Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00449 007559 11261556 na godz. na dobę w sumie
Kapitalizm, socjalizm i prawa własności - ebook/pdf
Kapitalizm, socjalizm i prawa własności - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: Instytut Ludwiga von Misesa Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-63250-12-6 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> biznes >> ekonomia
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Praca Mateusza Machaja to próba uchwycenia, na czym w istocie polega różnica między kapitalizmem a socjalizmem. Autor dokonuje przeglądu różnych stanowisk wobec takich zagadnień jak funkcja wiedzy w gospodarce, geneza i rola pieniądza, znaczenie przedsiębiorcy w gospodarce, a przede wszystkim prawo własności. Analizuje niuanse debaty kalkulacyjnej, dochodząc do wniosku, że krytyka gospodarki socjalistycznej, jaką sformułował Ludwig von Mises, wymaga doprecyzowania, a mianowicie silniejszego zaakcentowania znaczenia własności prywatnej. „Socjalizm jest nieefektywnym systemem gospodarczym, ponieważ likwiduje własność prywatną, a nie ceny” – konkluduje Machaj. w końcowych akapitach przedstawia zwięzłą, błyskotliwą interpretację najnowszych wydarzeń w gospodarce Polski i świata.

Książka napisana z rozmachem i polotem godnymi wielkich poprzedników tradycji austriackiej szkoły ekonomii – Misesa, Hayeka, Rothbarda. Dzięki przystępnemu językowi i klarowności wywodu jej lektura będzie ucztą duchową nie tylko dla ekonomistów, lecz także wszystkich, którzy interesują się naukami społecznymi.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

166 3. Własnościowe aspekty rynku tym, że bez pieniądza i przedsiębiorców ten „podział pracy” byłby niewie- le wart208. Zauważmy, że przedsiębiorczy podział pracy umożliwia wykorzystanie wszystkich czynników – nie tylko pracy, lecz także ziemi i zasobów kapi- tałowych. Dzięki określeniu granic własnościowych każdy przedsiębiorca obiera sposób, w jaki chce zaistnieć w społeczeństwie i gospodarce, oraz to, jak planuje zagospodarować swoje zasoby. Stąd też każdy zasób może być wyceniony i uczestniczyć w produkcji, a jego właściciel może wybie- rać między konkurencyjnymi ofertami209. G i e ł d a i   n a d z ó r k o r p o r a c y j n y We współczesnej gospodarce często o losie przedsiębiorstw na bieżą- co decydują nie właściciele, lecz menedżerowie, osoby, które zarządza- ją instytucjami. Ważne jest więc rozróżnienie aktualnego władania za- sobami i  ich posiadania (w  kategoriach własności). Rozwój kapitalizmu menedżerskiego skłonił nawet niektórych teoretyków do twierdzenia, że system własnościowy nie ma zasadniczego znaczenia dla sprawności go- spodarowania, skoro i tak o losie firm decydują tymczasowi zarządcy210. Skoro biorą na siebie odpowiedzialność za alokację, to formalny właściciel właściwie znika z pola widzenia. Wykształca się więc pewien typ „kapita- lizmu bez kapitalistów” (Peterson 1965, s. 3). Wniosek wydaje się dosyć uzasadniony. Jeśli we współczesnych korpo- racjach o losie przedsiębiorstw i zasobów decydują tymczasowi zarządcy, to nie ma znaczenia, kto jest formalnym posiadaczem tych zasobów, czy 208 Becker i Murphy (1992, s. 1157) zdają sobie z tego sprawę, dlatego podkreślają, że wąska specjalizacja wcale nie musi się okazać zawsze korzystna, ponieważ ważne są także kwestie „koordynacji” między poszczególnymi zadaniami. Nie dodają jed- nak, że mechanizm ich koordynacji kryje się w pieniężnej kalkulacji, lecz skupiają się na efekcie końcowym współpracy ludzi przydzielonych do poszczególnych zadań. 209 Garsney (1981, s.  337) argumentuje nawet, że kiedyś ekonomia i  socjologia były naukami, które spotykały się w punkcie „podział pracy”. Z czasem wskutek swo- istej amnezji dotyczącej podziału pracy jako centralnej koncepcji nauk społecznych sztucznie rozdzielono obydwie nauki. Możemy zgodzić się z tą tezą pod warunkiem, że uwzględnimy w niej kwestię przedsiębiorczego podziału pracy. A zatem oprócz po- działu pracy dla socjologii i ekonomii tak samo ważne jest istnienie własności czyn- ników produkcji i przez to rynku pieniądza (z takim poglądem mógłby się zapewne zgodzić Weber). 210 Najsłynniejsza publikacja zawierająca ten rodzaj argumentacji to Berle i Means 1932. Machaj_Kapitalizm.indd 166 2014-01-09 12:27:50 Giełda i nadzór korporacyjny 167 też, zgodnie z  tradycją rzymską, ich właścicielem. Ten wniosek nie po- zostaje bez znaczenia dla debaty na temat możliwości funkcjonowania socjalizmu. Skoro w kapitalizmie o losach firm decydują menedżerowie, a właściciele nie odgrywają w tym istotnej roli, to równie dobrze formal- nym właścicielem może być instytucja państwa. Tak dzieje się w socjali- zmie, gdzie o zasobach, podobnie jak w systemie kapitalistycznym, może decydować klasa menedżerska211. Analiza tego zjawiska wymaga zbadania funkcji menedżera w warun- kach wolnego rynku. Nie sposób tego zrobić, pomijając rolę giełdy i ryn- ków finansowych, które wytyczają granice działalności menedżerskiej. Dzięki instytucji giełdy i spółek kapitałowych wykorzystuje się koncepcję ograniczonej odpowiedzialności. Kapitalista, właściciel zasobu kapitało- wego, może rozpocząć jakąś inwestycję i zaciągnąć na jej poczet zobowią- zania bez osobistej odpowiedzialności majątkowej. Zainicjowanie działal- ności łączy się z wniesieniem wkładu w postaci kapitału początkowego, a z czasem może ona przyciągać dodatkowe środki212. Tworzenie spółek z  ograniczoną odpowiedzialnością umożliwia uru- chomienie procesów inwestycyjnych, do których by nie doszło, gdyby wymagały osobistej odpowiedzialności213. Tego typu kontrakt realizuje wiele przedsięwzięć, ponieważ opiera się również na możliwości pozyska- nia anonimowego kapitału. Każdy może wspomóc którąś ze spółek przez zakup jej akcji lub wniesienie określonego wkładu kapitałowego (pomija- my tu aspekty prawne obu tych decyzji inwestycyjnych). Zazwyczaj przy takich inwestycjach ich właściciele nie są w stanie bezpośrednio nimi kie- rować. Z  jednej strony wynika to z  rozproszenia akcjonariuszy i  udzia- 211 Już Adam Smith zaznaczył problem oddzielenia władania od posiadania i tego, czy system bodźców zdoła tę kwestię rozwiązać (zob. Anderson i  Tollison 1982, s. 1241–1242). 212 Jest to tradycyjne i idealistyczne postrzeganie „ograniczonej odpowiedzialno- ści”. Tymczasem nie należy zapominać o realnym kontekście – korporacje często były tworzone w czasach merkantylizmu i miały na celu wspieranie kartelizacji określo- nych gałęzi. Zob. na ten temat Ekelund i Tollison 1980, s. 717 i nast. Oprócz tego powstały po to, aby zarabiać na państwowych instrumentach dłużnych (McNulty i Pontecorvo 1983, s. 295). Dokumenty instytucji finansowych z okresu początków kapitalizmu wskazują, jak bardzo sektor finansowy był od zarania powiązany z pań- stwem, głównie za pośrednictwem aktywów rządowych (Mirowski 1981, s. 560–562). Dzisiaj w tej kwestii niewiele się zmieniło. A zatem firmy powstają nie tylko w reakcji na potrzebę obniżania kosztów (zob. Williamson 1981a, s. 1537). 213 O formach współczesnych korporacji i ich gospodarczo-zarządczej formie zob. Williamson 1981a, s. 1554 i nast. Machaj_Kapitalizm.indd 167 2014-01-09 12:27:50 168 3. Własnościowe aspekty rynku łowców, z drugiej zaś może wiązać się z tym, że właściciel poświęca swój czas na realizację innych, ważniejszych dla niego zadań. Z tych dwóch powodów właściciele zatrudniają osoby, które mają być odpowiedzialne za prowadzenie interesu. Są to menedżerowie, pełniący funkcje „podej- mowania decyzji” (Fama 1980, s. 290). Wydaje się, że menedżer wyręcza przedsiębiorcę w  jego działaniach. Z  pozoru następuje zamiana funkcji i  koordynatorem cen (szukającym różnic między kosztami i potencjalnymi przychodami) staje się ktoś, kto nie ma bezpośrednich korzyści ze skutecznego działania. Może działać nieefektywnie, konsumować fundusze firmy, a  i  tak otrzyma za swoją pracę należne wynagrodzenie zgodne z  kontraktem (pomijając sytuację defraudacji i  świadomego łamania kontraktów). Menedżer nie staje się jednakże przedsiębiorcą, lecz odciąża go tylko w  pewnych działaniach. Przedsiębiorcą jest właściciel ponoszący ryzyko utraty wartości posiada- nego majątku, sprowadzające się do zmniejszenia wartości kapitałowej swojego majątku. Menedżer, a więc pracownik zarządzający, zatrudniany na podstawie kontraktu, nie jest formalnym właścicielem zasobów, który- mi zawiaduje, toteż nie może odnosić bezpośrednich korzyści ze wzrostu wartości kapitałowej ani wypłacać sobie zysków spółki (aczkolwiek moż- na motywować menedżerów, oferując im kupno akcji spółki). Kontrakt z menedżerem może jednak przewidywać, że elementem jego wynagrodzenia będzie część zysków. Nie zaciera to funkcjonalnego od- różnienia menedżera od przedsiębiorcy. Menedżer to pracownik, którego zarobek jest zawsze większy od zera (z założeniem, że firma, która go za- trudnia, wywiązuje się z kontraktu), natomiast przedsiębiorca może osią- gać zyski, ale również ponosić straty. Nie dotyczy to menedżera, który – podobnie jak wszyscy inni pracownicy – otrzymuje wynagrodzenie nie- zależnie od sytuacji finansowej firmy. Nota bene niekiedy menedżerowie ulegają pokusie nadużyć. Wprawdzie nie są właścicielami, a jednak mogą podejmować decyzje, więc celowo obniżają wartość firmy z myślą o wła- snych korzyściach. Projekt inwestycyjny zależy ostatecznie od decyzji właściciela, nawet jeśli wydaje się, że działa niezbyt aktywnie. Chociaż firmą zarządza mene- dżer, nadal podlega ona rynkowym zasadom wyceny, decydującym o jej wartości kapitałowej. Opierając się na kosztach prowadzenia działalności i osiąganych ze sprzedaży przychodach, siłą rzeczy uzależnia swój los od kalkulacji ekonomicznej. Zyski i straty mają znaczenie dla stanu firmy na rynku, nawet jeśli jest spółką akcyjną. Podlega ona takim samym prawom wyceny jak inne formy prawne. Nieskutecznie prowadzona działalność, Machaj_Kapitalizm.indd 168 2014-01-09 12:27:50 Giełda i nadzór korporacyjny 169 błędne prognozy co do warunków rynku, mogą spowodować jej bankruc- two (Klein 1996, s. 18 i nast.). W  przedsiębiorstwie zarządzanym przez menedżera krótkookresowe działania podlegają jego decyzjom. Zakres jego działań zależy od kapi- tału, który powierzają mu przedsiębiorcy, a  także od tego, czy zarząd wybrany przez akcjonariuszy będzie kontynuował wytyczoną przez nich strategię. Poważnym zagrożeniem dla działań spółek kapitałowych mogą okazać się decyzje właścicieli. Spółka może zostać przejęta przez innych, a firma zreorganizowana. Zdarza się, że menedżerowie, którzy bezpośred- nio nie odpowiadają swoim majątkiem za poczynania firmy, ulegają poku- sie nadużyć. Podobne mechanizmy występują we wszystkich instytucjach biznesowych. Analogicznie kierowcy nie posiadają na własność firmo- wych aut, sprzedawcy sklepowi nie są właścicielami towaru, który jest na półkach, a lekarze nie są właścicielami szpitali czy stołów operacyjnych, przy których pracują. Zawsze pojawia się niebezpieczeństwo wykorzysta- nia majątku przez pracownika najemnego ze szkodą dla właściciela, toteż musi on w swoim interesie wprowadzić takie rozwiązania, które pozwolą zminimalizować te niebezpieczeństwa (Williamson 1998, s. 76 i nast.)214. W odniesieniu do menedżerów może to polegać na uzależnieniu wynagro- dzenia od wyceny firmy bądź nawet na wypłacie wynagrodzenia w posta- ci akcji, dzięki czemu stają się oni współwłaścicielami firmy215. Zagadnienie kontroli związanej z menedżerami w literaturze ujmowa- ne jest jako koncepcja kontroli korporacyjnej (corporate governance), która wskazuje sposoby monitorowania działań menedżerów. Menedżerowie nie tworzą kartelu ani nie zrzeszają się w monolitycznym związku zawo- dowym monopolizującym rynek. Podobnie jak producenci lub pracowni- cy najemni podlegają mechanizmom konkurencji. Oznacza to istnienie wśród nich konkurencji zarówno wewnętrznej, jak i zewnętrznej. Z jed- nej strony rywalizacja pojawia się w obrębie systemu hierarchii wewnątrz firmy, z drugiej zaś poza firmą istnieją niezatrudnieni menedżerowie goto- wi zająć wolne stanowiska po niesprawnych poprzednikach (Fama 1980, s. 293). Stąd przedsiębiorstwa zarządzane przez menedżerów są poddane nie tylko monitoringowi wewnętrznemu, lecz także zewnętrznemu, i to 214 Dlatego w firmie decyduje się, czy wybiera się w kontraktach „nadzór”, czy „bezprawie” (Williamson 2005, s. 14). 215 Choć to wbrew pozorom niekoniecznie musi się okazać dobre dla firmy i może czasem skłaniać do mniejszych inwestycji (De Meza i Lockwood 1998, s. 384–385). Menedżer może również mieć w tej sytuacji bodziec do jak najszybszego zwiększenia wartości firmy kosztem przyszłości. Machaj_Kapitalizm.indd 169 2014-01-09 12:27:50 170 3. Własnościowe aspekty rynku zarówno przez innych właścicieli (gotowych przejąć źle zarządzane spół- ki), jak i konkurencyjnych menedżerów (Padilla 2002, s. 15). Umożliwia to istnienie rynku finansowo-kapitałowego oraz codzienna wycena akcji. Ten zewnętrzny rynek jest nieustannie poddawany rachunkowi zysków i strat. Z punktu widzenia naszej analizy w systemie swobodnej wymia- ny tytułów własności najważniejsze w spółkach kapitałowych jest to, że każda spółka podlega temu rygorowi kalkulacji ekonomicznej. Zawsze są inwestorzy, którzy są gotowi przejąć określone spółki216. Ten element rady- kalnie odróżnia zatrudnianie menedżerów w systemie własnościowym od zatrudniania menedżerów w socjalizmie, w którym kalkulację zastępuje dekretowanie decyzji. Na wolnym rynku takie decyzje nie zapadają odgórnie, lecz są rezul- tatem istnienia konkurencji na rynku finansowym. Właściciele w  do- wolnym momencie mogą zbywać swoje udziały i przekazywać je innym właścicielom. Działanie firmy opiera się na bezustannym rachunku eko- nomicznym, a decyzje właścicieli o kupnie i sprzedaży udziałów (popyt i podaż na rynku) ustalają wartość kapitałową firmy. Innymi słowy, ist- nieje rynek, który weryfikuje określone projekty inwestycji. Mogą one być przejmowane przez konkurencyjnych przedsiębiorców, między który- mi występuje intelektualny podział pracy, więc może także dojść do ich bankructwa217. Wszystko to nie zmienia faktu, że współcześnie korporacje często stają się monopolistycznymi biurokratycznymi tworami, a pozycja właścicieli słabnie. Wiąże się to istotnie z tymi elementami w prawie stanowionym, które mają na celu wywołanie takich konsekwencji w interesie „klasy za- rządczej”. Bez korzystnych regulacji prawnych menedżerowie nie zdołali- by uzyskać przewagi nad właścicielami. Skoro właściciele tracą kontrolę 216 Tym bardziej wymaga poważnego przemyślenia polityka antytrustowa („uczci- wej konkurencji”), która nakłada ograniczenia na przejmowanie przedsiębiorstw. Przejęcia są jednym z  ważniejszych mechanizmów kontrolowania ich działalności (Manne 1965, s. 119). Prowadzenie szeroko zakrojonej polityki antytrustowej sprzyja większemu „rozpraszaniu” własności spółek kapitałowych, o czym pisali Berle i Me- ans (1932). Prowadzi ono do tworzenia korporacjonizmu menedżerskiego, wzmacnia- jącego pozycję menedżerów kosztem właścicieli. 217 Ważne jest podkreślenie istnienia zewnętrznego rynku wobec firmy zarządza- nej przez menedżerów. W wypadku menedżerów w socjalizmie ten mechanizm nie występuje: jest on źródłem zasadniczej różnicy między gospodarką centralnie stero- waną a wolnorynkową. Machaj_Kapitalizm.indd 170 2014-01-09 12:27:51 Dlaczego na wolnym rynku nie powstaje jedna wielka firma? 171 nad firmami, oznacza to, że albo dobrowolnie z niej rezygnują, albo że tracą ją za sprawą jakichś przepisów prawnych218. D l a c z e g o n a w o l n y m r y n k u n i e p o w s t a j e j e d n a w i e l k a f i r m a ? Po omówieniu własnościowego schematu funkcjonowania rynku za- stanówmy się dlaczego w wyniku działania mechanizmu rynkowego (tzn. swobodnej wymiany prawowitych tytułów własności) nie dochodzi do powstania jednej wielkiej firmy. Socjalizm można interpretować jako przy- musowe ustanowienie dominującego kartelu, w którym centralny planista podejmuje wszystkie decyzje gospodarcze. System ten zostaje wprowadzo- ny za pomocą środków przymusu (aparatu państwa). Zasadne wydaje się poruszenie tej kwestii w odniesieniu do systemu dobrowolnego – dlaczego w sytuacji społecznej współpracy nie dochodzi do powstania czegoś na kształt „dobrowolnego socjalizmu”? Innymi słowy, dlaczego na wolnym rynku nie występuje tendencja do tego, aby utworzyć jedną wielką firmę, w której wszystko podlega jednemu centralnemu planiście?219 Pytanie to jest pewną modyfikacją problemu postawionego jakiś czas temu przez Ronalda Coase’a  w  jego pracy Nature of the Firm (Coase 1937). Już tylko za sprawą samego zwrócenia uwagi na tę kwestię oraz próby jej rozstrzygnięcia Coase wyprzedził intelektualnie całe pokolenie ekonomistów. Wprowadził bowiem do teorii ekonomii akcenty instytu- cjonalne i stwierdził, że firmy istnieją z powodu występowania kosztów 218 Jak podkreśla Padilla (2002, s.  24–25), prawne regulacje finansowe, doty- czące insider trading, prawo antytrustowe, restrykcje dotyczące przejęć giełdowych, a także kodeks pracy bezpośrednio wpływają na słabnięcie pozycji właścicieli. Na- leży dodać, że przyczyniają się do tego także ogólne ograniczanie działalności go- spodarczej oraz utrudnianie procedur bankructwa, a przede wszystkim konstrukcja systemu finansowego, oparta na bankowości dekretowanego pieniądza, która fawo- ryzuje wykształcanie się konsumpcyjnej klasy finansowej, pomijając rolę rzeczy- wistych właścicieli. Pusty papierowy pieniądz umożliwia nowoczesny kapitalizm menedżerski i przejęcie rynku finansowego przez technokratów. Ponadto odgórne regulowanie przypadków przyznawania osobowości prawnej jest sposobem na mo- nopolizację rynku przez uprzywilejowywanie wybranych grup (Carr i Mathewson 1988, s. 783). 219 Nasz tok myślenia opiera się na schemacie, którym posługiwali się w swoich pracach Hart, Moore i  Grossman. Firmę rozumiemy jako odrębną jednostkę go- spodarczą, której właściciel ma władzę nad jej aktywami (zob. Hart i Moore 1990, s. 1120). Machaj_Kapitalizm.indd 171 2014-01-09 12:27:51 172 3. Własnościowe aspekty rynku transakcyjnych, czyli kosztów, które wiążą się z korzystaniem z mechani- zmu rynkowego. Ich działanie równoważą koszty organizacyjne, wynika- jące z zarządzania firmą. Jak się przekonamy dalej, mimo rozwoju wielu teoretycznych gałęzi ekonomii odpowiedź Coase’a  w  kwestii powodów istnienia firm nie jest satysfakcjonująca. Ujęcie Coase’a zaowocowało wiele lat później powstaniem nowej eko- nomii instytucjonalnej. Każda firma wykorzystuje komplementarne czyn- niki produkcji istniejące na rynku do wytworzenia produktu. Część tych produktów może być wytwarzana wewnątrz firmy pod zarządem właści- ciela. Posiadając niezbędne do tego półprodukty, podejmuje on decyzje dotyczące ich przeznaczania. Produkty te niekoniecznie muszą zostać wy- tworzone pod jego zarządem, gdyż można je zakupić na rynku od odręb- nej firmy, działającej w pokrewnej strukturze kapitałowej. Przykładowo fabryka samochodów może sama produkować silniki lub skorzystać z outsourcingu i zakupić go od podwykonawcy. Drugi wa- riant wiąże się z czymś, co Coase określił mianem „kosztów korzysta- nia z rynku”. Zakup takich silników oznacza konieczność skorzystania z mechanizmu rynkowego, co pociąga za sobą koszty wiążące się z prze- glądaniem ofert, szukaniem potencjalnych dostawców, negocjowaniem z  nimi warunków ewentualnego kontraktu. Zamiast szukać takiego producenta silników, tańszy może się okazać zakup części potrzebnych do ich produkcji oraz wytwarzanie silników wewnątrz firmy. Pozwoli- łoby to uniknąć kosztów transakcyjnych. Jest to jeden z powodów tego, aby nie polegać na zewnętrznej firmie i  przejąć jej rolę w  strukturze kapitałowej220. Nie oznacza to, że na rynku powinna powstać jedna wielka firma, która wyeliminuje wszystkie koszty transakcyjne. Zdaniem Coase’a moż- liwość tworzenia większych firm wewnątrz łańcucha produkcyjnego ma swoje granice, wynikające z  kolei z  kosztów organizacyjnych firmy. Je- śli fabryka zamiast polegać na zewnętrznych jednostkach gospodarczych i zakupić od nich silnik, sama podejmuje jego produkcję, to wraz z ową decyzją pojawiają się koszty organizowania takiego przedsięwzięcia. Kosz- ty te stanowią czynnik hamujący poszerzanie zakresu zadań wewnątrz fir- my. Może się okazać, że bardziej opłacalne od produkcji wewnątrz firmy jest zakupienie gotowego produktu na rynku. Koszt planowania może się okazać w tym wypadku wyższy niż koszt korzystania z rynku. 220 W grę wchodzi jeszcze wiele innych czynników, np. to, że większe jednostki mają przewagę innowacyjną (Fiedor 1979, s. 127–129). Machaj_Kapitalizm.indd 172 2014-01-09 12:27:51 Dlaczego na wolnym rynku nie powstaje jedna wielka firma? 173 Coase zwrócił uwagę na te dwie możliwości, próbując jednocześnie od- powiedzieć na pytanie, dlaczego na rynku nie ma nieskończenie wielu małych firm lub też dlaczego nie powstaje na rynku jedna wielka firma, zarządzająca wszystkim zasobami produkcyjnymi. Całkowita decentrali- zacja systemu gospodarczego oznaczałaby rozwiązanie, w którym w zasa- dzie nie ma firm, a wszystko opiera się na krótkoterminowych kontraktach sprzedaży (nie do końca wiadomo, jak to sobie wyobrazić). W takich wa- runkach koszty „korzystania” z mechanizmu rynkowego byłyby niezwy- kle wysokie (zakładając, że ciągle trzeba podpisywać, odnawiać i nego- cjować mnóstwo nowych kontraktów). Dlatego opłacalne byłoby czasami tworzenie większych gospodarczo jednostek (firm), które przejmowałyby na siebie zadania planowania kilku łańcuchów produkcji jednocześnie. Dzięki temu obniżano by koszty transakcyjne. Korzyści z  eliminacji kosztów transakcyjnych nie są jednak nieogra- niczone, na ich miejsce pojawiają się bowiem koszty zarządzania dużym przedsięwzięciem. Koszty organizacyjne stają się przeszkodą do stwo- rzenia jednej wielkiej firmy na rynku, koszty transakcyjne zaś stoją na przeszkodzie powstaniu nieskończenie wielu małych firm, powiązanych ze sobą luźnymi kontraktami. Równowaga między dwoma rodzajami kosztów powinna wyznaczać granice opłacalności istnienia firm i wyja- śniać, dlaczego wszystko nie odbywa się spontanicznie na poziomie skraj- nie zdecentralizowanym oraz dlaczego wszystko nie odbywa się w sposób centralnie planowany. Dynamika kosztów transakcyjnych w porównaniu z kosztami organizacyjnymi miałaby wobec tego decydować o tym, jaka jest struktura firm na rynku, i o tym, dlaczego rynek nie działa tak jak w modelu doskonałej konkurencji. Przełomowa koncepcja Coase’a, początkowo niedoceniona przez śro- dowisko naukowe, mimo swojej oryginalności i głębi nie odpowiada jed- nakże na pewne problemy. Niewątpliwie dzięki niej zwrócono uwagę na alternatywne sposoby kalkulowania w gospodarce. Jednak analiza Coase’a ma pewne mankamenty. Zabrakło tam głębszej refleksji nad koncepcją firmy, toteż choć próbuje on zerwać z neoklasycznym, mechanistycznym schematem gospodarowania, to nadal się nim posługuje. Przyjęta przez Coase’a  definicja zakłada, że firma to instytucja, w  której koordynacja gospodarcza odbywa się w wyniku podejmowania decyzji, a działalność poza firmą powinna być dokonywana automatycznie, z użyciem mecha- nizmu cenowego, a więc bez podejmowania decyzji. Nie jest to do końca trafny opis rzekomo bezosobowego mechanizmu rynkowego – chyba że z perspektywy neoklasycznej mechaniki. Machaj_Kapitalizm.indd 173 2014-01-09 12:27:51 174 3. Własnościowe aspekty rynku Co miałoby oznaczać, że na rynku elementem koordynującym jest me- chanizm cenowy, podczas gdy w firmie elementem koordynującym plany gospodarcze jest wydawanie poleceń? W  obydwu przypadkach, obojęt- nie, czy jest to firma, czy rynek, decyzje gospodarcze podejmowane są w wyniku decyzji osób, które posiadają tytuł własności do określonych rzadkich zasobów. Decyzje gospodarcze na wszystkich szczeblach produk- cji dotyczące zmiany alokacji zasobów są rezultatem kontraktu między właścicielami. Sam mechanizm cenowy o niczym nie decyduje. Poza fir- mami to nie ceny ustalają kierunki alokacji. To, co czasem bywa nazywa- ne „decyzją” mechanizmu cenowego, jest wypadkową decyzji właścicieli. Jeśli wzrastają ceny na przykład stali, co skutkuje koordynującymi dosto- sowaniami w gospodarce, to zarówno nowe ceny, jak i te dostosowania są następstwem podjętych przedsiębiorczych decyzji, które odzwierciedlają nowe oszacowanie zasobów. Szacowanie i ustalanie cen to również decy- zje, które nie są automatycznym wynikiem jakichś obiektywnych zmian (np. w ilości surowców). Przedstawiona przez Coase’a  dychotomia wydaje się nietrafna. Nie istnieje jakiś skrajny przypadek, w którym nie miałyby występować fir- my, a całość koordynacji odbywałaby się w wyniku „zmian cenowych”. W każdym scenariuszu gospodarczym bez względu na rozmiar jednostek gospodarczych zasobami kapitałowo-ludzkimi dysponują właściciele, któ- rych decyzje kierują wytwórczością. Pewnej istotnej roli właściciela firmy nie da się zastąpić mechanizmem cenowym, ponieważ decyzja o alokacji leży zawsze w gestii właścicieli, nawet jeśliby się wydawało, że decyzja ta jest wymuszona przez ceny. Jak podkreśla Rothbard: Czy istnieje jakaś funkcja pełniona przez właścicieli w  ich dzia- łalności biznesowej, istniejąca także w  ERE [ogólna równowaga], która by wykraczała poza dostarczanie kapitału i zarządzanie? Od- powiedź brzmi – owszem, biznesmeni pełnią jeszcze jedną funkcję, do której nie mogą zatrudnić innych czynników produkcji. Ponad proste dostarczanie kapitału istnieje ona nawet w modelu ogólnej równowagi. Najlepszym terminem byłoby nazwanie jej funkcją podejmowania decyzji bądź funkcją bycia właścicielem. (Rothbard 2004, s. 602) Alternatywne ujęcie Coase’a ma też inne słabe punkty. Nie do koń- ca przekonujące jest również sztywne rozróżnienie kosztów transakcyj- nych i organizacyjnych. Uwzględniając to, że firmy występują na rynku Machaj_Kapitalizm.indd 174 2014-01-09 12:27:51 Dlaczego na wolnym rynku nie powstaje jedna wielka firma? 175 zawsze, a dostosowania cenowe są zawsze decyzjami, rozróżnienie tych kosztów się zaciera. Wróćmy do przykładu zakupu silników samochodo- wych przez firmę. Poszukiwanie ofert zakupu, analiza konkurencyjnych dostawców, porównywanie cen rozmaitych silników zleca się odpowied- nim działom w firmie. Ponieważ zajmują się tym działy wewnątrz firmy, operacja może zostać zaklasyfikowana jako koszt organizacyjny. Decyzja o produkcji silników w firmie należy do kosztów transakcyjnych, podob- nie jak w wypadku kupna silnika, jednak z tą różnicą, że dotyczą one części składowych silnika. Współpraca z ludźmi odpowiedzialnymi za produkcję silników w firmie i kupno niezbędnych części wymagają pod- pisania niezbędnych kontraktów. Również w tym wypadku w grę wcho- dzą negocjacje i porównanie konkurencyjnych ofert rywalizujących ze sobą dostawców. W obydwu sytuacjach przedsiębiorstwo korzysta z rynku i mechani- zmu cenowego. W żadnej z tych sytuacji nie zachodzi konieczność zawie- szenia działania rynku lub rezygnacji z koordynacji cenowej, gdy firma decyduje się nie polegać na outsourcingu. Decyzja o produkcji wewnątrz firmy jest podejmowana w otoczeniu rynkowym i nie wynika z zawiesze- nia mechanizmu rynkowego. Kalkulacja pieniężna pozwala koordynować decyzje o tym, jaki sposób produkcji wybrać, a który odrzucić jako mniej efektywny. W obu wypadkach mamy do czynienia zarówno z „decyzjami firm”, jak i „decyzjami rynku” (czyli wszystkich firm za sprawą łańcucha pieniężnej kalkulacji). Dobrze to ujął Mathews w swoim niedocenianym tekście: Ważne jest to, że decyzja firmy o produkcji lub zakupie określonego komponentu na rynku –  decyzja typu stwórz-lub-kup –  nie może zostać wyjaśniona przez rozróżnienie zarządzania i  korzystania z  mechanizmu rynkowego. Bez względu na to, jakie decyzje po- dejmowane są przez firmę, musi ona zarządzać swoją działalnością i korzystać z rynku czynników produkcji. Zakup czynników ozna- cza ciąg decyzji polegających na zarządzaniu; wytworzenie czyn- nika oznacza konieczność korzystania z  rynku menedżerskiego. Innymi słowy, decyzja firmy stwórz-lub-kup nie jest decyzją, czy za- rządzać, czy kupować na rynku; lecz jest to zarządcza decyzja o tym, Machaj_Kapitalizm.indd 175 2014-01-09 12:27:51 176 3. Własnościowe aspekty rynku z których rynków korzystać. (Mathews 1998, s. 43; wyróżnienie kur- sywą moje – M.M.)221 Coase podchodzi do analizy porównawczej outsourcingu i wertykalnej integracji statycznie, w sposób, który deprecjonuje przedsiębiorcę. Firma może dojść do posiadania silnika dwojako, po pierwsze, kupić go, a po drugie, wyprodukować. Korzyści z  zamiany jednego przedsięwzięcia na drugie są sprowadzane w zasadzie do pewnego rezyduum – różnicy mię- dzy kosztami transakcyjnymi a zarządczymi. Tak jakby produkcja silni- ka w obu przypadkach oznaczała ten sam obiektywny koszt, powiedzmy wielkość X, a w zależności od stopnia wertykalnej integracji koszt ten jest powiększany o odpowiednią wielkość: koszty transakcyjne lub organiza- cyjne (związane z kupowaniem lub zarządzaniem). Jeśli silnik zakupi się na rynku, to do wielkości X dodajemy wielkość KT, która oznacza opłaty związane z korzystaniem z mechanizmu rynkowego. Jeśli natomiast silnik produkuje się wewnątrz firmy, to do wielkości X dodawana jest wielkość KO, która oznacza koszt organizowania produkcji silnika w samym przed- siębiorstwie. Jest to bardzo statyczna analiza firmy, gdyż zakłada implicite stałość X, czyli zestawu kosztów związanych z tworzeniem silnika. Tym- czasem jedną ze składowych dynamicznego systemu cenowego, w którym działają firmy, jest zmienność X. W codziennej praktyce rynkowej rola fir- my polega głównie na kształtowaniu X, czyli wyszukiwaniu możliwie naj- korzystniejszych różnic cenowych z uwzględnieniem wszystkich kosztów. Istota przedsiębiorczej organizacji firmy polega na tym, że decyzje o wy- borze, czy produkować samemu, czy kupić, to nie tylko kwestia kalkula- cji kosztów transakcyjnych i organizacyjnych. Rozważając granice firm, więcej miejsca należy poświęcić wyjaśnieniu, jak się kształtuje i zmienia wielkość X. W wyniku przyjęcia implicite stałości X model Coase’a przy- pomina model ogólnej równowagi w  zmodyfikowanej formie, pomija- jący, podobnie jak model doskonałej konkurencji, element niepewności w gospodarowaniu i możliwość kształtowania wszystkich kosztów przez przedsiębiorczą firmę (Boudreax i Holcombe 1989, s. 147–148). W teorii firmy, niezależnie od pominięcia zmian we wszystkich kosz- tach, budzi wątpliwości ścisłe rozróżnienie kosztów transakcyjnych i kosztów organizacyjnych. Zwrócił na to uwagę Harold Demsetz w swojej 221 A  zatem często stosowane przeciwstawienie „rynku hierarchicznej firmie” (Williamson 1973, s.  316) nie jest do końca trafne, ponieważ firma jest naturalną częścią rynku, a nie jego zaprzeczeniem. Machaj_Kapitalizm.indd 176 2014-01-09 12:27:51 Dlaczego na wolnym rynku nie powstaje jedna wielka firma? 177 krytyce Coase’owskiej teorii firmy. Podobnie jak Mathews podkreśla on, że firma w każdym wariancie korzysta z rynku i jednocześnie zarządza: Wcale nie jest tak łatwo odróżnić zakupy na rynku od produkcji wewnątrz firmy, ponieważ produkcja wewnątrz firmy wymaga uży- cia czynników produkcji, które są kupowane. Zakup nakładów (na rynkach) jest zastępowany przez zakup dóbr mniej przetworzonych. Wobec tego produkcja wewnątrz firmy bynajmniej nie oznacza eli- minowania kosztów transakcyjnych. Dotyczy to również zakupu dóbr od innej firmy – zamiast produkcji własnej kupuje się niebez- pośrednio usługi zarządcze dokonywane przez inną firmę, a więc koszty organizacyjne nie zostają wyeliminowane przez kupowanie dóbr na rynku. Stąd też w kontekście ujęcia Coase’a właściwe pyta- nie nie brzmi, czy koszt organizacyjny jest większy niż koszt trans- akcyjny, lecz czy suma kosztów organizacyjnych i transakcyjnych związanych z produkcją wewnątrz firmy jest większa bądź mniej- sza od sumy kosztów organizacyjnych i transakcyjnych związanych z zakupem dóbr na rynku, ponieważ każda z tych możliwości ozna- cza wydatki w obydwu kategoriach. (Demsetz 1993, s. 162) Oprócz tego, że Coase nie przedstawił w swojej pracy definicji firmy, nie podał też dostatecznie ścisłego rozróżnienia kosztów transakcyjnych i  organizacyjnych. Demsetz posłużył się następującym przykładem: oto właściciel firmy zlecił odpowiedniemu działowi zakup potrzebnych ak- tywów. Ów zakup to jednocześnie koszt transakcyjny, koszt organizacyj- ny i klasyczny koszt produkcji, co staje się bardziej skomplikowane, gdy zauważymy, że sprawą zasadniczą w klasyfikacji kosztu jest wcześniejsze wytyczenie granic firmy. Mamy do czynienia ze swoistym sprzężeniem zwrotnym, ponieważ nie tylko koszty transakcyjne i organizacyjne wy- znaczają granice firmy, lecz granice firmy określają, co da się zakwalifiko- wać jako koszt transakcyjny bądź organizacyjny. Kiedy firma samochodowa decyduje się na zakup silników od innej firmy, nie oznacza to, że koszty takiej transakcji są niższe od kosztów or- ganizacyjnych wytworzenia ich w firmie. Przyjmijmy, że klasyczny koszt produkcji jednego silnika jest stały. Zakupienie go na rynku powiększy ten koszt o  koszty decyzji zarządczych, związane z  takim kontraktem, i o koszty transakcyjne, wiążące się z wyborem sprzedawcy (znalezieniem go). Natomiast do kosztów produkcji silnika wewnątrz firmy należy dodać koszty zarządcze decyzji o jego produkcji i koszty transakcyjne, wiążące Machaj_Kapitalizm.indd 177 2014-01-09 12:27:51 178 3. Własnościowe aspekty rynku się z  zakupem na rynku części składowych silnika. Nie istnieje wobec tego opozycja „koszty transakcyjne” kontra „koszty organizacyjne”, po- nieważ jedne i drugie są obecne w każdej gospodarczej decyzji. Dotyczą tylko innych decyzji, a rolą przedsiębiorcy jest wybieranie takich decyzji, które w  sumie oznaczają niższe koszty. Tezę Coase’a  da się wobec tego sprowadzić do klasycznej teorii konkurencji między firmami, dotyczącej tego, która firma zdoła bardziej obniżać swoje koszty. Koszty transakcyj- ne i organizacyjne są tylko częścią rozmaitych kosztów, które ponosi fir- ma. Stopień konkurencji firm nie wynika z różnicy między ich kosztami transakcyjnymi i organizacyjnymi, lecz z różnicy między indywidualny- mi kosztami. Koszt X każdej firmy (związany z produkcją silnika) nigdy nie jest z góry określony. Ponieważ Coase nie formułuje satysfakcjonującej teorii firmy, nie znajdziemy w jego pracy odpowiedzi na pytanie, dlaczego na rynku nie powstaje jedna wielka firma w formie globalnego, dobrowolnego socjali- stycznego kartelu. Pewną próbę wyjaśnienia nieistnienia dobrowolnego kartelu socjalistycznego podjął Murray Rothbard. Jego zdaniem taka fir- ma nie powstaje, ponieważ oznaczałoby to zawieszenie działania sytemu wymiany. Jeśli na rynku występuje tylko jeden właściciel, nie dochodzi do wymiany dóbr kapitałowych, zatem nie mogą się wykształcać relacje wymienne, czyli ceny dóbr kapitałowych. Bez tych cen niemożliwy jest rachunek zysków i strat, czyli kalkulacja pieniężna, o której mówiliśmy wcześniej. Brak kalkulacji oznaczałby zwiększanie zakresu irracjonalnej produkcji. Stąd też Rothbard skonstatował, że „dobrowolny socjalizm” nie może się wykształcić, ponieważ od pewnego momentu tworzenie coraz większych jednostek gospodarowania będzie likwidowało rynki, za pomocą których przedsiębiorstwo może oceniać racjonalność swoich projektów: (…) załóżmy, że nie istnieje zewnętrzny rynek (…) W tej sytuacji nie da się ocenić, które stadium produkcji jest efektywne, a które nie. Nie sposób byłoby wobec tego orzec, jak alokować zasoby między poszczególnie stadia. Nie dałoby się oszacować żadnej ceny ani al- ternatywnego kosztu zatrudniania dóbr kapitałowych. Każda ocena miałaby charakter arbitralny i nie odnosiłaby się do ekonomicznych realiów. (Rothbard 2004, s. 612–613) Ta nowatorska analiza Rothbarda rzuciła nowe światło na debatę o so- cjalizmie. Stwierdził nawet, że o to w istocie chodzi w argumencie Misesa Machaj_Kapitalizm.indd 178 2014-01-09 12:27:51 Dlaczego na wolnym rynku nie powstaje jedna wielka firma? 179 przeciwko socjalizmowi, gdyż będzie on gospodarczym chaosem nie dlatego, że jest socjalizmem, lecz dlatego, że będzie jedną wielką firmą, w której niemożliwa jest kalkulacja. Nie ma więc znaczenia, czy wtedy je- dynym właścicielem jest właściciel prywatny, czy państwowy – ten jedyny właściciel nie może działać efektywnie, gdyż nie istnieją pieniężne ceny za poszczególne czynniki produkcji (Rothbard 2004, s. 614–615). W prawdzie Rothbardowski teoremat dotyczący granic dla możliwych na rynku fuzji wydaje się lepszy niż Coase’owska teoria firmy, jednak nie do końca rozwiązuje postawiony przez nas problem. Na pewno dobrze pokazuje, że wbrew temu, co zdaje się twierdzić Coase, firma nie jest za- przeczeniem rynku, lecz się na nim opiera. Rynki konstytuują działalność firm, toteż tych koncepcji nie sposób od siebie oddzielić. Decyzje o outso- urcingu i prowadzeniu działalności wewnątrz firmy regulują ciągłe proce- dury kalkulacyjne, czyli proces cenowy na rynku. Dlatego też przesuwa- nie ludzi między oddziałami firmy jest rezultatem Coase’owskiej decyzji, aczkolwiek związanej z  logiką funkcjonowania cen. O  alokacji zawsze przesądzają decyzje podmiotów gospodarczych, lecz te kierują się w ich podejmowaniu strukturą cenową. Na ceny zważają zarówno ci, którzy ku- pują silniki na rynku, jak i ci, którzy te silniki produkują wewnątrz firmy. I jedni, i drudzy podejmują decyzje po dokonaniu przeglądu istniejących ofert cenowych. Kalkulacja zostaje zweryfikowana przez rzeczywistość. Nie istnieje coś takiego jak automatyczna alokacja w  wyniku działania mechanizmu cenowego, dlatego należałoby tę koncepcję odrzucić wraz z modelem doskonałej konkurencji. Jeśli określony silnik zostaje kupiony na rynku, to wpłyną na to re- latywne zmiany cen silników. Potrzebna jest do tego decyzja. Podobnie dzieje się, gdy firma wydaje pracownikom dyspozycje dotyczące tego, jakie zadania mają wykonywać. Niewątpliwie, co zaznacza Coase, są to decyzje podejmowane w kontekście kalkulacji pieniężnej. Uwzględnia się przede wszystkim to, jak wyceniane są wszystkie inne czynniki produkcji, a w związku z tym możliwości wytwarzania dóbr. Oba przypadki ozna- czają podejmowanie decyzji oraz korzystanie z rynku i kalkulacji pienięż- nej. O tym, że zhierarchizowana firma na rynku podlega zasadom kalku- lacji i mechanizmowi cenowemu, celnie pisał Mises: System menedżerski może działać dzięki systemowi podwójnego za- pisu księgowego. Zapis ten umożliwia przedsiębiorcy wyodrębnie- nie czynności rachunkowych dotyczących poszczególnych części całej firmy, toteż jest on w stanie ocenić rolę każdej z nich. Może Machaj_Kapitalizm.indd 179 2014-01-09 12:27:51 180 3. Własnościowe aspekty rynku traktować poszczególne działy przedsiębiorstwa jak odrębne całości i oceniać je według tego, jaki jest ich wkład w sukces firmy. W takim systemie kalkulacji gospodarczej każdy dział firmy stanowi wyod- rębnioną całość, hipotetycznie niezależny podmiot gospodarczy. Zakłada się, że ów dział „jest właścicielem” określonej części ogó- łu kapitału, którym dysponuje przedsiębiorstwo, oraz że dokonuje z innymi działami transakcji kupna i sprzedaży, ma własne wydatki i przychody, osiąga zyski lub straty związane z własną działalno- ścią, niezależnie od wyników finansowych innych działów. (Mises 2011b, s. 263) Rothbard w przeciwieństwie do Coase’a zdawał sobie sprawę z tego, że firma w każdym scenariuszu korzysta z kalkulacji i mechanizmu cenowe- go i zawsze podejmuje gospodarcze decyzje, aczkolwiek nie wyszedł poza tradycyjne podkreślenie roli cen. Naturalnie, jeśli firma się rozrasta i za- mierza rozszerzyć zakres działalności, to w pewnym sensie zanika „rynek” i  pieniężna kalkulacja (jako sposób odnoszenia się do działań innych). Rothbard nie wyjaśnił jednak, dlaczego racjonalizowanie produkcji wy- maga per se pieniężnego przypisywania wartości zasobom (choć zdajemy sobie sprawę z tego, że tak działa mechanizm rynkowy). W tym miejscu Rothbard zatrzymał się na tezie, że jeśli ceny są korzystne i znikną w pro- cesie podejmowania decyzji, to produkcja stanie się zupełnie irracjonalna. Jednakże dlaczego tak miałoby być? W którym momencie integracji i fu- zji firm nastąpi irracjonalna alokacja? Co kryje się za kalkulacją cenową, która rzekomo jest tak korzystna dla efektywnej produkcji? W ostatnim zdaniu z przytoczonego wcześniej cytatu Rothbard mówi o tym, że decy- zje miałyby charakter arbitralny i nie odzwierciedlałyby ekonomicznych warunków. Cóż to dokładnie oznacza? Dlaczego decyzje podejmowane przez kilku właścicieli nie są „arbitralne” i dlaczego „odzwierciedlają eko- nomiczne warunki”? Z przyjętej przez nas wcześniej perspektywy dość łatwo wyjaśnić, dla- czego nie istnieje na rynku trwały ruch zmierzający do utworzenia jedne- go wielkiego kartelu. Problem, którym zajmuje się Coase, tzn. wertykalny podział zadaniowy struktury produkcji (od dóbr początkowych, przez przetworzone, na finalnych skończywszy) między różne firmy, jest wtór- ny wobec horyzontalnego podziału rynku. Wyjaśnienie kwestii, dlaczego jedna firma nie obejmie całego łańcucha produkcji, ma tę samą odpo- wiedź co na pytanie, dlaczego jedna firma nie obejmie swoją działalnością Machaj_Kapitalizm.indd 180 2014-01-09 12:27:51 Dlaczego na wolnym rynku nie powstaje jedna wielka firma? 181 całej gałęzi. Na rynku wykształciłby się jeden właściciel tylko wtedy, gdy- by przedsiębiorczy podział pracy całkowicie zaniknął. Przedsiębiorczy podział pracy w linii pionowej wiąże się z występowa- niem konkurencji w linii poziomej organizacji rynku. Konkurencja werty- kalna przekłada się na konkurencję horyzontalną. Dlaczego na przykład na danym rynku nie zwycięża jedna firma, konkurując z  pozostałymi? Odpowiedź na to pytanie jest prosta –  otóż nie jest na tyle skuteczna, aby wyprzeć wszystkich innych konkurentów z rynku. Sprowadza się to do tego, że nie może zaspokoić całego rynku dywersyfikacją cenową lub jakościową. Istnieją jacyś inni producenci, dostarczający pożądane przez ludzi usługi i dobra. Ta konkurencja przenosi się na rywalizację między dostawcami i  podwykonawcami, z  czego korzystają konkurujące firmy. Możemy wobec tego mówić o istnieniu w tym wypadku sprzężenia kon- kurencyjnego. Konkurencja na rynku finalnym jest imputowana na rynek czynników produkcji. Niebagatelną rolę w tym procesie odgrywa niepewność, nieodłącznie wiążąca się z działaniem człowieka, a w wypadku jednej firmy oznacza to niepewność co do zachowań konsumentów potencjalnie zainteresowa- nych produktem222. Firma, która chciałaby całkowicie zdominować rynek danego produktu, musiałaby być nieporównanie lepsza w przedsiębiorczej działalności niż pozostali konkurenci w branży. Musiałaby przebijać swo- ją ofertą resztę dostawców pod względem jakości i cen. Tylko w ten sposób mogłaby sobie zapewnić tak duże obroty finansowe, aby stale powiększać swój kapitał i wykupić resztę rynku. Do takiej sytuacji nigdy nie docho- dzi, dlatego że działanie na rynku wymaga zdecydowanie lepszego prze- widywania od pozostałych przedsiębiorców. Do powstania jednej wielkiej firmy nie dochodzi, ponieważ nie ma takiej firmy, która by zdołała stwo- rzyć na tyle wyłączną i efektywną jednostkę gospodarczą, aby zaspokoić potrzeby wszystkich konsumentów. Taką firmę można wprowadzić jedy- nie za pomocą siły, z wykorzystaniem środków przymusu. 222 Ponadto istnienie jednej firmy w miarę jej rozrastania się wymaga kontrolowa- nia menedżerów i zarządców. Model wielkości firmy opartej na kosztach monitoringu rozwija Oliver Williamson (1967). Zob. też Williamson 2002, s. 178 i nast. Machaj_Kapitalizm.indd 181 2014-01-09 12:27:51
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Kapitalizm, socjalizm i prawa własności
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: