem powiedzieć krowie, że kąpiel gotowa”. Nan-ch üan powiedział: „Czy przyniosłeś ze sobą wodze?”. Mnich nie był w stanie wykrztusić słowa. Kiedy Chou-chou odwiedził Nan-ch üana, ten opowiedział mu tę his- torię. Chao-chou powiedział: „Ja mam coś do powiedzenia”. Na to Chao-chou wyciągnął rękę, chwycił nos Nan-ch üana i po ciągnął za sobą. Nan-ch üan powiedział: „Już dobrze, już dobrze – tylko dlaczego tak mocno?”. „Czy przyniosłeś ze sobą wodze?” – zapytał go Nan-ch üan. Komentarz: Jeśli wszystkie rzeczy są pustką, a pustka jest wszystkimi rzeczami, to mistrz zen jest krową, a krowa... mistrzem zen. Mnich zajmujący się łaźnią zatrzymuje się w pół drogi. Być może zna ogólne zasady, jednak nie wie, jak ich użyć. Zwracając się do Nan-ch üana jak do „krowy”, nie trafia ani w mistrza, ani w krowę. Jeśli Nan-ch üan twier dzi, że jest krową, to niech nią sobie będzie. Chao-chou, który wydaje się wiedzieć, czym krowa jest, zdobywa uznanie Nan- ch üana. Jeśliby Nan-ch üan zbyt długo zwlekał z wyraże- niem swojej aprobaty dla sposobu, w jaki Chao-chou traktuje kro wę, mógłby stracić swój nos. 9 Chao-chou zapytał Nan-ch üana: „Poza wszelkimi słowami, odcina jąc wszel kie logiczne wywody, proszę, Mistrzu, powiedz to”. Nan-ch üan natychmiast powrócił do swojego pokoju. Chao-chou powiedział: „Chociaż stary mistrz zwykle gada jak kata rynka, kiedy już zada mu się jakieś pytanie, w odpowiedzi nie potrafi wy krztu sić na wet słowa”. Usługujący mnich powiedział: „Nie powinieneś tak o nim mówić”. Chao-chou wymierzył mu policzek. Komentarz: Jeśli potwierdzasz lub zaprzeczasz, negujesz po - twierdzenie albo negujesz zaprzeczenie, tak czy inaczej wpa- dasz w pułapkę słów. Powracając do swojego pokoju, Nan- ch üan oszczędza sobie bólu głowy. Jeśliby jego służący nie był tak ambitny, jeśli chodzi o pytania o dobro i zło, uniknął- by spoliczkowania. 10 Pewnego dnia Nan-ch üan zamknął drzwi do swojego pokoju, rozsypał wokół progu popioły i oznajmił mnichom: „Jeśli potraficie coś po wie dzieć, otworzę drzwi”. Mnisi dali wiele różnych odpowiedzi, ale żadna z nich nie zado woliła Nan-ch üana. Wtedy Chao-chou powiedział: „O co chodzi? Co się sta ło?”. Nan-ch üan natychmiast otworzył drzwi. 23 Komentarz: Zamknięcie się Nan-ch üana w pokoju nie jest „problemem”, który można rozwiązać dzięki jakiejś „odpo- wiedzi”. Jeśli potrzebujesz swojego ojca, po prostu zawołaj: „Ojcze!”. W jaki inny sposób mogliby mnisi odzyskać swoje- go mistrza? 11 Chao-chou zapytał Nan-ch üana: „Mówi się, że »Umysł nie jest buddą, mądrość nie jest Drogą«. Czy jest w tym jakiś błąd?” Nan-ch üan powiedział: „Tak, jest”. Chao-chou powiedział: „Gdzie on leży? Proszę, Mistrzu, powiedz mi”. Nan-ch üan powiedział: „Umysł nie jest buddą, mądrość nie jest Drogą”. Chao-chou natychmiast wyszedł. Komentarz: Kiedy zapytano mistrza Ma-tsu: „Czym jest bud- da?”, odpowiedział: „Umysł taki, jaki jest, jest buddą”. Kiedy 24 innego razu zapytano go o to samo, powiedział: „Żadnego umysłu, żadnego buddy”. Metafizyczne wypowiedzi na temat „esencji” buddy (albo zen) nie mają sensu. Ukazują one jedy- nie działanie pogrążonego w ułu dzie umysłu. Podobnie jak Ma-tsu, Nan-ch üan odpowiada na metafizyczną tezę Chao- chou, jednocześnie zaprze czając jej i ją potwierdzając: „Kiedy ty to mówisz, jest to błąd; kiedy ja to mówię, jest to prawda”. W ten sposób wydaje się on sugerować, że nie cho dzi tu o wła- ściwe słowa, ale o właściwą osobę. 12 Chao-chou wkroczył do Sali Dharmy i przemówił do zgromadzo nych osób: „Ta sprawa jest całkowicie jasna. Nawet najwięksi z ludzi nie są w stanie jej przekroczyć. Kiedy przebywałem z mistrzem Kuei-shanem, pewien mnich powiedział: »Co to znaczy, że nasz założyciel przybył z Za chodu [czyli jakie jest znaczenie zen]?«. Kuei-shan powiedział: »Przynieś mi moje krzesło«. Jeśli jest się mistrzem, w taki właśnie sposób należy odnosić się do ludzi, z samego sedna rzeczy”. chodu«?”. Chao-chou powiedział: „Dąb w ogrodzie”. Mnich powiedział: „Nie nauczaj przy pomocy obiektywności”. Chao-chou powiedział: „Nie robię tego”. Mnich powtórzył swoje pytanie: „Co to znaczy, że »nasz założyciel przybył z Zachodu«?”. Chao-chou powiedział: „Dąb w ogrodzie”. Słysząc to, mnich zapytał: „Co to znaczy, że »nasz założyciel przybył z Za - Komentarz: „Dąb w ogrodzie” musi być po prostu tym, co Chao-chou zobaczył w chwili, gdy zapytano go o „znaczenie zen”. Mnich sugeruje, że Chao-chou daje się nabrać na przed- miot w polu widzenia. Jednak odpowiedź Chao-chou była po prostu sytuacją tego momentu. W innym czasie, w in nym miej scu mogłoby to być „pióro” (w tej chwili w mo im ręku) lub każde inne „tu i teraz”. 13 Chao-chou powiedział również: „Dziewięćdziesiąt lat temu spotka łem się z Ma-tsu i jego osiemdziesięcioma wybitnymi uczniami. Każdy z nich był naprawdę świetny. Dzisiejsi mistrzowie nakładają tylko gałęzie i pną cza na inne gałęzie i pnącza. Wszyscy oni zbyt daleko odeszli od korzenia. Z każ dym kolejnym pokoleniem sprawa się tylko pogarsza. Na przykład Nan-ch üan, jeden z tych doskonałych przeszłych mist rzów, zawsze powtarzał: »Musicie działać, będąc w samym sercu samsary (ziemskiej krainy niewiedzy i cierpienia)«. Czy któryś z was rozumie te słowa? Wszyscy ci »mistrzowie« żółtodzioby, wygłaszający kazania na gościń cach – napychają się całym ryżem, jaki uda im się zdobyć i wymagają, aby ich czcić. Później gromadzą trzystu albo pięciuset wyznawców, i mówią: »Ja jestem mistrzem. Wy jesteście uczniami«”. Komentarz: Jeśli wkraczasz „prosto” w świat, nie będziesz po trze bował nic pozaziemskiego. 14 Mnich zapytał: „Święta sangha – jaka ona jest? . Chao-chou powiedział: „Panna z podwiniętymi do góry włosami [tzn. dziewica]”. Mnich powiedział: „A ludzie wewnątrz świętej sanghi – jacy oni są?”. Chao-chou powiedział: „Panna z podwiniętymi do góry włosami jest w cią ży”. Komentarz: Czystość „nieczystego” przewyższa czystość „czystego”. Matka nie może być dziewicą, ale w jaki sposób dziewica może być matką? 15 Ktoś zapytał: „Mówi się, że jesteś w bliskich stosunkach z Nan-ch üanem. Czy to prawda?”. Chao-chou powiedział: „W prowincji Chen rosną wielkie rzodkwie”. Komentarz: Nan-ch üan był wielki, ale wielka jest również rzodkiew z prowincji Chen. 16 Ktoś zapytał: „Gdzie się urodziłeś?”. Chao-chou obrócił sie twarzą ku Zachodowi, wskazał kierunek ręką i po - wiedział: „Na zachodzie, daleko na zachodzie”. Komentarz: Mówi się, że buddyjski raj leży na zachodzie. Mu si być jakaś boczna brama w tym zachodnim raju, w in nym razie Chao-chou nie mógłby się z niego wy dostać. [17] - patrz wprowadzenie Mnich zapytał: „»Dharma nie jest żadną specjalną Dharmą«. Czym jest Dharma?”. Mistrz powiedział: „Nic na zewnątrz, nic wewnątrz. Nic wewnątrz ani na zewnątrz”. Ktoś zapytał: „Jaka jest prawdziwa substancja buddy?”. Chao-chou powiedział: „Czego jeszcze nie lubisz?”. 17 25 Komentarz: Jeśli zaczynasz rozróżniać pomiędzy tym, co „praw dziwe” a tym, co „nieprawdziwe”, to gdzie skoń czysz? Czy jest jakieś miejsce, które nie byłoby widoczne? Czy ist- nieje jakaś rzecz, która nie byłaby praw dziwa? 18 Ktoś zapytał: „Co jest bramą do prawdy oświecenia?”. Chao-chou powiedział: „Przykłady [czyli mistrzowie] przeszłości i te raź- niejszości”. Komentarz: Już nie zawężaj bardziej tej bramy! [20] Mnich zapytał: „Kim jest gospodarz postrzegający gościa?1”. Mistrz powiedział: „Ja nie szukam żony”. Mnich zapytał: „Kim jest gość postrzegający gospodarza?”. Mistrz powiedział: „Ja nie mam teścia”. 1 Jedna z czterech pozycji gospodarza i gościa: gospodarz po - strzega gospodarza, gość gościa, gospodarz gościa, gość gospo- darza. Lin-chi często je stosował i uczynił sławnymi. Ilustrują rzeczywistość podmiotu i przedmiotu. 26 19 Mnich zapytał: „Czym jest miejsce wiecznego przebywania wszyst kich dharm?”. Chao-chou powiedział: „Ja nie nadaję imion patriarchom”. Mnich powtórzył swoje pytanie. Chao-chou powiedział: „Dzisiaj nie będę odpowiadał”. Komentarz: Poszukiwanie „wiecznego” w czymś, co leży po - za tymczasowością, jest złudzeniem. [22] Mistrz wkroczył do sali i przemówił do zgromadzonych ludzi: „Bracia, nie stójcie tu zbyt długo. Jeśli macie jakieś kłopoty, porozmawiajmy o tym. Jeśli nie macie żadnych kłopotów, to usiądźcie i zgłębiajcie prawdę. Kiedy pielgrzymowałem, obywałem się czasami bez dwóch posiłków1, prowadzą one bowiem do miejsca pełnego pomieszania, w któ rym zatraca się energia umysłu. Jeśli nie myślicie w ten sposób, to długa przed wami droga, zanim staniecie się mnichami, którzy prawdziwie »porzucili dom«”. 1 W buddyjskiej tradycji je się dwa razy dziennie: rano i w po - łudnie. W dzisiejszych czasach dodano w celach zdro wot nych posiłek wieczorny. 20 Ktoś zapytał: „Ze wszystkich rzeczy w całym wszechświecie, co jest naj- trud niejsze do zniesienia?”. Chao-chou powiedział: „Jeśli chodzi o przeklinanie, to możesz mnie prze- klinać przez cały dzień. Jeśli chodzi o opluwanie, to możesz wy pluć całe oceany”. Komentarz: Im jesteś „słabszy” [tzn. pozbawiony ego, jaź ni], tym jesteś silniejszy. „Najtrudniejsza” rzecz jest zatem „naj- słab szą”. Jeśli jesteś tym wszystkim, co ci się przy trafia, to nigdy nie przytrafi ci się nic, co nie byłoby tobą. 21 Ktoś zapytał: „W ciągłym ruchu od rana do wieczora – co ty na to?”. Chao-chou powiedział: „Mnich nie jest rolnikiem, który musi dwa razy do roku zapłacić podatek od zbiorów”. Komentarz: Mnich zbyt abstrakcyjnie rozumie zasadę „oświe- cenie istnieje wewnątrz niestałości tego świata”. Rze czy tak czy inaczej się zmieniają. Nie ma potrzeby uganiać się za nimi. 22 Ktoś zapytał: „To »jedno słowo« – czym ono jest?”. Chao-chou powiedział: „Jeśli będziesz trzymał się tego jednego słowa, po - pad niesz w starcze odrętwienie”. 27 Komentarz: Jeśli będziesz trzymał się „absolutnej prawdy”, nie będziesz w stanie poruszyć ręką ani nogą. 23 Chao-chou przemawiał do zgromadzonych osób. Powiedział: „Jeśli spędzisz całe swoje życie w klasztorze i powstrzymasz się od mówienia przez pięć albo dziesięć lat, a ludzie nie będą cię jeszcze nazywać niemową, to nawet Budda nie będzie w stanie cię wyzwolić. Jeśli mi nie wierzycie, możecie poderżnąć mi gardło”. Komentarz: Oświecony nie jest sprytnym mnichem, który tylko udaje niemowę. On jest niemową. [27] Mistrz wkroczył do sali i przemówił do zgromadzonych ludzi: „Bracia, z całą pewnością znajdujecie się w trzecim świecie karmicznej zapłaty 1. Dlatego mówi się: »Można odmienić przeszłe czyny, ale nie można odmienić przeszłych osób«. Każdy z nas opuścił swój własny dom, i każdy z nas jest wolny od trosk. Co więcej, pytamy o Drogę i pytamy o zen. Dwudziestu czy trzydziestu z nas zbiera się i pyta. Jednak wygląda na to, że brakuje wam Drogi i zen. Chociaż nazywacie mnie »osobą urzeczywistnioną«, otrzymałem taki sam wyrok, jak i wy 2. Nie jestem dobrym mówcą i nie chcę ugrzęznąć [w bagnie] razem z patriarchami, dlatego mówię o wschodzie i mó wię o za chodzie”. 1 Odnosi się to do narodzin jako istota ludzka, jednak nie wia- do mo, dlaczego nazywa się to w ten sposób. 2 Wyrok narodzin w „trzecim świecie karmicznej zapłaty”. 24 Ktoś zapytał: „O każdej porze dnia i nocy, przez dwadzieścia cztery godzi- ny, w jaki sposób powinienem używać swego umysłu?”. Chao-chou powiedział: „Ty dajesz się wykorzystywać przez pory dnia. Ja z nich korzystam. Czym w ogóle jest ten »czas«, o który py tasz?”. 25 Mnich zapytał: „Jaka jest prawdziwa natura Chao-chou?”. Chao-chou skarcił go: „Ty cholerny bednarzu!”. Mnich powiedział: „Tak?”. Chao-chou powiedział: „Dobrze nakładasz obręcze”. 26 Ktoś zapytał: „Czym jest moja esencja?”. Chao-chou powiedział: „Zakołysz drzewem, a ptaki uniosą się ku niebu; spłosz rybę, a woda stanie się mętna”. Komentarz: Wszystko po prostu takie, jakie jest. 27 Pewien praktykujący zapytał: „Jak to jest być głupcem?”. Chao-chou powiedział: „Jestem daleko w tyle za tobą”. Praktykujący powiedział: „Nie jestem godnym ciebie rywalem”. Chao-chou powiedział: „Dlaczego w takim razie stałeś się głup cem?”. Komentarz: Mówiąc o „głupcu”, praktykujący ma na myśli prawdziwego mędrca, który nie jest świadomy swojej mądrości i dlatego nie zachowuje się jak mędrzec. Chao-chou ironicz- nie wychwala to subtelne rozróżnienie, które poczynił pra- kty ku jący, sugerując w ten sposób, że jest on zbyt sprytny, że by być „głupcem”. Mnich zapytał: „»Nie jest trudno dotrzeć do Drogi; jedyną przeszkodą jest [32] 28 wybór«1. W dzisiejszych czasach ludzie tworzą »gniazda i no ry«2, niepraw- daż?”. Mistrz powiedział: „Pytano mnie już o to, ale minęło pięć lat i wciąż nie potrafię tego zdefiniować”. 1 Jest to cytat ze „Strof wiary w umysł” (Hsin-hsin ming). 2 „Gniazda i nory”, „wybór” oraz „definiowanie” – wszystkie odnoszą się do czynienia rozróżnień. 28 [Pewnego chłodnego dnia mistrz Tan-hsia wziął drewniany posąg Buddy i spalił go, aby się ogrzać. Kiedy główny mnich świątyni go zganił, Tan-hsia zaczął grzebać w popiołach swoim kijem, mówiąc: „Spaliłem go, aby znaleźć pozostałości świętego1”. Główny mnich powiedział: „Jak można znaleźć pozostałości świętego po drew nianym Buddzie?”. Tan-hsia powiedział: „W takim razie, skoro nie ma tu żadnych relikwi, równie dobrze mogę spalić pozostałe dwa posągi”. Karą za wątpliwości głównego mnicha było stacenie przez niego brwi2.] Pewien urzędnik zapytał: „Skoro to Tan-hsia spalił drewnianego Buddę, dlaczego główny mnich stracił brwi?”. Chao-chou powiedział: „Kto w twoim domu gotuje warzywa i przy goto- wuje posiłki?”. Urzędnik powiedział: „Sługa”. Chao-chou powiedział: „No proszę, jest całkiem niezły, nieprawdaż?”. Komentarz: Tan-hsia uczynił dokładnie to samo, co kucharz. Obaj działają zgodnie z okolicznościami i potrze bą chwili. Palenie drewna, gotowanie warzyw – co za róż ni ca? 1 Chodzi o sariras, czyli podobne do diamentów klej noty, które znajdowano w popiołach po kremacjach wielkich mist- rzów i świętych. Tłumacz angielski, przekła dając klejnoty jako „kości”, najwyraźniej chciał uniknąć tego przypisu (przyp. tłum.). 2 Mówi się, że jeśli ktoś głosi fałszywą Dharmę, wypadają mu brwi (przyp. tłum.).] 29 [Shan-tsai Tung-chih poszukiwał oświecenia. Budda Mądrości Mandżuśri powiedział mu, aby udał się na południe, gdzie znajdzie to, czego szuka. Na swojej drodze Shan-tsai Tung-chih spotkał wielu ludzi, z któ rych każdy pogłębił jego rozumienie. Dziewiątą osobą, którą spotkał Shan-tsai, był mieszkający w górach pustelnik T’i-mu. T’i-mu wziął jego dłoń i ukazał mu na niej nieskończenie małego buddę.] Mnich zapytał: „Kiedy T’i-mu wziął dłoń Shan-tsai i ukazał mu na niej nieskończenie małego buddę, czym to było?”. 29
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Kamienny most
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: