Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00402 006212 14677260 na godz. na dobę w sumie
Katarzyna Wielka i Potiomkin - ebook/pdf
Katarzyna Wielka i Potiomkin - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 726
Wydawca: Magnum Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-63986-17-9 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dokument, literatura faktu, reportaże >> literatura faktu
Porównaj ceny (książka, ebook (-8%), audiobook).

Wielka epicka opowieść o seksie, miłości, władzy, podbojach i ekstrawagancji na rosyjską, iście imperialną skalę. Katarzynę Wielką i Potiomkina połączył nie tylko szaleńczo namiętny romans, ale stworzyli chyba najbardziej udane partnerstwo polityczne w historii. Ona, władczyni o silnej osobowości, talencie politycznym i dużym uroku osobistym, panowała przez trzydzieści lat. On, hulaka i ekscentryk, błyskotliwy polityk i strateg, był jej kochankiem, najbliższym doradcą, przyjacielem i miłością jej życia.

 

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

SIMON SEBAG MONTEFIORE Katarzyna Wielka i POTIOMKIN Cesarski romans P R Z E K £ A D Katarzyna Ba¿yñska-Chojnacka i Piotr Chojnacki W³adys³aw Je¿ewski Tytuł oryginału CATHERINE THE GREAT AND POTEMKIN First published in Great Britain in 2000 by Weidenfeld Nicolson as Prince of Princes: The Life of Potemkin Reissued 2007 by Phoenix, an imprint of Orion Books Ltd Przekład Katarzyna Bażyńska-Chojnacka i Piotr Chojnacki (część I–V) Władysław Jeżewski (część VI–VIII) Konsultacja Prof. dr hab. Paweł Wieczorkiewicz Redakcja Elżbieta Derelkowska Projekt okładki Ewa Witosińska Copyright © Simon Sebag Montefiore 2000 The right of Simon Sebag Montefiore to be identified as the author of this work has been asserted by him in accordance with the Copyright, Designs and Patents Act 1988. All rights reserved Copyright © for the Polish edition by Wydawnictwo Magnum Ltd, 2006 Copyright © for the Polish translation by Wydawnictwo Magnum Ltd, 2006 Wszystkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej publikacji nie może być reprodukowana, zapisywana czy przekazywana w sposób mechaniczny, elektroniczny, fotograficzny lub w jakiejkolwiek innej formie bez uprzedniej zgody właściciela praw. Wydawnictwo MAGNUM sp. z o.o. 02-536 Warszawa, ul. Narbutta 25a tel./fax (22) 848-55-05, tel. (22) 646-00-85 e-mail: magnum@it.com.pl Zapraszamy do naszej księgarni internetowej www.wydawnictwo-magnum.com.pl Skład i łamanie – Ewa Witosińska Studio komputerowe Wydawnictwa MAGNUM sp. z o.o. (PDF) 978-83-63986-17-9 (EPUB) 978-83-63986-18-6 (MOBI) 978-83-63986-19-3 Dla Santy SPIS TREŚCI PODZIĘKOWANIA UWAGI PROLOG Śmierć na stepie 7 11 12 CZĘŚĆ I POTIOMKIN I KATARZYNA WIELKA 1739–1762 26 1 Chłopiec z prowincji 2 Gwardzista i wielka księżna: zamach stanu 49 70 3 Pierwsze spotkanie: nieostrożny zalotnik carycy CZĘŚĆ II ZBLIŻENIE 1762–1774 4 Cyklop 5 Bohater wojenny 6 Najszczęśliwszy z żyjących CZĘŚĆ III RAZEM 1774–1776 7 Miłość 8 Władza 9 Małżeństwo: Madame Potiomkin 10 Złamane serce i zrozumienie 89 102 125 140 157 175 194 CZĘŚĆ IV NAMIĘTNE PARTNERSTWO 1776–1777 11 Jej faworyci 12 Jego siostrzenice 13 Księżne, dyplomaci i szarlatani CZĘŚĆ V KOLOS 1777–1783 14 Bizancjum 15 Cesarz 16 Trzy małżeństwa i korona 17 Raj Potiomkina: Krym 209 234 247 270 280 296 307 6 CZĘŚĆ VI WSPÓŁWŁADCA 1784–1786 329 18 Imperator Południa 19 Brytyjscy kryminaliści i czeczeńscy wojownicy 356 20 Anglomania: Benthamowie w Rosji i cesarz ogrodów 368 389 21 Biały Murzyn 22 Jeden dzień Grigorija Aleksandrowicza 409 CZĘŚĆ VII APOGEUM 1787–1790 23 Czarodziejski teatr 24 Kleopatra 25 Amazonki 26 Żydowscy Kozacy i amerykańscy admirałowie, czyli wojna Potiomkina 27 Szturm Oczakowa 28 Moje sukcesy są Twoimi 29 Wspaniały i okrutny, czyli Sardanapal 30 Morze krwi, Izmaił CZĘŚĆ VIII OSTATNI TANIEC 1791 31 Piękna Bitynka 32 Karnawał i kryzys 33 Ostatnia droga EPILOG Życie po śmierci OSOBY PRZYPISY BIBLIOGRAFIA 435 450 466 481 501 517 533 555 565 574 590 598 617 620 704 30 MORZE KRWI, IZMAIŁ Wszystko, przed czym się myśl szlachetnych wzdrygnie, Czym się bydlęcy człowiek kiedy skalał, Co się czytało lub śniło w malignie, Co by mógł zdziałać czart, gdyby oszalał, Czego najśmielsze pióro nie doścignie, Wszystko złe, którym szatan piekło zalał, Wszystek grzech, którym człowiek świat bezcześci, W tym jednym miejscu, w jednym dniu się zmieści. Lord Byron, Don Juan, Pieśń VIII, 123 Dwudziestego trzeciego listopada 1790 roku około 31 000 żołnierzy rosyj- skich pod dowództwem generałów poruczników Iwana Gudowicza, Pawła Potiomkina i Aleksandra Samojłowa oraz flotylla dowodzona przez gene- rała majora de Ribasa obległy Izmaił. Pora była późna, choroby dziesiąt- kowały głodną armię. Nikt poza twardym i utalentowanym Ribasem nie miał ochoty na atak. Trzej pozostali generałowie kłócili się między sobą. Żaden nie miał dość prestiżu, aby przeforsować szturm na twierdzę, która wydawała się nie do zdobycia1. Izmaił wzniesiono w naturalnym amfiteatrze skał. Broniło go 265 armat i 35 000 żołnierzy. Stanowił półkole grubych murów, głębokich rowów, połączonych ze sobą wież, palisad i redut z Du- najem w środku. Niedawno francuscy i niemieccy oficerowie wzmocnili jego „znakomicie zbudowane” blanki2. Potiomkin pozostał w Benderach, bo nie chciał, aby prestiż całej armii ucierpiał, gdyby Izmaił nie został zdobyty3. Nie uważał za koniecznie zmienić w tej krytycznej chwili swego trybu życia na bardziej surowy. Po- został sybarytą, jakim był zawsze. Jego afekt do księżnej Dołgorukowej nieco osłabł. Nową „sułtanką” została pani de Witte. Hrabianka Branicka była podobno w drodze, a „Madame L.” – żona generała Lwowa – „przy- wiezie z sobą młode, 15- albo 16-letnie dziewczę, piękne jak Kupidyn”, kurtyzanę i „ostatnią ofiarę księcia”, donosił dobrze poinformowany, choć 556 nieprzychylny Potiomkinowi świadek4. Kiedy Richelieu, Langeron i mło- dy de Ligne przyjechali do Bender, Serenissimus był zachwycony, ale nie powiedział, czy zamierza szturmować Izmaił. Langeron pytał, ale „nikt się nie odezwał”. Cała trójka wstąpiła do armii oblegającej twierdzę5. Generałowie pod Izmaiłem i większość historyków nie wiedzieli, że książę już wówczas uznał, iż dowódcy przebywający na miejscu nie są w stanie zdobyć miasta. Wezwał na pomoc jedynego człowieka, o którym wiedział, że to potrafi: Suworowa. „Z Bożą pomocą, zdobądź miasto – pi- sał swemu ulubieńcowi Potiomkin 25 listopada, dodając: – Jest tam wielu generałów równych rangą, przez co powstał swego rodzaju parlament nie- zdolny do podjęcia decyzji”. Książę poinformował Suworowa, że mury Izmaiłu są najsłabsze od strony rzeki, i polecał mu tylko dwóch żołnierzy spośród tych, którzy przebywali na miejscu: „Ribas ci pomoże (…) i bę- dziesz zadowolony z Kutuzowa”. W obu wypadkach potomność zgodzi się z opinią Potiomkina. „Przygotuj natarcie i przeprowadź je w imię Boże”6. Suworow natychmiast wyruszył do Izmaiłu. Obóz pod twierdzą był typowym przykładem rosyjskiego chaosu orga- nizacyjnego i kiepskiego dowodzenia. Potiomkin kazał podciągnąć artylerię i żądał zdobycia miasta „za wszelką cenę”7. 25 listopada (w dniu, w którym książę wezwał Suworowa) Gudowicz przewodniczył obradom rady wojen- nej. Ribas zażądał przeprowadzenia generalnego szturmu, ale reszta generałów wahała się. Ribas odwołał się do księcia, który odpisał mu w ta- jemnicy 28 listopada, że Suworow jest w drodze, toteż „wszystkie trudności zostaną pokonane”. 2 grudnia odbyła się kolejna narada, w czasie której Gudowicz zarządził odwrót. Ribas był wściekły. „Komedia skończona”8 – pisał pewien oficer do przyjaciela. Artylerię zwinięto, żołnierze zaczęli odmarsz. Flotylla Ribasa odpłynęła do Gałacza9. W Benderach Potiomkin nadal dobrze się bawił, nie mówiąc nikomu, że Suworow jedzie już do Izmaiłu i niebawem obejmie tam dowództwo. Podczas gry w karty pani de Witte, udając wróżkę, przepowiedziała po- dobno, że Izmaił padnie w ciągu trzech tygodni. Potiomkin powiedział ze śmiechem, że ma pewniejszy sposób niż wróżenie z kart – Suworowa – tak jakby właśnie wpadł na ten pomysł. Serenissimus lubił się tak droczyć ze swymi łatwowiernymi dworzanami – ale rozmyślnie starał się mówić jak najmniej. W liście do Katarzyny chełpił się, że zdołał ukryć swoje prawdzi- we zamiary przed wrogiem i podwładnymi. „Nie pokazuje się noża tym, których chce się nim zarżnąć. Skrytość to dusza wojny” – napisał kiedyś10. 557 Kiedy wieść o odwrocie Gudowicza dotarła do Potiomkina, książę po- traktował generała z pogardliwym sarkazmem i mianował go dowódcą korpusu kaukaskiego i kubańskiego: „Widzę, że odbył Pan długą dyskusję nad działaniami przeciwko Izmaiłowi, ale nie widać, aby nieprzyjaciel po- niósł jakieś straty (…). Ponieważ nie widział Pan Turków z bliska, chyba że po wzięciu do niewoli, posyłam Panu generała Suworowa, który poka- że Panu, jak (…)”11. Potiomkin wiedział, że nikt nie „przesuworowi Su- worowa”. Hrabia Suworow-Rymnicki zawrócił wycofujące się wojska i na powrót wezwał flotyllę Ribasa. 2 grudnia wjechał do obozu rosyjskiego, wyglądając bardziej „jak Tatar niż generał europejskiej armii”. Jechał sam, jeśli nie li- czyć kozackiego ordynansa, i przypominał małego stracha na wróble12. Pomimo (a może właśnie z powodu) swoich dziwactw – śpiewania po nocy, jadania na podłodze o dziwnych porach i fikania nago po ziemi – Suwo- row budził zaufanie. Zreorganizował baterie artylerii, kazał przygotować odpowiednie drabiny oblężnicze i faszynę do wypełnienia fos, a żołnierze pod jego okiem ćwiczyli na makietach zdobywanie murów. Serenissimus w napięciu czekał w Benderach na wieści – ale dał Suworowowi możli- wość odwrotu, gdyby ten uznał, że Izmaił jest rzeczywiście nie do zdoby- cia. Przypomniał mu więc, aby nie narażał życia żołnierzy i prestiżu armii, jeśli szturm nie ma szans powodzenia. Turcy wszak byli przekonani, że Izmaiłu nie da się zdobyć13. Siódmego grudnia do twierdzy posłano herolda z listami od Potiomkina i Suworowa, żądających kapitulacji Izmaiłu dla uniknięcia rozlewu „nie- winnej krwi kobiet i dzieci”14. Suworow zapowiedział wprost: jeśli Izmaił będzie się bronił, „nikt nie zostanie oszczędzony”15. Turcy odpowiedzieli defiladą wokół swoich umocnień, udekorowanych już wieloma chorąg- wiami. Zdaniem Richelieu była to „niezwykle barwna parada wspaniale ubranych żołnierzy”16. Seraskier poprosił o dziesięciodniowy rozejm, ale Suworow odmówił, uznając to za grę na zwłokę. Ribas planował natarcie. Po naradzie wojennej 9 grudnia Suworow wydał rozkaz do szturmu Izmaiłu ze wszystkich stron – sześć kolumn od strony lądu i cztery od strony rzeki. „Jutro albo Turcy, albo Rosjanie znajdą swój grób w Izmaile” – zapowiedział Suworow żołnierzom17. Seraskier, mówiąc już jakby zza grobu, oświadczył: „Pierwej Dunaj stanie w miejscu, a niebiosa runą na ziemię, niż Izmaił skapituluje”18. 558 Jedenastego grudnia o trzeciej rano niebiosa rzeczywiście runęły na ziemię. Na twierdzę spadł grad pocisków wystrzelonych przez artylerię rosyjską, a potem po niebie przeleciała raca, dając sygnał do rozpoczęcia ataku. Armaty tureckie siały wśród nacierających straszliwe spustoszenie. Kiedy umocnienia twierdzy zwieńczyły płomienie, szturm Izmaiłu stał się „strasznym i pięknym spektaklem” – wspominał Langeron19. Damas, który dowodził kolumną atakującą przez Dunaj, jako jeden z pierwszych zna- lazł się na murach; tak jak mówił Potiomkin, fortyfikacje od strony morza były najsłabsze. Od strony lądu dwie pierwsze kolumny wdarły się do miasta, ale szpica pod dowództwem Kutuzowa dwukrotnie została odparta, po- nosząc ciężkie straty. Podobno Suworow przesłał Kutuzowowi list, w którym gratulował mu zdobycia Izmaiłu i mianował gubernatorem miasta. To zachęciło Kutuzowa do podjęcia trzeciego, udanego natarcia. Pop z kru- cyfiksem, od którego odbijały się pociski, szedł na czele rezerw. O wscho- dzie słońca wszystkie kolumny były już na umocnieniach, choć niektóre nie zeszły jeszcze na ulice. Rosjanie wlali się do Izmaiłu jak „strumień, który zalewa pola”. Walka wręcz, w której brało udział 60 000 żołnierzy, weszła w najkrwawszą fazę i jeszcze w południe bitwa była nie rozstrzygnięta20. Izmaił przypominał dantejskie piekło. Atakujących ogarnął szał zabija- nia wszystkiego, co się rusza. „Nastąpiła straszliwa jatka, bezprecedensowa rzeź – wspominał Damas. – Bez przesady można powiedzieć, że rynsztoki miejskie zabarwiły się krwią. Nawet kobiety i dzieci padły ofiarami mor- derczej furii”. Krzyki dzieci nie powstrzymały Rosjan. Jakiś Turek wybiegł z domu i wycelował karabin w Damasa, ale broń nie wypaliła i podwładni Francuza w jednej chwili położyli go trupem. Z podziemnych stajni uciekło 4000 tatarskich koni, tratując martwych i umierających; ich kopyta miażdżyły ludzkie ciała i druzgotały czaszki ko- nających, póki oszalałe zwierzęta nie padły pod ciosami żołnierzy. Sera- skier i 4000 żołnierzy wciąż bronili bastionu, gdzie stał jego zielony namiot. Kiedy już mieli się poddać, jakiś marynarz angielski w służbie rosyjskiej próbował pojmać tureckiego dowódcę i zastrzelił go, ale sam został zadź- gany 15 bagnetami. Rosjanie oddali się wówczas orgii zabijania, meto- dycznie mordując wszystkich 4000 Turków, z których żaden nie ocalał. Turcy z rezygnacją czekali na śmierć – Richelieu pierwszy raz widział podobny fatalizm. „Nie będę nawet próbował odmalować grozy, która zmroziła wszystkie moje zmysły”. Udało mu się jednak uratować życie dziesięcioletniej dziewczynki, którą znalazł zalaną krwią wśród czterech 559 kobiet z poderżniętymi gardłami. Dwóch Kozaków już miało ją zabić, gdy Richelieu chwycił ją za rękę: „Z radością zobaczyłem, że mój mały jeniec nie ma innych ran niż małe zadrapanie na twarzy, zapewne od tej samej szabli, od której zginęła jej matka”. Tatarski książę kapłan Girej i jego pię- ciu synów, dumnych potomków Czyngis-chana, stoczyło ostatni bój. Ojciec padł na końcu, a ciała jego mężnych synów otaczały go jak wieniec. Opór słabł, masakra zaczęła przypominać makabryczną pantomimę. Rosjanie, otumanieni krwią, narzucali na siebie każdą sztukę odzieży, jaką znaleźli – męską lub damską. Przed zabiciem swoich ofiar zdzierali z nich ubranie. Plądrowali tureckie sklepy, a ostry zapach przypraw unosił się w powietrzu rozdzieranym krzykami zabijanych. Kozacy, w perukach i sukniach budzący jeszcze większe przerażenie, grasowali po ulicach, po kolana unurzani w grzęzawisku ubitych na miazgę zwłok, cuchnący krwią, wymachujący ociekającymi krwią szablami i ścigający nagich nieszczęśni- ków wśród rżenia koni, szczekania psów i płaczu dzieci. Z gorących kałuż wstają widma zbrodni Jak z Nilu, kiedy słońce go zapłodni. Ciała piętrzyły się tak wysoko, że Langeron musiał po nich stąpać. Ri- chelieu, wciąż trzymający za rękę uratowaną dziewczynkę, spotkał Damasa i obaj odsunęli zwłoki, aby zrobić jej przejście. Masakra trwała do czwar- tej po południu, kiedy Turcy w końcu skapitulowali. Parność przesyca Powietrze. Łuny czerwonej szeroki Blask się odbija w jeziorze posoki. Najwyższy rangą pasza izmailski, który ocalał, kazał rozłożyć w środku zburzonej twierdzy kilka dywanów i otoczony trupami swoich rodaków ćmił fajkę z takim spokojem, jakby wciąż siedział w swoim seraju. Tak zdobyto „jeden z filarów imperium osmańskiego”21. Zginęło prawie 40 000 ludzi22 i była to jedna z największych rzezi wojennych XVIII wieku. Na skrawku pożółkłego dziś papieru, zda się zalatującego prochem strzelniczym, Suworow donosił Potiomkinowi: „Narody i mury padają przed tronem Jej Cesarskiej Mości. Natarcie było mordercze i długie. Izmaił wzięty, czego gratuluję Waszej Wysokości”23. 560 Książę był „tak szczęśliwy, tak wzruszony, jak jakiś sułtan”24. Kazał bić z armat na cześć zwycięstwa i natychmiast napisał do Katarzyny, posyłając z wiadomością brata nowego faworyta, Waleriana Zubowa. Podnosił zasługi Suworowa. „Gratuluję Ci z całego serca”25 – odpisała Katarzyna. Langeron twierdził, że książę, który jeszcze przed miesiącem nie chciał stracić dziesięciu ludzi, teraz chełpił się: „Cóż to jest 10 000–12 000 żołnie- rzy za takie zwycięstwo?”. Potiomkin grał być może rolę żądnego krwi zdo- bywcy, ale bardziej znamienne jest to, że nigdy nie przyjechał do Izmaiłu, choć codziennie nosił się z takim zamiarem. Kiedy napięcie minęło, za- chorował, jak to często mu się zdarzało, ale nie chciał też defilować w tej „odrażającej scenerii”26. W końcu wysłał Popowa. Z całą pewnością cieszył się ze zwycięstwa, ale był też przygnębiony z powodu daniny krwi, którą je opłacono – stracił w bitwie wnuka siostry, pułkownika Aleksandra Rajew- skiego, jednego z dwóch braci, którzy byli mu „najdrożsi ze wszystkich sio- strzeńców”*. Książę wraz z cesarzową liczył, że zdobycie Izmaiłu skłoni Turków do zawarcia pokoju. Z zadowoleniem też dowiedział się, że kiedy wieść o upadku twierdzy dotarła do Wiednia, książę de Ligne odwołał swoje złośliwe aluzje do jego umiejętności dowódczych27. Tuż po bitwie Suworow przyjechał do Jass. Potiomkin przyjął go po- noć serdecznie i spytał: „Jak mam cię wynagrodzić za służbę?”. Suworow odparł krótko: „Nie jestem kupcem, Wasza Wysokość (…). Wynagrodzić może mnie tylko Bóg i cesarzowa”. Ta zmyślona rozmowa przeszła do hi- storii**. W rzeczywistości spotkali się dopiero w lutym, wcześniej pisując do siebie radosne listy. Niemal jednocześnie zjechali do Petersburga, a Potiomkin nadal wychwalał i forował swojego ulubionego generała28. * Ocalały brat, Nikołaj Rajewski, został generałem i bohaterem wojny 1812 roku, bro- niącym reduty Rajewskiego podczas bitwy pod Borodino. Wiele lat później zaprzy- jaźni się z Puszkinem. Podczas wspólnych podróży będzie opowiadał poecie o Po- tiomkinie i wojnie 1812 roku. Rajewscy byli synami siostry hrabiego Samojłowa. ** Legendę tę przytacza prawie każdy historyk tego okresu, czy to rosyjski czy angiel- ski. Miał to być koniec ich przyjaźni – zazdrosny Potiomkin dostał jakoby po nosie od geniusza Suworowa. W rzeczywistości to spotkanie nigdy się nie odbyło. Nie wspomina o nim żaden świadek wydarzeń w Jassach, na przykład Langeron. Po zdo- byciu Izmaiłu Potiomkin przebywał w Benderach, a nie w Jassach. Z nowych badań W.S. Łopatina, który obalił wiele przyjętych tez dotyczących przyjaźni Potiomkina z Suworowem, wynika, że do ich spotkania mogło dojść najwcześniej w pierwszym tygodniu lutego, czyli dwa miesiące po zdobyciu twierdzy. 561 Serenissimus posłał armię na zimowe kwatery i odjechał do swojej „sto- licy”, Jass. Kiedy zbliżali się do miasta, Richelieu ujrzał niezwykły blask – to płonęły pochodnie uświetniające ucztę na cześć Potiomkina. Książę jednak nie zabawił dłużej w Jassach29. Potiomkin pragnął wrócić do Petersburga opromieniony sławą wielkiego wodza, który odniósł zwycięstwa na arenie wojennej „obejmującej niemal czwartą część globu”. Może brakowało mu fantazji Suworowa, ale jako strateg i dowódca wszystkich sił lądowych i morskich nie przegrał żadnej bitwy. W liście do Katarzyny nie mógł się oprzeć, żeby nie porównać swo- ich zwycięstw z triumfami księcia Eugeniusza Sabaudzkiego i Fryderyka Wielkiego, twierdził jednak, że ustrzegł się grzechu pychy po jej „matczynej radzie podczas ostatniej kampanii”. Patrząc wstecz na swoje życie, dzię- kował Katarzynie za jej względy, „które okazywałaś mi od wczesnej mło- dości”. Kończył zapewnieniem: „Ponieważ należę do Ciebie, wszystkie moje wspaniałe sukcesy również do Ciebie należą”. Katarzyna i Potiomkin nie byli już pierwszej młodości. Lata sprawo- wania władzy nie pozostały bez wpływu na stan ich nerwów, stali się bar- dziej drażliwi i władczy. Wciąż jednak troszczyli się o siebie, byli dla siebie czuli i kochający. Oblężenie Izmaiłu odbiło się na obojgu, zwierzali się więc sobie ze swoich chorób. „Moje zdrowie się poprawia – donosiła Ka- tarzyna. – Myślę, że to podagra, która przeszła mi do żołądka i jelit. Leczę ją pieprzem i szklaneczką malagi, którą piję codziennie”. Potiomkin zgadzał się, że pieprz i malaga są dobrymi lekarstwami, ale dodawał, że powinna też „zawsze trzymać brzuch w cieple. Całuję Wasze ręce, moja Żywicielko”30. Nie było go w Petersburgu już od blisko dwóch lat, pytał więc Katarzynę, czy może wrócić do domu. „Koniecznie muszę przyjechać do Was na krót- ko” – pisał z Jass 11 stycznia 1791 roku. Zapewne główną sprawą, którą chciał omówić z nią osobiście, była sytuacja w Polsce. „Dajcie mi na siebie popatrzeć”31. Cesarzowa chciała się z nim zobaczyć – zgadzała się, że „rozmowa jest lepsza od pisania” – ale prosiła, żeby trochę jeszcze poczekał. Tę odpowiedź uznano później za początek niełaski księcia i dowód obaw carycy, że Po- tiomkin po przyjeździe do Petersburga będzie próbował usunąć Zubowa. Ale z jej listów nie da się tego wyczytać, choć napięcia między nimi na pewno istniały. Potiomkin był niezadowolony, że Katarzyna jest niechętna od- prężeniu z Prusami. Wiedział też, że w stolicy Prusacy, Polacy i ich przyjaciele, 562 wielki książę Paweł i różne loże masońskie starają się podkopać jego po- zycję, rozgłaszając, że chce zostać królem Polski. Podejrzewał, że i Zubow knuje przeciwko niemu. Nadal jednak wierzył, że z cesarzową łączą go wieczne, „święte” więzy: „Nie wątpię o Waszej nieustającej łaskawości”32. Katarzyna na pewno nie postępowała tak, jakby traciła sympatię do miłości swego życia. Przeciwnie, obsypywała Potiomkina podarkami, a na- wet ponownie kupiła pałac Taurydzki – za 460 000 rubli – aby spłacić jego długi. Książę jednak z rozbawieniem zauważył, że brylanty na Orderze Świętego Andrzeja, przysłanym przez cesarzową, były zrobione z kryształu – dowód, że dwór zaczyna gonić w piętkę33. Katarzyna poprosiła Potiom- kina, aby poczekał kilka tygodni na południu, żeby nie przegapić szansy na zawarcie pokoju z Turkami po zdobyciu Izmaiłu. Upadek twierdzy nie- zawodnie zrobił wstrząsające wrażenie w Stambule34. Gdyby udało się doprowadzić do pokoju z Portą, Rosja mogłaby się zająć problemem Polski. Sejm Czteroletni pracował nad konstytucją, która miała uczynić polskie państwo silnym i sprawnym, a zatem stanowiącym zagrożenie dla Rosji. Potiomkin, który kierował polityką Rosji wobec Polski i Turcji, zaproponował cesarzowej zmuszenie Turków do oddania Mołda- wii Polsce i w ten sposób nastawienie Polaków przeciwko Prusom35. Ale wszystko zależało od Turcji. Wielka Brytania i Prusy rzuciły jej teraz koło ratunkowe – „kryzys oczakowski”. Jeszcze przed upadkiem Izmaiłu Potrójna Koalicja zamierzała po- krzyżować Rosji plany ekspansji. Do tej pory Prusy przewodziły koalicji antyrosyjskiej i tylko dzięki nieudolnej i niekonsekwentnej dyplomacji Fryderyka Wilhelma szkody nie były większe. Teraz na czele wrogów Ro- sji, z powodów politycznych i handlowych, stanęła Wielka Brytania, uwol- niona od sporu z Hiszpanią o cieśninę Nootka. Stosunki między Wielką Brytanią a Rosją zaczęły się pogarszać od ogłoszenia przez Katarzynę po- lityki „zbrojnej neutralności” i wygaśnięcia w 1786 roku angielsko-rosyj- skiego traktatu handlowego, po którym nastąpiło podpisanie w 1787 roku traktatu francusko-rosyjskiego. Politycy brytyjscy doszli do przekonania, że kraj powinien się uniezależnić od rosyjskich dostaw i więcej handlować z Polską. Wielką Brytanię zaniepokoił wzrost wpływów rosyjskich w Eu- ropie Wschodniej, zwłaszcza po upadku Izmaiłu, który zapowiadał zwy- cięski pokój z Turkami. Premier William Pitt zamierzał więc stworzyć „federacyjny system” przymierzy z Polską i Prusami, między innymi po to, aby zmusić Rosję do zawarcia pokoju na zasadzie status quo ante bellum. 563 Gdyby Rosja nie zgodziła się oddać Oczakowa i innych zdobyczy, zo- stałaby zaatakowana przez Royal Navy na morzu i armię pruską na lądzie. Wszystko wskazywało na to, że Wielka Brytania idzie na wojnę po to tyl- ko, aby „wyrwać pióro z kapelusza cesarzowej”36. Było wykluczone, aby Selim III zawarł pokój z Rosją w czasie, gdy flo- ta brytyjska szykowała się do bombardowania Petersburga. Sułtan kazał stracić swego ostatniego wielkiego wezyra, przywrócił na stanowisko wojowniczego Jusufa Paszę i zmobilizował kolejną armię. Pitt i Prusacy przygotowali ultimatum, wojska i okręty wojenne. Książę był potrzebny w Petersburgu, mógł więc wreszcie wrócić do domu. Dziesiątego lutego 1791 roku wyruszył z Jass. Żartował podobno, że je- dzie do Petersburga usunąć Zubowa, czyli „wyrwać ząb” – zub to po rosyjsku ząb – choć wobec kryzysu oczakowskiego miał ważniejsze sprawy do za- łatwienia. Stolica oczekiwała jego przyjazdu z większym niepokojem niż kiedykolwiek. „Wszyscy ministrowie są w popłochu”, boją się księcia – pi- sał 8 lutego szwedzki poseł, hrabia Curt Stedingk do króla Gustawa III37. Rząd przestał funkcjonować. „Nikt nie śmie i nikt nie może decydować przed jego przyjazdem”38. – Madame, czy należy wierzyć w plotki, że książę Potiomkin przywie- zie pokój? – pytał Stedingk cesarzową. – Nic o tym nie wiem, ale to możliwe – odparła Katarzyna, dodając, że Serenissimus jest oryginałem i człowiekiem bardzo mądrym, że zrobi wszystko, co w jego mocy. Potem rzekła w zamyśleniu: – Uwielbia robić mi niespodzianki. Na podstołeczne drogi posłano dworskie karety, przez tydzień oświe- tlano je pochodniami. Hrabia Bruce stał na czele delegacji powitalnej, czekającej w chacie przy drodze z Moskwy. Nie śmiał nawet zdjąć ubrania na noc. Bezborodko wyjechał Potiomkinowi naprzeciw, aby omówić z nim plan działania39. Fryderyk Wilhelm zgromadził w Prusach Wschodnich 88 000 żołnierzy, w Spithaed czekały siły lorda Hooda, złożone z 36 li- niowców i 29 mniejszych jednostek – a książę Taurydzki, wiozący ze sobą nową, olśniewająco urodziwą kochankę, szykował się do wojny i do naj- bardziej ekstrawaganckiego balu w dziejach Rosji40.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Katarzyna Wielka i Potiomkin
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: