Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00238 004409 14686347 na godz. na dobę w sumie
Karawadżje - ebook/pdf
Karawadżje - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 80
Wydawca: Forma pracownia projektowa i wydawnictwo Anna Nowakowska Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-64974-75-5 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> literatura piękna
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

'Karwadżje' to cudowny, swobodny i kunsztowny splot gatunków: obok wierszy, znajdujemy tu prozę eseistyczną, fragmenty autobiografii, interpretacje własnych utworów. A jeszcze ważniejszy jest splot stałych, nieomal obsesyjnych tematów autora, przewijających się przez całą jego twórczość. Erotyka sąsiaduje z mistyką (to sąsiedztwo, o czym Kierc dobrze wie, zawsze było znamienne dla wielkich mistyków), cielesność i nagość są uwikłane w problemy trans-płciowości, narcyzmu i homoseksualizmu. Uwagi o malarstwie i uwagi o poezji przesycone są tymi tematami.
Piotr Matywiecki

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 1 w serii ukazały się: Mariusz Appel „Tonic” Maria Bigoszewska „Jeden pokój”, „Wołam cię po imieniu” Zenon Fajfer „Powieki”, „Widok z głębokiej wieży” Bogusław Kierc „Karawadżje”, „Notesprospera” Janusz Kryszak „Nieme i puste” Sławomir Kuźnicki „Kontury” Joanna Lech „Piosenki pikinierów” Piotr Michałowski „Zaginiony w kreacji” Agnieszka Mirahina „Widmowy refren” Tomasz Pietrzak „Umlauty” Małgorzata Południak „Pierwsze wspomnienie wielkiego głodu” Dorota Ryst „Sample story” Karol Samsel „Autodafe”, „Autodafe 2” Ewa Sonnenberg „Obca” Bartosz Suwiński „Wyraj” Miłosz Waligórski „32 ślady ku”, „Sztuka przekładu” Grzegorz Wróblewski „Gender” Adam Zdrodowski „47 lotów balonem” Marcin Zegadło „Hermann Brunner i jego rzeźnia” Marta Zelwan „Graffiti” tryptyk mniemania: „Bazgroły dla składacza modeli latających” „Cię-mność” „Karawadżje” „Notesprospera” 2 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== (inklinacje i konfabulacje) trzecia część tryptyku mniemania Wydawnictwo FORMA. Fundacja Literatury imienia Henryka Berezy 3 Szczecin, Bezrzecze 2016, 2019 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Copyright © Bogusław Kierc, 2016, 2019 Copyright © Wydawnictwo FORMA, 2016, 2019 zdjęcie autora i w książce, obraz na okładce: Danuta Kierc redakcja: Paweł Tański korekta: Anna Borowicka, Anna Nowakowska projekt graficzny serii, projekt okładki, skład, łamanie: Paweł Nowakowski ISBN 978-83-64974-74-8 (wydanie pierwsze, papier) ISBN 978-83-64974-75-5 (wydanie drugie, e-book pdf) WYDAWNICTWO FORMA 71-219 Szczecin-Bezrzecze, ul. Nowowiejska 63 tel. 91 488 62 40 www.wforma.eu forma.sc@pro.onet.pl FUNDACJA LITERATURY imienia HENRYKA BEREZY 71-246 Szczecin, ul. E. Romera 10e tel. 605 631 746 www.fundacja-berezy.org biuro@fundacja-berezy.org 4 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 5 Ten mi się śnił: ten ja – ten tamten smarkaty w majtkach; nie miałem odwagi zobaczyć więcej, chociaż sam te majtki zsuwałem z siebie (z niego?), nagi stałem przed sobą – nie przed lustra taflą ni widmem, lecz smarkacz przed starym prykiem i byłem jak nieustra- szony, zmuszony uznać taki zarys siebie – za siebie 6 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 0. Ten postanowił oddalić się od siebie o jeszcze dwie sylaby i jako Tentamten uporządkować swoje rachunki sumienia; sumienia rzecz jasna nieczystego, ale poddawanego gorliwym oczyszczeniom, co niekiedy sprawia wrażenie ćwiczeń wokalnych, jakby chodziło o tembr głosu bardziej niż o to, co ten głos wyrzuca intymnemu słuchaczowi. Muzykalna dusza Tentamtego słucha wszakże głosu sumienia bez melomańskiego ukontentowania i poddaje się torturze melizmatów rozwlekających oskarżycielskie słowa, jak uporczywej bezsenności: z bezradną pokorą. Niewykluczone, że jest to premedytacja powściąganej pychy, urażonej miłości własnej, czy inny wybieg artystycznej natury. W każdym razie postanowienie uporządkowania okazało się na tyle silne, że Tentamten odważył się podjąć eksperyment Młodzieńca Zaklętego, nie bacząc na tragiczne konsekwencje tego eksperymentu ukazane przez Adama Mickiewicza. Przedsiębranie czegoś podobnego na starość jest co najmniej nierozsądne, jeśli nie – żałosne. Temu jednak, który słowa Tentamtego zapisuje, zdarzyło się zagrać Gustawa-Konrada w siedemdziesiątym trzecim roku życia; jako posiadacz nieśmiertelnej duszy, nie pytał o współmierność swojej cielesnej żałoby. Zatem i Tentamten nie pyta o współrzędne eksperymentu. Wie, że dolega mu niewłaściwość, która powinna (?) być zdiagnozowana, żeby nie została błędnie pojęta jako ludzkiej własności narowy. Bywa i tak, że dusza Tentamtego rozmawia z głosem sumienia. Ich dialog mógłby się wydać duetem operowym (operetkowym), bo dusza śpiewa. Nie są to jednak doznania przyjemne. Czasami zdarza się duszy śpiewać tak czysto, że głos sumienia zdaje się milknąć, ale on tylko wtapia się w jej śpiew. Wtedy Tentamten bywa szczęśliwy. Ale do porządku. Spostrzegł, że w jego rachunkach dają się rozróżnić dwie kategorie księgowań: inklinacje i konfabulacje. Próbował je systematycznie zapisywać w kalendarzu opatrzonym (!) reprodukcjami obrazów Caravaggia (także ich fragmentów). Ściślej: zapisywał przejawy inklinacji, mgnienia konfabulacji, aż wydało mu się, że to Caravaggio prowokuje ten cały proceder. Czy tak było w istocie, trudno powiedzieć. Tym trudniej, że Tentamten jest jak pasażer siedzący przy oknie, wpatrzony w innego pasażera siedzącego przy oknie w wagonie pociągu stojącego obok. Jeden z tych pociągów rusza pierwszy, a nawet gdyby oba ruszyły razem, ich równoległość jest chwilowa. 7 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Coś podobnego działo się z tymi reprodukcjami w kalendarzu. Czy traktując „wyznania” rymowane jako konfabulacje, a nie rymowane jako inklinacje, Tentamten się nie myli? Myli się. I najwyraźniej (?) chce się mylić, chce zmylić czytelnika (czytelniczkę) podobną sztuczką jak myli sumienie. Wierzy jednak, że – na szczęście – mu się nie udaje. Niemniej jednak odczuwa rodzaj satysfakcji, kiedy zestawiając konfabulacje z inklinacjami, nachodzi go świadomość analogii z porządkiem tryglifów i metop – jak na fryzie doryckim. Porządek dorycki zwykło się określać mianem męskiego. 1. Widzę zza szyby ciebie za tą drugą szybą; między tym, w którym siedzę, a tamtym wagonem, w którym ty jesteś, chodzi to piękne powietrze Słowackiego i wmawia mi skrzydła i chyba zachęca do latania; widzę rozżarzone twoje oczy nad książką i policzki bledsze przez odblaski jej kartek, dzięki którym lepiej widać twoje oblicze, gdy sam, niewidziany przez ciebie, mogę patrzeć niby ze znużenia, bo pociąg długo stoi i kiedym już wlepił oczy w tę szybę, może w tym stanie zostanę jeszcze dłużej i niech mnie ten zachwyt przemienia w przezroczystość powietrza, co karmi i łączy, choć tylko ja cię widzę, więc myślę, że nie wiesz ani o tym złączeniu, ani o lataniu intencjonalnym, takim bez ruszania kończyn górnych ni dolnych, niemal w niesłyszalnym śpiewie duszy, kiedym do ciebie tym śpiewem się zaniósł. 2. Przyszedł do mnie przed świtem list. Zupełnie nagi. Bez słowa i nie słowem „listek” nie był zakryty wymysł, co powagi tego przyjścia w łóżkowe 8 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw==
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Karawadżje
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: